Tweety na temat @pzworgpl

Logowanie

Zarejestruj się

Komunikaty

Prozumienia, składki, zezwolenia 2013 rok.

Komunikaty | 2012-12-04 | Publikujący: Okręg PZW w Krakowie

Najistotniejsze założenia porozumień międzyokręgowych, zawartych na 2013 rok

1.      Z Okręgiem PZW Bielsko Biała - na zasadzie 50/50 (wędkarze mogą nabyć prawo do wędkowania na wodach Okręgu, po uiszczeniu składki okręgowej, z 50% ulgą)

2.      Z Okręgiem PZW Tarnów - w ramach porozumienia Okręg Tarnów udostępni wędkarzom z opłaconą w Krakowie składką okręgową do wędkowania: odcinek rzeki Raby, od ujścia Stradomki do Wisły, odcinek rzeki Wisły, od ujścia rzeki Raby, do mostu drogowego w m. Górka. Okręg Kraków udostępni wędkarzom z opłaconą w Tarnowie składką okręgową do wędkowania: odcinek rzeki Wisły, od mostu drogowego w m. Niepołomice do ujścia rzeki Raby

Na podstawie uchwały numer 141 Zarządu Okręgu PZW w Krakowie, podjętej na posiedzeniu w dniu 06.11.2012.

Zmiany w treści Zezwoleń, na amatorski połowu ryb, na wodach Okręgu PZW Kraków, w 2013 roku:

1.      Ryby z gatunku Palia, zostaną włączone do limitu dobowego i rocznego.
2.      Znosi się zasadę „no kill" na rzece Szreniawie.
3.      Zasady wędkowania na wodach udostępnionych przez Okręg Tarnów, zostaną zapisane w zezwoleniu.
4.      Zostanie powiększona ilość stron rejestru połowów.
5.      Ustanawia się akwen Brzegi II a, zbiornikiem „no kill".
6.      Ryby z gatunku Lin, zostaną włączone do limitu dobowego i rocznego.
7.      Granica wody górskiej, na rzece Dłubni, zostaje przesunięta, do mostu kolejowego powyżej zbiornika Zesławice.
8.      Wprowadza się zakaz stosowania tzw. markerów, czyli znaczników nęcenia.

Na podstawie uchwały numer 142 Zarządu Okręgu PZW w Krakowie, podjętej na posiedzeniu w dniu 06.11.2012.

Wysokość opłat za wędkowanie, na wodach Okręgu PZW Kraków, w 2013 roku.

1.      Wysokość składek na zagospodarowanie i ochronę wód w Okręgu PZW Kraków, pozostają na niezmienionym poziomie z roku bieżącego, tj.:

Składka niepełna podstawowa - 130 zł

Składka niepełna ulgowa - 65 zł

Składka Pełna podstawowa - 250 zł

Składka Pełna ulgowa - 125 zł

Składka Uczestnika - 25 zł

Składka uzupełniająca - 120 zł.

Na podstawie uchwały numer 143 Zarządu Okręgu PZW w Krakowie, podjętej na posiedzeniu w dniu 06.11.2012.

Jednocześnie informujemy, że w związku z trwającymi jeszcze uzgodnieniami z właścicielem gruntu w rejonie zbiornika Budzyń, akwen ten może zostać włączony do wykazu wód dopuszczonych do wędkowania.

UWAGA - decyzją właściwego ministerstwa, nastąpiła zmiana administracyjna nazwy zbiornika Zalew Kryspinów, na „Zalew Na Piaskach" i jego administracyjnej lokalizacji z m. Kryspinów, na m. Cholerzyn.

Wszystkie uchwały znajdują się w zakładce „Uchwały ZO PZW Kraków", na stronie głównej.

 

kliknij tutaj; http://www.pzw.org.pl/29//cms/8627/uchwaly_2012

Poleć znajomemu

Dodaj komentarz

Informacja
Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze.

Komentarze

Komentarze (81)

  • admiral1 Data dodania: 4 lata temu Oceń: 0 + / -

    Skłamałbym twierdząc, że nie zabieram ryb w celach konsumpcyjnych. Zaoszczędzę jednak czasu wszystkim włącznie z sobą na czytanie i pisanie. Zasady a raczej kryteria, które powodują, że kilka ryb z zasiadki zwożę do domu opisywałem wcześniej. Wracając do pływających "pomników", szczerze życzę każdemu wędkarzowi, zarówno temu, który rozpoczyna przygodę z tą dziedziną sportu, jak i każdemu z mniejszym lub większym stażem byle ze szczerymi intencjami i zdrowym podejściem do bądź co bądź słabszego od człowieka stworzenia, aby mógł przeżyć niezapomnianą przygodę. Mam fantastyczną satysfakcję gdy szczególnie teraz gdy wszystko skuł lód, w swojej próżności przeglądam skatalogowane zdjęcia z sezonu. Nie chcącego w żaden sposób współpracować podczas sesji amura 18 kg lub podobnie "zbuntowanych 14, 14,5 czy też 15,5. Robiłem pamiątkowe foty Kolegom z weteranami 19,5 a nawet 24 kg. Są piękne karpie, potężne, cwane wygi, "profesorowie". Jednak że martwię się o ich spokój gdyż oprócz wędkarzy, których cechuje zdrowy rozsądek i przyzwoity umiar są i tacy, których z tymi cechami w zaden sposób powiązać nie przystoi. Dlatego też nie ukrywam mam zamiar podjąć próbę złożenia petycji, prośby etc. w tej sprawie i bardzo dziękuję Koledzy Dynka, Tadeusz, Robs, Janusz T. za to, iż umacniacie mnie w przekonaniu, że jest to koncepcja, która ma sens. W tej chwili jest nieodpowiedni moment gdyż kandydaci na Prezesa o/Kraków teraz nie będą mieli głowy na takie "zbytki". Żywię nadzieję, że w Krakowie się zmieni na lepsze. A jeśli nie może być normalnie niech będzie inaczej........niż jest.

  • dariusz dariusz Data dodania: 4 lata temu Oceń: 0 + / -

    dynka1968

    Admirał 1 ... nie obraziłem się na Ciebie ( tak szybko się nie obrażam) , powiem więcej zgadzam się w całości z ostatnim Twoim komentarzem. Chociaż należę do tych wędkarzy , którzy zabierają niektóre ryby ( nie wszystkie złowione) i określani są przez niektórych kolegów ,,mięsiarzami ''to jeszcze raz popieram to co napisałeś. Karpie które do tej pory złowiłem i zabierałem z łowiska , były między 40-53cm ( 2.3-3.5 kg.) , poniżej 40 cm nie zabieram . Nawet gdybym złowił kiedyś takie ładne jak Ty , na pewno bym je wypuścił . Ponieważ według mnie karpie powyżej pewnej granicy długości i kilogramów nadają się wyłącznie do ładnej fotki i ponownego wypuszczenia. I masz rację przyjemnie poczuć na kiju taki ciężar i z nim powalczyć. Według mojego skromnego zdania widełki mają większy sens niż limit do 30 szt. , chociaż jedno nie wyklucza drugiego.

  • dariusz dariusz Data dodania: 4 lata temu Oceń: 0 + / -

    dynka1968

    Admirał 1 ... nie obraziłem się na Ciebie ( tak szybko się nie obrażam) , powiem więcej zgadzam się w całości z ostatnim Twoim komentarzem. Chociaż należę do tych wędkarzy , którzy zabierają niektóre ryby ( nie wszystkie złowione) i określani są przez niektórych kolegów ,,mięsiarzami ''to jeszcze raz popieram to co napisałeś. Karpie które do tej pory złowiłem i zabierałem z łowiska , były między 40-53cm ( 2.3-3.5 kg.) , poniżej 40 cm nie zabieram . Nawet gdybym złowił kiedyś takie ładne jak Ty , na pewno bym je wypuścił . Ponieważ według mnie karpie powyżej pewnej granicy długości i kilogramów nadają się wyłącznie do ładnej fotki i ponownego wypuszczenia. I masz rację przyjemnie poczuć na kiju taki ciężar i z nim powalczyć. Według mojego skromnego zdania widełki mają większy sens niż limit do 30 szt. , chociaż jedno nie wyklucza drugiego.

  • admiral1 Data dodania: 4 lata temu Oceń: 2 + / -

    Jestem bardzo szczęśliwy, że w pewnym zakresie się zgadzamy. Mam nadzieję również, że nie obraziłeś się na mnie śmiertelnie. Chciałbym wytłumaczyć także wszystkim zainteresowanym mój punkt widzenia i sens ewentualnego wprowadzenia "widełek". Nie szukałem tych danych przypadkowo. Z doświadczenia wiem: złowiony przez mnie karp miał 62 cm ważył 5,200 a złowiony na dzień następny przedstawiciel tego samego gatunku miał dwa centymetry więcej czyli 64 cm ale ważył 8,500. Wyglądał przepięknie, śliczny, waleczny i kształtem przypominał "niezdarę" , która połknęła piłkę lekarską. Super kolega i wymagający rywal. Żal mi jest wypuszczać każdego złowionego okazu czy jest to karp czy amur bowiem zakochuję się w każdym z nich bez pamięci. Wszystkie czynności związane z pomiarem, ważeniem i uwiecznieniem ich na karcie pamięci aparatu wykonuję szybko i bez zbędnej zwłoki, która mogła by się przyczynić do złego stanu mojej miłości. Wszystko na miękkich matach i kontrowersyjnym płynem dezynfekującym skaleczenia.
    Mając powyższe na uwadze jestem niemal przekonany, że ewentualny zapis regulujący górny wym. dla karpia na np. 65 cm nie byłby ze szkodą dla nikogo. Byłby to legalny kompromis między wędkarzami zabierającymi ryby a tymi, dla których ważny jest kontakt z okazem. W tym miejscu zaznaczyć muszę, że jest to mój punkt widzenia i nie chcąc być odebranym jako egoista, wykazałem że również spinningiści w Krakowie mogą spróbować mediować w przedmiotowej sprawie z władzami okręgu, który to zamiast tworzyć takie regulacje juz od dawna, co roku wymyśla absurdalne ograniczenia, które w żaden sposób nie chronią ani wody ani ryb w niej żyjących. Transparentnym przykładem może być zakaz markerów. Niech ktoś powie, że one robią krzywdę. To małostkowe zachowanie spinningistów (nie wszystkich rzecz jasna) spowodowało, że ten idiotyczny zapis pojawił się w katalogu zakazów w 2013. Dziwi mnie to tym bardziej gdyż na zasiadkach często dyskutowałem z Kolegami od "kopyta" i siarczyście narzekali. Teraz mają gotowca i trochę zachodu.

  • dariusz dariusz Data dodania: 4 lata temu Oceń: -2 + / -

    Rozwiń
  • admiral1 Data dodania: 4 lata temu Oceń: -1 + / -

    Rozwiń
  • admiral1 Data dodania: 4 lata temu Oceń: 1 + / -

    Przedstawiłeś genialny obraz, który w pozytywny sposób poruszył moją wyobraźnię. Obraz idylli, w którym chciałbym się znaleźć.

  • tadeusz_biernat Data dodania: 4 lata temu Oceń: 1 + / -

    tadeusz_biernat

    7. Teraz pytanie, kto tego wszystkiego upilnuje.
    Upilnowanie no kila jest wbrew pozorom łatwiejsze niż innej wody. Presja ogranicza się sama, bo ktoś, kto jedzie po rybę nie będzie „marnował” czasu na siedzenie nad wodą i wypuszczanie ryb. Wokół takiej wody w ciągu roku czy dwóch skupi się całkiem liczne grono osób. Będą to ludzie, którym na wodach zależy i w razie potrzeby odezwą się, a nie będą odwracać głowy jak to dzieje się najczęściej dzisiaj. W połączeniu z rosnącymi możliwościami skutecznego egzekwowania ustaleń regulaminów to bardzo dużo. Jeszcze trochę i do większości ludzi dotrze, że nie warto dla wartego 10 czy 20 zł karpika robić z siebie złodzieja i szmaty. Dzisiaj te nasze nieliczne grajdołki i rzeki w okręgu tak a nie inaczej wyglądają, bo najczęściej udajemy, że nie widzimy jak hołota nas okrada.


    c.d.

    8. Wszelkie ograniczenia możliwości zabierania ryb czy górne wymiary, tak naprawdę działają na korzyść wszystkich tych, którzy swoje wędkarstwo traktują naprawdę rekreacyjnie. Jeżeli w ciągu roku biorą 10, 20 max 30 szt. to powinni cieszyć się z takich rozwiązań. A przecież zdecydowana większość deklaruje, że mało co bierze itp. Będą siedzieć nad atrakcyjniejszymi wodami, a swoje i tak wezmą. A przy odrobinie szczęście wezmą konkretniejsze sztuki. Tego typu rozwiązania i skuteczne ich egzekwowanie jest nie na rękę jedynie kłusolom i nie znającemu umiaru mięsiarstwu.
    9. Tak więc nie potrzeba żadnej rewolucji i nakładów finansowych. Warto tylko pamiętać, że tego typu rozwiązania nie przynoszą rezultatów od przysłowiowego jutra.
    10. Zorganizowanie no kila na małej wodzie na Brzegach niestety nie przyniesie wymienionych wyżej prze ze mnie korzyści. Mało kto tam zagląda. Teraz to też się nie zmieni. Będzie to pretekst do likwidacji tego rozwiązania. Na dużej wodzie, w często uczęszczanej okolicy jaką jest kompleks żwirowni na Przylasku, znaleźli by coś dla siebie karpiarze, spławikowcy, spinningiści, ci co sobie z federkiem siedzą i wszyscy inni.

  • tadeusz_biernat Data dodania: 4 lata temu Oceń: 1 + / -

    tadeusz_biernat

    c.d.
    Ci, którzy opłacają składki okręgowe i tak opłacą. Powstanie takiego ciekawego „sztandarowego” okręgowego łowiska, zachęci sporo osób, które zrezygnowały w ostatnich latach do opłacania składek w PZW. I będą to osoby, które wcale albo prawie wcale nie biorą ryb. To kolejna korzyść dla tych, co jadą po rybkę. Po prostu będą jej mieli więcej dla siebie. Tak więc nie wiązało by się to też z ewentualnymi stratami ośrodków hodowlanych. No ale przecież nie o to chodzi ;)
    4.Woda , z której nie zabiera się ryb błyskawicznie odżywa. Co bardzo ważne nasze rodzime, bardzo atrakcyjne wędkarsko ryby mają szansę szybko „odbić się”. Nikt mi nie powie, że chce łowić tylko wpuszczane karpiki i nie chciał by się spotkać z ładnym linem, karasiem, leszczem, płocią czy drapieżnikiem.
    5. Powstanie takiego łowiska promowało by etyczne, nowoczesne podejście do wędkarstwa. Na sąsiednich wodach praktyka zabierania z umiarem ryb była by powszechniejsza niż dziś. Skutkowało by to tym, że i inne okręgowe wody miały by się lepiej. A za tym idzie to, że ci co jadą po rybę mieli by większą szansę na zabranie, w zgodzie z regulaminem, przyzwoitej sztuki.
    6. Władze okręgu przez tego typu inicjatywy zyskały by kolejny argument w dyskusji z zewnętrznymi partnerami, np. samorządami. Pokazały by, że organizują ciekawe miejsca do aktywnego wypoczynku, rozwijają proekologiczną świadomość, a nie tylko dostarczają zarybieniówkę do wybicia.

  • tadeusz_biernat Data dodania: 4 lata temu Oceń: 1 + / -

    tadeusz_biernat

    Zupełnie niepotrzebnie wdaliście się w jałowe dyskusje. To nic nie wnosi. Takie pyskówki tylko zniechęcają innych do zabierania głosu. A temat mógłby się fajnie i ciekawie rozwinąć.
    Do rzeczy.
    Po pierwsze.
    Nikt mnie nie zaatakował i nie obraził. Bardzo chętnie mogę coś popisać, nawet z kimś kto się ze mną nie zgadza.
    Po drugie.
    Padło wcześniej pytanie, co można by zaproponować osobom jeżdżącym rekreacyjnie nad wodę i chcącym w ramach regulaminu coś sobie świeżego wziąść. I proszę nie obruszać się od razu, bo dla przykładu posłużę się przylaskową 2. Ale to tylko rozważania :)! Dlaczego np. 2? Bo kompleks wielu wód w jednym miejscu najlepiej się do takich poczynań nadaje. Ktoś, kto nie będzie chciał łowić na no kilowej 2 ma w tym samym miejscu wiele innych możliwości. Tak więc nie odbiera mu się możliwości wędkowania.
    Ja coś zaproponuję. Wynika to nie tylko z mojego widzimisię, ale to działa gdzie indziej w praktyce.
    Zaznaczam, że nigdy nikomu nie powiedziałem, że nie wolno brać ryby w ogóle. Chodzi o to co i w jakiej ilości możemy sobie jako wędkarze znad jakiegoś łowiska wziąść.
    Jak wg. mnie skorzystali by na zorganizowaniu na 2 łowiska na zasadach złów i wypuść, wędkarze lubiący czasami wziąść sobie złowioną rybkę? (Czasami czyli nie więcej jak 20-30szt w roku).
    1. Do organizacji takiego łowiska nie potrzeba rewolucji. Wystarczy uchwała ZO o organizacji tego typu łowiska specjalnego o odrębnym regulaminie.
    2. Woda oczywiście dostępna dla wszystkich uprawnionych do wędkowania na wodach okręgu.
    3. Tego typu wody nie wymagają zarybień! A taka 2 to już w ogóle. Jast to duża woda, przez ostatnie lata bardzo zarośnięta. Uchowało się tam dzięki temu sporo ciekawej ryby. I co bardzo ważne ryb różnych gatunków. Pula przeznaczona na zarybienia 2 była by przeznaczona na zarybienia sąsiednich wód. Dzięki temu ludzie jadący po rybkę zyskają lepiej dorybione zbiorniki. Tak więc z punktu widzenia okręgu takie łowisko nie dość, że nic nie kosztuje, to jeszcze przynosi zysk. Dlaczego przynosi zysk?

  • admiral1 Data dodania: 4 lata temu Oceń: -1 + / -

    Rozwiń
  • dariusz dariusz Data dodania: 4 lata temu Oceń: -2 + / -

    Rozwiń
  • dariusz dariusz Data dodania: 4 lata temu Oceń: -1 + / -

    Rozwiń
  • admiral1 Data dodania: 4 lata temu Oceń: 0 + / -

    Kolego Kenko muszę Cię przeprosić i czynię to w taki sam sposób w jaki wdałem się w tę wymianę nieuprzejmości. Tym razem ja nie doczytałem a mój przekaz był skierowany do Kolegi Dynka, który bezpretensjonalnie zaatakował Tadeusza i czyniąc w ten sposób " szambo " ludzkich nieeleganckich zachowań. Przepraszam Cię Kenko, jest mi szczerze " niefajnie " i jeśli już się uspokoisz a liczę na to, jest sporo spraw do omówienia. Nie narzucając nikomu swojej woli poruszyłem pewien problem, który wydaje mi się możliwym do zrealizowania. Problemów jest wiele, wiele zagadnień w wymiarze takim, żeby wszyscy byli choć częściowo szczęsliwi. Pozdrawiam

  • admiral1 Data dodania: 4 lata temu Oceń: 0 + / -

    Witam Wszystkich Kolegów, zapalonych wędkarzy. Pragnę poddać pod dyskusję temat, który był już poruszany i cieszy się on żywym zainteresowaniem lecz u wielu osób także budzi niezadowolenie. Dotyczy on bowiem podniesienia wymiarów ryb i przez to samo zaprzestanie bezsensownego unicestwiania dużych sztuk, nie rzadko reproduktorów. Zapraszam więc do poważnej debaty, również obiektywizm Kolegi Kenko jest bardzo ważny.
    Znalazłem na jednym z Portali poświęconemu karpiowaniu petycję wędkarzy z Okręgu Katowickiego, którzy zwracają się do władz okręgu o wyznaczenie górnych wymiarów dla karpia i amura. Autorem jest znany karpiarz J.J. Na pewno się nie obrazi jeśli przy wiekszym zainteresowaniu wykorzystamy w jakiejś części jego argumentację podczas ewentualnej petycji o górne wymiary gatunków, które najbardziej narażone są na zagładę tj. wiekszy przedstawiciel karpia, szczupaka, sandacza może amura.
    Podpinam pod ten temat ów dokument i liczę na poważną debatę. Odcinam się całkowicie od chamskich i niekoleżeńskich uwag. PZW śledzi naszą kłótnię i zaciera ręce bo potencjalni wolontariusze zapełniają kasę PZW podobnie tak jak się to odbywa na ul. Wiejskiej w stolicy. Żrą się a my z tego nic nie mamy. Kończąc pragnę dodać, iż petycja ze Śląska przyniosła owoc w postaci podniesienia wymiarów karpia ( można zobaczyć na stronie o/Katowice ). Podobny dokument złożony w dwóch innych okręgach też przyniósł podobny efekt ( podzielę się następnym razem ). Dlatego też wg. mnie Ci Koledzy, którzy mają na sercu nasze wspólne dobro aby móc uprawiać to hobby, zarówno spinningiści jak i karpiarze, powinni uwierzyć, że też mamy realną szansę na takie pozytywne zmiany.
    Tutaj jest link do przedmiotowej petycji:
    http://www.petycje.pl/petycjePodglad.php?petycjeid=7803
    Pozdrawiam

  • admiral1 Data dodania: 4 lata temu Oceń: 0 + / -

    Ale mi dowaliłeś, wow. Piszesz na bieżąco zapominając tego co pisałeś w jednych z pierwszych postów własnej produkcji. Skoro uważasz, że narzucam wszystkim swój punkt widzenia to nie będę Cię wyprowadzał z błędu. Wróć na początek swojej twórczości i może przy odrobinie dobrej woli znajdziesz tam zaczątek swary, którą prowadzisz do tej pory. Jeden z Kolegów przedstawił tam pomysły, swoje koncepcje, nakreślił potrzebę zmian. Tobie sie to zdecydowanie nie spodobało. Ja podzielam zdanie wielu osób, które patrzą przyszłościowo a ich zamiary (gdyby tylko przebic się) przez PZW mają głęboki sens i w przyszłosci dały by wymierne i widoczne przez wszystkich efekty. No cóż, zawsze znajdzie się ktoś hamulcowy. Ludzie prymitywni czyhali na zwierzę, ubijali i gromadzili w jaskiniach. Nastąpił skok cywilizacyjny ale dla niektórych ludzi czas się zatrzymał. Nadal czyhają tylko z wędkami, pałkami tłuką zwierzę i zanoszą nie do jaskini a do mieszkania gromadząc zapasy. Pozwolę się z Tobą nie zgodzić z zaliczeniem mnie do grupy prymitywnych, dlatego, że dałeś się wciągnąć w rozpoczętą przez siebie awanturę, w której to wcale nie chciałem się znaleźć. Lubię korzystać z dóbr jakie pozostawili po sobie sławni ludzie i nie widzę w tym nic nie stosownego. W zyciu codziennym stają się doskonałym orężem przeciw zatwardziałym. Dlatego uważasz mnie za prymitywa? Nie rozrzewnię się jeśli nie bedziesz brał udziału w konstruktywnej dyskusji na temat poprawy nad wodami. Jeżeli jednak Jesteś w stanie nie obrażać innych i nie przedstawiać wyłącznie swojego punktu widzenia też dam spokój i można w dobrym tonie i smaku zacząć dyskusję. Przyznaję trochę mnie poniosło jednakże mój priorytet przy którym będę nadal obstawał to podniesienie górnych wymiarów ryb. Mnie interesuje karp (tego dużego ubywa w oczach). Koledzy spinningiści opłakują brak obecności sandacza, pogłowie szczupaka mocno zdziesiątkowane. Jeżeli bedzie potrzeba widełek dla "zębaczy" też trzeba pójść w tym kierunku i takie zmiany są konieczne bo nie długo pozostaną wodne pustkowia

  • kenko Data dodania: 4 lata temu Oceń: -1 + / -

    Rozwiń
  • admiral1 Data dodania: 4 lata temu Oceń: 1 + / -

    Kolego Dynka widzę, że masz problem z interpretacją mojego przekazu , nie pierwszy raz. Ośmielę się zacytować kawałek treści Twojego posta:
    "Admirał 1 ...to , że ktoś zasiada na 2-ce ( koło budy ) i CHODZI PO BROWAR do sklepu Moniki , to po pierwsze : nie pije za Twoje , PO DRUGIE MA TAKIE PRAWO ( jęśli nie da się złapać i nie śmieci )"...
    Tekst, który obnaża Twoją osobowość celowo wytłuściłem. Rozumiem, że można swobodnie i legalnie za budą przy 2- ce w świetle prawa żłopać browara ale jednocześnie nie dać się pojmać.
    Proponuje zastanów się nad treścią takiego fragmentu:
    " Lepiej milczeć, narażając się na podejrzenie o głupotę, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości."

  • admiral1 Data dodania: 4 lata temu Oceń: 1 + / -

    Kolego Dynka widzę, że masz problem z interpretacją mojego przekazu , nie pierwszy raz. Ośmielę się zacytować kawałek treści Twojego posta:
    "Admirał 1 ...to , że ktoś zasiada na 2-ce ( koło budy ) i CHODZI PO BROWAR do sklepu Moniki , to po pierwsze : nie pije za Twoje , PO DRUGIE MA TAKIE PRAWO ( jęśli nie da się złapać i nie śmieci )"...
    Tekst, który obnaża Twoją osobowość celowo wytłuściłem. Rozumiem, że można swobodnie i legalnie za budą przy 2- ce w świetle prawa żłopać browara ale jednocześnie nie dać się pojmać.
    Proponuje zastanów się nad treścią takiego fragmentu:
    " Lepiej milczeć, narażając się na podejrzenie o głupotę, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości."

  • admiral1 Data dodania: 4 lata temu Oceń: 0 + / -

    Tamten fragment może być zbyt trudny wiec proszę - nie co łatwiejszy:
    "Tylko dwie rzeczy są nieskończone: wszechświat oraz ludzka głupota, choć nie jestem pewien co do tej pierwszej." Albert Einstein

  • admiral1 Data dodania: 4 lata temu Oceń: 1 + / -

    Dynka proponuję Ci zatem zabierz kolegę kenko i przy piwku lub jabolu wymieniajcie swoje chore poglądy. Możecie się nawet trzymać za kolano. Tu się z Tobą zgodzę - g.wno mnnie to obchodzi . Pragnę Tobie i Koledze Kenko zadedykować w celu rozważań wybrany cytat z literatury, której trochę łyknąłem
    "Człowiek wykształcony mówi skomplikowanym językiem o prostych rzeczach. Człowiek inteligentny mówi prostym językiem o skomplikowanych rzeczach."

  • admiral1 Data dodania: 4 lata temu Oceń: 1 + / -

    Robs masz rację. Zgadzam się, podzielam Twój punkt widzenia. Pisałem w jednym z pierwszych postów, że pomimo, iż jestem zadeklarowanym zwolennikiem "nie zabijania" to kilka ryb do domu, w rejestrze 6 karpików i 4 karasie zabrałem. Ja sam ryby spożywam okazjonalnie i najczęściej w Wigilię. Zabieram wtedy gdy pakując się na zasiadkę żona z córką zadeklarują chęć zjedzenia złowionej ryby. Jednak nawet moje kobiety wiedzą, ze mam swoje reguły, które są nie do złamania ( znaleźć można również w jednym z pierwszych postów mojego autorstwa ). Nigdzie też nie napisałem, że ktoś kto w ogóle ma śmiałość zabrać złowioną przez siebie rybę jest mięsiarzem - jak to nieroztropnie kilku bywalców tego forum napisało.
    Drogi Robs w ustępstwa jednych do drugich nie uwierzę bowiem ci, którzy będą regulaminowo wywozić 30 sztuk np. karpia będą to czynić w literze prawa choć wcale nie muszą zabrać całego limitu a np.20 sztuk, Drudzy będą zabierali też regulaminowo ale same okazy. Pozostali to ci, którzy kombinują jak wywieźć z wody ile się da. Są jeszcze tacy, dla których idea "żyznej" wody to wartość nadrzędna-oni nie zabierają nic (na pewno nie weteranów ) i dla nich PZW nie musi komponować spec uchwał z wymiarami. Ta wąska grupa miłośników nowoczesnego wędkarstwa sama decyduje.Jak napisałem sporadycznie zabieram i dla mnie jeśli chodzi o karpia tą barierą jest 50 cm. Czy Ci ludzie są frajerami? Może tak a może nie. Przyjemnie jest mocować się z tą samą rybą, która ma dwa lata więcej od poprzedniego spotkania i "przytyła" blisko 1,5 kg. Bezcenne były miny dwóch wędkarzy, którzy byli świadkami sesji jaką urządził mi kolega z miejscówki z amurem 17,40 a chwilkę później ze zdumieniem jak na macie taszczę azjatę do wody. Coś pan, wypuszczasz go. Odchodząc słyszałem ich konwersację : "ty ale po..bany". Do której grupy można zaliczyć tych ludzi z wędkami? Sądzę, że pytanie czysto retoryczne. Amury kapitalnie walczą i kilka sztuk powyżej 10 miałem przyjemność przytulać do pamiątkowego zdjęcia. Swoją tezę w walce o górne wym. podtrzymuję

  • dariusz dariusz Data dodania: 4 lata temu Oceń: 1 + / -

    dynka1968

    Admirał 1 ...chyba ,,łyknąłeś'' w szkole za mało historii? Panowie byli właśnie za sanacji , a byli mordowani po 1945 roku ( chyba , że zdążyli zwiać na zachód ). Jeśli już odwołujesz się do historii to myśl co piszesz ?!

  • dariusz dariusz Data dodania: 4 lata temu Oceń: 1 + / -

    dynka1968

    Admirał 1 ...to , że ktoś zasiada na 2-ce ( koło budy ) i chodzi po browar do sklepu Moniki , to po pierwsze : nie pije za Twoje , po drugie ma takie prawo ( jęśli nie da się złapać i nie śmieci ) , po trzecie g....o Cię to obchodzi ( chyba , że jesteś byłym Ubekiem lub Ormowcem ?) , a teraz możesz napisać ,że ktoś jest ,,chamski ''...zgadzam się z ripostą kolegi - kenko-

  • robs Data dodania: 4 lata temu Oceń: -1 + / -

    Rozwiń
  • admiral1 Data dodania: 4 lata temu Oceń: 1 + / -

    Nie jestem żadnym panem. Tych wymordowali za sanacji. A wygląd to i może mam lecz pieniędzy nie bardzo.Pozdrawiam wszystkich Kolegów. Z poważaniem " awanturny " admiral1.
    Chcę nad wodę.......... na rybcie.............

  • admiral1 Data dodania: 4 lata temu Oceń: 0 + / -

    Szanowny Kenko żałujesz ukłutego, wypuszczonego karpia gdyż bardzo cierpi. Z pewnością nie jest komfortową sytuacją dla niego ani każdej innej ryby, którą wypuszczają, dłuższa bądź krótsza chwila z obecnym w pyszczku hakiem. Ale dalej żyje. Kot szamający rzucone przez Ciebie truchło ryby ma to gdzieś i jak widać tak na prawdę Ty sam też. Podejrzewam, że nie Jesteś wegetarianinem i na pewno będąc wędkarzem nigdy z uczuciem bliskim współczuciu wypuszczanej ryby ( o ile jakiekolwiek miarowe wypuszczasz ), nie zastanawiałeś się nad cierpieniem jedzonej wołowiny, kiełbasy z wieprzowiny czy też drobiowego fileta. No chyba nie. Nie jestem pewien ale chyba nie wyobrażasz sobie i nigdy nie widziałeś zgonu zwierząt, które zjadasz na obiad. To okropieństwo i męczarnia. Nie wiem jak można inaczej łowić ryby legalnie ( wykluczając prąd, sieci ) itd. niż na zestaw zakończony hakiem wg. prawideł Ustawy o Rybactwie Śródlądowym?
    Ale czad - Super bitwa na głosy, Kolega Kenko stawia plusy lecz daje też minusy.

  • admiral1 Data dodania: 4 lata temu Oceń: 1 + / -

    Cieszę się, że są ludzie z poczuciem humoru. Za odwagę i za to swoiste poczucie humoru ja Kolego Kenko dam Ci plusik gdyż widzę, że to Cię cieszy tak samo jak ich odejmowanie. Bardzo mi przykro ale muszę Cię zawieść gdyż nie jestem ani zwolennikiem PIS-u ani innej frakcji politycznej. Mam to głęboko gdzieś. Zastanawiam się ile myślałeś nad bredniami, które rozbawiły mnie do łez. Kolego Kenko nie wiem w którym miejscu doszukałeś się rzekomych obietnic jakie podobno składałem. Wydaje mi się, że poniosła Cię fantazja. Nikt też nie sapie mi za plecami jak również nie wkłada języka do małżowiny usznej. Jestem wędkarzem tak jak większość z nas i dzielę się moimi poglądami, które wg. Twojej oceny jaką przedstawiłeś są nie do przyjęcia. Wyrażane przeze mnie poglądy jak i racje wyrażam w sposób swobodny gdyż umożliwia mi to Konstytucja RP. Twoje zachowanie natomiast przypomina czasy " medialnego knebla ". Umiejętne czytanie korespondencji zaoszczędzi Ci może słów krytyki i przypomni o samokrytyce, której jak widać w postach Twojego autorstwa jak na lekarstwo. Łowię na grube zestawy i grube ryby. Grube zestawy dlatego aby zminimalizować skutki ewentualnego zerwania się ryby i cierpienia, które w takim przypadku jest na pewno o wiele większe niż wypuszczenie jej na wolność. Zdarza sie złowić powtórnie te samą rybe i jest w świetnej kondycji. Nie kona gdzieś przy dnie zahaczona o zawad, nie zdycha z głodu z hakiem w pysku. Kończąc a mając na uwadze powyższe zaskoczę Cię ponownie. Karpiarze maja specyfiki, które zaprzątają Ci głowę i nawet ich używają. I nie jest to chyba chore. Chore jest prostolinijne podejście do ochrony wód przez wędkarzy tak samo jak posiadanie zamiast owego specyfiku tłuczka z przeznaczeniem wiadomym. A ha - regulamin jest regulamin. Przestrzegaj go zatem i marnotraw rybę dając ją kotu. Masz do tego niezbywalne prawo.

  • kenko Data dodania: 4 lata temu Oceń: 0 + / -

    Szanowny Panie admiral1
    Czytając Pana wypociny, widzę że jesteś jak Pan Prezes z PISu . Obiecujesz opowiadasz, co by było gdyby. Wypominasz, że zgadzasz się lub nie zgadzasz się. A zgadzasz się z tymi, co po plecach Cie klepią lub maja podobne zdanie. ( rozumiem kumple co plusy dają)

    Zaproponuj coś dla tych, co chcą sobie przyjechać na ryby z rodziną i jak złowią rybkę mógł zgodnie z regulaminem wsadzić do siatki bez żadnych głupich uwag ze przyjechał po ryby.
    Każdy ma rozum i jeśli zapłacił opłaty za kartę ma prawo wg regulaminu z rybą zrobić, co zechce Może jej w ogóle nie zjem tylko kotom dam żeby zżarły sobie tego tłustego 5 kilowego karpia.

    Chcesz kupić sobie rybkę żeby zjeść w hipermarkecie zapraszam na dział z rybami.
    Jak to wyglada?
    Jak zdechłe rozlazłe mięso i nic nie warte
    A ten, co chce zjeść sobie rybkę świeżą jedzie 10 razy do roku i łowi ją sam z przyjemnością, bo tyle mi wystarczy żeby zasmakować się i nacieszyć łowieniem.

    Nie wiem jak byś się czół kaleczyć stworzenie i wypuszczać z myślą, że ją nie boli … haha za chwile złapie znów. To podejście trochę chore cieszyć się jak stworzenie się męczy kalecząc go, co chwila, bo pewnie, co wyjazd na ryby chciałbyś powalczyć z dużą rybą. Czyli chcesz męczyć i cieszyć się, jaki to z Ciebie bohater, bo szans nie dajesz jak łowisz na grube zestawy. ( domyślam się )

    Dodam, że sprzedają w sklepie takie specyfiki, że po złowieniu rybki, która ma być wypuszczona należy odkazić jej ranę żeby nie dostała zakażenia. Myślę, że większość, co wypuszcza nie ma tego w swoim pudełku, bo szkoda im kasy.

  • kenko Data dodania: 4 lata temu Oceń: -1 + / -

    Rozwiń
  • admiral1 Data dodania: 4 lata temu Oceń: 2 + / -

    Nie bronię Tadeusza. Jestem o niego spokojny, człowiek elokwentny poradzi sobie z atakami hipokryzji, chamskimi uwagami i komentarzami ludzi, którzy wierzą w swoje idee i tylko w swoje, mającymi swój hermetyczny punkt widzenia ( zapłacić, nałapać, udusić, zeżreć, jak się uleje rozdać po sąsiadach, rodzinie, wyjąć abakus i przesuwając korale przeliczyć czy karta się zwróciła czy nie ). Jeśli nie - proces powtórzyć. I tak aż do skutku. Poezja jeśli w roku opłata za zezwolenie zwróci się za rok następny. Czy ktoś kto pisze takie kalumnie i głoszący fantasmagorie zastanowił się nad tym co będzie za kilka lat? Czy będzie o czym pisać? Czy będzie to forum i co będziemy wspominać? Przepraszam jeśli kogoś dotknęły moje poglądy. Zanim jednak zacznie osądzać użytkowników tego forum i krytykować ich poglądy, najpierw niech sam uderzy się w pierś i zastanowi nad racjami tych, którzy myślą pozytywnie, daleko planowo. Wędkarze "weterani" powinni dawać przykład młodzieży a nie już na początku ich przygody z tym sportem, hobby, pasją uczyć kalkulować ( idź i wal w łeb aż się karta zwróci ) a gdy się już zwróci zapukaj do malinowskiej i opchnij jej każdą rybę będziesz miał kieszonkowe. Wielu jest jednak też takich wędkarzy ( na całe szczęście ) jak Tadeusz. Co rok ich przybywa - fantastycznie! Ich kalkulacja polega na tym ile lat jeszcze np. Przylasek Rusiecki będzie atrakcyjny z punktu widzenia wędkarskiego i sportowego przy tej ekspansji gangreny nad wodami. Pozdrawiam.

  • admiral1 Data dodania: 4 lata temu Oceń: 0 + / -

    gafa z mojej strony - przepraszam za nią. Chodziło mi oczywiście o kulkę zatykającą prawie całkowicie otwór pobierający pokarm :)

  • admiral1 Data dodania: 4 lata temu Oceń: 0 + / -

    Witam Janusz. Oczywiście, że na włos można założyć zarówno kukurydzę jak i strączkowe przynęty, posiadając spinkę i trochę sprytu pod hakiem można umieścić nawet pakiet białych dzikunów. Co do kulek pozostanę jednak przy swoim. Stosuję selektywne kulki, raczej większych rozmiarów uniemożliwiając tym samym podjęcie jej przez nawet sporego linka, leszcza czy innego gatunkowo głodomorka. Nie ukrywam, że parę razy zdarzyło się tak, iż "okrągłą przynętę " pobrał karpik 40 kilku centymetrowy i to chyba z rozbiegu. Na brzegu wyglądał przekomicznie z rozdziawionym cumlem, który niemal całkowicie kneblował mu wejście w kierunku "przełykacza." Podobny był do prosiaka z jabłkiem w pysku. Oczywiście wrócił do wody ale czy jeszcze pobiera pokarm tego nie potrafię obiecać. Mógł trafić na kotły. Nie wiem jak to do końca działa na wodach w Twoich okolicach lecz po zarybieniach na wodach, w których karpiuję na pewno kulka nie jest nadrzędnym pokarmem cyprinusów. Wtedy idzie najczęściej na kuku i na ... cokolwiek. Ja natomiast tkwiąc na zasiadce np. 4 dniowej, na sprawdzające się kulfony, po zarybieniu - nie mam dotknięcia. Jakbym wędki miał wrzucone do kałuży. Jednocześnie obserwuję beznamiętną rzeź na zarybieniowym i cicho liczę, że jakiś spryciarz z wąsikami pokrzyżuje plany posiłkowe tego dybiącego na kawałek białka z kijem w ręku. Czekamy z kolegami karpiarzami jak ogłupiałe mięso zostanie przetrzebione, nad wodą do następnego zarybienia zrobi się komfortowy spokój, dojadą wędkarze ceniący sobie wypoczynek i w ciszy nie w tumulcie zaczniemy czynić przygotowania w kierunku przechytrzenia okazałych egzemplarzy. Pozdrawiam

  • admiral1 Data dodania: 4 lata temu Oceń: 1 + / -

    dynka1968dariusz nie potrzebnie atakujesz Tadeusza. Na pewno nie jest cwaniakiem a człowiekiem, który ma poczucie, że jest potrzeba zmian na lepsze. Przyjmując hipotetycznie, że 2 i 3 w Przylasku jest C&R - powtarzam hipotetycznie co by to oznaczało dla ludzi z wędkami zaliczającymi się do starszej młodzieży? Sądzę, że oprócz bliskości sklepu z " zimnymi i gorącymi napojami" nie była by to aż tak dotkliwa niedogodność. Jak zauważyłeś słusznie nie każdy ma komfortowe warunki transportowe niemniej jednak moje wielosezonowe obserwacje wykazało pewną prawidłowość. Na 2 i 3 ( łuk zbiornika w okolicy budy ) najczęściej zasiadają ludzie, którzy wykonują więcej spacerów do sklepu wymieniając szklane puste opakowania na pełne niż przez cały dzień, rzutów zestawami w kierunku wody. Osobiście znam grupkę wędkarzy nie posiadających wygód przewozowych a mimo to pełni charyzmy z przystanku w Przylasku pokonują kawał drogi na zbiornik 9. Nie raz codziennie. A dlaczego by nie 12, 13 lub 14 jako C&R dla tych właśnie wędkarzy, którzy to ponad pasję i hobby stawiają wygodę i bliskość sklepu z monopolem? Dla Ciebie chyba czas się zatrzymał 20 lat temu. Kolejny absurd to Twoje twierdzenie, że najlepiej zagospodarowane są 1,2 i 3. Pytam na jakiej podstawie? 12, 13 i 14 to małe akweny ale nie zapomniane w trakcie zarybień. Chyba potrafisz się domyślić, że zarybianie odbywa się na zasadzie proporcjonalności. Mały akwen mniej wpuszczonej ryby itd. Na pewno gdyby te małe stawiki zostały zasypane rybą tak, że nie potrzeba by było w ogóle zabierać wędek ani jak piszesz tego całego sprzętu może i Ty nie obruszałbyś się na hipotetyczne przemyślenia Tadka, nie wyzywałbyś od cwaniaków i nie sugerowałbyś narzucając swoją ideologię co ten poważny Kolega Tadeusz ma robić u siebie w kole. Na Twoje szczęście hipoteza to tylko hipoteza i raczej dopóki nie zabraknie ryby wywleczonej na głęboki olej i woda nie stanie się tylko atrakcją dla kąpiących, nie masz się czego obawiać. Pozdrawiam i proponuję dać odpór złośliwościom.

  • dariusz dariusz Data dodania: 4 lata temu Oceń: 0 + / -

    dynka1968

    Do kolegi T.Biernata o łowisku ,, Balaton,, wyraziłeś się mało precyzyjnie. Wiem o jednym właśnie w Trzebini . Ale co do kontroli PSR to muszę ci przyznać rację ! Nawet nie raczą przyjechać gdy zadzwonisz z prośbą interwencję ( z własnego doświadczenia ). Dlaczego tak bronię 1,2 czy 3 ( na Przylasku Rusieckim ) przeciwko łowisku ,,no kill ''? Ponieważ na Przylasku jest więcej mało zagospodarowanych i zarybionych zbiorników , gdzie można wydzielić takie łowisko , a te najbliżej przystanku autobusowego są najbardziej popularne . Nie każdy posiada samochód żeby włożyć tam cały sprzęt , a chyba przyznasz mi rację że swoje to waży ! Znam b.dużo starszych kolegów wędkarzy którzy tam właśnie chodzą na ryby .Jak najbliżej przystanku i zbiorników 1,2,3 . Wcale nie jestem przeciwko łowisku ,,no kill '' ale nie na najlepszych i najbardziej zagospodarowanych stawach , gdzie masę znanych mi kolegów sama wycinała i robiła miejscówki , bo tak to było zarośnięte! Pozdrawiam

  • tadeusz_biernat Data dodania: 4 lata temu Oceń: 1 + / -

    tadeusz_biernat

    Co do no kila na 2. Chodziło mi o to, ża jakaś duża okręgowa woda na zasadach no kill mogła by być wizytówką okręgu. Przez kilka lat był tam prawie no kill bo tak zarosło, że mało kto łowił. W zeszłym roku zielsko opadło i stało się to o czym od dawna krakaliśmy, że jak ziele odpuści to będzie rzeź. I była. Spęd nad wodę i bojka na bojce. I co? Wiosna nawet była dobra. Druga połowa roku już nie. Albo takie cwane się zrobiły, albo masa pięknych ryb wyjechała do gara. Obstawiam to drugie. I nie musimy sobie skakać do oczu. Przy odrobinie dobrej woli można pogodzić różne oczekiwania.
    A w moim kole łowisko no kill jest już od dawna :)))
    Tak więc ja wiem jak to funkcjonuje w praktyce. Wiem też jakie korzyści mają z tego również ci, którzy jadą nad wodę po rybę. Bo okazuje się, że i oni na tym korzystają :)))

  • tadeusz_biernat Data dodania: 4 lata temu Oceń: 1 + / -

    tadeusz_biernat

    Do Darka.
    Pisząc o Balatonie nie miałem na myśli jakiejś wody w Trzebini. Widocznie nie jedną wodę tak się zwyczajowo nazywa. Co do kolegów ze śląska to nie ma co uogólniać. Ale niestety my najczęściej widzimy często tych co przyjeżdżają z daleka i najczęściej paliwo musi się zwrócić itd. Przyjedzie taka chołota w liczbie kilku sztuk i niestety często wyrabia odpowiednią opinię całej reszcie wędkarzy ze swojego województwa. A co do Przylasku i innych okręgowych wód to fakt - tródno odnieść inne wrażenie niż takie, że kontrole, na Przylasku nawet dość częste, są prowadzone delikatnie mówiąc, byle się odbyły i już. Trudno spacer połączonych sił PSR i Policji wzdłóż drogi między 1 i 2 nazwać skuteczną kontrolą. Byłem świadkiem jak wędkarze siedzący na wiosnę na 1 od strony torów na kąpielisku śmiali się wprost z odbywającej się właśnie kontroli : "Po co ta kontrola? Jak tylko bym chciał to zdążę karpia usmażyć i wpiep...yć, zanim się komandosi zdołają do mnie doczłapać." I niestety tródno się z tym nie zgodzić.

  • dariusz dariusz Data dodania: 4 lata temu Oceń: -1 + / -

    Rozwiń
  • dariusz dariusz Data dodania: 4 lata temu Oceń: -1 + / -

    Rozwiń
  • dariusz dariusz Data dodania: 4 lata temu Oceń: 0 + / -

    dynka1968

    Mam pytanie do kolegi Tadeusza Biernata? Wspomniałeś , że łowisz na Balatonie ? To jest może w Trzebini ? Wspominasz, że u Was są tylko większe ryby ( też pewnie do czasu ? ) , zarybieniówka i drobnica ( dziwię że jest jeszcze drobnica? ) . A wiesz dlaczego ? Bo koledzy wędkarze ze śląska już wszystko co było u siebie godnego uwagi wyłowili i pchają się teraz do sąsiednich województw aby zrobić w nich to co u siebie ! ( totalną masakrę ) .Nie piszę tego bez podania przykładów : swojego czasu dużo jeżdziłem na Skawę , poniżej Zatora i na własne oczy widziałem jakie ryby potrafią brać ,,koledzy'' za śląska ( nawet 10-15 cm ). A od kwietnia do końca września na 1 -ce Przylasek Rusiecki ( Kraków) to kto jak myślisz koczuje ? Oczywiście koledzy ze śląska i jakoś nigdy nie widziałem aby straż rybacka przeprowadzała tam kontrolę ! Powinni drastycznie podnieść ceny za parkowanie przyczep nad wodą !

  • dariusz dariusz Data dodania: 4 lata temu Oceń: -1 + / -

    Rozwiń
  • Trzmielewski Janusz Data dodania: 4 lata temu Oceń: 0 + / -

    szunaj42

    Admirał , słusznie wspomniałeś że kulka jest przynętą selektywną ,ale na włosie można powiesić również kukurydze , np 2 ziarnka ,lub mini kulki ,takie przynęty już nie są selektywne , sam często używam takich zestawów i wiem jakie to jest skuteczne w łowieniu 1,5 klilowych karpików, z tym że ja je wypuszczam a masa innych nie.

  • Trzmielewski Janusz Data dodania: 4 lata temu Oceń: 0 + / -

    szunaj42

    Admirał , najwyraźniej nie zrozumiałeś mojej wypowiedzi ,nie pisałem nic o tym że stosowanie kulek proteinowych przyczynia się do redukcji pogłowia karpia ,ale o powszechności i skuteczności metody włosowej ,która to w nieodpowiednich rękach pozwala w bardzo krótkim czasie wyłowić niemal 100% karpików zarybieniowych i nie tylko .Nie ma problemu jeśli ktoś stosuje te metodę i wypuszcza ryby ,niestety duża ilość wędkarzy nauczyła się łowić z zastosowaniem haka z włosem w celu napychania lodówek ,co w ostatnich latach zaowocowało drastycznym spadkiem liczebności dużych karpi w naszych stawach .Jeszcze 10 lat temu karpiem zarybieniowe łowiono tylko na robaczka i miękką kuku na haku , skuteczność takiego łowienia jest znacznie niższa od metody włosowej ,co pozwalało części karpi z każdego zarybienia przeżyć i dorosnąć do dużych rozmiarów.W miarę dobrze jeszcze to wygląda na stawach trudnych technicznie ,np . silnie zarośniętych o których wspomniał Tadek czy z dużą ilością zaczepów , takie akweny jeszcze się bronią , a inne to pustynie bez odpowiedniej ilości drapieżnika ,ze skarłowaciałym leszczem ,krąpiem i cyklicznym kilkutygodniowym życiem karpia handlowego.

  • admiral1 Data dodania: 4 lata temu Oceń: 0 + / -

    W całej istocie podzielam efekt Twoich przemyśleń i spostrzeżeń Tadeusz, którymi na łamach tego forum dzielisz się z innymi. Wszystko przejrzyste, sama kwintesencja, dokładnie obnażony problem. Rozprawa rozpisana w taki sposób, że potrzeba na prawdę dużo złej woli a żeby spojrzeć na to w inny sposób. W ogóle przyjemnie się czyta Twoją korespondencję. Chciałbym poświęcić także trochę uwagi na temat refleksji jakimi podzielił się Kolega z Opola Janusz T. Szanowny Kolego Januszu nie mogę się zgodzić z hipotezą, że stosowanie kulek proteinowych przyczynia się do redukcji pogłowia cyprinusa ani tego dużego ani zarybieniowego. Według czego u Ciebie taki pogląd? Zarybieniową wersję karpika skutecznie przechwytują wędkarze łowiący z gruntu na kukurydzę konserwową ( ziarno, dwa na haku ), na białe, przyjeżdżają również tzw. gliździarze i podobnie spławikowcy. Nie zauważyłem aby trend stosowania kulek przynosił żniwo większe niż stosowanie kuszących zarybieniowego biedaka przynęt wymienionych wyżej. To moje spostrzeżenie. Skłamał bym gdybym powiedział, że nigdy na kulasa nie trafił się zarybieniwiec. Jak na pewno wiesz kulka jest przynętą selektywną i duży jej rozmiar przeznaczony jest dla płetwiastych weteranów. Na te właśnie polują karpiarze. Prawdą też jest, że "prawdziwi karpiarze" mają swoje reguły i czy jest mały czy jest wielki zawsze wróci do wody. Nie rozumiem więc za bardzo co masz na myśli pisząc, najpierw o obrzucaniu się winami przez wędkarzy za stan pustych wód i sam chwilę później czynisz to samo, zwalając wszystko na karpiarzy bo to oni najczęściej stosują kulkę proteinową. Przyznam trochę się pogubiłem. Pozdrawiam.

  • tadeusz_biernat Data dodania: 4 lata temu Oceń: 1 + / -

    tadeusz_biernat

    Co do górnego wymiaru dla karpia to jestem jak najbardziej za. W moim kole taki wymiar - 60cm funkcjonuje już od lat. Tylko dzięki temu na Balatonie i 6 pływają jeszcze duże karpie. No kill czyli 5 rządzi się innymi prawami. Mamy niewielkie wody łatwe do wyłowienia. Prawda jest taka, że na balatonie pływa tylko zarybieniówka (krótko po zarybieniach) trochę drobnicy i kilka dużych karpi. Ryby średniej praktycznie się nie spotyka. O starym leszczu, linie a o drapieżniku to już wogóle nie wspomnę. Bez górnego wymiaru po prostu tych kilku karpi by nie było. Na łatwych niewielkich łowiskach, pozbawionych roślinności czy zaczepów w zgodzie z RAPR robimy pustynię. Masowe zarybienia karpiem, amurem ku uciesze tych co to jadą po rybkę to gwoździe do trumien innych rodzimych, bardzo atrakcyjnech wędkarsko gatunków. Ktoś się nie zgodzi? No ale najłatwiej przywieść ciężarówkę karpika. I gawiedź też zadowolona. U mnie na Balatonie i na 6 jak chodzi o drapieżnika jest dramat. Będziemy się starać o odrodzenie szczupaka i okonia. Jest to temat na kilka lat. Bez zaprzestania zarybień amurem i bez drastycznych ograniczeń możliwości zabieramia drapieżników się nie obejdzie. Nikt nie wpuści sporego szczupaka tylko po to, żeby kilku głodnych brało urlopy po zarybieniu. Na wodach gdzie można brać ryby w ilościach na jakie pozwala RAPR nigdy nie będzie lepiej. Chyba że woda po sufit zarośnięta. Wtedy ma szansę sama się trochę obronić. I żadne zarybienia tego nie zrekompensują - presja ogromna, cena ryby do zarybień coraz większa a ludzi jeżdżących nad wody tylko kilka razy w roku, czyli sponsorów mięska dla innych coraz mniej.

  • admiral1 Data dodania: 4 lata temu Oceń: 0 + / -

    Fajnie, ze zrobil sie taki ruch. To zadowalajace zjawisko. Pragne przeprosic za braki w postaci znakow diakrytycznych lecz jestem po za miejscem zamieszkania i na chwile obecna posiadam urzadzenie, ktorego jeszcze nie rozgryzlem, w dodatku nie moje. Pragne jednak uczestniczyc w dyskusji. Janusz odnosze wrazenie, ze niefortunnie uznales, iz za malejace poglowie karpia wine zrzucam wylacznie na bary zernego kormorana. On lubi zjesc - to prawda. Ja jednak wywolujac gatunek tego ptaka mialem na uwadze warunki regulaminu tego forum " nie obrazac"! Kormoran to delikatna wersja miesiarz.

  • Trzmielewski Janusz Data dodania: 4 lata temu Oceń: 1 + / -

    szunaj42

    Gdyby w naszych wodach były ryby ,to nie byłyby potrzebne żadne zakazy utrudniające wędkowanie.Zazwyczaj na skutek braku satysfakcji z uprawiania naszego hobby w głowach wędkarzy rodzą się pomysły typu ,zakaz stosowania markerów ,zakaz używania środków pływających ,zakaz rozbijania namiotów ,parkowania campingów , zakaz trolingu , łowienia na żywa rybę itp.,Powoduje to tylko napinanie się jednych grup na drugie i zwalanie winy za wszystko co najgorsze na tych drugich . Od takich zakazów rodzime stada się nie odbudują ,takie działania są pozorne i niczego nie zmieniają na lepsze.Wystarczy że jedni drugich będą szanować wzajemnie ,to na stawie ze zdrowym ekosystemem wszyscy będą zadowoleni .

  • Trzmielewski Janusz Data dodania: 4 lata temu Oceń: 0 + / -

    szunaj42

    Może teraz parę słów o tym limicie na karpia 30 szt. rocznie . Moim skromnym zdaniem wprowadzenie takiego limitu kompletnie nic nie daje , w żaden sposób nie służy on ochronie karpi a jedynie wprowadza reglamentację ,słowem jeśli dany wędkarz nie będzie mógł zabrać 50 karpi rocznie to 20 zostanie dla innych ,dla tych którzy nie maja czasu w okresie wczesnowiosennym, każdego dnia łowić limit .Efekt tego będzie taki że być może jeszcze w maju i ,no może w czerwcu w stawie jeszcze będą karpie z hodowli , a latem będą już wszyscy narzekać jak to pzw nie zarybia ,gdzie są nasze pieniądze ,sumy ,wydry i kormorany wszystko wp.......... Skuteczność oraz powszechność stosowania metody włosowej przez wędkarzy doprowadziła do tego że karpie zarybieniowe są wyławiane w tempie ekspresowym niemal do zera .W okręgu opolskim od jakiegoś czasu jest górny limit na karpia 70 cm , a ryb o takim wymiarze z roku na rok i tak jest coraz mniej ,pomimo usilnych starań karpiarzy wypuszczających swoje okazy ,zawsze znajdzie się ktoś kto nie przestrzega przepisów i kilka takich klocków w roku ukatrupi , a z zarybień nie ma szans żeby coś dorosło do 70 cm .Paradoksalnie pojawia się coraz więcej głosów w środowisku karpiarzy o bezcelowości zarybiania masowo karpiem handlowym ,znacznie więcej z tego szkody dla ekosystemu aniżeli pożytku a kasa poszła na przejedzenie.

  • Trzmielewski Janusz Data dodania: 4 lata temu Oceń: 0 + / -

    szunaj42

    zacznijmy może od kasy ,otóż nie wiem czy panowie wiedzą ale z waszej składki PZW tylko kilkadziesiąt zł. to kwota zarybieniowa , pozwala to mniej więcej na zabranie może czterech dwukilowych karpi rocznie i koniec ,lub trzech szczupaków pochodzących z hodowli ,wartość tych które się urodziły i wychowały w danej wodzie , stanowiących stado rodzime jest kilkakrotnie wyższa . Płacimy składki 200- 300 zł a mamy prawo zgodnie z RAPR zabrać do domu rocznie ryby o wartości kilku a nawet kilkunastu tysięcy złotych ,gdzie tu rachunek ekonomiczny ,ano nigdzie . Żadne sztuczne zarybienia nie naprawią natury , jedynym słusznym rozwiązaniem jest ochrona stad rodzimych , tworzenie łowisk C&R ,odcinków rzek C&R ,tworzenie naturalnych tarlisk , oraz niestety znaczne zmniejszenie limitów połowowych ,wprowadzenie limitów miesięcznych oraz rocznych.
    Natura ma wielką siłę ,wystarczy jej tylko nie przeszkadzać ,a po kilku latach na takim łowisku C&R wszystko wraca do normy ,i nie są do tego potrzebne żadne pieniądze na sztuczne zazwyczaj nieskuteczne zarybienia.
    M.Kluba wspomniał że łowiska C&R są tylko dla kilku osób ,zapraszam więc na nasz staw o takim statusie w okresie letnim najlepiej w sobotę ,i życzę powodzenia w znalezieniu dobrego miejsca do wędkowania . W moim kole również było wiele osób które używały argumentów że nam ludzie odejdą , że będzie to staw dla kilku osób ,że i tak będą ryby zabierać ,że nie ma kto tego przypilnować a rzeczywistość okazała się zupełnie inna , w pierwszym roku istnienia stawu C&R, odeszło 3 wędkarzy a przybyło kilkunastu ,jestem przekonany że w tym roku przybędzie jeszcze więcej , stawu pilnują sami wędkarze tam łowiący ,a jak trzeba to używają komórek , robią zdjęcia ,obserwują przez lornetki itp., tzw.kombinatorzy szukający łatwego mięsa ,dali sobie spokój i nie przyjeżdżają w ogóle . Na dzień dzisiejszy nie ma potrzeby zarybiać tego stawu , wszystko powoli wraca na swoje tory ,a wędkarze ,którzy pierwszy raz przyjechali nad tę wodę , często wracają do domu z wypiekami na twarzach .

  • zurekkrk Data dodania: 4 lata temu Oceń: 1 + / -

    No niestety takie są realia, stojąc w kolejce do kasy by zrobić opłaty usłyszeć można było rozrzewnione głosy jak to jest fatalnie z tym limitem 30szt. oraz kiedy, ile kilogramów i gdzie zostanie wsypane mięso? U większości wędkarzy z "naszego" koła los sandacza lub szczupaka na 51cm jest przesądzony, nawet nie biorą pod uwagę opcji że tą rybę można złowić drugi raz...większą i dającą więcej przyjemności z holu.Przykro się tego wszystkiego słuchało. Mamy bardzo mało wody więc o nią dbajmy.
    Pozdrawiam

  • zurekkrk Data dodania: 4 lata temu Oceń: 0 + / -

    No niestety takie są realia, stojąc w kolejce do kasy by zrobić opłaty usłyszeć można było rozrzewnione głosy jak to jest fatalnie z tym limitem 30szt. oraz kiedy, ile kilogramów i gdzie zostanie wsypane mięso? U większości wędkarzy z "naszego" koła los sandacza lub szczupaka na 51cm jest przesądzony, nawet nie biorą pod uwagę opcji że tą rybę można złowić drugi raz...większą i dającą więcej przyjemności z holu.Przykro się tego wszystkiego słuchało. Mamy bardzo mało wody więc o nią dbajmy.
    Pozdrawiam

  • admiral1 Data dodania: 4 lata temu Oceń: 1 + / -

    Ponownie się z Tobą muszę zgodzić Tadeusz. Drapieżnik owszem. W brew temu co myśli większość "kormoranów" takie górne powiedzmy 60 cm przydałoby się także walecznemu cyprinusowi. Dlaczego? Juz na ten temat. Są zarybienia. Okręg wpuszcza powiedzmy 1- 1,5 tony na 2 i 3 w Przylasku. Wtedy da sie zaobserwować wzmożony jak rzadko ruch na ww. łowisku. Zarybieniowy to już historia po tygodniu, góra dwóch. Niedobitki z stawów hodowlanych są łatwym łupem i kąskiem dla wystepujacych na 2 i 3 silurus glanis bo albo spadły z haka i przetrwały owe dwa tygodnie albo co obserwujemy od kilkunastu lat, zaraz po zarybieniu trzymają się gromadnie i na płyciznach. Kilkakrotnie widziałem na zasiadkach wynurzające się z wody dwa "kable", otwiera sie woda na kształt leja, potężne siorbnięcie i 50 cm karp znika jak wrzucony do wiadra w gardzieli suma. W 2012 na 2 i 3 zjawili się niby światowi " pseudo karpiarze " Polacy. Przyjechali na zasłużony urlop z Austrii. Było ich 4. W ciągu tygodnia złowili w sumie 7 karpi. Najmniejszy 7 kg, najstarszy 17. Wszystko porąbane siekierą i wywiezione z łowiska. Szlag człowieka trafiał lecz co można zrobić gdy czynili to barbarzyństwo przepisowo. Nie ma górnych wymiarów, sum tłucze młode tłuścioszki, ( na zachodzie Europy ) w Czechach, Słowacji trwa kontrolowana eksterminacja suma na łowiskach bo im większy tym więcej potrzebuje prowiantu. Do tego dochodzą jeszcze amatorzy rybiego mięcha zwani ludźmi z wędkami

  • tadeusz_biernat Data dodania: 4 lata temu Oceń: 0 + / -

    tadeusz_biernat

    A co mi tam, znowu c.d. ;)
    Panowie z Zarządu Okręgu (nie tylko krakowskiego)!
    Za likwidacje nołkila na Szreniawie duży minus.
    Za wliczenie lina do limitu duży plus.
    Za nołklia na Brzegach też plus. Choć odnoszę wrażenie, że to tak trochę na odczepnego zrobione. Marzyła by mi sie taka nołkilowa okręgowa perełka w postaci dużego łowiska no kill. Najlepiej nadaje się do tego kompleks żwirowni na Przylasku. Dwójka - to byłby czad. Jast tam tyle zbiorników, że można by pogodzić wszystkich. I tych co jadą po rybę i tych co jadą na ryby. Po dwóch latach takiego rozwiązania nie trzeba by nikogo do tego przekonywać. Tym, którym sie wydaje, że nikt tego nie upilnuje powiem tylko, że po takim czasie wokół tej wody skupiło by się trochę ludzi , którym na wodzie zależy i ktorzy w razie potrzeby się odezwą. A to ogrona siła. To naprawde nie głupi pomysł.
    No i górne wymiary na wodach okręgu! To konieczność, zwłaszcza dla drapieżników!

  • admiral1 Data dodania: 4 lata temu Oceń: 1 + / -

    Dziękuję za wsparcie ogniowe Tadeusz oraz zurekkrk. Na tym forum występują ze swoim punktem widzenia albo malkontenci lub ludzie, u których występuje zespół przykrych emocji związanych z niemożliwością realizacji potrzeby lub osiągnięcia określonego celu - zwani dalej frustratami. Są i też tacy, którzy mają poważny problem z umiejętną i poprawną analizą czytanego tekstu. Gdy zwróci się takim osobom uwagę są skłonni obrzucić gnojem i tylko za to, że mają kłopot ze sobą samym. Lubią widzieć po swojemu i najczęściej w krzywym zwierciadle. Swoimi niepowodzeniami dla własnej wygody i dobrego samopoczucia obarczyć innych. Nic na to nie poradzimy. Kontent jestem, że znaleźli się na tym forum sojusznicy za co bardzo dziękuję Tadeusz i zurekkrk. Pozdrawiam.

  • tadeusz_biernat Data dodania: 4 lata temu Oceń: 0 + / -

    tadeusz_biernat

    c.d.
    I najczęściej mają rację.
    Niby nikt nie zapłaci składki z uwagi na zakazy? :) Jak to jest, że w kole Niepołomice, w którym są największe w okolicy "zakazy i nakazy" w ubiegłym roku składkę opłaciło 16 nowych osób? W tym roku dojdzie do nas conajmniej tyle samo. W przyszłości będzie jeszcze więcej, bo od tego roku kilka fajnych rzeczy będzie się działo w naszym kole. Dla niezorientowanych małe info: szczytem "debilnych" zakazów jest to, że jedna z wód naszego koła to od trzech lat łowisko no kill czyli złow i wypóść. Dla tych którzy nie są dokładnie w temacie jak to wszystko funkcjonuje, może wydawać się to faktycznie debilne rozwiązanie. Ale masa ludzi już do tego sie przekonała, nawet ci, którzy jadą nad wodę po rybę. Dla nich to rozwiązanie też ma duże plusy.
    Oczywiście są też zagorzali przeciwnicy wypuszczania czegokolwiek i oni sie już nie zmienią. Dwóch z nich zapowiedziało nawet, że od tego roku Niepołomic nie opłaci. Zakazy i zakazy a oni by chcieli brać karpie po 5kg bo to się lepiej kalkuluje. Wiadomo że 25szt x5kg to o niebo wiecej niż 25szt po 1-2kg. No i u nas same kontrole. Opłacą sobie tam gdzie nie kontrolują. Generalnie za swojego focha zostali wyśmiani. Ubędzie dwóch mięsiarzy, a przybędzie 10-20 osób, które wcale albo wcale ryb nie biorą. Dla reszty członków koła czysty zysk. Tak więc czy to aby napewno debilne zakazy? Mógłbym o naszym nołkilu sporo napisać, ale jeszcze zachęcę takiego np. kenko do odwiedzin naszej wody. Lepiej dla wszystkich niech już jedzie na jakiś rybi burdelik.

  • tadeusz_biernat Data dodania: 4 lata temu Oceń: 1 + / -

    tadeusz_biernat

    Po pierwsze śmieszą mnie te przykłady i wyliczenia z prywatnych łowisk komercyjnych. Ci którzy łowią najczęściej i biora najwięcej ryb nie odchodzą z PZW. PZW przez dziesieciolecia uprawiało rozdawanie tego co w wodach najlepsze, byle by maksymalna liczba ludzi opłaciła składki. Panie kenko, wylicz mi jeszcze raz jak ma być na komerchu taniej? Nijak mi nie wychodzi. Chyba, że mówimy o ludziach którzy jadą max. 10 razy w roku nad wodę. Wtedy owszem. Policz ile zapłacisz na komerchu chcąc wędkować 4 czy 5 i więcej razy w tygodniu przez 12 miesięcy w roku? I nie przesadzam. Sam nie jestem na emeryturze, mam małe dzieci a jakoś mi się to udaje. Znam ludzi którzy są prawie codziennie nad wodą. Okręgły rok. I nie pisz, że w opłacie masz rybę, bo jak w ten sposób do tematu podchodzisz to lepiej by było, żebyś jechał do rybnego. Wtedy wyjdzie taniej. Mojego zdania na temat prywatnych "łowisk" komercyjnych nawet nie przedstawię. A drwiące pytanie gdzie łowimy, że można ryby do wzięcia przebierać tylko utwierdza mnie w przekonaniu z jakim wędkarzem mam do czynienia. Rzeczywiście można sporo ludzi nad wodą spotkać, którzy na własne życzenie mają problem ze złowieniem czego kolwiek, a jak już coś trafią to pała i w łeb. I tylko narzekać potrafią i z tego mają największą frajdę.
    A miałem kurcze coś innego napisać :(
    No ale pociągnę temat. Padło stwierdzenie, że tylko zakazy i kto bedzie skłądki opłacał. Ci którzy kilkadziesiąt razy w roku jadą nad wodę wypocząć i wezmą max 20-30 ryb w roku z tych zakazów są zadowoleni. i tak limitu nie wykorzystają. Tak wiec te zakazy działają na ich korzyść. Wnerwieni są kłusole i mięsiarze przeliczający ile to mięcho co wezmą ich kosztuje. Niestety z PZW odchodzi masa ludzi, dla których mięcho nie jest najważniejsze. Głównym powodem ich odejścia jest to, że nie chcą wiecej sponsorować mięcha dla wiecznie głodnych. W ich oczach działalność PZW ogranicza się najczęściej do dostarczenia zarybieniówki do wybicia. Nikt potem nie dogląda tego, co się nad wodą dzieje.

  • zurekkrk Data dodania: 4 lata temu Oceń: 0 + / -

    Kto by płacił składki na zarybianie i zarządy kół ? Kolega ,,robs'' i te 10-20 procent wędkarzy co nie zabierają ryb , bo ich pewnie nie jedzą lub nie ma im kto ich przyrządzić !!! Prosimy bardzo . Chciałbym zobaczyć jaką płacilibyście składkę ?! ( śmiech). Pozdrawiam.

    Ja z chęcią zapłacę 5xwięcej gdy będę miał pewność że spotkam nad wodą te 10-20% ale samych etycznych wędkarzy, brak worków po zanętach i puszek po piwie. Co do ryb to kilku takich sezonach nikt by nie narzekał.

  • admiral1 Data dodania: 4 lata temu Oceń: 2 + / -

    Kenko odpowiadając na Twój wywód chciałoby się krótko lecz się nie da. Nie rozumiem co wg. Ciebie oznacza "łowicie na ogólnym"? Ja łowię na komercji i głównie na wodach Przylasku. Znam też mnóstwo innych wędkarzy, którzy łowią na tych wodach. Kolejna sprawa dotyczy rzekomego przymusu zabierania ryby, którą złowisz na zbiornikach komercyjnych. Nie wiem gdzie jeździsz ale osobiście nie spotkałem się w Polsce południowej z takim nakazem. Karpiowałem już w okolicach Krakowa, małopolski, woj. śląskiego i z ową rewelacją się nie spotkałem. Owszem wejście się płaci i jeśli się pragnie zabrać rybę złowioną a jest na to przyzwolenie wówczas waga i kasa. Umiejętne czytanie treści konferujących na tym forum Kolegów wędkarzy też by Ci zaoszczędziło pisania bzdur jakoby przebierali w złowionych rybach. Piszą bowiem oni o umiejętnym i przemyślanym "wyborze" ryb, które mają zabrać w celach konsumpcyjnych, innymi słowy: nie biją wszystkiego co jest 1 cm powyżej wymiaru i nie unicestwiają bezmyślnie rybich "weteranów". Zarybienia ze składek się odbywają kilka razy na rok. w 2012 trzy razy widziałem "wrzutkę" karpia i raz młodzieży zębatego. Na koniec różnica nas dzieląca Ty łowisz żeby zjeść ja natomiast żeby Cię nakarmić. 2012 rok to kilka ryb sporo pow. 10 kg i razem ponad 150 kg przedstawicieli spokojnego żeru, które nadal żyją i rosną. Oby nie trafiły na Ciebie bo cyt; "bo lubię zjeść". Kończąc, ośmielę się na podsumowanie zgadzając się całkowicie z art. wyśmienitego spinningisty. Opłata to nie zaszczyt bycia wędkarzem ale najtańsza licencja na pozyskanie rybiego mięcha. Większość ludzi bo nie są to na pewno wędkarze a ludzie z wędkami robiąc opłaty robi to by przytargać ryby do domu.

  • kenko Data dodania: 4 lata temu Oceń: -1 + / -

    Rozwiń
  • kenko Data dodania: 4 lata temu Oceń: 1 + / -

    Gdzie tyle ryb łowicie na ogólnym, że wybieracie, co wypuścić a co wziąć?
    Aż mnie ciekawi, bo jakoś łowię i ja ani nikt obok mnie z wędkarzy nie łowi tyle żeby przebiec w rybach.
    Jeśli byłbym gospodarzem łowiska a weszłoby wymiary widełkowe, zarybiałbym tylko dużymi rybami żeby nikt mi nie zarzucił ze nie zarybiam, a wiem ze i tak ich nikt nie weźmie w myśli prawa. Ale tak myśląc zrobi się staw C&R, czyli sami nie wiedząc zrobią się stawy tylko takie. Bo do tego tylko zmierzają koła i ich członkowie. Kiedyś z składek były zarybienia, a dziś tylko zakazy, haczyki bez zadziorowe i zakaz zabierania ryb ( na OS)
    Osobiście żeby złowić sobie rybke, bo lubię zjeść jeżdżę na komercyjne stawy. Co gorsza nie wolno wypuszczać ryby zapłaciłeś 35zł to weź sobie te 3 pstrągi czy karpie i nikt nie mówi że mało zapłaciłeś tylko zapraszają powrotem Gwarantuje że to nie jest staw hodowlany i nie złowisz jak myślisz. Czasem o kiju moża z łowiska zejść.


    Nie dodam, że nie potrzeba karty, opłacasz tylko dniówkę i masz limit na złowienie ryby.
    Pomyślmy, członkowskie i na rzecz koła to ok. 90zł i od tej kwoty zaczyna na się gdzie chcemy łowić. A potem przeczytamy regulamin i okazuje się, że płacimy a nic nie możemy lub mamy ograniczenia. Bawiąc się w księgowego w tym roku przeszedłem na zbiorniki komercyjne lub dniówki dla niezrzeszonego, bo taniej mnie wyjdzie

    Ktoś powie, że jadę po ryby, nie… jadę dla przyjemności, ale szukam tam gdzie tanio i ryba w wodzie pływa.
    Pozdrawiam

  • tadeusz_biernat Data dodania: 4 lata temu Oceń: 0 + / -

    tadeusz_biernat

    Przez przypadek mój poniższy wpis mógłby zostać odebrany w ten sposób, że jestem zdania, że nic nie można zrobić. Od razu napiszę, że jestem pewny, że można. Po pierwsze trudno nie zgodzić się z wypowiedziami admirala1. Ciche przyzwolenie na okradanie samego siebie i niereagowanie przez samych wędkarzy to niestety grzech główny przeciętnego Kowalskiego z wędką. Tak pewnie wygodniej. Bo przecież jakieś odpowiednie służby powinny sie tym zająć. Po części napewno tak. Ale nie może być też tak, że jak widzę, że coś jest nie teges, to odwracam głowę. Mamy nawet obowiązek reagować. A "kolega" po kiju, który nas okrada powinien być przez środowisko wyśmiany i pokazywany palcem jak tylko nad wodą się pokarze. Dopóki to nie stanie się normą nad naszymi wodami to będziemy sobie dalej narzekać i tylko narzekać. Ale od tego nasze zbiorniczki nie wypieknieją.
    Albo Robs napisał: "(...)A co do wywalenia mięsiarzy ze struktór PZW to uważam że nie uszczupliło by to w znaczący sposób budżetu PZW,na ich miejsce przyszli by ludzie którzy np. zrezygnowali i przeniesli sie na łowiska komercyjne,a i część osób zmieniła by podejście do wędkarstwa jesli by były odpowiednie kary.Kara ma być taka aby odstraszała(...)"
    Otóż to! I to nie są jakieś mżonki i przypuszczenia, bo tak to właśnie działa i podam na to przykłady.
    Bo żeby nie było, że ja też tylko narzekam to jutro wrzucę tu coś. Mam nadzieję coś interesujęcego.

  • tadeusz_biernat Data dodania: 4 lata temu Oceń: 0 + / -

    tadeusz_biernat

    Zachęcam do lektury wątku z forum koła Niepołomice, bo temat ważny i przykłady z naszego podwórka czyli Przylasku:
    http://www.forum-wedkarstwo-niepolomice.cba.pl/viewtopic.php?f=5&t=135
    Po ostatniej nowelizacji ustawy o rybactwie sporo się zmieniło. Niestety zdecydowana większość wędkarzy nie jest tego świadoma. Gdyby była świadoma, to wiekszość z tej większości (o ile mogę tak to ująć:) ) bez problemu doszła by do wniosku, że nie warto robić z siebie złodzieja i szmaty dla przychachmęconego ponad limit cherlawego karpika. Inna sprawa, że nawet jakbyśmy wszyscy byli święci i wszyscy stosowali byśmy się do wszelkich regulaminów to i tak wody naszego okręgu mają przerąbane. Zgodnie z regulaminem, my jako wędkarze, możemy i tłuczemy je do zera. Winą obarczamy kormorany, wydry, kłusoli, działaczy złodziei i wszystkich innych dookoła tylko nie siebie. Prawda jest taka, że conajmniej 90 % ludzi jak trafi coś nad wodą do wzięcia, to rybę weżmie. Na wodach ogólnodostępnych, z których można brać złowione ryby będzie już tylko gorzej. Na nic innego nie liczcie. Nawet przy respektowanych regulaminach.
    Przy tej technice, sprzęcie i dostępie do informacji jesteśmy coraz skuteczniejsi. I niech nam się nie wydaje, że nawet jak nie bierzemy wszystkiego i jak przebieramy rybe do zabrania to jesteśmy jacyś lepsi.

  • admiral1 Data dodania: 4 lata temu Oceń: 0 + / -

    Żeby dać odbój złośliwym ocenom o np. donosicielstwo to pragnę w tym miejscu przypomnieć Wszystkim trzeźwo myślącym Kolegom wędkarzom, że zabieranie ryb z łowiska ponad stan, będących w trakcie ochrony czy też będących poniżej wymiaru ochronnego to kradzież i w tym samym przedziale powinny znaleźć się przepisy uniemożliwiające zabieranie ryb powyżej konkretnie wskazanego zapisu prawnego. Nie wyobrażam sobie jednocześnie, że rozsądnie myślący człowiek pozwoli aby włamywacz swobodnie opuścił nasze domostwo ze skradzionymi dobrami. Szukamy wtedy oparcia w organach uprawnionych do skutecznych działań. Tyle w tej materii. Sami musimy pilnować aby mniej uczciwy "kolega po kiju" nas nie okradał. Przykładem jest Irlandia, bastion metrowych szczupaków, przepięknych linów, które dorastają 60 kilku centymetrów. Prawdę mówiąc, były bastion i historyczne miejsce gdzie można było złowić duże ryby. Jakiekolwiek ryby. Mekka skończyła się gdy wyspiarze przeżyli szturm Polaków. Brali - kradli po 3 -4 metrowe egzemplarze dziennie. To chyba nie jest normalne? Tak samo jak przyzwolenie na podobne działania mięsiarzy na naszych zubożałych wodach?

  • admiral1 Data dodania: 4 lata temu Oceń: 0 + / -

    Drogi Robs. Częściowo się z Tobą zgodzę i muszę przyznać sporo racji. Jednakże, nie uważam, że stworzenie zapisów legislacyjnych dotyczących górnych limitów ryb, powyżej których ryby będą chronione prawnie to bariera nie do przebycia czy jak to nazywasz " martwy przepis ". W całej niemal Polsce takie zapisy prawne już obowiązują i co więcej się sprawdzają. Okręg Kraków rok rocznie szkoli kandydatów na SSR. Uwierz mi, rok 2012 to łącznie 3,5 miesiąca non stop nad wodą ( ponad ćwierć roku na zasiadkach ). Kontroli miałem raptem może 5 -6. Tu pytanie do władz o/ Kraków: czy szkolicie strażników tylko po to aby po kilku latach mieli szansę na odznakę dla zasłużonego działacza w strukturach PZW a co za tym idzie profit w postaci zniżek za kartę wędkarską lub całkowite z nie zwolnienie? Wracając do "widełek" uważam, ze jest to do ogarnięcia. Brutalnie, po PRL- owsku ale realia sa takie, ze jedynie my wędkarze sami możemy sobie przypilnować ład i porządek na swoim podwórku. Przykładowy Stefan "piłuje" łeb biednego karpia przykładowo 10 kg, podobnego suma, szczupaka, amura czy " odchodzącego " sandacza, wystarczy telefon do " przyjaciela ", dostępne są na rewersie zezwolenia - rejestru. Tak - to donos i uwierz działa bowiem na gotowca pojawia się cała kawaleria. Ty Robs, oświadczam, że ja też i parę dziesiątek wędkarzy znanych mi a którym leży na sercu wspólne dobro jakim jest życie w wodzie i co z tym związane w naszym hobby, jesteśmy w stanie skutecznie zwolnić ten proces unicestwiania i zagłady wszystkiego co sie znajdzie na brzegu. Sposób może mało "popularny" ale nie trzeba wówczas montować urządzeń rejestrujących tylko dobrze rozwinąć współpracę kolegów wędkarzy, którzy czuli na patologię obecną nad naszymi wodami swoją postawą i zaciekłością spowodują, iż wyszkolona przez PZW o/ Kraków rzesza SSR zacznie być widoczna i obecna nad wodami. I karać należycie w szczególności emerytów tuz po zarybieniu, którzy to pakują więcej ile sami ważą. Z Kolegami z nad wody jestem wciąż za stworzeniem górnych "progów". Pozdrawiam

  • robs Data dodania: 4 lata temu Oceń: 0 + / -

    robs

    Witam,może żle się wyraziłem pisząc o okazjonalnym zabieraniu ryb.Miałem na myśli to żeby nie każdą złowioną rybę zabierać jesli nawet jest to zgodne z RAPR,np.zamiast 4 linów zabrać jednego.A tak mamy co mamy,czyli jest zarybienie,tydzień czasu i jest po rybach.Nikt mi nie powie że jest w stanie zeżreć dwa karpie dziennie plus inne ryby które może zabrać z łowiska zgodnie z regulaminem.
    Coraz więcej się pisze i mówi aby wprowadzić wymiary widełkowe.Przecież to będzie kolejny martwy przepis.No chyba że nad wodą na każdym stanowisku będzie monitoring.Proszę sobie wyobrazić wędkarza który w nocy złowi taką rybę np.sandacza gdzie jak wiadomo na krakowskich żwirowniach jest o sandacza naprawdę bardzo trudno.Czy ta ryba zostanie wypuszczona?Raczej nie.
    Limit 30szt.Kolejny martwy zapis który jest omijany przez mięsiarzy w dziecinny sposób.
    Jeżeli nie zmieni się mentalność niektórych wędkarzy że nie zawsze i nie wszystkie ryby muszą być zabrane to będzie coraz gorzej.
    A co do wywalenia mięsiarzy ze struktór PZW to uważam że nie uszczupliło by to w znaczący sposób budżetu PZW,na ich miejsce przyszli by ludzie którzy np. zrezygnowali i przeniesli sie na łowiska komercyjne,a i część osób zmieniła by podejście do wędkarstwa jesli by były odpowiednie kary.Kara ma być taka aby odstraszała.
    Czy nie przyjemniej by się jechało nad wodę wiedząc że są one czyste i rybne i złowienie przyzwoitej ryby nie stanowi problemu.

  • dariusz dariusz Data dodania: 4 lata temu Oceń: 1 + / -

    dynka1968

    Kolego M.Kluba faktycznie masz rację , nie przeczytałem zmian w treści zezwoleń na 2013 r. - moja wina ! Pozdrawiam. ... Do kolegi ,,admirał 1'' co do Twojego postępowania dotyczącego zabierania niektórych złowionych przez Ciebie ryb , to zgadzam się z tym w 100 % ponieważ i ja postępuję podobnie. Nie zabieram złowionych ryb jak leci , lecz staram się wybierać takie , które nie są zbyt małe ( chociaż są powyżej wymiaru ochronnego ) , ani zbyt duże ( stare i zatłuszczone ). Nie tłukę i nie zabieram bezmyślnie wszystkiego jak leci (,, żeby zapełnić zamrażarkę lub żeby się karta zwróciła'' ) , bo jest powyżej wymiaru ochronnego , staram się wybierać złowione prze ze mnie ryby . I na pewno nie liczy się dla mnie zawartość ,, mięsa w mięsie'' Pozdrawiam.

  • Kluba Maciej Data dodania: 4 lata temu Oceń: 0 + / -

    klubus007

    Kolego dynka - proszę zwrócić uwagę na punkt 5 w akapicie "Zmiany w treści zezwoleń..." (w artykule powyżej) i zweryfikować swoje poglądy na: "W obrębie Krakowa jest sporo zbiorników i na pewno można stworzyć jakiś na Brzegach , Przylasku Rusieckim czy Podgórkach Tynieckich dla wędkarzy ,, no kill''. Ale znając nasze realia to pewnie zostałby wybrany najlepiej zarybiony zbiornik , a wędkujących na nim wędkarzy będzie można policzyć na palcach jednej ręki !"
    Polecam czytanie uważne i SPOKOJNE. Łącze pozdrowienia. M.Kluba.

  • admiral1 Data dodania: 4 lata temu Oceń: 0 + / -

    dynka1968 trudno się z Tobą nie zgodzić w kwestii podniesienia wymiaru ryb, które można legalnie zabrać w celach konsumpcyjnych. Było by doskonale i brylantowo gdyby PZW o/ Kraków wziął przykład z większości już Okręgów w Polsce, które to ustaliły górne wymiary tzn. przykładowo złowiony 7 kg karp w woj. wielkopolskim musi zostać zwrócony naturze bowiem górna granica wynosi 6 kg. Według mnie ma to sens. Sam zabieram ze sobą złowione ryby w celach konsumpcyjnych ale ustaliłem sobie pewne kryteria karp 40 - 50 cm lub wagowo tak sie to przedstawia 2 - 3 kg. Pilnuję tych norm. Stosowanie się do reguł i zasady NO KILL to nie zadna choroba. A rzucone przez Ciebie hasło " fanatyzm " to już mocne nadużycie. Co roku grupa wędkarzy - karpiarzy na Przylasku i nie tylko łowi okazałe ryby z gatunku karp, amur, trafia się spory sum. I to oni właśnie mają zostać nazywani fanatykami? W imię czego? Bo dla Ciebie i całej rzeszy wędkarzy liczy sie ilość mięsa w mięsie? Przecież to własnie dzięki tym wędkarzom - karpiarzom, wyznającym tę nowatorską w Polsce zasadę złów i wypuść zawdzieczasz Ty i inni wędkarze, szansę na pojedynek z ryba życia, okazem, godnym przeciwnikiem. Karpiarze nie tłuką beznamiętnie zwierzęcia, z którym zrobili sobie pamiątkowe zdjęcie, zważyli i zwrócili wodzie z nadzieją, że spotkają sie jeszcze tylko waga, siła i spryt tego wypuszczonego będzie znacznie wieksza. Właśnie dzięki karpiarzom potencjalny Czesiek czy Zdzisek ma szansę na kontakt z rybą życia z tym, że oni niczym starożytni barbarzyńcy rozbiorą zwierze na miejscu, ryba jest bez szans, zamrazalka, opowiesci przy sklepie z jabolem i co dalej ?????? Beznadziejne myślenie, ze kwota wydana na opłacenie karty musi się zwrócić - to jest fanatyzm. Nie wiem czy to jest aż tak skomplikowane aby wyobrazić sobie sytuację gdzie w wodach ie ma już okazów, emeryci wydłubali zarybieniową nasze hobby zacznie opierać się na siedzeniu w domu i sledzeniu strony PZW kiedy ma być zarybienie? I zgodzić się tylko mogę z tym priorytetem. Podnieść górne wymiary ryb!

  • admiral1 Data dodania: 4 lata temu Oceń: 0 + / -

    dynka1968 trudno się z Tobą nie zgodzić w kwestii podniesienia wymiaru ryb, które można legalnie zabrać w celach konsumpcyjnych. Było by doskonale i brylantowo gdyby PZW o/ Kraków wziął przykład z większości już Okręgów w Polsce, które to ustaliły górne wymiary tzn. przykładowo złowiony 7 kg karp w woj. wielkopolskim musi zostać zwrócony naturze bowiem górna granica wynosi 6 kg. Według mnie ma to sens. Sam zabieram ze sobą złowione ryby w celach konsumpcyjnych ale ustaliłem sobie pewne kryteria karp 40 - 50 cm lub wagowo tak sie to przedstawia 2 - 3 kg. Pilnuję tych norm. Stosowanie się do reguł i zasady NO KILL to nie zadna choroba. A rzucone przez Ciebie hasło " fanatyzm " to już mocne nadużycie. Co roku grupa wędkarzy - karpiarzy na Przylasku i nie tylko łowi okazałe ryby z gatunku karp, amur, trafia się spory sum. I to oni właśnie mają zostać nazywani fanatykami? W imię czego? Bo dla Ciebie i całej rzeszy wędkarzy liczy sie ilość mięsa w mięsie? Przecież to własnie dzięki tym wędkarzom - karpiarzom, wyznającym tę nowatorską w Polsce zasadę złów i wypuść zawdzieczasz Ty i inni wędkarze, szansę na pojedynek z ryba życia, okazem, godnym przeciwnikiem. Karpiarze nie tłuką beznamiętnie zwierzęcia, z którym zrobili sobie pamiątkowe zdjęcie, zważyli i zwrócili wodzie z nadzieją, że spotkają sie jeszcze tylko waga, siła i spryt tego wypuszczonego będzie znacznie wieksza. Właśnie dzięki karpiarzom potencjalny Czesiek czy Zdzisek ma szansę na kontakt z rybą życia z tym, że oni niczym starożytni barbarzyńcy rozbiorą zwierze na miejscu, ryba jest bez szans, zamrazalka, opowiesci przy sklepie z jabolem i co dalej ?????? Beznadziejne myślenie, ze kwota wydana na opłacenie karty musi się zwrócić - to jest fanatyzm. Nie wiem czy to jest aż tak skomplikowane aby wyobrazić sobie sytuację gdzie w wodach ie ma już okazów, emeryci wydłubali zarybieniową nasze hobby zacznie opierać się na siedzeniu w domu i sledzeniu strony PZW kiedy ma być zarybienie? I zgodzić się tylko mogę z tym priorytetem. Podnieść górne wymiary ryb!

  • dariusz dariusz Data dodania: 4 lata temu Oceń: 0 + / -

    dynka1968

    Kolego ,,koniu '' na łowisku Przylasek Rusiecki jest tyle zbiorników , że można z nich wybrać jeden słabiej zarybiony ( choćby 12 lub 13 ) , zrobić łowisko ,,no kill '' i niech ze składek ,,fanatyków no kill '' zostanie dobrze zarybiony. Na pewno potrwa to lata ! Tylko jeszcze musisz zatroszczyć się o prywatną Straż Rybacką , aby ci upilnowała te ryby. Ponieważ obecna Straż Rybacka nie reaguje na nasze telefony , że ktoś kłusuje czy zabiera złowione ryby bez wpisywanie ich w rejestrze ( wiem z własnego doświadczenia ). Jestem w średnim wieku i znam bardzo dużo młodszych i starszych kolegów wędkarzy i jeszcze nie spotkałem się z tym aby któryś z nich po złowieniu ładnej ryby , ją wypuścił ( chyba że wyglądała na chorą ). A narzucanie innym własnego zdania ,, no kill '' jest delikatnie mówiąc nie w porządku. Każdy płaci takie składki jak TY i jego prywatną sprawą jest czy zabierze złowioną rybę czy ją wypuści ! W obrębie Krakowa jest sporo zbiorników i na pewno można stworzyć jakiś na Brzegach , Przylasku Rusieckim czy Podgórkach Tynieckich dla wędkarzy ,, no kill''. Ale znając nasze realia to pewnie zostałby wybrany najlepiej zarybiony zbiornik , a wędkujących na nim wędkarzy będzie można policzyć na palcach jednej ręki ! Pozdrawiam

  • Koniu... Data dodania: 4 lata temu Oceń: 0 + / -

    @dynka1968, powiem Ci, że ja bym chciał decentralizacji PZW i oddania wód we władania kół, jak ma to miejsce w krajach zachodnich ( poprzez prywatyzację). Mięsiarstwo i zabieranie ryb na potęgę jest domeną polaków i za to jesteśmy tępieni. NA wędkarstwie sportowym można zarobić dużo więcej, ot. zasady dobrego biznesu... U siebie mamy smród taki, że gówna płynące Wisłą aż tak nie śmierdzą... W wodach pusto, a jak się już coś trafi to czapa i do zamrażarki. Bolenie, jazie, klenie leszcze... smak gówna! A jeśli już ktoś lubuje się w gównie to polecam rybaczówkę niedaleko Krakowa - na zbiorniku wody pitnej. Kilogram leszcza 2 zł, boleń 5 zł !!!!! Toż zanęta, haczyki, żyłki i te inne chińskie kijki są droższe od paliwa i białka pyszniusiego leszcza... Chcesz mięso - idź do rzeźni, sklepu, hodowcy. Czy jak masz ochotę na dzika, to idziesz do lasu i zastawiasz sidła, czy udajesz się do skupu dziczyzny... Czy jak masz ochotę na zająca, to idziesz na pola i zastawiasz pułapki ? Jedynie ryby mają u nas przesrane. Instynkt polaka łowcy i żywiciela rodziny, ahh jakie to męskie i smutne... Ot wiele argumentów by wystrzelić mięsiarstwo w kosmos.
    Zmniejszanie limitów dobowych i rocznych, stworzenie widełek na drapieżniki, tworzenie ostój i miejsc chronionych. Tworzenie odcinków "No kill", propagowanie wśród młodych podejścia do wędkarstwa na zasadzie złów i wypuść oraz zasad poszanowania przyrody i ryby jako żywego stworzenia, a nie pływającego fileta...
    Co do zarybień, jedynie się zgodzę z Tobą, aby wpuszczać w okresach gdzie mięsiarze siedzą w domkach i wpieprzają swoje zapasy zbierane przez cały rok. Jesień i wczesna wiosna to okres gdzie ryba najlepiej się rozejdzie po łowisku, bo ma możliwość!

  • dariusz dariusz Data dodania: 4 lata temu Oceń: 0 + / -

    dynka1968

    Może lepiej trochę podnieść wymiar ryb , niż robić jakieś głupie limity ? W 2012 r. - 30 szt. , to może niedługo dojdziemy do 5 szt. na rok !!! Bez jaj ! Najlepiej byłoby zarybiać wczesną wiosną lub pózną jesienią , aby ryby przez parę miesięcy podrosły ? Zresztą większość tych ryb którymi zarybiają ma wiele do życzenia ! Wystarczy przypomnieć zarybianie w 2011 r. Przylasku Rusieckiego ( chorym karpiem - większość była na 2 i 3 ). Koledzy którzy złowili takiego chorego ,,parcha'' wiedzą o czym mówię ! Zresztą jaki sens ma zarybianie karpiem czy linem 20 cm ? Żeby sumy miały co żreć ?A co się tyczy tego co pisze kolega ,,robs '' , że : ,, wędkarzy którzy po złowieniu zabierają ryby należy pozbyć się ze struktur PZW '' ( śmiech ! ). Już widzę jak kolega pozbywa się ok.80-90 procent wszystkich wędkarzy , którzy biorą złowioną rybkę ! Kto by płacił składki na zarybianie i zarządy kół ? Kolega ,,robs'' i te 10-20 procent wędkarzy co nie zabierają ryb , bo ich pewnie nie jedzą lub nie ma im kto ich przyrządzić !!! Prosimy bardzo . Chciałbym zobaczyć jaką płacilibyście składkę ?! ( śmiech). Pozdrawiam

  • dariusz dariusz Data dodania: 4 lata temu Oceń: -1 + / -

    Rozwiń
  • Kluba Maciej Data dodania: 4 lata temu Oceń: 0 + / -

    klubus007

    Kolego, składka uzupełniająca umożliwia "przejście" od składki niepełnej (130) do pełnej (250). Składka członkowska finansuje (w RÓŻNYM stopniu) Zarząd Główny PZW, Okręg PZW, Koło PZW. Składki okręgowe to tak na prawdę składki na zagospodarowanie i ochronę wód. Zatem finansują zarybienia, ochronę wód i inne koszta towarzyszące (paliwo, praca etatowych pracowników itp).

  • stan24 Data dodania: 4 lata temu Oceń: 0 + / -

    Witam.Co to jest składka uzupełniająca 120.zł i kto ją płaci.
    Na jakie cele idą pieniądze ze składki członkowskiej an co z okręgowej.
    Pozdrawiam.

  • robs Data dodania: 5 lat temu Oceń: 2 + / -

    robs

    Witam,dobrze prawisz kolego,lecz w tym wypadku żadne widełki,zmniejszenie jeszcze limitów ilościowych nie poprawi rybności naszych łowisk.Dopóki będą ludzie zabierający każdą złowioną rybę to będzie tak jak jest obecnie.W tym sezonie był zmniejszony limit do 30szt. i co,przybyło ryb w zbiornikach.Śmiem twierdzić ze to co zostało zarybione zostało wyciągnięte i zeżarte.
    Jeszcze raz napiszę aby było normalnie niektórzy wędkarze muszą zmienić tok myślenia,że złowioną rybę zabieramy okazjonalnie i nie każdą,duże ryby czyli okazy powinny po złowieniu być wypuszczane.A jeśli niektórzy wędkarze nie potrafią tego zrozumieć to należy sie ich pozbyć ze struktór PZW.
    Następna sprawa o której należy wspomnieć to quady.Coraz częściej widzi się jak quadowcy rozjeżdżają Przylasek zwłaszcza plaże na zbiorniku nr.9,często wjeżdżając do wody,potem zostaje zgnojona plaża i tłuste plamy na wodzie.Moze nalezy rozwarzyć postawienie odpowiednich znakow i tablic informacyjnych.
    Pozdrawiam.

  • hipogryf Data dodania: 5 lat temu Oceń: 1 + / -

    Witam, zastanawia mnie parę rzeczy. Po pierwsze co będzie chronione,jakie to okazy ryb na zbiorniku Brzegi2a /oczywiście idea super ale jako zamiennik łowiska no kill na Szreniawie to słabiutko/, co ze zbiornikiem Budzyń /jaki dostęp/, co ze zmniejszeniem limitów ilościowych /w zgodzie z dzisiejszymi przepisami można wyrybić każde łowisko, a co dopiero nasze krakowski kałuże i siurki/, co z widełkowymi wymiarami ochronnymi. Mam nadzieję, że tego jeszcze dożyjemy.
    Czego wam i sobie życzę.

  • admiral1 Data dodania: 5 lat temu Oceń: 3 + / -

    ZO wysłuchał płaczu spinningistów wędkujących ze środków pływających. Wydawać by się mogło, ze zakaz stosowania markerów to super rozwiązanie. To kolejny bzdurny zapis - zakaz. Z markerów korzystają głównie karpiarze. Z oznaczonych miejsc z upodobaniem korzystali także spinningiści, ryzyko "wjechania" błystką czy kopytem w zestawy wędkarzy polujących na karpie czy amury było więc minimalne. Obowiązujący od 2013 roku zakaz stosowania znaczników zwiększy ryzyko " przeszkadzania " przez spinningistów kolegom po kiju wędkującym z brzegu i nie zaoszczędzi to obu grupom niepotrzebnych frustracji czy sytuacji. Karpiarze tak czy owak, czy to będzie z wywózki czy z wyrzutu z brzegu, wysyłają zestawy na 100 i więcej metrów i żaden działacz nie zabroni łowić im daleko od brzegu. Pozostaje jednak problem w postaci bubla prawnego - którego efektem będą niekontrolowane sytuacje między wędkarzami. Szkoda, ze ZO Kraków pozostaje daleko w tyle za pozostałymi Gospodarzami okręgów w kraju. Tam nikt nie boi się podejmować odważnych decyzji i tak w niemal całej Polsce ustalone są dolne i górne wymiary czy też wagi ryb takich jak karp, szczupak, amur. Dlaczego ZO Kraków ucieka od tego problemu? Dlaczego ZO Kraków podejmuje decyzje i uchwala regulacje, które jak w przypadku markerów nie sprzyjają ani ochronie wód ani ryb. Karpiarze to nie barbarzyńcy! Pseudo wędkarze w sezonie 2012 zatłukli kilka karpi od 7 - 17 kg. Regulaminowo z resztą. Niedługo za pełną czy niepełną składkę bedzie sobie można przyjechać nad "kałużę" i w fotelu siedząc podziwiać wodę, pusta wodę.

  • czaplasiwa Data dodania: 5 lat temu Oceń: 2 + / -

    czaplasiwa

    Odcinek C&R od początku nie pasował " kolegom" z koła w Słomikach. Cóż rozwiązanie KPSz jak widać także było im na rękę. Teraz mają wodę o którą nikt dbać nie będzie i nie dba. Pilnować też nie ma komu bo przed kim? Swoimi? Szkoda że za likwidacją odcinka w ZO było tyle ludzi. Przy najbliższej okazji i spotkaniu chętnie podam rękę jedynej osobie która była przeciwna takiemu rozwiązaniu / wiem kto to był i bardzo dziękuję/.
    Teraz oczekuję wniosku do ZO ze strony wiadomych ludzi o utworzenie na miejscu C&R wody nizinnej zarybianej KARPIM!!!!!

  • robs Data dodania: 5 lat temu Oceń: 1 + / -

    robs

    Jak dla mnie to trochę za mało tych zmian.Przede wszystkim wymiar lina należy podnieść do 30cm,wprowadzić całkowity zakaz połowu ze sprzętu pływającego,zakaz wywożenia zanęty i przynęty.Uważam że ryba powinna mieć szansę w spokoju dorosnąć i się wytrzeć,mieć miejsca gdzie będzie mogła się schronić.
    Kolejna kwestia to przyczepy campingowe,wystarczy że zrobi się trochę cieplej i niektóre miejsca (zwłaszcza cyple gdzie jest tylko jedna droga dojścia)na zbiornikach są obstawione przyczepami od wiosny do jesieni,oczywiście koło takich obozowisk obowiązkowo biegają psy aby czasem ktoś nieproszony nie ,,zaskoczył".Może należy rozwarzyć wprowadzenie zakazu biwakowania z przyczepami,dopuścić jedynie postój w np. soboty, święta i dni ustawowo wolne od pracy.
    Niestety nasz okręg dysponuje małą ilością wody stojacej i jeśli nie będzie ona należycie chroniona to niedługo będziemy musieli jeżdzić na ryby kilkaset kilometrów.

  • hipogryf Data dodania: 5 lat temu Oceń: 1 + / -

    Witam serdecznie,
    Widzę , że bardzo przeszkadzał rybny odcinek pstrągowej rzeki /no kill na Szreniawie/ - lepiej go upchać po lodówkach i potem narzekać, że nie ma ryb. Chociaż z drugiej strony się nie dziwię będzie można znowu zarybiać.
    Pozdrawiam
    Wędkarz z Krakowa

Nasze Menu

Nasze filmy

Nasze wiadomości

Ostatnio komentowane wiadomości

Nasi członkowie

Nasze zdjęcia

Na skróty

Ilość odwiedzin