Logowanie

Zarejestruj się

okręg katowice - 35 sztuk ryb limiowanych

Dodaj odpowiedź

  okręg katowice - 35 sztuk ryb limiowanych  
  piorun2323

Od: 2011-03-25

Posty: 15

18 stycznia 2012 13:02  
 witam
chciałbym się  dowiedzieć  czy także w innych okręgach   powstały takie  debilne uchwały ??
a mianowicie  35 sztuk ryby limitowanej "na styl prywatnych stawów"   w ciągu roku nie dość ze limity dzienne to nadodatek limit roczny  ??
Dlaczego władze okręgu nie miały odwagi przyjechać na zebrania  kół wędkarskich a jak przyjechali to uciekali ze strach bo chciano ich zlinczować ??
 
 
  jerzy53

Od: 2011-03-15

Posty: 82

18 stycznia 2012 19:27  
Jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze!!!  Zaraz będzie uchwała, że jak chcesz to na następne 35 sztuk możesz wykupić sobie kolejne zezwolenie.  
 
  tadeusz_biernat

Od: 2010-09-14

Posty: 6

18 stycznia 2012 20:08  
Panowie, jak chcecie wiedzieć, to okręg krakowski poszedł jeszcze dalej. Ja się mogę zapytać: dlaczego tak póżno? W kole do którego należę limit na jedno zezwolenie ( w praktyce roczny) wprowadzono już wiele, wiele lat temu. Oczywiście zmniejszanie limitów to nie lek na wszystko. Oprócz zdecydowanego zmniejszania limitów dobowych, powinno wprowadzać się limity tygodniowe, miesieczne czy roczne, zwłaszcza dla drapieżników. Poza tym widełkowe wymiary ochronne dla wszystkich gatunków. A zacząć powinno się od surowego karania kłusoli w białych rekawiczkach z katrą wędkarską w kieszeni, okradających kolegów po kiju. Z Waszych wypowiedzi mogę tylko wywnioskować, że pomyliliście związki. To jest ziązek wędkarski a nie Polski Związek Rybaków Amatorów. Załóżcie sobie Panowie taki związek, zapłaćcie po stówce i tłuczcie dalej co się uwiesi i dalej narzekajcie na wszystkich i wszystko dookoła, tylko nie na samych siebie.
Podsumowując: krok Katowic czy Krakowa jak najbardziej w dobrą stronę, a Zarządom Okręgów życzę determinacji i skuteczności w bdaniu o to co związkowe. Na to, że podejście do wędkarstwa wciąż bardzo licznej grupy wedkarzy szybko samo się zmieni, to bym nie liczył. Dajcie wreszcie powody, żeby zaczeto Was chwalić.
 
 
  jerzy53

Od: 2011-03-15

Posty: 82

18 stycznia 2012 23:41  
tadeusz_biernatPanowie, jak chcecie wiedzieć, to okręg krakowski poszedł jeszcze dalej. Ja się mogę zapytać: dlaczego tak póżno? W kole do którego należę limit na jedno zezwolenie ( w praktyce roczny) wprowadzono już wiele, wiele lat temu. Oczywiście zmniejszanie limitów to nie lek na wszystko. Oprócz zdecydowanego zmniejszania limitów dobowych, powinno wprowadzać się limity tygodniowe, miesieczne czy roczne, zwłaszcza dla drapieżników. Poza tym widełkowe wymiary ochronne dla wszystkich gatunków. A zacząć powinno się od surowego karania kłusoli w białych rekawiczkach z katrą wędkarską w kieszeni, okradających kolegów po kiju. Z Waszych wypowiedzi mogę tylko wywnioskować, że pomyliliście związki. To jest ziązek wędkarski a nie Polski Związek Rybaków Amatorów. Załóżcie sobie Panowie taki związek, zapłaćcie po stówce i tłuczcie dalej co się uwiesi i dalej narzekajcie na wszystkich i wszystko dookoła, tylko nie na samych siebie.
Podsumowując: krok Katowic czy Krakowa jak najbardziej w dobrą stronę, a Zarządom Okręgów życzę determinacji i skuteczności w bdaniu o to co związkowe. Na to, że podejście do wędkarstwa wciąż bardzo licznej grupy wedkarzy szybko samo się zmieni, to bym nie liczył. Dajcie wreszcie powody, żeby zaczeto Was chwalić.
  Nie zamierzam zaprzeczać słuszności idei wędkarstwa, a nie mięsiarstwa, bo także uważam ją za słuszną. Tylko lubię jasne sytuacje. Na dzisiejszy dzień, wędkarstwo na zasadzie "złów i wypuść", chociaż znajduje uznanie coraz większej rzeszy wędkarzy, nie jest powszechne i obowiązujące. I nie rozumiem irytacji  Szanownego Kolegi. A i o zasadnośći dolnych i górnych wymiarów także wiele napisano. Uważam, że wprowadzanie limitów ilościowych, czy inne uzasadnione ograniczenia  powinne być poprzedzone dyskusją , sądażem, czy jakąkolwiek inna informacją.  A gdy coś jest wprowadzane bez wyjaśnienia, to KASA nasuwa się sama.  Dodatkowo, takie myśli nasówa brak jasności i jawności w rozliczaniu naszych pieniędzy. Juz dawno stwierdzono, ze w mętnej wodzie łatwiej sie łowi. To podane wyżej ograniczenie, dla mnie było by wręcz wyzwaniem, bo przy kilku wypadach rocznie na ryby, pewnie jeszce nigdy takiej ilości ryb limitowanych w ciągu roku nie złowiłem. Osobiście uważam, że ogólne niezadowolenie z  uprawiania naszego hobby spowodowane jest  brakiem dobrej ochrony naszych wód. I w tym kierunku powinne iść działania i środki. Na wielu zebraniach, spotkaniach słyszy sie ,że ONI (działacze) nic nie robią w tym kierunku. A ONI to powinno dotyczyć dosłownie każdego wędkarza!!  Bo nie trzeba mieć legitymacji strażnika SSR, żeby zwrócić uwagę koledze z łowiska który pakuje niemiarową rybę do torby, albo gdy sami "wybiórczo" traktujemy RAPRyb. Tylko trzeba otwarcie o tym mówić. Działania SSR, to kropla w morzu!  I właśnie TO czyli nacisk na solidną kontrolę, powinno być GRANE!!  Woda na której są dodatkowe ograniczenia, jest odwiedzana przez mniejszą liczbę wędkarzy. A takie miejsca lubią kłusownicy. Dopuki nie zrozumiemy, że ni ma " ONI ", a wszystko zależy od naszego zaangażownia, nic się nie zmieni w naszym PZW.
 
 
  Juliusz Wardzyński

Od: 2009-12-10

Posty: 20

19 stycznia 2012 08:56  
Witam,
w całości popieram takie inicjatywy.
Ludziom, "decydentom" brakuje jaj, żeby takie zapisy wprowadzać. Albo chcemy łowić z przyjemnością, albo chcemy jeść lub sprzedawać lub dawać kotu.
Pozdrawiam!
 
 
  piorun2323

Od: 2011-03-25

Posty: 15

19 stycznia 2012 11:59  
Kazdy ma swoje zdanie   ale moim zdaniem  limity   roczne na wodach PZW nic nie rozwiążą  , będzie wiecej ryb chowanych po krzakach ! 

Jeśli chcemy aby  ryb był dostatek to moze trzeba było by wprowadzic  zakaz wedkowania conajmniej 2 tygodnie po zarybieniu  danego gatunku a nie jak to ma miejsce na Jeziorach że  zatrybią  np " 5 ton karpia to na następny dzień nie ma gdzie usiąś  z wędkami bo przyjedzie  15 kolegów po kiju  każdy ma stanowisko 10meterków  myślicie ze  złapią 3 sztuki i pojadą do domu  z wpisanymi rybami do rejestru ?? 
wytłuką 80 % ryby wpuszczonej zanim sie ta ryba rozejdzie po całej wodzie   i tu jest problem !!
 
 
  Janusz Trzmielewski

Od: 2008-12-07

Posty: 39

19 stycznia 2012 21:21  
piorun2323Kazdy ma swoje zdanie   ale moim zdaniem  limity   roczne na wodach PZW nic nie rozwiążą  , będzie wiecej ryb chowanych po krzakach ! 
Jeśli chcemy aby  ryb był dostatek to moze trzeba było by wprowadzic  zakaz wedkowania conajmniej 2 tygodnie po zarybieniu  danego gatunku a nie jak to ma miejsce na Jeziorach że  zatrybią  np " 5 ton karpia to na następny dzień nie ma gdzie usiąś  z wędkami bo przyjedzie  15 kolegów po kiju  każdy ma stanowisko 10meterków  myślicie ze  złapią 3 sztuki i pojadą do domu  z wpisanymi rybami do rejestru ?? 
wytłuką 80 % ryby wpuszczonej zanim sie ta ryba rozejdzie po całej wodzie   i tu jest problem !!
<fieldset>około 1/3 składki to kwota na zarybienia , ile za to można kupić karpi -2 może trzy ,a autor uważa że 35 karpi w roku to mało , za taka ilość powinno sie  zaplacić 500 zeta lub wiecej skladki - czysta ekonomia .Idac dalej  tokiem myślenia - kodeks karny, czy też przepisy prawa również są psu na budę , bo przecież ludzie i tak kradna ,zabijaja choć prawo zabrania , to co zlikwidowac prawo ,bo to bez sensu.</fieldset><fieldset>Dwutygodniowe okresy adaptacyjne w moim okregu sa normą i też nic nie dają.</fieldset><fieldset>Inna osoba  twierdzi że na komercji jest drogo , tylko że tam sa ryby ,wędkarz wraca do domu usatysfakcjonowany z uprawiania wedkarstwa , za takie żeczy sie płaci w nowoczesnym świecie.W pzw sie placi około 0,7 zł dziennie , a ryb ma sie prawo zabic za kilkadziesiąt zł dziennie , a potem płacz i lament że nie bierze , że wszyscy winni tylko nie ja , winni zawsze sa kłusownicy ,kormorany i wydry.Panowie kiedy wy zrozumiecie że nie stać nas na zabijanie ryb. Czas wybierac albo składki idące w tysiącach zł i pełne lodówki słoiki plus udane wedkowanie . Albo składki na dotychczasowym poziomie -udane wedkowanie ,ale ryby niestety do wody , zarybienia 80% mniejsze a zaoszczędzona kasa na ochronę.</fieldset><fieldset>pozdrawiam no- kill    </fieldset>
 
 
  Piotr Krzemiński

Od: 2011-11-07

Posty: 24

20 stycznia 2012 10:47  
Janusz, zgadzam się z Tobą w 100%
Pora zrozumieć, że składka na ochronę i zagospodarowanie wód to nie talon na tanie jedzenie. Szkoda, że z podobnych rozwiązań nie korzystają inne okręgi - chociaż powinny. Podam przykład Mazowsza. Pstrąg został tu praktycznie całkowicie wytępony - i nic. Nadal można zabierać. Prezes sam przyznał, że na Jeziorze Zegrzyńskim jest zbyt duża presja wędkarska na drapieźniki - i co z tym zrobił? Nic - zarządził odławianie białorybu, a szczupaki, sandacze i sumy moźna żreć tak jak dawniej.
Brawo Katowice.
 
 
  piorun2323

Od: 2011-03-25

Posty: 15

20 stycznia 2012 11:43  
<fieldset> </fieldset>
Trzmielewski Janusz
piorun2323Kazdy ma swoje zdanie   ale moim zdaniem  limity   roczne na wodach PZW nic nie rozwiążą  , będzie wiecej ryb chowanych po krzakach ! 
Jeśli chcemy aby  ryb był dostatek to moze trzeba było by wprowadzic  zakaz wedkowania conajmniej 2 tygodnie po zarybieniu  danego gatunku a nie jak to ma miejsce na Jeziorach że  zatrybią  np " 5 ton karpia to na następny dzień nie ma gdzie usiąś  z wędkami bo przyjedzie  15 kolegów po kiju  każdy ma stanowisko 10meterków  myślicie ze  złapią 3 sztuki i pojadą do domu  z wpisanymi rybami do rejestru ?? 
wytłuką 80 % ryby wpuszczonej zanim sie ta ryba rozejdzie po całej wodzie   i tu jest problem !!
 <fieldset>około 1/3 składki to kwota na zarybienia , ile za to można kupić karpi -2 może trzy ,a autor uważa że 35 karpi w roku to mało , za taka ilość powinno sie  zaplacić 500 zeta lub wiecej skladki - czysta ekonomia .Idac dalej  tokiem myślenia - kodeks karny, czy też przepisy prawa również są psu na budę , bo przecież ludzie i tak kradna ,zabijaja choć prawo zabrania , to co zlikwidowac prawo ,bo to bez sensu.</fieldset><fieldset>Dwutygodniowe okresy adaptacyjne w moim okregu sa normą i też nic nie dają.</fieldset><fieldset>Inna osoba  twierdzi że na komercji jest drogo , tylko że tam sa ryby ,wędkarz wraca do domu usatysfakcjonowany z uprawiania wedkarstwa , za takie żeczy sie płaci w nowoczesnym świecie.W pzw sie placi około 0,7 zł dziennie , a ryb ma sie prawo zabic za kilkadziesiąt zł dziennie , a potem płacz i lament że nie bierze , że wszyscy winni tylko nie ja , winni zawsze sa kłusownicy ,kormorany i wydry.Panowie kiedy wy zrozumiecie że nie stać nas na zabijanie ryb. Czas wybierac albo składki idące w tysiącach zł i pełne lodówki słoiki plus udane wedkowanie . Albo składki na dotychczasowym poziomie -udane wedkowanie ,ale ryby niestety do wody , zarybienia 80% mniejsze a zaoszczędzona kasa na ochronę.</fieldset><fieldset>pozdrawiam no- kill    </fieldset>


1 Skoro  No KILL   to moze inaczej  dlaczego kaleczysz ryby   Ryba na haku cierpi  a czesto póŹniej zdycha !!
2   skoro tak bardzo  chcesz dbać  bo ochronę to rób to z wolontariatyu  i najwazniejsze    nie wędkuj bo kaleczysz  Ryby!
3  <cytuje >.W pzw sie placi około 0,7 zł dziennie , a ryb ma
sie prawo zabic za kilkadziesiąt zł dziennie <koniec cytatu>> 
Ja w roku 2011  byłem  na Rybach Około 40 razy  40 x0,7 =  28 pln    a
opłaty PZW kosztawały mnie 200pln   ,  ryb złapałem za około 100pln  wiec gdzie tu ta twoja  logika ??
Pozdrawiam i bez Obrazy
 
 
  Janusz Trzmielewski

Od: 2008-12-07

Posty: 39

21 stycznia 2012 12:48  
1 Skoro  No KILL   to moze inaczej  dlaczego kaleczysz ryby   Ryba na haku cierpi  a czesto póŹniej zdycha !! 
2   skoro tak bardzo  chcesz dbać  bo ochronę to rób to z wolontariatyu  i najwazniejsze    nie wędkuj bo kaleczysz  Ryby! 
3  <cytuje >.W pzw sie placi około 0,7 zł dziennie , a ryb ma 
sie prawo zabic za kilkadziesiąt zł dziennie <koniec cytatu>>  
Ja w roku 2011  byłem  na Rybach Około 40 razy  40 x0,7 =  28 pln    a 
opłaty PZW kosztawały mnie 200pln   ,  ryb złapałem za około 100pln  wiec gdzie tu ta twoja  logika ??
Pozdrawiam i bez Obrazy

 daremna dyskusja ,przez takie myślenie wędkarzy w naszych wodach nie ma ryb , jak skaleczy to musi zabic ,bo jak wypuści to i tak zdechnie ,a karta musi sie zwrócić , złowił za 100 zł a powinien  zapłacic 28 zł za pozwolenie poniewaz tylko 40 razy był na rybach- szkoda słów .Radzę zająć się innym hobby ,przy takiej skuteczności karta sie w życiu nie zwróci.
bez urazy 
 
 
  piorun2323

Od: 2011-03-25

Posty: 15

21 stycznia 2012 20:30  
Jak pisałem w innym temacie  jeżdze na ryby a nie po ryby  jak bede chciał mieso to pojade do tesco ! ALE jak mam ochote na świeżą rybe to biore  bo mój syn uwielbia świeżą rybke   .    a co do opłat i zwrot za karte to wiecej wydaje na paliwo i zanęty niż TE mięso w tesko   było  by warte, denerwója mnie tylko ciągłe zakazy i nakazy w tym PZW i  Robienie  powoli z wód Państwowych  akweny zamknięte  czytaj prywatne z limitami  bo to TYLKO wydzieranie Kasy  Z Porządnych  wedkarzy k, nigdy nie zabrałem  ryby bez wymiaru i ponad limit dzienny wiec za trakiego się Uważam . 
To by było na tyle
 
 
  rysiek

Od: 2012-01-21

Posty: 2

22 stycznia 2012 13:57  
ja płacę co roku i nienażekam lubię jeżdzić nad wodę i pomoczyć kija.odpocząć na świeżym powietrzu  
 

Dodaj odpowiedź

Uczestnik forum oświadcza, że zapoznał się i akceptuje Regulamin forum

Ostatnio dodane wątki

Najnowsze posty

Najaktywniejsi