Rozpoczęliśmy spacerem rozpoczętym od parkingu przy barze "Podgrzybek" w Kulnie, później odwiedziliśmy pomnik upamiętniający ofiary faszystowskich represji (14.08.1942 rozstrzelano w tym miejscu 92 osoby). Później przeszliśmy wzdłuż lasu (w kierunku Sigiełek, a później Naklika - piękne sosnowe lasy!) trasa ok. 5 km. Wróciliśmy do "Podgrzybka", herbata, pierogi i kolejna runda, najpierw wizyta na cmentarzu w Kulnie (zachowanych jest tam dużo mogił niegdysiejszych mieszkańców tych okolic). Stamtąd już blisko do rzeki Złotej: przeszliśmy odcinek od kościoła do pól w m. Wólka Łamana. Rzeka piękna, aczkolwiek płytka, aż się prosi o jakieś progi, przegrody, które spiętrzyłyby minimalnie wodę, lub ją przyśpieszyły. Widziałem kiedyś poradnik jak to robić, może by się dało u nas też? W niewielkich dołkach na pewno są ryby, bo widzieliśmy ślady wydry ("kopczyki" znakujące ich rewiry).
Z Kulna pojechaliśmy na ujście Złotej - jeden wędkarz spinningował po drugiej stronie Sanu. Z kolei w okolicy mostu w Starym Mieście było 4 wędkarzy. Wpisy do rejestru były ok.
*
Jeszcze o Sanie w Starym Mieście, w okolicy mostu:
Poprosiłem kolegów strażników o zwiększenie kontroli w tym miejscu, niestety nie wszyscy chcą uszanować to, że w tym miejscu zbiera się ryba z całej okolicy, bo to jedyne głębsze, dobrze natlenione miejsce. Z kolei most i duży ruch powodują, że wydra się tu nie zapuszcza. Jest to "punkt" zapalny, ścierają się spinnngiści z gruntowcami. Każdy chce się dopchać do wody, i złapać, złapać, złapać... Proszę więc o cierpliwość i okazywanie dokumentów, nawet gdyby trzeba było to zrobić kilka razy w ciągu dnia.
*
