Mamy w kraju około 300 tys.ha wód udostępnionych do wędkowania. W polskim Związku Wędkarskim jest zarejestrowanych 630 tys. amatorów tego hobby - sportu. Znakomita ich większość kończy jednak wędkowanie z nastaniem jesiennych chłodów i marzy o wiośnie. Są jednak zapaleńcy, którzy mimo wiatrów i mrozów biorą się za łowienie ryb zimą. I tak ledwie słupek rtęci po siarczystych styczniowych mrozach podniesie się trochę, to już rojno zaczyna się robić na zamarzniętych rzekach, jeziorach, stawach i gliniankach.
Łowienie ryb spod lodu zdobywa w naszym kraju z roku na rok coraz więcej zwolenników. Łowienie spod lodu różni się znacznie od łowienia w czasie, kiedy rzeki i jeziora nie są pokryte lodem. Zimowa sceneria, panująca cisza, otaczająca biel śniegu, spacer po niezatłoczonych jak latem łowiskach, w krystalicznie czystym powietrzu, sprawiają, że niejeden wędkarz przedkłada relaks, jaki niesie wędkowanie zimą nad odpoczynek letni. Wystarczy, chociaż raz wyrąbać lub wywiercić otwór w błękitnej tafli lodu i ujrzeć wodę o kryształowej przeźroczystości, a w niej przepięknie ubarwionego okonia trzepoczącego się na żyłce, aby zostać na zawsze zwolennikiem połowu ryb spod lodu.
Połowom ryb spod lodu towarzyszą odmienne warunki w porównaniu z łowieniem w niezamarzniętych zbiornikach, lód, przeraźliwie zimny wiatr oraz niska temperatura. Z tych względów wyjściu na lód powinna towarzyszyć szczególna ostrożność, zwłaszcza bezpośrednio po utworzeniu się tzw. pierwszego lodu c.d.n.
Z wędkarskim pozdrowieniem.
Zdzisław Marciniak.
