Logowanie

Zarejestruj się

Karta wękarska

Dodaj odpowiedź

  Karta wękarska  
  Paweł S

Od: 2011-05-03

Posty: 5

08 lipca 2011 22:35  
Niech mnie ktoś przekona że warto opłacić kartę wędkarską.  
 
  Krzyś

Od: 2011-02-01

Posty: 184

09 lipca 2011 14:35  
Hmmm. A może Cię przekonać dlaczego nie warto ?  
 
  Antoni Kustusz - rzecznik prasowy ZG PZW

Od: 2008-10-01

Posty: 785

10 lipca 2011 06:08  
Już z samego pytania widać, że Kolega zupełnie nie orientuje się o co chodzi. Bo kartę wędkarską trzeba uzyskać w starostwie właściwym dla miejsca zamieszkania  po zdaniu stosownego egzaminu przed komisją egzaminacyjną koła PZW na tym terenie. To kosztuje niewiele i dokument zostaje na całe życie zapewniając uprawnienia do wędkowania. Natomiast czy ktos chce się zapisac do PZW i po opłaceniu niezbędnych składek oraz wpisowego stać się członkiem PZW, to już zależy od niego. Jeśli przemawiają do niego argumenty programowe, to po przeczytaniu Statutu PZW dowie się czym się zajmuje ta organizacja, jakie nakłada obowiązki i jakie nadaje prawa. Jeśli docierają argumenty ekonomiczne, a chyba o to chodzi, to proponuje porównać tabele składek i opłat za zezwolenia na amatorski połów ryb pomiedzy członkami PZW a osobami niezrzeszonymi, a także zbadać ofertę dostępu do wód. Argumentów jest wiele i trzeba je przeanalisować osobiście.    
 
  Paweł S

Od: 2011-05-03

Posty: 5

10 lipca 2011 22:40  
Witam. Miałem kiedyś kartę wędkarską. Jak byłem młody. Namówiłem też kolege żeby wyrobił. Było to ok 15 lat temu. Dziś mam 30 i nie jestem pełen ideałów jak kiedyś. Wtedy mogłem sie pochwalić tym że należe do PZW. Moralnie czuje sie usprawiedliwiony ponieważ wszystkie ryby wypuszczam i namawiam do tego innych. Jeśli bym wykupił kartę to musiał bym uznac ze wzystko jest ok, że akceptuję powyższy stan. Ale mi nie podoba się jak jest. Przy obecnej liczbie członków, PZW ma w swojej opiece za dużo wód. Jest to woda nie do upilnowania. Ja nawet zrezygnował bym z zarybiania na rzecz ochrony wód. Zostawił bym tylko najciekawsze łowiska może połowe tego co jest albo jeszcze mniej. Do wody trafiało by dwa razy więcej ryb i łatwiej by to było upilnować. Kiedy wreszcie pojawiły by się ryby to odrazu wzrosła by liczba cżłonków PZW i można by zwiększać liczbę łowisk itd. Chodzi mi o to żeby zacząć od czegoś małego ale co by dobrze funkcjonowało. A nie jak jest teraz wszystkie wody nasze, milony ryb wpuszczane co roku a i tak od 10 lat nie złapałem szczupaka większego niż trzy kilo. 15 lat nad wodą i tylko jedna kontrola 15 lat temu. Do okoła pełno łowisk PZW a za te gdzie się uchowała jakaś ryba to dodatkowa opłata. Wykupił bym kartę jak bym miał jakieś lowisko, o które ktoś dba. Inną stroną jest fakt że moim skromnym zdaniem Pzw nie zależy na zwiększaniu liczby członków.  
 
  tomjas78

Od: 2009-08-23

Posty: 689

11 lipca 2011 11:31  
S Paweł  Inną stroną jest fakt że moim skromnym zdaniem Pzw nie zależy na zwiększaniu liczby członków.
<fieldset>I tu niestety muszę kolegę zmartwić . PZW baaaaaaaaaaaaaaaardzo zależy na dopływie nowych członków , bo to dodatkowa kasa dla związku . A co ten wedkarz nad woda robi to już ich nie interesuje. Proszę zwrócić uwagę na to w jaki sposób przeprowadzany jest egzamin . Którego de facto nie ma , wystarczy że w kole zobaczą kasę i jest ok. Sam stwierdziłeś , że od 15 lat idzie ku gorszemu . Ja postanowiłem ostatni sezon opłacić . A od przyszłego tylko łowiska komercyjne . I to też wody rybne PZW . Tak niestety w polsce jest . Są wody PZW i są wody PZW , niby to samo , ale różnica ogromna . Znajdź typowe łowisko komercyjne PZW . I tam się nałowisz .  </fieldset>
 
 
  Antoni Kustusz - rzecznik prasowy ZG PZW

Od: 2008-10-01

Posty: 785

12 lipca 2011 06:35  
S PawełWitam. Miałem kiedyś kartę wędkarską. Jak byłem młody. Namówiłem też kolege żeby wyrobił. Było to ok 15 lat temu. Dziś mam 30 i nie jestem pełen ideałów jak kiedyś. Wtedy mogłem sie pochwalić tym że należe do PZW. Moralnie czuje sie usprawiedliwiony ponieważ wszystkie ryby wypuszczam i namawiam do tego innych. Jeśli bym wykupił kartę to musiał bym uznac ze wzystko jest ok, że akceptuję powyższy stan. Ale mi nie podoba się jak jest. Przy obecnej liczbie członków, PZW ma w swojej opiece za dużo wód. Jest to woda nie do upilnowania. Ja nawet zrezygnował bym z zarybiania na rzecz ochrony wód. Zostawił bym tylko najciekawsze łowiska może połowe tego co jest albo jeszcze mniej. Do wody trafiało by dwa razy więcej ryb i łatwiej by to było upilnować. Kiedy wreszcie pojawiły by się ryby to odrazu wzrosła by liczba cżłonków PZW i można by zwiększać liczbę łowisk itd. Chodzi mi o to żeby zacząć od czegoś małego ale co by dobrze funkcjonowało. A nie jak jest teraz wszystkie wody nasze, milony ryb wpuszczane co roku a i tak od 10 lat nie złapałem szczupaka większego niż trzy kilo. 15 lat nad wodą i tylko jedna kontrola 15 lat temu. Do okoła pełno łowisk PZW a za te gdzie się uchowała jakaś ryba to dodatkowa opłata. Wykupił bym kartę jak bym miał jakieś lowisko, o które ktoś dba. Inną stroną jest fakt że moim skromnym zdaniem Pzw nie zależy na zwiększaniu liczby członków.
 Bardzo cenna analiza sytuacji, choć z nie do końca słusznymi wnioskami. Stan ichtifauny i dostepnośc łowisk to już zagadnienie dla naukowców, bo przecież dla PZW, który działa w skali całego kraju liczy się nie tylko dostepnośc wód w poszczególnych regionach, ale także powszechnośc tego dostępu w skali kraju. Zasady gospodarki rybackiej regulują przepisy państwowe i PZW w tym względzie nie może odstepować od wyznaczonych i obowiązujących standardów. Oczywiście musi się zmieniać podejście do wykorzystywania utrzymywanych wód. Nie można już tylko chwalić się ile i jakie mamy wody ,,na utrzymaniu\'\', ale oferować je do wędkowania. Oferowanie oznacza, że trzeba dokładnie wiedzieć co w tych wodach jest, jakie mamy tam ,,obciążenie\'\' i co możemy zaoferować wędkarzom zarówno z PZW, jak i spoza Związku. To się nie dzieje samo i wymaga nakladów, a także współpracy wszystkich użytkowników wód, a więc zarówno tych, którzy te wody utrzymują i przygotowują do zaoferowania, jak i ich uzytkowników, którzy wypełniają rejestry, przestrzgają norm i zasad wędkowania. Jest nad czym mysleć.
 
 
  piotr_okrasa

Od: 2009-02-08

Posty: 605

13 lipca 2011 06:54  
Towarzyszu Antoni a nie może Pan przedstawić na czym polega to stowarzyszenie w oparciu o afery kręcone przez członków ZG PZW którzy zarządzają szarymi członkami zrzeszonymi w PZW.Nie wstydz się Pan powiedzieć prawdy zapewne aferzystom podawałeś niejednokrotnie rękę na zgromadzeniach tej sekty.Dopuki nie będzie nad wami bata państwowego doputy będą kręcone lody.Pozdrawiam i żeczę sukceso w nakręcaniu przyszłych członków .  
 

Dodaj odpowiedź

Uczestnik forum oświadcza, że zapoznał się i akceptuje Regulamin forum

Ostatnio dodane wątki

Najnowsze posty

Najaktywniejsi