W dniu 16.10.2011r. od godz. 7.00 rozpoczęliśmy zmagania III tury cyklu GRAND PRIX o Mistrzostwo Koła w wędkarstwie spinningowym.
Pierwotnie zawody te miały odbyć się na j. Lidzbarskim, jednak z powodu braku lodzi musieliśmy je przenieść. Zapadła dość jednomyślna decyzja, by zostały one rozegrane na j. Grądy. Oprócz rozgrywania tej tury, każdy z zawodników rozpoznawał sobie miejscówki już przed następnymi zawodami mającymi i tu być rozgrywane za dwa tygodnie. Jednak 30.10.2011r. będzie o wiele trudniej, bo oprócz naszej IV tury Grand Prix będą to jednocześnie towarzyskie – otwarte zawody kończące sezon spinningowy. Konkurencja będzie zapewne trzykrotnie większa.
Pomimo porannego przymrozku na starcie pojawiło się 21 zapaleńców wędkarstwa spinningowego, choć zgłoszonych do rywalizacji było 24. III tura Mistrzostw Koła trwała 5 godzin z czasem dodatkowym na rozejście się po łowisku i czasem na powrót. Zawody odbyły się „na żywej rybie”. Sędziowie (Andrzej Marchlewicz i Mirek Bartykowski ) przemieszczali się po łowisku w łodzi i w razie sygnalizacji zawodnika, podpływali do niego i mierzyli przetrzymywane w siatkach rybki. Po mierzeniu niezwłocznie zwracana była im wolność.
Pogoda nam dopisała – od rana dzień budził się pełen słońca. Pomimo porannego przymrozku szybko słońce robiło swoje i jak na połowę października było dość ciepło. Wiatr praktycznie był nie wyczuwalny, więc 9 st. C pozwalało na dość komfortowe łowienie.
Na Grądach w poprzednich latach łowiliśmy ze zmiennym szczęściem. Raz ryb bywało więcej, innym razem niewiele dało się skusić na wabiki spinningistom. Tym razem zawodnicy mieli od rana mnóstwo dobrej zabawy. Było sporo brań okoni, boleni i szczupaków. Jedynie zawiodły sandacze. Brań sporo i sporo ryb w dłoniach wędkarzy, jednak sędziowie niestety zbyt wielu ich nie mierzyli.
Jedynie dziewięciu zawodników mogło pochwalić się wpisami w kartach rejestrujących połowy. To, że Paweł jest znakomitym łowcą szczupaków, wszyscy wiedzieli doskonale i nie dziwi fakt, że z dwoma szczupakami w cuglach wygrał te zawody. Jednak nikt nie spodziewał się, że mistrzem boleniowym tych zawodów zostanie nasz „kołowy gaduła” Mariusz. Łowiąc bolenia 58 cm zajął drugie miejsce.
Intensywnie prowadzone zarybienia widać gołym okiem, a raczej czuć na wędziskach. Zawodnicy złowili wiele boleni (30 – 40 cm) i szczupaków (40 – 49 cm), co bardzo cieszy i jest dobrym prognostykiem na przyszłość.
Cieszy fakt tak licznego uczestnictwa kolegów w zawodach, choć zgłoszonych do udziału było o kilku więcej. Mamy nadzieję, że pogoda i rybki dopiszą nam na finałowej turze mistrzostw już za dwa tygodnie, na którą serdecznie zapraszamy.
Duże podziękowania należą się naszym dzisiejszym sędziom oraz „kucharzowi” Adamowi, za przygotowanie nam wielkiego garnka gorącego, pieczonego drobiu w sosie własnym, którym częstował nas tuż po zakończeniu połowów.
Szczegółowe zestawienie dzisiejszych wyników i klasyfikacji po trzech turach znajduje się w załączniku poniżej.
