Tweety na temat @pzworgpl

Polski Związek Wędkarski


Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji

Autor Wątek: Dlaczego w polskich wodach nie ma ryb  (Przeczytany 23972 razy)

fragaria

  • Sr. Member
  • ****
  • Wiadomości: 55
Dlaczego w polskich wodach nie ma ryb
« dnia: Luty 23, 2018, 14:32:06 »
Dlaczego u nas nie ma ryb? Wyjechały za granicę.... bo tam są?

okonek63

  • Sr. Member
  • ****
  • Wiadomości: 83
Odp: Dlaczego w polskich wodach nie ma ryb
« Odpowiedź #1 dnia: Luty 23, 2018, 16:00:44 »
Bo: beretujemy wszystko, kłusownictwo się opłaca, wspomagamy ubogich, taki mamy klimat. Możesz kolego sobie wybrać, ewentualnie dołożyć jeszcze coś od siebie.

wb1119

  • Hero Member
  • *****
  • Wiadomości: 343
Odp: Dlaczego w polskich wodach nie ma ryb
« Odpowiedź #2 dnia: Luty 23, 2018, 17:12:43 »
Niektórzy wędkarze chcą podawania terminów zarybiania. Jak się poda termin, że zarybianie , szczególnie jesienne /bo wiekszę ryby/, to zaraz po zarybieniu już wędki śmigają. U nas zarybianie jest przy udziale strażników SSR.

k_piotr

  • Hero Member
  • *****
  • Wiadomości: 435
Odp: Dlaczego w polskich wodach nie ma ryb
« Odpowiedź #3 dnia: Luty 23, 2018, 17:31:32 »
Ryby są tylko trzeba być cierpliwym i nie oczekiwać 5kg w przeciągu godziny w postaci np dorodnych ploci
boję się, ssr...m

henryk_p

  • Hero Member
  • *****
  • Wiadomości: 239
Odp: Dlaczego w polskich wodach nie ma ryb
« Odpowiedź #4 dnia: Luty 23, 2018, 19:29:58 »
Szkoda że nasi mięsiarze tam nie pojechali bo tam byłoby też pusto. 

fragaria

  • Sr. Member
  • ****
  • Wiadomości: 55
Odp: Dlaczego w polskich wodach nie ma ryb
« Odpowiedź #5 dnia: Luty 23, 2018, 20:07:59 »
Bo: beretujemy wszystko, kłusownictwo się opłaca, wspomagamy ubogich, taki mamy klimat. Możesz kolego sobie wybrać, ewentualnie dołożyć jeszcze coś od siebie.

Za dzieciaka latem widywałem kłusowników z siatkami w zasadzie każdego roku. A ryby i tak były. Od kilkunastu lat kłusowników nie widziałem, ryb też.

wb1119

  • Hero Member
  • *****
  • Wiadomości: 343
Odp: Dlaczego w polskich wodach nie ma ryb
« Odpowiedź #6 dnia: Luty 23, 2018, 20:14:15 »
Dawny kłusownik nie brał ryb w tarliskach i dla świń. Teraz bierze co leci, a nie zobaczysz go bo mają komórki i obserwatorzy /wg rządu - sygnaliści/ siedzą dalej i jak ktoś obcy idzie to sieci nie wyciągną.

fragaria

  • Sr. Member
  • ****
  • Wiadomości: 55
Odp: Dlaczego w polskich wodach nie ma ryb
« Odpowiedź #7 dnia: Luty 23, 2018, 20:35:44 »
Dawny kłusownik nie brał ryb w tarliskach i dla świń. Teraz bierze co leci, a nie zobaczysz go bo mają komórki i obserwatorzy /wg rządu - sygnaliści/ siedzą dalej i jak ktoś obcy idzie to sieci nie wyciągną.

Rozumiem, że troć i inne szlachetne gatunki... ale takie ryby jak płoć, okoń, szczupak w niewielkich wodach itp. to się przecież chyba nie opłaci.
Pomijam tu regiony takie jak Mazury - ilość restauracji, turystyka, zbyt, wysokie bezrobocie itp. tam mogą się przyczyniać do kłusownictwa. Ale w moim regionie dużo roboty i każdy łatwiej  zarobi na kilo dobrej kaszanki niż wykłusuje  kilo płoci zresztą masowo zarażonej pasożytem i niesmacznej.

fragaria

  • Sr. Member
  • ****
  • Wiadomości: 55
Odp: Dlaczego w polskich wodach nie ma ryb
« Odpowiedź #8 dnia: Luty 23, 2018, 20:44:04 »
Ryby są tylko trzeba być cierpliwym i nie oczekiwać 5kg w przeciągu godziny w postaci np dorodnych ploci

No ja wiem, że wędkarstwo to sposób na spędzanie wolnego czasu a nie na wyżywienie rodziny :)
Też mnie cieszy, że kilka okonków zdecydowało się na branie. Ale bardziej cieszy mnie wyjście dużego szczupaka za przynętą - jeszcze lepiej jak się nie zapnie. Wystarczy, że jest. Tylko, że nie ma a właściwie bardzo trudno zobaczyć.

okonek63

  • Sr. Member
  • ****
  • Wiadomości: 83
Odp: Dlaczego w polskich wodach nie ma ryb
« Odpowiedź #9 dnia: Luty 23, 2018, 23:04:59 »
Kolego fragania mamy do czynienia ze złożonym problemem a na jego zaistnienie złożyło się kilka składowych. Po pierwsze mentalność naszych kolegów. Dla większości liczy się tylko dziś a po nich choćby potop. Brak mądrej polityki zarybieniowej, brak umiaru w zabieraniu ryb z łowiska (każda próba ograniczenia tego traktowana jest jak zamach na ich prawa-bo nikt nie może im tego prawa odebrać). Czystość naszych wód zwłaszcza tych mniejszych się pogarsza. Na jednych problem eutrofizacji już istnieje, na innych się rozwija. Marzysz o dużym szczupaku, masz na to szansę bo jeszcze się takie uchowały. Potrafimy spieprzyć wszystko.

fragaria

  • Sr. Member
  • ****
  • Wiadomości: 55
Odp: Dlaczego w polskich wodach nie ma ryb
« Odpowiedź #10 dnia: Luty 24, 2018, 08:28:54 »
Mi się wydaje, że jednak po pierwsze czystość wód. Ryba składa kilkaset - nie wiem - kilka tysięcy ziaren ikry. W czystej wodzie nawet "przełowiona" szybko się odrodzi. Prosty mechanizm - ubyło ryb=przybyło pokarmu=przybyło ryb. W brudnej wodzie pewnie brak pokarmu. Pierwszy wyleciał rak a to była dla wielu gatunków wyżera w czerwcu. Ni ma papu ni ma ryb. Te z zarybień są głodne i  "głupie" więc dadzą się wyłapać i problem tylko narasta.
ZATEM ZARYBIAĆ I WALCZYĆ Z KŁUSOWNIKAMI CZY TEŻ LEPIEJ WALCZYĆ O CZYSTE I DZIKIE ŁOWISKA? Bo środków niewiele a potrzeby wielkie.
 

fragaria

  • Sr. Member
  • ****
  • Wiadomości: 55
Odp: Dlaczego w polskich wodach nie ma ryb
« Odpowiedź #11 dnia: Luty 24, 2018, 08:44:40 »
Jedna dajmy na to tama we Włocławku załatwiła więcej szlachetnych gatunków ryb niż kilka pokoleń kłusowników.
Nhttps://ddwloclawek.pl/pl/11_wiadomosci/16933_ichtiolodzy_licza_i_znakuja_ryby_wedrowne_plynace_przez_tame.html

Na szczęście coś się ruszo

okonek63

  • Sr. Member
  • ****
  • Wiadomości: 83
Odp: Dlaczego w polskich wodach nie ma ryb
« Odpowiedź #12 dnia: Luty 24, 2018, 09:28:45 »
Zadanie domowe. Znajdź zależność glony-plankton-białoryb-drapieżnik ;).

henryk_p

  • Hero Member
  • *****
  • Wiadomości: 239
Odp: Dlaczego w polskich wodach nie ma ryb
« Odpowiedź #13 dnia: Luty 24, 2018, 20:33:30 »
Odp. okonek63 - Wędkarz mięsiarz zniszczy wszystko.

kajko521

  • Full Member
  • ***
  • Wiadomości: 33
Odp: Dlaczego w polskich wodach nie ma ryb
« Odpowiedź #14 dnia: Luty 25, 2018, 22:48:49 »
Na tak zadane pytanie nie ma prostej i jednoznacznej odpowiedzi, żeby temat zgłębić należałoby napisać kilka prac doktorskich.
Nie jestem ichtiologiem z tytułem naukowym, ale interesując się wędkarstwem już ponad pięćdziesiąt lat wydaje mi się że potrafię zdiagnozować przynajmniej część problemów które nurtują wędkarzy w naszym kraju.
Jedną z głównych bolączek gnębiących nasze wody jest niespójne i bardzo chaotycznie tworzone prawo. Uważam, że do dzisiaj w gospodarce rybackiej i wędkarskiej panuje głęboka komuna, a być może nawet coś jeszcze gorszego. W cywilizowanym świecie nie istnieje chyba pojęcie „planowanej gospodarki rybackiej” w otwartych wodach śródlądowych, gdzie wody będące własnością państwa oddawane są w dzierżawę ludziom którzy nie muszą mieć żadnych kwalifikacji, wystarczy że stać ich na wynajęcie fachowca który napisze „dobry” operat rybacki.  W czasach komuny gdy obowiązywała tzw gospodarka planowa, państwo wychodziło z założenia że każdy kawałek wody musi produkować białko którego w tamtych czasach tragicznie brakowało i stąd ryba odłowiona z jezior ujmowana była w ogólnokrajowym bilansie tegoż białka. System ten obowiązuje z niewielkimi modyfikacjami do dnia dzisiejszego, pomimo że chętnych do kupna ryb takich jak krąp,płoć, drobny leszcz trudno znaleźć. Tak na marginesie zastanawiam się zawsze co dzieje się z rybią drobnicą odławianą przez użytkowników rybackich( w tym brygady rybackie PZW). Nie wiem czy w krajach w których wodach nie brakuje ryb, takich jak Wielka Brytania, Holandia, prowadzi się odłowy białej ryby – z tego co wiem w krajach tych nie ma tradycji spożywania ryb słodkowodnych ( poza nielicznymi wyjątkami).
 W latach minionych na wodach śródlądowych niepodzielnie rządziły Państwowe Gospodarstwa Rybackie ( w skrócie PGRyby) i to co teraz napiszę dla wielu może zabrzmieć jak herezja, otóż PGRyby prowadziły w mojej opinii  o wiele lepszą gospodarkę rybacką aniżeli obecni dzierżawcy. Wielu dzisiejszych dzierżawców jezior  i rzek w naszym kraju to dawne PGRyby po przekształceniach własnościowych – ich poprzedni dyrektorzy uwłaszczyli się na państwowym majątku tworząc różnego rodzaju spółki i spółeczki. Wcześniej w PGRybach prowadzona była gospodarka rybacka zgodnie z regułami sztuki – odłowy prowadzone były w sposób planowy, każdy PGRyb dysponował własną wylęgarnią i prowadzone były regularne zarybienia. Dzisiaj wody otwarte trzebione są „do spodu”      o zarybieniach nikt nie myśli. Prawidłową gospodarkę prowadzi się na stawach hodowlanych, jeziora są miejscem gdzie się wyłącznie łowi.Ryby z zarybień wykazywane dla celów sprawozdawczych trafiają do sklepów lub jako obsada do stawów hodowlanych a nie do jezior .
W latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych miałem bliskiego znajomego który był szefem jednego z PGRybów. Nie jeden raz w trakcie długich rozmów miałem okazję przekonać się że wtedy do wody i ryb w niej pływających podchodziło się zupełnie inaczej jak dzisiaj, Zarybianie jezior węgorzem w dużych ilościach było normalnym działaniem, z sieji po odłowieniu pozyskiwano ikrę która następnie była  dzielona – część po zaoczkowaniu  pozostawiano w jeziorze w którym został pozyskana a pozostałą część zabierano do wylęgarni żeby pozyskać wylęg  lub narybek. O tym żeby stawiać siatki w okresie tarła szczupaka nikt nie pomyślał.  Oczywiście nie twierdzę że PGRyby były rajem – wiem doskonale do jakich wałków tam dochodziło

Dzisiaj ta firma już pod inną nazwą i pod innym kierownictwem dzierżawione jeziora traktuje jak łup wojenny w myśl zasady „ zero nakładów- maksimum zysków”. Wylęgarnia została już dawno zlikwidowana, ewentualnie produkuje się w niej narybek karpia jako obsadę stawów hodowlanych.
Jednym ze źródeł dochodów dla tego typu firm jesteśmy my – wędkarze, którzy wykupujemy pozwolenia na wędkowanie w jeziorach przez nich dzierżawionych. W zamian dostajemy dostęp do wody w której przez dwieście dni w roku stoją sieci.
Z drugiej strony patrząc na aspekt ekonomiczny, potrafię zrozumieć dzierżawców wód którym w początkach  transformacji zaoferowano umowy dzierżawne na dziesięć lat – kto rozsądny będzie wrzucał do wody narybek który kosztuje określone pieniądze, a nie będzie miał gwarancji że tę rybę                          będzie miał szansę odłowić. Jednakże rozwiązanie wprowadzone ostatnio tzn przedłużanie umów dzierżawnych na kolejne lata w oparciu o oświadczenia aktualnego dzierżawcy też nie jest wolne od wad.   
Kolejny aspekt to kłusownictwo – jak długo kłusownictwo rybackie będzie traktowane z przymrużeniem oka przez policję, prokuraturę i sądy – tak długo tej plagi się nie zwalczy. Bardzo często traktuje się kłusownika jako biedaka który poszedł złowić kilka rybek dla dzieci płaczących z głodu – kary są śmiesznie niskie, o tym żeby kłusownik trafił za kratki nie ma co marzyć a żeby         zapłacić orzeczoną grzywnę  kłusol ponownie stawia siatę albo uruchamia agregat.
Rozpędziłem się więc czas chyba kończyć, w wolnej chwili postaram się wrzucić na forum kolejne przemyślenia.

 

Copyright © 2013 Simple Machines All Rights Reserved.