Logowanie

Zarejestruj się

Kiedy samorozwiązanie PZW?

Dodaj odpowiedź

  Kiedy samorozwiązanie PZW?  
  WEDKARZ WEDKARSKI

Od: 2009-06-19

Posty: 153

19 czerwca 2009 15:03  
Z braku efektów gospodarowania oczywiście. Czy to mozliwe by się to PZW wreszcie samo rozwiązało, czy trzeba sięgnąć po organa Państwowe, które stwierdzą szkodliwość gospodarki, a raczej jej braku, dla wód polskich?
20 lat wolności, a ten dziwny twór w dalszym ciągu pozwala na kłusownictwo, miesiarstwo, degrengoladę. Chyba powinien już odejść do lamusa?
Jest pewnie paru mądrych działaczy, to zróbcie wreszcie coś, rozwiążcie to, zróbcie firmy i jakieś w końcu uczciwe usługi dla miliona wędkarzy, a nie ułudę, że się złowi rybę w wodzie PZW.
Z góry dziekuję i pozdrawiam.
 
 
  Jerzy Kowalski

Od: 2008-11-20

Posty: 444

19 czerwca 2009 17:21  
Oczywiście, że rozwiązanie się PZW jest możliwe. Jest przewidziane w Statucie. ;-))))

§ 75
Rozwiązanie się Związku wymaga uchwały Krajowego Zjazdu Delegatów podjętej większością
2/3 głosów, przy obecności co najmniej 2/3 delegatów.
§ 76
W razie rozwiązania się Związku jego majątek zostanie przekazany na cele określone przez
Krajowy Zjazd Delegatów, uchwałą podjętą zwykłą większością głosów.


Najbliższy termin Krajowego Zjazdu Delegatów to bodajże 15-17 października 2009r.

Pozdrawiam serdecznie

Jerzy Kowalski
 
 
  jaro422

Od: 2009-03-23

Posty: 401

19 czerwca 2009 20:10  
Jak daleko sięgam pamięcią w lata mojego dzieciństwa, na środku podwórza, na tyłach bloku w którym mieszkałem była murowana piaskownica, jakieś krzywe bramki, skrzypiące huśtawki, z rówieśnikami na tym podwórzu spędzaliśmy całe wolne chwile na rozmaitych wspólnych zabawach. W jakieś dwa lata po "odzyskaniu
wolności " ( o której wspomniał "gość" nieco wyżej) jakiś wybrany przez mieszkańców osiedla buc (pewnie przewodniczący rady mieszkańców czy coś takiego) zdecydował o usunięciu tego wszystkiego z podwórza ( takie nowe rządy nowo wybranych). Dzisiaj, po 18 latach gdy przyjeżdżam odwiedzić rodziców, widze z okna na tym podwórzu jakieś niewielkie skupiska usilnie usiłującej rosnąć mizernej trawy i psie odchody , poza tym nie ma nic.

Zrób sobie "gościu" takie samo kuku rozwiązując PZW.
 
 
  tomaszokret

Od: 2009-02-03

Posty: 447

19 czerwca 2009 22:45  
Do GOSC: No tak, można rozwiązać PZW i... co dalej?
Tak, pewnie część wód, szczególnie atrakcyjna, znajdzie dzierżawców lub właścicieli. A co z resztą?
Masz jakieś propozycje?
 
 
  jaro422

Od: 2009-03-23

Posty: 401

20 czerwca 2009 09:17  
To, że część wód hipotetycznie znajdzie nowych właścicieli nie oznacza jeszcze że my wędkarze będziemy mieli do nich dostęp.  
 
  tomaszokret

Od: 2009-02-03

Posty: 447

20 czerwca 2009 10:39  
Do JARO422: Jeśli nowy dzierżawca lub właściciel będzie myślał ekonomicznie, wówczas tak, wędkarze będą mieli do nich dostęp. Pytanie - ilu i za jakie pieniądze? I wówczas wielu zatęskniłoby za PZW...  
 
  jaro422

Od: 2009-03-23

Posty: 401

20 czerwca 2009 11:01  
Na pewno nie za 150,00 na rok :)))) z nieograniczonym dostępem do łowisk.  
 
  tomaszokret

Od: 2009-02-03

Posty: 447

20 czerwca 2009 11:55  
Do JARO422: 150 zł/ na rok to może kosztować dostęp do jednego, prostego w utrzymaniu grajdołka z karpiami (o ile tych karpi ma być tyle, żeby dla każdego coś starczyło), w miarę regularnie zarybianego. Tyle.
Szkoda, że niewielu ludzi potrafi policzyć...
 
 
  tomasz_p

Od: 2009-02-02

Posty: 173

20 czerwca 2009 14:01  
tomaszokret Pytanie - ilu i za jakie pieniądze? I wówczas wielu zatęskniłoby za PZW...


Tiaaaaa. Wielu mięsiarzy i wielu działaczy PZW. Bo wędkarzy z prawdziwego zdarzenia, z pewnością nie...
Pozdrówka
 
 
  tomasz_p

Od: 2009-02-02

Posty: 173

20 czerwca 2009 14:19  
gosc. Czy to mozliwe by się to PZW wreszcie samo rozwiązało, czy trzeba sięgnąć po organa Państwowe, które stwierdzą szkodliwość gospodarki, a raczej jej braku, dla wód polskich?
<br />20 lat wolności, a ten dziwny twór w dalszym ciągu pozwala na kłusownictwo, miesiarstwo, degrengoladę. Chyba powinien już odejść do lamusa?


Tak, powinien odejść wraz z ludżmi tym zarządzającymi, razem z komuną 20 lat temu.

Ale samorozwiązanie jest niemozliwe. Lobby mięsiarskie, emeryckie, postmilicyjne, nie da sobie odebrać dostępu do mięsa rybiego, do diet, kosztem części wędkarzy, których można okreslić jako "płatnik netto".

Wielu wędkarzy, jak kolega jaro, daje sobie wmawiać że w przypadku rozwiązania PZW byłoby drogo, powtarzając slogan że wędkowanie kosztuje rocznie 150zł. Tak jakby nie było innych kosztów wędkowania, jak choćby benzyna, ogromne ilości markowych zanęt - których trzeba użyć by w końcu zwabić na łowisko te marne trzy podleszczaki, z odległości 500m :)))

Łowienie w wodach PZW jest już dla mnie za drogie, dlatego bardziej opłaca sięzapłacić za prywatną wodę większą licencję niż wielokrotnie za benzynę na dojazd do bezrybnej wody i złowienie jednej ryby na 5 wyjazdów.

Reasumując, nie licz na nic, zbieraj kasę na wyjazdy zagraniczne, to się bardziej opłaca no i przde wszystkim ryby można połowić.
 
 
  jaro422

Od: 2009-03-23

Posty: 401

20 czerwca 2009 15:21  
Zapomniałeś doliczyć jeszcze węgiel do grilla i kiełbasę.
No a jak się okaże że Twoje firmowe zanęty nie zwabią tam nic lepszego niż tutaj to też będziesz chciał rozwiązać ich związek wędkarski ?
 
 
  Dariusz Dylewski

Od: 2007-11-14

Posty: 87

20 czerwca 2009 19:39  
goscZ braku efektów gospodarowania oczywiście. Czy to mozliwe by się to PZW wreszcie samo rozwiązało, czy trzeba sięgnąć po organa Państwowe, które stwierdzą szkodliwość gospodarki, a raczej jej braku, dla wód polskich?
<br />20 lat wolności, a ten dziwny twór w dalszym ciągu pozwala na kłusownictwo, miesiarstwo, degrengoladę. Chyba powinien już odejść do lamusa?
<br />Jest pewnie paru mądrych działaczy, to zróbcie wreszcie coś, rozwiążcie to, zróbcie firmy i jakieś w końcu uczciwe usługi dla miliona wędkarzy, a nie ułudę, że się złowi rybę w wodzie PZW.
<br />Z góry dziekuję i pozdrawiam.


I będzie tak jak na łomżyńskim odcinku Narwi, dziękuję za taki interes.
 
 
  tomasz_p

Od: 2009-02-02

Posty: 173

20 czerwca 2009 21:52  
jaro422Zapomniałeś doliczyć jeszcze węgiel do grilla i kiełbasę.
<br />No a jak się okaże że Twoje firmowe zanęty nie zwabią tam nic lepszego niż tutaj to też będziesz chciał rozwiązać ich związek wędkarski ?


Po pierwsze primo tam gdzie są rybne wody nie ma związków wędkarskich na co większych i bardziej znaczących wodach. Na niektórych większych kałużach czy siurkach bywają stowarzyszenia, ale tam wędkarstwo jest najdroższe.

A po drugie primo kto wyjachał za granicę ten tam chce wracać, bo nie zdarza się by ryby nie znalazły zanęty.
Tylko u nas się zdarza, bo nie ma już ryb dzieki związkowi, który pozwolił złupić wody do dna.

Co do grila i kiełbasy nie liczyłem, tak jak hotelu i miejscowych dziewczyn - to już luksusy. A ja liczyłem koszty niezbędne by złowić rybę. Najwyższe są wtedy, jak się wraca o kiju - a to jest normą po dniu spędzonym na wodach PZW.

Jeszcze 3-4 lata temu licencja za 30-50zł to było drogo. Dziś to już jest mniej obciążające portfel. Drogo to jest teraz 100zł za dzień.

Wędkarstwo nie powinno być dla wszystkich, jak leci, za małe pieniądze kosztem przyrody. Jednak to PZW pilnuje, by wędkarstwo było dalej tanim pozyskiem mięsa przez nielicznych kosztem tych, którzy chętnie by zapłacili normalne uczciwe pieniądze za uczciwą usługę, a nie teoretycznie małe pieniądze za oszustwo że są niby jakieś ryby warte płacenia do PZW. Gdy nie ma ryb, żadna niska opłata nie jest warta zapłacenia. To wyrzucanie forsy w błoto.

Za dostęp do bezrybnej wody, tak jak jest teraz, opłata mogłaby być wnoszona na konto RZGW i tamci mogliby sobie to przepić. Żadnej różnicy by nie było. Może, przypadkiem, za 50 % sumy uzyskanej od wędkarzy, wpuściliby jakiś ryb, co i tak by było większym odsetkiem od wpłat niż w przypadku PZW.

HIHIHI, 100 at tu nie zaglądałem, a tu - jak zawsze, pełne SCIENCE FICTION :)))))
 
 
  dionizy

Od: 2009-01-31

Posty: 87

21 czerwca 2009 08:56  
Panie "tomasz_p" to Pan jesteś fantastą, poczytaj se Pan ile to "niedobre" PZW wpuszcza ryb i ile wydaje na ochronę! to sa fakty. o których przecież się nie dyskutuje. ma również kilka uwag do funkcjonowania PZW, jednak to co Pan piszesz jest żenującą, zgryźliwą, subiektywną i niesprawiedliwą opinią. gdyby nie PZW to byś Pan nie miał żadnego wyboru i jeździłbyś se Pan na bardzo drogie prywatne eldorado, na które byłoby stać niewielu z nas, przecież w PZW istnieją łowiska komercyjne - przestań więc Pan promować tani populizm, który to właśnie zarzucasz "niedobremu" PZW. a może powinien Pan zmienic zanętę w polskich wodach, aby miec lepsze efekty lub nieco popracować na techniką ;)  
 
  tomaszokret

Od: 2009-02-03

Posty: 447

21 czerwca 2009 13:14  
Do TOMASZ_P: Imienniku, zgodzę się z tobą, że wielkim błędem PZW było postawienie na ilość, a nie na jakość, a co za tym idzie przyjmowanie do PZW kogo popadnie. Ma to wielorakie konsekwencje, które będą odczuwane jeszcze przez dziesięciolecia.

Uparte niezauważanie jednak tego, że PZW się zmienia, i że te zmiany idą w dobrym kierunku jest już chyba czystą złośliwością. Pewnych rzeczy nie da się zadekretować - taka jest cena demokracji, że reaguje z opóźnieniem na zmiany sytuacji i okoliczności.

Wartałoby również zauważyć, że właśnie oczekiwanie, iż ryb przybędzie w wodzie z dnia na dzień jest SCIENCE FICTION! :-D
 
 
  tomaszokret

Od: 2009-02-03

Posty: 447

21 czerwca 2009 13:16  
Do DIONIZY: Liczby trochę kłamią, niestety... Ważniejsze od tego, ILE jest wydawane jest to, JAK EFEKTYWNIE. A tu - przyznajmy szczerze - trochę brakuje do doskonałości..  
 
  dariuszkrystosiak

Od: 2008-11-24

Posty: 566

21 czerwca 2009 14:46  
dionizyPanie "tomasz_p" to Pan jesteś fantastą, poczytaj se Pan ile to "niedobre" PZW wpuszcza ryb i ile wydaje na ochronę! to sa fakty. o których przecież się nie dyskutuje.

Dionizy, zakładając że ilość na papierze jest ilością faktyczną (w co wątpię) to i tak ponad 50% wpuszczanych ryb do wód PZW to karpie. Nie pamiętam który okręg ale chyba chełmski tak ma,inne też nie są lepsze.
Niestety informacji o ilości ryb odławianych w trakcie odłowów gospodarczych przez brygady PZW nigdzie się nie publikuję więc nie możesz twierdzić że jest jakaś zależność,czy jesteś pewien że nie odławiają więcej niż zarybiają?
I tak prawdę mówiąc to czy gdzieś w Europie jest jakiś związek wędkarski który działa na takich zasadach jak PZW?W Skandynawii raczej nie,u południowych sąsiadów(jednych i drugich) wygląda to jakoś inaczej-przynajmniej jeśli chodzi o zarybienia i kary za kłusownictwo,na Białorusi takie kary że klękajta narody(jak na tamte warunki).Czy gdzieś w Europie jest kraj gdzie wody są podzielone między czterdzieści kilka różnych okręgów,nie sądzę.
 
 
  tomasz_p

Od: 2009-02-02

Posty: 173

21 czerwca 2009 16:03  
dionizyjednak to co Pan piszesz jest żenującą, zgryźliwą, subiektywną i niesprawiedliwą opinią. gdyby nie PZW to byś Pan nie miał żadnego wyboru i jeździłbyś se Pan na bardzo drogie prywatne eldorado, na które byłoby stać niewielu z nas,

a może powinien Pan zmienic zanętę w polskich wodach, aby miec lepsze efekty lub nieco popracować na techniką ;)


To taka opinia na podstawie faktów, owszem, zgryźliwa, bo inna być nie może.
Pan produkujesz mity o drogim wędkowaniu, zobacz Pan ile są opłaty za wędkowanie w innych krajach, na rzekach, jeziorach zaporowych, a nie na jakiś mikroskopijnych łowiskach typu "eldorado".

Ile kosztuje licencja na Ren, Ebro itp - i jakie są średnie wyniki wędkarskie.

Dziękuję pieknie za rady. Na całym świecie worek kukurydzy, pęcaku, łubinu itp specyfików po 3 dniach czy tygodniu zwabia na łowisko stado ryb - tylko w Polsce zwabia stado drobnicy. Tej, którą nam "wpuszcza" PZW i tej, która przechodzi przez oczka rybackich sieci.

Halo! Tu ziemia!
Pobudka!
:)))))
 
 
  tomasz_p

Od: 2009-02-02

Posty: 173

21 czerwca 2009 17:02  
tomaszokretUparte niezauważanie jednak tego, że PZW się zmienia, i że te zmiany idą w dobrym kierunku jest już chyba czystą złośliwością. Pewnych rzeczy nie da się zadekretować - taka jest cena demokracji, że reaguje z opóźnieniem na zmiany sytuacji i okoliczności.


Tomaszu!
Ja z olbrzymim humorem to traktuję, ten cały folklor PZW i "nowych naiwnych", którym się wydaje że cokolwiek się zmiania. Stan wód jaki był taki będzie, a jak jest każdy wie - o faktach nie warto dyskutować.
Żadnych zmian nie ma i nie będzie, dopóki wędkastwo będzie dla wszystkich, za 150zł, a stan łowisk będzie zależał od społecznych kontroli, społecznej pracy itp.

W Polsce mamy rynek może 50, może 100 tys wędkarzy, których na to stać, którzy oczekują usługi. Cała reszta mięsiarzy, ustalających wysokie limity i co najwyżej zakazy wędkowania dla konkurencji mięsiarskiej (okresowe i miejscowe zakazy spinningu, trollingu itp) nie powinna mieć żadnych preferencji dostępu do wody i mięsa. A to oni decydują o naszej polskiej przyrodzie, jej kondycji. Paranoja i tyle. Regulaminy, limity, przepisy PZW polegają m.in. na preferowaniu jednej grupy kosztem drugiej i przede wszystkim kosztem przyrody.
Dopóki tak jest ułożony system, (a to są podstawy istnienia PZW), ryb nie będzie.
Wystepowanie ryb wartych złowienia nie jest zresztą podstawą istnienia PZW. Najważniejsze są diety, spotkania, zawody, wybory, władza itp.

Nie wiem więc o jakich zmianach wspomniałeś.
Miłego dnia, tygodnia, ..... :)))))
 
 
  maniekpc

Od: 2009-06-21

Posty: 23

21 czerwca 2009 21:37  
ludzie jak PZW nie będzie ogólnodostępnym zrzeszeniem wędkarzy ,stanie się sportem dla nowobogackich,a cała reszta golasów nie zasługujących na miano wędkarz, zostanie najzwyklejszymi kłusolami.poza tym mówiąc o zmianach w pzw to co macie na myśli?zmian to potrzeba ,ale w strukturze.zacząć trzeba od redukcji okręgów, a co za tym idzie płatnych bezproduktywnych stanowisk . przywrócenia jednolitej opłaty krajowej dla wszystkich wędkarzy, bo albo polski albo okręgowy. nie wszyscy mają aspiracje zdobywania blaszanych misek.pozdrawiam  
 
  WEDKARZ WEDKARSKI

Od: 2009-06-19

Posty: 153

22 czerwca 2009 10:05  
tomaszokretDo TOMASZ_P: Imienniku, zgodzę się z tobą, że wielkim błędem PZW było postawienie na ilość, a nie na jakość, a co za tym idzie przyjmowanie do PZW kogo popadnie. Ma to wielorakie konsekwencje, które będą odczuwane jeszcze przez dziesięciolecia.

Wartałoby również zauważyć, że właśnie oczekiwanie, iż ryb przybędzie w wodzie z dnia na dzień jest SCIENCE FICTION! :-D

Witam. Mozesz wyjaśnić, czemu przyjmowanie kazdego w szeregi PZW uważasz za główną przyczynę obecnego stanu rzeczy? Przecież jest sobie grupka kilku tysięcy ludzi, którzy robią prywatę od lat i zawsze ją będą robić. Do tej grupki dołączają kolejni z nadzieją na dorwanie się do "koryta" i w koncu im sie udaje.
Tylko oni stanowią grupę zadowolonych, reszta - wystarczy poczytać internet, pogadać nad wodą.

Na prawdę nie ma wystarczającej ilości ludzi by to skończyć? Albo całkowicie odwrócić wszystkie przepisy PZW i sam związek by działał profesjonalnie, albo go rozwiązać i na to miejsce niech sobie działacze powołają firmy ale na własny koszt i ryzyko, na własną odpowiedzialność?

Po odpowiedziach widzę, że nie ma ani takiej siły, ani chętnych, za to poparcie taniego mięsiarstwa wielkie. Poczekamy niestety kolejne 20 lat, może wtedy coś drgnie.

Pozdrawiam
 
 
  WEDKARZ WEDKARSKI

Od: 2009-06-19

Posty: 153

22 czerwca 2009 10:12  
maniekpcludzie jak PZW nie będzie ogólnodostępnym zrzeszeniem wędkarzy ,stanie się sportem dla nowobogackich,a cała reszta golasów nie zasługujących na miano wędkarz, zostanie najzwyklejszymi kłusolami.


Bardzo ciekawa opinia. Chyba jednak obrażasz wszystkich, których stać na więcej niż 150zł rocznie na opłaty.

Jednoczesnie obrazasz tych biedniejszych, których nie stać na kwotę 5-10 EUR dziennie, ze staną się złodziejami.

A jeszcze dziwniejsze jest to, że twoim zdaniem każdy kto chce to musi mieć zapewnione tanie wędkowanie i tanie mięso rybie. Zupełnie nie pojmuję dlaczego. Przecież wędkarstwo to hobby takie jak każde inne, a wszystko kosztuje. Wędkarstwo jest jakoś wyróznione, preferowane? To niech Państwo dopłaca :)
 
 
  Kazimierz Wąsik

Od: 2008-12-04

Posty: 153

22 czerwca 2009 10:12  
PZW to chore stowarzyszenie i samorozwiązania właśnie dlatego nie będzie. Mimo, że to formalnie stowarzyszenie statut jest napisany tak, że utrzymywana jest fikcja stowarzyszenia, gdyż naprawdę nie opiera się ono na pracy uczestników. Prawdopodobieństwo, że Ci którzy spotykają się na zebraniach wykopią spod siebie stołki są nikłe, choć teoretycznie możliwe. Możliwe jest też ukierunkowanie działań w kierunku miękkiej rewolucji. Wystarczy popatrzeć na to co się zdarzyło pod koniec marca w Toruniu. Jeżeli ktoś nie uczestniczy w pracy stowarzyszenia nie powinien być uważany za jego członka. Wyobraźcie sobie pracę stowarzyszenia którego członkowie liczą tysiące uczestników jak koła w Warszawie, to fikcja. Trzeba doprowadzić, także poprzez "przymusową\' zmianę statutu (wymuszaną ustawą), do takiej organizacji PZW, aby była stowarzyszeniem tych co chcą uczestniczyć i uczestniczą w jego pracach. A myśl, że jedna niewielka opłata na wszystkie wody w całej Polsce wróci to nieziszczalne marzenie. Trzeba inaczej ustawić prawa i obowiązki i opłaty dla tych którzy nie zamierzają działać, a chcą tylko połowić.  
 
  tomaszokret

Od: 2009-02-03

Posty: 447

22 czerwca 2009 11:47  
Do GOŚĆ: Masowość w PZW skończyła się tym, że gros wędkarzy wstąpiła do PZW "bezboleśnie". Przyzwyczaili się do tego, że płacą grosze, wolno im łowić wszędzie i zabierać ile się chce. Przy tym stawiają wciąż nowe roszczenia: "więcej, więcej, taniej, taniej".

Masowość skończyła się tym, że gros wędkarzy posiada znikomą wiedzę ekologiczną i świadomość swojego miejsca w przyrodzie. Więc łowią i zżerają co popadnie i kiedy popadnie, zaś bezrybność wód tłumaczą kłusownictwem, kormoranami, rybakami itp. Cenne rybie białko jest dla nich priorytetem, bez żadnej refleksji na temat tego, jaką krzywdę poczyniają Naturze i ile to tak naprawdę kosztuje.

Masowość skończyła się tym, że gros wędkarzy posiada znikomą wiedzę organizacyjną. Mało kto zna dobrze RAPR, o Statucie nie wspomnę, inne przepisy wewnętrzne Związku to ogólnie terra incognita... Na palcach jednaj ręki można w każdym Kole policzyć tych, którzy wiedzą, jakimi mechanizmami rządzi się Związek. Większość wędkarzy określa się sami jako "klienci" PZW - płacą, to wymagają; jakby bez refleksji, że PZW oczekuje od nich czegoś więcej niż jednorazowej wizyty w Kole w celu dokonania opłat.

Masowość ta zakończyła się w końcu na tym, że "zjadacze karpi" mając większość na każdym zebraniu dość skutecznie potrafią zablokować każdą reformę zmierzającą do ograniczenia czegokolwiek.
 
 
  WEDKARZ WEDKARSKI

Od: 2009-06-19

Posty: 153

22 czerwca 2009 14:21  
tomaszokretpłacą grosze, wolno im łowić wszędzie i zabierać ile się chce.

posiada znikomą wiedzę ekologiczną i świadomość swojego miejsca w przyrodzie. Więc łowią i zżerają co popadnie i kiedy popadnie, zaś bezrybność wód tłumaczą kłusownictwem, kormoranami, rybakami itp.

Większość wędkarzy określa się sami jako "klienci" PZW - płacą, to wymagają; jakby bez refleksji, że PZW oczekuje od nich czegoś więcej niż jednorazowej wizyty w Kole w celu dokonania opłat.



No to urealnienie = samorozwiązanie, czyli najbardziej logiczne następstwo dotychczasowych działań PZW, nieprawdaż? Czy jednak twoim zdaniem należy to rozwiazać poprzez działanie u wojewody mazowieckiego?
Jakby na to nie patrzeć, rozwiazanie czy przekształcenie w firmę prywatną, jest jedynym rozsądnym i logicznym posunięciem, prędzej czy później to nastąpi.
 
 
  dariuszkrystosiak

Od: 2008-11-24

Posty: 566

22 czerwca 2009 14:38  
tomaszokretMasowość skończyła się tym, że gros wędkarzy posiada znikomą wiedzę organizacyjną. Mało kto zna dobrze RAPR, o Statucie nie wspomnę, inne przepisy wewnętrzne Związku to ogólnie terra incognita.

Mieszkam przy parku w którym jest 8ha jezioro należące do okręgu mazowieckiego i chodzę do parku na spacery z psem.Spiningowanie w kwietniu,okonki po 10-12cm z lodu(bo większych to chyba tam nie ma),
z rozmowy w połowie maja wiem że gość nastawił się na sandacza i nie widzi w tym nic złego,linek 20cm w siatce i samo zachowanie wędkarzy powoduje to że chociaż mieszkam tam 8 lat i mam do wody jakieś 200m to na rybach tam jeszcze nie byłem.Potwierdzają się w ten sposób słowa Tomka więc czego oczekiwać?
 
 
  tomaszokret

Od: 2009-02-03

Posty: 447

22 czerwca 2009 14:42  
Do GOŚĆ: Nie, zdecydowanie nie samorozwiązanie, ale poprawa działalności i zwiększenie wymogów dla członków.
Choć to oczywiście będzie trudne ze względu na "opór dołów". Tych karpiożernych oczywiście. I nie ma co liczyć na szybką poprawę.

Mimo wszystkich swoich wad PZW jest jedyną organizacją mogącą prowadzić kompleksową gospodarkę wędkarską na terenie całego kraju. I może ją prowadzić w sposób racjonalny, przy odpowiednim wsparciu członków, przy realnej kalkulacji kosztów oraz przy zwiększeniu efektywności działań własnych. Prywatni dzierżawcy czy właściciele będą zainteresowani wyłącznie niewielkim procentem wód, najbardziej obiecujących rybacko lub turystycznie. A co z resztą?
Podczas przetargów na dzierżawę wód będących w gestii Skarbu Państwa raczej niewielu "niezależnych" oferentów zdecydowało się na złożenie własnych ofert...
 
 
  WEDKARZ WEDKARSKI

Od: 2009-06-19

Posty: 153

22 czerwca 2009 15:12  
tomaszokretDo GOŚĆ: Nie, zdecydowanie nie samorozwiązanie, ale poprawa działalności i zwiększenie wymogów dla członków.

Prywatni dzierżawcy czy właściciele będą zainteresowani wyłącznie niewielkim procentem wód, najbardziej obiecujących rybacko lub turystycznie. A co z resztą?

Podczas przetargów na dzierżawę wód będących w gestii Skarbu Państwa raczej niewielu "niezależnych" oferentów zdecydowało się na złożenie własnych ofert...


Poprawa działalności - to żarcik jakiś chyba. Ta pierestrojka trwa już 20 lat i nic, ani drgnie, tylko ryb ubyło.

Dobra woda ma wyższą cenę, zarówno dzierżawy jak i licencji. Słaba woda - niższą cenę. Czy nie tak powinno być? na najlepsze łowiska powinny być najdroższe opłaty, na najsłabsze - najniższe.

Oferentów jest niewielu, jesli sie ma za konkurenta PZW - który nie musi niczego przestrzegać, a sprzedaje tanie licencje. To sie nazywa dumping :)
Prywatny musi zarybić, dopilnować, by mieć klientów, a PZW ma klientów bo jest praktycznie monopolem.
 
 
  Antoni Kustusz - rzecznik prasowy ZG PZW

Od: 2008-10-01

Posty: 785

22 czerwca 2009 15:46  
Temat samorozwiązania się PZW wraca jak bumerang gdy tylko miłośnicy reformowania całego świata poczują okazję do zrobienia czegoś cudzymi rękoma. O gospodarce rybackiej w PZW najlepiej świadczy treść zaświadczeń, które wydają nam Urzędy Marszałkowskie oraz analizy niezależnych instytutów. świadczą tabele rekordów. Nie są miarodajne opinie nieudaczników, którzy swoje niepowodzenia wędkarskie przelewają z goryczą na internetowe fora. Trzeba się pogodzić z rzeczywistością, a nie zalewać ją, jak tego przyslowiowego robaka, goryczą własnych rozczarowań i frustracji. Co jest niedobrego niech się wypowiedzą delegaci na XXIX KZD, jeśli chcecie tam dotrzeć, to radzę być z nimi w kontakcie. Tyle, że trzeba było także być delegatem swojego koła, trzeba było cokolwiek zrobić w PZW i dla wędkarzy, aby później mieć odwagę wypowiadać się o potrzebach reformowania PZW, a nawet jego samorozwiązania. Przeciez takie coś oznacza także wolę przyznania się do klęski tych, którzy to postulują.
U nas jakoś bardzo łatwo jest wyręczać innych w gotowych pomysłach na sukces. Tak jak pospolite ruszenie, które tylko czekało na wodza na białym koniku, by przekroczyć każdy rubikon i ruszyć hurmem do nowych viktorii. Tylko czy to jest sposób na naprawę stanu rzeczy, którą przez 60 lat budowało miliony ludzi kilku pokoleń wędkarzy? Coś mi się wydaje, że nie tędy droga kocjani naprawiacze.
 
 
  jaro422

Od: 2009-03-23

Posty: 401

22 czerwca 2009 16:29  
Panie Antoni, przecież tym wędkarzom nie chodzi o to żeby coś zrobić czy naprawić, nie przedstawiają żadnych konkretnych propozycji zmian czy poprawy, jakieś mgliste przebąkiwania o prywatnych przedsiębiorcach czy firmach w gruncie rzeczy nie są żadnymi propozycjami zmian. Chodzi im o to żeby rozwiązać, ale nawet tego nie chcą robić, chcą żeby ktoś to zrobił,albo żeby sie samo PZW rozwiązało żeby ktoś potem to wziął,( oczywiście nie wiadomo kto, nikt nie wie) i stworzył (jak to ktoś wyżej napisał ) "konkretną usługę". Oni tylko siedzą nad wodą i narzekają, tak im zostało we krwi po latach życia za murem.

Przejęcie wód przez firmy czy stowarzyszenia nie gwarantuje zasobności tychże wód w ryby a już na pewno nie gwarantuje pełnej dostępności dla wędkarzy. Nawiasem mówiąc ja sam miałbym zakusy na dwa zbiorniki w mojej okolicy( gdyby PZW je wypuściło) i na pewno nie po to żeby je potem udostępnić wędkarzom. Sorry, ale po co maja mi tam włazić jakieś marudy, zabierać swoje marne pieniądze i dupy w troki.

Jak się komuś nie podoba, jest niezadowolony , ma ciągłe pretensje to po co popiera ten stan rzeczy opłacając składki. Nie podoba Ci się, to daj sobie spokój z PZW , masz już stworzone alternatywy, są zbiorniki komercyjne, istnieją stowarzyszenia, zapisz się , może Cie niezadowolony wędkarzu przyjmą do swego grona, wątpię.
 
 
  maniekpc

Od: 2009-06-21

Posty: 23

22 czerwca 2009 18:35  
DO gosc
czytałem twoje wypowiedzi i w pełni sie z nimi zgadzam , ale to co napisałeś odnośnie mojego posta nasuwa podejrzenie ,że nie potrafisz czytać ze zrozumieniem.
 
 
  maniekpc

Od: 2009-06-21

Posty: 23

22 czerwca 2009 18:59  
60 lat doswiadczeń powinno czegoś nauczyć, jednak my gonimy ciągle w piętkę. tylko p.Antoni dobrze wie czego i kogo broni.  
 
  maniekpc

Od: 2009-06-21

Posty: 23

22 czerwca 2009 19:13  
można i trzeba ,po to aby powołać na nowo,odsunąć towarzystwo geriatryczne od władzy i dać ją ludziom o nieprzeciętnej moralności i uczciwości.po to aby zredukować okręgi do rozsądnej liczby i przywrócić opłatę umożliwiającą łowienie w całym kraju.po to aby wywalić nierobów z za biurek, powołać tylu strażników , żeby ich było widać nad wodą, aby każdy klusownik (z kartą lub bez)czuł ich oddech na plecach.po to aby zarybianie było z sensem, a nie same prosiaki. itd.  
 
  dariuszkrystosiak

Od: 2008-11-24

Posty: 566

22 czerwca 2009 19:33  
Kustusz - rzecz. prasowy ZG PZW AntoniO gospodarce rybackiej w PZW najlepiej świadczy treść zaświadczeń, które wydają nam Urzędy Marszałkowskie oraz analizy niezależnych instytutów. świadczą tabele rekordów.

O gospodarce,o opiniach RZGW o wywiązaniu się dzierżawcy z gospodarowania czy analizy instytutów nie ma gdzie przeczytać, a ponoć jest gdzieś strona ZG PZW. Zresztą analizę pozytywną każdy w miarę rozgarnięty jest w stanie napisać,zależy kto zamawia.
Kustusz - rzecz. prasowy ZG PZW Antoni Nie są miarodajne opinie nieudaczników, którzy swoje niepowodzenia wędkarskie przelewają z goryczą na internetowe fora. Trzeba się pogodzić z rzeczywistością, a nie zalewać ją, jak tego przyslowiowego robaka, goryczą własnych rozczarowań i frustracji.

Ja tam niespecjalnie narzekam ale zwolennikiem działań związku nie jestem,nieudacznikiem być mogę jeśli tak uważasz ale prosiłbym o odpowiedź na jedno pytanie:
Czemu w innych krajach mam lepsze wyniki niż w Polsce?Jeśli tam mi idzie to dlaczego tu mam gorsze wyniki jak rybostan jest bogaty?
Kustusz - rzecz. prasowy ZG PZW AntoniCo jest niedobrego niech się wypowiedzą delegaci na XXIX KZD,

Delegaci się nie wypowiedzą co jest źle bo ich prezes pogoni na "zbity pysk" i przestaną być delegatami :-)))
 
 
  tomasz_p

Od: 2009-02-02

Posty: 173

22 czerwca 2009 19:35  
Kustusz - rzecz. prasowy ZG PZW AntoniO gospodarce rybackiej w PZW najlepiej świadczy treść zaświadczeń, które wydają nam Urzędy Marszałkowskie oraz analizy niezależnych instytutów. świadczą tabele rekordów. Nie są miarodajne opinie nieudaczników, którzy swoje niepowodzenia wędkarskie przelewają z goryczą na internetowe fora. Trzeba się pogodzić z rzeczywistością


Nie, no na papierze to wy macie świetne wyniki. Przez kilkadziesiąt lat nauczyliście się produkować dobry papier. No, teraz jeszcze nowość - można w internecie napisać jak jest super, jakie to wielkie i jak wiele ryb się łowi. Internet też wszystko przyjmie...

Ponieważ identyfikuję się z niezadowolonymi, z waszymi klientami a nie działaczami, nie mam jak oni ani czasu ani ochoty wnosić żadnej pracy społecznej nigdzie i nigdy, mam w/g Pana pogodzić się z bezrybną rzeczywistością? Jestem takim samym współwłaścicielem wody jak pan, moja ciocia i siostrzenica. O te wody mieliście zadbać, a nie zadbaliście, bo są bezrybne.

Forum dyskusyjne to podobno miejsce wymiany opinii, dyskusji, może jednak forum PZW nie jest od tego?
Zaś nazwanie mnie czy mnie podobnych wędkarzy wędkarskimi fajtłapami, traktuję jako kolejny dowcip, ubawiłem się po pachy. Bo ci, którzy umieją już łowić, najczęsciej rezygnują z wątpliwej przyjemności uganiania się za drobnicą w waszych wspaniałych łowiskach. Widok spinningisty polującego w wodzie PZW na dużą rybę kojarzy się raczej z kolejką "do ostatniej poróweczki hrabiego".

Stara śpiewka - ryb jest więcej niż wody, tylko nie umiecie ich łowić... Słyszę to od przeszło 20 lat. Myśli Pan że jeszcze ktoś w to wierzy?
 
 
  tomaszokret

Od: 2009-02-03

Posty: 447

22 czerwca 2009 20:06  
Do GOŚĆ (a przy okazji również do TOMASZ_P): Owszem, dryga, znacznie nawet w porównaniu z sytuacją sprzed 10 nawet lat. Zlikwidowano opłatę krajową, wprowadzono zróżnicowanie opłat wewnątrzokręgowych, powołuje się zawodowe Straże Ochrony Mienia PZW, zróżnicowano i zaostrzono Regulaminy APR, dostosowując je w sposób bardziej realistyczny do możliwości łowisk, zróżnicowano i zracjonalizowano zarybienia zgodnie z Operatami Wodno - Prawnymi, nieco urelaniono wysokość składek okręgowych, wprowadzono (i oby był właściwie wykorzystany!) system ewidencji połowów, miejscowo zaczęto w taki czy inny sposób racjonalizować dostępność wędkarzy do wód...

Ja wiem, że chciałoby się więcej! Uważam jednak, że jak na taką "nieruchawą" organizację jak PZW to i tak bardzo wiele! :-P
 
 
  tomasz_p

Od: 2009-02-02

Posty: 173

22 czerwca 2009 20:07  
maniekpcludzie jak PZW nie będzie ogólnodostępnym zrzeszeniem wędkarzy ,stanie się sportem dla nowobogackich,a cała reszta golasów nie zasługujących na miano wędkarz, zostanie najzwyklejszymi kłusolami.poza tym mówiąc o zmianach w pzw to co macie na myśli?zmian to potrzeba ,ale w strukturze.zacząć trzeba od redukcji okręgów, a co za tym idzie płatnych bezproduktywnych stanowisk . przywrócenia jednolitej opłaty krajowej dla wszystkich wędkarzy, bo albo polski albo okręgowy. nie wszyscy mają aspiracje zdobywania blaszanych misek.pozdrawiam


Co ma ilość okręgów, istnienie opłaty krajowej, do sensu istnienia PZW?
Jak dla mnie, chcącego łowić, niech se będzie 100 okręgów, 500 firm, 5000 pracowników, byle były ryby w wodzie i cena licencji była wynikiem z jednej strony dobrej kondycji wód a z drugiej - konkurecji między usługodawcami. Której to konkurencji na razie nie ma.
Jaka krajówka? Po co? Wystarczy licencja jak bilet, za każdy dzień a nie jak w PZW: 50 groszy za dniówkę wędkarską i 5 lub więcej kg mięsa dla emeryta, dziesięciokrotnie wyższa opłata za dzień dla przeciętnego pracującego wędkarza, który zapłacił składkę członkowską, a stukrotnie wyższa dla niezrzeszonego.

Chyba z jednej strony byś chciał łowić, ale z drugiej za damo prawie, na jednym znaczku cały kraj, może jeszcze bez rejestrów (???), coś ci się marzy dalsza komuna a\'la PZW ? :)))))))
Przepraszam, że tak troszkę sarkastycznie ci odpowiedziałem, nie obraź się :))))
 
 
  tomaszokret

Od: 2009-02-03

Posty: 447

22 czerwca 2009 20:10  
Do DARIUSZKRYSTOSIAK:
dariuszkrystosiak
tomaszokretMasowość skończyła się tym, że gros wędkarzy posiada znikomą wiedzę organizacyjną. Mało kto zna dobrze RAPR, o Statucie nie wspomnę, inne przepisy wewnętrzne Związku to ogólnie terra incognita.

<br />Mieszkam przy parku w którym jest 8ha jezioro należące do okręgu mazowieckiego i chodzę do parku na spacery z psem.Spiningowanie w kwietniu,okonki po 10-12cm z lodu(bo większych to chyba tam nie ma),
<br />z rozmowy w połowie maja wiem że gość nastawił się na sandacza i nie widzi w tym nic złego,linek 20cm w siatce i samo zachowanie wędkarzy powoduje to że chociaż mieszkam tam 8 lat i mam do wody jakieś 200m to na rybach tam jeszcze nie byłem.Potwierdzają się w ten sposób słowa Tomka więc czego oczekiwać?


Aż wymrą... Albo się zmienią... Albo od marchewki (rozsądniejsi), albo od kija (głupsi).
 
 
  tomaszokret

Od: 2009-02-03

Posty: 447

22 czerwca 2009 20:12  
Do ANTONI KUSTUSZ: Panie Rzeczniku! Wydaje mi się, że zabrzmiałoby znacznie bardziej wiarygodnie, gdyby powiedział Pan "Mamy poprawę tu i tu, a tu i tu nie, ale nad tym pracujemy". Bo tak to straszna propaganda sukcesu wyszła... :-P  
 
  tomasz_p

Od: 2009-02-02

Posty: 173

22 czerwca 2009 20:13  
tomaszokretDo GOŚĆ (a przy okazji również do TOMASZ_P): Owszem, dryga, znacznie nawet w porównaniu z sytuacją sprzed 10 nawet lat.


Drogi imienniku!
Jak mnie znasz, nie mogłem po prostu ominąć takiej gratki jak ten temat :)))

Dryga powiadasz... Ostatnie to podrygi?
 
 
  tomaszokret

Od: 2009-02-03

Posty: 447

22 czerwca 2009 20:15  
Do TOMASZ_P:
tomasz_p
maniekpcludzie jak PZW nie będzie ogólnodostępnym zrzeszeniem wędkarzy ,stanie się sportem dla nowobogackich,a cała reszta golasów nie zasługujących na miano wędkarz, zostanie najzwyklejszymi kłusolami.poza tym mówiąc o zmianach w pzw to co macie na myśli?zmian to potrzeba ,ale w strukturze.zacząć trzeba od redukcji okręgów, a co za tym idzie płatnych bezproduktywnych stanowisk . przywrócenia jednolitej opłaty krajowej dla wszystkich wędkarzy, bo albo polski albo okręgowy. nie wszyscy mają aspiracje zdobywania blaszanych misek.pozdrawiam

<br />
<br />Co ma ilość okręgów, istnienie opłaty krajowej, do sensu istnienia PZW?
<br />Jak dla mnie, chcącego łowić, niech se będzie 100 okręgów, 500 firm, 5000 pracowników, byle były ryby w wodzie i cena licencji była wynikiem z jednej strony dobrej kondycji wód a z drugiej - konkurecji między usługodawcami. Której to konkurencji na razie nie ma.
<br />Jaka krajówka? Po co? Wystarczy licencja jak bilet, za każdy dzień a nie jak w PZW: 50 groszy za dniówkę wędkarską i 5 lub więcej kg mięsa dla emeryta, dziesięciokrotnie wyższa opłata za dzień dla przeciętnego pracującego wędkarza, który zapłacił składkę członkowską, a stukrotnie wyższa dla niezrzeszonego.


Zaskakujące, Imienniku... zgadzamy się... :-P
 
 
  tomaszokret

Od: 2009-02-03

Posty: 447

22 czerwca 2009 20:17  
Do TOMASZ_P
tomasz_p
tomaszokretDo GOŚĆ (a przy okazji również do TOMASZ_P): Owszem, dryga, znacznie nawet w porównaniu z sytuacją sprzed 10 nawet lat.

<br />
<br />Drogi imienniku!
<br />Jak mnie znasz, nie mogłem po prostu ominąć takiej gratki jak ten temat :)))
<br />
<br />Dryga powiadasz... Ostatnie to podrygi?


Mam nadzieję, że dla wielu ostatnie... :-P Mam na myśli karpiożerców - niskopłatków spod znaku "wszystko wolno i za darmo!" :-D
 
 
  tomasz_p

Od: 2009-02-02

Posty: 173

22 czerwca 2009 20:22  
tomaszokret Mam na myśli karpiożerców - niskopłatków spod znaku "wszystko wolno i za darmo!" :-D


Pstrągożercy, pipieniożercy, okoniożercy, szczupakożercy, leszczożercy itd..... - zapewniam cię, są tacy sami jak karpiożercy. Nie ważne jaka ryba, byle było społecznie, tanio, dla ludu. Ludowy Związek Wędkarski :))))
 
 
  maniekpc

Od: 2009-06-21

Posty: 23

22 czerwca 2009 20:24  
dlaczego w tak beznadziejnej sytuacji, PZW zamiast korzystać ze skutecznych rozwiązań i doświadczeń stosowanych w innych krajach, brnie w ślepą ulice?Na dodatek uprawia propagandę sukcesu z minionej epoki.  
 
  maniekpc

Od: 2009-06-21

Posty: 23

22 czerwca 2009 20:46  
tomaszokret , na razie to jest taka konkurencja ,że pzw wydzierżawia co atrakcyjniejsze zbiorniki za jakieś doraźne pieniądze i przymyka oko na rabunkową gospodarkę dzierżawcy(np . Zalew Koronowski) p.Antoni stwierdzi ,że na zalewie łowią sami nieudacznicy,ale tak czy inaczej ,tamtejsi wędkarze bardzo sa zadowoleni z poczynań dzierżawcy, szczególnie z zarybień.Piszesz o podniesieniu opłat x10.Człowieku ja na dzień dzisiejszy ,żeby połowić w interesujących mnie akwenach leżących tylko w granicach mojego okręgu muszę zapłacić 820 pln. dlatego mam pytanie :czy TY jesteś w Polsce ?  
 
  tomasz_p

Od: 2009-02-02

Posty: 173

22 czerwca 2009 20:48  
maniekpcdlaczego w tak beznadziejnej sytuacji, PZW zamiast korzystać ze skutecznych rozwiązań i doświadczeń stosowanych w innych krajach, brnie w ślepą ulice?Na dodatek uprawia propagandę sukcesu z minionej epoki.


Bo to daje kolejną kadencję, dietki i tanie mięsko dla kolegów
 
 
  dariuszkrystosiak

Od: 2008-11-24

Posty: 566

23 czerwca 2009 08:56  
maniekpcże pzw wydzierżawia co atrakcyjniejsze zbiorniki

PZW jako dzierżawca nie może nic nikomu wydzierżawiać,może dopuścić odłowy gospodarcze i to robi na wielu zbiornikach.PZW może natomiast przegrać przetarg na jakis obwód lub woda może zostać odebrana jeśli dzierżawca nie wywiązuję się z operatu i wtedy kto inny zostaje dzierżawcą tak jak stało się z zalewem Koronowskim,Wisłą nr.1 czy wodami byłego okręgu łomzyńskiego.
 
 
  WEDKARZ WEDKARSKI

Od: 2009-06-19

Posty: 153

23 czerwca 2009 10:33  
Kowalski Jerzy<br />W razie rozwiązania się Związku jego majątek zostanie przekazany na cele określone przez
<br />Krajowy Zjazd Delegatów, uchwałą podjętą zwykłą większością głosów.[/i]
<br />


Czyli może byc przekazany np. prezesowi PZW za zasługi dla wedkarstwa?
 
 
  Batłomiej Czechowicz

Od: 2009-06-23

Posty: 2

23 czerwca 2009 14:00  
Samorozwiazanie hmmm raczej nie realne... i moze niepotrzebne jeśli tylko PZW zacznie isc z duchem czasu. Nikt nie broni PZW zrobic zbiornik komercyjny. Wprowadzic zakaz zabierania ryb lub zaostrzyc regulamin. Pewnie to troche formalnosc i kosztów ale nie wiem czy nie warto (bo zbiornik bedzie zarabiał na siebie). Brawo dla okregu tarnowskiego że na Niwce wprowadzilo limity wielkosciowe (choc i tak sa za duze, ale dobre i to moze w przyszłosci bedą jeszcze mniejsze ), moze trzeba wprowadzic i ilościowe. A tak po za tym, zmiencie Panowie swoją mentalnosc i zacznijce z glowa podchodzic do naszego hobby bo PZW ile by nie wpuscilo to tyle zostanie wylowione i zabrane. Może zacznijcie wypuszczac złowione ryby, bo co z tego ze jest limit wielkosciowy jak i tak go nie przestrzegacie, co z tego ze ryba ma okres ochronny jak i tak go nie przestrzegacie ,co z tego ze regulamin jest jak i tak go łamiacie, uderzcie sie sami w piersi a potem zabiercie sie za PZW. Nie bronie tu nikogo sam kiedys zabierałem ryby, a do PZW mam zastrzezenia, ale dorosłem do tego iż to jest przedewszystkim moje hobby a bez ryb niestety go nie bedzie. Na wodach PZW prawie nie wedkuje moze z 5 razy w roku, wole zapłacic pare zetów wiecej i pojechac na wode gdzie spotkam sie z prawdzimym okazem, choc niezawsze i nie tak łatwo go złowic. Bo zbiorniki są znacznie trudniejsze technicznie niz łowiska PZW.
pozdrawiam
Bartek Czechowicz
Tarnowski Klub Karpiowy P.E.T.A.
 
 
  WEDKARZ WEDKARSKI

Od: 2009-06-19

Posty: 153

23 czerwca 2009 14:29  
Czechowicz BatłomiejMoże zacznijcie wypuszczac złowione ryby, bo co z tego ze jest limit wielkosciowy jak i tak go nie przestrzegacie, co z tego ze ryba ma okres ochronny jak i tak go nie przestrzegacie ,co z tego ze regulamin jest jak i tak go łamiacie, uderzcie sie sami w piersi a potem zabiercie sie za PZW.


Co z tego że 10% wedkarzy wypuszcza ryby, skoro 90% może ryby zabierać i nie ma tych ryb. Co z tego, że za kilka lat 90% wedkarzy będzie wypuszczać, skoro 10% wędkujących wydusi wszystko, co my wcześniej wypuścimy?

Przez 20 lat po zmianie systemu, PZW nie potrafi urealnić opłat, zatrudnić strażników, ograniczyć miesiarstwa, ustanowić rozsądego regulaminu APR, to powinno ulec rozwiazaniu. Oni już swoją szansę mieli. Osoby o niskiej etyce nie powinny mieć przyrody pod opieką.
 
 
  jaro422

Od: 2009-03-23

Posty: 401

23 czerwca 2009 14:59  
Do gość

No ale pan to wszystko potrafi , to dlaczego siedzi pan w krzakach skoro pan wie jak to wszystko przeprowadzić żeby było lepiej.
 
 
  tomaszokret

Od: 2009-02-03

Posty: 447

23 czerwca 2009 15:28  
Do GOŚĆ: Umyka ci to, co najważniejsze... 20 lat temu może 1% wędkarzy nie zabierał ryb. Dziś - może 10, może 15%. Wielu zabiera 1-2 sztuki, pozostałe wypuszcza...

Najważniejsze jest to, że PZW zmienia się "od dołu". Nie z drugiej strony. Zmiany oddolne są trwalsze i lepiej rokujące na przyszłość. Ale niestety postępują wolniej i wymagają więcej pracy...

Oczekiwanie, że zdarzy się jakiś cud i nagle jedną dyrektywą zmieni się sytuacje o 180 stopni to czysta fikcja! Mniej istotne jest to, kto będzie dzierżawcą wód - ważniejsze jest to, kto będzie w tych wodach łowił. Uważasz, że po rozwiązaniu PZW karpiożercy powieszą wędki na kołkach?
 
 
  dariuszkrystosiak

Od: 2008-11-24

Posty: 566

23 czerwca 2009 15:50  
Czechowicz Batłomiej
Może zacznijcie wypuszczac złowione ryby, bo co z tego ze jest limit wielkosciowy jak i tak go nie przestrzegacie, co z tego ze ryba ma okres ochronny jak i tak go nie przestrzegacie ,co z tego ze regulamin jest jak i tak go łamiacie, uderzcie sie sami w piersi a potem zabiercie sie za PZW.
<br />Bartek Czechowicz
<br />Tarnowski Klub Karpiowy P.E.T.A.

Bartek,trochę racji masz ale nie do końca,myslę że jest trochę wędkarzy którzy nawet jeśli nie wypuszczają to mają własne limity i wymiary (np.ja).Innych obawiam się że nie przekonasz a nawet wprowadzenie bardziej surowych (czyt. rozsądnych) przepisów przez PZW niewiele da.Skąd mi się to bierze?ano stąd że jak się plączę nad wodą to widzę.Kilka postów wyżej przytoczyłem przykłady z parku Skaryszewskiego ale bywam też nad Bugiem czy Narwią i też widzę nagminne łamanie przepisów.Nawet jak zadzwonię do PSR że ktos łowi na 3 czy 4 gruntówki to jechać do takiego PSR-y nie będą.taką nasza nacja ma mentalność i koniec-kropka.
Zmiana przepisów wiąże się z kontrolami a te z koleji z karą którą trudno wyegzekfować.Zresztą czy PZW chciałoby karać kolegów?Jakiś czas temu straż złapała prezesa i skarbnika jednego z kół gdzieś na południu i mineło chyba ok. 2 lat jakoś nic nie słychać żeby ponieśli jakieś konsekwencje,chyba że mnie umkło.
 
 
  maniekpc

Od: 2009-06-21

Posty: 23

23 czerwca 2009 18:42  
PANOWIE W OKRĘGU PŁOCKO-WŁOCŁAWSKIM JEST 18(OSIEMNASTU) RYBAKÓW I KAŻDY Z NICH MA POZWOLENIE NA STAWIANIE 1500 M SIATY. CZY TO NIE DOCIERA DO WASZEJ WYOBRAŹNI ?W SIATĘ RYBY WPADAJĄ ZAWSZE, NA WĘDKĘ BIORĄ I OWSZEM, ALE NIE JEST TO PEWNIKIEM . NIE WRZUCAJCIE WIĘC DO JEDNEGO WORA KŁUSOLI I EMERYTÓW, BO MOŻE I CHCIELIBY TE PIĘĆ KILO PŁOTEK ZAWINĄĆ DO DOMU ,ALE NAJPIERW TRZEBA BY JE ZŁOWIĆ, CO W DZISIEJSZYCH CZASACH NIE JEST PIERDNĄŁ W BAMBUS. MOŻE WARTO BY SIĘ ZASTANOWIĆ CZY GDYBY LUDZIE MIELI NORMALNE EMERYTURY I WYPŁATY TO MOŻE I NIE LICZYLI BY TAK BARDZO NA DIETĘ Z RYB SŁODKOWODNYCH.pzw TO W DALSZYM CIĄGU TWÓR Z MINIONEJ EPOKI PRZESIĄKNIĘTY LUDŹMI I MENTALNOŚCIĄ TAMTYCH LAT. CZAS TO ZMIENIĆ I TO JAK NAJSZYBCIEJ.  
 
  gustav665

Od: 2009-04-14

Posty: 107

23 czerwca 2009 18:56  
maniekpcPANOWIE W OKRĘGU PŁOCKO-WŁOCŁAWSKIM JEST 18(OSIEMNASTU) RYBAKÓW I KAŻDY Z NICH MA POZWOLENIE NA STAWIANIE 1500 M SIATY. CZY TO NIE DOCIERA DO WASZEJ WYOBRAŹNI ?W SIATĘ RYBY WPADAJĄ ZAWSZE, NA WĘDKĘ BIORĄ I OWSZEM, ALE NIE JEST TO PEWNIKIEM . NIE WRZUCAJCIE WIĘC DO JEDNEGO WORA KŁUSOLI I EMERYTÓW, BO MOŻE I CHCIELIBY TE PIĘĆ KILO PŁOTEK ZAWINĄĆ DO DOMU ,ALE NAJPIERW TRZEBA BY JE ZŁOWIĆ, CO W DZISIEJSZYCH CZASACH NIE JEST PIERDNĄŁ W BAMBUS. MOŻE WARTO BY SIĘ ZASTANOWIĆ CZY GDYBY LUDZIE MIELI NORMALNE EMERYTURY I WYPŁATY TO MOŻE I NIE LICZYLI BY TAK BARDZO NA DIETĘ Z RYB SŁODKOWODNYCH.pzw TO W DALSZYM CIĄGU TWÓR Z MINIONEJ EPOKI PRZESIĄKNIĘTY LUDŹMI I MENTALNOŚCIĄ TAMTYCH LAT. CZAS TO ZMIENIĆ I TO JAK NAJSZYBCIEJ.

caps...
nie ma ryb, owczem, lecz gdy kazdy by sobie wystawil taka siate to by nie istanialo takie pojecie jak "ryba"
 
 
  dariuszkrystosiak

Od: 2008-11-24

Posty: 566

23 czerwca 2009 20:09  
maniekpcPANOWIE W OKRĘGU PŁOCKO-WŁOCŁAWSKIM JEST 18(OSIEMNASTU) RYBAKÓW I KAŻDY Z NICH MA POZWOLENIE NA STAWIANIE 1500 M SIATY. CZY TO NIE DOCIERA DO WASZEJ WYOBRAŹNI ?W SIATĘ RYBY WPADAJĄ ZAWSZE.

I właśnie na wodzie PZW,kiedyś zatrzymałem się przy kilku stoiskach z napisem "świeża ryba" przy trasie Płock-Włocławek to mieli tylko szczupaczki po 30-40cm,jakieś japońce i leszczyki do 30cm.Pytałem czy jest coś większego,a i owszem rano jak tylko spłyną ale wtedy są kolejki z Płocka i Włocławka.A opłata okręgowa chyba jedna z droższych w Polsce.
 
 
  jaro422

Od: 2009-03-23

Posty: 401

23 czerwca 2009 21:02  
A który z panów jest z Okręgu PŁOCKO_WŁOCŁAWSKIEGO, bo chyba żaden. :)))))  
 
  tomaszokret

Od: 2009-02-03

Posty: 447

23 czerwca 2009 21:30  
Do MANIEKPC: Acha. A jak się rozwiąże PZW to przy okazji rybacy wszelkiego rodzaju znikną z powierzchni planety, jak również mięsiarze wszelkiej maści, tak? :-P
Ach, jakie to proste!!!... :-P
Żeby nie powiedzieć - prostackie rozumowanie... :-D
 
 
  tomasz_p

Od: 2009-02-02

Posty: 173

23 czerwca 2009 21:34  
tomaszokret<br />Najważniejsze jest to, że PZW zmienia się "od dołu". Nie z drugiej strony. Zmiany oddolne są trwalsze i lepiej rokujące na przyszłość. Ale niestety postępują wolniej i wymagają więcej pracy...
<br />
<br />Oczekiwanie, że zdarzy się jakiś cud i nagle jedną dyrektywą zmieni się sytuacje o 180 stopni to czysta fikcja! Mniej istotne jest to, kto będzie dzierżawcą wód - ważniejsze jest to, kto będzie w tych wodach łowił. Uważasz, że po rozwiązaniu PZW karpiożercy powieszą wędki na kołkach?


Jak po 20 latach od zmiany ustroju doszlismy do poziomu 10% etycznych i myślących, no to w takim tempie normalnie będzie za 180 lat.
Reformowanie PZW jest więc chyba głupsze niż kupowanie działek na księżycu. Bo prędzej ludzkość na księżycu zamieszka, niż PZW zacznie dbać o wody jak należy.

Nie mam pojęcia, dlaczego zgadzasz się na odgórne ograniczanie dozwolonej prędkości w terenie zabudowanym do 50 km/h i surowe karanie wykraczających poza przepis. Czy w/g ciebie to też powinno najpierw działać oddolnie, że jak kierowcy sami zaczną wolniej jeździć, to wtedy stanie się to ogólnie przyjętą normą?
Jakoś się ludzie szybko przyzwyczaili, szczególnie że czują na plecach oddech konroli ze strony policji. Zasada bata i pały działa - coraz mniej przekraczających prędkość (czyli zmian coraz trwalsza, mimo że nie oddolna), żadnych protestów, jest przepis, jest egzekucja i szafa gra.

Moim zdaniem PZW poprzez niestosowanie się do obowiązującego prawa w dziedzinie zasobów ryb w wodach, jako wielokrotny recydywista w tej dziedzinie, powinno być odgórnie jednym pismem zdelegalizowane. Tylko że załapało się na fuks, że w tym kraju takich spraw niezałatwionych są setki albo tysiące.

Moim zdaniem ten system ma przed sobą jedna, dwie kadencje i finito. Do tego czasu możemy łowić sobie za granicą, a na starośc wrócimy na część wód - już prywatnych, rybnych, zadbanych.

I tym optymistycznym akcentem kończę, pozdrawiając uprzejmie
 
 
  tomasz_p

Od: 2009-02-02

Posty: 173

23 czerwca 2009 21:42  
tomaszokretDo MANIEKPC: Acha. A jak się rozwiąże PZW to przy okazji rybacy wszelkiego rodzaju znikną z powierzchni planety, jak również mięsiarze wszelkiej maści, tak? :-P
<br />Ach, jakie to proste!!!... :-P
<br />Żeby nie powiedzieć - prostackie rozumowanie... :-D


Ale przynajmniej zniknie fikcja gospodarki wedkarskiej.

Ja bym się poczył lepiej płacąc te same pieniądze za to samo "wielkie nic" do RZGW, niż byłym milicjantom/SB-kom różnego rodzaju gratyfikacje.

A i mięsiarstwo czy wręcz kłusownictwo, nie będzie chronione poprzez nic nie robiące w tym względzie albo wręcz sankcjonujące takie zachowania, tzw. "stowarzyszenie PZW".
 
 
  tomaszokret

Od: 2009-02-03

Posty: 447

23 czerwca 2009 23:13  
Do TOMASZ_P: Nie za 180, tylko za 80 :-P Bo tyle potrzeba, by osiągnąć 50% potrzebnych do wprowadzenia dowolnych zmian.
Ale to nawet nie będzie 80 lat, lecz znacznie mniej. Rozsądnych przybywa w tempie geometrycznym, a nie liniowym :-P Dzięki Tobie również, bo coś z tego, co się tu pisze ma szanse dotrzeć do innych wędkarzy.

Tak, byłoby fajnie, gdyby kontroli było więcej... Na to jednak trzeba pieniędzy, a "dół" dopiero dojrzewa (powoli...) do wysupływania z kieszeni większych kwot. Acha, i się nie łudź się - żeby strażników było 30 w Okręgu na pełnym etacie i tak znajdzie się wiele miejsc, do których nigdy nie dotrą...

Oj,oj! Jedna, dwie kadencje? :-P Robimy zakłady? :-P

Jeśli zaś chodzi o RZGW, to po pierwsze wędkarze są wrzodem na tyłku tej instytucji i uważanie, że RZGW lepiej będzie gospodarowało na wodach niż PZW jest dalekie od realizmu... :-P I co - pewnie też nie wpuści rybaków, tak? :-P

Ech, fantaści! A zapytał kto gdzieś, czy RZGW CHCIAŁOBY SOBIE WZIĄĆ TE OBOWIĄZKI PO PZW NA WŁASNOŚĆ?! :-D I do tego pół miliona narzekaczy na garb?! :-D Hahaha! Właśnie sobie uświadomiłem, drodzy spiskowcy - obalacze, że połowa Waszych pomysłów "co zrobić ze spadkiem po PZW" już na starcie wzięła w łeb... :-P
 
 
  maniekpc

Od: 2009-06-21

Posty: 23

23 czerwca 2009 23:43  
wiesz ,ogólnie rozwiązując PZW głosami 2/3 delegatów, można powołać nowy związek. chodzi o odsadzenie od koryta tego betonu i pozwolenie na dojście do głosu ludziom, którzy mają poukładane we łbach.sprawiasz wrażenie inteligentnego człowieka , ale czasami mam wrażenie ,że albo jesteś z ZG ,albo odcięty od tego kraju przepaścią setek kilometrów...  
 
  jaro422

Od: 2009-03-23

Posty: 401

24 czerwca 2009 00:40  
bez sensu, bredzenie ubogich, ",ogólnie rozwiązując PZW głosami 2/3 delegatów, można powołać nowy związek". Debilizm totalny, jeden rozwiązać drugi powołać i pewnie z panem maniekpc na czele. :)))) żenada.  
 
  tomaszokret

Od: 2009-02-03

Posty: 447

24 czerwca 2009 07:46  
Do MANIEKPC: Nie, nie jestem ani działaczem ZG, ani działaczem ZO, ani nawet działaczem Koła (jeśli pod pojęciem "działacz" rozumieć osobę pełniącą jakieś konkretne funkcje w zarządzie Koła).
Mieszkam na Ziemi.
W odróżnieniu od wielu wypowiadających się poznałem nieco mechanizmy, którym podlega działanie machiny zwanej PZW. Do tego staram się zachować trochę zdrowego rozsądku...
I tak naprawdę zdaję sobie sprawę z tego, że nie jest wcale kolorowo. Ale wiem również, że działanie na linii "rozwalić, a później się zobaczy" nie przyniesie ze sobą nic dobrego. Wiem także, że PZW posiada mechanizmy, dzięki którym mogłoby gospodarować na wodach znacznie lepiej i wcale nie tak wiele trzeba, by można było je uruchomic.
 
 
  Kazimierz Wąsik

Od: 2008-12-04

Posty: 153

24 czerwca 2009 09:18  
No i przybyła jeszcze jedna strona o tym jaki PZW be. Taki PZW jacy jego członkowie. Z tego bicia piany nic nie będzie. Trzeba robić, a nie gadać!
Do mojego poprzedniego post-a dodam: popatrzcie co się dzieje na Pomorzu. Każda prawie łososiowa rzeka ma już "swoje" stowarzyszenie. I te stowarzyszenia z każdym dniem stanowią coraz większą siłę, z którą muszą liczyć się decydenci.
 
 
  Kazimierz Wąsik

Od: 2008-12-04

Posty: 153

24 czerwca 2009 09:28  
Kustusz - rzecz. prasowy ZG PZW AntoniTemat samorozwiązania się PZW wraca jak bumerang gdy tylko miłośnicy reformowania całego świata poczują okazję do zrobienia czegoś cudzymi rękoma. O gospodarce rybackiej w PZW najlepiej świadczy treść zaświadczeń, które wydają nam Urzędy Marszałkowskie oraz analizy niezależnych instytutów. świadczą tabele rekordów. Nie są miarodajne opinie nieudaczników, którzy swoje niepowodzenia wędkarskie przelewają z goryczą na internetowe fora. Trzeba się pogodzić z rzeczywistością, a nie zalewać ją, jak tego przyslowiowego robaka, goryczą własnych rozczarowań i frustracji. Co jest niedobrego niech się wypowiedzą delegaci na XXIX KZD, jeśli chcecie tam dotrzeć, to radzę być z nimi w kontakcie. Tyle, że trzeba było także być delegatem swojego koła, trzeba było cokolwiek zrobić w PZW i dla wędkarzy, aby później mieć odwagę wypowiadać się o potrzebach reformowania PZW, a nawet jego samorozwiązania. Przeciez takie coś oznacza także wolę przyznania się do klęski tych, którzy to postulują.
<br />U nas jakoś bardzo łatwo jest wyręczać innych w gotowych pomysłach na sukces. Tak jak pospolite ruszenie, które tylko czekało na wodza na białym koniku, by przekroczyć każdy rubikon i ruszyć hurmem do nowych viktorii. Tylko czy to jest sposób na naprawę stanu rzeczy, którą przez 60 lat budowało miliony ludzi kilku pokoleń wędkarzy? Coś mi się wydaje, że nie tędy droga kocjani naprawiacze.


Panie Rzeczniku
Czy może Pan pokazać analizę niezależnego instytutu dotyczącą gospodarki rybackiej prowadzonej przez PZW w Okręgu Mazowieckim?
 
 
  Kazimierz Wąsik

Od: 2008-12-04

Posty: 153

24 czerwca 2009 09:47  
Panie Rzeczniku
I niech Pan nie, przepraszam, bredzi, o nieudacznikach.
Umiem łowić ryby tam gdzie one są. Łowię od 1966 r. Na kilkanaście dni w tym roku spędzonych z bratem ze spinningiem na Zbiorniku Zegrzyńskim złowiłem jednego wymiarowego i jednego niewymiarowego sandacza, a brat leszcza za kapotę.
Większość łódek w przystaniach mimo sobót i niedziel stoi, bo nie ma chętnych. Ci ze swoimi łódkami przenoszą się gdzie indziej. A zawody na Zegrzu od lat wygrywają ledwo wymiarowe okonki albo szczupaczki.
 
 
  WEDKARZ WEDKARSKI

Od: 2009-06-19

Posty: 153

24 czerwca 2009 11:03  
kwasikNo i przybyła jeszcze jedna strona o tym jaki PZW be. Taki PZW jacy jego członkowie. Z tego bicia piany nic nie będzie. Trzeba robić, a nie gadać!


łatwo się gada 40-letnim emerytom...
 
 
  proton

Od: 2009-02-07

Posty: 399

24 czerwca 2009 11:03  
Mięsiarze potrafią łowić ryby- to znaczy, że ryb jest jeszcze pod dostatkiem. Nieudacznicy tylko narzekają, narzekają, narzekają .... :))  
 
  dariuszkrystosiak

Od: 2008-11-24

Posty: 566

24 czerwca 2009 11:04  
kwasikCzy może Pan pokazać analizę niezależnego instytutu dotyczącą gospodarki rybackiej prowadzonej przez PZW w Okręgu Mazowieckim?

Na stronie ZO Mazowsze są wyniki badań ze Świdra z roku 2002.Innych znaleźć nie mogę za to dużo jest o sztandarach,zawodach,dyplomach.Jest też o wyborach i delegaci uznali zgodnie że jest świetnie i prezes zostaje i będzie reprezentował razem z prezesem Grabowskim Mazowsze na kolejnym zjeździe.
Na zapytania mailem o ilość ryb odławianych w trakcie odłowów gospodarczych odpowiedzi od 2 czy 3 lat jeszcze nie mam ale pewnie przyślą ;-)))
 
 
  dariuszkrystosiak

Od: 2008-11-24

Posty: 566

24 czerwca 2009 11:11  
kwasikWiększość łódek w przystaniach mimo sobót i niedziel stoi, bo nie ma chętnych. Ci ze swoimi łódkami przenoszą się gdzie indziej. A zawody na Zegrzu od lat wygrywają ledwo wymiarowe okonki albo szczupaczki.

I lepiej nie będzie.Od początku sezonu śledzę doniesienia z ZZ na innych portalach i wszyscy zgodnie twierdzą że jest "totalna kicha",czyli co?wszyscy nagle zostali nieudacznikami?Ja i tak od pewnego czasu na ZZ nie łowię i nie tylko dlatego że nie ma ryb-za głośno i za tłoczno.Ale znalazłem sobie niedaleko Narwi starą żwirownię i tam jakoś okonie i to niebrzydkie łowię.
 
 
  Batłomiej Czechowicz

Od: 2009-06-23

Posty: 2

24 czerwca 2009 11:21  
uuuuuuuuu Panowie co bys my nie powiedzieli co byc mi nie napisali to nic nie da... Czytając posty kazdy ma racje jedni wieksza drudzy mniejsza ale racje macie. Wiecie co najlepszym rozwiazaniem tak mi sie wydaje to chyba to jak okregi PZW były by firmami zarejestrowanymi itp i itd. moze wtedy jesli bedzie to w ich interesie zaczną myslec jak biznesmeni aby sciagnac wedkarzy a to liczy sie z rybostanem, porzadkiem, kontrola, egzekwowanie regulaminu itp i itd. Bo jeśli bedzie syf spółka upada i dowidzenia. Może wten sposób... tylko z drugiej strony kto mialby to prowadzic...  
 
  jaro422

Od: 2009-03-23

Posty: 401

24 czerwca 2009 11:26  
Osiem osób na tym forum toczy pianę wchodząc i zabierając głos niemal we wszystkich tematach i myślą że toczą jakąś wielką debatę :)))))))), a PZW ma się tymczasem całkiem nieżle, złe stany zagospodarowania niektórych wód świadczą o złej opiece nad nimi miejscowych Kół i ich członków a nie Zarządu Głównego, tylko Polak tak nauczony że doniesie do " samej góry" lub załatwi przy okazji swoje animozje z nielubianymi kolegami.
Łatwo jest się schować za jakimś profilem opluwać wszystko i wszystkich, wysuwać bezpodstawne oskarżenia i
bezsensowne żądania. Trzeba brać czynny udział w Walnych Zebraniach i na nich możecie przeprowadzać swoje rewolucje, tutaj możecie tylko sobie pogadać udając że coś wiecie.
 
 
  dariuszkrystosiak

Od: 2008-11-24

Posty: 566

24 czerwca 2009 14:35  
jaro422zagospodarowania niektórych wód świadczą o złej opiece nad nimi miejscowych Kół i ich członków a nie Zarządu Głównego.

Nie wiedziałem że koła mają "swoje" wody,może u Ciebie w okręgu tak jest ale np. na Mazowszu koła mają
ew. stanice nad wodą.Czyli może zła opieka Zarządów Okręgów.Generalnie pomysł masz dobry tylko czy do zrealizowania?Z drugiej strony chyba żadne koło PZW nie poradziłoby sobie z wodą 100 czy więcej ha albo z odcinkiem rzeki ale może jakieś drobne wody mogłyby być pod opieką koła?
Wiem np. że koło z okręgu siedleckiego ma w opiece starorzecze Wisły od 2 lat i może okazać się że jest to dobra groga do polepszenia tego na co narzekamy.
 
 
  jaro422

Od: 2009-03-23

Posty: 401

24 czerwca 2009 15:08  
Miałem na myśli Koło jako gospodarza wody nie właściciela.

Niektóre Koła mają tzw. swoje wody czy akweny tylko dla członków swojego Koła, utrzymują je z własnych funduszy, ale zapewne nie wiesz też że zarybienia są przeprowadzane z funduszy Kół jak i z Funduszy Okręgu, dotyczy to Kół które są gospodarzami na danym odcinku rzek czy danym akwenie wodnym. Oczywiście są Koła które nie mają zaszczytu być gospodarzami wód, te przeważnie przejadają odpisy ze składek na Walnych Zebraniach i Zawodach Wędkarskich kończąc rok finansowy na 00,00.

W "moim " Okręgu tak jest, że każda woda PZW ma gospodarza w imieniu PZW i jest nim miejscowe Koło PZW,
jeśli u Was jest inaczej to faktycznie należy Wam współczuć bo nie wiadomo do kogo mieć pretensje ale nigdy by mi na myśl nie przyszło że Zarząd Główny przyjedzie zarybiać mi wody.
 
 
  tomasz_p

Od: 2009-02-02

Posty: 173

24 czerwca 2009 18:27  
jaro422<br />Łatwo jest się schować za jakimś profilem opluwać wszystko i wszystkich, wysuwać bezpodstawne oskarżenia i
<br />bezsensowne żądania. Trzeba brać czynny udział w Walnych Zebraniach i na nich możecie przeprowadzać swoje rewolucje, tutaj możecie tylko sobie pogadać udając że coś wiecie.


Jeszcze łatwiej siedzieć sobie i wskazywać paluchem co to inni mają niby zrobić, żeby prezesunio se wypisał dietę na niby działalnośc.

Niektórzy wędkarze mają pracę, szczęśliwe rodziny, udało im się ogólnie w życiu i nie muszą uciekać z domu na walne zebranie czy inną egzekutywę. Nie mają ochoty na wpłacanie 150zł żeby sobie społecznie popracować. Niektórzy, bezczelni, w dodatku chcą i potrafią łowić ryby :))))

Oskarżenia nie są bezpodstawne, bo jak jest z rybami wiemy wszyscy.

Jest taka stara zasada: jak nie potrafisz nie pchaj się na afisz. Dedykacja dla działaczy PZW i ich popleczników internetowych.
 
 
  maniekpc

Od: 2009-06-21

Posty: 23

24 czerwca 2009 18:32  
no właśnie człowieku, o tym samym mówię,rozwalić ,żeby rozwalić ,to nie oto chodzi. chodzi o to ,że można o wiele lepiej i dlatego należy rozpędzić to dziadostwo z samej góry na cztery wiatry.  
 
  maniekpc

Od: 2009-06-21

Posty: 23

24 czerwca 2009 18:38  
jaro422, noooooooooooooooooooooo ,a Ty będziesz moim pierwszym zastępcą.  
 
  jaro422

Od: 2009-03-23

Posty: 401

24 czerwca 2009 19:01  
No i jak mięsiarze , brało coś?  
 
  jaro422

Od: 2009-03-23

Posty: 401

24 czerwca 2009 19:14  
:tomasz_p
<br />
<br />Oskarżenia nie są bezpodstawne, bo jak jest z rybami wiemy wszyscy.


Mów za siebie , nie chowaj się za plecami "wszystkich"
 
 
  maniekpc

Od: 2009-06-21

Posty: 23

24 czerwca 2009 19:15  
TY to pewno "nokil"jesteś ?brało?  
 
  jaro422

Od: 2009-03-23

Posty: 401

24 czerwca 2009 19:27  
:tomasz_p
<br />Jeszcze łatwiej siedzieć sobie i wskazywać paluchem co to inni mają niby zrobić, żeby prezesunio se wypisał dietę na niby działalnośc.



Diety bolą?
Oczywiście że biorę, diety i delegacje i wszystko co mi sie należy za pracę i czas poświęcony na takich nierobów, odznaczenia wszystkie , po zawodach zgrzewki browaru i pęta kiełbasy , a po zarybieniu pełna zamrażara ryb.
A panowie siedżcie dalej nad wodą.
Zadowoleni ?
 
 
  jaro422

Od: 2009-03-23

Posty: 401

24 czerwca 2009 19:32  
Sorry , nie nad wodą( nie umiecie złowić ryb), siedżcie przed kompem.  
 
  dariuszkrystosiak

Od: 2008-11-24

Posty: 566

24 czerwca 2009 20:16  
jaro422Diety bolą?Oczywiście że biorę, diety i delegacje i wszystko co mi sie należy za pracę i czas poświęcony na takich nierobów, odznaczenia wszystkie , po zawodach zgrzewki browaru i pęta kiełbasy , a po zarybieniu pełna zamrażara ryb.

Nie mrozi ryb-jedz świeże,mrożone gorzej smakują.
Jeśli ktoś pracuje od 8 do 16:30 do tego czasami musi zostać w pracy,co jakiś czas ma wyjazdy,ma rodzinę i przyjaciół to chciałbym wiedzieć w jakie dni i godziny ma być działaczem?
 
 
  maniekpc

Od: 2009-06-21

Posty: 23

24 czerwca 2009 21:01  
jaro422,a kim ty jesteś ,cwaniaczku z kółkiem w nosie .  
 
  maniekpc

Od: 2009-06-21

Posty: 23

24 czerwca 2009 21:11  
Oczywiście że biorę, diety i delegacje i wszystko co mi sie należy za pracę i czas poświęcony na takich nierobów, odznaczenia wszystkie , po zawodach zgrzewki browaru i pęta kiełbasy , a po zarybieniu pełna zamrażara ryb.
A panowie siedżcie dalej nad wodą.
Zadowoleni ? to ciągnij kiche i nie zawracaj mandoliny porządnym ludziom.
 
 
  tomasz_p

Od: 2009-02-02

Posty: 173

24 czerwca 2009 22:05  
[quote="jaro422<br />Oczywiście że biorę, diety i delegacje i wszystko co mi sie należy za pracę i czas poświęcony na takich nierobów[/quote]

I tacy jak ty, będący po ciemnej stronie mocy, przewodzą PZW. Możesz sobie marudzić o nieróbstwie, chwała "nierobom" że nie przykładają ręki do tego procederu. Wątpliwy to zaszczyt być odpowiedzialnym za zniszcznie środowiska wodnego. Z niczym nie potraficie sobie poradzić, bo jesteście po prostu ciency a mentalnie tkwicie w komunie.
Należy wam się chłosta :))))
 
 
  jaro422

Od: 2009-03-23

Posty: 401

24 czerwca 2009 22:26  
:)))))))))))))))))  
 
  maniekpc

Od: 2009-06-21

Posty: 23

24 czerwca 2009 22:34  
tomasz_p[quote="jaro422<br />Oczywiście że biorę, diety i delegacje i wszystko co mi sie należy za pracę i czas poświęcony na takich nierobów

<br />
<br />I tacy jak ty, będący po ciemnej stronie mocy, przewodzą PZW. Możesz sobie marudzić o nieróbstwie, chwała "nierobom" że nie przykładają ręki do tego procederu. Wątpliwy to zaszczyt być odpowiedzialnym za zniszcznie środowiska wodnego. Z niczym nie potraficie sobie poradzić, bo jesteście po prostu ciency a mentalnie tkwicie w komunie.
<br />Należy wam się chłosta :))))[/quote]
 
 
  tomaszokret

Od: 2009-02-03

Posty: 447

25 czerwca 2009 07:17  
Do TOMASZ_P (a przy okazji MANIEKPC): Odnoszę wrażenie, że ci, którzy nic nie robią szukają gwałtownie jakiegoś usprawiedliwienia dla swojego nieróbstwa.... "Nic nie zrobiłem, bo nie chciałem ręki przykładać!" no wybacz... stać cię na więcej, Imienniku!

Nic nie robieniem nie da się niczego ani naprawić, ani ochronić, ani zbudować...

A diety najbardziej bolą tych, którzy w życiu nie dostali złotówki z tego tytułu, bo... nic nie zrobili, więc za co mają dostać? :-P
 
 
  tomaszokret

Od: 2009-02-03

Posty: 447

25 czerwca 2009 07:19  
Do MANIEKPC:
maniekpcno właśnie człowieku, o tym samym mówię,rozwalić ,żeby rozwalić ,to nie oto chodzi. chodzi o to ,że można o wiele lepiej i dlatego należy rozpędzić to dziadostwo z samej góry na cztery wiatry.


Czyli ogólnie nie masz nic przeciw PZW, tylko zarządzający organizacją nie bardzo ci się podobają, tak?
 
 
  WEDKARZ WEDKARSKI

Od: 2009-06-19

Posty: 153

25 czerwca 2009 10:49  
tomaszokretDo TOMASZ_P (a przy okazji MANIEKPC): Odnoszę wrażenie, że ci, którzy nic nie robią szukają gwałtownie jakiegoś usprawiedliwienia dla swojego nieróbstwa.... "Nic nie zrobiłem, bo nie chciałem ręki przykładać!" no wybacz... stać cię na więcej, Imienniku!
<br />
<br />Nic nie robieniem nie da się niczego ani naprawić, ani ochronić, ani zbudować...
<br />
<br />A diety najbardziej bolą tych, którzy w życiu nie dostali złotówki z tego tytułu, bo... nic nie zrobili, więc za co mają dostać? :-P


Tą spychologię, unikanie odpowiedzialności, odwracanie kota ogonem, słucham od lat. Kiedyś było takie hasło "a u was murzynów biją".

Bardzo się dziwię, ze inteligentni ludzie nie potrafią pojąć, ze najlepsza, najszybsza droga, to rozwiazanie PZW. Nie mogę pojąć, że ktoś woli być działaczem społecznym i brać diety, zamiast przejąć wody i robić to samo za uczciwą wypłatę.
A może, diety można brać za nic a na wypłatę w firmie trzeba by uczciwie zapracować, to obecnym działaczom takie coś nie pasuje?
Tu jest chyba pies pogrzebany.
Można brać małe pieniądze za opłaty, wyciągnąć z tego wypłatę, a nic nie robić i nie dbać o to czy w wodach będzie 1000 ryb na 1 ha czy 1 ryba na 1 ha. Skoro do kieszeni można wziąć te same pieniądze, uciec od gderającej żony, napić się wódeczki na zebraniu zarządu......
 
 
  jaro422

Od: 2009-03-23

Posty: 401

25 czerwca 2009 11:41  
Do gośc

"Bardzo się dziwię, ze inteligentni ludzie nie potrafią pojąć, ze najlepsza, najszybsza droga, to rozwiazanie PZW."

To właśnie pan jest zdziwiony i panu się w głowie nie mieści, wymyśla pan jakieś ekstremalne sytuacje, popularyzuje pan swoją negatywną wizje PZW wypisując historie niemal pod prokuratora, jeśli ma pan faktycznie konkretne zarzuty to kto panu broni złozyć odpowiedni wniosek?
 
 
  dariuszkrystosiak

Od: 2008-11-24

Posty: 566

25 czerwca 2009 12:05  
gosc Można brać małe pieniądze za opłaty, wyciągnąć z tego wypłatę, a nic nie robić i nie dbać o to czy w wodach będzie 1000 ryb na 1 ha czy 1 ryba na 1 ha. Skoro do kieszeni można wziąć te same pieniądze, uciec od gderającej żony, napić się wódeczki na zebraniu zarządu......

Nie znam wysokości diet działaczy ale w/w podejście jest możliwe.Sądzę jednak że nie jest to 100% działaczy a mam nadzieję że takie podejście prezentuje mniej niż 50%.
A dla przykładu przekopiuję wysokość diet w pewnej instytucji:

US dollar (USD) Type of
Accommodation City Meal Rate Incidental
Amount Grand Total

Breakfast Lunch Dinner Meal Extra Total
C Warsaw 33.00 28.50 33.40 94.90 30.37 125.27
C Other 26.40 22.80 26.72 75.92 24.29 100.21

Może działacze powinni zawalczyć o takie stawki a jeszcze lepiej w euro ;-)))
I teraz załóżmy że maniek albo któryś z Tomków ma takie stawki?;-)))to warto im zmieniać?
gdzieś czytałem czy słyszaałem że dieta w/g polskiego prawa wynosi coś 20 parę plz :-(((
 
 
  WEDKARZ WEDKARSKI

Od: 2009-06-19

Posty: 153

25 czerwca 2009 12:10  
jaro422Do gośc
To właśnie pan jest zdziwiony i panu się w głowie nie mieści, wymyśla pan jakieś ekstremalne sytuacje, popularyzuje pan swoją negatywną wizje PZW wypisując historie niemal pod prokuratora, jeśli ma pan faktycznie konkretne zarzuty to kto panu broni złozyć odpowiedni wniosek?


Wolę spokojnie poczekać aż to padnie, albo sie znajdzie wystarczająca grupa by to rozwiązać i przejąć co lepsze wody dla wędkarstwa z prawdziwego zdarzenia.
Mam lepsze i ważniejsze zajęcia. Powędkować mogę również za granicą i tam zostawić pieniądze, dopóki gminy nie zauważą, że jesteście szkodnikami na ich terenie i że przez was turystyka wędkarska zamarła. Pogonią was na cztery wiatry.
A za dotychczasowe grzeszki - pan Bóg nie rychliwy ale sprawiedliwy :)
 
 
  jaro422

Od: 2009-03-23

Posty: 401

25 czerwca 2009 12:36  
Aha, no to super, tylko trzeba było tak zacząć.  
 
  jaro422

Od: 2009-03-23

Posty: 401

25 czerwca 2009 13:13  
Do gość

"Powędkować mogę również za granicą i tam zostawić pieniądze, dopóki gminy nie zauważą, że jesteście szkodnikami na ich terenie i że przez was turystyka wędkarska zamarła."

Do turystyki wędkarskiej to gminy muszą najpierw mieć bazę i zaplecze, nie wystarczy sam betonowy zbiornik z karpiami, nie wspomnę o drogach dojazdowych do mniejszych miejscowości.
A szkodliwy i uciążliwy dla środowiska jesteś Ty wędkarzu kochany ze swoimi żądaniami wpuszczania karpi , amurów, tołpyg, ze swoimi stertami niedopałków, puszek, woreczków foliowych i kilometrami splątanej żyłki.

Ale masz racje skoro tutaj już wszystko zniszczyłeś to jedż teraz wędkować za granice.
 
 
  tomaszokret

Od: 2009-02-03

Posty: 447

25 czerwca 2009 15:59  
Do GOŚĆ: Jaka spychologia?! Powiedzmy sobie prawdę w oczy - puściłeś kiedyś choć jedną sztukę narybku z zarybień, współorganizowałeś choć jedne zawody, dokonałeś choć jednej kontroli, przepracowałeś godzinę z młodzieżą, zbudowałeś choć jedno tarlisko, wysprzątałeś choć metr brzegu?

Jeśli tak, to masz prawo zarzucać innym, że coś robią nie tak. Jeśli nie... No cóż, masz moralne prawo do zarzucania komuś, że za swój czas poświęcony tym czynnościom, by TOBIE łowiło się lepiej, bierze jakąś marną dietkę?
A wiesz, ile wynosi ta dieta? Ile z diet uskłada miesięcznie aktywny działacz? Sorry, wiesz w ogóle, o czym mówisz?

A tak, zdarzało się, że po zarybieniu czy zawodach szliśmy sobie na piwko albo grilla... Tobie się po rybach nie zdarzyło? Coś w tym złego? Za własne piję, nie za twoje, bądź spokojny!

dopóki gminy nie zauważą, że jesteście szkodnikami na ich terenie i że przez was turystyka wędkarska zamarła. Pogonią was na cztery wiatry.
Nie WY jesteście... MY jesteśmy. Ty w takim samym mniej więcej stopniu, jak ja i każdy inny wędkarz.
 
 
  maniekpc

Od: 2009-06-21

Posty: 23

25 czerwca 2009 18:52  
tomaszokretDo MANIEKPC:
maniekpcno właśnie człowieku, o tym samym mówię,rozwalić ,żeby rozwalić ,to nie oto chodzi. chodzi o to ,że można o wiele lepiej i dlatego należy rozpędzić to dziadostwo z samej góry na cztery wiatry.

<br />
<br />Czyli ogólnie nie masz nic przeciw PZW, tylko zarządzający organizacją nie bardzo ci się podobają, tak?

no właśnie , może kiedyś się doczekam i ze będę miał w tym swój udział (za darmo, bo na piwo i na grilla to mnie jeszcze stać z własnej kieszeni)
 
 
  WEDKARZ WEDKARSKI

Od: 2009-06-19

Posty: 153

26 czerwca 2009 09:13  
jaro422Do gość
<br />
<br />"Powędkować mogę również za granicą i tam zostawić pieniądze, dopóki gminy nie zauważą, że jesteście szkodnikami na ich terenie i że przez was turystyka wędkarska zamarła."
<br />
<br />Do turystyki wędkarskiej to gminy muszą najpierw mieć bazę i zaplecze, nie wystarczy sam betonowy zbiornik z karpiami, nie wspomnę o drogach dojazdowych do mniejszych miejscowości.
<br />A szkodliwy i uciążliwy dla środowiska jesteś Ty wędkarzu kochany ze swoimi żądaniami wpuszczania karpi , amurów, tołpyg, ze swoimi stertami niedopałków, puszek, woreczków foliowych i kilometrami splątanej żyłki.
<br />
<br />Ale masz racje skoro tutaj już wszystko zniszczyłeś to jedż teraz wędkować za granice.


Trafiłeś jak kulą w płot. Akurat należę do prekursorów etycznego zachowania, w odróżnieniu od miesiarskiego PZW.
 
 
  WEDKARZ WEDKARSKI

Od: 2009-06-19

Posty: 153

26 czerwca 2009 09:24  
tomaszokretDo GOŚĆ: Jaka spychologia?! Powiedzmy sobie prawdę w oczy - puściłeś kiedyś choć jedną sztukę narybku z zarybień, współorganizowałeś choć jedne zawody, dokonałeś choć jednej kontroli, przepracowałeś godzinę z młodzieżą, zbudowałeś choć jedno tarlisko, wysprzątałeś choć metr brzegu?
<br />Jeśli tak, to masz prawo zarzucać innym, że coś robią nie tak. [/i]
<br />Nie WY jesteście... MY jesteśmy. Ty w takim samym mniej więcej stopniu, jak ja i każdy inny wędkarz.


Tak, zrobiłem w życiu trochę własnymi ręcami. Prócz kontrolowania. I więcej palcem nie ruszę.
To jest bez sensu, bo efekty mojej pracy, mojej etyki, przepadają w bagnie przepisów PZW i zachowania wędkarzy. Zachowania nie podlegającego kontroli z wyłącznej winy PZW. Inni - prywatni gospodarze, potrafią przypilnować wedkarzy.

A z drugiej strony, skoro PZW udostępnia wody wszystkim, nie tylko działaczom chcącym pracować, to jakim prawem rozliczasz mnie z prac społecznych, których nie mam obowiązku wykonywać?
Czy jakość łowisk ma zależeć od tego, czy będę sprzątał śmieci społecznie? Co mają zawody i praca z młodzieżą do tego?
To są jakieś tematy zastępcze, którymi karmi wszystkich PZW. Ja mówię o jednym, ty i inni piszecie jakieś teorie o zupełnie czym innym. Uzależniacie poprawę stanu łowisk od zaistnienia warunków, które nie mogą się spełnić od ponad 20 lat i sie nigdy nie spełnią. Dobrze o tym wiesz, tylko zyjesz ułudą, marzeniami, a życie twardo zweryfikowało te teorie.

Temat wątku był - jak waszym zdaniem rozwiązać, zdelegalizować PZW, a może skoro są tu działacze, jest szansa na samorozwiązanie tej jesieni, czy może za kolejne 4 lata?
 
 
  WEDKARZ WEDKARSKI

Od: 2009-06-19

Posty: 153

26 czerwca 2009 09:28  
maniekpc[no właśnie , może kiedyś się doczekam i ze będę miał w tym swój udział (za darmo, bo na piwo i na grilla to mnie jeszcze stać z własnej kieszeni)


Jeszcze cię stać, ale nie na takie ilości jak to zwykle bywa. Mało widziałeś :)
Lepiej se załatw 1000-2000 na dietach, bo zagryźć czasem też trzeba...
 
 
  tomasz_p

Od: 2009-02-02

Posty: 173

27 czerwca 2009 16:02  
tomaszokretJeśli nie... No cóż, masz moralne prawo do zarzucania komuś, że za swój czas poświęcony tym czynnościom, by TOBIE łowiło się lepiej, bierze jakąś marną dietkę?

Nie WY jesteście... MY jesteśmy. Ty w takim samym mniej więcej stopniu, jak ja i każdy inny wędkarz.


Tak, wszyscy mamy moralne prawo zarzucić działaczom PZW że wyłącznie przez ich zaniedbania, zaniechanie niezbędnych decyzji, niegospodarność, stan wód jest jaki jest.

I nie żadne "my", bo szeroko pojęte "my wędkarze" to nie "my działacze". Wędkarz nie jest obowiązany do czegokolwiek, to człowiek który łowi ryby na wędkę. Uzależnianie wędkowania od wkładu pracy w stowarzyszenie, nawet w zagospodarowanie łowisk, jest paranoją. Jest własnie spychologią, jest unikaniem odpowiedzialności przez tych, co się podjęli gospodarki. Wędkarz ma zapłacić i tyle, koniec obowiązków. Zrównaj opłaty dla zrzeszonych i niezrzeszonych, albo niech rabat dla niezzeszonych będzie tyle co składka członkowska, a zobaczysz ilu wędkarzy chce być stowarzyszonymi - może 5% zostanie.
PZW pownno być rozwiązane m.in. za stosowanie drakońskich opłat dla niezrzeszonych, za sprzeczność działań z prawem: nikt nie może być poszkodowany przez nie przynależność.

Nie powtarzaj starej śpiewki, że aby wędkować trzeba pracować. Jesteśmy współwłaścicielami wód i mamy mieć do nich dostęp, za odpowiednią opłatą. A ci, którym wydzierżawiamy wody, mają je zagospodarować tak, aby było dosyć ryb - takie jest prawo, nieprzstrzegane przez PZW od wielu lat. Za brak realizacji umów i prawa, za zaniechania, PZW powinno co najmniej stracić wody a jego działacze - zarządy, winny zapłacić odszkodowanie w wysokości takiej, jakie są niezbędne nakłady na doprowadznie rybostanu do dobrej kondycji.
Tak jest w przypadku zarządu każdej firmy. Tylko forma stowarzyszenia jest po to, by działacze czesali kasę bez żadnej osobistej odpowiedzialności, a koledzy działaczy mogli sobie "pomięsiarzyć". Innego powodu utrzymywania obecnej fikcji stowarzyszenia nie ma.
 
 
  tomaszokret

Od: 2009-02-03

Posty: 447

28 czerwca 2009 09:32  
Do TOMASZ_P:
tomasz_pWędkarz ma zapłacić i tyle, koniec obowiązków. Zrównaj opłaty dla zrzeszonych i niezrzeszonych, albo niech rabat dla niezzeszonych będzie tyle co składka członkowska, a zobaczysz ilu wędkarzy chce być stowarzyszonymi - może 5% zostanie.
<br />PZW pownno być rozwiązane m.in. za stosowanie drakońskich opłat dla niezrzeszonych, za sprzeczność działań z prawem: nikt nie może być poszkodowany przez nie przynależność.


Imienniku!
Nie "zrównaj opłaty dla zrzeszonych i niezrzeszonych", ale "zróżnicuj opłaty dla pracujących i niepracujących". I chciałem przypomnieć, że ta praca wpisana jest w zakres OBOWIĄZKÓW członków stowarzyszenia, do którego i Ty, i ja przystąpiliśmy dobrowolnie. Chyba, że ktoś cię zmusił pod pistoletem... :-P
 
 
  tomaszokret

Od: 2009-02-03

Posty: 447

28 czerwca 2009 09:39  
Do GOŚĆ
gosc<br />Lepiej se załatw 1000-2000 na dietach, bo zagryźć czasem też trzeba...


Panie Gość!
Proste zadanie z zakresu matematyki szkoły podstawowej.

Wysokość diety wynosi 34 złote za dobę, o ile przepracowane zostało więcej niż 12 godzin. Ile dni w miesiącu powinien przepracować działacz, by z diet uzbierać dwa tysiące złotych?

Mnie wyszło, że miesiąc powinien mieć mniej więcej 60 dni roboczych... Ale bardzo proszę, popraw mnie, jeśli się pomyliłem!

Coś mi się zdaje, że nie wiesz, o czym piszesz - przynajmniej w kwestii diet.
 
 
  WEDKARZ WEDKARSKI

Od: 2009-06-19

Posty: 153

29 czerwca 2009 09:10  
tomaszokretDo GOŚĆ<br />Panie Gość!
<br />Proste zadanie z zakresu matematyki szkoły podstawowej.
<br />
<br /> Wysokość diety wynosi 34 złote za dobę, o ile przepracowane zostało więcej niż 12 godzin. Ile dni w miesiącu powinien przepracować działacz, by z diet uzbierać dwa tysiące złotych?
<br />
<br />Mnie wyszło, że miesiąc powinien mieć mniej więcej 60 dni roboczych... Ale bardzo proszę, popraw mnie, jeśli się pomyliłem!
<br />
<br />Coś mi się zdaje, że nie wiesz, o czym piszesz - przynajmniej w kwestii diet.


Cóż, skoro nie wiesz, to ci podpowiem - sprawdź sobie ryczałt za 1km samochodem, a rzeczywiste koszty użytkowania pojazdu. Możesz z Warszawy jeździć do Gdańska przez Białystok. I możesz w ogóle nie jechać, jeśli kolega podpisze ci papier. Potem ty podpiszesz koledze. Możliwości zarabiania są praktycznie nieograniczone. jest wiele takich sposobów, a jak wiesz okazja czyni złodzieja i tak to jest w praktyce.
 
 
  WEDKARZ WEDKARSKI

Od: 2009-06-19

Posty: 153

29 czerwca 2009 10:01  
tomaszokretNie "zrównaj opłaty dla zrzeszonych i niezrzeszonych", ale "zróżnicuj opłaty dla pracujących i niepracujących". I chciałem przypomnieć, że ta praca wpisana jest w zakres OBOWIĄZKÓW członków stowarzyszenia, do którego i Ty, i ja przystąpiliśmy dobrowolnie. Chyba, że ktoś cię zmusił pod pistoletem... :-P


Sory że się wtrącę, ale gdy PZW posiada w praktyce monopol np. na rzeki i zbiorniki zaporowe. Więc pistolet nie jest potrzebny.
Takie nieudolne stowarzyszenie, które nie umie egzekwować wkładu pracy i odpowiednich opłat, należałoby rozwiązać, nieprawdaż?
Coś mi się wydaje, że dalej chcesz dzielić wędkarzy na pracujących i nierobów i tym podziałem usprawiedliwiać złą sytuację wód i stowarzyszenia. Nie lepiej dostosować wszystko do nowych czasów, do mechanizmów rynkowych? Rozwiązać PZW i rozpocząć kapitalizm?
 
 
  tomaszokret

Od: 2009-02-03

Posty: 447

29 czerwca 2009 20:15  
Do GOŚĆ: Taaaa... Oczywiście nikt się nie kapnie, że taka delegacja to cuda na kiju, nie? Weź przestań... :-P Nie wspomnę już o kłopotach organizacyjnych ze zdobyciem pieczątek z Białegostuku i Gdańska bez ruszania się z domu... :-P

Co do monopolu - PZW nie ma żadnego monopolu na nic. Owszem, nie musisz być członkiem PZW, by sobie powędkować na dowolnej rzece czy dowolnym zbiorniku - kwestia wniesienie odpowiednich opłat. Tak, dla niezrzeszonych są one odpowiednio wyższe, wręcz horrendalne.
Zapominamy jednak, że z założenia owa "różnica w cenie" miała być rekompensowana nakładami pracy własnej członków. Żałuję, że PZW nie egzekwuje tego obowiązku.
 
 
  tomasz_p

Od: 2009-02-02

Posty: 173

30 czerwca 2009 07:08  
tomaszokretDo GOŚĆ: Taaaa... Oczywiście nikt się nie kapnie, że taka delegacja to cuda na kiju, nie? Weź przestań... :-P Nie wspomnę już o kłopotach organizacyjnych ze zdobyciem pieczątek z Białegostuku i Gdańska bez ruszania się z domu... :-P
<br />
<br />Co do monopolu - PZW nie ma żadnego monopolu na nic. Owszem, nie musisz być członkiem PZW, by sobie powędkować na dowolnej rzece czy dowolnym zbiorniku - kwestia wniesienie odpowiednich opłat. Tak, dla niezrzeszonych są one odpowiednio wyższe, wręcz horrendalne.
<br />Zapominamy jednak, że z założenia owa "różnica w cenie" miała być rekompensowana nakładami pracy własnej członków. Żałuję, że PZW nie egzekwuje tego obowiązku.


Ty weź przestań, po co jakieś pieczątki? Nie znasz się na tym, a piszesz... Sprawdź sobie u dobrej księgowej, a przejrzysz na oczy

Żałujesz, bo tak dużo pracujesz? To jak twoim hobby jest praca społeczna albo działactwo to sobie pracuj, a pozwól żeby inni mieli inne hobby jak np. wędkarstwo.

Próżno bić pianę, by wytępić paranoję z głów działaczy i innych, uzależniających wędkowanie od pracy. Dzielących wędkarzy na "swoich" i "obcych", czyli partyjnych i bezpartyjnych. To musi samo umrzeć wraz z ludźmi tamtych czasów, oraz kolejnego pokolenia któremu oni popaprali w głowach.
Niektórzy się potrafią jednak wyzwolić z myślenia durnymi kategoriami. Niektórzy się niestety słuchają stowarzyszeniowego guru siejącego idiotyczne teorie stowarzyszeniowe w internecie.
 
 
  WEDKARZ WEDKARSKI

Od: 2009-06-19

Posty: 153

03 lipca 2009 10:43  
tomaszokretOwszem, nie musisz być członkiem PZW, by sobie powędkować na dowolnej rzece czy dowolnym zbiorniku - kwestia wniesienie odpowiednich opłat. Tak, dla niezrzeszonych są one odpowiednio wyższe, wręcz horrendalne.
<br />Zapominamy jednak, że z założenia owa "różnica w cenie" miała być rekompensowana nakładami pracy własnej członków. Żałuję, że PZW nie egzekwuje tego obowiązku.


To się nazywa praktykami monopolistycznymi. Umówienie się na wysokie opłaty dla niezrzeszonych przez okręgi, w pojęciu sądów konsumenckich jest "zmową". Za zmowę są wysokie kary.

Działalność stowarzyszenia, które polega na udzielaniu rabatów za wędkowanie dla swoich członków, która polega na działalności na rzecz swoich członków a nie na cel publiczny, jest sprzeczna z prawem w wielu paragrafach.

Jesli żałujesz, to może zastanów się jak to rozwiązać, siłami prawników oraz niektórych działaczy, którzy chcą pracować społecznie na rzecz wód, a nie na rzecz siebie.

Wiele spółek zostało sprywatyzxowanych, to rozwiązanie PZW a w jego miejsce powołanie firm lub prawdziwych stowarzyszeń (okręgowych) nie powinno stanowić dla zdolnych obrotnych ludzi żadnego problemu.

A wędkarze mieliby większy wybór komu ile i za co płacić, albo w co się angażować.

Dziwię się ze moje pytanie zostało potraktowane z przymrużeniem oka.
 
 
  WEDKARZ WEDKARSKI

Od: 2009-06-19

Posty: 153

07 lipca 2009 14:35  
tomaszokretDo GOSC: No tak, można rozwiązać PZW i... co dalej?
<br />Tak, pewnie część wód, szczególnie atrakcyjna, znajdzie dzierżawców lub właścicieli. A co z resztą?
<br />Masz jakieś propozycje?


Oś priorytetowa 4 Programu Operacyjnego „Zrównoważony rozwój sektora rybołówstwa i nadbrzeżnych obszarów rybackich 2007 – 2013” ma przyczynić się do aktywizacji społeczności obszarów zależnych od rybactwa poprzez włączenie partnerów społecznych i gospodarczych z określonego obszaru do planowania i wdrażania lokalnych inicjatyw.

Oś priorytetowa 4 ma doprowadzić nie tylko do poprawy warunków życia na obszarach zależnych od rybactwa, która zostanie osiągnięta dzięki wdrażaniu projektów w ramach lokalnych strategii rozwoju obszarów rybackich (LSROR). Drugim, równie istotnym celem tej osi priorytetowej, jest rozwój inicjatyw i przedsiębiorczości wśród społeczności lokalnych. Oś priorytetowa 4 ma pobudzić ludność na obszarach lokalnych do różnorodnych inicjatyw, przełamania lokalnych barier oraz zachęcić do współpracy w ramach wspólnych projektów. Szansą na osiągnięcie tego celu będą lokalne grupy rybackie (LGR) – podmioty zrzeszające przedstawicieli szeroko rozumianego sektora rybackiego, gminy i inne podmioty publiczne oraz przedstawicieli sektora społecznego - dobrowolne zrzeszenia działające na obszarach zależnych od rybactwa. Partnerzy z tych trzech sektorów, dzięki współpracy przy opracowaniu i wdrażaniu lokalnej strategii rozwoju obszarów rybackich, uzyskają doświadczenie, które powinno zaprocentować w przyszłości.
Na wdrażanie osi priorytetowej 4 PO RYBY 2007 – 2013 zostało przeznaczonych ponad 313 milionów euro.
http://www.minrol.gov.pl/DesktopDefault.aspx?TabOrgId=1554&LangId=0
 
 
  PIOTR KUŹMIŃSKI

Od: 2009-07-04

Posty: 68

07 lipca 2009 17:46  
Witam

Moim skromnym zdaniem stowarzyszenie PZW, jego funkcjonowanie w życiu społecznym należy dostosować
na miarę dzisiejszych czasów.Panujący bałagan w podziale strukturalnym PZW widocznie jest potrzebny albo
Panom z ZG nie chce się wydajnie pracować lub pobierają za niskie diety i tym samym mają to gdzieś.
Biorąc to pierwsze pod uwagę należy im podziękować.Dziękuję łatwo jest powiedzieć ale jak to zrobić skoro
w Okręgach PZW znajduje się towarzystwo wzajemnej adoracji.Jeden układ tworzy drugi układ.My członkowie zwyczajni PZW jesteśmy ofiarami politycznej walki Panów w Okręgach PZW. Na szczeblu
Kół PZW tworzone są układy by pewna grupa osób dzierżyła w ręku ster aż do śmierci.Skłonni są do tego
by w wyborach zgłaszać samych siebie a w głosowaniu wszystko przegłosować.Nie jest żadną tajemnicą,
że kilkanaście lat temu na Zebrania Kół PZW przychodziła znaczna ilość członków ... teraz przychodzi może
30; 40; 50 nie więcej z czego większość stanowi stała koalicja popierająca działalność PZW o obecnym kształcie.
Na moje pytanie do vice-prezesa Okręgu PZW Katowice 07 grudnia 2008 roku w Zabrzu: dlaczego PZW nie idzie w kierunku dostosowania funkcjonowania do: zmniejszenia administracji, przejrzystości strukturalnej,
poprawy wyniku ekonomicznego działalności takiej jakiej nazwy stowarzyszenie używa.W odpowiedzi ku mojemu zdziwieniu usłyszałem:
ci co tak uważają stanowią mniejszość. Nic dodać nic ująć.Wszystko zrozumiałe.
Pozdrawiam:
P.K.
 
 
  Jerzy Kowalski

Od: 2008-11-20

Posty: 444

07 lipca 2009 18:15  
KUŹMIŃSKI PIOTRWitam
Moim skromnym zdaniem stowarzyszenie PZW, jego funkcjonowanie w życiu społecznym należy dostosować
na miarę dzisiejszych czasów. (...)
W odpowiedzi ku mojemu zdziwieniu usłyszałem: ci co tak uważają stanowią mniejszość.


Szanowny Panie Piotrze,

Wypowiedzieć zdanie w sieci jest bardzo łatwo. Gorzej z wprowadzaniem tego, co się uważa. A tego nie zrobi nikt inny, poza zainteresowanymi.

Wyniki głosowania zdają się potwierdzać to, co Pan usłyszał. Przecież skoro przychodzi na zebrania 30-40-50 członków koła, to wystarczy przyjść w sile 31-41-51 i przegłosować wprowadzenie działaności PZW w innym kształcie. Skoro tak się nie dzieje, to najwyraźniej ci, co tak uważają stanowią mniejszość.

Mając tak zdecydowane zapatrywania i tak wielu podobnie myślących wokół, nie potrafi Pan sprowadzić kilkudziesięciu ludzi na zebranie, przygotować się wczesniej dobrze i przeprowadzić decyzji zgodnych z Pana zapatrywaniami?

To jest właśnie największy problem w funkcjonowaniu PZW. I tu leży przyczyna niedostosowania PZW do dzisiejszych czasów.

Pozdrawiam serdecznie

Jerzy Kowalski
 
 
  PIOTR KUŹMIŃSKI

Od: 2009-07-04

Posty: 68

07 lipca 2009 18:38  
Z Pana wypowiedzi jasno wynika, że PZW funkcjonuje na bazie układów.
Dlatego jest tak jak jest.
Pozdrawiam.
P.K.
 
 
  Jerzy Kowalski

Od: 2008-11-20

Posty: 444

07 lipca 2009 18:46  
KUŹMIŃSKI PIOTRZ Pana wypowiedzi jasno wynika, że PZW funkcjonuje na bazie układów.
<br />Dlatego jest tak jak jest.
<br />Pozdrawiam.
<br />P.K.


Szanowny Panie Piotrze,

Nie wiem gdzie się Pan tego doczytał w moje wypowiedzi, w której opisałem tylko możliwości jakie Pan ma do wprowadzenia jakichkolwiek zmian. Nie proponowałem, żeby wprowadzał Pan jakiekolwiek "układy" ... ;-)))

Jestem przekonany, że kiedy zbierze Pan zespół ludzi, którzy będą w stanie przejąć decydowanie o sprawach koła/okręgu, to będzie Pan, wraz z kolegami podejmował decyzje światłe i roztropne. Takie są normalne zasady funkcjonowania. Do zarządzania potrzebny jest zespół ludzi współpracujacych ze sobą i odpowiadający za podejmowane decyzje. Póki Pan takiego nie stworzy, to decyzje podejmować będą ci, którzy są lepiej zorganizowani.

Pozdrawiam serdecznie

Jerzy Kowalski
 
 
  WEDKARZ WEDKARSKI

Od: 2009-06-19

Posty: 153

08 lipca 2009 12:31  
Kowalski Jerzy[Jestem przekonany, że kiedy zbierze Pan zespół ludzi, którzy będą w stanie przejąć decydowanie o sprawach koła/okręgu, to będzie Pan, wraz z kolegami podejmował decyzje światłe i roztropne. Takie są normalne zasady funkcjonowania. Do zarządzania potrzebny jest zespół ludzi współpracujacych ze sobą i odpowiadający za podejmowane decyzje. Póki Pan takiego nie stworzy, to decyzje podejmować będą ci, którzy są lepiej zorganizowani.


Problem tkwi w czym innym. Jest taka przyspiewka Skaldów, obrazująca to dość dobrze. Słowa były jakoś tak:

Ni mom chęci do roboty
Ani rano ni wieczorem
Hej stane na wiersycku
Bede dyrektorem
Bede dyrektorem

Z jednej strony mamy samych dyrektorów, z drugiej mamy brak usług i towaru na rynku, którego zaspokojenie jest hamowane przez nieuczciwą konkurencję i w wielu przypadka monopolistyczną pozycję ze strony PZW.

Sytuacja patowa. Jednak zlikwidowanie głównej przeszkody jaką jest samo istnienie PZW z jego historią, z jego ofertą dla wędkarzy, byłoby stworzeniem otwarcia się nowych możliwości. Możliwości przejęcia łowisk przez dobrze zorganizowane stowarzyszenia lokalne oraz indywidualnych przedsiebiorców, o ile obciążenia fiskalne za sprzedaż licencji będą takie same dla wszystkich. Dopóki trwa szara strefa dotycząca licencji oraz wypłat dla działaczy, nie bedzie konkurencji i rynku.

Moim zdaniem głównym czynnikiem hamującym rozwój jest istnienie PZW jako stowarzyszenia. Ma pan rację, ze jeśli osoba tylko płacąca opłaty za wedkowanie nie będzie mogła być członkiem stowarzyszenia bez wkładu pracy (ale chyba nie jeden dzień rocznie!!!) to uwolnią się podstawy mechanizmu rynkowego. Ale to również zabije PZW jako takie, bo nie ma takiej możliwości by ta sama ilość wedkarzy ale niestowarzyszonych, wydała 150-200 zł rocznie (to samo co składka) na łowienie w wodach dzierżawionych przez PZW.

Zamias teorii "co by było gdyby" prosze poczytać trochę o ekonomii.
 
 
  jaro422

Od: 2009-03-23

Posty: 401

08 lipca 2009 18:21  
Od miesiąca w kółko to samo a może przyjmijmy panowie że macie racje, faktyczne byliśmy oślepieni "wrogą propagandą PZW" , no i co dalej?  
 
  Jerzy Kowalski

Od: 2008-11-20

Posty: 444

08 lipca 2009 19:30  
gosc
Moim zdaniem głównym czynnikiem hamującym rozwój jest istnienie PZW jako stowarzyszenia. Ma pan rację, ze jeśli osoba tylko płacąca opłaty za wedkowanie nie będzie mogła być członkiem stowarzyszenia bez wkładu pracy (ale chyba nie jeden dzień rocznie!!!) to uwolnią się podstawy mechanizmu rynkowego. Ale to również zabije PZW jako takie, bo nie ma takiej możliwości by ta sama ilość wedkarzy ale niestowarzyszonych, wydała 150-200 zł rocznie (to samo co składka) na łowienie w wodach dzierżawionych przez PZW.
Zamias teorii "co by było gdyby" prosze poczytać trochę o ekonomii.


Szanowny anonimie gosc,

Bardzo trafnie podsumował anonim swe wywody, opisy teorii "co by było gdyby". Trochę poczytania o ekonomii i nie tylko tez by się przydało ... ;-)))

W naszym kraju wiele jest skłonności podobnych zamiłowaniu niektórych architektów do budowania na lotniskach, bo płasko i dużo miejsca, najchętniej zresztą prostych "pudełek". Podobnie jest z zamiowaniem kierowców do jezdżenia, najchętniej na pustym pasie startowym lotniska, bo szeroko, bez problemów, można szybko, do przodum, a jak się zboczy z trasy to też się gdzies zajedzie. Podobnie widoczne są ciekawe teoryjki o wspaniałej szczęśliwościi o funkcjonowaniu konkurencyjnym po ... zlikwiowaniu konkurencji. :-)))

To mi przypomina nastawienie syna mojego kolegi, buńczucznego czterolatka, który do swego starszego o dziesięc lat brata mówił: "przyłożę ci, tylko się chwilę nie ruszaj"... albo " gdybym miał dłuższe ręce, to bym ci dołożył"... Takie infantylne "teoryjki" ...

Otóż, drogi anonimie, PZW istnieje, ma podpisane umowy dzierżawne na wiele lat, stan prawny mamy taki, jaki mamy, stan środowiska też, stan umysłów ludzkich również, a w tym wszystkim trzeba znależć jakieś rozwiązanie. Nie ma "pustego pasa startowego na lotnisku", żeby sopbie pojechac jak się chce, a gdzie by człowiek nie pojechał to wszędzie dobrze.
Trzeba nieco znać realiów, żeby w tym wszystkim znakleźć sensowne rozwiązania, a nie powtarzać teoryjki "co by było gdyby" ...

Moim zdaniem głownym czynnikiemm hamującym rozwój jest to, że PZW, ludzie, którzy zadeklarowali członkostwo w PZW, mimo swoich deklaracji, mimo deklarowanego w statucie PZW statusu stowarzyszenia, sprawiają, że PZW nie funkcjonuje jako stowarzyszenie. Gdyby choć funkcjonowało w taki sposób, samorzadnie, z aktywnościa swych członków, choćby każdy z nich przeznaczył choć dzień w roku na aktywność w organizowaniu wędkarstwa, to wiele mechanizmów funkcjonowałoby zupełnie inaczej.
Proszę też trochę skupić się na rachunkach. Czyż wędkarz nie wydałby 6 zł dziennie na to, żeby pójśc na ryby? Przy 30 dniach średnio w roku, a tyle wedkarze łowią, daje to 180 zł. Więcej niż dzisiejsze składki. Rozłożone na wiele miesięcy, więc prawie niezauważalne.
Prosze się wypisać z PZW, namówić kolegów do tego samego, a ja będę namawiał innych do podjęcia aktywności. Wtedy wszystko ma szansę działać normalnie. ;-)))

Pozdrawiam serdecznie

Jerzy Kowalski
 
 
  tomaszokret

Od: 2009-02-03

Posty: 447

09 lipca 2009 11:17  
Do JARO422
jaro422Od miesiąca w kółko to samo a może przyjmijmy panowie że macie racje, faktyczne byliśmy oślepieni "wrogą propagandą PZW" , no i co dalej?


I nic! Będzie dokładnie to samo - narzekanie, że mało ryb, że pieniądze na co innego idą, że można byłoby więcej, lepiej, że jakieś układy, szwindle to na pewno, że siecią lowią, że nie szanują, że płacę, to wymagam!...
Później ci "przeciw" pokłóciliby się między sobą, bo każdy miałby inny plan, co dalej, a jednoczyłoby ich jedynie hasło "Precz z Gospodarzem Wody!"
Ale może udało by im się odwołać owego Gospodarza Wody i historia zaczęła by się ponownie...
 
 
  jaro422

Od: 2009-03-23

Posty: 401

09 lipca 2009 11:28  
czyli polska mentalność dołów społecznych na poletku PZW , nie sądze żeby cztery osoby na forum reprezntowały głos ogółu członków PZW, niemniej jednak każdy głos w dyskusji może być ważny.  
 
  Jerzy Kowalski

Od: 2008-11-20

Posty: 444

09 lipca 2009 12:00  
jaro422czyli polska mentalność dołów społecznych na poletku PZW , nie sądze żeby cztery osoby na forum reprezntowały głos ogółu członków PZW, niemniej jednak każdy głos w dyskusji może być ważny.


Nie istnieje coś takiego, jak mitycznie ukształtowany w dawnych czasach "głos ogółu" ... który był wówczas tylko głosem autorytarnej władzy, mówiący o tym, jaki głos ma "ogół" wydawać ... I pilnującego, żeby broń Boże nie wydawał innego ... ;-))))

Jest to głos wystarczająco wielu ludzi, którzy zapisali się do PZW "bo tak zawsze trzeba było", albo "bo tak sie opłaca", odzwierciedlający stan umysłów w Polsce w ogóle, gdzie ogromne rzesze nie utożsamiają sie z niczym poza egoistycznym interesem.
Czy "państwo" to są obywatele? Jeżlei zastanowić się nad postawami ludzi, to nie. A czymże więc jest to :"państwo"? Czy "państwo" to urzednicy? Tez okazuje się, że nie. Czy "państwo" to funkcjonariusze państwowi? Też nie, bo kiedy przychodzi co do czego, to funkcjonariusze też przeciw "państwiu" występuja ... To któż tworzy to "państwo"? Kto je utrzymuje, kto CHCE je utrzymywać, skoro tak wielu traktuje to "państwo" jako twór, który ma tylko "dawać", zapewniać, od kórego "nalezy brać, bo się należy"....

Tak samo jest z każdą strukturą w tym samym środowisku, wśród takich samych ludzi. w Polsce w ogóle słabo wygląda kwestia samorządności, wpółdziałania, zaufania, itp. Oczywiście, zawsze robią to jacyś mityczni "oni" ....;-((( Tymczasem jak się zastanowić odrobinę, to ci "na górze" i ci :"na dole" nie róznią się ani na jotę, a jak się jeszcze lepiej zastanowić, to ci "na górze" działają pod dyktando tych "na dole" ... ;-(((

Pozdrawiam serdecznie

Jerzy Kowalski
 
 
  Jerzy Kowalski

Od: 2008-11-20

Posty: 444

09 lipca 2009 12:33  
Głos dobrze funkcjonującej społeczności zawsze jest głosem pełnym różnorodności, a w tej dyskusji takiej różnorodności brakuje. Są trzy głosy, dwa skrajne i jeden po środku. Tych "po środku" jest zbyt mało. Taka różnorodność "centrum" jest świadectwem żywotności środowiska, a nie ścierania się emocji skrajnych. W zrównoważonej dyskusji można wypracowac najlepsze rozwiązania, pozwalające na zajęcie się sprawami środowiska na poważnie. Róznorodności opinii nie trzeba się bać, nie warto dążyć do narzucenia jednostronnego "głosu ogółu", bo to działa destrukcyjnie....

Pozdrawiam serdecznie

Jerzy Kowalski
 
 
  jaro422

Od: 2009-03-23

Posty: 401

09 lipca 2009 13:09  
Hough !  
 
  Jerzy Kowalski

Od: 2008-11-20

Posty: 444

09 lipca 2009 13:10  
Zastanawiające i tak bardzo "polskie", że głosy skrajne z obu stron, pełne tęsknot do autorytaryzmu, pretendują do bycia "głosem ogółu" ... ;-))) Oba nie mogą być głosem ogółu, żaden nim więc nie jest ... Najwyższy czas dla jednych i dla drugich na zejście z piedestałów i na wyjście z okopów ... ;-)))

Pozdrawiam serdecznie

Jerzy Kowalski
 
 
  tomasz_p

Od: 2009-02-02

Posty: 173

10 lipca 2009 00:53  
tomaszokretDo JARO422
jaro422Od miesiąca w kółko to samo a może przyjmijmy panowie że macie racje, faktyczne byliśmy oślepieni "wrogą propagandą PZW" , no i co dalej?

<br />
<br />I nic! Będzie dokładnie to samo - narzekanie, że mało ryb, że pieniądze na co innego idą, że można byłoby więcej, lepiej, że jakieś układy, szwindle to na pewno, że siecią lowią, że nie szanują, że płacę, to wymagam!...
<br />Później ci "przeciw" pokłóciliby się między sobą, bo każdy miałby inny plan, co dalej, a jednoczyłoby ich jedynie hasło "Precz z Gospodarzem Wody!"
<br />Ale może udało by im się odwołać owego Gospodarza Wody i historia zaczęła by się ponownie...


Czyli najlepiej by pozostało jak jest, bez ryb w wodach, za to z wielkim związkiem. Jednym słowem Jedna Partia (PZW), Jeden wódz (obecny prezes), jeden naród (płatnicy składek).

Nieźle ci naprali di głowy, że nie ma alternatywy dla wędkarstwa prócz PZW. A powtarzajcie sobie to dla lepszego samopoczucia, skoro potrzebujecie usprawiedliwienia dla swojej przynalezności.

Jak ty nawołujesz do tego by koniecznie wszyscy pracowali, a potem piszesz że pracujesz przy zawodach, to żałośc ogarnia. Jesteś takim samym damozjadem jak nic nie robiący, bo twoja "praca" nie ma znaczenia dla wód. I nic mnie nie obchodzi, nie jest niczym za co należałaby ci się zniżka. Taką samą pracę wykonuję - ale może bardziej wartościową. Bo od 30lat płacę ekwiwalent za pracę.

Jak wszyscy działacze wykonują pracę społecznie użyteczną tak jak ty, to nie ma się co dziwić że ryb nie ma i nie będzie, bo ci co dają się wybrać WYŁĄCZNIE w celu zagospodarowania wód (bo taką mają intencję nawet ci co na zebrania przychodzą), bawią się w zawody zamiast ochroną i zagospodarowaniem łowisk.

Wyszło szydło z worka, jak mówi przysłowie.

Tomek, szczęka opadła, nie myslałem że aż tak źle...
 
 
  tomasz_p

Od: 2009-02-02

Posty: 173

10 lipca 2009 00:59  
Kowalski JerzyZastanawiające i tak bardzo "polskie", że głosy skrajne z obu stron, pełne tęsknot do autorytaryzmu, pretendują do bycia "głosem ogółu"


A ty co, nie polski jesteś? :)))

Autorytaryzm to z twoich posów bije.

Albo PZW albo smierć. Albo robić albo won znad wody. Itd. Koszmar...
 
 
  tomaszokret

Od: 2009-02-03

Posty: 447

10 lipca 2009 03:24  
Do TOMASZ_P: Imienniku, a mnie żałość ogarnia, jak pomyślę, że istnieją osobnicy zaprogramowani na anty, anty wszystkiemu chyba...
Wyciągnąłeś sobie z mojej wypowiedzi wyłącznie to, co pasowało do twojego "anty-bycia", a następnie rozdmuchałeś to do rozmiarów niepomiernej tragedii, przy czym zupełnie uszło twojej uwadze wszystko, co nie pasowało do "anty-bycia".

W tych okolicznościach wypada cieszyć się, że uszło, bo przecież fakt, że biorę udział w zarybianiach mogłeś skwitować: "No i zobacz, jak ch....owo zarybiasz, że ryb nie ma!"

I że zapomniałem napisać, że w kilka razy w roku dokonuję pospołu z PSR kontroli wędkujących ("Nie ma wątpliwości, że ch...owo kontroluję, skoro takie kłusownictwo!")

I przyznaję, że ch...owo się składa, że na Dzień Dziecka i Rozpoczęcie Wakacji organizuję zawody dla dzieci, bo może się zdarzyć, że wśród tej młodzieży, której staram się zaszczepić bakcyla wędkarstwa, nauczyć szacunku dla ryb i środowiska, wyrobić zdrowe odruchy - wśród wszystkich tych dzieciaków znajdzie się jeden, który mi się może wyhodować na takiego "anty-wszystkiego".

A to by było naprawdę ch...owe...
 
 
  Sylwester Ostapiak

Od: 2008-10-24

Posty: 18

10 lipca 2009 06:41  
tomaszokretI że zapomniałem napisać, że w kilka razy w roku dokonuję pospołu z PSR kontroli wędkujących ("Nie ma wątpliwości, że ch...owo kontroluję, skoro takie kłusownictwo!")
<br />
<br />I przyznaję, że ch...owo się składa, że na Dzień Dziecka i Rozpoczęcie Wakacji organizuję zawody dla dzieci, bo może się zdarzyć, że wśród tej młodzieży, której staram się zaszczepić bakcyla wędkarstwa, nauczyć szacunku dla ryb i środowiska, wyrobić zdrowe odruchy - wśród wszystkich tych dzieciaków znajdzie się jeden, który mi się może wyhodować na takiego "anty-wszystkiego".
<br />
<br />A to by było naprawdę ch...owe...

<br />
<br />
To Ci tomaszokret wyszło:))) dobre, naprawdę dobre:)))
 
 
  tomasz_p

Od: 2009-02-02

Posty: 173

10 lipca 2009 08:41  
tomaszokretDo TOMASZ_P: Imienniku, a mnie żałość ogarnia, jak pomyślę, że istnieją osobnicy zaprogramowani na anty, anty wszystkiemu chyba...
<br />Wyciągnąłeś sobie z mojej wypowiedzi wyłącznie to, co pasowało do twojego "anty-bycia", a następnie rozdmuchałeś to do rozmiarów niepomiernej tragedii, przy czym zupełnie uszło twojej uwadze wszystko, co nie pasowało do "anty-bycia".
<br />
<br />W tych okolicznościach wypada cieszyć się, że uszło, bo przecież fakt, że biorę udział w zarybianiach mogłeś skwitować: "No i zobacz, jak ch....owo zarybiasz, że ryb nie ma!"
<br />
<br />I że zapomniałem napisać, że w kilka razy w roku dokonuję pospołu z PSR kontroli wędkujących ("Nie ma wątpliwości, że ch...owo kontroluję, skoro takie kłusownictwo!")
<br />
<br />I przyznaję, że ch...owo się składa, że na Dzień Dziecka i Rozpoczęcie Wakacji organizuję zawody dla dzieci, bo może się zdarzyć, że wśród tej młodzieży, której staram się zaszczepić bakcyla wędkarstwa, nauczyć szacunku dla ryb i środowiska, wyrobić zdrowe odruchy - wśród wszystkich tych dzieciaków znajdzie się jeden, który mi się może wyhodować na takiego "anty-wszystkiego".
<br />
<br />A to by było naprawdę ch...owe...


Tomek, mnie to powiewa bo ja sobie zawsze poradzę. Szkoda mi tylko wód, które macie w pod opieką, a zajmujecie się czym innym.
Nie muszę być na anty, nie przypisuj mi tego. Mnie już jest obojętne kto, co itd. Byle był efekt, a PZW gwarantuje brak efektu.
 
 
  Jerzy Kowalski

Od: 2008-11-20

Posty: 444

10 lipca 2009 09:34  
tomasz_p Tomek, mnie to powiewa bo ja sobie zawsze poradzę. Szkoda mi tylko wód, które macie w pod opieką, a zajmujecie się czym innym.
Nie muszę być na anty, nie przypisuj mi tego. Mnie już jest obojętne kto, co itd. Byle był efekt, a PZW gwarantuje brak efektu.


Tomaszu_p,

Wy też macie pod opieką. I szkoda, że pod taką kiepską.... Ty też jesteś PZW, od Ciebie też zależy jak ten PZW wygląda, jak działa. :-))))

tomasz_p
Okręg:Okręg PZW w Katowicach
Koło: Koło PZW nr 13 Gliwice

Pozdrawiam serdecznie

Jerzy Kowalski
 
 
  Jerzy Kowalski

Od: 2008-11-20

Posty: 444

10 lipca 2009 09:49  
tomasz_p
Kowalski JerzyZastanawiające i tak bardzo "polskie", że głosy skrajne z obu stron, pełne tęsknot do autorytaryzmu, pretendują do bycia "głosem ogółu"

A ty co, nie polski jesteś? :)))
Autorytaryzm to z twoich posów bije.
Albo PZW albo smierć. Albo robić albo won znad wody. Itd. Koszmar...


Tak, Tomaszu,

Autorytaryzm bije ze mnie na milę ... :-)))))))))))))
Autorytarnie zachęcam więc każdego do korzystania ze swoich praw, autorytarnie pokazuję w jaki sposób korzystać ze swojej podmiotowości, autorytarnie wreszcie pracuję nad rozwijaniem demokratycznego kształtu PZW, a także autorytarnie odwołuję się do wypełniania osobistych deklaracji ...

Nie szukam jednak autorytarnej "siły wyższej", która spełniłaby moje zachcianki ... tylko sił w środowisku samych wedkarzy, którzy są w stanie ukształtować funkcjonowanie wędkarstwa w Polsce w sposób różnorodny, zapewniający najlepsze wykorzystanie dostępnych zasobów ... czerpiąc z najlepszych doświadczeń ludzi silnych i dobrze zorganizowanych, zapewniających miejsce do funkcjonowania i rozwoju wszystkim ... Jak to w demokratycznych warunkach się dzieje ... Demokrację tworzą silni demokraci, a nie słabi zwolennicy totalitaryzmów ...

Autorytaryzm jest pożądaniem słabych, których siła roztacza się tylko na ich bezpośrednie otoczenie, a chcieliby ją egzekwować szeroko. Różnica między miłośnikami autorytaryzmu jest wyłacznie ilościowa. Ci słabi, którzy są dobrze zorganizowani tworzą autorytarne systemy, dążą do wymuszenia "jednolitości", zaś ci słabi, słabo zorganizowani, chcieliby podobnie, za złe mają tamtym, że potrafią, wyrażają przez to swoje dążenie do autorytaryzmu w agresji, anarchizowaniu, skłonności do burzenia, niezdolności do utworzenia jakiejkolwiek większej, funkcjonującej struktury.

Słabość, Tomaszu, słabość przyjmująca maskę siły ... ;-)))

Pozdrawiam serdecznie

Jerzy Kowalski
 
 
  Andrzej Maszewski

Od: 2009-07-10

Posty: 14

10 lipca 2009 13:21  
przeczytałem wszystko co powyżej napisano,oby PZW padło jak najszybciej, działacze umieja tylko wypinac piersi po koplejne odznaczenia skutkujące zwolnieniami z rocznych opłat,mieszkam w Starachowicach, przez kilka lat od powstania zbiornika Wióry byłem świadkiem trzebienia okoni i sazczupaków na tym zbiorniku, teraz zostały pojedyncze sztuki i oczywiście śmiecie ,śmiecie śmiecie nad brzegami, nigdy nie zostałem skontrolowany, kilkanaście razy dzwoniłem do kieleckiej straży aby ktoś wrezszcie skontrolował bezkarnych tubylców i nie tylko, szkoda słow, na strazników ze Starachowic nie ma co liczyc, co tydzień łowię na Roztoczu, tam należę do koła PZW, tam wolę zostawiać swoje pieniadze, nie ma wyjazdu abym nie był kontrolowany, tak powinno byc, tam ryby są  
 
  Jerzy Kowalski

Od: 2008-11-20

Posty: 444

10 lipca 2009 14:45  
wet1przeczytałem wszystko co powyżej napisano,oby PZW padło jak najszybciej, działacze umieja tylko wypinac piersi po koplejne odznaczenia skutkujące zwolnieniami z rocznych opłat,mieszkam w Starachowicach, przez kilka lat od powstania zbiornika Wióry byłem świadkiem trzebienia okoni i sazczupaków na tym zbiorniku, teraz zostały pojedyncze sztuki i oczywiście śmiecie ,śmiecie śmiecie nad brzegami, nigdy nie zostałem skontrolowany, kilkanaście razy dzwoniłem do kieleckiej straży aby ktoś wrezszcie skontrolował bezkarnych tubylców i nie tylko, szkoda słow, na strazników ze Starachowic nie ma co liczyc, co tydzień łowię na Roztoczu, tam należę do koła PZW, tam wolę zostawiać swoje pieniadze, nie ma wyjazdu abym nie był kontrolowany, tak powinno byc, tam ryby są


Szanowny anonimie wet1,

Proszę mi wytłumaczyć, bo dalibóg, nie rozumiem. Czy uważa anonim "Oby PZW padło jak najszybciej", czy wręcz przeciwnie, "tak powinno być, tam ryby są"? ;-))))

Ale tak już bardziej poważnie, obserwacje Kolegi są bardzo cenne, ale warte rozwinięcia.

Prosze zauważyć, że to co w Starachowicach to jest PZW i to, co na Roztoczu to też jest PZW. Więc który PZW jest tym właściwym PZW?

Czym różni się ten jeden PZW od tego drugiego? Ale prosze sięgnąc od efektów, opisanych w powyższym komentarzu, do przyczyn takiego stanu rzeczy.

Przeczytawszy "wszystko co powyżej napisano" proszę zastanowić się co trzeba by zrobić, żeby wszędzie PZW był wart określenia "tak powinno być", a co warto zmienić? I na koniec - kto to ma zrobić? I kto to robi tam, gdzie "tak powinno być"? ;-)))))

Pozdrawiam serdecznie

Jerzy Kowalski
 
 
  tomasz_p

Od: 2009-02-02

Posty: 173

10 lipca 2009 18:31  
Kowalski Jerzy[<br />Wy też macie pod opieką. I szkoda, że pod taką kiepską.... Ty też jesteś PZW, od Ciebie też zależy jak ten PZW wygląda, jak działa. :-))))


Ja nie jestem PZW - opłacam za wędkowanie i tyle. Jak wszyscy zresztą. Niby stowarzysznie, fikcyjne, jest tylko jakimś kolejnym chorym pomysłem, którym się podniecają albo byli milicjanci co to teraz demokratami zostali, albo tobie podobni teoretycy itp.
Nie sprawdziło się, nie sprawdza i nigdy się nie sprawdzi, choćby nie wiem jak szczytne były twoje idee.
Ty jesteś działacz PZW, choć i w to wątpię - bo jesli praca ma polegać na klepaniu w klawiaturę co "trzeba zrobić" to ja też mogę zostać działaczem PZW :))))
Może srebrną odznakę z wieńcami, albo przynajmniej z wianuszkiem....
Na złotą nie zasłużę, bo tyle postów co ty nikt nie jest w stanie spłodzić :))))
 
 
  tomaszokret

Od: 2009-02-03

Posty: 447

13 lipca 2009 12:08  
Do WET1: Doktor?! :-P

Masz rację we wszystkim co piszesz - od wytłuczenia ryb po śmieci na brzegach oraz nieskorą do pracy kielecką SSR.
Uczciwie byłoby jednak przyznać, że zbiornik ten od roku jest w dzierżawie PZW - poprzednio był on w zarządzaniu RZGW, a wcześniej jeszcze - kierownika budowy zbiornika.
Wspominam o tym nie dlatego, że po objęciu zbiornika przez PZW nastąpiła jakaś zauważalna poprawa, tylko dlatego, by pokazać, że wody zarządzane przez RZGW czy osoby prywatne wcale nie muszą się mieć lepiej niż te, którymi zarządza Związek - jak sugeruje wielu forumowiczów.

Pozdrowienia dla chłopaków ze Starachowic!
 
 
  WEDKARZ WEDKARSKI

Od: 2009-06-19

Posty: 153

13 lipca 2009 12:29  
tomaszokret<br />Wspominam o tym nie dlatego, że po objęciu zbiornika przez PZW nastąpiła jakaś zauważalna poprawa, tylko dlatego, by pokazać, że wody zarządzane przez RZGW czy osoby prywatne wcale nie muszą się mieć lepiej niż te, którymi zarządza Związek - jak sugeruje wielu forumowiczów.
<br />
<br />Pozdrowienia dla chłopaków ze Starachowic!


Nie muszą, ale mogą, jak choćby Piaseczno, Mała Wisła i wiele innych np. jezior na pojezierzach Mazurskim i Pomorskim.
Zwykle są to łowiska lepsze niż PZW, więc ogólnie można rzec że prywatne mają się lepiej. Podany przez pana wyjątek potwierdza tylko regułę.
 
 
  Jerzy Kowalski

Od: 2008-11-20

Posty: 444

14 lipca 2009 13:55  
tomasz_p
Kowalski Jerzy[Wy też macie pod opieką. I szkoda, że pod taką kiepską.... Ty też jesteś PZW, od Ciebie też zależy jak ten PZW wygląda, jak działa. :-))))

Ja nie jestem PZW - opłacam za wędkowanie i tyle. Jak wszyscy zresztą.


Nie wszyscy, ale ci w oczach "cwaniaków" to "frajerzy", jak wszyscy przywoici ludzie ... ;-))))

Złożyłes deklarację członkowską, jesteś członkiem PZW, wnosisz składki - jesteś PZW, niezaleznie od tego jakie teoryjki będziesz sobie wymyślał ... ;-))) Masz te obwody rybackie pod opieką ... pod jaką - to widać ...

tomasz_p(...)jesli praca ma polegać na klepaniu w klawiaturę co "trzeba zrobić" to ja też mogę zostać działaczem PZW :))))


Praca nie polega na "klepaniu w klawiaturę" i wypisywaniu roszczeń, jak w Twoim przypadku, ale, jeżeli już przed komputerem, na przygotowaniu projektów, które przyczyniają sie do poprawy fgunkcjonowania wędkarstwa. Wtedy ma się co pisać i jest uzasadnienie dla tego pisania ...

Jeżeli chcesz zwrócić uwagę na to, co ja piszę, to jestem Ci za to zobowiązany. Na przykład ten artykuł , oraz udział w przygotowaniu postępowania, w koncepcji wyliczenia wartości skłusowanych ryb, których wynikiem był ten wyrok oraz ten wyrok i kolejne, oraz rozpowszechnienie wiedzy o skutecznym występowaniu przed sądami w sprawach o kłusownictwo, którego skutkiem były kolejne, coraz liczniejsze skutecznie przeprowadzane sprawy w róznych regionach w Polsce oraz przełamanie stereotypu o tym, że w obecnym stanie prawnym kłusownikom "nic się nie da zrobić"... albo że "sądy źle pracują" ... Tymczasem okazało się, że dobrze zorganizowane wystąpienie użytkownika rybackiego może przynieść powodzenie... Dalszym efektem tych działań oraz dyskusji z Autorem jest powstanie tego cyklu artykułów instruujących w szczegółach wszystkich, którzy chcą się zająć ochroną łowisk przed kłusownikami ...

Postaraj się "klepać w kalwiaturę" z odrobinę większym pożytkiem, to może i działaczem wędkarskim zostaniesz ...

Pozdrawiam serdecznie

Jerzy Kowalski
 
 
  tomasz_p

Od: 2009-02-02

Posty: 173

14 lipca 2009 21:11  
Kowalski JerzyZłożyłes deklarację członkowską, jesteś członkiem PZW, wnosisz składki - jesteś PZW, niezaleznie od tego jakie teoryjki będziesz sobie wymyślał ... ;-))) Masz te obwody rybackie pod opieką ... pod jaką - to widać ...

Tymczasem okazało się, że dobrze zorganizowane wystąpienie użytkownika rybackiego może przynieść powodzenie... Dalszym efektem tych działań oraz dyskusji z Autorem jest powstanie [link="http://www.ww.media.pl/?page=Structure&id=30">tego cyklu artykułów[/link] instruujących w szczegółach wszystkich, którzy chcą się zająć ochroną łowisk przed kłusownikami ...


Z tymi deklaracjami i fantazjami to se odpuść. To członkostwo to jest właśnie teoria i kompletna fikcja, wszyscy wiedzą o co chodzi a y dowadniasz że trawa jest zółta a słońce zielone.....

Który raz ci piszę, że skłądka jest sprytnym wybiegiem podatkowym, forma stowarzyszenia - unikaniem podatku od wypłat oraz odpowiedzialności władz za rabunek wód. Takie prowadzenie działalności na "odpowiedzialność innych" i za sprytnym parawanem stowarzyszenia.
I trzeba przyznać, że był to przekręt - majstersztyk.

Nie możesz zaprzeczyć faktom, iż wędkarze nie chcą się stowarzyszać, a łowienie ryb i koszt tego łowienia nie powinien być powiązany z byciem lub nie byciem członkiem stowarzyszenia. Wbrew potrzebom przyrody na szybką odbudowę populacji ryb, wbrew zapotrzebowaniu rynku wędkarskiego na dobre łowiska, wbrew ustawie i prawu unijnemu nakazującemu poprawę stanu wód, ty wciąż i wciąż konserwujesz byt PZW, gdy wszelkie znaki na niebie i ziemi przemawiają za rozpędzeniem tego bajzlu, tej mięsiarskiej hołoty na 4 świata strony. Tego wymagałby każdy obywatel, gdyby mu naswietlono co takie stowarzyszenie zobiło i robi z wodami, będącymi własnością wszystkich - nie tylko wędkarzy.

A pożytek z walki z kłusownikami jest niewielki. Taki temat zastępczy od wielu lat, że to nieby z powodu kłusownictwa nie ma ryb itp. trele morele.
Ryb nie ma z powodu rabunkowego sposobu gospodarowania, które jeszcze w komunie wprowadził i twardo trzyma w łapie związek PZW, a raczej jego działacze z pomocą mięsiarstwa wyborczego.
To, że nie ma ryb, jest też winą "aktywnych" takich jak ty, bo przez swoje pisanie przekonujesz choć niewielką garstkę ludzi, by swoim działaniem pomogły przetrwać tym "na górze".
Jako człowiek wykształcony i z doświadczeniem zyciowym, wiesz to na pewno, widzisz co się dzieje, więc ja-który zawsze szuka w ludziach ponadprzeciętnych, czegoś dobrego, zastanawiam się wciąż - dlaczego to robisz.... co ci ta przyroda, ci ludzie zawinili, że tak bardzo się starasz by przetrwało to szkodliwe PZW..... też się boisz "nowego", "chwilowej anarchii"??? :)))) Masz coś do stracenia? Bo wędkarz nie biorący pieniędzy z PZW, nie ma nic do stracenia. Płaci bo płaci, żeby pójść na spacer z wędką i wspomina ryby złowione najczęściej tam, gdzie nie sięgała "racjonalna gospodarka" made in PZW...
 
 
  Jerzy Kowalski

Od: 2008-11-20

Posty: 444

15 lipca 2009 11:54  
tomasz_p
Kowalski JerzyZłożyłes deklarację członkowską, jesteś członkiem PZW, wnosisz składki - jesteś PZW, niezaleznie od tego jakie teoryjki będziesz sobie wymyślał ... ;-))) Masz te obwody rybackie pod opieką ... pod jaką - to widać ...
Tymczasem okazało się, że dobrze zorganizowane wystąpienie użytkownika rybackiego może przynieść powodzenie... Dalszym efektem tych działań oraz dyskusji z Autorem jest powstanie [link="http://www.ww.media.pl/?page=Structure&id=30">tego cyklu artykułów[/link] instruujących w szczegółach wszystkich, którzy chcą się zająć ochroną łowisk przed kłusownikami ...

Z tymi deklaracjami i fantazjami to se odpuść. To członkostwo to jest właśnie teoria i kompletna fikcja, wszyscy wiedzą o co chodzi a y dowadniasz że trawa jest zółta a słońce zielone.....


Tomaszu,

Rozumiem doskonale, że Twoje członkostwo w stowarzyszeniu jest fikcją, bo podkreślasz to przy wielu okazjach. Taka fikcja właśnie przyczynia się do, leży wręcz u podstaw wszelkiefgo dziadostwa w wędkarstwie. Ja piszę tylko o tym, jak jest normalnie, a Ty usiłujesz mnie przekonać, że nienormalnośc i fikcja jest czymś godnym pochwały i uznania, jakimś chwalebnym zachowaniem, wręcz heroizmem ... ;-)))))


[quote]A pożytek z walki z kłusownikami jest niewielki. Taki temat zastępczy od wielu lat, że to nieby z powodu kłusownictwa nie ma ryb itp. trele morele.[/quote]

Taaak? Trelemorele głosiłes z uporem godnym klepszej sprawy przez lata? Teraz kłusownik Ci bratem? ;-)))))
Kłusownictwo jest wykroczeniem lub przestępstwem na szkodę uprawnionego do rybactwa. Skuteczne występowanie w sprawach o kłusownictwo jest ważną sprawnością tegoż uprawnionego do rybactwa. Każdego uprawnionego do rybactwa, bno z tej wiedzy korzystają też inni dzierżawcy obwodów rybackich.
O rabunkowej gospodarce nie musisz mnie uczyć, bo sporo na ten temat napisałem, również systematycznie, a nie chaotycznie i roszczeniowo... ;-))))

Pozdrawiam serdecznie

Jerzy Kowalski
 
 
  Jerzy Kowalski

Od: 2008-11-20

Posty: 444

15 lipca 2009 13:04  
gosc
tomaszokret<br />Wspominam o tym nie dlatego, że po objęciu zbiornika przez PZW nastąpiła jakaś zauważalna poprawa, tylko dlatego, by pokazać, że wody zarządzane przez RZGW czy osoby prywatne wcale nie muszą się mieć lepiej niż te, którymi zarządza Związek - jak sugeruje wielu forumowiczów.
Pozdrowienia dla chłopaków ze Starachowic!

Nie muszą, ale mogą, jak choćby Piaseczno, Mała Wisła i wiele innych np. jezior na pojezierzach Mazurskim i Pomorskim.
Zwykle są to łowiska lepsze niż PZW, więc ogólnie można rzec że prywatne mają się lepiej. Podany przez pana wyjątek potwierdza tylko regułę.


Szanowny anonimie gosc,

A jaką regułe potwierdzają podane przez Pana dwa wyjątki? Mam nadzieję, ze wie Pan, że Maciej Wilk uczył się w ... PZW o sposobach prowadzenia łowiska, czerpiąc z doświadczeń związanych z zorganizowaniem prze okręg krośnieński łowiska na Sanie ...
Nie wiem na czym opiera Pan swoje przekonanie, jakoby łowiska inne niż PZW były lepsze niż te organizowane przez wędkarzy zrzeszonych w PZW? Łowisko to jest łowisko, albo jest dobre albo nie, niezależnie od tego, kto je tworzy ... Proszę nie popadać w ideologiczne zacietrzewienie ... ;-))))
Ilu znajdzie Pan hobbystów i filantropów, dysponujacych majątkiem z innych rodzajów działaności, którzy powtórzą wyjątkowe zjawisko Piaseczna?
"Wiele innych" to tak jakby ich wcale nie było ... I to wszystko na 2/3 wód dzierżawionych przez podmioty inne niż PZW? Czy to jakaś rozsądna alternatywa? Dobrze byłoby, żeby powstała, ale jakoś opornie to idzie. W czym problem mają ci dzierżawcy? Czyżby rynek nie zapewniał jednak utrzymania takim przedsięwzięciom na masową skalę?

Pozdrawiam serdecznie

Jerzy Kowalski
 
 
  WEDKARZ WEDKARSKI

Od: 2009-06-19

Posty: 153

15 lipca 2009 14:20  
Kowalski Jerzy[ Czyżby rynek nie zapewniał jednak utrzymania takim przedsięwzięciom na masową skalę?


Oczywiście że nie. Dziwię sie że Pan zadaje takie pytania. Prawdziwy rynek wędkarski mogacy zapenić byt podobnym przedsięwzięciom dotyczy może 30 może 50 tysięcy osób. Pozostaje jednak rynek wedkarski pozostałego pół miliona członków PZW, oraz niezrzeszonych - łowiących w tak samo kiepskich jeziorach należących do rybaków, którego to rynku wiele osób nie dostrzega. Rynek nie tak bogaty by płacić 50-70zł za dzień, ale jednak zdolny płacić więcej. Do roli gospodarza, czyli pana i innych należy wyciągnięcie reki po te pieniądze i ich prawidłowe spożytkowanie. Jesli nie na całości wód, to zaczynając od jakiejś bardziej znaczącej części, niż kilka łowisk "specjalnych". Może nie na tym poziomie na początek co takie łowisko za 70zł, ale już za 7-10 zł mozna chyba zapewnić lepsze warunki niż za 1-3zł, nieprawdaż?

Nie rozumiem co pan uważa za "zacietrzewienie\' - czyżby odmienne zdanie, poglady/

Z pana wypowiedzi wynika, jakoby prawo do wędkowania w dobrym łowisku miało przysługiwać tylko tym, co sami sobie to zorganizują, kosztem własnej pracy i udziału w stowarzyszeniu. Jest pan w błędzie, bo wszyscy mamy prawo wymagać, aby nasze lasy były czyste, wody rybne, drogi za które zapłacilismy nie dziurawe, urzędnicy uprzejmi i pomocni. To nie jest jakiś \'ewenement" tylko normalność.

Ja nie mam nic przeciw budowaniu przez Pana jakiegoś stowarzyszenia z prawdziwego zdarzenia, a proszę bardzo - jak będziecie mieli fajne wody to zapłacę. jak na razie jednak to nie grozi nikomu, bo bez rozwiązania PZW pan go nie zreformuje przez najbliższe 30 lat. Chyba że lubi pan walkę z wiatrakami, to ja już nic na to nie poradzę. Szkoda tylko, ze przez takie działania ja nie mogę spokojnie sobie powędkować na dobrych wodach, zapłacić i wymagać, bo jak nie jeden cwaniak to drugi albo mnie okrada, albo sprzedaje "mozliwość działania". Nie potrzebuję kupować ani pana wiedzy, ani ogladać się na pana wskazywanie palcem co mam zrobić.
Jak będę chciał wydać pieniądze, to je wydam. Na licencję, albo sobie wydzierżawię Sulejów, bo jestem zarówno wiarygodny jako przedsiębiorca jak i wystarczająco sprytny by skonstruować lepszą ofertę niż PZW.
Nie robię jednak takich rzeczy, bo miałbym wyrzuty sumienia gdybym choć w niewielkim stopniu miał problem z wywiązaniem się z umowy. PZW jak widać nie ma takich skrupułów. Dlatego w Pana interesie również, jest likwidacja tegoż PZW, a jak to zrobić, co z majątkiem, co z wodami, nie będe panu tłumaczył. Skoro jednak pan nie widzi w tym sznsy na stworzenie stowarzyszenia, o którym pan wciąż pisze, to pana intencje nie są do końca czyste - dobrze pan wie, że wędkarze to pana stowarzyszenie, mówiąc brutalnie i językiem potocznym - po prostu oleją.
 
 
  Andrzej Maszewski

Od: 2009-07-10

Posty: 14

15 lipca 2009 14:32  
szanowny panie Jerzy Kowalski, PZW na Roztoczu tym się różni od PZW w |Starachowicach, żę na Roztoczu są kontrole, nie zdarzyło mi się nigdy jadąc tam na moje ukochane rzeki abym nie był kontrolowany, w Starachowicach łowiąc 20 lat nigdy nie byłem kontrolowany, no może raz,najłatwiej spotkać straznika z koła Starachowice zaraz po Nowym Roku, tak łatwo złapać kogos kto jeszcze nie opłacił składki, dlatego swoja składkę wolę zostawiac na Roztoczu co nie oznacza że tam wszystko gra, niestety nie, w moim kole nikt za darmo pracować nie bedzie, ostatnie wybory prezesa niestety były dla mnie żęnujące ale zostanę w tym kole dopóki PZW nie rozleci sie, zostanę z szacunku dla byłego prezesa mojego koła i szacunku dla chlopaków którzy kontrolują moje ukochane rzeki, życzę dobrego samopoczucia i dalszego życia w ułudzie jak to wspaniale jest w ;naszej organizacji", nie jestem anonimem skoro loguję się na tym forum  
 
  Andrzej Maszewski

Od: 2009-07-10

Posty: 14

15 lipca 2009 14:48  
zapraszam na wspólne wyprawy jesli jeszcze łowisz na spining albo muchę , Roztocze jest piekne cały rok  
 
  Andrzej Maszewski

Od: 2009-07-10

Posty: 14

15 lipca 2009 14:48  
zaproszenie dla Tomka Okręta  
 
  tomaszokret

Od: 2009-02-03

Posty: 447

15 lipca 2009 18:46  
Do WET1: Dzięki za zaproszenie, Doktor, mnie się również bardzo podobają roztoczańskie rzeczki :-P I ogólnie klimat jakiś ciekawszy :-P Niestety - pierwsze wolne terminy w październiku... :-(((

Doktor, PZW w Kielcach i w Zamościu jest dokładnie takie samo! Opiera się na tych samych przepisach, zasadach, daje takie same możliwości zarówno wędkującym, jak i gospodarzom wód.
Problemem jest kwestia, czy gospodarze wód chcą z tych praw i mechanizmów korzystać.I w jaki sposób to robią.
W Kielcach beznadziejnie. Jeśli na Zjeździe Delegatów słyszę, że ambicją ZO jest utrzymanie jak najniższej składki okręgowej - to ręce same mi opadają...
Ja widzę, że to się zmienia. Na tym samym Zjeździe nie zostało wybranych na następną kadencję równo 20% starego Zarządu - tyle, ile tylko się dało (w tym również bliscy Twemu sercu prezes Sz. czy prezes Ż. :-P) Odpadł największy i najbardziej skostniały beton.
Wierzę, że na następnym Zjeździe będzie taka sama wymiana kadr, bowiem wędkarze mają już dość tej kieleckiej niegospodarności.
I bardzo żałuję, że jesteś w Zamościu a nie w Kielcach, bo z Twoją energią byłbyś tu potrzebny.

Pozdrawiam
Tomek
 
 
  gangaleon1970

Od: 2009-07-15

Posty: 5

15 lipca 2009 20:08  
PZW to podobnie jak PZPN i inne tego typu zmurszałe organa nie ma co liczyc nawet na zmiany pokoleniowe tam " rodziny " i składki rządzą . Pozdrawiam .  
 
  tomasz_p

Od: 2009-02-02

Posty: 173

15 lipca 2009 20:57  
Kowalski Jerzy[Rozumiem doskonale, że Twoje członkostwo w stowarzyszeniu jest fikcją, bo podkreślasz to przy wielu okazjach. Taka fikcja właśnie przyczynia się do, leży wręcz u podstaw wszelkiefgo dziadostwa w wędkarstwie.

To tylko twoja teoria. U podstaw dziadostwa leży statut PZW, władze PZW, regulamin APR i ogólny system "taniości" nie pozwalający na zatrudnienie conajmniej kilku setek, jak nie 2 tysięcy strażników.


[quote]Ja piszę tylko o tym, jak jest normalnie, a Ty usiłujesz mnie przekonać, że nienormalnośc i fikcja jest czymś godnym pochwały i uznania, jakimś chwalebnym zachowaniem, wręcz heroizmem ... ;-)))))[/quote]

To jest to samo, co nienormalność płacenia akcyzy w paliwie. Jaki mamy wybór? Nie jeździć samochodem? Taki sam wybór ma wędkarz. Albo płacić kilkunastokrotnie za to samo, co ktoś płąci mniej, albo nie łowić.


[quote]Trelemorele głosiłes z uporem godnym klepszej sprawy przez lata? Teraz kłusownik Ci bratem? ;-)))))
[/quote]

A dlaczego bratem? I co głosiłem, bo nie przypominam sobie....
Kłusownictwo jest mniej szkodliwe niż mięsiarstwo i sankcjonujący je RAPR
 
 
  Grzegorz Mańdok

Od: 2009-04-22

Posty: 25

16 lipca 2009 02:05  
Czyż wędkarz nie wydałby 6 zł dziennie na to, żeby pójśc na ryby? Przy 30 dniach średnio w roku, a tyle wedkarze łowią, daje to 180 zł. Więcej niż dzisiejsze składki. Rozłożone na wiele miesięcy, więc prawie niezauważalne.
Prosze się wypisać z PZW, namówić kolegów do tego samego, a ja będę namawiał innych do podjęcia aktywności. Wtedy wszystko ma szansę działać normalnie. ;-)))

Szanowny Panie Jerzy !
Właśnie o to wielu wędkarzom a nie „mięsiarzom” chodzi . Zapłacili by i dużo więcej niż 6 zł za dzień za możliwość wędkowania na dobrze zagospodarowanych łowiskach , połączonych z bazą turystyczno – wypoczynkową , wypożyczalniami sprzętu pływającego i.t.p . Obecna opłata za 1 dzień wędkowania dla niezrzeszonych na wodach ogólnodostępnych Okręgu PZW Gdańsk to 40 zł na wodach „nizinnych” a na wodach „górskich” 50 zł . Większość jezior i jeziorek ogólnodostępnych tego Okręgu jest bardzo źle zagospodarowana , otoczona prywatnymi działkami rekreacyjnymi , których właściciele grodzą je do samej wody . Na tych ogrodzonych działkach stawiają swoje prywatne pomosty . Okręg PZW Gdańsk tym właścicielom działek zrzeszonych w PZW zafundował opłaty w wysokości 50 zł rocznie za możliwość wędkowania na jednym wybranym jeziorze ( oczywiście chodzi o wodę nad którą mają swoje działki ) . Wędkarz bez własnego sprzętu pływającego w wielu miejscach nie ma dostępu do wody . Przyglądając się poczynaniom wędkującym za 50 zł rocznie właścicielom działek trudno było by ich nazwać wędkarzami . Zabierali wszystko co macha ogonem i zawisło na haczyku . Często w okresie wakacji wybierałem się w te rejony z całą rodziną ale od kilku lat już tam nie jeżdżę . Te poczynania PZW Gdańsk jakoś nie grają z interesem tego turystycznego rejonu Kraju . Czy tak to Polskie Wędkarstwo ma dalej wyglądać ??? .
Pozdrawiam Grzegorz
 
 
  tomaszokret

Od: 2009-02-03

Posty: 447

16 lipca 2009 09:06  
Do GRZEGORZ MAŃDOK: Panie Grzegorzu, ma pan rację - wiele rzeczy nie powinno tak wyglądać, jak wygląda.

Ale czy rozwiązanie PZW cokolwiek w tej sprawie zmieni?

Ci, którzy łowią nad "pana" jeziorami z pobudowanych przez siebie pomostów i zabierali wszystko co macha ogonem i zawisło na haczyku będą tak łowić nadal. I te działki będą tak samo ogrodzone. I nie zmieni się zupełnie nic!
Ci, na których przykład pan się powołuje nie znikną z dnia na dzień, nie uderzą się w piersi, nie okażą skruchy za grzechy. Wiara w to byłaby naiwnością! Oni są jak odzwierciedleniem społeczeństwa, jakimś jego wycinkiem ze wszystkimi wadami i ułomnościami społecznymi.
Nie ma na to lekarstwa innego, jak zmienić całe społeczeństwo.

Byłem w tym roku na takim karpiowym komercu - właściciel ma kilka stawów rybnych, jeden (najbardziej zdziczały) zarybia i udostępnia wędkarzom. Opłata ustalona z góry - 25 zł od wędki, bez dodatkowych opłat ani limitów.
Łowiłem tam 2 dni z rzędu. Pierwszego dnia złapałem płotkę, drugiego japońca. Rozczarowany drugiego dnia wdałem się w rozmowę z właścicielem. Chłop rozłożył ręce "Panie, a jak ma być, jak taka dzicz?! Spóźnił się pan o miesiąc... Zarybiłem, pozwoliłem łowić - chyba pierwszego dnia wyłapali mi większość karpi. Rekordzista miał w siatce 38 sztuk! Ja się pytam, na cholerę mu tyle, proszę, żeby wypuścił choć połowę, a on na to, że zapłacił za wędkę, limitu nie ma, to jakim prawem ja mu zabraniam wziąć?! We dwóch tę siatkę musieli z wody wywlekać, obręcze im się połamały, a ja patrzyłem z boku i miałem ochotę ich psem poszczuć...
Siedzę nad tymi stawami w dzień i w nocy. Na noc psy spuszczam. Chłopaki (chyba synowie, albo pracownicy?) siedzą ze mną na zmianę. Ale i tak mi wychodzi, że ćwierć ryb znika z wody... Sznury, pułapki, szarpią... Pół wsi się z moich stawów żywi!"

Taki naród, panie Grzegorzu!
 
 
  WEDKARZ WEDKARSKI

Od: 2009-06-19

Posty: 153

16 lipca 2009 10:53  
tomaszokretAle czy rozwiązanie PZW cokolwiek w tej sprawie zmieni?


Zmieni. Otworzy możliwości: konkurencji, stworzenia normalnych stowarzyszeń, dzierżawienia wody przez wszystkich na równych prawach. Uaktywni lokalnych przedsiebiorców i lokalnych działaczy.
Bez PZW byłoby po prostu normalnie, jak w innych krajach, gdzie są ryby, różni gospodarze (stowarzyszenia też). Co więcej, rozwiązanie jest w interesie obecnych działaczy, którzy mogliby zacząć zarabiać uczciwie. jak widać, nie chcą uczciwie, lepiej stosować zasadę "czy się robi czy się leży pełna dieta się należy"
 
 
  Andrzej Maszewski

Od: 2009-07-10

Posty: 14

16 lipca 2009 11:58  
popieram w całości, cieszą mnie słowa Tomka Okreta, że trochę betonu się wykruszyło, oby tak dalej, w pazdzierniku tomku biorą lipienie, chetnie dam ci lekcję muchowania, może cie wciagnie  
 
  Andrzej Maszewski

Od: 2009-07-10

Posty: 14

16 lipca 2009 12:31  
wszycy wiemy jaki haracz musi płacić kolo do okręgu, Niezależna Federacja Towarzystw Wędkarskich w Kwidzynie pobiera od należących do niej Towarzystw i Stowarzyszeń 100zł na rok , niezaleznie od tego ile członków towarzystwo posiada.W PZW niestety koszty pracy w założeniu niby społecznej sa chyba ogromne, działaczom trzeba płacić za wszystko, cała ta chora sytuacja kiedyś prawdopodobnie zaowocuje plajtą tej jakże szacownej instytucji  
 
  WEDKARZ WEDKARSKI

Od: 2009-06-19

Posty: 153

16 lipca 2009 15:04  
wet1cała ta chora sytuacja kiedyś prawdopodobnie zaowocuje plajtą tej jakże szacownej instytucji


No właśnie chodzi o to, że to już splajtowało, a nie ulega rozwiązaniu. W przypadku firmy taka plajta musi być ogłoszona niezwłocznie po stwierdzeniu faktu że firma nie może spłacić wszystkich zobowiazań i dalsza działalność może spowodować wzrost wierzytelności. Zarząd takiej firmy musi ogłosić plajtę, bo w przeciwnym razie członkowie zarządu odpowiadają za długi osobistym majątkiem.

PZW to nie dotyczy. Członkowie zarządów nie odpowiadają własnym majątkiem za rabunkową gospodarkę, którą prowadzą. PZW istnieje mimo tego że nie jest w stanie utrzymać wód w takim stanie, jak wymaga prawo, a dług zaciąga u przyszłych pokoleń, które zapłacą wielkie pieniądze za doprowadzenie łowisk do stanu, o którym mówią przepisy.

Ten dług na dzień dzisiejszy to setki milionów złotych, które trzeba wydać na odbudowę populacji ryb. Jeśli PZW będzie istnieć jeszcze parę lat, dług wzrośnie wielokrotnie.
 
 
  Grzegorz Mańdok

Od: 2009-04-22

Posty: 25

16 lipca 2009 17:13  
Do Tomaszokret
Panie Tomaszu jak pisałem w paru innych postach jestem elektronikiem automatykiem . Zdaję sobie świetnie sprawę że rozwiązanie PZW to totalnie bzdurny pomysł na poprawę Polskiego Wędkarstwa i nigdy takiego rozwiązania nie preferowałem . Rozumując sposobem technicznym (automatyka) przebudowa PZW przypomina trochę przebudowę linii produkcyjnej (Państwa) w której to urządzenie PZW pracuje , które musimy dostosować do nowej technologii produkcji ( przejście z gospodarki socjalistycznej do kapitalistycznej , opartej na gospodarce rynkowej i zdrowej konkurencji na tym rynku) . Ta linia produkcyjna musi pracować i produkować w czasie tej modernizacji . Aby takich zmian dokonać trzeba to robić etapami . Na bieżąco trzeba oceniać stan oprogramowania ( w tym przypadku przepisów prawa) i wprowadzać na bieżąco poprawki w celu umożliwienia współpracy z innymi urządzeniami . Na bieżąco musimy analizować stan i przydatności starych urządzeń oraz planować ich zadania aby dostosować je do nowych zasad produkcji . Zadanie bardzo trudne ale na pewno do wykonania pod warunkiem że pracujące nad tym ekipy specjalistów będą faktycznie chciały tą linię produkcyjną przebudować . Czytając niektóre posty mam wrażenie że etap przebudowy urządzenia PZW został zakończony a ekipa specjalistów jest bardzo zadowolona ze swoich dotychczasowych prac . Wprowadzone przez nich zmiany w oprogramowaniu (przepisach prawa) uznały za ostateczne bo w wielu dyskusjach powołując się na nie twierdzi że nie da się nic zrobić bo takie są przepisy i statut PZW . Niekiedy mam wrażenie że starają się nas wędkarze przekonać że to my musimy zweryfikować swoje oczekiwania i dostosować się do przyjętych rozwiązań .Niestety i z wędkarzami jest sporo problemu bo nie wszyscy jeszcze rozumieją i akceptują zasady panujące na tym rynku i ciągle oczekują że ktoś coś im ma obowiązek dać , a wody i naturalne środowisko traktują jako wspólną własność z której chcą czerpać pełnymi garściami a o ich stan niech martwią się inni .
Pozdrawiam Grzegorz
 
 
  Jerzy Kowalski

Od: 2008-11-20

Posty: 444

16 lipca 2009 18:49  
goscNie rozumiem co pan uważa za "zacietrzewienie\' - czyżby odmienne zdanie, poglady


Zdaje sobie sprawę z tego, że Pan nie rozumie. Dla ilustracji, zacietrzewienie przejawia Pan w wypowiedziach takich, jak choćby dalszy ciąg Pańskiej wypowiedzi, przytoczony poniżej.
Odmienne zdanie i poglądy szanuję, ale poglądy to nie to samo, co zachcianki, ale to, co realistycznie jest możliwe do zrealizowania, konsekwentnie, odpowiedzialnie realizowane. To są poglądy. Dlaczego rodzą się w Panu „wyrzuty sumienia” w przypadku hipotetycznego zadeklarowania warunków umowy, z których nie mógłby się Pan wywiązać, a nie rodzą się żadne skrupuły, czy wyrzuty sumienia, w przypadku umowy, z której się Pan nie wywiązuje, w postaci deklaracji członkowskiej w stowarzyszeniu? ;-)

goscZ pana wypowiedzi wynika, jakoby prawo do wędkowania w dobrym łowisku miało przysługiwać tylko tym, co sami sobie to zorganizują, kosztem własnej pracy i udziału w stowarzyszeniu. Jest pan w błędzie, bo wszyscy mamy prawo wymagać, aby nasze lasy były czyste, wody rybne, drogi za które zapłacilismy nie dziurawe, urzędnicy uprzejmi i pomocni. To nie jest jakiś \'ewenement" tylko normalność.


Z żadnej mojej wypowiedzi nie wynika to, co próbuje Pan demagogicznie i populistycznie imputować. W żadnej wypowiedzi nie zakładam jakichkolwiek ograniczeń co do form zagospodarowania łowisk wędkarskich. Z moich wypowiedzi wynika tylko tyle, że takie jest logiczne następstwo przystąpienia do stowarzyszenia, którego celem jest właśnie zorganizowanie wędkarstwa. Skoro zdecydował się pan przystąpić do takiej organizacji, to właśnie po to, żeby organizować wędkarstwo. Jeżeli nie chce Pan organizować wędkarstwa, tylko zapłacić za korzystanie z tego, co zorganizowane, to proszę konsekwentnie realizować swoje poglądy, a wówczas takie będę szanował. ;-))) Proszę kupić taką usługę od wybranych podmiotów, które zajmują się zagospodarowaniem obwodów rybackich, od takich które odpowiadają Pana oczekiwaniom, a od innych nie kupować. Tylko proszę nie udawać zagospodarowującego wody, organizującego wędkarstwo. Bo „domaganiem się” jeszcze nikt niczego nie zorganizował, ani pokazywaniem tego, co jest złe. Organizowanie wymaga tworzenia pozytywnych programów, współdziałania z ludźmi, i konsekwentnej odpowiedzialności we wdrażaniu poglądów.
Od kogo chce Pan „wymagać” tych dróg, urzędników, wód, lasów? Odnosi się Pan do kwestii organizowania sfery publicznej, którą organizują obywatele. Skoro wszyscy mają mieć równe prawa domagania się, to domagać się mogą również ci urzędnicy, drogowcy, leśnicy, administratorzy wód. Oni przecież tez są obywatelami, czyż nie? Też płaca podatki na to wszystko, czyż nie? Jeżeli jedynymi prerogatywami obywateli miałoby być domaganie się, a nie samorządna odpowiedzialność za sferę publiczną, to marnie wyglądałoby nasze państwo … jak zresztą wygląda, bo tacy „obywatele” takich „przedstawicieli” spośród obywateli powołują, w braku odpowiedzialności za decyzje, w braku udziału w samorządności. „Politycy” i „władze” to też są przecież obywatele, czyż nie? Czy oni też mają się tylko domagać? Normalność, proszę szanownego anonima, ma początki z zupełnie odwrotnej strony niż się anonimowi wydaje. ;-)

gosc Jak będę chciał wydać pieniądze, to je wydam. Na licencję, albo sobie wydzierżawię Sulejów, bo jestem zarówno wiarygodny jako przedsiębiorca jak i wystarczająco sprytny by skonstruować lepszą ofertę niż PZW.
Nie robię jednak takich rzeczy, bo miałbym wyrzuty sumienia gdybym choć w niewielkim stopniu miał problem z wywiązaniem się z umowy. PZW jak widać nie ma takich skrupułów. Dlatego w Pana interesie również, jest likwidacja tegoż PZW, a jak to zrobić, co z majątkiem, co z wodami, nie będe panu tłumaczył. Skoro jednak pan nie widzi w tym sznsy na stworzenie stowarzyszenia, o którym pan wciąż pisze, to pana intencje nie są do końca czyste - dobrze pan wie, że wędkarze to pana stowarzyszenie, mówiąc brutalnie i językiem potocznym - po prostu oleją.


Ja też mógłbym kupić most Kierbedzia albo Kolumnę Zygmunta, ale nie robię tego, bo może miałbym problem z wywiązaniem się z umowy … żadnego innego problemu nie widzę. :-)))))
Przejawem zapalczywości jest także bezpodstawne przypisywanie intencji, oczywiście „nie do końca czystych”, bo jakże by inaczej. Zapalczywością jest także nieumiejętność uczestniczenia w dyskusji polegającej na rozważaniu różnych możliwości, ale traktowanie odmiennych wypowiedzi jako „wrogich”, a ”wróg” jest oczywiście obrzydliwy i ma intencje „nie do końca czyste”… ;-)))
(cdn)
 
 
  Jerzy Kowalski

Od: 2008-11-20

Posty: 444

16 lipca 2009 18:51  
goscJa nie mam nic przeciw budowaniu przez Pana jakiegoś stowarzyszenia z prawdziwego zdarzenia, a proszę bardzo - jak będziecie mieli fajne wody to zapłacę. jak na razie jednak to nie grozi nikomu, bo bez rozwiązania PZW pan go nie zreformuje przez najbliższe 30 lat. Chyba że lubi pan walkę z wiatrakami, to ja już nic na to nie poradzę. Szkoda tylko, ze przez takie działania ja nie mogę spokojnie sobie powędkować na dobrych wodach, zapłacić i wymagać, bo jak nie jeden cwaniak to drugi albo mnie okrada, albo sprzedaje "mozliwość działania". Nie potrzebuję kupować ani pana wiedzy, ani ogladać się na pana wskazywanie palcem co mam zrobić.


Zapalczywość wynika też z szukania „winnych” i z poczucia „krzywdy”. Czy może Pan wskazać kto to jest ten „cwaniak”, który Pana „okrada”? Czy przypadkiem nie stoi Pan z nim ramię w ramię, przyczyniając się „solidarnie” do końcowego efektu?
Czy też może nie rozumie Pan tego, że udział w stowarzyszeniu polega właśnie na „możliwości działania”, pozwalająca na „czynny udział w życiu publicznym”, co rodzi w Panu taki sprzeciw?
Czy nie zauważa Pan tego, że sam „pokazuje palcem” innym co mają zrobić w Pana egocentrycznym interesie? A nie dostrzega Pan różnicy miedzy przekazywaniem wiedzy i organizowaniem ludzi, a pokazywaniem „zróbcie mi tu, bo mnie się należy, bo mam prawo wymagac”?
Proszę zastanowić się chwilę i zauważyć, że w żadnym razie nie staram się nawet zaprzeczyć temu, co Pan wyraża. Jestem za tym, żeby powstawały inne stowarzyszenia wędkarskie, żeby prywatni inwestorzy tworzyli łowiska i je rozwijali, oferując różnorodność możliwości dla szerokiego grona chętnych. Na to jest mnóstwo miejsca w wodach publicznych Polsce, obejmujących ponad pół miliona hektarów. Proszę znaleźć takich, którzy to robią dobrze. Tylko proszę też do swoich oczekiwań podchodzić realistycznie.

(cdn)
 
 
  Jerzy Kowalski

Od: 2008-11-20

Posty: 444

16 lipca 2009 18:51  
gosc
Kowalski Jerzy[ Czyżby rynek nie zapewniał jednak utrzymania takim przedsięwzięciom na masową skalę?

Oczywiście że nie. Dziwię sie że Pan zadaje takie pytania. Prawdziwy rynek wędkarski mogacy zapenić byt podobnym przedsięwzięciom dotyczy może 30 może 50 tysięcy osób. Pozostaje jednak rynek wedkarski pozostałego pół miliona członków PZW, oraz niezrzeszonych - łowiących w tak samo kiepskich jeziorach należących do rybaków, którego to rynku wiele osób nie dostrzega. Rynek nie tak bogaty by płacić 50-70zł za dzień, ale jednak zdolny płacić więcej. Do roli gospodarza, czyli pana i innych należy wyciągnięcie reki po te pieniądze i ich prawidłowe spożytkowanie. Jesli nie na całości wód, to zaczynając od jakiejś bardziej znaczącej części, niż kilka łowisk "specjalnych". Może nie na tym poziomie na początek co takie łowisko za 70zł, ale już za 7-10 zł mozna chyba zapewnić lepsze warunki niż za 1-3zł, nieprawdaż?

Napisał Pan kilka ciekawych zdań, co do których odnoszę wrażenie, że są bardziej wyrazem „pobożnych życzeń” niż znajomości rzeczy. Bardzo optymistycznie szacuje Pan taki rynek „zapewniający byt przedsięwzięciom”. Pisząc o wyjątkowości tych nielicznych przedsięwzięć chciałem zwrócić uwagę na to, że nie zapewniają one w polskich warunkach dochodów, ale są hobbystycznymi przedsięwzięciami ludzi, którzy swe dochody czerpią z zupełnie innych źródeł. To dotyczy zarówno Piaseczna jak i Wisły, podobnie jak innych jeszcze łowisk w Polsce. Gdyby 50 000 wędkarzy w Polsce było gotowych wydać 2000 zł rocznie na licencje (30 dni x 70 zł), to taki rynek byłby wart 100 mln zł, a to już byłoby warte zachodu. Znając te przedsięwzięcia lepiej niż tylko z powierzchownego oglądu wiem, że wcale tak optymistycznie to nie wygląda, a z drugiej strony te 70 zł dziennie za licencję na łowisko wcale nie daje wielkiej swobody w gospodarowaniu. Patrząc na „drugi koniec kija”, to wszystko jedno czy ma się 1-3 zł, czy 7-10, to wciąż jest o wiele za mało…. Zaś „lepsze warunki” wcale nie są doceniane. W przedsięwzięciach w moim okręgu limitowanie dni wędkowania do 40/rok w ramach składki na wody pstrągowe oznacza uzyskanie ze składek nie mniej niż 3,5 zł/ dzień. Te składki są kilkukrotnie zwielokrotniane przez działania Kolegów i pracowników okręgu, przez działania gospodarcze i rolnicze, w związku z tym do dyspozycji jest przynajmniej kilkanaście złotych na dzień. Dzięki temu są „lepsze warunki”, ale to wciąż nie to, co by się chciało. Natomiast między tymi kwotami, które Pan podał, kilku/ kilkunastu, a kilkudziesięciu złotych, jest ogromna „dziura”, ten przedział, który jest zbyt mały na finansowanie łowiska „licencyjnego”, a zbyt duży na kieszeń wędkarzy, żeby zapewnić powszechny wkład w łowiska „otwarte”. Zanim ukształtowałyby się odmienne niż obecnie przyzwyczajenia wędkarzy, przedsiębiorcy organizujący łowiska „padliby”. Dlatego nikt przy zdrowych zmysłach nie bierze się za to, bo jest wiele lepszych miejsc do angażowania pieniędzy i pracy, przynoszących dochody. Dlatego też uważam wszelkie oczekiwania, że ktokolwiek zapewni szczęśliwość w formie „systemu rynkowego” za podobne oczekiwaniu przybycia na odsiecz rycerzy śpiących rzekomo pod Giewontem. Mając wiedze o funkcjonowaniu różnych elementów tej „układanki” dostrzegam jedyną szansę w zmienianiu tego, co jest. U podstaw czego z kolei jest zmiana takiego nastawienia, o którym Kazimierz Grześkowiak śpiewał w kabaretowej piosence, że „nieważne czyje co je, ważne to je, co je moje…”. Wędkarze gotowi są wydać pieniądze na sprzęt, na wyjazdy, na inne „swoje”, ale na utrzymanie łowisk ani pieniędzy ani pracy nie chcą za bardzo przeznaczać, bo to „cyje”… wolą się „domagać”, bo ”się należy” … I to „dziedzictwo” i „zakorzenienie” widać wśród wielu zapalczywych wypowiedzi … ;-)))

Pozdrawiam serdecznie

Jerzy Kowalski
 
 
  Jerzy Kowalski

Od: 2008-11-20

Posty: 444

16 lipca 2009 18:56  
wet1szanowny panie Jerzy Kowalski, PZW na Roztoczu tym się różni od PZW w |Starachowicach, żę na Roztoczu są kontrole, nie zdarzyło mi się nigdy jadąc tam na moje ukochane rzeki abym nie był kontrolowany, w Starachowicach łowiąc 20 lat nigdy nie byłem kontrolowany, no może raz,najłatwiej spotkać straznika z koła Starachowice zaraz po Nowym Roku, tak łatwo złapać kogos kto jeszcze nie opłacił składki, dlatego swoja składkę wolę zostawiac na Roztoczu co nie oznacza że tam wszystko gra, niestety nie, w moim kole nikt za darmo pracować nie bedzie, ostatnie wybory prezesa niestety były dla mnie żęnujące ale zostanę w tym kole dopóki PZW nie rozleci sie, zostanę z szacunku dla byłego prezesa mojego koła i szacunku dla chlopaków którzy kontrolują moje ukochane rzeki, życzę dobrego samopoczucia i dalszego życia w ułudzie jak to wspaniale jest w ;naszej organizacji", nie jestem anonimem skoro loguję się na tym forum


Widzę, że opis wegetowania przychodzi najłatwiej... ;-))) Skoro ograniczył się Pan do powtórzenia tego, co wcześniej, to ja też pozwolę sobie powtórzyć moją poprzednią odpowiedź, prosząc o odrobinę skupienia przy czytaniu. Może dobrze byłoby tez popatrzeć szerzej niż tylko na Starachowuice i Roztocze? ;-)) N.b. skoro "loguje" się pan anonimowo, to pozostaje pan anonimem, niestety. ;-)))

Szanowny anonimie wet1,

Proszę mi wytłumaczyć, bo dalibóg, nie rozumiem. Czy uważa anonim "Oby PZW padło jak najszybciej", czy wręcz przeciwnie, "tak powinno być, tam ryby są"? ;-))))

Ale tak już bardziej poważnie, obserwacje Kolegi są bardzo cenne, ale warte rozwinięcia.

Prosze zauważyć, że to co w Starachowicach to jest PZW i to, co na Roztoczu to też jest PZW. Więc który PZW jest tym właściwym PZW?

Czym różni się ten jeden PZW od tego drugiego? Ale prosze sięgnąc od efektów, opisanych w powyższym komentarzu, do przyczyn takiego stanu rzeczy.

Przeczytawszy "wszystko co powyżej napisano" proszę zastanowić się co trzeba by zrobić, żeby wszędzie PZW był wart określenia "tak powinno być", a co warto zmienić? I na koniec - kto to ma zrobić? I kto to robi tam, gdzie "tak powinno być"? ;-)))))

Pozdrawiam serdecznie

Jerzy Kowalski
 
 
  Jerzy Kowalski

Od: 2008-11-20

Posty: 444

16 lipca 2009 19:02  
tomasz_p
Kowalski Jerzy[Rozumiem doskonale, że Twoje członkostwo w stowarzyszeniu jest fikcją, bo podkreślasz to przy wielu okazjach. Taka fikcja właśnie przyczynia się do, leży wręcz u podstaw wszelkiefgo dziadostwa w wędkarstwie.

To tylko twoja teoria. U podstaw dziadostwa leży statut PZW, władze PZW, regulamin APR i ogólny system "taniości" nie pozwalający na zatrudnienie conajmniej kilku setek, jak nie 2 tysięcy strażników.


Tomaszu,

To nie żadna "teoria" tylko fakty. Pokazujesz efektym, w nie przyczyny. Statuut PZW, regulaminy, są uchwalane przez przedstawicieli członków, którzy powołują się na upoważnienie od tychże członków właśnie, wtym Twoje, zaś ci członkowie, w tym i Ty, takich właśnie przedstawicieli sobie powołują. Jacy członkowie, takie i decyzje. Czy i Twoje fikcyjne cżłonkostwo nie znajduje uzasadnienia w "ogólnym systemie taniości"? Przecież nie chcesz być "frajerem" i płacić więcej. ;-))))

Skoro wiesz lepiej jak powinno być, to uzyskaj wpływ na podejmowanie decyzji,. w kazdym normalnym społeczeństwie ludzie, którzy mają sie lepiej, wiedzą więcej, poczuwają się do przywództwa i do nadawania tonu... "domagają" się poddani i nieudacznicy ... ;-))))

Pozdrawiam serdecznie

Jerzy Kowalski
 
 
  Jerzy Kowalski

Od: 2008-11-20

Posty: 444

16 lipca 2009 19:08  
Mańdok GrzegorzCzyż wędkarz nie wydałby 6 zł dziennie na to, żeby pójśc na ryby? Przy 30 dniach średnio w roku, a tyle wedkarze łowią, daje to 180 zł. Więcej niż dzisiejsze składki. Rozłożone na wiele miesięcy, więc prawie niezauważalne.
Prosze się wypisać z PZW, namówić kolegów do tego samego, a ja będę namawiał innych do podjęcia aktywności. Wtedy wszystko ma szansę działać normalnie. ;-)))
Szanowny Panie Jerzy !
Właśnie o to wielu wędkarzom a nie „mięsiarzom” chodzi . Zapłacili by i dużo więcej niż 6 zł za dzień za możliwość wędkowania na dobrze zagospodarowanych łowiskach , połączonych z bazą turystyczno – wypoczynkową , wypożyczalniami sprzętu pływającego i.t.p . Obecna opłata za 1 dzień wędkowania dla niezrzeszonych na wodach ogólnodostępnych Okręgu PZW Gdańsk to 40 zł na wodach „nizinnych” a na wodach „górskich” 50 zł . Większość jezior i jeziorek ogólnodostępnych tego Okręgu jest bardzo źle zagospodarowana , otoczona prywatnymi działkami rekreacyjnymi , których właściciele grodzą je do samej wody . Na tych ogrodzonych działkach stawiają swoje prywatne pomosty . Okręg PZW Gdańsk tym właścicielom działek zrzeszonych w PZW zafundował opłaty w wysokości 50 zł rocznie za możliwość wędkowania na jednym wybranym jeziorze ( oczywiście chodzi o wodę nad którą mają swoje działki ) . Wędkarz bez własnego sprzętu pływającego w wielu miejscach nie ma dostępu do wody . Przyglądając się poczynaniom wędkującym za 50 zł rocznie właścicielom działek trudno było by ich nazwać wędkarzami . Zabierali wszystko co macha ogonem i zawisło na haczyku . Często w okresie wakacji wybierałem się w te rejony z całą rodziną ale od kilku lat już tam nie jeżdżę . Te poczynania PZW Gdańsk jakoś nie grają z interesem tego turystycznego rejonu Kraju . Czy tak to Polskie Wędkarstwo ma dalej wyglądać ??? .
Pozdrawiam Grzegorz


Szanowny Panie Grzegorzu,

Dziękuję Panu za tę wypowiedź. Niemniej jednak warto realistycznie szacować liczebnośc tych "wielu wędkarzy". Prosze też zwrócic uwagę, że takie "zawłaszczanie" jest przejawem tego samego nastawienia, co każde inne "domaganie sie", każde inne wyrażanie "chłopskiej zachłanności", opisywanej w piosence kabaretowej jako "nieważne czyje co je, ważne to je co je moje"....

Polskie wędkarstwo powinno wyglądac inaczej i uważam, że przyczynić się do tego mogą sami wedkarze, nie czekajac aaz ktoś "da". Bo nie ma kto "dać" ...

Pozdrawiam serdecznie

Jerzy Kowalski
 
 
  tomasz_p

Od: 2009-02-02

Posty: 173

16 lipca 2009 19:11  
Mańdok GrzegorzDo Tomaszokret
<br />Panie Tomaszu jak pisałem w paru innych postach jestem elektronikiem automatykiem .


No to pan doskonale wie, że w dzisiejszch czasach nie naprawia się układów scalonych, podzespołów itp tylko się je wymienia w całości.

Rozwiązanie PZW jest tak samo doskonałym pomysłem, co nierealnym (z uwagi na panujące "układziki"), tak samo zresztą jak próby uczynienia z niego stowarzyszenia, w którym 600 tys wędkarzy bierze aktywny udział w pracach.

Chory system prędzej czy później upada. Szkoda tylko że w narodzie jest więcej zwolenników aksamitnych rewolucji niż zwolenników operacji chirurgicznych z użyciem skalpela.
Po przewrocie z 89 roku mamy to co mamy, kto najlepiej na tym wyszedł każdy wie. Polak mądry po szkodzie, jak mówi przysłowie.
 
 
  Jerzy Kowalski

Od: 2008-11-20

Posty: 444

16 lipca 2009 19:20  
wet1wszycy wiemy jaki haracz musi płacić kolo do okręgu, Niezależna Federacja Towarzystw Wędkarskich w Kwidzynie pobiera od należących do niej Towarzystw i Stowarzyszeń 100zł na rok , niezaleznie od tego ile członków towarzystwo posiada.W PZW niestety koszty pracy w założeniu niby społecznej sa chyba ogromne, działaczom trzeba płacić za wszystko, cała ta chora sytuacja kiedyś prawdopodobnie zaowocuje plajtą tej jakże szacownej instytucji


Szanowny kolego,

Mówienie "wszyscy wiemy" oznacza zazwyczaj tyle, że się nie wie o czym się mówi... ;-)))
Koło nie musi płacić żadnego "haraczu" do okregu. wszystkie dochody koła, które sa dochodami koła, zostają w kole. Koło dostaje też udział w skłądce okręgowej, która nalezy do wszystkich kół, tworzących okręg, który jest osoba prawną. Koła takimi osobami prawnymi nie są. Ta składka jest dzielona według aktywności poszczególnych kół, realizujacych wspólne zamierzenia, czyli w efekcie zamierzenia okręgu.
Składki to nie powinien być fundusz redystrybucyjny, ale kapitał "zakładowy" do pomnożenia w wyniku działalności. Bez tego - marne widoki. Są okręgi, czyli zbiorowiska kóół, które ograniczają się do redystrybucji, w dodatku dokonywanej "pogłównie", czyli w zależności od liczby członków. Na zasadzie "równych żołądków".
Koła natomiast mają wielkie mozliwości, z których często nie korzystają. Wystarczy przeczytać Regulamin organizacyjny koła, a przeczytać warto, bo "kiedy rozum spi..." A potworów, zrodzonych w wyobraźni lepiej unikać ... ;-))) .... i nie straszyć nimi innych ... ;-)))

Oczekiwania, że coś będzie leżało na ulicy, po co wystarczy się schylić są mrzonką ... Samo "wykruszanie się" bez aktywniości ludzi, którzy chcieliby i wiedzą jak lepiej zarządzać nie prowadzi do niczego ... A wystarczy nie czekac na "łaskawe 20%", tylko zorganizować wszystko po swojemu ... tylko do tego trzeba współpracy, a o tę trudno ...

Mało jest zorganizowanych społeczności, a odtwarzanie więzi i współnot idzie niezwykle opornie wśród ludzi nauczonych do podejrzliwości, zamukania się w małych, uważanych za bezpieczne, grupkach rodzinnych czy towarzyskich... A bez otwartości i zaufania trudno o dobrą współpracę ...

Pozdrawiam serdecznie

Jerzy Kowalski
 
 
  tomasz_p

Od: 2009-02-02

Posty: 173

16 lipca 2009 19:34  
Kowalski Jerzy[<br />To nie żadna "teoria" tylko fakty. Pokazujesz efektym, w nie przyczyny. Statuut PZW, regulaminy, są uchwalane przez przedstawicieli członków, którzy powołują się na upoważnienie od tychże członków właśnie, wtym Twoje, zaś ci członkowie, w tym i Ty, takich właśnie przedstawicieli sobie powołują. Jacy członkowie, takie i decyzje.


Tiaaaaa. Decyzje wydawane przez Stalina też były wynikiem oddolnych inicjatyw członków partii? :))))

Jureczku drogi, ze tak pozwolę sobie napisać.

Wszyscy wiemy jak jest i dlaczego - ryba psuje się od głowy.
Gdybyś te kilka lat temu zaczął budować od nowa, miałbyś dziś grupę kilku, kilkunastu tysięcy osób, członków stowarzyszenia z prawdziwego zdarzenia (choć wiemy jacy są ludzie i tak do końca nigdy nie jest cacy).
A tak co masz, co mamy? Dalej to samo PZW, z tym samym prezesem, tym samym regulaminem. Tylko ryb coraz mniej.
Nie mów mi co ja niby podpisałem za deklarację, bo nie przypominam sobie. Podpisujemy papier na zniżkę i tyle. Ja w dodatku, jestem czysty jak łza bo opłacam od zawsze ekwiwalent za pracę :)))

Ani ja ani pewnie większość wędkarzy nie pisaliśmy się nigdy na organizowanie wędkarstwa w Polsce. Jestem zwykłym wędkarzem i tyle. Ale nikt nie będzie płacił "za frajer" więcej, gdy mozna mniej. Jak wprowdzisz swój ekwiwalent 1000 czy 2000zł rocznie, to się wtedy okaże. Byle to nie było tak, że zniżka 2000zł rocznie jest za przeprowadzanie egzaminów, sędziowanie zawodów i budowanie szerszego pomostu dla prezesa koła, żeby mu się 7 wędek zmieściło a i siatkę rybacką będzie mógł wysuszyć.
Bo ja coś czuję, że w naszych realiach ta aktywność to się przejawia wyłącznie w takich sprawach, w tym żeby sobie zapewnić jakiś grajdołek z rybami, innych odsyłając na puste wody albo każąc się zapisywać na łowisko pół roku naprzód.
Takie łowiska nie świadczą o ogólnej kondycji wód.
Do zrealizowania umowy dzierżawnej i równoczesnie przepisów prawa (polskich i unijnych) potrzeba wiele pieniędzy, fachowców od ich pozyskania, fachowców od wydania i fachowców od przypilnowania efektu.
Nie zrobisz tego w PZW nigdy. Ta marka jest spalona, tak jak PZPR, jak teraz PIS.

Bez rozwiązania PZW, dosłownie delegalizacji, ja nie widzę szansy ani dla mnie, chcącego łowić porządne ryby, ani dla ciebie chcącego sterować organizacją wędkastwa.
 
 
  Jerzy Kowalski

Od: 2008-11-20

Posty: 444

16 lipca 2009 19:47  
tomasz_p Bez rozwiązania PZW, dosłownie delegalizacji, ja nie widzę szansy ani dla mnie, chcącego łowić porządne ryby, ani dla ciebie chcącego sterować organizacją wędkastwa.


Tomaszu,

Zostaw tego Stalina, nie wygłupiaj się. Jeżeli wydaje Ci się, że to wciąz ten sam system, co dwadzieścia lat temu, to chyba zamknąłeś się w jakiejś piwnicy, zeby przeczekac, albo poszedłeś nan grzybki :oprzed wojną", jak w skeczy z Kabaretu "Dudek" (mało kto pewnie pamięta...) ;-)))

To, że sobie ubzdurałeś emocjonalnie, że coś jest "spalone" w Twoich oczach, to Twój problem ... Skoro się boisz wykorzystać możliwości, to Twój wybór. Podobnie jak z członkostwem "dla interesu" ... ;-)))

Gdybyś tak mówił organizując cokolwiek alternatywnego do PZW, to brzmiałoby to odrobinę bardziej wiarygodnie, a tak ... ;-)))

I przestań też karmić się mrzonkami o jakiejś "delegalizacji", bo to dziecinada. Natomiast warunki rozwiązania samorządnej organizacji przedstawiłem w pierwszej wypowiedzi w tej dyskusji. Skoro jednak uzyskałby ktoś chcący rozwiązać PZW takie wpływy, że mógłby tego dokonac, to .... po co miałby to robić? O wiele roztropniej zrobiłby, wykorzystując te wpływy do podejmowania rozsądnych decyzji ... byle tylko jiał je kto podejmować ... bo z takimi ludźmi jak przedstawiający się w dyskusjach, ta organizacja nie stanie się stowarzyszeniem i chyba niewiele się zmieni ... alternatyw też nie stworzą ... bo upłynęło już trochę lat, a ich nie widać ... mimo wielkich wysiłków w "domaganiu się" i w "wymaganiu" ... ;-))))

Pozdrawiam serdecznie

Jerzy Kowalski
 
 
  Jerzy Kowalski

Od: 2008-11-20

Posty: 444

16 lipca 2009 20:10  
Mańdok Grzegorz Czytając niektóre posty mam wrażenie że etap przebudowy urządzenia PZW został zakończony a ekipa specjalistów jest bardzo zadowolona ze swoich dotychczasowych prac . Wprowadzone przez nich zmiany w oprogramowaniu (przepisach prawa) uznały za ostateczne bo w wielu dyskusjach powołując się na nie twierdzi że nie da się nic zrobić bo takie są przepisy i statut PZW . Niekiedy mam wrażenie że starają się nas wędkarze przekonać że to my musimy zweryfikować swoje oczekiwania i dostosować się do przyjętych rozwiązań .Niestety i z wędkarzami jest sporo problemu bo nie wszyscy jeszcze rozumieją i akceptują zasady panujące na tym rynku i ciągle oczekują że ktoś coś im ma obowiązek dać , a wody i naturalne środowisko traktują jako wspólną własność z której chcą czerpać pełnymi garściami a o ich stan niech martwią się inni .
Pozdrawiam Grzegorz


Szanowny Panie Grzegorzu,

Zachęcam Pana do słuchania tych, którzy uważają, że w istniejących warunkach da się jednak zrobić wiele. Bo najważniejsze jest to, żeby w istniejących warunkach zrobić jak najwięcej, a nie biadolić i nie powtarzać, że "poki się warunki nie zmienią, to nie ma sensu robić nic".... Warunki się nie zmienią, jeżeli się nic nie zrobi ...
Natomiast jednocześnie trzeba mieć świadomość możliwości o graniczeń, żeby się nie frustrować oczekiwaniem czegoś, co jest rzeczywiście nieosiągalne. Czarodziejskie różdżki nie istnieją. ;-)))
Natomiast żaden proces nie jest zakończony raz na zawsze ... zawsze można zrobić coś lepiej, lepiej zorganizować ...
Te zmiany, które w naturalny sposób wywołują opór, lęk przed nieznanym, niechęć, podsycane z różnych stron, muszą dotyczyć różnych uczestników tego przedsięwzięcia, jeżeli mają stopniowo doprowadzić do poprawy sytuacji. :-)))

Pozdrawiam serdecznie

Jerzy Kowalski
 
 
  tomaszokret

Od: 2009-02-03

Posty: 447

16 lipca 2009 21:04  
Do GOŚĆ:
gosc
<br />No właśnie chodzi o to, że to już splajtowało, a nie ulega rozwiązaniu. W przypadku firmy taka plajta musi być ogłoszona niezwłocznie po stwierdzeniu faktu że firma nie może spłacić wszystkich zobowiazań i dalsza działalność może spowodować wzrost wierzytelności. Zarząd takiej firmy musi ogłosić plajtę, bo w przeciwnym razie członkowie zarządu odpowiadają za długi osobistym majątkiem.
<br />
<br />PZW to nie dotyczy. Członkowie zarządów nie odpowiadają własnym majątkiem za rabunkową gospodarkę, którą prowadzą. PZW istnieje mimo tego że nie jest w stanie utrzymać wód w takim stanie, jak wymaga prawo, a dług zaciąga u przyszłych pokoleń, które zapłacą wielkie pieniądze za doprowadzenie łowisk do stanu, o którym mówią przepisy.
<br />
<br />Ten dług na dzień dzisiejszy to setki milionów złotych, które trzeba wydać na odbudowę populacji ryb. Jeśli PZW będzie istnieć jeszcze parę lat, dług wzrośnie wielokrotnie.


A gdzieś jest taki przepis, że Stowarzyszenia obowiązuje takie samo prawo stowarzyszeniowe, jak firmy prowadzące normalną działalność gospodarczą?
Ależ Pan bzdury piszesz!
Szkoda, żeby członkowie Zarządów odpowiadali własnym majątkiem za cokolwiek... Znasz pan jakiś przepis, który to nakazuje?
Jaki to stan wód "wymaga prawo"?
Jak pan wyliczył "dług" PZW?
Dlaczego można pisać populistyczne brednie, a niebiosa się nie rozstąpią i na piszącego grom z jasnego nieba nie spada?!
 
 
  tomaszokret

Od: 2009-02-03

Posty: 447

16 lipca 2009 21:16  
Do GRZEGORZ MAŃDOK:
Mańdok Grzegorz Czytając niektóre posty mam wrażenie że etap przebudowy urządzenia PZW został zakończony a ekipa specjalistów jest bardzo zadowolona ze swoich dotychczasowych prac . Wprowadzone przez nich zmiany w oprogramowaniu (przepisach prawa) uznały za ostateczne bo w wielu dyskusjach powołując się na nie twierdzi że nie da się nic zrobić bo takie są przepisy i statut PZW . Niekiedy mam wrażenie że starają się nas wędkarze przekonać że to my musimy zweryfikować swoje oczekiwania i dostosować się do przyjętych rozwiązań


Mamy niezłe przepisy, z których nie chcemy (nie zawsze chcemy) korzystać.
Jedne Okręgi robią to lepiej (Zamość na przykład, Tarnobrzeg, Krosno - z tych, które znam), a inne gorzej (i czemu znów Kielce mi do głowy przychodzą...). Te, które lepiej wykorzystują posiadane narzędzia mogą się pochwalić swoimi wodami, bez wstydu!
Te które gorzej... muszę mówić?
Tak, niektóre przepisy wymagałyby zmiany. W Statucie też można by pogrzebać... :-P Ale do zmiany prawa potrzeba jest wola większości członków PZW, wyrażona poprzez swoich delegatów. Ponieważ członków mamy w większości takich, jakich mamy, to przepisy ciężko jest do przodu popchnąć.
Więc może o to chodzi Jerzemu, który chce "wyautować" z PZW karpiożerców? Myślę, że bez tej najliczniejszej chyba grupy łatwiej byłoby o zmiany...


[quote]Niestety i z wędkarzami jest sporo problemu bo nie wszyscy jeszcze rozumieją i akceptują zasady panujące na tym rynku i ciągle oczekują że ktoś coś im ma obowiązek dać , a wody i naturalne środowisko traktują jako wspólną własność z której chcą czerpać pełnymi garściami a o ich stan niech martwią się inni [/quote]

Tak, to prawda. I z przykrością stwierdzam, że w tym względzie niektórzy nie różnią się wiele od zwykłych karpiożerców, krzycząc głośno "zapłaciłem, to wymagam!".
Płaci się za ryby w sklepie rybnym... Jakby im przyszło zapłacić za złowione ryby ich rzeczywistą wartość, to chyba by się na jedzenie szczawiu przerzucili... :-P
 
 
  tomaszokret

Od: 2009-02-03

Posty: 447

16 lipca 2009 21:25  
Do TOMASZ_P:
tomasz_p Rozwiązanie PZW jest tak samo doskonałym pomysłem, co nierealnym (z uwagi na panujące "układziki"), tak samo zresztą jak próby uczynienia z niego stowarzyszenia, w którym 600 tys wędkarzy bierze aktywny udział w pracach.


Tomasz, kto kiedy powiedział, że ma to być 600 tys działających członków? Bardzo prosiłbym o znalezienie takiego cytatu, wraz z podaniem jego autora.

[quote]Po przewrocie z 89 roku mamy to co mamy, kto najlepiej na tym wyszedł każdy wie. Polak mądry po szkodzie, jak mówi przysłowie.[/quote]

Wielokrotnie podkreślałeś, że żyje ci się bardzo dobrze i nie narzekasz na braki finansowe. Jak rozumiem, to po 89 roku tak ci się już zrobiło, prawda? :-P
Tomasz... Rozdwojenie jaźni? :-D
 
 
  tomaszokret

Od: 2009-02-03

Posty: 447

16 lipca 2009 21:27  
Do GOŚĆ:
gosc
<br />No właśnie chodzi o to, że to już splajtowało, a nie ulega rozwiązaniu. W przypadku firmy taka plajta musi być ogłoszona niezwłocznie po stwierdzeniu faktu że firma nie może spłacić wszystkich zobowiazań i dalsza działalność może spowodować wzrost wierzytelności. Zarząd takiej firmy musi ogłosić plajtę, bo w przeciwnym razie członkowie zarządu odpowiadają za długi osobistym majątkiem.
<br />
<br />PZW to nie dotyczy. Członkowie zarządów nie odpowiadają własnym majątkiem za rabunkową gospodarkę, którą prowadzą. PZW istnieje mimo tego że nie jest w stanie utrzymać wód w takim stanie, jak wymaga prawo, a dług zaciąga u przyszłych pokoleń, które zapłacą wielkie pieniądze za doprowadzenie łowisk do stanu, o którym mówią przepisy.
<br />
<br />Ten dług na dzień dzisiejszy to setki milionów złotych, które trzeba wydać na odbudowę populacji ryb. Jeśli PZW będzie istnieć jeszcze parę lat, dług wzrośnie wielokrotnie.


A gdzieś jest taki przepis, że Stowarzyszenia obowiązuje takie samo prawo stowarzyszeniowe, jak firmy prowadzące normalną działalność gospodarczą?
Ależ Pan bzdury piszesz!
Szkoda, żeby członkowie Zarządów odpowiadali własnym majątkiem za cokolwiek... Znasz pan jakiś przepis, który to nakazuje?
Jaki to stan wód "wymaga prawo"?
Jak pan wyliczył "dług" PZW?
Dlaczego można pisać populistyczne brednie, a niebiosa się nie rozstąpią i na piszącego grom z jasnego nieba nie spada?!
 
 
  tomasz_p

Od: 2009-02-02

Posty: 173

16 lipca 2009 22:27  
tomaszokretA gdzieś jest taki przepis, że Stowarzyszenia obowiązuje takie samo prawo stowarzyszeniowe, jak firmy prowadzące normalną działalność gospodarczą?
<br />Ależ Pan bzdury piszesz!
<br />Szkoda, żeby członkowie Zarządów odpowiadali własnym majątkiem za cokolwiek... Znasz pan jakiś przepis, który to nakazuje?
<br />Jaki to stan wód "wymaga prawo"?
<br />Jak pan wyliczył "dług" PZW?
<br />Dlaczego można pisać populistyczne brednie, a niebiosa się nie rozstąpią i na piszącego grom z jasnego nieba nie spada?!


Nie tak do końca bzdury moim zdaniem.
Jest prawo, które nakazuje by wody były rybne, prawo polskie i unijne. Jak go nie znasz do doczytaj, choćby na początek tą kiepską Ustawę o Rybactwie, a nie zadawaj pytań jakie to prawo jakby takiego prawa nie było.
PZW tego prawa nie przestrzega, wiemy o tym wszyscy. Nie jest za to karane, a ewentualną karę ponieść może tylko stowarzyszenie, nie zaś jego zarządy - ludzie jedynie odpowiedzialni za to co jest.
Dlaczego więc stowarzyszenie ma mieć preferencje w stosunku do innych podmiotów?
Prowadzi działalność gospodarczą, to przcież takie coś jest niezgodne z prawem, żeby jeden podmiot był faworyzowany. Pan Kowalski TFU! pan Nowak, gdy jego firma dzierżawi jezioro i je wyczyści z ryb do spodu, może ponieść karę za degradację środowiska, odpowiada majątkiem, a gdyby brakło majątku do zaspokojenia roszczeń to będzie miał wyrok i dług do końca życia albo aż spłaci.
Ten sam pan Nowak, jako pezes stowarzyszenia prowadząego taką samą działalność, nie odpowiada za nic i może pozwolić swoim kolegom, w zamian za dietki i inne, wyczyścić wodę z ryb i nic się nie dzieje.
A my, obywatele, własciciele, mający prawo posiadać wody z rybami, mający prawo wymagać od dzierżawcy naszej własności należytej dbałości zapisanej w ustawie, możemy panu prezesowi co najwyżej skoczyć.

Imienniku

W tych wszystkich kompletnie teoretycznych rozważaniach prowadzonych przez absolutnie wszystkich tu piszących, trzeba więcej luzu i dystansu, więc potraktuj może dyskusję jak dyskusję i kompletnie na luzie. Bo siły sprawczej to i tak nie ma :))))))
Bicie pianki o PZW trwa już tyle lat, że wkrótce będzie to połową kadencji obecnego prezesa. A za kolejne 10 lat, będzie to 3/4 kadencji tegoż samego prezesa.
I wiadomo że nic się nie zmieni prócz tego, że zamiast mierzyć okonki, być może będziesz mierzył cierniki, na zawodach pod nazwą "Kiełb Odry" :)))))
 
 
  Grzegorz Mańdok

Od: 2009-04-22

Posty: 25

17 lipca 2009 02:51  
Szanowny Panie Jerzy !
Nie chodzi o to żeby ktoś „dał” . Każdy z nas pracując tworzy pewne dobra z których korzystają inni płacąc za nie . Każdy z nas za swoją pracę pobiera wynagrodzenie i za nie oczekuje możliwości zakupu dóbr które tworzą inni . To moim zdaniem zdrowe relacje na których opiera się większość cywilizowanych społeczeństw chyba że komuś marzy się społeczeństwo oparte o zasady każdemu według potrzeb . Jest jeszcze kilka społeczeństw na świecie które takie zasady próbuje realizować . Wielu wędkarzy ze względu na swoją działalność zawodową i niejednokrotnie społeczną nie są w stanie uczestniczyć w działalności stowarzyszenia PZW i po prosty mają zamiar zapłacić za korzystanie z tego co jest własnością lub efektem pracy innych obywateli . Działalność w Stowarzyszeniach i mobilizowanie wszystkich do działalności społecznej na rzecz innych lub całego społeczeństwa to bardzo szczytna idea ale zrzeszanie się w celu aby działać w własnym interesie to chyba nieporozumienie . Próba zmobilizowania tak wielkiej rzeszy wędkarzy do pracy na rzecz Stowarzyszenia PZW to utopia . Budowanie zaś społeczeństwa działającego na zasadzie że aby mieć dostęp do pewnych dóbr trzeba pierw wziąć udział w ich tworzeniu to też moim zdaniem nieporozumienie . Czy cena zakupu bułki przez obywatela ma byś uzależniona od przynależności do Stowarzyszenia Piekarzy , przykład może przesadny ale przez to bardziej obrazowy . Znając realia , większość wstępujących w szeregi PZW członków podpisała zobowiązania pracy w stowarzyszeniu oczekując ulg i przywilejów a w skrajnych przypadkach „zalegalizowania kłusownictwa” (to moje określenie dla tych którzy wstępując w szeregi Stowarzyszenia PZW oczekując w zamian taniego rybiego mięsa ) . Moim zdaniem to co obecnie dzieje się w PZW to dalsza walka o utrzymanie ilości a nie jakości członków Stowarzyszenia . Wymuszane jest to ekonomicznie poprzez bardzo duże różnice w opłatach za wędkowanie dla zrzeszonych i niezrzeszonych w PZW wędkarzy . Dlatego mój przykład z Okręgu PZW Gdańsk gdzie za jeden dzień wędkowania na tym samym łowisku niezrzeszony płaci tyle ile za całoroczne wędkowanie płaci zrzeszony w PZW Gdańsk właściciel działki nad jeziorem dzierżawionym przez PZW , który wbrew obowiązującym przepisom prawnym o dostępie do państwowych wód utrudnia dostęp do wody innym wędkarzom . Niejednokrotnie zastanawiała mnie bierność i brak reakcji Okręgu PZW Gdańsk na te praktyki właścicieli działek rekreacyjnych , zamykających dostęp innym wędkarzom do państwowych wód dzierżawionych przez PZW . Nie chcę przesadzać w ocenach bo nie będą one sprawiedliwe dla wielu z tych wędkarzy i działaczy ale niejednokrotnie mam wrażenie że wielu z nich wstępując w szeregi Stowarzyszenia PZW i podejmując w nim jakieś działania robi to w własnym interesie lub jakiejś grupy zainteresowanych . Dlatego coraz częściej zadaję sobie pytanie jak to wszystko można naprawić w sytuacji gdy większość „wędkarzy” członków Stowarzyszenia PZW za swą „działalność” ( najczęściej opłaty członkowskie ) ciągle czegoś oczekuje . Jak doprowadzić do sytuacji w której każdy wędkarz w Polsce nie będzie musiał się Stowarzyszać aby móc wędkować . Będzie mógł za to zapłacić co moim zdaniem przyniesie więcej pożytku niż ta pseudo działalność w Stowarzyszeniu . Moim zdaniem wprowadzając jednolite lub zbliżone opłaty za wędkowanie na tych samych wodach dla wszystkich wędkarzy , bardziej realne do kosztów utrzymania łowisk ale dostosowane nadal do zasobności portfeli naszych jeszcze niezbyt zamożnych obywateli pozwoliło by wyeliminować z Polskiego Wędkarstwa tych „zalegalizowanych kłusowników” bo po prostu przestało by się im to opłacać . Na samodyscyplinę i oddolne inicjatywy w naszym społeczeństwie jeszcze na razie trudno liczyć a działalność społeczna wielu naszym obywatelom nadal kojarzy się z czynami społecznymi z okresu PRL .
Pozdrawiam Grzegorz
 
 
  WEDKARZ WEDKARSKI

Od: 2009-06-19

Posty: 153

17 lipca 2009 09:39  
tomaszokret<br />A gdzieś jest taki przepis, że Stowarzyszenia obowiązuje takie samo prawo stowarzyszeniowe, jak firmy prowadzące normalną działalność gospodarczą?
<br />Ależ Pan bzdury piszesz!
<br />Szkoda, żeby członkowie Zarządów odpowiadali własnym majątkiem za cokolwiek... Znasz pan jakiś przepis, który to nakazuje?
<br />Jaki to stan wód "wymaga prawo"?
<br />Jak pan wyliczył "dług" PZW?
<br />Dlaczego można pisać populistyczne brednie, a niebiosa się nie rozstąpią i na piszącego grom z jasnego nieba nie spada?!


Już pan dostał odpowiedź, więc co najwyżej się do tej odpowiedzi przychylę. Nie ma takiego prawa na świecie, które pozwala stowarzyszeniu miłosników Tatr wypalać łąkę, a sąsiada - bacę, za to samo posadzą do ciupy. Bo łąk nie wolno wypalać, tak samo jak nie wolno naruszać stada podstawowego ryb. I niech sobie PZW schowa głęboko swoje wyniki zarybiania, stado narybku to nie stado ryb zdolne do samoodtwarzania populacji.


Sposób wyliczeń - wynika z dostepnych danych statystycznych dot. zarybień, przy założeniu że ilośc ryb w wodach jest bliska 0 - co staje się, poza małymi wyjątkami, faktem.
Pan jesteś działaczem PZW to pan wiesz ile kosztuje roczne zarybianie, to sobie pan policz.

Populizm, to taki hasła jak; z powodu kłusownictwa nie ma ryb, wszyscy powinni pracować, stowarzyszenie jedynym słusznym rozwiązaniem dla wędkarzy, bez PZW nie ma wód, dzieki PZW jest tanio, bez PZW nikogo nie będzie stać na wędkarstwo itd - to są panów działaczy, Pańskie opinie, podłapane z wywiadów z prezesem ZG lub jego rzecznikiem.
 
 
  WEDKARZ WEDKARSKI

Od: 2009-06-19

Posty: 153

17 lipca 2009 09:56  
tomaszokretA gdzieś jest taki przepis, że Stowarzyszenia obowiązuje takie samo prawo stowarzyszeniowe, jak firmy prowadzące normalną działalność gospodarczą?


W uzupełnieniu dodam, iż były już w naszym kraju próby unikania odpowiedzialności w prowadzeniu działalności gospodarczej poprzez założenie stowarzyszenia. I to sie nie udało. Stowarzyszenie Miłosników Hutnictwa nie może produkować stali i zysku ze sprzedaży przeznaczyć na działalnośc statutową, bez podatków, a w razie zniszczenia środowiska albo plajty, odpowiedzialności zarządu.
Jedynie PZW zostało takim wielkim przedsiebiorstwem pod przykrywką stowarzyszenia.
Dlatego w interesie szeroko pojętego Państwa jest likwidacja tej szarej strefy oraz niedopuszczanie do dalszego spadku pogłowia ryb. W interesie wędkarzy (tych etycznych) również.
 
 
  bogdanw

Od: 2009-03-02

Posty: 4

17 lipca 2009 13:55  
Zgadzam się z tobą Gościu i myślę że wcześniej czy póżniej tak się stanie .
Dowody to min. obecna katastrofa czy można było jej zaradzić ? to tak jak z chorym zębem jak go leczymy to
nie dopuszczamy by bolało i z ust "leciało" trzeba zapobiegać a nie ubolewać nad skutkami bezmocy.
Gościu czy może wiesz dlaczego Z.O.PZW w Polsce jest mniej niż województw to bardzo ciekawe .

Pozdrawiam
 
 
  WEDKARZ WEDKARSKI

Od: 2009-06-19

Posty: 153

17 lipca 2009 15:59  
bogdanwZgadzam się z tobą Gościu i myślę że wcześniej czy póżniej tak się stanie .
<br />Dowody to min. obecna katastrofa czy można było jej zaradzić ? to tak jak z chorym zębem jak go leczymy to
<br />nie dopuszczamy by bolało i z ust "leciało" trzeba zapobiegać a nie ubolewać nad skutkami bezmocy.
<br /> Gościu czy może wiesz dlaczego Z.O.PZW w Polsce jest mniej niż województw to bardzo ciekawe .
<br />
<br /> Pozdrawiam


Tak, obecnej katastrofie na Bugu można było zaradzić. Gdyby PZW się zajmowało ogólna poprawą stanu wód, współpracą w likwidowaniu potencjalnych zagrożeń, poprawy stanu terenów przy wodach, i to przez ostatnie 20 lat. Ale PZW się zajmuje zawodami i kontraktami dla rybaków.

Co do ZO PZW to jest ich więcej niż wojawództw :)
Ja w mojej prywatnej opinii jestem za tym, by takich firm jak ZO było jeszcze 3 razy więcej, ale żeby zajmowały się jednym czy kilkoma sąsiednimi obwodem rybackim, we współpracy z samorządem lokalnym, władzami gmin. Na szczeblu krajowym ściśle współpracując w ramach dorzecza jednej rzeki, na podstawie wytycznych do zagospodarowania - np. rzeki Wisły.

Nie jest istotne ile ludzi by pracowało i brało pieniądze - istotny jest efekt. Nas wędkarzy interesuje dobre rybne łowisko i cena opłat. Komu - to juz mniej ważne, byle nie było monopolu bo wtedy PZW może sobie liczyć 50zł za dzień łowienia na pozbawionym wymiarowych ryb Dunajcu itp. Opłata krajowa była wygodna ale jest reliktem. Jeszcze wygodniejszy byłby bilet - licencja, dostepne na stacjach benzynowych i to prędzej czy później nastapi. Krajówka na nic nam nie będzie potrzebna.
Wiadomo, że jestesmy w stanie zapłacić za dniówkę od 10 do 50 złotych, zależnie gdzie i za co. Jednak póki istnieje PZW nie będzie ani licencji dziennych, ani konkurencji między gospodarzami łowisk, ani nawet porządnej informacji. Gdyby nam w niedzielę przyszła ochota połowić gdzieś ryby na wodach PZW, nie mamy szansy dokonać opłaty licencji, chyba że znajdziemy pocztę czynną w niedzielę. Będąc nad tą wodą, nawet sie nie doczytamy komu zapłacić.
Ilość argumentów za tym, by rozwiazać PZW, jest przytłaczajaca, bo za co się nie wziąć to wszystko działacze spartaczyli.
 
 
  bogdanw

Od: 2009-03-02

Posty: 4

19 lipca 2009 16:58  
Gościu czy nie wydaje Ci się że to forum jest "radośnie " cenzurowane, brak mojego postu  
 
  WEDKARZ WEDKARSKI

Od: 2009-06-19

Posty: 153

20 lipca 2009 09:11  
bogdanwGościu czy nie wydaje Ci się że to forum jest "radośnie " cenzurowane, brak mojego postu


I mnie sie zdarzyło zniknięcie postu. Admin sie zarzeka że nie ma cenzury. Cuda, panie, cuda.....
 
 
  Administrator

Od: 2009-01-16

Posty: 93

20 lipca 2009 09:17  
gosc
bogdanwGościu czy nie wydaje Ci się że to forum jest "radośnie " cenzurowane, brak mojego postu

<br />
<br />I mnie sie zdarzyło zniknięcie postu. Admin sie zarzeka że nie ma cenzury. Cuda, panie, cuda.....


Uprzejmie informuję, że na tym forum nie działa cenzura.

Posty lub wątki, które jednak byłyby usunięte - jedynie w przypadku naruszenia Regulaminu forum - zawsze zostawią ślad w jego miejscu, z informacją w jakim dniu i przez kogo zostały usunięte. Ponadto naruszający regulamin otrzymałby taką informację mailem.

Dodam, że użytkownicy forum nie maja uprawnień do usuwania lub modyfikacji wątków lub postów, a tylko moderatorzy.

Admin
 
 
  jaro422

Od: 2009-03-23

Posty: 401

20 lipca 2009 11:56  
bogdanwGościu czy nie wydaje Ci się że to forum jest "radośnie " cenzurowane, brak mojego postu




Tak to bywa, jak się pisze na różnych forum we wszystkich wątkach to potem się nie pamięta gdzie swojego posta szukać. :))))
 
 
  bogdanw

Od: 2009-03-02

Posty: 4

20 lipca 2009 15:23  
Samorozwiązanie !
Usunęli mój drugi post .
15-17pażdziernik 2009 zjazd , ciekawe czy usuną też tą informację . To nie jest ok by kasować wypowiedzi krytycznę .
A tak naprawdę to kto odpowie za katastrofę eko w rzece Wieprz i nie tylko
Ciekawe jest to że przed ulewami i zalaniami łąk w rzece Wieprz już podtrute ryby płynęły .
Proszę pamiętać że ogromna ilość wędkarzy mieszka i wędkuje tylko w rzece Wieprz . tak jest nad Tyśmienicą ,Bugu, i tam gdzie rybki padły .
Czy można było temu zapobiec ? może tak może nie ! /są takie urżadzenia jak dyfuzory z tlenem/
Warto by było nasze wody częściej badać żeby nie ŚMIERDEZIAŁY .
Zastanawiam się kto dostanie z działaczy extra nagrodę za usówanie skutków klęski eko!
Za rok następny opłat zbierać się nie powinno a na działalność kół które przez tyle lat karmiły Z.O i Z.G powinny pieniążki sie znależdż z zapasów .
A może należy zmienić liczbę Okręgów w stosunku do liczby województw.
Słuchajcie i czytajcie bo nasze uwagi i sugestie to nie złośliwość a propozycją potrzeb zmian
Pozdrawiam
 
 
  dionizy

Od: 2009-01-31

Posty: 87

20 lipca 2009 15:36  
panie bogdan, poczytaj se pan powyższe posty, które nie są zapewne chlubne dla pzw, nie zuważyłem, aby cokolwiek zostało usunięte, nie siej pan propagadny  
 
  WEDKARZ WEDKARSKI

Od: 2009-06-19

Posty: 153

22 lipca 2009 14:13  
bogdanwSamorozwiązanie !
<br /> Usunęli mój drugi post .


to je zapisuj w Wordzie i zamieśc ponownie.
Sądząc jednak z ilości postów, temat wyczerpany - i dobrerze.
jak widać działacze PZW prezentują dwa stanowiska: pierwsze - "chciałbym ale boję się" (tzw dziewictwo), a drugie - "co ty ty będziesz bzdury opowiadał jak się nie podoba to spadaj".
Czyli jedyne szanse na rozwiazanie PZW to działania w państwowych organach kontrolnych, odpowiednich ministerstwach (środowiska, skarbu, rolnictwa).
 
 
  tomaszokret

Od: 2009-02-03

Posty: 447

22 lipca 2009 15:33  
bogdanw
<br /> A tak naprawdę to kto odpowie za katastrofę eko w rzece Wieprz i nie tylko
<br /> Ciekawe jest to że przed ulewami i zalaniami łąk w rzece Wieprz już podtrute ryby płynęły .
<br />Proszę pamiętać że ogromna ilość wędkarzy mieszka i wędkuje tylko w rzece Wieprz . tak jest nad Tyśmienicą ,Bugu, i tam gdzie rybki padły .
<br />Czy można było temu zapobiec ? może tak może nie ! /są takie urżadzenia jak dyfuzory z tlenem/
<br /> Warto by było nasze wody częściej badać żeby nie ŚMIERDEZIAŁY .
<br /> Zastanawiam się kto dostanie z działaczy extra nagrodę za usówanie skutków klęski eko!
<br /> Za rok następny opłat zbierać się nie powinno a na działalność kół które przez tyle lat karmiły Z.O i Z.G powinny pieniążki sie znależdż z zapasów .
<br /> A może należy zmienić liczbę Okręgów w stosunku do liczby województw.
<br />Słuchajcie i czytajcie bo nasze uwagi i sugestie to nie złośliwość a propozycją potrzeb zmian
<br /> Pozdrawiam


Panie Bogdanie!

Odrobina orientacji w życiu PZW pozwoliłaby panu powziąć informację, że okręgi posiadają rezerwy finansowe na tego typu "szczególne okazje", jak zatrucia wód na przykład. Podobnie ZG. I nie mam wątpliwości, że zostaną one wyasygnowane na likwidację szkód - oczywiście nikt nie ma czarodziejskiej różdżki, to będzie trwało...

W sytuacji, gdy trzeba odbudować rybostan takiej rzeki potrzeba środków finansowych. Dużo pieniędzy! Myślę, że warto spojrzeć dalej niż czubek własnego nosa i nie domagać się "amnestii" na składki. Amnestia ta oznacza, że odnowienie rybostanu potrwa jeszcze dłużej - a wędkować może pan w wielu innych miejscach.

Dyfuzory z tlenem? Niestety - nie wiadomo jeszcze, co było dokładnie przyczyną wymarcia ryb. Nie wierzę, że wyłącznie "zgniła woda" - więc i dyfuzory nie koniecznie musiały pomóc. Ponadto czy zdaje pan sobie sprawę, jaki byłby koszt zakupu i obsługi odpowiedniej ilości takich dyfuzorów? Science fiction...

Zastanawiam się kto dostanie z działaczy extra nagrodę za usówanie skutków klęski eko! A ja się zastanawiam, czy tak postawione pytanie jest w porządku i czy nie krzywdzi czasem nikogo? Wie pan coś o tych nagrodach czy to tylko insynuacje, hę? Bo wygląda z konstrukcji zdania, że jest pan pewien owych nagród, tylko nie wie jeszcze, kto je ma dostać...
 
 
  Marcin Tobisiak

Od: 2009-05-27

Posty: 69

23 lipca 2009 21:07  
tomaszokretDo GOSC: No tak, można rozwiązać PZW i... co dalej?
<br />Tak, pewnie część wód, szczególnie atrakcyjna, znajdzie dzierżawców lub właścicieli. A co z resztą?
<br />Masz jakieś propozycje?


Panie Tomaszu, w tej chwili PZW tak zaniedbuje większość wód, że nie trudno podać przykłady.rozumiem, mieszka pan koło Kielc. Natomiast ja mieszkam na pojezierzu Międzychodzkim w" Krainie 1001 jezior" miedzy ujściem Obry do Warty."Kraina 1001 jezior" to piękne jeziora,z resztą nie jeden wędkarz, z pańskich stron może to potwierdzić .Otóż do czego zmierzam? zmierzam do tego, że zasadne jest pana twierdzenie,iż jakaś część jezior będzie leżała odłogiem.Ale nasuwa się pytanie czy teraz tak się nie dzieje, w większym stopniu niż po prywatyzacji tych wód.Otóż TAK. W tej chwili najbardziej bronią PZW ludzie, na których terenach jest mało wód.U nas, gdzie mamy hektary wody,zagospodarowanie jej przez PZW graniczy z cudem.Rozumiem pana obawy,ale kierujmy się ogólnym dobrem,a nie dobrem" mojego kija".Zauważyłem łowiąc na Wielkopolsce zachodniej,oraz w woj.Lubuskim okręg ZG ,gdzie mało jest wód PZW, że prywatyzacja przyniosła lepsze skutki niż były zamierzane.Ludzie chętnie wykupują prywatne zezwolenia,bo jadą i coś złowią.Tam prawie już nie ma wód PZW, a jak są to bezrybne:( Po moich eskapadach po tych łowiskach nasuwa się jedno pytanie,czy potrzebne jest PZW? Uważam że nie.Prywatni gospodarze świetnie radzą sobie i nie łupią ryby,jak piszą to wędkarze,którzy sami nie są święci.
 
 
  Marcin Tobisiak

Od: 2009-05-27

Posty: 69

23 lipca 2009 21:56  
czy jesteście ślepi że PZW nic nie robi????? zafascynowani jesteście pojedyńczymi stawkami zarybianymi przez wasze koła, i gadacie jak to PZW działa? pytam jak działa???? tak że 90% wód jest nie zarybianych a wędkarze już biora 10cm okonie lub 15 cm linki??? Że wędkarze zostawiają tony śmieci nad wodą!!! Nie PZW to zwalczy,lecz prywatny dzierżawca.Przykład??? jez.Konin woj.Wielkopolskie gmina Lwówek, 3 Jeziora Lipiańskie woj.Zachodniopomorskie,jez.Głębokie woj.Lubuskie gmina Międzyrzecz, to tylko przykład kilku jezior które dzierżawią prywatni ludzie.Biorą grosze za wędkowanie,bo chyba każdego stać na maksimum 5zł za dobę,a ryb można na łowić.Co najważniejsze nie ma tony śmieci i branie 10cm okoni.Pozdrawiam i życzę powrotu rozumu.  
 
  Marcin Tobisiak

Od: 2009-05-27

Posty: 69

23 lipca 2009 22:46  
Mańdok GrzegorzSzanowny Panie Jerzy !
<br />Nie chodzi o to żeby ktoś „dał” . Każdy z nas pracując tworzy pewne dobra z których korzystają inni płacąc za nie . Każdy z nas za swoją pracę pobiera wynagrodzenie i za nie oczekuje możliwości zakupu dóbr które tworzą inni . To moim zdaniem zdrowe relacje na których opiera się większość cywilizowanych społeczeństw chyba że komuś marzy się społeczeństwo oparte o zasady każdemu według potrzeb . Jest jeszcze kilka społeczeństw na świecie które takie zasady próbuje realizować . Wielu wędkarzy ze względu na swoją działalność zawodową i niejednokrotnie społeczną nie są w stanie uczestniczyć w działalności stowarzyszenia PZW i po prosty mają zamiar zapłacić za korzystanie z tego co jest własnością lub efektem pracy innych obywateli . Działalność w Stowarzyszeniach i mobilizowanie wszystkich do działalności społecznej na rzecz innych lub całego społeczeństwa to bardzo szczytna idea ale zrzeszanie się w celu aby działać w własnym interesie to chyba nieporozumienie . Próba zmobilizowania tak wielkiej rzeszy wędkarzy do pracy na rzecz Stowarzyszenia PZW to utopia . Budowanie zaś społeczeństwa działającego na zasadzie że aby mieć dostęp do pewnych dóbr trzeba pierw wziąć udział w ich tworzeniu to też moim zdaniem nieporozumienie . Czy cena zakupu bułki przez obywatela ma byś uzależniona od przynależności do Stowarzyszenia Piekarzy , przykład może przesadny ale przez to bardziej obrazowy . Znając realia , większość wstępujących w szeregi PZW członków podpisała zobowiązania pracy w stowarzyszeniu oczekując ulg i przywilejów a w skrajnych przypadkach „zalegalizowania kłusownictwa” (to moje określenie dla tych którzy wstępując w szeregi Stowarzyszenia PZW oczekując w zamian taniego rybiego mięsa ) . Moim zdaniem to co obecnie dzieje się w PZW to dalsza walka o utrzymanie ilości a nie jakości członków Stowarzyszenia . Wymuszane jest to ekonomicznie poprzez bardzo duże różnice w opłatach za wędkowanie dla zrzeszonych i niezrzeszonych w PZW wędkarzy . Dlatego mój przykład z Okręgu PZW Gdańsk gdzie za jeden dzień wędkowania na tym samym łowisku niezrzeszony płaci tyle ile za całoroczne wędkowanie płaci zrzeszony w PZW Gdańsk właściciel działki nad jeziorem dzierżawionym przez PZW , który wbrew obowiązującym przepisom prawnym o dostępie do państwowych wód utrudnia dostęp do wody innym wędkarzom . Niejednokrotnie zastanawiała mnie bierność i brak reakcji Okręgu PZW Gdańsk na te praktyki właścicieli działek rekreacyjnych , zamykających dostęp innym wędkarzom do państwowych wód dzierżawionych przez PZW . Nie chcę przesadzać w ocenach bo nie będą one sprawiedliwe dla wielu z tych wędkarzy i działaczy ale niejednokrotnie mam wrażenie że wielu z nich wstępując w szeregi Stowarzyszenia PZW i podejmując w nim jakieś działania robi to w własnym interesie lub jakiejś grupy zainteresowanych . Dlatego coraz częściej zadaję sobie pytanie jak to wszystko można naprawić w sytuacji gdy większość „wędkarzy” członków Stowarzyszenia PZW za swą „działalność” ( najczęściej opłaty członkowskie ) ciągle czegoś oczekuje . Jak doprowadzić do sytuacji w której każdy wędkarz w Polsce nie będzie musiał się Stowarzyszać aby móc wędkować . Będzie mógł za to zapłacić co moim zdaniem przyniesie więcej pożytku niż ta pseudo działalność w Stowarzyszeniu . Moim zdaniem wprowadzając jednolite lub zbliżone opłaty za wędkowanie na tych samych wodach dla wszystkich wędkarzy , bardziej realne do kosztów utrzymania łowisk ale dostosowane nadal do zasobności portfeli naszych jeszcze niezbyt zamożnych obywateli pozwoliło by wyeliminować z Polskiego Wędkarstwa tych „zalegalizowanych kłusowników” bo po prostu przestało by się im to opłacać . Na samodyscyplinę i oddolne inicjatywy w naszym społeczeństwie jeszcze na razie trudno liczyć a działalność społeczna wielu naszym obywatelom nadal kojarzy się z czynami społecznymi z okresu PRL .
<br />Pozdrawiam Grzegorz


panie Grzegorzu.Nie chcieliśmy komunizmu przecież:)
 
 
  tomaszokret

Od: 2009-02-03

Posty: 447

24 lipca 2009 20:51  
Do MARCIN TOBISIAK:
Panie Marcinie! Zacznę od końca, czyli od Pańskiego 2go postu w tym wątku.
90% wód będących w gestii PZW JEST ZARYBIANYCH. Wynika to z operatów wodno-prawnych, w których zawarte są ilości i gatunki ryb, jakie mają być wpuszczone do dzierżawionych wód. Organem kontrolnym, rozliczającym Okręgi z zarybień jest właściwy RZGW. Trudno mi powiedzieć, jak jest gdzie indziej, ale w RZGW Wawa inspektor obecny jest przy każdym zarybieniu cenniejszymi gatunkami, gdzie sprawdza narybek pod względem ilościowym i jakościowym. Zaprawdę - zna się na tym, co robi :-P
Niestety, nierzadko zdarza się, że zarybienia te są prowadzone niewłaściwie i nie zapewniają maksymalnego wykorzystania materiału zarybieniowego.
To, że wędkarze biorą niewymiarowe ryby czy zostawiają za sobą śmieci to - proszę wybaczyć - nie jest wina PZW, lecz wędkarzy. Chamstwo i buractwo jest ciężkie do wytępienia w tym narodzie...
Podał Pan przykłady pięciu jezior, na których prywatni właściciele lub dzierżawcy prowadzą właściwą gospodarkę rybacko - wędkarską. Na tym portalu znajdzie Pan jednak również narzekania wędkarzy, że prywatni dzierżawcy wyorali zbiorniki do dna sieciami zostawiając za sobą pustynię.
Proszę się jednak tym przykładom przyjrzeć z bliska.
Jezioro Konin jest cokolwiek nietypowe... Zasilane wodami z elektrocieplowni, dzięki zaburzonej równowadze termicznej gwarantuje udany rozród i wzrost ryb w wielkościach niespotykanych nigdzie indziej w kraju! To tak naprawdę tropikalny basen, nie da się tej wody porównać w jakikolwiek sposób z innym łowiskiem w Polsce. Swoją rybność zawdzięcza nie tyle gospodarzowi, ile unikalnym warunkom przyrodniczym.
Jeziora Lipiańskie... Tak, ten przykład jest mi bardzo na rękę, ponieważ pokazuje, ile tak naprawdę kosztuje dobre utrzymanie łowiska. Za 250 zł uzyskuje Pan prawo do łowienia na trzech jeziorach - to jest około 80 zł za zbiornik. Czy może sobie Pan wyobrazić krzyk, jaki podnieśliby wędkarze, gdyby opłaty tej samej wysokości wprowadzić w PZW?
I na koniec Jez. Głębokie... Jeśli o tym samym jeziorze mówimy, to jest to woda PZW... :-P Lokalizacja się jakby zgadza... :-P

A teraz lekkie zaskoczenie, jak podejrzewam – ja się naprawdę cieszę, że znajdują się prywatni dzierżawcy wód, którzy potrafią poprowadzić je w sposób właściwy, zapewniający im zysk, wodom – ryby, a wędkarzom – satysfakcję! Sam często łowię na wodach nie będących w dzierżawie PZW, mniej więcej 1/3 moich wyjazdów jest na takie łowiska.
I ja nie mówię, że PZW działa dobrze. Ale wiele przykładów wskazuje na to, że może działać dobrze i bardzo bym chciał, żeby tak właśnie było.

Ale jeszcze raz zapytam – co się stanie z tymi wodami, które nie znajdą dzierżawców? A proszę mi wierzyć, że to będzie większość wód, na których teraz gospodaruje PZW… Zakładam bowiem, że jeśli ktoś chciał zarobić na dzierżawie wód, to już to robi…
 
 
  WEDKARZ WEDKARSKI

Od: 2009-06-19

Posty: 153

27 lipca 2009 11:18  
tomaszokretAle jeszcze raz zapytam – co się stanie z tymi wodami, które nie znajdą dzierżawców? A proszę mi wierzyć, że to będzie większość wód, na których teraz gospodaruje PZW… Zakładam bowiem, że jeśli ktoś chciał zarobić na dzierżawie wód, to już to robi…


Pozwolę sobie odpowiedzieć. Nic się nie stanie. Będzie tak jak jest, albo co najwyżej trochę lepiej - bo gorzej być nie może.
Dziwię się przywiązaniu do wszystkich wód, skoro jeździmy tylko na nieliczne, gdzie jakieś resztki ryb pływają.
Dziwię się skąd mysl o tym, że wędkarze podniesli by krzyk za to że mogą łowić tylko w 3 jeziorach za 240 zł rocznie. Przecież większość tych, co mieliby krzyczeć, łowi zwykle w jednej wodzie cały rok.
 
 
  Andrzej Maszewski

Od: 2009-07-10

Posty: 14

27 lipca 2009 11:59  
w ostatnim numerze Wędkarskiego Świata jest ciekawy artykuł o radosnej działalności Okregu Kieleckiego., dodam że w jej ramach wymyslono zakaz spiningowania na wodach nizinnych do końca kwietnia w trosce o szczupaka, i w ten sposób beret łowiący na robaka pstragi w Świslinie był etycznym wędkarzem a spiningista który tam pojechał na pstrągi był kłusownikiem, oczywiście kontroli ze strony koła w Starachowicach tam nikt nigdy nie doświadczył, no i jak tu nie marzyć o samorozwiązaniu tej szacownej organizacji  
 
  WEDKARZ WEDKARSKI

Od: 2009-06-19

Posty: 153

27 lipca 2009 13:57  
wet1i w ten sposób beret łowiący na robaka pstragi w Świslinie był etycznym wędkarzem a spiningista który tam pojechał na pstrągi był kłusownikiem, oczywiście kontroli ze strony koła w Starachowicach tam nikt nigdy nie doświadczył, no i jak tu nie marzyć o samorozwiązaniu tej szacownej organizacji


Ale tylko pomarzyć, bo jak widać nie ma wśród działaczy osób, które są wystarczająco etyczne, moralne, chcące coś robić dla wód i społeczeństwa, nie dla siebie.
 
 
  Marcin Tobisiak

Od: 2009-05-27

Posty: 69

27 lipca 2009 17:19  
Panie Tomaszu Okręt,łowię na jeziorze Konin i widziałem nie jedno krotnie zarybienia właściciela.I nie jedno krotnie ów właściciel mnie kontrolował.Jezioro Głębokie znam od dziecka a mam 30 lat.Z resztą moi Wujowie mają tam wypożyczalnie sprzętu wodnego i od nich wiem o właścicielu z Wrocławia który udostępnia tą wodę PZW i o dbaniu przez niego o rybę.Co do lipian,to faktycznie 250zł to nie mało.Ale, czy nie lepiej wydać te pieniądze na to żeby usiąść w czystym,połowić duże ryby bez wydatku około 30-40zł na zanęty? Chyba lepiej. Z reszta to i tak podzieliliście wody na okręgi i szczerze mówiąc coraz mniej mamy akwenów za nasze 200zł do łowienia!!! z resztą bez rybnej wody !!! Powracając do okręgów,to myślę że karacie nas, wędkarzy za to że chcemy łowić.Porobiliście okręgi, a my w tej chwili musimy dowiadywać się gdzie i za ile mamy łowić.Wolę wykupić u prywaciarza zezwolenie bo z doświadczenia wiem że sprzedaje o prawie każdej porze dnia i nocy.A nie czekać tydzień żeby dostać się do skarbnika koła.Jakby nie patrząc jest to wielkie udogodnienie.Z resztą dogonieniem jest także możliwość wykupienia zezwolenia (mowa o prywaciarzu) na okres odpowiadający mnie samemu.Czy jest pan świadom ilu wędkarzy wykupuje karty wędkarskie i korzysta z nich "10" razy do roku?mnóstwo.Gdy opowiedziałem o Pańskiej odpowiedzi na temat zarybiania wód przez PZW, w moim gronie znanych,mniej znanych wędkarzy wybuch ogólny śmiech.A nie należymy do szuwarykowców.Nie jeden z nas uczestniczył w zawodach ligowych jak i ogólnopolskich.  
 
  Marcin Tobisiak

Od: 2009-05-27

Posty: 69

27 lipca 2009 17:27  
zapomniałem o najważniejszym.My kiedyś półtora kilowe szczupaki łowiliśmy na zawołanie.Teraz proszę bardzo niech pan obejrzy,czym szczyci się nasza młodzież,bo przecież" PZW działa dobrze".Jest to strona bardzo popularnego,młodego wędkarza ze strony YOUTUBE.ZAPRASZAM, niech pan poogląda wyniki zarybień PZW.Miłego oglądania życzę :P
http://www.youtube.com/user/ZUCZEK9312
 
 
  tomaszokret

Od: 2009-02-03

Posty: 447

27 lipca 2009 17:35  
Do GOŚĆ::gosc
tomaszokret
<br />Pozwolę sobie odpowiedzieć. Nic się nie stanie. Będzie tak jak jest, albo co najwyżej trochę lepiej - bo gorzej być nie może.
<br />Dziwię się przywiązaniu do wszystkich wód, skoro jeździmy tylko na nieliczne, gdzie jakieś resztki ryb pływają.
<br />Dziwię się skąd mysl o tym, że wędkarze podniesli by krzyk za to że mogą łowić tylko w 3 jeziorach za 240 zł rocznie. Przecież większość tych, co mieliby krzyczeć, łowi zwykle w jednej wodzie cały rok.


Stanie się, stanie... Duży temat na osobny wątek...

Skąd przywiązanie do wszystkich wód? Jakiś, cholera, sentyment? :-P

Proszę przejrzeć posty na tym forum (oraz na innych) i policzyć głosy oburzenia, jakie to straszne pieniądze trzeba płacić za przyjemność wędkowania :-P Prywatny dzierżawca jest w lepszej pod tym względem sytuacji, niż PZW - zawsze może powiedzieć, że jak się cena nie podoba, to można nie łowić!
 
 
  tomaszokret

Od: 2009-02-03

Posty: 447

27 lipca 2009 17:35  
Do WET1: Doktor, nie ma już tego idiotycznego zakazu, udało się go uchylić na Zjeździe Delegatów (pisałem o tym w oddzielnym wątku). Zakaz został wprowadzony przez Prezydium Okręgu, a głównymi pomysłodawcami był duet Ż i Sz :-P Choć się tego wypierali, oczywiście...
Natomiast na tym samym zjeździe przegłosowano uchwałę o dopisaniu Świśliny do wód górskich. Wejdzie w życie przy najbliższej aktualizacji Wykazu.

Pozdrawiam i dziękuję za zaproszenie, chętnie skorzystam na jesieni, jeśli tylko znajdę czas! :-P
 
 
  tomasz_p

Od: 2009-02-02

Posty: 173

27 lipca 2009 17:52  
tomaszokret Prywatny dzierżawca jest w lepszej pod tym względem sytuacji, niż PZW - zawsze może powiedzieć, że jak się cena nie podoba, to można nie łowić!


Ale wy, czyli PZW, tak samo gadacie. Nie podoba się to - "na drzewo".
Niech ktoś zrówna prawa i obowiązki zarówno tego malutkiego prywatnego przedsiębiorcy i wielkiego PZW, niech PZW przestanie sprzedawać licencje na wyrybianie wody za grosze, po zanizonych w stosunku do koniecznych nakładów kwotach, niech tylko PZW ma takie same kontrole i takie same ewentualne kary.
Dopóki PZW jest uprzywilejowane pod tymi wzgledami, to ma pozycję monopolisty. I to właśnie PZW jest w lepszej sytuacji.
 
 
  tomaszokret

Od: 2009-02-03

Posty: 447

27 lipca 2009 18:35  
Do MARCIN TOBISIAK: Fajnie, mnie też by odpowiadała możliwość płacenia "dniówek" albo "trzydniówek", albo i "dziesięciodniówek". Jeżdżę sobie czasem po Polsce i trochę mnie wkurza, że nie ma swobody wnoszenia wpłat.
Ale żeby była, to nie trzeba rozwiązywać PZW, tylko zmienić to i owo, prawda?

Ja powiem więcej - uczciwsze byłoby ustalenie opłaty dziennej. Wówczas ci, którzy wysiadują nad wodą 365 dni w roku (i zwykle zjadający, co się na haczyku uwiesi - oprócz pijawki) płaciliby zdecydowanie więcej, niż ci, którzy są nad wodą 10 razy w roku (ja jestem 20, jak dobrze pójdzie).
Ale do tego też nie trzeba rozwiązywać PZW.

Tak, 250 zł to nie mało i faktycznie lepiej zapłacić taką kwotę, jeśli będzie gwarancja przeżycia wędkarskich wrażeń, niż jakieś grosze i kilka godzin tylko opędzać się od komarów.
Znam jednak takie łowiska PZW, gdzie za podobne pieniądze nie można się od ryb odgonić.
Wygląda więc na to, że do tego też nie trzeba rozwiązywać PZW.

Narzeka Pan na to, że jest tyle Okręgów, że nie wiadomo gdzie i komu płacić, ile, jakie zasady obowiązują... Obawiam się, że jeśli każda woda będzie miała swojego gospodarza, to będzie jeszcze większy problem z ustaleniem tych danych.
Więc tu rozwiązanie PZW nie pomoże. Tym bardziej, że większość Okręgów uznaje wpłaty dokonywane przez internet, a PZW coś tam myśli o utworzeniu systemu wpłat elektronicznych.

Odnośnie kontroli... W tym roku byłem kontrolowany pięciokrotnie. Trzykrotnie na wodach radomskich (na 4 wyjazdy - raz przez Policję, dwa razy przez SSR), dwa razy w Zamościu (na 2 wyjazdy).
Czyli do tego też nie trzeba rozwiązywać PZW.
(dla uczciwości dodam jednak, że w Kielcach nie byłem kontrolowany ani razu - choć nad kieleckimi wodami wędkowałem ośmiokrotnie)

Co tak kolegów rozśmieszyło w zarybieniach? Bo wy startowaliście w zawodach, a ja prowadziłem zarybienia... Naprawdę!
 
 
  tomaszokret

Od: 2009-02-03

Posty: 447

27 lipca 2009 18:40  
Tobisiak Marcinzapomniałem o najważniejszym.My kiedyś półtora kilowe szczupaki łowiliśmy na zawołanie.Teraz proszę bardzo niech pan obejrzy,czym szczyci się nasza młodzież,bo przecież" PZW działa dobrze".Jest to strona bardzo popularnego,młodego wędkarza ze strony YOUTUBE.ZAPRASZAM, niech pan poogląda wyniki zarybień PZW.Miłego oglądania życzę :P
<br />http://www.youtube.com/user/ZUCZEK9312


Obejrzałem. No i co? Pierwszego leszcza złowiłem po kilku latach wędkowania, a szczupaka to mniej więcej po dziesięciu :-P (obowiązywał wówczas zakaz spinningowania i żywcowania dla młodzieży). Ogólnie, jak sięgam pamięcią, miałem podobne wyniki, jeśli nie gorsze...

Ale może jednak Żuczek to wyjątkowy lebiega? :-P (sorry, Żuczek, naprawdę nie wiem!)

A może Żuczek łowi na łowisku prywatnym?! Nie, to doprawdy niemożliwe... :-P

Wyciąganie jakichkolwiek wniosków na jakikolwiek temat na podstawie filmu na YouTube to dosyć ryzykowne zajęcie... :-P
 
 
  tomaszokret

Od: 2009-02-03

Posty: 447

27 lipca 2009 18:48  
tomasz_p<br />Niech ktoś zrówna prawa i obowiązki zarówno tego malutkiego prywatnego przedsiębiorcy i wielkiego PZW, niech PZW przestanie sprzedawać licencje na wyrybianie wody za grosze, po zanizonych w stosunku do koniecznych nakładów kwotach, niech tylko PZW ma takie same kontrole i takie same ewentualne kary.
<br />Dopóki PZW jest uprzywilejowane pod tymi wzgledami, to ma pozycję monopolisty. I to właśnie PZW jest w lepszej sytuacji.


Tomaszu!
Ależ sprzedawanie licencji na wyrybianie za grosze stawia PZW w gorszej sytuacji! Będzie mniej pieniędzy na następny przetarg, prawda?
Kontrole, jak PZW chce, to ma takie same. Niestety, rzadko PZW chce..
Kary w PZW są jednak mniejsze, a w dodatku zwykle nie trafiają do PZW, tylko do Skarbu Państwa.
PZW jest w lepszej sytuacji tylko pod jednym względem - posiada własne ośrodki zarybieniowe, może więc do przetargu przedstawić bez problemu zaświadczenia, że jest w stanie zapewnić odpowiednią ilość materiału zarybieniowego.
Uprzywilejowanie PZW jest faktem tylko pod jednym względem - dla PZW nie jest ważny rachunek ekonomiczny, nie musi osiągać zysku. Prywatny dzierżawca będzie jednak chciał coś z tej wody mieć. Więc w byle co pieniędzy nie zainwestuje.
 
 
  Marcin Tobisiak

Od: 2009-05-27

Posty: 69

27 lipca 2009 18:55  
Ja, moi koledzy,forowicze tej strony,inni wędkarze efektów zarybień pana nie widzimy.Może nie te "rybki" pan wpuszczał :D  
 
  tomaszokret

Od: 2009-02-03

Posty: 447

27 lipca 2009 20:21  
Tobisiak MarcinJa, moi koledzy,forowicze tej strony,inni wędkarze efektów zarybień pana nie widzimy.Może nie te "rybki" pan wpuszczał :D


Przyjedź do mnie na rzekę, jak złowisz brzanę, świnkę, węgorza, bolenia to będzie to ryba, którą wpuściłem ja albo moi koledzy :-P Wiem to stąd, że wcześniej tych ryb w rzece nie było! :-P
Oprócz tego jazia, miętusa, szczupaka. I pstrąga, ale to już porażka była...
Nie obyło się bez płoci i karpia, choć to akurat głównie na zbiornik.

Te ryby widać. A szczególnie karpie, po które od razu ustawiła się kolejka chętnych z wędkami. Niestety...
 
 
  Marcin Tobisiak

Od: 2009-05-27

Posty: 69

27 lipca 2009 21:33  
to jaka to rzeka,jeśli można wiedzieć ??? duża czy mała :P???  
 
  Marcin Tobisiak

Od: 2009-05-27

Posty: 69

27 lipca 2009 22:15  
bo jeśli to Silnica,to faktycznie nakłady finansowe w zarybianie jej są ogromne :D i już więcej nie będę pisał o zarybieniach PZW, ów "strumyków" :D  
 
  tomasz_p

Od: 2009-02-02

Posty: 173

27 lipca 2009 22:56  
Tobisiak Marcinbo jeśli to Silnica,to faktycznie nakłady finansowe w zarybianie jej są ogromne :D i już więcej nie będę pisał o zarybieniach PZW, ów "strumyków" :D


A co dopiero byłby za wynik gdyby wannę zarybić? Najwięcej ryb na świecie, Skandynawia się chowa...
 
 
  tomaszokret

Od: 2009-02-03

Posty: 447

28 lipca 2009 07:19  
Do MARCIN TOBISIAK: Panie Marcinie, w Kieleckiem nie jedna Silnica płynie... Nie wysilił się Pan na żart...

Moja Rzeka to Kamienna, zaliczyłbym ją do "średniomniejszych". A w samej Silnicy to ogólnie nie wiem, czy jakieś życie biologiczne występuje...
 
 
  WEDKARZ WEDKARSKI

Od: 2009-06-19

Posty: 153

28 lipca 2009 14:56  
tomaszokretA w samej Silnicy to ogólnie nie wiem, czy jakieś życie biologiczne występuje...


Może Pan zarybić, np. karpiem. PZW nie powinno mieć z tym problemu...
 
 
  Marcin Tobisiak

Od: 2009-05-27

Posty: 69

28 lipca 2009 15:45  
tomaszokretDo MARCIN TOBISIAK: Panie Marcinie, w Kieleckiem nie jedna Silnica płynie... Nie wysilił się Pan na żart...
<br />
<br />Moja Rzeka to Kamienna, zaliczyłbym ją do "średniomniejszych". A w samej Silnicy to ogólnie nie wiem, czy jakieś życie biologiczne występuje...



a moje rzeki Panie Tomaszu to Warta,Odra i Obra.Więc co tutaj mówić, PZW ich nie zarybia bo..??? Bo małe rzeki jak Myśla, Paklica są tanie w utrzymaniu,wpuścimy tam kilka tysięcy sztuk narybku pstrąga, jazia i rzeki rybne.A Warta czy Odra??? tam muszą iść tony.A wiecie jak pięknie to rzeki ???? Jakie warunki bytowe mają ryby.Pewnie nie wiecie, bo skąd. Lepiej zarybić rzekę szerokości 5-7metrów i głębokości do 2metrów i wydać 6tyś złotych,niż zarybić wielką Wartę czy Odrę,bo nie wiadomo czy ryba nie spłynie przy wysokim stanie,czy się nie skumuluje nie na naszym okręgu.I co wtedy??? nie połapiemy:(I każdy z was tak myśli, tylko nie pisać że nie.
 
 
  tomasz_p

Od: 2009-02-02

Posty: 173

28 lipca 2009 23:40  
Tobisiak Marcin[Lepiej zarybić rzekę szerokości 5-7metrów i głębokości do 2metrów i wydać 6tyś złotych,niż zarybić wielką Wartę czy Odrę,bo nie wiadomo czy ryba nie spłynie przy wysokim stanie,czy się nie skumuluje nie na naszym okręgu..


Święta racja, choć zarybianie wielkich rzek to nie jest podstawa zagospodarowania, tylko ochrona i likwidacja rybactwa.
Na duże rzeki, większe jeziora, PZW nie ma żadnego pomysłu. Masz rację - w byle kałuży czy okracznicy lepiej "widać" jakieś ryby, choćby małe, choćby przez tydzień po zarybieniach.
 
 
  tomaszokret

Od: 2009-02-03

Posty: 447

29 lipca 2009 07:48  
Do MARCIN TOBISIAK: Łatwiej zarybić małą rzekę, niż dużą tak, by były widoczne wyniki.
Ale i duże, i małe warto i trzeba zarybiać!

Nie ma "bo ryba spłynie"! Operat zakłada zarybienie w takiej czy takiej ilości i zarybienie to musi zostać wykonane! Dlaczego nie przyjmuje pan do wiadomości istnienia pewnych przepisów ustawowych?
Tak, duża rzeka (czy ogólnie duża woda) wymaga dużych ilości materiału zarybieniowego. To tak oczywiste, że aż nie potrzeba pisać...

A kto to tacy ci "wy", o których pan cały czas pisze? :-P Hę?
 
 
  WEDKARZ WEDKARSKI

Od: 2009-06-19

Posty: 153

29 lipca 2009 10:54  
tomaszokretOperat zakłada zarybienie w takiej czy takiej ilości i zarybienie to musi zostać wykonane! Dlaczego nie przyjmuje pan do wiadomości istnienia pewnych przepisów ustawowych?


A pan może przyjmie do wiadomości, ze przepis napisany to nie to samo co wykonanie w praktyce?
Przepisowo, to po autostradzie mozna jeździć do 130 km/h, a i tak wiekszość kierowców nie przestrzega.

Co z tego, ze napisano że zarybienie musi być wykonane, skoro nie ma dalej ochrony tego co się wpuściło i mozna wszystko wyłowić?
Głupie przepisy, głupie operaty, nastawione tylko na zyski producentów narybku - a ryb jak nie było tak nie ma i dalej nie będzie.
Ile by ryby nie wpuścić, wędkarze i rybacy wyłowią.

A wy tylko o tym zarybianiu...
 
 
  Andrzej Maszewski

Od: 2009-07-10

Posty: 14

29 lipca 2009 15:36  
tak zwana rzesza wędkarzy skupiona w PZW to w wiekszości mięsiarze nastawieni na odzyskanie zapłaconych pieniedzy jak najszybciej i jak najmniejszym kosztem, odzyskanie w postaci złowionego mięsa np karpia ,bo karpika po zarybieniu raczej łatwo złowic/vide obrazek z Brodów Iłzeckich po zarybianiu co roku/, zarybienia chocby były prawidłowe nic nie dadza przy takim nastawieniu szanownych ,,członków" PZW  
 
  Jerzy Kowalski

Od: 2008-11-20

Posty: 444

29 lipca 2009 15:50  
Maszewski Andrzejtak zwana rzesza wędkarzy skupiona w PZW to w wiekszości mięsiarze nastawieni na odzyskanie zapłaconych pieniedzy jak najszybciej i jak najmniejszym kosztem, odzyskanie w postaci złowionego mięsa np karpia ,bo karpika po zarybieniu raczej łatwo złowic/vide obrazek z Brodów Iłzeckich po zarybianiu co roku/, zarybienia chocby były prawidłowe nic nie dadza przy takim nastawieniu szanownych ,,członków" PZW


Szanowny Panie Andrzeju,

Gdybyż było to tylko "odzyskiwanie zapłaconych pieniędzy" to byłoby pół biedy. Cała bieda wynika z tego, że stosunkowo niewielka składka (i nic poza tym) stanowi "listek figowy" dla niepohamowanej, rabunkowej eksploatacji zasobów, o wielokrotnie większej wartości niż ilość tych wpłaconych pieniędzy.

Pozdrawiam serdecznie

Jerzy Kowalski
 
 
  WEDKARZ WEDKARSKI

Od: 2009-06-19

Posty: 153

30 lipca 2009 10:02  
Kowalski Jerzy<br />Gdybyż było to tylko "odzyskiwanie zapłaconych pieniędzy" to byłoby pół biedy. Cała bieda wynika z tego, że stosunkowo niewielka składka (i nic poza tym) stanowi "listek figowy" dla niepohamowanej, rabunkowej eksploatacji zasobów, o wielokrotnie większej wartości niż ilość tych wpłaconych pieniędzy.


Racja. Jedynie poprzez rozwiązanie PZW można to zatrzymać.
 
 
  Jerzy Kowalski

Od: 2008-11-20

Posty: 444

30 lipca 2009 10:52  
gosc
Kowalski Jerzy<br />Gdybyż było to tylko "odzyskiwanie zapłaconych pieniędzy" to byłoby pół biedy. Cała bieda wynika z tego, że stosunkowo niewielka składka (i nic poza tym) stanowi "listek figowy" dla niepohamowanej, rabunkowej eksploatacji zasobów, o wielokrotnie większej wartości niż ilość tych wpłaconych pieniędzy.
<br />

<br />
<br />Racja. Jedynie poprzez rozwiązanie PZW można to zatrzymać.


Rozumiem, że przyroda tak ukształtowała przepływy elektryczne w cenrtralnym układzie nerwowym, że potrafi Pan tylko w jeden sposób interpretować wszystkie informacje. To ułatwia życie, niewątpliwie, ale mało wnosi do dyskusji. Gdyby jednak udało sie jakiejśc iskrze przebić na inną drogę przewodzenia impulsów nerwowych, to pozwolę sobie zasugerować, że funkcjonowanie PZW w normalny sposób, właściwy stowarzyszeniu, pozwala zatrzymać takie zjawiska równie dobrze ... Na razie natomiast nie ma żadnej innej struktury zdolnej zatrzymać to, o czym wyżej. ;-)

W pierwszej odpowiedzi w tej dyskusji napisałem Panu od razu, co trzeba zrobić, żeby zrealizować Pańskie idee fixe. Zachęcam do wykorzystania tej informacji. ;-) :-)))))))))))))

Pozdrawiam serdecznie

Jerzy Kowalski
 
 
  WEDKARZ WEDKARSKI

Od: 2009-06-19

Posty: 153

31 lipca 2009 10:56  
Kowalski JerzyRozumiem, że przyroda tak ukształtowała przepływy elektryczne w cenrtralnym układzie nerwowym, że potrafi Pan tylko w jeden sposób interpretować wszystkie informacje.

W pierwszej odpowiedzi w tej dyskusji napisałem Panu od razu, co trzeba zrobić, żeby zrealizować Pańskie idee fixe. Zachęcam do wykorzystania tej informacji. ;-) :-)))))))))))))


Może by Pan zajał się czym innym niż pisaniem o mnie i o moim układzie nerwowym? Kultura dyskusji tego wymaga, chyba że pana te zasady nie obowiązują...

A do wykorzystania tej informacji co niby pan podał, to ja pana zachęcam, a nie pan mnie. Ja nie jestem we władzach PZW i nie działam w PZW, ale pan i paru kolegów możecie to zrobić, a w to miejsce powołać to prawdziwe stowarzyszenie które jest pana IDEE FIXE.
Wtedy się zastanowię czy przystąpić czy nie.
 
 
  Jerzy Kowalski

Od: 2008-11-20

Posty: 444

31 lipca 2009 11:50  
gosc ... do wykorzystania tej informacji co niby pan podał, to ja pana zachęcam, a nie pan mnie. Ja nie jestem we władzach PZW i nie działam w PZW, ale pan i paru kolegów możecie to zrobić, a w to miejsce powołać to prawdziwe stowarzyszenie które jest pana IDEE FIXE.
Wtedy się zastanowię czy przystąpić czy nie.


No cóż, wydaje się, jakby coś zaskoczyło ... ;-)))

Informację podałem na prawdę, a nie "niby" ... Jest Pan tak samo w PZW jak ja, i tak samo jak ja nie jest Pan we władzach PZW. Natomiast skoro Pan nie dostrzega innych rozwiązań, tylko ma taką idee fixe* w postaci rozwiązywania PZW, który Pan jako członek tworzy, to proszę nie szukać "zastępstwa", tylko ją realizować ...
Do PZW już pan przystąpił, mam nadzieję, ze wcześniej się zastanawiając, pozostaje tylko kwestia konsekwencji w rozumowaniu i postępowaniu ... ;-) Może Pan dołaczyć do zmieniania PZW, ale wcześniej musiałby sie Pan "odczepić" od konserwowania jego PRL-owskiego kształtu ...

Ja zajmuję sie w najzwyklejszy sposób kształtowaniem funkcjonowania PZW jako stowarzyszenia, bo tak traktuję PZW. Top, ze jest wielu ludzi w PZW wciąż traktujących go jako orghanizację społeczną z czasów PRL-u to trochę wciąż przeszkadza, ale coraz mniej ... Całą zaletą stowarzyszenia, co odróżnia je od totalitarnych organizacji, jest właśnie to, ze wcale nie trzeba być we "władzach", żeby wpływac na decyzje, żeby realizować soje zamierzenia aktywnego udziału w życiu publicznym ... Będąc członkiem stowarzyszenia całkiem naturalnie zajmuję się jego działalnością, realizowaniem celów statutowych ... a tych jest o wiele więcej niż sama gospodarka rybacka, bo stowarzyszenie wędkarzy, organizatorów wędkarstwa, to nie spółka czy spółdzielnia rybacka ...

Pozdrawiam serdecznie

Jerzy Kowalski

*) idée fixe [ide fiks] natrętna myśl zaprzątająca stale umysł, patologicznie opanowująca psychikę <fr.> (Słownik wyrazów obych PWN)
 
 
  WEDKARZ WEDKARSKI

Od: 2009-06-19

Posty: 153

31 lipca 2009 12:19  
Kowalski JerzyNo cóż, wydaje się, jakby coś zaskoczyło ... ;-)))


I vice versa... :))))

Ja doskonale rozumiem, ze panu chodzi o reformę PZW w kierunku prawdziwego stowarzyszenia, liczącego 10 tys osób, sprzedającego licencje itd.

Uważam jednak, że bez likwidacji molocha, nie da się tego osiągnąć, spowodować powstania konkurencji między róznymi podmiotami: rybakami, gminami, stowarzyszeniami, firmami itd.

Bez konkurencji nie moze być mowy o rzetelnej kalkulacji opłat. Zawsze wędkarz będzie oszukany albo poprzez zawyzoną opłatę albo poprzez sprzedaż licencji na bezrybne łowisko. Tylko konkurencja i równe traktowanie każdego w swietle prawa (ustawy, przepisów unijnych o poprawie stanu wód, wywiazywania sie z umów dzierżawy itd) może dać nam, wedkarzom, konkretną usługę za uczciwie skalkulowaną cenę.

I na koniec - o mozliwościach. Zdaje Pan sobie sprawę z tego, ze akurat ci wędkarze, którzy są powyżej przeciętnej jesli chodzi o etykę, o zrozumienie pewnych spraw, powyżej 60 IQ :))))) - to sa ludzie duzo pracujący zwykle. Nieraz z sobotami. Może ma pan dom, to pan wie ile koło tego trzeba pracy, choćby trawę kosić.
Ja mam na prawdę dobrze zorganizowany czas, ale mój czas wolny to 2 wypady w tygodniu na ryby po paręgodzin i czas po 22 jak dzieci idą spać.
Jak Pan chce by tacy ludzie pracowali? Ja na prawdę potrafie wiele, ale nie jestem zainteresowany. Doba ma 24 godziny, a pan chyba o tym zapomniał.
 
 
  Marcin Tobisiak

Od: 2009-05-27

Posty: 69

31 lipca 2009 12:22  
Dla mnie PZW jest monopolistą naszych wód,tak jak TP jest monopolistą telekomunikacji.Daleko zakorzenione systemy działań, nie rokują poprawy.Żeby w końcu coś działo się w naszych wodach potrzebny duży konkurent,który pchnie działania do przodu.Bo w tej chwili uważa się, że PZW świetnie działa.Nie mam zamiaru drodzy koledzy wyprowadzać was z błędu.Polak głupi przed szkodą jak i po szkodzie :D  
 
  tomaszokret

Od: 2009-02-03

Posty: 447

31 lipca 2009 15:12  
Do GOŚĆ:
gosc
<br />Bez konkurencji nie moze być mowy o rzetelnej kalkulacji opłat. Zawsze wędkarz będzie oszukany albo poprzez zawyzoną opłatę albo poprzez sprzedaż licencji na bezrybne łowisko. Tylko konkurencja i równe traktowanie każdego w swietle prawa (ustawy, przepisów unijnych o poprawie stanu wód, wywiazywania sie z umów dzierżawy itd) może dać nam, wedkarzom, konkretną usługę za uczciwie skalkulowaną cenę


Nie ma nierównego traktowania dzierżawców wód. Wszyscy przystępujący do przetargów mają takie same szanse na ich wygranie.

Natomiast konkurencja rodzi się...wewnątrz PZW. Proszę spojrzeć na Związek nie jako na jakiś monolit (jakim w rzeczywistości nie jest), ale jako na federację Okręgów, będących w istocie samodzielnymi podmiotami gospodarczymi.
Mieszkam na styku trzech ZO, u mnie ta konkurencja (choć jakoś nikt nie ma śmiałości tego słowa głośno wypowiedzieć :-P) jest widoczna. Okręgi starają się przyciągnąć do siebie wędkarzy oferując lepsze warunki połowu, rybniejsze i bardziej urozmaicone wody, niższe składki oraz wyłączając szczególnie atrakcyjne wody z porozumień.
Może nie jest to jakaś megakonkurencja, ale jednak... :-P Uważam, podobnie jak pan, że konkurencja jest zdrowa i potrzebna i chciałbym, aby narastała - zarówno wewnątrz PZW, jak i na zewnątrz Związku.
 
 
  Jerzy Kowalski

Od: 2008-11-20

Posty: 444

31 lipca 2009 17:00  
gosc [Ja doskonale rozumiem, ze panu chodzi o reformę PZW w kierunku prawdziwego stowarzyszenia, liczącego 10 tys osób, sprzedającego licencje itd.
Uważam jednak, że bez likwidacji molocha, nie da się tego osiągnąć, spowodować powstania konkurencji między róznymi podmiotami: rybakami, gminami, stowarzyszeniami, firmami itd.


Trochę Pan rozumie, a trochę nie ... ;-)))
PZW ma swoje zasoby, aktywa i ludzi. Jest teraz, z powodu różnych "zaszłości", w istotny sposób "obciążony" dużym balastem "martwych dusz" ... Sądzę, że w polskich warunkach znaczące "odchudzenie" PZW pozwoli na wytworzenie organizacji o charakterze stowarzyszenia, czyli zrzeszenia ludzi, którzy chcą organizować wędkarstwo. Takich ludzi jest całkiem sporo wśród obecnych członków PZW, a wielu też skłonnych pójść za ich przykładem. Trudno oszacować liczebność stowarzyszenia PZW, tworzonego przez rzeczywiście aktywnych ludzi, pracą lub funduszami chcących organizować wędkarstwo. Ci ludzie jako uzytkownicy rybaccy sprzedawaliby zezwolenia na połów ryb tym, którzy chcą tylko wędkować. Wtedy relacje byłyby racjonalne ekonomicznie i uzasadnione etycznie.

Warto też, żeby pan sobie uświadomił, że działanie stowarzyszenia polega z założenia na współpracy, rozwijaniu samorządności, a konkurencja to nie jest od razu wyniszczająca wojna. Istotą samorzadności jest współdziałanie gmin, organizacji przedsiębiorstw, administracji w organizowaniu przestrzeni publicznej, jaką są też wody, będące własnoscią SP i udostępniane w ramach powszechnego korzystania na szczególnych warunkach.

[quote="gosc”] Bez konkurencji nie moze być mowy o rzetelnej kalkulacji opłat. Zawsze wędkarz będzie oszukany albo poprzez zawyzoną opłatę albo poprzez sprzedaż licencji na bezrybne łowisko. Tylko konkurencja i równe traktowanie każdego w swietle prawa (ustawy, przepisów unijnych o poprawie stanu wód, wywiazywania sie z umów dzierżawy itd) może dać nam, wedkarzom, konkretną usługę za uczciwie skalkulowaną cenę. [/quote]

Na razie to Pan jest jednym z dostarczających te usługi, jako dzierżawiący wody, użytkownik rybacki, wraz z innymi członkami PZW. Nie rozumiem przyjmowanie postawy obronnej, podejrzliwości z góry zakładającej, że sie zostanie oszukanym w taki czy inny sposób. Przy takim nastawieniu trudno uzyskać satysfakcję. W rzeczywistości rynkowej cena jest kwestią umowną, a nie kalkulacyjną. Jeżeli Pan czegoś pożąda, to płaci Pan za to cenę, jaką wyznacza rynek. To będąc organizatorem na rynku moze Pan cokolwiek uzyskać "po własnych kosztach". Prosze też znów nie mieszać składek z cenami. ;-)))

gosc I na koniec - o mozliwościach. Zdaje Pan sobie sprawę z tego, ze akurat ci wędkarze, którzy są powyżej przeciętnej jesli chodzi o etykę, o zrozumienie pewnych spraw, powyżej 60 IQ :))))) - to sa ludzie duzo pracujący zwykle. Nieraz z sobotami. (…)
Jak Pan chce by tacy ludzie pracowali? Ja na prawdę potrafie wiele, ale nie jestem zainteresowany. Doba ma 24 godziny, a pan chyba o tym zapomniał.


Zupełnie nie rozumiem takich lamentów i użalania się nad sobą. Działania społeczne są podejmowane właśnie przez ludzi, którzy dużo pracują, mają dochody, chcą wpływać na sprawy publiczne aktywnie. Pewnie Pan się do tego nie nadaje. Mnie dużo pracy i zajęć nie przeszkadza. Pewnie z tym „dobrym zorganizowaniem” mocno Pan przesadza…
Przede wszystkim - zdaję sobie sprawę z tego, że posługuje sie Pan stereotypami, albo szuka uzasadnień dla uprzedzeń. Powiązanie etyczności i zrozumienia z ilością czasu przeznaczanego na pracę jest dużym nadużyciem. Nie ma takiej zależności. Ten czas też jest względny. Dobrze zorganizowany zostawia godzinę - dwie od czasu do czasu na zajęcie się organizowaniem wędkarstwa. Nikt nie oczekuje pracy etatowej, ale dnia-dwóch w roku, podzielonego na wiele miesięcy, czyli godziny od czasu do czasu, na zajęcie się róznymi sprawami, o których ma się pojęcie, współnie z innymi. Gdyby Pan załatwił jedną sprawę w ciągu roku i kilkudziesięciu Pańskich kolegów zrobiło podobnie, fachowo, w zakresie, na którym kazdy się zna, to efektem byłoby załatwienie kilkudziesięciu spraw, które załatwione nie są. Na tym polega z grubsza samorządność i aktywny udział w życiu publicznym w ramach stowarzyszenia.
Ma Pan rację, że udział w zarządzaniu stowarzyszeniem wymaga czasu, ale praca w ramach organizowania wędkartswa -niekoniecznie. Rozwiązaniem służacym zastępczo jest godziwy ekwiwalent finansowy za pracę, który ktoś duzo pracujący (i pewnie osiagający z tego przyzwoite dochody) może przekazać tym, którzy pracują społecznie, żeby ich praca przynosiła efekty.
Myślę, że stwierdzeniem, ze nie jest pan zainteresowany, wyjaśnia Pan wiele. Nie rozumiem więc, dlaczego Pan się zapisał do PZW, który ma zrzeszać ludzi zainteresowanych organizowaniem wędkarstwa? ;-)))

Pozdrawiam serdecznie

Jerzy Kowalski
 
 
  Marcin Tobisiak

Od: 2009-05-27

Posty: 69

01 sierpnia 2009 16:47  
Jerzy Kowalski cytat:"Sądzę, że w polskich warunkach znaczące "odchudzenie" PZW pozwoli na wytworzenie organizacji o charakterze stowarzyszenia, czyli zrzeszenia ludzi, którzy chcą organizować wędkarstwo. Takich ludzi jest całkiem sporo wśród obecnych członków PZW, a wielu też skłonnych pójść za ich przykładem. Trudno oszacować liczebność stowarzyszenia PZW, tworzonego przez rzeczywiście aktywnych ludzi, pracą lub funduszami chcących organizować wędkarstwo. Ci ludzie jako uzytkownicy rybaccy sprzedawaliby zezwolenia na połów ryb tym, którzy chcą tylko wędkować. Wtedy relacje byłyby racjonalne ekonomicznie i uzasadnione etycznie."
Brawo:) właśnie tak powinno być
 
 
  tomasz_p

Od: 2009-02-02

Posty: 173

01 sierpnia 2009 23:52  
Tobisiak MarcinJerzy Kowalski cytat:"Sądzę, że w polskich warunkach znaczące "odchudzenie" PZW pozwoli na wytworzenie organizacji o charakterze stowarzyszenia, czyli zrzeszenia ludzi, którzy chcą organizować wędkarstwo. Takich ludzi jest całkiem sporo wśród obecnych członków PZW, a wielu też skłonnych pójść za ich przykładem. Trudno oszacować liczebność stowarzyszenia PZW, tworzonego przez rzeczywiście aktywnych ludzi, pracą lub funduszami chcących organizować wędkarstwo. Ci ludzie jako uzytkownicy rybaccy sprzedawaliby zezwolenia na połów ryb tym, którzy chcą tylko wędkować. Wtedy relacje byłyby racjonalne ekonomicznie i uzasadnione etycznie."


[quote]<br />Brawo:) właśnie tak powinno być[/quote]

Po odchudzeniu zostaną chyba tylko pan Grabowski, Kustusz i Kowalski. I majątek do podziału. Bo to chyba o to chodzi. A ty bijesz brawo... :(
 
 
  tomasz_p

Od: 2009-02-02

Posty: 173

02 sierpnia 2009 00:13  
Kowalski Jerzy[ Nie rozumiem więc, dlaczego Pan się zapisał do PZW, który ma zrzeszać ludzi zainteresowanych organizowaniem wędkarstwa? ;-)))


I tu jest twój problem, że nie rozumiesz ... może za wysoko już oderwałeś się od ziemi....
Wyjasnię: te 620 000 osób nie zapisało się by organizować wędkarstwo, lecz byopłacić pozwolenie za wędkowanie. Proste, prawda? A ty kilka lat nie możesz tego pojąć....
Wykrzyknij "EUREKA" ! i przyjmij do wiadomości, że pisanie bzdur do wędkarzy o tym, że 600 000 osób podjęło się organizować wędkarstwo, czas wreszcie skończyć :)
Na razie ci ludzie płacą, aby własnie "ktoś za nich zrobił", "ktoś obsłużył", a wszystko się sprowadza do tego by "ktoś zarybił". A ci co biorą za to pieniądze, wcale głośno nie mówią, że w sumie mają to gdzieś, bo by się kasa skończyła.
I w ten sposób biznes się kręci. A teraz niektórzy piszą, ze będą reformować na zasadzie kto się nie udziela ten won. I zostaną sami Grab. i Kowalscy, jakieś kilka %. Ciekawe, czy wtedy będą sprzedawać ten majątek a kaska pójdzie do kieszeni....

Wszelkie nazwiska lub podobieństwo do osób są całkowicie fikcyjne :)
 
 
  tomasz_p

Od: 2009-02-02

Posty: 173

02 sierpnia 2009 00:25  
tomaszokret<br />Nie ma nierównego traktowania dzierżawców wód. Wszyscy przystępujący do przetargów mają takie same szanse na ich wygranie.
.


Oj, Tomaszku, przesadziłeś. Wiele łowisk PZW utrzymał dzięki niejasnym sprawkom, układzikowm, było o tym pisane wielokrotnie - nie doczytałeś....

Nie dośc że nie ma równych szans na wygranie, to przede wszystkim nie ma równych szans na utrzymanie. PZW nikt nie rusza za wyrybienie wód - już nieraz rybacy mają trudniejsze życie, kontrole, tracą wody.
PZW powinno stracić w wyniku kontroli, tak najmniej 80% wód. A nie traci żadnej.

Konkurencja między okręgami jest żadna. Ryby są tam, gdzie są wybitnie dobre warunki do ich bytowania, nie jest to zasługą okręgów. Chyba że mówisz o karpiu, to owszem - pełne zasługi mają działacze PZW tak doskonale organizujący dwutygodniowe maratony wędkarskie pod hasłem "Worek kapii dla każdego", nie zapominając przy okazji o miłosnikach łowienia karasi.


Konkurencji nie ma, bo nikt nie startuje konkurować z PZW sprzedającym licencję dzienną za złotówkę-dwie, a dla mało wędkujących za 5-10zł, wiedząc że poniżej 10-20 zł dziennie za dniówkę "no kill" nie da się w ogóle żadnego łowiska prowadzić.
PZW stosuje dumpingowe ceny, nie ma szans na konkurencję.
 
 

Dodaj odpowiedź

Uczestnik forum oświadcza, że zapoznał się i akceptuje Regulamin forum

Ostatnio dodane wątki

Najnowsze posty

Najaktywniejsi