W ostatni weekend w miejscowości Sostanj w Słowenii odbyły się Mistrzostwa Świata juniorów w castingu (wędkarstwie rzutowym). W zawodach wzięła udział 13-osobowa reprezentacja PZW w składzie: Magdalena Kuza, Jagoda Żebrowska, Maciej Kuza, Paweł Kita (okręg Kielce), Damian Sobota, Kamil Sojka, Oliwia Mośko (okręg Katowice), Mateusz Dąbrowski (okręg Białystok) i Bartek Kozyra (okręg Zamość). Kierownikiem reprezentacji był koordynator sportu rzutowego Dionizy Mikołajczyk z Poznania, a trenerami Włodzimierz Targosz (okręg Poznań) i Jacek Kuza (okręg Kielce). W składzie reprezentacji znalazł się również Zbigniew Mośko (okręg Katowice).
Po
ubiegłorocznych
sukcesach w światowym championacie juniorów w Szwajcarii, nasi
zawodnicy - starsi i dojrzalsi o rok -
zapowiadali walkę o najwyższe laury i w większości przypadków nie
zawiedli.
Magdalena
Kuza mistrzyni
świata z 2009 i wicemistrzyni z 2008 r. obroniła tytuł najlepszej
juniorki
globu w łącznej klasyfikacji mistrzostw, tj. w 5-boju. Ponownie, jak
przed
rokiem, jej najgroźniejszą rywalką była Czeszka Jitka Pausarowa, z którą
walczyła do ostatniego rzutu. Magda miała przeciw sobie również
niektórych
sędziów międzynarodowych, w tym w szczególności sędziego z …Czech. Jego
decyzje
odebrały Magdzie sporo punktów, które mogły zaważyć na ostatecznym
wyniku.
W
konkurencji arenberg (10
rzutów do tarczy ciężarkiem 7,5 grama, punktowanych od 2 do 10 pkt), w
ostatnim
rzucie z 16 metrów, z powodu niewykoszonej na boisku koniczyny (co było
jedną z
wielu wpadek organizacyjnych Słoweńców), poprawnie wykonany ostatni
rzut,
zmierzający nieuchronnie do środka tarczy, został zatrzymany na skutek
zaplątania
się wysnuwającej się żyłki w kwiatek koniczyny o nieregulaminowej
długości. W
efekcie ciężarek nie doleciał do tarczy i zamiast 94 pkt. w całej
konkurencji,
Magda uzyskała ich tylko 84. Protesty zawodniczki i trenerów nie zostały
uwzględnione. W efekcie po 2 z 5 konkurencji Magda przegrywała z
najgroźniejszymi rywalkami o 11 i 3 punkty.
W
finale ostatniej
konkurencji wpadka organizatorów i sędzia międzynarodowy z Czech znów
dali o
sobie znać. Konkurencja ta – rzut na odległość ciężarkiem 7,5 grama
jednorącz
rozgrywana była na rzutni położonej w bezpośrednim sąsiedztwie
ogrodzenia
boiska i znajdujących się za nim trybun. Organizatorzy nie przewidzieli,
na
jaką odległość będą rzucać najlepsze finalistki i linia ograniczająca
szerokość
rzutni, w którą zawodnicy muszą trafić, kończyła się na ok. 67 metrze.
Drugi
finałowy rzut Magdy, doskonały technicznie i wyjątkowo dynamiczny,
poleciał na
odległość ok. 68-69 m aż poza ogrodzenie, uderzył w element trybun
znajdujący
się wewnątrz pola rzutu i odbił się w miejsce, gdzie granica rzutni nie
była
oznaczona. Sędziowie szybko uznali ten rzut za „spalony” nie próbując
stwierdzić, gdzie i na jakiej odległości ciężarek wylądował. Protesty
zawodniczki i oficjalny, opłacony kaucją w wysokości 50 EUR protest
kierownika
naszej reprezentacji – ponownie został odrzucony. W efekcie Magda rzutem
na
odległość 66,93 m. zajęła II miejsce w tej konkurencji, przegrywając z
Czeszką
o zaledwie 40 cm…
Mimo
tych wszystkich
losowych i nie tylko przeszkód, Magda wykazała się olbrzymią odpornością
nerwową i wielką sportową klasą. W łącznej klasyfikacji 5-boju uzyskała
453,63
pkt i pokonała rywalkę z Czech o ponad 7 punktów.
Historyczny
sukces
osiągnęły nasze dziewczęta w klasyfikacji drużynowej. Ogromna w tym
zasługa
drugiej naszej zawodniczki – Jagody Żebrowskiej. Przygotował ona na
mistrzostwa
świata życiową formę, a jej poszczególne perfekcyjne rzuty powodowały,
że nawet
jej trenerzy przecierali oczy ze zdumienia. W efekcie Jagoda w 5-boju
uzyskała
440,99 pkt, tj. wynik lepszy od swojego rekordu życiowego o prawie 30
punktów,
dzięki czemu niespodziewanie zdobyła w 5-boju brązowy medal, a wspólnie z
Magdą
sięgnęła po najcenniejsze, bo najtrudniejsze do osiągnięcia „złoto”
drużynowe.
Polki pokonały Czeszki i Słowaczki.
W
poszczególnych
konkurencjach nasi zawodnicy zdobyli 5 dalszych medali.
Już
w pierwszej konkurencji skishu muchowym Polki zanotowały dublet. W
finale Magda i Jagoda, podobnie jak trzecia Jitka Pausarowa uzyskały 90
pkt. na
100 możliwych do zdobycia. Nasze dziewczyny były jednak szybsze od
Czeszki o 27
i 3 sekundy, dzięki czemu Mazurka Dąbrowskiego usłyszały obie Polki
stojąc na
dwóch najwyższych stopniach podium.
W
arenbergu po krzywdzącym
dla Magdy werdykcie sędziów, do finału awansowała tylko Jagoda
Żebrowska.
Godnie zastąpiła i „pomściła” koleżankę uzyskując 90 pkt. w czasie 1,58
min. i
zdobywając swój pierwszy w życiu złoty medal mistrzostw świata.
Pikanterii
całej sytuacji dodają okoliczności, w jakich szansę na medal straciła
Czeszka
Denisa Kralowa, która w kwalifikacjach, jako jedyna uzyskała maksymalny
wynik
100 pkt. W finale arenberga w ostatnim rzucie, mając już 88 pkt. i
olbrzymie
szanse na złoty medal, popełniła fatalny błąd wyhamowując ciężarek tak
pechowo,
że nie doleciał w ogóle do tarczy. W efekcie zamiast choćby „4”, które
dawało
jej złoty medal, uzyskała „0” i zajęła IV miejsce. Chciałoby się rzec „
sprawiedliwości stało się zadość”.
W
finale kolejnej
konkurencji docelowej, skishu spinningowym, dwukrotna mistrzyni świata
juniorek
w tej konkurencji z 2008 i 2009 r. pewnie awansowała do finału z drugim
wynikiem 90 pkt. na 100 możliwych. Do finału dostała się również Jagoda
oraz
trzecia Polka, debiutująca w zawodach tej rangi 15-letnia Oliwia Mośko z
okręgu
katowickiego PZW. W finale Magda i Oliwia uzyskały odpowiednio 90 i 85
pkt
zajmując II i III miejsce. Magda przegrała trzecie z rzędu złoto w tej
konkurencji z Czeszką Kateriną Markową czasem gorszym o zaledwie 7
sekund. Na
podkreślenie zasługuje brąz Oliwii, specjalistki od tej konkurencji.
Bardzo
rzadko się bowiem zdarza, aby debiutanci zdobywali indywidualne medale
mistrzostw świata. Oliwii ta sztuka się udała, a jej podejście do
startów i
treningów dobrze rokuje na przyszłość.
Świetnie
spisali się w tej
samej konkurencji nasi juniorzy najmłodszy w całej reprezentacji
Najwyższy w
naszej drużynie (202 cm)18-letni Damian Sobota i najmłodszy,14-letni
Maciej
Kuza awansowali do finału skisha spinningowego uzyskując po 95 pkt. na
100. W
finale precyzją i szybkością błysnął Damian, który uzyskał najlepszy
wynik
(ponownie 95 pkt.) i najlepszy czas (2,45 min) zdobywając w przekonujący
sposób
swój pierwszy indywidualny i od razu złoty medal mistrzostw świata. Ten
sukces
cieszy tym bardziej, że była to ostatnia szansa Damiana na sukces w
kategorii
juniorów. Można mieć jednak nadzieje, że powalczy on w przeszłych latach
o
najwyższe laury również wśród seniorów. Maciek Kuza uzyskał w finale 80
pkt. i
zajął VI m., co jest dla niego wielkim osiągnięciem i zapowiedzią
sukcesów w
przyszłości.
Niepowodzeniem natomiast skończył się start naszej drużyny juniorów. Drużyna ta w składzie: Damian Sobota, Mateusz Dąbrowski, Bartłomiej Kozyra i Paweł Kita zajęła IV miejsce ustępując świetnym Czechom, niezłej drużynie niemieckiej i rewelacyjnym Chorwatom, którzy po latach dobijania się do światowej czołówki sprawili wielką niespodziankę pokonując naszą drużynę i zagrażając Niemcom. Gwiazdą w ich zespole był Goran Ozbolt, który sensacyjnie zajął II m. w 5-boju juniorów, ustępując jedynie Janowi Weitzowi z Czech (18-latkowi, który zdobył w tym roku kwalifikację do reprezentacji Czech na mistrzostw świata seniorów). Pewnym usprawiedliwieniem dla naszych zawodników jest to, że oprócz doświadczonego Damiana Soboty, który uzyskał w 5-boju 457,465 pkt i zajął niezłe VI miejsce, pozostali nasi reprezentanci debiutowali w drużynie narodowej, i w 50% są bardzo młodymi, bo 15 letnimi juniorami.
Łącznie reprezentacja Polski zdobyła
na mistrzostwach 10 medali, w tym 5 złotych, 3 srebrne i 2 brązowe,
zajmując II
miejsce za Czechami w łącznej klasyfikacji medalowej mistrzostw. Lepszy
wynik
medalowy zanotowała w historii polskiego castingu tylko reprezentacja
naszych
seniorów, która w 2007 r. zdobyła na mistrzostwach Europy w Malmo 5
złotych, 4
srebrne i 2 brązowe medale.
Najważniejsze,
wielobojowe i drużynowe medale nasze mistrzynie odebrały na wytwornym
bankiecie
kończącym zawody. Bankiet odbył się w hotelu Vesna pięknie położonym w
uzdrowiskowej miejscowości Therme Topolsica, słynnej z wód termalnych, z
których nasi reprezentanci korzystali bezpłatnie do woli w czasie
4-dniowego
pobytu w Słowenii. Na bankiecie Kierownik reprezentacji Polski Dionizy
Mikołajczyk z Poznania zaprosił wszystkich uczestników na następne
mistrzostwa
świata juniorów, które odbędą się w lipcu 2010 r. w Szamotułach. Wręczył
też
przedstawicielom poszczególnych reprezentacji materiały promocyjne
dotyczące
przyszłorocznych mistrzostw oraz regionu, gdzie będą rozgrywane.
Zaproszenie
zostało przyjęte z zadowoleniem, zwłaszcza przez Prezydenta ICSF Niemca
Kurta
Klameta, który w kuluarach wyraził przekonanie, że jest spokojny o
poziom organizacyjny najbliższych mistrzostw
świata juniorów.
Jacek Kuza