Tweety na temat @pzworgpl

Logowanie

Zarejestruj się

Komunikaty

Turek trafiony i zatopiony na Rybaczówce

Przymknąć oko?

W naszym Tygodniku Regionalnym "Strzelec Opolski" w nr. 21(721) został opublikowany felieton pt." Turek trafiony i zatopiony na Rybaczówce". Wywołał on falę niezadowolenia i krytyki wśród wędkarzy wobec autora felietonu, który zamiast bronić ich i być zadowolony z postawy i działań naszej lokalnej grupy SSR na rzecz ochrony naszych akwenów, karci ich i krytykuje że są nietolerancyjni. Jak SSR ma dobrze chronić nasze wspólne dobro skoro kłusownik, kłusownicy złapani na udowodnionym kłusownictwie, a  prokurator miałby odstąpić od czynności, stosując zasadę niewielkiej społecznej szkodliwości. To dopiero była by błazenada i kompromitacja. My wędkarze jesteśmy wdzięczni naszej Społecznej Straży Rybackiej za ich postawę i zangażowanie w ich społeczną pracę, jakże często kosztem rodziny i wielu innych wyrzeczeń. Nasz prezes koła PZW Strzelce Op. - Miasto kol. Zdzisław Ćwieląg wysłał sprostowanie do redakcji tygodnika, lecz nie ukazało się ono na łamach następnego wydania. Dlaczego?

Poniżej tekst felietonu z łam tygodnika i sprostowanie prezesa koła PZW Strzelce Op. - Miasto do autora felietonu.

 

http://www.strzelecopolski.pl/turek-trafiony-i-zatopiony-na-rybaczowce

Turek trafiony i zatopiony na Rybaczówce
Pokaż Historia
Felieton 721 (21)

Tak głupiej sprawy nie było w Strzelcach od dawna. Tydzień temu informowaliśmy w „Strzelcu” o historii kierowcy tureckiego tira, który przez wymiar sprawiedliwości został uznany za groźnego przestępcę tylko dlatego, że zatrzymał się w naszym mieście na odpoczynek i zarzucił wędkę na strzeleckiej „Rybaczówce”. Miejscowi społeczni stróże wód wypatrzyli nieszczęśnika i do pomocy ściągnęli z Opola Państwową Straż Rybacką, która z kolei zaalarmowała policję, po czym do akcji musiał wkroczyć prokurator. Machina ruszyła z pełnym impetem.

Turek spędził dwa dni w areszcie, oczekując na przybycie z Krakowa tłumacza. W dalszą drogę mógł wyruszyć po dobrowolnym poddaniu się karze grzywny w wysokości 400 zł oraz konfiskacie narzędzia przestępstwa w postaci wędki. Tej samej wędki, którą używał w wielu krajach Europy, zatrzymując się na trasie i do głowy mu nie przyszło, że w Polsce taka forma rekreacji jest surowo karanym przestępstwem.

Jak dowiedziałem się od naszych tirowców, wielu z nich wozi ze sobą wędkę. To masowe hobby w tej grupie zawodowej. W cywilizowanym świecie nikomu nie przeszkadza, że kierowca, chcąc się zrelaksować na trasie, zanurzy na chwilę kij w wodzie. Polska to jednak pod wieloma względami dziki kraj. Turek być może nie ma już pracy, ponieważ dopuścił się dwudniowego przestoju, a tym samym nie dowiózł na czas towaru. I tak miał sporo szczęścia. Gdy przebywał w areszcie, tir stał na niestrzeżonym parkingu, więc mógł zostać ogołocony, jak to nieraz bywało.

Można by zastanawiać się nad kosztami całej operacji. Państwo polskie zyskało 400 zł i wędkę, straciło natomiast dużo więcej, sprowadzając najpierw z Opola straż, a potem z Krakowa tłumacza i płacąc za pracę straży rybackiej, policji oraz prokuratora. Straciło też dobrą markę, bo turecki kierowca rozpowszechnił na pewno nie tylko przez CB radio wiadomość, jak się u nas traktuje ludzi. Chciałbym więc zadać oczywiste pytanie: czy nie można było tej żenującej kompromitacji uniknąć? Kieruję je przede wszystkim do strzeleckich wędkarzy, którzy ściągnęli na nieszczęsnego Turka straż rybacką, policję i prokuratura. Przed laty wspólnie z płk. Olińskim zainicjowaliśmy społeczne zagospodarowanie stawów i wybudowanie Rybaczówki z przekonaniem, że posłuży ona dobrym, rozsądnym ludziom. Pomyliliśmy się. Dziś mogę się za was Wędkarze tylko wstydzić. Przy różnych okazjach krytykujecie organa władzy za idiotyczne posunięcia, tak jak większość społeczeństwa. Czy przyszło wam do głowy, że w tym przypadku sami zachowaliście się gorzej niż cała armia bezdusznych urzędników?

Zawiadomiona przez was policja musiała przystąpić do akcji, gdyż Turek nie posiadał karty wędkarskiej, uprawniającej do zanurzenia kija w strzeleckim stawie. Czy jednak nie wystarczyło pokiwać mu palcem albo ukarać go mandatem i puścić wolno? Czy trzeba było angażować w tę żenującą hecę urząd prokuratorski? A jeśli już - czy prokurator nie mógł odstąpić od czynności, stosując zasadę niewielkiej społecznej szkodliwości zanurzenia wędki w wodzie?

Pytania te są tym bardziej na miejscu, że od dawna na stawie, przy którym zatrzymał się Turek, trwa kłusownictwo, przestępcze grupy rozciągają w nocy sieci, ale nasi nadgorliwi „społeczni strażnicy” wolą w nocy spać jak stanąć na czatach. Smutno mi Panowie Wędkarze!

Karol Cebula

*******************************************************************

 

Szanowny Panie Karolu

                 Z zainteresowaniem przeczytałem Pana felieton pt. „Turek trafiony i zatopiony na Rybaczówce” opublikowany w nr. 21(721) Strzelca Opolskiego. Przeczytałem i niestety, mimo dużego szacunku jaki żywię do Pana, z wieloma tezami umieszczonymi w felietonie nie mogę się zgodzić. Nie będę się odnosił do czasu załatwiania przez nasz wymiar sprawiedliwości sprawy – ma Pan rację, że ciągnęła się ona zbyt długo. Ale, nie zależy to przecież od wędkarzy. Chcę jednak zwrócić Pana uwagę na to, że społeczny strażnik rybacki w czasie patrolu jest funkcjonariuszem publicznym i winien stosować prawo, a nie tylko je przestrzegać. Tak więc, nie mogę zgodzić się z Panem, że strażnicy mogli postąpić inaczej niż postąpili. Postępowanie ich było zgodne z obowiązującymi w tym zakresie procedurami i prawem. Należałoby ich pochwalić za aktywność, a nie piętnować. Pisze Pan, że cyt. „Przed laty wspólnie z płk. Olińskim zainicjowaliśmy społeczne zagospodarowanie stawów i wybudowanie Rybaczówki z przekonaniem, że posłuży ona dobrym, rozsądnym ludziom. Pomyliliśmy się. Dziś mogę się za was Wędkarze tylko wstydzić.” Nie rozmawiałem o tej sprawie z Panem Leonem, ale znam go od prawie 45 lat i zawsze podchodził bardzo krytycznie do wszelkiej postaci kłusownictwa, nie mówiąc już o kłusowaniu na „szarpaka”, co zaprezentował nam obywatel turecki, którego Pan broni. Myślę, że powinniśmy być zadowoleni z postawy społecznych strażników, ponieważ wszyscy chcemy, aby Nasz Kraj był krajem, w którym przestrzegane są przepisy prawa przez ludzi w nim przebywających. Rzadko wyjeżdżam z mojej Ojczyzny, ale pamiętam, że wchodząc do Błękitnego Meczetu, zdjąłem sandały, ponieważ taki panuje tam zwyczaj. Będąc w Anglii, jeździłem lewą stroną jezdni, a nie prawą - bo tak nakazują panujące tam przepisy. Dlaczego zatem obywatel turecki może nie stosować się do naszych przepisów, wędkując bez wymaganych uprawnień, co jest wykroczeniem i może być ukarane mandatem? Czy może bezkarnie stosować sprzęt, który klasyfikuje popełniony czyn jako przestępstwo i zmusza de facto prokuratora do wszczęcia postępowania karnego?

I jeszcze jeden cytat z Pana felietonu: ”Pytania te są tym bardziej na miejscu, że od dawna na stawie, przy którym zatrzymał się Turek, trwa kłusownictwo, przestępcze grupy rozciągają w nocy sieci, ale nasi nadgorliwi „społeczni strażnicy” wolą w nocy spać jak stanąć na czatach. Smutno mi Panowie Wędkarze!” Otóż chciałbym poinformować, że tegoroczne, stwierdzone trzy przypadki kłusownictwa, zostały wykryte przez naszych strażników, z tego jeden w czasie patrolu nocnego. Tak więc, nie do końca jest prawdą, że strażnicy wolą spać.

Kończąc, chciałbym tą drogą podziękować strażnikom za ich właściwą postawę i społeczną pracę, a wszystkim innym, chcącym zachowywać się jak ten „poszkodowany kierowca tira” przypomnieć zasadę, że „nieznajomość prawa szkodzi” i to nie tylko w naszym Kraju, ale i w całej Europie.

 

                                                                          Pozostaję z szacunkiem

 

                                                                                Zdzisław Ćwieląg

                                                              Prezes Koła PZW Strzelce Opolskie-Miasto

 

Strzelce Opolskie 24.05.2013 r.

 

 

Poleć znajomemu

Zdjęcia

Dodaj komentarz

Informacja
Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze.

Komentarze

Komentarze (18)

  • Stagraczyński Jerzy Data dodania: 6 lat temu Oceń: 6 + / -

    Zgadzam się z Tobą całkowicie.Mnie bulwersuje tylko ton felietonu w tej sprawie.Rzetelny dziennikarz przed napisaniem artykułu powinien porozmawiać przynajmniej z Prezesem naszego koła,zaznajomił się z przepisami prawa obowiązujących wędkarzy i Społeczną Straż Rybacką.Wtedy nie pisał by takich bzdur.Społeczni strażnicy,a tym bardziej wędkarze są najmniej winni w tej sprawie,oczywiście jeżeli tu można mówić o czyjejkolwiek winie.
    Przypomniał mi się fajny dowcip może nie wędkarski,ale go przerobiłem.
    Żona po przyjściu do domu mówi do męża:
    -Kochany dosyć tych twoich wyjazdów na ryby,chodzenia z koleżkami na piwo i ciągłego imprezowania.
    -Od dzisiaj zajmujesz się domem i dziećmi,a ja trochę odpocznę w gronie koleżanek.
    -Jeżeli coś ci nie odpowiada to znikaj mi z oczu.
    I stało się .Jeden dzień go nie widzi,drugi dzień go nie widzi,trzeci dzień go nie widzi.Czwartego dnia go zobaczyła jak jej opuchlizna zeszła z oczu. Pozdrawiam.

  • wydra.pl Data dodania: 6 lat temu Oceń: 7 + / -

    sardynka

    Zgadza się...
    temat został zmieniony,pozostał jednak smród i niesmak. Pozostało coś,co powinno być wyjaśnione do końca,nie wolno bowiem wrzucać tematu do jednego wora i mówić bezkarnie-to oni,wędkarze. Jeśli zawiniła straż rybacka(choć pewien nie jestem),to należy mówić o winie bądź niewinności tejże straży,a nie o całości braci wędkarskiej. Jakoś dziwnie zamilkł ten,który pisał...”powiem jako dziennikarz”,o ile jest to w ogóle dziennikarz.
    Dość dziwnie milczy dyrektor okręgu,dyrektor biura,rzecznik prasowy...nabrali wody w usta i nic. Można braci wędkarskiej na głowę narobić a prominenty myślą że to deszcz pada. Pamiętam awanturę o wymiar szczupaka na zawodach ogólnopolskich w Turawie. Jechali po naszym okręgu co niektórzy jak po łysej kobyle. Żaden z tych w/w słowem nie pisnął.
    Ponoć były wybory nie tak dawno...ponoć...bo wynika z tego milczenia,że nikogo nie wybrali!!!???...:)

  • Stagraczyński Jerzy Data dodania: 6 lat temu Oceń: 0 + / -

    I tak dzięki Mariolce zmieniliśmy temat.

  • wydra.pl Data dodania: 6 lat temu Oceń: 5 + / -

    sardynka

    Spotyka się dwóch przyjaciół. Jeden z nich jest od niedawna żonaty.
    - Dlaczego nie chodzisz już na ryby?
    - Żona mi nie pozwala.
    - Spróbuj zrobić tak jak ja. W piątek przygotowuję sobie sprzęt wędkarski i chowam go w piwnicy. W sobotę rano kiedy wstaję z łóżka, odkrywam kołdrę i patrzę na cielsko mojej żony, i mówię:
    - I to ma być moja żona? Taki hipopotam?
    Wtedy zaczyna się awantura, ona wygania mnie z domu, a ja zabieram sprzęt z piwnicy i idę nad rzekę. Wieczorem wracam do domu z rybami, żona jest zadowolona i godzimy się do następnej soboty... Spróbuj tej metody!
    Świeżo upieczony małżonek przygotował wszystko za radą przyjaciela. Wstaje rano w sobotę, odkrywa kołdrę pod którą śpi naga małżonka i mówi:
    - A do diabła z rybami!

  • Stagraczyński Jerzy Data dodania: 6 lat temu Oceń: -1 + / -

    Rozwiń
  • mariolka Data dodania: 6 lat temu Oceń: 17 + / -

    To jest odpowiedź wędkarza z klasą. Przecież ważne jest łowienie ryb i wypicie kawy nad wodą. Żony przecież także mogą przyjść nad wodę.

  • wydra.pl Data dodania: 6 lat temu Oceń: 5 + / -

    sardynka

    Zbliża się Festiwal Opole „50”...
    jeśli przyjechałaś na Festiwal i jesteś Mariolką z kabaretu,to możesz przyjść nawet bez kawy. Będziemy Jureczku łowić rybki,a Mariolka sypnie z rękawa dobre kawały.

    Mariolce dzwoni telefon w torebce.
    Grzebie, grzebie i po chwili niepowodzeń mówi:
    -k***a!... no tak, pewnie zgubiłam...

  • Stagraczyński Jerzy Data dodania: 6 lat temu Oceń: 1 + / -

    Już wyobrażam sobie reakcje żon,które przeczytają Twój wpis.:)

  • mariolka Data dodania: 6 lat temu Oceń: 3 + / -

    Koledzy-tak czytam i czytam i myślę że może także ktoś mnie zaprosi na łowisko. Obiecuję ze zaparzę wspaniałą kawę i czekam na zaproszenie.

  • Stagraczyński Jerzy Data dodania: 6 lat temu Oceń: 3 + / -

    Oczywiście,że również nie mam kompleksu z powodu swojego miejsca zamieszkania.Z Twojego zaproszenia na Ulgę chętnie bym skorzystał,zwłaszcza że preferuję wędkarstwo spławikowe,ale niestety nie mam własnego transportu,a moi koledzy nie są zainteresowani tym łowiskiem.Co do "Akwarium"to powtórzę za wpisem jednego z uczestników dyskusji na ten temat,który przytoczył 2pkt regulaminu tam obowiązującego:
    "10. Udając się na teren niecki basenowej należy obowiązkowo zmyć ciało pod prysznicem i przejść przez brodzik wypełniony substancja dezynfekującą.
    11. Na obszarze niecki basenowej obowiązuje noszenie stroju kąpielowego przylegającego do ciała. Osoby przebywające w wodzie obowiązuje czepek zakrywający w całości włosy na głowie. Osoby mające bardzo krótkie włosy nie obowiązuje noszenie czepka."Widać z tego,że i tam nie zostaniesz wpuszczony w kalesonach:)Pozdrawiam i do zobaczenia nad wodami bo zawsze jest możliwość takiego spotkania nawet nie znając siebie nawzajem

  • wydra.pl Data dodania: 6 lat temu Oceń: -8 + / -

    Rozwiń
  • Stagraczyński Jerzy Data dodania: 6 lat temu Oceń: 10 + / -

    Mam rozwiązanie tego problemu na przyszłość.Wszystkich wędkujących bez uprawnień na wodach naszego koła należy kierować na wody koła kolegi Wydry.pl,a niezadowolonych z regulaminu obowiązującego na naszym basenie na opolski basen "Akwarium".Tam chyba panują inne zwyczaje,No cóż u nas to prowincja.:):)

  • wydra.pl Data dodania: 6 lat temu Oceń: -14 + / -

    Rozwiń
  • Stagraczyński Jerzy Data dodania: 6 lat temu Oceń: 12 + / -

    Felieton pana Cebuli świadczy o nieznajomości prawa polskiego oraz europejskiego,które obowiązuje wędkarzy.W Polsce cudzoziemcy nie mają tyle kłopotów z uzyskaniem pozwolenia na wędkowanie jak np w Niemczech.Chcąc wędkować na Spałku wystarczyło tylko zgłosić się do skarbnika,który urzęduje w kawiarni Rybaczówki , opłacić jednodniowe zezwolenie i łowić zgodnie z zezwoleniem.W Niemczech musi udać się do urzędu miasta,pokazać przetłumaczoną przez tłumacza przysięgłego turecką licencję wędkarską,i wnieść stosowną opłatę.Następnie z otrzymanym zezwoleniem udać się do najbliższego punktu w którym opłaca się składki, wnieść następną opłatę za pozwolenia wędkowania na wybranym łowisku i dopiero wędkować.
    Przepisy obowiązujące wędkarzy doskonale opisane są w internecie,tureckim zapewne też.Jestem przekonany,że Turek był świadomy tego,że kłusuje i jako takiego należało go potraktować.Czy można było tylko pouczyć Turka(zapewne na migi)o zakazie wędkowania bez zezwolenia i wyprosić go z łowiska.Zapewne tak,ale jakie dylematy mieliby kontrolujący w przypadku gdyby na łowisku spotkali polskiego wędkarza łowiącego bez pozwolenia?Turkowi odpuściliśmy,czy teraz możemy postąpić tak samo?Oszczędźmy strażnikom takich dylematów oni tylko spełnili swój obowiązek.

  • wydra.pl Data dodania: 6 lat temu Oceń: -21 + / -

    Rozwiń
  • wydra.pl Data dodania: 6 lat temu Oceń: -22 + / -

    Rozwiń
  • maciekz Data dodania: 6 lat temu Oceń: -24 + / -

    Rozwiń
  • darek63 Data dodania: 6 lat temu Oceń: 16 + / -

    darek63

    Turek chciał się odstresować i odpocząć,to co powiecie o tym nieszczęśniku który był głodny? http://www.pzw.org.pl/renskawies/wiadomosci/79089/60/skazany_za_polow_ryb

Nasze Menu

Nasze filmy

Nasze wiadomości

Ostatnio komentowane wiadomości

Nasi członkowie

Nasze zdjęcia

Nasza sonda

Jak ocenisz Kolo PZW Strzelce Op.
nie mam zdania .
niedostateczna .
dostateczna .
dobra .
b. dobra .
Głosuj wyniki

Na skróty

Ilość odwiedzin