Polski Związek Wędkarski

Nasze PZW => Ogólne => Wątek zaczęty przez: konradmaly w Luty 20, 2012, 15:35:25

Tytuł: A może inaczej?
Wiadomość wysłana przez: konradmaly w Luty 20, 2012, 15:35:25
W ostatni weekend byłem połowić ryby na Jeziorze Sasek Wielki. Ryby brały, głównie płotki i okonki. Płotki o długości do 16 cm a okonki do 15 cm. Akurat takie co prześliznęły się przez oczka sieci. Zapytałem miejscowych wędkarzy czemu takie małe ryby biorą.  Odpowiedź była następująca:  „Panie, a jak mają być jak w sezonie rybacy ciągną sieci rano i wieczorem! A jak tu kończą to jadą na Jezioro Wałpusz i to samo robią”.
Nie miał bym nic przeciwko gdyby właścicielem albo dzierżawcą Jeziora Sasek Wielki była spółka rybacka lub inna osobowość prawna. Nie miał bym nic przeciwko gdyby na jeziorze dużych ryb było tyle że ręce by mnie bolały od ich ciągnięcia. Jednak za to jezioro i jezioro Wałpusz odpowiada Mazowiecki Okręg Wędkarski. Nie wiem jak na jednym łowisku może być dwóch gospodarzy i to jeszcze o tak przeciwstawnych celach i metodach działania. Czy nie lepiej oddać te jeziora rybakom, wtedy oni będą odpowiedzialny za te wody i jak im braknie ryb to upadną. A tak to: my zarybiamy, my chronimy, my sprzątamy, my prowadzimy dokumentację, my odpowiadamy itd.  tym samy tylko przedłużamy agonię jeziora i dajemy żyć rybakom.
Jak rybacy  zadbają o jezioro to wędkarze wykupią sobie licencje i będą łowić. Jak będzie odwrotnie nikt nie wyłoży nawet złotówki.
Czy nie lepiej by było zamiast kilku jezior w tym rejonie zostawić sobie w PZW dwa ale takie gdzie rybacy sieci nie zapuszczą. Wtedy na tych wybranych jeziorach skupić wysiłki i pieniądze? W końcu za 15 PLN na hektar trudno jest utrzymać właściwą gospodarkę.
Uważam, że ten problem zaczyna dotyczyć więcej okręgów PZW. Jak nas nie stać na utrzymanie tylu tysięcy hektarów to zmniejszmy ich ilość. Doprowadźmy do tego aby mniejsza ilość przerodziła się w jakość, aby na każdej wodzie był jeden gospodarz a nie dwóch lub więcej.
Napisać mogę więcej przykładów takiego stanu rzeczy – dobre łowiska to takie gdzie są ryby bez względu na to w czyich są rękach -prywatnych, państwowych czy PZW.
Ja nie potrzebuję tańszego zezwolenia PZW na bezrybne zbiorniki czy rzeki. Jestem w PZW dlatego, że wierzyłem w misje naszej organizacji w całym kraju (nie tylko w Okręgu). Drugi powód to, że nie ma innej organizacji o takim zasięgu zajmującej się zrzeszaniem wędkarzy.
Pozdrawiam, Konrad
Tytuł: A może inaczej?
Wiadomość wysłana przez: antoni w Luty 21, 2012, 16:50:36
KonradW ostatni weekend byłem połowić ryby na Jeziorze Sasek Wielki. Ryby brały, głównie płotki i okonki. Płotki o długości do 16 cm a okonki do 15 cm. Akurat takie co prześliznęły się przez oczka sieci. Zapytałem miejscowych wędkarzy czemu takie małe ryby biorą.  Odpowiedź była następująca:  „Panie, a jak mają być jak w sezonie rybacy ciągną sieci rano i wieczorem! A jak tu kończą to jadą na Jezioro Wałpusz i to samo robią”.
Nie miał bym nic przeciwko gdyby właścicielem albo dzierżawcą Jeziora Sasek Wielki była spółka rybacka lub inna osobowość prawna. Nie miał bym nic przeciwko gdyby na jeziorze dużych ryb było tyle że ręce by mnie bolały od ich ciągnięcia. Jednak za to jezioro i jezioro Wałpusz odpowiada Mazowiecki Okręg Wędkarski. Nie wiem jak na jednym łowisku może być dwóch gospodarzy i to jeszcze o tak przeciwstawnych celach i metodach działania. Czy nie lepiej oddać te jeziora rybakom, wtedy oni będą odpowiedzialny za te wody i jak im braknie ryb to upadną. A tak to: my zarybiamy, my chronimy, my sprzątamy, my prowadzimy dokumentację, my odpowiadamy itd.  tym samy tylko przedłużamy agonię jeziora i dajemy żyć rybakom.
Jak rybacy  zadbają o jezioro to wędkarze wykupią sobie licencje i będą łowić. Jak będzie odwrotnie nikt nie wyłoży nawet złotówki.
Czy nie lepiej by było zamiast kilku jezior w tym rejonie zostawić sobie w PZW dwa ale takie gdzie rybacy sieci nie zapuszczą. Wtedy na tych wybranych jeziorach skupić wysiłki i pieniądze? W końcu za 15 PLN na hektar trudno jest utrzymać właściwą gospodarkę.
Uważam, że ten problem zaczyna dotyczyć więcej okręgów PZW. Jak nas nie stać na utrzymanie tylu tysięcy hektarów to zmniejszmy ich ilość. Doprowadźmy do tego aby mniejsza ilość przerodziła się w jakość, aby na każdej wodzie był jeden gospodarz a nie dwóch lub więcej.
Napisać mogę więcej przykładów takiego stanu rzeczy – dobre łowiska to takie gdzie są ryby bez względu na to w czyich są rękach -prywatnych, państwowych czy PZW.
Ja nie potrzebuję tańszego zezwolenia PZW na bezrybne zbiorniki czy rzeki. Jestem w PZW dlatego, że wierzyłem w misje naszej organizacji w całym kraju (nie tylko w Okręgu). Drugi powód to, że nie ma innej organizacji o takim zasięgu zajmującej się zrzeszaniem wędkarzy.
Pozdrawiam, Konrad
 Drogi Konradzie, a czyimiż to pracownikami są ci rybacy, jak nie Okregu Mazowieckiego PZW? Top właśnie oznacza, że realizują oni zasady gospodarki rybacloiej na jeziorach Zakladu Rubackiego PZW w Szczytnie i już, są pod kontrolę i nadzorem Okregu itd. Tu nie można dzielić na: my - wędkarze i oni- rybacy. Jeśli tak jest to zupełnie nie pasuje do sytuacji jaka ma być na trych wodach. A już jeśli te wody są NASZE, to może więc trochę szczegółów, a nie tylko obiegowe, powtarzane od lat na Sasku Wielkim zarzuty i poglądy. Znam to jezioro b. dobrze i już nie jeden raz przekonałem się, że co innego ludzie mówili nad wodą, a co innego była w trakcie wedkowania. W takich sprawach, jak spór pomiedzy rybakami i wędkarzami, to wolę konkrety, bo ja chce reprezentowac pracodawcę, ale jeśli mam coś powiedzieć o pracownikach, to muszę mieć tacę na ławę.
Tytuł: A może inaczej?
Wiadomość wysłana przez: konradmaly w Luty 21, 2012, 17:56:00
Dziękuje za odpowiedź.
Ja to jezioro znam od lat 80. Staram się być tam co rok. O tych siatkach opowiedział mi starszy człowiek, który łowił obok. Powiedział, że jest pracownikiem jednego z ośrodków nad jeziorem. Nawet jeśli przesadził z tą częstotliwością to nie mogę się zgodzić z tym że na tym jeziorze jest prowadzona gospodarka. Nie będę opisywał lat 80. Nie widzę potrzeby aby na jeziorze za które PZW odpowiada łowili rybacy. Jak rybacy sobie te jezioro wezmą w dzierżawę to niech łowią ile chcą i jak chcą. Jak im się skończą ryby to zbankrutują. Nie widzę też powodu aby PZW było "dobrym wujkiem" i udostępniali połowy sieciowe. Ja widzę sprzeczność - my płacimy na zarybianie i ochronę a rybacy żyją z tego że to co my wpuścimy i ochronimy wyławiają. Ja proponuję odwronie rybacy wpuszczają i chronią a my wyławiamy. Obejrzałem wielokorotnie wyniki nie jednego tam łowiącego wędkarza, jeden miał okonka takiego ze 25 cm reszta miała płoteczki do 16 cm i okonki około wymiarowe.

Pozdrawiam, Konrad
Tytuł: A może inaczej?
Wiadomość wysłana przez: konradmaly w Luty 21, 2012, 18:27:55
Panie Antoni
Jeśli na tym jeziorze jest tak fajnie to prosze poczytać inne fora.
Wielu nieporozumień można uniknąć w relacjach z rybakami. Ja uważam, że rybacy wykonujący połowy na wodach PZW powinni odławiać ryby na zasadzie zaciągów. Termin i miejsca zaciągu powinny być podane do publicznej wiadomości np w rejestrze. Zaciąg powinien być kontrolowany przez PZW w tym i zwykłych zainteresowanych członków związku. Ryby (niemiarowe i chronione - wypuszczone) policzone i zważone oraz wykazane w określonych dokumentach. Na tej podstawie rybacy powinni zapłacić za zabrane ryby. Tak jak to jest praktykowane na łowiskach specjalnych wobec wędkarzy. Rybacy nie mogą stawiać sieci na noc na dzień. Gdzyż wtedy są poza kontrolą właściciela (PZW) a ryby które utkneły w oczkach umierają (choć są niewymiarowe lub chronione w tym terminie). Jak wędkarz zobaczy kogokolwiek stawiającego lub wybierającego sieci w innym terminie niż ogłoszony, dzwoni do Policji lub innej instytucji podaje miejsce, nr łodzi. I takim rybakom dziękujemy nie zapominając o drodze prawnej.
Pozdrawiam, Konrad
Tytuł: A może inaczej?
Wiadomość wysłana przez: antoni w Luty 22, 2012, 08:35:15
Fora to ja czytam, aż mi uszami wychodzi. Ciągle nie rozumiemy istoty sprawy. PZW dzierżawi jeziora jako podmiot dopuszczony do tego przez Skarb Panstwa nie w celu, mówiąc brutalnie,  zapewnienia tam warunków do uprawiania hobby wędkarskiego, ale dla prowadzenia na nich racjonalnej gospodarki rybackiej. Gospodarkę tę realizują w imieniu i na rzecz PZW specjalistyczne zaklady rybackie, np. jak ten w Janowie k. Szczytna. Zasady jej prowadzenia określają umowy, w których istnieje m.in. zapis o tym, że 15 proc. wartości odłowionych ryb ma zostać wykorzystane na zarybienia. Oczywiście na jeziorach dzierżawionych przez PZW, np. jez. Sasek Wielki, prowadzi sie gospodarkę z uwzglednieniem potrzeb wędkarstwa, np. poprzez preferowane zarybianie drapieżnikami,  ale to nie znaczy, że wolno sie pozbyć rybaków i gospodarki rybackiej. Sytuacja na jez. Sasek Wlk. jest jak najbardziej przykladowa, bo tam widać bardzo wyraźnie jakie zmiany spowodowała zmiana rybackiego gospodarza wód. Za czasów PGRyb. trudniej było wędkować, a rybacy odlawiali ze znacznie większą skutecznością niż obecnie, ale jak już się popłynęło na ryby, to naprawdę można było polowić do woli i to ryb o solidnych rozmiarach. Później reprezentacje wędkarzy z okręgu PZW w Ostrołęce, reprezentującego porozumienie okregów, które podjęły się dzierżawy zaczęły sekować i ograniczac rybaków, do tego przestało się opłacać odławianie bialej ryby i dzisiaj na Sasku mamy problemy z nadmiarem drobnego leszcza, uklei i drob nej płotki. Całe szczęście, że obecnie pod rządami Okręgu Mazowieckiego PZW można więcej środków przeznaczyć na zarybianie węgorzem, szczupakiem, sandaczem, sumem itd. Oczywiście ostrołęka także wpuszczała tam duże ilości sandacza, ale już na węgorza nie było jej stać, tym bardziej, że dzierżawa była tylko na 15 lat, zaś limitu zarybien nie dało się przekroczyć w górę. Okręg przekonał się o tym po kontroli NIK, ktory zarzucił mu niegospodarność z powodu przekroczenia poziomu wartości zarybień od 7 proc. Tak więc trzeba na całą rzecz patrzeć z różnych punktów widzenia i widzieć w tym, co się dzieje na jeziorach wypadkową calokształtu sytuacji rybactwa na Mazurach. Tam nie pasuje ideoologicznie jednorodne podejście.
Tytuł: A może inaczej?
Wiadomość wysłana przez: dariuszkrystosiak w Luty 22, 2012, 10:21:02
Przyznaję że na Sasku byłem raz czy dwa ale bywałem na jez. Wałpusz też OM. Przez tydzień łowienia kilka szczupaków ale żaden nie przekroczył 50cm,na spławik krąpie i płotki,jakiś leszcze 25-30cm.W/g słów gospodarza u którego mieszkaliśmy wiosną siatki stoją na tarliskach non-stop. Można pomyśleć że to do wylęgarni gdyby nie to że nie ma problemu z kupnem od razu z łodzi tyle że wiosną jeszcze nie ma letników z okolicznych domków. Odnoszę wrażenie że działacze OM żyją w błogiej nieświadomości i wydaje im się ze wszystko jest super, nie któryś podjedzie jak rybacy będą spływali z jeziora latem-kolejka chętnych stoi po świeżą rybę. I co? rybacy bronią się rękami i nogami żeby nie sprzedać za zdecydowanie lepszą kasę niż po dowiezieniu do bazy.
Facet był zły bo ma coraz mniej turystów-wędkarzy bo uważają że nie ma po co tam przyjeżdżać.
Zresztą podobnie jest na jeziorach innych dzierżawców w tamtym rejonie, podobnie niezadowolony jest właściciel pensjonatu nad Zyzdrojem a to PGRyb. Mrągowo. Wszystkie te obserwacje miały miejsce w latach 1995-2002 albo 3 kiedy ostatni raz byłem na Mazurach ale bywałem w każde wakacje i kilka wypadów 2-4 dniowych w roku.Czy coś mogło się zmienić?Najwyżej na gorsze. OM gospodaruje na sporej ilości jezior, czy nie warto byłoby wykonać próbę:
Jest gdzieś na jeziorem stanica OM, czyli jest baza, są łódki. Wycofać odłowy sieciowe, być może dorybić ale nie karpiem tylko leszczem,linem,okoniem czy co tam potrzeba i wprowadzić niezależne od składki okręgowej 1/3/7 czy 14 dniowe opłaty. Czy gdyby taki projekt się sprawdził to nie rozniesie się w kręgach wędkarskich o super łowisku? Pewnie że to nie będzie tak że dzisiaj zaczynamy a latem mamy wody do kolan a ryb do ...... bioder ale w perspektywie 2-4 lat mogłoby się to sprawdzić. 
ps.Zdecydowanie lepsze wyniki miałem na nieodległym jeziorze w Starych Kiejkutach no ale to zupełnie inny
dzierżawca ;-)))
Tytuł: A może inaczej?
Wiadomość wysłana przez: aleksander_domanski w Luty 22, 2012, 10:50:52
Z przykrością muszę potwierdzić ,że nabycie ryby  od rybaków prosto z łodzi bez ewidencji ryb to częsta praktyka.
Wyszukiwarka Wyszukiwarka temat ryba prosto z łodzi
Około 1,340,000 wyników (0,11 s)
Tytuł: A może inaczej?
Wiadomość wysłana przez: konradmaly w Luty 22, 2012, 11:10:22
- rzecznik prasowy ZG PZW Antoni KustuszFora to ja czytam, aż mi uszami wychodzi. Ciągle nie rozumiemy istoty sprawy. PZW dzierżawi jeziora jako podmiot dopuszczony do tego przez Skarb Panstwa nie w celu, mówiąc brutalnie,  zapewnienia tam warunków do uprawiania hobby wędkarskiego, ale dla prowadzenia na nich racjonalnej gospodarki rybackiej. Gospodarkę tę realizują w imieniu i na rzecz PZW specjalistyczne zaklady rybackie, np. jak ten w Janowie k. Szczytna. Zasady jej prowadzenia określają umowy, w których istnieje m.in. zapis o tym, że 15 proc. wartości odłowionych ryb ma zostać wykorzystane na zarybienia. Oczywiście na jeziorach dzierżawionych przez PZW, np. jez. Sasek Wielki, prowadzi sie gospodarkę z uwzglednieniem potrzeb wędkarstwa, np. poprzez preferowane zarybianie drapieżnikami,  ale to nie znaczy, że wolno sie pozbyć rybaków i gospodarki rybackiej. Sytuacja na jez. Sasek Wlk. jest jak najbardziej przykladowa, bo tam widać bardzo wyraźnie jakie zmiany spowodowała zmiana rybackiego gospodarza wód. Za czasów PGRyb. trudniej było wędkować, a rybacy odlawiali ze znacznie większą skutecznością niż obecnie, ale jak już się popłynęło na ryby, to naprawdę można było polowić do woli i to ryb o solidnych rozmiarach. Później reprezentacje wędkarzy z okręgu PZW w Ostrołęce, reprezentującego porozumienie okregów, które podjęły się dzierżawy zaczęły sekować i ograniczac rybaków, do tego przestało się opłacać odławianie bialej ryby i dzisiaj na Sasku mamy problemy z nadmiarem drobnego leszcza, uklei i drob nej płotki. Całe szczęście, że obecnie pod rządami Okręgu Mazowieckiego PZW można więcej środków przeznaczyć na zarybianie węgorzem, szczupakiem, sandaczem, sumem itd. Oczywiście ostrołęka także wpuszczała tam duże ilości sandacza, ale już na węgorza nie było jej stać, tym bardziej, że dzierżawa była tylko na 15 lat, zaś limitu zarybien nie dało się przekroczyć w górę. Okręg przekonał się o tym po kontroli NIK, ktory zarzucił mu niegospodarność z powodu przekroczenia poziomu wartości zarybień od 7 proc. Tak więc trzeba na całą rzecz patrzeć z różnych punktów widzenia i widzieć w tym, co się dzieje na jeziorach wypadkową calokształtu sytuacji rybactwa na Mazurach. Tam nie pasuje ideoologicznie jednorodne podejście.
 Panie Rzeczniku
Wnioskami z kontroli NIK o niegospodarności bym się nie przejmował. NIK pokazał błędy dzierżawcy wynikające z aktualnego stanu prawnego i innych uregulowań. Trzeba doprowadzić do sytuacji aby ten stan prawny nie był oparty na na założeniach z poprzedniej epoki, gdzie traktowano wszystko jak stawy PGRyb. Wystarczy poczytać WW do lat 90tych. (Jak ktoś nie wie o co chodzi niech do mnie odpiszę).
Panie Rzeczniku, oddajcie to Jezioro rybakom skoro nie opłaca się odławianie białej ryby (raczej rybki). To co odławiają rybacy? Nie macie nad tym kontroli ponieważ rybacy odławiają tam ryby cały sezon. Czemu nie wprowadzicie im kontrolowanych zaciągów? Z punktu widzenia rybaków to słaby interes, na rączki patrzą a białoryb się nie opłaca. To jakie gatunki odławiają sieciami?
Jeszcze raz zadaję sobie pytanie - Po co nam takie jezioro? Ja bym wolał mieć jedno ale zadbane z rybą, pomostami, stanicą z łódkami, z czystymi brzegami, parkingiem z całą infrastrukturą. Na prywatnych łowiskach tak już jest!
Pozdrawiam, Konrad
Tytuł: A może inaczej?
Wiadomość wysłana przez: konradmaly w Luty 22, 2012, 11:17:31
dariuszkrystosiakPrzyznaję że na Sasku byłem raz czy dwa ale bywałem na jez. Wałpusz też OM. Przez tydzień łowienia kilka szczupaków ale żaden nie przekroczył 50cm,na spławik krąpie i płotki,jakiś leszcze 25-30cm.W/g słów gospodarza u którego mieszkaliśmy wiosną siatki stoją na tarliskach non-stop. Można pomyśleć że to do wylęgarni gdyby nie to że nie ma problemu z kupnem od razu z łodzi tyle że wiosną jeszcze nie ma letników z okolicznych domków. Odnoszę wrażenie że działacze OM żyją w błogiej nieświadomości i wydaje im się ze wszystko jest super, nie któryś podjedzie jak rybacy będą spływali z jeziora latem-kolejka chętnych stoi po świeżą rybę. I co? rybacy bronią się rękami i nogami żeby nie sprzedać za zdecydowanie lepszą kasę niż po dowiezieniu do bazy.
Facet był zły bo ma coraz mniej turystów-wędkarzy bo uważają że nie ma po co tam przyjeżdżać.
Zresztą podobnie jest na jeziorach innych dzierżawców w tamtym rejonie, podobnie niezadowolony jest właściciel pensjonatu nad Zyzdrojem a to PGRyb. Mrągowo. Wszystkie te obserwacje miały miejsce w latach 1995-2002 albo 3 kiedy ostatni raz byłem na Mazurach ale bywałem w każde wakacje i kilka wypadów 2-4 dniowych w roku.Czy coś mogło się zmienić?Najwyżej na gorsze. OM gospodaruje na sporej ilości jezior, czy nie warto byłoby wykonać próbę:
Jest gdzieś na jeziorem stanica OM, czyli jest baza, są łódki. Wycofać odłowy sieciowe, być może dorybić ale nie karpiem tylko leszczem,linem,okoniem czy co tam potrzeba i wprowadzić niezależne od składki okręgowej 1/3/7 czy 14 dniowe opłaty. Czy gdyby taki projekt się sprawdził to nie rozniesie się w kręgach wędkarskich o super łowisku? Pewnie że to nie będzie tak że dzisiaj zaczynamy a latem mamy wody do kolan a ryb do ...... bioder ale w perspektywie 2-4 lat mogłoby się to sprawdzić. 
ps.Zdecydowanie lepsze wyniki miałem na nieodległym jeziorze w Starych Kiejkutach no ale to zupełnie inny
dzierżawca ;-)))
Ja pamiętam czasy kiedy jeziora: Wałpusz, Sasek Wlk i inne okoliczne nie ustępowały temu w Starych Kiejkutach. Ciekawe czy tam jest połów przy pomocy sieci? Czy NIK im kontroluje gospodarkę rybacką? Na obecnym stanie rzeczy wszyscy tracą nawet rybacy. Nic by się nie stało aby taki eksperyment PZW na jednym z jezior przeprowadziło aby zarybiać a nie odławiać. A potem łowisko specjalne.
Pozdrawiam, Konrad
Tytuł: A może inaczej?
Wiadomość wysłana przez: dariuszkrystosiak w Luty 22, 2012, 17:04:23
Konrad, myślę że tam RZGW się nie miesza bo jezioro jest w zarządzaniu ośrodka szkoleniowego MSWiA
(tzw. "szkoły szpiegów). Oczywiście osoby spoza resortu mogą wykupić zezwolenie ale wolno łowić tylko z jednego brzegu i nie wolno łowić z łódki.Wiem że zarybiają a czy odławiają sieciami? Myślę że raz albo dwa do roku tak. Nie wiem czy jest prawdą ale fama głosi że wpuszczona jest tam troć jeziorowa,jezioro ponoć z I czy II klasą czystości wody no i głębokości coś ok. 30m.
Tytuł: A może inaczej?
Wiadomość wysłana przez: konradmaly w Luty 24, 2012, 11:21:37
dariuszkrystosiakKonrad, myślę że tam RZGW się nie miesza bo jezioro jest w zarządzaniu ośrodka szkoleniowego MSWiA
(tzw. "szkoły szpiegów). Oczywiście osoby spoza resortu mogą wykupić zezwolenie ale wolno łowić tylko z jednego brzegu i nie wolno łowić z łódki.Wiem że zarybiają a czy odławiają sieciami? Myślę że raz albo dwa do roku tak. Nie wiem czy jest prawdą ale fama głosi że wpuszczona jest tam troć jeziorowa,jezioro ponoć z I czy II klasą czystości wody no i głębokości coś ok. 30m.
 Nasz Rzecznik
Twierdzi, że jak na jeziorze nie ma rybaków to natura sobie nie poradzi. Bez siatek i tzw gospdarki rybackiej jeziora będą bezrybne. A rybacy łowią tylko białoryb, który zupełnie się nie opłaca.
Troci tam nie ma jest sielawa, kiedyś łowiłem dzięki znajomości jednego z mieszkańców wsi Kiejkuty i z jego kładki. ryby były bardzo przywoite. Jak przestawały brać płotki i leszcze to wystarczyło postawić żywcówkę lub spinningiem porzucać. Szcupak tak ze 3 kg i znowu brały białe ryby. Z realcji mieszkańca wiem, że rybak tam łowi tylko sielawę, węgorza i szczupaki. Ale czy to prawda?
Pozdrawiam, Konrad
Tytuł: A może inaczej?
Wiadomość wysłana przez: burym w Luty 25, 2012, 14:45:45
- rzecznik prasowy ZG PZW Antoni KustuszFora to ja czytam, aż mi uszami wychodzi. Ciągle nie rozumiemy istoty sprawy. PZW dzierżawi jeziora jako podmiot dopuszczony do tego przez Skarb Panstwa nie w celu, mówiąc brutalnie,  zapewnienia tam warunków do uprawiania hobby wędkarskiego, ale dla prowadzenia na nich racjonalnej gospodarki rybackiej. 
 
Szanowny Panie Rzeczniku.
Zawiadamiam Pana, że PZW gospodaruje wodami właśnie w celu zapewnienia warunków do uprawiania hobby wędkarskiego. 
Jeżeli Pan kiedyś czytał statut PZW to pewnie pamięta Pan odnoścy fragment:

ROZDZIAŁ II 
Cele i środki działania Związku 
§ 6 
Celem Związku jest organizowanie i promowanie wędkarstwa, rekreacji, sportu wędkarskiego, 
użytkowanie i ochrona wód, działanie na rzecz ochrony przyrody i kształtowanie etyki 
wędkarskiej.
Nie rozumiem jak rzecznik Polskiego Związku Wędkarskiego może pisać, że jego celem jest prowadzenie racjonalnej gospodarki rybackiej.
Tytuł: A może inaczej?
Wiadomość wysłana przez: dariuszkrystosiak w Luty 25, 2012, 15:45:28
burymNie rozumiem jak rzecznik Polskiego Związku Wędkarskiego może pisać, że jego celem jest prowadzenie racjonalnej gospodarki rybackiej.
[/quote]Może z czystym sumieniem bo już kiedyś wyjaśniał że wędkarstwo to też rybactwo tylko innymi narzędziami,
Burymichu- w Twoim wypadku (moim i całej reszty wędkarzy) do uprawiania rybactwa służy wędka.
Tako rzecze ustawa i tak Ci to P.Kustusz wyjaśni.
Tytuł: A może inaczej?
Wiadomość wysłana przez: konradmaly w Luty 25, 2012, 16:28:43
dariuszkrystosiak
burymNie rozumiem jak rzecznik Polskiego Związku Wędkarskiego może pisać, że jego celem jest prowadzenie racjonalnej gospodarki rybackiej.
 
Może z czystym sumieniem bo już kiedyś wyjaśniał że wędkarstwo to też rybactwo tylko innymi narzędziami,
Burymichu- w Twoim wypadku (moim i całej reszty wędkarzy) do uprawiania rybactwa służy wędka.
Tako rzecze ustawa i tak Ci to P.Kustusz wyjaśni.[/quote]
Skoro racjonalną gospodarkę wędką nie da się zrobić to widzę dwa wyjścia:
1 wyjście - zamienić wędki na sieci, siatki agregaty itp. ale to nie moja bajka.
2 wyjście - oddać wody rybakom i zlikwidować PZW, które nie zapewnia dogodnych warunków do uprawiania wędkowania. Na prywatnych łowiskach są jasne reguły gry, jest ryba, jest czysto,................. itd.
Pozdrawiam, Konrad
Tytuł: A może inaczej?
Wiadomość wysłana przez: antoni w Luty 26, 2012, 08:49:44
burym
- rzecznik prasowy ZG PZW Antoni KustuszFora to ja czytam, aż mi uszami wychodzi. Ciągle nie rozumiemy istoty sprawy. PZW dzierżawi jeziora jako podmiot dopuszczony do tego przez Skarb Panstwa nie w celu, mówiąc brutalnie,  zapewnienia tam warunków do uprawiania hobby wędkarskiego, ale dla prowadzenia na nich racjonalnej gospodarki rybackiej. 
  
Szanowny Panie Rzeczniku.
Zawiadamiam Pana, że PZW gospodaruje wodami właśnie w celu zapewnienia warunków do uprawiania hobby wędkarskiego. 
Jeżeli Pan kiedyś czytał statut PZW to pewnie pamięta Pan odnoścy fragment:
ROZDZIAŁ II 
Cele i środki działania Związku 
§ 6 
Celem Związku jest organizowanie i promowanie wędkarstwa, rekreacji, sportu wędkarskiego, 
użytkowanie i ochrona wód, działanie na rzecz ochrony przyrody i kształtowanie etyki 
wędkarskiej.
Nie rozumiem jak rzecznik Polskiego Związku Wędkarskiego może pisać, że jego celem jest prowadzenie racjonalnej gospodarki rybackiej.

A może, jeśli już Kolega tak dobrze czyta Statut PZW, to by doczytał także par. 7, w którym pisze, że Cele Związku realizowane są poprzez pkt. 6: nabywanie i uzytkowanie wód, prowadzenie racjonalnej gospodarki rybackiej i wedkarskiej. Skoro zaś Ojczyzna nauczyła czytac, to warto także znać par. 14 pkt. 5, w który Statut stwierdza, że członek Związku ma obowiązek przestrzegać przepisów z zakresu rybactwa, wędkarstwa i ochrony przyrody.
Tytuł: A może inaczej?
Wiadomość wysłana przez: konradmaly w Luty 26, 2012, 10:50:51
- rzecznik prasowy ZG PZW Antoni Kustusz<fieldset><legend>burym</legend>
- rzecznik prasowy ZG PZW Antoni KustuszFora to ja czytam, aż mi uszami wychodzi. Ciągle nie rozumiemy istoty sprawy. PZW dzierżawi jeziora jako podmiot dopuszczony do tego przez Skarb Panstwa nie w celu, mówiąc brutalnie,  zapewnienia tam warunków do uprawiania hobby wędkarskiego, ale dla prowadzenia na nich racjonalnej gospodarki rybackiej. 
   
Szanowny Panie Rzeczniku.
Zawiadamiam Pana, że PZW gospodaruje wodami właśnie w celu zapewnienia warunków do uprawiania hobby wędkarskiego. 
Jeżeli Pan kiedyś czytał statut PZW to pewnie pamięta Pan odnoścy fragment:
ROZDZIAŁ II 
Cele i środki działania Związku 
§ 6 
Celem Związku jest organizowanie i promowanie wędkarstwa, rekreacji, sportu wędkarskiego, 
użytkowanie i ochrona wód, działanie na rzecz ochrony przyrody i kształtowanie etyki 
wędkarskiej.
Nie rozumiem jak rzecznik Polskiego Związku Wędkarskiego może pisać, że jego celem jest prowadzenie racjonalnej gospodarki rybackiej. </fieldset> 
A może, jeśli już Kolega tak dobrze czyta Statut PZW, to by doczytał także par. 7, w którym pisze, że Cele Związku realizowane są poprzez pkt. 6: nabywanie i uzytkowanie wód, prowadzenie racjonalnej gospodarki rybackiej i wedkarskiej. Skoro zaś Ojczyzna nauczyła czytac, to warto także znać par. 14 pkt. 5, w który Statut stwierdza, że członek Związku ma obowiązek przestrzegać przepisów z zakresu rybactwa, wędkarstwa i ochrony przyrody.

Panie Rzeczniku
najwyraźniej ja i wielu innych kolegów inaczej postrzega prowadzenie gospodarki rybackiej i wędkarskiej na wodach zarządzanych przez PZW. Szkoda że osoby odpowiedzialne za obecny stan rzeczy w ZG tego nie dostrzegają. Nie zauważyłem aby moi koledzy nie chcieli przestrzegać przepisów ale pragną też aby przestrzegać naszych praw do swobodnego i owocnego wędkowania. Pan wszędzie piszę pkt ze statutu o racjonalnym prowadzeniu gospodarki. Jak widać na forach takiej gopodarki nie ma lub pojęcie racjonalnej inaczej rozumiemy.
W dzisiejszym Państwie złe lub przestarzałe przepisy prawa można zmieniać poprzez spór prawny i po to powstała organizacja ogólnopolska, szkoda że ZG PZW z takiej możliwości nie korzysta. Czytając Pańskie odpowiedzi dochodze do wniosku że przyroda sama sobie nie poradzi i potrzebne są sieci aby w przyrodzie działo się dobrze. Przez miliony lat ryby w rzekach, jeziorach nie przeżyłyby bez odłowów przemysłowych? Nie wydaje i się. Na swojej prywatnej wodzie ustawionej na wędkarzy nie wpuści Pan bez osobistego nadzoru rybaków gdyż wędkarze tylko raz zapłacą i więcej nie wrócą i interes padnie.
A przepisy są do zmiany lub negocjacji i po to jestes ZG. Nawet statut PZW można zmienieć tak aby odpowiadał obecnym oczekiwaniom członków. Proponuję aby napisął pan jakie wnioski z naszych postulatów zostały wyciągnięte i co ZG PZW ma zamiar przedsięwziąć aby wprowadzić je w życie.
Pozdrawiam, Konrad
Tytuł: A może inaczej?
Wiadomość wysłana przez: antoni w Luty 26, 2012, 11:07:25
Tak, jak weidać najwyraźniej inaczej rozumiemy pojecie racjonalnej gospodarki. Ja stosuje to zawarte w definicji ustawowej, czyli takie prowadzenie gospodarki rybackiej, by rybostan znajdował się w równowadze i służył przyszlym pokoleniom. Nie wiem co oznacza swobodne i odpowioednie wędkowanie w tak rozumianej gospodarce, ale rozumiem chęc zmiany przepisow, więc odpowiadam. To nie fora wędkarskie stanowią gospodarke wędkarską, tylko praca na wodach i to praca zrówno rybaków, jak i wędkarzy. Tamta rzeczywistość daje się definiować, badać, kontrolować i oceniać, a ta w internecie jest niczym innym jak chciejstwem. Podobnie jak z przepisami. PZW nie jest jedynym gospodarzem wod w tym kraju. Podobnie, jak i inni musi się dostosować do obowiązujących przepisow. Więc jeśli te przepisy nie ulegną zmianie, to trzeba ich przestrzegać. Mam nadzieję, że zarowno Kolega, jak i inni zwolennicy ciągłej zmiany przepisow na swoją korzyść, także to rozumieją. Więc do spotkania na Sasku Wielkim. Zapraszam na górki w pobliżu Linowa, na stok przed pomostami przy Marku Pichalu lub na cypel w tamtejszej zatoce. Dla tych co poświęcą kilka dni na nęcenie, zawsze znajdzie się tam solidny węgorz, okoń, lin, sandacz lub leszcz. Tylko potrzebna jest cierpliwość.
Tytuł: A może inaczej?
Wiadomość wysłana przez: aleksander_domanski w Luty 26, 2012, 11:16:47
par. 14 pkt. 5, w który Statut stwierdza, że członek Związku ma obowiązek przestrzegać przepisów z zakresu rybactwa, wędkarstwa i ochrony przyrody.
Zapis ten jest błędny. Ustawodawca (wędkowanie) amatorski połów ryb uważa za rybactwo .Jakie to są przepisy z zakresu wędkarstwa . Pogódźmy się z tym , że wędkarze to rybacy.
A że w wodach PZW powinien być prowadzony na pierwszym planie typ rybactwa wędkarskiego to oczywistość która powinna znaleźć odzwierciedlenie w nowym statucie.
Tytuł: A może inaczej?
Wiadomość wysłana przez: burym w Luty 26, 2012, 11:40:00
- rzecznik prasowy ZG PZW Antoni Kustusz
burym
- rzecznik prasowy ZG PZW Antoni KustuszFora to ja czytam, aż mi uszami wychodzi. Ciągle nie rozumiemy istoty sprawy. PZW dzierżawi jeziora jako podmiot dopuszczony do tego przez Skarb Panstwa nie w celu, mówiąc brutalnie,  zapewnienia tam warunków do uprawiania hobby wędkarskiego, ale dla prowadzenia na nich racjonalnej gospodarki rybackiej. 
   
Szanowny Panie Rzeczniku.
Zawiadamiam Pana, że PZW gospodaruje wodami właśnie w celu zapewnienia warunków do uprawiania hobby wędkarskiego. 
Jeżeli Pan kiedyś czytał statut PZW to pewnie pamięta Pan odnoścy fragment:
ROZDZIAŁ II 
Cele i środki działania Związku 
§ 6 
Celem Związku jest organizowanie i promowanie wędkarstwa, rekreacji, sportu wędkarskiego, 
użytkowanie i ochrona wód, działanie na rzecz ochrony przyrody i kształtowanie etyki 
wędkarskiej.
Nie rozumiem jak rzecznik Polskiego Związku Wędkarskiego może pisać, że jego celem jest prowadzenie racjonalnej gospodarki rybackiej.

A może, jeśli już Kolega tak dobrze czyta Statut PZW, to by doczytał także par. 7, w którym pisze, że Cele Związku realizowane są poprzez pkt. 6: nabywanie i uzytkowanie wód, prowadzenie racjonalnej gospodarki rybackiej i wedkarskiej. Skoro zaś Ojczyzna nauczyła czytac, to warto także znać par. 14 pkt. 5, w który Statut stwierdza, że członek Związku ma obowiązek przestrzegać przepisów z zakresu rybactwa, wędkarstwa i ochrony przyrody.
Tytuł: A może inaczej?
Wiadomość wysłana przez: burym w Luty 26, 2012, 12:28:45
Tak - na szczęście umiem czytać.  Co więcej - czytać ze zrozumieniem.

Cel nadrzędny i środki, jakimi ma być osiągnięty jest zapisany w statucie. Pańska wypowiedź, że celem związku nie jest zapewnienie warunków do uprawiania hobby wędkarskiego stoi w jawnej sprzeczności z cytowany przeze mnie celem nadrzędnym. 

Co więcej - nie tylko ja, ale jak widać z wypowiedzi na tym forum odnosi wrażenie, że prowadząc "racjonalną gospodarkę rybacką i wędkarską" zapomnieliście o wędkarskiej...  Sam Pan to zresztą napisał Panie Rzeczniku: "nie w celu, mówiąc brutalnie,  zapewnienia tam warunków do uprawiania hobby wędkarskiego, ale dla prowadzenia na nich racjonalnej gospodarki rybackiej."  No właśnie - rybackiej. 

Pisze Pan również o paragrafie mówiącym aby: "przestrzegać przepisów z zakresu rybactwa, wędkarstwa i ochrony przyrody;"

Po pierwsze - nie rozumiem celu przytaczania tego punktu statutu, chcicaż zawsze mnie on śmieszył. Przestrzeganie przepisów rybackich odnosi się wyłącznie do rybaków, bo wędkarz nie ma prawa używać narzędzi rybackich. No, chyba że jest jednocześnie rybakiem i wędkarzem, ale chyba o tym nie mówimy.

A jeżeli tak ochoczo cytuje Pan paragraf 14, to pierwszt punkt tego paragrafu mówi, że "Członek Związku ma obowiązek przestrzegać postanowień Statutu, regulaminów i uchwał władz Związku;" A postanowieniem Statutu jest w szczególności jego cel nadrzędny, który przypominam: Celem Związku jest organizowanie i promowanie wędkarstwa, rekreacji, sportu wędkarskiego,  użytkowanie i ochrona wód, działanie na rzecz ochrony przyrody i kształtowanie etyki  wędkarskiej. Ale to tym PZW zdaje się zapominać...

Z poważaniem
Mateusz Kwiatkowski.
Tytuł: A może inaczej?
Wiadomość wysłana przez: konradmaly w Luty 28, 2012, 11:34:04
- rzecznik prasowy ZG PZW Antoni KustuszTak, jak widać najwyraźniej inaczej rozumiemy pojecie racjonalnej gospodarki. Ja stosuje to zawarte w definicji ustawowej, czyli takie prowadzenie gospodarki rybackiej, by rybostan znajdował się w równowadze i służył przyszlym pokoleniom. Nie wiem co oznacza swobodne i odpowioednie wędkowanie w tak rozumianej gospodarce, ale rozumiem chęc zmiany przepisów, więc odpowiadam. To nie fora wędkarskie stanowią gospodarke wędkarską, tylko praca na wodach i to praca zrówno rybaków, jak i wędkarzy. Tamta rzeczywistość daje się definiować, badać, kontrolować i oceniać, a ta w internecie jest niczym innym jak chciejstwem. Podobnie jak z przepisami. PZW nie jest jedynym gospodarzem wod w tym kraju. Podobnie, jak i inni musi się dostosować do obowiązujących przepisow. Więc jeśli te przepisy nie ulegną zmianie, to trzeba ich przestrzegać. Mam nadzieję, że zarowno Kolega, jak i inni zwolennicy ciągłej zmiany przepisow na swoją korzyść, także to rozumieją. Więc do spotkania na Sasku Wielkim. Zapraszam na górki w pobliżu Linowa, na stok przed pomostami przy Marku Pichalu lub na cypel w tamtejszej zatoce. Dla tych co poświęcą kilka dni na nęcenie, zawsze znajdzie się tam solidny węgorz, okoń, lin, sandacz lub leszcz. Tylko potrzebna jest cierpliwość.
 
Szanowny Panie Rzeczniku
Rybcy jak dzierżawią wody ustalają na nich zasady gry. Zajrzałem do Gospodarstwa Rybackiego Ostróda. Tam nikt sie nie przejmuje wędkarzami. Podzielili sobie jeziora wg uznania wyłączając jeziora dwa zupełnie z wędkowania,  pięć tylko dla swoich członków, sześć licencyjne i jedno specjalne. Pozostałe dwadzieścia sześć zostawili do ogólnie dostepne do wędkowania. Na wszytkie ustanowili stawki  i regulamin. Jak Pan myśli które są najtańsze? Proszę poczytać lub zapytać na forach o opinie kolegów. Szanuję ich prawo do gospodarowania w tych akwenach. A Pan pisze, że rybacy na naszych wodach muszą łowić aby gospodarka była właściwa i nic z tym nie możecie zrobić. Zróbcie to samo - nie wpuście  ich tam gdzie ryby są w dużej ilościach, bardzo wysokie stawki na wodach gdzie ryby jeszcze są i wysokie stawki gdzie ryb już prawie nie ma!  I tam gdzie pozwolicie im łowić uchwalcie bardzo restrykcyjny regulamin i wprowadźcie nadzór nad jego przestrzeganiem.
Rybacy sami się wylogują.
Pozdrawiam, Konrad
Tytuł: A może inaczej?
Wiadomość wysłana przez: akobus w Czerwiec 11, 2012, 18:54:48
Podnoszę temat.
Jezioro Sasek Wielki to naprawdę piękny akwen. Uważam, że to jedno z najbardziej urokliwych jezior w mazowieckim okręgu PZW. Nikt z nas, wędkarzy nie ma wątpliwości, że w tym jeziorze nie ma już ryb w ilości i wielkości jakie być tam powinny. Nie jestem doświadczonym wędkarzem i być może moje wyniki będą się poprawiać w kolejnych sezonach natomiast dotychczasowe zdobycze niemalże zniechęcają mnie do kontynuowania mojej pasji. Przez ostanie 2 lata spędziłem nad tą wodą kilkaset godzin wędkując z brzegu i z łódki i nie jestem w stanie pochwalić się ani jedną okazową rybą.
Nie jestem ekspertem w dziedzinie racjonalnego zarządzania gospodarką rybacką i nie wiem czy to rybacy są główną przyczyną obecnego stanu zarybienia jeziora. Wiem natomiast, że inną bolączką na jeziorze Sasek Wielki jest brak zainteresowania PZW. Nigdy jeszcze nie spotkałem się nad tym akwenem z kontrolą karty wędkarskiej czy też zgodnego z regulaminem połowu. Wielokrotnie zdażało mi się zwracać uwagę innym pseudo-wędkarzom, że łowiąc jednocześnie na 4-5 wędek, czy też zabierając z łowiska wszystkie złowione ryby  nie poprawiają stanu tego jeziora i nigdy nie pozwolą się mu odbudować.
Uważam, że problemem tego jeziora i większości naszych wód jest brak edukacji naszych wędkarzy oraz brak kontroli nad wodą. Mamy całkiem przyzwoity regulamin połowów natomiast nie jest on egzekwowany. Odnoszę także wrażenie, że problem stanowią głównie doświadczeni wiekiem wędkarze, zwłaszcza miejscowi. Dla nich pojęcie wymiaru czy okresu ochronnego ryb nie istnieje a jedyny limit stanowi pojemność i wytrzymałość siatki.
Tytuł: A może inaczej?
Wiadomość wysłana przez: konradmaly w Czerwiec 12, 2012, 16:54:23
tak jak napisałeś - BRAK ZAINTERESOWANIA PZW
ZG PZW jest zainteresowane głownie dytrybucją składek reszta to już problem natury i Rybaków. 
Watpię aby rybacy łowiacy w Sasku Wlk odławiali tylko te małe płotki (ponoć opłacalne), których jest tam obecnie nadmiar, choć wg p. Rzecznika jest tam prowadzona gospodarka rybacka. Poczekam jeszcze kilka lat zanim znowu tam zajrzę szkoda tylko, że nadziei na poprawę nie widzę. Przykro mi że tak piękna wodarawiam,  niszczeje. Napisz jakie masz efekty na innych jeziorach PZW w okolicy Szczytna np. na Wałpuszu czy tam jest lepiej?
Pozdrawiam, Konrad
Tytuł: A może inaczej?
Wiadomość wysłana przez: dariuszkrystosiak w Czerwiec 13, 2012, 01:49:51
Konrad Napisz jakie masz efekty na innych jeziorach PZW w okolicy Szczytna np. na Wałpuszu czy tam jest lepiej?
Nie jest, znajomy sprzedał dom nad Saskiem bo z roku na rok efekty coraz gorsze a gość jest mocno zakręcony na punkcie wędkarstwa. Ja spędziłem kilka lat temu tydzień w Nowych Kiejkutach i miałem chęć na łowienie w jez. Wałpusz ale osoba od której wynajmowałem domek zdecydowanie odradziła ale poradziła jezioro pod opieką ośrodka szkoleniowego MSWiA (czyt. "szkoła szpiegów"). Wędkarze którzy przed nami wynajmowali domek przez okres 2 tygodni złowili we trzech 2 niewymiarowe szczupaki i drobne krąpie i płotki.
Tytuł: A może inaczej?
Wiadomość wysłana przez: antoni w Czerwiec 13, 2012, 16:42:09
O wydajności jez. Sasek Wielki najlepiej można się dowiedzieć stojąc w kolejce w sklepie w Linowie. Oczywiście mam na mysli tylko informcję od tych, którzy stosują tam wedkarskie metody połowów. Można się tam dowiedzieć ile okazów trafiło do siatki z łowiska przy pomostach, ile z cypla, a ile z górek. Znam też przewodnika, który niejednego kusił połowami ogromnych leszczy i to skutecznie. Osobiście trafilem tam kilkanaście dużych okoni, takich powyżej 0,5 kg, krąpia pod kg i wiele płoci, o wymiarach co najmniej okazałych. Trzeba jednak stwierdzic, że kłopoty z rybostanem zaczęły się po przejęciu jeziora od PGRyb, i wprowadzeniu zasad gospodarowania opartych o wnioski z zebrań PZW. Rybacy odlawiali jezioro intensywnie i nie było mowy o szklistych leszczykach czy płoteczkach jak palec. Nie było też tak wiele uklejki o rozmiarach śledziowych. Nasi rybacy, niby w interesie wędkarzy, zaczęli odpuszczać odlowy, zarybiali owszem, jak pisze w umowie, 15 proc. wartosci odlowionych ryb, a więc przy malejacej wartości odlowów coraz mniej. A do tego rybacy z PGRyb. ,,na odchodnem\'\' przelowili stado szczupaka. Ostrołęka robiła co się da by sprostać warunkom umowy i zarybiała nawet wiecej niż zapisano w umowie, co okręgowi wytnął jako niegospodarnośc kontroler NIK. Ale to było i tak mało, więc po jakimś czasie, już po połączeniu się ,,biednej\'\' Ostrołeki z bardziej zasobnym Okręgiem w Warszawie i utworzeniu Okręgu Mazowieckiego, wzrosły zarybienia na rzekach i na jeziora. Tym bardziej ze umowę dzierżawy przedłozono z 15 lat do 30 lat. Do Sasku W. wrzucono duże ilości sandacza, szczupaka, lina, węgorza, a nawet pewną ilość suma. Z tym, że juz górą był ten masowy drobiazg. Kiedy więc nad jezioro przyjeżdżają wędkarze weekendowi, którzy nie nęca grubo, nie znają górek i lowisk, to ich łupem pada masa drobiazgu ,,na kotlety\'\' zaś ci od grubszej ryby rozpisują się wszędzie, że bieda, że nic nie ma, że przelowione itd. Oczywiście trzeba wzmóc kontrole, bo strażnicy faktycznie zapomnieli o Sasku, ale przede wszystkim trzeba spokojnie oceniac pracę Zakladu PZW w Janowie, sprawdzać wielkośc odlowow i zarybień, jakie Okręg Mazowiecki podaje na Sasku. Jezioro ma wiele uroku i kryje liczne niespodzianki, ale wymaga cierpliwości, wiedzy i odpowiednich metod.
Tytuł: A może inaczej?
Wiadomość wysłana przez: przemslot w Czerwiec 13, 2012, 22:57:50
i o to dożyłiśmy czasów w których rzecznik PZW usiłuje nam wcisnąć że rybacy robia w zasadzie dobrą robotę bo odławiają drobnicę , dzięki temu dla wędkarzy zostają same okazy dla wędkarzy. Co więcej lokalni mieszkańcy to z reguły idioci nie znający jeziora i bredzący po gorzale. Takowymi idiotami są również kontrolerzy NIK, dziennikarze którzy czepiają sie pierdół i komuszej przeszłości towarzyszy związkowych zamiast skupiać się na ich chwalebnych dokonaniach.
Dziś odwiedzili mnie znajomi z czech, notabene działacze z Cesky Rybarsky Svaz, a że język polski mają całkiem całkiem połapany to musze powiedzieć że ubaw mieli niezły czytając wypociny co poniektórych. No i przy okazji przywiezli mi moją nową legitymację CSR, zapłaciłem 250 zł, wody górskie i nizinne w republice czeskiej, całej. No ale to są tylko głąby co żreją knedle i nie prowadzą racjonalnej gospodarki rybackiej
Ahoj
Tytuł: A może inaczej?
Wiadomość wysłana przez: dariuszkrystosiak w Czerwiec 13, 2012, 23:35:51
Słotwiński Przemysław No ale to są tylko głąby co żreją knedle i nie prowadzą racjonalnej gospodarki rybackiej
Ahoj
I piją piwo.
Przemek
Słowacy też kuchnie mają do kitu ale 1 a czasami 2x w roku mam okazję połowić kilka dni na Słowacji i tam przez te 4 do 7 dni udaje mi się złowić więcej niż u nas przez sezon. Pewnie to że NIE prowadzą racjonalnej gospodarki rybackiej jest jednym z powodów ale trzeba dorzucić:
-częste kontrole
-przestrzeganie przepisów przez wędkarzy
Tytuł: A może inaczej?
Wiadomość wysłana przez: antoni w Czerwiec 14, 2012, 08:20:45
Tak oto sprawdziło się przysłowie, że cudze chwalicie-swego nie znacie. A swoją drogą to ciekawy obyczaj, by z mojego opisu sytuacji na jez. Sasek Wielki, wynikającego z dobrej znajomości tych spraw a to z powodu 25 letniego stażu wędkarskiego na tym jeziorze, a to z powodu dzialalności w okregu PZW w Ostrołece czynić dobry materiał dla kpin z rzecznika prasowego ZG PZW w towarzystwie działaczy zaprzyjaźnionego poniekąd związku wędkarskiego. Czasi też nie są idealni, ale nigdy bym sobie, nawet przy grillu,  nie pozwolił na kpiny z ich pracy na rzecz wód i systemu gospodarki rybackiej.
Tytuł: A może inaczej?
Wiadomość wysłana przez: konradmaly w Czerwiec 14, 2012, 12:25:16
Panie Antoni
ludzie piszą co widzą i czują. Jeśli Pan zapomniał to większość członków PZW to "niedzielni wędkarze". Takie określenie ma zabrwienie delikatnie pisząc żartobliwe i świadczy o braku umijętności i szacunku wobec wędkarzy, którzy pracując na swoją pasję kontynuować mogą tylko w dni wolne od pracy. 
Zastanawia mnie to czemu były Okręg Ostrołęcki (którego Pan był szefem) nabrał tyle wód i do tego bezrybnych. Czy to był dobry interes? Może należało oddać to tym rybakom z Linowa i innych miejscowości, którzy łowią tylko te małe rybki ale za to przez cały rok. Niestety na innych jeziorach w zarządzaniu Okręgu Mazowieckiego w rejonie Szczytna nie jest lepiej. A to wiano Pan wniósł przystępując do większego  i zamożniejszego "brata"(czy się mylę?).
Powody przytąpienia do Mazowieckiego Okręgu pokazuje Pan niemal w każdej swojej wypowiedzi, Ostrołęcki Okręg miał za mało członków do ilości wody jaką zarządzał tak więc kasy brakło na węgorze, którymi należało zarybiać wg postanowień umowy zawartej z Państwem.
Moim zdaniem należy szukać rozwiązań aby obecny stan rzeczy zmienić a do tego potrzeba pieniędzy i czasu. Potrzebne są też rozwiązania sytemowe zapewniejące aby wody miały jednego gospodarza i zapewniające nadzór nad poczynaniami rybaków którym pozwala się odławiać ryby w "naszych" wodach. Jeden ze sposobów opisałem wcześniej. PZW nie może też być bierne wobec Państwa, tworzenia prawa i nie bać się sporów prawnych z administracją państwową (nie tylko ograniczania się do protestowania przez Okręgi ale działaniem ZG PZW na strzeblu Ministerialnym i Sejmie) itd. Dziś ZG zajmuje się sobą, o czym co miesiąc czytam w WW (tego tematu nie będę dalej rozwijał na forach jest tego dużo).
ps.
jeśli złowienie kilku okoni powyżej 0,5 kg, kilowego krąpia i kilku płotek w sezonie na jeziorze uważa Pan za sukces, to zapraszam na Zalew Zegrzyński tam wyniki będą zdecydowanie lepsze, ewentualnie na łowiska komercyjne - które w ostatnim czasie tak reklamujecie w WW. Czy to przypadek? Czy może o dobre łowisko w PZW dla "niedzielnych" już coraz trudniej i z tego powudu wysyłacie nas na komercję?
Pozdrawiam, Konrad
Tytuł: A może inaczej?
Wiadomość wysłana przez: przemslot w Czerwiec 14, 2012, 15:12:24
A pewnie że nie są idealni, a kpiny były z bredni przez szanownego pana wypisywanych odnosnie racjonalnej polityki i rybaków a nie pańskiej znajomości jeziora której nie neguję i negować nie zamierzam. To ze pan jest rzecznikiem nie czyni z pana w żadnym stopniu świętej krowy i nie upoważnia do pisania bredni bez konsekwencji. Jest z czego kpić to się kpi bo głupote należy tępić. "Cudze chwalicie swego nie znacie" również tu nie ma zastosowania, raczej "chciałoby się mieć na swoim tak jak na cudzym". Jedna składka na cały kraj to tylko jedna z nielicznych nowinek obowiązująca w CSR, za którym to PZW jest w tyle o lata świetlne. Nota bene ogromnie cieszę się że zarówno samorządowcy jak i działacze zaczeli się buntować. Z niecierpliwościa czekam na rozwiązanie kolejnych okręgów a na wielkim finale całego PZW i powołanie nowego ciała bez "tradycji".
Tytuł: A może inaczej?
Wiadomość wysłana przez: dariuszkrystosiak w Czerwiec 14, 2012, 18:00:43
Słotwiński PrzemysławTo ze pan jest rzecznikiem nie czyni z pana w żadnym stopniu świętej krowy i nie upoważnia do pisania bredni bez konsekwencji.
Tutaj się z Szanownym Przedmówcą nie zgodzę, oczywiście że czyni i oczywiście że upoważnia.
Mnie wygląda na to że Rzecznik zawsze wszystko wie najlepiej i powinno się wprowadzić do RAPR-u :
pkt 1. Działacze ZG PZW mają zawsze rację i wszystko wiedzą najlepiej.
pkt 2. Jeśli nie mają racji lub się myla patrz pkt. 1
Opcja że Ty, ja czy którykolwiek z userów portalu ma rację dla ZG PZW nie istnieje i klepanie w klawiaturę jest dla czytających działaczy nieistotne.
Żeby nie było tak (a może żeby było?):
"Stoimy nad przepaścią ale dzięki ofiarnej pracy na rzecz PZW i nie dopuszczeniu do zmian damy olbrzymi krok naprzód". 
Tytuł: A może inaczej?
Wiadomość wysłana przez: antoni w Czerwiec 15, 2012, 08:52:52
O niedzielnych, czy weekendowych wędkarzach pisałem wyłącznie w kontekscie tego, że nie mają oni czasu na odpowiednie nęcenie, poszukiwanie miejscowek itd. Oczywiście mogą sobie ten czas skrócić dzieki dużemu doświadczeniu i umiejętnościom, ale nie zawsze daje to spodziewane rezultaty, choć mogą się zdarzyć wielkie niespodzianki. Co zaś do interesu okręgu ostrołeckiego, to przypomnę, że stroną umowy przy dzierżawieniu jezior byłego PGRyb. Pasym, po jego podziale na dwie części, było porozumienie okręgów, w imieniu których występował ZO PZW w Ostrołęce. Dylemat był tylko jeden; brać całość, czyli owych 25 jezior wokół Szczytna i gospodarstwo rybackie Janowo, albo nie brać, a wówczas dzierżawcą stałby się Energopol.Zdecydowano sie na dzierżawę i tylko temu dziesiaj te jeziora należą do PZW. Oznacza to także, iz można je oceniać nie tylko z punktu widzenia ogólnych zasad gospodarki rybackiej, ale także wg kryteriów oczekiwanych przez członków PZW. Jak widać z tego wątku oczekiwania są jak wobec eldorado, a rzeczywistość nie jeden raz skrzypi, więc są głosy krytyki. Ale co ja na to poradzę, że ktoś uzyskał mniej niż się spodziewał? Najważniejsze by zarówno rybacy, jak i wędkarze robili to co do nich należy. Tymczasem, jak sie dowiedziałem w Okregu Mazowieckim, zwrot rejestrów z wynikami połowów z jez. Sasek Wielki jest dosłownie śladowy. Wiec na jakiej podstawie okręg ma kształtować swoją opinię o składzie ichtiofauny czy rezultatach wędkarskiej presji. Wróżyć z fusów? Wysłuchiwać plotek i opinii z forum? Tak się nie da. Więc apeluję, zamiast rozsiewać kolejne negatywne opinie i wyżywać się na mnie, oddawajcie Koledzy swoje rejestry połowów, a wówczas będziemy mogli porozmawiać w oparciu o fakty i liczby, a nie domniemania lub opinie.
Tytuł: A może inaczej?
Wiadomość wysłana przez: dariuszkrystosiak w Czerwiec 15, 2012, 10:55:41
- rzecznik prasowy ZG PZW Antoni Kustusz Tymczasem, jak sie dowiedziałem w Okregu Mazowieckim, zwrot rejestrów z wynikami połowów z jez. Sasek Wielki jest dosłownie śladowy.
I niestety to jest problem. W/g wielu wędkarzy wprowadzenie rejestrów to zamach na demokracje, ingerencja w prywatność, zbędna biurokracja i wszystko co najgorsze. Gdzieś czytałem że jak ktoś nie oddaje rejestru to płaci 10plz, no i co z tego? Nie wiem jak teraz ale w 2006 na Słowacji osoba która w styczniu 2006 nie oddała rejestru za 2005 to nie dostała zezwolenia na 2006. To nie była propozycja oczywiście bo byłaby awantura na 100 fajerek ale mnie się takie rozwiązanie podoba. I mogę wyjaśnić dlaczego byłaby awantura:
Bo nikt nigdy nie widział co te rejestry dają. W/g zdecydowanej większości wędkarzy (i mnie) jest to niepotrzebna makulatura która po zdaniu do koła czy okręgu zalega gdzieś w piwnicy i nikt nigdy do tego nie zajrzał i nie zajrzy. I wraca pytanie: po co to wypełniać?
Tytuł: A może inaczej?
Wiadomość wysłana przez: przemslot w Czerwiec 15, 2012, 10:57:35
Panie Antoni, nurtuje mnie jedno, dlaczego do kroćsett w żaden sposób nie da się wam wytłumaczyć że tzw "racjonalna gospodarka rybacka" to jest ślepa droga? Gdzieś tam bodajże w "polityce" powiedział pan że no tak w zasadzie w europie zachodniej nie ma rybactwa a u nas jest bo to kwestia tradycji? A może nie tradycji ale po prostu chłodnej kalkulacji? Cała europa zachodnia wie że o wiele większe pieniądze można zarobić na wędkarzach i turystyce stricte wędkarskiej a nie oraniu wody sieciami. Dlaczego PZW nie uczy się na doświadczeniach innych związków tylko klapki na łeb i dalej w zaparte. Na zachodzie wydaje się miliardy euro na naturalizację rzek i przywrócenie naturalnych koryt, a u nas sie reguluje i melioruje na potęgę ( oczywiscie to nie zarzut do PZW),
Tytuł: A może inaczej?
Wiadomość wysłana przez: przemslot w Czerwiec 15, 2012, 11:53:28
dariuszkrystosiak
Słotwiński PrzemysławTo ze pan jest rzecznikiem nie czyni z pana w żadnym stopniu świętej krowy i nie upoważnia do pisania bredni bez konsekwencji.
 Tutaj się z Szanownym Przedmówcą nie zgodzę, oczywiście że czyni i oczywiście że upoważnia.
Mnie wygląda na to że Rzecznik zawsze wszystko wie najlepiej i powinno się wprowadzić do RAPR-u :
pkt 1. Działacze ZG PZW mają zawsze rację i wszystko wiedzą najlepiej.
pkt 2. Jeśli nie mają racji lub się myla patrz pkt. 1
Opcja że Ty, ja czy którykolwiek z userów portalu ma rację dla ZG PZW nie istnieje i klepanie w klawiaturę jest dla czytających działaczy nieistotne.
Żeby nie było tak (a może żeby było?):
"Stoimy nad przepaścią ale dzięki ofiarnej pracy na rzecz PZW i nie dopuszczeniu do zmian damy olbrzymi krok naprzód".

Można wiele zarzucić rzecznikow, ale trzeba przyznać jedno, dobrze że na forum się z nami komunikuje mimo tego że często w/g oficjalnej linii i w zaparte ;) taki pzpn to nawet i tego nie robi. Nie zauważyłem też mimo wszystko jakiejs formy cenzury czy usuwania niewygodnych postów a to też się czesto w internecie zdarza. Także jakaś tam iskierka w tym czarnym tunelu jest :)
Tytuł: A może inaczej?
Wiadomość wysłana przez: konradmaly w Czerwiec 15, 2012, 12:57:10
- rzecznik prasowy ZG PZW Antoni KustuszO niedzielnych, czy weekendowych wędkarzach pisałem wyłącznie w kontekscie tego, że nie mają oni czasu na odpowiednie nęcenie, poszukiwanie miejscowek itd. Oczywiście mogą sobie ten czas skrócić dzieki dużemu doświadczeniu i umiejętnościom, ale nie zawsze daje to spodziewane rezultaty, choć mogą się zdarzyć wielkie niespodzianki. Co zaś do interesu okręgu ostrołeckiego, to przypomnę, że stroną umowy przy dzierżawieniu jezior byłego PGRyb. Pasym, po jego podziale na dwie części, było porozumienie okręgów, w imieniu których występował ZO PZW w Ostrołęce. Dylemat był tylko jeden; brać całość, czyli owych 25 jezior wokół Szczytna i gospodarstwo rybackie Janowo, albo nie brać, a wówczas dzierżawcą stałby się Energopol.Zdecydowano sie na dzierżawę i tylko temu dziesiaj te jeziora należą do PZW. Oznacza to także, iz można je oceniać nie tylko z punktu widzenia ogólnych zasad gospodarki rybackiej, ale także wg kryteriów oczekiwanych przez członków PZW. Jak widać z tego wątku oczekiwania są jak wobec eldorado, a rzeczywistość nie jeden raz skrzypi, więc są głosy krytyki. Ale co ja na to poradzę, że ktoś uzyskał mniej niż się spodziewał? Najważniejsze by zarówno rybacy, jak i wędkarze robili to co do nich należy. Tymczasem, jak sie dowiedziałem w Okregu Mazowieckim, zwrot rejestrów z wynikami połowów z jez. Sasek Wielki jest dosłownie śladowy. Wiec na jakiej podstawie okręg ma kształtować swoją opinię o składzie ichtiofauny czy rezultatach wędkarskiej presji. Wróżyć z fusów? Wysłuchiwać plotek i opinii z forum? Tak się nie da. Więc apeluję, zamiast rozsiewać kolejne negatywne opinie i wyżywać się na mnie, oddawajcie Koledzy swoje rejestry połowów, a wówczas będziemy mogli porozmawiać w oparciu o fakty i liczby, a nie domniemania lub opinie.
 
Paie Antoni 
ja jestem "Niedzielnym wędkarzem" na Sasek zaglądam na 3-4 razy w roku tak na 3 dni. W okolicach Szczytna mam przyjaciół. 
Co ludzie mają tam wpisywać że zabrali 100 szt. płotek takich do 14 cm? Moim skromnym zdaniem to powoduje śladowe wpisy w rejestry. W zimie byłem na Sasku tydzień. Okonków do 15 cm na błystkę nałowiłem dużo ale co miałem zabrać i zarejetrować. Złowiłem też szczupaczka takiego 35 cm - to "miejscowi" byli zdziwieni że wypuściłem taaaaakiego olbrzyma. 
Sasek to jedno z jezior na które nas w obecnej sytuacji poprostu nie stać aby utrzymać na zadawalającym poziomie.
Pozdrawiam, Konrad
Tytuł: A może inaczej?
Wiadomość wysłana przez: antoni w Czerwiec 15, 2012, 14:04:06
Otóż to, że się nie chce wpisywać bo nie jest tak jak się myslało itd. A tymczasem chodzi o zasadę: rozpoczynam wędkowanie - wpisuję dzien i łowisko - kończę wędkowanie - wpisuje wyniki. Po sezonie oddaję i już. To jest mój wklad do wiedzy, jaką otrzumuje ode mnie, jako odpowiedzialnego wędkarza, uprawniony do rybactwa. Zgodnie z zasadmi rozporządzenia Ministra Rolnictwa dot. dokumentacji rybackiej w obwodach rybackich wyniki te zostaną uwaglednione w statystyce, którą co roku kazdy uprawniony musi oddawać do IRŚ w Olsztynie celem opracowania zestawiernia ogolnego na kraj. Odsyłam do wydań ,,Komunikatów rybackich\'\'. Natomiast sam uprawniony ma możliwość zebrać te wyniki po opracowaniu i wydać w formie książki. Wiele okręgów tak robi i każdy, kto trafi do takiej ,,biblioteki\' to po prostu otwiera usta ze zdumienia i zaprzestaje więcej gadać na forum, że nie wie gdzie coś takiego da się poczytać. Jest w okręgu, ale przecież nie będzie wydane w ilości, by kazdemu pod nos podsunąć, tylko w takiej ilości by starczyło dla potrzeb gospodarki i egzemplarza obowiązkowego ISBN. Tak więc Kolego Konradzie, jeśli łowisz to co piszesz, to pisz to co łowisz. W Sasku nie ma limitów oraz wymiarów ochronnych dla leszcza i płoci, bo jest go tam za dużo, ale nawet jak postawisz kreskę, to także jest informacja, że był tam wędkarz i nic z wody nie wyjął. To jest po prostu wspólna praca, a nie jakiś obowiązek, jak w kacecie. Ja także bym wolał, by tak było, jak jest w czechach, jak nie oddasz rejestru to nie dostaniesz zezwolenia i już. U nas nie przejdzie, ale to nie znaczy, że skoro mamy swój rozum, by się wypowiadać na forum, to trzeba zaraz nazywac takie przepisy idiotycznymi i wypinać się na wynikające z nich obowiązki, np. wypełnianie rejestru. Uczmy się od mądrzejszych i uczmy się wzajemnie, a na pewno będzie lepiej.
Tytuł: A może inaczej?
Wiadomość wysłana przez: konradmaly w Czerwiec 15, 2012, 16:29:01
Byłem mało precyzyjny w mojej ostatniej wypowiedzi. Oczywiście w rejestrze pobyt na Sasku odnotowałem, ponieważ bardzo sobie cenię swój czas i szkoda mi go użeranie się ze służbami. Ryb zabieranych nie odnotowałem gdyż szkoda mi takie małe zabijać, skrobać i walczyć z ośćmi! 
Jednak nie wszyscy rejestr wypełniają to jasne gdzyż za każdym razem jak byłem na Sasku było przynajmniej kilku wędkarzy - przynajmniej od strony Kobylochy, Piece, Linowo. Choć zawsze najwięcej wędkarzy łowiło w zbiorniku w Linowie. Część miejscowych wędkarzy jest mobilnych czyli w ciagu jednego dnia łowią na kilku jeziorach w końcu w dobie samochodów w tamtym rejonie w ciagu 30 minut mozna znaleść się na kilku jeziorach. To być może powoduje że nie odnotowują łowienia w poszczególnych akwenach. 
Polecam Panu zajrzeć na forum "Wedkuję.pl" i temat - JEZIORO SASEK WIELKI 7-CUD NATURY TYLKO MAZURY 
Pozdrawiam, Konrad
Tytuł: A może inaczej?
Wiadomość wysłana przez: dariuszkrystosiak w Czerwiec 15, 2012, 16:36:19
- rzecznik prasowy ZG PZW Antoni KustuszOdsyłam do wydań ,,Komunikatów rybackich
Zastosowałem się i znalazłem między innymi takie które dla wędkarza nie mają znaczenia:
Jakub Wałowski, Jacek Wolnicki - Występowanie i biologia trawianki Perccottus glenii Dybowski, 1877 
Zdzisław Zakęś, Barbara Jankowska, Tomasz Żmijewski, Mirosław Szczepkowski - Porównanie składu chemicznego wybranych części ciała dzikiego i hodowlanego okonia
Konrad Partyka, Andrzej Kapusta, Agata Kowalska, Sylwia Jarmołowicz, Marek Hopko, Zdzisław Zakęś - Wpływ diety na cechy biometryczne juwenalnego karasia pospolitego Carassius carassius (L.)  
Konferencja Naukowa „Strzebla błotna Eupallasella percnurus (Pall.) – biologia, występowanie, ochrona”, Żabieniec, 12 kwietnia 2011 r.
ale są i takie które pewnie wielu by chętnie przeczytało:
Arkadiusz Wołos, Tomasz Czerwiński - Projekt „Opracowanie i wdrażanie zasad zrównoważonego korzystania z zasobów rybackich oraz rozwój współpracy przedstawicieli sektora rybactwa śródlądowego”
Arkadiusz Wołos, Maciej Mickiewicz, Hanna Draszkiewicz-Mioduszewska - Gospodarka rybacka w śródlądowych wodach płynących w roku 2008. Cz. 1. Uprawnieni do rybactwa, obwody rybackie, połowy gospodarcze i zatrudnienie  
Nie specjalnie znam się na programach komputerowych ale nie wydaje mi się żeby skomplikowanym było wrzucenie interesujących artykułów na stronę ZG PZW.
Z drugiej strony tekst pisany językiem naukowym nie dla każdego będzie zrozumiały,wiem co piszę bo jeden z w/w autorów taki tekst umieścił kiedyś na jednym z portali wędkarskich.
Tytuł: A może inaczej?
Wiadomość wysłana przez: akobus w Czerwiec 16, 2012, 14:11:55
- rzecznik prasowy ZG PZW Antoni KustuszWięc apeluję, zamiast rozsiewać kolejne negatywne opinie i wyżywać się na mnie, oddawajcie Koledzy swoje rejestry połowów, a wówczas będziemy mogli porozmawiać w oparciu o fakty i liczby, a nie domniemania lub opinie.
 A dlaczego by nie zmodernizowac obecnego systemu pozyskiwania informacji o polowach wedkarzy? Skoro obecny model z papierowymi rejestrami polowow nie dziala, trzeba isc krok do przodu.
Rozumiem glowny cel prowadzenia rejestru polowow ale moim zdaniem nie przyniosl, nie przynosi ani nigdy nie przyniesie on oczekiwanego rezultatu. Skoro wiemy, ze wiekszosc lub czesc wedkarzy nie oddaje wypelnionych rejestrow, wprowadzmy cos bardziej innowacyjnego. Wystarczy poczytac fora internetowe i sprawdzic jak wielu uzytkownikow maja portale wedkarskie, aby uswiadomic sobie jak wielu z nas zalezy na tym aby w Polsce byly ryby w wodach. Pokazuje to takze jak wielu wedkarzy korzysta aktywnie z internetu.
Dlaczego zamiast papierowego rejestru nie utworzyc na stronie internetowej PZW prostego, dobrowlnego rejestru polowow dla wedkarzy? Kazdy z nas moglby w takim rejestrze wpisywac kazda rybe ktora zlowil i wszystkie te, ktore zabral. Uwazam, ze taki system pokazalby rzeczywisty stan polskich rzek i jezior w ujeciu statystycznym. Obecny papierowy rejestr nigdy nie zadziala. Ci, ktorym zalezy na wedkarstwie wypelniaja rejestr, natomiast nie zabieraja oni do domu tak wiele ryb. Sytuacja jest odwrotna w przypadku tzw. "miesiarzy". Zabierajac wiele ryb, oddaja rejestr pusty. Taki stan rzeczy powoduje, ze PZW sadzi, ze zarybienia wystarczaja do utrzymania odpowiedniego rybostanu w lowisku.
Musimy isc o krok do przodu i wprowadzac innowacyjne metody.... Zyjemy w XXI wieku, a stosowane metody nie roznia sie zbyt wiele od tych stosowanych za czasow naszych ojcow czy dziadkow. Czlonkowie PZW to glownie doswiadczeni wedkarze i dzialacze i nie mozemy im tego odebrac, natomiast konieczne jest wprowadzenie troche swiezosci.
Tytuł: A może inaczej?
Wiadomość wysłana przez: dariuszkrystosiak w Czerwiec 16, 2012, 14:25:43
:akobus [/quote]<fieldset>Dlaczego zamiast papierowego rejestru nie utworzyc na stronie
internetowej PZW prostego, dobrowlnego rejestru polowow dla wedkarzy?
Kazdy z nas moglby w takim rejestrze wpisywac kazda rybe ktora zlowil i
wszystkie te, ktore zabral. Uwazam, ze taki system pokazalby rzeczywisty
 stan polskich rzek i jezior w ujeciu statystycznym.</fieldset>Masz rację ale nie do końca. Zauważ że na portalach istniejących lat 10 lub więcej jest zarejestrowanych 3-4 może 5 tysięcy wędkarzy a coś piszących jest 100, 200 może trochę więcej.
PZW liczy ponad 500 tys. więc wychodzi na to że dostęp do internetu ma 1%. Nie jest to pewnie prawdą ale jeśli nawet ten % wynosi 20-30% w skali kraju (bo nie więcej) o takie rejestry nic nie dadzą.
Jedynym wyjściem są konsekwencję ale o tym pisałem w jednym z wcześniejszych postów-nie da się zrealizować w Polsce.
Tytuł: A może inaczej?
Wiadomość wysłana przez: antoni w Czerwiec 17, 2012, 08:22:05
Jaki by nie był ten system, to i tak wszystko zalezy od indywidualnego wedkarza i jego odpowiedzialności. Czy bedziemy zbierać dane przez komórkę, jak to proponowała spółka Rybobranie.pl, czy poprzez internet na zbiorcze formularze, to i tak musimy uzyskać indywidualne wyniki z podziałem na poszczególne obwody rybackie. Dlatego zamiast wymyślać, jak to zrobić, by nam było lżej lub łatwiej, zacznijmy realizować te sposoby zbierania danych, które już teraz obowiązują. Natomiast ocenę wyników oraz kontrolowanie pracy rybackich użytkowników wód w zakresie dokumentacji rybackiej, pozostawmny instytucjom, które zostały do tego upoważnione. Pamiętajmy jednak, że nie da się utrzymać wód, jeśli PZW w całości, a poszczególne okręgi w szczególności, nie będą dysponować wiarygodnymi wynikami i dokumentacją gospodarki rybackiej (zawodowej i amatorskiej). Nas, czyli członków PZW na codzień obowiązuje par. 14 pkt 5 Statutu, ktory mówi, że mamy obowiązek ,,przestrzegać przepisów z zakresu rybactwa, wędkarstwa i ochrony przyrody\'\', a okręgom PZW pozostawmy prowadzenie działalności w dziedzinie ochrony i zagospodarowania wód (par. 46 pkt. 15), oczywiście ze wszystkimi tego konsekwencjami ekonomicznymi i prawnymi.  
Tytuł: A może inaczej?
Wiadomość wysłana przez: dariuszkrystosiak w Czerwiec 17, 2012, 09:42:08
- rzecznik prasowy ZG PZW Antoni Kustusz Natomiast ocenę wyników oraz kontrolowanie pracy rybackich użytkowników wód w zakresie dokumentacji rybackiej, pozostawmny instytucjom, które zostały do tego upoważnione................................................ a okręgom PZW pozostawmy prowadzenie działalności w dziedzinie ochrony i zagospodarowania wód (par. 46 pkt. 15), oczywiście ze wszystkimi tego konsekwencjami ekonomicznymi i prawnymi.  
A niby dlaczego zostawiać ocenę jakimś instytucjom? po raz kolejny muszę napisać że jeśli wędkarze nie będą informowani o tych wynikach to rejestry bedą mieli tam gdzie dotąd i żadne paragrafy i ustawy tego nie zmienią. A okręgi PZW też jakoś nie informują wędkarzy o zagospodarowaniu, przykłąd pierwszy z brzega:
zarybienia okręg B-P rok 2010 czyli w 2011 i wiosna 2012 nic a nic?
na innych podstronach okręgów też nie jest lepiej.
Generalnie z postu rzecznika zrozumiałem że użytkownicy rybaccy, ZG i ZO PZW wszystko wiedzą najlepiej i nie życzą sobie żeby ktokolwiek się wtrącał w ich działania.
A żadnego inaczej n ie będzie.
Tytuł: A może inaczej?
Wiadomość wysłana przez: konradmaly w Czerwiec 17, 2012, 16:26:24
"Każdy kij ma dwa końce" jak to mówi przysłowie.
Sytem rejestracji daje nam też argument w walce o ryby. Wystarczy tylko bardzo dokładnie wypełniać rejestr z lekkim zaakrągleniem do góry. Takie "zaokraglone" dane spowodują, że ZG i Okręgi aby wypełnić warunki dzierżawy wody będą zmuszone zwiększyć wielkość zarybień. To spowoduje podniesienie wysokości składek a to może otworzy tym członkom, którzy pozostają obojętni na sytuację w naszych wodach. 
Szkoda tylko że systemem rejestracji nie są objęci wszyscy wykupujący zezwolenia. Każdy Okręg może sobie wyłączać np. sąsiadów (okręgu z którym mają porozumienie) zza miedzy albo tych co wykupują jednorazowe pozwolenia itd. Margines błędu się powiększa.
Nie zapominajmy też o rybakach łowiących w wodach PZW. Jestem ciekaw w jaki sposób organy PZW kontrolują poczynania tej grupy. Ustalenie limitów to jedno a kontrola to drugie. Z moich obserwacji na Zalewie Zegrzyńskimwynika, że  panowie z sieciami działąją od pn do czw ( w pt i sb nie bywam często). Tam gdzie chcą np. na torze wodnym i bez oznaczania postawionych sieci. To w takim wypadku kto prowadzi nadzór nad realizacją limitu? Błąd się znów powiększa.
Koledzy pewnie dopiszą jeszcze kilka sytuacji gdzie granica błędu się będzie powiększać. 
Pozdrawiam, Konrad
Tytuł: A może inaczej?
Wiadomość wysłana przez: dariuszkrystosiak w Czerwiec 17, 2012, 18:53:43
Konrad Z moich obserwacji na Zalewie Zegrzyńskimwynika, że  panowie z sieciami działąją od pn do czw ( w pt i sb nie bywam często). Tam gdzie chcą np. na torze wodnym i bez oznaczania postawionych sieci. To w takim wypadku kto prowadzi nadzór nad realizacją limitu? Błąd się znów powiększa.
Koledzy pewnie dopiszą jeszcze kilka sytuacji gdzie granica błędu się będzie powiększać. 
 Konrad
Temat był poruszany jakiś czas temu i rzecznik napisał że są to dane wrażliwe jak rozumiem niedostępne.
Tytuł: A może inaczej?
Wiadomość wysłana przez: burym w Czerwiec 17, 2012, 20:06:59
dariuszkrystosiak
Konrad Z moich obserwacji na Zalewie Zegrzyńskimwynika, że  panowie z sieciami działąją od pn do czw ( w pt i sb nie bywam często). Tam gdzie chcą np. na torze wodnym i bez oznaczania postawionych sieci. To w takim wypadku kto prowadzi nadzór nad realizacją limitu? Błąd się znów powiększa.
Koledzy pewnie dopiszą jeszcze kilka sytuacji gdzie granica błędu się będzie powiększać. 
  Konrad
Temat był poruszany jakiś czas temu i rzecznik napisał że są to dane wrażliwe jak rozumiem niedostępne.


To absolutnie nie są dane wrażliwe. Po pierwsze w żadnych przepisach prawnych nie istnieje takie sformułowanie jak "dane wrażliwe".

Dane potocznie tak nazywane to: 
dane rasowe lub etniczne;poglądy polityczne;przekonania religijne lub filozoficzne;stan zdrowia;przynależność partyjna, związkowa lub wyznaniowa;kod genetyczny;nałogi;życie seksualne;skazania i orzeczenia dotyczące mandatów i kar.http://poradnik.ngo.pl/x/468728(
Tytuł: A może inaczej?
Wiadomość wysłana przez: burym w Czerwiec 17, 2012, 20:13:41
Kolejna sprawa - ustawa o informacji publicznej:

Art. 4.
Obowiązane do udostępniania informacji publicznej są władze publiczne oraz inne podmioty wykonujące zadania publiczne, w szczególności:organy władzy publicznej,organy samorządów gospodarczych i zawodowych,podmioty reprezentujące zgodnie z odrębnymi przepisami Skarb Państwa,podmioty reprezentujące państwowe osoby prawne albo osoby prawne samorządu terytorialnego oraz podmioty reprezentujące inne państwowe jednostki organizacyjne albo jednostki organizacyjne samorządu terytorialnego,podmioty reprezentujące inne osoby lub jednostki organizacyjne, które wykonują zadania publiczne lub dysponują majątkiem publicznym, oraz osoby prawne, w których Skarb Państwa, jednostki samorządu terytorialnego lub samorządu gospodarczego albo zawodowego mają pozycję dominującą w rozumieniu przepisów o ochronie konkurencji i konsumentów.Obowiązane do udostępniania informacji publicznej są związki zawodowe i ich organizacje oraz partie polityczne.Obowiązane do udostępniania informacji publicznej są podmioty, o których mowa w ust. 1 i 2, będące w posiadaniu takich informacji.
A czyje są wody?
W myśl przepisu art. 10 ust. 1a Prawa wodnego; wody morza terytorialnego, morskie wody wewnętrzne, śródlądowe wody powierzchniowe płynące oraz wody podziemne stanowią własność Skarbu Państwa. Wody te nie podlegają obrotowi cywilnoprawnemu, a korzystanie z tych wód odbywa się wyłącznie na podstawie przepisów Prawa wodnego.
Nie jestem prawnikiem, ale wydaje mi się, że w rozumieniu ustawy powinniśmy mieć dostęp do informacji o gospodarowaniu przynajmniej rzekami będącymi w dzierżawie PZW.
Tytuł: A może inaczej?
Wiadomość wysłana przez: dariuszkrystosiak w Czerwiec 17, 2012, 20:55:12
<fieldset><legend>burym</legend>To absolutnie nie są dane wrażliwe. Po pierwsze w żadnych przepisach
prawnych nie istnieje takie sformułowanie jak "dane wrażliwe".
Dane potocznie tak nazywane to: 
dane
 rasowe lub etniczne;poglądy polityczne;przekonania religijne lub
filozoficzne;stan zdrowia;przynależność partyjna, związkowa lub
wyznaniowa;kod genetyczny;nałogi;życie seksualne;skazania i orzeczenia
dotyczące mandatów i kar.http://poradnik.ngo.pl/x/468728</fieldset>Gdy wkleiłem to kilka miesięcy temu z prośbą do rzecznika żeby wskazał do czego podciągnąć raporty rybackie nie raczył odpowiedzieć.
Tytuł: A może inaczej?
Wiadomość wysłana przez: konradmaly w Czerwiec 17, 2012, 21:46:15
Panowie
ja miałem na myśli tylko sposób kontroli odłowów gospodarczych. Limity są zapisane tak aby zgadzały się z zawartymi umowami. Zwracałem w moich wcześniejszych wypowiedziach, że taki stan gdzie każdy rybak sobie łowi ile chce i jak chce jest nie do upilnowania.   Nie wyobrażam sobie aby ktoś zarządzał moim mieniem bez kontroli jego poczynań z mojej strony.
Zaciągi (daty i miejsca) powinny być ogłaszane publicznie (drukowane w rejestrze na dany rok)  i kontrolowane przez nas, w końcu dzieje się to na NASZYCH wodach. To by spowodowało że jak bym zobaczył gościa z siatką na wodzie mógł bez obaw zadzwonić na Policję lub innych służb, które posiadają prawo do kontrolii  ściagania wędkarzy. Rybacy na swoich wodach nie mają skrupułów wobec nas wędkarzy i dyktują twarde warunki. Dlaczego my mamy mieć "miętkie" serce?
Chcę jeszcze odnieść się do wypowiedzi p. Rzecznika, że nie mieli wyboru i musieli wziąć wszystkie wody albo nic od  spółki zarządzającej jeziorami wokół Szczytna. Moim zdaniem mieliście - nie brać. Od tych ha wody trzeba płacić podatki i je utrzymać a Ministerstwo Rolnictwa mogło sobie poszukać inną "dojną krowę" na tych warunkach. Jak by nie znalazł się klient na całość to sprzedawali by po kawałku. A wtedy Rybacy mieli by szansę na wzięcie tej wody i gospodarowanie na pustce, która tam urządzili, a tak doją nas!
Pozdrawiam, Konrad
Tytuł: A może inaczej?
Wiadomość wysłana przez: antoni w Czerwiec 29, 2012, 10:10:41
Otóż drogi Konradzie w tym myśleniu jest kilka błedów. Wody nie są nasze tylko nadal są skarbu panstwa, a PZW je tylko dzierżawi celem uzyskania pozytków rybackich. Panstwo, jako wlaścielel ustanowiło cały system kontroli nad gospodarką rybacka na swoich wodach i czy to bedzie PZW, czy kto inny, to i tak wszyscy są poddani tym samym wymogom i rygorom. Po drugie, jesli nie PZW, to kto inny. A jak wowczas by wyglądały prawa czlonków PZW do wędkowania na tych wodach? Tak jak u innych dzierzawców, czyli do maksa wydoić za zezwolenia, bo to jest żywa gotowka w kasie, a i tak w kwestiach gospodarki rybackiej robi się to co się chce. Mogę mnozyć przyklady własnie z mazur. Na jeziorach wokół Szczytna, ktore dzierżawi Okręg Mazowiecki łowi się po wplaceniu składki okręgowej tak jak na rzekach itd. Gdzie tak jest u innych? Tam trzeba placić dodatkowo i to niemalo.Więc w tym wszystkim trzeba było wyważyć co jest korzystniejsze dla PZW przy podjęciu deczyzji o dzierżawie.
Tytuł: A może inaczej?
Wiadomość wysłana przez: konradmaly w Czerwiec 29, 2012, 16:56:35
Panie Antoni
proponuje żeby pan pojechał na "prywatną" wodę, zapłacił i nic nie złowił. 
Piewszy raz przypadek, drugi brak umiejętności, trzeci tu nie ma ryb. Więcej nie przyjadę i poinformuję o tym innych. Koniec kasy dla dzierżawcy. "Krowa" zdechła z głodu. 
Jak nas nie stać na dzierżawę i utrzymanie wody na właściwym poziomie oddajmy to państwu. Krowa mleka nie daje w tym miejscu. 
To jest moje prywatne zdanie, nie węzmę niczego w dzierżawę jesli nie ma perspektywy zysku i nie ma tu sentymentów. Podjeliście taką decyzję pomimo braku perspektyw. Takie inwestycje zmniejszają ilość pieniędzy przeznaczonych na zarybianie w okręgu. Wolę zapłacić (i to nie mało) i mieć przygodę wędkarską niż teoretycznie nic nie płacić i się wynudzić. 
Pozdrawiam, Konrad 
Tytuł: A może inaczej?
Wiadomość wysłana przez: antoni w Lipiec 01, 2012, 08:43:31
Bardzo słuszne podejście w przypadku tzw. wód prywatnych, ale PZW dzierżawi wody non profit, bo nawet jeśli odłowy gospodarcze (działalność rolnicza) oraz inne formy działalności gospodarczej przyniosa zyski, to zgodnie z Ustawą o stowarzyszeniach, muszą być one przeznaczone na cele statutowe. Tak więc wody dzierżawi się i utrzymuje w celu stworzenia lepszych warunków do uprawiania wędkarstwa, a gospodarka rybacka stanowi jeden z elementów całego systemu zabiegów, które służa temu celowi. Oczywiście można to wszystko oceniać ,,prywatnie\'\' i b. negatywnie, choćby przez pryzmat osobistych rezultatów połowów, ale to już jest sprawa trudna do wyskalowania, bo poza danymi statystycznymi   co do wyników połowów, np. w rejestrach, to nie ma wielu innych informacji, np. o warunkach do połowu, stosowanych zanętach, metodach, sprzęcie, doświadczeniu itd, itp.Wędkowanie to b. złożony proces i na sukces składa się b. wiele czynników, a te trudno uwzglednić w statystyce.
Tytuł: A może inaczej?
Wiadomość wysłana przez: akobus w Październik 02, 2012, 00:56:29
W weekend byłem świadkiem kłusownictwa na Sasku Wielkim. Znalazłem zastawioną sieć. Probowałem zgłosić sprawę do PSR w Warszawie i na komendę Policji w Szczytnie - niestety bezskutecznie. Po godzinie od znaleziska sieć "zniknęła".
Gdzie zgłaszać takie przypadki w przyszłości. Czy na Sasku stacjonuje na stałe jakaś łódź patrolowa?
To był pierwszy raz kiedy na własne oczy przekonałem się o kłusownictwie na tym jeziorze. Teraz wiem, że zasłyszane opowieści są prawdziwe. Wyniki na tym jeziorze są coraz gorsze. W tym sezonie mimo bardzo intensywnego poszukiwania łowisk, zanęcania i kilkuset godzin spędzonych nad wodą nie udało mi się złowić żadnego okazu.
Niech ktoś w końcu pojawi się nad tym jeziorem i chociaż raz w miesiącu skontroluje łowiących wędkarzy.
Tytuł: A może inaczej?
Wiadomość wysłana przez: konradmaly w Październik 02, 2012, 11:29:01
K ArkadiuszW weekend byłem świadkiem kłusownictwa na Sasku Wielkim. Znalazłem zastawioną sieć. Probowałem zgłosić sprawę do PSR w Warszawie i na komendę Policji w Szczytnie - niestety bezskutecznie. Po godzinie od znaleziska sieć "zniknęła".
Gdzie zgłaszać takie przypadki w przyszłości. Czy na Sasku stacjonuje na stałe jakaś łódź patrolowa?
To był pierwszy raz kiedy na własne oczy przekonałem się o kłusownictwie na tym jeziorze. Teraz wiem, że zasłyszane opowieści są prawdziwe. Wyniki na tym jeziorze są coraz gorsze. W tym sezonie mimo bardzo intensywnego poszukiwania łowisk, zanęcania i kilkuset godzin spędzonych nad wodą nie udało mi się złowić żadnego okazu.
Niech ktoś w końcu pojawi się nad tym jeziorem i chociaż raz w miesiącu skontroluje łowiących wędkarzy.
 
Panie Rzeczniku
Jak widać nie jestem jedynym, który zauważył że na Sasku Wlk (i w innych jeziorach w tym rejonie)  dobrze to się tam nie dzieje. Na sieci mieli tam łowić tylko zatrudnieni przez PZW rybacy. Celem połowu miały być płotki (13-15 cm) których tam jest zatrzęsienie. Na większe sztuki należało tam długo i cierpliwie nęcić a następnie pilnować aż okazy podejdą. 
Jestem bardzo ciekaw wyników badania tego jeziora. Choć łatwo przewidzieć wyniki (obym się mylił). Takie badanie powinno być zrobione przed przyjęciem zbiornika w dzierżawę aby "nie kupować kota w worku". 
Ostatnio pisał Pan na forum o działalności PSR i innych instytucji. Nie uważa Pan za ciekawe że po zgłoszeniu do "służb" - sieć natychmiast znika z łowiska? To kolejny przypadek że uczciwy człowiek zgłasza niezgodne z prawem zdarzenie a zamiast pozytywnych wyników obywatelskiej postawy dostaje pstryczka w nos. Czy kolejny raz zadzwoni? Co PZW ma zamiar robić aby taki stan rzeczy zmienić? Czy dalej udajemy że nic się stało? 
Pozdrawiam, Konrad
Tytuł: A może inaczej?
Wiadomość wysłana przez: dariuszkrystosiak w Październik 02, 2012, 12:52:10
KonradCo PZW ma zamiar robić aby taki stan rzeczy zmienić? Czy dalej udajemy że nic się stało? 
Udajemy ;- )) Przecież jest dobrze a będzie jeszcze lepiej a Sasek to generalnie b. dobre łowisko-wody do kolan a ryb do ...... genitali. Przecież rzecznik był łaskaw w temacie tego jeziora już napisać.
Zalinkuje list Krzyśka Falkowskiego który został przez niego umieszczony na portalach wędkarskich, został wydrukowany w "WŚ", wysłany do PZW a z tego co wiem dotarł też do kolegi rzecznika.
Z tego co wiem to jakoś nikt z PZW nie odpowiedział Krzyśkowi.
http://www.wcwi.pl/index.php?option=com_simpleboard&Itemid=207&func=view&id=245327&catid=4
Tytuł: A może inaczej?
Wiadomość wysłana przez: konradmaly w Październik 02, 2012, 13:34:00
dariuszkrystosiak
KonradCo PZW ma zamiar robić aby taki stan rzeczy zmienić? Czy dalej udajemy że nic się stało? 
 Udajemy ;- )) Przecież jest dobrze a będzie jeszcze lepiej a Sasek to generalnie b. dobre łowisko-wody do kolan a ryb do ...... genitali. Przecież rzecznik był łaskaw w temacie tego jeziora już napisać.
Zalinkuje list Krzyśka Falkowskiego który został przez niego umieszczony na portalach wędkarskich, został wydrukowany w "WŚ", wysłany do PZW a z tego co wiem dotarł też do kolegi rzecznika.
Z tego co wiem to jakoś nikt z PZW nie odpowiedział Krzyśkowi.
http://www.wcwi.pl/index.php?option=com_simpleboard&Itemid=207&func=view&id=245327&catid=4

Na miejscu OM PZW natychmiast napisał bym zażalenie na działania PP i PSR.
Poprosił o wyjaśnienia co w tej sprawie zrobiono? W przypadku "mętnych" odpowiedzi złożył bym zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstawa. Nawet jak prokuratura odrzuci zawiadomienie ze względu na niską szkodliwość społeczną to i tak będzie "dym" w tych instytucjach. 
Pozdrawiam, Konrad 
Tytuł: A może inaczej?
Wiadomość wysłana przez: dariuszkrystosiak w Październik 02, 2012, 15:55:40
KonradNa miejscu OM PZW natychmiast napisał bym zażalenie na działania PP i PSR.
Poprosił o wyjaśnienia co w tej sprawie zrobiono? W przypadku "mętnych" odpowiedzi złożył bym zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstawa. Nawet jak prokuratura odrzuci zawiadomienie ze względu na niską szkodliwość społeczną to i tak będzie "dym" w tych instytucjach. 
Nie sądzę żeby OM PZW coś zrobił w tym temacie, z tego co wiem Krzysiek od nikogo nie dostał odpowiedzi a to już mineły miesiące a nie dni czy tygodnie, sezon urlopowy też się skończył.
Lepiej zresztą mieć "swojego" komedianta SSR (bierny,mierny ale wierny) niż jakiegoś młodzieńca któremu się wydaje że będzie przydatny chodząc na patrole, ścigając kłusowników, kontrolując wędkarzy. Co taki młody i ambitny by zrobił gdyby np. w trakcie kontroli okazało się że wędkarz ma niewymiarki albo rybę będącą w okresie ochronnym? I okazuję się że wędkarz jest działaczem któregoś z nadnarwiańskich kół PZW, i co wtedy? Taki młody i ambitny będzię drążył temat a stary i "swój" strażnik pogada, zajarają i pójdzie dalej.
Nie twierdzę że tak jest ale chodzą różne słuchy o tamtych rejoinach. Czy taki młody i ambitny zadzwoni do właściciela sieci i powiadomi kiedy jadą na patrol? Krzysiek by NIE zadzwonił bo na tyle go znam i osobiście i z netu-to po co taki nieużyty członek SSR?  
Tytuł: A może inaczej?
Wiadomość wysłana przez: konradmaly w Październik 02, 2012, 17:24:11
Widzisz i własnie o to chodzi aby zgłaszający dowiedział się kto przyjął zgłoszenie. To jest podstawa do dalszego działania. Jak przyjmujący zgłoszenie nie wpisze zawiadominia w książkę meldunków to sprawy nie ma. Nie trzeba sie wtedy tłumaczyć z podjętych lub nie podjętych działań. Nie wiem czy wszystkie komendy posiadają system nagrywania rozmów.
Trzeba edukować kolegów aby dopytać o dane i o nr sprawy. Takie pytania bardzo dyscyplinują służby. 
Wtedy można napisać nawet zwykłe pismo do komendanta z pytaniem co się z tą sprawą stało. 
Dla mnie w wpisie kolegi jest zastanawiające że sieć po godzinie od zgłoszenia zniknęła, czyżby przypadek?
Pozdrawiam, Konrad 
Tytuł: A może inaczej?
Wiadomość wysłana przez: akobus w Październik 02, 2012, 17:40:24
Mysle, ze az takiej teorii spiskowej nie musimy kreowac. Nie sadze ze ktos poinformowal klusownikow, zeby sie zwijali. Jezioro jest zarzadzane przez okreg mazowiecki i idac tym tropem probowalem zawiadomic warszawska komende PSR. Kilkakrotnie telefonowalem i jedynie udalo mi sie nagrac zgloszenie na poczcie glosowej. Nikt nie oddzwonil. Nie sadzilem, ze nagle pojawi sie patrol ale chcialem chociaz uzyskac instrukcje czy i co zrobic ze znaleziona siecia.
Teraz wiem, ze w tym rejonie nalezy telefonowac do oddzialu PSR w Pasymiu.
Tytuł: A może inaczej?
Wiadomość wysłana przez: akobus w Czerwiec 04, 2013, 11:27:49
Kolejny raz znalazlem siatkę kłusowniczą. Tym razem udało się powiadomić
 odpowiednią jednostkę i muszę przyznać, że podejście było profesjonalne
 i skuteczne. Niestety nadal widać brak poszanowania lub znajomości przepisów wśród miejscowych wędkarzy. Brak jest jakiegokolwiek przestrzegania wymiarów ochronnych i limitu połowu dla szczupaka. Nie zabierane są tylko szczupaki, których nie da się łatwo oskrobać lub filetować...
Czy ktoś z wędkujących wie może w którym rejonie jeziora znaleźć sandacza, którego można połowić na spinning z łodzi?
Tytuł: A może inaczej?
Wiadomość wysłana przez: jakubuwarszawa w Czerwiec 09, 2013, 23:15:49
- rzecznik prasowy ZG PZW Antoni KustuszTak, jak weidać najwyraźniej inaczej rozumiemy pojecie racjonalnej gospodarki. Ja stosuje to zawarte w definicji ustawowej, czyli takie prowadzenie gospodarki rybackiej, by rybostan znajdował się w równowadze i służył przyszlym pokoleniom. Nie wiem co oznacza swobodne i odpowioednie wędkowanie w tak rozumianej gospodarce, ale rozumiem chęc zmiany przepisow, więc odpowiadam. To nie fora wędkarskie stanowią gospodarke wędkarską, tylko praca na wodach i to praca zrówno rybaków, jak i wędkarzy. Tamta rzeczywistość daje się definiować, badać, kontrolować i oceniać, a ta w internecie jest niczym innym jak chciejstwem. Podobnie jak z przepisami. PZW nie jest jedynym gospodarzem wod w tym kraju. Podobnie, jak i inni musi się dostosować do obowiązujących przepisow. Więc jeśli te przepisy nie ulegną zmianie, to trzeba ich przestrzegać. Mam nadzieję, że zarowno Kolega, jak i inni zwolennicy ciągłej zmiany przepisow na swoją korzyść, także to rozumieją. Więc do spotkania na Sasku Wielkim. Zapraszam na górki w pobliżu Linowa, na stok przed pomostami przy Marku Pichalu lub na cypel w tamtejszej zatoce. Dla tych co poświęcą kilka dni na nęcenie, zawsze znajdzie się tam solidny węgorz, okoń, lin, sandacz lub leszcz. Tylko potrzebna jest cierpliwość.
 
Panie Rzeczniku, czemu ZG jest taki wybiórczy? Prowadzenie gospodarki rybackiej jest konieczne bo wymusza to na użytkowniku wody Państwo za to już dostosowanie się do zapisów ustawy o sporcie nie jest koniecznie?
Słusznie jeden z kolegów powyżej zarzuca wam bierność- PZW z setkami tysięcy członków ma ogromne możliwości lobbowania a i zebranie wymaganej ilości podpisów pod projektem ustawy jest całkiem realne.
W jednej kwestii kładziecie uszy po sobie a drugiej rzekomo sterujecie niemalże Ministerstwem Sportu? Bo jak mniemam, nadal Pan utrzymuje, że w MSiT toczy się proces legislacyjny mający na celu dostosowanie zapisów ustawy do woli ZG?
To może coś jest na rzeczy?
I czekamy na odpowiedź na pytanie kolegi o "dane wrażliwe" i ich udostępnianie.
Tytuł: A może inaczej?
Wiadomość wysłana przez: piotr1949 w Lipiec 01, 2013, 01:56:13
Fajny fim wczoraj widziałem.
Jest w nim taka scena, w której Bardzo Ważny Urzędnik Państwowy zamierza odłowić kilka tysięcy sztuk ryb. Prasa wędkarska wręcz linczuje jegomościa i ten odpuszcza. Rzecz dzieje się się w Anglii.
A u nas. Generał odławia co roku kilka tysięcy TON ryb a protestują tylko wędkarze na różnych portalach.
PS. Film nazywa się” Połów szczęścia w Jemenie „ . Polecam
Tytuł: A może inaczej?
Wiadomość wysłana przez: piotrek99_ w Wrzesień 21, 2013, 00:58:30
Czy PZW dojrzało do tego aby działać inaczej?
Mam wątpliwości.
Przykład pierwszy z brzegu: wprowadzanie obyczaju ‘złów i wypuść’, będącego niewątpliwie oznaką kultury wędkarskiej, gdyż pozwala utrzymać pogłowie cennych ryb na stałym poziomie.
Jak to wygląda na jeziorach PZW administrowanych przez GR Suwałki.
Większość ryb, szczególnie tych najcenniejszych dla wędkarzy gatunków wyławiają rybacy. Ryby te zwykle giną już w sieci. A jest ich co roku kilka tysięcy ton, a więc miliony sztuk!
Na drugim miejscu co do ilości odławianych ryb<a></a> postawił bym malejącą z roku na rok grupę wędkarzy- mięsiarzy.
Na trzecim miejscu coraz mniej liczni tradycyjni kłusownicy.
Dla tych trzech grup: rybaków, mięsiarzy i kłusowników  ryby stanowią główne lub częściowe źródło utrzymania. Paradoksem jest że rybacy utrzymują również ZG PZW który jest tym samym głównym beneficjentem   całego systemu ogałacania naszych(PZW) jezior .
Dla wędkarzy sportowców  zostają resztki.
ZG PZW propaguje wśród wędkarzy ideę „złów i wypuść” mając na myśli swój rybacki biznes: to co wypuszczą wędkarze, w większości wyłowią rybacy. I o to chodzi!
 Czy można to zmienić? Na pewno tak, ale zacząć należałoby od wymiany ZG PZW co jak wykazuje doświadczenie ostatniego ćwierćwiecza nie jest takie proste…
Tytuł: A może inaczej?
Wiadomość wysłana przez: antoni w Wrzesień 21, 2013, 09:44:27
Szanbowny kol. Piotrku, jak już bierzesz się za ocenę dzialalności PZW icałego rybactwa, to lepiej obracać się wśród konkretnych danych, a nie fantazjować, bo to psuje skalę i wartośc argumentacji. W PZW nikt nikomu nie zabrania stosowania metody ,,złów i wypuść\'\', jak też metody ,,no kil\'\', ale Związek pozostawia to własnej decyzji wędkarza. Dla pozostałych osób, które uprawiają na wodach PZW amatorski połów ryb i korzystają z pożytków tych wód PZW określa reguły dotyczące norm dziennego polowu, wymiary i okresy ochronne itd, które są zawarte w RAPR oraz w zezwoleniach na amatorski połów ryb. Wystarczy więc przestrzegać tych przepisów i już będzie całkiem dobrze na naszych wspólnych wodach.
  Co zaś do skali tych wielu tysięcy ton odlowów sieciowych na wodach GR, to pragnę uniżenie poinformować Szanownego Kolegę, że w całym PZW w 2012 roku odłowy gospodarcze wyniosły 652 tony ryb, z czego 23,3 tony przeznaczono na przerzuty, a 2,5 tony do dalszej produkcji. Tak więc połowy ryb konsumpcyjnych wyniosły łącznie we wszystkich okręgach, jak również w GR 626.9 tony. Gdzie więc jest mowa o tych tysiącach ton? Oświadczam kategorycznie, że PZW prowadzi połowy gospodarcze tylko tam, gdzie wynika to z odpowiednich możliwości produkcyjnych wód, wskazują na to badania naukowe i odpowiednie zapisy operatów rybackich i umów dzierżawnych. W pozostałych wodach ograniczono się do połowów kontrolnych, regulacyjnych i interwencyjnych, które wykonywane były w przypadku przyduch, powodzi i innych klęsk żywiołowych dla przerzutu i ratowania ryb.
Gospodarka rybacka i wędkarska w PZW stanowi pochodną i sumującą się gospodarkę każdego z nas, a więc zarówno rybaka, który pracuje na rzecz PZW, jak i wędkarza. To czy bedzie on stosować metodę ,,złów i wypuść\'\' czy będzie zabierać ryby do domu, to jest jego sprawa, byle by robił to zgodnie z przepisami RAPR oraz etyką wędkarską. Jeśli się tak stanie, to bedzie można mówić, że wiele się zmieniło. Nie tylko w PZW, ale także  na wszystkich polskich wodach śródlądowych.
Tytuł: A może inaczej?
Wiadomość wysłana przez: zmka w Wrzesień 21, 2013, 23:24:55
Panie Antoni ,skoro jest tak dobrze ,to dlaczego jest tak zle?Jak kraj długi i szeroki słychać głosy zawiedzionych wędkarzy nad bezrybną wodą ,a tam gdzie jeszcze w wodzie coś pływa pływają też kilometry sieci.Są to sieci szkodnika ,którego zwą ,,rybakiem PZW" ,istotki bardzo zmyśnej ,mającej środki , możliwości i chęci wyciągnąć z wody wszystko , co w te sieci wpadnie. Ich nie ruszają wymiary i okresy ochronne, zimowiska, tarliska czyli wszystko to , co każdy wędkarz musi mieć w małym paluszku by nie podpaść PSR lub SSR .Przy tym szkodniku wydry , kormorany, norki itp to pikuś. Ciekawostką jest to ,że dane o wielości odołowów rybackich podawanych przez rzecznika PZW też się różnią .Może to wpływ pogody, ciśnienia czy pory dnia lub fazy księżyca. Ostatnie dane to 750 osób i 670 ton odłowionej ryby , czyli na każdego rybaka wypada średnio 893,33 kg towaru na rok. Śmiało więc mogą zadać retoryczne pytanie swojemu pracodawcy- jak żyć Panie prezesie Grabowski , jak żyć.Jednak ze strony rybaków jakoś nie słychać zawodzenia , czyli nie jest zle.Chyba ktoś tu kogoś oszukuje ,albo rzecznik nas ,albo rybacy swego pracodawcę . Wystarczy przejść się po smażalniach, knajpach czy innych przybytkach gastronomicznych na Mazurach , Suwalszczyznie w sezonie turystycznym . Z kupnem świeżej rybki u rybaka czy jego,,przedstawiciela" też niema większych problemów.Do wyboru ,do koloru.I teraz to pytanie ,,a może inaczej ?".Tak ,może być inaczej , a jak to odpowiedz Pan dobrze zna.Poruszaliśmy te sprawy w innych wątkach tylko trzeba chcieć i rozumieć co inni mówią cz piszą.To jest temat do przemyślenia dla chyba naszych przedstawicieli na Walne Zebranie i wybory ZG.
Tytuł: A może inaczej?
Wiadomość wysłana przez: piotrek99_ w Wrzesień 22, 2013, 19:25:03
Z wypowiedzi Rzecznika rozumem że w zasadzie nie ma sprawy bo w 2012 roku rybacy wyłowili
z wód PZW tylko 620 ton ryb i jest super!
<a>Otóż moim zdaniem wcale tak dobrze nie jest.</a> Posłużę się opracowaniem  GR PZW Suwałki i Instytutu Rybactwa Śródlądowego na temat wielkości połowów rybackich  i wędkarskich w jeziorach GR PZW Suwałki  w latach 2006-2010. www.pzw.org.pl/pliki/prezentacje/1395/.../018_stabinski_krzywosz.pdf
 
Opracowanie to jest oczywiście napisane w taki sposób żeby pokazać jak rybacy z GR PZW Suwałki pomagają wędkarzom  łowić  coraz więcej ryb.
Niemniej można z niego np. wyczytać, że rybacy wyłowili w 2010 średnio z hektara jeziora PZW o 11% więcej ryb niż średnia krajowa. Wielkość połowów z roku na rok systematycznie  maleje; z 11,48kg/ha w 2006 do 8,81kg/ha w 2010 .  Oznacza to przy wysokiej  intensywności połowów postępującą z roku na rok degradację jezior.
W opracowaniu zwalono wszystko na kormorany które są jakoby źródłem wszelkiego zła: wyjadają cenne gatunki ryb, drastycznie zmniejszają efektywność zarybień itp.
Nie umniejszając winy tych niesympatycznych ptaków uważam jednak, że głównym powodem spadku  pogłowia ryb w jeziorach  są nadmierne połowy prowadzone przez rybaków.
Przytoczone w opracowaniu dane mówiące o wzrastających z roku na rok połowach wędkarskich uważam za całkowicie wyssane z palca i nawet nie próbuję ich  komentować.
Wracając do pytania czy PZW dojrzało do zmiany tej sytuacji  uważam że nie.
Zarząd Główny PZW utrzymuje się w znacznej mierze z GR Suwałki z którym ma zresztą wspólną księgowość. Jak powiedział Antoni Kustusz; „ PZW dzierżawi jeziora jako podmiot dopuszczony do tego przez Skarb Państwa nie w celu, mówiąc brutalnie, zapewnienia tam warunków do uprawiania hobby wędkarskiego, ale dla prowadzenia na nich racjonalnej gospodarki rybackiej.”
Co to oznacza np. odnośnie połowów szczupaka, ulubionej ryby zarówno wędkarzy jak  i rybaków.
Wędkarze chcieliby łowić szczupaki duże, najlepiej metrowe.
Rybacy odwrotnie. Najlepsze do sprzedaży są szczupaki kilogramowe. Wielkie szczupaki wyjadają sielawę i są z ich punktu widzenia całkowicie zbędne w jeziorach.
Efekt jaki jest każdy widzi. Złowienie w jeziorze szczupaka powyżej dwóch kilo jest rzadkością  nawet tam gdzie sztuki półkilogramowe występują masowo.  Nie opłaca się  ich trzymać. Zwyciężyła jak mówi rzecznik „ racjonalna gospodarka rybacka”
RACJONALNA GOSPODARKA RYBACKA stanowi dla ZG PZW rodzaj dogmatu o którym się nie dyskutuje. 
Na zmianę Zarządu trudno liczyć, toteż nie widzę szans  na zmianę tendencji w postępującej degradacji jezior. 
Tytuł: Odp: A może inaczej?
Wiadomość wysłana przez: akobus w Sierpień 23, 2019, 21:12:09
Odświeżam temat.
Czy ktoś wie lub ktoś z PZW może napisać jak obecnie wyglądają odłowy na jeziorze Sasek Wielki?
Czy rybacy nadal stawiają sieci i jakie ilości ryb są odławiane?
Copyright © 2013 Simple Machines All Rights Reserved.