Na taką kontrolę miałem ochotę od dłuższego czasu - pieszo wzdłuż Sanu.
Umówiliśmy się z Kolegą na niedzielę 14 listopada. Kolega podjął zobowiązanie w ramach Wolontariatu Pracowniczego Grupy Żywiec - zadeklarował społeczny udział w kontrolach Społecznej Straży Rybackiej.
Pojechaliśmy do niego z żoną, a później jego samochodem nad San w miejsce zwane "Wierzbiny". Stamtąd wzdłuż Sanu doszliśmy prawie do Starego Miasta, a później wróciliśmy polnymi drogami do samochodu - zawiodła wcześniej umówiona "podwoda" która miała nas odebrać ze Starego Miasta - bo taki był wstępny plan. Za to wracając spotkaliśmy rudel saren - ponieważ szliśmy pod wiatr sarny podbiegły do nas na odległość kilkunastu metrów - no i wcale się nas nie bały. Fantastyczna sprawa.
*
Skontrolowałem 3 wędkarzy:
pierwszy - nie miał dokumentów przy sobie,
drugi - brak wpisu do rejestru
trzeci - brak opłat na nasz okręg...
Po drugiej stronie Sanu wędkowało też 3 osoby.
Ucieszyłem się gdy zobaczyłem wysprzątane śmieci w rejonie na przeciw ujścia "kulnianej" Złotej. Niestety, pojawiły się już nowe.
Porażająca jest też skala poboru kruszywa z Sanu.
Wszystko zobaczycie na zdjęciach poniżej.
W kontroli wzięli udział: Stanisław Mączka, Maria Mączka, Robert Chmura. Przeszliśmy 8,5 km, zajęło nam to ok. 4 godziny.
Zgłosiłem pobór kruszywa i nielegalne wysypisko (-a).
*
Mam nadzieję powtórzyć takie "marsze", a z czasem spróbować wytyczyć takie trasy by może kiedyś znaleźli się naśladowcy, którzy zechcą powędrować w zdłuż Sanu. Pomysły na trasy:
Od Przychojca do mostu w Starym Mieście jest ok 10 km, można też zacząć od ujęcia wody w Sarzynie, przybędzie kilka km, a pod ujęcie wody lepiej dojechać. Z Sarzyny do Krzeszowa jest też z ok. 10 km - trzeba zacząć od ujścia Trzebośnicy. Od Dębna (od "Flisówki"), do mostu w Rzuchowie jest też ok. 10 km. Wzdłuż Sanu są względne drogi, ścieżki więc nie są to trudne trasy.
Najtrudniejsza trasa to druga strona Sanu z Krzeszowa do Starego Miasta - tu będzie ponad 20 km i ciężki teren. Krótsza jest trasa ze Starego Miasta do Rzuchowa, ale też ciężka, przy samym Sanie nie ma praktycznie dróg.
Najlepszy okres wędrówek to jesień i wczesna wiosna, najlepiej w okresie migracji ptaków (a propos w niedzielę widzieliśmy jeszcze gęsi).
Można poprosić kogoś by nas podwiózł i odebrał lub jechać na dwa samochody i zostawić po jednym na końcach trasy, ale tym przypadku trzeba trochę pojeździeć.
*
Niestety nie zmieściły się wszystkie zdjęcia, zapraszam więc do galerii:
http://www.pzw.org.pl/1324/galeria/148967/p1200390jpg
Komentarze (3)
Furmański Wiesław Data dodania: 1 rok temu Oceń: 0 + / -
Furmański Wiesław Data dodania: 1 rok temu Oceń: 0 + / -
Do powyższego mógłbym tylko dodać, że od mostu w Rzuchowie do ujścia Błotniej jest około 30 min marszu. Jednak jeżeli ktoś zechciałby iść wzdłuż wody przedzierając się przez krzaki zejdzie znacznie dłużej. Od Błotniej do Starego Miasta to trasa już na parę godzin, zależnie od formy i celu wycieczki. Jesień jest bardzo przyjazna na takie eskapady. Latem jednak gąszcz tam jest taki że wyciśnie siódme poty. Ale warto!
Jeżeli ktoś skusi się poświęcić dzień na taki spacer, polecam zamiast wędki zabrać lornetkę i aparat foto. Po drodze można spotkać nie tylko sarny ale i całą resztę podkarpackiej fauny. Wszystko zależeć będzie od cichego zachowania. Jeżeli ktoś lubi bliskie kontakty z przyrodą polecam powyższe trasy. Wrażenia gwarantowane bez względu na porę roku!
Pawłowski Andrzej Data dodania: 1 rok temu Oceń: 1 + / -
