Tweety na temat @pzworgpl

Polski Związek Wędkarski


Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji

Autor Wątek: Rzemieniec – czyli problemowa biała „tasiemka”  (Przeczytany 2005 razy)

Administrator2

  • Administrator
  • Hero Member
  • *****
  • Wiadomości: 139
Rzemieniec – czyli problemowa biała „tasiemka”
« dnia: July 26, 2018, 12:38:14 PM »
Publikujący: Okręg PZW w Piotrkowie Trybunalskim

Większość wędkarzy, nawet tych którzy nie zabierają złowionych ryb, mogła spotkać się z przykrym obrazkiem leszczy, płoci, krąpi tudzież innych ryb karpiowatych z silnie rozdętą brzuszną częścią ciała, a nie był to okres tarłowy i trudno podejrzewać, że były tego przyczyną silnie rozbudowane gonady z ikrą. Ryby te sprawiają – pomimo znacznych rozmiarów „brzuszka”, wrażenie wychudzonych i jest tak w rzeczywistości. Przecinając taką pogrubioną nienaturalnie rybę (niekiedy może mieć nieznacznie tylko zmienione gabaryty) amator rybiego dania dostrzega w jamie ciała, pomiędzy narządami przypominające twardy makaron, taśmowate twory. Długość, szerokość i grubość tych kremowo-białych „dodatkowych elementów” budowy wewnętrznej naszej rybki bywa różna, częściowo zależna od wielkości jej żywiciela i stadium rozwoju intensywnie dokarmianego „pasażera”. Nierzadko przekracza 30 cm długości, ponad 1 cm szerokości i 2-4 mm grubości stanowiąc znaczny procent masy złowionej przez nas ryby. W jednej rybie, jako żywicielu, bytować może od jednej do kilku larw (plerocerkoidów) tasiemca Ligula sp., bo to ten rodzaj odpowiada za stan chorobowy określany jako liguloza. Najpospoliciej występującym gatunkiem jest Ligula intestinalis (znana jako ligula – rzadziej nazywana rzemieńcem) będąca utrapieniem na jeziorach i zbiornikach zaporowych z liczną populacją leszcza, płoci, krąpia i innych gatunków karpiowatych.

 

Dorosłe tasiemce tego rodzaju pasożytują w przewodzie pokarmowym ptaków rybożernych, stąd masowość występowania ligulozy u ryb związana jest z licznym bytowaniem - lęgowym lub tylko żerowiskowym - ptaków, takich jak perkozy, czaple, kormorany, ale również różne gatunki mew. Wydostające się z przewodu pokarmowego ptaków jaja tasiemca, po dostaniu się do środowiska wodnego wykluwają się i jako larwy zwane koracidiami żyją swobodnie w wodzie tylko 4-5 dni.  Zjadane w tym czasie przez widłonogi przekształcając się w procerkoidy. Etap rozwoju w organizmie widłonoga trwa do 14 dni. Zarażone widłonogi stają się łatwym łupem ryb, w których przewodzie pokarmowym procerkoidy tasiemca  przekształcają się w plerocerkoidy rosnąc w  tasiemkowatej formie do kilkudziesięciu centymetrów długości (bywa, że nawet do 50 cm).  Ten etap rozwoju trwa już długo – nawet kilka lat. Rozwijający się pasożyt powoduje silne spowolnienie wzrostu swojego żywiciela, niezdolność do efektywnego rozrodu (skrajnie -  powoduje wstrzymanie rozwoju gonad), a w okresach niedoboru pokarmu, zwykle wiosną, do masowych śnięć zarażonych ryb. Osłabione, upośledzone ruchowo, zarażone tasiemcem ryby stają łatwym łupem rybożernych ptaków. Zjedzone wraz z rybą pasożyty, z uwagi na bardzo zaawansowany rozwój, już w kilka dni przeobrażają się w organizmie ptaka w ostateczną postać, rosną do blisko 1m długości i … rozpoczynają etap rozmnażania uwalniając do środowiska wodnego jaja (z odchodami ptaków), dające początek nowemu pokoleniu taśmowatych pasożytów. Zarażone larwami liguli ryby obciążone są nią praktycznie dożywotnio, bo choć czasami dochodzi do perforacji powłok ciała i wydostania się plerocerkoidów tasiemca bezpośrednio do środowiska wodnego – to proces ten prowadzi też do śnięcia żywiciela. Straty w populacji ryb karpiowatych zarażonych ligulozą są w warunkach jezior i zbiorników zaporowych bardzo wysokie – sięgają niekiedy 50% nie licząc strat wywołanych ograniczeniem rozrodu. Skala śnięć pozostaje jednak niezauważana z uwagi na fakt, że większość ofiar liguli trafia w dzioby ostatecznych żywicieli lub innych ichtiofagów.

 

Oprócz liguli w organizmie różnych gatunków ryb bytują też pokrewne gatunki tasiemców z rodzaju Diagramma i Schistocephalus. W swoim cyklu rozwojowym wykorzystują różne gatunki widłonogów stanowiących składnik zooplanktonu naszych wód, różne gatunki ryb i ptaków, jako ostatecznych żywicieli. Wspólną ich cechą są bardzo charakterystyczne stadia – tasiemkowate plerocerkoidy wypełniające brzuszną jamę ciała żywiciela – ryby.

 

Efektywna walka z pasożytami ryb tej grupy jest praktycznie niemożliwa. Przerwanie cyklu rozwojowego tasiemca poprzez eliminację choćby jednego żywiciela pośredniego – zooplanktonu, ryb, ptaków rybożernych jest nierealne (a ewentualne urzeczywistnienie takiego planu wiązałoby się  z nieprzewidywalnymi stratami środowiskowymi). Z rybacko-wędkarskiego doświadczenia pozostaje tylko rozsądne gospodarowanie populacjami ryb karpiowatych w obszarach nasilonej epizoocji (zwiększony odłów gatunków najbardziej narażonych na inwazję pasożyta czyli leszcza, krąpia, płoci) oraz  zwiększanie w drodze zarybień i ochrony populacji ryb drapieżnych – redukujących chore na ligulozę drobne karpiowate zanim spożyją je ptaki. Z rybami zarażonymi ligulozą możemy spotkać się na większości zbiorników (sporadycznie również w rzekach).  Aktualnie w wodach Okręgu Piotrkowskiego najwyższy poziom zarażenia ligulozą napotkamy na Zb. Cieszanowice (krąp, płoć) i Zb. Miedzna (ofiarą jest zwykle leszcz i płoć). Na obu zbiornikach liczebność rybożernych ptaków jest bardzo duża, co sprzyja podtrzymaniu wysokiej liczebności pasożyta, a że obdarzone zdolnością latania ptaki swobodnie przemieszczają się – przenoszą w dowolny obszar wód problem rybich pasożytów.

 

A my wędkarze możemy coś pomóc będąc nad wodą? Niewiele, ale … nie pozostawiajmy wnętrzności z obieranych ryb na brzegu wód czy w samej wodzie (często w sposób widoczny lub jeszcze niewidoczny zaatakowane przez tego dość pospolitego tasiemca) podobnie, jak nie pozostawiajmy w wodzie napotkanych śniętych ryb (zjedzone przez ptactwo staną się potencjalnym źródłem zarażania zdrowych ryb). Nie uwalniajmy też do łowiska ryb z wyraźnymi objawami ligulozy – z pewnością nie wrócą na wolności do zdrowia, a będą rozprzestrzeniać „taśmowaty” problem.

 

Pasożyt bytuje wyłącznie w jamie trzewiowej ryb, a zatem spożywanie mięśni ryb, szczególnie po obróbce termicznej, nie zagraża ludziom. Wychudzenie może jednak obniżać walory konsumpcyjne. Same tasiemce w formie wspomnianych plerocerkoidów w niektórych lokalnych kulturach były też po obróbce termicznej … spożywane. W końcu to niemal czyste białko zwierzęce. Do takiej degustacji nikogo jednak nie namawiam.

 

Aleksander Góralczyk - ichtiolog

« Ostatnia zmiana: July 26, 2018, 12:41:45 PM wysłana przez Administrator »

 

Copyright © 2013 Simple Machines All Rights Reserved.