Długo trwały dyskusje na forum na temat godziny rozpoczęcia zawodów...
Informacje o kolejnych nieudanych wyjazdach na Międzybrodzie, połączone z ogólnie słabą aktywnością drapieżników w ostatnim okresie nie napawały optymizmem. W końcu jakby na to nie patrzyć, koło którego większa część członków mieni się Spinningistami, miało ustalać swoją hierarche na bezrybiu.Ostatecznie po delikatnej interwencjii "Pani Prezesowej:)"godzina została nie zmieniona i w niedziele skoro świt zawodnicy zgłosili się na miejscu zbiórki. Pogoda, która uniemożliwiła rozegranie zawodów muchowych dzień wcześniej, nie obiecywała zbyt wiele, mimo wszystko 12 zawodników (11 chłopa+1 kobieta) nie przestraszyło się rozgrywki w deszczu.
W piątek odwiedziłem Adriana w sklepie celem nabycia kilku przynęt i zasięgnięcia wiadomości niezbędnych do ustalenia taktyki na zawody(przyznać muszę ze wstydem, że było to moje pierwsze spiningowanie w sezonie...)
Adrian powiedział otwarcie - okoń albo fuksiarska duża ryba. Oczywiście wybrałem okonia. Żyłka numer 0.12, oliwki do troka, troche "paprochów", haki streamerowe, obrotówki nr 0: to arsenał w jaki wyposażyłem pudełko. Kij o masie wyrzutowej do 7 gr nie wydawał mi się wcale przesadą. Rzecz jasna "coś cięższego" też zabrałem na wypadek brań tych ryb, o których nikt od dawna na naszym łowisku nawet nie słyszał. Ale wróćmy na miejsce zbiórki!
Nastroje zawodników były bojowe, choć podczas omawiania zasad zawodów, przy okazji limitu ilościowego ryb można było usłyszeć delikatne żarty, nie ulega jednak wątpilwości, że wszycy byli nastawieni bojowo!
Zaczęły się więc zawody...Jak to na spinningu każdy poszedł w swoja stronę - część ruszyła w stronę mostu, druga część na rozlewiska powyżej niego i na koryto Soły w stronę "kapliczki". Ja wychodząc z założenia, że pod latarnią najciemniej zostałem obok samochodów.
Pierwsza godzina upłynęła mi na "dłubaniu"okonków na troka. Po kilku braniach maluchów w granicach 13 cm udeżenie "pasiaka na wagę" było dla mnie oczywistością wymagającą jedynie odrobiny czasu. Czasu, który płynął przynosząc coraz słabsze brania, nawet tych przedszkolaków. Postanowiłem poszukać szczęścia w okolicach mostu! W końcu podobno tam ZAWSZE pływaja jakieś okonki,a może klenie?Albo jazie?
Po drodze spotkałem naszego Pana Sędziego, który uraczył mnie opowieścią o 5 kilogramowych boleniach, które DA SIĘ PRZECIEŻ WYCIĄGNĄĆ NA OKONIOWĄ WKLEJANKĘ! Pomyślałem, że to całkiem fajna wizja, mało realna ale poprawiła mi humor.
W miejscu, które wybrałem sobie na następne rzuty stał Łukasz, który poinformował mnie, że Tomek ma okonia który znacznie przekracza 20 cm. Wiadomosć potwierdziło kolejnych kilku spotkanych zawodników. Przez kolejne 3 h biczowałem bezskutecznie głębokie doły po stronie Suchego Potoku, płytkie trzcinowiska po stronie Żaru, okolice mostu. Zresztą nie byłem sam. Mirek,Adrian,Marcin i Łukasz dzielnie obrzucali miejscówki, ale widać było, że wiara w efekty pryska. Telefon do mamy daje mi znowu iskrę nadziejii! Mama twierdzi, że była przy mierzeniu szczupaka! I choć ryba okazała się niewymiarowa, to była dowodem na to, że jednak się da! Ucieszony ruszyłem w stronę kapliczki. Do końca zawodów zostało jakieś 40 minut, więc "rzut na taśmę" albo nic! Jak widać po wynikach zawodów, nic wygrało...
Kolejni zawodnicy schodzili na zbiórkę z pustymi rękami. Tomek Z. z dumą prezentował okonia, co można zobaczyć na poniższym zdjęciu.

Na zbiórce pojawia się Adrian,
który opowiada nam o boleniu, którego stracił przez
zbyt mocno dokręcony hamulec. Śmiało można powiedzieć, że kazdy
robił co mógł, a wygrał jak zwykle Tomek Baniak! Tomek
wyciągnął z kamizelki 2 okonie po około 19 cm, co wystarczyło
aby wygrać pierwsze Zimorodkowe mistrzostwa koła w spinningu.
Drugie miejsce zajął Tomek Ziemiński sławnym już okoniem na 22
cm. Na tym kończy się niestety lista sklasyfikowanych zawodników.
Ryby nie dopisały, sprawdził się czarny scenariusz. Na szczęście
pogoda wytrzymała fundując nam tylko czasami kapuśniaczek. Jeszcze
tylko zdjęcie grupowe, wręczenie pucharów oraz dyplomów.


Fakt faktem, ryby nie dopisały, ale wspólne Zimorodkowe łowienie to zawsze przyjemne doświadczenie. Myśle więc, że nikt nie będzie zawodów wspominał źle.
Chodzą słuchy, że będzie dogrywka, więc okazja do rewanżu idealna;)
Jeszcze raz gratulacje dla zwycięzców i pozdrowienia dla wszystkich "Zimorodków"
Kajetan Mazur
Komentarze (5)
Baniak Tomek Data dodania: 2 lata temu Oceń: 1 + / -
Tamul Mirek Data dodania: 2 lata temu Oceń: 1 + / -
Relacja świetna :) Może dogrywka dostarczy nam więcej wrażeń :)
Mazur Kajetan Data dodania: 2 lata temu Oceń: -1 + / -
Rozwińtezet Data dodania: 2 lata temu Oceń: -1 + / -
RozwińRakowicz Łukasz Data dodania: 2 lata temu Oceń: -1 + / -
Rozwiń
