Tweety na temat @pzworgpl

Logowanie

Zarejestruj się

Aktualności

II tura Mistrzostw Okręgu seniorów i juniorów w spinningu

Aktualności | 2010-06-09 | Publikujący: Koło Lidzbark

Miałem nie pisać nic o tych zawodach, ale pewnie nie prędko będę miał wątpliwą przyjemność  brania w podobnych udział. Pokuszę się jedynie o kilka słów podsumowania ich i opisania nie spotykanych jak dla mnie warunków wędkowania.

II tura Mistrzostw Okręgu seniorów i juniorów w spinningu miała odbyć się 6.06 na rzece Narew w m. Bindużka kilkanaście kilometrów w górę rzeki od Pułtuska. Ze względu na bardzo wysoki poziom wody w Narwi zawody te zorganizowano na rzece Wkra w m. Józefowo nieopodal Radzanowa. Tuż przed zawodami (w piątek) z Prezesem naszego koła udaliśmy się na mały rekonesans na Wkrę nieopodal Lubowidza. Byłem bardzo zaskoczony tym co zobaczyłem. Na „naszym” odcinku Wkry po nocnej ulewie z środy na czwartek rzeka ledwie mieściła się w korycie. Gdzieniegdzie powylewała na łąki i trudno było dojść do koryta. Toczyła rdzawo – brunatną wodę, choć o dość znacznej przejrzystości.  Nasze piątkowe wyniki wędkarskie były na tym „rybodajnym” odcinku marniutkie. Podobnej sytuacji obawiałem się i podczas zawodów, choć tam rzeka jest nieco szersza, ale i dopływów jest więcej.

Nie przeliczyłem się niestety. Podczas przygotowania do zawodów stojąc na moście Józefowo – Bieżany pełen obaw co do wyników zawodów patrzyłem w rzekę… Obok mnie stali i inni komentując to co płynie i korytem i obok niego. Miejscowi wędkarze twierdzili, że rzeka od czwartku systematycznie przybiera.

Woda podobnie jak w okolicach Lubowidza rdzawo – brunatna z dość dużą przejrzystością. Dodatkowo niosła sporo traw i nieczystości roślinnych co dodatkowo utrudniało łowienie. Ba łowienie… By łowić trzeba najpierw było znaleźć rzekę i jej koryto. Bywały odcinki po kilkaset metrów dostępu do rzeki, by później trzeba było  nadłożyć nierzadko ponad kilometr by znów dojść do koryta i móc łowić.  „Przedzieranie” się do rzeki to również był nie lada wyczyn. Płoty, prowizoryczne ogrodzenia, gdzieniegdzie krzaki a tuż przy rzece dość szeroki pas pokrzyw i innych zarośli sięgających do głowy. Do tego dość wysoka  temperatura, piekące słoneczko i doskwierające komary.

Z Jankiem Sikorą wyruszyliśmy w dół rzeki z myślą by oddalić się nieco od innych uczestników zawodów i w ciszy znaleźć kawałek wody jedynie dla siebie. Pokonaliśmy lekko licząc około 3 km i nad rzekę ścieżkami poprzez las i łąki doprowadził nas „tubylec” jadący rowerem sprawdzić poziom wody. Stojąc z nami nad rzeką stwierdził, że rzeka nieco przybrała, ale jedynie nieco w porównaniu z poprzednim dniem, ale takiego jej stanu nie pamięta w tych okolicach. Podziękowaliśmy mu za doprowadzenie nas do rzeki i ruszyliśmy na „łowy”… O ile to łowami można było nazwać… Z większymi lub mniejszymi problemami nad brzegami Wkry dobrnęliśmy do kończącego sektor mostu w m. Radzimowice. Efekty naszej wędrówki były żadne. Co prawda złowiłem klenia, ale jego wielkość  pozostawiała wiele do życzenia i po chwili klenik wrócił do wody. I tyle mieliśmy brań we dwóch po kilkukilometrowej mordędze. Jak się okazało na podsumowaniu wyników niemal wszyscy uczestnicy nie mieli kontaktu z rybą. Jedynie nieliczni coś „wydarli” tej niespotykanie dużej jak na swoje normalne rozmiary rzece.

Ze statystycznego obowiązku podam że w zawodach brali udział zawodnicy z Bieżunia, Ciechanowa, Lidzbarka, Mławy, Sońska, Radzanowa, Pułtuska, Nowego Miasta i Żuromina. W sumie wystartowało podobnie jak w pierwszej turze  30 uczestników wśród seniorów. Juniorów w tej edycji było 9.

Zwycięzcą zawodów wśród seniorów został kol. Marek Piłat z Żuromina łowiąc okonia 18,2 cm. I tyle… Nikt z seniorów więcej nie mógł pochwalić się sędziom mającym dokonywać pomiarów ryb swoim połowem.

Juniorzy wypadli nieco lepiej. Trzech spośród nich złowiło po okoniu i w tej kategorii można było spokojnie rozdzielić puchary przygotowane na zawody.

 

1.       1. Dariusz Chojnacki – Koło Ciechanów

2.       2. Michalak Łukasz – Koło Pułtusk

3.       3. Maksymilian Michalak – Koło Pułtusk

 

Wszystkie rybki wróciły do wody, a na koniec gospodarze i organizatorzy zawodów zaprosili uczestników na poczęstunek pysznej grochówki i wędlin z grilla do leśniczówki.

Do poniedziałku rano woda opadła o kilkanaście centymetrów a we wtorek już o 0,5 m w porównaniu ze stanem z niedzieli. Tym razem wszyscy mieliśmy pecha poza Markiem – zwycięzcą.

Finałowa tura odbędzie się w dniu 27.06, ale gdzie….??? Tego jeszcze nie wiadomo. Według harmonogramu powinna być to Narew, ale czy tak będzie?... Niestety w tym roku wiele zależy od pogody a ściślej mówiąc od deszczu, wody i jej poziomu…

Poleć znajomemu

Dodaj komentarz

Informacja
Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze.