Logowanie

Zarejestruj się

Aktualności

Komar na topie.

Kilka (nie)sprawdzonych sposobów.

Po powodziach i deszczach, nastąpiła kolejna plaga – KOMARY. Rozmnażają się w zastraszającym tempie. W tej chwili nie wiedzą chyba do końca po co mają te swoje „kłujki”. Bo przy tej ich ilości jeszcze nie wszystkie atakują. Ale się dowiedzą. Poniżej parę porad jak z nimi walczyć.

 

Otoczenie: eliminujmy wszystkie potencjalne miejsca rozrodu: nie pozostawiajmy żadnych wiader, puszek, pojemników z wodą. Jeśli magazynujemy deszczówkę przykrywajmy pojemniki i beczki tak by owady nie miały dostępu do wody. Na terenach „pozalewowych” to będzie trudne, bo zostaje mnóstwo kałuż – ale nie traćmy czujności i nie ułatwiajmy im zadania. Jak już nas „kłujnie” musi znaleźć wodę – jak ją znajdzie na naszym podwórku ma bliżej. Jak będzie musiała wrócić do swojej kałuży zawsze po drodze może ją coś zjeść.

 

Rośliny: w ogródkach i na balkonach sadzimy pelargonie, bazylie, kocimiętki, plectranthusy.

 

Dieta: zjadanie dużej ilości czosnku, cebuli odstrasza z równym skutkiem ludzi jak i komary. Przyjmowanie suplementów diety z witaminą B6 lub samej witaminy B6 (długotrwałe) ma podobne skutki, nasz pot jest równie nieprzyjemny dla komarów jak i dla ludzi.

 

Kremy, olejki: wśród naszych wędkarzy za najskuteczniejszy środek uważa się olejek do ciast (z fiolki) – najlepiej o aromacie waniliowym (ale działają chyba wszystkie rodzaje). Chodzi o to, że olejki i kremy „zatykają komarom ich kłujki” (he, he). Dość specyficzne perfumy -pachnieć jak ciasto... Poleca się częste smarowanie wszelkiego rodzaju kremami z filtrami, czy kremami do opalania, nie one mają tak intensywnych zapachów. Znalazłem też informację, że sok z cytryny też działania nie odstraszająco (jednak też i wybielająco na skórę, więc jak ktoś się chce opalić to musi się liczyć z tym skutkiem ubocznym).

 

 

Środki wyspecjalizowane: wszelkiego rodzaju wytwory firm: Bros, Autan, ściągany z USA Ultrathon i mnóstwo innych specyfików. Wygląda na to, że trzeba sprawdzić na sobie co będzie najskuteczniejsze.

Bardzo skuteczne są środki zawierające substancję DEET – trochę się ich boję po tym jak przeczytałem, ze Francuzi mają do niej zastrzeżenia. Chodzi mniej więcej o to, ze środki zawierające ten środek działają z piorunującym skutkiem na owady latające i nie wiadomo do końca - dlaczego. Używałem tego świństwa na osy (i szerszenie) dopóki nie zobaczyłem jak osie myśliwce kasują komary. To był po prostu pogrom! Wniosek: nie niszczcie gniazd os pochopnie. W ich menu komary stanowią poważną pozycję.

 

Skuteczny jest dym – zarówno ten ze specjalnych spiral i pałeczek aż do zwykłego dymu z ogniska doprawionego np. podsuszoną trawą po koszeniu (lub mokrym sianem) – wędkarze wiedzą o tym doskonale. Takie zadymianie dość skutecznie przepędza komary – jednak niezbyt jest przyjemne i dla nas.

 

 

W Internecie można znaleźć mnóstwo ofert na aplikacje (w tym i płatne) do odstraszania komarów. Sprawdziliśmy z kolegami 3 – żadna nie działała dobrze a nawet chyba w ogóle. Najbardziej bezczelne komary siadały na pozostawione j komórce z uaktywnionym programem. Czyżby komary ogłuchły?

 

Według mojej teorii najlepszy byłby zaprzyjaźniony „bat(man)”, znaczy nietoperz. Ten skubaniec całą noc dybie na komary. Rodzinka nietoperzy na stryszku i kłopot z głowy. Tylko skąd teraz wziąść nietoperze? Można wybudować im ziemiankę ale czy zechcą od razu się wprowadzić?

 

 

Mówi się „miejscowych nie gryzą” – i w tym coś jest. O ile nie jesteśmy uczuleni (skłonni do alergii) polecam sposób „survivalowy”. Z premedytacją dajemy się pogryźć komarom, mocno pogryźć! Nasz organizm to odchoruje (lub nie), ale też i wywoła reakcję obronną. Coś tam wytworzy (antyciała, czy inne cuś) co spowoduje, że komar już z daleka będzie wiedział – tego gościa nie rusz – jego krew ci zaszkodzi. To duży skrót myślowy, ale sądzę, że łapiecie o co chodzi.

Dotyczy to nie tylko komarów. Większość z Was wędkując z wędką zapewne widziało autochtona, który spokojnie kontemplował pasące się zwierze lub grzebiącego w ziemi w stroju niemal adamowym, nic nie robiącego sobie z owadów, które nas akurat o mało nie pożrą w tym momencie. To właśnie skutek uodpornienia. Jest jednak małe ale – takie uodpornienie jest lokalne. Znów posłużę się przykładem – kumplujecie się z Apaczami – macie przewalone u Siuksów....

 

 

Jestem przed zastosowaniem środka Trebon Mega 10SC przeznaczony jest on do zwalczania much, komarów i mieszek, przede wszystkim (również) na zewnątrz pomieszczeń. Zastosowany zgodnie z instrukcją ma dawać nawet 3 tygodniowy efekt zabójczo-odstraszający dla komarów. O efekcie oprysku w ogrodzie napiszę w komentarzu po jego zastosowaniu.

 

 

W sklepach można kupić specjalne lampy owadobójcze, niestety nie działają selektywnie więc ginie wszystko co się do nich zbliży, również owady pożyteczne. Są też urządzenia elektroniczne jak to:

http://zwalczaj.pl/odstraszacz-komarow-osobisty-elektroniczny-p-209.html?utm_content=209&utm_campaign=2010-06&utm_medium=cpc&utm_source=nokaut.pl jeśli ktoś sprawdzi, czy działa prosimy o informację.

 

 

W sklepach czy aptekach można kupić sporo środków łagodzących skutki ugryzień. Można też przykładać plasterki surowego ziemniaka, cebuli, smarować spirytusem salicylowym, amolem, sokiem z cytryny itd.

Poleć znajomemu

Zdjęcia

Dodaj komentarz

Informacja
Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze.

Nasze Menu

Nasze filmy

Nasze wiadomości

Komentowane wiadomości

Nasi członkowie

Nasze zdjęcia

Nasza sonda

Czy po po złapaniu sandacza większego niż 70 cm, karpia powyżej 70 cm i szczupaka powyżej 80 cm wypuścisz je z powrotem do łowiska z godnie z Uchwałą Koła?
Tak, wypuszczę
Nie , nie wypuszczę, choćbyś mnie oddał do SK
Kto to wymyślił?
Nie wiem co bym zrobił nigdy nie złapałem takiej dużej ryby.
Głosuj wyniki

Na skróty

Ilość odwiedzin