Spinningowe Grand Prix 2010 Koła PZW „Zimorodek"
W niedzielę, 31.10.2010, na Tresnej odbyły się 3-cie i
zarazem ostatnie zawody z cyklu Spinningowe Grand Prix 2010 Koła PZW Zimorodek.
Tydzień wcześniej, 24.10.2010, rywalizowaliśmy na Porąbce w Międzybrodziu, z
kolei 1-sze zawody z cyklu GP zostały rozegrane na Sole w Bielanach, przy czym
pierwotnie miały się odbyć na Skawie w Grodzisku. A zatem cofnijmy się do
początku. Oto jak na gorąco 1-sze zawody relacjonował jeden z uczestników, kol.
Wojciech Duraj:
„ No i
doczekaliśmy się, w końcu nadszedł dzień w którym rozpoczął się cykl Grand Prix
naszego koła. Miejscem pierwszej rozgrywki jest rzeka Skawa w Grodzisku. O 6
rano meldujemy się na miejscu zbiórki, po 15 tu minutach okazuje się że będzie
nas tylko pięcioro, przygotowanie, odprawa w wykonaniu kolegi Mirka i pędzimy
na łowy. Juz po kilku minutach stwierdzamy że rzeka jest rozkopana przez ciężki
sprzęt, woda mętna, brak oznak żerowania ryb i bardzo mało jest miejsc w których można
łowić. Po godzinie zdzwaniamy się i po chwili
jesteśmy już w samochodzie zmieniając miejsce na Sołę w Bielanach. Jak się
okazało decyzja była bardzo trafna bo już po kilku minutach łowimy pierwsze
okonie. Rzeka okazała się łaskawa, do wagi przynieśliśmy kilkanaście okoni i dwa
klenie. Jak dla mnie, bardzo udane zawody."
Cóż mogę dodać, dla jednych udane dla innych mniej, zawody
na rzece przeszły do historii. Kolejne dwie odsłony rywalizacji miały się odbyć
w jesieni na jeziorach, ale póki co punktacja po rzece przedstawiała się
następująco:
Bartek P. - 1 miejsce - 1 pkt
Wojtek D. - 2 miejsce - 2 pkt
Krzysiek R. - 3 miejsce - 3 pkt
Marcin K. - 4 miejsce - 4 pkt
Mirek T. - 5 miejsce - 5 pkt
------------------------------
Nieobecni:
Adrian N. - 6 pkt
Tomek K. - 6 pkt
Tomek Z. - 6 pkt
Przemek T. - 6 pkt
Marcin S. - 6 pkt
Radek S. - 6 pkt

Obowiązkowa „grupówka"
Drugie zawody z rzędu miały się odbyć w połowie września i mieć
niecodzienną formułę zawodów nocnych z przerwą na ognisko i pogaduchy, niestety
powódź i prawie zerowa przejrzystość wody w wyznaczonym terminie zawodów
zmusiły nas do odwołania imprezy, wychodząc z założenia, że spinning nocny w kalnej
wodzie nie przyniesie spodziewanych efektów. Może się uda za rok.
Tymczasem od sierpniowych zawodów rzecznych mijają 2 miesiace
i końcem października spotykamy się znowu. Najpierw stajemy w szranki nad
wodami Jez. Międzybrodzkiego, później krzyżujemy wędki na Tresnej. Frekwencja
wyniosła odpowiednio 7 zawodników dla Międzybrodzia i 8 dla Tresnej. W obu
przypadkach rywalizowaliśmy w niemalże identycznych warunkach pogodowych. Było
ciepło, słonecznie i wiał mocny, porywisty wiatr. Od dłuższego czasu
utrzymywało się też wysokie ciśnienie. Złowienie czegokolwiek w takich
warunkach nie było łatwe, niełatwe było trzymanie kija w ręce czy też
zachowanie pozycji stojącej na pomoście, a co dopiero mówić o rybach, ale jeśli
już o nich mowa to na Międzybrodziu padło w sumie 5 wymiarowych okoni, niewymiarowy
szczupaczek, sandaczyk i to wszystko z tego co mi wiadomo. 3-ech złowiło, 4-ech
wyzerowało.
Niektórzy zdecydowali
zrobić sobie kilku kilometrowy spacer na tajną miejscówkę...

...szli i szli i
podziwiali krajobraz.

Po zrobieniu 5 km i powrocie z niczym w
kolejnych miejscach odechciewało się łowić.
Morale spadało, za to
był czas na zadumę.

...i na drzemkę J.

Wyniki z Międzybrodzia:

Wojtek D. - 1pkt
Tomek Z. - 2 pkt
Mirek T. - 3 pkt
Tomek K. - 7 pkt
Adrian N. - 7 pkt
Radek S. - 7 pkt
Przemek T. - 7 pkt
----------------------------
Nieobecni:
Bartek P. - 8 pkt
Krzysiek R. - 8 pkt
Marcin K. - 8 pkt
Marcin S. - 8 pkt
Z kolei na Tresnej nie złowiono ani jednej wymiarowej ryby,
wszyscy wyzerowali, chociaż prawie każdy zaliczył min. 1 krótkiego tj.
niewymiarowego szczupaczka, rekordzista złowił 5-6 szczupaczków. Aktywny i
widoczny na ogół boleń, tym razem pochlapał się troszkę z rana, zapadając się
później pod ziemie, okonie, których jeszcze kilka w Tresnej zostało też gdzieś
się zgubiły (nie łowiono nawet tych krótkich), sandaczy zero i można powiedzieć
dopisały jedynie szczupaczki, które moim skromnym są najmniej podatne na zmiany
pogody, wiecznie głodne potrafiły atakować przynęty, niestety plus 50-tki w tym
dniu nikt nie trafił.
Wojtek D. - 8 pkt
Bartek P. - 8 pkt
Tomek Z. - 8 pkt
Adrian N. - 8 pkt
Przemek T. - 8 pkt
Mirek T. - 8 pkt
Marcin S. - 8 pkt
Krzysiek R. - 8 pkt
------------------------------
Nieobecni:
Tomek K. - 9 pkt
Radek S. - 9 pkt
Marcin K. - 9 pkt
I tak oto zawody, które chyba każdy z zawodników chciałby
jak najszybciej zapomnieć zakończyły zmagania w Spinningowym Grand Prix 2010,
zmagania nie tyle z innymi zawodnikami co przede wszystkim z naszymi
beznadziejnymi wodami w obliczu, których jak pokazało życie czasami wszyscy
byli po prostu bezradni.
Podsumowując, puchar za największa rybę Grand Prix zgarnął
Bartosz Poparda, łowiąc klenia na bodajże 28 cm. Zwycięzcą Grand Prix został Wojciech
Duraj, 2 miejsce zajął Tomasz Ziemiński, 3-ci był Mirosław Tamul. Nagrodami
były medale, dyplomy i bony towarowe na kwotę 200, 150 i 100 zł. Gratulacje!!!


I jeszcze parę słów na temat regulaminu zawodów. Zawody były
rozgrywane na martwej rybie (prawdopodobnie po raz ostatni), wpisowe tak samo
jak przed rokiem wynosiło 10 zł w każdych zawodach, system punktacji był
następujący: liczba punktów jest równoznaczna z zajętym miejscem, np. 2 miejsce
= 2 pkt, itd.; osoby, które nie złowiły żadnej wymiarowej ryby, tj. wyzerowały,
dostają tyle punktów ilu było zawodników startujących w danych zawodach, osoby
nieobecne dostają 1 punkt karny w stosunku do tych, którzy wyzerowali. Cykl
zawodów wygrywa osoba, z najmniejszą sumą punktów zgromadzoną po 3 zawodach.
Notabene system ów wywołał żywiołową dyskusję na forum Koła,
gdyż jak łatwo zgadnąć nie wszystkim przypadł do gustu. Najprawdopodobniej
jednak przy małej modyfikacji generalne zasady punktacji nie zostaną zmienione.
Po chłodnej i obiektywnej kalkulacji system powyższy wydaje się być
sprawiedliwy, a także gwarantujący
emocje do końca.
A co w przyszłym roku?
Jak widać Spinningowe Grand Prix cieszy się powiedziałbym
średnim zainteresowaniem, w zawodach bierze udział nieliczna grupka zapaleńców,
choć spinningistów w Kole jest co najmniej 2 razy więcej. Oczywiście nie
wszyscy muszą i nie wszyscy mają potrzebę startowania w zawodach, niemniej tegoroczna
frekwencja, w oczach organizatora była trochę niższa od spodziewanej i nie do
końca satysfakcjonująca, co zmusza do zastanowienia się nad sensem rozgrywania
Grand Prix w przyszłym roku. Jeżeli niniejsze zawody mimo wszystko zostaną w
kalendarzu najprawdopodobniej zmienią się łowiska na rzecz śląskich wód takich
jak Olza, Wisła w Oświęcimiu, zb. Dziećkowice, aczkolwiek myślę, zostaniemy
przy min. 1 łowisku naszego Okręgu bielskiego.
W imieniu Zarządu Koła dziękuję wszystkim, którzy wzięli
udział w Grand Prix 2010
i jednocześnie zachęcam innych, którzy z jakichś względów
nie mogli, a chcieliby się sprawdzić na tle innych, a jest z kim walczyć bo
przypomnę wśród uczestników naszego Grand Prix są spinningiści osiągający
regularne sukcesy na arenie okręgowej. Praktyka pokazuje jednak, że w tej „branży"
każdy może wygrać z każdym i nikt nie jest z góry ani przegranym ani wygranym.
Szczególne podziękowania dla kol. Radka Sadowskiego za
ufundowanie pucharu „Za największą rybę".
Do zobaczenia w przyszłym roku.
Tekst: Tomasz Ziemiński
Foto: Wojciech Duraj, Bartosz Poparda, Krzysztof Romanowski,
Adrian Niedziela, Tomasz Ziemiński
