Logowanie

Zarejestruj się

Zła działalność PZW !!!

Dodaj odpowiedź

  Zła działalność PZW !!!  
  azet

Od: 2009-03-19

Posty: 3

23 lipca 2009 17:43  
RYBY GŁOSU NIE MAJĄ…

Od 15 lat często bywamy na Mazurach w uroczej wiosce - Krzyże, nad jeziorem Nidzkim w sercu puszczy Piskiej. W naszej" grupie" są dziennikarze, pracownicy UW, prawnicy, i inni równie
sympatyczni. Jezioro Nidzkie jest czyste, piękne, bez motorówek, smrodu, itd.
My żeglujemy, pływamy i łowimy ryby, najczęściej zwracając im wolność. Boleje nas, że
w ciągu tych lat ryb jest mniej i mniej. W ubiegłym roku łowienie polegało na
wpatrywaniu się w spławiki... Kto winien? Głównym, choć pośrednim winowajcą -
mówi się nad jeziorami - jest Polski Związek Wędkarski - działający tak nieustannie od czasów PRL..., a bezpośrednim - gospodarstwa rybackie prowadzące RABUNKOWĄ gospodarkę
Wieść niesie, a wędkarze to widzą, że od lat zarybianie jest symboliczne - jeśli
w ogóle jest. PZW wydzierżawia w Polsce jeziora na kilka lat i to jest powodem kompletnego braku zainteresowania dzierżawców właściwym zarybianiem. Jeziora są "orane" sieciami latem i ZIMĄ (!!!), wyławia się WSZYSTKO, bo: "po nas może być i potop". Bez litości!!!
Podobno dzierżawcy wykazują się fakturami za zakupiony narybek. I tylko fakturami.
Nie ma świadków by coś "wpadało" do jeziora. Ten narybek potem sprzedaje
się właścicielom setek małych prywatnych stawów i jeziorek. Proste? A PZW
ściąga haracz od 1,5 mln (!!!) wędkarzy no i sporo złotówek od tych gospodarstw. Co
robić? Nie mamy dowodów dla prokuratury (jeszcze), ta sprawa nie interesuje też NIK, a szkoda, bo jeziora nadal są własnością Państwa.
A ryby? One są niszczone, a głosu nie mają... Czy w imieniu półtora miliona oszukiwanych i wykorzystywanych wędkarzy nie można uruchomić Władzy,
popilnować kombinatorów, zakazać sieciowego odłowu ryb w niektórych jeziorach na kilka lat?
Jeśli godzić się na dzierżawy to na 10 - 20 lat. Ale kogo prosić o pomoc?
Pani poseł Hibner (PO) z Komisji Ochrony Środowiska nie odpowiedziała na 3 pisma,
Greenpeace odpowiedział, że jest od wielorybów i Rospudy, Viva - współczuje,
Kilka departamentów Ministerstwa Rolnictwa nie odpowiedziało!!! I to jest skandaliczne !!!
A ryby bez nas głosu - NIE MAJĄ! Mam rację? AZET (redblog.poranny.pl)
 
 
  Marcin Tobisiak

Od: 2009-05-27

Posty: 69

23 lipca 2009 19:11  
jeziora w dzisiejszych czasach powinny już przejść w ręce prywatne.bez sensowne jest utrzymywanie instytucji P.Z.W bo w tej chwili podzielone jest wszystko na okręgi.Duży procent wędkarzy musi wykupować kilka zezwoleń od różnych okręgów, gdyż mieszkają na ich granicach.Lepiej oddać jeziora w długoletnie dzierżawy rybakom, lub innym osobom prywatnym.Wtedy braliby oni pieniądze za wędkowanie.Metoda prosta gdyż jeśli nie zarybialiby i ryby nie brałyby ,wędkarze więcej nie wykupią u takiego dzierżawcy zezwolenia.Jest to świetny plan,szczególnie sprawdzony na jeziorze Konin woj. wielkopolskie gmina Lwówek.Tam za dzień wędkowania płacisz 5zł,przy wykupie dłuższego okresu płacisz stawkę dniową o wiele mniejszą niż ów 5zł.Można tam połowić sandacza,dużej płoci (kilogramami), karpia,leszcza, suma,lina,okonia.Nie będzie niezrównoważonych strażników.Ryby już jest tak mało w naszych wodach,że nie opłacałoby się brać dzierżawy na tyle lat żeby wytłuc rybę.Wracając do okręgów to i tak się nie dogadują,więc po co nam tacy zarządcy i taka instytucja !!!Po za tym kontrolę nad zarybieniami mogą sprawować gminy i specjalne powołane do tego komisje.Z resztą z unii europejskiej idą duże pieniądze na środowisko.Wiem bo piszę wnioski o dofinansowania, przy Urzędzie Powiatowym.Tylko chęci brak naszym kolegom wędkarzom.Lepiej narzekać niż coś robić.  
 
  Antoni Kustusz - rzecznik prasowy ZG PZW

Od: 2008-10-01

Posty: 785

24 lipca 2009 09:56  
czytam takie niby doniesienia co jakiś czas i pusty śmiech mnie ogarnia, bo sam także wędkuję na tych Mazurach i nieraz widziałem, gdy chwilę po głośno wyrażonym komentarzu o złej gospodarce PZW łowiono rekordowe sztuki. Po prostu trzeba najpierw siąść, porządnie zanęcić, dobrze wędkować i jeśli nie ma wyników to się zastanowić dlaczego, a nie nadawać na PZW. Znam takich, którzy od lat jeżdżą na Nidzkie i nie chcą zamienić tego jeziora na żadne inne, bo takie tam uzyskują wyniki, ale oni znają to jezioro, jak własną kieszeń. Po prostu wędkują, a nie słuchają plotek rozgoryczonych wczasowiczów, którym każdy rybak to wróg, skoro sami niczego nie potrafią złowić. Polecam także materiał o wynikach, jakie uzyskał kol. z Przemyśla na jez. Brajnickim.
Pamiętajmy przy tym, że jez. Nidzkie, jak i każde inne ma swoich właścicieli, a jest nim Skarb Panstwa, który sprawuje systematyczne kontrole nad gospodarką wykonywana przez dzierżawców, w tym przypadku Gospodarstwem Rybackim PZW w Suwałkach. Jest więc problem, to proponuję wysłać tam udokumentowane doniesienie, a nie upowszechniać niby komentarzy, niby plotek, niby opinii. Tak nie przystoi miedzy kolegami wędkarzami.
 
 
  Kazimierz Wąsik

Od: 2008-12-04

Posty: 153

24 lipca 2009 11:40  
Byłem tam ze 3 lata temu. Woda brudna, tak, że bez obrzydzenia nie dało się wejść, o kąpieli nie ma mowy!
Próby złowienia czegokolwiek poz ledwo wymiarowymi płotkami skończyły się na niczym.
Mowa o zarybianiu świadczy, że jezioro i gospodarka w nim są chore, zarabianie to ostatnia rzecz jaką powinno robić się w łowisku.
 
 
  tomaszokret

Od: 2009-02-03

Posty: 447

24 lipca 2009 20:56  
azetRYBY GŁOSU NIE MAJĄ…
<br /> Podobno dzierżawcy wykazują się fakturami za zakupiony narybek. I tylko fakturami.
<br /> Nie ma świadków by coś "wpadało" do jeziora. Ten narybek potem sprzedaje
<br /> się właścicielom setek małych prywatnych stawów i jeziorek. Proste? A PZW
<br /> ściąga haracz od 1,5 mln (!!!) wędkarzy no i sporo złotówek od tych gospodarstw. Co
<br /> robić? Nie mamy dowodów dla prokuratury (jeszcze), ta sprawa nie interesuje też NIK, a szkoda, bo jeziora nadal są własnością Państwa.
<br /> A ryby? One są niszczone, a głosu nie mają... Czy w imieniu półtora miliona oszukiwanych i wykorzystywanych wędkarzy nie można uruchomić Władzy,
<br /> popilnować kombinatorów, zakazać sieciowego odłowu ryb w niektórych jeziorach na kilka lat?
<br />Jeśli godzić się na dzierżawy to na 10 - 20 lat. Ale kogo prosić o pomoc?
<br /> Pani poseł Hibner (PO) z Komisji Ochrony Środowiska nie odpowiedziała na 3 pisma,
<br /> Greenpeace odpowiedział, że jest od wielorybów i Rospudy, Viva - współczuje,
<br /> Kilka departamentów Ministerstwa Rolnictwa nie odpowiedziało!!! I to jest skandaliczne !!!
<br /> A ryby bez nas głosu - NIE MAJĄ! Mam rację? AZET (redblog.poranny.pl)


Panie azet!
Czy pan zdaje sobie sprawę, że powyższy tekst jest mieszaniną oszczerstw, insynuacji i braku wiedzy?
Mam rację?
 
 
  dariuszkrystosiak

Od: 2008-11-24

Posty: 566

24 lipca 2009 22:54  
tomaszokret
Czy pan zdaje sobie sprawę, że powyższy tekst jest mieszaniną oszczerstw, insynuacji i braku wiedzy?
Mam rację?

Ale nie w 100%.
 
 
  piotr_okrasa

Od: 2009-02-08

Posty: 605

26 lipca 2009 17:46  
do tomaszokret CzLowieku madralujesz na tym forum a nic nie robisz aby wędkarze nie narzekali.U ciebie jest wszystko w porządku , tylko z twoja głową coś nie tak .przeciwstawiasz się wszystkim,i wszystkiemu.Nie przyznasz nikomu racji ,potencjalny wędkarz to wróg każdego łowiska.to gdzie mają łowić w wannie lub w basenie.Wybierz się do lekarza może ci przepisze antidotum i wyleczysz tego kaca.Ja na ryby nie narzekam, bo zapewne tam nie łowisz i byłbym potencjalnym twoim wrogiem.Jak leci interesik z dystrybucji rejestrów połowów nadal się trudnisz dilerstwem tego bzdeta  
 
  WEDKARZ WEDKARSKI

Od: 2009-06-19

Posty: 153

27 lipca 2009 11:33  
Kustusz - rzecz. prasowy ZG PZW Antoniczytam takie niby doniesienia co jakiś czas i pusty śmiech mnie ogarnia, bo sam także wędkuję na tych Mazurach i nieraz widziałem, gdy chwilę po głośno wyrażonym komentarzu o złej gospodarce PZW łowiono rekordowe sztuki. Po prostu trzeba najpierw siąść, porządnie zanęcić, dobrze wędkować i jeśli nie ma wyników to się zastanowić dlaczego, a nie nadawać na PZW


No, oczywiście, przecież my nie umiemy łowić ryb a tylko narzekamy na PZW.
Proponuję więc Panu wyprawę na jezioro Nidzkie za szczupakiem. Jeśli w 3 dni pod rząd każdy złowi minimum 5 szczupaków dziennie, codziennie będą ryby takie jak nie metrowe, to po około 80cm, to znaczy że jest nieźle. Nocami siądziemy na leszcza, wcześniej sypniemy worek pęcaku z łubinem i zobaczymy co żeruje.
Jesli złowimy leszcze po 3 kg i więcej, znów Pan będzie miał rację.
Podaję takie minimalne wyniki, jakie osiągaliśmy na jeziorach gdy jeszcze słabo łowilismy ryby, mieliśmy gorszy sprzęt itd, zeby nie było że oczekujemy cudów.
Gwarantuje pan takie efekty? Jesli nie, to nie ma co mówić o wędkarskim zagospodarowaniu jakiegokolwiek jeziora.
 
 
  Marcin Tobisiak

Od: 2009-05-27

Posty: 69

27 lipca 2009 16:29  
widzę że jeden drugiego oczernia,a tu nie o to chodzi!!! Panowie.Że jest żle, każdy wie.Nie ma ryb,bo nie ma.Wczoraj wróciłem z nad jeziora Białe P.Z.W.Moim trofeum były cztery leszcze po 2,5kg przez 2 dni!!! nie licząc podleszczaków.A wy tutaj ekscesy urządzacie,jeden drugiemu wypomina!!! Kiedyś na tym jeziorze, takie leszcze po 2kg brały bez zanęcania.Dziś trzeba wsypać 5kg peletu + 2l białych i do tego kukurydzy 5kg i jakie wyniki? MIZERNE!!! Więc jeszcze raz piszę, że prywatyzacja wód nie jest złym posunięciem.Wykupisz zezwolenie kiedy będziesz chciał i na ile chciał.Nie jak w przypadku PZW jak spóżnisz się, to znowu wpisowe płacisz,a jak wykupujesz w lipcu,to masz ją na 6 miesięcy!!! to jest zwykła kradzież !!!Dodatkowo,koła zarybiają nie wszystkie jeziora,tylko swoje wybrane "stawki" marnym karpiem i pstrągiem,bo to modne.A gdzie szczupak,okoń którego pogłowie spada z roku na rok???!!! Znowu przytoczę przykład jeziora prywatnego w Rów woj.zachodniopomorskie.Byłem tam nie dawno i złapałem kilka kompletów 3 -3,5kg szczupaków. Takie ostatni raz łowiłem w 1995-1998 roku na rzecze Warcie. W tej chwili ta rzeka świeci pustkami,prawie każda przykosa,każdy dołek jest pusty!!! Gdzie zarybiania rzek,przez PZW? PYTAM? Bo efektów nie widać!!!Nie widać tak że efektów na 90 procentach jezior.To co zostało to wszystko po PGRach.Chyba że tak jak już wspomniałem natkniemy się na jezioro prywatnego dzierżawcy.Jeśli nie wierzycie w moich postach macie kilka nazw jezior,po prostu pojedżcie i zobaczcie.pozdrawiam kłócących się i nic nie robiących :D  
 
  tomaszokret

Od: 2009-02-03

Posty: 447

27 lipca 2009 17:34  
Do PIOTR OKRASA: Eeee… A to nie ty czasem miałeś złoty interes na handelku rejestrami zrobić? Za pomocą drukarki laserowej? :-P I jeszcze prosiłem, żebyś się pochwalił, jakie osiągnąłeś wyniki finansowe…
Coś ci się pomyliło…
Jak zwykle zresztą.
Reszta wypowiedzi nie warta odniesienia.
Kysz w krzaki!
 
 
  tomaszokret

Od: 2009-02-03

Posty: 447

27 lipca 2009 17:35  
Do MARCIN TOBISIAK: Nie jest dobrze, tu się z tobą zgodzę.
Prywatyzacja wód? Przecież wszystkie mechanizmy ku temu już działają! Każdy może wystąpić w przetargu na określony obwód rybacki, przetargi ogłaszane są przez właściwe RZGW we właściwym czasie. Można podejść do tematu, jeśli ktoś wyliczy sobie, że mu się będzie opłacało (bo po to występują o przyznanie wód prywatni dzierżawcy, prawda?; no chyba że takie hobby mają, co też się zdarza). Tylko dlaczego tak mało konkurentów ma PZW, jak sądzisz?
Dodatkowo, koła zarybiają nie wszystkie jeziora, tylko swoje wybrane "stawki" marnym karpiem i pstrągiem, bo to modne. A gdzie szczupak, okoń którego pogłowie spada z roku na rok???!!! – kolejny raz powtarzasz nieprawdziwą tezę. Zerknij tutaj: http://www.pzwokregradom.strefa.pl/tabelazarybien06.GIF – czasem jeżdżę na ich wody, można coś złowić, choć też nie tak dużo, jak kiedyś…
Chciałbym dodać jeszcze, że ta ryba została kupiona i puszczona z pieniędzy zebranych od wędkarzy z tytułu składki na zagospodarowanie i ochronę, wynoszącą w Okręgu Radom 160 zł – mniej, niż opłata za użytkowanie 3 Jezior Lipiańskich, które podałeś za przykład.
Ale wracając do prywatyzacji – jeszcze raz zapytam: czemu tak nieliczne zbiorniki znalazły się w „prywatnych” rękach? Dla mnie odpowiedź jest oczywista – bo to kiepski interes nie rokujący zarobków…
 
 
  Marcin Tobisiak

Od: 2009-05-27

Posty: 69

27 lipca 2009 18:31  
panowie,panowie bez uniżania sobie!!!! Pan Tomasz używa logicznych argumentów, a wy (reszta forowiczów) starajcie się używać takich samych.I mówcie w języku polskim a nie tylko blużdzicie.Pomimo odmiennego zdania uznam po części pana odpowiedzi za zasadne.Panie Tomaszu,jeden z forowiczów powiedział iż dzisiaj większa część wód leży odłogiem.Nie sposób z nim się nie zgodzić.I tak większość wód jest nie zarybianych.Patrząc ze strony wędkarza laika,jeżdżącego nad wodę w "niedzielę" utrudniony mamy połów.Dlaczego,otóż dlatego że mamy różne okręgi, do których trzeba wykupić zezwolenia.Oprócz zezwoleń musi zdać egzamin na kartę wędkarską.kiedy??? na koniec dwutygodniowego urlopu??? tak,panie Tomku.bo tak działa pzw.Skarbnik przyjmuje prawie tak rzadko jak prezydent RP.Druga kwestia,sezonowego zezwolenia.W wielu okręgach nie słyszano o tym i nie ma możliwości,a przecież nie wyjeżdżamy na wczasy 5 kilometrów od domu.Więc jak tu wędkować? to drugi wątek dotyczący działalności PZW.  
 
  Marcin Tobisiak

Od: 2009-05-27

Posty: 69

27 lipca 2009 18:42  
kiepski, nie kiepski.Ci co dzierżawią zarabiają.Ci co łupią niestety tylko zarabiają chwilę.Jakby się nie opłacało to by nie brali.Po za tym w Polsce mało jest osób przedsiębiorczych.Świadczy o tym nasz rynek.Ludzie wolą leżeć niż coś robić.I tak samo jest w przypadku wód.Właśnie z bratem przymierzamy się do dzierżawy jakiegoś jeziora.Chcemy poszerzyć działalność :D  
 
  tomaszokret

Od: 2009-02-03

Posty: 447

27 lipca 2009 20:12  
Do MARCIN TOBISIAK:
Tobisiak MarcinPanie Tomaszu,jeden z forowiczów powiedział iż dzisiaj większa część wód leży odłogiem.Nie sposób z nim się nie zgodzić.I tak większość wód jest nie zarybianych.Patrząc ze strony wędkarza laika,jeżdżącego nad wodę w "niedzielę" utrudniony mamy połów.Dlaczego,otóż dlatego że mamy różne okręgi, do których trzeba wykupić zezwolenia.Oprócz zezwoleń musi zdać egzamin na kartę wędkarską.kiedy??? na koniec dwutygodniowego urlopu??? tak,panie Tomku.bo tak działa pzw.Skarbnik przyjmuje prawie tak rzadko jak prezydent RP.Druga kwestia,sezonowego zezwolenia.W wielu okręgach nie słyszano o tym i nie ma możliwości,a przecież nie wyjeżdżamy na wczasy 5 kilometrów od domu.Więc jak tu wędkować? to drugi wątek dotyczący działalności PZW.


Jeszcze raz o tych zarybieniach powiem...
Wody dzielą się na dwa rodzaje: operatowe i pozaoperatowe. Operatowe to wody dzierżawione od SP, realizowany jest na nich operat wodno - prawny, uwzględniający między innymi zalecone przez ichtiologa zarybienia. Nie ma zmiłuj - odstępstwo od tych zarybień grozi utratą dzierżawy (jak omal nie miało to miejsca w Okręgu Kielce odnośnie Zbiornika Wióry).
I tak naprawdę to dopiero Operaty zmusiły PZW do zarybień zgodnych z logiką i potrzebami łowiska. Niestety - zarybienia operatowe realizowane są od kilku lat, zarybia się głównie rybą wielkości "niewędkarskiej", więc na ich efekty trzeba będzie poczekać...
Wody "pozaoperatowe" to takie zbiorniki zamknięte, najczęściej drobne, w których posiadanie PZW weszło na innej drodze - wykupu, darowizny lub najmu od innych podmiotów. I tu nie ma nad tyłkiem bata, więc panuje zwykle radosna twórczość zarybieniowa, z "gatunkami atrakcyjnymi wędkarsko" na czele, czyli karpiem i tęczakiem.
O ile wody operatowe zarybiane są głównie ze środków Okręgu, o tyle pozaoperatowe - przede wszystkim ze środków własnych kół. Jedne koła mają więcej pieniędzy, inne mniej. Jedne zarybiają taką rybą, inne inną.
Niektóre Okręgi na swoich stronach podają bardzo konkretne dane dotyczące zarybień, z podziałem na gatunki, wody oraz źródło finansowania. Zachęcam do poszukania!

Egzamin na kartę wędkarską jak i samo jej posiadanie nie jest wymysłem PZW, tylko Sejmu, Senatu i Prezydenta do kupy... :-P Taka ustawa... :-P
O karcie wędkarskiej naprawdę można pomyśleć wcześniej! Dostaje się ją raz na całe życie, więc się nie przeterminuje... :-P

Wszystkie Okręgi (kurna, nie dam sobie głowy uciąć, ale jeśli się mylę, to proszę mnie poprawić) przewidują możliwość wniesienia opłat okresowych. W różnej wysokości i dających różne uprawnienia. Więc nawet w czasie wyjazdu na drugi koniec Polski nie będzie kłopotów z wędkowaniem na wodach PZW - chyba że do ogromnego kłopotu urośnie wizyta na poczcie (składki okresowe płaci się za pomocą przekazu lub przelewu).
 
 
  Marcin Tobisiak

Od: 2009-05-27

Posty: 69

27 lipca 2009 22:54  
tak przewidują, ale ceny zbliżone do tych rocznych składek a zezwolenie miesięczne . z dostaniem się do skarbnika problem, bo przyjmują raz w tygodniu przez 2 godziny.Co tu dużo mówić.Moim zdaniem bardzo zła organizacja.Jak rząd żle zorganizowany to się robi referendum, czyż nie? Bo dla mnie w PZW złe osoby zajmują stanowiska.Ktoś musi to kontrolować,czy dalej PZW będzie działać jak komunizm w Polsce?Totalny bezwład!!! Bo na razie tak to wygląda.Bronicie się zawzięcie tak jak stare komuchy bronią urzędniczych stołków.Zaraz się pewnie zacznie gadanie na temat zjazdu delegatów itd. itp.Gdyby mój zakład był tak złe zorganizowany, już dawno potraciłbym klientów i mógłbym spakować walizki.Może panowie w zarządzie zrobią dodatkowe kursy z ekonomii, przedsiębiorczości i marketingu.Wtedy może organizacja PZW działałaby prężniej i z wraz z duchem ekonomii.Bo na razie wygląda to tak że WY jesteście dla nas, a nie My dla was.Troszkę na odwrót ,nieprawdaż??!! Przytoczone proste hasło reklamowe marketów.  
 
  Dariusz Kościołowski

Od: 2009-07-28

Posty: 29

28 lipca 2009 12:46  
Jestem skarbnikiem koła LIN w Barwicach przy Okręgu koszalińskim. Nie chcę cytować tu wypowiedzi, ale z wieloma zarzutami pod adresem PZW zgadzam się. Jeśli chodzi o samą organizację struktur PZW to po prosu przestałem się tym interesować. Z kolegami z zarządu postanowiliśmy działać według własnej polityki. Oczywiście podlegamy Okręgowi, prowadzimy całą biurokrację z tym związaną, ale większość spraw wzięliśmy w swoje ręce.
Przede wszystkim zadbaliśmy o jak największe możliwości kontaktu ze skarbnikiem. Praktycznie można wnosić opłaty 6 dni w tygodniu. W niedzielę skarbnik odpoczywa, bo też jest człowiekiem. wszelkie informacje są na bieżąco na stronie internetowej. Wydajemy swoją broszurę informacyjną i rozsyłamy pocztą pantoflową do wędkarzy. Broszura jest sponsorowana więc koło nie traci pieniędzy, tym bardziej , że jesteśmy mały kołem ( 106 członków). Jesteśmy częstymi gośćmi w Urzędzie Miasta oraz w starostwie, gdzie próbujemy pozyskać jakąkolwiek pomoc. Rozmawiamy z przedsiębiorcami z branży agroturystycznej w sprawach zarybień podległych nam wód ( bo to również w ich interesie leży aby były rybne) Wykorzystujemy wiele okazji aby promować koło wędkarskie. Bardzo naciskaliśmy w okręgu aby przystąpiono do przetargu o wskazane przez nas zbiorniki. (Przetarg wygrany) Staramy się być widoczni i przystępni. Nasza Społeczna Straż Rybacka też ma wiele sukcesów na koncie. Jest umundurowana, posiada łódź z dobrym silnikiem elektrycznym i wyposażona jest w różne nowinki łącznościowe.
Mam trochę pojęcia marketingowego i postanowiłem to wykorzystać w kole. Efekt poprzedni rok 63 członków - teraz 106.
Przedstawiłem trochę swoje koło ale ma to na celu uświadomienie kolegom, że to od ludzi zależy jak będzie postrzegane PZW. Trzeba wkładać w to pracę i serce. Efekty przyjdą wcześniej lub później. Nie można być biernym i wiem z doświadczenia, że te koła mają lepiej z których członkowie zasiadają w zarządach okręgu.
A tak w ogóle to należy już te wyższe struktury odmłodzić.
Zapraszam na stronę naszego koła www.kololin.tnb.pl
 
 
  Marcin Tobisiak

Od: 2009-05-27

Posty: 69

28 lipca 2009 15:34  
kościołowski Dariusz Jestem skarbnikiem koła LIN w Barwicach przy Okręgu koszalińskim. Nie chcę cytować tu wypowiedzi, ale z wieloma zarzutami pod adresem PZW zgadzam się. Jeśli chodzi o samą organizację struktur PZW to po prosu przestałem się tym interesować. Z kolegami z zarządu postanowiliśmy działać według własnej polityki. Oczywiście podlegamy Okręgowi, prowadzimy całą biurokrację z tym związaną, ale większość spraw wzięliśmy w swoje ręce.
<br />Przede wszystkim zadbaliśmy o jak największe możliwości kontaktu ze skarbnikiem. Praktycznie można wnosić opłaty 6 dni w tygodniu. W niedzielę skarbnik odpoczywa, bo też jest człowiekiem. wszelkie informacje są na bieżąco na stronie internetowej. Wydajemy swoją broszurę informacyjną i rozsyłamy pocztą pantoflową do wędkarzy. Broszura jest sponsorowana więc koło nie traci pieniędzy, tym bardziej , że jesteśmy mały kołem ( 106 członków). Jesteśmy częstymi gośćmi w Urzędzie Miasta oraz w starostwie, gdzie próbujemy pozyskać jakąkolwiek pomoc. Rozmawiamy z przedsiębiorcami z branży agroturystycznej w sprawach zarybień podległych nam wód ( bo to również w ich interesie leży aby były rybne) Wykorzystujemy wiele okazji aby promować koło wędkarskie. Bardzo naciskaliśmy w okręgu aby przystąpiono do przetargu o wskazane przez nas zbiorniki. (Przetarg wygrany) Staramy się być widoczni i przystępni. Nasza Społeczna Straż Rybacka też ma wiele sukcesów na koncie. Jest umundurowana, posiada łódź z dobrym silnikiem elektrycznym i wyposażona jest w różne nowinki łącznościowe.
<br />Mam trochę pojęcia marketingowego i postanowiłem to wykorzystać w kole. Efekt poprzedni rok 63 członków - teraz 106.
<br />Przedstawiłem trochę swoje koło ale ma to na celu uświadomienie kolegom, że to od ludzi zależy jak będzie postrzegane PZW. Trzeba wkładać w to pracę i serce. Efekty przyjdą wcześniej lub później. Nie można być biernym i wiem z doświadczenia, że te koła mają lepiej z których członkowie zasiadają w zarządach okręgu.
<br />A tak w ogóle to należy już te wyższe struktury odmłodzić.
<br />Zapraszam na stronę naszego koła www.kololin.tnb.pl





Bravo i tak wygląda dobra organizacja,jeśli to co pan pisze jest prawdziwe.To teraz powinniście Głównemu Zarządowi wysłać wytyczne dobrego marketingu.Może wtedy struktury PZW dostrzegą swoje błędy,choć w to mocno wątpię.Bo oni nie maja sobie nic do zarzucenia :P
 
 
  Dariusz Kościołowski

Od: 2009-07-28

Posty: 29

28 lipca 2009 15:47  
Proszę sprawdzić na naszej stronie Tam krok po kroku widać naszą pracę. Łącznie z ostatnim festynem, gdzie zarezerwowany mieliśmy czas pomiędzi zespołem discopolo Fan-tatic a występem znanej gwiazdy pop Kasia Nova, aby mieć jak najlepszą publikę do prezentacji. Zdjęcia są na stronie naszego koła. Zapraszam www.kololin.tnb.pl  
 
  Marcin Tobisiak

Od: 2009-05-27

Posty: 69

28 lipca 2009 15:51  
:kojot1972 Proszę sprawdzić na naszej stronie Tam krok po kroku widać naszą pracę. Łącznie z ostatnim festynem, gdzie zarezerwowany mieliśmy czas pomiędzi zespołem discopolo Fan-tatic a występem znanej gwiazdy pop Kasia Nova, aby mieć jak najlepszą publikę do prezentacji. Zdjęcia są na stronie naszego koła. Zapraszam www.kololin.tnb.pl[/quote

Pięknie.Sama strona internetowa robi już wrażenie.Gratuluje pomysłowości i inicjatywy.Aż miło poczytać:)
 
 
  Dariusz Kościołowski

Od: 2009-07-28

Posty: 29

28 lipca 2009 16:22  
Dziękuję bardzo. Miło usłyszeć coś dobrego o swojej pracy. W Koszalinie jakoś nikt tego nie widzi. Czasami mam wrażenie, że jesteśmy wrzodem na d............... kiedy o coś z nimi walczymy.  
 
  tomaszokret

Od: 2009-02-03

Posty: 447

28 lipca 2009 17:39  
Do MARCIN TOBISIAK: Jeszcze przed chwilą nawoływał pan do rozsądnej i spokojnej dyskusji, a teraz Bronicie się zawzięcie tak jak stare komuchy bronią urzędniczych stołków.Zaraz się pewnie zacznie gadanie na temat zjazdu delegatów Szkoda!
Jeśli do mnie ta aluzja była (a nie widzę inaczej), to pragnę poinformować, że nie mam żadnego "stołka", którego miałbym bronić.

Jeśli rząd jest źle zorganizowany nie robi się żadnego referendum, nie wiem skąd taki pomysł. Można oczekiwać co najwyżej przedterminowych wyborów, jeśli znajdzie się pretekst do tego (i to określony prawem pretekst!). Ale co ja tu o wyborach... znowu będzie gadanie o walnych i tym podobne...

A powyżej ma pan wypowiedź Dariusza Kościołowskiego, który pokazał, że można zrobić kawał dobrej roboty. Będąc w PZW
 
 
  tomaszokret

Od: 2009-02-03

Posty: 447

28 lipca 2009 17:45  
Do DARIUSZ KOŚCIOŁOWSKI: Panie Dariuszu! Bo na tym właśnie polega cały sekret, żeby nie patrzeć "do góry", aż ktoś nam zrobi dobrze, tylko zrobić sobie dobrze samemu!
Większość narzekaczy to ludzie patrzący do góry...

Gratuluję sukcesów w pracy. Życie PZW dzieje się w kołach, a nie w Okręgach ani w ZG. Czasem wystarczy garstka ludzi, by zmienić wiele w swoim otoczeniu.

Zgadzam się z Panem, że warto byłoby przewietrzyć nieco struktury PZW. Oraz z tym, że od ludzi zależy, jak PZW będzie postrzegane.
 
 
  Marcin Tobisiak

Od: 2009-05-27

Posty: 69

28 lipca 2009 20:20  
do TOMASZOKRET.CZYTAJ PAN CAŁE POSTY NIE URYWKI :D  
 
  Marcin Tobisiak

Od: 2009-05-27

Posty: 69

28 lipca 2009 20:32  
A jeśli Pan panie Tomaszu jest zachwycony działalnością Pana Dariusza, to proszę ma pan pole do popisu,żeby zmienić coś w PZW.Widzę nagłą zmianę u pana.Nagłe wietrzenie chce pan robić.Jeszcze wczoraj pisał pan iż PZW działa bez zarzutu,tylko wędkarze nie tacy.Po za tym ,jeśli rząd żle działa, to co my wyborcy mamy wziąć sprawy we własne ręce?? buahahaha. Nie wiem czy czyta pan co pisze.A definicja referendum jest na stronie wikipedii,radziłbym poczytać.I jeszcze jedno,po to jest struktura PZW żeby kontrolowała pojedyńcze jednostki jakimi są koła wędkarskie.Jeżeli tego nie potrafią zrobić, to trzeba ich zmienić na ludzi takich jak Pan Dariusz.Bo po co nam Zarząd, skoro nie umie działać.PARANOJA,szkoda słów i opuszków zdzierać pisząc na tym forum.
I widzi pan panie Tomaszu,jeżeli wody wezmą ludzie tacy jak pan Dariusz to PZW nie jest potrzebne,chyba że do zdzierania pieniędzy buahaha.koniec
 
 
  tomaszokret

Od: 2009-02-03

Posty: 447

28 lipca 2009 23:07  
Do MARCIN TOBISIAK: Jeśli czyta pan uważnie moje posty, to w wielu miejscach znajdzie pan wyważoną krytykę PZW.

Mnie się nie podoba w Związku wiele rzeczy. I to, że nie ma możliwości "odświeżenia" Zarządów, głownie z powodu zapisów ordynacji wyborczej oraz... braku chętnych.
I to, że zarybienia nie są w wielu przypadkach prowadzone tak, jak być powinny - głownie z powodu "ociężałości" władz oraz braku ludzi do pracy.
I to, że kontrola jest słaba w wielu miejscach, a Okręgi nie mają jakoś chęci do motywacji Straży do działania.
I jeszcze wiele, wiele rzeczy...
Nie oznacza to jednak, że ogólnie należy PZW rozwiązać. Ponieważ każda z tych rzeczy, jak się okazuje, może być robiona w różnych częściach kraju dobrze. Zamiast więc krzyczeć, że rozwiązać, warto byłoby brać przykład z tych, którym się do czegoś dojść udało.
A to, że wędkarze nie tacy, to druga strona medalu!

Cała struktura PZW służy do różnych rzeczy. Również do kontroli jednostek podległych. Ale struktura ta została wybrana w sposób mniej więcej demokratyczny, do jej zmiany wyznaczona jest droga mniej więcej demokratyczna. A nie "nie podoba się, nie działa - to wypad!". Nie może Okręg (z wyjątkiem określonych przypadków) odwoływać władz Koła "bo nic nie robią". Bo może robią akurat tyle, ile mogą?
Od kontroli działania PZW są wędkarze i wybory. Tak, wiem, nudzi pana słuchanie o mozolnej pracy związanej z wyborami, o zjazdach, delegatach... Panu się marzy zdaje się jakaś forma działania dyktatorskiego - że będzie jakiś Wódz, który przyjedzie z gospodarską wizytą i palcem wskaże, co jest niedobrze robione. I zostanie to naprawione w nakazanym terminie, ku ogólnej radości wszystkich wędkarzy.
Muszę pana rozczarować. Takiego Wodza też ktoś musiałby wybrać...

Podobnie wiele rzeczy nie podoba mi się w Polsce - i to, że nie ma autostrad, i to, że podatki wysokie a zarobki niskie, i to, że kurna klimat mamy dziwny...
Ale nie nawołuję z tego powodu do rozwiązania Polski, tylko staram się ją zmienić - na tyle, na ile jest to możliwe dla pojedynczego obywatela.

I wie pan co? Przeczytałem definicję referendum w wikipedii... I nadal twierdzę, że nie ma tam ani słowa o odwoływaniu rządu na tej drodze :-P
 
 
  Dariusz Kościołowski

Od: 2009-07-28

Posty: 29

29 lipca 2009 09:23  
Mnie to marzy się szeroka informatyzacja. Dobry program do prowadzenia księgowości na szczeblu kół z możliwością generowania dokumentów. Karty chipowe dla wędkarzy. Powiem szczerze że mam dość wklejania znaków, jeżdżenia po nie do Koszalina co generuje koszty koła. Brak opiekunów koła, którzy kontrolowaliby działania pomagali w pracy zarządu. Gdy mszę obsłużyć wędkarza zaczyna się wyciągania papierzysk ( niejednokrotnie ich format jest większy od stolika na którym to robię Znaki należałoby już czymś zastąpić - niepotrzebne koszty ich druku, Opiekun koła zabiera dokumenty od skarbnika raz w miesiącu - brak wydatków z budżetu kół na delegacje. I wiele innych. Podajcie koledzy jeszcze inne niepotrzebne wydatki, może zbierze się jakaś paczka dobrych pomysłów na obniżenie kosztów działalności i zwiększy się budżet np na zarybianie.  
 
  jaro422

Od: 2009-03-23

Posty: 401

29 lipca 2009 12:05  
Szukanie dodatkowych kosztów na zarybienie nie wpłynie na poprawę pogłowia ryb w naszych akwenach dopóki Kółka i Kółeczka nie zaprzestaną wozić przyczepkami z tych środków finansowych karpi z pobliskich stawów hodowlanych. Takie zarybienia oprócz sukcesu propagandowego i pełnej zamrażarki kilku rencistów i emerytów z danego Koła nic nie dają.  
 
  Dariusz Kościołowski

Od: 2009-07-28

Posty: 29

29 lipca 2009 12:26  
Od przeprowadzenia prawidłowego zarybień są ichtiolodzy, pracujący w okręgach. Po to są odłowy kontrole aby dostosować zarybienie do zbiornika, ważne są też obserwacje samy wędkarzy i po to są rejestry połowów. I jak jestem w zarządzie koła tak jeszcze sami beczkami nigdy nic nie woziliśmy. Bo niby skąd fundusze na taką działalność. Widziałem za to świetny przykład na prywatnym zbiorniku jak można rozwalić super zbiornik wrzucając nieodpowiednią rybę.  
 
  jaro422

Od: 2009-03-23

Posty: 401

29 lipca 2009 12:45  
Np. z odpisów ze znaków dla Kół, 44% składki członkowskiej, 100% wpisowego, wpływy z egzaminów na kartę, dodatkowo można uchwalić na Walnym Zebraniu składkę członków Koła na dane cele, no ale jak się wszystko wydaje na utrzymanie sztucznej siedziby, zakup papieru toaletowego i delegacje przez niegospodarność skarbnika który nie wie ile znaków pobrać to w ogóle nie ma sensu. Jeszcze marzy sie system info. i pewnie zakup laptopa?  
 
  WEDKARZ WEDKARSKI

Od: 2009-06-19

Posty: 153

29 lipca 2009 12:57  
kościołowski Dariusz Dziękuję bardzo. Miło usłyszeć coś dobrego o swojej pracy. W Koszalinie jakoś nikt tego nie widzi. Czasami mam wrażenie, że jesteśmy wrzodem na d............... kiedy o coś z nimi walczymy.


No własnie. Walczycie. To po co wam to całe PZW? Gdyby woda była we władaniu gminy, albo tylko waszego koła, to byście mieli więcej pieniędzy.
Skoro pan masz ochotę i czas na taką działalność, to powinno się panu i kolegom dawać wieksze możliwości, więcej wód itp.
A wy walczycie.....
 
 
  WEDKARZ WEDKARSKI

Od: 2009-06-19

Posty: 153

29 lipca 2009 12:57  
jaro422Szukanie dodatkowych kosztów na zarybienie nie wpłynie na poprawę pogłowia ryb w naszych akwenach dopóki Kółka i Kółeczka nie zaprzestaną wozić przyczepkami z tych środków finansowych karpi z pobliskich stawów hodowlanych. Takie zarybienia oprócz sukcesu propagandowego i pełnej zamrażarki kilku rencistów i emerytów z danego Koła nic nie dają.


W pełni popieram to mądre zdanie. Brawo panie Jaro!
 
 
  WEDKARZ WEDKARSKI

Od: 2009-06-19

Posty: 153

29 lipca 2009 13:17  
tomaszokret
<br />Nie oznacza to jednak, że ogólnie należy PZW rozwiązać.


Mozna reformować w nieskończoność, tak jak próbowano z WSI. Aż przyszedł ktoś, kto to ubeckie towarzystwo rozpędził i wreszcie zrobił porządek. Inaczej nic z tego nie będzie, nawet ci nieliczni zaangazowani w kołach muszą "walczyć" z górą. Jedyny wniosek - rozwiązać :)
 
 
  Dariusz Kościołowski

Od: 2009-07-28

Posty: 29

29 lipca 2009 13:38  
A co w zamian za PZW? Może powstać coś jeszcze gorszego. Jaka miałaby być przyszłość wód? Kto by był gospodarzem?  
 
  WEDKARZ WEDKARSKI

Od: 2009-06-19

Posty: 153

29 lipca 2009 13:51  
kościołowski Dariusz A co w zamian za PZW? Może powstać coś jeszcze gorszego. Jaka miałaby być przyszłość wód? Kto by był gospodarzem?


Ale może powstać coś lepszego. Gospodarzem mogą być dalej koła wędkarskie, towarzystwa, osoby prywatne, którzy się tym zajmą rzetelnie, a przy okazji pobiorą rzetelne opłaty skalkulowane tak, że5 kilo mięsa nie będzie kosztować 50 groszy.
Najlepiej zagospodarują wody osoby prywatne albo jakieś powiatowe koła, które będą gospodarować na jednym obwodzie rybackim. I tylko dobrzy gospodarze zarobią na wędkarzach.
I nie ma się co martwić o ilośc pieniędzy. Niech tylko połowa wędkarzy ma dalej dostep do wody i niech tylko połowę będzie stać na wydanie dwukrotnie (albo więcej) pieniędzy na opłaty, niż teraz są skłądki.
Jestem pewien, że połowa wędkarzy zapłaciłaby spokojnie po 500zł rocznie za lepsze wody, a z nich jeszcze część zapłaciłaby 1000zł rocznie za na prawdę rybne wody.
Tylko nie ma komu wziąc tych pieniędzy, dopóki PZW oferuje 5 kg mięsa dziennie za 50 groszy dla kazdego, kto może za 150 zł rocznej opłaty siedzieć 300 dni w roku na rybach.
Tak powstają miejsca pracy dla dostawców ryb do smażalni za nasze pieniądze.
 
 
  jaro422

Od: 2009-03-23

Posty: 401

29 lipca 2009 14:04  
Kościołowski Dariusz A co w zamian za PZW? Może powstać coś jeszcze gorszego. Jaka miałaby być przyszłość wód? Kto by był gospodarzem?




Gospodarzem będzie ten, kto wygra przetarg.
Na dzień dzisiejszy tylko PZW jest w stanie realizować operaty zarybieniowe a to jeden z warunków jakim trzeba sprostać.
 
 
  dariuszkrystosiak

Od: 2008-11-24

Posty: 566

29 lipca 2009 15:09  
Kościołowski Dariusz Mnie to marzy się szeroka informatyzacja. Dobry program do prowadzenia księgowości na szczeblu kół z możliwością generowania dokumentów. Karty chipowe dla wędkarzy. Powiem szczerze że mam dość wklejania znaków, jeżdżenia po nie do Koszalina co generuje koszty koła.

Nie wiem za wiele o informatyzacji ale podam przykład z innej część świata:
Karta wędkarska jest plastikiem wielkości karty kredytowej a co roku należy wykupić znaczek (hologram) wielkości ok.1cm2 naklejany z tyły karty.Znaczki do nabycia i w sklepach wędkarskich,na stacjach benzynowych
i oczywiście w ministerstwie środowiska.Tyle że oni tam nie mają związku wędkarskiego,nie mają egzaminów,nie mają sportu wędkarskiego w takiej formie i tak rozwiniętego jak u nas.Zawody oczywiście bywają ale kto startuje to za to płaci sam ale najlepsi mają oczywiście sponsorów w postaci firm wędkarskich czy produkujących łodzie.
Kupuje się kartę (plastik) po raz pierwszy to dostaje się regulamin a czy ktoś się go nauczy czy nie to jego problem.Znaczy problem jest jak się nie nauczy i nie przestrzega zapisów.
Odnoszę wrażenie że gdyby koła gospodarowały na konkretnych wodach bez wtrącania się ZO mogłoby być lepiej niż jest chociaż wiem że jest w kołach sporo osób które marzą o karpiach,amurach czy tołpygach i to tak najlepiej łowionych do 2 tygodni od dnia zarybienia.
 
 
  dariuszkrystosiak

Od: 2008-11-24

Posty: 566

29 lipca 2009 15:32  
jaro422Na dzień dzisiejszy tylko PZW jest w stanie realizować operaty zarybieniowe a to jeden z warunków jakim trzeba sprostać.

Tak,tylko gdyby może koła opiekowały się konkretną wodą a Okręg PZW miałby mniejszy wpływ na decyzję co wpuszczać byłoby korzystniej?
Jedynie tak sobie gdybam:
Koło bierze pod opiekę jezioro np.100ha,do tego co tam żyje w porozumieniu z ichtiologiem dopuszcza ileś tam ryb atrakcyjnych wędkarsko (i nie mam tu na myśli karpia) i nazwijmy to tworzy łowisko specjalne z opłatą np. 10 czy 15pln za 1 dzień;40 za 3 dni a np.70 za tydzień czy 500 za rok, wprowadza OBOWIĄZKOWE REJESTRY,ogranicza limity,wprowadza wymiary widełkowe dla niektórych gatunków to jakby to wyglądało?
W/g mnie jeśli byłyby wyniki wędkarze ustawiali by się w kolejce (sam bym stanął) ale w takim wypadku chyba byłaby potrzeba limitowania zezwoleń bo pójście na żywioł skoniczyłoby się totalnym wyrybieniem.
Chyba zresztą na spec-Sanie są jakieś limity licencji?Na podstawie rejestrów (o ile ktoś by je analizował) należałoby dorybić i po roku czy dwóch byłoby wiadomo czy ten kierunek ma rację bytu.
Znajomy był 3 czy 4x w tym roku na "El Dorado" za Żelechowem,jest tam oczywiście drożej niż podałem wyżej
ale połowił linów,szczupaków,trafił 2 niebrzydkie sandacze a ostatnio był na noc i we dwóch złowili 3 sumy z czego największy miał ponad 30kg a karpie były przyłowem.I na noc było kilku wędkarzy a w dzień naprawdę sporo osób.Zresztą PZW ma przecież takie łowisko w Halinowie (tyle że brzydsze i mniejsze) i w weekend tam są tłumy.Może ktoś powinien w PZW zastanowić się czy nie jest to właściwa droga zamiast tego co jest?
 
 
  Jerzy Kowalski

Od: 2008-11-20

Posty: 444

29 lipca 2009 15:48  
dariuszkrystosiak
Nie wiem za wiele o informatyzacji ale podam przykład z innej część świata:


Drogi Dariuszu,

Dając przykłady "innych części świata" warto też uwzględniac adekwatnośc takich "analogii". W celu uzupełnienia "przykładu" przytocze kilka danych, które łatwo mozna znaleźć w sieci:

1. "Inna Część Świata" :

Powierzchnia 9 976 tys. km2 Średnia gęstość zaludnienia: 3,2 osoby/km2

Dochód narodowy na 1 mieszkańca 31 500 USD (2004). Struktura zatrudnienia: usługi 63,4%, rolnictwo 4,2%, przemysł 32,4%.

2. Polska:

Powierzchnia lądowa 312 685 km2 Gęstość zaludnienia: 122 osoby/km2

Dochód narodowy w 2004 wynosił 12 000 USD na 1 mieszkańca
Struktura zatrudnienia Przemysł – 24,4%, działalność produkcyjna – 19,9%, zaopatrywanie w energię elektryczną, gaz i wodę – 1,9%, rolnictwo, łowiectwo i leśnictwo – 26,9%, budownictwo – 5,6%, handel – 14,8%, hotelarstwo – 1,3%, transport – 5,6%.

Polska należy do mniej zasobnych w wodę krajów Europy, co wynika z niskich opadów i dużego parowania oraz mało racjonalnej gospodarki wodnej, niewielkiej możliwości kontrolowania spływu wód (zwiększania ich retencji), w związku z tym w kraju występuje wiele obszarów okresowych lub absolutnych (stałych) deficytów wodnych.


Mając tak odmienne warunki, zarówno te "zastane" zasobu naturalne, jak i te, które mieszkańcy "Innej Części Świata" SAMI SOBIE WYTWORZYLI, mogą wprowadzać rozwiązania adekwatne do swojej sytuacji. ;-)

Pozdrawiam serdecznie

Jerzy Kowalski

PS. W drugiej wypowiedzi trafnie zauważyłeś, że podstawowym warunkiem zmiany dotychczasowej i obecnej, rabunkowej eksploatacji zasobów w naszym niewielkim, gęsto zaludnionym,ubogim w zasoby kraju jest radykalne ograniczenia wielkości tejże eksploatacji, bo oczekiwanie, że mozliwe jest zwiększenie zasobów do poziomu wielkości apetytów jest mrzonką....

Pozdrawiam

JK
 
 
  Jerzy Kowalski

Od: 2008-11-20

Posty: 444

29 lipca 2009 16:03  
Kościołowski Dariusz Jestem skarbnikiem koła LIN w Barwicach przy Okręgu koszalińskim. Nie chcę cytować tu wypowiedzi, ale z wieloma zarzutami pod adresem PZW zgadzam się. Jeśli chodzi o samą organizację struktur PZW to po prosu przestałem się tym interesować. Z kolegami z zarządu postanowiliśmy działać według własnej polityki. Oczywiście podlegamy Okręgowi, prowadzimy całą biurokrację z tym związaną, ale większość spraw wzięliśmy w swoje ręce.


Szanowny Panie Dariuszu,

Z tego, co Pan pisze, wcale nie przestał się Pan interesować organizacją struktur PZW, ale w najlepszy sposób ją Pan tworzy. Stowarzyszenie właśnie temu służy, żeby samorzadnie "brać sprawy w swoje ręce". Podał Pan świetny przykład, że współdziałanie ludzi jest mozliwe i że przynosi efekty. Jesteście dużym kołem, jeżlei jako jego członkowie jesteście tak aktywni. O wiele większe koła, mające głównie "martwe dusze" tylko wpłacających składki "eksploatatorów zasobów" są w efekcie o wiele mniejsze. Mam nadzieję, że tych 40 nowych członków koła to też aktywni ludzie, a nie "balast" ...

To właśnie od ludzi zależy jak będzie funkcjonował PZW. Wszelkie zmiany zależą od dochodzenia do takiego wniosku. Mądrzy członkowie wybrali Pana i Kolegów do zarządu koła, wygląda na to, że ten zarząd to są "pierwsi między równymi", a nie jakaś "wieża z kości słoniowej"... Jeżeli w podobny sposób postąpią Koledzy w innych kołach to powołacie ZO działający tak jak Wy. To niesie nadzieję na zmianę funkcjonowania PZW w kierunku stowarzyszenia.

Wielkie uznanie dla Pana i Kolegów.

Pozdrawiam serdecznie

Jerzy Kowalski
 
 
  piotr_okrasa

Od: 2009-02-08

Posty: 605

29 lipca 2009 18:51  
do wielkich działaczy i znawców wszelkich przepisów obowiązujących w PZW.Mam pytanie, co ma robić wędkarz znajjdujący się przypadkiem nad wodą , posiadający odpowiednie opłaty które wniósł do skarbonki tak zaszczytnego stowarzyszenia jakim jest PZW.Może są jakieś mądre przepisy znane tylko najmądrzejym działaczom w PZW.Szanowni działacze doradzcie tym niechcianym rabusiom zwanym dalej wędkarzem co ma robić nad wodą z kijem w ręku.Jeżeli jesteście tacy mądrzy i na wszystko odpowiecie ze statutem i przepisami w ręku doradzcie tym bezradnym wędkarzom co mają czynić aby nie zwariować z nudów za które zapłacili.  
 
  dariuszkrystosiak

Od: 2008-11-24

Posty: 566

29 lipca 2009 22:23  
piotr_okrasaJeżeli jesteście tacy mądrzy i na wszystko odpowiecie ze statutem i przepisami w ręku doradzcie tym bezradnym wędkarzom co mają czynić aby nie zwariować z nudów za które zapłacili.

Co prawda nie jestem działaczem ale spróbuję odpowiedzieć: można szydełkować.
 
 
  piotr_okrasa

Od: 2009-02-08

Posty: 605

30 lipca 2009 00:20  
Jeden odważny doradził choć nie jest działaczem.A gdzie są ci mądrusie co szkalują wędkarzy przyrównując ich do rabusiów.Te tomaszokrety , kowalskie. co piszą nowelę do ustawy aby łowić wirtualnie , a w najgorszym wypadku podbierakiem łapać motyle.Co zabrakło wam ustaw które by zabraniało ,, rabusiom\'\' wg waszej teorii łowić ryby.Ja wam doradzę co możecie robić nad wodą.Weżcie tamburynki i wyczepiaczem wyhaftujcie ,,już więcej nie będę obrażał wędkarzy\'\' .Te wasze serdecznie pozdrawiam możecie sobie darować ,,rabuś \'\' na to nie zasługuje.  
 
  dariuszkrystosiak

Od: 2008-11-24

Posty: 566

30 lipca 2009 08:45  
Kowalski JerzyMając tak odmienne warunki, zarówno te "zastane" zasobu naturalne, jak i te, które mieszkańcy "Innej Części Świata" SAMI SOBIE WYTWORZYLI, mogą wprowadzać rozwiązania adekwatne do swojej sytuacji. ;-)

Oczywiście że masz Jerzy rację,pozwolę sobię odnieść tylko do jednej prowincji która ma terytorium 3x większe od Polski a ponad 200 000 jezior zajmuję powierzchnię równą prawie połowie Polski.
Źle nie mają o czym sam piszesz.Ale może mieliby lepiej jakby tak założyli coś w podobie PZW?
Jak Oni mogą funkcjonować jak nie ma działaczy którzy by im powiedzieli co jest dobre dla wędkarzy?
 
 
  tomaszokret

Od: 2009-02-03

Posty: 447

30 lipca 2009 09:09  
Do DARIUSZ KRYSTOSIAK: Nie mają potrzeby posiadania czegoś takiego, jak Związek Wędkarski, który zająłby się czymkolwiek.

Presja na wody jest znikoma, ludzie mają wyższy poziom etyki, a ryby się rozmnażają szybciej, niż zostają wyławiane.
Ale spoko, Polacy już jadą! :-(

Pamiętam jakiś czas temu gniewne artykuły w angielskiej prasie o zadziwiającym zjawisku - Polacy jedzą złowione ryby!
To co tu porównywać?
 
 
  tomaszokret

Od: 2009-02-03

Posty: 447

30 lipca 2009 09:13  
Do PIOTR OKRASA: Nie wiem, czy chorobliwa nienawiść jest uleczalna, ale może powinieneś iść do jakiegoś specjalisty?
I zajmij się może szachami. Rozwijają intelekt i zdolność logicznego myślenia. A przy okazji posiadają Polski Związek Szachowy i jakieś forum, na którym będziesz mógł postrzykać jadem.
Kysz w krzaki!
 
 
  WEDKARZ WEDKARSKI

Od: 2009-06-19

Posty: 153

30 lipca 2009 10:18  
piotr_okrasaJeden odważny doradził choć nie jest działaczem.A gdzie są ci mądrusie co szkalują wędkarzy przyrównując ich do rabusiów


Jak wszyscy wiemy, rabusie też bywają nad wodą. Ja jednak mało takich spotykam. Zreszta, dziś trudno ocenić bo prawie nikt nie ma nic w siatce bo już nie ma ryb do złowienia, a niewymiarowe - jednak większość wypuszcza.

Ja pana popieram, bo również nie czuję się winny temu, że jakieś PZW wymysliło sobie takie a nie inne przepisy, pozwalające na rabunkowy połów. Również nie poczuwam się do obowiązku pracy, bo nie my wymyslilismy to stowarzyszenie, lecz kto inny, a panowie O. i K. wmawiają nam że mamy jakieś obowiązki pracy, udzielania się, że kto nie jest działaczem PZW ten nie powinien mieć możliwości wędkowania albo płacić - horrendalne stawki. Oni ewidentnie proponują, zeby obecni działacze lub przyszli, mieli wedkowanie za darmo za to że są działaczami, a reszta płaciła dużo więcej za to samo nic nie robienie. Bo przecież działacze nic nierobią, bo efektów nie ma. Tłumaczenie "robiłem" nie przejdzie, liczy się "zrobiłem" - czyli efekt.

Jak mówi przysłowie - punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Tylko że my piszemy, prosimy - a oni działają w złej wierze i nic nie robią, nic nie zmieniają. Pewnie w ogóle nie łowią ryb, bo nie są wędkarzami tylko sobie znaleźli poletko do działalności i pracy zarobkowej.
Tyle samo pracy kosztuje ogłoszenie lepszego regulaminu co gorszego. Więcej pracy kosztuje współpraca z Policją i SSR niż powołanie firmy ochroniarskiej.
Więc nie dośc ze głupi, to jeszcze złosliwi.
A w cholewkę to rozwiązać ....
 
 
  Jerzy Kowalski

Od: 2008-11-20

Posty: 444

30 lipca 2009 10:23  
dariuszkrystosiak
Kowalski JerzyMając tak odmienne warunki, zarówno te "zastane" zasobu naturalne, jak i te, które mieszkańcy "Innej Części Świata" SAMI SOBIE WYTWORZYLI, mogą wprowadzać rozwiązania adekwatne do swojej sytuacji. ;-)

Oczywiście że masz Jerzy rację,pozwolę sobię odnieść tylko do jednej prowincji która ma terytorium 3x większe od Polski a ponad 200 000 jezior zajmuję powierzchnię równą prawie połowie Polski.
Źle nie mają o czym sam piszesz.Ale może mieliby lepiej jakby tak założyli coś w podobie PZW?
Jak Oni mogą funkcjonować jak nie ma działaczy którzy by im powiedzieli co jest dobre dla wędkarzy?


Drogi Dariuszu,

Czyżbyś po wielu latach spędzonych w "Innej Części Świata" nie zauważył odmienności zorganizowania tamtejszego społeczeństwa, w którym "władza" to nie są "oni", którzy mają "zapewnić" reszcie "poddanych", nastawionych roszczeniowo i wrogo, tylko tacy sami obywatele, jak pozostali, funkcjonowanie jest oparte na współdziałaniu wszystkioch oraz płynnym przechodzeniu między rodzajami ludzkiej aktywności? Pewnie, że mają ludzi, którzy im mówią co jest dobre dla wędkarzy, tylko słuchają tych ludzi i tego, co oni mają do powiedzenia. To wszystko jedno, czy tacy ludzie sa w instytutach badawczych, administracji, samorzadach, stowarzyszeniach itp. Mniej tam "mędrków" róznego rodzaju, którym "się wydaje", nawykłych do wymuszania egoistycznych, grupowych interesików, bez liczenia się z zasobami i mozliwościami.
W tak bogatym kraju też są, całkiem liczne i silne organizacje wędkarzy, stowarzyszenia ludzi, którzy zajmują się chronieniem tych pozornie przeogromnych zasobów. I w nich też aktywni ludzie mówią innym, co jest dobre dla wędkarzy.
Jak na tym tle wyglądają polscy wędkarze, którzy nasze szczupłe zasoby w małym kraju, niezamożnym, który trudno nam sobie zorganizować, chca tylko eksploatować i to jak najmniejszym kosztem a w jak największym zakresie?

Pozdrawiam serdecznie

Jerzy Kowalski
 
 
  Jerzy Kowalski

Od: 2008-11-20

Posty: 444

30 lipca 2009 10:43  
piotr_okrasaJeden odważny doradził choć nie jest działaczem.A gdzie są ci mądrusie co szkalują wędkarzy przyrównując ich do rabusiów.Te tomaszokrety , kowalskie. co piszą nowelę do ustawy aby łowić wirtualnie , a w najgorszym wypadku podbierakiem łapać motyle.Co zabrakło wam ustaw które by zabraniało ,, rabusiom" wg waszej teorii łowić ryby.Ja wam doradzę co możecie robić nad wodą.Weżcie tamburynki i wyczepiaczem wyhaftujcie ,,już więcej nie będę obrażał wędkarzy".Te wasze serdecznie pozdrawiam możecie sobie darować ,,rabuś" na to nie zasługuje.


Szanowny Panie Piotrze,

"Tanio" Pan wycenia tę "odwagę"... ;-))) Szeroko natomiast korzysta Pan z wolności słowa, ale na naturę ludzką i kulturę bycia trudno cokolwiek poradzić. Doceniam to, że niezaleznie od formy, uznaje Pan wiedze innych. Problem tylko czy potrafi Pan z niej skorzystać, kiedy jest bezinteresownie oferowana. ;-)

Pyta Pan o statutowe interpretacje, więc mając wiedzę o statuicie oraz o funkcjonowaniu gospodarowania podpowiem Panu, że przede wszystkim trzeba unikać znajdowania się z wędką nad wodą "przypadkowo". Trzeba najpierw dobrze przemyśleć dokąd się wybrać, również mając na uwadze to, co jest zapisane w prawie i w statucie. Na ten przykład nie zachęcałbym do wybierania się nad wiodę, którą dzierżawią tacy, co to chcą "tylko łowić", bo wiadomo, że wymietli wszystko do czysta. Jeżeli w statucie jest zapisane, że stowarzyszenie wędkarzy ma na celu organizowanie wędkarstwa, a wędkarze tworzący to stowarzyszenie, jego terenowy oddział, nie oprganizują wędkarstwa, to wiadomo, że nie będzie ono zzorganizowane. Zachęcam do wybrania się nad wodę, na kltórej gospodarują wędkarze zgodnie ze statutem, czyli "tak jak jest napisane", wykorzystujący dostępne mechanizmy gospodarcze i uzyskujący efekty. Zachęcam do zapłacenia im godziwej opłaty za zezwolenie na wędkkowanie, bez chowania się za członkostwo w stowarzyszeniu.
Natomiast termin "rabunkowa eksploatacja" jest opisaniem zjawiska, które polega na czerpaniu z zasobów więcej niż moziwości jego odtwarzania czy racjonalnego wykorzystywania zasobów. To neutralny termin, nie róznicujący między świadomym a nieświadomym uczestniczeniem w tak rabunkowej eksploatacji. Nie dziwię się naturalnej reakcji odrzucania świadomości, że się w czymś takim uczestniczy, bo to nie jest dla nikogo przyjemne. Poczucie "bycia rabusiem", nagle odkryte, budzi sprzeciw. "Jakto, ja jestem rabuisiem? Przeciez to "oni!!!" I w naturalny sposób, ukształtowany kulturowo przez pokolenia podlegania propagandowemu populizmowi szuka się "winnych", których możnaby obarczyć odpowiedzialnością. Tymczasem, wolność jest nierozłaczna z odpowiedzialnością, za siebie i innych. Korzystanie z wolności rodzi zobowiązania. Pokazywanie na innych i mówienie, że "ja nic nie wiem, to oni" jest mocno infantylne.
Otóż już Pan wie. Podobnie jak wiedza Pana koledzy. Teraz pozostaje pole do decydowania. Całkiem spokojnego decydowania, bez agresji, złości, tylko przez liogiczne rozważenie tego, co jest możliwe, dostępne, co warto zrobić, żeby było lepiej. Nie co "oni" mają zrobić, bo bez współdziałania wszystkich żadne działania "onych" nie moga przynieśc efektu.
Mam nadzieję, że możemy te zagadnienia spokojnie, bez agresji i uoprzedzeń, omówić.

Pozdrawiam serdecznie

Jerzy Kowalski
 
 
  Jerzy Kowalski

Od: 2008-11-20

Posty: 444

30 lipca 2009 10:44  
piotr_okrasaJeden odważny doradził choć nie jest działaczem.A gdzie są ci mądrusie co szkalują wędkarzy przyrównując ich do rabusiów.Te tomaszokrety , kowalskie. co piszą nowelę do ustawy aby łowić wirtualnie , a w najgorszym wypadku podbierakiem łapać motyle.Co zabrakło wam ustaw które by zabraniało ,, rabusiom" wg waszej teorii łowić ryby.Ja wam doradzę co możecie robić nad wodą.Weżcie tamburynki i wyczepiaczem wyhaftujcie ,,już więcej nie będę obrażał wędkarzy".Te wasze serdecznie pozdrawiam możecie sobie darować ,,rabuś" na to nie zasługuje.


Szanowny Panie Piotrze,

"Tanio" Pan wycenia tę "odwagę"... ;-))) Szeroko natomiast korzysta Pan z wolności słowa, ale na naturę ludzką i kulturę bycia trudno cokolwiek poradzić. Doceniam to, że niezaleznie od formy, uznaje Pan wiedze innych. Problem tylko czy potrafi Pan z niej skorzystać, kiedy jest bezinteresownie oferowana. ;-)

Pyta Pan o statutowe interpretacje, więc mając wiedzę o statuicie oraz o funkcjonowaniu gospodarowania podpowiem Panu, że przede wszystkim trzeba unikać znajdowania się z wędką nad wodą "przypadkowo". Trzeba najpierw dobrze przemyśleć dokąd się wybrać, również mając na uwadze to, co jest zapisane w prawie i w statucie. Na ten przykład nie zachęcałbym do wybierania się nad wiodę, którą dzierżawią tacy, co to chcą "tylko łowić", bo wiadomo, że wymietli wszystko do czysta. Jeżeli w statucie jest zapisane, że stowarzyszenie wędkarzy ma na celu organizowanie wędkarstwa, a wędkarze tworzący to stowarzyszenie, jego terenowy oddział, nie oprganizują wędkarstwa, to wiadomo, że nie będzie ono zzorganizowane. Zachęcam do wybrania się nad wodę, na kltórej gospodarują wędkarze zgodnie ze statutem, czyli "tak jak jest napisane", wykorzystujący dostępne mechanizmy gospodarcze i uzyskujący efekty. Zachęcam do zapłacenia im godziwej opłaty za zezwolenie na wędkkowanie, bez chowania się za członkostwo w stowarzyszeniu.
Natomiast termin "rabunkowa eksploatacja" jest opisaniem zjawiska, które polega na czerpaniu z zasobów więcej niż moziwości jego odtwarzania czy racjonalnego wykorzystywania zasobów. To neutralny termin, nie róznicujący między świadomym a nieświadomym uczestniczeniem w tak rabunkowej eksploatacji. Nie dziwię się naturalnej reakcji odrzucania świadomości, że się w czymś takim uczestniczy, bo to nie jest dla nikogo przyjemne. Poczucie "bycia rabusiem", nagle odkryte, budzi sprzeciw. "Jakto, ja jestem rabuisiem? Przeciez to "oni!!!" I w naturalny sposób, ukształtowany kulturowo przez pokolenia podlegania propagandowemu populizmowi szuka się "winnych", których możnaby obarczyć odpowiedzialnością. Tymczasem, wolność jest nierozłaczna z odpowiedzialnością, za siebie i innych. Korzystanie z wolności rodzi zobowiązania. Pokazywanie na innych i mówienie, że "ja nic nie wiem, to oni" jest mocno infantylne.
Otóż już Pan wie. Podobnie jak wiedza Pana koledzy. Teraz pozostaje pole do decydowania. Całkiem spokojnego decydowania, bez agresji, złości, tylko przez liogiczne rozważenie tego, co jest możliwe, dostępne, co warto zrobić, żeby było lepiej. Nie co "oni" mają zrobić, bo bez współdziałania wszystkich żadne działania "onych" nie moga przynieśc efektu.
Mam nadzieję, że możemy te zagadnienia spokojnie, bez agresji i uprzedzeń, omówić.

Pozdrawiam serdecznie

Jerzy Kowalski
 
 
  jaro422

Od: 2009-03-23

Posty: 401

30 lipca 2009 18:21  
dariuszkrystosiak
<br />Nie wiem za wiele o informatyzacji ale podam przykład z innej część świata:
<br />Karta wędkarska jest plastikiem wielkości karty kredytowej a co roku należy wykupić znaczek (hologram) wielkości ok.1cm2 naklejany z tyły karty.Znaczki do nabycia i w sklepach wędkarskich,na stacjach benzynowych
<br />i oczywiście w ministerstwie środowiska.Tyle że oni tam nie mają związku wędkarskiego,nie mają egzaminów,nie mają sportu wędkarskiego w takiej formie i tak rozwiniętego jak u nas.Zawody oczywiście bywają ale kto startuje to za to płaci sam ale najlepsi mają oczywiście sponsorów w postaci firm wędkarskich czy produkujących łodzie.
<br />Kupuje się kartę (plastik) po raz pierwszy to dostaje się regulamin a czy ktoś się go nauczy czy nie to jego problem.Znaczy problem jest jak się nie nauczy i nie przestrzega zapisów.
<br />Odnoszę wrażenie że gdyby koła gospodarowały na konkretnych wodach bez wtrącania się ZO mogłoby być lepiej niż jest chociaż wiem że jest w kołach sporo osób które marzą o karpiach,amurach czy tołpygach i to tak najlepiej łowionych do 2 tygodni od dnia zarybienia.



Tak , tak , za siedmioma górami, za siedmioma rzekami, za siedmioma morzami jest kraina w której ryby wystają z wody, wszyscy znamy te bajki z dzieciństwa,żew gdzies tam jest lepiej niż u nas tylko jakoś nikt nigdy w tych przykładzikach nie pisze do końca że społeczeństwo zamieszkujące te krainy ryb łowionych na wędkę nie zjada a jeśli już to sporadycznie. A u nas trzeba zabrać do domu wszystko co weżmie na haczyk, bo jak wolno 5 kilo to znaczy że całą siate trzeba zabrać i jak ryby biorą to rano znowu trzeba przyjść.
Plastikowa karta mentalności polaczków nie zmieni.
 
 
  Jerzy Kowalski

Od: 2008-11-20

Posty: 444

30 lipca 2009 22:49  
gosc Ja pana popieram, bo również nie czuję się winny temu, że jakieś PZW wymysliło sobie takie a nie inne przepisy, pozwalające na rabunkowy połów.


Pozwolę sobie zauważyć, że nie rozróżnia Pan takich pojęć jak "wina" i "odpowiedzialność". Otóż, tworząc PZW jako jego członek, jest Pan dzierżawcą obwodów rybackich, deklaruje Pan udział w organizowaniu wędkarstwa, więc ma Pan też udział w odpowiedzialności za to, co się dzieje. Również odpowiedzialnością wszystkich członków stowarzyszenia jest to, jakich reprezentantów wybierają do pełnienia ról przywódczych, podejmujących decyzje o przepisach … Jacy członkowie tacy ich przedstawiciele … Jeżeli nie ma Pan świadomości tego, to tym gorzej raczej, niż "lepiej".... ;-)))))))


gosc Również nie poczuwam się do obowiązku pracy, bo nie my wymyslilismy to stowarzyszenie, lecz kto inny, a panowie O. i K. wmawiają nam że mamy jakieś obowiązki pracy, udzielania się, że kto nie jest działaczem PZW ten nie powinien mieć możliwości wędkowania albo płacić - horrendalne stawki.


Pewnie, że nie wymyślił Pan stowarzyszenia. :-) Stowarzyszenia wymyślili mądrzy ludzie dawno, dawno temu. Ale przystępując do strowarzyszenia, zadeklarował Pan, że identyfikuje się z jego celami działania, że respektuje Pan statut.
Deklarując udział w stowarzyszeniu zadeklarował Pan też udział w przedsięwzięciu, którego działalność jest oparta na "pracy społecznej członków". Skoro taką deklarację Pan złożył, a nie poczuwa się Pan do jej wypełnienia, to też raczej gorzej świadczy.... ;-)))
Członek PZW ma uprawnienia do wędkowania dlatego, że zadeklarował udział w organizowaniu wędkarstwa. Konsekwencja w wypełnianiu własnych decyzji i deklaracji jest tymk, co okresłą się jako osobistą integralność osoby, zaś dysocjacja wewnątrz jednej osoby jest przypadłością dość "schizofreniczną" ... ;-)))) Nigdzie nie znajdzie Pan tego "wmawiania", które Pan sugeruje, jakoby ktoś niebędący działaczem PZW miał nie mieć możliwości wędkowania. Nawet zachęcam do tego, żeby ktoś, kto nie chce organizować wędkarstwa, pozostał przy swoim zamiłowaniu do "tylko łowienia", ale wtedy musi liczyć się z tym, że występując o zezwolenie na wędkowanie będzie musiał zapłacić za nie tyle, ile sobie zażyczy użytkownik rybacki wody. Określenie "horrendalne" jest subiektywnym określeniem. Wie Pan, że są rzeki w Szkoci, na których dzień łowienia łososi na krótkim odcinku kosztuje ponad tysiąc funtów? Chce Pan rynku, to tak wygląda rynkowe ustalanie cen. Według atrakcyjności i dostępności zasobów. Jeżeli zasobów jest mało, a chętnych dużo, to cena idzie w górę, nieprawdaż? Nieważne, czy "towar" ma jakąkolwiek "wartość", czy nie. Można za bawełniany T-shirt zapłacić pięć złotych, ale można i pięćset.... Kwestia wyboru ... a ten drugi nie będzie sto razy lepszy od tego pierwszego, tylko 450 zł w jego cenie "kosztuje" samo "pożądanie" ...

Chyba naturalnym jest, że jeżeli nie chce się zorganizować czegoś samemu to trzeba za to zapłacić.... Z tym się chyba Pan zgodzi, mimo uprzedzeń ... ;-))))))))))

gosc Oni ewidentnie proponują, zeby obecni działacze lub przyszli, mieli wedkowanie za darmo za to że są działaczami, a reszta płaciła dużo więcej za to samo nic nie robienie.


Czyżby lepsze było powszechne wędkowanie "za darmo" dla wszystkich za "nicnierobienie" .... W żadnej wypowiedzi nie popieram "nicnierobienia" przez kogokolwiek, a wręcz przeciwnie - wskazuje na konieczność osiągania efektów, na ich mierzenie, na analizowanie wyników działania, żeby unikać pogłębiania rabunkowej eksploatacji zasobów oraz pokazuję gdzie są osiągane i w jaki sposób… w czym uczestniczę. Zachęcam do bardziej uważnego czytania, bez uprzedzeń...

gosc Jak mówi przysłowie - punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Tylko że my piszemy, prosimy - a oni działają w złej wierze i nic nie robią, nic nie zmieniają.


To bardzo mądre przysłowie. Problem w tym, że jak człowiek zasiądzie na tyłku i nic nie robi, to wokół rozpościera się dziadostwo. A dziada proszalnego nikt nie słucha. Najwyżej poratuje jałmużną. Dlatego zachęcam do dołączenia do tych, którzy podejmują wiele ciekawych i skutecznych przedsięwzięć, zastępując skutecznie tych, którzy nie robią nic, uzyskują wpływ na podejmowanie decyzji. Pozostając na pozycji proszącego podtrzymuje się tylko ten zastarzały układ, który nie ma bodźca do zmiany. Stowarzyszenie i uczestniczenie w nim stwarza warunki do rzeczywistego wpływania na decyzje, we współpracy z innymi, podobnie myślącymi. Na tym polega samorządność i wolność zrzeszania sie. Właśnie na przełamaniu tej bezradności proszenia o decyzje innych. Zachęcam do udziału w takim, skutecznym działaniu. Bez aktywności jednych utrwala sie bierność innych. Nic tak dobrze nie wpływa na podejmowanie aktywności, jak "gorący oddech konkurentów na karku" ... bez aktywności chcących zastąpić "zasiedziałych" będą sobie siedzieli zawsze .... siedzicie sobie tak pospołu, to i efekty widać ...

cdn ...
 
 
  Jerzy Kowalski

Od: 2008-11-20

Posty: 444

30 lipca 2009 22:51  
gosc Tyle samo pracy kosztuje ogłoszenie lepszego regulaminu co gorszego. Więcej pracy kosztuje współpraca z Policją i SSR niż powołanie firmy ochroniarskiej.


Czyżby wierzył Pan w sprawczą siłę przepisu? W stosowanie się do niego tych, którzy mają to głęboko w nosie? Mają gdzieś własne deklaracje i decyzje, a cóż mówić o decyzjach innych? Tęskno panu do totalitarnej zwierzchności? Do policyjnego porządku? To nie działa. I jest bardzo kosztowne. Zdaje Pan sobie sprawę, mam nadzieję, z tego, że skuteczny przepis wymaga jego dobrowolnego stosowania przez zdecydowaną większość tych, których dotyczy, czyli musi być przez nich przyjęty za słuszny. Inaczej nie działa.
Próbował Pan liczyć ile kosztuje "powołanie firmy ochroniarskiej" i co z tego wynika? I jakie to niby uprawnienia miałaby taka "firma ochroniarska" nad wodami? Potrafi Pan wskazać jakieś przesłanki do takiego twierdzenia?
Współpraca z policją i z PSR wymaga pracy, ale cóż jej nie wymaga. Chodzi przecież o efekt, nieprawdaż?

Pozdrawiam serdecznie

Jerzy Kowalski
 
 
  tomasz_p

Od: 2009-02-02

Posty: 173

30 lipca 2009 23:26  
Kowalski Jerzy[<br />Próbował Pan liczyć ile kosztuje "powołanie firmy ochroniarskiej" i co z tego wynika? I jakie to niby uprawnienia miałaby taka "firma ochroniarska" nad wodami? Potrafi Pan wskazać jakieś przesłanki do takiego twierdzenia


Ja liczyłem kilka lat temu. Dlatego teraz pomnożę ten wynik dwukrotnie, bo koszty rosną. Teraz za stówę od łebka, można utrzymać około 800 etatowych umundurowanych wyposazonych strażników wód.
Stówa. 10-12 paczek papierosów (jedna paczka miesięcznie mniej). 30 piw. 7 godzin pracy zawodowej. 150m dobrej plecionki. Kiepski sznur muchowy. Benzyna na 300km jazdy samochodem (czyli jeden bezproduktywny wyjazd na ryby). 5kg puszek alumieniowych po piwie (to dla tych co mówią że ich nie stać)

Nie mów mi że 100zł to dużo na kieszeń wędkarza - hobbysty. Tylko władzom PZW pewnie zależy, by kontroli nie było.

Nie ma problemu prac społecznych, problemu braku pieniędzy, problemu z pracownikami (o ile ktoś zgadza się godnie płacić za pracę). Problem jest jedynie we władzach PZW.
Jesli mi zagwarantujesz, że jak zapłacę nie 150 a 500zł rocznie to połowię dużo fajnych ryb, że wszystko zrobisz jak należy, a ja nic nie będę musiał robić tylko zapłącić i raz do roku cię wybrać, to ci tą kasę zapłacę.
Chciałbym tylko mieć mozliwość rozliczyć cię z efektów i w razie wpadki, zwindykować osobisty majątek i odzyskać wcześniej wpłacone pieniądze.

Płaciłem za wszystko. Za połów ze środków pływających: gdzie są te łódki do wypożyczenia, czemu jak są to nie ma silnika do wypożyczenia? Czemu muszę własną kotwicę przywieźć? Przecież płaciłem ile się należało.
Zapłaciłem za prace społeczne ekwiwalent - 29 lat płacenia. Czemu przy przystani są smieci niepozbierane, a nie ma nawet kosza na smieci?

Czy ktoś żądał większych pieniędzy? Kiedykolwiek? Czy władze PZW zmieniły status organizacji na OPP, żebym mógł wpłacić tą stówę czy dwie wie więcej na np. restytucję łososia, pstrąga, renaturyzację jakiejś rzeki, odbudowę populacji ryb w Wiśle itd?

Dobry jest temat wątku. Zła działalność - zła wola, zły fundament tego wszystkiego.

Bardzo humorystycznie traktuję twoje nawoływania. To jest tak samo, jakbyś zastał złodzieja w domu z workiem twoich kosztowności na plecach i zamiast go walnąć w łeb bejsbolem, powiedziałbyś : "proszę nie kraść, bo to bardzo aspołeczna postawa"
:)
 
 
  Jerzy Kowalski

Od: 2008-11-20

Posty: 444

31 lipca 2009 00:28  
tomasz_p Ja liczyłem kilka lat temu. Dlatego teraz pomnożę ten wynik dwukrotnie, bo koszty rosną. Teraz za stówę od łebka, można utrzymać około 800 etatowych umundurowanych wyposazonych strażników wód.


Wiem, że liczyłeś, pamiętam, bo sam cie do tego namówiłem, a wyliczając potwierdziłeś moje wcześniejsze szacunki. Policz też ilu takich strażników trzeba by zatrudnić do SKUTECZNEJ ochrony 220 000 ha obwodów rybackich, uwzględniając zmiany, urlopy, wielkość patroli, a także małą skłonność tych "uciśnionych wędkarzy" do stosowania się do regulacji. Uwzględnij też, że regulacje musiałyby być zupełnie inne, redukujące dramatycznie poziom rabunkowej eksploatacji, a przecież wszyscy twierdzą, że "nalezy się".... Ile takich "stów od łebka" trzeba by pobrać? Ile kosztowałaby cała struktura "ponad" tymi strażnikami, bo samo zatrudnienie podstawowych pracowników to tylko część przedsięwzięcia.
Oraz rozważ to, kto miałby podjąć decyzję o takim pobieraniu "stów od łebka", skoro ci, którzy niby "wiedzą lepiej" zostawiają decydowanie tym, którym przypisują już nie nieudolność, ale zła wolę... ;-)


tomasz_p Nie ma problemu prac społecznych, problemu braku pieniędzy, problemu z pracownikami (o ile ktoś zgadza się godnie płacić za pracę). Problem jest jedynie we władzach PZW.


Powołaj lepsze władze, to i problem zniknie. :-))))))) Jesteś przecież tym PZW, to od Ciebie zalezy jakie te władze są ...

tomasz_p Jesli mi zagwarantujesz, że jak zapłacę nie 150 a 500zł rocznie to połowię dużo fajnych ryb, że wszystko zrobisz jak należy, a ja nic nie będę musiał robić tylko zapłącić i raz do roku cię wybrać, to ci tą kasę zapłacę.
Chciałbym tylko mieć mozliwość rozliczyć cię z efektów i w razie wpadki, zwindykować osobisty majątek i odzyskać wcześniej wpłacone pieniądze.


Jeśli miałbym Ci cokolwiek "gwarantować", bez Twojej współpracy, Twojego udziału, to nie proponowałbym wspólnego decydowania tylko założyłbym firmę, której zapłaciłbyś 500 zł nie za rok, ale za pięć dni łowienia, z czego 100 zł zostałoby w mojej kieszeni "na czysto" ... ;-) 500 zł na rok to możesz zrzucić do współnej kasy na współne prowadzenie gospodarki w dzierżawionych obwodach rybackich, a do tego społecznie, bez wynagrodzenia, załatwiać rózne sprawy gospodarcze, zorganizowanie strażników, na czym się pewnie znasz, uczestniczyć w podejmowaniu decyzji, wraz z innymi, a wtedy może wystarczyłoby tylko tyle pieniędzy.

tomasz_p Płaciłem za wszystko. Za połów ze środków pływających: gdzie są te łódki do wypożyczenia, czemu jak są to nie ma silnika do wypożyczenia? Czemu muszę własną kotwicę przywieźć? Przecież płaciłem ile się należało.


Skoro płaciłeś za coś, to za to, co było do "kupienia". Pewnie nie było w pakiecie silnika ani kotwicy., Trzeba było wcześniej sprawdzić. ;-))) Takie "drobne przedmioty" wyjątkowo łatwo "dostają nóg". ;-))) Żyjemy w takim kraju, gdzie ryzyko strat jest zbyt duże... ;-)))

cdn...
 
 
  Jerzy Kowalski

Od: 2008-11-20

Posty: 444

31 lipca 2009 00:29  
tomasz_p Zapłaciłem za prace społeczne ekwiwalent - 29 lat płacenia. Czemu przy przystani są smieci niepozbierane, a nie ma nawet kosza na smieci?

Czy ktoś żądał większych pieniędzy? Kiedykolwiek? Czy władze PZW zmieniły status organizacji na OPP, żebym mógł wpłacić tą stówę czy dwie wie więcej na np. restytucję łososia, pstrąga, renaturyzację jakiejś rzeki, odbudowę populacji ryb w Wiśle itd?


Przestań z tym "ekwiwalentem". Ileż go zapłaciłeś? Jak wysoki "ekwiwalent" uchwaliliście w tym gliwickim kole? 20 zł na rok? Może 10? Ilu ludzi mozna za to zatrudnić? Jednego człowieka na godzinę? I to do najnprostszych, niewykwalifikowanych prac. A w stowarzyszeniu działalność wymaga fachowej pracy członków, zeby był jakiś efekt. I Czy to rzeczywiście "ekwiwalent" czy wpłata "na potrzeby koła"?
A kto miał "żadać większych pieniędzy"? Czy wywarłeś jakiś wpływ na to, żeby nakłady byhły adekwatne do kosztów funkcjonowania? "Władze" podejmują takie decyzje jakich oczekują ich wpływowi członkowie, którzy je powołują i których pomysły są przekładane na decyzje. Przestań wciąż o tych "władzach"... Czy ty wciążm trwasz w PRL-u, w totalitarnym systemie, gdzie tylko indywidyualne poczynania dawały rodzaj "niezalezności"? Czy bezmyślne poddawanie się cudzym decyzjom ma być ideałem? Nie chwal tak bardzo tego systemu .... ;-))))

tomasz_pDobry jest temat wątku. Zła działalność - zła wola, zły fundament tego wszystkiego.
Bardzo humorystycznie traktuję twoje nawoływania. To jest tak samo, jakbyś zastał złodzieja w domu z workiem twoich kosztowności na plecach i zamiast go walnąć w łeb bejsbolem, powiedziałbyś : "proszę nie kraść, bo to bardzo aspołeczna postawa" :)


Fundamentem "tego wszystkiego" są ludzie, przywyczajeni do stereotypów "władzy i społeczeństwa", którzy nie chcą niczego zmieniać, mimo warunków do wprowadzania zmian.
Te "nawoływania" prowadzą do samodzielności wielu środowisk wędkarzy. Pod warunkiem przeprowadzenia zmian "do końca", samorządnie, a nie indywidualnie. Są traktowane poważnie, natomiast humorystyczne są populistyczne dywagacje na temat żalów i frustracji. Jeżlei miałbym kogoś "walić w łeb bejsbolem" to na równi Ciebie jak tych, których zdajesz się wskazywać... Natomiast przejmowanie decydowania i odpowiedzialności nie ma niczego wspólnego z wskazywaniem "aspołecznej postawy"... Między bezsilną agresją i werbalnym "waleniem bejsbolem" a uległością ofiary jest cała gama cywilizowanych zachowań, które podejmują rozsądni ludzie. Gdybyś tak rzeczywiście "walił tym bejsbolem", a nie tylko gadał o tym, to wyglądałoby to nieco mniej operetkowo ... ;-))))))

Pozdrawiam serdecznie

Jerzy Kowalski
 
 
  jaro422

Od: 2009-03-23

Posty: 401

31 lipca 2009 06:23  
piotr_okrasado wielkich działaczy i znawców wszelkich przepisów obowiązujących w PZW.Mam pytanie, co ma robić wędkarz znajjdujący się przypadkiem nad wodą , posiadający odpowiednie opłaty które wniósł do skarbonki tak zaszczytnego stowarzyszenia jakim jest PZW.Może są jakieś mądre przepisy znane tylko najmądrzejym działaczom w PZW.Szanowni działacze doradzcie tym niechcianym rabusiom zwanym dalej wędkarzem co ma robić nad wodą z kijem w ręku.Jeżeli jesteście tacy mądrzy i na wszystko odpowiecie ze statutem i przepisami w ręku doradzcie tym bezradnym wędkarzom co mają czynić aby nie zwariować z nudów za które zapłacili.
 
 
  jaro422

Od: 2009-03-23

Posty: 401

31 lipca 2009 06:27  
piotr_okrasado wielkich działaczy i znawców wszelkich przepisów obowiązujących w PZW.Mam pytanie, co ma robić wędkarz znajjdujący się przypadkiem nad wodą , posiadający odpowiednie opłaty które wniósł do skarbonki tak zaszczytnego stowarzyszenia jakim jest PZW.Może są jakieś mądre przepisy znane tylko najmądrzejym działaczom w PZW.Szanowni działacze doradzcie tym niechcianym rabusiom zwanym dalej wędkarzem co ma robić nad wodą z kijem w ręku.Jeżeli jesteście tacy mądrzy i na wszystko odpowiecie ze statutem i przepisami w ręku doradzcie tym bezradnym wędkarzom co mają czynić aby nie zwariować z nudów za które zapłacili.



Zawsze można przestać płacić, przecież przynależność do PZW nie jest obowiązkowa. Można wybrać alternatywne zbiorniki komercyjne na których nudzić się nie można i z użytkowania których klienci są zadowoleni.
 
 
  azet

Od: 2009-03-19

Posty: 3

31 lipca 2009 07:44  
Kustusz - rzecz. prasowy ZG PZW Antoniczytam takie niby doniesienia co jakiś czas i pusty śmiech mnie ogarnia, bo sam także wędkuję na tych Mazurach i nieraz widziałem, gdy chwilę po głośno wyrażonym komentarzu o złej gospodarce PZW łowiono rekordowe sztuki. Po prostu trzeba najpierw siąść, porządnie zanęcić, dobrze wędkować i jeśli nie ma wyników to się zastanowić dlaczego, a nie nadawać na PZW. Znam takich, którzy od lat jeżdżą na Nidzkie i nie chcą zamienić tego jeziora na żadne inne, bo takie tam uzyskują wyniki, ale oni znają to jezioro, jak własną kieszeń. Po prostu wędkują, a nie słuchają plotek rozgoryczonych wczasowiczów, którym każdy rybak to wróg, skoro sami niczego nie potrafią złowić. Polecam także materiał o wynikach, jakie uzyskał kol. z Przemyśla na jez. Brajnickim.
<br /> Pamiętajmy przy tym, że jez. Nidzkie, jak i każde inne ma swoich właścicieli, a jest nim Skarb Panstwa, który sprawuje systematyczne kontrole nad gospodarką wykonywana przez dzierżawców, w tym przypadku Gospodarstwem Rybackim PZW w Suwałkach. Jest więc problem, to proponuję wysłać tam udokumentowane doniesienie, a nie upowszechniać niby komentarzy, niby plotek, niby opinii. Tak nie przystoi miedzy kolegami wędkarzami.
 
 
  azet

Od: 2009-03-19

Posty: 3

31 lipca 2009 08:04  
Wiem cos tam o rzecznikowaniu i uwazam, że pana odpowiedź dyskwalifikuje pana na tym stanowisku. Który rzecznik (może tylko Kownacki...) obraża tych, którzy pisza krytycznie o jego firmie? Ale skoro ogarnia pana pusty śmiech na krytykę PZW to i mnie ogrnął pusty smiech jak poczytałem instrukcje o tym jak mam łowić ryby. Robimy to od 18 lat najczęściej w Nidzkim i wiemy wszystko o zwyczajach ryb i łowieniu. I mamy 1000 razy większe prawo do napisania tego co jest, a raczej - nie ma w tym jeziorze niż pan - porzypadkowy wczasowicz.. Nie nteresuja nas tez plotki wczasowiczów, którzy moczą wędki z hałaśliwych pomostów. Dziękuję tez za informację, że PZW (pana ustami ) UMYWA ręce od afer w polskich jeziorach i odsyła nas do Suwałk z pełna dokumentacją! Niech pan przeczyta jeszcze raz nasz mail. Kanty z udawanym zarybianiem, a potem "lewym" sprzedawaniem narybku przez gospodarstwa rybackie sa w całej Polsce! A od łapania oszustów jest prokurator i WASZE komisje. Bez tego rybacy nadal będa latem i zimą GRABIĆ dzierżawione "na chwilę" jeziora bo nie interesuje ich to co będzie za kilka lat. Skoro jednak ceni pan sobie wybiórcze czytanie skarg i spychologię w imieniu PZW to informuję, ze rozpoczynamy kampanię w Sejmie, Ministerstwach, NIK, itd w opisanych sprawach gdzie - m.in. cytując pana odpowiedź -PZW nie zostanie przedstawione w korzystnym świetle. AZET
PS. Zbieramy też opinie członków władz PZW. Wiele z nich jest zbieżnych z nasza wiedzą.
 
 
  WEDKARZ WEDKARSKI

Od: 2009-06-19

Posty: 153

31 lipca 2009 11:04  
azetSkoro jednak ceni pan sobie wybiórcze czytanie skarg i spychologię w imieniu PZW to informuję, ze rozpoczynamy kampanię w Sejmie, Ministerstwach, NIK, itd w opisanych sprawach gdzie - m.in. cytując pana odpowiedź -PZW nie zostanie przedstawione w korzystnym świetle. AZET
<br />PS. Zbieramy też opinie członków władz PZW. Wiele z nich jest zbieżnych z nasza wiedzą.


Brawo! Nareszcie pierwszy odważny! Trzymam kciuki. Gdybym mógł inaczej jakoś pomóc ...
 
 
  Marcin Tobisiak

Od: 2009-05-27

Posty: 69

31 lipca 2009 11:57  
Tak,tylko gdyby może koła opiekowały się konkretną wodą a Okręg PZW miałby mniejszy wpływ na decyzję co wpuszczać byłoby korzystniej?
Jedynie tak sobie gdybam:
Koło bierze pod opiekę jezioro np.100ha,do tego co tam żyje w porozumieniu z ichtiologiem dopuszcza ileś tam ryb atrakcyjnych wędkarsko (i nie mam tu na myśli karpia) i nazwijmy to tworzy łowisko specjalne z opłatą np. 10 czy 15pln za 1 dzień;40 za 3 dni a np.70 za tydzień czy 500 za rok, wprowadza OBOWIĄZKOWE REJESTRY,ogranicza limity,wprowadza wymiary widełkowe dla niektórych gatunków to jakby to wyglądało?
W/g mnie jeśli byłyby wyniki wędkarze ustawiali by się w kolejce (sam bym stanął) ale w takim wypadku chyba byłaby potrzeba limitowania zezwoleń bo pójście na żywioł skoniczyłoby się totalnym wyrybieniem.
Chyba zresztą na spec-Sanie są jakieś limity licencji?Na podstawie rejestrów (o ile ktoś by je analizował) należałoby dorybić i po roku czy dwóch byłoby wiadomo czy ten kierunek ma rację bytu.
Znajomy był 3 czy 4x w tym roku na "El Dorado" za Żelechowem,jest tam oczywiście drożej niż podałem wyżej
ale połowił linów,szczupaków,trafił 2 niebrzydkie sandacze a ostatnio był na noc i we dwóch złowili 3 sumy z czego największy miał ponad 30kg a karpie były przyłowem.I na noc było kilku wędkarzy a w dzień naprawdę sporo osób.Zresztą PZW ma przecież takie łowisko w Halinowie (tyle że brzydsze i mniejsze) i w weekend tam są tłumy.Może ktoś powinien w PZW zastanowić się czy nie jest to właściwa droga zamiast tego co jest?




mowa o "rejestrze połowu ryb".Nie dawno miałem zaszczyt gościć u skarbnika koła nr 41 w Pyrzycach.Co zwróciło moją uwagę.Otóż prawie każdy wykupujący tam składkę wędkarz,powtarzam prawie KAŻDY oddawał rejestr ryb pusty,nikt nic rzekomo nie złowił.Jak przestrzegane są przepisy PZW???? Może ktoś z zarządu głównego zainteresuje się tą sytuacją, bo z tego co się orientuje to te koło ma około tysiąca członków.Myślę że sporo jak na taką mieścinę.Mało tego, to większość tych wędkarzy jest osobami bezrobotnymi,emerytami i rencistami.Takich nad wodą widać często.Ciekawe siedzą 300 dni w roku i nic nie łowią.ciekawe.Następny przykład totalnego braku kontroli PZW nad kołami.Aż żal :(
 
 
  tomaszokret

Od: 2009-02-03

Posty: 447

31 lipca 2009 12:56  
Do MARCIN TOBISIAK: Rejestry są ważne i potrzebne. Wypełnianie ich nie sprawia wiele kłopotu. Czemu więc obarcza pan winą "górę" za to, co się dzieje "na dole"? Jedynie kontrola na łowisku może zmotywować opornych do wypełniania prostego druczka - na co pan liczy, że jak ZG wyda odezwę, to naród posłucha? :-P Można człowiekowi udowodnić, że nie był na rybach?

Natomiast jestem pełen obaw, czy pozwolenie kołom na pełną swobodę zarybiań nie spowoduje zepsucia wielu łowisk. Znam niestety takie zbiorniki, gdzie "przed PZW" było ciekawie, a gdy wodę w opiekę dostały koła zniszczono wszystko, co ciekawe się w tych wodach kryło...
Proszę nie zapominać, że dla większości wędkarzy nadal najatrakcyjniejszą rybą jest karp. A wpływ na to, czym się zarybi pozostanie w rękach owej większości...
Co nie zmienia faktu, że są oczywiście koła, które na swojej wodzie robią świetną robotę! Proszę zwrócić wszak uwagę, że robią to zwykle w porozumieniu z Okręgiem, a nie metodą "partyzancką" :-P
 
 
  Jerzy Kowalski

Od: 2008-11-20

Posty: 444

31 lipca 2009 17:06  
tomaszokret Co nie zmienia faktu, że są oczywiście koła, które na swojej wodzie robią świetną robotę! Proszę zwrócić wszak uwagę, że robią to zwykle w porozumieniu z Okręgiem, a nie metodą "partyzancką" :-P


Jeżlei ktoś się opdrobinę zastanowi, to zauważy, że w kołach jest wykonywana działaność okręgu, a okręg to nic innego jak współdziałające ze sobą koła. Zarząd okręgu to są przedstawiciele kół i nie ma tam nikogo innego poza tą grupką ludzi, którzy od czasu do czasu zbierają się, żeby podejmować decyzje.
Zachęcam do zajrzenia tutaj , gdzie można przeczytać o MOŻLIWOŚCIACH jakie ma koło, z których pewnie mało które korzysta. Łacznie z rejhestracją gospodarczą, z zatrudnianiem ludzi, prowadzeniem gospodarki i zarabianiem pieniędzy, oczywiście we współpracy z innymi kołami w ramach okręgu, w realizowaniu wspólnego planu.
To jest trudne do zrealizowania, kiedy klazdy patrzy na czubek swojego nosa, niezdolny do wxpółpracy z innymi, podejrzliwy, obawiający się, ze wszyscy chcą go oszukać ... ;-)))

Pozdrawiam serdecznie

Jerzy Kowalski
 
 
  Marcin Tobisiak

Od: 2009-05-27

Posty: 69

01 sierpnia 2009 14:39  
tomaszokretDo MARCIN TOBISIAK: Rejestry są ważne i potrzebne. Wypełnianie ich nie sprawia wiele kłopotu. Czemu więc obarcza pan winą "górę" za to, co się dzieje "na dole"? Jedynie kontrola na łowisku może zmotywować opornych do wypełniania prostego druczka - na co pan liczy, że jak ZG wyda odezwę, to naród posłucha? :-P Można człowiekowi udowodnić, że nie był na rybach?
<br />
<br />Natomiast jestem pełen obaw, czy pozwolenie kołom na pełną swobodę zarybiań nie spowoduje zepsucia wielu łowisk. Znam niestety takie zbiorniki, gdzie "przed PZW" było ciekawie, a gdy wodę w opiekę dostały koła zniszczono wszystko, co ciekawe się w tych wodach kryło...
<br />Proszę nie zapominać, że dla większości wędkarzy nadal najatrakcyjniejszą rybą jest karp. A wpływ na to, czym się zarybi pozostanie w rękach owej większości...
<br />Co nie zmienia faktu, że są oczywiście koła, które na swojej wodzie robią świetną robotę! Proszę zwrócić wszak uwagę, że robią to zwykle w porozumieniu z Okręgiem, a nie metodą "partyzancką" :-P





ale jakie zamierzenia zakłada "rejestr połowu ryb" wiadomo.Tylko z tych założeń nic nie wynika,gdyż brak jakiejkolwiek kontroli nad tym obowiązkiem.Więc po co rejestr? Panie Tomaszu w ciągu tych dwóch godzin spędzonych w tym kole na około 60 -70 wędkarzy jeden lub dwóch miał w rejestrze odnotowane dane połowu.Więc co dzieje się w całej organizacji? na 100% wędkarzy, 30% wpisuje połowy? śmieszne.
 
 
  Dariusz Dylewski

Od: 2007-11-14

Posty: 87

02 sierpnia 2009 19:59  
Kościołowski Dariusz A co w zamian za PZW? Może powstać coś jeszcze gorszego. Jaka miałaby być przyszłość wód? Kto by był gospodarzem?


A ja do tego postu dam przykład. Porozmawiajcie z wędkarzami z Łomży jak jest u nich na Narwi.
Odcinek łomżyńskiej Narwi od ujścia Szkwy do ujścia Biebrzy wraz z dopływami ma we władaniu od 4 lat GRŁ, prywatna firma. Do tego mają jeszcze sporo jezior na mazurach i 3 (słownie TRZECH) strażników i po tych 4 latach w wodzie zostały same żaby. Takiego chcecie gospodarza na swoich wodach. Najpierw trzeba wprowadzić odpowiednie kryteria dla przystępujących do przetargów i powołać odpowiednią komórkę do późniejszej kontroli dzierżawców. Bez tego nadal będzie tak samo jak jest teraz.
 
 
  tomasz_p

Od: 2009-02-02

Posty: 173

02 sierpnia 2009 22:18  
Dylewski DariuszOdcinek łomżyńskiej Narwi od ujścia Szkwy do ujścia Biebrzy wraz z dopływami ma we władaniu od 4 lat GRŁ, prywatna firma. Do tego mają jeszcze sporo jezior na mazurach i 3 (słownie TRZECH) strażników i po tych 4 latach w wodzie zostały same żaby. Takiego chcecie gospodarza na swoich wodach. Najpierw trzeba wprowadzić odpowiednie kryteria dla przystępujących do przetargów i powołać odpowiednią komórkę do późniejszej kontroli dzierżawców. Bez tego nadal będzie tak samo jak jest teraz.


PZW nie ma nawet tylu strazników na podobnie tyle wody. W rzekach co ma we wladaniu PZW niby są ryby? Zapraszam na Odrę, Wartę, Wisłę od Goczałkowic do Krakowa, a koledzy z innych stron kraju też by ci pokazali co to jest bezrybie "made in PZW". Też nie ma, a z żabami też cieniutko. Ten gospodarz nie jest gorszy, tylko tak samo naiwny. Wędkarze wyłowili im ryby a ty soś sugerujesz o kłusownictwie - mięsiarstwo to 90% problemu, kłusownictwo może 10%. Takie są proporcje bliższe prawdy.
Jakbym miał wybierać miedzy bezrybiem GRŁ a PZW to i tak wybrałbym GRŁ, żeby mi nikt nie kazał się jeszcze prócz łowienia bawić w działalność :)
 
 
  jaro422

Od: 2009-03-23

Posty: 401

03 sierpnia 2009 09:41  
E tam, gderanie starego tetryka, to że ryby w rzekach są pokazała niedawno katastrofa ekologiczna.
Na Odrze też nie jest żle, sam na niej łowię, faktem jest że są dni kiedy sygnalizator nawet nie drgnie ale zraz żeby bezrybie ?
 
 
  Marcin Tobisiak

Od: 2009-05-27

Posty: 69

03 sierpnia 2009 12:27  
Dylewski Dariusz
Kościołowski Dariusz A co w zamian za PZW? Może powstać coś jeszcze gorszego. Jaka miałaby być przyszłość wód? Kto by był gospodarzem?

<br />
<br />A ja do tego postu dam przykład. Porozmawiajcie z wędkarzami z Łomży jak jest u nich na Narwi.
<br />Odcinek łomżyńskiej Narwi od ujścia Szkwy do ujścia Biebrzy wraz z dopływami ma we władaniu od 4 lat GRŁ, prywatna firma. Do tego mają jeszcze sporo jezior na mazurach i 3 (słownie TRZECH) strażników i po tych 4 latach w wodzie zostały same żaby. Takiego chcecie gospodarza na swoich wodach. Najpierw trzeba wprowadzić odpowiednie kryteria dla przystępujących do przetargów i powołać odpowiednią komórkę do późniejszej kontroli dzierżawców. Bez tego nadal będzie tak samo jak jest teraz.




tak oczywiście, trzeba byłoby wprowadzić odpowiednie przepisy i ustawy.bez tego ani rusz.A ja myślę że ministerstwo ochrony środowiska byłoby najbardziej odpowiednią instytucja.Oczywiście powinno się tam otworzyć dodatkową komórkę. Już wcześniej pisałem że ,są na to pieniądze unijne.Piszę projekty dla zasobów pomocowych i często trafiam na konkursy dotyczące ochrony środowiska.A wędkarstwo to chyba hobby związane ze środowiskiem.Z resztą co tutaj dużo mówić.Lepiej siedzieć i brać pieniądze,niż popracować trochę główką i ręką.Może nie każdy umie???
 
 
  jaro422

Od: 2009-03-23

Posty: 401

03 sierpnia 2009 12:32  
Do teletubisia

"Piszę projekty dla zasobów pomocowych i często trafiam na konkursy dotyczące ochrony środowiska.A wędkarstwo to chyba hobby związane ze środowiskiem"


Czytałm o tym już kilka razy na tym i innych forum wędkarskich.
Wsiowa samochwała.
 
 
  WEDKARZ WEDKARSKI

Od: 2009-06-19

Posty: 153

03 sierpnia 2009 16:33  
jaro422Do teletubisia
<br />
<br />"Piszę projekty dla zasobów pomocowych i często trafiam na konkursy dotyczące ochrony środowiska.A wędkarstwo to chyba hobby związane ze środowiskiem"
<br />
<br />
<br />Czytałm o tym już kilka razy na tym i innych forum wędkarskich.
<br />Wsiowa samochwała.


tiaaaa, dla wielu to, że ktoś coś umie jest solą w oku i od razu wypominki o skromności.
Być w czymś dobrym, mieć coś dobrego czy drogiego, być człowiekiem sukcesu - to w/g wielu wstyd. W/g ciebie też?
 
 
  jaro422

Od: 2009-03-23

Posty: 401

03 sierpnia 2009 16:47  
Można udawać mądrego pisząc :" wprowadzić odpowiednie ustawy , przepisy",
tylko to zwykłe lanie wody , taka wypowiedż nic nie wnosi a podpieranie jej faktem że się powiela za pieniądze odpowiednie schematy też nic sensownego nie daje, takie gadanie dla gadania. Jałowy głos.
 
 
  tomasz_p

Od: 2009-02-02

Posty: 173

03 sierpnia 2009 18:30  
jaro422Można udawać mądrego pisząc :" wprowadzić odpowiednie ustawy , przepisy",
<br />tylko to zwykłe lanie wody , taka wypowiedż nic nie wnosi a podpieranie jej faktem że się powiela za pieniądze odpowiednie schematy też nic sensownego nie daje, takie gadanie dla gadania. Jałowy głos.


No chyba nie wierzysz w siłę sprawczą pisania na forum dyskusyjnym. Forum jest od gadania przecież :)

Również nie lubię gadania typu "trzeba by" - bo to jest jakby nahalne wskazywanie paluchem na mnie że niby coś mam zrobić :)))), raczej stosuję "najlepiej by było gdyby" :)))) - to typowa teoria bez nahalności
 
 
  Marcin Tobisiak

Od: 2009-05-27

Posty: 69

04 sierpnia 2009 21:09  
do JARO




człowieku Ty chyba jesteś tak odporny na wiedzę i myślenie że nie kumasz.My wędkarze płacimy za to, żebyśmy mogli pojechać nad wodę połowić i złowić ale coś jeszcze prócz żaby.Gdybym chciał coś robić zatrudniłbym się w PZW.Ale nie mam na to czasu.Piszesz jakieś bzdury!!!
To co piszesz to jak wykupienie biletu autobusowego w PKS i zorganizowanie sobie samemu podróży stopem lub rowerem do miejsca podróży.Nie, nie ma sensu pisanie na tym forum.To jak Syzyfowa praca lub jak grochem o ścianę :D
 
 
  jaro422

Od: 2009-03-23

Posty: 401

04 sierpnia 2009 21:40  
Tobisiak Marcindo JARO
<br />
<br />
<br />
<br />
<br />.My wędkarze płacimy za to, żebyśmy mogli pojechać nad wodę połowić i złowić ale coś jeszcze prócz żaby.




Zarówno Pan, jak i ja, jak i inni wędkarze płacimy za możliwość wędkowania na wodach PZW a nie "za to, żebyśmy mogli pojechać nad wodę połowić i złowić ale coś jeszcze prócz żaby."
Dopiero jak pojmie Pan tę subtelną różnice będzie Pan gotów do przeprowadzania zmian.
 
 
  WEDKARZ WEDKARSKI

Od: 2009-06-19

Posty: 153

05 sierpnia 2009 11:14  
jaro422[Zarówno Pan, jak i ja, jak i inni wędkarze płacimy za możliwość wędkowania na wodach PZW a nie "za to, żebyśmy mogli pojechać nad wodę połowić i złowić ale coś jeszcze prócz żaby."
<br />Dopiero jak pojmie Pan tę subtelną różnice będzie Pan gotów do przeprowadzania zmian.


No, panie Jaro, wędkarstwo rzutowe nie potrzebuje wody z rybami.
Wedkowanie wiąże się z łowieniem ryb, a jak się ryb nie łowi bo jest ich za mało, to nie jest wedkarstwo tylko machanie wędą. Machać można wedą, kijem, rekami, z takim samym efektem i to bezpłatnie :)
Płacimy za pozwolenie na wędkowanie po to, żeby był efekt w postaci złowionych ryb ( a co z tą rybą sie dzieje to inny temat).
Pobieranie opłat za mozliwośc pobytu nad wodą z wędką, bez sznasy na przyzwoity połów z powodu braku dostatecznej ilości ryb, nie jest etyczne, zahacza o oszustwo, naciąganie itp.
Chyba się pan zgodzi :)
 
 
  jaro422

Od: 2009-03-23

Posty: 401

05 sierpnia 2009 11:27  
gosc
jaro422[Zarówno Pan, jak i ja, jak i inni wędkarze płacimy za możliwość wędkowania na wodach PZW a nie "za to, żebyśmy mogli pojechać nad wodę połowić i złowić ale coś jeszcze prócz żaby."
<br /><br />Dopiero jak pojmie Pan tę subtelną różnice będzie Pan gotów do przeprowadzania zmian.

<br />
<br />No, panie Jaro, wędkarstwo rzutowe nie potrzebuje wody z rybami.
<br />Wedkowanie wiąże się z łowieniem ryb, a jak się ryb nie łowi bo jest ich za mało, to nie jest wedkarstwo tylko machanie wędą. Machać można wedą, kijem, rekami, z takim samym efektem i to bezpłatnie :)
<br />Płacimy za pozwolenie na wędkowanie po to, żeby był efekt w postaci złowionych ryb ( a co z tą rybą sie dzieje to inny temat).
<br />Pobieranie opłat za mozliwośc pobytu nad wodą z wędką, bez sznasy na przyzwoity połów z powodu braku dostatecznej ilości ryb, nie jest etyczne, zahacza o oszustwo, naciąganie itp.
<br />Chyba się pan zgodzi :)



Nie żebym czegoś czy kogoś bronił, ale kandydaci na kartę wędkarską nie twierdzą że chcą nałapać ryb tylko chcą się stać członkiem PZW by wędkować, spędzać czas nad wodą, mieć kontakt z przyrodą. Nikt im nie obiecuje że za każdym razem nałowią ryb, nigdzie nie jest tak napisane, że za wniesioną opłatę będą mogli nałapać ryb , to interpretacja która nasuwa się z czasem.
 
 
  WEDKARZ WEDKARSKI

Od: 2009-06-19

Posty: 153

05 sierpnia 2009 13:44  
jaro422[Nie żebym czegoś czy kogoś bronił, ale kandydaci na kartę wędkarską nie twierdzą że chcą nałapać ryb tylko chcą się stać członkiem PZW by wędkować, spędzać czas nad wodą, mieć kontakt z przyrodą. Nikt im nie obiecuje że za każdym razem nałowią ryb, nigdzie nie jest tak napisane, że za wniesioną opłatę będą mogli nałapać ryb , to interpretacja która nasuwa się z czasem.


Kandydaci na kartę wędkarską nie muszą być członkami PZW (choć egzaminatorzy im to sugerują żeby zgarnąć skłądkę).
Zarówno oni, jak i ci co się do PZW zapisują, wnoszą opłaty za skuteczne wędkowanie, a nie za mozliwość spędzania czasu nad wodą.
Mięsiarze wnoszą opłatę na to by nałapać mięsa, a etyczni wędkarze na to by złowić rybę do sfotografowania, a czasem jakąś zabrać do spożycia.
Nikt nie wnosi pieniędzy do PZW za mozliwość samodzielnego działania na rzecz wód albo za dostęp do wody, wnosimy opłaty za dostęp do rybnej wody, w której mozna nałowić ryb. To jest logiczne, inaczej wnoszenie jakichkolwiek opłat byłoby pozbawione sensu.
Problem jest bardzo podobny do tego, jaki jest na odcinku płatnym autostrady od Katowic do Krakowa. Wszyscy płacą za przejazd autostradą, co znaczy w domysle drogą, po której porusza się szybko, sprawnie, po dobrej nawierzchni. Dopiero jeden klient, który odmówił zapłaty za przejazd wolny, po kiepskiej nawierzchni, stał w korkach, wygrał sprawę w sądzie o to że opłata była niesłusznie pobierana.
 
 
  Marcin Tobisiak

Od: 2009-05-27

Posty: 69

05 sierpnia 2009 15:30  
żeby spędzić czas nad wodą i obcować z przyrodą warto kolego JARO kupić namiot, a nie wstępować do PZW buahahaha  
 
  WEDKARZ WEDKARSKI

Od: 2009-06-19

Posty: 153

05 sierpnia 2009 15:40  
Tobisiak Marcinżeby spędzić czas nad wodą i obcować z przyrodą warto kolego JARO kupić namiot, a nie wstępować do PZW buahahaha


Nic nie rozumiesz. Najbardziej etyczny jest ten wędkarz, który nic nie łowi, albo nawet na ryby nie chodzi i to nam proponuje PZW - nie łów ryb, a będziesz prawdziwym "nokilowcem" :))))
 
 
  Marcin Tobisiak

Od: 2009-05-27

Posty: 69

05 sierpnia 2009 15:43  
gosc
Tobisiak Marcinżeby spędzić czas nad wodą i obcować z przyrodą warto kolego JARO kupić namiot, a nie wstępować do PZW buahahaha

<br />
<br />Nic nie rozumiesz. Najbardziej etyczny jest ten wędkarz, który nic nie łowi, albo nawet na ryby nie chodzi i to nam proponuje PZW - nie łów ryb, a będziesz prawdziwym "nokilowcem" :))))


tutaj Cię popieram,zrozumiałem :D W końcu ktoś potrafił poprawnie zinterpretować zamiary PZW.
"gosciu" jest z Ciebie Gość
 
 
  Marcin Tobisiak

Od: 2009-05-27

Posty: 69

05 sierpnia 2009 16:22  
gosc
Tobisiak Marcinżeby spędzić czas nad wodą i obcować z przyrodą warto kolego JARO kupić namiot, a nie wstępować do PZW buahahaha

<br />
<br />Nic nie rozumiesz. Najbardziej etyczny jest ten wędkarz, który nic nie łowi, albo nawet na ryby nie chodzi i to nam proponuje PZW - nie łów ryb, a będziesz prawdziwym "nokilowcem" :))))


tutaj Cię popieram,zrozumiałem :D W końcu ktoś potrafił poprawnie zinterpretować zamiary PZW.
"gosciu" jest z Ciebie Gość
 
 
  jaro422

Od: 2009-03-23

Posty: 401

05 sierpnia 2009 18:59  
Tobisiak Marcinżeby spędzić czas nad wodą i obcować z przyrodą warto kolego JARO kupić namiot, a nie wstępować do PZW buahahaha



Szkoda że nie jest Pan członkiem w "moim " Kole, wykopałbym z niego Pana pokazowo moim starym butem wędkarskim, który odnoszę wrażenie jest mądrzejszy od Pana, mimo że chyba macie wykształcenie na tym samym poziomie.
Czy wczorajsze pizze już wszystkie zjedliście?
 
 
  tomaszokret

Od: 2009-02-03

Posty: 447

05 sierpnia 2009 19:14  
Do GOŚĆ i MARCIN TOBISIAK:
Tobisiak Marcin
gosc
Tobisiak Marcinżeby spędzić czas nad wodą i obcować z przyrodą warto kolego JARO kupić namiot, a nie wstępować do PZW buahahaha

<br /><br />
<br /><br />Nic nie rozumiesz. Najbardziej etyczny jest ten wędkarz, który nic nie łowi, albo nawet na ryby nie chodzi i to nam proponuje PZW - nie łów ryb, a będziesz prawdziwym "nokilowcem" :))))

<br />
<br />tutaj Cię popieram,zrozumiałem :D W końcu ktoś potrafił poprawnie zinterpretować zamiary PZW.
<br />"gosciu" jest z Ciebie Gość


No i nie potrafiliście obaj zinterpretować prawdziwych zamiarów PZW... :-P
Prawdziwym nokillowcem będziesz, jak w ogóle nie będziesz ich lowił... Najlepiej nie wychodząc z domu... Do tego nie trzeba również wstępować do PZW, a potem narzekać i narzekać... :-P

A teraz koledzy przepraszam - skorzystam z rady, biorę namiot i jadę na kilka dni urlopu :-P Nie po to mówię, żeby się pochwalić, że ma już namiot i nie muszę kupować, ale żeby poprosić, by nie wykorzystywać mojej nieobecności do podgryzania mi tyłka (do czego niektórzy mają skłonność :-P).

Pozdrawiam, życzę sukcesów, jak wrócę, to się może pochwalę (jak będzie czym :-P)
 
 
  jaro422

Od: 2009-03-23

Posty: 401

05 sierpnia 2009 19:31  
POŁAMANIA... :)))))  
 
  tomasz_p

Od: 2009-02-02

Posty: 173

05 sierpnia 2009 21:06  
jaro422[Szkoda że nie jest Pan członkiem w "moim " Kole, wykopałbym z niego Pana pokazowo moim starym butem wędkarskim, który odnoszę wrażenie jest mądrzejszy od Pana, mimo że chyba macie wykształcenie na tym samym poziomie.


Wykop pan najlepiej cae 600 tys ludzi, którzy myśląc tak samo jak pan Marcin, po to samo co rok przychodzą do kasy, czyli zezwolenie na łowienie ryb. A nie zezwolenie na moczenie kija, czy na przesiadywanie nad wodą. Siedzieć nad wodą se mogę z grilem bez płacenia do PZW.
Na prawdę, życzę powodzenia, wykopać z PZW wszystkich bez wyjątku (a nie tylko pana Marcina). I zaraz po tym można rozwiązać PZW, bo za takie wody jak ma PZW to licencja dzienna nie jest warta tyle co butelka średniej jakości piwa.
 
 
  tomasz_p

Od: 2009-02-02

Posty: 173

05 sierpnia 2009 21:22  
Tobisiak MarcinW końcu ktoś potrafił poprawnie zinterpretować zamiary PZW.


Ej, ale o tym sie mówi między wierszami od dawna. Mówił pan rzecznik, że PZW nie jest stowarzyszeniem wędkarzy, tylko stowarzyszeniem "miłosników wędkarstwa". Czyli co za tym idzie stwarzanie warunków do skutecznego łowienia ryb nie jest celem PZW. Celem jest umożliwianie pobytu nad wodą za tanie pieniądze, a co za tym idzie tania eksploatacja w przypadku gdyby coś się bardzo chciało rzucić na hak, np. taki karp z zarybienia.
Pan Kowalski o tym pisze również. PZW jest związkiem kolesiów, którzy się cieszą z tego że zorganizują jakieś zawody i wypiją wódeczkę do sponsorowanej parówki z bułką i musztardą, cieszą się jak zrobią szkółkę dla młodzieży i mają się przed kim wykazać, dowartościować, bo tylko dzieci wierzą w bajania działaczy PZW i potrafią ich cenić i szanować, w ogóle ich słuchają, a reszta od żon i dzieci zaczynając a na nas kończąc to się z nich tylko nabija albo na nich wiesza psy. Cieszą się jak zobią jakieś łowisko specjalne po 70zł dniówka i pałować się poczuciem jacy to są genialni że parę ryb pływa w wodzie. W końcu to widok niespotykany, szok dla działacza, który odkrył amerykę.
To są cele istnienia PZW, a nie jakieś tam ryby, broń boże duże dapieżniki - one to tylko wyżerają narybek...
 
 
  jaro422

Od: 2009-03-23

Posty: 401

05 sierpnia 2009 22:02  
tomasz_p
jaro422[Szkoda że nie jest Pan członkiem w "moim " Kole, wykopałbym z niego Pana pokazowo moim starym butem wędkarskim, który odnoszę wrażenie jest mądrzejszy od Pana, mimo że chyba macie wykształcenie na tym samym poziomie.
<br />

<br />
<br />Wykop pan najlepiej cae 600 tys ludzi, którzy myśląc tak samo jak pan Marcin, po to samo co rok przychodzą do kasy, czyli zezwolenie na łowienie ryb. A nie zezwolenie na moczenie kija, czy na przesiadywanie nad wodą. Siedzieć nad wodą se mogę z grilem bez płacenia do PZW.
<br />Na prawdę, życzę powodzenia, wykopać z PZW wszystkich bez wyjątku (a nie tylko pana Marcina). I zaraz po tym można rozwiązać PZW, bo za takie wody jak ma PZW to licencja dzienna nie jest warta tyle co butelka średniej jakości piwa.



Problem w tym że pan Marcin nie myśli tylko powiela teksty już wypowiedziane na tym i innych forach często stosując formę "my wędkarze"więc to nie inni myślą tak jak pan Marcin, tylko pan Marcin udaje że myśli.
 
 
  piotr_okrasa

Od: 2009-02-08

Posty: 605

07 sierpnia 2009 04:37  
Koledzy ten namiot tomaszokreta to zwykła ziemianka .Zakopał się głęboko jak kret bo nawywijał już tutaj na forum że wędkarze chcą mu ściągnąć gacie za ich obrażanie.A pochwalić się swoimi sukcesami to może się dzieciom na podwórku.Tylko jedno mnie martwi ,jak się głęboko wkopie to żeby nie obrażał górników a z nimi to nie przelewki.Pozdrawiam prawdziwych WĘDKARZY  
 
  Marcin Tobisiak

Od: 2009-05-27

Posty: 69

19 sierpnia 2009 13:57  
do JARO: ty człowieku to dopiero z drzewa zlazłeś i do homo sapiens się nie zaliczasz.To co piszę, piszę w imieniu swoim i wielu moich kolegów a także ludzi piszących na tym forum.Natomiast Ty jesteś tak ograniczony umysłowo, że szkoda z Tobą polemizować.Pracuj sobie dalej na wysypisku śmieci,bo po Twoim toku mowy i myślenia wnioskuję że posiadasz tylko ćwierć mózgu i jesteś głupio-mądry.Wcinasz się tam gdzie Cię nie pytają i masz szczęście że daleko mieszkasz,bo inaczej byś śpiewał.CWANIACZKU  
 
  Administrator

Od: 2009-01-16

Posty: 93

19 sierpnia 2009 14:14  
do: "Marcin Tobisiak" i "jaro422"

Proszę o przestrzeganie pkt. 4 Regulaminu forum.
 
 
  Marcin Tobisiak

Od: 2009-05-27

Posty: 69

19 sierpnia 2009 14:17  
zrozumiałem.będę przestrzegał i obiecuje nie dać się prowokować, bo mądrzejszy zawsze ustępuje :P  
 
  jaro422

Od: 2009-03-23

Posty: 401

19 sierpnia 2009 14:38  
Tobisiak Marcindo JARO: ty człowieku to dopiero z drzewa zlazłeś i do homo sapiens się nie zaliczasz.To co piszę, piszę w imieniu swoim i wielu moich kolegów a także ludzi piszących na tym forum.Natomiast Ty jesteś tak ograniczony umysłowo, że szkoda z Tobą polemizować.Pracuj sobie dalej na wysypisku śmieci,bo po Twoim toku mowy i myślenia wnioskuję że posiadasz tylko ćwierć mózgu i jesteś głupio-mądry.Wcinasz się tam gdzie Cię nie pytają i masz szczęście że daleko mieszkasz,bo inaczej byś śpiewał.CWANIACZKU



Od Myśliborza wcale nie jest daleko, zapraszam. :)))
 
 
  jaro422

Od: 2009-03-23

Posty: 401

19 sierpnia 2009 18:23  
Tobisiak MarcinTo co piszę, piszę w imieniu swoim i wielu moich kolegów a także ludzi piszących na tym forum.



Więc jesteś wyrazicielem tłumu ?
A ja myślałem że Twoja aktywność na forum i wrogość do PZW zrodziła się po tym jak zostałeś złapany w maju przez straż na wędkowaniu bez stosownych uprawnień.
 
 
  Marcin Tobisiak

Od: 2009-05-27

Posty: 69

27 sierpnia 2009 23:36  
jaka wrogość ??? to Ty jesteś nastawiony wrogo, człowieku !!!! emocje na więzi !!!  
 
  tomjas78

Od: 2009-08-23

Posty: 689

15 września 2009 16:51  
DO Marcin Tobisiak i piotr_okrasa.

Nie ma się co przejmowac ,zawsze znajdą się ludzie , którym wydaje się że wszędzie byli , wszystko
widzieli i wszystko wiedzą. Nie my pierwsi i nie ostatni , których obrazają.
 
 
  Marcin

Od: 2009-08-26

Posty: 40

18 września 2009 14:43  
Ja tylko chciałbym się odnieść do " z pozrou " świetnego pomysłu o prywatyzacji wód.
Otóż w Tuligłowach obok Krasnegostawu znajduje się komercyjny zbiornik wędkarski. Aby na nim łowic należy posiadać oddzielne zezwolenie (oczywiście jego koszt sporo przekracza 100 zł za sezon ).
Przez wiele lat zbiornik podlegał pod MOSiR Krasnystaw, był dobrze zarządzany, ie brakowało ryb ( może zbyt często okazy nie padały, ale czasem duży karp, sandacz, szczupak, amur, czy nawet sum się przyplątały, a standardowo można było liczyć na wymiarowe karpie, masę Karasia, płoci itp), zbiornik był regularnie kosdzony i oczyszczany, co zapobiegało wszechobecnej eutrofizacji. Mimo, że nie jest zbyt wielki, łowiło na nim regularnie kilkaset osób, sezon w sezon. Problemy zaczęły się dopiero wtedy, gdy osoby ze wsi Małochwiej ( również przyległej do zbiornika ) wypatrzyły, że gdzieś, kiedyś... i jak juz wypatrzyli, tak pociągnęli sprawę i stali się właścicielami zbiornika. Byli zachwyceni chłopska brać już liczyła kasę, ile to nie zarobią co sezon...
Początkowo było ok bo została ryba ( nie wiem dlaczego nie została odłowiona, nie potrafię tego zrozumieć ani ja ani większość Krasnostawskich wędkarzy), przez pierwszy sezon coś nawet łapano, ale juz kolejny rok był o wiele gorszy, następny to już dramat ( a także przedstawiano faktury na zarybienia, tylko, że jakoś ryb nikt nie widział ). W międzyczasie obrotni gospodarze bezprawnie wycięli wiele starych drzew, za co ponoć zostali ukarani...
Doszło do tego, że Panowie z Małochwieja, z powrotem wydzierżawili zbiornik, tylko tym razem ( jeśli sie nie mylę ) okręgowi PZW Chełm. Od razu na zbiornik zapisało sie blisko 1000 wędkarzy! Gdy rok wcześniej było ich juz tylko kilkudziesięciu...
W chwili obecnej sytuacja powoli wraca do normy, gdyż wędkarze pilnują czy aby tym razem, o zarybieniach nie zapomniano. Z tego co wiem zarybiono w tym roku dwukrotnie. Wędkowanie póki co jest przeciętne, bo w rok odbudować się tego nie da, ale jest lepiej.
Problem jest jednak w tym, że niekoszony, przez kilka lat zbiornik został w dość znacznym stopniu zdegradowany, bardzo ciężko będzie to teraz naprawić.
W tym przypadku trzeba pochwalić władze PZW za decyzję i podjęte działania, natomiast zastanowić się nad tym czy aby prywatyzacja dóbr przyrody, oraz zbiorników sztucznych nie mija się z celem i nie jest krokiem ku pogorszenie, a nie polepszeniu sytuacji Polskich wód?
Prywatyzacja, to zrobienie z wody portfela,. Już w tej chwili jest to skarbonka, ale w rękach prywatnych wiele jezior przez złe zarządzanie może zostać wymordowanych i zniszczonych.
Zmiany sa potrzebne, ale zmiany przemyślane, mające bardzo konkretny cel. Prywatyzacja nie może być celem samym w sobie.
 
 
  tomjas78

Od: 2009-08-23

Posty: 689

22 września 2009 14:55  
Prywatyzacja wszystkim by wyszła na dobre. Każdy by dbał o swoją wodę i wędkarze na nich łowiący. Tylko nigdy do tego nie dojdzie bo Pzw nie zakręci sobie kurka z pieniędzmi . I nie pozbawi siebie władzy nad wodami . A jeżeli chodzi o te wody , które przeszły w ręce prywatnych właścicieli to ich stan był katastrofalny i potrzeba było dużo czasu i pieniędzy ,żeby to odbudowac. Ciekawy przypadek zanotowali wędkarze łowiący na miejskim jeziorku w miejscowości Świecie nW. ale otym puzniej.  
 
  tomaszokret

Od: 2009-02-03

Posty: 447

22 września 2009 22:01  
Do MARCIN: Zgadzam się z Tobą, prywatyzacja (a także nacjonalizacja) wód wcale nie musi oznaczać poprawy ich jakości pod względem wędkarskim. Szczególnie prywatyzacja – w sytuacji, gdy polski „kapitalista” nastawiony jest na szybki zysk przy minimalnym nakładzie środków. Ja również znam wody, na których gospodarz zmienił się na „prywatnego” lub „państwowego” – i albo nie można tam łowić, albo nie ma co łowić, albo i jedno, i drugie. Albo z przyjemnego, linowo – karasiowego zbiornika zrobił się typowy karpi dołek okraszony z rzadka tęczakiem.  
 
  tomaszokret

Od: 2009-02-03

Posty: 447

22 września 2009 22:05  
Do TOMJAS:
tomjas78Prywatyzacja wszystkim by wyszła na dobre. Każdy by dbał o swoją wodę i wędkarze na nich łowiący.


Ciekawe... o swoją wodę nie dbają, a o cudzą będą, tak?

tomjas78Tylko nigdy do tego nie dojdzie bo Pzw nie zakręci sobie kurka z pieniędzmi . I nie pozbawi siebie władzy nad wodami .


PZW obecnie gospodaruje na mniej więcej 30% wód polskich. Reszta jest "prywatna".
Dzierżawę wody ustala nie PZW, tylko RZGW, na podstawie przetargów. Do przetargu może przystąpić każdy, ale jakoś niezbyt wielu się chce... Zastanowiłeś się kiedyś może, dlaczego?
 
 
  Marcin

Od: 2009-08-26

Posty: 40

23 września 2009 11:48  
@tomaszokret @tomjas
Generalnie rzadko zgadzam się z Tomkiem Okrętem, ale w tym przypadku chyba raczej bliżej mi do jego sposobu pojmowania oraz wizji polskich wód. Uważam, że póki cos jest państwowe to jest to własnościa nas wszystkich i lepiej bez sensu, bezmyslnie tej własności nie wywłaszczać, ważniejsze jest raczej to by rządzili tymi wodami ludzie odpowiedni do tego, a z tym niestety jest najwiecej kłopotu...
 
 
  tomjas78

Od: 2009-08-23

Posty: 689

23 września 2009 12:39  
Marcin@tomaszokret @tomjas
<br />Generalnie rzadko zgadzam się z Tomkiem Okrętem, ale w tym przypadku chyba raczej bliżej mi do jego sposobu pojmowania oraz wizji polskich wód. Uważam, że póki cos jest państwowe to jest to własnościa nas wszystkich i lepiej bez sensu, bezmyslnie tej własności nie wywłaszczać, ważniejsze jest raczej to by rządzili tymi wodami ludzie odpowiedni do tego, a z tym niestety jest najwiecej kłopotu...



Tak obydwaj panowie macie słusznośc, ale ja piszę o zbiornikach prywatyzowanych , gdzie rządzi jeden właściciel i on dba o wodę jak o swoje. Ma z tego interes i o ten interes będzie dbał. Jeżeli wędkarzowi się nie spodoba to gospodarz będzie tracił klientów . Oczywiście musi byc to ktoś , kto zna się na biologi, ekosystemie , ekologi i wędkowaniu( lub będzie miał współpracowników ) Liczba wędkarzy na zbiorniku tez oczywiście była by ograniczona.( adekwatna do zbiornika)Opłata oczywiście też była by odpowiednio dobrana.
A w Państwowych wodach wszystko co opisałem wyżej oczywiście jest, ale z jednym małym wyjątkiem . NIE MA RYB . Płacimy ? No płacimy .

Ubolewam tylko nad jedna kwestią , i proszę nie zarzucajcie mi ,że się powtarzam . Każdy z nas przecież pisze pod kątem własnych łowisk . WISŁA - wielka rzeka , a tak zaniedbywana , zapomniana . Są oczywiście Obwody ,które należą pod dany Okręg , ale nic to nie daje . W świetle obecnie panujących przepisów nic na chwilę obecna nie można zrobic.
W zbiornikach zamkniętych chronionych jest inna sytuacja . I zapomniałem o jednym , że w zbiorniki, które są dzierżawione ,też ingeruje Pzw .

Ciekawym przypadkiem może poszczyścic się Świecie n /W . Przez kilkanaście lat , a nawet i dłużej na osiedlowym jeziorku łowili wędkarze od maluchów po staruszków . Woda ta była Miasta i nikt nie miał do nikogo pretensji, wędkarze robili pomosty w trzcinach , ryb było pełno ( liny -nawet po 4 kg) i nie tylko , nikt się nie skarżył. Nie potrzebowano miec karty i dodatkowych pozwoleń . Kłusoli nie było , bo wszyscy pilnowali. MIasto zainwestowało w małą plażę , zrobiono deptaki, po prostu pięknie.
I co się stało ? Teraz ani ryb , a wędkarzy ( w sezonie na palcach jednej ręki) A dlaczego ? Ano dlatego ,że samą wodą zainteresowało się pierw koło , a potem związek . I nie wiadomo w jaki sposób nagle ogłoszono , że woda należy do Pzw . Sprawdzano karty itd. Ryby zabrali , a wędkarze jak kiedyś nikt się nie czepiał to łowili i byli zadowoleni , a teraz kilku płaci i ryb nie ma . To właśnie jest państwowa gospodarka wodami . Podejrzewam , że to nie jedyny przypadek w Polsce .
To o ( niczyje ) jezioro sami wędkarze potrafili zadbac , a jak weszły władze to wszystko umarło.
 
 
  WEDKARZ WEDKARSKI

Od: 2009-06-19

Posty: 153

23 września 2009 14:27  
tomaszokretDzierżawę wody ustala nie PZW, tylko RZGW, na podstawie przetargów. Do przetargu może przystąpić każdy, ale jakoś niezbyt wielu się chce... Zastanowiłeś się kiedyś może, dlaczego?


Dlatego, że PZW sprzedaje pozwolenia za cenę poniżej kosztów utrzymania łowiska. Takiej konkurencji nikt nie wytrzyma, nie dokładając ciągle pieniędzy do interesu.
Dlatego, że nie ma równego traktowania podmiotów dzierżawiacych - taki konkurent PZW bedzie miał wiecznie kontrole, donosy, podkopywanie dołków ze strony PZW, a to PZW ma stare układziki i jak widać po naszych łowiskach, nie ma żadnego bata nad głową że straci dzierżawę.
 
 
  tomjas78

Od: 2009-08-23

Posty: 689

23 września 2009 19:28  
gosc
tomaszokretDzierżawę wody ustala nie PZW, tylko RZGW, na podstawie przetargów. Do przetargu może przystąpić każdy, ale jakoś niezbyt wielu się chce... Zastanowiłeś się kiedyś może, dlaczego?

<br />
<br />Dlatego, że PZW sprzedaje pozwolenia za cenę poniżej kosztów utrzymania łowiska. Takiej konkurencji nikt nie wytrzyma, nie dokładając ciągle pieniędzy do interesu.
<br />Dlatego, że nie ma równego traktowania podmiotów dzierżawiacych - taki konkurent PZW bedzie miał wiecznie kontrole, donosy, podkopywanie dołków ze strony PZW, a to PZW ma stare układziki i jak widać po naszych łowiskach, nie ma żadnego bata nad głową że straci dzierżawę.




No i dlatego Pzw nie chce doprowodzic do pełnej prywatyzacji . A śmiem twierdzic, że dużo chętnych by było na zagospodarowanie wód. Ale bez ingerencji PZW . Opisywałem na forum przykład mojego znajomego który chciał wykupic wody i mu się nie udało .
 
 
  Marcin

Od: 2009-08-26

Posty: 40

23 września 2009 20:56  
@tomjas
ciekawy temat poruszyłeś! O to mi właśnie chodziło. Podałeś 2 przypadki, pierwszy, w którym było dobre zarządzanie i drugi, w którym było paskudne. W obu przypadkach odbywało się to na wodach państwowych nie sprywatyzowanych! oznacza to, że można! Tylko może wreszcie jednostki samorządów terytorialnych powinny mieć komórki odpowiednie do kontroli nad pzw?
Problem jest inny. Ja osobiście nie do końca wiem jaki status prawny ma PZW? Co to jest? Organizacja pozarządowa, zarejestrowana w KRS? Jakas koleżeńska brać, jak to było traktowane za czasów PRL?
Taka małą ciekawostke Wam napiszę, komuniści nie chcieli zgodzic się na zarejestrowanie PZW jako jednostki prawnej, pozarządowej. Bo oznaczałoby, że tak ogromna rzesza jak wędkarze miała by prawo do działań niezależnych, pozarządowych, żeby nie powiedzieć opozycyjnych. Komuniści się nas bali! A dzisiaj co? Dzisiaj jest wolnośćm jest nas dobrze ponad milion w Polsce ( jakie ugrupowanie, czy partia polityczna w naszym kraju ma tylu członków?) a nie potrafimy się zjednoczyć w konkretnych celach. Wstydźmy się za siebie panowie bo C.I.P.Y z nas a nie chłopy. Chłopy poszły z choinkami...
 
 
  tomjas78

Od: 2009-08-23

Posty: 689

24 września 2009 12:03  
Do Marcin
Dobrze powiedziane . Ale jak tu się jednoczyc skoro nawet wędkarze mają różne zdania na różne tematy . Sam wiesz ,że nawet na tym forum są ludzie , którzy działają słowem przeciwko wędkarzom i rozwalają to wszystko.
I nie chodzi tu o wiedzę teoretyczną ( tomaszokret) ale o całokształt. Rozumiem Tomasza bo jest młody i ambitny ,ale to tylko teoria . Czytac ustawy i przepisy tez potrafię . Ale po zderzeniu z rzeczywistością , ta nad wodą jest niestety zupełnie inaczej . Kiedyś na ryby chodziłem z wędkarzami , którzy w obecnej chwili działaja w kołach i zarządach . Kiedyś wydawało nam się obrali dobrą drogę i będą pożyteczni , a teraz niestety sami widzą , że jeżeli chodzi o funkcjonowanie PZW , OZW i kół wędkarskich to się myliliśmy . Co niektórzy odeszli , a niektórzy przesiąknęli tym komunistycznym obrazem władzy i nic w tej chwili do nich nie dociera. Najgorsze jest to ,że ta niefortunna wiedza jest przekazywana młodszym . Jeżeli np; tomaszokret pisze coś opierając się o przepisy to oczywiście ma racje., Ale nikt się nie zastanowi nad tym kto to pisał , czemu ma służyc , i kto z tego czerpie największe korzyści . Oczywiście przepisy przepisami i trzeba ich przestrzegac . I wszelkie zmiany , które miały by w jakiś sposób polepszyc sytuację nad wodami , a z drugiej strony miało by to rozwalic istniejący układ nigdy , przynajmniej na razie - nie powiodą się.
Ludzią wydaje się , że czytając ustawy i przepisy wszystko jest proste i przejrzyste , ale to wszystko razem ma jakiś cel i musi byc zgodne z ideologią władz.
A jeżeli chodzi o organizacje pozarządowe tak jak PZW to tak do końca nie jest . Po pierwsze Ustawy , od których pochodzą przepisy pisane przez PZW , są MINISTRA ROLNICTWA I ROZWOJU WSI i nie tylko. Po drugie PZW
musi działac zgodnie z prawem , a prawo tworzy państwo , rząd . I niestety na tym rola państwa się kończy .
Reszta wymyślana jest przez samych działaczy . Statut związku i inne. I tu się tez kończy kontrola nad PZW .
Ale tak działa wiele związków i mimo tego ,że jest tylu członków nie jest to dziedzina medialna. Bo jak by była to kto wie co by się teraz w PZW działo .
 
 
  Marcin

Od: 2009-08-26

Posty: 40

24 września 2009 12:40  
@tomjas78
No widzisz, czyli wnioski nasuwają się same.
Na innym forum zadałem pytanie, co przez 20 lat Zrobiło PZW, żeby było lepiej niż przedtem i gdzie faktycznie jest lepiej niż 20 lat temu? Odpowiedzi brak.
Prawo, statut, kodeks, to wszystko są rzeczy niezbędne, ale one są po to żeby pomagać, żeby systematyzować prace, działania. Po co więc nam one skoro w praktyce nic się nie robi? po co regulować coś co nie żyje tylko wegetuje w rękach osób nie skorych do rzeczywistych działań?
Ja nie jestem w zarządzie PZW, zmieniłem koło i okręg, żeby nie patrzeć na to co się dzieje w moim mieście, żeby nie słuchać bzdur wygadywanych przez zarząd itp. Bo ile razy można słuchać wciąz to samo, zestawienia finansowe, gdzie by tu zarybić itp? Przeciez na tym sie nigdzie nie zajedzie. Jestem osobą postronną, bez swojego udziału w zarządzaniu kołem, okręgiem itp, a jednak stać mnie było na to, żeby zorganizować spotkanie z miejskim radnym, przedstawić mu temat zniszczonych miejskich starorzeczy rzeki Wieprz, pokazać potencjał Turystyczno- ekologiczny jaki w nich drzemie. Dziś ta sprawa już jest poruszana w środowisku Rady Miasta, są wstępne działania itp. Na razie nie ma się czym chwalić, bo do końcowego efektu, jeszcze lata pracy.
po swoim skromnym przykładzie poi prostu wiem, że można. Ile łatwiej byłoby mi przekonać burmistrza, gdybym miał za sobą kilka tysięcy wędkarzy? Oczywista oczywistość? No właśnie nie do końca. Bo największym problemem nas, nie tylko wędkarzy, ale Polaków ogólnie, jest całkowity brak umiejętności wspólnego dążenia do celu. Czemu? Bo każdy cel sam wyznacza sobie, wedle własnych interesów. A dodatkowo PZW zamiast wspierać inicjatywy mające na celu poprawę stan naszych wód, olewa je całkowicie. I zamiast milionowej jedności i siły mamy milion bezsilnych jednostek.
 
 
  tomjas78

Od: 2009-08-23

Posty: 689

24 września 2009 13:31  
Do Marcin

I oby wam się udało w waszym dążeniu do naprawy wód . Z władzami miasta gdzie wszystko , lub prawie wszystko jest jawne i wszyscy mogą władzy miejskiej patrzec na ręce. U mnie też miasto wspomogło miejskie jezioro ( wcześniejsze posty) i wszyscy byli zadowoleni . Do puki związek nie włożył swoich łap . Skoro u Ciebie Władze Miasta zajęły się tym to niech nie dopuszczają zarządu do tego przedsięwzięcia .
Może to jest klucz do sukcesu . Powoływac we Władzach Miast i Gmin specjalne komórki , które zajmowały by się problematyką wód śródlądowych i zarządzaniem nimi . Zwiększyły by się wpływy do budżetów miejskich. Nie było podejrzewam by też problemów ze sprywatyzowaniem niektórych zbiorników . Wszystko by działało w sposób jawny . I nikt by nie mieszał ludziom w głowach jak to pięknie jest nad naszymi wodami .
A NADWIŚLAŃSKI PARK KRAJOBRAZOWY , gdzie z kolei ja łowie by może odzyskał swoja dawną świetnośc.
I nie był by wtedy potrzebny ZWIĄZEK , utrzymywanie go nie wiadomo po co. Oczywiście wszelkie zmiany i reorganizacja była by długofalowa . A jeżeli ktoś by się spytał co np; ze sportem wędkarskim .
Sprawa oczywiście tez jest do zastanowienia , choc sądzę ,że by tez nie było by z tym większych problemów.
 
 
  tomaszokret

Od: 2009-02-03

Posty: 447

29 września 2009 11:08  
Do TOMJAS:
tomjas78 Ciekawym przypadkiem może poszczyścic się Świecie n /W . Przez kilkanaście lat , a nawet i dłużej na osiedlowym jeziorku łowili wędkarze od maluchów po staruszków . Woda ta była Miasta i nikt nie miał do nikogo pretensji, wędkarze robili pomosty w trzcinach , ryb było pełno ( liny -nawet po 4 kg) i nie tylko , nikt się nie skarżył. Nie potrzebowano miec karty i dodatkowych pozwoleń . Kłusoli nie było , bo wszyscy pilnowali. MIasto zainwestowało w małą plażę , zrobiono deptaki, po prostu pięknie.
I co się stało ? Teraz ani ryb , a wędkarzy ( w sezonie na palcach jednej ręki) A dlaczego ? Ano dlatego ,że samą wodą zainteresowało się pierw koło , a potem związek . I nie wiadomo w jaki sposób nagle ogłoszono , że woda należy do Pzw . Sprawdzano karty itd. Ryby zabrali , a wędkarze jak kiedyś nikt się nie czepiał to łowili i byli zadowoleni , a teraz kilku płaci i ryb nie ma . To właśnie jest państwowa gospodarka wodami . Podejrzewam , że to nie jedyny przypadek w Polsce .
To o ( niczyje ) jezioro sami wędkarze potrafili zadbac , a jak weszły władze to wszystko umarło.


Przepraszam, ale możesz postawić diagnozę, dlaczego ryb nie ma? Bo się dowiedziały, że są w PZW i emigrowały?
Kto te ryby zabrał? PZW zabrało? Wzięli i wywieźli w siną dal, Prezes ze Skarbnikiem?

Tomjas, ja znam bardzo podobną historię pewnej wody, ale ja wiem, co się stało, że tam nie ma ryb.
Taki sobie zbiornik był, kilka ha obetonowanej wody, na pierwszy rzut oka zupełnie nic ciekawego. W środku miasta, a wędkarzy mało, choć woda "niczyja" była (tak naprawdę była syndyka, ale syndyk się nie czepiał, ogólnie nie interesował się tą wodą oraz pływającymi w niej rybami).
A ja tam bardzo lubiłem chodzić, bo zawsze się coś ciekawego złowiło. A to karp ładny, a to leszcz, a to kilowy japoniec, a to sandacz... Z dawnych czasów, gdy woda była jeszcze w opiece PZW pozostało kilka kolosów - karpi, amurów i tołpyg, które podnosiły ciśnienie i uruchamiały wyobraźnie... Tyle tylko, że to były pojedyncze sztuki, a i złowić ich wcale nie było prosto!
"Na wniosek wędkarzy" zbiornikiem zainteresowało się miejscowe Koło, które - po niemałych korowodach - stało się jej opiekunem. Jakoś tak w końcu lata chyba...
Od razu zaczęły się głosy, że warto byłoby czymś zarybić.
Przyjechał z Okręgu ichtiolog, wodę obejrzał, ramionami wzruszył i orzekł, że w pierwszej kolejności karp, japoniec, lin, a na dodatek trochę drapieżnika....
Ryba została wpuszczona, po jakimś czasie otwarto zbiornik i... zaczęło się!
Do wody trudno się było dopchać. Wędkarz koło wędkarza. Późna jesień była, ale durne karpie brały jak w środku sezonu. Po dwóch tygodniach karpi znacznie ubyło, ale łowiono jeszcze pojedyncze sztuki spod lodu.
Wiosną następne zarybienie. Tym razem o zbiorniku było już głośno w okolicy, więc zjechali się po karpia również wędkarze z innych miast. Jak był dobry dzień, to można było 10 złowić. Niby wziąć jednego, ale wiesz, jak jest...
Pies trącał karpie, nie żal mi ich! Tyle tylko, że oprócz tych karpi wyłowiono również resztkę pozostałych po syndyku leszczy i japońców. To, co było perełką zbiornika teraz traktowano jako karpiowy przyłów.
Dzisiaj zbiornik stoi pusty. Ocalało trochę żyletkowatych leszczaków. Wędkarzy też nie ma, bo po co mają być? Zmarznąć? Wędkarze czekają na jesienne zarybienie...

Powiedz, czy czasem historia zbiornika w Świeciu nie jest aby podobna?
 
 
  tomjas78

Od: 2009-08-23

Posty: 689

29 września 2009 14:57  
<br />Dzisiaj zbiornik stoi pusty. Ocalało trochę żyletkowatych leszczaków. Wędkarzy też nie ma, bo po co mają być? Zmarznąć? Wędkarze czekają na jesienne zarybienie...
<br />
<br />Powiedz, czy czasem historia zbiornika w Świeciu nie jest aby podobna?[/quote]

Tak bardzo podobna , z tym ,że w Świeciu wędkarze szanowali ten zbiornik , sami kontrolowali siebie . Byłem tez tam na rybach i widziałem co się dzieje. Pięknie było , ryb było dużo , ale nie było mięsiarzy , duża większośc była wypuszczana.
A w tej chwili jezioro stoi prawie puste. A dlaczego ? Zrobiono 8 sieciowych odłowów jak tylko PZW położyło na tym łapę . Mieszkańcy osiedla , wędkarze , płakali jak widzieli co się dzieje . A największą ciekawostka były 2 ( 17kg i 10 kg ) sumy o których ktoś tam kiedyś mówił ,że może są ale "linowi" i "karasiowi" wedkarze raczej nie mieli by szans ich złowic.
Osiem razy widziano rybaków legalnie pływających i odławiających . Nie wiem co to miało na celu i komu to służyło i gdzie ryby pojechały.

Sam widzisz ,że czasami polityka władz mówiąc delikatnie , jest nie jasna .
 
 
  tomek

Od: 2009-09-30

Posty: 3

30 września 2009 02:47  
Mam pytanie do aminów tego forum... Czy pisząc krytycznie na temat pzw zostane automatycznie usuniety.. następne pytania bedą bardziej niewygodne...  
 
  tomek

Od: 2009-09-30

Posty: 3

30 września 2009 02:49  
tomekMam pytanie do adminów tego forum... Czy pisząc krytycznie na temat pzw zostane automatycznie usuniety.. następne pytania bedą bardziej niewygodne...
 
 
  tomek

Od: 2009-09-30

Posty: 3

30 września 2009 03:02  
pzw.. złodziejska organizacja okradajaca wędkarzy, mogę podać kilka przykładów żeby nie być gołosłownym... po drugie.. straż rybacka nie znajaca sie kompletnie na przepisach ale z psami atakują wędkarzy w tym kraju gdzie ryb juz praktycznie nie ma... jednak płacimy za zarybianie... Najgorzej boli niekompetencja sprawdzających.. nie wiem co oni o sobie myślą... Pewnie większość z tej hołoty nigdy nie miała wędki w ręku.. Zenada maksymalna...  
 
  tomjas78

Od: 2009-08-23

Posty: 689

30 września 2009 09:55  
tomekpzw.. złodziejska organizacja okradajaca wędkarzy, mogę podać kilka przykładów żeby nie być gołosłownym... po drugie.. straż rybacka nie znajaca sie kompletnie na przepisach ale z psami atakują wędkarzy w tym kraju gdzie ryb juz praktycznie nie ma... jednak płacimy za zarybianie... Najgorzej boli niekompetencja sprawdzających.. nie wiem co oni o sobie myślą... Pewnie większość z tej hołoty nigdy nie miała wędki w ręku.. Zenada maksymalna...



Opisujesz to co większośc , ale w bardziej radykalnym języku i dobrze
Przykłady są jak najbardziej mile widziane.
 
 
  Administrator

Od: 2009-01-16

Posty: 93

30 września 2009 12:35  
do: "tomek"

Proszę o przestrzeganie pkt. 4 Regulaminu forum.
 
 
  WEDKARZ WEDKARSKI

Od: 2009-06-19

Posty: 153

30 września 2009 15:57  
Admin PZW
admin@zgpzw.pl
do: "tomek"
<br />
<br />Proszę o przestrzeganie pkt. 4 Regulaminu forum.


pan \'tomek" nikogo nie obraził, nazwanie "hołotą\' jest dopuszczalne w netetykiecie, tym bardziej że to trafne w stosunku do duzej części różnych ludzi, z którymi wędkarze mają styczność. Więc czemu ostrzeżenie?
 
 
  tomjas78

Od: 2009-08-23

Posty: 689

14 października 2009 21:35  
Mimo ostrzeżeń i tak większość wędkarzy myśli o zarządzie co myśli . W mniejszości są tacy co popierają ten typ działania . Zadajcie sobie pytanie dlaczego tak się dzieje? No w końcu w tylu argumentach przeciw musi być jakiś cień prawdy mimo ludziom którzy bronią tego systemu . Ale musi chyba jeszcze dużo czasu upłynąć zanim coś się zmieni . Może moje wnuki dowiedzą się prawdy . nie wiem.  
 
  pablom

Od: 2009-02-02

Posty: 26

15 października 2009 08:44  
No to porozmawiajmy o szczegółach. Nie znam Mazur i łowienie w jeziorach jakoś mnie nie kręci, za to rzeki, rzeczki jak najbardziej. Jako że mieszkam na Mazowszu, to porozmawiajmy o tym rejonie, koszula bliższa ciału.
Brak jakiejkolwiek kontroli nad wodą. Nie liczę policji rzecznej w Warszawie bo ta instytucja działa bez zarzutu, ale tylko w granicach stolicy i rejonie ZZ, choć tu by się znalazło kilka rzeczy. Nie byłem kontrolowany przez PSR, SSR od... hm z 8 lat by się uzbierało. Żeby nie było że raz na 8 lat to też nieźle, to te 8 lat temu kontrolowali mnie koledzy z koła w ramach walki z nudą.
Nie znajomość wód. PZW nie ma zielonego pojęcia co pływa w ich wodach. Jak by tego było mało, to ludzi którzy zwracają uwagę na nieprawidłowości - drogą formalnych zgłoszeń, poświęcają swój czas aby wskazać władzą co i jak - olewa się po całej linii. Żeby nie było że jestem gołosłowny to na początku roku zgłaszałem problem z "poprawieniem" rzeki przez koparki w czasie tarła pstrąga potokowego. Przeprowadziłem wizję lokalną wraz z przysłanym ichtiologiem z okręgu. Koleś popatrzył, zrobił zdjęcia i stwierdził że w danej wodzi wg danych PZW nie występuje Salmo Trutta., no chyba że sobie wpuściliśmy sami. Zostawię to bez komentarza. Pstrągi w tej wodzie były łowione już wiele lat przed moim urodzeniem. Ale PZW nie tego w swoich operatach, więc takie ryby tam nigdy nie występowały. Jak by tego było mało, w wodzie zaobserwowaliśmy minogi, głowacze, ślizy i kilka innych gatunków ryb będących pod ochroną. Miałem dostać jakieś informacje co i jak z tą rzeczką. Miałem, ale pan ichtiolog bał się podania swojego numeru telefonu, a na maile nie odpowiada. Ja wiem, najlepiej schować głowę w piasek i udawać że nie ma tematu.
Pomijam problem z operatami rybackimi. Zwykły wędkarz który interesuję się daną wodą nie może się z nimi zapoznać. Normalnie ściśle tajne. Ja wiem, tajemnica handlowa. A może jednak chronienie własnych d..p, bo jak by się okazało co tam jest, że nasze składki na zarybienia idą w ..., to ludzie by się zbuntowali.
Koła olewają swoje wody. Wiele pod warszawskich wód wygląda jak wysypisko w Łubnej. Jak ktoś nie wierzy, niech się przejedzie np do Okuniewa. Prezes tamtejszego koła zawsze twierdzi że" przecież w zeszłym tygodniu sprzątaliśmy rzekę". A wystarczyła by odrobina dobrej woli i rozmowa z władzami miasta, ze szkołami... ale po co, tak jest fajnie.
 
 
  dariuszkrystosiak

Od: 2008-11-24

Posty: 566

15 października 2009 13:53  
pablomNie znajomość wód. PZW nie ma zielonego pojęcia co pływa w ich wodach.

Jak to nie ma???Na stronie ZO Mazowsze w zakładce "badania" jest wynik badań dorzecza Świdra z lipca.........
2002 ;-)))Jak rozumiem przez ostatnie 7 lat nikt nie prowadził odłowów kontrolnych na żadnej wodzie mazowieckiej.Podobnie nie dowiesz sie zupełnie NIC o odłowach gospodarczych,tajne/poufne.Ja napisałem maila chyba 3,5 roku (a może 2,5 roku?) temu do ZO z pytaniem o wysokość odłowów gospodarczych i jakie gatunki,na odpowiedź nie liczę ale ładnie byłoby gdyby takie rzeczy były ogólnie dostępne bo dlaczego nie?
Kontrole?A co to jest?No dobra raz,Policja na ZZ ale nie chodziło im o dokumenty wędkarskie tylko o uprawnienia i kazali w alkomat dmuchać,widocznie nie wyglądam na takiego co by kłusował:-)))a wcześniej chyba PSR w zamierzchłych czasach jakieś 10 lat temu.Piszesz o działalności kół PZW na Mazowszu, a które koło ma "własną" wodę? A działacze się spotkają na zebraniu,stwierdzą że jest świetnie,że wędkarze czepiają się nie wiadomo czego i z poczuciem dobrze wypełnionego obowiązku rozejdą się do domów.
A my możemy i tutaj i gdzie indziej sobie popisać-efekt taki sam jak walenie głową w beton ;-)))
 
 
  dariuszkrystosiak

Od: 2008-11-24

Posty: 566

15 października 2009 13:59  
dariuszkrystosiakA my możemy i tutaj i gdzie indziej sobie popisać-efekt taki sam jak walenie głową w beton ;-)))

Przypomniało mnie się,gdzie indziej nie bardzo :-((( bo p.rzecznik prasowy okręgu mazowieckiego wydalił oświadczenie że koła (czyli chyba członki? a może tylko działacze kół)mają zrezygnować z udzielania się w portalach społecznościowych,nawet termin podano do końca 2009 roku ale chyba przedłużono,a może i nie?
Ciekawe czy ktoś wpadnie na szatański pomysł zakazu członkom PZW udzielania się na portalach 2x starszych,
niezależnych i bardziej przejrzystych niż ten portal.
 
 
  pablom

Od: 2009-02-02

Posty: 26

16 października 2009 10:05  
Moja odpowiedź była nieco dłuższa, ale chyba system ma uczulenie na tego typu zarzuty. Było tam o braku ochrony tarlisk i zimowisk i o zarybieniach. Ten kto był na takiej zwałce i ma choćby podstawowe wiadomości w tym temacie to wie jak to wygląda. Zarzuty można mnożyć, tylko co z tego? Władze mają swoją wersję.  
 
  dariuszkrystosiak

Od: 2008-11-24

Posty: 566

16 października 2009 10:24  
pablomWładze mają swoją wersję.

Władza ma prezesa, i jakoś nie jestem zdziwiony kto prezesem został.
 
 
  Dariusz Dylewski

Od: 2007-11-14

Posty: 87

16 października 2009 20:39  
W tym miejscu chciałbym nowemu Prezesowi życzyć większych sukcesów niż miał jego poprzednik ;-)  
 
  dariuszkrystosiak

Od: 2008-11-24

Posty: 566

16 października 2009 21:58  
Dylewski DariuszW tym miejscu chciałbym nowemu Prezesowi życzyć większych sukcesów niż miał jego poprzednik ;-)

Nie nabijaj się Darek,nie wypada ;-)))Zresztą chyba Twojego dowcipu nie zrozumieją.
 
 
  tomjas78

Od: 2009-08-23

Posty: 689

17 października 2009 11:16  
Dylewski DariuszW tym miejscu chciałbym nowemu Prezesowi życzyć większych sukcesów niż miał jego poprzednik ;-)



Panowie dobrze wiemy ,że bez zmiany przepisów , Ustaw , Rozporządzeń nawet nowy prezes nic nie zrobi i dalej będzie brnął tą samą ścieżką. No bo i prezes za to ,że go wybrali " musi się wywiązywac ze swoich zadań"
 
 
  Dariusz Dylewski

Od: 2007-11-14

Posty: 87

17 października 2009 12:01  
dariuszkrystosiak
Dylewski DariuszW tym miejscu chciałbym nowemu Prezesowi życzyć większych sukcesów niż miał jego poprzednik ;-)

<br />Nie nabijaj się Darek,nie wypada ;-)))Zresztą chyba Twojego dowcipu nie zrozumieją.


Darek chyba masz racje, nie wypada.

A po drugie, żebym mieszkał bliżej Bałtyku to po tej wiadomości legitymacja z opłatami poszła by do pieca, bo (cenzura własna) dalej będzie tak samo na wodach PZW jak było, czyli zero walki z kłusownictwem w niektórych rejonach z wiadomych powodów (rzeka Omulew od miejscowości Kruki w górę) tylko kontrola wędkarzy i przyczepianie się do tego że zamiast wypychacza z drutu używam szczypiec chirurgicznych (okolice Warszawy), albo do tego że łowiąc na spinning mam drugi rozłożony i gotowy do użycia (okolice Pułtuska).
Nadal przepisy RAPR będą promować przyzwolenie na czyszczenie łowisk z ryb przez, niestety ale jeszcze większość, wędkarzy.
Nadal będzie zgoda na rozgrywanie zawodów na martwej rybie, byle tylko w nazwie nie było nic co by mówiło o randze zawodów. Zezwolenie na rozgrywanie zawodów spławikowych bez limitów, bo niby na żywej rybie tylko ile ich potem pływa "stylem grzbietowym", ale nie tylko na "żywej" rybie są takie zawody bez limitów.
Brak egzekwowania przepisów Prawa Wodnego nad dzierżawionymi wodami - żadnego odzewu na grodzenie działek do samej wody.

Można tak wymieniać i wymieniać i nie widać byłoby końca, ale mam nadzieję że niedługo coś (cenzura własna), i nie tylko pozostali wędkarze przejrzą na oczy ale i inni ludzie, i beton zacznie kruszeć. A jak wiadomo beton nigdy nie kruszeje od środka, tylko od miejsca które jest najwyżej i stamtąd spadają pierwsze kawałki.
 
 
  tomaszokret

Od: 2009-02-03

Posty: 447

17 października 2009 14:30  
Do DARIUSZ DYLEWSKI
Dylewski DariuszW tym miejscu chciałbym nowemu Prezesowi życzyć większych sukcesów niż miał jego poprzednik ;-)


Bardzo dobre! :-D Bardzo dobre! :-D
 
 
  piotr_okrasa

Od: 2009-02-08

Posty: 605

17 października 2009 18:32  
do Tomaszokret A na czym byś chciał rozgrywać zawody wędkarskie na chrabąszczach czy motylach wędkarzu upośledzony [ czyt. nawiedzony] .Przecież to regulują kanony o wędkarstwie sportowym o których wszechwiedzący powinien wiedzieć. Czepiasz się żyłki na której się nie możesz się utrzymać.  
 
  tomaszokret

Od: 2009-02-03

Posty: 447

18 października 2009 09:38  
Do PIOTR_OKRASA: A to było nawiązanie do czegoś, czy tylko kolejne wystąpienie, które świadczy o tym, że gdyby mnie nie było nie miałbyś nic do powiedzenia?  
 
  pablom

Od: 2009-02-02

Posty: 26

22 października 2009 06:41  
Darek niezłe. Swoją drogą nie dałeś mi telefonu do swojego syna. Paweł ma mój numer, albo dawaj na maila pawelmagaster@gmail.com

Sorry za ot
 
 
  pablom

Od: 2009-02-02

Posty: 26

22 października 2009 06:43  
Swoją drogą padło kilka zarzutów pod adresem PZW a pan Antoni się zapodział. Czyżby świętowanie się przedłużało? Bo jakoś nie mogę uwierzyć że na nasze zarzuty nie ma odpowiedzi.  
 
  Kazimierz Wąsik

Od: 2008-12-04

Posty: 153

22 października 2009 15:16  
Czemu nie można skomentować uchwał Zjazdu?
Jeden z podtytułów uchwały o programie brzmi ; gospodarka rybacko-wędkarska. Kojarzy się to równie zgrabnie jak gospodarka cmentarno-szpitalna.
A memoriał jest dobry. Nareszcie!
 
 
  tomjas78

Od: 2009-08-23

Posty: 689

22 października 2009 21:04  
Jest to oficjalny portal PZW i co dla nich nie wygodne to nie zamieszczą .
A jeżeli chodzi o rybacko-wędkarskie" to się bardzo gryzie , wogóle nie powinno być takich tematów , bo środowisko wędkarzy najchętniej pozbyło by się rybaków . A gospodarka o czym mowa to tak się da? nie sądze
 
 
  tomaszokret

Od: 2009-02-03

Posty: 447

22 października 2009 21:46  
Do TOMJAS
tomjas78Jest to oficjalny portal PZW i co dla nich nie wygodne to nie zamieszczą


Tomjas, twoja obecność na tym portalu przeczy Twojej teorii :-D
 
 
  PIOTR KUŹMIŃSKI

Od: 2009-07-04

Posty: 68

23 października 2009 02:15  
Ha, ha, ha  
 
  pablom

Od: 2009-02-02

Posty: 26

23 października 2009 08:00  
tomaszokretDo TOMJAS
tomjas78Jest to oficjalny portal PZW i co dla nich nie wygodne to nie zamieszczą

<br />
<br />Tomjas, twoja obecność na tym portalu przeczy Twojej teorii :-D


Teoretycznie tak, praktycznie nie do końca.
 
 
  tomjas78

Od: 2009-08-23

Posty: 689

03 listopada 2009 08:09  
tomaszokretDo TOMJAS
tomjas78Jest to oficjalny portal PZW i co dla nich nie wygodne to nie zamieszczą

<br />
<br />Tomjas, twoja obecność na tym portalu przeczy Twojej teorii :-D



Jeżeli tak by było to powiedz to 90 % wędkarzy na tym forum , którzy w taki czy in ny sposób krytykuja działania władz . Nie miał by kto pisać oprócz ciebie i kilku tobie podobnym ( kilku ? - za dużo powiedziane)
 
 
  Antoni Kustusz - rzecznik prasowy ZG PZW

Od: 2008-10-01

Posty: 785

11 listopada 2009 07:44  
Kościołowski Dariusz Mnie to marzy się szeroka informatyzacja. Dobry program do prowadzenia księgowości na szczeblu kół z możliwością generowania dokumentów. Karty chipowe dla wędkarzy. Powiem szczerze że mam dość wklejania znaków, jeżdżenia po nie do Koszalina co generuje koszty koła. Brak opiekunów koła, którzy kontrolowaliby działania pomagali w pracy zarządu. Gdy mszę obsłużyć wędkarza zaczyna się wyciągania papierzysk ( niejednokrotnie ich format jest większy od stolika na którym to robię Znaki należałoby już czymś zastąpić - niepotrzebne koszty ich druku, Opiekun koła zabiera dokumenty od skarbnika raz w miesiącu - brak wydatków z budżetu kół na delegacje. I wiele innych. Podajcie koledzy jeszcze inne niepotrzebne wydatki, może zbierze się jakaś paczka dobrych pomysłów na obniżenie kosztów działalności i zwiększy się budżet np na zarybianie.


W trakcie obrad XXIX KZD także o tym dyskutowano, bo faktycznie coraz więcej zdajemy sobie sprawę, że aby pomóc wędkarzom w ich hobby to nie tyle jest potrzebna jedna opłata na cały kraj i to najlepiej od razu ulgowa, ale taki system, ktory ulatwi im kontakty, rozliczenia, zapewni dodatkowe bonusy, wymiane informacji, rabaty itd. To zapewni nie tylko korzyści dla konkretnego wedkarza, ale także promocję dla wędkarstwa.
 
 
  Antoni Kustusz - rzecznik prasowy ZG PZW

Od: 2008-10-01

Posty: 785

11 listopada 2009 07:51  
Przy okazji tego gąrącego apelu o większą informatyzację w życiu PZW to może koledzy z koła LIN, jeśli juz zdobyli się na własny portal, to jeszcze zechcą podpiąc swoją prezentację na portalu związkowym? Bo z tego co widzę to jest tam czarna dziura i jedynie przekirowanie do własnego portalu, czyli moja chata z kraja, a o reszcie to mozna pisac co się chce.  
 

Dodaj odpowiedź

Uczestnik forum oświadcza, że zapoznał się i akceptuje Regulamin forum

Ostatnio dodane wątki

Najnowsze posty

Najaktywniejsi