1)
Nad
brzegiem rzeki siedzi facet i łowi ryby. Podchodzi do niego koleś i
pyta;
-Biorą???
-Nie
-A złapał Pan coś??
-Jednego
-I
co pan z nim zrobił???
-Wrzuciłem do wody
-A duży
był????
-Taki jak Pan i też mnie wk..wiał
2)
Stary wędkarz postanowił
połowić trochę pod lodem. Wybrał się więc na zamarznięte
jezioro, wyciął przerębel, zarzucił wędkę i czeka. Mija
godzina, dwie, żadnego brania. Zmarzł na kość, już miał wracać
do domu gdy zauważył młodego chłopaka, który wybrał stanowisko
obok. Wyciął przerębel, zarzucił wędkę i wyciągnął piękną
sztukę. Po kilku minutach następną, i następną...
- Słuchaj,
jak ty to robisz? - zapytał zaskoczony weteran - ja tu cały dzień
siedzę i nic nie złapałem, a ty w kwadrans wyciągnąłeś 3
piękne sztuki.
- Uoaki ucha yc euue.
- Co powiedziałeś?
-
Uoaki ucha yc euue.
- Nic nie rozumiem chłopcze, powiedz to
powoli.
Chłopak zniecierpliwiony wypluł coś na rękę i
powiedział:
- Robaki muszą być ciepłe...
3)
Na
brzegu jeziora stoi dwóch wędkarzy.
Przed nimi pływający na nartach człowiek znika pod wodą. Ruszają
mu na ratunek. Po chwili wyciągają topielca na brzeg. Reanimują,
robią sztuczne oddychanie.
- Roman - mówi nagle jeden
z wędkarzy -
to chyba nie ten. Nasz miał na nogach narty, a ten ma łyżwy.
4)
Dwóch
facetów łowi ryby. Jednemu z nich biorą co chwilę, a drugi tylko
moczy kije w wodzie. Ten pechowy wreszcie nie wytrzymał:
- Proszę
mi powiedzieć, na jaką przynętę pan łowi?
- Łapię na
pastylki na syfilis - zadrwił ten drugi.
Pechowy zostawia sprzęt
na brzegu i pędzi do apteki.
-
Poproszę 4 opakowania pastylek na syfilis.
- A co, złapał pan?
- zainteresował się życzliwie aptekarz.
-
Jeszcze nie, ale znam super miejsce!
5)
Jaka
dzisiaj woda? - pyta Zenek kumpla który łowi już od kilku
godzin.
- Znakomita! Ryba ani myśli z niej wyłazić.
6)
Któregoś
dnia siedziało sobie dwóch rybaków i łowili. I wiecie jak to
jest: innym zawsze biorą, tylko nie nam. Tak było i tym razem.
Oczywiście żaden rybakdrugiemu
nigdy nie zdradzi przyczyny swych powodzeń, ale spytać zawsze
można. Spytał więc:
- Jak pan to robi, że panu tak ryby
biorą??
I ten, o dziwo powiedział mu:
- Zawsze przed wyjściem
na połów daję żonie w tyłek.
Długo nie myśląc,
pechowy wędkarz poprosił
tamtego:
- Niech mi pan popilnuje wędkę, zaraz wrócę.
I
biegiem popędził do domu. Żona akurat zmywała podłogę klęcząc
na niej tyłem do drzwi. Mąż zaś wymierzył jej klapsa w wypiętą
część ciała. Ona zaś na to:
- Ooo, co tak wcześnie dziś,
panie listonoszu?!
7)
Przechodzień pyta wędkarza: - Biorą? - Biorą, biorą. Nawet plecak mi zabrali.
8)
Józek, stary wędkarz, chce zaprosić Staśka na ryby: - Stasiek jedź ze mną w sobote na ryby... - Józek, ale co ty mi proponujesz, przecież ja nigdy w życiu żadnej ryby nie złowiłem, bo nie umiem... - A co tu umieć? Nalewasz i pijesz...
9)
Po zbadaniu młodego mężczyzny lekarz mówi: - Powinien pan zażywać więcej ruchu, gimnastyki, pływania... - Ależ panie doktorze, jestem mistrzem naszego okręgu w wędkarstwie! - To powinien pan zostać mistrzem Polski!
10)
Pewien ojciec z synem wybrał się na ryby. Nagle złowili złotą rybkę. - Wypuść mnie to spełnie twoje trzy życzenia - powiedziała rybka do ojca. Wtem jego synek krzyknął: - Ja chce jeża! - W dupe z tym jeżem, zawołał tata. - AŁA ZABIERZCIE GO! I w ten sposób rybka spełniła trzy życzenia
11)
Wędkarz wybrał się na połów. Gdy doszedł nad rzekę stwierdził, że zapomniał zanęty. Wracać mu się nie chciało. Rozejrzał się i zobaczył małego węża, który akurat upolował robaka. Zabrał mu tego robaka, ale jakoś żal mu się zrobiło węża. Otworzył puszkę z piwem i wlał wężowi parę łyczków. Wąż przełknął i zniknął w gęstwinie. Godzinę później wędkarz poczuł stukanie w nogę. Patrzy, a to ten sam wąż, trzymający w pysku trzy kolejne robaki.
12)
Pewien strażnik cały dzień kontrolował wędkarzy, jednak nikomu nie wlepił mandatu. W końcu podchodzi do kolejnego wędkarza z chęcią poprawienia sobie nastroju i mówi: - Poproszę kartę wędkarską. - Nie mam - słyszy w odpowiedzi. - Płaci pan 50 zł. - Za co? - Za łowienie ryb bez karty. - Przecież ja nie łowię ryb tylko kąpię glizdę. - To płaci pan 100 zł kary! - Za co? - Bo glizda nie ma kąpielówek!
13)
Łowiącemu ryby strażnik sprawdza kartę wędkarską: - Pana karta jest już nieważna. Jak pan może łowić ryby na zeszłoroczną kartę wędkarską?! - Bo ja łowię tylko te ryby, których nie złowiłem w zeszłym roku.
14)
Wczasowicz zagaduje wędkarza: - I co, biorą? - Biorą, panie, biorą... Dzisiaj wszyscy biorą, tylko nikt nie chce dać się złapać...
15)
Wędkarz złowił złotą rybkę. Rybka prosi aby ja wypuścił a ona spełni jego jedno życzenie. Po namyśle wędkarz zgadza się i mówi że chce mieć najnowszy model mercedesa. - Dobrze mówi rybka. A jak chcesz za gotówkę czy na raty? - A ty jak chcesz: na oleju czy na masełku?
16)
Rozmowa dwóch kłusowników: - Wiesz niedawno złapałem ponad 13-sto kilogramowego sandacza. - No i co? - No to ja rybę biorę na plecy i idę. Aż tu nagle z lasu wyjeżdża policjant na rowerze. - No i cooo?! - No to ja sandacza szybko z pleców i do kieszeni!!
17)
Było
sobie dwóch zapalonych "moczykijków", jeździli łapać
ryby, gdzie się da. Pewnego razu usłyszeli o niesamowitych
atrakcjach związanych z zimowymi połowami spod lodu. Znaleźli więc
piękne miejsce, w niesamowitej okolicy - góry, jeziora, lasy -
cudeńko. Rybki same wskakiwały ponoć na haczyk... I pojechali. Na
miejscu wizyta w sklepiku - po parę drobiazgów. Takie tam, jak to
zwykle dla wędkarzy.
No i niezbędnik - świderek do lodu... Sprzedawca uprzejmy,
taktowny. Trochę się jednak zdziwił, jak po godzinie przyleciał
jeden z kolesi po następny świderek... Ale co tam, w końcu było
ich pełno w sklepie.... Za godzinkę znowu - "poproszę
świder"... To samo ponownie za następną godzinkę...
Sprzedawcę zaczyna ogarniać ciekawość, tłumiona jednak przez
takt i doświadczenie... Jednak, kiedy sytuacja znów się powtarza -
wpada gość i mówi:
- Poproszę wszystkie świdry do lodu, jakie
pan tu ma - sprzedawca nie wytrzymuje i delikatnie pyta:
- Jak
tam, chłopcy, leci?
Na to wędkarz smutnym
głosem:
- Słabiutko, nawet jeszcze nie zwodowaliśmy łódki...
