Logowanie

Zarejestruj się

Aktualności

Prezes

wspomnienie

Z Grześkiem spotkałem się pierwszy raz 21.04.1981 roku, jako Skarbnik koła prowadził z innymi Kolegami egzaminy na kartę wędkarską. Musiałem rozpoznać ryby pokazywane na kolorowych planszach, powiedzieć jaki mają okres i wymiar ochronny. Pamiętam też, że otrzymałem podchwytliwe pytanie o wymiar ochronny uklei. Egzamin zdałem, nie wiem czy dokumenty otrzymałem w tym samym dniu, nie pamiętam. Byłem jednak szczęśliwy - w końcu zostałem wędkarzem pełną gębą. Oczywiście na ryby jeździłem wcześniej, próbowałem też wcześniej uzyskać legitymację członkowską, ale w odpowiedzi zawsze słyszałem: "jak skończysz 14 lat"; "na ryby możesz jeździć z opiekunem".

Kolejne moje spotkanie nastąpiło kilka lat później. Pogoniony ze "Sforów" (zbiornik za Przychojcem) przez ówczesnego właściciela przyszedłem na zebranie Zarządu Koła ze skargą. Koledzy z Zarządu pośmiali się ze mnie, a Grzesiek poinformował mnie, że takie prawo właściciela. Wtedy po raz pierwszy pomyślałem sobie: jak nie można tam łowić to trzeba kupić te całe "Sfory". Skończyłem liceum pojechałem do Lublina do szkoły. Później trafiłem do Biskupca do wojska na dwa lata. W 1991 roku zacząłem pracować w browarze i działać w sekcji "Wędbrow". Później przyszły wybory w kole. Zabrałem na tym zebraniu głos w sprawie właśnie "sforów", ktoś z sali zaproponował mnie do składu Zarządu Koła. Kol. Gienek Smoleń mnie poparł, uzyskałem 11 głosów, niestety najmniej ze wszystkich (głosowali na mnie Koledzy z browaru). Zbieg okoliczności spowodował jednak, że kolejnych 7-8 osób odmówiło bycia w składzie Zarządu Koła. Ja nie. Tak zaczęła się współpraca z Grześkiem na dobre.  Grzesiek zawsze powtarzał, że wtedy te wydarzenia to było najlepsze co mogło się stać dla naszego koła. Zawsze wspierał moje pomysły i pomagał jak mógł, żeby je realizować. Dzięki niemu zostałem wiceprezesem koła, jednym z jego zastępców. Z nim zacząłem jeździć na posiedzenia Zarządu Okręgu i również dzięki niemu zostałem sekretarzem, a później wiceprezesem Okręgu. Dzięki naszym staraniom i Kolegów z Koła w Nowej Sarzynie, Okręg odkupił "Sfory". Jeżdżąc do Rzeszowa na zebrania, jeżdżąc na kontrole, na obsługę zebrań Walnych w innych kołach rozmawialiśmy o łowieniu ryb, o kole, okręgu, planach na przyszłość. Przegadaliśmy pewnie setki godzin.  

Ile pracy społecznej włożył Grzegorz przez te ponad 30 lat od naszego pierwszego spotkania trudno sobie wyobrazić. Przez ten czas pełnił wiele funkcji w PZW, w kole, w Okręgu. Wielokrotnie mówił o tym, że przekaże stery młodszym, że w końcu pojeździłby spokojnie na ryby, ale zawsze przekonywaliśmy go by został...

Jeszcze w poniedziałek rozmawialiśmy na temat zebrania Walnego, konsultowaliśmy plan działań Zarządu Koła na 2012 rok, ogłoszenie o zebraniu. Powiedziałem mu, że jego zaktualizowaną legitymację strażnika SSRyb. zostawiłem w sklepie u Kol. Gduli, poprosiłem by podrzucił mi legitymację Rafała.

  Grzesiek do PZW wstąpił 21.04.1968r. - zmarł nagle 12.01.2012r. Będzie go nam brakowało.

Grzegorz - dziękuję za te wszystkie lata.  

Poleć znajomemu

Zdjęcia

Dodaj komentarz

Informacja
Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze.

Nasze Menu

Nasze filmy

Nasze wiadomości

Komentowane wiadomości

Nasi członkowie

Nasze zdjęcia

Nasza sonda

Czy po po złapaniu sandacza większego niż 70 cm, karpia powyżej 70 cm i szczupaka powyżej 80 cm wypuścisz je z powrotem do łowiska z godnie z Uchwałą Koła?
Tak, wypuszczę
Nie , nie wypuszczę, choćbyś mnie oddał do SK
Kto to wymyślił?
Nie wiem co bym zrobił nigdy nie złapałem takiej dużej ryby.
Głosuj wyniki

Na skróty

Ilość odwiedzin