1 maja czyli sezon na drapieżnika czas zacząć!
Jak co roku postanowiłem rozpocząć swój sezon szczupakowy dokładnie w pierwszy dzień maja wierząc, że właśnie w ten dzień uda mi się zmusić do brania jakiegoś byczka. Pobudka o 3.30, potem szybki przejazd po Adriana i 4.15 rozpoczynamy szybki kurs w kierunku jeziora Żywieckiego. Jadąc samochodem umawiamy się z Łukaszem zwanym Markiem, Krzyśkiem zwanym Romanem i jego kolegą Rafałem na płyciznach, z myslą o cętkowanych władcach jeziora. Silną grupą okupujemy 1,5 m wodę około półtorej godziny ale bez rezultatu. Adrian w tym czasie zacina okołowymiarowego szczupaka ale spina się nad podbierakiem i to tyle. W tym czasie w przybrzeżnych krzakach obserwujemy kilkadziesiąt ,a pewnie w rzeczywistości kilkaset leszczy, które właśnie płodzą potomstwo, natomiast w zaroślach znajdujemy ofiary tegorocznego tarła: szczupaka około 60 cm i sandacza znacznie powyżej 80 cm. Zmieniamy miejsce tym razem na część jeziora będącą wyrobiskiem pożwirowym i tam jak na wcześniejszych płyciznach do wody wędrują gumy, blaszki i woblery. Zero wiatru, na wodzie piekna tafla lecz bez oznak żerowania drapieżników. Postanawiam poćwiczyć prowadzenie woblera typu "SLIDER" własnej produkcji. Rzut, kilka szarpnięć i nagle bum! Potężne branie, lej w wodzie i siedzi! Wędka wygięta w pałąk, ale bez zmartwienia, przypon, zapas mocy na żyłce - jest dobrze! Adrian od razu mówi, jest boleń...Chwila holu i pokazuje sie nam ładna sztuka, która ledwo wchodzi do podbieraka. Zadowolony pozuję do szeregu zdjęć bolenia, a w ferworze zapominam zmierzyć tej pięknej sztuki. Potem chwila oglądania i rybka odzyskuje wolność:)



Reszta dalej pozostaje bez brania.
Zmieniamy miejsce jedziemy porzucać w zatokach.
Nic jednak się nie dzieje, z wyjątkiem Adriana, który zacina małego sandaczyka.
Postanawiamy zakończyć łowienie, a dwójka z nas przedłuża swoje szanse jadąc do Międzybrodzia.
Pomimo, że brań było jak na lekarstwo, pierwszy maja był dla mnie udanym
dniem - największy boleń jak dotąd jest moim piątym wymiarem i
największą rybą złowioną w życiu.
Pozdrawiam wszystkich
Bartek Poparda (zuzz)
