Najpóźniej w ciągu najbliższego miesiąca gotowy będzie raport przygotowywany przez grupę naukowców z Instytutu Rybactwa Śródlądowego w Olsztynie pod kierunkiem prof. Tadeusza Krzywosza. Opracowanie dotyczyć będzie liczebności kormorana czarnego na zbiorniku Jeziorsko, jego diety jeśli idzie o preferowane w ptasim menu gatunki i wpływ tego drapieżnika na rybią populację zbiornika, a także jego okolic. Opracowanie to zostało zlecone przez Zarząd Okręgu PZW w Sieradzu. Jakie czynniki spowodowały taką konieczność?
- Dla rybaków i wędkarzy przyczyny są jasne; mówi Robert Krawczyk, inspektor ds. zagospodarowania i ochrony wód. Kormorany na zbiorniku Jeziorsko stały się poważnym problemem. Populacja ich jest w tej chwili tak duża, że pod znakiem zapytania staje sens jakiejkolwiek działalności gospodarczej na zbiorniku związanej z rybami. Innego zdania są ornitolodzy i twórcy rezerwatu na zbiorniku. Zlecając zadanie określenia populacji kormoranów chcemy uzyskać miarodajne dane na temat ich liczebności i strat, jakie przynoszą. To pozwoli szukać środków zapobiegawczych i dostarczy nam argumentów wspartych przez naukowców.
- Przystępując do realizacji zadania - mówi Piotr Traczuk ichtiolog z Instytutu Rybactwa Śródlądowego bezpośrednio kierujący badaniami na zbiorniku; mieliśmy do dyspozycji tylko dane szacunkowe i niedokładne, znacznie różniące się od siebie w zależności od źródła. Liczymy bardzo dokładnie gniazda, porzucone przez ptaki, ale wcześniej złowione ryby oraz wypluwki, czyli pozostałości pokarmu wydalane przez kormorany. Pozwoli to nie tylko na dość precyzyjne określenie liczby kormoranów, ale da też odpowiedź na temat gatunków ryb najchętniej przez te ptaki spożywanych. Stara prawda mówi, że wiedza o przeciwniku, to nawet więcej niż połowa zwycięstwa. Warto więc przypomnieć sobie krótką stosunkowo historię kormorana czarnego w Polsce. Kiedy na początku lat 50 ubiegłego wieku na Zalewie Wiślanym w okolicy Kątów Rybackich pojawiły się pierwsze kormorany, radość z tego powodu przechodziła momentami w euforię. Na ich widok miejscowy rybacy szykowali się do połowów, bo przylot kormoranów nie jaskółek, zaczął oznaczać dla nich wiosnę. Pierwsza knajpka w Kątach nazywała się oczywiście Kormoran, a nazwę tę zaczęły przyjmować kolejne lokale gastronomiczne i domy wczasowe w okolicy. Dziś w Kątach, wielu miejscowościach na Mazurach, a i coraz częściej na obrzeżach Jeziorska, o kormoranach lepiej nie wspominać. Bóg jeden wie, do czego mogą być zdolni miejscowi rybacy, wędkarze czy właściciele nadbrzeżnych, zadrzewionych gruntów. Bo kormoran nie tylko cieszy się wilczym wręcz, wcale nie ptasim apetytem na rybę, ale to, co zostawia po sobie w ,,klozecie niszczy roślinność tak skutecznie, jak kwas solny". Kormorany zaczęły być widoczne w Polsce niedługo przed I wojną światową.
W 1913 roku ornitolodzy naliczyli w całym kraju zaledwie 3 stanowiska i 117 par tych ptaków. Później już poszło szybko. 1957 r. 7 stanowisk, 1800 par, 1973 r. 8/1200 (w tym roku objęto kormorana
ochroną gatunkową), 1988r. 23/5000, 1992 r. 32/8260. Z tej liczby 3.860 gniazd zlokalizowano na
Mierzei Wiślanej, 2.392 na Mazurach i około 1.000 w innych regionach Polski, przede wszystkim na stawach milicki i Jeziorsku, choć na tym ostatnim zbiorniku nie przeprowadzano szczegółowych badań.
Ostatni bilans z 2007roku mówi sam za siebie: w Polsce gniazduje 19.800 kormoranów lęgowych (9800n gniazd X para ptaków). Do tego doliczyć trzeba kormorany 1-2 letnie, czyli 1/3 populację dorosłych, co daje 6.530 ptaków. Każdego roku, jak wykazały badania sukcesów lęgowych,
przybywa 21.21.560 piskląt. W sumie w Polsce żyje sobie całkiem nieźle 47.690 kormoranów. Jak twierdzą naukowcy, każdy potrzebuje dziennie średnio około 0,5 kg ryby.
- O tym, jak wygląda sytuacja na Jeziorsku, wiedzieć będziemy za miesiąc, po opublikowaniu raportu naukowców z Olsztyna. Szacuje się, że na Jeziorsku może przebywać nawet 4.000 par lęgowych, czyli pod koniec sezonu nawet do 10.000 ptaków. A zbiornik, choć zwany bywa sieradzkim morzem, znowu tak wielki nie jest. Nasze kormorany nauczyły się zresztą odwiedzać okoliczne stawy hodowlane. Widok napchanych rybami eskadr ciężkich ptaków wracających z Sarnowa, Rożdżałów czy Kucin, może jest i piękny, ale ich właścicieli doprowadza do białej gorączki. (Or)
