I tym razem, pogoda nie oszczędziła zawodników, nie uszanowała "siwych głów", wystawiła weteranów cieszyńskiego wędkarstwa na ciężką próbę.
Ale ponieważ "stare wygi" niejedną burzę już przeżyli, niejednym wichrom czoła stawiali (zarówno tym dziejowym, jak i wędkarskim), to i ta sobotnia nawałnica, ten dokuczliwy wicher w twarz im nie straszny, humorów wędkarskich i optymizmu niezdolny był ich pozbawić. Najważniejsze to spotkanie w starym gronie, najważniejsza to możliwość połowienia, wykazania się latami nabywanego doświadczenia. A doświadczenie to okazało się być niezbędne, by przechytrzyć nieżerujące ryby w tak nienormalnych warunkach pogodowych, zmusić je do brań.
Najbardziej przydatne okazało się Bronkowi PASTUSZCE, który złowił ponad dwanaście kg ryb, w tym rzadko dający się złowić okaz karpia (chytra, doświadczona ryba) o wadze prawie pięć kilogramów.
Po zawodach wędkarze rozgrzali się znakomitym gulaszem, zaś Prezes Koła, kol. Leszek GAWLAS pogratulował zwycięzcom, wręczając im puchary i pamiątkowe dyplomy.
Przypomnijmy, że najstarszy, aktywny wędkarz w naszym kole, kol. Ferdynand MARTYNEK liczący 83 wiosen, do Polskiego Związku Wędkarskiego należy od jego założenia, tj od 1950 roku, przed tym będąc członkiem od 1946 roku Cieszyńskiego Towarzystwa Wędkarskiego , okresu przedwojennego nie licząc.
Kolega Martynek czasami, w chwilach nostalgii potrafi pięknie opowiadać, między innymi o odległych już dziejowo wyprawach na nieistniejące już dawno, natauralne łososie na Dunajec. To musiały być piękne chwile, może kiedyś, w przyszłości...???
Ale do tego musi dojrzeć wiele, bardzo wiele czynników. Na razie trzeba próbować odbić się od dna.