Luźna historia oficjalnych zawodów.
Przełamanie nie nadeszło….
Teoretycznie najciekawszy punkt ,zwyczajowy zwrot akcji po połowie nudnej lektury, zepsułem już na wstępie.
W całych zawodach żaden „Kropkowany bandyta” nie skusił się na misternie skręcane w zaciszu studenckiego pokoiku, w delikatnej woni paprykarza szczecińskiego, muchy .
Żaden nie raczył nawet spojrzeć w stronę brązek ze złotą główką, kiełży na średnich hakach. Kontrowersyjne „pedałki” z czerwonymi główkami nie robiły na nich wrażenia.
Z dziwnego poczucia szczęścia, które miało nadejść ,na bystrza rzeki Koszarawy leciały suche muszki, bezskutecznie.
Na tym użalanie się nad swoim nie najlepszym startem mogę uznać już za zakończone i napisać parę słów o tych, którzy połowili.
Tomek Byrczek nie zostawił złudzeń kto naprawdę potrafi łowić w warunkach silnego wiatru i czystej wody.
Zawody wygrał w pięknym stylu z wynikiem 3 pstrągów powyżej 30 cm. Kilka mniejszych wypuścił.
Adrian łowiący z nim ramie w ramię, mimo wielu brań i skutecznie zakończonych holi, nie zdołał przekroczyć 30 cm długości wymaganej do sklasyfikowania a ustalonych przed rozpoczęciem zawodów
Tomek i Tomek- czyli jak się wszyscy domyślili Sirkal i Byku- miejsce w miejsce czeszący co głębsze „beła”, odnotowują przynajmniej kilka brań i łowią pojedyncze krótkie sztuki.
Tak więc zawodnicy przez niemal cały czas skupieni na 1000 metrów środkowego biegu Koszarawy, od 7.20 do 10 biczując wodę, zdołali wyłonić spośród siebie tylko jednego zawodnika do sklasyfikowania.
Zarybiona dzień wcześniej woda około wymiarowym potokowcem, sprawiająca wrażenie łatwo dostępnej ze względu na szerokie, żwirowe koryto, broniła się silnym wiatrem niosącym na przemian chwile ze słońcem, ale też deszcz a na końcu nawet grad.
Wśród przynęt królowała nimfa. Jedynie Adrian zanotował podczas zawodów wyjścia do suchej muszki z czarnego cdc. (Przepraszam Panie Prezesie za zdradzenie tajemnicy:) ).
Zawody rozegrane zostały w bardzo radosnej i serdecznej atmosferze.
Od porad na temat kompozycji zestawu, poprzez historie „znad wody” po istne rabowanie muchowych pudełek (zwycięzca zawodów hojnie obdarował uczestników swoimi fantastycznie wykonanymi nimfami), poprzez entuzjastyczne grillowanie i konsumpcje kiełbasy, ketchupu, chlebusia i coca-coli, które to dzięki zaangażowaniu Pana Skarbnika Tomasza Ziemińskiego zagościły na naszym zawodniczym stole. Skończywszy na reorganizacji sprzętu i zaciętym powrocie do wody („jeszcze ze 2 godzinki”) upłynęły zawody o Mistrzostwo koła Zimorodek.
Dziękuję w imieniu Zarządu i Swoim wszystkim przybyłym i zaangażowanym w zawody a nieobecnym polecam refleksję i poprawę za rok.
Kajetan Mazur
Komentarze (1)
Tamul Mirek Data dodania: 1 rok temu Oceń: 0 + / -
Fajnie się bawiliście :) Graty dla Zwycięzcy!
