"Sierpniowy wypad nad Rabę"
Los sprawił, że kilka dni temu
udało mi się, wyjechać wraz z rodziną nad jakże piękną i tajemniczą rzekę Rabę.
Celem naszej wyprawy były okolice Szczurowej, oraz Uścia Solnego. Rzeka w tym
miejscu jest dość obfita w wodę z różnorodnym brzegiem obrośniętym wierzbami i
zaroślami, zwisającymi bezpośrednio nad wodą.

Pogoda dopisywała, rzeka stabilna
i przejrzysta, ale żerującej ryby specjalnie nie było widać. Z opowieści
mieszkańców ( bardzo mili i skromni ludzie) wynikało, iż dominującym gatunkiem
w tej rzece jest Kleń i Brzana, i właśnie na te dwa gatunki się nastawiłem.
Sobota rano, uzbrojony w niezawodną muchówkę stałem nad brzegiem zastanawiając
się jaką muszkę zastosować, wybór padł na nimfę......

Kilka rzutów i nic, zmiana na
inną i dalej nic, schodzę niżej i decyduję się na zmianę muszki na suchą aby
skusić klenia umieszczając ją bezpośrednio pod krzakami, jak najbliżej brzegu.
To był strzał w przysłowiową dziesiątkę. Kilka rzutów i pierwszy Klenik pokusił
się na muszkę mojej produkcji......

Nie był to oczywiście żaden okaz,
ale zwiastował potencjalne sukcesy. Kilka metrów niżej kolejny król Raby
atakuje moją muszkę i po krótkim holu wraca do wody.

No i jak to mówią „kto wytrwały ten dostaje"
do mojej muszki wychodzi ładny kleń, szybkie, dobrze trafione zacięcie i
zaczyna się zabawa.........
W porównaniu z poprzednimi czuć
od razu że to nie maleństwo, po chwili już go widać, podstawiam podbierak, jest
!!!!!!

Piękny, silny, wielkogłowy kleń,
uwielbiam je łowić, są trudne do podejścia i walczą jak lwy, przy obecnym
deficycie pstrąga godnie go zastępują......

Miarka wskazuje 44 cm, żaden to okaz w tej
wodzie ale mi sprawił wiele radości, po ostrożnym odhaczeniu z powrotem wraca do swego królestwa.....

W tym dniu złowiłem jeszcze kilka
mniejszych Kleni, ale wieczór sprawił iż z kryjówek wyłoniły się nieznośne
komary, skutecznie odstraszające nawet najbardziej wytrwałych, wracam do domu.
Sobota: Pod pretekstem dobrej
zabawy w gronie rodziny nad rzeką przekupuję żonę i jedziemy wszyscy 5 km w górę rzeki, jest tam
podobno świetna plaża więc dzieciaki nudzić się nie powinny. Oczywiście
mimochodem do auta pakuję dwie lekkie gruntówki z drgającą szczytówką, troszkę
zanęty, kukurydzę i żółty ser. Nie kłamali, plaża piękna z drobnym żwirkiem, na
miejscu spotykam wędkarza, ma w siatce 2 ładne klenie, chętnie podejmuje
rozmowę: „Na co? Pytam gościa. Panie kochany na wiśnię, mam też porzeczkę ale
wolą wiśnie" cholera, nie wziąłem, ale cóż przyjechałem na brzany, klenie
miałem wczoraj.
Na końcu plaży piękna bania, ze 2 metry głębokości i
krzaki. Siadam, jeden kij na kukurydzę drugi żółty ser, cisza, przy brzegu
stadko pięknych kiełbi, często widywanych również w Białce i świadczących o
czystości wody. Jest branie, zacinam opór, ciekawe co to, na
kukurydzę??????????? Czuję że ryba nie mała, widzę, tak to leszcz około 45 cm niestety spina się przy
brzegu, nic to jednak, nie był on celem mojej wyprawy. Kolejne branie, znów
kukurydza, krótki hol i co widzę? Świnka, tak świnka pierwsza w moim życiu,
słyszałem o nich jak jeszcze bez trudu można je było łowić w Sole. Kolejna
godzina i nic, robi się ciemno, branie kukurydza oczywiście. Zacinam zaczep........
nie to nie zaczep, jedzie na środek rzeki, brzana na pewno brzana. Faktycznie
po krótkim holu na piasku leży 35 centymetrowa brzana, żaden to okaz, ale
pierwsza w moim życiu, mała ale już wiem jakie to silne ryby. Jestem bardzo
szczęśliwy, czas do domu jutro wyjazd. Rybki z powrotem do wody, zaczyna
padać.....



Brzany najlepiej biorą tam na
rosówkę, jeśli tam się wybieracie ( bo ja na pewno ) zabierzcie ich kilka
pudełek bo w tamtym rejonie ich nie wykopiecie he he. Zapraszam serdecznie nad
tą piękną rzekę.
Wojciech Duraj ( Czarnypas )
