Tweety na temat @pzworgpl

Polski Związek Wędkarski


Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji

Autor Wątek: A może inaczej?  (Przeczytany 11523 razy)

jakubuwarszawa

  • Jr. Member
  • **
  • Wiadomości: 48
A może inaczej?
« Odpowiedź #60 dnia: Czerwiec 10, 2013, 01:15:49 »
- rzecznik prasowy ZG PZW Antoni KustuszTak, jak weidać najwyraźniej inaczej rozumiemy pojecie racjonalnej gospodarki. Ja stosuje to zawarte w definicji ustawowej, czyli takie prowadzenie gospodarki rybackiej, by rybostan znajdował się w równowadze i służył przyszlym pokoleniom. Nie wiem co oznacza swobodne i odpowioednie wędkowanie w tak rozumianej gospodarce, ale rozumiem chęc zmiany przepisow, więc odpowiadam. To nie fora wędkarskie stanowią gospodarke wędkarską, tylko praca na wodach i to praca zrówno rybaków, jak i wędkarzy. Tamta rzeczywistość daje się definiować, badać, kontrolować i oceniać, a ta w internecie jest niczym innym jak chciejstwem. Podobnie jak z przepisami. PZW nie jest jedynym gospodarzem wod w tym kraju. Podobnie, jak i inni musi się dostosować do obowiązujących przepisow. Więc jeśli te przepisy nie ulegną zmianie, to trzeba ich przestrzegać. Mam nadzieję, że zarowno Kolega, jak i inni zwolennicy ciągłej zmiany przepisow na swoją korzyść, także to rozumieją. Więc do spotkania na Sasku Wielkim. Zapraszam na górki w pobliżu Linowa, na stok przed pomostami przy Marku Pichalu lub na cypel w tamtejszej zatoce. Dla tych co poświęcą kilka dni na nęcenie, zawsze znajdzie się tam solidny węgorz, okoń, lin, sandacz lub leszcz. Tylko potrzebna jest cierpliwość.
 
Panie Rzeczniku, czemu ZG jest taki wybiórczy? Prowadzenie gospodarki rybackiej jest konieczne bo wymusza to na użytkowniku wody Państwo za to już dostosowanie się do zapisów ustawy o sporcie nie jest koniecznie?
Słusznie jeden z kolegów powyżej zarzuca wam bierność- PZW z setkami tysięcy członków ma ogromne możliwości lobbowania a i zebranie wymaganej ilości podpisów pod projektem ustawy jest całkiem realne.
W jednej kwestii kładziecie uszy po sobie a drugiej rzekomo sterujecie niemalże Ministerstwem Sportu? Bo jak mniemam, nadal Pan utrzymuje, że w MSiT toczy się proces legislacyjny mający na celu dostosowanie zapisów ustawy do woli ZG?
To może coś jest na rzeczy?
I czekamy na odpowiedź na pytanie kolegi o "dane wrażliwe" i ich udostępnianie.

piotr1949

  • Newbie
  • *
  • Wiadomości: 13
A może inaczej?
« Odpowiedź #61 dnia: Lipiec 01, 2013, 03:56:13 »
Fajny fim wczoraj widziałem.
Jest w nim taka scena, w której Bardzo Ważny Urzędnik Państwowy zamierza odłowić kilka tysięcy sztuk ryb. Prasa wędkarska wręcz linczuje jegomościa i ten odpuszcza. Rzecz dzieje się się w Anglii.
A u nas. Generał odławia co roku kilka tysięcy TON ryb a protestują tylko wędkarze na różnych portalach.
PS. Film nazywa się” Połów szczęścia w Jemenie „ . Polecam

piotrek99_

  • Newbie
  • *
  • Wiadomości: 6
A może inaczej?
« Odpowiedź #62 dnia: Wrzesień 21, 2013, 02:58:30 »
Czy PZW dojrzało do tego aby działać inaczej?
Mam wątpliwości.
Przykład pierwszy z brzegu: wprowadzanie obyczaju ‘złów i wypuść’, będącego niewątpliwie oznaką kultury wędkarskiej, gdyż pozwala utrzymać pogłowie cennych ryb na stałym poziomie.
Jak to wygląda na jeziorach PZW administrowanych przez GR Suwałki.
Większość ryb, szczególnie tych najcenniejszych dla wędkarzy gatunków wyławiają rybacy. Ryby te zwykle giną już w sieci. A jest ich co roku kilka tysięcy ton, a więc miliony sztuk!
Na drugim miejscu co do ilości odławianych ryb<a></a> postawił bym malejącą z roku na rok grupę wędkarzy- mięsiarzy.
Na trzecim miejscu coraz mniej liczni tradycyjni kłusownicy.
Dla tych trzech grup: rybaków, mięsiarzy i kłusowników  ryby stanowią główne lub częściowe źródło utrzymania. Paradoksem jest że rybacy utrzymują również ZG PZW który jest tym samym głównym beneficjentem   całego systemu ogałacania naszych(PZW) jezior .
Dla wędkarzy sportowców  zostają resztki.
ZG PZW propaguje wśród wędkarzy ideę „złów i wypuść” mając na myśli swój rybacki biznes: to co wypuszczą wędkarze, w większości wyłowią rybacy. I o to chodzi!
 Czy można to zmienić? Na pewno tak, ale zacząć należałoby od wymiany ZG PZW co jak wykazuje doświadczenie ostatniego ćwierćwiecza nie jest takie proste…

antoni

  • Hero Member
  • *****
  • Wiadomości: 1637
A może inaczej?
« Odpowiedź #63 dnia: Wrzesień 21, 2013, 11:44:27 »
Szanbowny kol. Piotrku, jak już bierzesz się za ocenę dzialalności PZW icałego rybactwa, to lepiej obracać się wśród konkretnych danych, a nie fantazjować, bo to psuje skalę i wartośc argumentacji. W PZW nikt nikomu nie zabrania stosowania metody ,,złów i wypuść\'\', jak też metody ,,no kil\'\', ale Związek pozostawia to własnej decyzji wędkarza. Dla pozostałych osób, które uprawiają na wodach PZW amatorski połów ryb i korzystają z pożytków tych wód PZW określa reguły dotyczące norm dziennego polowu, wymiary i okresy ochronne itd, które są zawarte w RAPR oraz w zezwoleniach na amatorski połów ryb. Wystarczy więc przestrzegać tych przepisów i już będzie całkiem dobrze na naszych wspólnych wodach.
  Co zaś do skali tych wielu tysięcy ton odlowów sieciowych na wodach GR, to pragnę uniżenie poinformować Szanownego Kolegę, że w całym PZW w 2012 roku odłowy gospodarcze wyniosły 652 tony ryb, z czego 23,3 tony przeznaczono na przerzuty, a 2,5 tony do dalszej produkcji. Tak więc połowy ryb konsumpcyjnych wyniosły łącznie we wszystkich okręgach, jak również w GR 626.9 tony. Gdzie więc jest mowa o tych tysiącach ton? Oświadczam kategorycznie, że PZW prowadzi połowy gospodarcze tylko tam, gdzie wynika to z odpowiednich możliwości produkcyjnych wód, wskazują na to badania naukowe i odpowiednie zapisy operatów rybackich i umów dzierżawnych. W pozostałych wodach ograniczono się do połowów kontrolnych, regulacyjnych i interwencyjnych, które wykonywane były w przypadku przyduch, powodzi i innych klęsk żywiołowych dla przerzutu i ratowania ryb.
Gospodarka rybacka i wędkarska w PZW stanowi pochodną i sumującą się gospodarkę każdego z nas, a więc zarówno rybaka, który pracuje na rzecz PZW, jak i wędkarza. To czy bedzie on stosować metodę ,,złów i wypuść\'\' czy będzie zabierać ryby do domu, to jest jego sprawa, byle by robił to zgodnie z przepisami RAPR oraz etyką wędkarską. Jeśli się tak stanie, to bedzie można mówić, że wiele się zmieniło. Nie tylko w PZW, ale także  na wszystkich polskich wodach śródlądowych.

zmka

  • Jr. Member
  • **
  • Wiadomości: 48
A może inaczej?
« Odpowiedź #64 dnia: Wrzesień 22, 2013, 01:24:55 »
Panie Antoni ,skoro jest tak dobrze ,to dlaczego jest tak zle?Jak kraj długi i szeroki słychać głosy zawiedzionych wędkarzy nad bezrybną wodą ,a tam gdzie jeszcze w wodzie coś pływa pływają też kilometry sieci.Są to sieci szkodnika ,którego zwą ,,rybakiem PZW" ,istotki bardzo zmyśnej ,mającej środki , możliwości i chęci wyciągnąć z wody wszystko , co w te sieci wpadnie. Ich nie ruszają wymiary i okresy ochronne, zimowiska, tarliska czyli wszystko to , co każdy wędkarz musi mieć w małym paluszku by nie podpaść PSR lub SSR .Przy tym szkodniku wydry , kormorany, norki itp to pikuś. Ciekawostką jest to ,że dane o wielości odołowów rybackich podawanych przez rzecznika PZW też się różnią .Może to wpływ pogody, ciśnienia czy pory dnia lub fazy księżyca. Ostatnie dane to 750 osób i 670 ton odłowionej ryby , czyli na każdego rybaka wypada średnio 893,33 kg towaru na rok. Śmiało więc mogą zadać retoryczne pytanie swojemu pracodawcy- jak żyć Panie prezesie Grabowski , jak żyć.Jednak ze strony rybaków jakoś nie słychać zawodzenia , czyli nie jest zle.Chyba ktoś tu kogoś oszukuje ,albo rzecznik nas ,albo rybacy swego pracodawcę . Wystarczy przejść się po smażalniach, knajpach czy innych przybytkach gastronomicznych na Mazurach , Suwalszczyznie w sezonie turystycznym . Z kupnem świeżej rybki u rybaka czy jego,,przedstawiciela" też niema większych problemów.Do wyboru ,do koloru.I teraz to pytanie ,,a może inaczej ?".Tak ,może być inaczej , a jak to odpowiedz Pan dobrze zna.Poruszaliśmy te sprawy w innych wątkach tylko trzeba chcieć i rozumieć co inni mówią cz piszą.To jest temat do przemyślenia dla chyba naszych przedstawicieli na Walne Zebranie i wybory ZG.

piotrek99_

  • Newbie
  • *
  • Wiadomości: 6
A może inaczej?
« Odpowiedź #65 dnia: Wrzesień 22, 2013, 21:25:03 »
Z wypowiedzi Rzecznika rozumem że w zasadzie nie ma sprawy bo w 2012 roku rybacy wyłowili
z wód PZW tylko 620 ton ryb i jest super!
<a>Otóż moim zdaniem wcale tak dobrze nie jest.</a> Posłużę się opracowaniem  GR PZW Suwałki i Instytutu Rybactwa Śródlądowego na temat wielkości połowów rybackich  i wędkarskich w jeziorach GR PZW Suwałki  w latach 2006-2010. www.pzw.org.pl/pliki/prezentacje/1395/.../018_stabinski_krzywosz.pdf
 
Opracowanie to jest oczywiście napisane w taki sposób żeby pokazać jak rybacy z GR PZW Suwałki pomagają wędkarzom  łowić  coraz więcej ryb.
Niemniej można z niego np. wyczytać, że rybacy wyłowili w 2010 średnio z hektara jeziora PZW o 11% więcej ryb niż średnia krajowa. Wielkość połowów z roku na rok systematycznie  maleje; z 11,48kg/ha w 2006 do 8,81kg/ha w 2010 .  Oznacza to przy wysokiej  intensywności połowów postępującą z roku na rok degradację jezior.
W opracowaniu zwalono wszystko na kormorany które są jakoby źródłem wszelkiego zła: wyjadają cenne gatunki ryb, drastycznie zmniejszają efektywność zarybień itp.
Nie umniejszając winy tych niesympatycznych ptaków uważam jednak, że głównym powodem spadku  pogłowia ryb w jeziorach  są nadmierne połowy prowadzone przez rybaków.
Przytoczone w opracowaniu dane mówiące o wzrastających z roku na rok połowach wędkarskich uważam za całkowicie wyssane z palca i nawet nie próbuję ich  komentować.
Wracając do pytania czy PZW dojrzało do zmiany tej sytuacji  uważam że nie.
Zarząd Główny PZW utrzymuje się w znacznej mierze z GR Suwałki z którym ma zresztą wspólną księgowość. Jak powiedział Antoni Kustusz; „ PZW dzierżawi jeziora jako podmiot dopuszczony do tego przez Skarb Państwa nie w celu, mówiąc brutalnie, zapewnienia tam warunków do uprawiania hobby wędkarskiego, ale dla prowadzenia na nich racjonalnej gospodarki rybackiej.”
Co to oznacza np. odnośnie połowów szczupaka, ulubionej ryby zarówno wędkarzy jak  i rybaków.
Wędkarze chcieliby łowić szczupaki duże, najlepiej metrowe.
Rybacy odwrotnie. Najlepsze do sprzedaży są szczupaki kilogramowe. Wielkie szczupaki wyjadają sielawę i są z ich punktu widzenia całkowicie zbędne w jeziorach.
Efekt jaki jest każdy widzi. Złowienie w jeziorze szczupaka powyżej dwóch kilo jest rzadkością  nawet tam gdzie sztuki półkilogramowe występują masowo.  Nie opłaca się  ich trzymać. Zwyciężyła jak mówi rzecznik „ racjonalna gospodarka rybacka”
RACJONALNA GOSPODARKA RYBACKA stanowi dla ZG PZW rodzaj dogmatu o którym się nie dyskutuje. 
Na zmianę Zarządu trudno liczyć, toteż nie widzę szans  na zmianę tendencji w postępującej degradacji jezior. 

akobus

  • Jr. Member
  • **
  • Wiadomości: 6
Odp: A może inaczej?
« Odpowiedź #66 dnia: Sierpień 23, 2019, 23:12:09 »
Odświeżam temat.
Czy ktoś wie lub ktoś z PZW może napisać jak obecnie wyglądają odłowy na jeziorze Sasek Wielki?
Czy rybacy nadal stawiają sieci i jakie ilości ryb są odławiane?

 

Copyright © 2013 Simple Machines All Rights Reserved.