Tweety na temat @pzworgpl

Szkółka wędkarska

Panel logowania Rejestracja konta Przypomnienie hasła

Encyklopedia wędkarska

Boczny trok

Osobiście najczęściej łowię na plecionkę 0.04 mm. Taka linka daje mi możliwość dalekich rzutów i lepiej przekazuje branie. Zdarza się, że na żyłkę ze względu na jej większa rozciągliwość okonie biorą lepiej. Jest to związane z inna praca przynęty niż na plecionce. Na plecionce przynęta jest raczej szarpana, a na żyłce ruchy przynęty są bardziej płynne i łagodne, co nie rzadko bardziej odpowiada okoniom. Duże znaczenie ma też akcja wędki. Musimy pamiętać, że wędka sztywna i szybka w połączeniu z plecionką pogłębia szarpanie przynęty. A po zacięciu można wyszarpać zestaw wraz z kruchym pyszczkiem ryby

Osobiście najczęściej  łowię na plecionkę 0.04 mm. Taka linka daje mi możliwość dalekich rzutów i lepiej przekazuje branie. Zdarza się, że na żyłkę ze względu na jej większa rozciągliwość okonie biorą lepiej. Jest to związane z inna praca przynęty niż na plecionce. Na plecionce przynęta jest raczej szarpana, a na żyłce ruchy przynęty są bardziej płynne i łagodne, co nie rzadko bardziej odpowiada okoniom. Duże znaczenie ma też akcja wędki. Musimy pamiętać, że wędka sztywna i szybka w połączeniu z plecionką pogłębia szarpanie przynęty. A po zacięciu można wyszarpać zestaw wraz z kruchym pyszczkiem ryby. Jeśli używam plecionki to wędka jest raczej miękka o cw. 1-8 g lub na grubszej wodzie Jig spina 5-25 g. Na przyponie koniecznie dobra żyłka. W zależności od ilości zaczepów od 0,10 do max 0,16. Przypon o długości ok. 40 do 70 cm połączony krętlikiem podwójnym lub potrójnym, zależności od łowiska.
Nie używam plecionek na przypon, próbowałem ale, drastycznie spada liczba brań.
Cienki przypon na byle zaczepie najczęściej się zrywa i mozolnie trzeba wiązać następny.
Czasami na zawodach używam gotowych firmowych przyponów, żeby skrócić czas na zmontowanie zestawu.
O popularności tej metody również świadczy fakt, że  handlu dostępne są też specjalne haki do metody bocznego troka z oczkiem lub łopatką o przedłużonym trzonku.
Kolorystyka: srebrny, złoty, niebieski, czarny, czerwony.
Przy słabych braniach najlepsze wyniki odnotowałem na złote i czerwone. Przy dobrych braniach kolor nie ma większego znaczenia. Ale zanim można je było kupić z powodzeniem stosowałem haki do łowienia np. leszczy, najważniejszy w tym jest przedłużony prosty trzonek.
Przy zastosowaniu krótkich i wyprofilowanych trzonków przynętą ma zwyczaj wpadać w ruchy wirowe i skutecznie skręca żyłkę co prowadzi do splątań.
Nr haków to 6-10.
Jeśli używam krętlika podwójnego do długość troka jest stała ma ok 25 cm i robię go z linki głównej lub przyponu wolframowego. Jeśli zestaw się często plącze to ze sztywnej żyłki np. 0,20. Na krętlika potrójnym przeciągam linkę przez pierwsze oczko następnie nawlekam gumowy stoper i przeciągam przez drugie oczko. Na końcu wiążę agrafkę, dzięki któremu mogę dowolnie dobierać oliwkę z obciążeniem. Taka kombinacja pozwala mi też dowolnie regulować długość troka. Do trzeciego oczka dowiązuję przypon. W przypadku podwójnego krętlika przypon łącze z linka główna wiążąc do jednego oczka krętlika. Do tego samego oczka, co żyłka główna wiążę trok z ołowiana oliwką. Jest to o tyle ważne, że, jeśli przywiążemy trok do tego samego oczka, co przypon, zestaw ma duże tendencje do splatań. Przypon po kilkunastu minutach łowienia ma wygląd sprężyny, ciężarek z trokiem okręca się o żyłkę główną i zestaw nie spełnia swojego zadania.
Istotna różnica pomiędzy podwójnym i potrójnym krętlikiem jest taka, że na potrójnym krętliku zestaw rzadziej się plącze, ale jak już się zaplącze to nie rzadko na amen.
Używałem różnych rodzajów dociążeń troka. Najbardziej uniwersalna jest oliwka. Można też zastosować pałeczkę ołowianą. Na płytkiej stojącej wodzie doskonale sprawdził mi się ołowiany śrut zaciśnięty na troku o długości ok. 20cm.
Ilość ołowiu dobieram w zależności od głębokości wody i ma to kolosalne znaczenie.
Średnio stosuje 3-4 g na 1 metr głębokości wody, w zależności od czepliwości podłoża.
Jednak wolę dołożyć kilka gram więcej niż wynikałoby to ze specyfiki łowiska.
Miałem przypadek, że na uskoku dna z ok. 2,5 do 3,5 m na oliwkę 12g były brania a na 2g mniej brania się kończyły. Moje obserwacje potwierdził kolega, z którym podzieliłem się swoimi spostrzeżeniami.
Najprostszym rozwiązaniem jest montowanie całego zestawu z linki głównej o średnicy od 0,12 do  0,16 mm. Tworzymy pętle o średnicy ok. 1 m i przycinamy w 1/3 długości gdzie mocujemy obciążenie na dłuższym odcinku montujemy hak z przynętą.
W wszystkich metodach długość przyponu ma znaczenie – im brania słabsze tym przypon powinien być dłuższy. W Skrajnych przypadkach 1,2 nawet do 1,5 m. Tak długi przypon niestety bardzo utrudnia zarzucanie.

Próbowałem moczyć gumkę z różnego rodzaju atraktorach, ale ilość brań nie raczej rekompensuje dyskomfortu spowodowanego dość nie przyjemnego zapachu na rękach i na ubraniu. Jakimś rozwiązaniem jest stosowanie zapachów w żelach. Ten przynajmniej nie wyleje się na odzież i nie będziemy paradowali stwarzając wrażenie kogoś z problemami gastrycznymi.
Cały czas pracuje nad tym tematem i zbieram opinie, próbując wyrobić sobie opinię na temat stosowania atraktorów. Zacząłem nawet sam je komponować. Jak będę miał jakieś spostrzeżenia na pewno się nimi podzielę.
 
Praca przynęty powinna być dostosowana do jakości i ilości brań. Jeśli okonie żerują dobrze to wystarczy powoli ściągać zestaw. Jeśli nie, to trzeba sie nakombinować ze sposobem prowadzenia.
Oto kilka z nich:
1. Najprostsze - powolne jednostajne ściąganie, sprawdza się przy bardzo dobrych braniach.
2. Dwa obroty korbką i przytrzymanie na 2-3 sekundy, koniecznie na napiętej lince. Brania następują podczas poderwania przynęty, jaki i opadu.
3. Ściągnie zestawu wędką w lewo lub w prawo na odcinku 1-2 m a następnie wybieranie luzu na lince.
Można do każdego z tych sposobów podczas przytrzymania dołożyć lekkie podszarpywanie nadgarstkiem.
To są najpopularniejsze sposoby prowadzenia.
Istnieje jeszcze kilka innych sposobów, ale nie warto o nich pisać, bo jeśli te podane zawiodły to ryby żerują bardzo słabo lub wcale lub ich w tym miejscu w ogóle nie ma i lepiej jest zmienić miejsce. Można tez spróbować kombinacji tych metod. Ale to już jest tak zwane „rzeźbienie”
Do dużej skuteczności tej metody przyczynia się efekt akustyczny powstający po przez stukanie ołowiem o dno oraz tworzenie się obłoczków z podłoża, co zwraca uwagę okoni oraz przede wszystkim sposób prezentacji przynęty. Przynęta w zależności o proporcji pomiędzy długościami troka a przyponu przesuwa się tuż nad dnem, gdzie najczęściej przebywają okonie. W dużym skrócie i dłuższy trok tym przynęta płynie wyżej nad dnem.
Jeśli chodzi o przynęty to najlepiej sprawdzają mi się twisterki o długości 3 cm. Warto też mieć też paproszki o oczko większe i podobnej wielkości kopytka.
Z tym że kopytko założone na zwykły haczyk ma tendencje do obracania się wokół własnej osi co powoduje skręcanie się żyłki. Zdarzyło mi się że na moje 3 cm pewniaki okonie brały słabo a na 4 cm w tej samej kolorystyce, kolega z tego samego miejsca wyciągnął 4 razy więcej pasiaków.
Lepiej zastosować haczyk jigowy bez obciążenia lub muchowy, który stabilizuje pracę kopytka.

Moja idealna gumka, powinna być maksymalnie galaretowata, jeśli tak nie jest stosuje kąpiel we wrzątku. Przy okazji tego zabiegu oddzielam chłam od dobrego towaru.
Chłamowate gumki albo zastygają w jakiejś sztywnej pozie lub korpus ma tendencję sklejania  się na z ogonkiem. Jak w oponach mieszanka z jakiej zrobiony jest twisterek ma znaczenie.
Po kilku takich wpadkach potrafię już oddzielić ziarno od plew.
Można tez w ramach wieczornego relaksu pokombinować z łączeniem różnych kolorów gumek. Korpusik od jednego ogonek od innego. Za pomocą zapalniczki podgrzewamy jedna z końcówek możemy je dowolnie łączyć.
 Czasami taka kombinacja po pozornym przestoju pozwoli nam wydłubać garbusa z łowiska z którego już sadziliśmy nic nie wyciągniemy.
Okonie maja zadziwiającą zdolność do opatrzenia się kolorem i przy okazji warto wspomnieć że zmiana kolory lub wielkości może nas mile zaskoczyć
Na przestrzeni kilku lat wyleczyłem się z „uniwersalnych skuteczne przynęt na każda wodę”.
Z mojego doświadczenia wynika, że coś takiego nie istnieje. Każda woda ma swoje tajemnice i trzeba samemu je rozpracować. Będąc w ciągu jednego tygodnia w kilku miejscach spotkałem się z sytuacją, że na jakiś kolor w jednym miejscu okonie biorą jak wściekłe, a w innym miejscu nie ma na ta przynętę nawet dotknięcia. W skrajnych przypadkach nawet w obrębie tego samego zbiornika.
W handlu dostępnych jest dziesiątki kolorów i rozmiarów.
Jeśli chodzi o kolory to zrezygnowałem z tych ogólnie dostępnych w handlu. Kupuje tzw. pleksi z różnymi odcieniami brokatu i sam barwie na swoje kolory w zależności od łowiska, na którym będę ich używał. W wyborze koloru kieruje się głębokości łowiska oraz przejrzystością wody. Na czystych mazurskich jeziorach na wodzie sprawdzał mi się nieśmiertelny odmiany motoroil.
W górnym biegu Bugu, Narwi i Zalewie Zegrzyńskim, , sprawdzają się kolory zimne: niebieski, zielony i fiolet z kombinacją tych samych kolorów brokatu.
Brokat w fiolkach udało mi się kupić na jednym z serwisów aukcyjnych. Zapas ok. 2ml jednego z koloru z pewnością starczy na cały sezon. Wystarczy podgrzać lekko zapalniczką paproszka a następnie „posolić” go brokatem. Warto od razu opłukać go w wodzie, bo przez nie uwagę możemy „ruszyć” w miasto z brokatową dekoracją na rękach lub, co gorsza na twarzy i wyglądać jak gość z balu karnawałowego.
Miejsca w których najlepiej sprawdzą się boczny trok to  dołki i uskoki dna tzw. kanty
Tam też mamy największą szanse na dorodnego pasiaka.
Choć rzadko to zdarza się, że okonie łowię na blatach z płaskim dnem. Spowodowane jest to dostępnością pokarmu w danej porze roku. Na bieżącej wodzie dobrym miejscem jest również granica nurtu i spokojnej wody.
Okonie szczególnie są wrażliwe na zmiany pogody czyli ciśnienia atmosferycznego. Jak już jesteśmy nad wodą musimy bacznie zwracać uwagę na wahania ciśnienia atmosferycznego.
Pamiętam przypadek z zawodów, kiedy przez godzinę okonie brały dość dobrze, po chwili przeszedł podmuch zimnego wiatru spowodowany nagłą zmiana ciśnienia. Brania jak ręką odjął. Zmieniliśmy łowisko, po chwili pogoda się ustabilizowała. Koledzy, którzy przeczekali odrętwienie ryb, nieźle jeszcze połowili w tym miejscu.
Łowienie okoni jest też rodzajem pocieszenia w okresie ochronnym innych gatunków ryb drapieżnych i alternatywą za szukaniem pstrąga . Na przestrzeni kilku lat mamy dość lekką zimę i w ramach odmiany pstrągowej, sprawia, że zdarzało mi się pobiegać za okoniem w lutym lub marcu.  Nie liczę wtedy na jakieś rewelacyjne brania, ale zawsze to lepsze niż siedzenie w domu w kapciach i piwem przed telewizorem.
Metoda ta potrafi być tak skuteczna, że moim zdaniem staje się zabójczym narzędziem w rękach nie etycznych wędkarzy. Namawiam do rozważnego jej stosowania.









Zdjęcia

Żródło: Encyklopedia Wędkarska