Tweety na temat @pzworgpl

Polski Związek Wędkarski


Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji

Autor Wątek: A może inaczej?  (Przeczytany 15005 razy)

konradmaly

  • Hero Member
  • *****
  • Wiadomości: 198
A może inaczej?
« dnia: Luty 20, 2012, 15:35:25 »
W ostatni weekend byłem połowić ryby na Jeziorze Sasek Wielki. Ryby brały, głównie płotki i okonki. Płotki o długości do 16 cm a okonki do 15 cm. Akurat takie co prześliznęły się przez oczka sieci. Zapytałem miejscowych wędkarzy czemu takie małe ryby biorą.  Odpowiedź była następująca:  „Panie, a jak mają być jak w sezonie rybacy ciągną sieci rano i wieczorem! A jak tu kończą to jadą na Jezioro Wałpusz i to samo robią”.
Nie miał bym nic przeciwko gdyby właścicielem albo dzierżawcą Jeziora Sasek Wielki była spółka rybacka lub inna osobowość prawna. Nie miał bym nic przeciwko gdyby na jeziorze dużych ryb było tyle że ręce by mnie bolały od ich ciągnięcia. Jednak za to jezioro i jezioro Wałpusz odpowiada Mazowiecki Okręg Wędkarski. Nie wiem jak na jednym łowisku może być dwóch gospodarzy i to jeszcze o tak przeciwstawnych celach i metodach działania. Czy nie lepiej oddać te jeziora rybakom, wtedy oni będą odpowiedzialny za te wody i jak im braknie ryb to upadną. A tak to: my zarybiamy, my chronimy, my sprzątamy, my prowadzimy dokumentację, my odpowiadamy itd.  tym samy tylko przedłużamy agonię jeziora i dajemy żyć rybakom.
Jak rybacy  zadbają o jezioro to wędkarze wykupią sobie licencje i będą łowić. Jak będzie odwrotnie nikt nie wyłoży nawet złotówki.
Czy nie lepiej by było zamiast kilku jezior w tym rejonie zostawić sobie w PZW dwa ale takie gdzie rybacy sieci nie zapuszczą. Wtedy na tych wybranych jeziorach skupić wysiłki i pieniądze? W końcu za 15 PLN na hektar trudno jest utrzymać właściwą gospodarkę.
Uważam, że ten problem zaczyna dotyczyć więcej okręgów PZW. Jak nas nie stać na utrzymanie tylu tysięcy hektarów to zmniejszmy ich ilość. Doprowadźmy do tego aby mniejsza ilość przerodziła się w jakość, aby na każdej wodzie był jeden gospodarz a nie dwóch lub więcej.
Napisać mogę więcej przykładów takiego stanu rzeczy – dobre łowiska to takie gdzie są ryby bez względu na to w czyich są rękach -prywatnych, państwowych czy PZW.
Ja nie potrzebuję tańszego zezwolenia PZW na bezrybne zbiorniki czy rzeki. Jestem w PZW dlatego, że wierzyłem w misje naszej organizacji w całym kraju (nie tylko w Okręgu). Drugi powód to, że nie ma innej organizacji o takim zasięgu zajmującej się zrzeszaniem wędkarzy.
Pozdrawiam, Konrad

antoni

  • Hero Member
  • *****
  • Wiadomości: 1637
A może inaczej?
« Odpowiedź #1 dnia: Luty 21, 2012, 16:50:36 »
KonradW ostatni weekend byłem połowić ryby na Jeziorze Sasek Wielki. Ryby brały, głównie płotki i okonki. Płotki o długości do 16 cm a okonki do 15 cm. Akurat takie co prześliznęły się przez oczka sieci. Zapytałem miejscowych wędkarzy czemu takie małe ryby biorą.  Odpowiedź była następująca:  „Panie, a jak mają być jak w sezonie rybacy ciągną sieci rano i wieczorem! A jak tu kończą to jadą na Jezioro Wałpusz i to samo robią”.
Nie miał bym nic przeciwko gdyby właścicielem albo dzierżawcą Jeziora Sasek Wielki była spółka rybacka lub inna osobowość prawna. Nie miał bym nic przeciwko gdyby na jeziorze dużych ryb było tyle że ręce by mnie bolały od ich ciągnięcia. Jednak za to jezioro i jezioro Wałpusz odpowiada Mazowiecki Okręg Wędkarski. Nie wiem jak na jednym łowisku może być dwóch gospodarzy i to jeszcze o tak przeciwstawnych celach i metodach działania. Czy nie lepiej oddać te jeziora rybakom, wtedy oni będą odpowiedzialny za te wody i jak im braknie ryb to upadną. A tak to: my zarybiamy, my chronimy, my sprzątamy, my prowadzimy dokumentację, my odpowiadamy itd.  tym samy tylko przedłużamy agonię jeziora i dajemy żyć rybakom.
Jak rybacy  zadbają o jezioro to wędkarze wykupią sobie licencje i będą łowić. Jak będzie odwrotnie nikt nie wyłoży nawet złotówki.
Czy nie lepiej by było zamiast kilku jezior w tym rejonie zostawić sobie w PZW dwa ale takie gdzie rybacy sieci nie zapuszczą. Wtedy na tych wybranych jeziorach skupić wysiłki i pieniądze? W końcu za 15 PLN na hektar trudno jest utrzymać właściwą gospodarkę.
Uważam, że ten problem zaczyna dotyczyć więcej okręgów PZW. Jak nas nie stać na utrzymanie tylu tysięcy hektarów to zmniejszmy ich ilość. Doprowadźmy do tego aby mniejsza ilość przerodziła się w jakość, aby na każdej wodzie był jeden gospodarz a nie dwóch lub więcej.
Napisać mogę więcej przykładów takiego stanu rzeczy – dobre łowiska to takie gdzie są ryby bez względu na to w czyich są rękach -prywatnych, państwowych czy PZW.
Ja nie potrzebuję tańszego zezwolenia PZW na bezrybne zbiorniki czy rzeki. Jestem w PZW dlatego, że wierzyłem w misje naszej organizacji w całym kraju (nie tylko w Okręgu). Drugi powód to, że nie ma innej organizacji o takim zasięgu zajmującej się zrzeszaniem wędkarzy.
Pozdrawiam, Konrad
 Drogi Konradzie, a czyimiż to pracownikami są ci rybacy, jak nie Okregu Mazowieckiego PZW? Top właśnie oznacza, że realizują oni zasady gospodarki rybacloiej na jeziorach Zakladu Rubackiego PZW w Szczytnie i już, są pod kontrolę i nadzorem Okregu itd. Tu nie można dzielić na: my - wędkarze i oni- rybacy. Jeśli tak jest to zupełnie nie pasuje do sytuacji jaka ma być na trych wodach. A już jeśli te wody są NASZE, to może więc trochę szczegółów, a nie tylko obiegowe, powtarzane od lat na Sasku Wielkim zarzuty i poglądy. Znam to jezioro b. dobrze i już nie jeden raz przekonałem się, że co innego ludzie mówili nad wodą, a co innego była w trakcie wedkowania. W takich sprawach, jak spór pomiedzy rybakami i wędkarzami, to wolę konkrety, bo ja chce reprezentowac pracodawcę, ale jeśli mam coś powiedzieć o pracownikach, to muszę mieć tacę na ławę.

konradmaly

  • Hero Member
  • *****
  • Wiadomości: 198
A może inaczej?
« Odpowiedź #2 dnia: Luty 21, 2012, 17:56:00 »
Dziękuje za odpowiedź.
Ja to jezioro znam od lat 80. Staram się być tam co rok. O tych siatkach opowiedział mi starszy człowiek, który łowił obok. Powiedział, że jest pracownikiem jednego z ośrodków nad jeziorem. Nawet jeśli przesadził z tą częstotliwością to nie mogę się zgodzić z tym że na tym jeziorze jest prowadzona gospodarka. Nie będę opisywał lat 80. Nie widzę potrzeby aby na jeziorze za które PZW odpowiada łowili rybacy. Jak rybacy sobie te jezioro wezmą w dzierżawę to niech łowią ile chcą i jak chcą. Jak im się skończą ryby to zbankrutują. Nie widzę też powodu aby PZW było "dobrym wujkiem" i udostępniali połowy sieciowe. Ja widzę sprzeczność - my płacimy na zarybianie i ochronę a rybacy żyją z tego że to co my wpuścimy i ochronimy wyławiają. Ja proponuję odwronie rybacy wpuszczają i chronią a my wyławiamy. Obejrzałem wielokorotnie wyniki nie jednego tam łowiącego wędkarza, jeden miał okonka takiego ze 25 cm reszta miała płoteczki do 16 cm i okonki około wymiarowe.

Pozdrawiam, Konrad

konradmaly

  • Hero Member
  • *****
  • Wiadomości: 198
A może inaczej?
« Odpowiedź #3 dnia: Luty 21, 2012, 18:27:55 »
Panie Antoni
Jeśli na tym jeziorze jest tak fajnie to prosze poczytać inne fora.
Wielu nieporozumień można uniknąć w relacjach z rybakami. Ja uważam, że rybacy wykonujący połowy na wodach PZW powinni odławiać ryby na zasadzie zaciągów. Termin i miejsca zaciągu powinny być podane do publicznej wiadomości np w rejestrze. Zaciąg powinien być kontrolowany przez PZW w tym i zwykłych zainteresowanych członków związku. Ryby (niemiarowe i chronione - wypuszczone) policzone i zważone oraz wykazane w określonych dokumentach. Na tej podstawie rybacy powinni zapłacić za zabrane ryby. Tak jak to jest praktykowane na łowiskach specjalnych wobec wędkarzy. Rybacy nie mogą stawiać sieci na noc na dzień. Gdzyż wtedy są poza kontrolą właściciela (PZW) a ryby które utkneły w oczkach umierają (choć są niewymiarowe lub chronione w tym terminie). Jak wędkarz zobaczy kogokolwiek stawiającego lub wybierającego sieci w innym terminie niż ogłoszony, dzwoni do Policji lub innej instytucji podaje miejsce, nr łodzi. I takim rybakom dziękujemy nie zapominając o drodze prawnej.
Pozdrawiam, Konrad

antoni

  • Hero Member
  • *****
  • Wiadomości: 1637
A może inaczej?
« Odpowiedź #4 dnia: Luty 22, 2012, 08:35:15 »
Fora to ja czytam, aż mi uszami wychodzi. Ciągle nie rozumiemy istoty sprawy. PZW dzierżawi jeziora jako podmiot dopuszczony do tego przez Skarb Panstwa nie w celu, mówiąc brutalnie,  zapewnienia tam warunków do uprawiania hobby wędkarskiego, ale dla prowadzenia na nich racjonalnej gospodarki rybackiej. Gospodarkę tę realizują w imieniu i na rzecz PZW specjalistyczne zaklady rybackie, np. jak ten w Janowie k. Szczytna. Zasady jej prowadzenia określają umowy, w których istnieje m.in. zapis o tym, że 15 proc. wartości odłowionych ryb ma zostać wykorzystane na zarybienia. Oczywiście na jeziorach dzierżawionych przez PZW, np. jez. Sasek Wielki, prowadzi sie gospodarkę z uwzglednieniem potrzeb wędkarstwa, np. poprzez preferowane zarybianie drapieżnikami,  ale to nie znaczy, że wolno sie pozbyć rybaków i gospodarki rybackiej. Sytuacja na jez. Sasek Wlk. jest jak najbardziej przykladowa, bo tam widać bardzo wyraźnie jakie zmiany spowodowała zmiana rybackiego gospodarza wód. Za czasów PGRyb. trudniej było wędkować, a rybacy odlawiali ze znacznie większą skutecznością niż obecnie, ale jak już się popłynęło na ryby, to naprawdę można było polowić do woli i to ryb o solidnych rozmiarach. Później reprezentacje wędkarzy z okręgu PZW w Ostrołęce, reprezentującego porozumienie okregów, które podjęły się dzierżawy zaczęły sekować i ograniczac rybaków, do tego przestało się opłacać odławianie bialej ryby i dzisiaj na Sasku mamy problemy z nadmiarem drobnego leszcza, uklei i drob nej płotki. Całe szczęście, że obecnie pod rządami Okręgu Mazowieckiego PZW można więcej środków przeznaczyć na zarybianie węgorzem, szczupakiem, sandaczem, sumem itd. Oczywiście ostrołęka także wpuszczała tam duże ilości sandacza, ale już na węgorza nie było jej stać, tym bardziej, że dzierżawa była tylko na 15 lat, zaś limitu zarybien nie dało się przekroczyć w górę. Okręg przekonał się o tym po kontroli NIK, ktory zarzucił mu niegospodarność z powodu przekroczenia poziomu wartości zarybień od 7 proc. Tak więc trzeba na całą rzecz patrzeć z różnych punktów widzenia i widzieć w tym, co się dzieje na jeziorach wypadkową calokształtu sytuacji rybactwa na Mazurach. Tam nie pasuje ideoologicznie jednorodne podejście.

dariuszkrystosiak

  • Hero Member
  • *****
  • Wiadomości: 967
A może inaczej?
« Odpowiedź #5 dnia: Luty 22, 2012, 10:21:02 »
Przyznaję że na Sasku byłem raz czy dwa ale bywałem na jez. Wałpusz też OM. Przez tydzień łowienia kilka szczupaków ale żaden nie przekroczył 50cm,na spławik krąpie i płotki,jakiś leszcze 25-30cm.W/g słów gospodarza u którego mieszkaliśmy wiosną siatki stoją na tarliskach non-stop. Można pomyśleć że to do wylęgarni gdyby nie to że nie ma problemu z kupnem od razu z łodzi tyle że wiosną jeszcze nie ma letników z okolicznych domków. Odnoszę wrażenie że działacze OM żyją w błogiej nieświadomości i wydaje im się ze wszystko jest super, nie któryś podjedzie jak rybacy będą spływali z jeziora latem-kolejka chętnych stoi po świeżą rybę. I co? rybacy bronią się rękami i nogami żeby nie sprzedać za zdecydowanie lepszą kasę niż po dowiezieniu do bazy.
Facet był zły bo ma coraz mniej turystów-wędkarzy bo uważają że nie ma po co tam przyjeżdżać.
Zresztą podobnie jest na jeziorach innych dzierżawców w tamtym rejonie, podobnie niezadowolony jest właściciel pensjonatu nad Zyzdrojem a to PGRyb. Mrągowo. Wszystkie te obserwacje miały miejsce w latach 1995-2002 albo 3 kiedy ostatni raz byłem na Mazurach ale bywałem w każde wakacje i kilka wypadów 2-4 dniowych w roku.Czy coś mogło się zmienić?Najwyżej na gorsze. OM gospodaruje na sporej ilości jezior, czy nie warto byłoby wykonać próbę:
Jest gdzieś na jeziorem stanica OM, czyli jest baza, są łódki. Wycofać odłowy sieciowe, być może dorybić ale nie karpiem tylko leszczem,linem,okoniem czy co tam potrzeba i wprowadzić niezależne od składki okręgowej 1/3/7 czy 14 dniowe opłaty. Czy gdyby taki projekt się sprawdził to nie rozniesie się w kręgach wędkarskich o super łowisku? Pewnie że to nie będzie tak że dzisiaj zaczynamy a latem mamy wody do kolan a ryb do ...... bioder ale w perspektywie 2-4 lat mogłoby się to sprawdzić. 
ps.Zdecydowanie lepsze wyniki miałem na nieodległym jeziorze w Starych Kiejkutach no ale to zupełnie inny
dzierżawca ;-)))

aleksander_domanski

  • Hero Member
  • *****
  • Wiadomości: 401
A może inaczej?
« Odpowiedź #6 dnia: Luty 22, 2012, 10:50:52 »
Z przykrością muszę potwierdzić ,że nabycie ryby  od rybaków prosto z łodzi bez ewidencji ryb to częsta praktyka.
Wyszukiwarka Wyszukiwarka temat ryba prosto z łodzi
Około 1,340,000 wyników (0,11 s)

konradmaly

  • Hero Member
  • *****
  • Wiadomości: 198
A może inaczej?
« Odpowiedź #7 dnia: Luty 22, 2012, 11:10:22 »
- rzecznik prasowy ZG PZW Antoni KustuszFora to ja czytam, aż mi uszami wychodzi. Ciągle nie rozumiemy istoty sprawy. PZW dzierżawi jeziora jako podmiot dopuszczony do tego przez Skarb Panstwa nie w celu, mówiąc brutalnie,  zapewnienia tam warunków do uprawiania hobby wędkarskiego, ale dla prowadzenia na nich racjonalnej gospodarki rybackiej. Gospodarkę tę realizują w imieniu i na rzecz PZW specjalistyczne zaklady rybackie, np. jak ten w Janowie k. Szczytna. Zasady jej prowadzenia określają umowy, w których istnieje m.in. zapis o tym, że 15 proc. wartości odłowionych ryb ma zostać wykorzystane na zarybienia. Oczywiście na jeziorach dzierżawionych przez PZW, np. jez. Sasek Wielki, prowadzi sie gospodarkę z uwzglednieniem potrzeb wędkarstwa, np. poprzez preferowane zarybianie drapieżnikami,  ale to nie znaczy, że wolno sie pozbyć rybaków i gospodarki rybackiej. Sytuacja na jez. Sasek Wlk. jest jak najbardziej przykladowa, bo tam widać bardzo wyraźnie jakie zmiany spowodowała zmiana rybackiego gospodarza wód. Za czasów PGRyb. trudniej było wędkować, a rybacy odlawiali ze znacznie większą skutecznością niż obecnie, ale jak już się popłynęło na ryby, to naprawdę można było polowić do woli i to ryb o solidnych rozmiarach. Później reprezentacje wędkarzy z okręgu PZW w Ostrołęce, reprezentującego porozumienie okregów, które podjęły się dzierżawy zaczęły sekować i ograniczac rybaków, do tego przestało się opłacać odławianie bialej ryby i dzisiaj na Sasku mamy problemy z nadmiarem drobnego leszcza, uklei i drob nej płotki. Całe szczęście, że obecnie pod rządami Okręgu Mazowieckiego PZW można więcej środków przeznaczyć na zarybianie węgorzem, szczupakiem, sandaczem, sumem itd. Oczywiście ostrołęka także wpuszczała tam duże ilości sandacza, ale już na węgorza nie było jej stać, tym bardziej, że dzierżawa była tylko na 15 lat, zaś limitu zarybien nie dało się przekroczyć w górę. Okręg przekonał się o tym po kontroli NIK, ktory zarzucił mu niegospodarność z powodu przekroczenia poziomu wartości zarybień od 7 proc. Tak więc trzeba na całą rzecz patrzeć z różnych punktów widzenia i widzieć w tym, co się dzieje na jeziorach wypadkową calokształtu sytuacji rybactwa na Mazurach. Tam nie pasuje ideoologicznie jednorodne podejście.
 Panie Rzeczniku
Wnioskami z kontroli NIK o niegospodarności bym się nie przejmował. NIK pokazał błędy dzierżawcy wynikające z aktualnego stanu prawnego i innych uregulowań. Trzeba doprowadzić do sytuacji aby ten stan prawny nie był oparty na na założeniach z poprzedniej epoki, gdzie traktowano wszystko jak stawy PGRyb. Wystarczy poczytać WW do lat 90tych. (Jak ktoś nie wie o co chodzi niech do mnie odpiszę).
Panie Rzeczniku, oddajcie to Jezioro rybakom skoro nie opłaca się odławianie białej ryby (raczej rybki). To co odławiają rybacy? Nie macie nad tym kontroli ponieważ rybacy odławiają tam ryby cały sezon. Czemu nie wprowadzicie im kontrolowanych zaciągów? Z punktu widzenia rybaków to słaby interes, na rączki patrzą a białoryb się nie opłaca. To jakie gatunki odławiają sieciami?
Jeszcze raz zadaję sobie pytanie - Po co nam takie jezioro? Ja bym wolał mieć jedno ale zadbane z rybą, pomostami, stanicą z łódkami, z czystymi brzegami, parkingiem z całą infrastrukturą. Na prywatnych łowiskach tak już jest!
Pozdrawiam, Konrad

konradmaly

  • Hero Member
  • *****
  • Wiadomości: 198
A może inaczej?
« Odpowiedź #8 dnia: Luty 22, 2012, 11:17:31 »
dariuszkrystosiakPrzyznaję że na Sasku byłem raz czy dwa ale bywałem na jez. Wałpusz też OM. Przez tydzień łowienia kilka szczupaków ale żaden nie przekroczył 50cm,na spławik krąpie i płotki,jakiś leszcze 25-30cm.W/g słów gospodarza u którego mieszkaliśmy wiosną siatki stoją na tarliskach non-stop. Można pomyśleć że to do wylęgarni gdyby nie to że nie ma problemu z kupnem od razu z łodzi tyle że wiosną jeszcze nie ma letników z okolicznych domków. Odnoszę wrażenie że działacze OM żyją w błogiej nieświadomości i wydaje im się ze wszystko jest super, nie któryś podjedzie jak rybacy będą spływali z jeziora latem-kolejka chętnych stoi po świeżą rybę. I co? rybacy bronią się rękami i nogami żeby nie sprzedać za zdecydowanie lepszą kasę niż po dowiezieniu do bazy.
Facet był zły bo ma coraz mniej turystów-wędkarzy bo uważają że nie ma po co tam przyjeżdżać.
Zresztą podobnie jest na jeziorach innych dzierżawców w tamtym rejonie, podobnie niezadowolony jest właściciel pensjonatu nad Zyzdrojem a to PGRyb. Mrągowo. Wszystkie te obserwacje miały miejsce w latach 1995-2002 albo 3 kiedy ostatni raz byłem na Mazurach ale bywałem w każde wakacje i kilka wypadów 2-4 dniowych w roku.Czy coś mogło się zmienić?Najwyżej na gorsze. OM gospodaruje na sporej ilości jezior, czy nie warto byłoby wykonać próbę:
Jest gdzieś na jeziorem stanica OM, czyli jest baza, są łódki. Wycofać odłowy sieciowe, być może dorybić ale nie karpiem tylko leszczem,linem,okoniem czy co tam potrzeba i wprowadzić niezależne od składki okręgowej 1/3/7 czy 14 dniowe opłaty. Czy gdyby taki projekt się sprawdził to nie rozniesie się w kręgach wędkarskich o super łowisku? Pewnie że to nie będzie tak że dzisiaj zaczynamy a latem mamy wody do kolan a ryb do ...... bioder ale w perspektywie 2-4 lat mogłoby się to sprawdzić. 
ps.Zdecydowanie lepsze wyniki miałem na nieodległym jeziorze w Starych Kiejkutach no ale to zupełnie inny
dzierżawca ;-)))
Ja pamiętam czasy kiedy jeziora: Wałpusz, Sasek Wlk i inne okoliczne nie ustępowały temu w Starych Kiejkutach. Ciekawe czy tam jest połów przy pomocy sieci? Czy NIK im kontroluje gospodarkę rybacką? Na obecnym stanie rzeczy wszyscy tracą nawet rybacy. Nic by się nie stało aby taki eksperyment PZW na jednym z jezior przeprowadziło aby zarybiać a nie odławiać. A potem łowisko specjalne.
Pozdrawiam, Konrad

dariuszkrystosiak

  • Hero Member
  • *****
  • Wiadomości: 967
A może inaczej?
« Odpowiedź #9 dnia: Luty 22, 2012, 17:04:23 »
Konrad, myślę że tam RZGW się nie miesza bo jezioro jest w zarządzaniu ośrodka szkoleniowego MSWiA
(tzw. "szkoły szpiegów). Oczywiście osoby spoza resortu mogą wykupić zezwolenie ale wolno łowić tylko z jednego brzegu i nie wolno łowić z łódki.Wiem że zarybiają a czy odławiają sieciami? Myślę że raz albo dwa do roku tak. Nie wiem czy jest prawdą ale fama głosi że wpuszczona jest tam troć jeziorowa,jezioro ponoć z I czy II klasą czystości wody no i głębokości coś ok. 30m.

konradmaly

  • Hero Member
  • *****
  • Wiadomości: 198
A może inaczej?
« Odpowiedź #10 dnia: Luty 24, 2012, 11:21:37 »
dariuszkrystosiakKonrad, myślę że tam RZGW się nie miesza bo jezioro jest w zarządzaniu ośrodka szkoleniowego MSWiA
(tzw. "szkoły szpiegów). Oczywiście osoby spoza resortu mogą wykupić zezwolenie ale wolno łowić tylko z jednego brzegu i nie wolno łowić z łódki.Wiem że zarybiają a czy odławiają sieciami? Myślę że raz albo dwa do roku tak. Nie wiem czy jest prawdą ale fama głosi że wpuszczona jest tam troć jeziorowa,jezioro ponoć z I czy II klasą czystości wody no i głębokości coś ok. 30m.
 Nasz Rzecznik
Twierdzi, że jak na jeziorze nie ma rybaków to natura sobie nie poradzi. Bez siatek i tzw gospdarki rybackiej jeziora będą bezrybne. A rybacy łowią tylko białoryb, który zupełnie się nie opłaca.
Troci tam nie ma jest sielawa, kiedyś łowiłem dzięki znajomości jednego z mieszkańców wsi Kiejkuty i z jego kładki. ryby były bardzo przywoite. Jak przestawały brać płotki i leszcze to wystarczyło postawić żywcówkę lub spinningiem porzucać. Szcupak tak ze 3 kg i znowu brały białe ryby. Z realcji mieszkańca wiem, że rybak tam łowi tylko sielawę, węgorza i szczupaki. Ale czy to prawda?
Pozdrawiam, Konrad

burym

  • Newbie
  • *
  • Wiadomości: 6
A może inaczej?
« Odpowiedź #11 dnia: Luty 25, 2012, 14:45:45 »
- rzecznik prasowy ZG PZW Antoni KustuszFora to ja czytam, aż mi uszami wychodzi. Ciągle nie rozumiemy istoty sprawy. PZW dzierżawi jeziora jako podmiot dopuszczony do tego przez Skarb Panstwa nie w celu, mówiąc brutalnie,  zapewnienia tam warunków do uprawiania hobby wędkarskiego, ale dla prowadzenia na nich racjonalnej gospodarki rybackiej. 
 
Szanowny Panie Rzeczniku.
Zawiadamiam Pana, że PZW gospodaruje wodami właśnie w celu zapewnienia warunków do uprawiania hobby wędkarskiego. 
Jeżeli Pan kiedyś czytał statut PZW to pewnie pamięta Pan odnoścy fragment:

ROZDZIAŁ II 
Cele i środki działania Związku 
§ 6 
Celem Związku jest organizowanie i promowanie wędkarstwa, rekreacji, sportu wędkarskiego, 
użytkowanie i ochrona wód, działanie na rzecz ochrony przyrody i kształtowanie etyki 
wędkarskiej.
Nie rozumiem jak rzecznik Polskiego Związku Wędkarskiego może pisać, że jego celem jest prowadzenie racjonalnej gospodarki rybackiej.

dariuszkrystosiak

  • Hero Member
  • *****
  • Wiadomości: 967
A może inaczej?
« Odpowiedź #12 dnia: Luty 25, 2012, 15:45:28 »
burymNie rozumiem jak rzecznik Polskiego Związku Wędkarskiego może pisać, że jego celem jest prowadzenie racjonalnej gospodarki rybackiej.
[/quote]Może z czystym sumieniem bo już kiedyś wyjaśniał że wędkarstwo to też rybactwo tylko innymi narzędziami,
Burymichu- w Twoim wypadku (moim i całej reszty wędkarzy) do uprawiania rybactwa służy wędka.
Tako rzecze ustawa i tak Ci to P.Kustusz wyjaśni.

konradmaly

  • Hero Member
  • *****
  • Wiadomości: 198
A może inaczej?
« Odpowiedź #13 dnia: Luty 25, 2012, 16:28:43 »
dariuszkrystosiak
burymNie rozumiem jak rzecznik Polskiego Związku Wędkarskiego może pisać, że jego celem jest prowadzenie racjonalnej gospodarki rybackiej.
 
Może z czystym sumieniem bo już kiedyś wyjaśniał że wędkarstwo to też rybactwo tylko innymi narzędziami,
Burymichu- w Twoim wypadku (moim i całej reszty wędkarzy) do uprawiania rybactwa służy wędka.
Tako rzecze ustawa i tak Ci to P.Kustusz wyjaśni.[/quote]
Skoro racjonalną gospodarkę wędką nie da się zrobić to widzę dwa wyjścia:
1 wyjście - zamienić wędki na sieci, siatki agregaty itp. ale to nie moja bajka.
2 wyjście - oddać wody rybakom i zlikwidować PZW, które nie zapewnia dogodnych warunków do uprawiania wędkowania. Na prywatnych łowiskach są jasne reguły gry, jest ryba, jest czysto,................. itd.
Pozdrawiam, Konrad

antoni

  • Hero Member
  • *****
  • Wiadomości: 1637
A może inaczej?
« Odpowiedź #14 dnia: Luty 26, 2012, 08:49:44 »
burym
- rzecznik prasowy ZG PZW Antoni KustuszFora to ja czytam, aż mi uszami wychodzi. Ciągle nie rozumiemy istoty sprawy. PZW dzierżawi jeziora jako podmiot dopuszczony do tego przez Skarb Panstwa nie w celu, mówiąc brutalnie,  zapewnienia tam warunków do uprawiania hobby wędkarskiego, ale dla prowadzenia na nich racjonalnej gospodarki rybackiej. 
  
Szanowny Panie Rzeczniku.
Zawiadamiam Pana, że PZW gospodaruje wodami właśnie w celu zapewnienia warunków do uprawiania hobby wędkarskiego. 
Jeżeli Pan kiedyś czytał statut PZW to pewnie pamięta Pan odnoścy fragment:
ROZDZIAŁ II 
Cele i środki działania Związku 
§ 6 
Celem Związku jest organizowanie i promowanie wędkarstwa, rekreacji, sportu wędkarskiego, 
użytkowanie i ochrona wód, działanie na rzecz ochrony przyrody i kształtowanie etyki 
wędkarskiej.
Nie rozumiem jak rzecznik Polskiego Związku Wędkarskiego może pisać, że jego celem jest prowadzenie racjonalnej gospodarki rybackiej.

A może, jeśli już Kolega tak dobrze czyta Statut PZW, to by doczytał także par. 7, w którym pisze, że Cele Związku realizowane są poprzez pkt. 6: nabywanie i uzytkowanie wód, prowadzenie racjonalnej gospodarki rybackiej i wedkarskiej. Skoro zaś Ojczyzna nauczyła czytac, to warto także znać par. 14 pkt. 5, w który Statut stwierdza, że członek Związku ma obowiązek przestrzegać przepisów z zakresu rybactwa, wędkarstwa i ochrony przyrody.

 

Copyright © 2013 Simple Machines All Rights Reserved.