Koło PZW Bielsko-Biała Zimorodek
http://www.pzw.org.pl/bielsko_zimorodek

Aktualności

Dnia 24 maja na Sole w Bielanach...

Aktualności | 2009-06-05 | Publikujący: Koło PZW Bielsko-Biała Zimorodek

Dnia 24 maja na Sole w Bielanach, odbyły się pierwsze w tym roku zawody z cyklu grand prix okręgu. Nasze koło reprezentowały dwie drużyny, w których skład wchodziły:  drużyna pierwsza w składzie Adrian Niedziela i Arek Baniak, drużynę drugą reprezentował Bartek Poparda i ja - Tomek Kal.

Umówieni na szóstą rano nasza cała czwórka w dobrych humorach, wyruszyła w kierunku Bielan, Pochmurne niebo i poranna bryza dawały szansę na złowienie kilku rybek.

Po przybyciu na miejsce, mieliśmy trochę czasu więc udaliśmy się na krótki rekonesans żeby zobaczyć co dzieje się nad wodą. Soła w tym miejscu wygląda pięknie w swym naturalnym, niczym nienaruszonym, dzikim kształcie, miejscami usłana naniesionymi przez powódź powalonymi drzewami.

 


 

 

 



Około siódmej odbyło się losowanie sektorów. Ja i Adrian wylosowaliśmy sektor „B” mieszczący się powyżej mostu, Rzeka w naszym sektorze ma bardziej charakter nizinny, niż sektor który wylosowali Bartek i Arek, gdzie rzeka nabiera już bardziej kształt typowo górski i można liczyć na ładnego potokowca oraz waleczną brzanę.

Kwadrans przed ósmą wszyscy rozeszli się w tylko sobie wiadomym kierunku, żeby o ósmej rozpocząć zawody. Ja i Adrian postanowiliśmy trzymać się razem. Wyruszyliśmy na miejsce znajdujące się w dosyć dużej odległości od miejsca startu.

Na pierwsze ryby nie trzeba było długo czekać. Już w pierwszych rzutach mieliśmy po kilka okoni , ale żaden niestety nie miał wymiaru wymaganego do sklasyfikowania. Idąc dalej w górę natrafiliśmy na ławicę kleni , ale te w żaden sposób nie chciały z nami współpracować . Po telefonie do Bartka dowiadujemy się, że na dole jest jeszcze gorzej, mimo iż rzeka tam jest dosyć czytelna, trudno złowić nawet małego okonia.

Po dwóch godzinach bezowocnego uganiania się po Sole zatrzymaliśmy się na obiecującej miejscówce, gdzie jako pierwszy zapunktowałem niewielkim okoniem. W międzyczasie Adrianowi uderzyła świnka do paproszka, niestety nie udało się jej wyjąć.

Przez następne godziny nie dzieje się nic ciekawego: kilka krótkich okoni i kolejna niezacięta świnia Adriana . W ostatniej godzinie postanawiamy się rozdzielić. Szybka fotka prezesowi i ja idę poszukać szczęścia trochę niżej.

 

 

 

 

W ostatnich minutach doławiam jeszcze okonia na osiemnaście centymetrów, Adrian trochę większego i z takim wynikiem kończymy zawody.

Soła na tym odcinku jest niezwykle trudnym łowiskiem, ale i pełna niespodzianek, co pokazują wyniki tegorocznych zawodów. Na trzydziestu dziewięciu startujących prawie połowa zeszła na metę bez ryby, największą rybą był ponad dwukilowy szczupak. Niespodzianką była pięćdziesięciocentymetrowa troć.

Nie obyło się też bez zgrzytów, bo zastanawiające jest to, że na zawody tej rangi ,organizatorzy zapominają wagi i ryby są warzone na pożyczonej, sprężynowej wadze o wiadomej dokładności.

Co na pewno mogło się podobać to fakt, że na zawodach panowała koleżeńska atmosfera, wszyscy byli dla się kolegami i przeciwnikami jednocześnie. Do zobaczenia na Skawie!

 

 

Od lewej: Bartek, Tomek, Arek, Adrian

 

Wodom cześć!

 

Tomek Kal