Logowanie

Zarejestruj się

Informacja dot. prezentacji internetowych

Dodaj odpowiedź

  Informacja dot. prezentacji internetowych  
  amaretto

Od: 2009-01-31

Posty: 51

25 czerwca 2009 11:14  
http://www.pzw.org.pl/home/wiadomosci/20168/60/informacja_dot_prezentacji_internetowych_

popieram w 100%!!!!!!!!!!!
 
 
  amaretto

Od: 2009-01-31

Posty: 51

25 czerwca 2009 11:19  
przytaczam w całości:

Wałbrzych, 25 czerwca 2009 r.

Na podstawie Pisma Zarządu Głównego PZW w Warszawie Org. 188/09 z dnia 1 czerwca 2009 r. Zarząd Okręgu PZW w Wałbrzychu informuje, iż oficjalnym i wiarygodnym serwisem internetowym PZW jest portal związkowy znajdujący się pod adresem www.pzw.org.pl a oficjalnymi stronami internetowymi okręgów i kół są strony lub portale internetowe tworzone na podstawie uchwały ich zarządów i utrzymywane z ich budżetów. Jednocześnie informujemy, że innymi serwisami internetowymi związanymi bezpośrednio z PZW są: www.kartawedkarska.pl i www.szkolkawedkarska.pl, natomiast stronami komercyjnymi związanymi z PZW są: www.media.pl oraz www.rybobranie.pl.

W związku z powyższym prosimy o zgłaszanie do biura ZO PZW w Wałbrzychu działalności Kół i poszczególnych członków PZW w komercyjnych portalach społecznościowych nie związanych z Polskim Związkiem Wędkarskim celem wyeliminowania działań związanych z wypaczaniem treści informacji kierowanych do członków PZW oraz całego społeczeństwa.

Prezes ZO PZW w Wałbrzychu
Jan Gromala
 
 
  Tomasz Gawlik

Od: 2009-04-30

Posty: 25

25 czerwca 2009 13:26  
Inne portale internetowe - nie tylko pzw.org.pl i rybobranie.pl - też są ok, ale jednak jako organizacja powinniśmy się prezentować w spójny sposób. Poza tym pamiętajmy o nowych członkach, których nam wciąż przybywa - oni muszą mieć spójny wizerunek PZW. A już na pewno nie powinniśmy się godzić by obce portale podszywające się pod PZW zarabiały na nas mydląc oczy wirtualnymi korzyściami.  
 
  Kazimierz Wąsik

Od: 2008-12-04

Posty: 153

25 czerwca 2009 14:09  
Co to za jajca?
Cenzura wraca?
Nie może być tak, że każdy pisze to co myśli? Może pisać tylko to co mu wolno!
Będą wysyłać psy gończe i piętnować, a bluźnierczą recydywę zakuwać w dyby, lub odwrotnie?
:)
 
 
  amaretto

Od: 2009-01-31

Posty: 51

25 czerwca 2009 14:25  
panie "kwasik" każdy indywidualnie i prywatnie może pisać i gadać co chce i gdzie chce, ale nie powinien chyba jednoosobowo wypowiadać się za daną społeczność lub zbiorowość? a to właśnie ma miejsce w przypadku tzw. "innych portali", gdy jednoosobowo "zakłada" stronę www koła w nieformalnej ogólnopolskiej strukturze PZW, pozazwiązkowej, ponadto dając się mamić i "złapać" w tzw. atrakcyjny marketingowo target, jakim jest niewątpliwie PZW, na czym korzysta wyłącznie przecież właściciel portalu  
 
  Jerzy Kowalski

Od: 2008-11-20

Posty: 444

25 czerwca 2009 17:52  
Ciekawa informacja, baaardzo ciekawa. :-)))

O ile pierwsza część jest zwykłym komunikatem, informującym o stanie faktycznym, o tyle w drugiej nie bardzo wiadomo o co chodzi.

Czy to jakaś wyjątkowa "czujność rewolucyjna" i nadzwyczajna "pasja śledcza", czy przekazanie nadzwyczajnej troski o interesy "stron komercyjnych związanych z PZW", wyrażonej w przytaczanym piśmie ZG? Może warto byłoby rozpowszechnić informację o korzyściach finansowych płynących z wspierania przez struktury PZW tychże "stron komercyjnych związanych..." ;-)

A co należy, według tej dziwacznej instrukcji, zrobić w przypadku "działalności Kół i poszczególnych członków PZW w NIEKOMERCYJNYCH portalach społecznościowych nie związanych z Polskim Związkiem Wędkarskim", albo co zrobić, kiedy "działalność Kół PZW w komercyjnych portalach społecznościowych nie związanych z Polskim Związkiem Wędkarskim" wynika z utworzenia strony koła w portalu komercyjnym "na podstawie uchwały jego zarządu i utrzymywane z jego budżetu"? ;-) :-)))))

Bardzo dobrze, że w PZW postało i rozwija się MOŻLIWOŚĆ zamieszczania i wymiany informacji w ramach utworzonych portali, z której pewnie warto korzystać, choć wiele portali "nie związanych z PZW" jest w stanie zapewnić bardziej sprawną obsługę i strukturę niż ten "związany"... ;-)

Możliwość nie oznacza jednak przymusu, a nieskorzystanie z możliwości nie jest w żadnym razie naganne czy wymagające "wyeliminowania" ... ;-)

Pozdrawiam serdecznie

Jerzy Kowalski
 
 
  amaretto

Od: 2009-01-31

Posty: 51

25 czerwca 2009 18:46  
Kowalski Jerzy
<br />A co należy, według tej dziwacznej instrukcji, zrobić w przypadku "działalności Kół i poszczególnych członków PZW w NIEKOMERCYJNYCH portalach społecznościowych nie związanych z Polskim Związkiem Wędkarskim", albo co zrobić, kiedy "działalność Kół PZW w komercyjnych portalach społecznościowych nie związanych z Polskim Związkiem Wędkarskim" wynika z utworzenia strony koła w portalu komercyjnym "na podstawie uchwały jego zarządu i utrzymywane z jego budżetu"? ;-) :-)))))
<br />

panie Jerzy śpieszę wyjaśnić jak ja odczytuję powyższy komunikat, gdyż najwyraźniej nie rozumie Pan jego zapisu: co innego działalność koła w komercyjnym lub niekomercyjnym portalu jako jednorodna prezentacja, a co innego działalność kół w nieformalnej strukturze ogólnopolskiej w jednym tylko portalu komercyjnym lub niekomercyjnym, niezwiązanym z PZW - to chyba prosta zależność
 
 
  tomaszokret

Od: 2009-02-03

Posty: 447

25 czerwca 2009 20:56  
Do AMARETTO: Odnoszę wrażenie, że to raczej będzie trudne do zrealizowania... O ile nazwa PZW jest znakiem zastrzeżonym, o tyle nazwa Koło Wędkarskie w Koziej Wólce. I jak ZG ma zamiar egzekwować... no właśnie, co? Zamykanie strony? Na jakiej podstawie prawnej?
A jeśli tworzą się w Związku jakieś struktury poziome, na ten przykład Wędkarskie Stowarzyszenie Przyjaciół Rzeczki Smródki, i te struktury posiadają własną stronę internetową? Niezwiązaną z oficjalnym i jedynie wiarygodnym serwisem?
Będą karać administratorów wykluczeniem z PZW może?
 
 
  amaretto

Od: 2009-01-31

Posty: 51

25 czerwca 2009 21:43  
tomaszokretDo AMARETTO: Odnoszę wrażenie, że to raczej będzie trudne do zrealizowania... O ile nazwa PZW jest znakiem zastrzeżonym, o tyle nazwa Koło Wędkarskie w Koziej Wólce. I jak ZG ma zamiar egzekwować... no właśnie, co? Zamykanie strony? Na jakiej podstawie prawnej?
<br />A jeśli tworzą się w Związku jakieś struktury poziome, na ten przykład Wędkarskie Stowarzyszenie Przyjaciół Rzeczki Smródki, i te struktury posiadają własną stronę internetową? Niezwiązaną z oficjalnym i jedynie wiarygodnym serwisem?
<br />Będą karać administratorów wykluczeniem z PZW może?


nie rozumie nie zrozumienia tego komunikatu: przecież nikt nie wskazuje portalu pzw jako jedynego i jedynie słusznego, oferujący bezpłatną prezentację - nie mogą natomiast jednostki organizacyjne jakimi są np koła "wstępować" do jednego ogólnopolskiego portalu ze stworzoną sztucznie strukturą pzw do czego dany portal nie ma uprawnień, gdyż nie jest w żaden oficjalny sposób związany z pzw - przecież koła mają swoje odrębne strony www poza portalem pzw i nikt z tego nie robi przeciez problemu, tylko powtarzam odrębne, nie będące w ogólnopolskiej strukturze - prosze dokładnie przeczytać komunikat, pozdrawiam
 
 
  Jerzy Kowalski

Od: 2008-11-20

Posty: 444

25 czerwca 2009 21:46  
Amaretto <br />panie Jerzy śpieszę wyjaśnić jak ja odczytuję powyższy komunikat, gdyż najwyraźniej nie rozumie Pan jego zapisu: co innego działalność koła w komercyjnym lub niekomercyjnym portalu jako jednorodna prezentacja, a co innego działalność kół w nieformalnej strukturze ogólnopolskiej w jednym tylko portalu komercyjnym lub niekomercyjnym, niezwiązanym z PZW - to chyba prosta zależność


Drogi gorzki anonimie,

Pośpiech jest złym doradcą i niewiele wyjaśnia, osobiście wolę kiedy ktoś trochę zastanowi się nad odpowiedzią. ;-)))

Rzeczywiście, nie rozumiem tego "komunikatu", co wyraźnie napisałem wyżej....

Nie rozumiem też anonimowo wyrażanych przez anonima sugestii, jakoby nastepowała jakaś mroczna "działalność kół w nieformalnej stukturze ogólnopolskiej, w jednym tylko portalu komercyjnym lub niekomercyjnym, niezwiązanym z PZW"... czy ma anonim na myśli jakieś konkretne rodzaje działalności, czy "tak ogólnie"???? Zresztą, "czujny rewolucyjnie" komunikat wskazuje tylko na działania w komercyjnych portalach, a niekomercyjne najwyraźniej pomija ....

Czym się wreszcie różni "działalność koła w komercyjnym lub niekomercyjnym portalu jako jednorodna prezentacja" od
"działalności kół w nieformalnej strukturze ogólnopolskiej w jednym tylko portalu komercyjnym lub niekomercyjnym, niezwiązanym z PZW". Czyżby ta druga była niejednorodna? ;-))))

Gdyby koła czy członkowie PZW uciekali się do działalności w strukturze niezwiązanej z PZW, to byłoby to zaprzeczenie samo w sobie, bo to przecież czonkowie i koła tworzą ten PZW, ONI SĄ PZW, więc w jaki sposób PZW mógby działać w strukturze niezwiązanej z PZW, skoro przez samo działanie PZW ta inna struktura byłaby związana z PZW ... ;-))))

Pozdrawiam serdecznie

Jerzy Kowalski
 
 
  amaretto

Od: 2009-01-31

Posty: 51

25 czerwca 2009 22:06  
Kowalski Jerzy
<br />Nie rozumiem też anonimowo wyrażanych przez anonima sugestii, jakoby nastepowała jakaś mroczna "działalność kół w nieformalnej stukturze ogólnopolskiej, w jednym tylko portalu komercyjnym lub niekomercyjnym, niezwiązanym z PZW"... czy ma anonim na myśli jakieś konkretne rodzaje działalności, czy "tak ogólnie"???? Zresztą, "czujny rewolucyjnie" komunikat wskazuje tylko na działania w komercyjnych portalach, a niekomercyjne najwyraźniej pomija ....
<br />
<br />Czym się wreszcie różni "działalność koła w komercyjnym lub niekomercyjnym portalu jako jednorodna prezentacja" od
<br />"działalności kół w nieformalnej strukturze ogólnopolskiej w jednym tylko portalu komercyjnym lub niekomercyjnym, niezwiązanym z PZW". Czyżby ta druga była niejednorodna? ;-))))
<br />
<br />Gdyby koła czy członkowie PZW uciekali się do działalności w strukturze niezwiązanej z PZW, to byłoby to zaprzeczenie samo w sobie, bo to przecież czonkowie i koła tworzą ten PZW, ONI SĄ PZW, więc w jaki sposób PZW mógby działać w strukturze niezwiązanej z PZW, skoro przez samo działanie PZW ta inna struktura byłaby związana z PZW ... ;-))))


Panie Jerzy doskonale Pan wie na jakiej zasadzie działają te "inne" portale, jest Pan częstym gościem tu i ówdzie, zarówno komercyjne jak i nie - wszystkie z premedytacją chca wykorzystać potencjał PZW, jego struktur i ich członków - w przypadku jego struktur nie mają do tego żadnych uprawnień, co do np. członka x , to już inna sprawa, gdyż może być elementem każdej społeczności wędkarskiej - portale te mają różne ambicje i różne założenia: jedne chcą zwyczajnie przyciągnąć komercyjnie jak największą ilość "oglądaczy" oraz pozyskac bazę mailingową, a pzw jest to dla nich super atrakcyjny marketingowo target - te niekomercyjne to maja zawsze jakieś credo, np. nie lubimy pzw, bo nie - proste, nawet prostackie, ale nieraz skuteczne, tym bardziej, że często ich twórcy są członkami tego "niedobrego" pzw, a nawet ich działaczami - to często taki odprysk niespełnonych ambicji lub niedowartościowania, pozdrawiam
 
 
  Jerzy Kowalski

Od: 2008-11-20

Posty: 444

25 czerwca 2009 22:35  
Amaretto<br />
<br />Panie Jerzy doskonale Pan wie na jakiej zasadzie działają te "inne" portale, jest Pan częstym gościem tu i ówdzie, zarówno komercyjne jak i nie - wszystkie z premedytacją chca wykorzystać potencjał PZW, jego struktur i ich członków - w przypadku jego struktur nie mają do tego żadnych uprawnień, co do np. członka x , to już inna sprawa, gdyż może być elementem każdej społeczności wędkarskiej - portale te mają różne ambicje i różne założenia: jedne chcą zwyczajnie przyciągnąć komercyjnie jak największą ilość "oglądaczy" oraz pozyskac bazę mailingową, a pzw jest to dla nich super atrakcyjny marketingowo target - te niekomercyjne to maja zawsze jakieś credo, np. nie lubimy pzw, bo nie - proste, nawet prostackie, ale nieraz skuteczne, tym bardziej, że często ich twórcy są członkami tego "niedobrego" pzw, a nawet ich działaczami - to często taki odprysk niespełnonych ambicji lub niedowartościowania, pozdrawiam


Drogi gorzki anonimie,

Proszę nie wylewać żółci, czy nie sugerować naganności zupełnie zwykłych rzeczy. Proszę też nie posługiwać się chwycikami retorycznymi w rodzaju "doskonale pan wie" ... ;-))))

Rozumiem, że szanowny anonim odstępuje od anonimowo wyrażanych sugestii o jakimś mrocznym spisku kół, działających na innych portalach ...

Proszę też nie przeceniać tego "potencjału PZW" ... W Polsce szacunkowo jest około półtora miliona wędkarzy, z czego około 40% zrzeszonych, zazwyczaj dość luźno, w PZW ....
Poza tym, PZW funkcjonuje w konkurencyjnym otoczeniu i z tym trzeba sobie umieć dawać radę przy pomocy lepszej oferty, bardziej sprawnego działania, a nie administracyjnych czy wykluczających metod ... Gdyby potencjał PZW wyrażał się w działaniach PZW to oferta, równiez internetowa, PZW byłaby taka, że wszystkie "komercyjne" portale mogłyby się pochować ze wstydu ...
Ambicje takie czy inne każdy ma prawo mieć, w czym nie ma niczego nagannego ... Proszę też nie traktować Kolegów jako idiotów, którzy "idą na lep wrogiej propagandy" ...

Sądzę też, że przyjmuje anonim również pochopnie bardzo szkodliwą pozycję "oblężonej twierdzy", charakterystyczną dla niektórych środowisk w Polsce, każącą zakadać złą wolę i wrogie zamiary ze strony wszystkich, którzy nie są podporządkowani ... Taka pozostałość w wielu hierarchicznych organizacjach ... Tymczasem stowarzyszenie hierarchiczne nie jest w odróżnieniu od niegdysiejszej, państwowej "organizacji społecznej" ... Stowarzyszenie tworzą członkowie, zorganizowani w koła, potem w okręgi, a w końcu tworzący całe stowarzyszenie. Nie odwrotnie. Władza i odpowiedzialność zarządów pochodzą od suwerena jakim są członkowie, a nie "z góry", jak to bywało kiedyś .... ;-))

Pozdrawiam serdecznie

Jerzy Kowalski
 
 
  Tomasz Gawlik

Od: 2009-04-30

Posty: 25

25 czerwca 2009 23:30  
Tak sobie czytam i próbuję bez zbędnych emocji zrozumieć szanownych kolegów. No i wychodzi mi, że piszenie o dwóch różnych kwestiach. Ja osobiście jestem użytkownikiem i portali komercyjnych związanych z PZW i tego nie związanego z PZW a posługującego się strukturą PZW w procesie pozyskiwania użytkowników - sądzę, że wszyscy zainteresowani wiedzą o jakich serwisach mówimy. <br />
W obu serwisach komercyjnych są podobne funkcjonalności, portal PZW skupia się na działalności swoich członków i ich hobby jako takie jest wtórne z punktu widzenia organizacji. Aczkolwiek portal PZW posiadał wiele z tych funkcjonalności już 4 lata temu, kiedy o tych dwóch wspomnianych portalach komenrcyjnych nikt nawet nie myślał. W internecie były albo stronki robione przez amatorów - i chwała im za to - albo serwisy oluwające PZW. Jedynym - moim zdaniem - portalem, który potrafił się zachować było WCWI, które działa niezależnie, promuje wędkarstwo jako hobby i nie podszywa się pod nikogo. Broni się merytoryką i wartościowymi ludźmi. I uważam, że właśnie tą drogą powinny iść inne komercyjne serwisy.<br />
Ale wyobraźcie sobie drodzy koledzy gdyby wszystkie portale wędkarskie zbierały użytkowników (członków PZW) wmawiając im, że tylko u nich będzie im najlepiej. Oczywiście dzięki doświadczeniu marketingowemu robią to zdecydowanie lepiej niż PZW ponieważ PZW skupia się na swojej statutowej działalności a portal jest przejawem myślenia na przyszłość, ale PZW nie ma być przecież prekursorem w wędkarskim internecie.<br />
Dlatego uważam, że jako takie struktury organizacyjne PZW powinny prezentować swoje dokonania w portalu PZW a wędkarze - nie jednostki organizacyjne PZW - mogą prezentować swoje prywatne stanowiska gdzie chcą.<br />
Uważam, że zrobienie centralnej bazy pod patronatem PZW jako dzierżawcy dużej ilości wód w Polsce to dobry pomysł, chyba że chcemy się rozdrobić - a to jednak w jedności siła. I nie psoczcie na PZW bo przecież nikt nikogo w tej organizacji na siłe nie trzyma. Jesteśmy tu bo każdy z nas liczy złotówki i zwyczajnie się to nam opłaci. A jak ktoś chce PZW zmienić to nic prostszego - popracować, dać się wybrać i przejść na sam szczyt, by zastąpić prezesa Grabowskiego. Ale po drodze trzeba poznać specyfikę PZW. Bo chować się za komputerową klawiaturą i monitorem, i burczeć - to każdy portafi.<br />
Kolega Amaretto nie został chyba najlepiej zrozumiany, ale i kolega Jerzy próbuje uwypuklić coś czego nie ma. Nikt moim zdaniem nie chce wprowadzać cenzury, ale też wypada trzymać się pewnych zasad, a nie pod przykrywką robienia wędkarzom dobrze próbuje się ich wykorzystywać nie dając nic w zamian.<br />
Uważam, że jeśli koledze Jerzemu czegoś brakuje w portalu to można to zgłosić do ZG PZW i niech coś z tym zrobią. Miejsca w internecie jest tyle, że wystaczy dla wszystkich, ale tutaj też muszą obowiązywać jakieś zasady i na pewno nie mogą one polegać na podszywaniu się i uprawianiu nieuczciwej konkurencji...
 
 
  amaretto

Od: 2009-01-31

Posty: 51

26 czerwca 2009 08:33  
do: Tomasz Gawlik

mądrego to i miło poczytać ;) pozdrawiam serdecznie i proszę innych kolegów o wypowiedzi, oby merytoryczne ;)
 
 
  Kazimierz Wąsik

Od: 2008-12-04

Posty: 153

26 czerwca 2009 10:07  
Kombinując tak jak Ci z Wałbrzycha i niektórzy dyskutanci, można sobie wyobrazić, że w końcu w internecie zostanie tylko jedna słuszna strona z jedynie słusznymi treściami.
Po co zaglądam na różne strony (fora) internetowe? Żeby zdobyć potrzebne mi informacje, wiedzieć co się dzieje w świecie (nie tylko wędkarskim) i jeżeli kogoś to interesuje podzielić się swoimi skromnymi przemyśleniami i wiedzą.
Informacji które potrzebuję na stronach PZW przeważnie nie ma, albo są trudno dostępne: spróbujcie coś wydłubać na stronie okręgu PZW Toruń, która ładuje się pół godziny, albo doczekać się od któregoś okręgu mejla (rzadko kto z okręgów odpowiada na wysyłane mejle).
Tworzenie jednej wielkiej bazy informacyjnej i kontaktowej nie ma sensu. Inne są problemy kolegów spod Krakowa, inne spod Warszawy, a inne trociowców czy muszkarzy. Ta ożywcza różnorodność jest tłamszona przez mięsiarzo-karpiarzo-zarybieniowców stanowiących większość (nic nie mam do "prawdziwych" karpiarzy). Moloch PZW stowarzyszenie-fikcja tych problemów sądząc po tym co się dzieje (popatrzcie choćby na inny temat na tym forum - Kiedy samorozwiązanie ...) nie rozwiąże. Sporo wody w rzekach musi jeszcze upłynąć, żeby ta głosująca na zebraniach w kołach większość zajarzyła, że wędkarstwo to nie zdobywanie mięsa , a jeszcze więcej, żeby dowiedziała się, co to internet, i co w nim jest. Nie chcę nikogo obrażać, do mnie samego dopiero zaczyna docierać, co za siła drzemie w komputerach! :)
 
 
  Jerzy Kowalski

Od: 2008-11-20

Posty: 444

26 czerwca 2009 11:28  
Gawlik TomaszTak sobie czytam i próbuję bez zbędnych emocji zrozumieć szanownych kolegów. No i wychodzi mi, że piszenie o dwóch różnych kwestiach. Ja osobiście jestem użytkownikiem i portali komercyjnych związanych z PZW i tego nie związanego z PZW a posługującego się strukturą PZW w procesie pozyskiwania użytkowników - sądzę, że wszyscy zainteresowani wiedzą o jakich serwisach mówimy. <br />


Szanowny Panie Tomaszu,

Z uwagi na rozmiary, muszę moją odpowiedź zamieścić w częściach. ;-)))

Dziękuję Panu za rzeczową, obszerną wypowiedź. Cieszę się z wielu ciekawych obserwacji, niektóre jednak przyjmuję z żalem i z rozczarowaniem.
Nie rozumiem tylko, dlaczego wskazanie „o co chodzi” kończy się w każdym przypadku na stwierdzeniu „wszyscy wiedzą …”. Wiadomo, że w wielu środowiskach funkcjonują ludzie mający kłopoty „charakterologiczne”, a nawet głębsze, ale to trzeba pomijać w rzeczowej ocenie sytuacji.

Ma Pan rację, że piszemy o dwóch różnych kwestiach. Ja piszę o otwartym, rzeczowym podejściu do funkcjonowania w obecnych warunkach, w przeciwstawieniu do podejścia, które określiłem jako „syndrom oblężonej twierdzy”….
Nie wiem jaką „strukturą PZW” posługuje się jakiś portal do „pozyskiwania użytkowników”. Jeżeli chodzi Panu o używanie przez portal „Rybie Oko” skrótu „pzw” w adresie internetowym, co było podłożem sporu, to uważam cała tę sytuację za żenującą, z obu stron. Nie interesuje mnie wzajemne „robienie sobie zna złość” czy reagowanie wzajemne na zaczepki czy też odgrywanie wzajemnych animozji. Nie za bardzo chce mi się tym zajmować, ale skoro kiedyś tłumaczyłem jednym w czym rzecz, to postaram się wyjaśnić i drugim. Może to trochę pomoże „oczyścić atmosferę”…. Adres portalu „komercyjnego”, funkcjonujący na równi z innymi adresami, był działaniem „na złość” PZW, w nadziei na „zadymę”, w czym twórcy portalu nie zawiedli się. „Syndrom oblężonej twierdzy” zadziałał jak brzęczyk na „psa Pawłowa”. Zamiast racjonalnej reakcji, nastąpił bezsensowny spór. Zamiast podjęcia funkcjonowania na rynku – emocjonalne rozgrywki. „Plują na nas, to się odegramy” … A wystarczyło pogadać z twórcami portalu, którzy jako przedsiębiorcy znają zasady i działanie rynku, zaproponować porozumienie, wstawienie „bannera” PZW, „Rybobrania” czy czego tam jeszcze na stałe na główną stronę, jakiegoś „datku na stowarzyszenie” w ramach zdobywania funduszy „z zewnątrz”, a wszystko funkcjonowałoby normalnie. W końcu działalność stowarzyszenia ma również sprzyjać rozwojowi rynku wędkarskiego w Polsce, po to stowarzyszenia są, a współpracując można lepiej znaleźć się na konkurencyjnym rynku niż wszczynając wojny … Ale do tego trzeba znać funkcjonowanie rynku, organizacji „non-profit”, otwarcie podchodzić do działań ….
Na różne portale zaglądają też ludzie, którzy do PZW nie należą, są do PZW zniechęceni, a widząc takie nastawienia raczej nie zmienią swojego podejścia … a są to często bardzo wartościowi ludzie …

(cdn)
 
 
  Jerzy Kowalski

Od: 2008-11-20

Posty: 444

26 czerwca 2009 11:28  
[quote]W obu serwisach komercyjnych są podobne funkcjonalności, portal PZW skupia się na działalności swoich członków i ich hobby jako takie jest wtórne z punktu widzenia organizacji. Aczkolwiek portal PZW posiadał wiele z tych funkcjonalności już 4 lata temu, kiedy o tych dwóch wspomnianych portalach komenrcyjnych nikt nawet nie myślał. W internecie były albo stronki robione przez amatorów - i chwała im za to - albo serwisy oluwające PZW. Jedynym - moim zdaniem - portalem, który potrafił się zachować było WCWI, które działa niezależnie, promuje wędkarstwo jako hobby i nie podszywa się pod nikogo. Broni się merytoryką i wartościowymi ludźmi. I uważam, że właśnie tą drogą powinny iść inne komercyjne serwisy. [/quote]

Prawdę mówiąc, nie pamiętam portalu PZW sprzed czterech lat jako czegoś wartego zaglądania. Mnóstwo nieaktualnych informacji, szczątkowe wiadomości, brak możliwości interaktywnego uzyskiwania czy przekazywania informacji, późniejsza funkcja „Wypowiedz się” była czymś „wołającym o głos pomsty” … Proszę zgodzić się z tym, że portal PZW zyskał impuls rozwojowy pod wpływem innych portali wędkarskich. To nie wstyd, a brak stronniczości sprzyja rzetelności. Tak na marginesie – większość portali wędkarskich ma zupełnie niekomercyjny charakter … niektóre tylko są związane z internetowymi sklepami czy firmami wędkarskimi … zresztą, nie „podszywają się” pod nikogo, a wędkarstwo czy jego odmiany jest „własnością publiczną”, którą każdy może się posługiwać …
Zależy mi na dobrym funkcjonowaniu PZW, na rozwoju silnego stowarzyszenia wędkarskiego, działającego „na zewnątrz”, widocznego, sprawnego, z którym liczą się różni partnerzy zewnętrzni, a nie na zachowywaniu „wsobnego” ugrupowania …. Znam wiele organizacji wędkarskich, „po sąsiedzku” oraz w różnych częściach świata, dobrze funkcjonujących, i chciałbym, żeby PZW też do takich się zaliczał.

(cdn)
 
 
  Jerzy Kowalski

Od: 2008-11-20

Posty: 444

26 czerwca 2009 11:29  
[quote]Ale wyobraźcie sobie drodzy koledzy gdyby wszystkie portale wędkarskie zbierały użytkowników (członków PZW) wmawiając im, że tylko u nich będzie im najlepiej. Oczywiście dzięki doświadczeniu marketingowemu robią to zdecydowanie lepiej niż PZW ponieważ PZW skupia się na swojej statutowej działalności a portal jest przejawem myślenia na przyszłość, ale PZW nie ma być przecież prekursorem w wędkarskim internecie.<br />
<br />Dlatego uważam, że jako takie struktury organizacyjne PZW powinny prezentować swoje dokonania w portalu PZW a wędkarze - nie jednostki organizacyjne PZW - mogą prezentować swoje prywatne stanowiska gdzie chcą.[/quote]

Chyba za dużo wiąże Pan z tym internetem … za dużo oczekiwania „wyłączności”, której tutaj nie ma … Internet powstał jako miejsce swobodnej wymiany informacji, przepływ wiadomości…. w „wirtualnej rzeczywistości” komunikacja jest otwarta … zamiast próbować nakładania ograniczeń, warto koordynować to, co jest wygodne dla różnych ludzi, co oni sami uważają za przydatne … w tym też zawiera się twórcza różnorodność.
Proszę zauważyć, że funkcjonowanie różnych struktur w ramach PZW, kształtujących obraz PRAWDZIWEGO stowarzyszenia, z zaangażowaniem członków w podejmowane działania, różnych grup „Przyjaciół” rzek czy regionów, jest wspomagane przez ich własne strony internetowe, bo taka jest ich potrzeba wyrażania swojego głosu, potrzeba komunikowania się wewnątrz i na zewnątrz organizacji….

[quote]Uważam, że zrobienie centralnej bazy pod patronatem PZW jako dzierżawcy dużej ilości wód w Polsce to dobry pomysł, chyba że chcemy się rozdrobić - a to jednak w jedności siła. [/quote]

Zgadzam się co do tego, że stworzenie MOŻLIWOŚCI i zebrania wielu informacji w jednym miejscu, podobnie jak serwis informacyjny udostępniający aktualne, zebrane informacje jest cenne. Natomiast daleki jestem od traktowania tych zagadnień w sposób polegający na przeciwstawianie skrajności. Na podejście w rodzaju „jeżeli nie ma jedności” rozumianej jako „musztrowanie” wszystkiego i wszystkich, to od razu jest „anarchia”, „bałagan” czy „rozdrobnienie”. Jedność w różnorodności, czy różnorodność w jedności przynosi najwięcej impulsów rozwojowych, stwarza najwięcej zachęt dla aktywnych ludzi, sprawia, że stowarzyszenie jest żywym, rozwijającym się tworem. Siła nie wynika z podporządkowania. Podporządkowanie często wytwarza słabość.

(cdn)
 
 
  Jerzy Kowalski

Od: 2008-11-20

Posty: 444

26 czerwca 2009 11:29  
[quote]I nie psoczcie na PZW bo przecież nikt nikogo w tej organizacji na siłe nie trzyma. Jesteśmy tu bo każdy z nas liczy złotówki i zwyczajnie się to nam opłaci. [/quote]

Rzeczywiście, nikt nikogo na siłę nie trzyma.
Proszę nie traktować jednak każdej uwagi jako „psioczenia”, czy „wrogości” albo złej woli. W PZW jest wiele spraw wymagających zmiany, daleko do dobrego nawet funkcjonowania, a jednym z największych problemów, który Pan niestety podniósł, jest właśnie to, że członkostwo w PZW „się opłaca”. Jest to często jedyny motyw dla członkostwa, co w największym stopniu obciąża PZW i nie pozwala na rzeczywiste funkcjonowanie jako stowarzyszenie. Stowarzyszenie jest bowiem dobrowolnym zrzeszeniem w celach niezarobkowych, jak zapisano w Ustawie, więc przynależność „bo się opłaca” jest przynależnością właśnie w celach „zarobkowych”, czyli sprzeczną z istotą samorządnego funkcjonowania stowarzyszeń. Cyniczne i wyrachowane motywy przynależności do PZW były widoczne wiele lat temu, kiedy przestało obowiązywać porozumienie między PZW a PGRyb, na mocy którego członkowie PZW mieli zniżki w opłatach za wędkowanie w jeziorach rybackich. Wówczas „z dnia na dzień” z PZW odeszło prawie 300 000 „członków”, co pokazuje słabość organizacji. Jeżeli jedynym, co trzyma członków razem jest to, że „się opłaca”, a działania związku są podporządkowane temu „żeby się opłacało” w rozumieniu „żeby było tanio i łatwo”, to taka organizacja nie może się rozwijać. W korzystaniu z przyrody „ilość nie przechodzi w jakość” …. Podobnie jest z działaniami społecznymi, które wymagają zaangażowania ludzi, a nie balastu w postaci tych, którzy tylko oczekują „żeby było taniej” ….

[quote]A jak ktoś chce PZW zmienić to nic prostszego - popracować, dać się wybrać i przejść na sam szczyt, by zastąpić prezesa Grabowskiego. Ale po drodze trzeba poznać specyfikę PZW. Bo chować się za komputerową klawiaturą i monitorem, i burczeć - to każdy portafi.[/quote]

W tym jest wiele racji. Również w tym, że znad klawiatury, zwłaszcza anonimowo, wielu potrafi …
Choć znów nie przeceniałbym znaczenia hierarchii w funkcjonowaniu stowarzyszenia, oczywiście jeżeli PZW stowarzyszeniem jest. Stowarzyszenie zmieniają jego członkowie, a nie przezes ZG. Natomiast specyfikę funkcjonowania stowarzyszeń, otoczenie i warunki w jakich działają, zasoby PZW i sposób działania trzeba znać, żeby wiele zmieniać. Bo zachowanie „specyfiki PZW” w postaci „organizacji społecznej” do której należy się, bo „się opłaca”, przetrwałej z dawnych czasów, zachowywać nie warto, bo ona bardzo szkodzi …

[quote]Kolega Amaretto nie został chyba najlepiej zrozumiany, ale i kolega Jerzy próbuje uwypuklić coś czego nie ma. Nikt moim zdaniem nie chce wprowadzać cenzury, ale też wypada trzymać się pewnych zasad, a nie pod przykrywką robienia wędkarzom dobrze próbuje się ich wykorzystywać nie dając nic w zamian.[/quote]

Rozumiem, że nikt nie chce wprowadzić „cenzury”, ale „jedność”…. Próbuje się też stworzyć wrażenie jakiegoś „wykorzystywania”, zaś „struktury” zamiast dbać o to, żeby uzyskiwać korzyści dla wędkarstwa i dla działania stowarzyszenia, próbują administracyjnie zasklepić funkcjonowanie wielu w „oblężonej twierdzy” …
Tymczasem silne funkcjonowanie w konkurencyjnej rzeczywistości polega na sprawnym przywództwie, otwartym uzyskiwaniu dominującej pozycji na rynku, określaniu standardów, a nie na odgradzaniu się murami ….
[quote]Uważam, że jeśli koledze Jerzemu czegoś brakuje w portalu to można to zgłosić do ZG PZW i niech coś z tym zrobią. Miejsca w internecie jest tyle, że wystaczy dla wszystkich, ale tutaj też muszą obowiązywać jakieś zasady i na pewno nie mogą one polegać na podszywaniu się i uprawianiu nieuczciwej konkurencji...[/quote]

Dziękuję za wskazówki, ale proszę nie martwić się o moje odczucia… Potrafię też znaleźć drogę do właściwych ludzi. I nie na zasadzie „niech coś z tym zrobią” …. Kilka elementów tego portalu funkcjonuje zgodnie z moimi sugestiami … Podstawową zasadą jaka musi obowiązywać jest sprawność i przejrzystość informacji, a także przyjazność środowiska.
Natomiast konkurencję trzeba jasno określić, nie opierając się na emocjach, podobnie jak jej kwalifikowanie jako nieuczciwej…
Zaś co do samego forum – jakieś dwa miesiące temu, na prośbę tutejszego administratora, przekazałem sugestie usprawnienia forum, wskazując przykład forum zamojskiego okręgu (na tym portalu), oraz osobę, która sprawnie je obsługuje, a do tej pory ani nie widać zmian, ani nawet reakcji ze strony administratora. Jak mawiał nasz były prezydent, wędkarz zresztą, „ani me, ani be, ani kukuryku” …

Pozdrawiam serdecznie

Jerzy Kowalski
 
 
  WEDKARZ WEDKARSKI

Od: 2009-06-19

Posty: 153

26 czerwca 2009 12:23  
Kowalski JerzyA co należy, według tej dziwacznej instrukcji, zrobić w przypadku "działalności Kół i poszczególnych członków PZW w NIEKOMERCYJNYCH portalach społecznościowych nie związanych z Polskim Związkiem Wędkarskim


Porządny członek PZW nie udziela się na konkurencyjnych portalach. Takich wyłamujących się "wolnomyślicieli" należy eliminować ze związku, najlepiej unieważnić egzaminy i karty wedkarskie, albo przynajmniej odciąć dostęp do łowisk PZW. Proponuję powołanie Komisji Śledczej do namierzenia winowajców oraz ABPZW (Agencji Bezpieczeństwa PZW) strzegącej naszych wód i naszego wizerunku przed takimi osobnikami.
 
 
  Kazimierz Wąsik

Od: 2008-12-04

Posty: 153

26 czerwca 2009 12:31  
Coś mnie tknęło: czy to forum to nie jest aby metoda puszczenia w kanał (ściekowy) opinii niezadowolonych z tego co się dzieje w wędkarstwie za przyczyną PZW. Dowód: w temacie "Kiedy rozwiązanie..." zadałem pytanie rzecznikowi PZW chwalącemu się, że sukcesy (tak!) PZW w gospodarowaniu na naszych wodach potwierdzają niezależne ekspertyzy, czy pokaże ekspertyzę dotyczącą Okręgu Mazowieckiego. Stawiam oryginalny wobler Rapalę, że nie pokaże żadnej (bo jej pewnie nie ma).  
 
  Jerzy Kowalski

Od: 2008-11-20

Posty: 444

26 czerwca 2009 17:52  
kwasikCoś mnie tknęło: czy to forum to nie jest aby metoda puszczenia w kanał (ściekowy) opinii niezadowolonych z tego co się dzieje w wędkarstwie za przyczyną PZW. Dowód: w temacie "Kiedy rozwiązanie..." zadałem pytanie rzecznikowi PZW chwalącemu się, że sukcesy (tak!) PZW w gospodarowaniu na naszych wodach potwierdzają niezależne ekspertyzy, czy pokaże ekspertyzę dotyczącą Okręgu Mazowieckiego. Stawiam oryginalny wobler Rapalę, że nie pokaże żadnej (bo jej pewnie nie ma).


Proszę nie popadać w takie "dramatyczno - odkrywcze" tony ....;-)))

Jeżeli chce się coś przekazać innym, to każde forum jest do tego dość dobrym narzędziem ... dla cierpliwych ... ;-))Natomiast podobnie, każde forum jest miejscem, w którym wielu niezadowolonych z tego co się dzieje w wędkarstwie wyraża swoje opinie, żeby sobie "ulżyć", po czym ta "ulga" znajduje jedyną drogę ... ;-))) W wielu przypadkach takie "zaleganie" wymaga "ulgi wielokrotnej" ... ;-) Niczego nadzwyczajnego w tym nie ma ...

Natomiast w sprawie zagospodarowania obwodów rybackich wypowiada się zarząd województwa, w ustawowo określonym czasie. Biorąc pod uwagę rozstrzygnięcia konkursów ofert na dzierżawę i rybackie użytkowanie obwodów dokonane najczęściej w 2005/2006 roku (oraz dokonujące się na bieżąco), do takich ocen mogło jeszcze nie dojść.

Art. 6.
2a. Właściwy zarząd województwa, co najmniej raz na trzy lata, dokonuje na podstawie operatu rybackiego i dokumentacji, o której mowa w ust. 4, oceny wypełniania przez uprawnionego do rybactwa obowiązku prowadzenia racjonalnej gospodarki rybackiej.
2b. O wynikach oceny, o której mowa w ust. 2a, zarząd województwa powiadamia właściciela wody.
(...)
4. Minister właściwy do spraw rolnictwa określi, w drodze rozporządzenia, wzory dokumentacji i zasady jej prowadzenia przez uprawnionego do rybactwa, a także zasady i zakres dokonywanej oceny wypełniania przez uprawnionego do rybactwa obowiązku prowadzenia racjonalnej gospodarki rybackiej.
5. Minister realizując upoważnienie, o którym mowa w ust. 4, kierować się będzie połrzebą uzyskania informacji dotyczących stanu gospodarki rybackiej oraz koniecznością zapewnienia ichtiologicznej oceny gospodarki rybackiej prowadzonej przez uprawnionego do rybactwa.


Ocena jest dokonywana w sposób opisany w tym rozporządzeniu.

O dokonaniu takiej oceny przez zarzad województwa najlepiej będą wiedzieli przedstawiciele okręgu dzierżawiącego obwody rybackie, jako uprawnionego do rybactwa, którego gospodarowanie podlega ocenie. ;-))

Pozdrawiam serdecznie

Jerzy Kowalski
 
 
  Tomasz Gawlik

Od: 2009-04-30

Posty: 25

26 czerwca 2009 20:22  
Szanowny Panie Jerzy...

nadzieję wielką mam, że nasza dyskusja nie zdominuje tego wątku i chętnie się z Panem umówię na wspólne wędkowanie, ale daleko mamy do siebie geograficznie więc to pewnie za czas jakiś.

Pisząc już konkretnie i nazywając sprawy po imieniu, to co do kwestii Rybiego Oka i domeny pzw.pl to wiem jedno - RO to jest to niekwestionowana skarbnica wiedzy wędkarskiej a pzw.pl to domena niejako w domyśle przynależna PZW. Może gdyby RO nie opluwało PZW to by się dogadali, ale sprawdzić już tego nie sprawdzimy.

Co do archiwalnych wersji portalu a wcześniej strony PZW to pewnie są w internecie narzędzia, które w szczątkowy sposób potrafią to odzyskać. Ja pamiętam stronę PZW sprzed 5 lat, gdzie faktycznie można by nią straszyć młodych internautów, ale te czasu już jednak minęły.

Zgodzę się, że jest wiele wartościowych serwisów wędkarskich robiących to na zasadzie całkowicie społecznych zachowań lub serwisów wspierających np. sklepy internetowe. Ale proszę zauważyć, że uchwała kolegów z Wałbrzycha nie dotyczy serwisów wędkarskich wogóle, ale portali które proponując budowę niezależnej struktury PZW poza strukturą PZW rozbijają jedność Związku. Pisze Pan o silnym stowarzyszeniu, o jedności - a czy podszywanie się pod strukturę PZW i używanie chwytów marketingowych działa na rzecz spójności PZW? Przecież PZW ma - a przynajmniej mieć powinna - zasoby ludzkie ograniczone do minimum. Moim zdaniem powinni mieć ludzi od marketingu i budowania wizerunku, wtedy nawet porażki by “sprzedawali” jako sukcesy - tak jak to robi Tusk z ekipą - ale sądzi Pan, że czlonkowie PZW by to zaakceptowali? Pamiętajmy, że interes jednostki w wyjatkowych sytuacjach idzie w parze z interesem zbiorowosci, czyli to co ważne dla pojedynczego wędkarza nie będzie priorytetem dla całego PZW bo wędkarz myśli ile złowić a PZW jak przetrwać. I nie zgodzę się z nikim, że PZW to “beton” i “komuna” - może kiedyś tak było i w niektórych przypadkach tak jest - ale znam wielu członków/działaczy, którzy najwyczajniej oddają PZW serce i nazywanie ich “betonem” jest zwyczajnym chamstwem.

cdn
 
 
  Tomasz Gawlik

Od: 2009-04-30

Posty: 25

26 czerwca 2009 20:24  
Wędkarstwo jako takie jest własnością publiczną i każdemu za jego promocję chwała, ale od struktury PZW wara. To, że wędkarstwo zyskało na popularności i udało się odwrocić trend spadkowy w liczebności członków to zasługa wielu ludzi i każdy kto przyłożym do tego chociaż mały palec od nogi powinien dostać za to order, ale na pewno nie pomogły w tym napastliwe wypowiedzi pod kątem PZW. Pisząc o napastlilwości nie mam na myśli Pan konkretnie bo w wypowiedziach szuka Pan spowobu na pobudzenie PZW do działania, ale proszę rozgraniczyć promocję wędkarstwa i wykorzystywanie go do komercyjnych interesów branży oraz podszywanie się pod struktury PZW oferując Kołom utrzymanie ich internetowych stron www, które to strony mogą mieć w portalu PZW. Konkretnie chodzi o portal wedkuje.pl - powinni mi podziękować za reklamę - który nie zaprasza tak jak inne serwisy wędkarzy do wspólnego dzielenia się pasją, ale ewidentnie próbuje chwytami marketingowymi podszyć się pod strukturę PZW i w ten sposób pozyskać użytkowników. Widział Pan drugi taki portal w wędkarskim internecie, który w ewidentny sposób łamie zasady? Ja nie. Strukturę PZW zostawmy PZW a inne portale niech bazują na wedkarzach - nie mieszając w to PZW. Chyba, że ktoś próbuje wykreować konkurencyjny Związek i pod płaszczykiem przyjaciela “robi swoje”. Pytanie tylko czy taka związkowa konkurencja, która rozpoczyna budowanie swojej “potegi” od chwytów poniżej pasa nie wykorzysta nas wedkarzy do swoich komercyjnych celów i potraktuje jak towar. Ja bym tego nie chciał. Poza tym podszywnaiem się nic do tego serwisu nie mam bo od strony merytorycznej są godni polecenia.

Zgadzam się z panem co do otwartości jaka obowiązuje w internecie, ale czyż portal PZW z jednostkami, uchwałami itp. nie jest przejawem takiej otwartości? Nie chcę bronić PZW i portalu, ale też staram się zachować pewną dozę obiektywności. Może warto rozważyć powołanie na portalu PZW, na rybobranie.pl i w Wiadomościach Wędkarskich - w końcu to media zależne od PZW więc i pośrednio od nas - specjalny kącik na dobre pomysy, które my internauci możemy podsuwać i my sami możemy oceniać i ulepszać by potem zwyczajnie wnioskować do ZG PZW o ich realizację. Ostatnio czytałem w portalu o pomyśle wprowadzneia płatności elektornicznych w PZW - pomysł moim zdaniem ciekawy, ale chyba umarł. Więc albo ktoś rzucił tylko rybkę przed Zjazdem albo faktycznie ktoś poważnie myśli o nas - wędkarzach - którzy nie chcą stać w kolejce do Skarbnika, dla których internet to normalne narzędzie komunikacji. Pytanie czy starsi koledzy, którzy o wielu kwestiach decydują, zastanowią się przez chwilę patrząc na Skarbnika liżącego znaczek i powiedzą DOŚĆ temu archaizmowi - czas na zmiany. Oczywiście na pełne przejście na takie płatności potrzeba czasu, ale zacząć można już teraz - jestem ZA.

Zgadzam się, że zmuszanie kogokolwiek do czegokolwiek - w szczególności w internecie - nikomu na dobre nie wyszło. Dlatego wałbrzyską uchwałę traktuję bardziej jako nawolywanie do reflekski i swoistego opamiętania a nie przymuszanie kogokolwiek do czegokolwiek. To bardziej próba wywołania chwili na zastanowienie czy ktoś kto chce wykorzystać wędkarstwo do zrobienia biznesu oddaje nam coś w zamian. Nie wirtualnego, ale namacalnego. Bez “nawijania makaronu na uszy”, dające wymierne korzyści a nie wirtualne punkty. Nie poddawajmy się marketingowym chwytom albo bierzmy za to sowite “wynagrodzenie”.

cdn
 
 
  Tomasz Gawlik

Od: 2009-04-30

Posty: 25

26 czerwca 2009 20:25  
Temat pieniędzy w działaności PZW jest tematem trudnym i wymagającym nie tylko dłuższego zastanowienia, ale również zmiany postrzegania samego wędkarstwa jako hobby a nie sposobu na wypełnienie brzuszka. Osobiście uważam, że metoda no-kill ma sens, ale nie za wszelką cenę. Ryby są również po to by je zwyczajnie zjeść jeśli uznamy to za stosowne. Prosze sobie wyobrazić stado bawołu. Łapiemy zwierzę na lasso, walczymy z nim, wygrywamy i... wypuszczamy. Trochę chore, co? Przecież jesteśmy z natury myśliwymi - może trochę odruchy nam się w procesie ewolucji zatarły, ale jednak myśliwymi. Ale też zdecydowanie jestem przeciwny mięsiarstwu i przeliczaniu wszystkiego na pieniądze. Płacimy za możlliwość wędkowania, ale to co robimy ze zdobyczą to już nasza prywatna sprawa i mamy do tego pełne prawo.

Co do dzialania na rynku to nie mogę się z Panem zgodzić. Uważam, że PZW nie ma szans konkurować na rynku. W PZW pracują ludzi znający się na rybach i wędkarstwie a nie na chwytach marketingowych. I własnie dlatego jestem za jednoznacznym wizerunkiem PZW i nie wykorzystywaniem jego strukty do prywatnych interesów.

Forum faktycznie można by trochę rozbudować, ale moze wlasnie nad tym pracuja i mile nas zaskocza - bądźmy dobrej myśli.

Za konstruktywną polemikę bardzo Panu dziękuję i oby więcej takich osób było w PZW, ale Panie Jerzy - nie trzeba niszczyć PZW żeby coś zbudować na zgliszcach, można naszą organizację zmieniać “od środka” bazując na dobrych wzorcach dostosowanych do naszej rzeczywistości - tej pozytywnej rzeczywistości.

Pozdrawiam
Tomek

PS. Kolega “gość” by się mógł podpisać. I jeśli faktycznie tak myślisz jak piszesz to ciężkie musiałeś mieć dzieciństwo... :)
 
 
  tomaszokret

Od: 2009-02-03

Posty: 447

27 czerwca 2009 05:42  
No cóż, zastanawiam się, co złego w tym, że ktokolwiek tworzy „pozazwiązkową” sieć powiązań międzywędkarskich. I czemu PZW miałoby mieć wyłączność na tworzenie ogólnopolskiego portalu skupiającego wędkarzy, nawet z wykorzystaniem struktur PZW.

Możecie sobie wyobrazić, że nagle MEN blokuje naszą-klasę pod pozorem wykorzystania struktur szkolnictwa, będącego wszak „własnością” ministerstwa? :-P

Prawda jest taka, że PZW przespało moment, gdy istniał największy popyt na stworzenie pełnowartościowego portalu wędkarskiego, czego zresztą domagali się wędkarze. Nie doceniono potęgi Internetu – wykorzystali to inni, tworząc własne domeny. Rzeczywiście spór między RO a ZG był podszyty wzajemną złośliwością, ale czy nie jest zastanawiający fakt, jak długo istniał www.pzw.pl, zanim ZG w ogóle go dostrzegł i podjął kroki w celu „odzyskania” nazwy? Czy to nie świadczy o tym, jak bardzo ten temat był w ZG… no właśnie… lekceważony? Pomijany?
Oficjalny portal ZG wówczas stał na żenującym wprost poziomie, po prostu odstraszał zarówno szatą graficzną, jak również możliwościami technicznymi, z czym zgadzają się chyba wszyscy.
PZW przegrało walkę o istnienie w sieci z powodu własnego zaniechania, a teraz próbuje odzyskać stracone pole za pomocą zakazów. Jakie to ubiegłoustrojowe! :-P Nie podejmuje się działań wybiegających w przyszłość, tylko „przechwytuje” pomysły „konkurencji”, a następnie stara się zablokować jej działanie. Ktoś wymyślił stronę internetową www.pzw przed PZW, ktoś wymyślił, że można stworzyć portal społecznościowy oparty na strukturze PZW przed PZW – a samo PZW jest opóźnione o kilka lat w stosunku do pomysłodawcy… Więc mówi „zabraniam tego czy tamtego, bo to moja własność!” i zdradza oznaki samozadowolenia, że jakieś kroki w końcu podjęło, by oficjalna strona PZW poprawiła swoją odwiedzalność.

Co więcej – owe „nielegalne” portale nadal stoją na znacznie wyższym poziomie, niż portal ZG. Zarówno pod względem szaty graficznej, jak i zawartości merytorycznej. Większość oficjalnych stron Okręgów to nadal co najwyżej słupy ogłoszeniowe, część z nich aktualizuje dane mniej więcej raz na rok, przy okazji zmiany składek. Żadnej wartości dla wędkarza, poszukującego konkretnych informacji!

Pan Gawlik ma rację – w Związku brak jest managerów, którzy myślą o pieniądzach. Bo „wymyślenie” portalu i jego organizacji to też pieniądze. Szkoda, że ZG zamiast myśleć nad uatrakcyjnieniem własnej strony (na przykład przez wysłanie bodźca do ospałych Okręgów, żeby się zajęły własnymi stronami, by odpowiadały internautom na zapytania, by włączyły się do ogólnej dyskusji) wychodzi z założenia, że ma monopol i już! Tak mi się zdaje, że to nie najlepsza droga..
 
 
  Tomasz Gawlik

Od: 2009-04-30

Posty: 25

27 czerwca 2009 08:55  
tomaszokretNo cóż, zastanawiam się, co złego w tym, że ktokolwiek tworzy „pozazwiązkową” sieć powiązań międzywędkarskich. I czemu PZW miałoby mieć wyłączność na tworzenie ogólnopolskiego portalu skupiającego wędkarzy, nawet z wykorzystaniem struktur PZW.
<br />
<br />Możecie sobie wyobrazić, że nagle MEN blokuje naszą-klasę pod pozorem wykorzystania struktur szkolnictwa, będącego wszak „własnością” ministerstwa? :-P


Uważam, że kolega myli pojęcia. PZW to nie urząd - w odrożnieniu od MENu. Poza tym jak zagwarantować spójność komunikacji z członkami, jeśli się porozchodzą po różnych portalach? Skad ja jako wędkarz mam wiedzieć gdzie szukać wiarygodnej informacji ze swojego Koła? Domyślnie pójdę na portal PZW a tam - cisza. Bo ktoś sobie wymyślił, że zrobi to gdzie indziej. To może nie należy zakazywać tak jak zrobili to koledzy z Wałbrzycha, ale zobowiązać do publikowania również w portalu PZW. Wtedy i wilk syty będzie i owca na łące pobiega trochę dłużej... :)
 
 
  Tomasz Gawlik

Od: 2009-04-30

Posty: 25

27 czerwca 2009 09:14  
tomaszokret
<br />Prawda jest taka, że PZW przespało moment, gdy istniał największy popyt na stworzenie pełnowartościowego portalu wędkarskiego, czego zresztą domagali się wędkarze. Nie doceniono potęgi Internetu – wykorzystali to inni, tworząc własne domeny. Rzeczywiście spór między RO a ZG był podszyty wzajemną złośliwością, ale czy nie jest zastanawiający fakt, jak długo istniał www.pzw.pl, zanim ZG w ogóle go dostrzegł i podjął kroki w celu „odzyskania” nazwy? Czy to nie świadczy o tym, jak bardzo ten temat był w ZG… no właśnie… lekceważony? Pomijany?
<br />Oficjalny portal ZG wówczas stał na żenującym wprost poziomie, po prostu odstraszał zarówno szatą graficzną, jak również możliwościami technicznymi, z czym zgadzają się chyba wszyscy.
<br />PZW przegrało walkę o istnienie w sieci z powodu własnego zaniechania, a teraz próbuje odzyskać stracone pole za pomocą zakazów. Jakie to ubiegłoustrojowe! :-P Nie podejmuje się działań wybiegających w przyszłość, tylko „przechwytuje” pomysły „konkurencji”, a następnie stara się zablokować jej działanie. Ktoś wymyślił stronę internetową www.pzw przed PZW, ktoś wymyślił, że można stworzyć portal społecznościowy oparty na strukturze PZW przed PZW – a samo PZW jest opóźnione o kilka lat w stosunku do pomysłodawcy… Więc mówi „zabraniam tego czy tamtego, bo to moja własność!” i zdradza oznaki samozadowolenia, że jakieś kroki w końcu podjęło, by oficjalna strona PZW poprawiła swoją odwiedzalność.


Ale zastanówmy się jaka jest rola PZW i jak wiele interesów poszczególnych wędkarzy się w nim kumuluje. Patrząc zdroworozsądkowo to gdyby PZW zatrudniało marketingowców to przeciętny wędkarz - bez obrazy, też się takim czuję - może przyjść i zarzucić PZW trwonienie jego składek na dyrdymały. Natomiast osoba bardziej światła i znająca zasady rynku stwierdzi, że bez działu PR to PZW zbyt wielu członków nie pozyska.

Mam kolegę, który był na spotkaniu administratorów poeralu PZW w Spale. I wiem, że nie prawdą jest to co kolega pisze o funkcjonalnościach portalu PZW. Możliwość zakładania stron przez poszczególne Koła była już 3-4 lata temu, ale PZW nie zrobiło temu odpowiedniej kampanii. Mając takie narzędzie jak Wiadomości Wędkarskie nie potrafili dotrzeć do własnych struktur z takim prostym przekazem - zakładajcie strony www jednostek organizacyjnych. Ale to moim zdaniem właśnie brak odpowiednich zasobów powoduje tego rodzaju sytuacje. Tak więc portal oparty na strukturze PZW wymyśliło PZW tylko tego odpowiednio nie wypromowało.

Co do zawartości merytorycznej to we wspomnianej powyżej Spale - na przełomie marca i kwietnia tego roku - przedstawiciele PZW wspominali, że PZW jako portal chce prezentować zasoby i walory organizacji a kwestie merytoryczne i komercyjne związane z internetem scedować na portal rybobranie.pl, tak by oddzielić wartwę organizacyjną od merytorycznej. Mam konto na rybobraniu i moim skromnym zdaniem nie brakuje tam niczego co portalowi społecznościowemu o tematyce wędkarskiej potrzeba. Może trochę więcej merytoryki pochodzącej od użytkownikowników bo na razie to moim zdaniem serwis społecznościowo-informacyjny a merytoryka trochę kuleje.

Miejmy więc nadzieję, że nasze kochane PZW podejdzie do promocji bardziej poważnie i wykorzystując rybobranie.pl i Wiadomości Wędkarskie będzie promowało to co ważne dla nas wędkarzy.
 
 
  Tomasz Gawlik

Od: 2009-04-30

Posty: 25

27 czerwca 2009 09:27  
tomaszokret
<br />Co więcej – owe „nielegalne” portale nadal stoją na znacznie wyższym poziomie, niż portal ZG. Zarówno pod względem szaty graficznej, jak i zawartości merytorycznej. Większość oficjalnych stron Okręgów to nadal co najwyżej słupy ogłoszeniowe, część z nich aktualizuje dane mniej więcej raz na rok, przy okazji zmiany składek. Żadnej wartości dla wędkarza, poszukującego konkretnych informacji!
<br />
<br />Pan Gawlik ma rację – w Związku brak jest managerów, którzy myślą o pieniądzach. Bo „wymyślenie” portalu i jego organizacji to też pieniądze. Szkoda, że ZG zamiast myśleć nad uatrakcyjnieniem własnej strony (na przykład przez wysłanie bodźca do ospałych Okręgów, żeby się zajęły własnymi stronami, by odpowiadały internautom na zapytania, by włączyły się do ogólnej dyskusji) wychodzi z założenia, że ma monopol i już! Tak mi się zdaje, że to nie najlepsza droga..


Czego by nie powiedzieć to ma kolega rację - PZW daje narzędzia a Okręgi z tego nie korzystają. Jedne nie korzystają bo nie chcą, nie mogą, nie wiedzą jak a inne prowadzą własne, niezależne strony by podreślić swoją niezależność. I wydają na tą niezależność pieniądze z naszych składek. Bo skoro PZW daje za darmo platformę to jaki jest sens płacenia dodatkowo za utrzymanie zewnętrznej strony Okręgu? Może wystarczy odrobina chęci i dopracowanie istniejącego rozwiązania zamiast na nie psioczyć. Jakie to nasze, polskie... Lepiej coś krytykować i wytykać niż wspólnie coś zbudować. Może wystarczy odrobina wzajemnego zrozumienia i szukanie kompromisu?

Dobra Panowie, ja juz kończę bo zaraz wyjdę na wielkiego orędownika PZW. A staram się tylko zachować - na tyle, na ile to możliwe - dużą dozę obiektywizmu. Zgadza się, że powinna być większa interaktywnoc z internautami, ale nas jest tylko część. Są też nasi starsi koledzy i oni osobiście przychodzą do Okręgów i zadają pytania. I ktoś im tam odpowiada, i nam ktoś odpowiedzieć powinien, i jeszcze powinni sie zajmować sprawami wód itd., i czy aby nie wymagamy zbyt wiele od składów osobowych w Okręgach? Oczywiście nie powinni ich tam być za dużo, ale pytanie czy w dobie nowych wyzwań np. internetu, nie powinno ich być więcej?

Jak wspomniałem w którymś z powyższych wypowiedzi, uważam że należy wykorzystać portal PZW, Wiadomości Wędkarskie i Rybobranie.pl i stworzyć platformę zbierania pomysłów od członków i wędkarzy, poddawać je ocenie i wybierać najlepsze rozwiązania. Rybobranie może służyć jako miernik od strony internetu a WW będzie narzędziem dla starszych kolegów. To taki mój skromny postulat - może ktoś z kolegów go poprze?
 
 
  dariuszkrystosiak

Od: 2008-11-24

Posty: 566

27 czerwca 2009 09:41  
goscPorządny członek PZW nie udziela się na konkurencyjnych portalach. Takich wyłamujących się "wolnomyślicieli" należy eliminować ze związku, najlepiej unieważnić egzaminy i karty wedkarskie, albo przynajmniej odciąć dostęp do łowisk PZW. Proponuję powołanie Komisji Śledczej do namierzenia winowajców oraz ABPZW (Agencji Bezpieczeństwa PZW) strzegącej naszych wód i naszego wizerunku przed takimi osobnikami.

Jerzy obawiam się że działalność na innych portalach Ty na pal możesz trafić a i mnie nie będzie oszczędzone-ale ja proszę o łagodny wymiar kary bo nie jestem działaczem tak jak Jerzy.
 
 
  dariuszkrystosiak

Od: 2008-11-24

Posty: 566

27 czerwca 2009 09:48  
kwasikCoś mnie tknęło: czy to forum to nie jest aby metoda puszczenia w kanał (ściekowy) opinii niezadowolonych z tego co się dzieje w wędkarstwie za przyczyną PZW. Dowód: w temacie "Kiedy rozwiązanie..." zadałem pytanie rzecznikowi PZW chwalącemu się, że sukcesy (tak!) PZW w gospodarowaniu na naszych wodach potwierdzają niezależne ekspertyzy, czy pokaże ekspertyzę dotyczącą Okręgu Mazowieckiego.).

Wywrotowiec i reakcjonista ;-))))Takie działania są wodą na młyn tych którzy chcą zwalczać jedynie słuszną linię działalności prowadzonej przez naszych umiłowanych działaczy.
 
 
  dariuszkrystosiak

Od: 2008-11-24

Posty: 566

27 czerwca 2009 09:59  
Gawlik TomaszI nie zgodzę się z nikim, że PZW to “beton” i “komuna” - może kiedyś tak było i w niektórych przypadkach tak jest - ale znam wielu członków/działaczy, którzy najwyczajniej oddają PZW serce i nazywanie ich “betonem” jest zwyczajnym chamstwem.

Może ustalmy 50:50?
A na poważnie,mnie jest obojętne czy na czele związku będzie komuna czy moher i przeszłość prezesa tego czy innego mnie zupełnie nie obchodzi.A skąd "beton" się wziął?A może stąd że od lat wędkarze piszę i mówią o
zmniejszeniu limitów,zwiększeniu wymiarów,większych karach za kłusownictwo ale skutek takie jak walenie głową w beton więc nazywanie ich betonem nie jest chamstwem a stwierdzeniem faktu.
 
 
  dariuszkrystosiak

Od: 2008-11-24

Posty: 566

27 czerwca 2009 10:33  
Gawlik Tomasz
<br />Czego by nie powiedzieć to ma kolega rację - PZW daje narzędzia a Okręgi z tego nie korzystają. Jedne nie korzystają bo nie chcą, nie mogą, nie wiedzą jak a inne prowadzą własne, niezależne strony by podreślić swoją niezależność. I wydają na tą niezależność pieniądze z naszych składek. Bo skoro PZW daje za darmo platformę to jaki jest sens płacenia dodatkowo za utrzymanie zewnętrznej strony Okręgu? Może wystarczy odrobina chęci i dopracowanie istniejącego rozwiązania zamiast na nie psioczyć. Jakie to nasze, polskie.

Kiedyś poszperałem po stronach ZO wchodząc z tego portalu i o ile dobrze pamiętam to niektóre okręgi ostatnią informacje miały umieszczoną ponad rok wcześniej a zdecydowana większość to aktualizacja kilkumiesięczna.
Gawlik TomaszDobra Panowie, ja juz kończę bo zaraz wyjdę na wielkiego orędownika PZW. A staram się tylko zachować - na tyle, na ile to możliwe - dużą dozę obiektywizmu. Zgadza się, że powinna być większa interaktywnoc z internautami, ale nas jest tylko część.

No,tak wychodzi;-)))Czy tutaj albo na Rybobraniu przeczytasz o tym że prezesa chyba ze skarbnikiem złapano gdzieś na kłusowaniu?Na innych portalach wędkarskich sprawa się pojawiła a tutaj zamieciona pod dywan.
Chyba w Sieradzkim okręgu odłowy gospodarcze zlecone przez ZO i protest wędkarzy,na innych portalach jest info tutaj niekoniecznie.Nieprawidłowości w jeleniogórskim,coś tam na Podkarpaciu i co cisza???
Nawet chyba z rozpędu nie zauważono działania w toruńskim gdzie zrezygnowano z odłowów gospodarczych na wodach okręgu a wędkarze wdali westchnienie ulgi że działacze zrozumieli kilka lat postulatów.Przecież tak informacja powinna wisieć na stronie jako SUKCES!!!Chyba że ZG wcale tego za sukces nie uważa.

Gawlik TomaszSą też nasi starsi koledzy i oni osobiście przychodzą do Okręgów i zadają pytania. I ktoś im tam odpowiada, i nam ktoś odpowiedzieć powinien, i jeszcze powinni sie zajmować sprawami wód itd., i czy aby nie wymagamy zbyt wiele od składów osobowych w Okręgach?

Chyba nie mają po co chodzić i pytać tak samo jak nie ma co pisać zapytani przez internet.
Lata temu zapytałem ZO Mazowsze o ilość ryb pozyskiwanych w odłowach gospodarczych na Zegrzu.
Wiosną mineło 3 a może i już 4 lata a odpowiedzi nie ma.Wiesz może dlaczego?

Gawlik TomaszJak wspomniałem w którymś z powyższych wypowiedzi, uważam że należy wykorzystać portal PZW, Wiadomości Wędkarskie i Rybobranie.pl

Jakoś dziwnie dużo reklam sprzętu na Rybobraniu,widziałbym inne informacje w takim miejscu szczególnie że w WW chyba już 1/3 stron to też reklamy.Doskonale wiem że WW z tego się utrzymuje bo ze sprzedaży to by im nie starczyło na papier i farbę po odliczeniu kosztów dystrybucji ale na portalach związkowych powinny być informację aktualne.
 
 
  Tomasz Gawlik

Od: 2009-04-30

Posty: 25

27 czerwca 2009 13:11  
Ufffff....

Wątek się zaczął od próby ochrony struktury organizacyjnej przez Wałbrzyskich wędkarzy inspirowanych uchwałą PZ PZW a kończy się rozliczaniem PZW za to czego nie zrobiło.

Czasami odnoszę wrażenie, że my internauci sprawiamy wrażenie, że wiemy wszystko najlepiej, wskazujemy, podpowiadamy a nie widzimy tego co faktycznie się dzieje i pozytywnych przejawów działalności ludzi w tzw. realu.

Bo skoro to PZW jest takie złe to jak to jest, że od 3 lat ilość członków rośnie, że do wędkarstwa i PZW garnie się coraz więcej kobiet, że szkółki wędkarskiej wyrastają jak grzyby po deszczu, itd. Oczywiście, że można oczekiwać ciągle więcej i więcej a internet wszystko przyjmie. Tylko czy narzekanie coś da? Może warto podpowiadać rozwiązania a nie tylko skupiać się na rozliczaniu?

Mamy statut, mamy prawo. I jeśli Mazowsze komuś tam nie odpowiedziało to można ich za to formalnie rozliczyć - jeśli można, bo za udostępnianiem dokumentów wszystkim i na każde zawołanie to raczej nie jestem. Działajmy, podpowiadajmy, motywujmy. Pokażmy, że można lepiej, inaczej. W każdej organizacji - nawet skostniałej - ludzie z ikrą są potrzebni i nikt im życia utrudniał nie będzie - a przynajmniej nie powinien.

A wracając do głównego tematu wątku - wędkarze niech wyrażają swoją opinię gdzie chcą, ale struktura organizacyjna jest statutową "własnością" organizacji. O tym, co dzieje się w Kole może pisać członek jako wędkarz, nie reprezentujący stanowiska jednostki organizacyjnej PZW. Ale może to ja się mylę? Może wszyscy powinni robic co im się podoba, bez trzymania się zasad - byle tylko interes się kręcił...
 
 
  amaretto

Od: 2009-01-31

Posty: 51

27 czerwca 2009 15:31  
tomaszokretNo cóż, zastanawiam się, co złego w tym, że ktokolwiek tworzy „pozazwiązkową” sieć powiązań międzywędkarskich. I czemu PZW miałoby mieć wyłączność na tworzenie ogólnopolskiego portalu skupiającego wędkarzy, nawet z wykorzystaniem struktur PZW.
<br />
<br />Możecie sobie wyobrazić, że nagle MEN blokuje naszą-klasę pod pozorem wykorzystania struktur szkolnictwa, będącego wszak „własnością” ministerstwa? :-P


Panie Tomaszu, przepraszam, ale powyższe uwagi są wręcz dziecinne, gdyż:

1. PZW to stowarzyszenie, które posiada jednostki terenowe-organizacyjne - jego struktura jest wyłącznie jego własnością - z uwagi na zwykłą niewiedzę informuję ponadto, że stowarzyszenie PZW jest wpisane jednocześnie do rejestru przedsiębiorców, co w ujęciu prawnym oznacza podmiot prawa, który prowadzi we własnym imieniu działalność gospodarczą i podlega ochronie prawnej, w tym jego struktura

2. Klasy, w rozumieniu: szkolnictwo-oświata to elementarna jednostka "szkoły", czyli instytucji oświatowo-wychowawcza zajmująca się kształceniem i wychowaniem w państwie - szkoła nie jest własnością ministerstwa, jest utrzymywana przez wszystkich obywateli z podatków, stąd jej powszechność i własność wszystkich obywateli - PZW natomiast nie jest "budżetówką", jest prywatnym przedsiębiorcą w rozumieniu prawa własności

Polecam lekturę podstaw państwowości oraz co nieco choć z ustawy o swobodzie działalności gospodarczej.
 
 
  dariuszkrystosiak

Od: 2008-11-24

Posty: 566

28 czerwca 2009 01:14  
Gawlik TomaszWątek się zaczął od próby ochrony struktury organizacyjnej przez Wałbrzyskich wędkarzy inspirowanych uchwałą PZ PZW a kończy się rozliczaniem PZW za to czego nie zrobiło.

Taka opcja nie istnieje,znaczy rozliczenie.PZW wszelkie sugestie i doniesienia jakby ma gdzieś i chyba dlatego inne
portale o tym piszące mają większą popularność,jednak to co piszę gdzie indziej nie dociera do ZG a może powinno?Media rozliczają rząd czy sejm więc takie media wędkarskie próbują rozliczać związek co nie przynosi żadnego efektu.
 
 
  amaretto

Od: 2009-01-31

Posty: 51

28 czerwca 2009 08:26  
dariuszkrystosiak
<br />Taka opcja nie istnieje,znaczy rozliczenie.PZW wszelkie sugestie i doniesienia jakby ma gdzieś i chyba dlatego inne portale o tym piszące mają większą popularność,jednak to co piszę gdzie indziej nie dociera do ZG a może powinno?Media rozliczają rząd czy sejm więc takie media wędkarskie próbują rozliczać związek co nie przynosi żadnego efektu.


Panie Dariuszu, te "inne" portale to nie jest żadna "opozycja" uprawniona do rozliczania kogokolwiek i cokolwiek, to przecież przeważnie grupka entuzjastów wędkarstwa, która ma tylko własny pogląd na rzeczywistość PZW, przeważnie nie mając o praktyce zielonego pojęcia i realiach użytkowania wód od Skarbu Państwa i właśnie z tej niewiedzy tworzą jakąś grupkę "niezadowolonych". Próba porównania PZW do tych "innych" jest wręcz niestosowna. Grupka "niezadowolonych" nie potrafiąc realnie wpływać na działalaność PZW tylko zwyczajnie szczeka i pluje jadem nie proponując nic w zamian - to taka mentalna Samoobrona przy PZW. Jak ta partia skończyła, to wie każdy.
 
 
  Grzegorz Mańdok

Od: 2009-04-22

Posty: 25

29 czerwca 2009 18:55  
Nie potrafię zrozumieć intencji zawartych w tej informacji a zwłaszcza ostatniej jej części w której pisze się o jej celu którym jest wyeliminowanie działań związanych z wypaczaniem treści informacji . Czyżby ZG PZW i ZO PZW Wałbrzych miał zamiar zamknąć usta wszystkim niezadowolonym swoim członkom mających inne zdanie niż ZG PZW o tym co dzieje się w strukturach naszej organizacji i mających inne zdanie na jej sposób działania w przyszłości . Jak zrozumieć słowa o wypaczaniu informacji ? . Czyżby zdania odmienne od ZG PZW były niedopuszczalne ? . Żyjemy przecież w Kraju demokratycznym i każdy ma prawo do głoszenia swoich poglądów . Z Statutu PZW również wynika że nasze struktury i działania powinny opierać się o takie zasady . To przecież my członkowie jesteśmy tą organizacją i to my mamy prawo wybierać jej władze i nakreślać dalsze plany jej działalności . Na stronie internetowej ZG PZW której jestem dość często czytelnikiem można zapoznać się przede wszystkim z informacjami i zdaniem prezentowanym przez ZG PZW , większość to artykuły pełne samozadowolenia i trudno tu szukać zdań odrębnych „opozycji” która również powinna mieć możliwość zaprezentowania swoich poglądów bo przecież też jest częścią naszej organizacji a gdy uda jej się pozyskać większość będzie miała prawo do zarządzania tą Organizacja . Wystarczy poczytać tylko kilka artykułów opisujących obecnie odbywające się Okręgowe Zjazdy Delegatów na stronie ZG PZW i relacje z tych samy obrad na innych stronach internetowych , właśnie „komercyjnych” gdzie do głosu próbuje dojść „opozycja” . Relacje te są niejednokrotnie skrajnie odmienne . Aby móc wyrobić sobie prawdziwe zdanie powinniśmy mieć możliwość zapoznania się ze zdaniami i poglądami obu stron . Mam wrażenie że próbuje się odciąć „opozycję” od dostępu do środków przekazu . Pozdrawiam wszystkich Grzegorz  
 
  maniekpc

Od: 2009-06-21

Posty: 23

29 czerwca 2009 19:18  
te "inne" portale to nie jest żadna "opozycja" uprawniona do rozliczania kogokolwiek i cokolwiek, to przecież przeważnie grupka entuzjastów wędkarstwa, która ma tylko własny pogląd na rzeczywistość PZW, przeważnie nie mając o praktyce zielonego pojęcia i realiach użytkowania wód od Skarbu Państwa i właśnie z tej niewiedzy tworzą jakąś grupkę "niezadowolonych". Próba porównania PZW do tych "innych" jest wręcz niestosowna. Grupka "niezadowolonych" nie potrafiąc realnie wpływać na działalaność PZW tylko zwyczajnie szczeka i pluje jadem nie proponując nic w zamian - to taka mentalna Samoobrona przy PZW. Jak ta partia skończyła, to wie każdy.[/quote]


ta" grupka entuzjastów wędkarstwa" w porównaniu z tą grupką zatwardziałych w ZG i ZO to jak ocean do bajora. nie doceniasz pan ,daj Boże na własną zgubę,tej rzeszy niezadowolonych .
 
 
  tomaszokret

Od: 2009-02-03

Posty: 447

29 czerwca 2009 20:21  
Do AMARETTO:
Amaretto ma tylko własny pogląd na rzeczywistość PZW, przeważnie nie mając o praktyce zielonego pojęcia i realiach użytkowania wód od Skarbu Państwa i właśnie z tej niewiedzy tworzą jakąś grupkę "niezadowolonych".


I tu się zgodzę, i owszem, większość jadowitych uwag pod adresem PZW wynika z braku "zielonego pojęcia". Z ubolewaniem stwierdzam, że faktycznie tak jest, że przeciętny wędkarz zna PZW od strony wody, a nie od strony biurka.

Z ubolewaniem stwierdzam również, że PZW nie wykorzystuje swojego własnego portalu do krzewienia owej wiedzy tajemnej dla większości, w sposób łatwy, prosty i przyjemny. A ma przecież możliwość! Nie - PZW pozamyka inne portale, żeby jadu mniej było...
 
 
  Tomasz Gawlik

Od: 2009-04-30

Posty: 25

29 czerwca 2009 20:49  
Mańdok GrzegorzNie potrafię zrozumieć intencji zawartych w tej informacji a zwłaszcza ostatniej jej części w której pisze się o jej celu którym jest wyeliminowanie działań związanych z wypaczaniem treści informacji . Czyżby ZG PZW i ZO PZW Wałbrzych miał zamiar zamknąć usta wszystkim niezadowolonym swoim członkom mających inne zdanie niż ZG PZW o tym co dzieje się w strukturach naszej organizacji i mających inne zdanie na jej sposób działania w przyszłości . Jak zrozumieć słowa o wypaczaniu informacji ? . Czyżby zdania odmienne od ZG PZW były niedopuszczalne ? . Żyjemy przecież w Kraju demokratycznym i każdy ma prawo do głoszenia swoich poglądów . Z Statutu PZW również wynika że nasze struktury i działania powinny opierać się o takie zasady . To przecież my członkowie jesteśmy tą organizacją i to my mamy prawo wybierać jej władze i nakreślać dalsze plany jej działalności .


Panie Grzegorzu, w moim odczuciu nie chodzi o zamykanie ust nikomu bo to w internecie nie jest możliwe. Chodzi tam tylko o to by na innych portalach wypowiadali się wędkarze w imieniu własnym a nie w imieniu jednostek organizacyjnych PZW. Osobowość prawną zgodnie ze statutem posiadają Okręgi, więc to one powinny decydować - w formie uchwały - o ewentualnej prezentacji swoich dokonać na takiej czy innej stronie internetowej. Strony www Kół na portalach komercyjnych to rozmywanie informacji dla osób nie związanych z PZW. Dla przecięknego Polaka, który chce zacząć swoją przygodę z wędkarstwem PZW przygotowało swój portal by go poprowadzić "za rączkę" do swojej jednostki organizacyjnej. Bo nie od dziś wiadomo, że w jedności siła i im organizacja większa tym bardziej muszą się z nią liczyć decydenci. Oczywiście i w naszym PZW są róne patologie, ale po to mamy statut i prawo by z nimi walczyć.

Raz jeszcze się powtórzę - pokazujmy jak działać lepiej, efektywniej a wszytkim nam będzie lepiej.
 
 
  Grzegorz Mańdok

Od: 2009-04-22

Posty: 25

29 czerwca 2009 20:59  
Prezentowane na tych portalach opinie i relacje to nie tylko opinie szeregowych członków (znad wody) a w większości Działaczy naszych Kół i Delegatów na Zjazdy Okregowe którzy mieli tam odmienne zdania i próbowali przekazać na Zjeździe opinie i problemy które docierały do nich od szeregowych członków czyli wędkarzy . Przecież to również Oni reprezentowali nas szeregowych członków na tych Zjazdach i mieli prawo a nawet obowiązek przekazania tego co nas boli . Problemów na dole jest naprawdę dużo i należało by ich przynajmniej wysłuchać nie mówiąc o tym że należało by je próbować rozwiązać . Myślenie kategoriami że tylko my mamy rację a głos szeregowych członków PZW to tylko szczekanie niedouczonych i niezorientowanych jest chyba nieporozumieniem . Pozdrawiam Grzegorz  
 
  amaretto

Od: 2009-01-31

Posty: 51

29 czerwca 2009 21:45  
Mańdok GrzegorzPrezentowane na tych portalach opinie i relacje to nie tylko opinie szeregowych członków (znad wody) a w większości Działaczy naszych Kół i Delegatów na Zjazdy Okregowe którzy mieli tam odmienne zdania i próbowali przekazać na Zjeździe opinie i problemy które docierały do nich od szeregowych członków czyli wędkarzy . Przecież to również Oni reprezentowali nas szeregowych członków na tych Zjazdach i mieli prawo a nawet obowiązek przekazania tego co nas boli . Problemów na dole jest naprawdę dużo i należało by ich przynajmniej wysłuchać nie mówiąc o tym że należało by je próbować rozwiązać . Myślenie kategoriami że tylko my mamy rację a głos szeregowych członków PZW to tylko szczekanie niedouczonych i niezorientowanych jest chyba nieporozumieniem . Pozdrawiam Grzegorz


Panie Grzegorzu, jest Pan idealnym przykładem "tych niezadowolonych", którzy w wyniku niedowartościowania, niespełnionych ambicji i odrzucenia przez większość, uogólniają i projektują na "tych innych". To właśnie jest demokracja, która w PZW jest wg mnie bardzo rozbudowana - oczywiście teoretycznie, w regulaminach - wystarczy tylko umieć z niej skorzystać. Już M.Rej pisał "takie utwory, jaki i pospólstwo jest" ...
 
 
  amaretto

Od: 2009-01-31

Posty: 51

29 czerwca 2009 21:50  
maniekpcte "inne" portale to nie jest żadna "opozycja" uprawniona do rozliczania kogokolwiek i cokolwiek, to przecież przeważnie grupka entuzjastów wędkarstwa, która ma tylko własny pogląd na rzeczywistość PZW, przeważnie nie mając o praktyce zielonego pojęcia i realiach użytkowania wód od Skarbu Państwa i właśnie z tej niewiedzy tworzą jakąś grupkę "niezadowolonych". Próba porównania PZW do tych "innych" jest wręcz niestosowna. Grupka "niezadowolonych" nie potrafiąc realnie wpływać na działalaność PZW tylko zwyczajnie szczeka i pluje jadem nie proponując nic w zamian - to taka mentalna Samoobrona przy PZW. Jak ta partia skończyła, to wie każdy.

<br />
<br />
<br />ta" grupka entuzjastów wędkarstwa" w porównaniu z tą grupką zatwardziałych w ZG i ZO to jak ocean do bajora. nie doceniasz pan ,daj Boże na własną zgubę,tej rzeszy niezadowolonych .[/quote]

Panie Maniek, bycie "entuzjastą wędkarstwa" to dużo za mało, by móc zmieniać rzeczywistość. Niech ta grupka sie poduczy, douczy, doczyta, przestudiuje, przeanalizuje rzeczywistość gopodarowania na wodach w odniesieniu do sztywnych operatów i wymogów. Niech te grupki pokażą na co je stać, niech porwą tłumy na zebraniach wyborczych. Niech dadzą się wybrać. Niech rządzą ... inaczej to tylko zwykły i tani populizm.
 
 
  amaretto

Od: 2009-01-31

Posty: 51

29 czerwca 2009 21:55  
tomaszokretDo AMARETTO:
Amaretto ma tylko własny pogląd na rzeczywistość PZW, przeważnie nie mając o praktyce zielonego pojęcia i realiach użytkowania wód od Skarbu Państwa i właśnie z tej niewiedzy tworzą jakąś grupkę "niezadowolonych".

<br />
<br />I tu się zgodzę, i owszem, większość jadowitych uwag pod adresem PZW wynika z braku "zielonego pojęcia". Z ubolewaniem stwierdzam, że faktycznie tak jest, że przeciętny wędkarz zna PZW od strony wody, a nie od strony biurka.
<br />
<br />Z ubolewaniem stwierdzam również, że PZW nie wykorzystuje swojego własnego portalu do krzewienia owej wiedzy tajemnej dla większości, w sposób łatwy, prosty i przyjemny. A ma przecież możliwość! Nie - PZW pozamyka inne portale, żeby jadu mniej było...


Panie Tomaszu, to oczywiście żart z poprzedniej epoki, aby przeciwnikom zamykać możliwość wypowiadania się ;) PZW wg mnie, patrząc nieco w jego rys historyczny, broniło, broni i będzie się bronić samo, nie potrzebuje drastycznych posunięć, nie ma takiej potrzeby - to jest właśnie mądrość członków PZW na przełomie dziejów.
 
 
  maniekpc

Od: 2009-06-21

Posty: 23

29 czerwca 2009 23:37  
Amaretto
maniekpcte "inne" portale to nie jest żadna "opozycja" uprawniona do rozliczania kogokolwiek i cokolwiek, to przecież przeważnie grupka entuzjastów wędkarstwa, która ma tylko własny pogląd na rzeczywistość PZW, przeważnie nie mając o praktyce zielonego pojęcia i realiach użytkowania wód od Skarbu Państwa i właśnie z tej niewiedzy tworzą jakąś grupkę "niezadowolonych". Próba porównania PZW do tych "innych" jest wręcz niestosowna. Grupka "niezadowolonych" nie potrafiąc realnie wpływać na działalaność PZW tylko zwyczajnie szczeka i pluje jadem nie proponując nic w zamian - to taka mentalna Samoobrona przy PZW. Jak ta partia skończyła, to wie każdy.

<br /><br />
<br /><br />
<br /><br />ta" grupka entuzjastów wędkarstwa" w porównaniu z tą grupką zatwardziałych w ZG i ZO to jak ocean do bajora. nie doceniasz pan ,daj Boże na własną zgubę,tej rzeszy niezadowolonych .

<br />
<br />Panie Maniek, bycie "entuzjastą wędkarstwa" to dużo za mało, by móc zmieniać rzeczywistość. Niech ta grupka sie poduczy, douczy, doczyta, przestudiuje, przeanalizuje rzeczywistość gopodarowania na wodach w odniesieniu do sztywnych operatów i wymogów. Niech te grupki pokażą na co je stać, niech porwą tłumy na zebraniach wyborczych. Niech dadzą się wybrać. Niech rządzą ... inaczej to tylko zwykły i tani populizm.[/quote]

panie amaretto,jak ta rzeczywistość i to niedouczone bydło się panu zwali na łeb ,to żebyś pan nie był za bardzo zdziwiony bo z rozdziawioną gęba mimo (zakładam ze tak )swoich fakultetów będziesz wyglądał głupio.w tej grupce o której nie masz pan pojęcia ,są ludzie którzy swoją wiedzą zagonią was w kozi róg . ogólnie zal mi pana panie anonimie -amaretto,bo cwaniakujesz pan zanadto .
 
 
  Grzegorz Mańdok

Od: 2009-04-22

Posty: 25

30 czerwca 2009 00:19  
Panie Ammaretto – wypowiadając się na forum i to w tak poważnym Portalu jakim jest Portal PZW wypadało by przynajmniej się przedstawić . Ocenianie innych będąc anonimowym mówcą nie należy chyba do dobrego tonu i nie świadczy dobrze o Pana odwadze . Ja osobiście po raz pierwszy wziąłem udział w dyskusji na forum tego portalu i miałem odwagę podać dokładne swoje dane i wstawiłem nawet swoje własne zdjęcie . Moim zdaniem dyskusja na forum na jakikolwiek temat powinna być wymianą poglądów popartą własnymi argumentami a nie próbą oceniania poglądów innych samemu nie wnosząc do dyskusji żadnych merytorycznych informacji .
Pozdrawiam Grzegorz
 
 
  amaretto

Od: 2009-01-31

Posty: 51

30 czerwca 2009 08:15  
maniekpc
<br />panie amaretto,jak ta rzeczywistość i to niedouczone bydło się panu zwali na łeb ,to żebyś pan nie był za bardzo zdziwiony bo z rozdziawioną gęba mimo (zakładam ze tak )swoich fakultetów będziesz wyglądał głupio.w tej grupce o której nie masz pan pojęcia ,są ludzie którzy swoją wiedzą zagonią was w kozi róg . ogólnie zal mi pana panie anonimie -amaretto,bo cwaniakujesz pan zanadto .


Pnie Maniek, oczekuję, aby ta grupa zjawiała się regularnie na zebranicach sprawozdawczo-wyborczych. Niech w końcu zrobią ten związek wędkarski. Już nie moge się doczekać efektów.
 
 
  amaretto

Od: 2009-01-31

Posty: 51

30 czerwca 2009 08:17  
Mańdok GrzegorzPanie Ammaretto – wypowiadając się na forum i to w tak poważnym Portalu jakim jest Portal PZW wypadało by przynajmniej się przedstawić . Ocenianie innych będąc anonimowym mówcą nie należy chyba do dobrego tonu i nie świadczy dobrze o Pana odwadze . Ja osobiście po raz pierwszy wziąłem udział w dyskusji na forum tego portalu i miałem odwagę podać dokładne swoje dane i wstawiłem nawet swoje własne zdjęcie . Moim zdaniem dyskusja na forum na jakikolwiek temat powinna być wymianą poglądów popartą własnymi argumentami a nie próbą oceniania poglądów innych samemu nie wnosząc do dyskusji żadnych merytorycznych informacji .
<br />Pozdrawiam Grzegorz


Panie Grzegorzu, niech mą siłą będzie siła argumentów - to wystarczy ;) Prosze poczytać powyższe moje posty raz jeszcze - staram się być maksymalnie obiektywny i bezstronny.
 
 
  hektores

Od: 2009-04-10

Posty: 54

30 czerwca 2009 12:48  
Powinna być jedna oficjalna strona PZW i tyle
po co wymienianie innych stron
Ktoś tu chyba chce namącić
Użytkuje inne fora bo tam mam znajomych i kolegów i co to ma wspólnego z PZW
powiem nic, bo tam łączy nas pasja a nie rozporządzenia czy ustawy
Dziękuje PZW za to ze podzieliła polskich wędkarzy okręgami !!!!!!!
Co jest w złego w tym że na innych portalach wytyka się błędy i głupotę w PZW
....... po prostu nie da się skasować posta
Kiedyś dojdzie do tego że PZW przestanie istnieć bo znajdą sie inni dzierżawcy wód
a to chyba już nie długo nastąpi bo brzegi już dawno są dzierżawione

Płacimy składki i chcemy by PZW było dla wędkarzy a nie wędkarze dla was
 
 
  Jerzy Kowalski

Od: 2008-11-20

Posty: 444

30 czerwca 2009 17:19  
Gawlik TomaszSzanowny Panie Jerzy...

nadzieję wielką mam, że nasza dyskusja nie zdominuje tego wątku ...


Szanowny Panie Tomaszu,

Jak Pan widzi - trudno o zdominowanie dyskusji, ;-))) ale poruszył Pan wiele kwestii, do których chciałbym się odnieść. Natomiast zanim dam radę ustosunkować się do nich, chciałbym zwrócić Pana uwagę na kilka kwestii związanych z przedmiotem tej dyskusji, nawiązujących też do kilku tez z Pańskiej wypowiedzi .... Może nawet zechce Pan skomentować te informacje z publicznej przestrzeni, dotyczące działań gospodarczych podejmowanych przez PZW. Może ma Pan wiedzę o tym, jakich dochodów przysparzają stowarzyszeniu te przedsięwzięcia, które są w dobrej sytuacji ekonomicznej, skoro planują zatrudnienie ludzi. Na marginesie - żeby zatrudniać ludzi trzeba mieć dochody, zapewniające ich utrzymanie - nie trzeba tego robić wydając składki na zasadzie prostej redystrybucji ... ale o tym potem ... ;-)))))

Pozdrawiam serdecznie

Jerzy Kowalski

............................................................................
(Polski Portal Wędkarski Rybobranie.pl sp. z o.o.
ul. Twarda 42 lok. 302
00-831 Warszawa
tel. 022 654 86 05
mail: biuro@rybobranie.pl
web: www.rybobranie.pl)

.............................................................
Cennik pakietów usług oferowanych w ramach portalu. (Rybobranie.pl)
Ceny podane są w PLN i obejmują opłatę za 1 rok. Cena netto.
Pakiet usług/Klient Agroturystyka, łowiska Pensjonaty, hotele Sklepy. hurtownie Importerzy. producenci
Pakiet KONTAKT 100 300 300 300
Pakiet FULL 200 500 500 700
Pakiet FULL + WWW 250 600 600 900

......................................................................................
Praca
Zatrudnimy od zaraz!

Specjalistów ds. Sprzedaży i Marketingu oraz Przedstawicieli Regionalnych

Polski Portal Wędkarski Rybobranie.pl w związku z dynamicznie rozwijającym się serwisem, w którym znajduje się wszystko co związane z jednym z najbardziej popularnych hobby – wędkarstwem, gdzie znajdują się aktualne informacje związane z wędkarstwem, informacje o promocjach i konkursach organizowanych przez klientów, szczegółowej informacje o nowościach pojawiających się na rynku oraz fotoreportaże z wędkarskich wypraw. W "katalogu" znajduje się ponad dwa tysiące podmiotów związanych z wędkarstwem: sklepy, hurtownie, łowiska, gospodarstwa agroturystyczne itp. W dziale ogłoszeń można kupić lub sprzedać sprzęt wędkarski. Nowy sprzęt można również kupić w pasażu handlowym. Uruchomiliśmy również Ogólnopolski Program Wędkarskiej Karty Rabatowej, z którym można się zapoznać w dziale "karta rabatowa".

Obecnie poszukujemy osób na stanowisko:

Specjalista ds. Sprzedaży i Marketingu

Miejsce pracy: Warszawa

oraz

poszukujemy osób na stanowisko:

Przedstawiciel Regionalny
(z terenu całej Polski)


Oferujemy:
- motywacyjny system wynagrodzeń,
- profesjonalne narzędzia pracy,
- system szkoleń wdrożeniowych i sprzedażowych,
- stałą opiekę merytoryczną,
- możliwość rozwoju w dynamicznie rozwijającej się firmie.

.................................................................................................
MDS:CenterNet S.A. zawarł Porozumienie o współpracy z Polskim Portalem Wędkarskim Rybobranie.pl
Poniedziałek, 27 października 2008 (18:20)
Raport bieżący nr 49/2008
Podstawa prawna:
Art. 56 ust. 1 pkt 1 Ustawy o ofercie - informacje poufne
Zarząd Narodowego Funduszu Inwestycyjnego Midas S.A. ("Fundusz") informuje, że w dniu 27 października 2008 roku otrzymał zawiadomienie o podpisaniu przez CenterNet S.A. (spółka w 100% zależna od Funduszu) Porozumienia o współpracy z Polskim Portalem Wędkarskim Rybobranie.pl w zakresie tworzenia oraz sprzedaży produktów i usług telefonii komórkowej wraz z usługami dodanymi, istotnymi dla grupy docelowej.
Polski Portal Wędkarski Rybobranie.pl to wspólne przedsięwzięcie Polskiego Związku Wędkarskiego i DirNet Sp. z o.o. Rybobranie.pl łączy Polski Związek Wędkarski i jego wiedzę merytoryczną z zakresu wędkarstwa oraz doświadczenia DirNet\'u w prowadzeniu internetowych projektów inwestycyjnych. Rybobranie.pl gromadzi i aktywizuje społeczność ok. 600 tys. wędkarzy zrzeszonych przy Polskim Związku Wędkarskim.
Podpisanie Porozumienia o współpracy stanowi następny krok w realizacji strategii Spółki CenterNet S.A.
Jacek Felczykowski - Prezes Zarządu
Emitent

(cdn)
 
 
  Jerzy Kowalski

Od: 2008-11-20

Posty: 444

30 czerwca 2009 17:19  
....................................................................................................................................................................
4. Czy tylko spółka Rybobranie.pl jest upoważniona do podpisywania Umów i pośredniczenia w sprzedaży?
Tak. Za pośrednictwo w sprzedaży swoich usług Polska Telefonia Cyfrowa - właściciel marki Era - wypłaca prowizję. Zazwyczaj prowizja ta trafia do Autoryzowanych Doradców Biznesowych i klient ostateczny - w tym przypadku PZW - nie ma z tego jakichkolwiek korzyści. Rybobranie.pl - spółka zależna PZW - za pośredniczenie w tej transakcji wynegocjowało prowizję, która zostanie przeznaczona na sfinansowanie systemów informatycznych wspomagających działalność związaną z utrzymaniem obecnych i pozyskiwaniem nowych członków PZW np. prezentowanie w internecie łowisk wraz z istniejącą wokół nich infrastrukturą (parkingi, drogi dojazdowe, stanice itp.).

...........................................................................................................................
Zmiana Zarządu w spółce zależnej - Rybobranie.pl 15 październik 2008 16:06

W dniu 15 października br. odbyło się Zgromadzenie Wspólników w naszej spółce zależnej - Polskim Portalu Wędkarskim Rybobranie.pl, na którym powołany został nowy Zarząd w składzie Artur Chyła - Prezes Zarządu i Antoni Kustusz - Członek Zarządu.
Artur Chyła posiada bogate doświadczenie w zarządzaniu rozproszonymi strukturami sprzedaży bezpośredniej. Był członkiem zarządów instytucji finansowych oraz osobą zarządzającą strukturami sprzedaży w ogólnopolskim katalogu firm.
Antoni Kustusz posiada bogate doświadczenie dziennikarskie oraz ogromna wiedzę związaną z wędkarstwem. Pełni również funkcję rzecznika prasowego Polskiego Związku Wędkarskiego.
 
 
  dariuszkrystosiak

Od: 2008-11-24

Posty: 566

30 czerwca 2009 17:58  
No tak,to teraz rozumiem czemu na Rybobraniu prawie same reklamy sprzętu,jak zaczynali to tak nie było.
Ciekaw jestem ile mają wejść miesięcznie?Wątpię żeby osiągneli takie wyniki jak portale na których nie ma reklam.
 
 
  Grzegorz Mańdok

Od: 2009-04-22

Posty: 25

30 czerwca 2009 18:35  
Do Pana Amaretto :
Moja wypowiedź skierowana do Pana była związana z tym postem który był kierowany bezpośrednio do mnie w którym ocenia Pan moją osobę nie posiadając do tego żadnych merytorycznych informacji i jest to moim zdaniem wielce niestosowne a robi Pan to będąc anonimowym rozmówcą . Podobnie postępuje Pan w stosunku do innych wypowiadających się na forum mających odmienne od Pana zdanie . Dlatego moja uwaga o potrzebie merytorycznej wymianie poglądów w dyskusji na dany temat a nie ciągłe ocenianie innych nie mając do tego żadnych podstaw . Na portalu w moim profilu przedstawiłem się bardzo szczegółowo wraz z adresem i nr telefonu . Obecnie jestem już emerytem , członkiem PZW od 12 roku życia . Z swojego życia osobistego i zawodowego jestem bardzo zadowolony i czuję się spełniony co próbuje Pan kwestionować . Przebywając od kilku lat na emeryturze ciągle mam wielu przyjaciół wśród osób z którymi współpracowałem zawodowo będąc ich bezpośrednim przełożonym . Nigdy nie ubiegałem się o żadne stanowiska w PZW i nie mam zamiaru tego robić .
Jak większość członków PZW należę tylko do tych płacących składki o których co wynika z Pana wypowiedzi ma Pan niezbyt dobre zdanie a zwłaszcza gdy próbują czegoś żądać w zamian za płacone składki . Swój głos jako członek PZW oddaję wybranym przez Koło delegatom którzy sami zgłaszają chęć działania w naszej organizacji i wszem i wobec głoszą że mają zamiar coś zmienić aby ułatwić życie nam szeregowym członkom . Niestety część z nich nie wywiązuje się z danych obietnic bo chodziło im tylko o możliwość wejścia w struktury naszej organizacji . Najczęściej to właśnie oni kwestionują kompetencje tych innych wybranych w Kołach Delegatów którzy próbują na Zjazdach być lojalni w stosunku do swych wyborców i przedstawić nurtujące ich problemy . Aby nie być gołosłowny i nie zostać nazwany przez Pana szczekaczem podam tylko jeden z wielu problem nurtujący wszystkich wędkarzy w naszym Okręgu PZW Katowice . Rozdrobnione struktury PZW które powstały po dostosowaniu ich do powstałego kiedyś podziału administracyjnego Kraju i rejonizacje spowodowały że nasz Okręg jest jednym z najmniejszych pod względem powierzchni i ilości wód które są jeszcze przydatne do wędkowania a odwrotnie proporcjonalne do ilości członków PZW w naszym Okręgu . Co roku z wykazu naszych wód znikają następne ogólnodostępne łowiska które albo zostają przekształcone w łowiska komercyjne lub przechodzą w ręce prywatnych właścicieli tak jak n.p. odcinek górnej Wisły od jej źródeł do ujścia do zbiornika zaporowego Goczałkowice . Próbowano nas przekonać że problem zostanie rozwiązany przez połączenie trzech sąsiadujących okręgów PZW Katowice , Bielsko Biała i Częstochowa oraz poprzez porozumienia międzyokręgowe . Te wspomniane powyżej okręgi przez wiele lat gospodarowały razem na swoich wodach ale kłótnie o kasę pomiędzy ich Zarządami spowodowały odłączenie się Okręgu PZW Bielsko Biała co w znacznym stopniu ograniczyło nam szarym członkom dostęp do wód PZW bez konieczności ponoszenia dodatkowych opłat za wędkowanie w innych Okręgach . Obiecane porozumienia między okręgami które miały poprawić sytuację też nie spełniają swojego zadania bo są podpisywane z Okręgami znacznie odległymi a nie z tymi z którymi Okręg PZW Katowice bezpośrednio sąsiaduje . Takie decyzje powodują że z roku na rok coraz bardziej rośnie presja wędkarska na łowiskach ogólnodostępnych w naszego Okręgu . Jest to tylko jeden z wielu problemów w naszym Okręgu . Czytając dyskusje na wielu wędkarskich portalach można się przekonać że i w innych Okręgach jest też jeszcze dużo do zrobienia . Jeżeli ma pan odwagę publicznie twierdzić że wszystko jest super a tych którzy wszystkich którzy mają zamiar coś zrobić i tych niezadowolonych z obecnej sytuacji nazywać „szczekaczami plującymi jadem” to gratuluję dobrego samopoczucia . Zniżając się do poziomu Pana dyskusji przypomina mi Pan pieska który ze strachu uciekł do budy i tam głośno szczeka bo nie potrafił się nam Pan nawet przedstawić i trudno ocenić czy dyskutujemy z małolatem który ma zamiar zrobić zadymę na forum czy z jakąś osobą w miarę rozsądną i kompetentną .
Pozdrawiam Grzegorz
 
 
  Jerzy Kowalski

Od: 2008-11-20

Posty: 444

30 czerwca 2009 19:16  
Gawlik TomaszSzanowny Panie Jerzy...
nadzieję wielką mam, że nasza dyskusja nie zdominuje tego wątku i chętnie się z Panem umówię na wspólne wędkowanie, ale daleko mamy do siebie geograficznie więc to pewnie za czas jakiś.

<br />Pisząc już konkretnie i nazywając sprawy po imieniu, to co do kwestii Rybiego Oka i domeny pzw.pl to wiem jedno - RO to jest to niekwestionowana skarbnica wiedzy wędkarskiej a pzw.pl to domena niejako w domyśle przynależna PZW. Może gdyby RO nie opluwało PZW to by się dogadali, ale sprawdzić już tego nie sprawdzimy.
<br />
<br />Co do archiwalnych wersji portalu a wcześniej strony PZW to pewnie są w internecie narzędzia, które w szczątkowy sposób potrafią to odzyskać. Ja pamiętam stronę PZW sprzed 5 lat, gdzie faktycznie można by nią straszyć młodych internautów, ale te czasu już jednak minęły.
(...)
Za konstruktywną polemikę bardzo Panu dziękuję i oby więcej takich osób było w PZW, ale Panie Jerzy - nie trzeba niszczyć PZW żeby coś zbudować na zgliszcach, można naszą organizację zmieniać “od środka” bazując na dobrych wzorcach dostosowanych do naszej rzeczywistości - tej pozytywnej rzeczywistości.


Szanowny Panie Tomaszu,

Cieszę się, że zauważa Pan sensowność zmiany funkcjonowania PZW, który ma szczęście, że funkcjonują w nim ludzie znający się na rzeczy. Ważne w tym jest, żeby słuchać co tacy ludzie mają do powiedzenia i rewidować stereotypowe nastawienia, które utrudniają czy wręcz uniemozliwiają zmiany funkcjonowania. Zmiana statusu prawnego PZW, funkcjonowanie w charakterze stowarzyszenia, niewiele zmieniło, niestety. A to jest podstawowe zagadnienie warte rozważenia. Ale o tym za chwilę…. ;-)))

Zaszłości sprawdzić trudno, zwłaszcza w sytuacji kiedy emocje dominują nad racjonalną, wyważoną oceną sytuacji. Gdyby powstrzymał się Pan od emocjonalnych określeń w rodzaju „opluwał”, nie stosował „odpowiedzialności zbiorowej”, to więcej mógłby Pan zauważyć, zwłaszcza okazji do funkcjonalnego współistnienia. Ten cały spór był zupełnie niepotrzebny, co wyraźnie widać w dalszym przebiegu zdarzeń. Tych kilka lat temu po wpisaniu w Google „pzw” pokazywało się łącze do portalu „Rybie Oko”. Dziś po wpisaniu „pzw” pokazuje się portal PZW, strony kół, okręgów itp. Wystarczyło sprawne działanie w sieci i efekt jest o wiele większy niż wynikający z jakiegokolwiek rozstrzygnięcia procesowego. A mógł być jeszcze lepszy, wizerunkowo i merytorycznie lepszy.
Dlatego też szkoda powtarzać te same błędy, które popełniono przed laty.

Stowarzyszenie jest między innymi po to, żeby godzić i łączyć, a nie dzielić. Ludzie pełniący funkcje publiczne też muszą uzbroić się w ogromną cierpliwość, w wielką odporność i reagować racjonalnie, a nie emocjonalnie. W inny też sposób można pokazać siłę wielkiej organizacji, na przykład odkupując domenę. Ale tego nie robi się w sytuacji konfliktu, tylko w atmosferze porozumienia. Tak działa rynek komercyjny. Nieumiejętność poruszania się na nim szkodzi. I to może uzasadniać wyrażoną przez Pana tezę, że „PZW nie ma szans konkurować na rynku”.

Tu zaczynają się istotne sprawy, o których Pan pisał ….

Znów, w Pana wypowiedzi odnosi się Pan emocjonalnie do równie emocjonalnych określeń „komuna” czy „beton”. Rzeczywiście, wielokrotnie z wielu stron pojawia się nieumiejętność poruszania się, znajdowania argumentów i uzasadnień dalekich od skrajności. To niesamowicie przeszkadza w jakiejkolwiek rzeczowej rozmowie. Podobnie jak przeszkadza, czy wręcz uniemożliwia znajdowanie rozwiązań, szczególnie tych wymagających niestereotypowego myślenia czy .
Natomiast, niezależnie od tego czy Pan, czy inni członkowie PZW, w tym też ci najbardziej „zajadli”, dostrzega te zjawiska, PZW jako organizacja jest niezwykle mocno zakorzeniona w przyzwyczajeniach i sposobach funkcjonowania wywodzących się z okresu PRL-u. Z okresu, kiedy PZW był „państwową organizacją społeczną”, która miała na celu podporządkowanie i kontrolowanie ludzi ogarniętych podobnym zamiłowaniem, co było podstawą funkcjonowania totalitarnego systemu. Wszelkie próby założenia innych organizacji wówczas napotykały na odpowiedź „przecież jest PZW, w ramach którego wędkarze mogą realizować swoje zainteresowania, po cóż jakieś inne organizacje” … Funkcjonowanie PZW, skład władz PZW, były kontrolowane przez instytucje „partyjno-państwowe”, utrzymujące relacje między „władzą” a „poddanymi”, wykluczając prawie zupełnie jakikolwiek wpływ obywatelskiego zaangażowania i samorządności. Organizacje społeczne były nastawione na „obsługiwanie obywateli”, na udzielanie im dostępu do wykorzystywanych, najczęściej rabunkowo, dóbr. Zapewniały też swego rodzaju „dotowanie państwowe” aktywności m.in. hobbystycznej, zużywając zasoby w stopniu znacznie większym niż przebiegało ich odtwarzanie, czyli działając wbrew zasadom „zrównoważonego rozwoju”…

(cdn)
 
 
  Jerzy Kowalski

Od: 2008-11-20

Posty: 444

30 czerwca 2009 19:17  
Taki podział trwa w mentalności wędkarzy, co widać w tych dyskusjach, jak i w wypowiedziach przedstawicieli „władz” PZW. Ci najbardziej zagorzali krytycy PZW agresywnie reagują na pokazywanie oczywistości wspólnego dziedzictwa obu „stron”. Najwięksi krytycy PZW domagają się jakże często zrealizowania „obietnic PRL-u”, stwierdzając, że „płacą składki i oczekują obsługi”. Reagują prawidłowo, jak poddani wobec autorytarnej władzy. Z kolei przedstawiciele „władz” ułatwiają im to zadanie, przyjmując pozy właściwe autorytarnej władzy, broniąc jej prerogatyw, nie zachęcając do samorządnego, demokratycznego funkcjonowania organizacji. Tak więc „wart Pac pałaca, a pałac Paca”, można by powiedzieć….

Stowarzyszenia jako organizacje „non profit” muszą funkcjonować sprawnie na rynku, przykładać właściwe mierniki do swojego funkcjonowania, zmieniać te mierniki, dostosowując je do zmieniającej się sytuacji. PZW funkcjonuje wciąż jak organizacja społeczna sprzed dziesięcioleci, wciąż z jednej strony używając mierników w postaci liczby członków, a za miarę „sukcesu” uznaje zwiększanie liczebności członków, przy czym organizacja wciąż funkcjonuje wbrew zasadom „zrównoważonego rozwoju”, wykonując czynności przymusowe, a nie mierząc efektów działalności miernikami „zewnętrznymi”… Czyli PZW wciąż działa „wsobnie”, a nie w sposób właściwy stowarzyszeniom, czyli samorządnie przyczyniając się do rozwoju przestrzeni publicznej objętej działalnością. Symptomatyczne dla tego „zakorzenienia w przeszłości” było Pańskie wcześniejsze stwierdzenie o tym, że przynależność do stowarzyszenia „opłaca się” członkom ….
Inną cechą właściwą temu „zakorzenieniu w przeszłości” jest podejście do składek członkowskich w sposób redystrybucyjny. Czyli z jednej strony – składki są wydawane „zwrotnie” na „usługi dla członków”, zaś z drugiej strony do dyspozycji, do wydania na cele finansowania tych „usług” jest tyle ile zostanie po odliczeniu kosztów zebrania składek, ich rozdysponowania, oraz zatrudnienia ludzi oraz opłacenia kosztów funkcjonowania organizacji. Niektóre okręgi podchodzą do tego zagadnienia zupełnie odmiennie, czyli wykorzystują składki jako kapitał inwestycyjny, z którego w wyniku działalności stowarzyszenia powstaje o wiele większa wartość, stanowiąca o możliwościach szerokiego działania stowarzyszenia w przestrzeni publicznej. Stowarzyszenia są rodzajem uprzywilejowanych firm, które swój zysk przeznaczają na działania statutowe. Przy czym te działania statutowe stowarzyszeń są skierowane do wszystkich obywateli (w tym członków stowarzyszenia), a nie na wyłączny użytek członków stowarzyszenia. To podstawy, elementarz samorządności i funkcjonowania stowarzyszeń. Zakorzenienie w dawnych realiach prowadzi do emocjonalnego i dogmatycznego sprzeciwiania się takiemu pojmowaniu funkcjonowania stowarzyszeń.

Sprawność w funkcjonowaniu rynkowym, w pomnażaniu składek, w wykorzystaniu pracy społecznej członków do tworzenia wartości dodanej organizacji są podstawowymi sprawnościami w prowadzeniu stowarzyszeń. Przy tym formuła takiej działalności musi być możliwie otwarta i przejrzysta, żeby uniknąć szkód powodowanych przez podejrzliwość czy rzeczywiste defraudacje. Przejrzystość działania stowarzyszeń wynika wyłącznie z istotnego udziału wszystkich członków stowarzyszenia w jego funkcjonowaniu, a nie tylko w rozbudowanej sprawozdawczości czy nadzorze. Ten nigdy nie spełnia dobrze swoich funkcji, będąc w dodatku utrwalaniem struktury „władczo-poddańczej” w ramach organizacji.

Dlatego też powołanie przez stowarzyszenie spółek zależnych, czy prowadzenie działalności dochodowej jest ze wszech miar cenne, podobnie jak zawieranie wzajemnie korzystnych kontraktów z podmiotami komercyjnymi i umiejętne funkcjonowanie na rynku. Stowarzyszenie musi mieć przy tym bezpośredni wpływ na funkcjonowanie zależnych podmiotów gospodarczych, jednocześnie udział przedstawicieli stowarzyszenia również musi być regulowany w sposób możliwie jawny, otwartym, oparty na wewnętrznych, znanych, jawnych procedurach.

(cdn)
 
 
  Jerzy Kowalski

Od: 2008-11-20

Posty: 444

30 czerwca 2009 19:17  
Stowarzyszenie musi też być otwarte na innych, obecnych na rynku, oraz działać według zasad rynkowych, w sposób rozsądny i godziwy wykorzystując swoje walory, oraz korzystając z możliwości, jakie stwarza różnorodność. Nie rozumiem Pańskich wątpliwości, a także sądzę, że pewnych kwestii nie rozumie Pan, reprezentując dość skrajne stanowisko. Zresztą, określenie „od struktury PZW wara” pochodzi z bardzo „rewolucyjnego” słownika.
Rzeczywiście, zachęcił mnie Pan do wejścia na stronę „wędkowanie.pl”, po raz pierwszy w życiu. Znalazłem tam ciekawą platformę promocji PZW. W dodatku za darmo. Ciekawe, czy przedstawiciele PZW rozmawiali z właścicielami tej strony o zasadach współpracy? Przecież tam nikt nie „podszywa się”, tylko wszyscy występują pod swoimi właściwymi afiliacjami. Koła PZW występują jako koła PZW, są możliwości kontaktu z oficjalnymi przedstawicielami kół, nikt się nie „podszywa”, a jeżeli ktoś zabłądzi na wędkowanie.pl, w końcu trafi na informacje o PZW, trafi też na portal PZW. Trzeba po prostu porozmawiać o zamieszczeniu w odpowiedni sposób łączy do portalu PZW, a nawet wykupić takie eksponowane łącze. Warto to zrobić.
Działanie stowarzyszeń ma też na celu rozwój sektora gospodarczego, związanego z hobbystycznym zajęciem. Jeżeli więc ktoś rozwinie działalność komercyjną dzięki istnieniu PZW, to tylko powód do chwały dla stowarzyszenia.

Zagadnienia związane z finansami są łatwe, tylko wymagają otwartości w myśleniu i w komunikacji, oraz pozbycia się „niedzisiejszych” uprzedzeń, ograniczeń, stereotypów.
Bardzo rozległe zagadnienie, dlatego zrezygnowałem z rozpoczynania go w tej wypowiedzi.

Podobnie, ważnym i zasadniczym zagadnieniem jest uczestniczenie członków stowarzyszenia w działalności stowarzyszenia. Oraz kwestie dotyczące charakteru i znaczenia składki członkowskiej, która nie jest opłatą za usługę, za obsługę, za dostęp, za uprawnienia, ale wkładem finansowym członka we wspólne przedsięwzięcie, oparte na pracy społecznej członków.
Paradoksalnie, powtórzę to, co nie raz i nie dwa już pisałem, PZW miałby się lepiej, gdyby rzetelnie podchodząc do stowarzyszeniowego funkcjonowania, miał około 50 000 członków, prowadzących działalność w sposób godziwy, opartą na pracy społecznej członków organizujących wędkarstwo, którzy zgodnie z Ustawą udzielaliby zezwolenia na amatorski połów ryb wszystkim tym, którzy są zainteresowani tylko wędkowaniem, a nie organizowaniem wędkarstwa. Za tę wówczas usługę stowarzyszenia pobieraliby od wędkarzy nie będących członkami stowarzyszenia, opłatę w wysokości przez siebie ustalona, stosownie do uprawnień, jakie Uprawnionym do rybactwa nadaje Ustawa o rybactwie śródlądowym.
Obecnie rzesza członków PZW nie ma żadnego zainteresowania w organizowaniu wędkarstwa, a uzyskuje uprawnienia należne takim organizatorom, przez przynależność do stowarzyszenia w celu czerpania korzyści. Bo „się opłaca należeć do PZW”….

To problem nie tylko tej organizacji, ale wielu struktur w Polsce, które nie funkcjonują właśnie z podobnych powodów. A u podstawy leży mentalne zakorzenienie w przeszłości, przekazywane kolejnym pokoleniom.

Zachęcam Pana do zapoznania się z artykułami, które napisałem kilka lat temu między innymi tutaj, tutaj i
tutaj .

Serdecznie pozdrawiam

Jerzy Kowalski

PS. Odnośnie anonimowych wypowiedzi - niemało podejmujących dyskusje, a nawet przyjmujących skrajne stanowiska, czy agresywnych wobec innych, ma problemy z podpisaniem się. Szkoda.
 
 
  Tomasz Gawlik

Od: 2009-04-30

Posty: 25

30 czerwca 2009 20:15  
Witam Panie Jerzy,
już sądziłem, że temat "umarł" a tu taki elaborat. Oczywiście w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Trudno się z Panem w większości stwierdzeń nie zgodzić. Co do tworzenia spółek zależnych tworzonych przez stowarzyszenia - nie tylko nasze PZW - to uważam, że jeśli jakaś organiacja nie posiada własnych kompetencji do zagospodarowania jakiegoś obszaru to albo kupuje usługę albo zakłada spółkę z kimś kto takie kompetencje posiada. Oczywiście taki wybór - szczególnie w przypadku stowarzyszenia - powinno mieć jasne podstawy by uniknąć ostarżeń i niedomówień, o które tak łatwo w dzisiejszym świecie. Często - stosują to głownie polityce wszelkiej maści - rzuca się błotem a potem niech obrzucony się tłumaczy - znam to z autopcji, ale to temat na inne forum.

Co do moich emocjonalnych "uniesień" to uważam, że emocje dodają życiu kolorytu i nie da się be nich żyć, aczkolwiek trzeba się skupiać na emocjach pozytywnych gdyż głównie to one są twórcze.

Z moich skronych doświadczeń wynika, że organizacje społeczne - tak jak wszystkie organizacje, czy to polityczne, czy też gospodarcze - mają różne etapy swojego funkcjonowania. PZW jako organizacja jest podmiotem dużym, a nawet bardzo dużym, co powoduje wiele trudności w zarządzaniu nim. To takie małe państwo w państwie, podzielone na czterdziścikilka małych państewek. Znam działaczy w swoim Okręgu, którzy faktycznie działają, ale też znam takich, którzy zwyczajnie dali się wybrać. Jaki jest tego efekt? Ci aktywni chcą coś zrobić bo mają wizję i chęć działania by zmieniać Okręg a może i całe PZW, a ci którzy dali się wybrać mają to w nosie. Na przykład nie przychodzą na zebrania a bez wymaganej ilości osób nie można podejmować wiążących uchwał, deklarują wykonanie pewnych działań po czym zwyczajnie nic nie robią. Długo by o tym pisać, ale nie ma to sensu bo taka nasza ludzka natura. I nie tylko dotyczy to PZW.

Co do wielkości organizacji to uważam, że większa organizacja może więcej. Nawet gdyby Pan podzielił PZW na kilkanaście niezależnych stowarzyszeń to będzie ono miało te same problemy co PZW dziś. Też będą bardziej i mniej ambitni "działacze", też będą maruderzy, będzie "krytykująca opozycja", tyle tylko, że będzie to na trochę mniejszą skalę. Na to, że zbierze Pan 50 tys. osób, króre społecznie będą działały bym nie liczył. Nawet jeśli Pan ich skrzyknie, to za rok (dwa) pojawią się ludzie o odmiennym zdaniu i stworzą Panu opozycję. Tak to już jest, że stowarzyszenia, partie czy firmy tworzą ludzie z pasją, którzy potrafią wokół siebie zgromadzić innych zapaleńców. Niestety później w taki czy inny sposób oddają władzę - nie zawsze z własnej woli. W przypadku organizacji z większym stażem lider "odchodzi na bok" a ważniejsza jest idea lub zwyczajny interes. W PZW wielu członków robi interes - kupując ryby, które przez rok wyciągną z wody. I nic Pan na to nie poradzi. Dla nich nie ważna jest ideologia i nie interesuje ich nawet kto jest prezesem w Kole czy Okręgu - ważne żeby było jasne gdzie znaczek kupić.

Być może kiedyś bardziej się zaangażuję w działania Związku i "dam się wybrać", ale na razie popatrzę jak to robią starsi koledzy. Mam nadzieję, że wtedy dane mi będzie spotkać się z Panem i wspolnie z Panem i Panu podobnymi "poukładamy PZW". Ale proszę mi wierzyć, że nie będzie to łatwe. Wielość i różnorodność oczekiwań czonków PZW, roszczeniowe podejście i patrzenie interesem własnym a nie organizacji życia nie ułatwia.

Życzę Panu by ktoś w PZW wysłuchał Pańskich podpowiedzi. Mają one w sobie dozę subiektywności, ale chyba należy Pan do grupy osób - takie mam wrażenie - które chcą umocnienia pozycji PZW. PZW, jako stowarzyszenia nowoczesnego, otwartego na ludzi z otwartymi głowami i korzystające z ich potencjału.

Pozdrawiam
Tomek
 
 
  Grzegorz Mańdok

Od: 2009-04-22

Posty: 25

30 czerwca 2009 20:45  
Zorganizowanie jednego wielkiego wędkarskiego portalu pod patronatem PZW który zrzeszał by wszystkie nasze Koła , Okręgi oraz wszystkich członków i entuzjastów wędkarstwa to bardzo dobry pomysł . Na pewno pozwoliło by to w znacznym stopniu zwiększyć prestiż naszej organizacji . Portal taki poprzez stworzenie możliwości wymiany informacji i dyskusji na nim prowadzonych byłby wielkim źródłem informacji dla wszystkich i to nie tylko tych dopiero zaczynających swoją przygodę z wędkarstwem . Gdyby do prowadzonych dyskusji na takim portalu potrafili włączyć się również działacze naszych Kół , Okręgów i przedstawiciele ZG PZW na pewno było by to z wielkim pożytkiem dla obu stron bo można by było wyjaśnić sobie wiele problemów , nie zawsze przez wszystkich zrozumiałych a i naszym Władzom zapoznać się z tymi małymi i dużymi problemami nurtującymi wędkarzy nad wodą . Stworzenie takiego portalu który spełnił by oczekiwania większości będzie jednak bardzo trudne . Czytając dyskusje na wielu wędkarskich portalach i tych oficjalnych PZW i tych komercyjnych można się przekonać że tematów do dyskusji jest bardzo dużo . Powstało wiele portali które zajmują się tylko jednym wybranym tematem i skupiają zwolenników n.p. jednej wybranej metody wędkowania . Z dyskusji prowadzonych na niektórych portalach można było się dowiedzieć że wiele młodych ludzi i tych mniej zorientowanych nie korzysta z tych poważnych oficjalnych wędkarskich portali ( a wielka szkoda bo tu mogli by zapoznać się z prawdziwymi i wartościowymi informacjami ) bo zadając tam pytania są wyśmiewani , ignorowani a niejednokrotnie obrażani . Na wielu z nich dopuszcza się do dyskusji na forum osoby anonimowe co jest najczęściej powodem obrażania innych osób biorących udział w dyskusji oraz przyczyną celowo tworzonych zadym i dyskusji nie na temat . Każdy szanujący się komercyjny portal ma bardzo aktywnych moderatorów którzy bardzo szybko reagują na takie sytuacje . Dobrze zorganizowany i spełniający oczekiwania wielu wędkarzy i sympatyków wędkarstwa portal na pewno byłby bardzo wartościowy i mógłby być źródłem dodatkowych dochodów dla naszej organizacji . Nie da się go jednak stworzyć metodą nakazów i zakazów . Będzie musiał sprostać normalnym prawom rynku i być konkurencyjny do tych licznie powstających komercyjnych portali o tematyce wędkarskiej .
Pozdrawiam Grzegorz
 
 
  amaretto

Od: 2009-01-31

Posty: 51

30 czerwca 2009 21:39  
do Jerzy Kowalski:

teraz to już wiem dlaczego na różnych portalach nazywają Pańskie wywody, elaboraty, rozprawki, itp. itd. "kowalszczyzmem". Jest Pan praktycznym przykładem "mowy-trawy", "bicia piany", itp. Szkoda wielka, że nie jest Pan we władzach Związki, miałby Pan okazję do sprawdzenia Pańskiego teoretyzowania - choć obawiam się, że na szczęścia Pana tam nie ma, bo wędkarze zapewne łowiliby wyłącznie ryby ... wirtualne.
 
 
  amaretto

Od: 2009-01-31

Posty: 51

30 czerwca 2009 21:52  
Mańdok GrzegorzDobrze zorganizowany i spełniający oczekiwania wielu wędkarzy i sympatyków wędkarstwa portal na pewno byłby bardzo wartościowy i mógłby być źródłem dodatkowych dochodów dla naszej organizacji . Nie da się go jednak stworzyć metodą nakazów i zakazów . Będzie musiał sprostać normalnym prawom rynku i być konkurencyjny do tych licznie powstających komercyjnych portali o tematyce wędkarskiej .


Panie Grzegorzu i szanowni adwersarze, portal PZW jest tym czym jest stowarzyszenie, jednostki organizacyjne oraz jego członkowie. Jeśli te wszystkie elementy współgrają komplementarnie to jest to ideał i w realu i w necie. Jest wiele zaniedbań ze strony PZW, to fakt. PZW jest jednak na początku drogi, aby "dorosnąć" w rzeczywistości wirtualnej, jednak jest ten kierunek zapoczątkowany i nie ma od niego odwrotu i całe szczęście. Należy więc dołozyć wszelkich stara, aby droga ta była jak najmniej ciernista. Portale komercyjne i niekomercyjne starają się zawłaszczać zwyczajnie PZW z uwagi na "atrakcyjny marketingowo target", uprawiając nieuczciwą konkurencje, która może być bez problemu wykazana w przypadku postępowania sądowego. Proszę się zapoznać ze sprawą dotyczącą domeny pzw.pl i wyrokiem - http://www.pzw.org.pl/home/cms/3368/sprawa_domeny_pzwpl, znajdzie Pan przykład takiego właśnie postępowania.
 
 
  maniekpc

Od: 2009-06-21

Posty: 23

30 czerwca 2009 22:23  
panie likierek i wszystko jasne. w końcu dowiedzieliśmy się dlaczego to wszystko tak cieniutko wygląda.  
 
  amaretto

Od: 2009-01-31

Posty: 51

30 czerwca 2009 22:47  
maniekpcpanie likierek i wszystko jasne. w końcu dowiedzieliśmy się dlaczego to wszystko tak cieniutko wygląda.


Panie Maniek, "cieniutko" to wyglądają portale, które dla przyciągnięcia internautów posługują się nieetycznymi i karalnymi metodami, uzurpując sobie prawo do prowadzenia PZW prim, bis, itp. Ocena portalu PZW jest bardzo subiektywna i każdy ma prawo do niej, jednak podszywanie się pod stowarzyszenie jest już bezdyskusyjne, nieprawdaż?
 
 
  Grzegorz Mańdok

Od: 2009-04-22

Posty: 25

30 czerwca 2009 23:28  
Zapoznałem się z artykułem „ Sprawa domeny pzw.pl „ tak jak Pan proponował . Wypowiadając swoje zdanie w sprawie stworzenia portalu wędkarskiego pod patronatem PZW nie polemizowałem na temat bezprawnego wykorzystywaniu znaku naszego „Stowarzyszenia” PZW oraz jego domeny pzw.pl . Chodziło mi jedynie o to że nie da się stworzyć portalu który zainteresuje internautów metodą zakazów i nakazów . Aby portal był licznie odwiedzany musi spełniać oczekiwania tych którzy będą go chcieli odwiedzać .
Niech przykładem będzie portal społecznościowy „Nasza Klasa” który bije obecnie rekordy popularności właśnie dlatego że trafił w zapotrzebowanie społeczne . Żadna nazwa PZW czy jej domena nic tu nie pomoże .
Pozdrawiam Grzegorz
 
 
  amaretto

Od: 2009-01-31

Posty: 51

01 lipca 2009 09:05  
Mańdok GrzegorzZapoznałem się z artykułem „ Sprawa domeny pzw.pl „ tak jak Pan proponował . Wypowiadając swoje zdanie w sprawie stworzenia portalu wędkarskiego pod patronatem PZW nie polemizowałem na temat bezprawnego wykorzystywaniu znaku naszego „Stowarzyszenia” PZW oraz jego domeny pzw.pl . Chodziło mi jedynie o to że nie da się stworzyć portalu który zainteresuje internautów metodą zakazów i nakazów . Aby portal był licznie odwiedzany musi spełniać oczekiwania tych którzy będą go chcieli odwiedzać .
<br />Niech przykładem będzie portal społecznościowy „Nasza Klasa” który bije obecnie rekordy popularności właśnie dlatego że trafił w zapotrzebowanie społeczne . Żadna nazwa PZW czy jej domena nic tu nie pomoże .
<br />Pozdrawiam Grzegorz


Panie Grzegorzu, nie to to w tym wszystkim chodzi przecież. Niech "te inne" portale wędkarskie promują wędkarstwo o niebo lepiej niż PZW, niech tylko nie "okradają" PZW. Portal PZW nie jest portalem stricte wędkarskim, jest portalem organizacyjnym stowarzyszenia jednistek organizacyjnych. Niech "te inne" będą z wodotryskami i innymi fantastycznymi funkcjonalnościami, niech tylko nie próbują tworzyć wrażenia, że mają cokolwiek wspólnego z PZW jako stowarzyszenie ogólnopolskie, używając jego struktur, logotypu, skrótu, itp. Te nieetyczne i sprzeczne z prawem działania służą im tylko do przyciągnięcie i zanęcenia tego "atrakcyjnego targetu".
 
 
  dariuszkrystosiak

Od: 2008-11-24

Posty: 566

01 lipca 2009 13:49  
Amaretto Portale komercyjne i niekomercyjne starają się zawłaszczać zwyczajnie PZW z uwagi na "atrakcyjny marketingowo target", uprawiając nieuczciwą konkurencje, która może być bez problemu wykazana w przypadku postępowania sądowego.

No to mnie ulżyło bo 2 portale na których jestem aktywny nie mają reklam.A swoją drogą proszę zauważyć że są portale wędkarskie które powstały dużo,dużo wcześniej niż portal związkowy i co?mają teraz zrezygnować z reklam bo to się komuś nie podoba?Jeśli działacze decydują się o uruchomienie portalu 4 czy 5 lat po innych to jest ich problem jak zdobyć reklamodawców a nie tych co już ich mają.Gdzi tu jest nieuczciwość?
Akurat portale o których wyżej napisałem nie mają reklam ale są takie które mają i równocześnie przyciągają czymś więcej userów.Niech admini czy ktoś decyzyjny w PZW pomyśli jak przyciągnąć wędkarzy na swoją stronę internetową bo z tego co widzę to już się w sieci nabijają z PZW.Rozumiem że działacze są niezadowoleni ale czy wędkarze są zadowoleni?Cały czas odnoszę wrażenie że to wędkarze są dla działaczy a nie odwrotnie.
 
 
  dariuszkrystosiak

Od: 2008-11-24

Posty: 566

01 lipca 2009 13:51  
maniekpcpanie likierek i wszystko jasne

Ty się nie ciesz,Ty wiesz jak po likierze migdałowym łeb nap.......la?
 
 
  WEDKARZ WEDKARSKI

Od: 2009-06-19

Posty: 153

01 lipca 2009 14:23  
Amaretto[Niech "te inne" portale wędkarskie promują wędkarstwo o niebo lepiej niż PZW, niech tylko nie "okradają" PZW.
nieetyczne i sprzeczne z prawem działania służą im tylko do przyciągnięcie i zanęcenia tego "atrakcyjnego targetu".


Proszę o podanie tych stron, które niby zarabiają na znaku PZW.
Wątpliwe są te pana rewelacje, bo jak wszyscy wiemy PZW to wielki obciach i wykazywanie związków z PZW nie przynosi ani zysków, ani chluby osobistej, tylko własnie jest obciachowe. Bo wizerunek PZW, zresztą słuszny, to gromada pijanych "lesnych dziedków\' w gumofilcach.
 
 
  Jerzy Kowalski

Od: 2008-11-20

Posty: 444

01 lipca 2009 14:52  
Gawlik TomaszWitam Panie Jerzy,
już sądziłem, że temat "umarł" a tu taki elaborat. Oczywiście w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Trudno się z Panem w większości stwierdzeń nie zgodzić.
(...)
Być może kiedyś bardziej się zaangażuję w działania Związku i "dam się wybrać", ale na razie popatrzę jak to robią starsi koledzy. Mam nadzieję, że wtedy dane mi będzie spotkać się z Panem i wspolnie z Panem i Panu podobnymi "poukładamy PZW". Ale proszę mi wierzyć, że nie będzie to łatwe. Wielość i różnorodność oczekiwań czonków PZW, roszczeniowe podejście i patrzenie interesem własnym a nie organizacji życia nie ułatwia.
Życzę Panu by ktoś w PZW wysłuchał Pańskich podpowiedzi. Mają one w sobie dozę subiektywności, ale chyba należy Pan do grupy osób - takie mam wrażenie - które chcą umocnienia pozycji PZW. PZW, jako stowarzyszenia nowoczesnego, otwartego na ludzi z otwartymi głowami i korzystające z ich potencjału.


Szanowny Panie Tomaszu,

Te zagadnienia są ważne i warto o nich dyskutować szeroko, a rozpoczynając dyskusję nie można jej zostawić w połowie.

Rozumiem żartobliwy ton wypowiedzi, ale proszę nie „dawać się wybrać”, ani nie przyglądać się za bardzo poczynaniom Kolegów, jeżeli przykłady prowadzą do takich obserwacji, jakie opisał Pan powyżej. ;-)))

Kolejnym z ważnych problemów jest „negatywny dobór” do pełnienia różnych ról społecznych. Oraz problemy z umiejętnością wybierania przedstawicieli. Ale tak się dzieje kiedy mentalnie trwa wciąż podział na „absolutnych władców” oraz „poddanych”, a jedynym sposobem pojmowania demokratycznej wolności jest domaganie się przez „poddanych” od „władców”, ewentualnie „zamiana ról” między „poddanymi” a „władcami”. Natomiast aktywnego kształtowania rzeczywistości, na zasadach samorządnego, demokratycznego, wspólnego korzystania z wolności na razie jest mało.
Znalazłem kiedyś ciekawą uwagę Liwiusza, która świadczy o tym, że już Rzymianie zauważyli te prawidłowości: „… oto natura pospólstwa: albo służalczo się płaszczy, albo bezczelnie się panoszy; wolności, która jest pomiędzy tymi dwiema skrajnościami, ani cierpliwie budować, ani utrzymać nie umie (Liwiusz, XXIV, 25)”

W PZW jest niemało ludzi, którzy słuchają tego, co mam do powiedzenia, postępują według tego i dobrze na tym wychodzą, zmieniając kształt stowarzyszenia. To długotrwały proces, trzeba do niego wędkarskiej cierpliwości, ale jestem przekonany, że nieuchronny.
Nie chodzi przy tym tylko o słuchanie i podążanie za tym, co ja mam do powiedzenia, ale też o korzystanie z doświadczeń choćby naszych sąsiadów, których mamy tuż za granicą. Zupełnie inaczej funkcjonuje podobna organizacja wędkarska w Czechach, choć ma ona podobne doświadczenia historyczne i zaszłości. Uczestnicząc w tworzeniu międzynarodowych forów wymiany doświadczeń, w rodzaju Wyszechradzkich itp., warto korzystać z doświadczeń innych, czerpać z nich i wprowadzać rozwiązania bardziej skuteczne. Zwłaszcza sprawdzające się w organizacji proporcjonalnie większej, bo liczącej ok. 300 000 członków w 10-milionowym kraju.

Nie zgodzę się z Pana stwierdzeniem odnośnie „natury ludzkiej”. Natura ludzka jest twórcza, racjonalna, ale w Polsce została bardzo zmieniona w nieodległej i dawniejszej przeszłości, z czego mozolnie musimy się wydobyć. Oczekiwanie „fajerwerków” jest zupełnie nierealistyczne, i nie świadczy o mądrości.

Nie zgodzę się też z Panem w sprawie wielkości jako miernika siły organizacji. Miarą siły organizacji jest jej sprawność i efektywność. Zaś o sprawności świadczą mierniki efektywności, jeżeli istnieją. Czy zna Pan jakiekolwiek mierniki efektywności (czyli zwrotu z nakładów) systematycznie stosowane w zagospodarowaniu rybackim? Pewnie funkcjonują w ujęciu indywidualnym, wśród tych, którym, jak Pan to określił, przynależność do PZW „opłaca się”, ale taka „opłacalność indywidualna” zazwyczaj pozostaje w sprzeczności z efektywnością w ogóle, bo dotyczy nielicznych, kosztem pozostałych. Takie funkcjonowanie organizacji społecznych jest zakorzenione

Proszę też nie niepokoić się o liczbę uczestniczących w organizowaniu wędkarstwa. Obecnie, w około 3 tys. kół jest przynajmniej 30 000 członków PZW (tak szacując średnio po 10 na koło), mniej lub bardziej aktywnych w organizowaniu tego, co w kole się dzieje. To pokaźna liczba, niewiele odbiegając od założonych przeze mnie. Stąd biorą się szacunkowe, dość konserwatywne założenia, a jak Pan widzi, wcale nie wymagają wielkiego szukania.

(cdn)
 
 
  Jerzy Kowalski

Od: 2008-11-20

Posty: 444

01 lipca 2009 14:52  
Zaś odnośnie działalności gospodarczej, zwłaszcza w zakresie zewnętrznych podmiotów gospodarczych, udział w nich stowarzyszenia oraz jego przedstawicieli musi mieć charakter możliwie przejrzysty, zarówno co do udziału stowarzyszenia jak i indywidualnych osób je reprezentujących (to są informacje stosunkowo łatwe do uzyskania w ramach ustawowo zagwarantowanego dostępu do informacji publicznej), a przy tym dochodowy w stopniu uzasadniającym takie zaangażowanie. I nie jako dochód „w naturze”, który jest w dodatku przychodem innego podmiotu, ale w udziale w zyskach, które można przeznaczyć na działania statutowe, zgodnie z działalnością „non-profit”. To doprowadza nas na powrót do dziwacznego komunikatu, który był u podstaw całej tej dyskusji. Wówczas zupełnie inny komunikat miałby diametralnie odmienny wydźwięk, w postaci choćby informacji takiej: „Drodzy Koledzy. Zaangażowaliśmy się jako stowarzyszenie w przedsięwzięcie gospodarcze pt:… . Udział w nim przynosi nam dochody XXX, które przeznaczone są na działania statutowe na poziomie YYY, takie jak ZZZ. Osiąganie tych dochodów zmniejsza potrzebę podwyższania składek członkowskich. Powodzenie tego przedsięwzięcia gospodarczego zależy od tego ilu wędkarzy „kliknie” na stronę WWW, oraz ilu otworzy obecne tam reklamy. W związku z tym, w najlepszym wspólnym interesie, zalecamy zakładanie stron kół i okręgów w ramach portalu stowarzyszenia.”

Samo pojęcie działalności „non profit”, czyli nie dla zysku, jest obciążone wieloma nieporozumieniami, stereotypowym rozumieniem tego terminu i związanych z nim zagadnień, ale to ważny temat na inną dyskusję.

Pozdrawiam serdecznie

Jerzy Kowalski.
 
 
  Jerzy Kowalski

Od: 2008-11-20

Posty: 444

01 lipca 2009 15:10  
Amarettodo Jerzy Kowalski:
<br />
<br />teraz to już wiem dlaczego na różnych portalach nazywają Pańskie wywody, elaboraty, rozprawki, itp. itd. "kowalszczyzmem". Jest Pan praktycznym przykładem "mowy-trawy", "bicia piany", itp. Szkoda wielka, że nie jest Pan we władzach Związki, miałby Pan okazję do sprawdzenia Pańskiego teoretyzowania - choć obawiam się, że na szczęścia Pana tam nie ma, bo wędkarze zapewne łowiliby wyłącznie ryby ... wirtualne.


Drogi gorzki anonimie,

Cieszę się, że conieco zaczyna anonim pojmować. Wprawdzie "jednego chowu" oponenci z dwóch stron nieistotnego "konfliktu" niewiele rozumieją, odrzucając treści przekraczające ich zdolność percepcji, ale ma to mały wpływ na bieg rzeczy. ;-)))

Z satysfakcją użyczam swojego nazwiska temu, co rozsądne i rozwojowe w działaniach wędkarskich, a co jest realizowane w okręgach, komisjach, kołach, sekcjach, klubach tworzących PZW, choć pewnie w innych miejscach niż ma anonim okazję bywać. Przywództwo w ważnych sprawach nie wymaga obecności we władzach, żeby sprawy istotne toczyły się w dobrym kierunku. Na tym też polega demokratyczny porządek, w odróżnieniu od autokratycznego. Wędkarze, którzy rozumieją i podejmują te zagadnienia łowią ryby bardzo realne, są partnerami, z którymi liczą się inni, doprowadzając do tego, że to co wcześniej "wirtualne", pozostające w sferze marzeń, staje się realne.

Życzę więcej rozumienia tego, co dzieje się wokół.

Serdecznie pozdrawiam

Jerzy Kowalski
 
 
  Grzegorz Mańdok

Od: 2009-04-22

Posty: 25

02 lipca 2009 01:09  
Szanowny Panie Jerzy .

Zapoznałem się z kilkoma Pana artykułami na temat nowoczesnego wędkarstwa i prawidłowo pojmowanego pojęcia Stowarzyszenia . Niestety PZW jest reliktem z okresu PRL . Nazwa Stowarzyszenie jest wielką fikcją . PZW był i nadal jest sprzedawcą zezwoleń na wędkowanie na dzierżawionych przez siebie wodach ( dzierżawi większość Państwowych wód ) a większość wędkarzy „członków” tego „ Stowarzyszenia” jest tylko kupującymi te zezwolenia . Tylko dlatego posiada w swych szeregach tak wielką ilość członków i jest tak potężną Organizacją .

Oto fragment cennika ( ten najistotniejszy ) Łowiska specjalnego Rybnik Okręgu PZW Katowice :

2. Zezwolenie Roczne od 01.01.- 31.12. *
dla osób, które posiadały ważne roczne zezwolenie w ubiegłym roku pod
warunkiem zwrotu prawidłowo wypełnionego rejestru połowu ryb za
poprzedni rok:
- dla członków PZW - 130 zł
- dla niezrzeszonych - 220 zł
3. Zezwolenie okresowe: *
- 1 dniowe:
- dla członków PZW - 13 zł
- dla niezrzeszonych - 18 zł
- 3 dniowe (kolejne dni):
- dla członków PZW - 20 zł
- dla niezrzeszonych - 35 zł
- 14 dniowe (kolejne dni):
- dla członków PZW - 50 zł
- dla niezrzeszonych - 75 zł

Jak z niego wynika PZW sprzedaje a wędkarz kupuje . Przeciętna cena w PZW za wędkowanie ( tak pojmowane są na ogół wszelkie składki członkowskie, na zagospodarowanie i zarybianie wód , oraz zezwolenia na wędkowanie na wodach Okręgu ) to w naszym Okręgu około 170 zł + 130 zł za wędkowanie na zbiorniku Rybnik to koszt 300 zł . Dla niezrzeszonych to tylko 220 zł . Wielu członków „Stowarzyszenia PZW” zaczyna kalkulować , jaki jest sens bycia członkiem PZW przecież Oni chcą tylko zapłacić za możliwość wędkowania . Na zalew Rybnik niedaleko , ryby sporo i to dużej . Dlatego presja wędkarska na tym zbiorniku rośnie z roku na rok i to coraz częściej amatorów wędkowania a nie członków „Stowarzyszenia PZW” . Obecnie większość członków „Stowarzyszenia” PZW to osoby które chcą zapłacić za możliwość wędkowania a zrzeszają się w tym „Stowarzyszeniu” tylko dlatego bo mimo że posiadają państwowe „Zezwolenia na amatorski połów ryb” nie mają innej możliwości wykupienia zezwoleń na wędkowanie na państwowych wodach które według naszego prawa powinny byś udostępnione wszystkim jego obywatelom na równych prawach . W tych realiach nie można się dziwić wędkarzom ( przymusowym członkom „Stowarzyszenia” PZW ) że coraz głośniej domagają się odpowiedniej jakości „towaru” za który zapłacili . Pana teorie o Stowarzyszeniach wprawdzie prawdziwe i bardzo szczytne są jednak nierealne do wprowadzenia w PZW . Jeżeli spełnione zostaną oba warunki , PZW stanie się naprawdę Stowarzyszeniem w pełni tego słowa znaczeniu a każdy obywatel tego Kraju posiadający Zezwolenie na amatorski połów ryb będzie miał prawo do korzystania z państwowych wód na tych samych równych zasadach to znając realia naszego społeczeństwa , niechętnego do społecznego działania ( to też spadek po PRL ) to PZW albo zniknie albo będą istnieć gdzieś jego małe oddziały zrzeszające prawdziwych pasjonatów i wielkich społecznych działaczy .

Przepraszam , ciąg dalszy w następnym poście w związku z ograniczeniani ilości znaków w jednej wypowiedzi
 
 
  Grzegorz Mańdok

Od: 2009-04-22

Posty: 25

02 lipca 2009 01:11  
Szanowny Panie Jerzy !

to dalszy ciąg mojego postu :

Wystarczy spojrzeć na to co dzieje się na Zbiorniku Rybnik i wielu innych łowiskach komercyjnych , tych prywatnych i tych na które PZW sprzedaje zezwolenia na wędkowanie .
Większość przeliczając „koszty” rezygnuje z członkostwa w PZW . Na dzień dzisiejszy w związku z tym co dzieje się w PZW Organizacja nasza zaczyna tracić tych bardzo wartościowych „członków” , wędkarzy mających zamiar zapłacić tylko za wędkowanie , kochających to hobby , kochających i szanujących przyrodę oraz szukających możliwość wypoczynku nad wodą . Na wielu prywatnych komercyjnych łowiskach opłata dzienna za wędkowanie na jedną wędkę bez możliwości zabierania ryb ( a większość z nich ryb nie zabiera alb robi to sporadycznie i z umiarem ) to często 5 zł (10 za dwie wędki) gdy PZW na swoich dzierżawionych wodach dla swoich członków wędkujących w innym okręgu ( z możliwością zabierania złowionych ryb ) to kwoty od 15 – 40 zł a dla niezrzeszonych to wielokrotność tych cen . Gdy dalej będzie prowadzona taka polityka to w „Stowarzyszeniu” PZW pozostaną tylko pasjonaci i społeczni działacze których niestety jest bardzo mało oraz „członkowie” którym po przeliczeniu kosztów opłat w stosunku do kosztów pozyskanego rybiego mięsa będzie się to opłacało . Należę do realistów i nie widzę możliwości przekształcenia obecnie funkcjonującego PZW na Stowarzyszenie w pełni tego słowa znaczeniu , tak jak Pan słusznie w swoim artykule opisuje powinno ono wyglądać . Dlatego uważam że może warto by zastanowić się nad tym problemem i spróbować doprowadzić do tego aby mogli usiąść razem przy wspólnym stole przedstawiciele zwolenników przekształcenia PZW w Stowarzyszenie w pełni tego słowa znaczeniu , takich jak Pan (nie chciałbym zostać przez Pana źle zrozumiany , rozumie i szanuję Pana poglądy ) oraz przedstawiciele reprezentujący pozostałych „członkowie” PZW tych którzy chcą być tylko nabywcą i zapłacić za możliwość wędkowania na państwowych wodach ( niestety często niesłusznie obrażanych i wyzywanych od pospólstwa nie znającego realiów funkcjonowania PZW ) aby spróbować rozwiązać problem co z tym reliktem PRL zrobić w przyszłości oraz jak w tych realiach na dzień dzisiejszy pogodzić interesy obu stron .
Pozdrawiam Grzegorz.
 
 
  tomasz_p

Od: 2009-02-02

Posty: 173

02 lipca 2009 14:53  
Mańdok Grzegorz„członkowie” PZW tych którzy chcą być tylko nabywcą i zapłacić za możliwość wędkowania na państwowych wodach ( niestety często niesłusznie obrażanych i wyzywanych od pospólstwa nie znającego realiów funkcjonowania PZW ) .


Badzo miło poczytać mądre słowo (nie tylko cytowane). Widać, nie wszyscy rozum potracili, to cieszy.
 
 
  Tomasz Gawlik

Od: 2009-04-30

Posty: 25

02 lipca 2009 16:04  
Kowalski JerzyTo doprowadza nas na powrót do dziwacznego komunikatu, który był u podstaw całej tej dyskusji. Wówczas zupełnie inny komunikat miałby diametralnie odmienny wydźwięk, w postaci choćby informacji takiej: „Drodzy Koledzy. Zaangażowaliśmy się jako stowarzyszenie w przedsięwzięcie gospodarcze pt:… . Udział w nim przynosi nam dochody XXX, które przeznaczone są na działania statutowe na poziomie YYY, takie jak ZZZ. Osiąganie tych dochodów zmniejsza potrzebę podwyższania składek członkowskich. Powodzenie tego przedsięwzięcia gospodarczego zależy od tego ilu wędkarzy „kliknie” na stronę WWW, oraz ilu otworzy obecne tam reklamy. W związku z tym, w najlepszym wspólnym interesie, zalecamy zakładanie stron kół i okręgów w ramach portalu stowarzyszenia.”


Z tego co mi wiadomo - a wiem to tylko z opowieści, więc nie wszystko może być wiarygodne, ale zakładam, że nie bazuję na plotkach - to pismo podobnej treści do okręgów poszło. Poza tym założeniem portalu związkowego - opartego na strukturze organizacyjniej PZW - było stworzenie witryny bez przejawów komercyjnych. Jako narzędzie dzialalności komercyjnej PZW zaangażowało się w Rybobranie.pl. W portalu PZW użytkownicy są członkami - powiązanymi ze strukurą orgaizacyjną - a w Rybobraniu wędkarzami - niezależnymi od organizacyjnej przynależności, pezentującymi swoje wędkarskie dokonania a nie działalność związkową.

Poza tym stawiam Panu piwo jeśli wśród tych wspomnianych przez Pana 30 tysięcy znajdzie Pan tysiac takich, którzy na podobną "odezwę" zareagują pozytywnie. Moim zdaniem gdyby ZG wysłało taką odezwę to by zostało wyśmiane. I taka niestety jest ta nasza lojalność względem PZW. Jak nam jest potrzebne to jest a jak nie to mu wytykamy, ze nie robimy tego co bysmy chcieli. Ale jedna organizacja zwyczajnie nie moze dbać o interesy pojedynczych członków, musi myśleć dobrem ogółu a to powoduje, ze nikt nie jest całkiem zadowolony.
 
 
  Jerzy Kowalski

Od: 2008-11-20

Posty: 444

02 lipca 2009 17:21  
Mańdok GrzegorzSzanowny Panie Jerzy .
Zapoznałem się z kilkoma Pana artykułami na temat nowoczesnego wędkarstwa i prawidłowo pojmowanego pojęcia Stowarzyszenia . Niestety PZW jest reliktem z okresu PRL . Nazwa Stowarzyszenie jest wielką fikcją . PZW był i nadal jest sprzedawcą zezwoleń na wędkowanie na dzierżawionych przez siebie wodach ( dzierżawi większość Państwowych wód ) a większość wędkarzy „członków” tego „ Stowarzyszenia” jest tylko kupującymi te zezwolenia . Tylko dlatego posiada w swych szeregach tak wielką ilość członków i jest tak potężną Organizacją .


Szanowny Panie Grzegorzu,

Dziękuje Panu za wyrażenie zrozumienia dla zasad, jakimi kieruje się demokratyczna samorządność, przejawiająca się między innymi w działaniu stowarzyszeń oraz w tworzeniu i prowadzeniu stowarzyszeń przez wolnych ludzi, w demokratycznych warunkach. Proszę jeszcze zajrzeć na [link=’http://www.pogawedki.wedkarskie.pl/modules.php?name=News&file=article&sid=1633’] ten artykuł [/link], w którym na przykładzie górskich rzek można wnioskować o ogólnych zasadach gospodarowania i eksploatowania łowisk.

Stowarzyszenie to nic innego jak zbiorowość wszystkich jego członków, więc mówienie o „zakorzenieniu w przeszłości” stowarzyszenia dotyczy właśnie tegoż „zakorzenienia” jego członków. Wszystkich członków, zarówno tych pełniących jakieś funkcje, jak i niepełniących żadnych funkcji, a w największym chyba stopniu tych, którzy „chcą tylko łowić” …
Dlatego wciąż pokutuje wiele stereotypów, które widać w konstruowaniu wypowiedzi z różnych stron. Przyjęcie „zakorzenionych” założeń prowadzi do „zakorzenionych” wniosków. Dlatego chciałbym odnieś się do kilku kwestii poruszonych w Pana wypowiedzi, pozostających w sprzeczności z uznanymi przez Pana wartościami dotyczącymi stowarzyszeń i ich funkcjonowania.

Stereotyp 1: „PZW dzierżawi większość państwowych wód”. Nieuprawnione generalizowanie. PZW dzierżawi około 1/3 wód będących własnością Skarbu Państwa. Dzierżawi natomiast większość rzek, większość zbiorników zaporowych. Są regiony, w których większość wód jest dzierżawiona przez PZW, są regiony, w których jest to mniejszość, są też takie, w których jest to „prawie nic” … Biorąc pod uwagę to, że 2/3 wód jest użytkowanych przez innych dzierżawców, warto patrzeć całościowo na poziom zagospodarowania wód w Polsce.

Stereotyp 2: „PZW sprzedaje zezwolenia swoim członkom”. Skoro PZW jako stowarzyszenie to są właśnie członkowie, to takie stwierdzenie oznacza ni mniej ni więcej tyle, że członkowie PZW sami sobie „sprzedają” zezwolenia na wędkowanie, albo jedni członkowie „sprzedają” drugim członkom i wzajemnie, ci drudzy „sprzedają” tym pierwszym. Tymczasem status każdego wędkarza, który jest członkiem stowarzyszenia jest specyficzny. Jest on współdzierżawcą, wraz z innymi członkami PZW, tychże wód państwowych, które członkowie jako PZW jako stowarzyszenie dzierżawią od Skarbu Państwa. Stąd uprawnienie członka stowarzyszenia do wędkowania wynika z uprawnień należnych uprawnionemu do rybactwa, z bycia uprawnionym do rybactwa według ustawy rybackiej, a nie z zezwolenia uprawnionego do rybactwa. Składka członkowska czy składka okręgowa nie jest opłatą za zezwolenie na wędkowanie. Natomiast jest elementem nabywania uprawnień w innym trybie, uprawnień do korzystania z dzierżawionych wód utrzymywanych w ramach działalności statutowej. Wewnętrzny regulamin stowarzyszenia określa w jaki sposób członkowie dzielą się tym dostępem do dzierżawionych łowisk.
Jeżeli stowarzyszenie (członkowie) prowadzi działalność gospodarczą w postaci łowiska, to wówczas pobierają od wędkarzy (zrzeszonych i niezrzeszonych) opłaty za wydanie zezwolenia na amatorski połów ryb.

(cdn)
 
 
  Jerzy Kowalski

Od: 2008-11-20

Posty: 444

02 lipca 2009 17:22  
Stereotyp 3 – „PZW jest potężną organizacją bo ma wielu członków”. Problem w tym, że „ilość nie przechodzi w jakość”… Patrząc na liczbę członków PZW można najwyżej powiedzieć, że PZW ma wielu członków. To nie świadczy ani o sile, ani o potędze, ani o sprawności, ani o efektywności. Cała siła, potęga, sprawność wynika z pracy tych członków, którzy cokolwiek robią w ramach działalności statutowej rolniczej czy gospodarczej PZW, oraz z pracy pracowników prowadzących sprawy PZW. Nierzadko zresztą stowarzyszenie PZW, wbrew zapisom ustawowym, ucieka się do opierania działalności statutowej na pracy najemnej pracowników PZW. Właśnie dlatego, że jest organizacją słabą, bo członkostwo w PZW jest słabe. Według tego, co również Pan pisze, członkowie PZW nie wiążą korzyści z przynależności do PZW z wkładem pracy członkowskiej, wskazywanej jako źródło działania stowarzyszenia zarówno w Ustawie jak i w Statucie.
Jeżeli wędkarze, będący członkami stowarzyszenia, „kalkulują” i pojmują składki jako „cenę za wędkowanie” to właśnie tak są pojmowane składki przez stowarzyszenie, które ci członkowie tworzą. Składki, które nie są „ceną” ani „opłatą” za coś, ale wkładem na wspólne prowadzenie działalności w stowarzyszeniu. Bo podstawą funkcjonowania stowarzyszenia jest działanie, a nie dostarczanie członkom dostępu do dóbr reglamentowanych przez „państwo”, jak to było w dawnym ustroju.
Jeżeli członkowie „kalkulują”, stwierdzają, że „nie opłaca się” i rezygnują z członkostwa to Bóg z nimi. Takich członków stowarzyszenia nie szkoda. Niechże sobie miłują swoje hobby, niech szanują wody i niech je uprawiają. Stowarzyszenie nie jest miejscem uprawiania hobby, tylko miejscem jego organizowania. Stowarzyszenie jest dla ludzi, którzy hobby organizują, a nie tylko uprawiają. Obecność członków, którzy tylko uprawiają hobby, bo się im „opłaca”, którzy korzystają z owoców zorganizowania hobby, mało się do tego przyczyniając, stanowią o słabości tego stowarzyszenia, a nie o jego sile.

Stereotyp 4: „Wędkarze zrzeszają się w PZW tylko dlatego bo mimo że posiadają państwowe „Zezwolenia na amatorski połów ryb” nie mają innej możliwości wykupienia zezwoleń na wędkowanie na państwowych wodach które według naszego prawa powinny byś udostępnione wszystkim jego obywatelom na równych prawach” – Nie istnieją „państwowe zezwolenia na połów ryb”. Nie ma żadnego zapisu w naszym prawie mówiącym o tym, jakoby „państwowe wody miały być udostępnione wszystkim obywatelom na równych prawach”. Członkostwo w PZW nie jest też „wykupieniem zezwolenia na wędkowanie”, oraz nie jest jedyną możliwością uzyskania uprawnień do wędkowania. Według Prawa wodnego amatorski połów ryb należy do kategorii „powszechnego korzystania z wód”, ale z zastrzeżeniem, że „na zasadach określonych w przepisach odrębnych”. Tymi przepisami odrębnymi jest Ustawa o rybactwie śródlądowym oraz pochodne akty prawne. Według tych „przepisów odrębnych” uprawniony do rybactwa może udzielać zezwoleń na amatorski połów ryb pobierając za nie opłaty „w wysokości przez siebie ustalonej”. Czyli użytkownik rybacki (w przypadku stowarzyszenia – jego członkowie, wędkujący na innych zasadach, o czym było wyżej) wydaje chętnym zezwolenia na amatorski połów ryb, pobierając za to opłatę. Każdy, kto spełnia warunki opisane w ustawie (posiada kartę wędkarską lub jest z jej posiadania zwolniony) może uzyskać zezwolenie od uprawnionego do rybactwa, za opłatą, ustaloną przez uprawnionego do rybactwa. Nie musi to być zawsze taka sama opłata, bo uprawniony do rybactwa ma nadaną ustawą swobodę w określaniu jej wysokości. W przypadku stowarzyszenia wydawanie zezwoleń oraz pobieranie opłat jest elementem działalności gospodarczej stowarzyszenia.

(cdn)
 
 
  tomasz_p

Od: 2009-02-02

Posty: 173

02 lipca 2009 17:22  
Gawlik Tomasz[ze nikt nie jest całkiem zadowolony.


Prócz prezesa :)))
 
 
  Jerzy Kowalski

Od: 2008-11-20

Posty: 444

02 lipca 2009 17:23  
Stereotyp 5: „nie widzę możliwości przekształcenia obecnie funkcjonującego PZW na Stowarzyszenie w pełni tego słowa znaczeniu , tak jak Pan słusznie w swoim artykule opisuje powinno ono wyglądać”.
Nie ma nic prostszego pod słońcem. Wystarczy tylko postępować „tak, jak to jest napisane” w ustawach, w statucie, poważnie traktując własne deklaracje. Wielu wędkarzy, którzy są nominalnie członkami PZW rzeczywiście nie rozumie podstawowych kwestii, opierając się na stereotypowych, ukształtowanych przez dawną propagandę wyobrażeniach, zupełnie odbiegających od rzeczywistości, wytwarzając swego rodzaju „wirtualny świat”, w którym wszyscy postępują „na niby” …
Istotnym problemem w funkcjonowaniu stowarzyszenia oraz w prowadzeniu działań jest właśnie to niezrozumienie podstawowych rozróżnień między rolami przyjmowanymi w związku z członkostwem w stowarzyszeniu. Wstępujący do stowarzyszenia oczekują tylko korzyści, odrzucając zobowiązania, jakie na siebie przyjmują. Wysokość składek, niższa niż opłat, zakłada zwielokrotnienie tego wkładu finansowego członków przez pracę członków, wykorzystująca ten finansowy wkład.
Mierzenie „siły stowarzyszenia” liczebnością sprawia, że nie oczekuje się wypełniania tych zobowiązań w obawie, że liczebność zmniejszyłaby się. A to żadna obawa. Stowarzyszenie mniej liczne uzyskiwałoby większe środki na działania statutowe pobierając opłaty za wydawane zezwolenia na amatorski połów ryb w użytkowanych wodach niż zbierając składki, których wysokość zakłada własny wkład członków stowarzyszenia w jego statutową działalność. Ten wkład może być pracą, lub ekwiwalentną wpłatą finansową.
We wspomnianych wcześniej Czechach członek tamtejszego związku ma albo przepracować 10 godzin w roku, albo wpłacić równowartość 150 zł. Około ¼ pracuje, ¾ wpłaca, dzięki czemu koła mają środki na bardzo duża działalność. Koło liczące 800 członków ma w roku z tych ekwiwalentów około 120 000 zł na działalność, a mając taki wkład własny uzyskuje wsparcie z funduszy samorządów czy administracji i może zdziałać naprawdę wiele. W naszych warunkach niejeden okręg ma skromniejsze środki …

Warto przy tej okazji poznać nieco rodzaje działalności prowadzonej przez PZW oraz implikacje z tego wynikające. W załączonej informacji jest więcej na ten temat: Założenia do budżetu

W tych założeniach można m.in. przeczytać, że
§ 5
Planowanie przychodów i kosztów działalności gospodarczej

3. Budżet działalności gospodarczej powinien zamykać się zyskiem. Podejmowanie przedsięwzięć nie przynoszących korzyści materialnych wspierających działalność statutową, nie znajduje żadnego uzasadnienia i stanowi zbędne zaangażowanie aktywów PZW na ten cel.

Wiele przedsięwzięć, zwłaszcza statutowych, nie ma mierników efektywności. Znalazłem na stronie okręgu katowickiego: list otwarty do wedkarzy okregu polskiego zwiazku wedkarskiego, w której jest wiele wiadomości, ale też taka, że całość zagospodarowania użytkowanych obwodów rybackich mierzy się NAKŁADAMI bez określania efektywności tych nakładów. Nie ma tam ani słowa o tym ile ryb wędkarze złowili z wód, które użytkują, jak wygląda średni połów, ile dni wędkowania, w jakich miejscach dokonali, z jakim efektem średnim itp. Cóż z tego, że wsypano więcej narybku, czy wydano na to więcej pieniędzy, jeżeli nie wiadomo czy to przyniosło jakiś wymierny efekt, czy też nie? I czy większe nakłady oznaczają większe efekty, czy też nie? Sprawność działania organizacji, jej siłę, mierzy się efektami jej działalności statutowej, bo po to stowarzyszenie jest, a nie liczbą członków, zresztą „kiepskich” w większości, w mizernym stopniu przyczyniających się do statutowej działalności stowarzyszenia.

(cdn)
 
 
  Jerzy Kowalski

Od: 2008-11-20

Posty: 444

02 lipca 2009 17:24  
Stereotyp 6: „ludzie niezadowoleni ze sposobu funkcjonowania PZW to jest opozycja”. To nie jest żadna opozycja. No, może „opozycja” w rozumieniu zakorzenionym mocno w PRL-u, kiedy to jedynym sposobem było uzyskanie zmiany postępowania autorytarnej władzy, bo możliwości zastąpienia istniejącej władzy przez opozycję była poza zasięgiem. W demokratycznych, samorządnych realiach stowarzyszenia opozycja to są ludzie, którzy chcą przejąć władzę. Tacy, którzy mają inne poglądy, mają wiedze o odmiennym sposobie funkcjonowania organizacji, mają ludzi do obsadzenia funkcji, są zdolni do podejmowania decyzji, a przede wszystkim – chcą to zrobić. Opozycja to ludzie, którzy składają propozycję, którą chcą realizować i wiedzą jak to zrobić.
Inaczej są tylko malkontenci, besserwiserzy, którzy uznają niewzruszalność istniejących relacji, agresją pokazują swoja słabość i brak zdolności do stworzenia czegokolwiek innego. Mają pretensje do całego świata, że nikt nie chce spełnić ich zachcianek. Tymczasem sami podtrzymują ten układ, na który tak narzekają – stowarzyszenie, które sami tworzą, a które przez to nie działa dobrze, bo dobrze działać nie może, mając takich członków.
Nie ma tu żadnych „stron”, bo wszystkie „strony” są odmianami tego samego, zanurzonego w przeszłości, trwającego swym bezwładem tworu.

Stereotyp 7: „przedstawiciele reprezentujący pozostałych „członkowie” PZW tych którzy chcą być tylko nabywcą i zapłacić za możliwość wędkowania na państwowych wodach”. Wędkarze, którzy chcą być tylko nabywcą i zapłacić za wędkowanie na państwowych wodach (dzierżawionych przez uprawnionych do rybactwa), a którzy nie chcą przyjąć roli członków stowarzyszenia, w rozumieniu prowadzenia działalności, zajmowania się zagospodarowaniem, żadnych przedstawicieli nie potrzebują. Wystarczy po prostu z PZW się wypisać i przyjść do kasy, zapłacić. Nie ma prostszej rzeczy na tym świecie. W ten sposób najszybciej można przywrócić normalne relacje wokół zagospodarowania wód oraz organizowania wędkarstwa.
Tylko proszę nie wyrażać zdziwienia, że „przecież będzie drożej”. No tak, bo nie można „zjeść ciastka i mieć ciastka”… Albo rybki, albo akwarium … ;-)

Pozdrawiam serdecznie

Jerzy Kowalski
 
 
  Jerzy Kowalski

Od: 2008-11-20

Posty: 444

02 lipca 2009 17:42  
Gawlik Tomasz Z tego co mi wiadomo - a wiem to tylko z opowieści, więc nie wszystko może być wiarygodne, ale zakładam, że nie bazuję na plotkach - to pismo podobnej treści do okręgów poszło. Poza tym założeniem portalu związkowego - opartego na strukturze organizacyjniej PZW - było stworzenie witryny bez przejawów komercyjnych. Jako narzędzie dzialalności komercyjnej PZW zaangażowało się w Rybobranie.pl. W portalu PZW użytkownicy są członkami - powiązanymi ze strukurą orgaizacyjną - a w Rybobraniu wędkarzami - niezależnymi od organizacyjnej przynależności, pezentującymi swoje wędkarskie dokonania a nie działalność związkową.

Poza tym stawiam Panu piwo jeśli wśród tych wspomnianych przez Pana 30 tysięcy znajdzie Pan tysiac takich, którzy na podobną "odezwę" zareagują pozytywnie. Moim zdaniem gdyby ZG wysłało taką odezwę to by zostało wyśmiane. I taka niestety jest ta nasza lojalność względem PZW. Jak nam jest potrzebne to jest a jak nie to mu wytykamy, ze nie robimy tego co bysmy chcieli. Ale jedna organizacja zwyczajnie nie moze dbać o interesy pojedynczych członków, musi myśleć dobrem ogółu a to powoduje, ze nikt nie jest całkiem zadowolony.


Szanowny Panie Tomaszu,

Na tym własnie polega problem, który tu dyskutujemy. Gdyby go nie było, to te wszystkie rozważania byłyby z gruntu zbędne ....

Poza tym, ta organizacja, jak każde stowarzyszenie, nie ma na celu "dbania o interesy pojedynczych członków", tylko ma zrzeszać członków chcących realizować cele statutowe stowarzyszenia, w celu "czynnego uczestniczenia w życiu publicznym", jak zapisano w ustawie Prawo o stowarzyszeniach . Reszta jest "zakorzenieniem w przeszłości".

Skoro o stawianiu piwa mowa, to prosze znaleźć w par. 6 i par.7 statutu PZW "dbanie o interesy członków" albo "łowienie ryb" . ;-))) Dla porządku wspomnę, że związek to wszyscy jego członkowie, a nie tylko "władze". ;-))

Cele i środki działania Związku
§ 6
Celem Związku jest organizowanie i promowanie wędkarstwa, rekreacji, sportu wędkarskiego,
użytkowanie i ochrona wód, działanie na rzecz ochrony przyrody i kształtowanie etyki
wędkarskiej.
§ 7
Cele Związku realizowane są poprzez:
1) reprezentowanie interesów Związku w kraju i za granicą;
2) współpracę z krajowymi, międzynarodowymi i zagranicznymi organizacjami
wędkarskimi;
3) współpracę z organizacjami i instytucjami proekologicznymi;
4) współdziałanie z podmiotami powołanymi do ochrony przyrody, ekosystemów
wodnych, zwalczania kłusownictwa rybackiego i innych szkód w środowisku wodnym;
5) współdziałanie z ośrodkami naukowo-badawczymi, między innymi w zakresie ochrony
ginących gatunków ryb i ich restytucji;
6) nabywanie i użytkowanie wód, prowadzenie racjonalnej gospodarki rybackiej
i wędkarskiej;
7) prowadzenie ośrodków zarybieniowych;
8) prowadzenie działalności gospodarczej z przeznaczeniem dochodów na działalność
statutową;
9) prowadzenie schronisk i przystani oraz innych obiektów słuŜących uprawianiu
wędkarstwa i rekreacji;
10) upowszechnianie sportu wędkarskiego, organizowanie zawodów wędkarskich w kraju
oraz uczestnictwo w takich zawodach za granicą;
11) organizowanie rekreacyjnych imprez wędkarskich;
12) organizowanie współzawodnictwa sportowego opartego o zasady obowiązujące
w polskich związkach sportowych;
13) wyłanianie kadry narodowej w dyscyplinach kwalifikowanego sportu wędkarskiego;
14) popularyzowanie idei wędkarstwa i działalności PZW wśród dzieci i młodzieŜy oraz
prowadzenie pracy oświatowo-wychowawczej w tym zakresie;
15) edukację wędkarską i turystykę;
16) resocjalizację, zwalczanie nałogów i patologii społecznych oraz pracę ze
środowiskami zagroŜonymi wychowawczo;
17) prowadzenie egzaminów na kartę wędkarską;
18) prowadzenie działalności wydawniczej;
19) działania na rzecz osób niepełnosprawnych;
20) podejmowanie innych przedsięwzięć i pozyskiwanie środków służących do realizacji
celów Związku.

Pozdrawiam serdecznie

Jerzy Kowalski
 
 
  maniekpc

Od: 2009-06-21

Posty: 23

02 lipca 2009 19:53  
Amaretto
Mańdok GrzegorzPanie Ammaretto – wypowiadając się na forum i to w tak poważnym Portalu jakim jest Portal PZW wypadało by przynajmniej się przedstawić . Ocenianie innych będąc anonimowym mówcą nie należy chyba do dobrego tonu i nie świadczy dobrze o Pana odwadze . Ja osobiście po raz pierwszy wziąłem udział w dyskusji na forum tego portalu i miałem odwagę podać dokładne swoje dane i wstawiłem nawet swoje własne zdjęcie . Moim zdaniem dyskusja na forum na jakikolwiek temat powinna być wymianą poglądów popartą własnymi argumentami a nie próbą oceniania poglądów innych samemu nie wnosząc do dyskusji żadnych merytorycznych informacji .
<br /><br />Pozdrawiam Grzegorz

<br />
<br />Panie Grzegorzu, niech mą siłą będzie siła argumentów - to wystarczy ;) Prosze poczytać powyższe moje posty raz jeszcze - staram się być maksymalnie obiektywny i bezstronny.
 
 
  maniekpc

Od: 2009-06-21

Posty: 23

02 lipca 2009 19:58  
przeczytałem wszystkie każdy pokręcony ,żadnych konkretów , plujesz, szczekasz ,obrażasz.ŻAL MI CIE  
 
  tomaszokret

Od: 2009-02-03

Posty: 447

02 lipca 2009 20:18  
Do JERZY KOWALSKI: Jerzy, z całym szacunkiem - można trochę zwięźlej? :-P

W całym tym rozumowaniu widzę jednak odrobinę nieścisłości, a w zasadzie - braku konsekwencji i przewidywania.

Otóż wędkarze, będący dotąd członkami PZW, nadaj mają prawo do zabierania głosu w sprawach związanych z PZW. I nikt im tego prawa nie odbierze, choćby swoje poglądy wyrażali bez znajomości realiów, przepisów, struktury itp. W dodatku stanowią znaczną "siłę wyborczą" w tym sensie, że nie zgodzą się na zmianę dotychczasowego status quo, polegającego na tym, że po wniesieniu składek otrzymują oni prawo do wędkowania i narzekania.

Nie przewiduję również, by władze Okręgów doszły do wniosku, że można od wędkarzy wymagać więcej,niż dotąd. Bez zmiany strukturalnej CAŁEGO PZW okręgi takie prawdopodobnie znacznie stracą na znaczeniu, ponieważ nastąpi odpływ członków do Okręgów mniej wymagających. Mniej członków - mniej pieniędzy - mniejsza siła przebicia :-P
Na podobny manewr stać może być ewentualnie tych, którzy mają superatrakcyjne wody, będące magnesem dla wędkarzy. Takie wody to jednak tylko w połowie efekt własnego działania, a w połowie - dar od Boga :-P
Ile Okręgów może się poszczycić podobnym bogactwem?

Co sprawia, że nie widzę możliwości rychłego przekształcenia PZW w Stowarzyszenie w pełnym tego słowa znaczeniu.
 
 
  amaretto

Od: 2009-01-31

Posty: 51

02 lipca 2009 20:26  
maniekpcprzeczytałem wszystkie każdy pokręcony ,żadnych konkretów , plujesz, szczekasz ,obrażasz.ŻAL MI CIE


mnie żal m.in. waści, gdyż tendencyjne i jednokierunkowe rozumowanie ogranicza bardzo czytającego, szkoda, że brak argumentów z waści strony powoduje agresywne odzywki, epitety - prosze spróbować konstruktywnej polemiki, polecam
 
 
  amaretto

Od: 2009-01-31

Posty: 51

02 lipca 2009 20:46  
do Jerzy Kowalski:

bardzo proszę o zaprzestanie falandyzacji prawa, populistycznej bezprzedmiotowej gadki, niczego nie wnoszących eleboratów osoby, która nie jest do tego upowazniona, gdyż nie ma, co wynika z Pana rozprawek, żadnego PRAKTYCZNEGO doświadczenia w działalności PZW - więc Pana wypowiedzi są za przeproszeniem nic nie warte - proszę, aby włączył się do AKTYWNEGO zarządzania PZW - wówczas dopiero proszę o tak kategoryczne wypowiedzi z domieszką, jak dotychczas niczym nieuzasadnionej, pewności.
 
 
  tomaszokret

Od: 2009-02-03

Posty: 447

02 lipca 2009 21:29  
Do AMARETTO:

http://namuche.home.pl/autor.php?authorid=23&sid=5f23679e0de24551ab32e40b480dcd3c

...i weź się czasem w język ugryź...
 
 
  amaretto

Od: 2009-01-31

Posty: 51

03 lipca 2009 08:15  
tomaszokretDo AMARETTO:
<br />
<br />http://namuche.home.pl/autor.php?authorid=23&sid=5f23679e0de24551ab32e40b480dcd3c
<br />
<br />...i weź się czasem w język ugryź...


poczytałem i ... potwierdza się w pełni moja teoria co do pana Kowalskiego - widać z notatki biograficznej, że nie ma zielonego pojęcia o zarządzaniu organizacją, nigdy nie uczestniczył w niej jako pracownik lub działacz - ma sukcesy wyłącznie w sporcie, a to za mało, aby tak kategorycznie się wypowiadać na temat stowarzyszenia jakim jest PZW
 
 
  WEDKARZ WEDKARSKI

Od: 2009-06-19

Posty: 153

03 lipca 2009 10:32  
Amarettopoczytałem i ... potwierdza się w pełni moja teoria co do pana Kowalskiego - widać z notatki biograficznej, że nie ma zielonego pojęcia o zarządzaniu organizacją, nigdy nie uczestniczył w niej jako pracownik lub działacz - ma sukcesy wyłącznie w sporcie, a to za mało, aby tak kategorycznie się wypowiadać na temat stowarzyszenia jakim jest PZW


Czy to jest forum dla członków ZG, ZO, ogólenie działaczy wyższego szczebla?
Pardon, nie wiedziałem.
W swej naiwnosci myslałem, że każdy członek PZW, ba - kazdy wędkarz czy każdy obywatel, ma prawo się wypowiedzieć na temat co wyrabia PZW na naszej ojcowiźnie.

Dziekuję za przypomnienie, co to jest PZW i jego władze o mentalnosci Amaretto. Przyjęcie alkoholowego nicka też pewnie świadczy o tym , co pierwsze na myśl przychodzi działaczowi PZW, gdy tylko zaczyna myśleć. Nawet mysleć nad nickiem.

Pan Kowalski rzeczywiście ma nieźle gadane/pisane, rzeczywiście widzi świat w innych kolorach niż jest, ale pisze też to co panu najbardziej pasuje - czyli o utrzymaniu preferencji dla działaczy, utrzymaniu decyzji o naszych wodach w ręku działaczy, w sumie wąskiej grupy ludzi, którą nawet pan Kowalski ocenia optymistycznie na 30 tys osób (a realnie moim zdaniem kilkakrotnie mniej).

Bądź pan wdzięczny panu Kowalskiemu, może jak pan poczyta wolniej to pan zrozumie
 
 
  WEDKARZ WEDKARSKI

Od: 2009-06-19

Posty: 153

03 lipca 2009 10:33  
tomaszokretnie widzę możliwości rychłego przekształcenia PZW w Stowarzyszenie w pełnym tego słowa znaczeniu.

to czemu by nie - rozwiązać?
 
 
  amaretto

Od: 2009-01-31

Posty: 51

03 lipca 2009 10:54  
gosc
Amarettopoczytałem i ... potwierdza się w pełni moja teoria co do pana Kowalskiego - widać z notatki biograficznej, że nie ma zielonego pojęcia o zarządzaniu organizacją, nigdy nie uczestniczył w niej jako pracownik lub działacz - ma sukcesy wyłącznie w sporcie, a to za mało, aby tak kategorycznie się wypowiadać na temat stowarzyszenia jakim jest PZW

<br />
<br />Czy to jest forum dla członków ZG, ZO, ogólenie działaczy wyższego szczebla?
<br />Pardon, nie wiedziałem.
<br />W swej naiwnosci myslałem, że każdy członek PZW, ba - kazdy wędkarz czy każdy obywatel, ma prawo się wypowiedzieć na temat co wyrabia PZW na naszej ojcowiźnie.
<br />
<br />Dziekuję za przypomnienie, co to jest PZW i jego władze o mentalnosci Amaretto. Przyjęcie alkoholowego nicka też pewnie świadczy o tym , co pierwsze na myśl przychodzi działaczowi PZW, gdy tylko zaczyna myśleć. Nawet mysleć nad nickiem.
<br />
<br />Pan Kowalski rzeczywiście ma nieźle gadane/pisane, rzeczywiście widzi świat w innych kolorach niż jest, ale pisze też to co panu najbardziej pasuje - czyli o utrzymaniu preferencji dla działaczy, utrzymaniu decyzji o naszych wodach w ręku działaczy, w sumie wąskiej grupy ludzi, którą nawet pan Kowalski ocenia optymistycznie na 30 tys osób (a realnie moim zdaniem kilkakrotnie mniej).
<br />
<br />Bądź pan wdzięczny panu Kowalskiemu, może jak pan poczyta wolniej to pan zrozumie


Panie Gość, każdy ma prawo wypowiedzieć się na jakikolwiek temat, jednak tylko w przypadku jak ma jakiekolwiek o tym pojęcie, nie opowiadając bzdetów. Ma Pan widać duży problem alkoholowy, skoro nick "amaretto" kojarzy się Panu wprost z alkoholem, bo mi tylko z deserem lodowym. Ponadto, postrzeganie członków PZw jako"gumofilc-alkoholik" raczej tylko projektuje osoby wypowiadające się w ten sposób. Członkowie PZW to nie pijane barany, zapewniam Pana. Pan Kowalski ma swoją rację, której kurczowo się trzyma, bo to jego prawo, nie powinien jednak tak stanowczo wypowiadać się o czymś o czym ma tylko "książkowe" i "encyklopedyczne" pojęcie, jak wynika tó również z przypisanej notki biograficznej.
 
 
  amaretto

Od: 2009-01-31

Posty: 51

03 lipca 2009 10:59  
gosc
tomaszokretnie widzę możliwości rychłego przekształcenia PZW w Stowarzyszenie w pełnym tego słowa znaczeniu.

<br />to czemu by nie - rozwiązać?


Panie Gość, hasło rewolucyjne o rozwiązaniu PZW powtarza się jak mantrę, wynika to tylko jednak wyłącznie z braku wiedzy o działalności, a raczej ograniczeniach ustawowych w którym PZW musi się poruszać, aby nie naruszyć prawa i np. nie stracić użytkowanej wody. Proszę wskazać alternatywę do obecnej struktury PZW, inaczej to tylko infantylna, wekendowa pogawędka ... o niczym.
 
 
  tomaszokret

Od: 2009-02-03

Posty: 447

03 lipca 2009 14:53  
Do GOŚĆ: Wyjątkowo zupełnie zgadzam się z Amaretto - nie ma żadnej realnej alternatywy dla PZW. Prywatni przedsiębiorcy, Stowarzyszenia i inne podmioty będą skłonni wziąć w dzierżawę jedynie znikomy procent wód, na których obecnie gospodaruje PZW. Nie jest to nawet kwestia chęci, tylko możliwości - przystępujący do przetargu na dzierżawę wód musi wykazać się również np.: możliwością pozyskania odpowiedniej ilości narybku odpowiednich gatunków.

Co zaś się stanie z wodami, które nie znajdą gospodarzy? Ciemno to widzę...
 
 
  Jerzy Kowalski

Od: 2008-11-20

Posty: 444

03 lipca 2009 18:18  
Amarettodo Jerzy Kowalski:
bardzo proszę o zaprzestanie falandyzacji prawa, populistycznej bezprzedmiotowej gadki, niczego nie wnoszących eleboratów osoby, która nie jest do tego upowazniona, gdyż nie ma, co wynika z Pana rozprawek, żadnego PRAKTYCZNEGO doświadczenia w działalności PZW - więc Pana wypowiedzi są za przeproszeniem nic nie warte - proszę, aby włączył się do AKTYWNEGO zarządzania PZW - wówczas dopiero proszę o tak kategoryczne wypowiedzi z domieszką, jak dotychczas niczym nieuzasadnionej, pewności.


Drogi gorzki anonimie,

Zdaję sobie sprawę z trudności zagadnień, jakie poruszam, oraz z możliwych kłopotów z ich zrozumieniem dla kogoś, kto występuje z pozycji znajomości funkcjonowania i zarządzania organizacjami opartego na praktycznym doświadczeniu w działalności PZW, jakie jak rozumiem, gorzki anonim posiada. ;-)))
Rozumiem, że gorzki anonim nie potrafi odnieść się w sposób merytoryczny do żadnego z poruszonych zagadnień, których nie rozumie, więc ucieka się do płytkich sposobów zakazywania wypowiadania się, czy kwestionowania kompetencji, czym trafia "kulą w płot". Nie zamierzam agresywnego, populistycznego anonima uświadamiać w moim zakresie doświadczeń w różnych dziedzinach, ani w efektach mojej działalności w PZW i poza PZW.
Proszę też powstrzymać się od wydawania cenzurek czy certyfikatów lub "upoważnień" bez żadnych podstaw, w dodatku anonimowo. To baaardzo populistyczne. W dodatku infantylne. ;-) Chyba gorzki anonim nie zamierza uciekać się do zorganizowania "gniewu ludu", bo to nie te czasy. ;-)))

Rozumiem, że gorzki anonim w 100% popiera wszelki zakaz wypowiadania się, niezgodny z jego "zakorzenionymi w przeszłości" pomysłami .... ;-)))

Proszę też nie używać słów, których znaczenia gorzki anonim nie rozumie. Proszę, w ramach pogłębiania ogólnego wykształcenia, poczytać bodaj najprostsze zasoby dostępne w internecie, odnoszące się do populizmu, którym gorzki anonim tak ochoczo się posługuje. Zobaczy anonim wtedy, jeżeli zrozumie, że kwestii które są trudne i sprzeczne z powszechnym, kształtowanym przez "gorzkich anonimów", uproszczonym i "zakorzenionym" pojmowaniem różnych zagadnień, w żaden sposób populizmem nazwać nie można. ;-)

Wypada na tej podstawie napisać, pomijając nietrafność ocen gorzkiego anonima:

Stereotyp 8: "Wypowiedzi osób, które nie mają doświadczenia praktycznego w zarządzaniu PZW są nic nie warte" - Otóż, warto sięgnąć do Ustawy prawo o stowarzyszeniach i dowiedzieć się, że "Stowarzyszenie jest dobrowolnym, samorządnym, trwałym zrzeszeniem o celach niezarobkowych." Wynika z tego, że członkowie stowarzyszenia tworzacy to stowarzyszenie muszą prowadzić działalność zarobkową w innych miejscach i tamże zdobywają doświadczenie, które wykorzystują w prowadzeniu działalności stowarzyszenia. Tym stowarzyszenie różni sie od "masowej organizacji społecznej", że o funkcjonowaniu stowarzyszenia decydują ludzie, którzy mają doświadczenie w prowadzeniu firm, w administracji w samorządności, w działaniach prawnych, technicznych, gospodarczych, przyrodniczych itp.itd., nabyte w realnym świecie, które wnoszą do stowarzyszenia w ramach społecznej pracy, na której opiera się działanośc stowarzyszenia. Ograniczenie doświadczenia w funkcjonowaniu stowarzyszenia do samego praktycznego doświadczenia w samym stowarzyszeniu jest wyjątkową ciasnotą podejścia.
Inaczej miała się sprawa z osobami, które w dawnych czasach były "etatowymi działaczami organizacji społecznych", prowadzącymi działalność w celach zarobkowych w imieniu instytucji delegujących ich do pracy w tychże organizacjach społecznych, kontrolowanych "z góry", których skład władz podlegał zatwierdzeniu "odgórnemu". W taki sposób doswiadczenie w prowadzeniu organizacji wynikało z funkcjonowania "z nadania" we władzach organizacji. Ale to nie ma nic wspólnego z samorządnym funkcjonowaniem stowarzyszeń.

Pozdrawiam serdecznie

Jerzy Kowalski
 
 
  Jerzy Kowalski

Od: 2008-11-20

Posty: 444

03 lipca 2009 18:56  
tomaszokretDo JERZY KOWALSKI: Jerzy, z całym szacunkiem - można trochę zwięźlej? :-P
Otóż wędkarze, będący dotąd członkami PZW, nadaj mają prawo do zabierania głosu w sprawach związanych z PZW.


Drogi Tomaszu,

Zwięźlej można, ale wówczas gdy niewiele słów wywołuje jednoznaczne skojarzenia. Natomiast w sytuacji kiedy objaśnia się stereotypy zakorzenione od dawna przez propagandę i populizm, to konieczny jest wysiłek w pisaniu oraz w czytaniu, żeby wytłumaczyć odmienne znaczenie. To jak z entropią w fizyce - rozproszenie i chaos zachodzi łatwo, natomiast w skupienie i uporządkowanie trzeba wkładać energię i dużo pracy. ;-)))

Wędkarze mają prawo zabierania głosu, z którego nie korzystają. Rezygnują z niego z powodu zniechęcenia, sądząc, że "i tak nic to nie da". Zwłaszcza wtedy, kiedy nie wiedzą po co ich aktywność i decyzje miałyby być podejmowane. Natomiast wielu wędkarzy w ramach PZW podejmuje działania, zmieniające tę "organizację społeczną" w rzeczywiste stowarzyszenie. I nie są to wcale żadni "odszczepieńcy" tylko najzwyklejsi ludzie, nierzadko borykający się z trudnościami codziennymi, ale mający zdolność zrozumienia tego, że "z pustego i Salomon...". Rozumiejący na przykład, że jeżeli wpuści się 100 sztuk narybku po 1 zł, z których 1% dorośnie do rozmiarów "łownych" ( a takie są często wyniki zabiegów zarybieniowych, których efektywności nie liczy się), a wyniki tarła naturalnego w zmienionym środowisku wodnym są pomijalne, to nie można, wpłacając 100 zł rocznie, które wystarcza tylko na ten narybek, oczekiwać więcej niż jednej ryby na haczyku przez cały rok, nie można oczekiwać intensywnej ochrony łowisk pokrywanej z tych samych pieniędzy, które są wydane wcześniej na ten narybek. Tacy ludzie rozumieją, że albo trzeba samemu zająć się dbaniem o łowiska, albo wpłacać więcej pieniędzy na uprawianie swojego hobby, albo działaniem stowarzyszenia zarabiać pieniądze na lepsze utrzymanie łowisk, albo też zupełnie inaczej prowadzić zagospodarowanie. Tacy ludzie rozumieją, że prosta redystrybucja składek bez pomnażania ich wartości, wygórowane oczekiwania wobec łowisk, rabunkowa w efekcie ich eksploatacja, prowadzą donikąd. Tacy wędkarze, członkowie PZW, zakładają kluby, sekcje, koła, zmieniają funkcjonowanie okręgów, rozumiejąc, że "nie da się" inaczej. To jest postępujący proces, który w końcu doprowadzi do powstania nowego PZW, jako racjonalnie funkcjonującego stowarzyszenia, za sprawą którego wędkarze będą mieli w swoich rękach decyzje dotyczące organizowania wędkarstwa oraz zagospodarowania łowisk. Tylko tego rodzaju informacje trzeba przekazywać, takie informacje musza się przebijać przez hałas populizmu i stereotypów trwających i podtrzymywanych przez nierealistyczne obietnice i nierealistyczne oczekiwania.

Wędkarze rozumieją wiele zagadnień, ważne w tym wszystkim są wiarygodność i zaufanie.

tomaszokretNie przewiduję również, by władze Okręgów doszły do wniosku, że można od wędkarzy wymagać więcej, niż dotąd. Bez zmiany strukturalnej CAŁEGO PZW okręgi takie prawdopodobnie znacznie stracą na znaczeniu, ponieważ nastąpi odpływ członków do Okręgów mniej wymagających. Mniej członków - mniej pieniędzy - mniejsza siła przebicia :-P


(cdn)
 
 
  Jerzy Kowalski

Od: 2008-11-20

Posty: 444

03 lipca 2009 18:57  
tomaszokretNie przewiduję również, by władze Okręgów doszły do wniosku, że można od wędkarzy wymagać więcej, niż dotąd. Bez zmiany strukturalnej CAŁEGO PZW okręgi takie prawdopodobnie znacznie stracą na znaczeniu, ponieważ nastąpi odpływ członków do Okręgów mniej wymagających. Mniej członków - mniej pieniędzy - mniejsza siła przebicia :-P


Jeżeli wędkarze dojdą do wniosku, że nie da się prowadzić spraw tak jak dotychczas, lokalnie, regionalnie to powołają takie władze, które będą ich racjonalnymi przedstawicielami i siła przywódczą organizującą działanie lokalnie, przekładając się na coraz szerszy zasięg racjonalności.
Natomiast jeżeli wędkarze będą sami się oszukiwać, wysuwając roszczenia wobec istniejących "władz", roszczenia dotyczące spełniania niemożliwych do spełnienia obietnic, to będą sami trwać w stagnacji.
Na razie obserwacje są takie, że w okręgach "bardziej wymagających", w których władze są realnie wybierane przez aktywnych członków stowarzyszenia, prowadzących działania bardziej racjonalne, zaufanie i współpraca są lepsze. Nie chodzi tez o mierniki w postaci liczby członków, bo ci niechże sobie idą tam, gdzie taniej, tylko o rzeczywiste efekty działalności okręgu, statutowe, gospodarcze, organizacyjne, finansowe. Warto pamiętać, że w myśl Statutu nie liczebność okręgu decyduje o jego istnieniu, ale "§ 37 pkt. 3. Warunkiem istnienia okręgu jest posiadanie zdolności do samodzielnego finansowania celów statutowych." Więc nic nie stoi na przeszkodzie sprawnemu istnieniu okręgu liczącemu 1000 członków, mającemu wysokie obroty i zdolność samodzielnego finansowania. Taki okręg może o wiele lepiej zagospodarować dzierżawione obwody rybackie, prowadzić edukację, wychowanie, organizować wędkarstwo, niż 20-tysięczny "moloch", w którym większość członków nic nie robi, tylko zgłasza roszczenia i oczekuje, "żeby się opłacało".
Warto odejść wreszcie od stereotypowego traktowania fetysza liczebności jako wyznacznika siły i sprawności organizacji.
Więcej działalności, rozsądna działalność to więcej pieniędzy, większa siła przebicia. Niezależnie od liczby członków.

tomaszokret
Ile Okręgów może się poszczycić podobnym bogactwem? Co sprawia, że nie widzę możliwości rychłego przekształcenia PZW w Stowarzyszenie w pełnym tego słowa znaczeniu.


Wiele okręgów dzierżawi atrakcyjne obwody rybackie, doświadczenie uczy też, że wody niby nieatrakcyjne mogą przyciągac wędkarzy po ich dobrym zagospodarowaniu.
Jest też wiele innych rodzajów działalności statutowej, które okręgi i koła, sekcje, kluby wykonują, w których chętni wędkarze mogą znaleźć pole do działania.

Więcej optymizmu, Tomaszu, więcej wiary!!!! ;-)))

Pozdrawiam serdecznie

Jerzy Kowalski
 
 
  Jerzy Kowalski

Od: 2008-11-20

Posty: 444

03 lipca 2009 19:25  
gosc
Czy to jest forum dla członków ZG, ZO, ogólenie działaczy wyższego szczebla?
Pardon, nie wiedziałem.
W swej naiwnosci myslałem, że każdy członek PZW, ba - kazdy wędkarz czy każdy obywatel, ma prawo się wypowiedzieć na temat co wyrabia PZW na naszej ojcowiźnie.
Dziekuję za przypomnienie, co to jest PZW i jego władze o mentalnosci Amaretto.
Pan Kowalski rzeczywiście ma nieźle gadane/pisane, rzeczywiście widzi świat w innych kolorach niż jest, ale pisze też to co panu najbardziej pasuje - czyli o utrzymaniu preferencji dla działaczy, utrzymaniu decyzji o naszych wodach w ręku działaczy, w sumie wąskiej grupy ludzi, którą nawet pan Kowalski ocenia optymistycznie na 30 tys osób (a realnie moim zdaniem kilkakrotnie mniej).
Bądź pan wdzięczny panu Kowalskiemu, może jak pan poczyta wolniej to pan zrozumie


Drogi anonimie gosc,

Dziękuję za zrozumienie tekstów, do których anonim nawiązuje oraz za trafna radę udzieloną "gorzkiemu anonimowi".

Proszę przeczytać jednak jeszcze raz to, co najwyraźniej natrafiło na słabsze skupienie anonima. ;-))) Otóż, to że w ok. 3000 kół może znaleźć się po 10 (czy więcej) wędkarzy, którzy sprawnie potrafią i będą chcieli podejmować decyzje dotyczące organizowania wędkarstwa wcale nie oznacza, że mieliby to być ci sami członkowie PZW (choć tego nie wyklucza), którzy obecnie pełnią jakieś funkcje. Czytając wypowiedzi "gorzkiego anonima" pewnie lepiej gdyby to nie byli ci sami "praktycznie doświadczeni" ... ;-)))
To tylko liczby dotyczące funkcjonowania stowarzyszenia w sposób przypisany temu rodzajowi samorządności, uzasadniające szacunkowe, mniejsze rozmiary stowarzyszenia PZW funkcjonującego w oparciu o zasady wynikające ze sposobu zorganizowania stowarzyszeń. ;-))) Takiego jaki jest na prawdę (co anonim trafnie postrzega jako "świat w innych kolorach), a nie takiego, jaki zostały ukształtowany przez "zaszłości" istniejące przed laty w Polsce. ;-)) Ktoś ten "świat w innych kolorach" musi jednak zorganizować, on nie postaje sam. Wymaga wysiłku, który podejmuje wielu mludzi w krajach, gdzie świat tak właśnie wygląda. Nie dlatego, że "ktoś im go dał", ale dlatego, że sami sobie go takim zorganizowali.

Jestem natomiast przekonany, że organizacja wędkarska w Polsce, funkcjonująca na zasadach właściwych stowarzyszeniom, może być całkiem liczna, jeżeli będzie zbudowana na zaufaniu i współpracy, która wyzwala aktywność wśrod ludzi.

Bierność jest oparta na braku zaufania, oraz na "patrzeniu na koniec swojego nosa", które nie potrafi przewidywać odległych skutków pozornie korzystnych, doraźnych decyzji. W sytuacji niepewności rodzi sie postępowanie wulgarnie określane jako "tyle zysku co w pysku", gdzie nikt się nie zastanawia nad planowaniem przyszłości, tylko bierze to, co tu i teraz. Nie jest też w stanie niczego ofiarować, bo nie widzi sensu tej ofiary, ani nie ufa temu, że przyniesie ona efekty w przyszłości. Natomiast dobre przykłady pokazują, że takie efekty mozna uzyskać, tylko przy innym nastawieniu, nieznanym wielu ludziom w Polsce.

Realną alternatywą dla PZW jest inny PZW, zachowujący zasoby i aktywa należące do wędkarzy, niejednokrotnie jeszcze z okresu sprzed powstania PZW, zorganizowany według zasad, na jakich zorganizowane są stowarzyszenia jako samorzadne, dynamiczne organizacje "non profuit", opierające swe działanie na pracy społecznej i aktywności członków, oraz osiagające istotny zysk, przeznaczające wypracowany zysk na działalność statutową polegającą na organizowanu wędkarstwa. Organizacja działająca "w celach niezarobkowych", a nie "dla zaspokojenia apetytów członków" ...
Do tego jednak nie prowadzi narzekanie, domaganie się, ale aktywność i przyjmowanie podejmowania decyzji oraz odpowiedzialności za organizację przez ludzi, którzy do takich zmian chcą i umieją doprowadzić.

Pozdrawiam serdecznie

Jerzy Kowalski
 
 
  Grzegorz Mańdok

Od: 2009-04-22

Posty: 25

03 lipca 2009 23:14  
Szanowny Panie Jerzy !
Nie mam zamiaru Pana obrażać i nie twierdzę że robi Pan to celowo ale odnoszę wrażenie że zaciemnia Pan dyskutowany temat . Pytanie brzmi czy ten twór z epoki PRL który został nam w spadku ma szansę funkcjonować dalej w takiej formie i działać dobrze i skutecznie a może lepiej było by coś zrobić aby go przebudować , może warto było by wyodrębnić z niego to co bardzo dobrze funkcjonuje na przykład wszystko to co jest związane z działalnością Stowarzyszenia w formie takiej do jakiej takie Organizacje Pożytku Publicznego są powoływane . Pisze Pan o tym bardzo słusznie i obrazowo w jednym ze swoich artykułów a działalność związaną z gospodarką wodną , gospodarka rybacką i zarybień oddać i powierzyć powołanemu do tego celu Państwowemu Organowi który zatrudni do tego celu naprawdę dobrych fachowców . Wystarczy ze Statutu naszej organizacji usunąć punkt 6 i 7 w paragrafie 7 rozdziału II Cele i środki działania związku . Moim zdaniem działalność nawet najbardziej zaangażowanych i chcących działać a nie znających się na pewnych zagadnieniach ludzi przynosi więcej szkody niż pożytku . Jeszcze gorzej jest gdy pewną działalnością zajmują się ludzie z „nadania” (też stereotyp ale niestety jeszcze nadal funkcjonujący ) nie posiadających do tego żadnych kwalifikacji . Moje słownictwo w określaniu pewnych pojęć nie jest fachowe bo nie mam wielkiej wiedzy prawniczej i na pewno mogą być przez Pana uznane jako stereotypy . Nie posiadam również wiedzy o gospodarce rybackiej , wodnej i wielu innych sprawach i dlatego nie próbuję nawet z Panem na ten temat polemizować . Nie jest to jednak moim zdaniem istotne w dyskusji laika z fachowcem gdy trzeba porozmawiać na temat czy coś funkcjonuje dobrze czy źle . Z wykształcenia jestem elektronikiem automatykiem . Mam również bardzo często do czynienia z ludźmi z którymi trzeba porozmawiać na temat funkcjonowania jego urządzenia które nie działa prawidłowo i nie spełnia jego oczekiwań . Jeżeli chcę mu przekazać prawdziwe informacje i jednocześnie chcąc się dowiedzieć jakie ma z nim problemy to muszę zejść do jego poziomu wiedzy na ten temat i umieć mu to jasno wytłumaczyć . To ja muszę próbować zrozumieć o co mu chodzi . Bardzo często w takiej rozmowie padają dziwne określenia (stereotypy) typu skrzyneczka , pudełeczko , ustrojstwo a w rozmowie z niezadowolonym i agresywnym osobnikiem padają na ogół tylko epitety i też muszę to przyjąć jako informację że jednak jest coś nie tak z funkcjonowaniem tego urządzenia . Jeżeli będę go chciał potocznie mówiąc spławić ( czego osobiście nigdy nie robię i mam nadzieję że również Pan nie ma takich intencji ) to zacznę z nim dyskusje bardzo fachową , używając bardzo fachowych i naukowych określeń tłumacząc mu skomplikowane zasady działanie poszczególnych elementów urządzenia aby wywołać w nim przekonanie że na niczym się nie zna i żeby sam doszedł do przekonania (niesłusznie) że może rzeczywiście nie ma racji i to fatalnie działające urządzenie może naprawdę jest dobre i funkcjonuje prawidłowo .
Pozdrawiam Grzegorz
 
 
  amaretto

Od: 2009-01-31

Posty: 51

04 lipca 2009 07:44  
Panie Grzegorzu, Pan Kowalski aspiruje do roli wróżki, wyroczni, przepowiadacza przyszłości zapominając o realiach i rzeczywistości. Ma wciąż te same recepty i na wszystko, łącznie z przebudową państwa. Całe szczęście, że nie jest we władzach i nie jest decydentem w tychże podmiotach, bo aż strach pomyśleć ... Powinien raczej się skupić nad opracowanie np. Poradnika erudyty, wyłącznie do stosowań czysto teoretycznych. Zapewne byłby to bestseller w gronie ciemnej masy, która chciałaby się nieco poduczyć w tanim populiźmie.  
 
  PIOTR KUŹMIŃSKI

Od: 2009-07-04

Posty: 68

04 lipca 2009 16:43  
Kowalski JerzyStereotyp 5: „nie widzę możliwości przekształcenia obecnie funkcjonującego PZW na Stowarzyszenie w pełni tego słowa znaczeniu , tak jak Pan słusznie w swoim artykule opisuje powinno ono wyglądać”.
<br />Nie ma nic prostszego pod słońcem. Wystarczy tylko postępować „tak, jak to jest napisane” w ustawach, w statucie, poważnie traktując własne deklaracje. Wielu wędkarzy, którzy są nominalnie członkami PZW rzeczywiście nie rozumie podstawowych kwestii, opierając się na stereotypowych, ukształtowanych przez dawną propagandę wyobrażeniach, zupełnie odbiegających od rzeczywistości, wytwarzając swego rodzaju „wirtualny świat”, w którym wszyscy postępują „na niby” …
<br />Istotnym problemem w funkcjonowaniu stowarzyszenia oraz w prowadzeniu działań jest właśnie to niezrozumienie podstawowych rozróżnień między rolami przyjmowanymi w związku z członkostwem w stowarzyszeniu. Wstępujący do stowarzyszenia oczekują tylko korzyści, odrzucając zobowiązania, jakie na siebie przyjmują. Wysokość składek, niższa niż opłat, zakłada zwielokrotnienie tego wkładu finansowego członków przez pracę członków, wykorzystująca ten finansowy wkład.
<br />Mierzenie „siły stowarzyszenia” liczebnością sprawia, że nie oczekuje się wypełniania tych zobowiązań w obawie, że liczebność zmniejszyłaby się. A to żadna obawa. Stowarzyszenie mniej liczne uzyskiwałoby większe środki na działania statutowe pobierając opłaty za wydawane zezwolenia na amatorski połów ryb w użytkowanych wodach niż zbierając składki, których wysokość zakłada własny wkład członków stowarzyszenia w jego statutową działalność. Ten wkład może być pracą, lub ekwiwalentną wpłatą finansową.
<br />We wspomnianych wcześniej Czechach członek tamtejszego związku ma albo przepracować 10 godzin w roku, albo wpłacić równowartość 150 zł. Około ¼ pracuje, ¾ wpłaca, dzięki czemu koła mają środki na bardzo duża działalność. Koło liczące 800 członków ma w roku z tych ekwiwalentów około 120 000 zł na działalność, a mając taki wkład własny uzyskuje wsparcie z funduszy samorządów czy administracji i może zdziałać naprawdę wiele. W naszych warunkach niejeden okręg ma skromniejsze środki …
<br />
<br />Warto przy tej okazji poznać nieco rodzaje działalności prowadzonej przez PZW oraz implikacje z tego wynikające. W załączonej informacji jest więcej na ten temat:
<br /Założenia do budżetu
<br />
<br />W tych założeniach można m.in. przeczytać, że
<br />§ 5
<br />Planowanie przychodów i kosztów działalności gospodarczej
<br />
<br />3. Budżet działalności gospodarczej powinien zamykać się zyskiem. Podejmowanie przedsięwzięć nie przynoszących korzyści materialnych wspierających działalność statutową, nie znajduje żadnego uzasadnienia i stanowi zbędne zaangażowanie aktywów PZW na ten cel.
<br />
<br />Wiele przedsięwzięć, zwłaszcza statutowych, nie ma mierników efektywności. Znalazłem na stronie okręgu katowickiego
<br /list_otwarty_do_wedkarzy_okregu_polskiego_zwiazku_wedkarskiego_w, w której jest wiele wiadomości, ale też taka, że całość zagospodarowania użytkowanych obwodów rybackich mierzy się NAKŁADAMI bez określania efektywności tych nakładów. Nie ma tam ani słowa o tym ile ryb wędkarze złowili z wód, które użytkują, jak wygląda średni połów, ile dni wędkowania, w jakich miejscach dokonali, z jakim efektem średnim itp. Cóż z tego, że wsypano więcej narybku, czy wydano na to więcej pieniędzy, jeżeli nie wiadomo czy to przyniosło jakiś wymierny efekt, czy też nie? I czy większe nakłady oznaczają większe efekty, czy też nie? Sprawność działania organizacji, jej siłę, mierzy się efektami jej działalności statutowej, bo po to stowarzyszenie jest, a nie liczbą członków, zresztą „kiepskich” w większości, w mizernym stopniu przyczyniających się do statutowej działalności stowarzyszenia.
<br />
<br />(cdn)
 
 
  PIOTR KUŹMIŃSKI

Od: 2009-07-04

Posty: 68

04 lipca 2009 17:12  
Kowalski JerzyTaki podział trwa w mentalności wędkarzy, co widać w tych dyskusjach, jak i w wypowiedziach przedstawicieli „władz” PZW. Ci najbardziej zagorzali krytycy PZW agresywnie reagują na pokazywanie oczywistości wspólnego dziedzictwa obu „stron”. Najwięksi krytycy PZW domagają się jakże często zrealizowania „obietnic PRL-u”, stwierdzając, że „płacą składki i oczekują obsługi”. Reagują prawidłowo, jak poddani wobec autorytarnej władzy. Z kolei przedstawiciele „władz” ułatwiają im to zadanie, przyjmując pozy właściwe autorytarnej władzy, broniąc jej prerogatyw, nie zachęcając do samorządnego, demokratycznego funkcjonowania organizacji. Tak więc „wart Pac pałaca, a pałac Paca”, można by powiedzieć….
<br />
<br />Stowarzyszenia jako organizacje „non profit” muszą funkcjonować sprawnie na rynku, przykładać właściwe mierniki do swojego funkcjonowania, zmieniać te mierniki, dostosowując je do zmieniającej się sytuacji. PZW funkcjonuje wciąż jak organizacja społeczna sprzed dziesięcioleci, wciąż z jednej strony używając mierników w postaci liczby członków, a za miarę „sukcesu” uznaje zwiększanie liczebności członków, przy czym organizacja wciąż funkcjonuje wbrew zasadom „zrównoważonego rozwoju”, wykonując czynności przymusowe, a nie mierząc efektów działalności miernikami „zewnętrznymi”… Czyli PZW wciąż działa „wsobnie”, a nie w sposób właściwy stowarzyszeniom, czyli samorządnie przyczyniając się do rozwoju przestrzeni publicznej objętej działalnością. Symptomatyczne dla tego „zakorzenienia w przeszłości” było Pańskie wcześniejsze stwierdzenie o tym, że przynależność do stowarzyszenia „opłaca się” członkom ….
<br />Inną cechą właściwą temu „zakorzenieniu w przeszłości” jest podejście do składek członkowskich w sposób redystrybucyjny. Czyli z jednej strony – składki są wydawane „zwrotnie” na „usługi dla członków”, zaś z drugiej strony do dyspozycji, do wydania na cele finansowania tych „usług” jest tyle ile zostanie po odliczeniu kosztów zebrania składek, ich rozdysponowania, oraz zatrudnienia ludzi oraz opłacenia kosztów funkcjonowania organizacji. Niektóre okręgi podchodzą do tego zagadnienia zupełnie odmiennie, czyli wykorzystują składki jako kapitał inwestycyjny, z którego w wyniku działalności stowarzyszenia powstaje o wiele większa wartość, stanowiąca o możliwościach szerokiego działania stowarzyszenia w przestrzeni publicznej. Stowarzyszenia są rodzajem uprzywilejowanych firm, które swój zysk przeznaczają na działania statutowe. Przy czym te działania statutowe stowarzyszeń są skierowane do wszystkich obywateli (w tym członków stowarzyszenia), a nie na wyłączny użytek członków stowarzyszenia. To podstawy, elementarz samorządności i funkcjonowania stowarzyszeń. Zakorzenienie w dawnych realiach prowadzi do emocjonalnego i dogmatycznego sprzeciwiania się takiemu pojmowaniu funkcjonowania stowarzyszeń.
<br />
<br />Sprawność w funkcjonowaniu rynkowym, w pomnażaniu składek, w wykorzystaniu pracy społecznej członków do tworzenia wartości dodanej organizacji są podstawowymi sprawnościami w prowadzeniu stowarzyszeń. Przy tym formuła takiej działalności musi być możliwie otwarta i przejrzysta, żeby uniknąć szkód powodowanych przez podejrzliwość czy rzeczywiste defraudacje. Przejrzystość działania stowarzyszeń wynika wyłącznie z istotnego udziału wszystkich członków stowarzyszenia w jego funkcjonowaniu, a nie tylko w rozbudowanej sprawozdawczości czy nadzorze. Ten nigdy nie spełnia dobrze swoich funkcji, będąc w dodatku utrwalaniem struktury „władczo-poddańczej” w ramach organizacji.
<br />
<br />Dlatego też powołanie przez stowarzyszenie spółek zależnych, czy prowadzenie działalności dochodowej jest ze wszech miar cenne, podobnie jak zawieranie wzajemnie korzystnych kontraktów z podmiotami komercyjnymi i umiejętne funkcjonowanie na rynku. Stowarzyszenie musi mieć przy tym bezpośredni wpływ na funkcjonowanie zależnych podmiotów gospodarczych, jednocześnie udział przedstawicieli stowarzyszenia również musi być regulowany w sposób możliwie jawny, otwartym, oparty na wewnętrznych, znanych, jawnych procedurach.
<br />
<br />(cdn)
 
 
  PIOTR KUŹMIŃSKI

Od: 2009-07-04

Posty: 68

04 lipca 2009 17:27  
Panie J.Kowalski
Proszę o wyjaśnienie użytkownikom tego forum dlaczego Zarząd Główny PZW przez kilkanaście minionych lat narzucał i nadal narzuca członkom PZW obowiązek opłacania przez siebie ustalonej składki a mianowicie:
PODSTAWOWEJ SKŁADKI CZŁONKOWSKIEJ, na której ustalenie nie posiada statutowych kompetencji.
Co powinien zrobić Główny Sąd Koleżeński i Główna Komisja Rewizyjna w stosunku do ZG PZW?
Co powinien zrobić Organ Nadzoru nad stowarzyszeniami?
Dlaczego ZG PZW i Organy Na szczeblu centralnym naruszają przepisy Statutu PZW?
Czy to jest dozwolone?
P.Kuźmiński
 
 
  tomaszokret

Od: 2009-02-03

Posty: 447

04 lipca 2009 17:50  
Do GRZEGORZ MAŃDOK: Szanowny Panie Jerzy !
Nie mam zamiaru Pana obrażać i nie twierdzę że robi Pan to celowo ale odnoszę wrażenie że zaciemnia Pan dyskutowany temat . Pytanie brzmi czy ten twór z epoki PRL który został nam w spadku ma szansę funkcjonować dalej w takiej formie i działać dobrze i skutecznie a może lepiej było by coś zrobić aby go przebudować , może warto było by wyodrębnić z niego to co bardzo dobrze funkcjonuje na przykład wszystko to co jest związane z działalnością Stowarzyszenia w formie takiej do jakiej takie Organizacje Pożytku Publicznego są powoływane


Panie Grzegorzu - pytanie tego wątku brzmi: "Czy PZW może zabronić wykorzystywania swoich struktur do działalności w internecie" :-P Jak zwykle odbiegliśmy dość daleko od tematu... :-P

a działalność związaną z gospodarką wodną , gospodarka rybacką i zarybień oddać i powierzyć powołanemu do tego celu Państwowemu Organowi który zatrudni do tego celu naprawdę dobrych fachowców

Obawiam się, jak znam życie, że Państwowy Organ położy jeszcze większą laskę na nasze wody... Liczba niezadowolonych nie zmaleje (powody do niezadowolenia i podejrzliwości zawsze się znajdą) a o skuteczność działania takiego Państwowego Organu wyrażam wielką troskę (wystarczy spojrzeć na skuteczność działania jakichkolwiek Państwowych Organów w RP)

Pytanie brzmi czy ten twór z epoki PRL który został nam w spadku ma szansę funkcjonować dalej w takiej formie i działać dobrze i skutecznie a może lepiej było by coś zrobić aby go przebudować

Jerzy proponuje właśnie przebudowanie tego systemu. Bo w obecnej chwili PZW jako całość nastawiony jest bardziej na trwanie, niż rozwój.
Jeśli dobrze rozumiem JK (mam kłopoty z rozumieniem zbyt długich i zawiłych tekstów) owa przebudowa polegać by miała na:
1. Wyegzekwowaniu statutowych zapisów o pracy na rzecz Stowarzyszenia poprzez zróżnicowanie opłat dla "pracujących" i "niepracujących";
2. Wprowadzeniu składek w wysokości zapewniającej odbudowanie rybostanu oraz właściwą jego ochronę (składek - bądź ekwiwalentu za nie w postaci pracy);
3. Prowadzenie działalności uświadamiającej wśród wędkarzy - na temat ich praw, obowiązków oraz roli w środowisku;
4. Wprowadzenie demokratyzacji Związku poprzez zmianę przepisów dotyczących wyborów władz różnego szczebla;
5. A przy okazji prowadzenie różnych innych działań "pobocznych", dzięki którym coś się zacznie zmieniać na lepsze... :-P

Jeśli się w czymś pomyliłem, to proszę JK o poprawienie w postaci ZWIĘZŁEGO postu :-P
 
 
  tomaszokret

Od: 2009-02-03

Posty: 447

04 lipca 2009 17:59  
Do APUUS: Pytanie nie do mnie, ale polecałbym sprawdzić par. 30 pkt 9 Statutu.  
 
  lim309

Od: 2009-05-27

Posty: 5

04 lipca 2009 19:05  
AmarettoPanie Grzegorzu, Pan Kowalski aspiruje do roli wróżki, wyroczni, przepowiadacza przyszłości zapominając o realiach i rzeczywistości. Ma wciąż te same recepty i na wszystko, łącznie z przebudową państwa. Całe szczęście, że nie jest we władzach i nie jest decydentem w tychże podmiotach, bo aż strach pomyśleć ... Powinien raczej się skupić nad opracowanie np. Poradnika erudyty, wyłącznie do stosowań czysto teoretycznych. Zapewne byłby to bestseller w gronie ciemnej masy, która chciałaby się nieco poduczyć w tanim populiźmie.

Panie amaretto pan swoim stylem wypowiedzi przypomina mi pewne osoby,które wszystko wiedzą lepiej,a dla tych ,którzy mają inne zdanie na zadany(jakikolwiek)temat mają tylko ironie i złośliwości.
z takimi ludzmi nie sposób merytorycznie rozmawiać,przecież Pan nie dopuszcza,że ktoś może działać dla dobra innych,żeby usprawniać zastałe (!)struktury NASZEJ organizacji.
myśle,że wolę erudycje od Pańskiej złośliwości.
dlaczego Pan Kowalski we wladzach wzbudza w Panu taki strach?bo zmienil by On i podobnie myślący PZW?
zmiany są potrzebne i nieuniknione-zaniechanie może być katastrofą.
ale może potrzebną-zbuduje się nową organizacje-bez ludzi Pana pokroju i tych wszystkich którzy zawłaszczyli PZW.
ostatnie zdanie Pańskiego postu pokazuje co myśli Pan o zwykłych ludziach.
myśli Pan,że ludzie to lubią?
jakie ma Pan prawo do takiej pogardy?
Pan jest jasna masa wyszkolona w drogim populiżmie?
 
 
  Grzegorz Mańdok

Od: 2009-04-22

Posty: 25

04 lipca 2009 19:27  
Panie Tomaszu !
To słowa Pana Jerzego z jego artykułu zatytułowanego „Po co się stowarzyszać ?”
W mojej ocenie bardzo słuszne .

„Stowarzyszenie jest organizacją „pożytku publicznego” czyli spełnia funkcje publiczne w zakresie narzuconym sobie przez twórców i członków. Co więcej, członkowie stowarzyszenia za swoje działania na rzecz dobra wspólnego nie mogą oczekiwać wynagrodzenia, zadośćuczynienia lub korzyści innych niż uznanie w oczach tych, którym stowarzyszenie służy.”

„Łowienie ryb nie niesie ze sobą żadnego pożytku publicznego. Nie może być więc ujęte jako jeden z celów stowarzyszenia. Może nim natomiast być stwarzanie warunków do uprawiania połowu ryb, z których mogą korzystać również członkowie stowarzyszenia. Może być nim również organizowanie turystyki wędkarskiej, sportu wędkarskiego itp., z których mogą korzystać członkowie (ale nie tylko oni). Samo łowienie ryb jest jednak poza zakresem działalności stowarzyszenia.”

„Wędkarze będący członkami stowarzyszenia nie powinni wnosić opłat za wędkowanie niższych niż pozostali użytkownicy wód publicznych. To wynika wprost z zasady nie odnoszenia korzyści z racji pracy na rzecz realizacji misji stowarzyszenia, a już zupełnie niedopuszczalne jest odnoszenie takich korzyści z tytułu samej przynależności do stowarzyszenia i opłacenia składek członkowskich.”

To jak je tu odnieść do tego co Pan pisze w punkcie 1 i do działalności PZW jako Stowarzyszenia .

1. Wyegzekwowaniu statutowych zapisów o pracy na rzecz Stowarzyszenia poprzez zróżnicowanie opłat dla "pracujących" i "niepracujących";

Nie każdy wędkarz powinien mieć obowiązek bycia członkiem „STOWARZYSZENIA PZW” . W naszym Kraju istnieje wiele Stowarzyszeń działających np. na rzecz ochrony zabytków których właścicielem jest Państwo podobnie jak jest i właścicielem wód ( oczywiście poza tymi które są własnością prywatną ) . Jednak nie każdy miłośnik historii i zabytków musi być ich członkiem aby móc je zwiedzać . Wystarczy tylko wykupić bilet wstępu .
Dlaczego nie może tak być z wędkarzami ?. Wystarczyło by aby mogli wykupić taki „bilet” : (zezwolenie na wędkowanie) lub „abonament” (zezwolenie roczne) na wędkowanie na Państwowej wodzie . Jak do tych zasad dotyczących Stowarzyszenia i równości wszystkich Obywateli zapewnionej w Konstytucji mają się opłaty na wędkowanie na Państwowych wodach (dzierżawionych przez PZW co moim zdaniem też nie powinno być rolą Stowarzyszenia ) mają się opłaty dla zrzeszonych w PZW i niezrzeszonych . Jak widać komuś jednak bardzo na tym zależy aby taki stan rzeczy dalej utrzymywać i zmuszać wędkarzy do bycia członkiem Stowarzyszenia a co gorsza na siłę stara się ich wszystkich zmusić do działalności bo jak nie to będziecie płacić więcej .

2. Wprowadzeniu składek w wysokości zapewniającej odbudowanie rybostanu oraz właściwą jego ochronę (składek - bądź ekwiwalentu za nie w postaci pracy);

Moim zdaniem samo zarybianie też nie powinno być działalnością STOWARZYSZENIA , Niech to robią fachowcy którzy się na tym znają a nie członkowie stowarzyszenia którzy nie zawsze posiadają do tego kwalifikacje .

3. Prowadzenie działalności uświadamiającej wśród wędkarzy - na temat ich praw, obowiązków oraz roli w środowisku;
4. Wprowadzenie demokratyzacji Związku poprzez zmianę przepisów dotyczących wyborów władz różnego szczebla;
5. A przy okazji prowadzenie różnych innych działań "pobocznych", dzięki którym coś się zacznie zmieniać na lepsze... :-P

I tu się z Panem zgadzam to prawdziwa działalność STOWATZYSZENIA

Pozdrawiam Grzegorz
 
 
  tomaszokret

Od: 2009-02-03

Posty: 447

04 lipca 2009 20:12  
Do GRZEGORZ MAŃDOK: Panie Grzegorzu! Nic z tego, co zacytował Pan z JK nie stoi w sprzeczności z tym, co ja napisałem :-P

Odnośnie korzyści z przynależenia do Stowarzyszenia - rzeczywiście, w chwili obecnej członkowie Stowarzyszenia odnoszą korzyści Z SAMEGO FAKTU PRZYNALEŻNOŚCI DO STOWARZYSZENIA. Proszę spojrzeć na dowolne zestawienie składek i opłat dla niezrzeszonych. I wszystko jasne, prawda? Przy czym "niższe opłaty" uzyskują wyłącznie dlatego, że należą do PZW. Przyjdzie, zapłaci wpisowe, składkę i na zagospodarowanie i już ma zniżkę!
Tymczasem Statut mówi jasno o pracy własnej członków. Ta praca powinna równoważyć (przynajmniej częściowo) różnicę w wysokości wnoszonych środków pieniężnych.
Kwestią dyskusyjną jest to, jaką formę ta praca ma mieć. Ale umówmy się, że to temat na oddzielną dyskusję :-P
Tak więc zgadzam się z Panem, że nie każdy wędkarz musi być członkiem PZW. I każdy może "kupić bilet" uprawniający do połowu ryb. Jednak w przypadku zabytków, na który Pan się powołał, zwykle jest tak, że członkowie "Koła Przyjaciół Ruin w Pcimiu" mają prawo do zniżkowych biletów na pcimskie ruiny...

A kto inny ma spełnić warunki do dzierżawy wód, jeśli nie PZW? Ilu znalazło się innych prywatnych dzierżawców lub organizacji, które przystąpiły do przetargów na dzierżawę? A jeśli wody nie znajdą dzierżawców - co się z nimi stanie?

Oczywiście - można do roznoszenia narybku po rzeczkach zatrudnić "fachowców", ale obawiam się, że zamysł taki spali na panewce. Po pierwsze - ilu w Okręgu znajdzie się "fachowców"? Po drugie - ile z nich da się utworzyć "ekip zarybieniowych" i co za tym idzie - czy ta wątła ilość ludzi, nieobeznanych z terenem, wyrobi się w czasie, by zarybić co sezon wszystkie okręgowe wody?
Zarybianie nie jest trudne, wystarczyłoby w każdym Kole 10-15 chętnych bez żadnej specjalistycznej wiedzy, by (przy odpowiedniej współpracy z Okręgiem jako dostarczycielem materiału zarybieniowego) dokonać zarybienia prawidłowo i jak należy.
I to byłby ich wkład w niższe składki :-P

Pozdrawiam serdecznie
 
 
  Grzegorz Mańdok

Od: 2009-04-22

Posty: 25

04 lipca 2009 23:48  
Panie Tomaszu !

Tu właśnie tkwi cały problem z którym nie może pogodzić się duża część wędkarzy . „Działalność w Stowarzyszeniu nie powinna przynosić korzyści jego członkom” . Gdyby pozostawić wszystko tak jak funkcjonuje dotychczas i PZW będzie dzierżawcą Państwowych wód i na nich będzie gospodarować to i tak wędkarz niezależnie od przynależności do Stowarzyszenia powinien ponosić jednakowe opłaty za zezwolenie na wędkowania na tych samych wodach . Jak widać z różnic opłat dla zrzeszonych i niezrzeszonych ( mały przykład Okręg Gdańsk członkowie 250zł niezrzeszeni 600zł , Okręg Katowice członkowie 95 zł niezrzeszeni 285zł ) . Nie wspominając już o różnicy tych opłat w różnych Okręgach w stosunku do członków tego samego „STOWARZYSZENIA” . Może się to wiązać z kosztami zagospodarowywania tych wód ale czy zawsze ? . Logicznie myślący człowiek bez problemu zrozumie dlaczego jest tylu „przymusowych” członków „Stowarzyszenia PZW” i co by się stało z tym Stowarzyszeniem gdyby doprowadzić do normalności i zrównania opłat dla wszystkich wędkarzy . Nie rozumie również pojęcia opłaty ulgowej dla członków Stowarzyszenia ( według pojęcia o działalności Stowarzyszenia takowych nie powinno być) gdy dla niezrzeszonych takich nie ma . Ulgi moim zdaniem powinny być dla młodzieży , studentów , inwalidów i.t.p. tak jak to jest ze wszystkimi ulgami dla ludzi korzystających z dobra ogólnonarodowego i to niezależnie od tego czy jest członkiem „Stowarzyszenia PZW” czy nim nie jest . Jak widać komuś jednak bardzo na tym zależy aby taki stan rzeczy dalej utrzymywać (i tkwić dalej w PRL-owskim pojęcie Stowarzyszenia) i zmuszać wędkarzy do bycia członkiem Stowarzyszenia a co gorsza na siłę stara się ich wszystkich zmusić do działalności bo jak nie to będziecie płacić więcej .
Pozdrawiam Grzegorz
 
 
  tomasz_p

Od: 2009-02-02

Posty: 173

04 lipca 2009 23:52  
tomaszokret<br />Co zaś się stanie z wodami, które nie znajdą gospodarzy? Ciemno to widzę...


Tiaaaa. Tym nas karmią działacze PZW, strasząc co to by nie było gdyby gdzieś zabrakło PZW. I ty dałeś sobie to wmówić.....

Fakty są takie, że na większości wód czy jest gospodarz PZW czy żaden gospodarz, nie ma żadnej różnicy. A ośmielę się stwierdzić, że jak gospodarowanie ma plegać na wpuszczaniu karpia do rzeki (albo połączonego z nią zbiornika) to lepiej nie gospodarować w ogóle.
W życiu byłem kontrolowany tak może 10 razy, z czego w większości przez PSR. Interwencyjne telefony do PZW, do SSR, niczego nie dały, nie podjęto działań.

Tomasz, więcej wiary w rynek usług, nawet ten raczkujący. Raczkujący dlatego, że z monopolistą ciężko się konkuruje.

W wodach, w których wędkowałem w Polsce, nie było nic potrzebne, prócz kontroli i regulaminu ograniczającego pożeranie ryb. Żadna gospodarka "zarybieniowa" nie jest potrzebna, to bełkot tych co robią na tym kasę.
pozdr
 
 
  Grzegorz Mańdok

Od: 2009-04-22

Posty: 25

05 lipca 2009 15:00  
Panie Tomaszu_P !
Mam tak jak i Pan podobne odczucia . Niektórym działaczom wydaje się że bez nich i bez „Stowarzyszenia PZW” świat się zawali a wędkarstwo nie będzie istnieć .
Mam jednak nadzieję że demokratyzacja naszego Kraju będzie postępować nadal . Do głosu dojdą wreszcie młodzi ludzie ( urodzeni po latach „80” którzy już dzisiaj mają po około 30 lat a ci którzy ze względu na swój jeszcze młody wiek w tym czasie nie przesiąkli starymi ideami dobiegają już „40” .) którzy mają inne spojrzenie na gospodarowanie i zarządzanie Krajem . Dla których bardziej zrozumiałe są pojęcia gospodarki rynkowej i konkurencji na tym rynku . Ci młodzi ludzie nie podejmują jednak dyskusji na temat tego co ich boli i co chcieli by zmienić na oficjalnych portalach PZW bo są tu najczęściej ignorowani albo odsyłani do paragrafów , artykułów , referatów i statutów z których zapisami na ogół się nie zgadzają albo ich nie rozumieją ale to nie znaczy że dadzą się w ten sposób przekonać że wszystko gra i ta machina ma dalej poruszać się po starych torach na ogół jeszcze tych „szerokich” . Dyskutują najczęściej na portalach komercyjnych gdzie tam stworzono im takie możliwości . Potrafią się tam bardzo dobrze organizować . To oni tworzą na tych portalach różnego rodzaju strony Kół , Okręgów , Województw , wędkujących jednymi technikami i.t.p. Robią to aby łatwiej było się im odnajdywać . Czy tak tworzone strony Kół PZW można uważać za oficjalne i zabronić im tego ? . Moim zdaniem nie . Próba narzucenia im tego odgórnie w formie zakazów i nakazów może być odwrotna w skutkach i na pewno nie będzie przez nich dobrze odebrana . Do dyskusji z młodzieżą na tych portalach dołącza i „beton” (to określenia młodzieży o ludziach urodzonych w okresie PRL którzy nadal nie chcą się zreformować ) . Czytając jednak opinie tego „betonu” można się przekonać że nie wszyscy zostali dobrze „zabetonowani” ( widocznie ktoś wywiózł cement na prywatną budowę ) . Może wydając jakieś zakazy i nakazy warto by wsłuchać się w głos tych młodych ludzi bo to oni będą tym krajem rządzić w niedalekiej przyszłości i spróbować wyciągnąć z tego jakieś wnioski .
Już w tym Kraju mieliśmy sytuację że niezadowolenie społeczne o mały włos nie spowodowało że Prezydentem Naszego Kraju został by Pan Tymiński a postawy niektórych polityków którzy uważali że tylko oni są nieomylni a reszta to niedouczeni i niczego nie rozumiejący przeciwnicy była powodem ich porażki politycznej .

Pozdrawiam wszystkich Grzegorz
 
 
  tomaszokret

Od: 2009-02-03

Posty: 447

06 lipca 2009 08:04  
Do TOMASZ_P: Imienniku! Właśnie dlatego, że jestem wstrętnym burżujem i kapitalistą i wierzę w niewidzialną rękę rynku, a w dodatku trochę umiem policzyć pieniądze, wiem, że na większość wód nie znajdą się chętni kapitaliści. Z tego powodu, że nie da się na nich zarobić.

Przykład? Policz proszę koszty dzierżawy obwodu Wisły obejmującego okolicę Sandomierza. Weźmiesz?
Weź pod uwagę, że długość linii brzegowej wyniesie kilkaset kilometrów. W większości niedostępnej samochodem lub innym środkiem lokomocji - więc bez możliwości kontroli wędkujących poza wybranymi punktami. Z mieszkańcami okolicy, którzy kłusownictwo dziedziczą w genach wraz ze sprzętem do kłusowania.
Oblicz proszę koszty - najęcie ludzi do kontroli, wydatek na narybek (przecież będziesz chciał, żeby wędkarze coś tam łowili, prawda?), podatki, koszty paliwa no i ewentualnie własny zysk...
Acha. No i weź pod uwagę jeszcze, że średnio na kilometr rzeki przypada 1 wędkarz.
I że przez kilka miesięcy Wisła jest "nieczynna" z powodu wysokiej wody, a przez kilka następnych łowienie jest mocno nieefektywne (zima i okres tarła).
To weź proszę skalkuluj, jaka musiałaby być opłata, by coś jeszcze dla Ciebie zostało...
To jak? Bierzesz? :-P

Tak naprawdę zastanowiłem się, ile z wód, na które jeżdżę w mojej okolicy mogłoby przynieść zysk w gospodarce wędkarskiej. Wyszło mi, że 3 zaporówki, dwa stawy i tyle... Może przyniosłyby zysk, ale wcale nie jest powiedziane, że przyniosą! Żadna rzeka nie znalazła się na tej liście, jak również większość mniejszych zbiorników wody stałej.

Co się z nimi stanie Twoim zdaniem?

Ja nie mówię, że niektórzy działacze są niezastąpieni! Wręcz przeciwnie - niektórych należałoby jak najszybciej wymienić. Ale stwierdzenie, że działalność PZW sprowadza się do wpuszczenia karpia wymagałoby... może przeprosin?
A stwierdzenie, że "żadna polityka zarybieniowa nie jest potrzebna" prawdę mówiąc dyskwalifikuje cię jako poważnego dyskutanta.
 
 
  WEDKARZ WEDKARSKI

Od: 2009-06-19

Posty: 153

06 lipca 2009 09:53  
Mańdok GrzegorzPanie Tomaszu_P !
<br />Mam tak jak i Pan podobne odczucia . Niektórym działaczom wydaje się że bez nich i bez „Stowarzyszenia PZW” świat się zawali a wędkarstwo nie będzie istnieć .
<br />Mam jednak nadzieję że demokratyzacja naszego Kraju będzie postępować nadal . Do głosu dojdą wreszcie młodzi ludzie ( urodzeni po latach „80” którzy już dzisiaj mają po około 30 lat a ci którzy ze względu na swój jeszcze młody wiek w tym czasie nie przesiąkli starymi ideami dobiegają już „40” .) którzy mają inne spojrzenie na gospodarowanie i zarządzanie Krajem . Dla których bardziej zrozumiałe są pojęcia gospodarki rynkowej i konkurencji na tym rynku


Również wierzę w młodzież, którą widuję nad wodą. To inni, lepsi ludzie i wędkarze.

Tylko po 20 latach czekania, cierpliwośc się wyczerpuje, 50-ka tuż tuż, a ja nie złowiłem jeszcze w Polskich wodach metrowej ryby(prócz niewiele wiekszych sumków) i nie złowię, nie doczekam normalności i dużych ryb, muszę złono płacić za Ebro, Skandynawię i inne......

Ot, przeczytałem dziś nagłówek:

"Uwłaszczenie ogrodów działkowych i likwidację Polskiego Związku Działkowców zakłada projekt ustawy o ogrodach działkowych, przygotowany przez posłów PiS"

Po czymś takim żałuję, że nigdy na nich nie głosowałem. Może daliby radę za jednym zamachem rozwiązać zarówno PZD jak i PZW?
 
 
  WEDKARZ WEDKARSKI

Od: 2009-06-19

Posty: 153

06 lipca 2009 11:53  
Amaretto[inaczej to tylko infantylna, wekendowa pogawędka ... o niczym.


No tak, infantylna z pana/twojej strony.

Może przypomnę posta autorstwa Amaretto:

Uwielbiam to hobby
Amaretto

Od: 2009-01-31

Posty: 46
31 stycznia 2009 16:04
Jestem początkującym wędkarzem, ale jak tylko sie da to startuje w każdych zawodach w kole - mój sukces to spory okoń ! pozdrawiam innych zapalenców
 
 
  Jerzy Kowalski

Od: 2008-11-20

Posty: 444

06 lipca 2009 12:29  
Mańdok GrzegorzSzanowny Panie Jerzy !
Nie mam zamiaru Pana obrażać i nie twierdzę że robi Pan to celowo ale odnoszę wrażenie że zaciemnia Pan dyskutowany temat . Pytanie brzmi czy ten twór z epoki PRL który został nam w spadku ma szansę funkcjonować dalej w takiej formie i działać dobrze i skutecznie a może lepiej było by coś zrobić aby go przebudować , może warto było by wyodrębnić z niego to co bardzo dobrze funkcjonuje na przykład wszystko to co jest związane z działalnością Stowarzyszenia w formie takiej do jakiej takie Organizacje Pożytku Publicznego są powoływane . Pisze Pan o tym bardzo słusznie i obrazowo w jednym ze swoich artykułów a działalność związaną z gospodarką wodną , gospodarka rybacką i zarybień oddać i powierzyć powołanemu do tego celu Państwowemu Organowi który zatrudni do tego celu naprawdę dobrych fachowców .


Szanowny Panie Grzegorzu,

Dziękuję Panu za nawiązania do moich publikacji, trafne co do zasady, aczkolwiek w Pańskich interpretacjach dalekie od moich intencji i od logiki mojego wywodu. W innym miejscu napiszę o co chodzi.

Staram się rozjaśniać istotne kwestie, nie tylko pokazując problemy, ale też podpowiadając możliwe rozwiązania. Materia jest bardzo rozległa i skomplikowana, dlatego czasem trzeba sięgać do wielu spraw jednocześnie, bo coś co dotyczy jednego zagadnienia natychmiast rzutuje na wiele innych.
Natomiast jeżeli ma Pan inne propozycje to proszę o ich przeanalizowanie i przedstawienie. Na razie sytuacja jest taka, że to właśnie „powołany do tego celu Państwowy Organ”, czyli RZGW będące reprezentantem Skarbu Państwa, przekazuje zarządzanie gospodarką rybacką uprawnionym do rybactwa, dzierżawiącym obwody rybackie. Jednym z takich dzierżawców jest okręg PZW, czyli wszyscy wędkarze tworzący ten okręg. Organy państwa (RZGW i zarządy województw) sprawują nadzór nad prowadzeniem gospodarki rybackiej w sposób opisany w ustawach i rozporządzeniach, ale to szczegółowe kwestie na inną dyskusję. ;-)
Ze swej strony odnoszę wrażenie, że w niebywały sposób, niewzbudzający w Panu – technicznie zorganizowanym – sprzeciwu logicznego, potrafi Pan pogodzić występowanie przeciw „tworom z epoki PRL-u” z tęsknotą za sprawowaniem władzy na sposób totalitarny rodem wprost z okresu PRL-u.
Tymczasem chodzi o to, że samorządni obywatele lepiej powinni zarządzać tym, co ich interesuje, niż urzędnicy. Natomiast pomocnicza funkcja państwa w demokracji (w odróżnieniu od opiekuńczej funkcji w totalitaryzmie) polega na wspomaganiu aktywności obywateli, a nie w jej zastępowaniu. Wspieranie aktywności obywateli wymaga jednak istnienia tej aktywności, a nie oczekiwania opiekuńczości.


Mańdok GrzegorzWystarczy ze Statutu naszej organizacji usunąć punkt 6 i 7 w paragrafie 7 rozdziału II Cele i środki działania związku . Moim zdaniem działalność nawet najbardziej zaangażowanych i chcących działać a nie znających się na pewnych zagadnieniach ludzi przynosi więcej szkody niż pożytku . Jeszcze gorzej jest gdy pewną działalnością zajmują się ludzie z „nadania” (też stereotyp ale niestety jeszcze nadal funkcjonujący ) nie posiadających do tego żadnych kwalifikacji .


Ma Pan rację, że „nie pomogą dobre chęci”. Z drugiej zaś strony, brak chęci równie nie pomaga. Nie pomaga brak chęci do decydowania o działaniach związku u tych, którzy się znają, są fachowcami, oraz u tych, którzy będąc fachowcami mają świadomość własnych ograniczeń w innej fachowości, zostawianie „walkowerem” spraw ważnych tym, którzy tylko „dobre chęci” mają za sobą. Świadomość ograniczeń pomaga w decydowaniu o poszukiwaniu fachowców, o powstrzymywaniu się od decyzji co do których ma się wątpliwości. Przy okazji może rozwinę to, co mam na myśli, jako że pozytywne przykłady przełamania takich „stereotypowych:” zachowań prowadzi do dobrych rezultatów. Również właśnie w PZW. ;-))
Natomiast co do prowadzenia gospodarowania przez wędkarzy – wielu ludzi na świecie zazdrości nam takiej możliwości działania. W końcu w ten sposób wiedza wędkarzy może przenosić się na decyzje dotyczące gospodarowania. Tylko musi to dotyczyć wiedzy, a nie „widzimisię” … Tymczasem takie „widzimisię” nierzadko dominuje i to wśród wszystkich.

(cdn)
 
 
  Jerzy Kowalski

Od: 2008-11-20

Posty: 444

06 lipca 2009 12:36  
Mańdok Grzegorz Z wykształcenia jestem elektronikiem automatykiem . Mam również bardzo często do czynienia z ludźmi z którymi trzeba porozmawiać na temat funkcjonowania jego urządzenia które nie działa prawidłowo i nie spełnia jego oczekiwań . Jeżeli chcę mu przekazać prawdziwe informacje i jednocześnie chcąc się dowiedzieć jakie ma z nim problemy to muszę zejść do jego poziomu wiedzy na ten temat i umieć mu to jasno wytłumaczyć . To ja muszę próbować zrozumieć o co mu chodzi . Bardzo często w takiej rozmowie padają dziwne określenia (stereotypy) typu skrzyneczka , pudełeczko , ustrojstwo a w rozmowie z niezadowolonym i agresywnym osobnikiem padają na ogół tylko epitety i też muszę to przyjąć jako informację że jednak jest coś nie tak z funkcjonowaniem tego urządzenia . Jeżeli będę go chciał potocznie mówiąc spławić ( czego osobiście nigdy nie robię i mam nadzieję że również Pan nie ma takich intencji ) to zacznę z nim dyskusje bardzo fachową , używając bardzo fachowych i naukowych określeń tłumacząc mu skomplikowane zasady działanie poszczególnych elementów urządzenia aby wywołać w nim przekonanie że na niczym się nie zna i żeby sam doszedł do przekonania (niesłusznie) że może rzeczywiście nie ma racji i to fatalnie działające urządzenie może naprawdę jest dobre i funkcjonuje prawidłowo .


Bardzo ciekawy wywód Pan przedstawił i proszę pozwolić, że w podobnej konwencji ustosunkuję się do niego. Nie używam żadnego skomplikowanego nazewnictwa, tylko takie, które jest na bardzo podstawowym poziomie niezbędnym dla kogoś, kto odnosi się do konstrukcji „urządzenia” i poddaje pomysły w jaki sposób takie „urządzenie” naprawić. Staram się wyposażyć rozmówców w wiedzę, która, jak sądzę, jest im potrzebna, żeby mogli uniknąć łatwego zdominowania przez kogoś, kto się zna i ma intencje „spławienia” nachalnego klienta. Nie zamierzam też udowadniać, że niesprawne urządzenie w istocie działa dobrze, ale znaleźć przyczynę wadliwego funkcjonowania oraz miejsca, które trzeba naprawić, żeby działało lepiej, a nawet dobrze. Przy czym jeszcze ważnym elementem całości jest to, że nie istnieje „fachowiec”, który miałby „urządzenie” naprawić, nawet za pieniądze, ale sami użytkownicy „urządzenia” muszą tej naprawy dokonać, więc muszą posługiwać się właściwą nomenklaturą, prawdziwymi znaczeniami nazw, oraz logicznymi mechanizmami funkcjonowania elementów skomplikowanego „urządzenia” …
Przytoczę Panu przykład z mojego rzeczywistego doświadczenia, który może posłużyć za ilustrację bardziej zrozumiałą. Otóż, kupiłem kiedyś tani telewizor na „letnisko”. W trakcie eksploatacji popsuł się raz, w okresie gwarancji, zaniosłem do sklepu, naprawiono. Kolejny raz popsuł się już po trzyletnim okresie gwarancji. Poszedłem do serwisu, gdzie powiedziano mi, że w ogóle to takich nie naprawiają, tylko w okresie gwarancji, że to „złom”, najlepiej wyrzucić, a w dodatku gdyby chciano to naprawić, to trzeba wymienić kilka „płytek”, które trzeba zamówić, czekać na to kilka tygodni, a w dodatku kosztowałoby to tyle, co nowy telewizor. Poszedłem z tym „złomem” do elektronika, który prowadzi mały warsztat i lubi to, co robi. Powiedziałem mu w czym rzecz, a po kilku dniach miałem sprawny telewizor, który działa już od dwóch lat sprawnie, zaś cała naprawa polegała na tym, że wymienił jedną cewkę, dwa rezystory, kondensator i jeden potencjometr. Cała naprawa kosztowała czterdzieści złotych. Pewnie, że nie zrobił z telewizora kineskopowego „plazmy”, ale doprowadził do funkcjonalności coś, co wydawało się „do wyrzucenia”. I za 40 złotych, a nie za kilka tysięcy za nową „plazmę” czy „LCD”, o porównywalnej wielkości ekranu.

Jeżeli Pan jako fachowiec przyjmuje do naprawy takie urządzenie, to rzeczywiście chce pan zrozumieć o co chodzi, ale jeżeli chciałby Pan wytłumaczyć temu kto ma popsute urządzenie, jak ma sam je naprawić, to musi Pan mu wytłumaczyć co ma kupić w sklepie i w jakie miejsce wstawić oraz dlaczego. Nie powie mu Pan „proszę kupić to pudełeczko i ten kołeczek oraz taka puszeczkę”, tylko powie Pan, że jest potrzebny taki kondensator, taki to a taki opornik, oraz taki potencjometr. Jeżeli nie rozumie, wyrazi wątpliwości, a naprawę musi przeprowadzić sam, to postara się Pan wyjaśnić co to ten kondensator, dlaczego ma być tu, a nie gdzieś indziej. Gorzej, kiedy Pan wyjaśnia, a ten ktoś ma pretensje, że nie rozumie. Wciąż powtarza swoje teorie o „niesprawności pudełeczek” i o połączeniach między nimi biegnących w zupełnie inny sposób niż na płytce drukowanej, o czym Pan wie, a ten drugi nie chce przyjąć do wiadomości. Roztropny rozmówca przyjmie jednak Pańskie instrukcje ze zrozumieniem i nie potraktuje ich jako próby "spławienia" czy "zdominowania", ale będzie chciał się jak najwięcej dowiedzieć, widząc Pańską znajomość rzeczy.

Pozdrawiam serdecznie

Jerzy Kowalski
 
 
  Jerzy Kowalski

Od: 2008-11-20

Posty: 444

06 lipca 2009 12:53  
KUŹMIŃSKI PIOTRPanie J.Kowalski
Proszę o wyjaśnienie użytkownikom tego forum dlaczego Zarząd Główny PZW przez kilkanaście minionych lat narzucał i nadal narzuca członkom PZW obowiązek opłacania przez siebie ustalonej składki a mianowicie:
PODSTAWOWEJ SKŁADKI CZŁONKOWSKIEJ, na której ustalenie nie posiada statutowych kompetencji.
Co powinien zrobić Główny Sąd Koleżeński i Główna Komisja Rewizyjna w stosunku do ZG PZW?
Co powinien zrobić Organ Nadzoru nad stowarzyszeniami?
Dlaczego ZG PZW i Organy Na szczeblu centralnym naruszają przepisy Statutu PZW?
Czy to jest dozwolone?
P.Kuźmiński


Szanowny Panie Piotrze,

Nie widzę powodu do tego, żebym miał służyć Panu w roli interpretatora Pańskich teorii. Nie widzę też żadnego powodu do tego, żeby wydawał mi Pan jakieś kategoryczne polecenia w tej sprawie. ;-)))

Natomiast jeżeli nie potrafi Pan zrozumieć tego, co zostało zapisane w Statucie i to, czego dotyczą decyzje ZG, to proszę odnosić się do treści zawartych w odpowiednich dokumentach.

W Statucie jest mowa o uprawnieniu ZG, jak w każdej organizacji, do określania wysokości składki członkowskiej obowiązującej na terenie całego kraju. Statutowe określenie "krajowej składki członkowskiej" nie jest tam nazwą własną, ale określeniem zasięgu i rodzaju składki.
Kiedy znajdzie Pan tekst Uchwały ZG w tej sprawie w dziale "Składki" na tym portalu, to znajdzie Pan tam określenie tej składki jako "składka członkowska". Znajdzie tam Pan też informacje o różnych rodzajach tej składki członkowskiej, w zalezności od grup członków PZW, którzy ją wnoszą.

Jeżeli chce Pan szukać problemów w działaniu PZW to proszę to robić mądrze, żeby nie podważać wartości Pańskiego zainteresowania tymi zagadnieniami. ;-))

Pozdrawiam serdecznie

Jerzy Kowalski
 
 
  Jerzy Kowalski

Od: 2008-11-20

Posty: 444

06 lipca 2009 13:11  
lim309 <br />Panie amaretto pan swoim stylem wypowiedzi przypomina mi pewne osoby,które wszystko wiedzą lepiej,a dla tych ,którzy mają inne zdanie na zadany(jakikolwiek)temat mają tylko ironie i złośliwości.
<br />z takimi ludzmi nie sposób merytorycznie rozmawiać,przecież Pan nie dopuszcza,że ktoś może działać dla dobra innych,żeby usprawniać zastałe (!)struktury NASZEJ organizacji.
<br />myśle,że wolę erudycje od Pańskiej złośliwości.
<br />dlaczego Pan Kowalski we wladzach wzbudza w Panu taki strach?bo zmienil by On i podobnie myślący PZW?
<br />zmiany są potrzebne i nieuniknione-zaniechanie może być katastrofą.
<br />ale może potrzebną-zbuduje się nową organizacje-bez ludzi Pana pokroju i tych wszystkich którzy zawłaszczyli PZW.
<br />ostatnie zdanie Pańskiego postu pokazuje co myśli Pan o zwykłych ludziach.
<br />myśli Pan,że ludzie to lubią?
<br />jakie ma Pan prawo do takiej pogardy?
<br />Pan jest jasna masa wyszkolona w drogim populiżmie?


Dziękuję za głos w dyskusji i za poparcie (chociaż anonimowe) w dyskusji, która ma, jak wiele podobnych, rzeczywiście na celu usprawnianie działania naszej organizacji jako organizacji wędkarzy.
Lęk jest uzasadniony, bo tryb przypuszczający nie jest tu właściwy. Wchodząc do władz PZW, wraz z podobnie myślącymi, zmieniałem PZW w taki sposób, o jakim piszę. Dlatego przekazuję doświadczenia z wprowadzania w życie tych podstawiowych zasad funkcjonowania organizacji. Oraz z innych doświadczeń ludzi, z którymi współpracowałem, a których postepowanie dopełnia obraz tego, o czym piszę, czyli samorządnej organizacji wędkarzy o charakterze stowarzyszenia, samorządnego, dobrowolnego, trwałego zrzeszenia w celach niezarobkowych. Wtedy funkcjonującego o wiele lepiej niż reszta ukształtowana na modłę wytworzoną w epoce "opiekuńczości".

Demokratyczne funkcjonowanie opiera się na zasadzie pomocniczości, czyli na podmiotowości osób, na szacunku do nich.

To populistyczna "opiekuńczość", niemożliwa do zrealizowania w takim kształcie jaki zakładają różne populizmy, ani w rozumieniu jakie wytwarzają, jest przejawem autorytarnego traktowania ludzi, traktowania ich jak infantylnej "masy", która trzeba się "opiekować". Tymczasem godność ludzi polega na ich samorządności.
Warto przy tym zauważyć, że niektórzy sami się z tej godności odzierają, oczekują "opiekuńczości władzy", a nie jej pomocniczości we wspieraniu ich własnych przedsięwzięć.

Pozdrawiam serdecznie

Jerzy Kowalski
 
 
  Jerzy Kowalski

Od: 2008-11-20

Posty: 444

06 lipca 2009 13:25  
tomaszokret Jeśli się w czymś pomyliłem, to proszę JK o poprawienie w postaci ZWIĘZŁEGO postu


Postaram się skomentować zwięźle. ;-)))

tomaszokretJeśli dobrze rozumiem JK (mam kłopoty z rozumieniem zbyt długich i zawiłych tekstów) owa przebudowa polegać by miała na:
1. Wyegzekwowaniu statutowych zapisów o pracy na rzecz Stowarzyszenia poprzez zróżnicowanie opłat dla "pracujących" i "niepracujących";


OK, choć nie całkiem. Praca społeczna (fachowa, bez wynagrodzenia) członków jest podstawą działania stowarzyszenia. Tak mówi Ustawa i statut. Wpłacenie ekwiwalentu zastępującego tę prace, jej efekty, jest MOŻLIWOŚCIĄ, stwarzaną członkom, którzy w tej pracy nie chcą bądź (rzadziej) nie mogą, uczestniczyć.

tomaszokret2. Wprowadzeniu składek w wysokości zapewniającej odbudowanie rybostanu oraz właściwą jego ochronę (składek - bądź ekwiwalentu za nie w postaci pracy);


Znów OK, choć nie do końca. Praca nie może być ekwiwalentem składki, bo wtedy składka byłaby rodzajem wynagrodzenia za pracę. Dodatkowe wpłaty, uzupełniające składki, mogą być ekwiwalentem pracy. Jednakże wartości tych wszystkich elementów przychodów stowarzyszenia musi być w realnym powiązaniu z ZAMIERZENIAMI stowarzyszenia, a nie tylko z PRZYMUSEM wypełnienia zobowiązań nakładanych prawem czy umowami.

tomaszokret3. Prowadzenie działalności uświadamiającej wśród wędkarzy - na temat ich praw, obowiązków oraz roli w środowisku;


To element organizowania wędkarstwa, realizacji celów stowarzyszenia, zapisanych w statucie.

tomaszokret4. Wprowadzenie demokratyzacji Związku poprzez zmianę przepisów dotyczących wyborów władz różnego szczebla;


To inna kwestia, ale nie chodzi tylko o kwestię głosowania i sposobu jego przeprowadzania. Demokratyczne funkcjonowanie wymaga uczestniczenia, wymaga mądrego korzystania z uprawnień, po rpostu demokracja wymaga demokratów. Trudno o demokrację wtedy, kiedy są "poddani i niewolnicy" ... oni demokratychznego funkcjonowania nie zapewnią ... Przepisy mają tu rolę drugorzędną, bo w ramach obecnych przepisów można przeprowadzić wiele spraw ... tylko trzeba chcieć i umieć ...

tomaszokret5. A przy okazji prowadzenie różnych innych działań "pobocznych", dzięki którym coś się zacznie zmieniać na lepsze...


Te "działania poboczne" to cała reszta działaności stowarzyszenia, które są sensem jego istnienia.

Pozdrawiam serdecznie

Jerzy Kowalski
 
 
  Jerzy Kowalski

Od: 2008-11-20

Posty: 444

06 lipca 2009 14:36  
Mańdok GrzegorzPanie Tomaszu !
To słowa Pana Jerzego z jego artykułu zatytułowanego „Po co się stowarzyszać ?”
W mojej ocenie bardzo słuszne .
(...)To jak je tu odnieść do tego co Pan pisze w punkcie 1 i do działalności PZW jako Stowarzyszenia .
1.Wyegzekwowaniu statutowych zapisów o pracy na rzecz Stowarzyszenia poprzez zróżnicowanie opłat dla "pracujących" i "niepracujących";

Nie każdy wędkarz powinien mieć obowiązek bycia członkiem „STOWARZYSZENIA PZW” .


Szanowny Panie Grzegorzu,

Dziękuje Panu za przytoczenie fragmentów mojego artykułu. Jak wspomniałem wcześniej, chciałbym wyjaśnić Panu pewne kwestie, które sprawiają, że te same słowa rodzą różne interpretacje. Oprócz słów czy fragmentów ważne są też powiązania między nimi i pozostały kontekst poruszanych zagadnień, jak w elemencie elektronicznym ścieżki przewodzące określają relacje między elementami elektronicznymi oraz ich funkcje i znaczenie w całości. Przekładanie tych „ścieżek” sprawia, że to co miało działać nie działa. ;-)

Oczywiście, żaden wędkarz nie ma obowiązku bycia członkiem PZW. Czy potrafi Pan wskazać gdziekolwiek jakikolwiek zapis, który mówiłby o takim obowiązku?
Takie pojmowanie „obowiązku bycia członkiem” sięga dawnych czasów, kiedy karta wędkarska (według zasad opisanych w Ustawie o rybołówstwie z 1932 roku) była dokumentem jednolitym ze składką członkowską PZW. W 1985 roku karta wędkarska stała się dokumentem państwowym, a ten „obowiązek” zanikł …
Co więcej, takie pojmowanie „obowiązku bycia członkiem” sprawia, że PZW nie przyjmuje charakteru stowarzyszenia, bo ten charakter zależy od aktywności członków, a jakaż jest aktywność tych, którzy traktują członkostwo jako „przymus”?
W tym przypadku praktyka odbiega od zasad, bo według zasad wszystko jest OK, członkowie wypełniają deklarację o dobrowolnym przystąpieniu do stowarzyszenia, o przestrzeganiu statutu i prawa, po czym „lekce sobie to wszystko ważą”, bo „chcą tylko łowić”.

Nie ma żadnego obowiązku bycia członkiem stowarzyszenia, ale kiedy podejmuje się decyzję o staniu się członkiem stowarzyszenia, to trzeba rozumieć to, co się zrobiło. „Jak się powiedziało A….”

Działalność stowarzyszenia jest oparta na pracy społecznej członków. Normalnym działaniem członków stowarzyszenia jest wnoszenie składek, a potem prowadzenie działania tego stowarzyszenia przez pojmowanie tych składek jako funduszu umożliwiającego wykonywanie pracy bez wynagrodzenia. Te składki służą choćby zwrotowi kosztów, poniesionych przez pracujących członków. Na materiały i narzędzia do wykonania pracy, od najprostszej do najbardziej skomplikowanej.

Stąd biorą się konsekwencje w postaci konstruowania składek i opłat.

Każdy deklarujący członkostwo w stowarzyszeniu deklaruje jednocześnie gotowość wnoszenia składki członkowskiej. Do tego, skoro praca członków jest podstawą działalności stowarzyszenia, deklaruje również wykonać pracę, jako wkład w realizacje zamierzeń stowarzyszenia, które sam tworzy. Jeżeli z jakiegoś względu członek stowarzyszenia nie może uczestniczyć we wspólnym działaniu członków, ma możliwość wniesienia ekwiwalentu równoważącego wartość wykonanej pracy. Stąd bierze się zróżnicowanie na finansowy wkład tych, którzy pracują i tych, którzy nie pracują. Ale wciąż dotyczy to członków stowarzyszenia, a nie tych, którzy na działalność w stowarzyszeniu nie mają ochoty. Jeżeli wędkarz nie chce organizować wędkarstwa, a „tylko łowić”, to może przyjść wówczas do uprawnionego do rybactwa i uzyskać zezwolenie, za które zapłaci opłatę w wysokości ustalonej przez tegoż uprawnionego do rybactwa. Rozsądny uprawniony do rybactwa skalkuluje tę opłatę w oparciu o przesłanki ekonomiczne. Uprawnionym do rybactwa są wszyscy członkowie okręgu, bo to oni jako okręg dzierżawią obwody rybackie. Dlatego takie opłaty „dla niezrzeszonych”, które są elementem działalności gospodarczej stowarzyszenia, a nie działalności statutowej (proszę zajrzeć do wytycznych do budżetu PZW, do którego łącze podałem wcześniej) będą większe niż składki, praca i ekwiwalenty, które stanowią o statutowej działalności stowarzyszenia. Poza tym, działalność gospodarcza może rodzić konsekwencje fiskalne, a działalność statutowa – nie, co rodzi dodatkowe konsekwencje dotyczące kosztów.
(cdn)
 
 
  Jerzy Kowalski

Od: 2008-11-20

Posty: 444

06 lipca 2009 14:41  
Mańdok Grzegorz W naszym Kraju istnieje wiele Stowarzyszeń działających np. na rzecz ochrony zabytków których właścicielem jest Państwo podobnie jak jest i właścicielem wód ( oczywiście poza tymi które są własnością prywatną ) . Jednak nie każdy miłośnik historii i zabytków musi być ich członkiem aby móc je zwiedzać . Wystarczy tylko wykupić bilet wstępu. Dlaczego nie może tak być z wędkarzami ?


Otóż to. Ale członkowie stowarzyszenia miłośników zabytków nie dzierżawią zabytku i nie sprzedają biletów. Jeżeli tak się dzieje, to członkowie takiego stowarzyszenia zwiedzaliby zabytek w ramach swojego członkostwa, wnoszac składki, wykonując pracę na rzecz zabytku. ;-)

Członkowie stowarzyszenia jako dzierżawiący obwód rybacki, będący uprawnionym do rybactwa, łowią w wodach, które zagospodarowują. Za które płacą opłaty dzierżawne do RZGW, na które ponoszą nakłady uzgodnione w umowie na dzierżawę, zawartej z RZGW. Temu służą składki i praca. To takie rozpisanie zobowiązań i uprawnień „osoby prawnej” jaką jest okręg (wszyscy jego członkowie) na wiele osób. W taki sam sposób może funkcjonować osoba fizyczna, która zdecydowałaby się na dzierżawienie obwodów rybackich. Czy Pan, dzierżawiąc obwód rybacki, ponosząc tego koszty i pracując nad zagospodarowaniem tegoż obwodu, pobierałaby od siebie jeszcze opłaty jak od każdego, komu wydawałby Pan zezwolenie na amatorski połów ryb w dzierżawionym przez Pana obwodzie rybackim? A to przecież Pan, jako członek PZW, tworzy ten okręg – osobę prawną, dzierżawiącą obwody rybackie.

Natomiast osoby formalnie będące członkami stowarzyszenia, ale niezainteresowane zagospodarowaniem obwodów rybackich, które dzierżawią, ograniczające się tylko do wniesienia składki, nieuczestniczące w uzyskiwaniu efektów działania przez stowarzyszenie, traktujące składkę jako „opłatę za wędkowanie”, powinny wnosić składki i ekwiwalenty efektywnie w takiej samej wysokości jak osoby „niezrzeszone”. Efektywnie, czyli z uwzględnieniem wysokości wniesionej składki, oraz ewentualnych zobowiązań fiskalnych dotyczących opłaty dla niezrzeszonych.

Warto przy tym pamiętać, że forma stowarzyszenia jest uprzywilejowana fiskalnie. Organizacje „non profit” mają pełen zakres możliwej działalności, przy czym wypracowany zysk przeznaczają na działalność statutową, a nie do podziału między członków. Ustawodawstwo uznaje wyjątkowy charakter stowarzyszania się jako formy demokratycznej samorządności, aktywności obywatelskiej i uznaje, że lepszy jest bezpośredni obieg środków w ramach takich organizacji, niż biurokratyczna machina podatkowa.

Warto też pamiętać o zmianach jakie zachodziły w sposobie użytkowania obwodów rybackich. Od niedawna obwody rybackie są użytkowane na podstawie umów dzierżawnych, rodzących koszty. Poprzednio użytkowanie rybackie odbywało się na zasadzie pozwolenia wodno-prawnego, administracyjnej decyzji nieodpłatnej dla użytkującego. Z tego też wynikają różnice w charakterze relacji między prowadzącymi zagospodarowanie a korzystającymi z niego.

Pozdrawiam serdecznie

Jerzy Kowalski
 
 
  Jerzy Kowalski

Od: 2008-11-20

Posty: 444

06 lipca 2009 16:27  
Mańdok GrzegorzPanie Tomaszu !
Tu właśnie tkwi cały problem z którym nie może pogodzić się duża część wędkarzy . „Działalność w Stowarzyszeniu nie powinna przynosić korzyści jego członkom” . Gdyby pozostawić wszystko tak jak funkcjonuje dotychczas i PZW będzie dzierżawcą Państwowych wód i na nich będzie gospodarować to i tak wędkarz niezależnie od przynależności do Stowarzyszenia powinien ponosić jednakowe opłaty za zezwolenie na wędkowania na tych samych wodach . Jak widać z różnic opłat dla zrzeszonych i niezrzeszonych ( mały przykład Okręg Gdańsk członkowie 250zł niezrzeszeni 600zł , Okręg Katowice członkowie 95 zł niezrzeszeni 285zł ) . Nie wspominając już o różnicy tych opłat w różnych Okręgach w stosunku do członków tego samego „STOWARZYSZENIA” . Może się to wiązać z kosztami zagospodarowywania tych wód ale czy zawsze ? . Logicznie myślący człowiek bez problemu zrozumie dlaczego jest tylu „przymusowych” członków „Stowarzyszenia PZW” i co by się stało z tym Stowarzyszeniem gdyby doprowadzić do normalności i zrównania opłat dla wszystkich wędkarzy .


Szanowny Panie Grzegorzu,

Przytacza Pan kolejny raz stwierdzenie, które samo w sobie zasadne, nie uprawnia do daleko idących wniosków. Nadal będę się starał wytłumaczyć w czym rzecz i to, że „to pudełeczko to jest kondensator” …;-)))
Czymś zupełnie innym jest składka członka stowarzyszenia, a czymś zupełnie innym – opłata za zezwolenie na amatorski połów ryb. Składka nie jest opłatą za zezwolenie. Problem zaczyna się wtedy, kiedy jest tak traktowana przez członków stowarzyszenia.
Uprawnienie do wędkowania, przysługujące członkowi stowarzyszenia, nie wynika z zezwolenia, za które pobiera się opłatę, ale z jego udziału w zagospodarowaniu obwodów rybackich w ramach udziału w działalności osoby prawnej, jaką jest okręg, który tworzą wszyscy członkowie.
Nic dziwnego, że składka jest inna niż opłata dla osób korzystających z usług stowarzyszenia jako uprawnionego do rybactwa.
Większym problemem jest to, że dla wielu członków stowarzyszenia członkostwo w stowarzyszeniu nie wiąże się z udziałem w działalności stowarzyszenia. I dlatego też, patrząc na pożądany efekt działalności stowarzyszenia wędkarzy, warto skupić się na uruchomieniu tych wielkich zasobów efektywności, jaka drzemie w działaniach członków.
To, co napisałem w artykule, do którego Pan nawiązuje, odnosi się właśnie do sytuacji, w której członkowie nie wykonują tego, do czego się zobowiązali. Tacy „przymusowi członkowie”, których jedynym uzasadnieniem członkostwa jest cyniczne, wyrachowane kalkulowanie „żeby się opłacało”, powinni wpłacać składki adekwatne do opłat za zezwolenie. I aktywni członkowie stowarzyszenia, działający w nim, podejmujący odpowiedzialność i wykonujący pracę, powinni takie zasady ustanowić, nie oglądając się na to, że ubędzie członków w stowarzyszeniu. Takich „członków” nie żal. Działania stowarzyszenia wyglądałyby o wiele lepiej, gdyby wędkarze w nim aktywni udostępniali niezrzeszonym wędkarzom zezwolenia za opłatą, a ma się kiepsko podtrzymując fikcyjne, liczne członkostwo.
W zasadzie wszystko jedno, czy ci, którzy „chcą tylko łowić” będą wnosić duże składki, adekwatne do kosztów racjonalnej gospodarki, oraz do kosztów „stawiania na nogi” dzierżawionych obwodów rybackich, czy będą poza stowarzyszeniem i będą wpłacać opłaty za zezwolenie. Stawki dla jednych i dla drugich powinny być podobne, zapewniające funkcjonowanie zagospodarowania. Podobne, czyli niewiele różniące się (może o wielkość składek, bo te jednak przyczyniają się do działania stowarzyszenia jako uprawnionego do rybactwa).
Nie widzę natomiast powodu, żeby członkowie, którzy wykonują pracę na rzecz zagospodarowania obwodów rybackich, pracują społecznie na rzecz realizowania celów stowarzyszenia, mieli podlegać takim regulacjom. Choć, paradoksalnie, ci ludzie, którzy w sposób rzetelny tworzą stowarzyszenie, mieliby najmniej oporów przed dostosowaniem się do takich regulacji. ;-)))
(cdn)
 
 
  Jerzy Kowalski

Od: 2008-11-20

Posty: 444

06 lipca 2009 16:28  
Mańdok Grzegorz Nie rozumie również pojęcia opłaty ulgowej dla członków Stowarzyszenia ( według pojęcia o działalności Stowarzyszenia takowych nie powinno być) gdy dla niezrzeszonych takich nie ma . Ulgi moim zdaniem powinny być dla młodzieży , studentów , inwalidów i.t.p. tak jak to jest ze wszystkimi ulgami dla ludzi korzystających z dobra ogólnonarodowego i to niezależnie od tego czy jest członkiem „Stowarzyszenia PZW” czy nim nie jest . Jak widać komuś jednak bardzo na tym zależy aby taki stan rzeczy dalej utrzymywać (i tkwić dalej w PRL-owskim pojęcie Stowarzyszenia) i zmuszać wędkarzy do bycia członkiem Stowarzyszenia a co gorsza na siłę stara się ich wszystkich zmusić do działalności bo jak nie to będziecie płacić więcej .
<br />Pozdrawiam Grzegorz


Podniósł Pan kolejne zagadnienia, które dotyczą składek ulgowych. To pretekst do opisania kolejnych stereotypów. Ulgi w składkach czy opłatach nie wynikają z tego, że „należy się”. Zmniejszenie przychodów w wyniku ulgi wymaga ich zrekompensowania z innego źródła. W jaki sposób zrozumiałe dla Pana jest pojęcie „ulgi w korzystaniu z dobra ogólnonarodowego”? Bo z jednej strony upomina się Pan o jednakowe traktowanie wszystkich, a z drugiej – za oczywiste uznaje Pan jakiś rodzaj uprzywilejowania w dostępie do „korzystania z dobra ogólnonarodowego”. Może Pan nie wie, ale jeżeli rada gminy ustanawia ulgowe ceny biletów komunikacji dla młodzieży szkolnej, osób starszych itp. to robi to w imieniu wszystkich mieszkańców gminy i wydatkuje wspólne pieniądze wszystkich w gminie, całego samorządu (bo samorząd to wszyscy mieszkańcy, a nie tylko urzędnicy czy wybrani przedstawiciele), z budżetu gminy na zrekompensowanie przedsiębiorstwu transportowemu tychże ulg w cenie biletów.
Ulgi też nierzadko wiążą się ze zmniejszonymi uprawnieniami w stosunku do płacących pełną stawkę.
W taki sam sposób, w stowarzyszeniu, członkowie głosami swoich przedstawicieli mogą uznać, że warto zmniejszyć obciążenia niektórym członkom (podkreślam – warto, bo to powinna być kalkulacja, a nie jałmużna) kierując się interesami lepszego funkcjonowania, lepszych efektów działalności stowarzyszenia. Nie ma w tym niczego nadzwyczajnego, że takie ulgi istnieją i są finansowane przez wszystkim – niektórym. Powszechność ulg znów zatraca ich charakter, bo wszyscy nie mogą podlegać ulgom, a ktoś musi te ulgi sfinansować.

Bardzo ważną sprawą jest to, że pojęcie stowarzyszenia nie ma nic wspólnego z PRL. W tamtych czasach działalność stowarzyszeniowa nie byłą możliwa. Może Pan pamięta ile wysiłku wymagało wówczas zarejestrowanie jakichkolwiek „samorządnych, niezależnych” organizacji …
Samorządność i porządek demokratyczny, w ramach którego funkcjonują stowarzyszenia jako przejaw aktywności obywatelskiej, to trudny i mozolnie budowany element składowy polskiej rzeczywistości w ostatnich 20 latach. Ustawa Prawo o stowarzyszeniach została uchwalona w 1989 roku i odwołuje się do „tradycji ruchu stowarzyszeniowego”, bardzo dawnej pięknej, szlachetnej tradycji organizowania się wolnych ludzi do decydowania o sprawach ważnych. Tradycja stowarzyszeniowa jest bardzo silna w demokratycznych społeczeństwach i jest przejawem aktywności obywatelskiej.
Natomiast zmiana statusu PZW z dawnej „organizacji społecznej” na status stowarzyszenia niewiele zmienił w nastawieniu członków tej organizacji. W ten sposób „Polak potrafi” i nasza specyficzna „zaradność” wykoślawi każde normalne funkcjonowanie. W dodatku skłania też do „szukania winnych” w poczuciu krzywdy, bez zastanawiania się nad przyczynami i odpowiedzialnością. Takie zastanowienie doprowadziłoby do wniosków, że mamy to co mamy (albo nie mamy tego, czego nie mamy) za sprawa własnych decyzji i własnego postępowania na szeroką skalę.

Pozdrawiam serdecznie

Jerzy Kowalski
 
 
  tomasz_p

Od: 2009-02-02

Posty: 173

07 lipca 2009 00:14  
Kowalski JerzyWpłacenie ekwiwalentu zastępującego tę prace, jej efekty, jest MOŻLIWOŚCIĄ, stwarzaną członkom, którzy w tej pracy nie chcą bądź (rzadziej) nie mogą, uczestniczyć.


Uścislijmy: częściej nie mogą, bo nie mają czasu. Średnia wyjazdów wędkarskich w przybliżeniu to około 30 rocznie, mocno zawyzona przez uprzywilejowaną mniejszośc członków, będącą na emeryturach lub żyjącą z zawodu wędkarz (dostawcy ryb do smażalni)
Po drugie nie chcą, ale głównie z powodu braku perspektywy dobrego wykorzystania tej pracy - na zasadzie "po co mam pracować, skoro efekty mojej pracy zeżrą (dosłownie)- wyżej opisani uprzywilejowani".
Również powodem jest niechęć do władz i niechęć do samej pracy - to tak jak np. moja skromna osoba.
Każdy ekwiwalent przeznaczony na wynajęcie siły roboczej jest lepszy, niż własna praca, bo zwykle wędkarz nie jest ani byłym milicjantem by biegać na kontrole, ani ichtiologiem, ani cieślą do budowania pomostów czy szkutnikiem do naprawiania łódek.
Wędkarz winien być wędkarzem-hobbystą i tyle.
Jestem jak najbardziej za tym, by twoje nowe PZW liczyło 5 tys "prawdziwych" członków i sprzedawało nam - wędkarzom licencje.
Tylko jakoś na razie nie widać tych twoich nawet 5 tys chętnych i przede wszystkim zaradnych, by zagospodarować wody dla wszystkich wędkarzy, nie tylko dla siebie.
To twoje nawoływanie do stowarzyszania się na odległość smierdzi prywatą, co widać słychać i czuć, gdy kilka osób się zbierze i załozy jakieś tam łowisko na najlepszym kawałku wody w regionie, w którym zawsze wystepowały ryby, zawsze się grupowały i bez tych specjalnych przepisów dało się tam coś złowić. Teraz przyjezdny ma utrudniony dostęp po to, żeby miejscowi + kilka osób mogło se po prostu połowić ryby i nie musiało wcześnie wstawać by zająć miejscówkę.
:)
 
 
  tomasz_p

Od: 2009-02-02

Posty: 173

07 lipca 2009 00:47  
:tomaszokret
<br />Przykład? Policz proszę koszty dzierżawy obwodu Wisły obejmującego okolicę Sandomierza. Weźmiesz?
<br />Weź pod uwagę, że długość linii brzegowej wyniesie kilkaset kilometrów. W większości niedostępnej samochodem lub innym środkiem lokomocji - więc bez możliwości kontroli wędkujących poza wybranymi punktami. Z mieszkańcami okolicy, którzy kłusownictwo dziedziczą w genach wraz ze sprzętem do kłusowania.
<br />Oblicz proszę koszty - najęcie ludzi do kontroli, wydatek na narybek (przecież będziesz chciał, żeby wędkarze coś tam łowili, prawda?), podatki, koszty paliwa no i ewentualnie własny zysk...
<br />Acha. No i weź pod uwagę jeszcze, że średnio na kilometr rzeki przypada 1 wędkarz.
<br />I że przez kilka miesięcy Wisła jest "nieczynna" z powodu wysokiej wody, a przez kilka następnych łowienie jest mocno nieefektywne (zima i okres tarła).
<br />To weź proszę skalkuluj, jaka musiałaby być opłata, by coś jeszcze dla Ciebie zostało...
<br />To jak? Bierzesz? :)
[/quote="tomaszokret"]


Jasne że biorę, bez problemu. Może niekoniecznie sandomierski kawałek, ale niedaleki :)
Poradzę sobie we wszystkim, a na mojej Wiśle będą za kilka lat łowione metrowe bolenie a za kilkanaście dwumetrowe sumy. Moje dzieci odzyskają włożony kapitał i będą na tym zarabiać, Ebro się schowa.
Gdyby mi się chciało i miałbym kapitał początkowy. Ale przede wszystkim mi się nie chce, bo mam fajną pracę i 100 pomysłów na wolny czas.

:tomaszokret
<br />Co się z nimi stanie Twoim zdaniem?
[/quote="tomaszokret"]

Jest mi wszystko jedno. Prawie. Woda skłusowana, woda jałowa, woda dzierżawiona przez PZW, albo rybaków, to woda bezrybna, woda nie dla mnie. Może być, może se ją ktoś wziąć, i tak nie łowię tam ryb i nie będę łowił. Kajakami niech se pływają.

:tomaszokret
Ale stwierdzenie, że działalność PZW sprowadza się do wpuszczenia karpia wymagałoby... może przeprosin?
<br />A stwierdzenie, że "żadna polityka zarybieniowa nie jest potrzebna" prawdę mówiąc dyskwalifikuje cię jako poważnego dyskutanta. [/quote="tomaszokret"]

A kogo i za co przepraszać? Że nie wymieniłem głupich zawodów, które lansuje PZW jako temat zastępczy dla braku zagospodarowania wód? A może nie wymieniłem programu walki a alkoholizmem i innymi patologiami społecznymi? A może współpracy z harcerstwem? A może działalności rybackiej PZW, polegającej na wpuszczaniu narybku i odławianiu małych ledwo wymiarowych ryb, wędkarzom zosawiając ten narybek do ewentualnego łowienia? Co nas, wędkarzy, taka "działalność" obchodzi, skoro nie jest realizowane to na co płacimy?

Polityka zarybieniowa na normalnej wodzie nie jest potrzebna. Ryby się trą same, można tylko to wspomagać (gdzieniegdzie sztuczne tarliska, pilnowanie tarlisk itp). Trą się, o ile są, bo na patelni to one się nie trą. Zarybienia i uzależnianie umowy dzierżawnej od wielkości zarybienia wymyśliło lobby rybackie przeławiające akweny, wyławiające wszystko. Lobby hodujące narybek, wymyslił poprzedni system, w czym obecni działacze PZW oraz ichtiowykształciuchy piszący "na zamówienie "operaty" mają duży udział.
Zarybienia winny być tylko interwencyjne, po nieudanym tarle, ewentualnie wzbogacające łowisko by było atrakcyjniejsze dla wędkarzy, zarybienie uzupełniające straty wywołane przez wędkarzy (np nieumiejętne wypuszczanie ryb)

Powtarzając stare mantry działaczy PZW o jedynej słuszności zarybiania, o tym że w operacie musi być to a to, ty się dyskwalifikujesz.
Są wody z innymi operatami, gdzie się wiele nie zarybia, jak się pilnuje by mięsiarze czy kłusole nie uprawiali swego procederu.

Myś szerzej niż stereotypami made in PZW.
I jedź na ryby. W miejscach gdzie przy takiej jak mamy aurze, łowiłem 4-7 boleni dziennie, teraz da się złowić jednego. Niedługo już wcale. Wiwat PZW.
 
 
  WEDKARZ WEDKARSKI

Od: 2009-06-19

Posty: 153

07 lipca 2009 10:57  
Kowalski Jerzy[Natomiast zmiana statusu PZW z dawnej „organizacji społecznej” na status stowarzyszenia niewiele zmienił w nastawieniu członków tej organizacji. W ten sposób „Polak potrafi” i nasza specyficzna „zaradność” wykoślawi każde normalne funkcjonowanie. W dodatku skłania też do „szukania winnych” w poczuciu krzywdy, bez zastanawiania się nad przyczynami i odpowiedzialnością. Takie zastanowienie doprowadziłoby do wniosków, że mamy to co mamy (albo nie mamy tego, czego nie mamy) za sprawa własnych decyzji i własnego postępowania na szeroką skalę.
<br />
<br />Pozdrawiam serdecznie
<br />
<br />Jerzy Kowalski


Jakoś do zbierania grzybów nie jest potrzebne stowarzyszenie. Zbierają wszyscy, kto chce i co więcej - nie uwalniają zebranych grzybów wcale! Zbieracze grzybów nie sprzątają lasu, ba - nawet czasem śmiecą, a sprząta przedstawiciel właściciela. A grzyby jak były, tak są. Pensjonaty w okolicach lasów funkcjonują cały rok, mimo ze sezon grzybny trwa może 3 miesiące w roku. Własciciel lasu nie wyrąbuje wszystkich drzew, które wystarczająco urosły, a ja mam zawsze dostępne drewno do kominka. Czy to wszystko jest Cud?

Dlaczego chce pan reformować molocha, skoro o wiele łatwiej jest to rozwiązać, powołać prawdziwe stowarzyszenia okręgowe (a nawet lokalne), które mogłyby dobrze zagospodarować część wód a resztę udostępnić do zagospodarowania konkurencji, innym stowarzyszeniom, gminom itp. Grypu ludzi, które na szczeblu lokalnym byłyby najskuteczniejsze, mogły opracować nowe zasady funkcjonowania, nowe opłaty, nową jakość.
Istnienie molocha blokuje takie mozliwości, m.in poprzez zapisy statutowe uzależniające okręgi o ZG. Poprzez schedę obecnych zarządów kół, okręgów, schedę opinii wędkarzy o PZW, która może sie zmienić dopiero wtedy, jak sie dany wędkarz nałowi ryb. Inne argumenty nie bardzo przemawiają...
Czy Pana zdaniem nie jest to powolne reformowanie po części uniemożliwianiem i opóźnianiem pożądanych zmian?
Taka aksamitna rewolucja, czyli samorozwiazanie z przekazaniem majątku, powołaniem lepszych struktur, moim skromnym zdaniem byłoby skuteczniejsze. Szkoda że działacze jak Pan tego nie czują.
 
 
  Jerzy Kowalski

Od: 2008-11-20

Posty: 444

07 lipca 2009 14:41  
tomasz_p Uścislijmy: częściej nie mogą, bo nie mają czasu. Średnia wyjazdów wędkarskich w przybliżeniu to około 30 rocznie, mocno zawyzona przez uprzywilejowaną mniejszośc członków, będącą na emeryturach lub żyjącą z zawodu wędkarz (dostawcy ryb do smażalni)
Po drugie nie chcą, ale głównie z powodu braku perspektywy dobrego wykorzystania tej pracy - na zasadzie "po co mam pracować, skoro efekty mojej pracy zeżrą (dosłownie)- wyżej opisani uprzywilejowani".
Również powodem jest niechęć do władz i niechęć do samej pracy - to tak jak np. moja skromna osoba.
Każdy ekwiwalent przeznaczony na wynajęcie siły roboczej jest lepszy, niż własna praca, bo zwykle wędkarz nie jest ani byłym milicjantem by biegać na kontrole, ani ichtiologiem, ani cieślą do budowania pomostów czy szkutnikiem do naprawiania łódek.
Wędkarz winien być wędkarzem-hobbystą i tyle.
Jestem jak najbardziej za tym, by twoje nowe PZW liczyło 5 tys "prawdziwych" członków i sprzedawało nam - wędkarzom licencje.
Tylko jakoś na razie nie widać tych twoich nawet 5 tys chętnych i przede wszystkim zaradnych, by zagospodarować wody dla wszystkich wędkarzy, nie tylko dla siebie.
To twoje nawoływanie do stowarzyszania się na odległość smierdzi prywatą, co widać słychać i czuć, gdy kilka osób się zbierze i załozy jakieś tam łowisko na najlepszym kawałku wody w regionie, w którym zawsze wystepowały ryby, zawsze się grupowały i bez tych specjalnych przepisów dało się tam coś złowić. Teraz przyjezdny ma utrudniony dostęp po to, żeby miejscowi + kilka osób mogło se po prostu połowić ryby i nie musiało wcześnie wstawać by zająć miejscówkę.


Szanowny Tomaszu,

Uściślijmy – jedni nie mogą, inni nie chcą. Jeżeli ktoś mówi, że nie ma czasu w postaci jednej godziny miesięcznie, czy jednego dnia w roku, który mógłby (podkreślam mógłby, a nie chciałby) przeznaczyć na zajęcie się zorganizowaniem swojego hobby, to chyba ma problem innego rodzaju. Natomiast jeżeli nie chce, choć mógłby, nie ruszając się z domu czy z biura, albo spotykając się z ludźmi, to co robi w stowarzyszeniu?

Uściślijmy – samo działanie w formie pracy społecznej na rzecz swojego hobby nie jest żadnym „panaceum”, podobnie jak zmiana żadnego pojedynczego czynnika. Wprowadzenie czegokolwiek przy pozostawieniu reszty „tak jak jest” nie ma żadnego znaczenia. Natomiast przeciwstawianie jednego elementu innym, też wymagającym zmiany, jest manipulacją. Niemniej jednak, zwiększenie udziału członków organizacji na ich funkcjonowanie w formie aktywnej pozwala na zmianę tego, co stowarzyszeniem jest tylko tytularnie, w prawdziwe stowarzyszenie, jakiego elementy można wskazać w wielu miejscach w ramach PZW.

Praca członków w ramach stowarzyszenia, w ramach ich działalności jako ludzi tworzących stowarzyszenie ma sens wtedy, kiedy ci ludzie rzeczywiście to stowarzyszenie tworzą. Kiedy postępują w ramach samorządności, mając na celu „czynne uczestniczenie w życiu publicznym”. Elementem życia publicznego jest też takie kształtowanie reguł gry wewnątrz stowarzyszenia, żeby nie wywoływały one reakcji mających negatywny wpływ na funkcjonowanie stowarzyszenia. Czyli z jednej strony unikanie nieuzasadnionych dla efektów działania stowarzyszenia przywilejów „grupowych”, z drugiej zaś strony - odrzucanie egoistycznych postaw wypływających z poczucia, że „inni mają lepiej”. Wszyscy nie mogą mieć lepiej od innych.;-)
Jeżeli członkowie tak nie postępują, nie biorą udziału, nie wybierają swoich przedstawicieli, nie uczestniczą w podejmowaniu decyzji, to nie mają wiedzy ani zaufania odnośnie tego, w jaki sposób zostanie wykorzystana ich praca. To całkiem naturalne, tylko sprzeczne samo w sobie. Gdybym nie interesował się tym, co dzieje się w zakresie mojego hobby, w organizacji, do której wstąpiłem, to bym się wypisał i już. Natomiast w sytuacji kiedy się nie wypisuję, to szanuję własną deklarację i zajmuję się organizowaniem wędkarstwa w ramach, w których zdecydowałem się to robić, rozważając wszelkie „za” i ”przeciw”. Gdybym nie widział efektów tych działań ani szans rozwijania tych efektów, sprawiających, że tego „za” jest więcej niż tego :”przeciw”, to też bym się wypisał. Nie składałbym fałszywych deklaracji, wypływających z osobistych kalkulacji, że będę przestrzegał statutu, w którym aktywność jest zapisana, jednocześnie odżegnując się od podejmowania tej aktywności.

(cdn)
 
 
  Jerzy Kowalski

Od: 2008-11-20

Posty: 444

07 lipca 2009 14:42  
Praca społeczna członków stowarzyszenia, jej rodzaj i wartość, bardzo zależy od inicjatywy tychże członków i każdego z nich z osobna. To nie jest praca nakładcza, pod kierunkiem. Nie jest to tylko praca fizyczna, jak się niektórym wydaje. Nie ma też niczego wspólnego z „czynem społecznym”. Społeczną pracę od pracy najemnej czy samodzielnej przedsiębiorczości różni tylko niepopieranie wynagrodzenia za jej wykonanie. A różnych rodzajów pracy, możliwej do wykonania w ramach szerokiej działalności stowarzyszenia jest mnóstwo.
Każdy może sobie znaleźć dziedzinę bliską jego przygotowaniu, fachowości, bądź zainteresowaniom. Czy też potrzebom wynikającym z podejmowanych działań, ze sposobu samorządnego uczestniczenia w życiu publicznym. W stowarzyszeniu wędkarskim jest wiele aktywności edukacyjnych, negocjacyjnych, koncepcyjnych, które wymagają wręcz fachowości daleko wyższej niż do naprawiania łódek. I koszt zapłacenia za wykonanie takiej pracy, jaką świadczą ludzie aktywni społecznie, może być bardzo wysoki. Choć i do łódek nie trzeba być szkutnikiem, a wielu ludzi relaksuje się majsterkując, traktując to jako odskocznię od codziennej pracy w zupełnie innym charakterze.

Zgadzam się, że wędkarz powinien być hobbystą. Ale czy bycie hobbystą obejmuje również aktywne organizowanie swojego hobby, czy nie? Może je obejmować, czy nie może?
Mówienie, kim wędkarz być powinien, i tyle, jest straszliwie jednostronne. Bardzo autorytarne. Przenoszące na innych to, kim chce się być samemu. Gdybyś napisał „chcę być wędkarzem, który tylko łowi ryby”, to jest to deklaracja wolnego, świadomego wyboru, którą szanuję, mając nadzieję na konsekwencje z tego wynikające. W tym rezygnację z uczestniczenia w stowarzyszeniu, którego działanie jest oparte na pracy członków, na zajmowanie się przez nich organizowaniem swojego hobby. Z kolei ograniczenie wędkarza tylko do poziomu uprawiania „rybołówstwa rekreacyjnego” jest nadużyciem.
Stowarzyszenie, formuła demokratycznej samorządności pokazuje tylko kim wędkarz może być, jeżeli decyduje się zostać członkiem stowarzyszenia. A jeżeli już deklaruje, że chce z tej możliwości skorzystać, chce być kimś więcej niż tylko „wędkarzem łowiącym ryby”, chce brać udział w podejmowaniu decyzji i w odpowiedzialności za organizowanie wędkarstwa, to niechże to robi. Istnienie stowarzyszenia stwarza możliwości. Tylko organizacja musi być stowarzyszeniem, a tego żeby była mogą dokonać tylko jej członkowie, dobrowolnie i samorządnie, nikt inny. Postępując w inny sposób członkowie organizacji zgadzają się z tym i wspierają to, że ona stowarzyszeniem się nie staje i to właśnie za ich przyczyną.
Cieszę się z Twojego poparcia dla koncepcji zwartego, sprawnego stowarzyszenia (liczebność jest tu kwestią drugorzędną), zarządzającego łowiskami i sprzedajnego usługi wędkarzom, którzy wtedy nie udają członków stowarzyszenia, tylko uzyskują zezwolenie na wędkowanie, wpłacając za to opłatę. Doceniam tę deklarację, mimo „nieodzownych” zastrzeżeń i oskarżeń zaraz po tym rzucanych. ;-)
Problemem pozostaje tylko kolejność zdarzeń i następstwa tej deklaracji. Bo żeby stowarzyszenie zaczęli tworzyć ci, którzy naprawdę chcą zajmować się organizowaniem wędkarstwa, to ci, którzy chcą tylko łowić i są gotowi przychodzić i wpłacać opłaty za zezwolenia musieliby wcześniej z tej organizacji wystąpić. Czy jesteś gotów do tego? I do namawiania innych swoim przykładem? Bo zdajesz sobie sprawę, że bez takiej postawy wędkarzy, którzy chcą tylko łowić, ta organizacja nigdy nie stanie się stowarzyszeniem. To w Twoich rękach, paradoksalnie, jest klucz do przemian w PZW.

Ludzi, którzy zajmują się organizowaniem wędkarstwa jest wielu, wielu też całkiem dobrze sobie z tym radzi, a ludziom, którzy chcą coś zrobić o wiele łatwiej przychodzi wdrażanie sensownych rozwiązań kiedy nie są ograniczani balastem tych wszystkich, którzy chcą tylko czerpać korzyści.
Ludzie, którzy zajmują się teraz łowiskami, udostępniają je wszystkim w sposób otwarty. Każdy może przyjechać i skorzystać. Chyba masz kogoś innego na myśli, kiedy piszesz o jakimś „utrudnianiu dostępu przyjezdnym” … Ci ludzie zagospodarowują też te wody, które zostały zdewastowane, wyrabowane przez tych, którzy „chcą tylko łowić”, a potem się dziwią, że nie ma w łowiskach nic … Wymaga to dużego wysiłku i wielu nakładów, zdobywania funduszy, organizowania i nie polega tylko na „wprowadzeniu specjalnych przepisów”. Ja mam wielki szacunek dla tych ludzi, a stawianie im jakiś wyimaginowanych zarzutów uważam za podłe.
(cdn)
 
 
  Jerzy Kowalski

Od: 2008-11-20

Posty: 444

07 lipca 2009 14:42  
Pewnie, że funkcjonowanie stowarzyszenia ma charakter prywatny. Stowarzyszenie jest prywatnym przedsięwzięciem jego członków. W ogóle cała działalność publiczna ma charakter prywatny, osobisty, jest prowadzona po to, żeby osobiście, wspólnie z innymi, mieć lepsze warunki życia, funkcjonowania, uprawiania hobby. Chyba nie jesteś zakorzeniony w :”komunie”, kiedy „prywatne” było przeciwstawiane „państwowemu” czy „partyjnemu” …dawno już nie powinno … Jeżeli odkryłeś dla siebie tę „oczywistą oczywistość”, że działalność publiczna jest prywatną, to szczerze Ci gratuluję …

Pozdrawiam serdecznie

Jerzy Kowalski
 
 
  Jerzy Kowalski

Od: 2008-11-20

Posty: 444

07 lipca 2009 16:25  
gosc
Jakoś do zbierania grzybów nie jest potrzebne stowarzyszenie. Zbierają wszyscy, kto chce i co więcej - nie uwalniają zebranych grzybów wcale! Zbieracze grzybów nie sprzątają lasu, ba - nawet czasem śmiecą, a sprząta przedstawiciel właściciela. A grzyby jak były, tak są. Pensjonaty w okolicach lasów funkcjonują cały rok, mimo ze sezon grzybny trwa może 3 miesiące w roku. Własciciel lasu nie wyrąbuje wszystkich drzew, które wystarczająco urosły, a ja mam zawsze dostępne drewno do kominka. Czy to wszystko jest Cud?


Szanowny anonimie gosc,

To wszystko jest przeciwieństwem użytkowania wody. Niektórzy używają takich nietrafnych porównań ryb do grzybów (choć i jedne i drugie są traktowane jako „pożytki”), zupełnie odbiegających od podstaw przyrodniczych. Porównywanie ryb do drewna z drzew rosnących w lesie również jest dalece nietrafne.
Jest natomiast pewien pierwiastek rzeczowości w tych porównaniach, tylko należałoby te porównania przekształcić w adekwatną formę. Czy gdyby grzybiarze nie tylko zbierali owocniki grzybów, czyli to, co przyrasta z właściwego grzyba, ale zabierali też grzybnię, to czy w kolejnym roku można byłoby się spodziewać grzybów w lesie? Wbrew obiegowym opiniom, grzybiarze „wypuszczają” wolno większość grzyba. Gdyby wędkarze też zabierali tylko roczny „przyrost” populacji ryb, to sytuacja w wodach wyglądałaby zupełnie inaczej. A zabierają „grzyby z grzybnią” …
Podobnie, z lasu pozyskuje się nadwyżkę drewna, a jeżeli pozyskuje się wszystkie drzewa to las przestaje być lasem. Wędkarze postępują tak, jakby wyrąbywali wszystkie drzewa z lasu. Jak długo trzeba by więc czekać, żeby drzewa odrosły i żeby znów można było pozyskiwać drewno do kominka? A kiedy by to nastąpiło, gdyby drzewa, zanim będą nadawały się na drewno, zostaną wycięte na tyczki do fasoli, albo na stemple budowlane? A kiedy drzewa zostałyby wycięte tak, że nie byłoby źródła naturalnie występujących nasion, to skąd miałyby się wziąć nowe drzewa?
Tak się właśnie dzieje, kiedy „zbierają wszyscy, kto chce” i to w sposób niepohamowany. Tak się dzieje, kiedy ryby z wody wyławiają wszyscy, którym się tylko zachce, bez ograniczeń, bez rozwagi, „do spodu” … Ryby z wody można wyłowić „do czysta” na wędkę, tylko właśnie musi łowić kto tylko chce i kiedy tylko chce.

Ma Pan rację, że do łowienia ryb ani do zagospodarowania wód nie jest potrzebne stowarzyszenie. Ale jest potrzebny ktoś, kto zagospodarowuje łowiska. Czy ktoś taki istnieje?

Proszę też zauważyć, że PZW w obecnym kształcie, w większości składający się z wędkarzy, którzy „chcą tylko łowić”, jest w istocie organizacją zapewniająca tani dostęp do tego, żeby „każdy łowił kiedy chce i ile chce”. Takie status PZW przyjął w okresie … niedoborów mięsa na rynku, a efekty połowów wędkarzy były wpisane w „krajowy bilans białka”. Skoro w państwowym, totalitarnym systemie władza nie dawała sobie rady z zaopatrzeniem „ludu pracującego miast i wsi” w mięso świńskie, to posłużyła się swoją agendą, jaką były „organizacje społeczne” żeby takie „darmowe mięso” ludności dostarczyć. W tym okresie PZW notował największą liczebność. Na podstawie tego doświadczenia „lud pracujący miast i wsi” bardzo skwapliwie przyjął tę „darowiznę” od „opiekuńczego państwa” i potraktował ją jako zestaw „praw nabytych”, żyjąc z tym przekonaniem do dziś. Wędkarze, którzy należą do PZW, który tytularnie przekształcił się w stowarzyszenie, wciąż opierają się na rozumowaniu z dawnych czasów, na rabunkowym eksploatowaniu zasobów „niewyczerpanych” ( przecież ryby jak grzyby…), mając pretensje o to, że „ktoś” ich tych „zasobów” pozbawił … jakby to rzeczywiście był jakiś „wór bez dna”, czy „misa lisa Witalisa”, z której „nic nie ubywało, choć Witalis jadł niemało” … ale tak, to tylko w bajkach bywa… niektórzy trwale uwierzyli w bajki …
Natomiast nie ma to nic wspólnego ze stowarzyszeniem. Z odpowiedzialnym, samorządnym zajmowaniem się zasobami naturalnymi w ramach wpływania na nie na zasadzie realizowania obywatelskiego uprawnienia do czynnego uczestniczenia w życiu publicznym przez ludzi tym zainteresowanych.
(cdn)
 
 
  Jerzy Kowalski

Od: 2008-11-20

Posty: 444

07 lipca 2009 16:27  
gosc Dlaczego chce pan reformować molocha, skoro o wiele łatwiej jest to rozwiązać, powołać prawdziwe stowarzyszenia okręgowe (a nawet lokalne), które mogłyby dobrze zagospodarować część wód a resztę udostępnić do zagospodarowania konkurencji, innym stowarzyszeniom, gminom itp.


Na jakiej podstawie ocenia Pan to, co jest „łatwiej”? Założył Pan może jakieś funkcjonujące „stowarzyszenie okręgowe”? Jakieś stowarzyszenie w ogóle? Zdaje Pan sobie sprawę z tego, co takie stowarzyszenie może? I jakie ą uwarunkowania jego funkcjonowania? Zdaje Pan sobie sprawę z tego, że takie możliwości funkcjonowania na szczeblu lokalnym są bardzo duże? Próbował Pan je realizować? Wie Pan w ogóle o czym pisze?
O jakim uzależnieniu okręgów od ZG Pan mówi? Czy zdaje Pan sobie sprawę z tego, że w ZG są przedstawiciele okręgów? Że to w okręgach dokonuje się zasadnicza część decyzji o sposobie funkcjonowania ogólnopolskiej organizacji? Czy zdaje Pan sobie sprawę z tego, że „zależność okręgu od ZG” to w istocie zależność okręgów od … innych, pozostałych okręgów, co w organizacji ogólnopolskiej jest chyba rzeczą zupełnie zrozumiałą, nieprawdaż?
Pyta Pan dlaczego reformować „molocha”? Najprostsza odpowiedź jest taka, że warto. Bo ma wiele majątku potrzebnego, wręcz niezbędnego do prowadzenia działalności wędkarskiej, w tym do rybackiego zagospodarowania łowisk. Poza tym, dysponuje aktywami w postaci podpisanych umów dzierżawnych na użytkowanie rybackie obwodów rybackich. Wreszcie, warto bo po prostu należy do nas, do wędkarzy.
Druga oczywista odpowiedź jest taka, że on jest. Tym różni się od wszelkich mrzonek o tym, co to by nie powstało na miejsce tego, co jest. Gdyby tak miało być, to przez ostatnich dwadzieścia lat powstałoby wiele skutecznych stowarzyszeń wędkarskich, powstałoby wiele firm oferujących wędkarzom łowiska wysokiej jakości, spółki rybackie przekształciłyby się w firmy oferujące łowiska. Tego nie da się nakazać, to musiałoby powstawać samorzutnie, a skoro nie powstało do tej pory to musi być jakaś tego przyczyna. Jakoś nie widać było masowego występowania takich podmiotów w konkursach ofert o dzierżawę obwodów rybackich, przeprowadzanych kilka lat temu. Do słabego rynku trzeba dostosować rozwiązania. Jak również do istniejącej sytuacji prawnej, własnościowej, administracyjnej w Polsce. Oraz do warunków demograficznych, cywilizacyjnych, społecznych, infrastrukturalnych, środowiskowych, jakie w Polsce istnieją. Do tego lepiej przysłuży się modyfikowanie tego, co jest, niż „rozwalanie”. Powyżej przytoczyłem przykład z naprawianiem telewizora. Mogłem pójść za radą niektórych i go wyrzucić, wydając wiele pieniędzy na zakup nowego. Mogłem zdecydować się na naprawienie go przez patrzących swego interesu „fachowców” i zapłacić za naprawę jak za nowy. Znalazł się jednak rzeczywisty fachowiec, który wiedział, co trzeba zrobić, znał wszystkie uwarunkowania, dzięki któremu niewielkim nakładem kosztów uzyskałem dobrze działający telewizor, naprawiając tylko to, co trzeba. Choć niektórym wydawał się ”złomem”.

Pożądanymi zmianami jest właśnie taka naprawa, a nie szukanie gadżetów, których nie da się utrzymać, na zakup których nie ma się środków. Czy potrafi Pan wskazać kogokolwiek, kto przedstawia realną alternatywę dla tego, co jest? Czy może taką alternatywą jest zagospodarowanie 2/3 wód w Polsce przez tych, którzy w nich gospodarują, a którzy nie są PZW? Czy ma Pan jakiekolwiek wyobrażenie o tym kto i w jaki sposób miałby stworzyć tę „nową jakość”, czy tylko mrzonki o tym, że „jak nie będzie PZW, to „samo” się poprawi”?
Ja jestem zwolennikiem szybkiego reformowania, a nie powolnego. Powolność reformowania wynika z bierności wędkarzy i z braku rozumienia podstawowych zagadnień.

Czy nie dostrzega Pan głębokiej logicznej sprzeczności w tym, co Pan pisze o jakimś domniemanym „rozwiązaniu”? Co miałoby powstać po takim „rozwiązaniu”? Komu cokolwiek miałoby zostać przekazane i na jakiej zasadzie? Czy ktoś taki istnieje w ogóle? A jeżeli nie, to w jaki sposób można przekazać cokolwiek, czemuś nieistniejącemu? Kto miałby „powoływać te lepsze struktury”? Chyba, że przekazanie miałoby nastąpić do … tych samych podmiotów, które już teraz istnieją, które już teraz mają to, co miałoby im być przekazane? To co one teraz robią, na co czekają, skoro mają do dyspozycji to, co miałyby same sobie przekazać?

Serdecznie pozdrawiam

Jerzy Kowalski
 
 
  tomaszokret

Od: 2009-02-03

Posty: 447

07 lipca 2009 17:25  
Do TOMASZ_P: Jasne że biorę, bez problemu. Może niekoniecznie sandomierski kawałek, ale niedaleki :)
Poradzę sobie we wszystkim, a na mojej Wiśle będą za kilka lat łowione metrowe bolenie a za kilkanaście dwumetrowe sumy. Moje dzieci odzyskają włożony kapitał i będą na tym zarabiać, Ebro się schowa.
Gdyby mi się chciało i miałbym kapitał początkowy. Ale przede wszystkim mi się nie chce, bo mam fajną pracę i 100 pomysłów na wolny czas.


:-D :-D :-D
Tak, Tomaszu, no ooooczywiścieeeee! :-D Jestem prawie pewien, że dokonasz doskonałego interesu dla ciebie, dzieci Twoich, wnuków i prawnucząt! :-D Jak bardzo żałuję, że nie będę mógł tych metrowych boleni i dwumetrowych sumów (na sterydach chyba pędzonych) mógł łowić na Twoim odcinku Wisły, bo masz fajną pracę i 100 pomysłów na wolny czas! :-D :-D :-D
Co za strata dla wędkarstwa polskiego! :-D :-D :-D
Naprawdę jesteś właścicielem firmy? Masz księgową? Weź no z nią o tym pogadaj, może ona ci wytłumaczy...

Polityka zarybieniowa na normalnej wodzie nie jest potrzebna. Ryby się trą same, można tylko to wspomagać - tak, nie jest potrzebna w Szwecji czy Norwegii, gdzie jeden wędkarz przypada na 20 ha wody. Na zachodzie też nie była potrzebna przez dłuższy czas, dokąd polscy wędkarze nie wyjechali pracować na zmywakach...

Zarybienia winny być tylko interwencyjne, po nieudanym tarle, ewentualnie wzbogacające łowisko by było atrakcyjniejsze dla wędkarzy, zarybienie uzupełniające straty wywołane przez wędkarzy (np nieumiejętne wypuszczanie ryb) - właśnie zarybia się wody po 50 latach nieumiejętnego wypuszczania ryb na patelnie...
 
 
  Grzegorz Mańdok

Od: 2009-04-22

Posty: 25

07 lipca 2009 20:19  
Szanowny Panie Jerzy !
Dziękuję za próbę podjęcia ze mną dyskusji na poziomie mojej wiedzy na ten temat . Dyskusji na poziomie fachowca i laika który nie za bardzo jest zadowolony z działania swojego urządzenia i oczekiwał by po nim trochę więcej ale sam nie jest w stanie rozwiązać tego problemu . Dlatego stara się przekazać fachowcowi jakie ma problemy z „urządzeniem” i to nie zawsze fachowym językiem . Od fachowców próbuje oczekiwać naprawy „urządzenia” i dostosowania go do swoich potrzeb i oczekiwań . Mój sposób myślenia może jest zdominowany wyuczonym i wykonywanym zawodem ( elektronika automatyka , takie trochę zawodowe zboczenie ) gdzie wszystko oparte jest o logikę a przetwarzane informacje to prawda (1) i fałsz (0) . Nie wszystkie uzyskiwane informacje nawet w automatyce mogą być tak jednoznaczne ( sygnały analogowe ) . Nowocześnie myślący automatyk będzie próbował jednak za pomocą urządzeń zwanych przetwornikami A/C zamienić je na takie. Widząc że ten „techniczny” język którym się posługuję nie jest Panu obcy dlatego postaram się nim przekazać swoje oczekiwania i uwagi . Pod pojęciem „urządzenie” mam na myśli cały system nadawania i odbierania programów , jego nadawców , odbiorców i operatorów który moim zdaniem trzeba naprawić i dostosować do nowych wymogów , standardów jakości i działania w warunkach nowoczesnej gospodarki rynkowej i dobrze zrozumianej konkurencji na tym rynku . Przedstawiony przez Pana przykład z telewizorem jest niezbyt szczęśliwy i na jego zasadzie trudno rozpatrywać całość problemu . Telewizor jest tylko odbiornikiem programu w tym całym „urządzeniu” a jego rola jest inna niż PZW w tym „urządzeniu” o którym dyskutujemy . Jest on jednak bardzo obrazowy i moim zdaniem na jego podstawie można pokazać inny problem PZW . Dyskutując dalej technicznym językiem to problem oczekiwań odbiorców (wędkarzy) które są bardzo różne i to niekiedy skrajnie a pomysłami na rozwiązanie problemu też bardzo się różnią . Rozpatrując problem naprawy starego telewizora rozpatrujmy go jako próba naprawy całego „urządzenia” a nie odbiornika jakim jest telewizor. Mamy tu tylko cztery możliwości rozwiązania problemu ale uzależnione od potrzeb i oczekiwania zgłaszającego do naprawy „urządzenie” .

Rozwiązanie 1: dowiedzieć się od fachowca co zrobić aby problem rozwiązać , jakie i które elementy zakupić i starać się samemu „urządzenie” naprawić . Koszty najniższe . Trzeba mieć jednak do tego celu odpowiednie narzędzia i przynajmniej minimum umiejętności bo można narobić więcej szkód niż pożytku .
Rozwiązanie 2: Oddać „urządzenie” zaprzyjaźnionemu fachowcowi który go naprawi tanim kosztem
Rozwiązanie 3 : Oddać „urządzenie” do wyspecjalizowanego serwisu , to oczywiście większe koszty
Rozwiązanie 4: Zakupić nowe „urządzenie” i tu też większe koszty .

Rozwiązania 1 , 2 , 3 - to naprawione stare „urządzenie” które pozostaje nadal takim jaki był i daleko mu do możliwości technicznych nowoczesnych urządzeń dostępnych na rynku i obecnie już wcale nie takich drogich .

Rozwiązanie 4 : rozwiązanie radykalne , kosztowniejsze ale zapewniające możliwość korzystania z nowoczesnego urządzenia o dużo większych możliwościach oraz o mniejszym poborze energii co zmniejsza koszty eksploatacji . Mając ciągle świadomość że stary telewizor może ulec ponownej awarii a jej koszt nie jest do przewidzenia. Niekiedy warto się zastanowić czy dalej inwestować w te stare „urządzenie” bo i tak przecież efektem końcowym będzie zakup nowego , chyba że ktoś uzna że chce mieć eksponat zabytkowy . Dla urządzenia technicznego ( telewizora , samochodu i.t.p. ) osobiście też zaproponował bym tego typu rozwiązanie ale jak widać oczekiwania i sposoby rozwiązania problemu mogą być różne.

c.d. w następnym poście
 
 
  Grzegorz Mańdok

Od: 2009-04-22

Posty: 25

07 lipca 2009 20:20  
c.d.

Nie traktujmy jednak tego przykładu jako sposób na rozwiązanie problem wędkarstwa w Polsce bo jest to problem o wiele bardziej skomplikowany ale może warto przeanalizować zawarte i tam rozwiązania . Tych oczekiwań i sposobów naprawy jest dużo więcej .
Przedstawię teraz moje własne pojęcia o wędkarstwie i swoje własne oczekiwania . Jestem wędkarzem i kocham przyrodę , nieskażone i czyste środowisko i wypoczynek nad wodą . Nie należę do ludzi biernych , mimo że jestem na emeryturze dalej pracuje zawodowo i często udzielam się społecznie (niestety nie w PZW bo uważam że w innych dziedzinach życia z racji moich predyspozycji i wykształcenia mam okazję lepiej się sprawdzić i będzie z mojej działalności więcej pożytku . Będąc nad wodą nie tylko w celach wędkarskich bardzo często sprzątam po innych „wędkarzach” bo trudno siedzieć w takim bałaganie i zdaję sobie sprawę że jest to degradacja naszego wspólnego środowiska. Takich jak ja wędkarzy jest coraz więcej którym życie zawodowe i niejednokrotnie działalność społeczna w innych Stowarzyszeniach , działających na rzecz innego pożytku publicznego zabiera sporo prywatnego czasu . Na wypoczynek i wędkowanie nie pozostaje im go zbyt dużo . Robią to najczęściej będąc na urlopie lub w kilka wolnych weekendów w roku .Często wędkują w innych Okręgach a co za tym idzie ponoszą obecnie sporo dodatkowych kosztów aby powędrować w celach rekreacyjnych i wypoczynku te kilka lub kilkanaście dni w roku . Nie należę do zwolenników metody złów i wypuść bo lubię niekiedy zjeść smaczną świeżą rybkę ale moje wędkowanie nie jest ukierunkowane na pozyskiwanie rybiego mięsa . Nie chcą być członkami Stowarzyszenia PZW ale chcą mieć możliwość wędkowania . Ta niechęć bycia członkiem Stowarzyszenia PZW nie wiąże się wcale z niechęcią działania a po prostu brakiem czasu , mój osobisty wkład wnoszony w ochronę środowiska poprzez wspomniane sprzątanie nad wodą jest w skali roku niejednokrotnie większy niż spektakularny , jednorazowy wkład niektórych członków PZW uważających się przez to jako działaczy . Jak już wspominałem dużą część tego typu wędkarzy działa bardzo aktywnie w innych Stowarzyszeniach których misja społeczna jest niekiedy bardziej pożądana społecznie i obejmująca całe społeczeństwo a nie tylko wędkarzy . Obecnie bardzo duże koszty wędkowania jako „niezrzeszony” są tą zaporą która dla logicznie i ekonomicznie myślącego człowieka jest powodem „przymusowego” bycia członkiem PZW . Nie potrafimy się jednak pogodzić z tym że w naszym Kraju są lepsi i gorsi Działacze Społeczni i wędkarze . Dlaczego ci działający i ci płacący tylko składki członkowskie PZW (też wędkarze) w własnym interesie zrzeszający się w PZW mają mieć ulgi i przywileje a pozostali wędkarze mają płacić coraz więcej . Co prawda ci działający w PZW pracują społecznie na rzecz wszystkich wędkarzy ale przecież działacze innych stowarzyszeń działającą niejednokrotnie na rzecz całego społeczeństwa , w tym również wędkarzy . Wszyscy jesteśmy obywatelami tego samego Kraju i poza różną działalnością społeczną płacimy podatki . Jak tego typu , coraz liczniejsza rzesza wędkarzy ma funkcjonować w obecnej rzeczywistości Polskiego Wędkarstwa i współpracy z PZW . Dlatego coraz częściej doznają uczucia że to całe „urządzenie” nie działa prawidłowo i że należało by coś zrobić aby je naprawić i dostosować do ich oczekiwań . Tylko jak to zrobić gdy te oczekiwania wszystkich wędkarzy są tak różne ? . Jedni najtańszym kosztem chcą pozyskiwać rybie mięso a inni traktują wędkarstwo jako możliwość wspaniałego wypoczynku i rekreacji nad wodą , i byli by skłonni nawet zapłacić więcej gdyby ktoś potrafił to dobrze zorganizować ale nie chcą być dyskryminowani . Jak widać wśród Działaczy PZW też nie ma wspólnej wizji przyszłości . Mamy tu do czynienia z grupami działaczy którzy chcą coś zrobić aby to jakoś wszystko uporządkować oraz tych którzy robią wszystko aby nie dopuścić do zmian , niejednokrotnie w obronie swoich własnych interesów . Posługuję się celowo tylko dwoma skrajnymi przykładami oczekiwań każdej z grup ( rozumowanie automatyka gdzie najczęściej tylko dwa skrajne poziomy sygnału 1 i 0 mają znaczenie i bierze się je pod uwagę próbując rozwiązać problem , pośrednie to najczęściej zakłócenia i nie brane są pod uwagę ) . Zdaję sobie sprawę że w dyskusji w sprawie naprawy wędkarstwa w Polsce trzeba brać pod uwagę wszystkie , również te pośrednie oczekiwania . Dlatego coraz trudniej mi to wszystko zrozumieć ( bo coraz mniej w tym logiki) oraz co można zrobić aby coś poprawić aby przynajmniej w jakiś rozsądny i sprawiedliwy sposób pogodzić interesy i oczekiwania wszystkich wędkarzy . Dlatego przedstawiając swoje oczekiwania i problemy mam nadzieję że ktoś z fachowców weźmie je pod uwagę i będzie przynajmniej próbował to wszystko jakoś uporządkować i naprawi to moim zdaniem niezbyt dobrze działające „urządzenie” .

Pozdrawiam Grzegorz
 
 
  tomasz_p

Od: 2009-02-02

Posty: 173

08 lipca 2009 00:54  
tomaszokret<br />Naprawdę jesteś właścicielem firmy? Masz księgową? Weź no z nią o tym pogadaj, może ona ci wytłumaczy...

tak, nie jest potrzebna w Szwecji czy Norwegii, gdzie jeden wędkarz przypada na 20 ha wody. Na zachodzie też nie była potrzebna przez dłuższy czas, dokąd polscy wędkarze nie wyjechali pracować na zmywakach...

właśnie zarybia się wody po 50 latach nieumiejętnego wypuszczania ryb na patelnie...


Nie wiem co ma księgowość do biznes planu, ale ja wiem że jak się na coś uprę to zrobię. Do zagospodarowania Wisły nie trzeba cudu, tylko uczciwości, wiedzy , pracy i konsekwencji połączonych z kapitałem. Jestem pewien, że poradziłbym sobie z każdym przdsiębiorstwem 50-100 osobowym, bo już takim współzarządzałem. Tylko że miałem zbyt mały udział w zysku, więc tym walnąłem od wielu lat pracuję sam na siebie i nie narzekam.
Za to przez te lata poznałem co jest trumfem i powiem ci jeszcze raz: gdybym chciał wydać parę złotych, mógłbym taką firmę zrobić i po kilku latach rekordy kraju pochodziłyby z mojej wody. Obojętnie jakiej, może być Wisła, może być Sulejów.....
Opowiadanie bajek, że kto inny niż PZW nie potrafi zagospodarować wody, jest jak najbardziej charakterystyczne dla PZW, straszącego nie wiadomo jak wysokimi opłatami. Ale ci działacze nie czytają np. statystyk, ilu rodaków wyjeżdża za granicę po to by złowić metrowego szczupaka i ile wydają na to pieniędzy.
Owszem, rynek jest raczkujący, ale jest ogromny niedobór towaru.
Jednak jakiekolwiek działanie musi być na zasadach równych z konkurencją, a PZW jest uprzywilejowane choćby poprez nie płacenie podatku od towarów i usług, które w rzeczywistości sprzedaje. Nie jest kontrolowane w zakresie dbałości o rybostan, tylko rozliczane z papierów o ilości zarybień. To tak, jakby płacić komuś za samo przyjście do pracy, nawet jak efekt jest żaden.
Nie smiej się z tego, że ja kompleksów nie mam, martw się o to że ciebie w kompleksy wciąga PZW.

Co do drugiego zdania, to też jest slogan lobby rybacko-producenckiego, wspomagany przez tych, którzy nadal tkwią z wiedzą na poziomie dogmatów wybitnej nauki radzieckiej.

A ostatnim zdaniem rozbawiłeś mnie, właśnie obserwujemy te efekty zarybiania. PZW jest winny środowisku wodnemu dziesiątki tysięcy ton ryb, o które trzeba wzbogacić wody by doszły do "normy". I powinni za to zapłacić działacze podejmujący decyzje przez ostatnie 20 lat z własnej kieszeni, ale oczywiście żadnej odpowiedzialności poza "koleżeńską" nie ponoszą.
 
 
  tomasz_p

Od: 2009-02-02

Posty: 173

08 lipca 2009 01:21  
Kowalski JerzyPraca społeczna członków stowarzyszenia, jej rodzaj i wartość, bardzo zależy od inicjatywy tychże członków i każdego z nich z osobna. To nie jest praca nakładcza, pod kierunkiem. Nie jest to tylko praca fizyczna, jak się niektórym wydaje. Nie ma też niczego wspólnego z „czynem społecznym”. Społeczną pracę od pracy najemnej czy samodzielnej przedsiębiorczości różni tylko niepopieranie wynagrodzenia za jej wykonanie. A różnych rodzajów pracy, możliwej do wykonania w ramach szerokiej działalności stowarzyszenia jest mnóstwo.

<br />Problemem pozostaje tylko kolejność zdarzeń i następstwa tej deklaracji. Bo żeby stowarzyszenie zaczęli tworzyć ci, którzy naprawdę chcą zajmować się organizowaniem wędkarstwa, to ci, którzy chcą tylko łowić i są gotowi przychodzić i wpłacać opłaty za zezwolenia musieliby wcześniej z tej organizacji wystąpić. Czy jesteś gotów do tego?

<br />Ludzie, którzy zajmują się teraz łowiskami, udostępniają je wszystkim w sposób otwarty. Każdy może przyjechać i skorzystać. Chyba masz kogoś innego na myśli, kiedy piszesz o jakimś „utrudnianiu dostępu przyjezdnym” … Ci ludzie zagospodarowują też te wody, które zostały zdewastowane, wyrabowane przez tych, którzy „chcą tylko łowić”, a potem się dziwią, że nie ma w łowiskach nic


Nie, no dyrektorem to ja też mogę być. Pokazywać palcem mogę, co inni mają zrobić. Jerzego K. wyślę na kontrolę społeczną nad Wisłę, wyposażonego w ulotki, które rozda mięsiarzom, kłusownikom i rybakom.

Jesli myslisz, że będę Don Kichotem i frajerem, który zapłaci 30zł za dzień wędkowania w bezrybnej wodzie, to się mylisz.

A na wspaniałym łowisku specjalnym na Dunajcu, moi koledzy zawsze łowili fajne ryby na spinning, jak speca tam nie było. To był po prostu dobry odcinek wody. Teraz mucharze se zagarneli dobrą wodę dla siebie, coś tam przy okazji zarybiając. Jak to ma być działanie na rzecz ogółu, to ja się na cwaniactwo nie piszę.

PZW jest marką spaloną, wędkarze pałają odrazą do tej marki i nikt i nic PZW nie uratuje. Trwa jak komuna, na zasadach "byle przetrzymać jeszcze jedną kadencję". Dziwne nie jest, bo i jedno i drugie tworzyli ci sami ludzie.
Porządni ludzie nie chcą działać w PZW tak samo, jak nie zapisują się do Pisu, gangów itp organizacji.
 
 
  WEDKARZ WEDKARSKI

Od: 2009-06-19

Posty: 153

08 lipca 2009 09:41  
Kowalski Jerzy[<br />Na jakiej podstawie ocenia Pan to, co jest „łatwiej”? Założył Pan może jakieś funkcjonujące „stowarzyszenie okręgowe”? Jakieś stowarzyszenie w ogóle?


Tak, zakłądałem jedno, jestem członkiem dwóch stowarzyszeń + PZW. Te inne stowarzyszenia to inna bajka niż PZW.
Jeśli Pan weźmie rok urlopu, to to ja też wezmę rok urlopu i zorganizuję nowe stowarzyszenie - potrzeba mi do tego ok 50 chętnych, dysponujących dużą iloscią czasu i kilkaset tysięcy złotych.
Proszę mi nie mówić, że czegoś się "nie da".
Wątpię tylko, czy za rok mojej pracy i za kolejny czas poszukiwania nowej, ktoś mi zapłaci rekompensatę :)

Kowalski JerzyCzy potrafi Pan wskazać kogokolwiek, kto przedstawia realną alternatywę dla tego, co jest? Czy może taką alternatywą jest zagospodarowanie 2/3 wód w Polsce przez tych, którzy w nich gospodarują, a którzy nie są PZW? Czy ma Pan jakiekolwiek wyobrażenie o tym kto i w jaki sposób miałby stworzyć tę „nową jakość”, czy tylko mrzonki o tym, że „jak nie będzie PZW, to „samo” się poprawi”?


W/g pana jest to kilka tysięcy ludzi, którzy chcą się stowarzyszać i działać. Proszę zajrzeć na stronę minrolu, 300 mln euro czeka na tych, co chcą rzeczywiście coś zrobić - tylko trzeba się pioddać ocenie i kontroli z zewnątrz.

Kowalski Jerzy[<Czy ktoś taki istnieje w ogóle? Kto miałby „powoływać te lepsze struktury”?


W obecnej sytuacji nikt taki się nie objawi, bo konkurencja cenowa ze strony PZW jest zbyt wielka. Po rozwiazaniu PZW, przy nowych przetargach, zarówno przedsiębiorcy jak i nowe stowarzyszenia się objawią, proszę nie siać nihilizmu - że jakoby nikt z nas nic nie potrafi, nic nie wie, ze jedyna słuszna droga i jedyna alternatywa dla wędkarzy to stowarzyszanie się w PZW.
Muszą być tylko równe warunki dla wszystkich i uczciwe przetargi nie polegające kto ile narybku wpisał w papier. W świetle nowych przepisów unijnych, procedurę przetargową mozna diametralnie zmienić.
Proszę dołożyć starań, by te warunki do zdrowej konkurencji, do zaistnienia normalności, stworzyć. Proszę się wziąć do pracy, która ma jakieś perspektywy, a nie tylko "trwanie" i co najwyżej kosmetyczne zmiany głównie na stanowiskach.
 
 
  Jerzy Kowalski

Od: 2008-11-20

Posty: 444

08 lipca 2009 19:40  
tomasz_p Nie, no dyrektorem to ja też mogę być. Pokazywać palcem mogę, co inni mają zrobić. Jerzego K. wyślę na kontrolę społeczną nad Wisłę, wyposażonego w ulotki, które rozda mięsiarzom, kłusownikom i rybakom.


No, jeżeli wcześniej przekonasz innych, że to będzie skuteczne działanie, opracujesz program, znajdziesz ludzi, którzy go wykonają, załatwisz fundusze na jego sfinansowanie, to naturalnym będzie, że będziesz nim zarządzał. Chętnie takie ulotki rozdam. ;-))) Jakoś pracownikom naukowaym Uniwersytetu Jagiellońskiego, przedsiębiorcom, specjalistom ani innym profesjonalistom "korona z głowy nie spada", kiedy uczestniczą w działaniach nad wodą, ani kiedy załatwiają sprawy wędkarskie w gminach, administracji rządowej, RZGW. Ale oni najwyraźniej są z innej gliny niż TomaszP. Nie sądzę, żeby z gorszej ... ;-)))

tomasz_pPorządni ludzie nie chcą działać w PZW tak samo, jak nie zapisują się do Pisu, gangów itp organizacji.


Rozumiem, ze "porządni" deklarują, że będą realizowac cele działania PZW, że będą wypełniac zapisy statutu, a potem tego nie robią. ;-))) Zapisują się, "bo się opłaca". Na tym polega "porządność"?

Rozumiem, ze "porządni" tworzą ten PZW, a potem opowiadają różne wymysły, wskazując na jakiś "onych" ... najwyraźniej to wpływ "pechowej trzynastki" ... ;-)))))

Login:tomasz_p
Okręg:Okręg PZW w Katowicach
Koło: Koło PZW nr 13 Gliwice

Pozdrawiam serdecznie

Jerzy Kowalski
 
 
  tomaszokret

Od: 2009-02-03

Posty: 447

08 lipca 2009 20:00  
Do TOMASZ_P
tomasz_pNie wiem co ma księgowość do biznes planu, ale ja wiem że jak się na coś uprę to zrobię. Do zagospodarowania Wisły nie trzeba cudu, tylko uczciwości, wiedzy , pracy i konsekwencji połączonych z kapitałem. Jestem pewien, że poradziłbym sobie z każdym przdsiębiorstwem 50-100 osobowym, bo już takim współzarządzałem. Tylko że miałem zbyt mały udział w zysku, więc tym walnąłem od wielu lat pracuję sam na siebie i nie narzekam.
<br />Za to przez te lata poznałem co jest trumfem i powiem ci jeszcze raz: gdybym chciał wydać parę złotych, mógłbym taką firmę zrobić i po kilku latach rekordy kraju pochodziłyby z mojej wody. Obojętnie jakiej, może być Wisła, może być Sulejów....


Hahaha! :-D Podejrzewam, że mógłbyś zostać również mistrzem świata w dowolnej dyscyplinie, kosmonautą, modelem, aktorem filmowym, kaskaderem, kierowcą wyścigowym i Bóg wie, kim jeszcze! Bo jak się na coś uprę to zrobię

Tomaszu! jaka szkoda, że tak rzadko Ci się chce! :-D :-D :-D
 
 
  Jerzy Kowalski

Od: 2008-11-20

Posty: 444

08 lipca 2009 20:03  
gosc Tak, zakłądałem jedno, jestem członkiem dwóch stowarzyszeń + PZW. Te inne stowarzyszenia to inna bajka niż PZW.
(...)W/g pana jest to kilka tysięcy ludzi, którzy chcą się stowarzyszać i działać. Proszę zajrzeć na stronę minrolu, 300 mln euro czeka na tych, co chcą rzeczywiście coś zrobić - tylko trzeba się pioddać ocenie i kontroli z zewnątrz.


Szanowny anonimie gosc,

Skoro zna Pan zasady funkcjonowania stowarzyszeń, to proszę zastanowić się na spokojnie na czym polegają różnice i co warto zmienić, żeby PZW funkcjonował jako stowarzyszenie. To, że to „inna bajka” to żadne odkrycie, bo PZW przeszedł w formę stowarzyszenia tytularnie, ”z całym dobrodziejstwem inwentarza”, w tym z całym balastem członków, którzy o samorządności i stowarzyszaniu się mają mętne pojęcie, albo nie mają żadnego w ogóle. Funkcjonują zaś na poziomie roszczeniowej zależności, jak funkcjonowali 20, 30 czy 40 lat temu.
Wszystko się da, da się również przekształcić PZW w stowarzyszenie, wspierając ludzi, którzy w takiej formie w PZW postępują.

Ludzie, którzy w PZW działają jak w stowarzyszeniu, uzyskują środki z różnych źródeł, także z funduszy międzynarodowych i nie mają z tym problemów. Trzeba tylko chcieć i umieć, a wszystko da się zrobić. Nie ma sensu czekanie na "puste pole" ... Zna Pan powiedzenie o kiepskiej tanecznicy, której przeszkadza każdy rąbek u spódnicy?
;-)

Pozdrawiam serdecznie

Jerzy Kowalski
 
 
  tomasz_p

Od: 2009-02-02

Posty: 173

08 lipca 2009 20:48  
tomaszokretHahaha! :-D Podejrzewam, że mógłbyś zostać również mistrzem świata w dowolnej dyscyplinie, kosmonautą, modelem, aktorem filmowym, kaskaderem, kierowcą wyścigowym i Bóg wie, kim jeszcze! Bo jak się na coś uprę to zrobię
<br />
<br />Tomaszu! jaka szkoda, że tak rzadko Ci się chce! :-D :-D :-D


No nie wiem z czego się tak naśmiewasz. Wiadomo że są pewne granice, z tego co wymieniłeś nie nadaję się tylko na kosmonautę bo na karuzeli heftuję. Zostanie mistrzem świata to nie tylko talent, ale olbrzymia praca i wiedza o biomechanice, fizjologii, psychologii. Mistrza świata trzeba dziś produkować. Ale jesli chodzi ci o mistrzostwo świata w spinningowaniu, to dziękuję, też bym podołał, gdybym miał 10 lat wolnego czasu :)))

Chce mi się często, jeszcze nie jest tak źle. Nie chce mi się tylko działać i pracować ani w PZW ani innej firmie tylko po to, żeby sobie ryby we własnej wodzie połowić. Zapłaciłem podatki, składki, datki, wszystko po to żeby ktoś za mnie to zrobił.
Chcesz, to rob. Byle uczciwie i bez partyjniactwa. A propos co ty tak robisz ze inych gonisz do roboty? :)))))))
 
 
  tomaszokret

Od: 2009-02-03

Posty: 447

08 lipca 2009 21:43  
Do TOMASZ_P: A wiesz, że w sumie to niewiele? :-P
Ze dwa razy w roku posędziuję jakieś zawody. I przy okazji pomogę w ich organizacji. Później posprzątam razem z zawodnikami (sędziuję tylko na dziecięcych).
Ogólnie ogłoszenia (projekt, wydrukowanie i rozniesienie) to jakoś na mnie spadają...
Czasem załatwię jakiegoś sponsora, a czasem jakieś środki biurowe lub chemiczne dla Koła.
Jeśli czas pozwoli biorę udział w zarybieniach (zarybienia są niestety zwykle na tygodniu, więc czasem nie mam się jak zamienić).
Byłem prezesem koła, mój tel jest znany, dzwonią często jacyś ludzie zapytać się o coś czy poprosić o pomoc.
No i delegatem jestem jeszcze, ale to raz na rok trzeba się przejechać do Okręgu, w zasadzie nie liczy się za bardzo w kategorii "działalność".
Tak naprawdę nic konkretnego. Ale wszystko, co robię, sprawia mi satysfakcję.
 
 
  jaro422

Od: 2009-03-23

Posty: 401

08 lipca 2009 22:04  
Jeśli mogę się wtrącić to ja np. obsługuje wędkarzy w Kole z zakresu opłat więc musze poświęcić każdemu przynajmniej 15min. większośc szuka mnie oczywiście po godz. "urzędowania", wydzwaniam za ryba, organizuje i przeprowadzam zarybienia, organizuje zawody w kole , zawody dla dzieci, sprzątam akweny, odpowiadam na mieście na kretyńskie pytania typu " kiedy wpuścicie jakieś ryby?", organizuje zebrania walne, musze odsiedzieć swoje na zebraniach zarządu, czyli w sumie nic wielkiego.
Czekam cały czas aż przyjdzie na Walne jakiś piśmienny i kumaty wędkarz żeby mu to wszystko wetknąć, stanę wtedy z wędką nad woda i powiem, k...a, co te k....y tu wpuściły , przecież tu nic nie ma, chyba wszystko na diety wydali.
 
 
  WEDKARZ WEDKARSKI

Od: 2009-06-19

Posty: 153

09 lipca 2009 16:13  
tomaszokret A wiesz, że w sumie to niewiele? :-P
<br />Ze dwa razy w roku posędziuję jakieś zawody. I przy okazji pomogę w ich organizacji. Później posprzątam razem z zawodnikami (sędziuję tylko na dziecięcych).
<br />No i delegatem jestem jeszcze, ale to raz na rok trzeba się przejechać do Okręgu, w zasadzie nie liczy się za bardzo w kategorii "działalność".
<br />Tak naprawdę nic konkretnego. Ale wszystko, co robię, sprawia mi satysfakcję.


Jak widzę, posty niewygodne zostają usunięte. Cenzura.
Co wyklucza dalszy sens dyskusji.
Miło sie rozmawiało
Dziekuję
 
 
  tomaszokret

Od: 2009-02-03

Posty: 447

09 lipca 2009 17:37  
Do GOŚĆ: Co masz na myśli mówiąc o wycinaniu postów, i w dodatku cytując mnie? Sugerujesz, że mam na to wpływ? Jakie posty zostały wycięte?  
 
  Administrator

Od: 2009-01-16

Posty: 93

09 lipca 2009 17:49  
gosc<br />Jak widzę, posty niewygodne zostają usunięte. Cenzura.
<br />Co wyklucza dalszy sens dyskusji.
<br />Miło sie rozmawiało
<br />Dziekuję


Uprzejmie informuję, że na tym forum nie działa cenzura.

Posty lub wątki, które jednak byłyby usunięte - jedynie w przypadku naruszenia Regulaminu forum - zawsze zostawią ślad w jego miejscu, z informacją w jakim dniu i przez kogo zostały usunięte. Ponadto naruszający regulamin otrzymałby taką informację mailem.

Dodam, że użytkownicy forum nie maja uprawnień do usuwania lub modyfikacji wątków lub postów, a tylko moderatorzy.

Admin
 
 
  dvbs3

Od: 2011-11-26

Posty: 223

23 grudnia 2011 19:56  
Uczestnik forum oświadcza, że zapoznał się i akceptuje Regulamin forum - nie ma zapisu zobowiązującego uczestnika forum do akceptowania głupoty administratora. Gdyby głupota
miała skrzydła to admin by fruwał jak gołębica.

Grzegorz Kidawski musi odejść !!!
Precz z cenzurą !!!
Precz z reklamami i wyskakującym face !!!

Administrator odblokuj wszystkich uczestników forum !!! albo będzie powtórka z rozrywki

dvbs2 napisał ;
22 listopada 2011 11:03 Administrator - szukasz wrażeń ? - masz to załatwione - to teraz sobie posprzataj
 
 

Dodaj odpowiedź

Uczestnik forum oświadcza, że zapoznał się i akceptuje Regulamin forum

Ostatnio dodane wątki

Najnowsze posty

Najaktywniejsi