Logowanie

Zarejestruj się

Polski Związek Gumofilców wg. WW

Dodaj odpowiedź

  Polski Związek Gumofilców wg. WW  
  Józef Zając

Od: 2008-11-25

Posty: 54

18 sierpnia 2009 18:18  
Witam.
Przeraziłem się. Nie kłusolami, zatruciami i innymi plagami, które dotknąć mogą nasze wody. Przeraził mnie blok tekstów zamieszczony we wrześniowych WW: "Mnożenie zakazów" oraz jego rozwinięcie: "Jak chronimy drapieżniki.
Autor, pan Andrzej Zieliński przedstawił nam podejście PZW (rozumiem, że jako redaktor związkowego organu reprezentował nie siebie prywatnie, ale władze Związku), do wielu zakazów i ograniczeń mających na celu ochronę ryb w Polsce. Dodajmy - ochronę tego, co jeszcze jakimś cudem pływa w naszych wodach.
Z ww. tekstu wynika, że wszelkie zakazy są do d..., że wędkowanie ma polegać na łowieniu ryb tylko po to, aby je zeżreć, że wszyscy "no kilowcy" to nawiedzeni idioci, którzy rybom pstrykają fotki, zamiast jak Bóg przykazał palnąć w łeb i rzucić na patelnię. Przy okazji wyszła nam "znajomość zagadnienia": dla autora pojęcie "no kill" to to samo, co " złów i wypuść". A mnie całe życie uczono, że "no kill" to "nie zabijać", ale to już szczegół...
Cały ten tekst, to jeden wielki, populistyczny bełkot, w którym pochwała zabijania wypchanych ikrą szczupaków i sandaczy w styczniu i lutym licytuje się ze zniesieniem okresu ochronnego dla suma i bolenia. Gdzie drwi się z propozycji wprowadzenia "górnych wymiarów ochronnych", za to popiera zniesienie wszelkich ograniczeń, typu: dwie wędki spod lodu, powrót podrywki, czy skrócenie okresu ochronnego dla troci i łososia. Tu - uwaga - argument kuriozum: przed świętami Bożego Narodzenia nasila się kłusownictwo na rzekach pomorskich a obecność wędkarzy uchroni je przed tą plagą. Zaiste - "cudowna" recepta na ochronę naszych wód. Dla ryb rzeczywiście ma znaczenie fakt, czy zeżre je żul spod popeegerowskiego sklepu nadziawszy wpierw na oścień, czy wyposażony w markowy sprzęt i ciuchy spinningista, którego poziom etyczny jest odwrotnie proporcjonalny do ilości hi-tech kołowrotków i wędzisk, a łowienie cieknących ikrą i mleczem salmonidów jest szczytem jego wędkarskich umiejętności.
Jednym słowem - takiego włazidupstwa gumofilcom i mięsiarzom, od których roi się w naszym kochanym Związku, dawno w nie czytałem. Zainteresowanych odsyłam do wspomnianego artykułu, bo trudno w tym poscie wszystkie te bzdety cytować. Ja ze swej strony oświadczam, że więcej nie kupię tej gazety. Nie zamierzam sponsorować redakcji, która miast kształtować nowoczesny, etyczny sposób uprawiania wędkarstwa, promuje mięsiarstwo i roszczeniowe postawy "szeregowych wędkarzy".

Dlaczego ten tekst pojawił się w "Wiadomościach"? To wyjaśniło się kilka stron dalej, w rubryce "Nasze PZW": otóż w październiku odbędzie się Krajowy Zjazd Delegatów. Więc trzeba ludowi dać nieco igrzysk...

Józef Zając, Kluczbork
 
 
  tomaszokret

Od: 2009-02-03

Posty: 447

18 sierpnia 2009 19:42  
Do JÓZEF ZAJĄC: Masz rację, artykuł jest głupi, wredny i szkodliwy. Dawno nie widziałem takiego nagromadzenia bzdur na jednym kawałku papieru. Trudno mi się wręcz odnieść do złośliwych komentarzy pod kierunkiem zwolenników C&R, całkowicie wypaczających tę ideę i oskarżających nokillowców wręcz o działania szkodliwe dla PZW i wód polskich ogółem.

Mam nadzieję, że nie jest to oficjalne stanowisko Związku, a jedynie autor musiał coś napisać, żeby zarobić na wierszówce. Nie sądzę jednak, że ten artykuł wart jest złamanego grosza!
 
 
  tomaszokret

Od: 2009-02-03

Posty: 447

18 sierpnia 2009 19:45  
Do NATONI KUSTUSZ, RZECZNIK PRASOWY PZW: Panie Antoni, w związku z umieszczonym w Wiadomościach Wędkarskich (organie prasowym PZW) artykułem pana Andrzeja Zielińskiego wnoszę zapytanie - czy artykuł ów odzwierciedla stanowisko PZW w dziedzinie ochrony ryb drapieżnych w Polsce?  
 
  Dariusz Kościołowski

Od: 2009-07-28

Posty: 29

18 sierpnia 2009 20:05  
Tak ten tekst jest dość trudny. Owszem niektóre przepisy regulaminu są są powiedzmy niepraktyczne. Autorowi chyba ogólnie chodziło o to aby przepisy były proste i klarowne, nie utrudniały życia wędkarzom nad wodą. Aby powiedziane było krótko co wolno a co nie bez żadnych wyjątków.
Co do "No kill". Anglikom metoda "No kill" jakoś nie uszczupla rybostanu więc i nam nie powinna zaszkodzić. I tu zgadzam się, że autor trochę przesadził.
 
 
  tomaszokret

Od: 2009-02-03

Posty: 447

18 sierpnia 2009 21:05  
Do DARIUSZ KOŚCIOŁOWSKI: Odniosłem wrażenie, że nie chodzi tu o uproszczenie przepisów, ale o ułatwienie w dostępie do pozyskania ryb.
Dla mnie przepis mówiący, że "okres ochronny szczupaka trwa od 1go stycznia do 30 kwietnia" jest tak samo prosty, jak "okres ochronny szczupaka trwa od 1go marca do 30 kwietnia". Co tu upraszczać?

Doprawdy trudno zrozumieć, jakie przesłanki przyświecały autorowi bądź autorom tego przepisu, bo, jak wiadomo, boleń nie ma większego znaczenia gospodarczego, a jego mięso nie należy do rozchwytywanych na pniu rarytasów. Większość wędkarzy wypuszcza te ryby z powrotem do rzeki i... wcale niełatwo je złowić. Dlaczego więc je chronimy?

Przede wszystkim dokładnie nie wiadomo, kiedy wąsacz wyrusza na tarło. A gdy już wyruszy (a to wiadomo na pewno), nie tworzy stad tarłowych i w związku z tym nie jest narażony na przypadkowe podhaczanie i masowe odławianie sieciami. Chronić sumy oczywiście trzeba, ale w okresie jesienno-zimowym, gdy kładą się w zagłębieniach rzeki jeden obok drugiego i są łatwe do wytropienia.

Spośród innych gatunków warto przyjrzeć się troci wędrownej, a może nawet i łososiowi. Te ryby są objęte okresem ochronnym trwającym od 1 października do 31 grudnia (poza Wisłą i jej niektórymi dopływami, gdzie obowiązują inne przepisy). W opinii wielu miłośników zimowych eskapad, już w grudniu (albo przynajmniej od 15 grudnia) powinno się zezwolić na sportowy połów tych salmonidów. Powodów jest przynajmniej kilka. Ale jeden przemawia za tą propozycją aż za nadto: przed świętami nasila się kłusownictwo w pomorskich rzekach, a z doświadczenia wiadomo, że obecność trociowych wędkarzy nad wodą jest na kłusoli najlepszym straszakiem.

W wędkarstwie pokazali to niektórzy zwolennicy metody „złów i wypuść”, czyli „no kill”. Dla tych wędkarzy, rekrutujących się głównie z pokoleń internetowo-komórkowych, nie istnieją żadne okresy i wymiary ochronne, nie ma limitów dobowych, nie ma też rejestracji połowów wędkarskich, bo przecież złowione ryby wypuszczają z powrotem do wody. Nawet jeśli gospodarz łowiska zdecyduje, że podstawą do wydania kolejnego zezwolenia jest zwrot wypełnionego rejestru połowów wędkarskich z roku poprzedniego, „nokilowiec” wpisze popularną regułkę „wszystkie złowione ryby wypuściłem”.

Drapieżniki są podobno naszym oczkiem w głowie. Zatem chrońmy je, zarybiajmy nasze wody, walczmy z kłusownikami i trucicielami wód, ale nie ograniczajmy sami sobie przyjemności z wędkowania.

Przepraszam, nie widzisz tu jakby ironii i niekonsekwencji?
 
 
  Józef Zając

Od: 2008-11-25

Posty: 54

18 sierpnia 2009 21:47  
tomaszokretDo NATONI KUSTUSZ, RZECZNIK PRASOWY PZW: Panie Antoni, w związku z umieszczonym w Wiadomościach Wędkarskich (organie prasowym PZW) artykułem pana Andrzeja Zielińskiego wnoszę zapytanie - czy artykuł ów odzwierciedla stanowisko PZW w dziedzinie ochrony ryb drapieżnych w Polsce?


Pozwolisz, Tomku, że się wtrącę. Otóż pan Kustusz wypowiedział się w sprawie no kill we wcześniejszym numerze WW. Sens tej wypowiedzi był mniej więcej taki: "łowię tyle, ile mogę zjeść". Jakoś dziwnie koresponduje mi to z powyższym tekstem p. Zielińskiego.
Nie wiem tylko znowu, czy pan Kustusz wypowiadał się jako "szeregowy wędkarz", czy jako rzecznik PZW.
 
 
  Dariusz Kościołowski

Od: 2009-07-28

Posty: 29

18 sierpnia 2009 22:30  
Jak byśmy nie zmieniali przepisów zawsze powinny być one proste i jasne dla każdego. Autor wykazał kilka jego zdaniem niepoprawnych zapisów. Każdy z nas ma swój sposób na bycie wędkarzem. Jedni to "nokillowcy", dla których wędkarstwo to sztuka sama w sobie, polują na okazy i robią to co lubią. Autor w artykule ukazuje ich jako półgłówków z komórką zamiast siatki na złowione ryby. Tak tylko, że ten półgłówek aby łowić okazy musi posiadać wiedzę, doświadczenie i znać łowisko. A że rybą się pochwali nad wodą? Autor boi się, że zastosowanie w tym przypadku straci regulamin. Ale mi się zdaje, że niekoniecznie. W regulaminie są sformułowania takie jak zakaz połowu, limity ilościowe ryb do zabrania z łowisk. Czyli jak ma zakaz połowu np łososia do 31 XII to nie uda się nad rzekę aby go poławiać mimo że je wypuści do wody. Limity ilościowe - wędkarz "zwykły" np sum 1 sztuka w ciągu doby następną musi wypuścić - "nokillowiec" wypuści też tę pierwszą. Różnica doprawdy niewielka. Ważne jest aby reguł przestrzegać. I jeszcze jedno jakie zdjęcie jest ładniejsze to na tle natury z rybą, która za moment wróci do wody i najprawdopodobniej odzyska siły po tak dla niej nie komfortowej choć bardzo krótkiej chwili poza wodą? Czy też te zrobione na tle armatury łazienkowej z rybką, która już tej wody nie zobaczy?
Jedni z nas siedzą nad wodą 200 dni w roku ( znam takich kilku fanatyków) inni zaledwie kilkanaście dni. Na pytanie co z tym wszystkim co złowiłeś zrobiłeś? Odpowiada zjadłem trochę więcej rozdałem, sprzedałem, wyrzuciłem bo nikt nie chciał. Jak to słyszę to z miejsca wprowadziłbym zasadę " no kill". Po prostu zabierajmy to, co - powiedzmy jest nam potrzebne do celów konsumpcyjnych własnych a nie sąsiada. Na razie króluje zasada " bierz wszystko co złowiłeś"
Drapieżniki są podobno naszym oczkiem w głowie. Zatem chrońmy je, zarybiajmy nasze wody, walczmy z kłusownikami i trucicielami wód, ale nie ograniczajmy sami sobie przyjemności z wędkowania. i ja bym jeszcze dodał czy nie chrońmy też przed nami samymi
 
 
  tomasz_p

Od: 2009-02-02

Posty: 173

18 sierpnia 2009 23:57  
Zając JózefJa ze swej strony oświadczam, że więcej nie kupię tej gazety


Nawet jak nikt jej nie kupi, to się ukaże - zapłacona ze składek wędkarzy. Nic nie da więc twój protest. No i bywają inni autorzy w tej gazecie, czasem coś fajnego piszą. Ja będę kupował, nigdy nie zrezygnuję z kabaretu zawartego w rubrykach takich jak "Nasze PZW" :)
 
 
  Józef Zając

Od: 2008-11-25

Posty: 54

19 sierpnia 2009 08:56  
Do Dariusza:
Upraszczać przepisy - zgoda. Ale nie kosztem ryb, na miłość Boską. Pamiętam swego czasu dyskusję na temat wymiaru ochronnego okonia. I koronnym argumentem "za" był ten, że są w Polsce różne łowiska: takie, gdzie okoń jest "chwastem" (kurcze, jak ja nie lubię tego słowa) i należy go tępić, ale także są i takie wody, gdzie całkowity zakaz połowu byłby wskazany. Myślę, że takie rozwiązania mają sens - to jest przyroda, nie da się zza biurka ustalić, że taka a taka ryba ma się w całej Polsce rozmnażać, czy dorastać "od - do". Ale to musi za sobą pociągać nieco skomplikowane przepisy - coś za coś. Zresztą, na różnych łowiskach zagranicznych właściciel wody ustala swoje, odrębne przepisy, dostosowane do specyfiki konkretnego łowiska. I jakoś nie podnosi się wrzawa, że ktoś tam jest dyskryminowany, bo np. nie może łowić na żywca. A u nas PZW, jak widzę, dąży do tego, aby wolno było wszystko i każdemu. No, w końcu mamy tak bezwstydnie rybne wody, że tylko przyklasnąć...

Do Tomasza_p:
Nie wiem, czy zbojkotowane przez wszystkich WW by się ukazywały. Może tak, może nie. Ja przestaję toto kupować dla osobistego komfortu psychicznego. Na podobnej zasadzie nie oglądam głupawych seriali w TV, choć wiem, że z tego powodu nie przestaną być kręcone. Ale gdyby tak wszyscy...?
 
 
  jaro422

Od: 2009-03-23

Posty: 401

19 sierpnia 2009 09:53  
A co nowego można napisać po tylu latach ukazywania się WW ? Nowe są tylko reklamy sprzętu wędkarskiego.
Może czasem trzeba wrzucić właśnie taki głupawy artykulik aby wzbudzić polemikę, aby jeden przez drugiego kupił numer i podsycał się niezdrowo.
 
 
  Józef Zając

Od: 2008-11-25

Posty: 54

20 sierpnia 2009 10:31  
Obawiam się, Jaro, że to raczej nie jest kaczka dziennikarska. Pachnie mi to najzwyczajniej w świecie urabianiem publiki pod to, co ma "spontanicznie" zostać zaklepane na Zjeździe. Obyśmy się n ie obudzili z ręką w nocniku...  
 
  Antoni Kustusz - rzecznik prasowy ZG PZW

Od: 2008-10-01

Posty: 785

20 sierpnia 2009 14:01  
Odnośnie stanowiska ZG PZW dotyczącego metod, terminów, wymiarów i zasad postępowania ze złowionymi rybami to wszystko jest już określone w Regulaminie Amatorskiego Połowu Ryb PZW. W regulaminie tym nie ma ani słowa o metodzie ,,no kill\'\', a wszystkie ryby złowione i wypuszczone uznaje się za niezłowione. Natomiast ryby złowione zgodnie z par. 3pkt. 3.5 ,,W stanie żywym, złowione zgodnie z limitem ilościowym, należy przechowywać wyłącznie w siatkach, wykonanych z miękkich nici, rozpiętych na sztywnych obręczach. Każdy wędkarz musi przechowywać osobno złowione ryby, z tym że zabrania się przechowywania żywych ryb dłużej nić 24. godz.\'\' a w par. 3 pkt. 3.6 zapisano: ,,Żłowione ryby niewymiarowe lub będące pod ochroną muszą być bezwzględnie z ostrożnością wypuszczone do wody, nawet gdy ich stan wskazuje na niewielkie szanse przeżycia\'\'.
To wszystko. Co zaś do prawa posiadania poglądów przez red. A. Zielińskiego, to chce przypomnieć, ze czasy organów, czyli ,,Trybuny Ludu\'\' zakończyły się już dawno, zaś obecnie ,,Miesięcznik Polskiego Związku Wędkarskiego\'\' korzysta ze wszystkich atrybutów wolnej prasy, a wszyscy, którzy nie zgadzają się z poglądami redakcji lub jej autorów mają nieograniczone prawo do polemiki. Przy okazji powiem, że mój pogląd nt. ,,ryb do wielokrotnego użytku\'\' wcale się nie zmienia, bo nadal uważam, iż podejmując decyzję o wypuszczaniu złowionych ryb godzę się z konsekwencjami takiego wypuszczenia dla ryb bytujących w wodzie. Jeśli mam łowić dla rozrywki, to wolę zrezygnować z wędkowania i pójść sobie na spacer. Po co je kaleczyć? A łowię tylko tyle ile mi na to zezwala RAPR, choć najczęściej dużo, dużo mniej, ale to już moja sprawa. Bez żadnej filozofii czy też programowej ideologii.
 
 
  Józef Zając

Od: 2008-11-25

Posty: 54

20 sierpnia 2009 16:01  
Do Pana Antoniego Kustusza.

Czy należny zatem rozumieć, że wszystkie pomysły dotyczące zmian w RAPR to radosna twórczość Pana Zielińskiego? I ZG odcina się od tych rewelacji w każdym punkcie?

I jeszcze kilka, bardziej szczegółowych pytań:

1. Czy ZG PZW jest za zniesieniem okresu ochronnego dla suma?

2. Czy ZG PZW jest za zniesieniem okresu ochronnego dla bolenia?

3. Czy ZG PZW jest za skróceniem okresu ochronnego dla szczupaka i sandacza tak, aby trwał on od marca do końca kwietnia?

4. Czy ZG PZW zdaje sobie sprawę jaki jest stan populacji szczupaków i sandaczy w polskich wodach i czy w związku z tym nie uważa, że należałoby otoczyć je większą ochroną, czyli wręcz zaostrzyć regulamin, np. ograniczając dzienny limit połowu do 1 sztuki?

5. Czy ZG PZW jest za skrócenie okresu ochronnego troci i łososia, tak, aby ich połów rozpoczynał się w grudniu?

6. Jaki model wędkarza ZG PZW preferuje: mięsiarza (choć łowiącego zgodnie z RAPR), czy może wędkarza świadomego swojej roli w ekosystemie, ale posiadającego dwie główne (wg. p. Zielińskiego) "wady":
a) poszerza swoja wiedzę na temat wędkarstwa w internecie
b) korzysta z telefonu komórkowego, choćby do fotografowania ryb, które czasem wypuszcza?
 
 
  WEDKARZ WEDKARSKI

Od: 2009-06-19

Posty: 153

20 sierpnia 2009 16:18  
Kustusz - rzecz. prasowy ZG PZW Antoninadal uważam, iż podejmując decyzję o wypuszczaniu złowionych ryb godzę się z konsekwencjami takiego wypuszczenia dla ryb bytujących w wodzie. Jeśli mam łowić dla rozrywki, to wolę zrezygnować z wędkowania i pójść sobie na spacer. Po co je kaleczyć? A łowię tylko tyle ile mi na to zezwala RAPR, choć najczęściej dużo, dużo mniej, ale to już moja sprawa. Bez żadnej filozofii czy też programowej ideologii.


Regulamin Amatorskiego Przetwórstwa Ryb - tak to jeden z dziennikarzy nazwał. Gratuluję Panu odporności na etykę i pojmowanie znaczenia słowo "wedkarstwo". Dla Pana ono się rózni od rybactwa tylko narzędziem do połowu? Niesamowite... Ale cóż, ma Pan takie prawo, dopóki pan stanowi to prawo :(
 
 
  tomasz_p

Od: 2009-02-02

Posty: 173

20 sierpnia 2009 18:36  
Zając JózefJaki model wędkarza ZG PZW preferuje: mięsiarza (choć łowiącego zgodnie z RAPR), czy może wędkarza świadomego swojej roli w ekosystemie, ale posiadającego dwie główne (wg. p. Zielińskiego) "wady":
<br />a) poszerza swoja wiedzę na temat wędkarstwa w internecie
<br />b) korzysta z telefonu komórkowego, choćby do fotografowania ryb, które czasem wypuszcza?


Pytanie retoryczne. RAPR ustalony przez władze PZW i brak jego nowelizacji jest wykładnikiem postawy działaczy PZW i ich wyborców. Przykład idzie z góry, więc nie jest dziwne że mamy to co mamy, czyli wody bez ryb, gdy wodami tymi zarządzają tacy ludzie jak ci, którzy nie mają pojęcia o tym co to jest wędkarstwo.

"Oni" nawet nie wiedzą co to jest "no kill" a co to jest "C&R". Niezwykle śmieszny jest ichtiowykształciuch Bartel, który pisze o tym że niesłuszne jest stosowanie zasady "no kill" dla ryb w okresie tarła!!!!!! Nie wiadomo, smiać się czy płakać, bo jak wszyscy wiemy, "no kill" dla ryb niewymiarowych i pod ochroną jest OBOWIĄZKOWE. Zresztą, pan Bartel martwi się o to że wędkarze wyłowią trocie i łososie, gdy ilość łowionych przez nas tych ryb rocznie nie przekracza tysiąca. Pan Bartel się martwi, bo rybacy mniej wyłowią, a to przecież cały jego program "prostytucji łososia" za nasze (podatników) pieniądze jest skierowany na producentów smoltów i ostatecznie na rybaków, czerpiących zyski z tego programu.

Cóż więc w tym dziwnego, że redaktor ZIEL pisze bzdury o zakazach, płacząc nad podrywką, jesli on obcuje z takimi ludźmi jak Bartel czy nasze władze PZW, dla których wędkarstwo jest kaleczeniem ryb, o złowienie liczy się wtedy, jak się rybie daje w łeb. Z ludźmi, gdzie jeden czy drugi dorobił się tytułów naukowych na pracach opartych na rewolucyjnej nauce radzieckiej, z ludxmi którzy piszą w operacie wydajność typu "20 ton ryb z hektara jeziora" - bo przecież socjalistyczne jeziora są wydajniejsze od tych kapitalistycznych!!! :))))))

Józek, nie pytaj ludzi, którzy nie mają moralnego prawa do wypowiadania się o wędkarstwie, o jakieś poglądy. Oni nam je wyrażają w każdym dniu działalności PZW, wyrazili nie raz na zjazdach, piszą w gazetach.
To jest potworne, ale cóż, c\'est la vie!
 
 
  Antoni Kustusz - rzecznik prasowy ZG PZW

Od: 2008-10-01

Posty: 785

22 sierpnia 2009 05:04  
Sprawa RAPR przewija się na tym forum od dawna, a wciąż jest niewyjaśniona. Jest to dokument, w którym PZW jako rybacki użytkownik wód, korzystając z przepisów dotyczących rybactwa określa zasady i warunki uprawiania amatorskiego połowu ryb (Wędkarstwa) na użytkowanych przez siebie wodach. Postępowanie ze złowionymi rybami, ich limity ilościowe i wagowe, okresy ochronne muszą uwzględniać przepisy panstwowe,a PZW może je w uzasadnionych przypadkach zaostrzyć. Obecnie trwa wciąż niezakończony proces legislacyjny zmierzający do nowelizacji Ustawy o rybactwie śródlądowym i po jego zakończeniu RAPR także ulegnie zmianie. ZG PZW gromadzi obecnie wszystkie wnioski dotyczace oczekiwań wędkarzy, okręgów PZW i naukowców odnośnie potrzeb i treści takich zmian. Więc to wszystko trwa i proszę nie wymagać w tej sprawie innego stanowiska, niz zawarte jest w treści obecnie obowiązującego RAPR.
Co zaś do złowionych ryb, to pamiętajmy, że wędkarstwo, poza jego walorami rekreacyjnymi i sportowymi, jest takze sposobem pozyskiwania ryb i stanowi formę rybactwa. Wszystkie ryby złowione są pozytkami uzyskanymi z wód uzytkowanych do celów rybackich, a ich użytkownik ma prawo określać przepisy, a także ceny zezwoleń, dotyczące tych pożytków.Tak więc wypuszczenie ryby jest zrzeczeniem się pożytku i w świetle przepisów oznacza brak wyniku połowu. Dlatego takich ryb nie wpisuje się do rejestru połowów. Decyzja taka oznacza tylko wolność wyboru dotyczącego pożytków. Oczywiście istnieją różne motywacje takiej decyzji, ale zawsze najpierw trzeba rybę złowić, a nastąpnie ją albo zabrać, albo wypuścić. Co do ryb niewymiarowych lub pod ochroną to takie wypuszczenie nakazują przepisy, a co do innych ryb to zależy to od naszych umotywowanych wyborów. Z tym, że w połowach spod lodu takie ryby przeznaczone do zabrania należy uśmiercić bezpośrednio po złowieniu (RAPR par. 7 pkt.6), w w innych metodach połowy mają być one w stanie żywym przechowywane w siatkach. Artykuł WW nie odnosił się do idei wypuszczania ryb, bo to jest wolna wola uprawnionego właściciela pożytku, ale do skutków, jakie na rybostanie pozostającym w wodzie wywiera takie wypuszczanie ryb, a więc do ichtiologicznych aspektów tak ostatnio popularyzowanego no kill. Bo, że istnieją także negatywne skutki takiej decyzji to nie ma wątpliwości. Dlatego właściele łowisk spoec. zabraniają wypuszczania np. pstrągów, bo boja się ich chorób. To dotyczy także skutków dotknięcia sandacza, to dotyczy wypuszczania tzw. okazów, które są już przerośniętymi i zdegenerowanymi nosicielami materiału rozrodczego, ale wypuszczone do wody moga w niej zrobić więcej szkód niż przynieść pożytku. To daje do myslenia i tu potrzebne są rozsądne wnioski i uwagi, a nie krzyk. Zachęcam do dyskusji na łamach WW, a także sformułowanie wniosków pod adresem nowelizowanego RAPR.
 
 
  Józef Zając

Od: 2008-11-25

Posty: 54

22 sierpnia 2009 09:37  
Panie Antoni. W Pańskiej wypowiedzi nie dopatrzyłem się odpowiedzi na żadne moje pytanie. No, ale cóż - każdy rzecznik ma powiedzieć dużo, ale tak, żeby... nic nie powiedzieć. I w tym rozumieniu jest Pan genialnym rzecznikiem. Brawo:)

Szczerze mówiąc, to szlag mnie trafia, gdy zamiast słowa: "ryba" używa Pan słowa: "pożytek". Takie określenie nadaje pojęciu jedynie wymiar materialny, przeliczalny na pieniądze, a także sugerujący, że wędkarstwo ma się opłacać. Rozumiem, że "pożytki" to określenia wzięte z bełkotu pseudoprawniczego i takowe gdzieś tam w aktach prawnych widnieją, ale myślę, że dla potrzeb naszej dyskusji nie ma potrzeby ich cytować.

Zaś wracając do meritum. Czy ZG zadał sobie kiedyś trud zastanowienia się nad przyczynami, które skłoniły polskich wędkarzy do wypuszczania - przynajmniej w części - złowionych ryb? WW nazywa to modą. Czy to jednak tylko moda? Czy aby nie jest tak, że każdy myślący wędkarz, podkreślam - WĘDKARZ, a nie gumofilc, zdaje sobie sprawę z tego, że zabijając być może jednego z ostatnich w łowisku szczupaka nie będzie miał więcej możliwości jego złowienia? I czy przypadkiem nie jest to wina PZW, że mamy taką a nie inną populację ryb, szczególnie drapiezników?

Zgada się, że wielu właścicieli prywatnych łowisk zabrania wypuszczania złowionych ryb z powrotem. Wynika to jednak generalnie z czystej komercji - po prostu tam się płaci za złowione ryby, a nie wypuszczone. Zagrożenie roznoszenia infekcji, które Pan podnosi jest marginalne. A już w większości ogólnodostępnych łowisk: rzeki, duże jeziora, praktycznie zerowe. W małych, zamulonych stawkach, może być coś na rzeczy. Tyle, że takie małe, "kacze dołki", najczęściej użytkowanie przez lokalne koła PZW, są corocznie, na wiosnę miejscem , gdzie większość ryb choruje. Tyle, że przyczyną tego nie jest uwalnianie złowionych ryb, a tzw. "zarybienia", czyli wpuszczanie tak ukochanego przez działaczy karpia. I to w ilości takiej, na która pozwalają aktualne fundusze. Na dodatek rzecz się dzieje za przyzwoleniem okręgowych ichtiologów, bo najczęściej owe karpie są kupowane w ośrodkach należących do okręgów PZW.

Powtarza Pan jak mantrę, że to, czy Pan wypuści, czy zabierze rybę, zależy od RAPR - u.
Na Boga, a jeśli teraz, na październikowym Zjeździe zapadnie decyzja, że można łowić pstrągi na robaki, na dodatek w listopadzie - bo wtedy idąc na tarło, w potoki, stają się łatwym łupem kłusowników, więc trzeba "je chronić " pozwalając na połów wędkarzom. Czy wówczas też przyjmie Pan postawę "rozgrzeszonego" idiotycznym, ale jednak prawem, wędkarza? Bo mi, jako żywo, takie podejście przypomina, jak swego czasu pewni ludzie tłumaczyli się ze swoich niecnych uczynków słowami: "ja tylko wykonywałem rozkazy"...

Ciekawe, że redaktorzy WW jako argument za "uproszczeniem" RAPR - u wysuwają ten, że "nie każdy ma dostęp do internetu i nie nadąża za zmianami w regulaminie". Ciekawe, że ci sami, "szeregowi wędkarze", jak ich Państwo zwiecie, potrafią bez internetu, w godzinę po zarybieniu, dowiedzieć się, że "na żwirownię rzucili karpie" i stawić się tam w pełnym rynsztunku za godzinę, nawet kosztem urlopu w pracy.

Coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że teksty w WW mają na celu "urobienie" panów delegatów, aby zmienić RAPR na jeszcze bardziej przyjazny gumofilcom. Chyba działaczy PZW boli fakt, że coraz większa część wędkarzy woli zapłacić "prywaciarzom" i łowić "ryby wielokrotnego użytku" niż wpłacać je do kasy koła.
Stąd powstają w WW teksty na zamówienie. A delegatom zawsze można wcisnąć, że taka jest wola "szeregowych wedkarzy"...
 
 
  tomaszokret

Od: 2009-02-03

Posty: 447

22 sierpnia 2009 12:20  
Do ANTONI KUSTUSZ: Sprawa RAPR przewija się na tym forum od dawna, a wciąż jest niewyjaśniona. Jest to dokument, w którym PZW jako rybacki użytkownik wód, korzystając z przepisów dotyczących rybactwa określa zasady i warunki uprawiania amatorskiego połowu ryb (Wędkarstwa) na użytkowanych przez siebie wodach. Postępowanie ze złowionymi rybami, ich limity ilościowe i wagowe, okresy ochronne muszą uwzględniać przepisy państwowe,a PZW może je w uzasadnionych przypadkach zaostrzyć. Obecnie trwa wciąż niezakończony proces legislacyjny zmierzający do nowelizacji Ustawy o rybactwie śródlądowym i po jego zakończeniu RAPR także ulegnie zmianie. ZG PZW gromadzi obecnie wszystkie wnioski dotyczace oczekiwań wędkarzy, okręgów PZW i naukowców odnośnie potrzeb i treści takich zmian. Więc to wszystko trwa i proszę nie wymagać w tej sprawie innego stanowiska, niż zawarte jest w treści obecnie obowiązującego RAPR.

Panie Antoni!
Jak sam Pan słusznie zauważył, PZW może je w uzasadnionych przypadkach zaostrzyć (okresy, limity, wymiary).
Nie wiem, co Pan ma na myśli pisząc "uzasadniony przypadek", ale moim zdaniem takim "uzasadnionym przypadkiem" będzie nadmierna eksploracja łowisk, powodująca ubytek rybostanu niemożliwy do odbudowania w sposób naturalny, jak również przy wspomaganiu sztucznym zarybieniem.
Czyli, o ile się nie mylę, dokładnie taką sytuację, z jaką mamy do czynienia aktualnie.

Oczywiście RAPR jest zbiorem ostrzejszych ograniczeń, niż wynika to z Ustawy. Sprawa bezdyskusyjna - gdyby rybakowi narzucić takie ograniczenia, jakie nakłada RAPR na wędkarza w dziedzinie limitów ilościowych chociażby, rybak szybko poszedłby z torbami, albowiem konieczność przerwania połowu dziennego po złowieniu czterech linów (na przykład) nie pokryłaby kosztów zorganizowania połowu.
Jednak rybak użytkujący zbiornik wodny pozostaje nadal jednostką. Natomiast wędkarze działający en masse w ilości ograniczonej co najwyżej ilością dostępnych stanowisk wędkarskich, nawet za przyzwoleniem aktualnych przepisów zapisanych w RAPR są w stanie poczynić dużo większe ubytki w rybostanie.
Nieco wypaczonym, ale jakże jaskrawym na to przykładem są przysłowiowe "karpiowe glinianki", gdzie pół tony karpia jest w stanie zniknąć z wody w przeciągu tygodnia. Wymordowane przez korzystających z wody wędkarzy, nawet mimo zwykle jeszcze restrykcyjnych niż RAPR regulaminów takich łowisk.

Zadać należy więc pytanie - skoro "uzasadniony przypadek" właśnie nadszedł, po co zwlekać z wprowadzeniem obostrzeń na zmianę Ustawy, która nastąpi nie wiadomo kiedy? Wprawdzie zapewnia Pan, że obecnie trwa wciąż niezakończony proces legislacyjny zmierzający do nowelizacji Ustawy o rybactwie śródlądowym i po jego zakończeniu RAPR także ulegnie zmianie, ale ja oczekiwałbym, że organizacja, która w swoim statucie deklaruje działanie na rzecz ochrony wód, podejmie takie działania samodzielnie, a nie przymuszona niejako Ustawą. Skoro pozbieracie opinie ichtiologów oraz oczekiwania wędkarzy (tych oczekiwań to ja się bardzo boję...), to po co jeszcze czekać na Ustawę? To oczekiwanie ustawy jawi się trochę jak strzelanie z armaty do muchy - bo po co, skoro na wodach PZW RAPR można zmienić wewnętrznymi dokumentami Związku?

Artykuł WW nie odnosił się do idei wypuszczania ryb, bo to jest wolna wola uprawnionego właściciela pożytku, ale do skutków, jakie na rybostanie pozostającym w wodzie wywiera takie wypuszczanie ryb, a więc do ichtiologicznych aspektów tak ostatnio popularyzowanego no kill. Bo, że istnieją także negatywne skutki takiej decyzji to nie ma wątpliwości.

Panie Antoni!
Nie ma wątpliwości, że wędkarstwo polegające na łowieniu i wypuszczaniu złowionych ryb nie pozostaje bez wpływu na środowisko. Należy założyć, że jakiś procent z owych złowionych i wypuszczonych ryb odejdzie z tego świata w wyniku odniesionych obrażeń, nieostrożnego obchodzenia się z nimi, szoku, nabytych chorób itp.
Nie ma również wątpliwości jednak, że wędkarstwo opierające się na zasadzie "złów i wypuść" daleko mniej ingeruje w środowisko, niż wędkarstwo opierające się na idei "złów i zjedz".
Nie mam również wątpliwości, że wędkarstwo opierające się na zrzeczeniu się pożytku zwiększa szansę tych wędkarzy, którzy pożytku się nie zrzekną za żadną cenę, że jakiś pożytek uda im się złowić.
I choćby z tego jednego względu wędkarzom, którzy złowionym rybom zwracają wolność, należy się odrobina szacunku, a nie szyderstwa i niezasłużona złośliwość, jak w artykule umieszczonym na łamach Organu PZW.
 
 
  tomasz_p

Od: 2009-02-02

Posty: 173

22 sierpnia 2009 16:14  
Kustusz - rzecz. prasowy ZG PZW Antoni Artykuł WW nie odnosił się do idei wypuszczania ryb, bo to jest wolna wola uprawnionego właściciela pożytku, ale do skutków, jakie na rybostanie pozostającym w wodzie wywiera takie wypuszczanie ryb, a więc do ichtiologicznych aspektów tak ostatnio popularyzowanego no kill. Bo, że istnieją także negatywne skutki takiej decyzji to nie ma wątpliwości. Dlatego właściele łowisk spoec. zabraniają wypuszczania np. pstrągów, bo boja się ich chorób. To dotyczy także skutków dotknięcia sandacza, to dotyczy wypuszczania tzw. okazów, które są już przerośniętymi i zdegenerowanymi nosicielami materiału rozrodczego, ale wypuszczone do wody moga w niej zrobić więcej szkód niż przynieść pożytku. To daje do myslenia i tu potrzebne są rozsądne wnioski i uwagi, a nie krzyk. Zachęcam do dyskusji na łamach WW, a także sformułowanie wniosków pod adresem nowelizowanego RAPR.


Skutki wypuszczania ryb, czyli smiertelność, jest taka, jak umiejętnosci obchodzenia się z rybą wypuszczaną. Tych miejętności nie uczą redaktorzy WW, nie uczą młodzieży działacze PZW - bo niby skąd mają o tym wiedzieć, gdy sami tłuką w łeb ryby, w celu zrobienia z niej "pożytku"... A te wypuszczone to co - nieuzytek? :))))
Ten przrosnięty i zdegradowany sandacz to jest cel naszych wypraw wędkarskich. To jest to, po co płacimy składki. Proszę przestać pisać bzdury o tym, że taka ryba wypuszczona to więcej szkód niż pożytku. Dla nas, wedkarzy, to jest sam pozytek, by takie ryby były w wodzie. Jesli nie umie Pan wypuszczać złowionych ryb, to mogę Pana i cały ZG nauczyć. Zrobię wam szkolenie z tego jak holować, podebrać, odhaczyć, sfotografować i delikatnie wypuścić metrowe sandacze, bolenie, czy ponadmetrowe szczupaki. Zrobię to za darmo, tylko zabierzcie mnie na taką wodę PZW, gdzie te ryby złowicie by szkolenie było praktyczne a nie teoretyczne.

A co do RAPR, to żadne zmiany ustawy - której PZW zmienić na bardziej prowędkarską i proekologiczną zmienić nie chce - nie będą wystarczające. Przecież w waszym projekcie do Ustawy nie ma żadnych zapisów, żadnych propozycji, które mogłyby w sposób znaczący ukrócić proceder wyrybiania wód do dna. Nie mz żadnych propozycji promujących wędkarstwo nad rybactwo, jako sposób na rozwój turystyki, na lepszy stan i róznorodność pogłowia ryb w wodach. Wy tam nic znaczącego, dobrego dla wędkarzy i wędkarstwa, nie zawarliście. Czyżby ważniejsze były wasze dochody z rybactwa niż interes wędkarzy?

To władze PZW są obowiązane dostosować limit połowu do łowiska, a nie "na łeb wedkarza". Skoro wiadomo, że z 1km rzeki pstrągowej można zabrać rocznie 10-20 pstrągów, a z 1 ha jeziora można zabrać 1-2 szczupaki i kilkanaście kg ryby spokojnego żeru, to zróbcie taki limit i wyegzekwujcie by był przestrzegany. Tylko skąd ma być takie myslenie w głowach ludzi, którzy myslą kategoriami rybackimi, kategoriami "pożytków", nie rozumieją sensu wędkarstwa sportowego w tradycyjnym znaczeniu tego słowa, u którego podstaw leży wypuszczane złowionych ryb?

Albo oże zarybiajcie 100-krotnie więcej, rybą handlową, to będzie można sprzedawać te "pożytki", za 10-krotnie większą skłądkę. Powiedzcie ludziom PRAWDĘ o tym, jakie będą ich wyniki wędkarskie przy składce 150zł i obecnym limicie, a nie pokazujcie drobnych wyjątków, czyli wód gdzie jeszcze są ryby, nie chwalcie się przypadkowymi sukcesami wędkarskimi w łowieniu okazów....

Pora się obudzić i porzucić schematy wypracowane przez wybitnych naukowców radzieckich, o tych bezwoartościowych przerosniętych drapieznikach.....
 
 
  dariuszkrystosiak

Od: 2008-11-24

Posty: 566

23 sierpnia 2009 10:44  
Kustusz - rzecz. prasowy ZG PZW AntoniSprawa RAPR przewija się na tym forum od dawna, a wciąż jest niewyjaśniona. Jest to dokument, w którym PZW jako rybacki użytkownik wód, korzystając z przepisów dotyczących rybactwa określa zasady i warunki uprawiania amatorskiego połowu ryb (Wędkarstwa) na użytkowanych przez siebie wodach. Postępowanie ze złowionymi rybami, ich limity ilościowe i wagowe, okresy ochronne muszą uwzględniać przepisy panstwowe,a PZW może je w uzasadnionych przypadkach zaostrzyć.

I jeśli sprawa RAPR-u się przewija to jakie są wnioski ZG?Co ZG wymyślił do tej pory?Bo odnoszę wrażenie że nic chociaż o zmianach proponowanych przez wędkarzy czytam od kilku lat,no tak ale może myślenie nie jest mocną stroną działaczy ZG?Zdaję sobie sprawę że ograniczenia w RAPR zapewne nie spodobają się zdecydowanej większość wędkarzy ale chyba PZW ma dbać o rybostan a nie o dobre samopoczucie wędkarzy.
Niech na początku będzie zadowolonych 25-30% a reszta niech klnie ale ta reszta jak za kilka lat zacznie łowić więcej to też przestanie kląć.
A w zasadzie do czego są potrzebne przepisy państwowe jeśli wiele okręgów PZW zmniejsza limity czy zwiększa wymiary nie oglądając się na ZG czy jakieś ustawy.
Kustusz - rzecz. prasowy ZG PZW Antoni a także sformułowanie wniosków pod adresem nowelizowanego RAPR.

Tak jak napisałem wyżej,sformułowania na portalach wędkarskich czytam od kilku lat ale:
1.nikt z ZG tam nie zagląda
2.nikt nie rozumie co tam jest napisane.
3.brak umiejętności czytania.

I nie pisz Antoni że powinno się takie propozycje składać wprost do ZG bo i tak nikt tego pod uwagę na Twardej brał nie będzie więc szkoda czasu.Sam pisałem do ZO propozycję zwiększenie wymiaru sandaczo-szczupaka,zmniejszenie limitu,limit dla okonia.Z tego co wiem nie byłem odosobniony,mineło jakieś 7-8 lat
i co?dalej myślą?A w innych okręgach?jakoś szybciej to robią.
 
 
  dariuszkrystosiak

Od: 2008-11-24

Posty: 566

23 sierpnia 2009 12:05  
Zając JózefPanie Antoni. W Pańskiej wypowiedzi nie dopatrzyłem się odpowiedzi na żadne moje pytanie. No, ale cóż - każdy rzecznik ma powiedzieć dużo, ale tak, żeby... nic nie powiedzieć. I w tym rozumieniu jest Pan genialnym rzecznikiem. Brawo:)

Chyba nie spodziewałeś się odpowiedzi na swoje pytania? ;-)))Na tym właśnie polega praca rzecznika prasowego by odpowiadać nie odpowiadając na konkretne pytania.Odnoszę wrażenie że wszyscy rzecznicy prasowi przechodzą jakieś spec-szkolenie jak mówić żeby nic nie powiedzieć.
Gdybyś jakiegokolwiek rzecznika zapytał ile jest 2x2 to odpowiedzi zapewne byłaby zbliżona:
"biorąc pod uwagę okoliczności mogłoby to być 4 ale patrząc na uwarunkowania i okoliczności inne może to być równie dobrze 3 jak i 5.Zasadniczo jednak przyjmijmy że będzie 4 ale gdyby warunki w ustawach dotyczących matematyki uległy ze względów społecznych i dzięki naciskom określonych grup zmianom będzie to 14".
Pytanie-proste
odpowiedź-niezrozumiała i bez sensu ale o to w tej robocie chodzi ;-)))
 
 
  WEDKARZ WEDKARSKI

Od: 2009-06-19

Posty: 153

24 sierpnia 2009 14:35  
dariuszkrystosiakOdnoszę wrażenie że wszyscy rzecznicy prasowi przechodzą jakieś spec-szkolenie jak mówić żeby nic nie powiedzieć.


Takie szkolenie - najlepsze było w komunie. A tu PZW jest liderem :), bo któż może byc lepszy jak:
Absolwent Akademii Nauk Społecznych przy KC KPZR w Moskwie (1978 - 1981).
Kierownik Wydział Propagandy i Agitacji Komitet Wojewódzki Słupsk PZPR 21.06.1982 15.05.1983 APK O/Słupsk, KW PZPR,
 
 
  dariuszkrystosiak

Od: 2008-11-24

Posty: 566

24 sierpnia 2009 18:49  
goscTakie szkolenie - najlepsze było w komunie. A tu PZW jest liderem :), bo któż może byc lepszy jak:
Absolwent Akademii Nauk Społecznych przy KC KPZR w Moskwie (1978 - 1981).
Kierownik Wydział Propagandy i Agitacji Komitet Wojewódzki Słupsk PZPR 21.06.1982 15.05.1983 APK O/Słupsk, KW PZPR,

A jeszcze zastępca szefa służby polityczno-wychowawczej MSW w latach 80.Domyślam się Gościu o kim piszesz,coś trzeba było skończyć,takie czasy były ale nie musi mieć to związku z działanością w PZW.
Jednak brak reakcji na wysuwane od lat pomysły wędkarzy,z uporem maniaka trwanie w błogiej świadomości że jest świetnie spowodowało to że do całego otoczenia przylgneła nazwa "beton".
Dla mnie mógłby być absolwentem szkoły w Kujbyszewie czy byłym pracownikiem Mossadu,nie interesuje mnie to.Interesuje mnie to czy działa w kierunku zwiększenia rybostanu,nie wali gdzie się da i nie da karpia,stara się
(jako PZW)wpłynąć na sejm w celu zwiększenia kar za kłusownictwo,maksymalnie ograniczać odłowy gospodarcze i wiele innych tematów.
 
 
  Dariusz Dylewski

Od: 2007-11-14

Posty: 87

25 sierpnia 2009 09:28  
Mnie zastanawia tylko jedno, dlaczego ZG wprowadził zasadę rozgrywania zawodów wędkarskich na "żywej rybie" jeżeli wypuszczanie złowionych ryb według Rzecznika ZG PZW - przynosi więcej złego niż dobrego.

Koledzy, czy jest w ogóle sens rozmowy z ZG? Może lepiej atakować jest ZO? Przykładem niech jest ZO Toruń i jego Uchwała X Okręgowego Zjazdu Delegatów Kół Okręgu z dnia 29.03.2009. Dobre i to na początek, z czasem może zmienia też i RAPR na swoim terenie.
 
 
  tomasz_p

Od: 2009-02-02

Posty: 173

25 sierpnia 2009 10:20  
dariuszkrystosiak ,takie czasy były ale nie musi mieć to związku z działanością w PZW.
Dla mnie mógłby być absolwentem szkoły w Kujbyszewie czy byłym pracownikiem Mossadu,nie interesuje mnie to.Interesuje mnie to czy działa w kierunku zwiększenia rybostanu,nie wali gdzie się da i nie da karpia,stara się
<br />(jako PZW)wpłynąć na sejm w celu zwiększenia kar za kłusownictwo,maksymalnie ograniczać odłowy gospodarcze i wiele innych tematów.


Ale to chyba jest jedna z przyczyn powstania "betonu" i trwania w tym "betonie". To jest m.in odpowiedź, dlaczego jest jak jest i nie będzie inaczej. Ludzie o wysokiej etyce mieli wtedy bardzo cienko, ludzie o niskiej etyce sprzedali wszystko co wartościowe za dodatkowe "przywileje", albo dla samego "poczucia władzy". A ty się spodziewasz, że z wilka stanie się owca.....
 
 
  tomjas78

Od: 2009-08-23

Posty: 689

25 sierpnia 2009 11:30  
Mnie panowie za takie komentarze, które uderzają w PZW próbują wykreślic. Juz zlikwidowali wszystkie moje posty.  
 
  tomjas78

Od: 2009-08-23

Posty: 689

25 sierpnia 2009 11:34  
Nie wygracie z nimi . Żałuję tylko tego ,że wielu znakomitych wędkarzy przesiąknęło tą całą obłudą , które szerzy PZW.  
 
  tomaszokret

Od: 2009-02-03

Posty: 447

25 sierpnia 2009 14:29  
Do TOMJAS78: Tomjas, weź no i poszukaj tych twoich "usuniętych" postów w innym wątku, co? Po tak coś mi się widzi, że nie pamiętasz, gdzie co wpisywałeś... Najłatwiej wytłumaczyć sklerozę cenzurą, co? :-P  
 
  Administrator

Od: 2009-01-16

Posty: 93

25 sierpnia 2009 16:41  
Uprzejmie informujemy, że forum PZW nie jest cenzurowane, a jedynym ograniczeniem jest jego regulamin, który zawiera bardzo standardowe ograniczenia (netykieta).

Admin
 
 
  tomjas78

Od: 2009-08-23

Posty: 689

25 sierpnia 2009 16:47  
Wiem gdzie pisałem . Zaczęło się od tych limitów. Ale jak to się mówi : uderz w stół a nożyce się odezwą :  
 
  tomjas78

Od: 2009-08-23

Posty: 689

25 sierpnia 2009 17:14  
A tak na marginesie. Jeżeli czyta to wszystko ktoś z PZW to pewnie niezle się uśmieje i se myśli . Chłopy problemy mają , ale z nami nie wygrają i za jakiś czas zapomną , a składki zapłacą , bo się boją.  
 
  tomaszokret

Od: 2009-02-03

Posty: 447

25 sierpnia 2009 17:38  
Do TOMJAS78
tomjas78Wiem gdzie pisałem . Zaczęło się od tych limitów. Ale jak to się mówi : uderz w stół a nożyce się odezwą :


No właśnie... To może zobaczysz tutaj: http://www.pzw.org.pl/home/forum/3/375/limity_ilosciowe_polowu, czy czasem coś ci nie zginęło...
Uderz w stół? Znaczy się - każdy, kto zwróci ci uwagę na niekonsekwencje i zapalczywość osądów to już znaczy, że "po drugiej stronie stoi"? Acha, niezłe rozumowanie...

tomjas78Chłopy problemy mają , ale z nami nie wygrają i za jakiś czas zapomną , a składki zapłacą , bo się boją.


A to czegoś się boisz? Uważasz, że ktoś ci grozi czy jak?
 
 
  tomaszokret

Od: 2009-02-03

Posty: 447

25 sierpnia 2009 17:55  
Do DARIUSZ DYLEWSKI
Dylewski DariuszKoledzy, czy jest w ogóle sens rozmowy z ZG? Może lepiej atakować jest ZO? Przykładem niech jest ZO Toruń i jego Uchwała X Okręgowego Zjazdu Delegatów Kół Okręgu z dnia 29.03.2009. Dobre i to na początek, z czasem może zmienia też i RAPR na swoim terenie.


Zawsze warto rozmawiać, nawet jeśli wygląda to trochę jak "gadał dziad do obrazu"... :-P

Okręgi mają możliwość wprowadzania obostrzeń na swoim terenie. Robią to zwykle chętniej i szybciej, niż zmiany nadchodzące z góry. Proste - Okręgi są dzierżawcami wód, muszą tak kalkulować, żeby z jednej strony w miarę możliwości zaspokoić wędkarzy, a z drugiej - nie ponosić zbyt dużych kosztów związanych z uzupełnianiem rybostanu.

Nie zapomnij jednak, że Zarządy Okręgów nie wzięły się znikąd... Zostały wybrane - przykro powiedzieć, ale jacy wyborcy, taka ich reprezentacja...
 
 
  tomjas78

Od: 2009-08-23

Posty: 689

26 sierpnia 2009 10:33  
do tomaszokret...........- ja się niczego nie boję, tylko krew mnie zalewa jak widzę osoby kontrolujące, które sprawdzają zwykłych wędkarzy, a jak z kolegą pokazaliśmy im rybaków- kłósowników 200 metrów dalej chowających się i czekających na samochód z przyczepką , żeby łódz zabrac to odpowiedziec była taka: "przestańcie się czepiac rybaków , to ich zarobek i mają pozwolenia " a gośc z kontroli nawet twarzy nie widział , nie wie ile i jakie ryby wyciągneli i czy wogóle pozwolenie mięli. No chyba że to byli swoje chłopy , które napełnią im lodówki rybami. Ja się nie boję , bo karte i pozwolenia mam. I nie wieże , że wędkarze z całej Polski nie obserwują takich scen. Więc nie dziwcie się mojemu zdenerwowaniu , bo co mamy robic , sami wymierzac sprawiedliwośc? To chyba nie o to chodzi? Prawda? Przez 4 lata w naszym kole starałem się o papiery kontrolera. I ze względu na moje poglądy i podejście do sprawy , zawsze mi odmawiano. Mówili " kontroler musi byc elastyczny " I jak zobaczyłem na forum wzmianki o limitach dla wędkarzy to tez mnie szlak trafił, bo o rybakach nikt nie mówi i nikt nie pisze. Na zawodach wędkarskich koło Grudziądza ok. 3 lat temu , przyszli rybacy zobaczyc wyniki i strasznie się dziwili kto na tym bezrybiu zawody organizuje , przecież oni ten odcinek przebagrowali wzdłuz i wszerz . Oczywiście ktoś może powiedziec ,że ryby przemieszczaja się w rzekach, i to jest prawda , ale każdy kto choc się trochę na tym zna ,wie że w środowisku wodnym , egzystencja pewnych stworzeń jest zależna od innych , jeżeli jednego lub kilku czynników zabraknie do prawidłowego rozwoju, to na jakiś czas aktywnośc ryb i innych stworzeń żyjących w wodzie zamiera. Tak się dzieje na wielu odcinkach Wisły. I w tym wypadku rybacy i kłusole przemieszczają się w inne miejsca , a wędkarze co robią? w większości nic. Tylko dalej obławiaja wymarłe czasowo tereny , z nadzieją ,że może coś skubnie.  
 
  Marcin

Od: 2009-08-26

Posty: 40

26 sierpnia 2009 15:05  
Jak wspomniałem, wcześniej nie miałem okazji wypowiadać się na tym forum, natomiast ten temat jest bardzo ciekawy i chciałbym zwrócić uwagę la kilka rzeczy. Wędkarze zaczynają się między sobą licytować o to kto jest wędkarzem, a kto mięsiarzem itp. Tylko po co? Pozwalamy sami z siebie robić debili, przykro mi ale tak właśnie jest. Wmawiamy sobie, że największe szkody sprawiamy my wędkarze zabierając ryby do domu. A to jest tylko mały kawałeczek prawdy. Fakt presja wędkarska jest duża, ale zdecydowanie większe szkody, sprawiające iż rybostan w naszych wodach jest jaki jest sprawiają kłusownicy ( na których nie ma żadnego sposobu obecnie ), a także zanieczyszczenia ( przykładowo czyszczenie beczek po nawozach w rzekach i zbiornikach wiejskich ), przyduchy ( tu największa wina niedbałości z naszej strony ) i niestety ale działacze, nie tylko PZW, ale przede wszystkim samorządów terytorialnych, pozwalający, a wręcz propagujących, niekończące się melioracje, faszynowania, prostowania rzek, prowadzące do ich rychłej degradacji i kanalizowania.
Ludzie ogarnijmy się wreszcie! Wędkarzy w Polsce są setki tysięcy, a tylko garstka zauważa co jest prawdziwym problemem i ma odwagę o tym mówić. Nie jako hobbiści, ale jako ruch społeczny mamy wystarczającą siłę, żeby wreszcie zadbać o nasze rzeki, jeziora itp. Tylko najpierw trzeba zrozumieć, że szukamy problemów tam gdzie ich nie ma, a tam gdzie je widzimy, są ale marginalne.
Ochrońmy rzeki ( począwszy od niedużych rzeczek, po wielkie rzeki), walczmy z kłusownikami i głupotą działaczy, to wtedy wszyscy się przekonamy, że ryby w naszych wodach będą i nikogo rybia kolacja bulwersować nie będzie.
 
 
  tomjas78

Od: 2009-08-23

Posty: 689

26 sierpnia 2009 16:39  
Do Marcin. ---------zgadzam się z tobą całkowicie. Tylko zadam pytanie, sami mamy wymierzac sprawiedliwośc ? Państwo i jego urzędy nic sobie z tego nie robią, a wręcz przyzwalają na taki stan rzeczy po to , aby czerpac z tego jak największe korzyści dla siebie , nie zważając na głos innych . póki władza się nie zmieni to sami nic nie zrobimy  
 
  tomaszokret

Od: 2009-02-03

Posty: 447

26 sierpnia 2009 18:28  
Do TOMJAS78, MARCIN: Dyskusja toczy się na wielu płaszczyznach :-P

Po pierwsze - nie ma licytacji, kto jest wędkarzem, a kto mięsiarzem. Jest jednak stwierdzenie, że zabieranie ryb w pewnych ilościach jest nielogiczne, choć zgodne z regulaminem. Po co Ci 10 dwukilowych leszczy na przykład? Nawet po wypatroszeniu zajmują w zamrażarce tyle miejsca, że nic innego nie wejdzie.. Co zrobisz z pięcioma kilogramami piętnasto centymetrowych płotek albo z reklamówką złowionych z pierwszego lodu okonków? W zgodzie z przepisami RAPR możesz to wszystko zabrać - ale po co?
Jak nazwiesz wędkarza, który tak postępuje?

Po drugie - co środowisku robi wędkarz, który tak postępuje? Czy ma on tego świadomość? A jeśli ma - to co go to obchodzi?
A jeśli to wyjątkowo sprawny człowiek mający dużo czasu na siedzenie nad wodą, jest tam co drugi dzień, a co drugi wyjazd osiąga takie wyniki? Co zrobił środowisku w ciągu roku?

Po trzecie - wyobraź sobie, że są miejsca, gdzie nie ma rybaków, nie ma kłusownictwa sieciowego, a mimo to ryb ubywa z roku na rok. Ale czy może być inaczej, skoro nad jednym zalewem dzień w dzień wysiaduje ok. 100 wędkarzy, a w łykend 3x tyle?
Zdarzyło mi się kiedyś przejechać ok. 30 km Wisły, od Annopola do Dwikóz, w poszukiwaniu wolnej miejscówki. Nie było. Wszędzie, gdzie mógł wjechać samochód - już samochód stał. Wszędzie, gdzie mógł stanąć wędkarz - już stał. Nie mam pojęcia, ilu wędkarzy łowiło na tym odcinku i co złapali, ale jeśli założysz, że każdy z nich złowił tylko jednego ledwie miarowego leszcza... Cholera, to już chyba w tony pójdzie...
A z drugiej strony - nie dalej jak wczoraj rozmawiałem z takim jednym... Pytałem, czy był na rybach tu i tu, a on, że nie, bo tam już nie ma po co chodzić. "A jeszcze rok temu jak tam z Józkiem poszliśmy, to tyle leszczy do południa nałowiliśmy, że siatek nie można było z wody wyciągnąć! Ale wszystkie wyłapały s...syny!".
A nie wiesz czasem, dlaczego Twój Okręg wprowadził na niektórych wodach niezwykle (jak na Polskę) rygorystyczne warunki wędkowania? Czy po to, by chronić wody przed kłusownikami?

Po czwarte - wyjmowałem z wody kilka razy kłusownicze sieci i możesz mi wierzyć, że nad Wisłą wyniki siatkarzy były gorzej, niż marne. Na sznury łapały się najwyżej głupie jazgarze. Nie widziałem i nie słyszałem, by ktoś w "moim" rejonie kłusował prądem lub materiałami wybuchowymi.
Zdarza się, że w pewnych sytuacjach (np.: po powodziach) w sieci wejdzie więcej. Ale i tak to lipa i czasem się zastanawiam, czyemu chce im się tak te siatki targać ze sobą nad wodę...
O, i jeszcze mi się przypomniało... Kilka lat temu odkryliśmy ładny łach nad Wisłą, na środku łąki, zupełnie nieuczęszczany. Znaleźliśmy we wsi właściciela, który nie miał nic przeciw temu, byśmy sobie na owej łące połowili :-P Brały piękne japońce, liny, płocie od groma, trafił się leszcz, a kapilony się gotowały od szczupaków. No raj!
A w poprzek tego raju stała dryga...
Właściciel przyszedł sobie tę drygę wyciągnąć. W sieci był mały lin, kilka płoci, sumik karłowaty. Kiedy my wyciągnęliśmy swoje siatki chłop się za głowę złapał, bo nie wiedział, że w tej wodzie są takie ryby!

Po piąte - masz rację, że wpływ na rybność wód ma wiele czynników. Jedne mniej, a drugie bardziej. Na jedne mamy wpływ, a na inne nie. Nie mamy wpływu na czystość wód (choć - poza nielicznymi przypadkami - ta raczej się poprawia, niż pogarsza), nie mamy wielkiego wpływu na kłusownictwo (do ścigania przestępców powołana jest Polcja, PSR, inne służby mundurowe; SSR, na którą jako Związek mamy tylko niewielki wpływ, pełni rolę pomocniczą), mamy natomiast wpływ (chyba) na postępowanie wędkarzy i przepisy, jakie rządzą PZW. Powinniśmy mieć przynajmniej.

Po szóste - działacze (w tym PZW) są różni w różnych miejscach. Są rozumiejący potrzeby środowiska, potrafiący działać, nawiązywać współpracę z różnymi organizacjami, umiejący pozyskiwać fundusze i sponsorów dla zamierzonych przedsięwzięć, słowem - oświeceni :-P I są tacy, którzy na jakimś fotelu zasiedli "dożywotnio" i czego by nie zrobili wyrażają ogromny samozachwyt swoją osobą. A najczęściej ci własnie robią najmniej.

Podsumowując - są problemy, które występują lokalnie: zanieczyszczenia wód, kłusownictwo, rybacy, kormorany, wydry itd. I jest jeden problem, który występuje wszędzie - to są wędkarze. Nie wszyscy, ponieważ coraz więcej jest wędkarzy świadomych i nie traktujących swojego hobby jako sposobu na zdobycie białka. Ale ogól.
 
 
  tomjas78

Od: 2009-08-23

Posty: 689

26 sierpnia 2009 20:26  
do tomaszokret---------- Podjąłeś wiele wątków , które wpływają na stan naszych wód. Tylko My to wiemy, a czy wiedzą o tym ludzie , którzy bezpośrednio prawnie są odpowiedzialni za stan naszych wód ?
1) Uwierz mi chciałbym łowic tyle ryb co podajesz w swoich przykładach. W ostatnią niedziele byłem na Wiśle i złowiłem jednego leszcza i 3 płotki, była pyszna kolacja. Znam mięsiarzy znad Wisły, łowią na Żurawiej Kępie koło Świecia n/W na nowym kolektorze miejskim, zmieniają na łowisku się na telefon, ryby (głównie płotki i krąpiki) sprzedają po sąsiadach i do końca dnia chodzą na rauszu po tani9ch winach. Chciałbym łowic tyle żeby wypuszczac i dac przykład innym.

2)Ale na szczęście przynajmniej u nas w regionie mało jest takich wędkarzy, większym problemem są nieuczciwi rybacy i kłusole.

3) To na prawdę trafiłeś na pechowy dzień. U nas czasami tez tak się dzieje kiedy ktoś coś większego złapie , albo trochę więcej ryb. Wtedy na małym odcinku też się ustawia wędkarz przy wędkarzu. A jeżeli chodzi o opowieści ile i jakie wielkie ryby ludzie łowią to do takich spraw podchodzę sceptycznie , oczywiście mówi się , że w każdym opowiadaniu jest cień prawdy. A jeżeli chodzi o miejsca w których nie ma ani rybaków ani kłusoli
to nie znam.

4) Tak masz racje , od niektórych kłusoli śmierdzi amatorszczyzną , ale bardziej doświadczeni i zdeterminowanie kłusownicy dysponują znacznie lepszym sprzętem i zazwyczaj omijają miejsca bardziej uczęszczane przez wędkarzy. Ze spiningiem razem z żoną przemierzamy dosyc duże odcinki Wisły i szukamy nowych miejscówek. Wtedy można zauwazyc miejsca ingerencji kłusowników.

5) Własnie powinniśmy miec wpływ, ale oni nas nie słuchają.Wiele razy próbowałem bez echa. W naszym regionie pływają piękne raki i widac że populacja raka w Wiśle rośnie , to znaczy , że Wisła w znacznym stopniu robi się czystsza. Ale jak sam zapewne zauważyłeś , że jeżeli w danym regionie , łowisku, łowisz ryby to możesz praktycznie złowic każda rybę której populacja wystepuję. Np : kiedyś zauważyłem pewną prawidłowośc, tj: łowiąc płocie i krąpie dużym przyłowem okazały się uklejki, co skutkowało tym ,że w nocy mogłem liczyc na sandacza , węgorza , czy sumka. A ostatnio łowiąc tego jednego leszcza o którym pisałem wcześniej praktycznie nie było drobnicy, co skutkowało brakiem pobic drapieżnika w pózniejszym spiningowaniu. A raczej jest zazwyczaj tak , że ryby większości gatunków pływają razem . Drobnica wpływa w łowisko, za nią większe sztuki i drapieżniki. Teraz niestety mogłem też zaobserwowac brak leszcza w naszym rejonie na Wiśle , pozostałe gatunki jeszcze są. I to raczej wskazuje na większą ingerencje ludzi.

6) Tak znam jedno koło w kuj- pom gdzie zebrała się grupa zapalonych hobbystów i wzięła sprawy w swoje ręce, fakt mają w dzierżawie tylko jedno jezioro, ale słyszałem , że fajnie można tam się pobawic. A na inne koła i zarządy wszyscy raczej narzekają.

Oceniając sam siebie, bo chyba powinniśmy zacząc od siebie to chyba należę do tych lepszych i rozumiejących problemy i z takimi ludzmi staram się spotykac i rozmawiac. Tylko jak wytępic tą pozostałą znieczulicę społeczna , która kala dobre imię wędkarzy, tych dobrych wędkarzy.
 
 
  tomasz_p

Od: 2009-02-02

Posty: 173

27 sierpnia 2009 00:01  
MarcinFakt presja wędkarska jest duża, ale zdecydowanie większe szkody, sprawiające iż rybostan w naszych wodach jest jaki jest sprawiają kłusownicy ( na których nie ma żadnego sposobu obecnie ), a także zanieczyszczenia ( przykładowo czyszczenie beczek po nawozach w rzekach i zbiornikach wiejskich ), przyduchy ( tu największa wina niedbałości z naszej strony ) i niestety ale działacze, nie tylko PZW, ale przede wszystkim samorządów terytorialnych, pozwalający, a wręcz propagujących, niekończące się melioracje, faszynowania, prostowania rzek, prowadzące do ich rychłej degradacji i kanalizowania..


Mylisz się zupełnie. Kłusownictwo to pikuś, margines. Prawdziwym zagrożeniem jest brak limitów wędkarskich. To wędkarze zjedli ryby. Mowa oczywiście o tych wdach, na których nie ma rybaków, którzy oczywiście szybciej i dokładniej czyszczą wodę z jakichkolwiek ryb.
To działacze PZW mydlą oczy problemem kłusownictwa, by odwrócieć uwagę od prawdziwego problemu - aprobowanego przez działaczy mięsiartwa i braku ochrony wód ze strony PZW.
Nie są winni kłusownicy, że kradną, tylko winny jest PZW że nie chroni przed kradzieżą. To jakbyś zostawił drzwi otwarte do domu, a potem narzekał że cię okradli....
 
 
  Marcin

Od: 2009-08-26

Posty: 40

27 sierpnia 2009 08:55  
@TomaszOkret
Szczerze Ci powiem, że podoba mi się bardziej rygorystyczny regulamin, chociażby szczupak poniżej 50cm, to nie szczupak, a i taki 50 to żadna rewelacja, problem jest w tym, że i tak morduje się i takie po 30 cm i nie jest to sprawa wędkarza tylko kłusownika, bo wędkarz pilnuje przepisów, kłusownik je łamie. Nie zapominajmy, że można być kłusownikiem z wędką.
Sum, w tym roku na wieprzu występuje często, z tym, że mały niestety, ale nie przeszkadza to wielu bezmózgowcom zabijać tych wspaniałych ryb, nawet jeśli maja po 40cm. Dla mnie to też są kłusownicy.
Mówisz, że masz miejsce gdzie nie bije się prądem, gdzie nie ma kłusowników, powiem tylko tyle, że po prostu nie wiesz, że są, chyba, że zbiornik jest monitorowany i strzeżony 24h w innym przypadku kłusole są tam na 100%. U nas też jest zbiornik, który uważałem za wolny od kłusoli, jak bardzo się myliłem dowiedziałem sie dopiero po pewnym czasie. Nie byli to amatorzy, jak ten dziadek o którym piszesz co siatki skutecznie postawić nie umiał, to byli ludzie, którzy z jednego wyjazdu przywozili setki kilogramów ryb. Tyle zabijali w przeciągu 1 nocy, ile wędkarz musi łapać, żeby tyle złapać?
Zgadzam się, że łapanie 10kg piętnastocentymetrowych płotek to pomyłka, podobnie jest z leszczami itd, na szczęście nie wielu kojarzę takich "wyczynowców".
Co do działaczy, to pamiętajmy, że w przyszłym roku są wybory do samorządów to najlepszy moment, żeby ich przycisnąć, gdyż zrobią wszystko, żeby tylko nie stracić głosów, a najlepiej jeszcze zyskać.
@tomasz_p
No widzisz, masz zupełnie inne spojrzenie na ten problem, na pewno masz dużo racji, ale prawda zawsze leży po środku. Wędkarze odciskają duże piętno na rybostanie, ale zapewniam Cię, że jeśli wreszcie ktoś zacznie walczyć z Kłusownictwem, oraz zadba o maksymalne możliwe odwrócenie melioracyjnych i "zanieczyszczeniowych" szkód, które przez ostatnie 50 lat dotknęły nasze rzeki, stan zarybienia wód bardzo się zmieni. na korzyść oczywiście.
Ostatnio byłem nad pewną małą rzeczką, jest kilka kilometrów od miasta nie kuje w oczy betonowców i na szczęście w ostatnich latach trochę odpuścili jej faszynowania i melioracji i wyobraź sobie, że ta mała rzeczka robi się śliczna, powoli się meandruje, pogłębia, widać masę drobnej ryby, jest dużo klenia, płoci itd, trafiają się także większe sztuki. Od takich rzeczek zależy bardzo wiele, one są jak inkubatory, ryba z nich później zasila większe rzeki. Im więcej będziemy mięli zdrowych rzek i rzeczek, bez melioracji, faszyn i wycinki drzew, tym więcej będziemy mieli radości z łowienia ryb. takie jest moje zdanie.
 
 
  tomjas78

Od: 2009-08-23

Posty: 689

27 sierpnia 2009 12:09  
Apeluje do Was wszystkich Panowie piszących na ten temat. Nie róbcie winnych tego stanu rzeczy wędkarzy. Każdy z nas wie, że wszędzie znajdzie się jakaś mała grupa zdemoralizowanych wędkarzy. Ale naprawdę największą winę ponoszą nieuczciwi rybacy , kłusownicy, i ludzie którzy rządzą wodami. W temacie "Limity ilościowe połowu" Pan Rzecznik Prasowy PZW powoływał się w pewnej sprawie na ustawy. I co się okazało , że po prostu tego tam nie ma. Wychodzi na to ,że tak jak Pan Antoni Kustusz Nie zna do końca ustaw to śmiem twierdzic ,że i Zarząd i wszyscy decydenci słabo je znają. I pokazałem parę niuansów w nich zapisanych, wszak ,że ustawa jest z 1985r i chyba do naszych terazniejszych realiów zbyt stara.  
 
  tomaszokret

Od: 2009-02-03

Posty: 447

28 sierpnia 2009 01:27  
Do TOMJAS78 i MARCIN: Uwierz mi, łowienie tylu ryb nie jest wcale trudne! :-P
Tyczkuję na Wiśle i na Mojej Rzece, mam "swoje" miejsca, w które mało ludzi dociera :-P Złowienie kilku kilogramów ryb nie jest dla mnie wielkim problemem, choć większość to będzie oczywiście ryba drobna, a jakieś większe okazy tylko "na okrasę". Jasne, czasem trzeba przyjąć na klatę porażkę - ostatni wyjazd na Wisłę skończył się na 2 żyletkowatych leszczach i 2 płotkach - ale mamy to chyba wkalkulowane w ryzyko, prawda? :-D

W mojej okolicy również są takie miejscówki, gdzie zmiany są "na telefon", albo po prostu notorycznie okupowane. Jak pewnie wszędzie w Polsce. Ryby gromadzą się tam z różnych przyczyn, a wraz z nimi - wędkarze.

Tak, są łowiska, gdzie nie ma kłusownictwa sieciowego ani rybaków. W mojej okolicy to na przykład zalewy w Brodach i na Chańczy. Wiąże się to chyba przede wszystkim z masowym obleganiem tych zbiorników przez wędkarzy - za duże ryzyko, że ktoś się wkurzy i zadzwoni gdzie trzeba na widok kłusowników ciągnących sieci. Odmiennie jest na Wiśle - tu jest znacznie więcej "wolnej przestrzeni", więc siateczkę można postawić dyskretniej... Wiem, że w niektórych wsiach mniej więcej w co trzecim domu siatka jest, albo przynajmniej podrywka porządna. Zauważyłem jednak, że stawiane są znacznie rzadziej ostatnio - może dlatego, że bezrobocie spadło i za mało czasu na ten sport mają?

Podniesienie wymiarów, zmniejszenie limitów jest krokiem od dawna oczekiwanym przez część wędkarzy i z pewnością słusznym. Pod warunkiem jednak, że będą one przestrzegane. Przestrzegał będę ja, przestrzegał będziesz ty, przestrzegał będzie mój Imiennik tomasz_p - ale większość wędkarzy nie.
tomjas78 Każdy z nas wie, że wszędzie znajdzie się jakaś mała grupa zdemoralizowanych wędkarzy.

Bo to niestety nieprawda, że jest mała grupka zdemoralizowanych wędkarzy. Zdemoralizowana jest większość. Jedni w mniejszym, inni w większym stopniu, ale ze świecą szukać takich, którzy zawsze, bez względu na okoliczności przestrzegają RAPR.
 
 
  Marcin

Od: 2009-08-26

Posty: 40

28 sierpnia 2009 09:11  
@tomaszokret
Wiesz Tomku ja osobiście nie batuję, nie lubię tej metody, jakoś mam taką wpojoną ideę wędkarstwa, która z wyczynowym klepaniem drobnicy ma niewiele wspólnego. Jak już to wolę iść z normalną wędką nad wodę, złapię to złapię, nie to nie, ale szkoda by mi było te maleństwa katować. Jak jest leszcz to nie trzeba bata żeby go złapać, takie jest moje zdanie, podobnie z jaziem i każdą inną białą rybą. Fakt, że miejsce trzeba przygotować, a często zanim zdążysz to zrobić to ktoś Ci już w nie wlezie, taki los, takie hobby, taka pasja.
Czasem jeżdżę z ojcem na Nielisz to obecnie najbardziej oblegane wędkarsko miejsce w okolicy, a i dobrze bo lekko odciążyło Wieprz, tam leszcza jest masa, tylko co z tego skoro większość ma ok 25 cm? Można ich łupić wiadrami tylko po co? Każdy ma swoje podejście do wędkowania, mam i ja:)
Co do bezrobocia, wynosi obecnie ok 10% i rośnie więc z tym bym się tak nie wychylał:)
łapiesz na Wiśle, to piękna rzeka i jakoś nie chce mi się wierzyć, że ciężko na niej znaleźć dla siebie miejsce. Chyba, że koniecznie chcesz łapać na sprawdzonych miejscówkach. Dla mie nie ma to takiego kolosalnego znaczenia, ważne, żeby przyroda była ładna i żebym wiedział, że ta rybka tam pływa, a złapać prędzej czy później i tak się złapie:)
Żal mi czasem patrzeć na stan naszych rzek, ale będę bardzo szczęsliwy patrząc na to jak ich stan się poprawia. Jeśli nasze władze oczywiście na to pozwolą.
 
 
  tomjas78

Od: 2009-08-23

Posty: 689

28 sierpnia 2009 09:18  
DO tomaszokret----------------- A tak sobie pomyślałem, a może problem leży w niewiedzy? Zaczne może od przykładu: ok3 lat temu siedziałem na wiślanej główce, główkę dalej siedziało dwóch ludzi i tak jak ja czekało na farta. Jak się pózniej okazało ojciec z synem. W pewnym momencie przybiega do mnie ten młodszy i prosi o podbierak bo tata jakąś wielką rybę ciągnie. Pożyczyłem mu ten podbierak. Po jakimś czasie chłopak przybiega , a ja pytam "i co macie? " , a chłopak na to " NIE WIEMY" . Hmm. no ale nic znowu po jakimś czasie zwinąłem wędki i podjechałem do nich obejrzec trofeum . W maluchu przy wyciągniętym siedzeniu pasażera, ryba miała łeb na dywaniku z przodu a ogon leżał na tylnej kanapie. Ku mojemu zdziwieniu okazało się , że był to piękny Jesiotr, tylko niestety już nie żył. Opowiedziałem o walorach kulinarnych Jesiotra, których oczywiście nie ma , bo te gatunki hodowane są na kawior, i odjechałem . Jeszcze póżniej słyszałem o kilku sztukach wyłowionych w tym miejscu. Ale nie o to chodzi, chodzi o to , że ludzie jadą na ryby i nie wiedzą co łowią. Jak jadę na grzyby i nie wiem co za grzyb rośnie to też go nie biorę. A może wędkarze nie wiedzą ,że trzeba posprzątac po sobie jak się łowisko opuszcza , że istnieją wymiary i okresy ochronne dla ryb, że wszystkie małe ryby kiedyś urosną i sprawią większą frajdę w łowieniu niż teraz. Że pozostawione śmieci niszczą środowisko wodne i nie tylko?????????????????????????????????????????. Może niewiedza popycha tych wszystkich tłuków do robienia tego wszystkiego. Tak tylko ,że niewiedza nie broni przed odpowiedzialnością. Ciekawe jak u Ciebie w regionie wygląda egzamin na karte?, U nas wystarczy miec pieniądze . Koła i Okręgi same po części są sobie winne bo wypuszczają nad wodę wszystkich którzy chcą,bez żadnej weryfikacji i przygotowania.
Ja nie mówie ,że wszyscy wędkarze tak robią, może częśc robi to nieświadomie, ale jest i grupa która robi to z premedytacją.
 
 
  Marcin

Od: 2009-08-26

Posty: 40

28 sierpnia 2009 09:24  
Jak wygląda egzamin na kartę? Mój był taki, że klient u którego "zdawałem" wypisał kwity i gotowe. Nie zadawał mi pytań ponieważ sam miał przeciętną wiedzę na temat wymiarów, okresów ochronnych itp, a ja jako dzieciak miałem to wykute na blachę. W sumie od 4 roku życia wędkuje, miałem czas żeby się nauczyć:)
Niewiedza jest powszechna, ale nie tylko u wędkarzy u działaczy PZW także niestety.
A ludzie ryby , których nie znają zabijają i biorą, grzyby też by brali, gdyby nie były trujące...
 
 
  tomjas78

Od: 2009-08-23

Posty: 689

28 sierpnia 2009 11:55  
Ha . A może Pzw nie wie gdzie ma swoje wody i gdzie ma kontrolowac? W dn. 27.08.09r , w godzinach wieczornych oglądałem program E. Jaworowicz " SPRAWA DLA REPORTERA" . I w programie tym głos zabierali ludzie podobni do nas , a mianowicie hodowcy gołębi. Oni też narzekali na swój związek. Zaproszony do programu Jan Tomaszewski też psioczył na beton z PZPN. To może same ZWIĄZKI są wszystkiemu winne. Gdzie się nie słyszy to wszyscy na związki narzekają. Rozwalic te całe towarzystwo i po kłopocie. Minister Rolnictwa objął by swoimi kompetencjami poprzez odpowiednich wiceministrów nasze wody. Pieniądze ze składek płynęły by bezpośrednio do ministerstwa. I było by ich oczywiście więcej , a nie my opłacamy Związek , który i tak nic nie robi.  
 
  Marcin

Od: 2009-08-26

Posty: 40

28 sierpnia 2009 12:16  
A różnica będzie taka, że będziemy opłacać ministerstwo, które nic nie robi:)
A może by tak zautonomizować koła wędkarskie? Wszystkie składki płacone w danym kole byłyby sumowane, każdy grosz ze składek zostałby w kole, ale koło musiałoby zrobić bilans zysków, byłyby głosowania członków kół, na co wydawać kasę, wtedy nie byłoby zgrzytów bo każdy by wiedział ile pieniędzy było i na co zostały wydane. Nie byłoby problemów z zarybieniami, bo każde koło dbałoby o własne "podwórko". Działania lokalne przyniosłyby wymierne skutki globalnie. Tak mi się przynajmniej wydaje, że to byłoby najuczciwsze. Fundusze mogłyby iść nie tylko na zarybienia, ale rokrocznie na odbudowę zniszczonej przyrody itd itp. Wędkarze mając świadomość wspólnoty, wspólnego celu, bardzo konkretnego obranego przez ich samych, opłacanego z ich własnego portfela dołożyliby i własnych starań, żeby cel osiągnąć. powstałaby zdrowa rywalizacja między kołami, a także masowa świadomość wędkarzy dotycząca kierunku, w którym należy iść w swoich działaniach.
Od lat utrzymujemy darmozjadów, wszelakie związki itp, wmawia nam się, że tak być musi bo ludzie sami sobie nie poradzą, że nic nie zrobią, a tymczasem jest zupełnie odwrotnie. To wędkarze są jedyną siła mogącą robić coś dobrego, a niejasność działań związkowców tylko wszystko komplikuje.
 
 
  Józef Zając

Od: 2008-11-25

Posty: 54

30 sierpnia 2009 20:56  
Marcinie - być może nieświadomie, ale skierowałeś dyskusje na inne tory. Wróćmy do początku dyskusji: chodzi o to, że PZW zamierza, mówiąc bardzo delikatnie, zliberalizować RAPR. Polegać to m.in na pozwoleniu zabijania szczupaków i sandaczy wypchanych ikrą w styczniu i lutym, podobnie jak i nie wytartych troci - w grudniu, oraz sumów. Te ostatnie, jeśli nowe przepisy wejdą, będzie można zjadać razem z kawiorem, bo Polski Związek Gumofilców zamierza wąsatego pozbawić ochrony również w czasie tarła. To tak gwoli przypomnienia, co jest istotą naszej dyskusji.
Oczywiście - masz rację - są i inne, bardzo ważne problemy naszego hobby. Wymieniasz kłusownictwo, trucie wód, rybaków. To wszystko prawda, tyle, że to temat na kolejną, szeroką dyskusję. I nie można uciekać od tematu zasłaniając się tym, że są inne - Twoim zdaniem - ważniejsze problemy.
Weźmy takie kłusownictwo. Problem stary jak świat. I nie ma szans, aby je zlikwidować dotknięciem jakiejś czarodziejskiej różdżki. Zresztą zastanówmy się, jak nazwać wędkarza, który zgodnie ze znowelizowanym regulaminem zapakuje do foliówki komplet cieknących ikrą i mleczem szczupaków czy sandaczy. Dla mnie ktoś taki będzie zawsze i wszędzie kłusolem, gumofilcem, bezmózgowcem. Mimo, że będzie działał zgodnie z prawem.
Więc raczej należy imać się tych problemów, których rozwiązanie leże tylko i wyłącznie w gestii PZW. Tyle, że ten proponuje nam coś takiego, na co "bratni" Polski Związek Łowiecki nigdy by sobie nie pozwolił: strzelanie do kotnej samicy, czy polowanie na rykowisku. Myślę, że taka analogia powinna przemówić Ci do wyobraźni, bo odnoszę wrażenie, że akceptujesz nowe pomysły PZW.
A co do "no kill". Śmieszy mnie, gdy słyszę jak ten i ów się przechwala, że wypuścił siatkę plotek czy krąpiowi z powrotem i szpanuje na wielce nowoczesnego wędkarza. Dlaczego - ano, bo w większości naszych wód mamy do czynienia ze skarłowaceniem tzw. "białorybu". I w takim przypadku ów nowo kreowany "no killowiec" zrobiłby dobry uczynek środowiska właśnie zabierając te ryby.
Oczywiście - są i takie wody, gdzie zabicie jednej płotki powinno być karalne. I dlatego taki odgórny RAPR jaki mamy, jest do luftu. Bo każde łowisko ma swoja specyfikę i zasady połowu winny być do niego dopasowane. Oznacza to w praktyce większe skomplikowanie regulaminu połowu. Ale nie wyolbrzymiałbym tego faktu tak, jak Panowie Redaktorzy WW. (Przypomnę - że owo, podobno niebotyczne spiętrzenie zakazów RAPR - u jest powodem jego zamierzanej nowelizacji).
 
 
  tomjas78

Od: 2009-08-23

Posty: 689

31 sierpnia 2009 09:17  
Panie Józefie poruszając wiele wątków w tym temacie jest jak najbardziej uzasadnione. Wszystko i tak się sprowadza do PZW i OZW . Prawdopodobnie jest to wynikiem tego , że kiedyś stanowiska w takich związkach były obsadzane nie przez ludzi , którzy posiadają jakąś wiedzę, tylko w zależności od opcji politycznych, układów i ideologi. Proszę prześledzic zmiany w związkach od lat 80. Nic się nie zmieniło, bo trochę zostaliśmy zapomnieni przez kolejne kadencje rządów, a problem niestety pozostał. W kołach ,przynajmniej u mnie w regionie nie zmieniło się nic. Od 20 lat te same tetryki siedzą. Jeżeli mówimy o zmianach , to przede wszystkim trzeba zacząc od zmian we władzach związkowych . Niech przyjdą młodzi , chcący coś zrobic ludzie, z kupą pomysłów i którym zależy na dobru polskiego wędkarstwa, ochronie wód , populacji ryb.  
 
  tomjas78

Od: 2009-08-23

Posty: 689

31 sierpnia 2009 09:20  
Ale i tak jestem za tym ,żeby związki zlikwidowac, albo zredukowac do bezwzględnego minimum .  
 
  WEDKARZ WEDKARSKI

Od: 2009-06-19

Posty: 153

01 września 2009 11:58  
Zając JózefA co do "no kill". Śmieszy mnie, gdy słyszę jak ten i ów się przechwala, że wypuścił siatkę plotek czy krąpiowi z powrotem i szpanuje na wielce nowoczesnego wędkarza. Dlaczego - ano, bo w większości naszych wód mamy do czynienia ze skarłowaceniem tzw. "białorybu". I w takim przypadku ów nowo kreowany "no killowiec" zrobiłby dobry uczynek środowiska właśnie zabierając te ryby


A może to zwiazek gumofilców powinien wpuścić drapieżniki i ustanowić dla nich rozsądny limit?
Mnie wypuszczanie złowionych ryb oraz zasady "no kill" oraz "C&R" wcale nie śmieszą - i to w żadnym wypadku. Za karłowacenie białorybu odpowiedzialny jest gospodarz wody, władze okregowe.
Jest to też termin bardzo modny, pozwalający uzasadniać np. odłowy sieciowe, znoszenie limitów itp. miesiarsko-gumofilcowo-złodziejskie działania.
 
 
  Józef Zając

Od: 2008-11-25

Posty: 54

01 września 2009 20:21  
Gościu - chyba źle mnie zrozumiałeś. Jestem przeciw zabijaniu ryb. Z tym, że dla mnie prawdziwym no killowcem jest ten, kogo stać na wypuszczenie szczupaka, sandacza, czy pstrąga. Wypuszczanie skarlałych płotek czy leszczyków często jest powodowane chęcią szpanu, bo tak naprawdę to w domu kot tego jeść nie chce, a i przed kolegami można błysnąć: "patrzcie, jestem też no killowcem, jak wy". Oczywiście, w bezrybnym łowisku każda płotka się liczy, ale w takim, gdzie jest populacja skarlała, nie ma to większego, poza propagowaniem samej idei "no kill", sensu.  
 
  Marcin

Od: 2009-08-26

Posty: 40

02 września 2009 10:04  
@Józef Zając
To co pan pisze o skarłowaceniu mnie bardzo zainteresowało, ale i zdziwiło. Skarłowacenie zazwyczaj występuje na zbiornikach zamkniętych ( jeziorach, stawach), natomiast bardzo rzadko w rzekach. O ile w zbiornikach zamkniętych zabieranie małych rybek może mieć sens ( choć ja osobiście wolałbym zarybić solidnie szczupakiem i cały zbiornik by na tym zyskał, bo i drapieżnik by był i selekcja naturalna także), to w rzekach nie ma absolutnie żadnego. Dlaczego? A dlatego, że zazwyczaj jest to drobnica wytarta, w tej, bądź którejś z mniejszych rzek, a większe osobniki trafiają się rzadziej, gdyż na nich jest już większa presja. Po prostu rybce łatwiej dożyć 15cm niż 40 cm z bardzo wielu powodów.
Jakiś czas temu wrzucono, skarłowaciałego leszcza, całkiem sporą ilość do Wieprza i okazuje się, że ryba się odbudowała, leszcz jest i to trafiają się całkiem ładne sztuki, nie ma żadnego problemu z karłowaceniem.
Moim zdaniem wypuszczanie ryb jest ok, ale i zabieranie, żeby zjeść też jest w porządku. Kwestia w przestrzeganiu limitów, okresów ochronnych i wymiarów ryb.
Znam ludzi, którzy patrzyli na mnie jak na wariata, gdy wypuszczałem, jako łepek 42cenymetrowego szczupaczka. Bo dla nich to nie pojęte. Taka mentalność. Jeszcze bym zrozumiał gdyby był głodny, bez kasy, ale facet zarabia masę kasy. Po prostu łapie i zabija bo tak go nauczyli kiedyś.
Na szczęście bardzo rzadko miałem okazję z nim wędkować.
 
 
  Józef Zając

Od: 2008-11-25

Posty: 54

02 września 2009 12:37  
Marcinja osobiście wolałbym zarybić solidnie szczupakiem i cały zbiornik by na tym zyskał, bo i drapieżnik by był i selekcja naturalna także


Ależ oczywiście, byłoby to idealne rozwiązanie. Tyle tylko, że szczupaki bywają wyławiane szybko i najczęściej nie wracają do wody, co w konsekwencji pogłębia proces karłowacenia białorybu. I stąd moja uwaga dotycząca ogromnego znaczenia "no kill" w odniesieniu do drapieżników.
Niestety, zdaje się, że nasz kochany Związek ma to gdzieś, chce pozwolić na zabijanie ciężarnych szczupaków i sandaczy, byleby tylko gumofilce byli zadowoleni...
 
 
  jaro422

Od: 2009-03-23

Posty: 401

02 września 2009 14:49  
Zając Józef
<br />Niestety, zdaje się, że nasz kochany Związek ma to gdzieś, chce pozwolić na zabijanie ciężarnych szczupaków i sandaczy, byleby tylko gumofilce byli zadowoleni...




Niesamowite, przemyślane, konstruktywne i oparte na dowodach , wręcz rewelacja.
Jaki "Związek", jakie "ciężarne szczupaki i sandacze", człowieku co Ty pleciesz?
 
 
  Józef Zając

Od: 2008-11-25

Posty: 54

02 września 2009 20:20  
Jaro - "plotę" tylko to, co przeczytałem w "Wiadomościach". A tam stoi jak wół:

Tych wspaniałych drapieżników chyba drastycznie nie ubędzie, gdy zezwolimy na ich połów wyłącznie z pokrywy lodowej. Ktoś powie, że w styczniu i lutym są nabite ikrą... A w grudniu nie są?

Skoro więc już plotę, to poplotę jeszcze i to, że skoro w grudniu szczupaki "są napchane ikrą", to należałoby raczej wydłużyć im okres ochronny o ten miesiąc. Logiczne? Nie dla wszystkich, jak się okazuje...
 
 
  tomaszokret

Od: 2009-02-03

Posty: 447

02 września 2009 22:17  
Do MARCIN:
MarcinA różnica będzie taka, że będziemy opłacać ministerstwo, które nic nie robi:)
<br />A może by tak zautonomizować koła wędkarskie? Wszystkie składki płacone w danym kole byłyby sumowane, każdy grosz ze składek zostałby w kole, ale koło musiałoby zrobić bilans zysków, byłyby głosowania członków kół, na co wydawać kasę, wtedy nie byłoby zgrzytów bo każdy by wiedział ile pieniędzy było i na co zostały wydane. Nie byłoby problemów z zarybieniami, bo każde koło dbałoby o własne "podwórko".
(...)
<br />Od lat utrzymujemy darmozjadów, wszelakie związki itp, wmawia nam się, że tak być musi bo ludzie sami sobie nie poradzą, że nic nie zrobią, a tymczasem jest zupełnie odwrotnie. To wędkarze są jedyną siła mogącą robić coś dobrego, a niejasność działań związkowców tylko wszystko komplikuje.


Pomijam fakt, że zgodnie z Ustawą o rybactwie wody dzielą się na obwody rybackie i występuje się w przetargu na obwód, a nie jego kawałek. Nie ma w tym kraju chyba takiego Koła, które udźwignęłoby samodzielnie obowiązki wynikające z operatów. Ile członków ma Twoje Koło? Ile pieniędzy zbiera rocznie skarbnik? Zastanów się proszę, co Koło może za te pieniądze załatwić, oprócz opieki nad jakąś glinianką...
Albo inaczej - ile pieniędzy należałoby włożyć w wodę, żeby "porządnie funkcjonowała"? I ile wówczas musiałaby wynosić składka w Twoim Kole? I ilu wędkarzy byloby w stanie ją zapłacić?

Nie, mylisz się, Marcinie. To wędkarze wybierają swoje władze. Jacy wędkarze, takie władze, takie podejście do rzeczywistości. Nie spodziewaj się cudów - nadal większość wędkarzy traktuje wędkarstwo jako sposób na uzupełnienie diety...
 
 
  tomaszokret

Od: 2009-02-03

Posty: 447

02 września 2009 22:27  
Do TOMJAS78
tomjas78Panie Józefie poruszając wiele wątków w tym temacie jest jak najbardziej uzasadnione. Wszystko i tak się sprowadza do PZW i OZW . Prawdopodobnie jest to wynikiem tego , że kiedyś stanowiska w takich związkach były obsadzane nie przez ludzi , którzy posiadają jakąś wiedzę, tylko w zależności od opcji politycznych, układów i ideologi. Proszę prześledzic zmiany w związkach od lat 80. Nic się nie zmieniło, bo trochę zostaliśmy zapomnieni przez kolejne kadencje rządów, a problem niestety pozostał. W kołach ,przynajmniej u mnie w regionie nie zmieniło się nic. Od 20 lat te same tetryki siedzą. Jeżeli mówimy o zmianach , to przede wszystkim trzeba zacząc od zmian we władzach związkowych . Niech przyjdą młodzi , chcący coś zrobic ludzie, z kupą pomysłów i którym zależy na dobru polskiego wędkarstwa, ochronie wód , populacji ryb.


Nie wiem za bardzo, co znaczy to "zapomnienie przez kolejne rządy"? Co ma rząd do PZW? Czy to Premier mianuje Prezesa ZG czy jak?
We władzach PZW zazwyczaj zasiadają - wbrew większości "opluwaczy" - ludzie, którzy chcą coś robić i mają na to czas. Nie mówię, że to "coś" jest akurat mądre i przemyślane! Często, niestety, wręcz przeciwnie.
Problem w tym, że jakoś "nowe pokolenie" niezbyt się garnie do pracy. Przez Zarząd mojego Koła przewinęło się sporo młodych-gniewnych, którzy głowę mieli nabitą wspaniałymi pomysłami. Problem polegał na tym, że te pomysły KTOŚ musi realizować, według JAKICHŚ zasad lub przepisów. I okazywało się, że tych pomysłów albo nie ma KOMU robić, albo są sprzeczne ze WSZELKIMI zasadami. Po pierwszych niepowodzeniach młodzi-gniewni przestawali uczestniczyć w pracach Zarządu...
A Ty, Tomjas, może próbowałeś swoich sił kiedyś w tym kierunku? Kandydowałeś gdzieś do jakiegoś zarządu?
 
 
  tomaszokret

Od: 2009-02-03

Posty: 447

02 września 2009 22:43  
Do JÓZEF ZAJĄC
Zając JózefJestem przeciw zabijaniu ryb. Z tym, że dla mnie prawdziwym no killowcem jest ten, kogo stać na wypuszczenie szczupaka, sandacza, czy pstrąga. Wypuszczanie skarlałych płotek czy leszczyków często jest powodowane chęcią szpanu, bo tak naprawdę to w domu kot tego jeść nie chce, a i przed kolegami można błysnąć: "patrzcie, jestem też no killowcem, jak wy". Oczywiście, w bezrybnym łowisku każda płotka się liczy, ale w takim, gdzie jest populacja skarlała, nie ma to większego, poza propagowaniem samej idei "no kill", sensu.
ł

Na szczęście nie uważam się za no-killowca, propaguję jednak zabieranie rozsądnych ilości ryb z wody. Ryb każdego gatunku. Stawianie wędkarzy w roli "regulatora pogłowia" może się źle skończyć - zaraz się okaże, że w jakimś zbiorniku jest za dużo sumów, a i sandacze przestają rosnąć podejrzanie...
 
 
  Józef Zając

Od: 2008-11-25

Posty: 54

02 września 2009 23:19  
Do: tomaszokret.
Tomku - nigdzie nie napisałem, że wędkarze mają być "regulatorami" populacji. A przynajmniej - nie było moją intencją, aby ktoś tak odczytał moje uwagi na temat "no kill". Oczywiście - łowiąc, sypiąc nadmierną ilość zanęty, urywając ciężarki czy główki twisterowe -wędkarze wpływają negatywnie na łowisko i w jakimś stopniu "regulują" populację. Wpływ ten uwidacznia się bardziej, gdy wędkarz zabija kilka płotek. Jeszcze bardziej - gdy zabija drapieżnika, stojącego na górze piramidy pokarmowej. Ponieważ w naszych wodach, jak wszyscy wiemy, nadmiaru drapieżników raczej nigdzie nie ma, myślący wędkarz kilka razy się zastanowi, nad skutkami walnięcia w łeb złowionego szczupaka, sandacza, czy pogardzanego często okonka. Ten, zaś, dla którego myślenie jest zbyt ciężką pracą, potrzebuje regulaminów, zakazów, nakazów. I dlatego boli mnie bardzo, że Związek bardziej dba o dobre samopoczucie tych ostatnich, fundując im szczupaki i sandacze w styczniu i lutym.
 
 
  tomjas78

Od: 2009-08-23

Posty: 689

03 września 2009 07:41  
Do tomaszokret----------- Mówiąc o rządach , miałem na myśli to , że w Polsce nie ma możliwości zajęcia wysokiego stanowiska bez koneksji politycznych. Przecież PZW też pod kogoś podlega prawda? A ja próbowałem
i to bardzo dużo razy . Starałem się w Kole i powiedziano mi ,że posiadam zbyt drastyczne poglądy na temat kłusowników , nieuczciwych rybaków, zbyt dużo chciałbym zmienic i zrobic . Pózniej próbowałem w innym Kole, chociaż zdobyc prawo kontrolowania nad wodą i zderzyłem się z tą samą opinią. Czyli wychodzi na to ,że tam gdzie trzeba to prawo w jakiś sposób chroni nieuczciwych, bo urzędnicy coś z tego mają. Oczywiście , ktoś może powiedziec , że się uparłem w moich poglądach na jeden kierunek, kłusoli. Tak , bo to jeden z większych problemów naszych wód. Trzeba uporządkowac pewne sprawy i rozwiązywac je w jakiś ustalony sposób, a nie chaotycznie wszystkiego po trochu. U nas nie tylko ja próbowałem , było wielu. Ale ciężko się rozmawia z betonem.
 
 
  tomjas78

Od: 2009-08-23

Posty: 689

03 września 2009 07:46  
tomaszokretDo MARCIN:
MarcinA różnica będzie taka, że będziemy opłacać ministerstwo, które nic nie robi:)
<br /><br />A może by tak zautonomizować koła wędkarskie? Wszystkie składki płacone w danym kole byłyby sumowane, każdy grosz ze składek zostałby w kole, ale koło musiałoby zrobić bilans zysków, byłyby głosowania członków kół, na co wydawać kasę, wtedy nie byłoby zgrzytów bo każdy by wiedział ile pieniędzy było i na co zostały wydane. Nie byłoby problemów z zarybieniami, bo każde koło dbałoby o własne "podwórko".
<br />(...)
<br /><br />Od lat utrzymujemy darmozjadów, wszelakie związki itp, wmawia nam się, że tak być musi bo ludzie sami sobie nie poradzą, że nic nie zrobią, a tymczasem jest zupełnie odwrotnie. To wędkarze są jedyną siła mogącą robić coś dobrego, a niejasność działań związkowców tylko wszystko komplikuje.

<br />
<br />Pomijam fakt, że zgodnie z Ustawą o rybactwie wody dzielą się na obwody rybackie i występuje się w przetargu na obwód, a nie jego kawałek. Nie ma w tym kraju chyba takiego Koła, które udźwignęłoby samodzielnie obowiązki wynikające z operatów. Ile członków ma Twoje Koło? Ile pieniędzy zbiera rocznie skarbnik? Zastanów się proszę, co Koło może za te pieniądze załatwić, oprócz opieki nad jakąś glinianką...
<br />Albo inaczej - ile pieniędzy należałoby włożyć w wodę, żeby "porządnie funkcjonowała"? I ile wówczas musiałaby wynosić składka w Twoim Kole? I ilu wędkarzy byloby w stanie ją zapłacić?
<br />
<br />Nie, mylisz się, Marcinie. To wędkarze wybierają swoje władze. Jacy wędkarze, takie władze, takie podejście do rzeczywistości. Nie spodziewaj się cudów - nadal większość wędkarzy traktuje wędkarstwo jako sposób na uzupełnienie diety...
 
 
  tomjas78

Od: 2009-08-23

Posty: 689

03 września 2009 07:53  
tomjas78
tomaszokretDo MARCIN:
MarcinA różnica będzie taka, że będziemy opłacać ministerstwo, które nic nie robi:)
<br /><br /><br />A może by tak zautonomizować koła wędkarskie? Wszystkie składki płacone w danym kole byłyby sumowane, każdy grosz ze składek zostałby w kole, ale koło musiałoby zrobić bilans zysków, byłyby głosowania członków kół, na co wydawać kasę, wtedy nie byłoby zgrzytów bo każdy by wiedział ile pieniędzy było i na co zostały wydane. Nie byłoby problemów z zarybieniami, bo każde koło dbałoby o własne "podwórko".
<br /><br />(...)
<br /><br /><br />Od lat utrzymujemy darmozjadów, wszelakie związki itp, wmawia nam się, że tak być musi bo ludzie sami sobie nie poradzą, że nic nie zrobią, a tymczasem jest zupełnie odwrotnie. To wędkarze są jedyną siła mogącą robić coś dobrego, a niejasność działań związkowców tylko wszystko komplikuje.

<br /><br />
<br /><br />Pomijam fakt, że zgodnie z Ustawą o rybactwie wody dzielą się na obwody rybackie i występuje się w przetargu na obwód, a nie jego kawałek. Nie ma w tym kraju chyba takiego Koła, które udźwignęłoby samodzielnie obowiązki wynikające z operatów. Ile członków ma Twoje Koło? Ile pieniędzy zbiera rocznie skarbnik? Zastanów się proszę, co Koło może za te pieniądze załatwić, oprócz opieki nad jakąś glinianką...
<br /><br />Albo inaczej - ile pieniędzy należałoby włożyć w wodę, żeby "porządnie funkcjonowała"? I ile wówczas musiałaby wynosić składka w Twoim Kole? I ilu wędkarzy byloby w stanie ją zapłacić?
<br /><br />
<br /><br />Nie, mylisz się, Marcinie. To wędkarze wybierają swoje władze. Jacy wędkarze, takie władze, takie podejście do rzeczywistości. Nie spodziewaj się cudów - nadal większość wędkarzy traktuje wędkarstwo jako sposób na uzupełnienie diety...




Do tomaszokret ------------------ I tu trafiłeś. Właśnie dlatego ,że większośc składek z kół i okręgów trafia do PZW , niestarcza na utrzymanie wód. A gdzie te pieniądze ida? Mój pogląd jest taki PZW ładuje większosc pieniędzy w łowiska komercyjne, które im osobiście największe dochody . I co za tym idzie , nie ma sprawiedliwego podziału jak pieniądze mają wracac z powrotem. A koła co roku rozkładają ręce, że na wszystko brakuje. I zaczyna się kombinowanie.
 
 
  tomaszokret

Od: 2009-02-03

Posty: 447

03 września 2009 08:38  
Do TOMJAS78
tomjas78
<br />Do tomaszokret ------------------ I tu trafiłeś. Właśnie dlatego ,że większość składek z kół i okręgów trafia do PZW , niestarcza na utrzymanie wód. A gdzie te pieniądze idą? Mój pogląd jest taki PZW ładuje większość pieniędzy w łowiska komercyjne, które im osobiście największe dochody . I co za tym idzie , nie ma sprawiedliwego podziału jak pieniądze mają wracać z powrotem. A koła co roku rozkładają ręce, że na wszystko brakuje. I zaczyna się kombinowanie.


Gdybyś nieco zainteresował się tym, gdzie naprawdę i na co idą pieniądze, a nie bazował jedynie na własnym poglądzie wiedziałbyś, że większość pieniędzy idzie na utrzymanie wód. Wszystkich wód.
Łowiska komercyjne stanowią źródło dochodu - więc nie ma potrzeby ich dotować większymi sumami. Są w gruncie rzeczy samowystarczalne, a mają jeszcze szanse zarobić na inne wody.
Koła rozkładają ręce... Okręgi też rozkładają ręce, ponieważ tak naprawdę składki są śmiesznie niskie i nie wystarcza na nic porządnego. Obecnie dokonujesz wpłaty ok. 200 zł (zależnie od Okręgu) i uzyskujesz prawo do połowu na wszystkich wodach Okręgu plus porozumienia. Gdyby pieniądze zostawały w Kole (zgodnie z Twoją teorią) musiały by iść na utrzymanie tylko tej wody, na której Koło gospodaruje. Czyli jedno Koło - jedna składka - jedna woda. Żeby połowić obok musiałbyś zapłacić w drugim kole za prawo dostępu do ich wody.
Wówczas rzeczywiście pieniędzy byłoby więcej, podobnie jak i niezadowolonych wędkarzy :-P

tomjas78 Mówiąc o rządach , miałem na myśli to , że w Polsce nie ma możliwości zajęcia wysokiego stanowiska bez koneksji politycznych. Przecież PZW też pod kogoś podlega prawda?


Eeee.. pod kogo podlega PZW? :-P Bo mnie się zdaje, że najwyżej pod Zarząd Główny... :-P

tomjas78 A ja próbowałem i to bardzo dużo razy . Starałem się w Kole i powiedziano mi ,że posiadam zbyt drastyczne poglądy na temat kłusowników , nieuczciwych rybaków, zbyt dużo chciałbym zmienic i zrobic . Pózniej próbowałem w innym Kole, chociaż zdobyc prawo kontrolowania nad wodą i zderzyłem się z tą samą opinią.


No to może jednak coś w tym jest, skoro zebrałeś dwie negatywne opinie? :-P

tomjas78 U nas nie tylko ja próbowałem , było wielu. Ale ciężko się rozmawia z betonem.


Czasem po prostu inni mają rację. Nazywanie ich od razu "betonem" to gruba przesada... Jakoś zauważyłem, że wielu forumowiczom ten "beton" zbyt łatwo przez gardło przechodzi...

tomjas78Starałem się w Kole i powiedziano mi ,że posiadam zbyt drastyczne poglądy na temat kłusowników , nieuczciwych rybaków, zbyt dużo chciałbym zmienic i zrobic.


Tomjas, a może chciałbyś przedstawić tutaj, na tych łamach swoje pomysły? Co chciałeś zmienić i zrobić? Pytam naprawdę bez żadnej ironii, pytam z ciekawości i może z życzliwości trochę...
 
 
  tomaszokret

Od: 2009-02-03

Posty: 447

03 września 2009 08:46  
Do JÓZEF ZAJĄC
Zając JózefTomku - nigdzie nie napisałem, że wędkarze mają być "regulatorami" populacji. A przynajmniej - nie było moją intencją, aby ktoś tak odczytał moje uwagi na temat "no kill".


No to przepraszam, tak zrozumiałem twoją wypowiedź.

Fakt, drapieżnika jest zdecydowanie za mało, ale główną winę za to ponoszą sami wędkarze. Każdy drapieżnik jest wyjątkową gratką kulinarną i rzadko spotyka je w życiu bonus w postaci powrotu do wody po złowieniu. A jeszcze należy do tego dodać, że połów drapieżników stał się obecnie modny i przystępny, więc spinningistów i muszkarzy przybywa w zastraszającym tempie...
 
 
  WEDKARZ WEDKARSKI

Od: 2009-06-19

Posty: 153

03 września 2009 14:07  
tomaszokretGdybyś nieco zainteresował się tym, gdzie naprawdę i na co idą pieniądze, a nie bazował jedynie na własnym poglądzie wiedziałbyś, że większość pieniędzy idzie na utrzymanie wód. Wszystkich wód.


Nie prawda. Ze składek wynoszących np. 150zł (ok 50 członkowska i 100 okregowa) ok 60-70zł jest na to przeznaczana, więc nawet połowa nie jest wydana na utrzymanie wód. Są na to oficjalne dane.

Wniosek: sprzedawanie licencji bezpośrednio przez RZGW oraz wynajęcie firm do zarybiania i ochrony, na tym samym poziomie co teraz PZW, byłoby tańsze. Za te 150 zł od wedkarza mozna by zrobić więcej, pomijając pośrednika i marnotrawcę pieniedzy, jakim od lat jest PZW.
 
 
  tomaszokret

Od: 2009-02-03

Posty: 447

03 września 2009 15:17  
Do GOŚĆ:
gosc
<br />Nie prawda. Ze składek wynoszących np. 150zł (ok 50 członkowska i 100 okregowa) ok 60-70zł jest na to przeznaczana, więc nawet połowa nie jest wydana na utrzymanie wód. Są na to oficjalne dane.
<br />
<br />Wniosek: sprzedawanie licencji bezpośrednio przez RZGW oraz wynajęcie firm do zarybiania i ochrony, na tym samym poziomie co teraz PZW, byłoby tańsze. Za te 150 zł od wedkarza mozna by zrobić więcej, pomijając pośrednika i marnotrawcę pieniedzy, jakim od lat jest PZW.


Gościu, przepraszam, możesz podać te "oficjalne dane"? Albo wskazać ich źródło?

Możesz również podać jakieś wyliczenie, na podstawie którego twierdzisz, że sprzedawanie licencji bezpośrednio przez RZGW oraz wynajęcie firm do zarybiania i ochrony, na tym samym poziomie co teraz PZW, byłoby tańsze.

Podaj dane i wyliczenia, albo poproszę, żebyś odszczekiwał.
 
 
  tomjas78

Od: 2009-08-23

Posty: 689

03 września 2009 18:21  
Do tomaszokret----------------------- Z jakich powodów mnie nie chcieli przyjąc to napisałem , chciałem tępic kłusoli i tyle. A że ktoś w postaci ryb wyciąganych przez nich ma jakieś profity i chce dac kłusolom troche wolnej ręki to twoim zdaniem ma racje? O opłatach , składkach i na co idą pieniądze troche wiem i to nie są moje wymysły . W okręgu w woj wielkopolskim na róznych stanowiskach pracował mój wujek, był tez ekspertem do spraw finansowych , było to w latach 90-ych, ale od tamtego czasu nic się nie zmieniło. Opowiadał mi gdzie i na co kasa szła. Więc nie mów mi ,że to są moje wymysły. Jak na Kanały konińskie przyjechał połowic Marcel van dee Eyde , mistrz świata w wędkarstwie spławikowym, to 1/7 budżetu musiano przeznaczyc na imprezy z tym związane. Więc mi nie mów ,że to są tylko moje wymysły . Widzę co się teraz u nas dzieje . A właściwie to się nic nie dzieje bo na nic nie ma kasy.  
 
  tomaszokret

Od: 2009-02-03

Posty: 447

03 września 2009 20:20  
Do TOMJAS78: Nadal nie przedstawiłeś żadnego pomysłu, który chciałeś wprowadzić w życie... "Tępić kłusoli" to tylko hasło - a jak chciałeś ich tępić? Miałeś jakiś plan na działanie, skuteczny, inny od dotychczas stosowanych?

Przy okazji tej krótkiej wypowiedzi dokonałeś wielu nadużyć. Począwszy od sugestii, że jakieś profity i chce dac kłusolom troche wolnej ręki (kto?), skończywszy na wypowiedziach opartych na opowieściach wujka sprzed 15 lat, pozbawionych w dodatku żadnych faktów (oprócz jednego, niemożliwego do weryfikacji).

Nie sądzisz, że to trochę za wiele?
 
 
  Józef Zając

Od: 2008-11-25

Posty: 54

03 września 2009 20:38  
tomaszokret<br />Czasem po prostu inni mają rację. Nazywanie ich od razu "betonem" to gruba przesada... Jakoś zauważyłem, że wielu forumowiczom ten "beton" zbyt łatwo przez gardło przechodzi...


A nie zastanawia Ciebie, Tomku, że może coś w tym jest? Skoro jeden i drugi młody, pełen ambitnych planów i tryskający energią chłopak trafia do zarządu koła X, i próbuje coś zmienić, i zostaje szybko sprowadzony na ziemię: " no, wicie-rozumiecie kolego, ten tego, to się nie da, tamtego nie można...", to trudno im, młodym się dziwić, że traktują swoich działaczy jak produkt składający się z cementu, żwiru i wody. Może jednak jest coś na rzeczy, skoro to tak powszechne zjawisko?
 
 
  tomasz_p

Od: 2009-02-02

Posty: 173

03 września 2009 22:16  
tomaszokretGościu, przepraszam, możesz podać te "oficjalne dane"? Albo wskazać ich źródło?
<br />
<br />Możesz również podać jakieś wyliczenie, na podstawie którego twierdzisz, że sprzedawanie licencji bezpośrednio przez RZGW oraz wynajęcie firm do zarybiania i ochrony, na tym samym poziomie co teraz PZW, byłoby tańsze.
<br />
<br />Podaj dane i wyliczenia, albo poproszę, żebyś odszczekiwał.


Szukaj w wypowiedziach rzecznika PZW sprzed jakiś 2 lat. O ile ja dobrze pamiętam, było tam że na zagospodarowanie wód i ochronę idzie bodajże "aż 60zł na członka". Wystarczyło podzielić ogół pieniędzy wydanych, jaki podał pan rzecznik, przez ilość członków PZW - i wyszło szydło z worka
W tamtym czasie płaciłem członkowską i 3 okręgówki, czyli około 300zł rocznie. 60zł to jakieś 20%....

Skoro więc RZGW nie marnowałoby pieniędzy na tysiące diet na organizację zawodów, nagród, ton papieru na dyplomy, organizacji zjazdów i KOŃferencji w Spale gdzie tanio nie jest, nie utrzymywało WW, ZG, dwóch i pół tysiąca lokali kół wędkarskich, 40 biur okręgowych, nierentownych okręgów, itd itp to logiczne się wydaje, że więcej pieniędzy z tej samej wpłaconej kwoty poszłoby na wody a nie na pierdoły, tak jak to wydaje PZW.

Skoro w PZW marnuje się co najmniej połowa wpłacanych pieniędzy, to istnieją przesłanki, że w innym systemie się nie zmarnuje, o ile kto inny nie ukradnie. Tylko że w stowarzyszeniu niegospodarność i złodziejstwo mogą być normalką, to w urzędzie czy w firmie, prędzej czy później ktoś się za to weźmie - pradopodobieństwo moim zdaniem 100 razy wieksze.

Może ty udowodnij że PZW jest idealnym pomysłem, najsprawniejszym, najbardziej efektywnym, oszczędnym, gwarantującym rybne wody....
 
 
  Józef Zając

Od: 2008-11-25

Posty: 54

04 września 2009 08:54  
Podział wpływów ze składek jest mniej więcej taki:

20% ze składki członkowskiej pozostaje w kole. Bardziej obrazowo: składka członkowska PZW na ten rok, to 58 złotych, więc łatwo policzyć, że od łebka, do kasy koła wpływa coś około 11 złotych z groszami (poprawcie mnie jakby co, bo nigdy orłem z matemy nie byłem).

Druga część pieniędzy, które wpłaca wędkarz, tzw. "opłata na zagospodarowanie i ochronę wód" (czy jak to się tam teraz nazywa) ma różną wysokość, zależnie od tego ile sobie dany okręg uchwalił. Średnio jest to około 100 - 150 złotych. Ta kwota w całości jest przekazywana wyżej - na rzecz okręgu i ZG.
 
 
  tomjas78

Od: 2009-08-23

Posty: 689

04 września 2009 09:25  
tomaszokretDo TOMJAS78: Nadal nie przedstawiłeś żadnego pomysłu, który chciałeś wprowadzić w życie... "Tępić kłusoli" to tylko hasło - a jak chciałeś ich tępić? Miałeś jakiś plan na działanie, skuteczny, inny od dotychczas stosowanych?
<br />
<br />Przy okazji tej krótkiej wypowiedzi dokonałeś wielu nadużyć. Począwszy od sugestii, że jakieś profity i chce dac kłusolom troche wolnej ręki (kto?), skończywszy na wypowiedziach opartych na opowieściach wujka sprzed 15 lat, pozbawionych w dodatku żadnych faktów (oprócz jednego, niemożliwego do weryfikacji).
<br />
<br />Nie sądzisz, że to trochę za wiele?



Jeżeli chodzi o pomysły . Przede wszystkim zrobic wszystko ,żeby więcej pieniędzy zostawało w kołach .
Ograniczyc do minimum lub czasowo zakazac odłowów sieciowych przez rybaków. Dążyc do zmiany RAPR, a w szczególności jeżeli chodzi o organy kontrolujące. Dlaczego normalny wędkarz działający w kole nie może miec prawa do kontrolowania nad wodą,bardzo wiele dobrego by to przyniosło. Jadąc na ryby sam mógł bym
reagowac na wszelkie naruszenia,bo narazie jest tak ,że Policja ma kupe innych zajęc , PSR reaguje albo nie , a pozostałych organów wymienionych w RAPR przez 25 lat jak wędkuję to nie widziałem , czy wędkarze nie kontrolowali by się bardziej wiedząc ,że w każdej chwili mogą byc skontrolowani? nie chodzi o to , żeby chodzic z miejsca na miejsce i kontrolowac karty i pozwolenia , bo przecież w danym rejonie ludzie łowiący się znają, chodzi o reagowanie na naruszenia i nikt by wtedy nie powiedział , że to nie moja sprawa jak zwracam uwagę ,że gosc zostawia syf na łowisku. Pisałem już o wprowadzeniu do kół czynów społecznych dla wędkarzy , sprzątanie wody, częśc wędkarzy , która by nie mogła chodzic i zbierac śmieci wpłacała by symboliczne składki na odrobek czynu społecznego , pozostała częśc w zorganizowanej grupie jezdziła by po łowiskach i zbierała śmieci. Spacer -przyjemne z pożytecznym, a z tych składek można opłacic tranport i utylizację na wysypisku. I nie chodzi oto ,żeby wszystko wysprzątac bo się nie da, tylko trafic do świadomości wędkarzy jakie niebezpieczeństwo przynoszą śmieci nad naszymi wodami. Sprawiedliwości sami nie możemy wymierzac, ale możemy wręcz wymuszac (działając w kołach ) o interwencje w PSR i innych organach
o skuteczne działanie przeciwko kłusownikom. Zmienic skutecznie przepisy odnośnie dzierżawców terenów w bezpośrednim sąsiedztwie Wisły, na terenach zalewowych powstało wiele łach i oczek gdzie przy dużej wodzie na wiosne wpływa bardzo dużo ryb i to przed tarłem , no i niestety są one skuteczne wyławiane przez rybaków i kłusowników. Wprowadzic całkowite zakazy w odławianiu w tych miejscach. Wprowadzic prawdziwe i bardziej restrykcyjne egzaminy dla wędkarzy wstępujących do kół. Prowadzic szkolenia dla młodych wędkarzy z zakresu ochrony ryb i wód, wędkarze którzy wstępują do koła i ci co już są w kołach też muszą czuc ,że ktoś się nimi interesuje i że nie tylko przyjemnośc ale i obowiązki . Wędkarz nie może wiedziec tylko jak wygląda wędka i ryby, tylko tez jak dbac o środowisko, co rozumiemy pod pojęciem etyka wędkarska itd. Ja łowię tylko na Wiśle , ale znam bardzo dużo wędkarzy , którzy łowią w jeziorach i innych zbiornikach. I tam problemy są podobne. Nie wiem , może ty łowisz w wędkarskim eldorado ale u nas na prawde jest coraz mniej ryby.

Jeżeli chodzi o komercyjne zbiorniki PZW to nie mogę się zgodzic z tobą . Na większości tych łowisk są kręcone filmy , robione są zdjęcia i organizowane są wielkie wyprawy wędkarskie ale niestety nie dla wszystkich . Większośc tych materiałów znajdziesz w czasopismach wędkarskich i filmach o tematyce wędkarskiej . Ale każdego jednego wędkarza biorącego udział w tych filmach zapraszam na normalną wodę i życzę mu sukcesu. Widziałem film o połowie sandaczy na Wiśle koło Warszawy , przede wszystkim tam jest więcej ryby w stosunku do obszaru wody, a po drugie godzinny film był kręcony przez kilkanaście dni , bo też jednego dnia tyle ryb wyciągnąc ? to niemożliwe, przynajmniej na Wiśle
I naprawde duzo pieniędzy na takie eskapady idzie, oczywiście częsc funduszy dają reklamodawcy- firmy wędkarskie, ale w mniejszości.



Są miejsca gdzie w przepięknej scenerii Nadwiślańskiego Parku Krajobrazowego, można naprawdę wypocząc w otoczeniu natury , ale niestety już zapomniane. Te i inne sugestie sa nietylko propagowane przeze mnie , ale z takimi opiniami zgadza się większośc wędkarzy , których znam i z którymi łowię. W następnym poście opisze spotkanie z działaczem z Okregu bydgoskiego, który akurat był na rybach w tam gdzie ja.
 
 
  tomjas78

Od: 2009-08-23

Posty: 689

04 września 2009 09:27  
A fakt o którym pisałem jest do zweryfikowania bo wizyta MARCELLA była opisywana na łamach WW  
 
  Andrzej Maszewski

Od: 2009-07-10

Posty: 14

04 września 2009 09:44  
dopóki działacze PZW beda traktowali pracę w kołach jak dodatkowe żródło zarobków lub żródło wódeczki , żarełka przy okazji i nie wiadomo czego jeszcze , nigdy nic się nie zmieni, w moim dawnym /na szczęście /kole, po udanych wyborach działacze oblewali na koszt PZW swoje kolejne zwycięstwo, na rachunkach zamiast gorzały były poczywiście schabowe, beton jeszcze długo bedzie twardniał w tej organizacji  
 
  tomjas78

Od: 2009-08-23

Posty: 689

04 września 2009 11:17  
Do tomaszokret----------------------- W ostatnią niedziele byłem ze spiningiem w okolicach Bydgoszczy(Fordon)
Nad wodą spotkałem wędkarza , który pózniej okazało się w rozmowie jest działaczem związkowym w okręgu bydgoskim. Zaczęło się jak zawsze od zapytania o wyniki , była to normalna rozmowa dwóch wędkarzy, kiedy zacząłem mówic i pokazywac śmieci , piaszczyste wydmy na środku Wisły z których baze sobie zrobili kłusole, bo widziałem wczesniej. I o jeszcze wielu innych sprawach nurtujących nasze wody . W końcu ten Pan przyznał się, że jest działaczem związkowym , w tej okolicy był na rybach ok. 10lat i teraz nie może tego miejsca poznac. W dalszej rozmowie widac było , że jest jednym z działaczy , którym leży na sercu nasza Wisła. A przyjechał tu na ryby po licznych komentarzach , usłyszanych opowieściach itd. I na koniec sam przyznał ,że jest zle!
Chciałbym zwrócic uwagę na to ,że nie wszystkich działaczy oskarżam o nieróbstwo i te wszystkie złe rzeczy. Ale są w związkach ludzie , których nie interesuje los naszych wód, blokują wszystko i wszystkich. typowy BETON !!!
 
 
  WEDKARZ WEDKARSKI

Od: 2009-06-19

Posty: 153

04 września 2009 11:30  
tomaszokretPodaj dane i wyliczenia, albo poproszę, żebyś odszczekiwał.


Za darmo? Na audyt trzeba mieć sporo kasy. Mogę to zrobić, ale od PZW biorę 90% zaliczki przed wykonaniem usługi :)
 
 
  tomjas78

Od: 2009-08-23

Posty: 689

04 września 2009 12:07  
tomaszokretDo TOMJAS78: Nadal nie przedstawiłeś żadnego pomysłu, który chciałeś wprowadzić w życie... "Tępić kłusoli" to tylko hasło - a jak chciałeś ich tępić? Miałeś jakiś plan na działanie, skuteczny, inny od dotychczas stosowanych?
<br />
<br />Przy okazji tej krótkiej wypowiedzi dokonałeś wielu nadużyć. Począwszy od sugestii, że jakieś profity i chce dac kłusolom troche wolnej ręki (kto?), skończywszy na wypowiedziach opartych na opowieściach wujka sprzed 15 lat, pozbawionych w dodatku żadnych faktów (oprócz jednego, niemożliwego do weryfikacji).
<br />
<br />Nie sądzisz, że to trochę za wiele?




Jeżeli chodzi o mojego wuja , to jak sobie to wyobrazasz , mam ukraśc dokumenty? czy co? Z tego co wiem to w tamtych latach np; na ochronę wód przeznaczano jakieś 3-5% całego budżetu Okręgu i tak już okrojonego przez PZW. Na zarybianie , hodowlę ok10 % Jeszcze dochodzą wydatki na potrzeby utrzymania podległych kół. częśc wydatków zdaniem niektórych było nie jasna. A na co poszło większośc , nie wiadomo. Oczywiście muszą istniec dokumenty na zagospodarowanie całego budżetu. Ale jak wszyscy wiemy są rubryki , które w samej istocie są juz nie jasne np; Bieżące wydatki , Prowadzenie biura, Wydatki statutowe, itd


Jeżeli chodzi o kłusoli, to sprawy załatwiane są pod stołem . Kłusol , który bezkarnie w dzień i w nocy może bezkarnie pływał i robił co chciał musi co nie co się podzielic, żeby mu dano spokuj. A komu daje, to sobie sam odpowiedz . Osoby kontrolujące: RAPR paragraf 9
 
 
  tomjas78

Od: 2009-08-23

Posty: 689

04 września 2009 12:30  
Do tomaszokret -------------------------------- Nie wiem dlaczego bronisz tego całego bałaganu. Większośc wędkarzy na tym forum pisze o problemach związanych z PZW. Coś w tym musi byc, skoro padaja takie sygnały z różnych stron polski. Do wszystkich pomysłów i sugesti trzeba by było oczywiście zmienic przepisy, ale od czegoś trzeba zacząc.  
 
  tomjas78

Od: 2009-08-23

Posty: 689

04 września 2009 17:30  
Koledzy wędkarze coś się ruszyło, chyba . Na stronie głównej PZW można zobaczyc informacje o posiedzeniu ZG PZW z dnia 29.08. 2009r , a w szczególności o Ogólnopolskiej Akcji Przeciwdziałaniu Kłusownictwu." STOP KŁUSOLOM " i od razu zapraszam na stronę www.stopklusolom.pl nawet prezentacja jest . Podali również numer telefonu alarmowego. Przyznaję ,że teoretycznie to bardzo ciekawe, mam nadzieję ,że w praktyce wyjdzie. I mimo tego ,że jestem bardzo sceptycznie nastawiony do PZW, to z całego serca życzę żeby ten program wypalił. I mam też cichą nadzieję , że trochę w tym pomogły nasze posty i opinie wielu wędkarzy , mówiące o problemie z kłusownictwem.  
 
  tomasz_p

Od: 2009-02-02

Posty: 173

04 września 2009 18:03  
tomjas78Koledzy wędkarze coś się ruszyło, chyba . Na stronie głównej PZW można zobaczyc informacje o posiedzeniu ZG PZW z dnia 29.08. 2009r , a w szczególności o Ogólnopolskiej Akcji Przeciwdziałaniu Kłusownictwu." STOP KŁUSOLOM " i od razu zapraszam na stronę www.stopklusolom.pl nawet prezentacja jest . Podali również numer telefonu alarmowego. Przyznaję ,że teoretycznie to bardzo ciekawe, mam nadzieję ,że w praktyce wyjdzie. I mimo tego ,że jestem bardzo sceptycznie nastawiony do PZW, to z całego serca życzę żeby ten program wypalił. I mam też cichą nadzieję , że trochę w tym pomogły nasze posty i opinie wielu wędkarzy , mówiące o problemie z kłusownictwem.


Naiwny.....
 
 
  tomaszokret

Od: 2009-02-03

Posty: 447

05 września 2009 08:29  
Do GOŚĆ:
goscZa darmo? Na audyt trzeba mieć sporo kasy. Mogę to zrobić, ale od PZW biorę 90% zaliczki przed wykonaniem usługi :)


Gościu, takimi tekstami to możesz sobie dzieci w piaskownicy mamić... :-P Może się nabiorą, że "wiesz, ale nie powiesz" :-P
A prawda jest taka, że nie wiesz... Z sufitu sobie ściągnąłeś, ile kasy na co idzie, co się bardziej opłaca, a co mniej, nie do końca przemyślałeś, napisałeś i mam nadzieję, że ci przynajmniej głupio...
 
 
  tomaszokret

Od: 2009-02-03

Posty: 447

05 września 2009 08:29  
Do JÓZEF ZAJĄC
Zając JózefA nie zastanawia Ciebie, Tomku, że może coś w tym jest? Skoro jeden i drugi młody, pełen ambitnych planów i tryskający energią chłopak trafia do zarządu koła X, i próbuje coś zmienić, i zostaje szybko sprowadzony na ziemię: " no, wicie-rozumiecie kolego, ten tego, to się nie da, tamtego nie można...", to trudno im, młodym się dziwić, że traktują swoich działaczy jak produkt składający się z cementu, żwiru i wody. Może jednak jest coś na rzeczy, skoro to tak powszechne zjawisko?


Zwykle szybko zostaje sprowadzony na ziemię, bo okazuje się, że jego pomysły mają się do rzeczywistości jak pięść do oka. Ludzie mają ogólnie mgliste wyobrażenie, jak działa PZW jako całość, co może a czego nie, i spodziewają się cudów jakichś... Zerknij na wypowiedź Tomjasa poniżej - 3/4 jego programu to zadania dla Sejmu, Senatu (wraz z komisjami) oraz Prezydenta :-P. Dziwisz się, że ktoś mu powiedział "wicie, rozumicie...nie da się!"?
Praca w Kołach jest mało widowiskowa, mało spektakularna i przynosząca mało satysfakcji. I to jest główny powód odejścia młodych-gniewnych: zderzenie wyobrażeń z możliwościami...
 
 
  tomaszokret

Od: 2009-02-03

Posty: 447

05 września 2009 08:29  
Do ANDRZEJ MASZEWSKI: Doktor, przesyłka dotarła?  
 
  tomaszokret

Od: 2009-02-03

Posty: 447

05 września 2009 08:29  
Do TOMASZ_P: No, zgadzałoby się... Dwa lata temu składka na zarybianie i ochronę wód w moim Okręgu wynosiła 54 zł... (żenada, nie?)

<br />Może ty udowodnij że PZW jest idealnym pomysłem, najsprawniejszym, najbardziej efektywnym, oszczędnym, gwarantującym rybne wody....[/quote]

Nie ja zacząłem, tylko Gość... :-P Niech broni swojej tezy... :-P
 
 
  tomaszokret

Od: 2009-02-03

Posty: 447

05 września 2009 08:56  
Do TOMJAS78: Tomjas, na początek wyjaśnię – nie tyle bronię tego całego bałaganu, co proszę o rzeczową i mającą jakieś podstawy dyskusję… Opartą na faktach, liczbach, a nie na domysłach biorących się z niewiedzy. Zdaję sobie sprawę, że w PZW jest wiele „przegięć”, które powinny zostać zlikwidowane. Wolę jednak rozmawiać na argumenty, niż dać się unosić populizmowi.

A teraz przejdźmy do tego, co nazwałeś swoim programem…
Ograniczyc do minimum lub czasowo zakazac odłowów sieciowych przez rybaków. Dążyc do zmiany RAPR, a w szczególności jeżeli chodzi o organy kontrolujące. Zmienic skutecznie przepisy odnośnie dzierżawców terenów. – ło Jezu, w Kole to chciałeś zrobić?!

Dlaczego normalny wędkarz działający w kole nie może miec prawa do kontrolowania nad wodą? Może mieć. Ma. Nie trzeba być strażnikiem, by reagować na naruszenia przepisów. Ale problem w tym, że Policja ma kupę innych zajęć, więc raczej nie przyjedzie… No, chyba że jakoś inaczej to widzisz? Jak?

wprowadzenie do kół czynów społecznych dla wędkarzy , sprzątanie wody, częśc wędkarzy , która by nie mogła chodzic i zbierac śmieci wpłacała by symboliczne składki na odrobek czynu społecznego W bardzo wielu kołach takie działania są praktykowane.

Prowadzic szkolenia dla młodych wędkarzy z zakresu ochrony ryb i wód Znowu nic odkrywczego, przy większości Kół działają różnego rodzaju szkółki wędkarskie dla dzieci.

Jeżeli chodzi o komercyjne zbiorniki PZW to nie mogę się zgodzic z tobą (...)I naprawde duzo pieniędzy na takie eskapady idzie, oczywiście częsc funduszy dają reklamodawcy- firmy wędkarskie, ale w mniejszości. Ależ bzdury piszesz… Uważasz, że PZW robi płatne zbiorniki, żeby wpuszczać na nie klientów, do których jeszcze dokładają? Skąd masz takie informacje?!

Jeżeli chodzi o mojego wuja , to jak sobie to wyobrazasz , mam ukraśc dokumenty? Nie, po prostu powiedz „Wujek, a teraz nie pleć bajek, tylko powiedz, jak naprawdę było!” :-P A już te 10% na zarybienia to mnie rozczuliło po prostu… :-D

Jeżeli chodzi o kłusoli, to sprawy załatwiane są pod stołem . Kłusol , który bezkarnie w dzień i w nocy może bezkarnie pływał i robił co chciał musi co nie co się podzielic, żeby mu dano spokuj. A komu daje, to sobie sam odpowiedz . Osoby kontrolujące: RAPR paragraf 9 Ja sobie odpowiedziałem w ten sposób: internet daje ogromne pole do rzucania anonimowych oszczerstw oraz tworzenia dowolnych teorii spiskowych. Widząc tego kłusownika zadzwoniłeś kiedyś na Policję?

I na koniec – żeby zostać członkiem Zarządu trzeba przejść weryfikację nie przez Zarząd, tylko przez wędkarzy. Zgłaszasz swoją kandydaturę na Wyborczym, przedstawiasz swoje poglądy i projekty i albo zostaniesz wybrany, albo nie.
Jeśli nie zostałeś, to pretensje miej głównie do siebie. Sprzedać też się trzeba umieć. Nie sprzedasz się siejąc spiskowe teorie, zarzucając ludziom złodziejstwo, współudział w przestępstwie i Bóg wie, co jeszcze…
 
 
  tomjas78

Od: 2009-08-23

Posty: 689

05 września 2009 13:59  
Do tomaszokret--------------------- Ty chyba naprawdę żyjesz i łowisz w wędkarskim eldorado , albo może znasz jakiegoś gościa ze związku , który te wszystkie głupoty opowiada. Jeżeli ja mówię o problemach i sugestiach to mówię to w oparciu o koła w naszym regionie. Byc może , gdzieś już zostały wdrożone pewne rzeczy , ale skoro ja o nich pisze to u mnie ich nie ma . Zresztą sam widzisz krytykujesz wszystkich i wszystko co się na tym forum znajduje. Pisałem o spotkaniu z działaczem z OZ z Bydgoszczy , i tez mi przyznał rację ,że jest bardzo zle. Na kontrole po prostu nie ma pieniędzy. Co mi to da ,że ja zgłoszę i ktoś przyjedzie albo nie? Wędkarze muszą sami działac nad wodą. I na koniec : nie wiem skąd jesteś, i nie wiem czy kiedykolwiek byłeś nad Wisłą. Chyba jak byś był to byś też miał takie drastyczne poglądy jak ja.  
 
  tomjas78

Od: 2009-08-23

Posty: 689

05 września 2009 14:06  
do tomaszokret --------------- A poza tym jeżeli ze wszystkim mamy latac na Policję to po co są utrzymywane pozostałe instytucje , które powinny to robic.  
 
  tomjas78

Od: 2009-08-23

Posty: 689

05 września 2009 14:30  
tomjas78Do tomaszokret--------------------- Ty chyba naprawdę żyjesz i łowisz w wędkarskim eldorado , albo może znasz jakiegoś gościa ze związku , który te wszystkie głupoty opowiada. Jeżeli ja mówię o problemach i sugestiach to mówię to w oparciu o koła w naszym regionie. Byc może , gdzieś już zostały wdrożone pewne rzeczy , ale skoro ja o nich pisze to u mnie ich nie ma . Zresztą sam widzisz krytykujesz wszystkich i wszystko co się na tym forum znajduje. Pisałem o spotkaniu z działaczem z OZ z Bydgoszczy , i tez mi przyznał rację ,że jest bardzo zle. Na kontrole po prostu nie ma pieniędzy. Co mi to da ,że ja zgłoszę i ktoś przyjedzie albo nie? Wędkarze muszą sami działac nad wodą. I na koniec : nie wiem skąd jesteś, i nie wiem czy kiedykolwiek byłeś nad Wisłą. Chyba jak byś był to byś też miał takie drastyczne poglądy jak ja.


Oczywiście w naszym regionie toruńskim, bydgoskim i wyżej. I czytaj wszystkie posty jak chcesz z kimś dyskutowac. Bo nie zawsze mogę wszystko w jednym poście opisac.
 
 
  tomjas78

Od: 2009-08-23

Posty: 689

05 września 2009 19:14  
Do tomasz_p------------------------------------------ w coś trzeba wierzyc  
 
  tomjas78

Od: 2009-08-23

Posty: 689

05 września 2009 19:25  
Na temat składek i na co idą napisał ---- ryba070 ----
A ja sprawdziłem taryfikator kar finansowych . I tak, jeżeli ja razem z żoną płaciłem w tym roku 450zł, gdzie moja żona tylko spininguje i jest rzadziej niż ja na rybach , to po ilości kontroli ( 0 ) stwierdziłem , że nawet jak by mnie dwa razy złapali to i tak by mi się opłacało nie płacic składek i pozwoleń . Ale nie o to chodzi , trzeba podnieśc kary finansowe za bezprawne łowienie. Znam wędkarzy co płacą po 700 i więcej i też kontroli nie widzieli. Moim zdaniem najniższa kara powinna wynosic tyle ile kosztuje wykupienie wszystkich wód w danym regionie.
 
 
  tomasz_p

Od: 2009-02-02

Posty: 173

05 września 2009 20:15  
tomaszokretDo TOMASZ_P: No, zgadzałoby się... Dwa lata temu składka na zarybianie i ochronę wód w moim Okręgu wynosiła 54 zł... (żenada, nie?)
<br />
<br /><br />Może ty udowodnij że PZW jest idealnym pomysłem, najsprawniejszym, najbardziej efektywnym, oszczędnym, gwarantującym rybne wody....

<br />
<br />Nie ja zacząłem, tylko Gość... :-P Niech broni swojej tezy... :-P[/quote]

Tomasz, czy ty umiesz liczyć i czytać? Bo już mnie napiałeś tym swoim betoniarstwem, dlatego powtórnie piszę. Powtarzasz w kółko jak mantrę że PZW wydaje pieniądze na to co powinien, a dobrze wiesz że tak nie jest.

Liczy się ogół wpłacanych pieniędzy, a nie twoja składka na zarybianie która była 54zł bo taki masz biedny okręg chyba. Składka członkowska to też wydane pieniądze, więc nie wolno ich pominąć

Ja płaciłem 2 lata temu składkę roczną 180zł, a na 2 okręgi to było 300zł razem z prawem połowu z łodzi w jednym z nich.

I z tych pieniędzy szło na wody 60- a może 80zł, nie mam tego sprawozdania zachowanego dlatego nie pamiętam dokładnej cyfry. Nie piernicz że to jest więcej niż połowa, nie uprawiaj ohydnej propagandy sukcesu. Nie uczestnicz w tych kłamstwach, chyba że już jesteś "po ciemnej stronie mocy".
Jak długo można pisać, że słońce jest zielone? Przestań już bo to niesmaczne się robi...
Proszę.
 
 
  Józef Zając

Od: 2008-11-25

Posty: 54

05 września 2009 23:11  
Do tomaszokret:

Teraz to i ja muszę ostro zareagować. Tomku - nie wprowadzaj ludzi w błąd, że aby wejść do Zarządu wystarczy przekonać do siebie wędkarzy. Totalna bzdura. PZW obwarował się tak cwaną ordynacją wyborczą, że "nowy" ma praktycznie zerowe szanse wyboru. Przypomnijmy, jak to wygląda na przykładzie wyborów do zarządu koła: kandydatów do "nowego" zarządu zgłasza komisja wyborcza . A skąd owa komisja się bierze? Ano - jej skład ustala... UWAGA! - aktualny zarząd, przygotowując zebranie wyborcze. Więc kogo owa komisja wpisze na listę kandydatów? "Nowego", czy może swoich - miernych, ale wiernych? Prawda, że przeraźliwie demokratyczny wybór?;p
Co prawda "sala", czyli członkowie Walnego Zgromadzenia Wyborczego ma prawo zgłaszania swoich kandydatów, ale jest to jakiś tam znikomy procent, nie pamiętam dokładnie jaki. W praktyce, układ sił jest mniej więcej jak 1:10. Oczywiście - na korzyść kandydatów z listy komisji wyborczej - czyli de facto - popieranych przez aktualny zarząd.

Załóżmy nawet, że ów "nowy" dostaje się do nowego - starego zarządu. Co on jeden może? Zawsze zostanie przegłosowany, a jak będzie za bardzo fikał, to zawsze można znaleźć haczyk, aby się pozbyć delikwenta.
Więc nie rób ludziom wody z mózgu, że łatwo jest cokolwiek w PZW zmienić.

Panowie - przypominam, że dyskusja miała dotyczyć propozycji zmian RAPR - u na bardziej przychylny mięsiarzom i gumofilcom. A my odbiegliśmy całkowicie od tematu i próbujemy reformować - że i ja użyję tego określenia - BETON.
 
 
  tomjas78

Od: 2009-08-23

Posty: 689

06 września 2009 17:11  
Do Józef Zając i tomasz_p --------------------------- Dziękuję wam za poparcie w niektórych argumentach .
Widocznie do tomaszokreta mało dociera.
Jeżeli chodzi o udział w życiu Koła, już nie mówię związku, to naprawdę jest się trudno dostac. Ja nawet nie chciałbym w żadnych wielkich zarządach byc, tylko ,żeby wędkarzom dac większą swobodę prawnie ustaloną do np; kontrolowania nad wodą, reagowania na wszelkiego rodzaju reagowania na łamanie przepisów przez innych i co najważniejsze to nasze sugestie i pomysły powinny byc brane pod uwagę np; tak jak Józef Zając pisze , przy zmianie RAPR i nie tylko. Bo kto jak nie wędkarze spędzają dużo czasu nad wodą, zza biurka się niczego nie widzi. Wiele razy poruszałem ten problem na zgromadzeniu Koła, ale zawsze byłem odprawiany z kwitkiem .
A jeżeli chodzi o składki to tez pisałem , wystarczy sprawdzic listę wydatków a ściślej mówiąc na rzeczy typu : prowadzenie biura , wydatki na działalnośc koła,okręgu, lub działalnośc statutowa , wydatki nadzwyczajne, itd. przecież pod takimi hasłami możemy władze mogą wydawac pieniądze na wszystko.
 
 
  tomjas78

Od: 2009-08-23

Posty: 689

06 września 2009 18:02  
A Jeżeli chodzi o sam RAPR. Każdy wędkarz łowiący na wodach , które dobrze zna , chciałby żeby było jak najlepiej. I swoje argumenty i sugestie opisuję pod kontem Wisły, a w szczególności o brak zainteresowania przez władze. Łowię na odcinku między Toruniem a nawet Grudziądzem. Całkowity brak kontroli wędkarzy , rybaków i przede wszystkim samowolka kłusoli. Tomaszokret powtarza jak mantra -" dzwonic po Policję ". Tak , ale gdzie są pozostałe organy kontrolujące wymienione w paragrafie 9 RAPR. I to nie tylko dotyczy kłusoli na Wiśle, ale tak że wszystkich oczek , łach itp. powstałych na terenach zalewowych , gdzie na wiosnę po zejściu wody pierwszymi którymi tam są to niekontrolowani rybacy i kłusole. Wyciągają wszystko , a przede wszystkim ryby przed lub w trakcie tarła. Nielegalna wycinka drzew przez miejscowych mieszkańców wsi. W miejscowości Kozielec - między Trzeciewcem a Świeciem spotkałem 2 lata temu się z sytuacją, że rybak całkowicie zagrodził drogę nad Wisłą. Postawił płot , a jak go sforsowałem to okazało się ,że dodatkowo jest zrobiony zjazd dla samochodu z przyczepką. Wszystko dobrze ,ale przejazd nad Wisłą tam gdzie to możliwe musi byc. Dlatego wracam znowu do paragrafu 9 RAPR , gdzie są ci ludzie i optuję za tym żeby dac większa władzę , oczywiście opartą o przepisy prawa, wędkarzom.  
 
  Józef Zając

Od: 2008-11-25

Posty: 54

07 września 2009 09:18  
tomjas78A jeżeli chodzi o składki to tez pisałem , wystarczy sprawdzic listę wydatków a ściślej mówiąc na rzeczy typu : prowadzenie biura , wydatki na działalnośc koła,okręgu, lub działalnośc statutowa , wydatki nadzwyczajne, itd. przecież pod takimi hasłami możemy władze mogą wydawac pieniądze na wszystko.


Spokojnie, Tomjas. To co napisałem wyżej o podziale pieniędzy ze składek nie znaczy, że okręgi "okradają koła". Okręgi mają rzeczywiście ogromne wydatki, przede wszystkim są to horrendalne kwoty na czynsze dzierżawne wód przejętych w przetargach. Teraz już nie da się tych wód zarybiać "na papierze", a przynajmniej - jest to trudniejsze niż przed przetargami, a to kolejne koszty. Do tego dochodzi ochrona wód oraz cała obsługo funkcjonowania okręgu.

Czy kwota, która zostaje w kołach jest odpowiednia? Czy okręgi dobrze gospodarują zdobytymi środkami? Nie wiem. Pewnie jeden lepiej, drugi gorzej...

Rzeczywiście, jak piszesz - stwierdzić niegospodarność w jakimś okręgu jest to rzecz praktycznie niemożliwa. W stowarzyszeniach istnieje bowiem tylko wewnętrzny system kontroli, tzw. Komisje Rewizyjne. Natomiast np. NIK nie może tak ot sobie wejść i przeprowadzić kontrolę. Może to zrobić bodaj... na wniosek władz ;))) Przerabialiśmy to przy okazji afer w PZPN - nie, który funkcjonuje na takich samych zasadach jak PZW.
 
 
  Jerzy Kowalski

Od: 2008-11-20

Posty: 444

07 września 2009 09:18  
Zając Józef Teraz to i ja muszę ostro zareagować. Tomku - nie wprowadzaj ludzi w błąd, że aby wejść do Zarządu wystarczy przekonać do siebie wędkarzy. Totalna bzdura. PZW obwarował się tak cwaną ordynacją wyborczą, że "nowy" ma praktycznie zerowe szanse wyboru. Przypomnijmy, jak to wygląda na przykładzie wyborów do zarządu koła: kandydatów do "nowego" zarządu zgłasza komisja wyborcza . A skąd owa komisja się bierze? Ano - jej skład ustala... UWAGA! - aktualny zarząd, przygotowując zebranie wyborcze. Więc kogo owa komisja wpisze na listę kandydatów? "Nowego", czy może swoich - miernych, ale wiernych? Prawda, że przeraźliwie demokratyczny wybór?;p
Co prawda "sala", czyli członkowie Walnego Zgromadzenia Wyborczego ma prawo zgłaszania swoich kandydatów, ale jest to jakiś tam znikomy procent, nie pamiętam dokładnie jaki. W praktyce, układ sił jest mniej więcej jak 1:10. Oczywiście - na korzyść kandydatów z listy komisji wyborczej - czyli de facto - popieranych przez aktualny zarząd.
Załóżmy nawet, że ów "nowy" dostaje się do nowego - starego zarządu. Co on jeden może? Zawsze zostanie przegłosowany, a jak będzie za bardzo fikał, to zawsze można znaleźć haczyk, aby się pozbyć delikwenta.
Więc nie rób ludziom wody z mózgu, że łatwo jest cokolwiek w PZW zmienić.

Panowie - przypominam, że dyskusja miała dotyczyć propozycji zmian RAPR - u na bardziej przychylny mięsiarzom i gumofilcom. A my odbiegliśmy całkowicie od tematu i próbujemy reformować - że i ja użyję tego określenia - BETON.


Szanowny Panie Józefie,

Ma Pan wiele racji w tym, co Pan napisał i również trafne obserwacje. Są one tylko pozornie w sprzeczności z tym, co napisał Tomasz Okręt.

Niemniej jednak, wszystko wynika ze zrozumienia zasad demokratycznego funkcjonowania różnych organizacji. Opinia, że "PZW obwarował się" jest daleka od tego zrozumienia.

Rzeczywiście, nikt nie jest w stanie wejść do składu zespołu zarzadzającego, którego skład przygotowuje ... ktoś inny ...
A jeżeli juz wejdzie, to ma dwa wyjścia, zawsze przy zachowaniu podstawowej współpracy, bo tego wymaga przywoitość. Skoro poparło się swoją kandydaturą jakies sposób prowadzenia spraw, to trzeba być konsekwentnym .. Natomiast można albo w pełni uczestniczyć w funkcjonowaniu tego zespołu, albo uczyć się i poznawać wiele zagadnień, przydatnych w funkcjonowaniu zespołu w przyszłości funkcjonującego inaczej.
Jeżeli wchodzi się gdzieś i "rozrabia", to rzeczywiście można spotkać się z reakcjami jak najbardziej właściwymi w takiej sytuacji.
Natomiast wprowadzenie 20% członków do zarządu, na ile pozwala ordynacja bez większego wysiłku, oznacza, że w kolejnej kadencji można wprowadzić następne 20%, czyli po 4 latach uzyskac 40% składu zarządu, a znajdując wśród pozostałych 60% kilku bardziej rozsądnych ludzi można uzyskiwać większośc w podejmowaniu wielu decyzji, uzyskując większośc po 8 latach.
To jedna droga, jak napisałem - bez większego wysiłku, oraz w ramach akceptowanego przez Pana trybu przeprowadzania zebrań i zjazdów ...
(cdn)
 
 
  Jerzy Kowalski

Od: 2008-11-20

Posty: 444

07 września 2009 09:19  
Jest inna, zdecydowanie odmienna, demokratyczna droga, wymagająca większego wysiłku oraz znajomości zasad funkcjonowania demokracji, która jest możliwa w ramach tej ordynacji, która została uchwalona w PZW... Funkcjonowanie w demokracji w ogóle wysiłku wymaga, wymaga zaangażowania i zainteresowania tym, co dzieje się wokół, uczestniczenia ... To istotna róznica w stosunku do sytuacji, do jakich pokolenia zostały przyzwyczajone i nadal w tym trwają - w poddańczo-opiekuńczej relacji, w której jedynym wyobrażeniem "opozycyjności" jest jakaś, bardziej lub mniej agresywna forma "nascisków" ze strony "poddanych" na "władzę", która jest traktowana jako niewzruszalna, żeby ta "władza" zrobiła coś, czego chcą "poddani" ...
Tylko, że to żadna demokracja ... no, najwyżej "ludowa" ... w której sama myśl o tym, że ktoś chciałby "przejąć władzę" nie przychodzi do głowy ...

Otóż, każdy system demokratyczny, wewnątrz każdej organizacji, zakłada pewną kontynuację oraz opozycję do niej ... Opozycję rozumianą zupełnie inaczej niż "zgłaszanie pretensji", czyli rozumiwanej jako grupa ludzi gotowych przejąć władzę od kontynuatorów, wręcz dążących do przejęcia władzy od kontynuatorów...

Tylko taka opozycja może stanowić konkurencyjną przeciwwagę wywołująca reakcję w postaci zmiany postępowania "władzy" ... Inaczej ostateczne decyzje zawsze pozostawiane są w rękach "władzy"... W demokracji nikt nie "daje", nie "ustępuje", a wpływ na podejmowanie decyzji trzeba wypracowac i wygrać z "kontynuatorami" ...
Rzeczywista opozycja musi spełniac pewne warunki, o których spełnienie trudno, niestety ... Łatwiej o wiecowych krzykaczy niż o organizatorów opozycji. Bo zebrania czy zjazdy to nie są wiece, gdzie ktoś, kto głośniej krzyczy uzyskuje poklask tłumu ...
Opozcyja musi być dobrze zorganizowana, komunikować się ze sobą i z otoczeniem, być znaną w środowisku, dysponować rzetelną, rzeczową wiedzą o sprawach, w których występuje. Musi też mieć dobrą znajomośc zagadnień prawnych i proceduralnych. Musi wreszcie stanowic zespół ludzi, którzy opracują spójny program, popierany i godny poparcia. Musi wreszcie mieć dobrze przygotowanych, zorganizowanych ludzi, którzy potrafią zająć miejsca w organach przedstawicielskich oraz wykonawczych, jak również sprawnie prowadzących zebrania i zjazdy.

Wracając do ordynacji wyborczej - jest to, mimo mankamentów, opis demokratycznej procedury. Tylko trzeba czytać go od poczatku do końca, z pełnym zrozumieniem, szukając możliwości, a nie problemów.
Trzeba też miec świadomośc, że między procesem i procedurą wyborczą, a samym aktem głosowania jest ogromna różnica. Jeżeli chce się właczać do procesu wyborów w momencie tuż przed głosowaniem, to nie można się dziwić, że ktoś inny lepiej przygotował się do wyborów.
W oczywisty sposób ustępujacy zarząd ma obowiązek przygotowania zjazdu oraz dążyć do kontynuowania swej działalności. Jeżlei opozycja nie przygotowuje zawczasu alternatywy, to daje sygnał, że albo jej nie ma, albo zgadza się z tym, co zamierza ustępujący zarząd oraz zgadza się na kontynuację...
(cdn)
 
 
  Jerzy Kowalski

Od: 2008-11-20

Posty: 444

07 września 2009 09:20  
W ordynacji jest mowa o tym, że w sposób swobodny zebranie czy zjazd powołuje Przewodniczacego. Oczywiście, z wyżej wspomnianych powodów, jest on proponowany przez ustepujacy zarząd. Ale czy cokolwiek stoi na przeszkodzie, żeby opozycja zaproponowała swojego kandydata na Przewodniczącego zjazdu, a jeżeli dysponuje wystarczającą ilością głosów, oraz umiejętnością przekonania niezdecydowanych - uzyskała jego wybór? Przewodniczacy jest kluczową funkcją zjazdu.

Skład Komisji Wyborczej też jest w oczywisty sposób wcześniej przygotowywany oraz proponowany przez ustępujacy zarząd. KW też proponuje listę kandydatów do zarzadu, oczywiście przygotowaną przez ustępujacy zarząd, przez środowisko, które go popiera. Ale czy cokolwiek stoi na przeszkodzie, żeby opozycja przygotowała swoją Komisję Wyborczą, swoją listę kandydatów, jak wyżej - przeprowadziła wybór swojej komisji, oraz swojej listy? Nic. Ordynacja tego nie zakazuje. Wtedy to środowisko ustępującego zarzadu mogłoby zgłosić swoich 20% kandydatów ... ;-)))

Jeżlei jakakolwiek opozycja istniałaby, to w łatwy sposób może dokonać zastąpienia zarządu w całości, ale do tego trzeba zabierać się "z głową i zawczasu, przygotowywać się dobrze i długo, napracowac się, rozumiejąc zapisy ordynacji wyborczej, a nie wyskakiwać "jak Filip z konopi" tuż przed momentem głosowania.

Ma Pan też rację, że wiele dyskusji zbacza nieuchronnie w jednym kierunku, bowiem zamiast rzeczowej dyskusji o poszukiwaniu przyczyn zauważonych problemów oraz ich analizowaniu i znajdowaniu realnych rozwiązań, przekształcają sie w wylewanie żalów, szukanie "winnych" i licytowanie się w wyszukiwaniu problemów. A sprawy zrozumiałe stają sie dość proste zazwyczaj ...

Pozdrawiam serdecznie

Jerzy Kowalski
 
 
  WEDKARZ WEDKARSKI

Od: 2009-06-19

Posty: 153

07 września 2009 10:07  
Kowalski Jerzy[Natomiast wprowadzenie 20% członków do zarządu, na ile pozwala ordynacja bez większego wysiłku, oznacza, że w kolejnej kadencji można wprowadzić następne 20%, czyli po 4 latach uzyskac 40% składu zarządu, a znajdując wśród pozostałych 60% kilku bardziej rozsądnych ludzi można uzyskiwać większośc w podejmowaniu wielu decyzji, uzyskując większośc po 8 latach.
<br />To jedna droga, jak napisałem - bez większego wysiłku, oraz w ramach akceptowanego przez Pana trybu przeprowadzania zebrań i zjazdów ...
<br />(cdn)


Aleś dał czadu :))))))

Nie, no 8 lat to rzeczywiście jest "bez wiekszego wysiłku" :)))))))))))))))))))

Dziś mam ponad 40, jak zostanę prezesem koła to bedę miał prawie 50, delegatem do okręgu może przed 60-ką. Wtedy przekonam kolegów zeby otoczyć ochroną szczupaki. Zarybimy szczupakiem 40cm i już zanim skończę 70 lat złowię pierwszego metrowego szczupaka w pobliskiej zaporówce.

perspektywa jak cholera - 30 lat pracy żeby złowić metrowego szczupaka...

Moze jednak lepiej wezmę dodatkowe zajęcie - rozdawanie ulotek, w 3 miesiące - do zimy zarobię na wiosenny wyjazd do Szwecji

Albo zacznę pracować w soboty....

Jurek, podaj jakis lepszy przepis z perspektywą 4-5 letnią na złowienie metrówy, a nie z 30-letnią......
 
 
  WEDKARZ WEDKARSKI

Od: 2009-06-19

Posty: 153

07 września 2009 10:09  
p.s Przepraszam, zapomniałem zaproponować przejście na "ty" panu Kowalskiemu, to oficjalnie proponuję...
:)
 
 
  tomjas78

Od: 2009-08-23

Posty: 689

07 września 2009 16:19  
Do Kowalski Jerzy-------------------- Trzymanie się twardo przepisów ordynacji wyborczych i tych innych rzeczy na temat demokracji jest ok. tylko nie z punktu widzenia wędkarza , tylko osoba , która w jakiś sposób chce się dostac do władz związkowych . Co tam chce robic , nie wiadomo . Problem polega na tym ,że obojętnie jakiego bym programu nie miał i co bym mógł zaoferowac wędkarzom jako wędkarz to i tak w samym zarządzie nie miał bym szans; po pierwsze: interes zarządu nie może się przedkładac przed interes wędkarzy, jest niepisana zasada
( najpierw My ,potem Wy ) , po drugie programy mogą tworzyc ludzie , którzy wiedzą gdzie co u kogo można ugrac, z kim trzymac , a z kim nie , z kim można wejsc w koalicję , a z kim nie. po trzecie: ile by wędkarze nie mówili o problemach , tyle zarządy nic sobie nie będą z tego robiły ,a dlaczego ? . A dlatego ,że padła by natychmiastowa odpowiedz "załatwiajcie sprawy w kołach " , A koła oczywiście mają związane ręce przez zarządy okręgów i ludzie pracujący w kołach w jakiś sposób są uzależnieni przez nich . Ponad to ktoś kto chce się dostac do takich instytucji siłą rzeczy musi przedstawiac argumenty i poglądy zgodnie z panującymi zasadami . Ale nie zawsze taka osoba tak naprawdę wie co się nad wodą dzieje.

Dlaczego PZW nie zagryzie warg i nie odda części odpowiedzialności i podejmowania decyzji Okręgom? i dalej czemu Okregi tak samo nie zrobią dla kół. Dla kół w których wędkarze wiedzą w czym i gdzie leży problem .? Bo wędkarze to analfabeci i się na niczym nie znają ? A najlepiej się dowodzi zza biurka.
 
 
  tomjas78

Od: 2009-08-23

Posty: 689

07 września 2009 16:23  
I żeby ci zza biurka potrafili i chcieli słuchac wędkarzy , którzy w ramach mozliwości spędzają nad wodą każdą wolną chwilę to nie potrzebna by była ta dyskusja.  
 
  tomjas78

Od: 2009-08-23

Posty: 689

07 września 2009 17:58  
<br />Moze jednak lepiej wezmę dodatkowe zajęcie - rozdawanie ulotek, w 3 miesiące - do zimy zarobię na wiosenny wyjazd do Szwecji
<br />

Nie trzeba do Szwecji . PZW dysponuje takimi zbiornikami, tylko oczywiście dla wybranych . Na potrzeby filmów i WW żeby pokazac jakie to łowne wody mamy.

Ale chyba nas tam nie wpuszczą, no może jak zapłacisz odpowiednie pieniadze
oprócz składek oczywiście
 
 
  tomjas78

Od: 2009-08-23

Posty: 689

07 września 2009 18:04  
Zając Józef
tomjas78A jeżeli chodzi o składki to tez pisałem , wystarczy sprawdzic listę wydatków a ściślej mówiąc na rzeczy typu : prowadzenie biura , wydatki na działalnośc koła,okręgu, lub działalnośc statutowa , wydatki nadzwyczajne, itd. przecież pod takimi hasłami możemy władze mogą wydawac pieniądze na wszystko.

<br />
<br />Spokojnie, Tomjas. To co napisałem wyżej o podziale pieniędzy ze składek nie znaczy, że okręgi "okradają koła". Okręgi mają rzeczywiście ogromne wydatki, przede wszystkim są to horrendalne kwoty na czynsze dzierżawne wód przejętych w przetargach. Teraz już nie da się tych wód zarybiać "na papierze", a przynajmniej - jest to trudniejsze niż przed przetargami, a to kolejne koszty. Do tego dochodzi ochrona wód oraz cała obsługo funkcjonowania okręgu.
<br />
<br />Czy kwota, która zostaje w kołach jest odpowiednia? Czy okręgi dobrze gospodarują zdobytymi środkami? Nie wiem. Pewnie jeden lepiej, drugi gorzej...
<br />
<br />Rzeczywiście, jak piszesz - stwierdzić niegospodarność w jakimś okręgu jest to rzecz praktycznie niemożliwa. W stowarzyszeniach istnieje bowiem tylko wewnętrzny system kontroli, tzw. Komisje Rewizyjne. Natomiast np. NIK nie może tak ot sobie wejść i przeprowadzić kontrolę. Może to zrobić bodaj... na wniosek władz ;))) Przerabialiśmy to przy okazji afer w PZPN - nie, który funkcjonuje na takich samych zasadach jak PZW.


No i w tym problem , kto ma to kontrolowac?

A czy nie łatwiej było by kontrolowac wydatki w kołach? , pisałem w poście wyżej , może zakresy obowiązków i podejmowanie samodzielnych decyzji trzeba zmienic?
 
 
  tomaszokret

Od: 2009-02-03

Posty: 447

07 września 2009 21:45  
DO TOMJAS
tomjas78 Widocznie do tomaszokreta mało dociera.


Dociera, dociera... Ale tomaszokret, pomimo tego, że widzi, że w PZW wiele rzeczy trzeszczy, nie daje się unieść populizmowi...

Jesteś za daniem wędkarzom większej swobody kontroli. A jak, Twoim zdaniem, miałoby to wyglądać? Na czym polegać? Z przykrością muszę Cię uświadomić, że większość kontroli prowadzonych przez SSR i tak kończy się czym? Tak, tak... telefonem na Policję...
Z pozostałych organów wymienionych przez RAPR tylko trzy pierwsze mają zasięg ogólnokrajowy. Pozostałe albo lokalny (Straż Ochrony Mienia PZW na przykład tworzona jest tylko w niektórych Okręgach), albo działają na wybranych wodach (Straż Leśna w obrębie wód leżących na terenach Lasów Państwowych).
Z tych trzech pierwszych PZW ma wpływ (dość mglisty i niezbyt stanowczy) jedynie na SSR. To, przepraszam, do kogo pretensje o brak kontroli?!

Rybak przegrodził drogę? Zanim zaczniesz na niego kląć sprawdź może, czy to aby nie jego łąka i jego droga...

Możesz zostać wybrany, po to są zebrania wyborcze. Przedstaw rozsądny program. Powiedz, co możesz i chcesz zrobić. I znajdź "na wszelki wypadek" pare osób, które nie tylko na Ciebie zagłosują, ale również wesprą później Twoje działania. To nie jest trudne, ale trzeba wyjść do ludzi!

I na koniec chyba Cię zaskoczę. PZW (jak sądzę rozumiesz pod tym pojęciem ZG) przekazał większość uprawnień w ręce Okręgów. Co widać nad wodami - są takie, które mają dobrego i potrafiącego o nie zadbać dzierżawcę oraz zupełnie pozostawione same sobie. Dlatego między innymi Okregi mają różne składki, różne Regulaminy, różny sposób zarządzania.
A Okręgi przekazują do Kół część swoich uprawnień - w takim zakresie, w jakim rozsądek na to pozwala. Wędkarze to nie analfabeci (choć wielu nie wypełnia rejestrów), ale większość wędkarzy nie ma zielonego pojęcia na temat gospodarki finansowej, że o gospodarce rybacko wędkarskiej nie wspomnę.
Czego najlepszym dowodem są wypowiedzi na tym forum.
 
 
  tomaszokret

Od: 2009-02-03

Posty: 447

07 września 2009 21:47  
Do GOŚĆ: Czymż jest 8 lat przy wieczności... :-P
Nie musisz tyle czekać. Dostań się do Zarządu, pokaż charyzmę, a po roku - dwóch albo reszta się podporządkuje, albo zrezygnuje z pracy - będziesz miał wtedy wolną rękę... :-p
 
 
  tomasz_p

Od: 2009-02-02

Posty: 173

07 września 2009 22:01  
tomaszokretpomimo tego, że widzi, że w PZW wiele rzeczy trzeszczy, nie daje się unieść populizmowi...


<br />Z pozostałych organów wymienionych przez RAPR tylko trzy pierwsze mają zasięg ogólnokrajowy. Pozostałe albo lokalny (Straż Ochrony Mienia PZW na przykład tworzona jest tylko w niektórych Okręgach), albo działają na wybranych wodach (Straż Leśna w obrębie wód leżących na terenach Lasów Państwowych).
<br />Z tych trzech pierwszych PZW ma wpływ (dość mglisty i niezbyt stanowczy) jedynie na SSR. To, przepraszam, do kogo pretensje o brak kontroli?!

Przedstaw rozsądny program.

są takie, które mają dobrego i potrafiącego o nie zadbać dzierżawcę oraz zupełnie pozostawione same sobie.

Okręgi przekazują do Kół część swoich uprawnień - w takim zakresie, w jakim rozsądek na to pozwala.
Wędkarze to nie analfabeci (choć wielu nie wypełnia rejestrów), ale większość wędkarzy nie ma zielonego pojęcia na temat gospodarki finansowej, że o gospodarce rybacko wędkarskiej nie wspomnę.
<br />Czego najlepszym dowodem są wypowiedzi na tym forum.


Populizmem nazwałbym raczej twoje wieczne usprawiedliwianie działaczy PZW i całą twoją propagandę na rzecz obecnego układziku

Jaki rozsądny program? Od kiedy to władze PZW kierują się rozsądkiem? Gdyby tak było, nie byłoby tej i setek innych dyskusji.

Konkrety proszę - które to wody mają dobrych gospodarzy, które okręgi są dobre, w których okręgach można połowić. Może na Mazurach zarządzanych przez centralę PZW i wyczesanych siatami do spodu przez rybaków spod znaku PZW?

Jakie to uprawnienia przekazane kołom są rozsądne? Bo z tego co wiemy to wszystkie, które nie mają żadnego znaczenia dla kondycji wód.

Tomasz, dziwna jest ta twoja zaciekła obrona systemu obecnego. Doskonale wiesz, że WSZYSTKO jest na głowie postawione, że rządzą tym ludzie o marnej etyce, jeszcze marniejszej przeszłości, dobrze nazwani gumofilcami. A małe wyjątki z osób oddanych przyrodzie, reguły nie robią. Nie masz w tym interesu, to może nie powtarzaj w kółko peanów, nie upodabniaj się tym do niejakiego Urbana. Tomasz, jeszcze możesz zawrócić, nic nie jest stracone....
 
 
  tomasz_p

Od: 2009-02-02

Posty: 173

07 września 2009 22:21  
tomaszokretDo GOŚĆ: Czymż jest 8 lat przy wieczności... :-P
<br />Nie musisz tyle czekać. Dostań się do Zarządu, pokaż charyzmę, a po roku - dwóch albo reszta się podporządkuje, albo zrezygnuje z pracy - będziesz miał wtedy wolną rękę... :-p


I w tym całym "interesie" i tej całej dyskusji, dalej nie ma miejsca na wędkarza, wędkarstwo. Wędkarz się nie liczy, łowienie ryb jest marginesem, skuteczność łowienia jest abstrakcją i należy do sfery marzeń, bajek i cudów, a nie jest miernikiem właściwej pracy zarządów PZW.

Wędkarz to nie działacz, ale wędkarz to obywatel - właściciel który wydzierżawił wody dla PZW, na warnkach, których PZW nie dotrzymuje. A PZW to głównie działacze, "głowa", a nie tysiące wędkarzy płacących za zezwolenia.
Nie ma więc populizmu wśród internautów, są za to uzasadnione pretensje, oraz trochę niewiedzy - której nie są zobowiązani posiadać. NIE ŁOWIĄ, WIĘC DO JEDYNEGO WINNEGO MAJĄ PREENSJE, i słuszne.
 
 
  WEDKARZ WEDKARSKI

Od: 2009-06-19

Posty: 153

08 września 2009 09:43  
tomaszokretDo GOŚĆ: Czymż jest 8 lat przy wieczności... :-P
<br />Nie musisz tyle czekać. Dostań się do Zarządu, pokaż charyzmę, a po roku - dwóch albo reszta się podporządkuje, albo zrezygnuje z pracy - będziesz miał wtedy wolną rękę... :-p


Czy jak chcę łowić ryby w mojej wodzie, to muszę być zawodowym gospodarzem wód?
Czy właściciel fabryki musi być w niej robotnikiem, dyrektorem itp?

Rozumiem, że twoim zdaniem powinniśmy dać 8 lat czasu obecnym piernikom, na dorobienie się. Za 8 lat się uwłaszczą na tym majątku co jest coś warty, a wtedy "my" możemy sobie już rządzić. Bedziemy mieć 2 lata do kolejnych przetargów, na których stracimy wody, wcześniej kompletnie zdegradowane. I nie będzie to wina obecnego zarządu PZW, tylko nasza. Poprzedni mają dostać absolutorium.....

Taki naiwny to ja nie jestem.
 
 
  Marcin

Od: 2009-08-26

Posty: 40

08 września 2009 09:55  
@tomaszokret
Tomaszu popisujesz się wiedzą, niestety wiedzą zupełnie nieprzydatną i niezbyt adekwatną do obecnej dyskusji. Dlaczego? Ano dlatego, że staramy się aby w zarządzie PZW były osoby o charakterystyce wedkarza, którego obchodzą losy, ryb, wód i także innych wędkarzy, a nnie w charakterystyce działacza, który ryby traktuje jak kasę w portfelu! Uciekasz od populizmu popadając w populizm? Przecież twoje teksty tu sa najbardziej populistyczne! Nie wątpię w twoje dobre intencje, ale albo ktoś bardzo parszywie toba manipuluje i kieruje twoje myślenie na złe tory, albo sam nie wiadomo dlaczego zagłebiasz się w meandrach PZWowskich przepisów tracąc całkowicie kontakt z rzeczywistością.
Zadam Ci tylko 1 pytanie, dlaczego rybacy nie są grubą kreską odcięci od wędkarzy? Dlaczego to wędkarzy obarcza się odpowiedzialnością za całe zło? I zastanów się z czego działacze mają więcej "lewizny" z rybactwa czy wędkarstwa to może wtedy zauwazysz, że wszelkie pierdoły statutowe o których piszesz są g.... warte w momencie kiedy działacze kierują się zupełnie innymi "priorytetami".
 
 
  Józef Zając

Od: 2008-11-25

Posty: 54

08 września 2009 10:03  
Do Jerzego Kowalskiego:

Jurku (chyba mogę się zwracać "per Ty"? , proszę o wzajemność). Sposoby na zmianę zarządów, które przedstawiasz, są mi akurat znane, bo miałem okazję się z czymś takim onegdaj zetknąć. Takie "aksamitne rewolucje" są jednakże w miarę łatwe do przeprowadzenia w warunkach małego, lokalnego (małe miasteczko, wieś) koła, gdzie większość wędkarzy zna się osobiście lub choćby "z widzenia". W przypadku kół w wielkich miastach, jak również w odniesieniu do zarządów okręgów i zarządu główny - uczestnicy zgromadzenia (delegaci) są o wiele bardziej anonimowi. A przecież warunkiem takiego "przewrotu" jest to, aby mieć za sobą "salę" - ileś tam dusz, które bez szemrania, często nie rozumiejąc po co, ale zawsze zagłosują za tym, co im "buntownicy" podpowiedzą.

Dlatego twierdze nadal, że taka ordynacja jest celowo przyjęta w Związku, aby utrudnić obalanie zarządów. Nawet, gdy są złe. Bo inaczej - po cóż byłoby ją (ordynację) tak gmatwać?

A tak już poza wszystkim: fuujjjjj, w imię czego miałbym się grzebać w takim g...wnie?
 
 
  Józef Zając

Od: 2008-11-25

Posty: 54

08 września 2009 10:06  
Miało być: "zarządów okręgów i zarządu głównego"

Ach, ten brak możliwości korekty postów.... Adminie, litości!
 
 
  WEDKARZ WEDKARSKI

Od: 2009-06-19

Posty: 153

08 września 2009 11:00  
Zając JózefA tak już poza wszystkim: fuujjjjj, w imię czego miałbym się grzebać w takim g...wnie?


No własnie, mądrze powiedziane.
 
 
  tomjas78

Od: 2009-08-23

Posty: 689

08 września 2009 18:21  
tomaszokretDO TOMJAS
tomjas78 Widocznie do tomaszokreta mało dociera.

<br />
<br />Dociera, dociera... Ale tomaszokret, pomimo tego, że widzi, że w PZW wiele rzeczy trzeszczy, nie daje się unieść populizmowi...
<br />
<br />Jesteś za daniem wędkarzom większej swobody kontroli. A jak, Twoim zdaniem, miałoby to wyglądać? Na czym polegać? Z przykrością muszę Cię uświadomić, że większość kontroli prowadzonych przez SSR i tak kończy się czym? Tak, tak... telefonem na Policję...
<br />Z pozostałych organów wymienionych przez RAPR tylko trzy pierwsze mają zasięg ogólnokrajowy. Pozostałe albo lokalny (Straż Ochrony Mienia PZW na przykład tworzona jest tylko w niektórych Okręgach), albo działają na wybranych wodach (Straż Leśna w obrębie wód leżących na terenach Lasów Państwowych).
<br />Z tych trzech pierwszych PZW ma wpływ (dość mglisty i niezbyt stanowczy) jedynie na SSR. To, przepraszam, do kogo pretensje o brak kontroli?!
<br />
<br />Rybak przegrodził drogę? Zanim zaczniesz na niego kląć sprawdź może, czy to aby nie jego łąka i jego droga...
<br />
<br />Możesz zostać wybrany, po to są zebrania wyborcze. Przedstaw rozsądny program. Powiedz, co możesz i chcesz zrobić. I znajdź "na wszelki wypadek" pare osób, które nie tylko na Ciebie zagłosują, ale również wesprą później Twoje działania. To nie jest trudne, ale trzeba wyjść do ludzi!
<br />
<br />I na koniec chyba Cię zaskoczę. PZW (jak sądzę rozumiesz pod tym pojęciem ZG) przekazał większość uprawnień w ręce Okręgów. Co widać nad wodami - są takie, które mają dobrego i potrafiącego o nie zadbać dzierżawcę oraz zupełnie pozostawione same sobie. Dlatego między innymi Okregi mają różne składki, różne Regulaminy, różny sposób zarządzania.
<br />A Okręgi przekazują do Kół część swoich uprawnień - w takim zakresie, w jakim rozsądek na to pozwala. Wędkarze to nie analfabeci (choć wielu nie wypełnia rejestrów), ale większość wędkarzy nie ma zielonego pojęcia na temat gospodarki finansowej, że o gospodarce rybacko wędkarskiej nie wspomnę.
<br />Czego najlepszym dowodem są wypowiedzi na tym forum.


Większa kontrola taka , która jest usankcjonowana prawnie , żeby ,żaden imbecyl nie powiedział mi "spier......" itd. A o pozostałych organach juz pisałem : Policja ma wiele swoich problemów, a nie uganianie się po krzakach za tubylcami . A do jasnej ch...ry Wisła płynie wzdłuż autostrady? A NADWIŚLANSKI PARK KRAJOBRAZOWY to co lasów i terenów leśnych nie ma?
Jeżeli chodzi o rybaka który zagrodził drogę to nawet jeżeli jest dzierżawcą łąki leżącej przy Wiśle , to jego zasranym obowiązkiem jest pozostawienie pasa neutralnego na przejazd( i nie ma włascicieli gruntów bezpośrednio leżących przy Wiśle , a odgrodzonych wałem przeciwpowodziowym bo powstał by nastepny problem z odszkodowaniami za zalanie terenu w czasie wiosennych roztopów- są tylko dzierżawcy , którzy zgadzają sie z takim stanem rzeczy i po zejsciu wody zazwyczaj wypasają bydło na takich terenach ) i to samo tyczy się dróg.
A odnośnie wyborów to czytaj posty pozostałych . Jak się to odbywa itd

Nie wiem dlaczego tak dziwnie piszesz , przecież wszyscy wiedzą, że i tak decydentem wszystkiego jest PZW. Nawet jak okręgi wprowadzają własne składki i swoje regulaminy.
Regulamin jest jeden panie kolego, a te wszystkie fanaberie , które oni wymyślają nie maja nic wspólnego z wędkarzami i wędkarstwem
 
 
  tomaszokret

Od: 2009-02-03

Posty: 447

08 września 2009 18:26  
tomasz_p
<br />Populizmem nazwałbym raczej twoje wieczne usprawiedliwianie działaczy PZW i całą twoją propagandę na rzecz obecnego układziku
<br />
<br />Jaki rozsądny program? Od kiedy to władze PZW kierują się rozsądkiem? Gdyby tak było, nie byłoby tej i setek innych dyskusji.
<br />
<br />Konkrety proszę - które to wody mają dobrych gospodarzy, które okręgi są dobre, w których okręgach można połowić. Może na Mazurach zarządzanych przez centralę PZW i wyczesanych siatami do spodu przez rybaków spod znaku PZW?
<br />
<br />Jakie to uprawnienia przekazane kołom są rozsądne? Bo z tego co wiemy to wszystkie, które nie mają żadnego znaczenia dla kondycji wód.
<br />
<br />Tomasz, dziwna jest ta twoja zaciekła obrona systemu obecnego. Doskonale wiesz, że WSZYSTKO jest na głowie postawione, że rządzą tym ludzie o marnej etyce, jeszcze marniejszej przeszłości, dobrze nazwani gumofilcami. A małe wyjątki z osób oddanych przyrodzie, reguły nie robią. Nie masz w tym interesu, to może nie powtarzaj w kółko peanów, nie upodabniaj się tym do niejakiego Urbana. Tomasz, jeszcze możesz zawrócić, nic nie jest stracone....


Imienniku, ja nie bronie ani działaczy, ani ich gospodarki, bo jest fatalna. Większość działaczy też.
Ale obawiam się, że mogłaby być jeszcze gorsza. Poczytaj parę wypowiedzi na forum (jakimkolwiek) i zastanów się, co by było, gdyby tym ludziom dano władzę..

Władze PZW kierują się rozsądkiem w sposób, który określiłbym delikatnie jako umiarkowany. Ale widzę też, że wielu wędkarzy kieruje się rozsądkiem w sposób jeszcze bardziej minimalistyczny.

Bardzo chętnie poprę jednak każdą rozsądną myśl i każdy rozsądny projekt. Oczywiście pojęcie rozsądku jest subiektywne - dla mnie rozsądnym będzie poprawa tego, co jest, na drodze prawnej i w miarę demokratycznej; dla Ciebie - rozwalenie PZW i prywatyzacja tego, co pozostanie. Kwestia punktu widzenia.

I nie chciałbym cię przypadkiem obrazić, ale gdybym znów został prezesem koła, to chciałbym cię mieć w swoim zarządzie. Byłby z ciebie dobry działacz i jestem pewien, że zrobiłbyś wiele dobrego.
 
 
  tomaszokret

Od: 2009-02-03

Posty: 447

08 września 2009 18:30  
Do GOŚĆ:
gosc

<br />Czy jak chcę łowić ryby w mojej wodzie, to muszę być zawodowym gospodarzem wód?


Oczywiście, że nie musisz! Ale w poprzednim poście zapytałeś, co by było, gdybyś wszedł do Zarządu... No to Ci odpowiedziałem! :-P

I zauważyłem, że większość ludzi, którzy mają pretensje, na pytanie, co zrobili, odpowiadają "taki głupi to ja nie jestem!". Albo "wiem, ale nie powiem!"
Bardzo asekurancka postawa, nie uważasz? :-P
 
 
  tomaszokret

Od: 2009-02-03

Posty: 447

08 września 2009 18:52  
Do JÓZEF ZAJĄC: Tak, masz rację - to ordynacja zachowawcza, nastawiona na trwanie u władzy. I jeśli pogrzebiesz w necie zauważysz pewnie, że Jerzy wielokrotnie interpelował w tej sprawie do władz PZW.

Nie oznacza ona jednak absolutnej niemożności wprowadzenia jakichkolwiek zmian. Ani nie blokuje całkowicie chętnym drogi do udziału w Zarządach.
 
 
  tomaszokret

Od: 2009-02-03

Posty: 447

08 września 2009 18:52  
Do MARCIN:
Na pytanie, czemu rybacy nie są odcięci od wędkarzy nie jestem w stanie dać i odpowiedzi. Po prostu nie wiem. Pewnie dlatego, że ani mnie oni ziębią, ani grzeją - nie działają w moim rejonie, choć mają parę wód, z których mogliby wyczesać trochę ryby.
Jest natomiast całkiem sporo wędkarzy, którzy te ryby wyczesują, płacąc za to symboliczne pieniądze. I w ramach tych symbolicznych pieniędzy domagający się Bóg wie jakich ryb w ilościach hurtowych.
Natomiast tak, traktuję ryby jak kasę w portfelu. w systemie kapitalistycznym (przypominam zainteresowanym, że taki panuje u nas już od paru ładnych lat) wszystko jest przeliczalne na pieniądze. W dodatku świat przekonał się, że takie przeliczanie jest dużo skuteczniejsze i sprawiedliwsze, niż jakiekolwiek inne. "chcesz-zapłać" pozwala na lepsze zarządzanie czymkolwiek, niż "bo mi się należy".

Co do mojego rzekomego populizmu... Przytoczę za Wikipedią populizm współcześnie tym terminem najczęściej określa się zachowanie polityczne polegające na głoszeniu tych poglądów, które są aktualnie najbardziej popularne w danej grupie społecznej, w celu łatwego zdobycia popularności, bez analizowania sensu tych poglądów oraz zastanawiania się nad realnymi możliwościami i rzeczywistymi skutkami wprowadzenia głoszonych poglądów w czyn. Często populizm przybiera formę schlebiania masom poprzez krytykowanie ekipy rządzącej. Natomiast będąc u władzy populiści rządzą reagując na krótkotrwałe nastroje społeczne i nie czując się zobowiązanymi osiąganiu nadrzędnych celów oraz realizacji programów politycznych. Doprawdy? Tak bardzo schlebiam masom? I krytykuję władze? :-P
Weź no mi proszę choć jeden populistyczny cytat z moich wypowiedzi przytocz... :-P

Jak chcesz przeczytać, jak wygląda populizm w czystej postaci i w naturze, to przypomnij sobie własne słowa:

Marcin I zastanów się z czego działacze mają więcej "lewizny" z rybactwa czy wędkarstwa to może wtedy zauwazysz, że wszelkie pierdoły statutowe o których piszesz są g.... warte w momencie kiedy działacze kierują się zupełnie innymi "priorytetami".


To tak konkretniej, jeśli możesz - jaką to ci działacze mają lewiznę z wędkarstwa? A jaką z rybactwa? :-P Hę? :-P
 
 
  tomaszokret

Od: 2009-02-03

Posty: 447

08 września 2009 19:20  
Do MARCIN:
Na pytanie, czemu rybacy nie są odcięci od wędkarzy nie jestem w stanie dać i odpowiedzi. Po prostu nie wiem. Pewnie dlatego, że ani mnie oni ziębią, ani grzeją - nie działają w moim rejonie, choć mają parę wód, z których mogliby wyczesać trochę ryby.
Jest natomiast całkiem sporo wędkarzy, którzy te ryby wyczesują, płacąc za to symboliczne pieniądze. I w ramach tych symbolicznych pieniędzy domagający się Bóg wie jakich ryb w ilościach hurtowych.
Natomiast tak, traktuję ryby jak kasę w portfelu. w systemie kapitalistycznym (przypominam zainteresowanym, że taki panuje u nas już od paru ładnych lat) wszystko jest przeliczalne na pieniądze. W dodatku świat przekonał się, że takie przeliczanie jest dużo skuteczniejsze i sprawiedliwsze, niż jakiekolwiek inne. "chcesz-zapłać" pozwala na lepsze zarządzanie czymkolwiek, niż "bo mi się należy".

Co do mojego rzekomego populizmu... Przytoczę za Wikipedią populizm współcześnie tym terminem najczęściej określa się zachowanie polityczne polegające na głoszeniu tych poglądów, które są aktualnie najbardziej popularne w danej grupie społecznej, w celu łatwego zdobycia popularności, bez analizowania sensu tych poglądów oraz zastanawiania się nad realnymi możliwościami i rzeczywistymi skutkami wprowadzenia głoszonych poglądów w czyn. Często populizm przybiera formę schlebiania masom poprzez krytykowanie ekipy rządzącej. Natomiast będąc u władzy populiści rządzą reagując na krótkotrwałe nastroje społeczne i nie czując się zobowiązanymi osiąganiu nadrzędnych celów oraz realizacji programów politycznych. Doprawdy? Tak bardzo schlebiam masom? I krytykuję władze? :-P
Weź no mi proszę choć jeden populistyczny cytat z moich wypowiedzi przytocz... :-P

Jak chcesz przeczytać, jak wygląda populizm w czystej postaci i w naturze, to przypomnij sobie własne słowa:

Marcin I zastanów się z czego działacze mają więcej "lewizny" z rybactwa czy wędkarstwa to może wtedy zauwazysz, że wszelkie pierdoły statutowe o których piszesz są g.... warte w momencie kiedy działacze kierują się zupełnie innymi "priorytetami".


To tak konkretniej, jeśli możesz - jaką to ci działacze mają lewiznę z wędkarstwa? A jaką z rybactwa? :-P Hę? :-P
 
 
  tomasz_p

Od: 2009-02-02

Posty: 173

08 września 2009 20:27  
tomaszokret[I nie chciałbym cię przypadkiem obrazić, ale gdybym znów został prezesem koła, to chciałbym cię mieć w swoim zarządzie. Byłby z ciebie dobry działacz i jestem pewien, że zrobiłbyś wiele dobrego.


Nie ty jeden chciałbyś być "ten dobry" a mieć za prawą rękę "tego złego". :))))))
Niestety, w dzisiejszych czasach zbyt modne jest zbyt łagodne traktowanie draństwa, rozdrabnianie na drobne, udawanie mądrego i łagodnego. Ludziom się pojęcia pomieszały i wszystko jest chore.
Ale dobrze wyczułeś, jako "ten zły" albo raczej "ten zdecydowany" zawsze byłem skuteczny. Ktoś musi być od tych trudnych decyzji a potem ktoś musi to wszystko na prostą wyprowadzać. Każdy żeniaty powinien o tym wiedzieć :))))))

Nie pcham się na afisze, do zarządów, bo musiałbym wszystkim najpierw michę obklepać, za 30 lat obskubywania mnie z kasy na wszystko, tylko nie na ryby.
Poza tym jedynym zarządem jaki uznaję, jest mój zarząd jednoosobowy. Reszta może być doradcami bez prawa głosu.

10 lat temu wyzwoliłem się od jakichkolwiek "szefów".
Stanowczo odmawiam :))))))
 
 
  tomjas78

Od: 2009-08-23

Posty: 689

08 września 2009 20:40  
Do tomaszokret --------- Nie wymagaj od kogoś udowadniania pewnych rzeczy , przecież sam wiesz ,że jeżeli ktoś popełnia przestępstwo to robi to bez świadków . Ja tez próbowałem Ci wytłumaczyc , że takie same powiązania władz koła z np: kłusolami czy nieetycznymi wędkarzami jest nie możliwe. Byłem świadkiem kilku takich sytuacji, i wiem ,że one są i mogę o nich powiedziec. I co na Policję miałem dzwonic, jak w dwóch przypadkach policja brała w tym udział . niestety nic w takiej sytuacji samotny wędkarz nie może nad wodą zrobic.  
 
  tomaszokret

Od: 2009-02-03

Posty: 447

08 września 2009 22:02  
Do TOMJAS: Takie założenie, że ktoś popełnia przestępstwo, nie zostawia śladów ani świadków nie ma, ale przestępstwo jest na pewno - to wybacz, trochę mi stalinizmem trąci... Wówczas też wystarczyło przekonanie...

Twoim zdaniem w proceder kłusowniczy zamieszani są: kłusownicy, działacze PZW, strażnicy rybaccy i Policja. Tomjas, przepraszam, ale to coś jakby nieco rozdęta teoria spiskowa... Naprawdę nie ma tam żadnego sprawiedliwego? Czy może ty mylisz się jednak w swoich pochopnych osądach?
 
 
  Marcin

Od: 2009-08-26

Posty: 40

09 września 2009 09:19  
@tomaszokret
A no widzisz, a jednak jesteś na oficjalnej stronie PZW, a nie alternatywnej organizacji, więc tutaj populizm może nabrać troszkę innej formy, gdyż w tym przypadku Ci którzy chcą zmiany sposobu zarządzania idą " pod wiatr " zupełnie przeciwnie do tych, którzy władzy bronią. Nie posługuj się cytatami z wikipedii, lepiej przykładami empirycznymi, politycznymi, może Lepper i Tusk? Obaj zupełnie inni i obaj populiści. Tusk jest populistą rządzącym, więc rządów nie krytykuje i jak to wytłumaczysz? Nie wszystko jest tak proste, jak o tym piszesz Tomaszu.
A o lewiźnie z rybactwa wiem, to się dzieje od lat. Kiedyś na pojezierzu Łęczyńsko- Włodawskim był człowiek, który masowo mordował siatkami, ale "odpalał" ile trzeba i nic nie można było mu zrobić, dopóki z ojcem nie wyciągnęliśmy z jeziora zapomnianej czy też zgubionej sieci z masą śniętych bądź potwornie okaleczonych ryb. Musiała stać ok tygodnia bo wielu rybom zgniły lub wypłynęły oczy. Wykopałem dół i zakopywałem takie piękne ryby, że płakać się chciało. Dzięki naszej interwencji dowodom na niszczycielską działalność tego człowieka, odebrano mu licencję! Ale tylko dlatego, że nie było wyjścia, było wielu świadków=, były zdjęcia... Gdyby nie mój ojciec, ten proceder może trwałby do dziś. Tak jest w wielu miejscach. W mojej okolicy słyszałem wielokrotnie, jak to wędkarze obserwowali "odłowy kontrolne" PZW, które kończyły się przeczesaniem siatami zbiornika i zabraniem ile się da! Ale co tam, przecież to w ramach prawa. Ludzie widzą, ale siedzą cicho, bo po co mają sobie problemy robić, jak przyjdą inni co chcą być mądrzy i wyzwą ich od populistów...
 
 
  Marcin

Od: 2009-08-26

Posty: 40

09 września 2009 09:23  
@tomasj
Ja się z tobą zgadzam. Ludzie z PZW i służb cywilnych bardzo lubią wykorzystywać przywileje związane ze stanowiskiem. Normalnemu wędkarzowi nie wolno na podrywkę łapać, na kanale Wieprz- Krzna nawet wędki postawić, ale przyjeżdża prokurator, albo inny ważniak siatę stawia, rozpala grilla... wszystko jest git.
 
 
  Marcin

Od: 2009-08-26

Posty: 40

09 września 2009 09:29  
@tomasz_p
No widzisz Tomaszu, takie podejście jest świetne, tylko wśród władz niezbyt popularne. Ja bym chciał się kiedys z tobą spotkać, pogadać o pewnych, dość radykalnych, acz skutecznych rozwiązaniach. Byłoby ciekawie, może kiedyś będzie okazja kto wie:)
Istnieje problem, który jest dość powszechny ciężko jest walczyć z kłusownictwem, kiedy kłusownicy zasiadają w zarządach kół, a to jest niestety dosyć częsta sprawa. Właśnie p[o to do zarządu się pchają, żeby pewnych rzeczy pilnować. Tomaszokret zaraz napisze, że to jakaś paranoja co ja piszę, ale takie są realia niestety.
W naszym kraju nie ma kary, żadnej! Kłusownik może robić co chce, w najgorszym przypadku mu siatkę zwiną. A dopóki PZW nie wypowie bardzo konkretnej wojny z kłusownikami, doputy będzie tak jak jest.
 
 
  WEDKARZ WEDKARSKI

Od: 2009-06-19

Posty: 153

09 września 2009 09:42  
MarcinW naszym kraju nie ma kary, żadnej! Kłusownik może robić co chce, w najgorszym przypadku mu siatkę zwiną. A dopóki PZW nie wypowie bardzo konkretnej wojny z kłusownikami, doputy będzie tak jak jest.


przecież sam piszesz, ze PZW chroni interesy kłusoli, więc czemu ma wydawać wojnę?

Likwidacja kłusownictwa nie jest w interesie PZW. Kłusują ich rybacy, kłusuje wielu członków - a oni wszyscy przynoszą pieniądze do kasy PZW. Jakby się za nich wziąć, to wpływu do kasy nie będzie. jakby ograniczyć limity mięsiarzom i przypilnować, to miesiarze nie zapłacą składek. A kasa jest najważniejsza, bo bez kasy nie ma diet, medali, zaszczytów, konferencji, służbowych samochodów, inwestycji gdzie łatwo dostać od wykonawcy łapówkę.
Dlatego, dopóki PZW nie padnie, nic się nie zmieni. Najwyżej stołki obecnych zajmą inni, nic lepsi.
 
 
  Marcin

Od: 2009-08-26

Posty: 40

09 września 2009 09:55  
@gość
no widzisz czyli suma sumarum mamy te same spostrzeżenia i podobne wnioski, szkoda, że tak negatywne.
 
 
  WEDKARZ WEDKARSKI

Od: 2009-06-19

Posty: 153

09 września 2009 10:08  
Marcin@gość
<br />no widzisz czyli suma sumarum mamy te same spostrzeżenia i podobne wnioski, szkoda, że tak negatywne.


No pewnie że szkoda, ale bagno jest zbyt głebokie. Kto w nie wdepnie, ten utonie.
 
 
  Marcin

Od: 2009-08-26

Posty: 40

09 września 2009 10:25  
Tak ktoś mądry powiedział żeby nie ruszać g.... bo śmierdzi. tylko, że w naszym grajdołku to g... jest wszędzie dookoła aporządnych ludzi w odpowiednich miejscach brak. Wygląda więc na to, że wypadałoby jednak się w tym g... troche ptaplać i posprzatać, tylko , że to stajnia Augiasza, a żaden z nas Heraclesem nie jest i w pojedynke nie da rady.  
 
  WEDKARZ WEDKARSKI

Od: 2009-06-19

Posty: 153

09 września 2009 12:46  
MarcinTak ktoś mądry powiedział żeby nie ruszać g.... bo śmierdzi. tylko, że w naszym grajdołku to g... jest wszędzie dookoła aporządnych ludzi w odpowiednich miejscach brak. Wygląda więc na to, że wypadałoby jednak się w tym g... troche ptaplać i posprzatać, tylko , że to stajnia Augiasza, a żaden z nas Heraclesem nie jest i w pojedynke nie da rady.


Po co samemu sprzątać tą stajnie, jak można uzyc miotacza ognia, buldożera itd....
 
 
  tomjas78

Od: 2009-08-23

Posty: 689

09 września 2009 16:57  
tomaszokretDo TOMJAS: Takie założenie, że ktoś popełnia przestępstwo, nie zostawia śladów ani świadków nie ma, ale przestępstwo jest na pewno - to wybacz, trochę mi stalinizmem trąci... Wówczas też wystarczyło przekonanie...
<br />
<br />Twoim zdaniem w proceder kłusowniczy zamieszani są: kłusownicy, działacze PZW, strażnicy rybaccy i Policja. Tomjas, przepraszam, ale to coś jakby nieco rozdęta teoria spiskowa... Naprawdę nie ma tam żadnego sprawiedliwego? Czy może ty mylisz się jednak w swoich pochopnych osądach?



Pisze co widze , a jak bym zza krzakorów wyszedł to jeszcze by mi wpier....li
 
 
  tomjas78

Od: 2009-08-23

Posty: 689

09 września 2009 17:11  
Marcin@tomasj
<br />Ja się z tobą zgadzam. Ludzie z PZW i służb cywilnych bardzo lubią wykorzystywać przywileje związane ze stanowiskiem. Normalnemu wędkarzowi nie wolno na podrywkę łapać, na kanale Wieprz- Krzna nawet wędki postawić, ale przyjeżdża prokurator, albo inny ważniak siatę stawia, rozpala grilla... wszystko jest git.



Tak i niestety nieliczni tego procederu nie widza , i to są ci , którzy w zarządach i kołach na to pozwalają. Ale my wędkarze to widzimy . i szlak nas trafia bo jesteśmy bezsilni. Ogólnopolski bojkot nie wypali pewnie( nie płacic jeden rok , ale wszyscy ha ha ) sory pewnie nie ma sposobu żeby to wyplenic . Ale przynajmniej popisac możemy. Pozdrawiam
 
 
  tomasz_p

Od: 2009-02-02

Posty: 173

09 września 2009 20:04  
MarcinNo widzisz Tomaszu, takie podejście jest świetne, tylko wśród władz niezbyt popularne. Ja bym chciał się kiedys z tobą spotkać, pogadać o pewnych, dość radykalnych, acz skutecznych rozwiązaniach. Byłoby ciekawie, może kiedyś będzie okazja kto wie:)

W naszym kraju nie ma kary, żadnej! Kłusownik może robić co chce, w najgorszym przypadku mu siatkę zwiną. A dopóki PZW nie wypowie bardzo konkretnej wojny z kłusownikami, doputy będzie tak jak jest.


Spotkanie - na rybach - to chyba tylko w Szwecji bo ja jak jadę nad wodę w Polsce to mi się p dwóch godzinach bryndzy niedobrz robi....
A od gadania to mamy przecież forum :)))

Nie ma kar zarówno dla kłusoli, jak odpowiedzialności władz PZW za wody. Jak mówi przysłowie - jak nie potrafisz nie pchaj się na afisz.
Dopiero jak to się zmieni, może być skutek w postaci ryb w wodzie. Metrowych oczywiście.
A PZW nigdy nie dbało o nic, nie dba i nigdy nie będzie dbać. Perspektywa 30-40 lat to jest dla mnie rónoznaczna z "nigdy" - bo tego nie dożyję. Zesztą, ryby w wodach też zmian nie dożyją :))))
 
 
  Marcin

Od: 2009-08-26

Posty: 40

10 września 2009 09:33  
Pojawia się zatem pytanie jak walczyć z kłusownictwem?
Otóż uważam, że najpierw powinno się wprowadzić piekielnie srogie kary, dla wszystkich działaczy i funkcjonariuszy publicznych przyłapanych na kłusowaniu, bądź wspieraniu kłusownictwa. Konsekwencje takie, jak dyscyplinarne zwolnienie z pracy, wysokie grzywny finansowe liczone w dziesiątkach tysięcy itp powinny skutecznie oddzielić działaczy od zainteresowania "tanim białkiem". Dopiero wtedy bedziemy mogli dobrać sie do tyłka kłusolom. W kołach należałoby ustanowić patrole, cos w rodzaju amerykańskiej straży sąsiedzkiej, które będą kontrolować to co dzieje się nad wodą, zarejestrowani kontrolerzy PZW powinni miec konkretne grafiki, teren który maja badać, jeżeli nie będą zainteresowani, wiadomo nie nadają się. W ich miejsce inni, którzy swoje możliwości wykorzystają do walki z kłusownictwem. Należy organizować spotkania w kołach i okregach, wysłuchiwac wędkarzy, którzy zaobserwowali działalność kłusowniczą, oznaczać tereny, na których kłusownicy byli widywani i od tych terenów zaczynać.
To tak na początek, ale wiele innych działań także należy do tego dołożyć.
Taka moja wizja, na dzień dzisiejszy może utopijna, ale przynajmniej zdrowa.
 
 
  jaro422

Od: 2009-03-23

Posty: 401

10 września 2009 11:36  
Pania Marcinie

Niech pan nie zapomni podać ogólnego opisu kłusownika, widział pan go?
Czy rozmawiamy o czarnych babisiach i będziemy sie tak straszyć złym mzimu i odwracać uwagę od złego zagospodarowywania funduszy a w szczególności błędnych zarybień rybą konsumpcyjną.
 
 
  Marcin

Od: 2009-08-26

Posty: 40

10 września 2009 11:42  
Widziałem kłusowników wiele razy, od tych "maluczkich" których jest najwięcej, którzy za pomocą wędek, ewentualnie komli mordują niewymiarowe ryby, bądź będące w okresach ochronnych, przez "siatkarzy", którzy nocami tłuką ryby bez opamiętania, po "rybaków" licencjonowanych, którzy jakoś zapominaja o limitach i zasadach korzystania z przywileju bycia rybakiem.
Poruszasz temat zarybień. To ma byc największy problem? Na stawach, ewentualnie jeziorach, zbiornikach zamkniętych może tak. Ale znacznie większy problem to kłusownictwo i degradacja terenów rzecznych.
Zastanów się skąd maja się brac w rzekach ryby skoro nie maja się gdzie wycierać, a nawet jak cudem się wytrą to nie maja gdzie ukryć! To są problemy, przy których debilne nierzadko zarybienia sa niczym wisienka na torcie!
 
 
  jaro422

Od: 2009-03-23

Posty: 401

10 września 2009 11:53  
Skoro pan widział kłusowników w akcji to jak pan zareagował ?, bo skoro nic pan nie zrobił to działali za pana cichym przyzwoleniem, za pana aprobatą.  
 
  Marcin

Od: 2009-08-26

Posty: 40

10 września 2009 13:32  
Nie Pana tylko jestem Marcin i tyle. Wiesz mogłem oczywiście podejść do stukilowego chłopa zrzucić go z wiaderka, paru jego kolegów znad wody też tak potraktować, pozwolić by podziękowali mi za uroczy czyn i pójść do domu. jaru nie mądrkuj. Nic z tych rzeczy za moim przyzwoleniem sie nie dzieje. Ale w pojedynkę przeciwko grandzie nie powalczysz, potrzebne są bardzo konkretne środki, o których dyskusję staram się tutaj stworzyć. Takie wpisy, jak twoje i sabotowanie forum pseudomądrościami niczego nie wnoszą, więc proszę Cię uprzejmie o bardziej konstruktywne wnioski.  
 
  jaro422

Od: 2009-03-23

Posty: 401

10 września 2009 14:22  
:))

No to już wiemy że kłusownik to stu kilowy chłop który na dodatek nie chodzi sam i przesiaduje na wiaderku.

Sorry Marcin, nie wiedziałem że przez stosowanie bezpłciowych ogólników typu:

-"wprowadzić piekielnie srogie kary, dla wszystkich działaczy i funkcjonariuszy publicznych przyłapanych na kłusowaniu,"

-"bedziemy mogli dobrać sie do tyłka kłusolom"

-"Należy organizować spotkania w kołach i okregach, wysłuchiwac wędkarzy,"

-"Tak ktoś mądry powiedział żeby nie ruszać g.... bo śmierdzi."

-"kłusownicy zasiadają w zarządach kół"

To tylko niektóre wyjątki z Twoich wypowiedzi, uważasz że są konstruktywne ? Są żałosne. Ogólne, wyssane z palca oskarżenia bo nie poparte żadnym konkretnym przykładem ani dowodem.

PZW ewoluuje już od 60 lat ale ciesze się że nagle pojawiłeś się Ty Marcinie i do końca roku zrobisz z tym porządek, mam jednak nadzieje że nie zmienisz tej organizacji w bande debili z pałkami nad wodą którzy wypatrywać będą za wszelką cenę kłusownika. Twoja wizja organizacji donosicieli, podglądaczy i odziałów szybkiego reagowania opisana cztery posty wyżej jest przerażająca. Urodziłeś się 50 lat za póżno.
PZW ewoluuje od 60 lat
 
 
  jaro422

Od: 2009-03-23

Posty: 401

10 września 2009 14:28  
Miało być:

"Sorry Marcin, nie wiedziałem że chcesz uzdrowić PZW przez stosowanie bezpłciowych ogólników typu "


Jak już piszesz :"kłusownicy zasiadają w zarządach kół", to podaj nazwiska i adres Koła bo inaczej Twoja odkrywcza myśl jest nic nie warta.
 
 
  Marcin

Od: 2009-08-26

Posty: 40

10 września 2009 14:41  
Oj jaru jaru masz rację lepiej napiszmy, że nie ma kłusownictwa, stan wód jest genialny, przyroda w naszym kraju kwitnie, ryb jest w brud a działaczy mamy tak cudownych, że tylko ich w ramki oprawiać!
Tak to są moje stwierdzenia i popieram je cały czas! Bo to nie ja jestem od tego, żeby robic porządek tam gdzie go nie ma. Od tego jest PZW! Jeśli tam są złe systemy to powinny zostać wprowadzone uwarunkowania prawne, konkretne kary o jakich piszę i środowisko będzie musiało sie oczyścić, bądź zerwać ze "złymi przyzwyczajeniami".
Dziwi mnie, że ty jakoś nie widzisz co się dzieje. Może tobie to na rękę, że można kłusować, mordować niewymiarowe ryby, albo szczupakowe matki w marcu?
Tak stukilowy chłop na wiadrze, w którym pływaja 30centymetrowe sumki, czy szczupaczki. Tak to są kłusownicy i takich jest najwięcej! Z takimi też trzeba walczyć!
PZW ewoluuje? Ciekawa ewolucja przyznaje... Tobie życzę takiej samej spotkamy się nad wodą jak zamienisz się w żabę!
 
 
  tomjas78

Od: 2009-08-23

Posty: 689

10 września 2009 16:35  
jaro422Skoro pan widział kłusowników w akcji to jak pan zareagował ?, bo skoro nic pan nie zrobił to działali za pana cichym przyzwoleniem, za pana aprobatą.


Bardzo dużo razy były podawane sytuacje, gdzie wędkarze widzieli kłusoli i co ? I to,ja nie reaguje bo Policja ma to w dupie, widziałem dwa razy jak sami po ryby przyjezdzali , a jak bym sam poszedł to bym po mordzie dostał. Przeciez na taki proceder jest ogólne przyzwolenie władz
 
 
  tomjas78

Od: 2009-08-23

Posty: 689

10 września 2009 16:47  
jaro422:))
<br />
<br />No to już wiemy że kłusownik to stu kilowy chłop który na dodatek nie chodzi sam i przesiaduje na wiaderku.
<br />
<br />Sorry Marcin, nie wiedziałem że przez stosowanie bezpłciowych ogólników typu:
<br />
<br />-"wprowadzić piekielnie srogie kary, dla wszystkich działaczy i funkcjonariuszy publicznych przyłapanych na kłusowaniu,"
<br />
<br />-"bedziemy mogli dobrać sie do tyłka kłusolom"
<br />
<br />-"Należy organizować spotkania w kołach i okregach, wysłuchiwac wędkarzy,"
<br />
<br />-"Tak ktoś mądry powiedział żeby nie ruszać g.... bo śmierdzi."
<br />
<br />-"kłusownicy zasiadają w zarządach kół"
<br />
<br />To tylko niektóre wyjątki z Twoich wypowiedzi, uważasz że są konstruktywne ? Są żałosne. Ogólne, wyssane z palca oskarżenia bo nie poparte żadnym konkretnym przykładem ani dowodem.
<br />
<br />PZW ewoluuje już od 60 lat ale ciesze się że nagle pojawiłeś się Ty Marcinie i do końca roku zrobisz z tym porządek, mam jednak nadzieje że nie zmienisz tej organizacji w bande debili z pałkami nad wodą którzy wypatrywać będą za wszelką cenę kłusownika. Twoja wizja organizacji donosicieli, podglądaczy i odziałów szybkiego reagowania opisana cztery posty wyżej jest przerażająca. Urodziłeś się 50 lat za póżno.
<br />PZW ewoluuje od 60 lat





Nie masz bladego pojęcia jak działają kłusownicy , ze to są zorganizowane bandy , z dobtym sprzętem i czujami w samochodzie nad wodą. a jeżeli chodzi o udowadnianie to ,sam wiesz ,że jest to nie możliwe. Wedkarze z kamerami chodzą ? Jak byłem świadkiem wyciągania wszystkiego na brzeg, policjant w cywilkach i jeden z naszego koła mondrala , to tylko się modliłem żeby mnie w krzakach nie zobaczyli i jeszcze w pier....l nie dostał. więc przestań jaro ciemnote wciskac jak wogóle nie masz o tym zielonego pojęcia. Następny obrońca kłusoli i prawa się znalazł na tym forum , bo jednego juz mamy.
 
 
  tomjas78

Od: 2009-08-23

Posty: 689

10 września 2009 16:49  
jaro422Miało być:
<br />
<br />"Sorry Marcin, nie wiedziałem że chcesz uzdrowić PZW przez stosowanie bezpłciowych ogólników typu "
<br />
<br />
<br />Jak już piszesz :"kłusownicy zasiadają w zarządach kół", to podaj nazwiska i adres Koła bo inaczej Twoja odkrywcza myśl jest nic nie warta.



tak . Marcin ma rację , wiesz ile takich mętów siedzi w kołach , którym tylko na mięsie zależy.
 
 
  jaro422

Od: 2009-03-23

Posty: 401

10 września 2009 16:59  
tomjas78

<br /> Nie masz bladego pojęcia jak działają kłusownicy , ze to są zorganizowane bandy , z dobtym sprzętem i czujami w samochodzie nad wodą. a jeżeli chodzi o udowadnianie to ,sam wiesz ,że jest to nie możliwe. Wedkarze z kamerami chodzą ? Jak byłem świadkiem wyciągania wszystkiego na brzeg, policjant w cywilkach i jeden z naszego koła mondrala , to tylko się modliłem żeby mnie w krzakach nie zobaczyli i jeszcze w pier....l nie dostał. więc przestań jaro ciemnote wciskac jak wogóle nie masz o tym zielonego pojęcia. Następny obrońca kłusoli i prawa się znalazł na tym forum , bo jednego juz mamy.


I Ty chcesz być kontrolerem? Jeszcze jeden kontroler od sprawdzania po raz pięćdziesiąty czy znaczki są równo wklejone, a jak coś nie tak to lepiej nie widzieć albo mówić ogólnikowo żeby nikomu nie podpaść. Siedz dalej w krzakach i sie módl.
 
 
  jaro422

Od: 2009-03-23

Posty: 401

10 września 2009 17:01  
tomjas78
<br />
<br />
<br /> tak . Marcin ma rację , wiesz ile takich mętów siedzi w kołach , którym tylko na mięsie zależy.




Nie , nie wiem , oświeć mnie.
 
 
  Marcin

Od: 2009-08-26

Posty: 40

11 września 2009 10:10  
@jaro
po co ty jesteś na tym forum? Chcesz wyrazić swoje zdanie? Zrób to! Ale nie wytykaj palcami rzeczy, o których powszechn ie się wie, które są bardzo negatywne i złe i nie mów, że to bajka i to nie istnieje!
Tomjas ma bardzo dużo racji, a ty piszesz że on byłby złym kontrolerem, który tylko by znaczki sprawdzał? Znaczki to najmniejszy problem, to urzedowa bajka, problemem sa obecni kontrolerzy, którzy nie znając przepisów wlepiaja wystraszonym ludziom mandaty!
Ostatnio w moim kole zrobili kontrolę, chcieli wlepić 6 mandatów, tylko 1 został przyjęty, reszta odmówiła bo były bezzasadne! Mojemu szwagrowi chcieli wlepic mandat za łapanie zbyt blisko zapory, tylko, że on siedział na wiadrze a wędkę miał wyjętą z wody, wracał z ryb ale nie wędkował tylko tamtędy wracał i za to mu chcieli mandat dać! Fachowcy! Mięli szczęście, że nie trafili na m,nie, bo gdyby mnie potraktowali tak jak szwagra, z takim brakiem szacunku, próbując na siłe wymusić od niego piwniądze to dziś mięliby w PZW skargę oficjalną z informacją, że próbowali wyłudzić pieniądze! To chcięli zrobić, wyłudzić kasę! Tak się u nas kontrole robi!
Nas nie oszukasz jaruniu niestety.
 
 
  jaro422

Od: 2009-03-23

Posty: 401

11 września 2009 10:29  
Kontrolerów to masz w tramwaju, tutaj są strażnicy SSR i PSR (SSR są do bani ale to inny temat) jak chcesz udawać że coś wiesz i na czymś sie znasz to najpierw wniknij w temat. Najpierw krzyczysz żeby karać, drastycznie podnieść kary a potem że wszyscy jesteście niewinni że jacyś "kontrolerzy" są be. Jesteś niedojrzały emocjonalnie jeszcze.  
 
  Marcin

Od: 2009-08-26

Posty: 40

11 września 2009 10:34  
@jaru weź swoje teorie wsadź w pieluche i nie wyciągaj dopóki nie zaczniesz myśleć!
CO Ci po tych skrótach? Kontroler to kontroler nie istotne z której grupy, jak Ci zależy możesz ich sprawdzać. Jestem za karaniem owszem, bo jestem zdania, że z tego środowiska należy wyplenić jednostki, które się nie nadaja i które wykorzystują swoje " uprawnienia " niezgodnie z przeznaczeniem.
Ty jednak żyjesz w idealnym świecie, gdzie takie rzeczy miejsca nie mają. Daj mi więc adres chetnie wstąpie...
 
 
  jaro422

Od: 2009-03-23

Posty: 401

11 września 2009 10:42  
Ale ja Ciebie nie chce, ludzie którzy myślą że dyskusja polega na poklepywaniu sie po plecach i przyznawaniu sobie wzajemnie racji są bezwartościowi, poza tym Ty wiesz wszystko najlepiej i tylko Ty w/g Ciebie możesz sie wypowiadać na tym forum , dlatego pozostań sobie w tej swojej Izbicy.  
 
  Marcin

Od: 2009-08-26

Posty: 40

11 września 2009 10:58  
Obecnie w Izbicy nie jestem, ale przyznaje bardzo lubię to miejsce kawał pięknego Wieprza tam płynie...
Nie prawda, bardzo chętnie słucham innych, tylko nie rozumiem ludzi, którzy na siłe chcą widzieć cos czego nie ma a nie widzieć czegoś co istnieje naprawdę.
Jeśli na twoim terenie faktycznie jest tak super to tylko się cieszyć, ale nie wszędzie tak jest, w mojej okolicy, było przepięknie 6- lat temu było tu kilka pieknych rzek, które zniszczyli komuniści, niestety dzis nikt nie stara się przywrócic im choć namiastki dawnej świetności, łatwiej jest wyprostować, zafaszynować, zrobic kanał. To też świadczy o działaczach. jakis czas temu spotkałem się z jednym z radnych miejskim, jednym z niewielu, któremu ufam pokazałem mu zniszczone starorzecza wieprza pokazałem potencjał turystyczno- przyrodniczy jaki w nich drzemie, ale czy cos, ktos z tym zrobi tego nie wiem.
To o czym pisze Jaru to nie bajki to jest rzeczywistość, która nas otacza, która mnie razi bo mam system wartości, który nie pozwala mi patrzeć na to w bezkrytyczny sposób.
Chciałbym utworzyć organizację, pozasamorządową, działającą na rzecz przyrody w mojej okolicy, ale niestetu w tej chwili nie mam na to funduszy, taki czas i tyle.
Nie jest tak, że nic nie robie, żeby coiś zmienić na lepsze wierz mi, tylko, że w naszym grajdołku całe działania, które można poczynić są tak bardzo utrudnione, że czasem aż chęci odbiera, Przejście przez biurokratyczno- polityczne mury jest bardzo ciężko. Dlatego uważam, że na tym forum powinniśmy się nawzajem wspierać i dążyć do jakichś pozytywnych twórczych wniosków. Nikt z nas nie jest w stanie działać sam. Więc dziłajmy razem.
 
 
  Marcin

Od: 2009-08-26

Posty: 40

11 września 2009 10:59  
miało być 60 lat temu sorry  
 
  jaro422

Od: 2009-03-23

Posty: 401

11 września 2009 11:33  
Życzę Ci abyś jak najdłużej był wierny swojej fascynacji i priorytetom, może kiedyś się spotkamy.
Pozdro
 
 
  Marcin

Od: 2009-08-26

Posty: 40

11 września 2009 12:05  
No kto wie zobaczymy.  
 
  Jerzy Kowalski

Od: 2008-11-20

Posty: 444

11 września 2009 17:00  
Zając JózefDo Jerzego Kowalskiego:
Jurku (chyba mogę się zwracać "per Ty"? , proszę o wzajemność). Sposoby na zmianę zarządów, które przedstawiasz, są mi akurat znane, bo miałem okazję się z czymś takim onegdaj zetknąć. Takie "aksamitne rewolucje" są jednakże w miarę łatwe do przeprowadzenia w warunkach małego, lokalnego (małe miasteczko, wieś) koła, gdzie większość wędkarzy zna się osobiście lub choćby "z widzenia". W przypadku kół w wielkich miastach, jak również w odniesieniu do zarządów okręgów i zarządu główny - uczestnicy zgromadzenia (delegaci) są o wiele bardziej anonimowi. A przecież warunkiem takiego "przewrotu" jest to, aby mieć za sobą "salę" - ileś tam dusz, które bez szemrania, często nie rozumiejąc po co, ale zawsze zagłosują za tym, co im "buntownicy" podpowiedzą.
Dlatego twierdze nadal, że taka ordynacja jest celowo przyjęta w Związku, aby utrudnić obalanie zarządów. Nawet, gdy są złe. Bo inaczej - po cóż byłoby ją (ordynację) tak gmatwać?
A tak już poza wszystkim: fuujjjjj, w imię czego miałbym się grzebać w takim g...wnie?


Szaniowny Panie Józefie,

Miedzy "zetknąc się", a "sąmi znane" jest kolosalna róznica. Widzę, że z tego co napisałem, nic a nic Pan nie zrozumiał.

Ja opisałem mechanizm wyborów demokratycznych, demokratycznego funkcjonowania, jako przeciwstawienie "wiecowemu" podejściu do demokracji.

Powtórzę, ze walne zebranie, zjazd, jest końcowym etapem trwającej działaności, a nie czasem i miejscem, wydarzeniem, podczas którego spotykają się "anonimowi" uczestnicy zgromadzenia. Zapewniam Pana, że ci, którzy prowadzą takie zgromadzenie anonimiowi dla siebie nie są, współpracują na co dzień.

Jeżeli ma Pan na myśli stworzenie warunków realnego wyboru, to koniecznym jest wypracowanie alternatywnej propozycji, prezentowanej przez ludzi, którzy dobrze sie znają, współpracuja na co dzień, przygotowują siebie i innych do samego aktu głosowania. Tak działają wybory demokratyczne, a demokracja potrzebuje istnienia demokratów, a nie tylko fasadowych okazji, oraz "buntowników" ...
Demokracja ma to do siebie, że zakłada ewolucyjny rozwój, a nie rewolucyjne przewroty, zaś kiedy ludzie "anonimowo" spotkają się na sali, to według zasady wyrażonej w filnie Sylwestra Checińskiego stwierdzają, że "po co szukać sobie nowego wroga, skoro stary tu jest" ...
"Buntownicy" wcale nie pokazują oferty lepszego zarządzania niż "beton" - właściwie sa z jednej betoniarki ... ;-)))

Ordynacja nie jest zagmatwana, ona umożliwia przeprowadzenie demokratycznych zmian, tylko trzeba wiedzieć co i w jaki sposób zrobić ...

Jeżeli tworzenie demokratycznej alternatywy w postaci lepszego planu i lepszego zorganizowania dalszego funkcjonowania nazywa Pan w tak wulgarny sposób, to chyba, do cxzasu porozumienia się, lepiej będzie pozostać na bardziej oficjalnej stopie ... ;-)

Pozdrawiam serdecznie

Jerzy Kowalski
 
 
  Jerzy Kowalski

Od: 2008-11-20

Posty: 444

11 września 2009 17:08  
gosc
Kowalski Jerzy[Natomiast wprowadzenie 20% członków do zarządu, na ile pozwala ordynacja bez większego wysiłku, oznacza, że w kolejnej kadencji można wprowadzić następne 20%, czyli po 4 latach uzyskac 40% składu zarządu, a znajdując wśród pozostałych 60% kilku bardziej rozsądnych ludzi można uzyskiwać większośc w podejmowaniu wielu decyzji, uzyskując większośc po 8 latach.
To jedna droga, jak napisałem - bez większego wysiłku, oraz w ramach akceptowanego przez Pana trybu przeprowadzania zebrań i zjazdów ...
(cdn)

Aleś dał czadu :))))))
Nie, no 8 lat to rzeczywiście jest "bez wiekszego wysiłku" :)))))))))))))))))))
Dziś mam ponad 40, jak zostanę prezesem koła to bedę miał prawie 50, delegatem do okręgu może przed 60-ką. Wtedy przekonam kolegów zeby otoczyć ochroną szczupaki. Zarybimy szczupakiem 40cm i już zanim skończę 70 lat złowię pierwszego metrowego szczupaka w pobliskiej zaporówce.
perspektywa jak cholera - 30 lat pracy żeby złowić metrowego szczupaka...
Moze jednak lepiej wezmę dodatkowe zajęcie - rozdawanie ulotek, w 3 miesiące - do zimy zarobię na wiosenny wyjazd do Szwecji
Albo zacznę pracować w soboty....
Jurek, podaj jakis lepszy przepis z perspektywą 4-5 letnią na złowienie metrówy, a nie z 30-letnią......


Szanowny anonimie gosc,

Prosze zwrócić uwagę na to, że nie napisałem "8 lat to bez większego wysiłku", ale że żeby bez większego wysiłku uzyskać więksszośc w zarządzie potrzeba na to przynajmniej 8 lat ... pewnie więcej ... Co nie oznacza, że bez wysiłku w ogóle ...

Nie doczytał Pan chyba drugiej wersji, tej wymagającej wysiłku, wymagającej też przygotowania alternatywy dla istniejącego porządku. Podjęcie takiego wysiłku umozliwia wprowadzenie zmian już za 4 lata, bo wtedy są kolejne wybory. A wtedy można realizowac swoje zamierzenia, biorac odpowiedzialnośc za ich wprowadzanie ...

Ale rozdawanie ulotek mniejszego wysiłku wymaga, więc pewnie zostanie tylko to ... ;-)))

Pozdrawiam serdecznie

Jerzy Kowalski

PS. Nie zwykłem przyjmować propozycji "przechodzenia na ty" od osób kryjących się za anonimowymi przydomkami. Zresztą, taka anonimowo wyrażpna propozycja conajmniej dziwnie wygląda ... Poza tym że zwykłem przechodzić "na ty" z ludźmi, którym sam to zaproponuję ... ;-)
 
 
  tomjas78

Od: 2009-08-23

Posty: 689

11 września 2009 17:55  
jaro422
tomjas78
<br />
<br /><br /> Nie masz bladego pojęcia jak działają kłusownicy , ze to są zorganizowane bandy , z dobtym sprzętem i czujami w samochodzie nad wodą. a jeżeli chodzi o udowadnianie to ,sam wiesz ,że jest to nie możliwe. Wedkarze z kamerami chodzą ? Jak byłem świadkiem wyciągania wszystkiego na brzeg, policjant w cywilkach i jeden z naszego koła mondrala , to tylko się modliłem żeby mnie w krzakach nie zobaczyli i jeszcze w pier....l nie dostał. więc przestań jaro ciemnote wciskac jak wogóle nie masz o tym zielonego pojęcia. Następny obrońca kłusoli i prawa się znalazł na tym forum , bo jednego juz mamy.

<br />
<br />I Ty chcesz być kontrolerem? Jeszcze jeden kontroler od sprawdzania po raz pięćdziesiąty czy znaczki są równo wklejone, a jak coś nie tak to lepiej nie widzieć albo mówić ogólnikowo żeby nikomu nie podpaść. Siedz dalej w krzakach i sie módl.



Na pewno ty byś wyszedł i ich wszystkich od razu pozamykal. , bo by oczywiscie przestraszyli sie ciebie bos hardy . jeszcze raz ci tłumacze człowieku nie masz bładego pojęcia jakie grupy na Wisle działaja . Raz może spotkałeś kłusownika w życiu, z jedna siateczką biedak przy brzegu uklejki na dla kotka łapał . I ty wielce się wymądżasz ,że kłusownika widziałeś . Na bagienkach z dużą ilością wędkarzy kłusola pełną gembą nie spotkasz . Dużą rzeka , trudno dostępne miejsca z brzegu. Tam szukaj . A no chyba ,ze sam nim jesteś ,że tak ich bronisz . Albo jesteś IRON MAN i taka grupę byś w 3 sekundy rozpracował.
 
 
  jaro422

Od: 2009-03-23

Posty: 401

11 września 2009 18:07  
Sam sie wcinasz cieniasie w cudze rozmowy a potem masz pretensje, spadaj na powrót w krzaki sie modlić.  
 
  tomjas78

Od: 2009-08-23

Posty: 689

11 września 2009 18:08  
jaro422Kontrolerów to masz w tramwaju, tutaj są strażnicy SSR i PSR (SSR są do bani ale to inny temat) jak chcesz udawać że coś wiesz i na czymś sie znasz to najpierw wniknij w temat. Najpierw krzyczysz żeby karać, drastycznie podnieść kary a potem że wszyscy jesteście niewinni że jacyś "kontrolerzy" są be. Jesteś niedojrzały emocjonalnie jeszcze.



A znaczki to mam generalnie gdzieś . I akurat one najmniej wędkarzom są do szczęścia potrzebne
Popieram wypowiedzi Marcina bo widzi problem , Jeszcze raz Ci mówię na bagienku zorganizowanych kłusoli nie spotkasz. Ja się wypowiadam w odniesieniu do Wisły (okręg bydgoski), tam wędkuję i tam widzę problem .
I nie twierdze ,że na każdej wodzie w Polsce sa takie grupy.
A jeżeli chodzi o obserwowanie z krzaków to tylko moja życiowa mądrośc, bo tylko głupiec by się nie bał, nie npozwala mi się porywac z motyką na słońce. Takich twardzieli jak ty to by zaraz załatwili nawet bys nie pisnął.
 
 
  tomjas78

Od: 2009-08-23

Posty: 689

13 września 2009 14:43  
A poza tym wcale ci się jaro nie dziwie ,że bronisz interesów kłusoli, i swoich . Skoro masz jakieś powiązania ,działając w swoim kole, z kłusolami to czas sie przyznac do błędu , a nie wyzywac wszystkich którzy piszą na tym forum  
 
  jaro422

Od: 2009-03-23

Posty: 401

14 września 2009 09:22  
tomjas78A poza tym wcale ci się jaro nie dziwie ,że bronisz interesów kłusoli, i swoich . Skoro masz jakieś powiązania ,działając w swoim kole, z kłusolami to czas sie przyznac do błędu , a nie wyzywac wszystkich którzy piszą na tym forum



Skoro się nie dziwisz to o co Ci chodzi, poza tym "cienias" to nie wyzwisko tylko określenie Twoich możliwości.
 
 
  Administrator

Od: 2009-01-16

Posty: 93

14 września 2009 09:36  
Do: "jaro422" - proszę o przestrzeganie pkt 4 Regulaminu forum.

Admin
 
 
  Józef Zając

Od: 2008-11-25

Posty: 54

14 września 2009 10:01  
Do Pana Jerzego Kowalskiego:

Aluzju poniał, "tykać" nie nada...

Panie Jerzy, Pana wypowiedź, to mistrzostwo świata w szminkowaniu tego, co w rzeczywistości jest g...nem właśnie. Przepraszam, jeśli ów "wulgaryzm" tak strasznie Pana dotknął. Moje określenie odnosiło się do tych wszystkich zakulisowych gier, gierek i układów i układzikow, których należałoby dokonać, aby przeforsować "swojego" kandydata, czy zgnoić cudzego...
Pan wybaczy, ale to, co Pan nazywa "demokratycznymi metodami" jest dla mnie niczym innym, jak rzeczonym powyżej słowem na "gie". I nie wdepnę w toto dla ratowania dobrego (?) imienia Polskiego Związku Gumofilców.

PS. Ponieważ dyskusja zeszła zupełnie, może nie na psy (patrz - osobiste wycieczki powyżej), ale na boczne tory na pewno, kończę w niej swój udział.
 
 
  Marcin

Od: 2009-08-26

Posty: 40

14 września 2009 10:55  
@Jerzy Kowalski
Przy wielkim szacunku dla Pana, Pańskiej elokwencji, umiejętności swobodnego opisywania myśli, oraz zawijania błotka w złoty papierek muszę zwrócić uwagę na pewną drobną rzecz.
otóż pisze Pan o demokracji, będąc przekonanym, że demokracja polega na tym, że pewna grupa osób "wybrana przez większość" ma prawo rządzić tak jak jej się to podoba, bo przecież ma głosy "większości" za sobą.
Tylko, że w PZW jest ten niewielki problem, że niemożliwym jest zorganizowanie wyborów do szczebla centralnego, gdyż ilość osób zdolnych do tego by na taki wybory przyjechać nie przekracza 0,1% wszystkich wędkarzy w Polsce.
Daje to możliwość masowej manipulacji, prowadzącej wręcz do monopolizacji zarządzania związkiem.
Dlatego też osobiście jestem zdania, że trzeba dać jak największą ilość władzy nad wodami, oraz finansami lokalnym kołom, nawet nie okręgom a kołom.
Centrala, oraz okręgi powinny pełnić funkcje porządkowo- administracyjne, natomiast pełną władzę nad podległymi wodami, oraz przeznaczonymi finansami powinny mieć koła.
Wtedy będziemy mówić o demokracji, dlaczego? A no dlatego, że tylko wybory w kołach można nazwać demokratycznymi.
Tylko w kołach frekwencja może dawać jakikolwiek obraz poparcia, oraz aprobaty, bądź dezaprobaty obecnych działań władz kół.
W takim przypadku wędkarze będą mieli faktyczna możliwość wpływania na działania związku i tylko w takim przypadku będzie to można nazwać demokracją. W żadnym innym przypadku demokracją to nie będzie.
 
 
  Marcin

Od: 2009-08-26

Posty: 40

14 września 2009 11:07  
Oczywiście chodzi mi o koła miejskie, a nie koła koleżeńskie, osiedlowe, firmowe itp.  
 
  tomaszokret

Od: 2009-02-03

Posty: 447

14 września 2009 22:17  
Do TOMJAS
tomjas78A poza tym wcale ci się jaro nie dziwie ,że bronisz interesów kłusoli, i swoich . Skoro masz jakieś powiązania ,działając w swoim kole, z kłusolami to czas sie przyznac do błędu , a nie wyzywac wszystkich którzy piszą na tym forum


Tomjas, wstydź się... Po prostu się wstydź!
 
 
  tomaszokret

Od: 2009-02-03

Posty: 447

14 września 2009 22:31  
Do JÓZEF ZAJĄC:
Zając Józef Moje określenie odnosiło się do tych wszystkich zakulisowych gier, gierek i układów i układzikow, których należałoby dokonać, aby przeforsować "swojego" kandydata, czy zgnoić cudzego...


No, to polityka po prostu, polityka... Jak byśmy sobie tej polityki nie wyobrażali - tak właśnie ona wygląda...
 
 
  tomaszokret

Od: 2009-02-03

Posty: 447

14 września 2009 22:42  
Do MARCIN:

Marcin
<br />Tylko, że w PZW jest ten niewielki problem, że niemożliwym jest zorganizowanie wyborów do szczebla centralnego, gdyż ilość osób zdolnych do tego by na taki wybory przyjechać nie przekracza 0,1% wszystkich wędkarzy w Polsce.
<br />Daje to możliwość masowej manipulacji, prowadzącej wręcz do monopolizacji zarządzania związkiem.


No i pewnie dlatego wybory są w PZW bezpośrednie tylko na najniższym szczeblu (w kołach), a dalej już pośrednie. Nie wiedziałeś?

Marcin
<br />Dlatego też osobiście jestem zdania, że trzeba dać jak największą ilość władzy nad wodami, oraz finansami lokalnym kołom, nawet nie okręgom a kołom.
<br />Centrala, oraz okręgi powinny pełnić funkcje porządkowo- administracyjne, natomiast pełną władzę nad podległymi wodami, oraz przeznaczonymi finansami powinny mieć koła.


Jak wyobrażasz sobie gospodarowanie na wodzie w ramach własnych środków koła, które liczy sobie 100 członków, a woda 100 ha? Mało takich?
A z drugiej strony - jak wyobrażasz sobie gospodarkę koła, które liczy sobie 1000 członków, nad wodą, która ma 1 ha? Mało takich?

MarcinOczywiście chodzi mi o koła miejskie, a nie koła koleżeńskie, osiedlowe, firmowe itp.


Zdziwisz się pewnie bardzo, ale koła zakładowe, osiedlowe, gminne działają zwykle znacznie lepiej, niż koła miejskie. Przede wszystkim dlatego, że ludzie się znają, spotykają ze sobą nie tylko na zebraniu sprawozdawczym, ale na co dzień. Nie są dla siebie anonimowi, jak to zwykle bywa w dużych kołach miejskich.
 
 
  tomjas78

Od: 2009-08-23

Posty: 689

15 września 2009 16:37  
tomaszokretDo TOMJAS
tomjas78A poza tym wcale ci się jaro nie dziwie ,że bronisz interesów kłusoli, i swoich . Skoro masz jakieś powiązania ,działając w swoim kole, z kłusolami to czas sie przyznac do błędu , a nie wyzywac wszystkich którzy piszą na tym forum

<br />
<br />Tomjas, wstydź się... Po prostu się wstydź!


A niby czego mam się wstydzic. jaro sam pisał ,że działa w kole i jeszcze za to kupe forsy bierze , bo społecznie by mu się nie chciało .
A jeżeli chodzi o kłusoli to nie ja pierwszy pisze o kłusolach w moim rejonie . W temacie "wisła-siata" znajdziesz kolejnego wędkarza , który pisze o kłusolach w naszym rejonie .

A głupim bym był gdybym rzucał się z piąchami na grupę badylarzy. Ale jaro oczywiscie neguje takie zachowanie. Po pierwsze nie jestem od tego i nawet nie mam takiego prawa, bo nikt mnie nie upoważnił do wymierzania sprawiedliwości . jeżeli zapytasz o policję i PSR , to znasz moje negatywne zdanie. I mało tego pojawia się na forum coraz więcej sugestii o współpracy niektórych grup kłusowniczych z działaczami z kół.
Pozdrawiam
 
 
  jaro422

Od: 2009-03-23

Posty: 401

15 września 2009 17:32  
tomjas78
<br /> A niby czego mam się wstydzic. jaro sam pisał ,że działa w kole i jeszcze za to kupe forsy bierze , bo społecznie by mu się nie chciało .



Oczywiście że tak i nie tylko forsy, po każdym zarybieniu mam pełną zamrażarkę i słoiki na zimę, zarybiamy tylko karpiem handlowym bu narybek długo się dzieli równo na pięciu, po każdych zawodach targam pełne torby kiełbasy i piwa, po każdym zebraniu jestem nawalony , nos mam czerwony, w krtań mi mają rurkę niedługo wstawić a Ty ciągle niezadowolony jesteś a tu naprawdę napracować się trzeba i mieć silną wolę żeby wytrwać.
 
 
  Jerzy Kowalski

Od: 2008-11-20

Posty: 444

15 września 2009 23:02  
Zając JózefDo Pana Jerzego Kowalskiego:
Panie Jerzy, Pana wypowiedź, to mistrzostwo świata w szminkowaniu tego, co w rzeczywistości jest g...nem właśnie. Przepraszam, jeśli ów "wulgaryzm" tak strasznie Pana dotknął. Moje określenie odnosiło się do tych wszystkich zakulisowych gier, gierek i układów i układzikow, których należałoby dokonać, aby przeforsować "swojego" kandydata, czy zgnoić cudzego...
<br />Pan wybaczy, ale to, co Pan nazywa "demokratycznymi metodami" jest dla mnie niczym innym, jak rzeczonym powyżej słowem na "gie". I nie wdepnę w toto dla ratowania dobrego (?) imienia Polskiego Związku Gumofilców.


Panie Józefie,

Zdaję sobie sprawę, ze wciąz wśród Polaków trudno o wyobrażenie (bo o wiedzę jeszcze trudniej) o normalnych procedurach demokratycznych. Wulgarnością i agresją tego nie da się nadrobić, choć zostaje to zazwyczaj jedynym "argumentem". Emocjonalne określanie spokojnej informacji i przekazu wiedzy nie służy dyskusji.

Przedstawienie alternatywnych rozwiązań oraz ludzi, którzy mogą je wprowadzać nie ma nic współnego z Pańskimi wyobrażeniami o "zakulisowych grach, gierkach i układach i układzikach" ani o "przeforsowywaniu swojego kandydata", a już na pewno nic wspólnego z nastawieniem wyrażanym jako "zgnojenie cudzego" ...
Demokracja nie ma niczego wspólnego z tym, co się Panu wydaje. To rzetelna, otwarta współpraca i aktywne konkurowanie ...

Jeżlei jakies uprzedzenia i fobie sa przeszkodą dla kogokolwiek w podejmowaniu działań na rzecz wędkarstwa w Polsce to oznacza tylko, że się do tego nie nadaje ... nie ma wiec żadnych kwalifikacji do wprowadzania zmian o które się "upomina" ...

Pozdrawiam serdecznie

Jerzy Kowalski
 
 
  Jerzy Kowalski

Od: 2008-11-20

Posty: 444

15 września 2009 23:24  
Marcin @Jerzy Kowalski
Przy wielkim szacunku dla Pana, Pańskiej elokwencji, umiejętności swobodnego opisywania myśli, oraz zawijania błotka w złoty papierek muszę zwrócić uwagę na pewną drobną rzecz.
otóż pisze Pan o demokracji, będąc przekonanym, że demokracja polega na tym, że pewna grupa osób "wybrana przez większość" ma prawo rządzić tak jak jej się to podoba, bo przecież ma głosy "większości" za sobą.


Panie Marcinie,

Wydaje się, że to raczej Pan sobie tak wyobraża demokrację, co dość powszechne w Polsce. Proszę powstrzymac sie od wskazywania mnie tego, co do czego niby jestem przekonanym, bo wiem to lepiej niż Pan sobie wymyslił na potrzeby demagogicznej napastliwości. Prosze nie projektować swoich wyobrażeń na moje wypowiedzi. Demokracja to nie jest wyberanie sobie "dyktatorów", kierujacych ie swoim "widzimisię", jak to się wielu wydaje.

W demokracji zupełnie normalnym jest, że współpracujący ze sobą ludzie, którzy przygotowują i zaproponują rozwiązania alternatywne do istniejacych, uzyska dla tych propozycji poparcie większości, ma prawo je realizować, a co więcej, oczekiwać od tych opierających współpracy i wsparcia w realizowaniu takich zamierzeń. Do tego trzeba umieć doprowadzać, wiedząc jak.

Marcin Tylko, że w PZW jest ten niewielki problem, że niemożliwym jest zorganizowanie wyborów do szczebla centralnego, gdyż ilość osób zdolnych do tego by na taki wybory przyjechać nie przekracza 0,1% wszystkich wędkarzy w Polsce.


Czy może Pan uzasadnić w racjonalny sposób takie dziwaczne twierdzenie? A na jakich zasadach przeprowadzane są wybory "do szczebla centralnego"? Rozumie Pan cokolwiek z zasad demokracji przedstawicielskiej?
Natomiast liczba ludzi uczestniczących w głosowaniu (bo o tym chyba Pan pisze) jest ograniczona do tych najbardziej zainteresowanych, więc w tym gronie podejmowne są decyzje. Reszta "ma to w nosie"... Wypada tylko się cieszyc, że nie trzeba gromadzić setek tysięcy zainteresowanych poparciem alternatywnych rozwiązań, a wystarczy kilka procent wędkarzy w skali kraju ... tylko żeby się zebrali i zorganziwoali, a nie zajmowali wylewaniem żalów, agresją i gadaniem...
Z Pana wypowiedzi wynika, że rozumie Pan tylko bezpośredni porządek demokratyczny. W jaki więc sposób, według Pana, zorganizowane są wielkie, demokratyczne państwa? ;-)))

Pozdrawiam serdecznie

Jerzy Kowalski
 
 
  tomasz_p

Od: 2009-02-02

Posty: 173

15 września 2009 23:57  
Kowalski Jerzy[Rozumie Pan cokolwiek z zasad demokracji przedstawicielskiej?
owalski


Daj spokój chłopakowi. On jest tylko ofiarą durniokracji, dzięki której głosujemy na Kowalskiego a do sejmu wchodzi Nowak, bo pierwszy na liście. W tej durniokracji 30% wyborców wybiera rząd, któremu 70% ludzi jest przeciwnych. Z tej durniokracji powstało durne prawo, które pozwala takiemu stowarzyszeniu jak PZW bezkarnie niszczyć przyrodę a co niektórym na stanowiskach nieźle "zarobić".

On ma rację, że w całym tym procesie i ordynacjach wyborczych, układzikach, nie ma juz miejsca na demokrację. W teorii każdy system może być dobry, od monarchii przez dyktaturę do komunizmu.
I ta twoja demokracja, o której piszesz latami, jest tylko teoretyczna i w niczym specjalnie lepsza od innych. To tylko lepszy oręż w rękach cwaniaków, na to by mówić :sami wybraliście".

Won z siatami i z demokracją też :))))
 
 
  Jerzy Kowalski

Od: 2008-11-20

Posty: 444

16 września 2009 07:55  
tomasz_p Daj spokój chłopakowi. On jest tylko ofiarą durniokracji, ....


Tomaszu,

Jeżeli ktoś nie potrafi sobie wyobrazić niczego innego poza "durniokracją" i do tego sprowadza wszystkie poczynania ludzi, to nie można mu (Tobie) "dawać spokoju", tylko "ofiarę" trzeba otaczać życzliwą troską, przedstawiać rozwiązania oraz sposób funkcjonowania, którego nie rozumie, o którym nie wie ... ;-))))

tomasz_p
[...w całym tym procesie i ordynacjach wyborczych, układzikach, nie ma juz miejsca na demokrację. W teorii każdy system może być dobry, od monarchii przez dyktaturę do komunizmu.
I ta twoja demokracja, o której piszesz latami, jest tylko teoretyczna i w niczym specjalnie lepsza od innych.


Ciekawe teoryjki, słabo jednak osadzone w rzeczywistości ... Tak się składa, że system demokratyczny, przy wszystkich ludzkich z nim problemach, przynosi najlepsze efekty ludziom w nim realizujacym swoje zamierzenia ... Tylko musza je mieć i realizować, wykorzystując istniejące możliwości, będąc demokratami ... Bo to demokratycznie popstępujący ludzie tworzą demokrację, "durniokrację" zaś tworza inni ... ci, którzy o demokracji mało wiedzą ... ;-)

Pozdrawiam serdecznie

Jerzy Kowalski
 
 
  Józef Zając

Od: 2008-11-25

Posty: 54

16 września 2009 08:57  
Kowalski JerzyDemokracja nie ma niczego wspólnego z tym, co się Panu wydaje. To rzetelna, otwarta współpraca i aktywne konkurowanie ...


Taaaaaa. A komunizm był rajem na ziemi. No, ale cóż, skoro obywatele do tego nie dorośli...



Kowalski JerzyJeżlei jakies uprzedzenia i fobie sa przeszkodą dla kogokolwiek w podejmowaniu działań na rzecz wędkarstwa w Polsce to oznacza tylko, że się do tego nie nadaje ... nie ma wiec żadnych kwalifikacji do wprowadzania zmian o które się "upomina" ...


Szanowny Panie Jerzy. Proszę darować sobie tego typu uszczypliwości pod moim adresem. I bardzo proszę "nie wiedzieć na mój temat czegoś, czego ja sam nie wiem". Tym bardziej, że w innym poście domaga się Pan tego samego od jednego ze swoich adwersarzy.

Zgadzam się natomiast w jednym: rzeczywiście nie mam kwalifikacji do wprowadzania zmian w sytuacji, gdy wymagałoby to wdepnięcia w GÓWNO. (Adminie - proszę to słowo pozostawić - jest użyte celowo i w sposób przemyślany).

"Wszystkie świnie są równe, lecz niektóre są równiejsze". Pamięta Pan, Panie Jerzy? To niejaki Orwell. I też w odniesieniu do "demokracji". A nieodżałowany "Kisiel" zwykł mawiać: "miała być wolność, a jest demokracja..."

Ale, niestety, wolno Panu zachwycać się "demokracją". Nawet tą w polskim, związkowogumofilcowym, wydaniu.

PS. Obiecywałem sobie, że poprzedni mój post będzie ostatnim w tym temacie, ale Pan Jerzy sprowokował mnie osobistymi wycieczkami, jakobym był tępakiem nie mającym pojęcia o tzw. "demokracji", "otwartej współpracy" i "aktywnej konkurencji".
 
 
  tomasz_p

Od: 2009-02-02

Posty: 173

16 września 2009 09:08  
Kowalski JerzyCiekawe teoryjki, słabo jednak osadzone w rzeczywistości ... Tak się składa, że system demokratyczny, przy wszystkich ludzkich z nim problemach, przynosi najlepsze efekty ludziom w nim realizujacym swoje zamierzenia ... Tylko musza je mieć i realizować, wykorzystując istniejące możliwości, będąc demokratami ... Bo to demokratycznie popstępujący ludzie tworzą demokrację, "durniokrację" zaś tworza inni ... ci, którzy o demokracji mało wiedzą ... ;-)


Jurek, przecież to co napisałem to jest własnie mocno osadzone w rzeczywistości, a ty wskazujesz teorię i "jak ma być" - ale niestety w oderwaniu od polskiej rzeczywistości.

Durniokracja, którą mamy na całym świecie w większym czy mniejszym stopniu, pozwala wąskiej grupie cwaniaków poprzez pieniądze, układziki, media itp sterować wyborcami, którzy niestety w znacznej części (żeby nie powiedzieć w większości) dają się manipulować, omamić.
W naszym chorym państwie mamy też chore stowarzyszenie, nic dziwnego. Dopóki państwo chore, ludzie ciemni, to tak będzie i na nic twoje nawoływania.


Obecna demokracja niewiele się rózni od tej w komunie. Mamy tylko zmiany nazwisk na listach i teoretyczną mozliwośc wpływu na cokolwiek.
Praktycznie jednak, ilośc cwaniaków jest tak duża w stosunku do ludzi mądrych, że demokracja nie działa.

Bardzo często, wydaje mi się, udowadniasz ludziom że trawa jest pmarańczowa i owocuje jagodami. Mimo tej durniokracji ogólnie, należałoby się ludziom, a szczególnie internautom, troszkę więcej szacunku. To nie są ludzie ślepi, głusi i analfabeci. Mimo, że wiedzy teoretycznej nie posiadają może w takim stopniu jak ty, ale obserwują skutki. Widzą co się dzieje. Do tego nie trzeba habilitacji.

Pozdrawiam uprzejmie
 
 
  Jerzy Kowalski

Od: 2008-11-20

Posty: 444

16 września 2009 09:46  
Zając Józef Zgadzam się natomiast w jednym: rzeczywiście nie mam kwalifikacji do wprowadzania zmian w sytuacji, gdy wymagałoby to wdepnięcia w GÓWNO. (Adminie - proszę to słowo pozostawić - jest użyte celowo i w sposób przemyślany).
(...)
Ale, niestety, wolno Panu zachwycać się "demokracją". Nawet tą w polskim, związkowogumofilcowym, wydaniu.


Szanowny Panie Józefie,

Jeżeli Pan nie zdołał zauwazyć, napisałem o demokracji zupełnie innej niż ta, którą Pan zna, która Pan tworzy, i do kórej wulgarnie się odnosi. Czy inaczej pan nie potrafi? Jeżeli Pan nie zrozumiał, to nie zachwwycam się tą praktyką, która istnieje ... ... natomiast opisuje taką, która jest efektywna i która stanowi wykorzystanie istniejacych MOZLIWOŚCI ... choć nie wszyscy muszą doceniac jej wartość .... bo demokratyczny porządek stwarza właśnie aż i tylko mozliwości, z których można skorzystac, albo odrzucić je, trwając w ślepym uporze i w wyimaginowanym świecie ...

Prosze też nie manipulować demagogicznie dziwnymi, nieadekwatnymi skojarzeniami ...

A może ma Pan jakiś inny sposób na wprowadzenie zupełnie odmiennego funkcjonowania, na wprowadzanie pożądanych zmian, sposób o którym nikt jeszcze nie wie? Będe wdzięczny jeżeli Pan się nim podzieli ... Będę miał dużo pytań ... ;-)))

Pozdrawiam serdecznie

Jerzy Kowalski
 
 
  Jerzy Kowalski

Od: 2008-11-20

Posty: 444

16 września 2009 09:54  
tomasz_p Jurek, przecież to co napisałem to jest własnie mocno osadzone w rzeczywistości, a ty wskazujesz teorię i "jak ma być" - ale niestety w oderwaniu od polskiej rzeczywistości.


Tomaszu,

Wskazuję jak jest tam, gdzie sprawy toczą się sprawniej niż w innych miejscach. Równiez w Polsce i nie tylko, a nawet może raczej w większości nie w wędkarstwie ... Kwestie samorządności i demokracji, których istotnym elementem jest funkcjonowanie stowarzyszeń, są bardzo uniwersalne ...


Inaczej niż Ty, bardzo szanuję ludzi, dlatego piszę o możliwościach jakie mają w zasięgu ręki. Praktycznych mozliwościach, sprawdzonych w działaniu.

Z żalem obserwuję tylko opór przeciw zmianom, narzekanie na rzeczywistośc bez podejmowania działań na rzecz jej zmiany ... WYlewanie pretensji, szukanie "winnych" i wskazywanie "wrogów" niczego nie jest w stanie zmienić ...

Pozdrawiam serdecznie

Jerzy Kowalski
 
 
  tomjas78

Od: 2009-08-23

Posty: 689

16 września 2009 12:39  
jaro422
tomjas78
<br /><br /> A niby czego mam się wstydzic. jaro sam pisał ,że działa w kole i jeszcze za to kupe forsy bierze , bo społecznie by mu się nie chciało .

<br />
<br />
<br />Oczywiście że tak i nie tylko forsy, po każdym zarybieniu mam pełną zamrażarkę i słoiki na zimę, zarybiamy tylko karpiem handlowym bu narybek długo się dzieli równo na pięciu, po każdych zawodach targam pełne torby kiełbasy i piwa, po każdym zebraniu jestem nawalony , nos mam czerwony, w krtań mi mają rurkę niedługo wstawić a Ty ciągle niezadowolony jesteś a tu naprawdę napracować się trzeba i mieć silną wolę żeby wytrwać.


No widzisz jakie to proste , teraz przynajmniej wiemy jakie są twoje prawdziwe intencje. I wcale się nie dziwię ,że tego układu bronisz .
 
 
  jaro422

Od: 2009-03-23

Posty: 401

16 września 2009 12:49  
tomjas78 No widzisz jakie to proste , teraz przynajmniej wiemy jakie są twoje prawdziwe intencje. I wcale się nie dziwię ,że tego układu bronisz .




Adminie czy możesz mnie uwolnić od tego opóżnionego w rozwoju "wędkarza" ?
 
 
  tomjas78

Od: 2009-08-23

Posty: 689

16 września 2009 12:52  
DO JERZY KOWALSKI -------------

Jeżeli w pana kole jest tak jak pan opisuje, to pogratulowac. Ale w większości kół w Polsce, niestety nie ma tak kolorowo. Proszę psześledzic ruchy kadrowe w niektórych kołach. Nic się nie zmienia od kilkunastu lat, a jak ktoś wypadnie to zaraz na jego miejsce jest wsadzany swój chłop- i to nie jest demokracja. I taki stan rzeczy można zaobserwowac też w niektórych okręgach.
A jakie to kwalifikacje powinien miec człowiek , który ubiegał by się to chociażby, żeby zasiąśc w zarządzie jakiejkolwiek z tych instytucji?
Bo na razie jest mniej więcej tak ." Młody siedz cicho bo starszyzna gada" I jak nowy świerzak będzie siedział cicho i słuchał i przytakiwał co starszyzna gada to w zarządzie będzie bo wszystko akceptuje.

I tak jest panie Jerzy w większości związków i kół, nie tylko wędkarskich .
Bo to jest właśnie nasza polska demokracja.
 
 
  tomjas78

Od: 2009-08-23

Posty: 689

16 września 2009 14:08  
jaro422
tomjas78 No widzisz jakie to proste , teraz przynajmniej wiemy jakie są twoje prawdziwe intencje. I wcale się nie dziwię ,że tego układu bronisz .

<br />
<br />
<br />
<br />Adminie czy możesz mnie uwolnić od tego opóżnionego w rozwoju "wędkarza" ?



W przeciwieństwie do ciebie to przynajmniej ludzi nie obrazam tak jak ty.
A jezeli chodzi o "wędkarza " to tacy ludzie jak ty nie mają z tą dziedziną wiele wspólnego.
 
 
  Józef Zając

Od: 2008-11-25

Posty: 54

16 września 2009 14:09  
Kowalski JerzyJeżeli Pan nie zdołał zauwazyć, napisałem o demokracji zupełnie innej niż ta, którą Pan zna, która Pan tworzy, i do kórej wulgarnie się odnosi. Czy inaczej pan nie potrafi?


Aaa, to znaczy że są różne demokracje? A ja naiwny sądziłem, że demokracja, (z greckiego: demos - lud oraz kratein - panowanie), oznacza ni mniej ni więcej, tylko władzę ludu. Pewnie miałem złych profesorów, którzy wpierali mi, że prawdziwa demokracja może istnieć jedynie bez dodatkowych przymiotników, jak np. demokracja socjalistyczna.
Tak więc, wszelkie współczesne systemy społeczne, nawet ten, który zwykliśmy przyjmować za wzór, czyli amerykański, uzurpują sobie tylko prawo do nazwy demokracja, a tak naprawdę, to im do niej daleko. Przecież system wyborczy, który stanowi podstawę demokracji, jest w Stanach tak zagmatwany (przeliczanie głosów wyborców na elektorskie), że wyborca ma iluzoryczny tylko wpływ na wyniki wyborów. Pamiętamy chyba "słynną elekcję prezydenta Busha?
Te wszelkie "systemy proporcjonalne" i inne "algorytmy" służą tylko i wyłącznie politykom. Zresztą - są przez nich tworzone właśnie w tym celu: aby mieć możliwość (większą lub mniejszą) wpływania na wyniki wyborów.
Toteż przestańmy nadużywać słowa "demokracja". Określenie Tomasza: "durniokracja" jest tutaj chyba o wiele bardziej trafione. A w przypadku Polski, jak i Polskiego Związku Gumofilców jak najbardziej adekwatne.

Chciałbym sprostować: ja nie tworzę żadnej demokracji, jak raczył Pan napisać. Nie wiem, skąd takie domysły. I proszę nie wymagać ode mnie, abym tu i teraz, na poczekaniu, przedstawił gotową receptę na uzdrowienie i zreformowanie PZW. Intuicja mi podpowiada, że należałoby iść w kierunku jak największej decentralizacji władzy. Ale przecież mogę się mylić. A co będzie, jeśli okaże się, że Związek jest niereformowalny?

Ależ oczywiście, że potrafię nie odnosić się wulgarnie. Nie tylko do tego, co Pan zwie demokracją, ale nawet do żony, dzieci, przyjaciół. Również do Pana. <żart> Szkoda, że Pan wcześniej tego nie zauważył. Skoro jednak dyskutujemy w męskim, jakby by nie było gronie, to nie widzę nic zdrożnego w tym, że czasem padnie jakieś mocniejsze słowo.

PS. Czy jest Pan może "tym" Jerzym Kowalskim, prezydentem FIPS - u? Jeśli tak, to miałbym dla Pana kilka pytań dotyczących planowanej "reformy" zasad organizacji sportu muchowego.

Pozdrawiam
 
 
  Jerzy Kowalski

Od: 2008-11-20

Posty: 444

16 września 2009 17:27  
Zając Józef
Kowalski JerzyJeżeli Pan nie zdołał zauwazyć, napisałem o demokracji zupełnie innej niż ta, którą Pan zna, która Pan tworzy, i do kórej wulgarnie się odnosi. Czy inaczej pan nie potrafi?

Aaa, to znaczy że są różne demokracje? A ja naiwny sądziłem, że demokracja, (z greckiego: demos - lud oraz kratein - panowanie), oznacza ni mniej ni więcej, tylko władzę ludu. Pewnie miałem złych profesorów, którzy wpierali mi, że prawdziwa demokracja może istnieć jedynie bez dodatkowych przymiotników, jak np. demokracja socjalistyczna.


Szanowny Panie Józefie,

Z jednej strony zajmował się Pan najwyraźniej opisywaniem pozostałości "demokracji socjalistycznej", więc zgodnie z Pańskim zapatrywaniem, czymś zupełnie innym niż demokracja „jako taka”. ;-))) Pewnie miał Pan złych profesorów, skoro zdołali Panu przekazać tylko tak uproszczony sposób rozumienia demokracji. Bo demokracja ma różne odmiany, była i grecka i spartańska i rzymska, była i jest bezpośrednia i przedstawicielska, funkcjonujące od pradawnych czasów. Ponadto, demokracja oznaczała zawsze władzę obywateli, czyli tych, którzy wykazywali odpowiedzialność za losy wspólnoty, a nie "ludu" w rozumieniu "ludowym". ;-))))

Zając JózefTak więc, wszelkie współczesne systemy społeczne, nawet ten, który zwykliśmy przyjmować za wzór, czyli amerykański, uzurpują sobie tylko prawo do nazwy demokracja, a tak naprawdę, to im do niej daleko. Przecież system wyborczy, który stanowi podstawę demokracji, jest w Stanach tak zagmatwany (przeliczanie głosów wyborców na elektorskie), że wyborca ma iluzoryczny tylko wpływ na wyniki wyborów. Pamiętamy chyba "słynną elekcję prezydenta Busha?
Te wszelkie "systemy proporcjonalne" i inne "algorytmy" służą tylko i wyłącznie politykom. Zresztą - są przez nich tworzone właśnie w tym celu: aby mieć możliwość (większą lub mniejszą) wpływania na wyniki wyborów.


Systemy wyborcze są tylko pochodną demokratycznego porządku stanowionego przez obywateli i w bardzo prymitywnej interpretacji "służą wyłącznie politykom", jako "przez nich tworzone w tym celu". Systemy wyborcze w rozwiniętych demokracjach, kierowanych przez samorządny udział obywateli, służą obywatelom, wspólnotom, zapobiegając dostawaniu się do organów przedstawicielskich ludzi przypadkowych, zwykłych krzykaczy wiecowych itp. Trzeba się na prawdę napracować, zyskać uznanie, mieć dobre przygotowanie, udowodnione przebiegiem wcześniejszej działalności, żeby dostać się na wyżyny władzy. Skoro „wzór” to i w naszych warunkach powinno być podobnie. Ale o tym stanowi to, kogo obywatele popierają, czyje koncepcje pozwalają realizować. Pewnie, że nie jest to doskonały system,. ale nikt lepszego na razie nie wymyślił. Myślałem, że może Pan ... ;-))))

Zostawmy więc na boku wyzwiska i demagogie, epitety i pogardę dla ludzi, tworzących demokracje...

Zając Józef Chciałbym sprostować: ja nie tworzę żadnej demokracji, jak raczył Pan napisać. Nie wiem, skąd takie domysły.


No cóż, dziwne sprostowanie, bo sądziłem, że jest Pan obywatelem RP, członkiem PZW. Wprawdzie w demokracji ateńskiej obywatele biorący udział w demokratycznym decydowaniu stanowili tylko niewielką grupę mieszkańców, a poza obywatelami byli też niewolnicy, którzy nie mieli praw żadnych, oraz motojkowie, którzy byli wprawdzie ludźmi wolnymi, ale bez prawa wpływania na decyzje, nie sądzę jednak, żeby do jakiejś z analogicznych grup się chciał zaliczać.

Natomiast sytuacja jest taka, że według Konstytucji:

Rzeczpospolita Polska jest dobrem wspólnym wszystkich obywateli.
Rzeczpospolita Polska jest demokratycznym państwem prawnym, urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości społecznej.


Zaś według Ustawy i według Statutu:

Polski Związek Wędkarski, w skrócie PZW, zwany dalej Związkiem, jest dobrowolnym,
samorządnym stowarzyszeniem …


Tyle deklaracje. Zawartość i znaczenie tych deklaracji jest wypełniane przez podmioty tworzące państwo i stowarzyszenie, więc będąc obywatelem tworzy Pan "demokratyczne państwo prawne" oraz porządek w nim panujący, podobnie jak tworzy Pan porządek panujący w stowarzyszeniu. Tworzy Pan tę demokrację ...;-) Tak wygląda jak tworzy ją również Pan.

Zając Józef I proszę nie wymagać ode mnie, abym tu i teraz, na poczekaniu, przedstawił gotową receptę na uzdrowienie i zreformowanie PZW.


Ależ ja nie oczekuję, że cokolwiek wymyśli Pan na poczekaniu ... Ale sadziłem, że wypowiadając się tak zdecydowanie ma Pan od dawna gotowe, dogłębnie przemyślane i starannie przygotowane rozwiązania, które pozwolą na wprowadzenie sugerowanych zmian w życie. Intuicje mogą prowadzić na manowce, zwłaszcza kiedy oparte na takich deklaracjach jakie Pan przedstawiał ... ;-)

(cdn)
 
 
  Jerzy Kowalski

Od: 2008-11-20

Posty: 444

16 września 2009 17:27  
Zając JózefAleż oczywiście, że potrafię nie odnosić się wulgarnie.


To bardzo poproszę ...

Zając JózefPS. Czy jest Pan może "tym" Jerzym Kowalskim, prezydentem FIPS - u? Jeśli tak, to miałbym dla Pana kilka pytań dotyczących planowanej "reformy" zasad organizacji sportu muchowego.


Widząc Pana nastawienia, zrobię zastrzeżenie, jak Stanisław Tym, że "tym" nie jestem. Niemniej jednak, w wyniku demokratycznych wyborów, pełnię funkcję wiceprezydenta FIPS-Mouche i chętnie rozwieję Pańskie wątpliwości. Nie wiem jednak jaką "planowaną reformę" ma Pan na myśli, bo nic o takiej nie wiem. FIPS-Mouche została zreformowana(demokratycznie) w 1991 roku i w kolejnych latach, w czym brałem udział, a od tego czasu funkcjonuje całkiem stabilnie. Mam nadzieję, że Pańskie wątpliwości mają inny charakter niż tezy tu wcześniej stawiane.

Pozdrawiam serdecznie

Jerzy Kowalski
 
 
  Józef Zając

Od: 2008-11-25

Posty: 54

17 września 2009 09:05  
Panie Jerzy. Profesorowie byli naprawdę cudowni i o wielkiej wiedzy. Uczeń, że tak powiem nieskromnie - również nie należał do półgłówków. Napchali go ideałami, jak nie przymierzając, grunciarz swój koszyczek zanętą, aż robaki wyłaziły. Ale potem przyszło życie. I dość szybko wypłukało najpierw robaki, a potem i całą zanętę...

Pisze Pan o demokracji - i w kraju o nazwie Polska i w organizacji pod tytułem PZW. Pięknie pan pisze: "Praca na rzecz ogółu", "działanie dla dobra", etc., etc. Wszystko pięknie. Tylko... dlaczego w takim razie rzeczywistość skrzeczy? Dlaczego mamy skorumpowanych i niekompetentnych urzędników? Kłócących się polityków, którzy nie potrafią uszanować nawet czyjejś śmierci wykorzystując ten fakt dla swoich niskich celów? Dlaczego mamy zbetoniałych działaczy, relikt dawnej epoki, których horyzonty myślowe nie wyrastają za wiele ponad cholewy gumoficów, w które są odziani? Takie pytania można by mnożyć...

Od razu wyjaśniam: nie należę do ludzi, którzy kategorycznie twierdzą, że wszyscy politycy kradną, a wszyscy działacze PZW to beton. Będę jednak zawsze piętnował głupotę i działania szkodliwe dla wód, ryb, wędkarzy. I dlatego napisałem ten post. Bo to, co nam proponuje PZW w kwestii zmian regulaminowych po prostu woła o pomstę do nieba.

I tym sposobem nasza dyskusja zatoczyła koło, by wrócić do punktu wyjścia. Nie wiem, czy jest sens nadal toczyć spory o kształt ustroju miłościwej RP i demokracji w PZW. A już na pewno nie w tym wątku. Bo tylko rozmywamy problem. Dlatego proponuje zakończyć ją w tym miejscu, a do dyskusji o samym Związku założyć nowy wątek.

Również nowy wątek zakładam w sprawie, do której się zwrócę do Pana, jak do v-ce prezydenta FIPS Mouche. Heh, proszę się nie obawiać - moje nastawienie jest bardzo obiektywne. I nie mam zamiaru "reformować" Federacji, mam tylko pytania dotyczące zmian przepisów obowiązujących w zawodach muchowych rangi krajowej i międzynarodowej.

Pozdrawiam
 
 
  Józef Zając

Od: 2008-11-25

Posty: 54

17 września 2009 09:09  
Ehhh, znów błędy, miało być:

"w której zwrócę się do Pana, jako v-ce prezydenta FIPS Mouche"


PS. Adminie - kiedy będzie możliwość edycji własnych postów?
 
 
  tomjas78

Od: 2009-08-23

Posty: 689

17 września 2009 13:33  
Do A Kustusz

Czy A. Zieliński powrócił już może z urlopu?
 
 
  tomjas78

Od: 2009-08-23

Posty: 689

18 września 2009 10:03  
Zając JózefPanie Jerzy. Profesorowie byli naprawdę cudowni i o wielkiej wiedzy. Uczeń, że tak powiem nieskromnie - również nie należał do półgłówków. Napchali go ideałami, jak nie przymierzając, grunciarz swój koszyczek zanętą, aż robaki wyłaziły. Ale potem przyszło życie. I dość szybko wypłukało najpierw robaki, a potem i całą zanętę...
<br />
<br />Pisze Pan o demokracji - i w kraju o nazwie Polska i w organizacji pod tytułem PZW. Pięknie pan pisze: "Praca na rzecz ogółu", "działanie dla dobra", etc., etc. Wszystko pięknie. Tylko... dlaczego w takim razie rzeczywistość skrzeczy? Dlaczego mamy skorumpowanych i niekompetentnych urzędników? Kłócących się polityków, którzy nie potrafią uszanować nawet czyjejś śmierci wykorzystując ten fakt dla swoich niskich celów? Dlaczego mamy zbetoniałych działaczy, relikt dawnej epoki, których horyzonty myślowe nie wyrastają za wiele ponad cholewy gumoficów, w które są odziani? Takie pytania można by mnożyć...
<br />
<br />Od razu wyjaśniam: nie należę do ludzi, którzy kategorycznie twierdzą, że wszyscy politycy kradną, a wszyscy działacze PZW to beton. Będę jednak zawsze piętnował głupotę i działania szkodliwe dla wód, ryb, wędkarzy. I dlatego napisałem ten post. Bo to, co nam proponuje PZW w kwestii zmian regulaminowych po prostu woła o pomstę do nieba.
<br />
<br />I tym sposobem nasza dyskusja zatoczyła koło, by wrócić do punktu wyjścia. Nie wiem, czy jest sens nadal toczyć spory o kształt ustroju miłościwej RP i demokracji w PZW. A już na pewno nie w tym wątku. Bo tylko rozmywamy problem. Dlatego proponuje zakończyć ją w tym miejscu, a do dyskusji o samym Związku założyć nowy wątek.
<br />
<br />Również nowy wątek zakładam w sprawie, do której się zwrócę do Pana, jak do v-ce prezydenta FIPS Mouche. Heh, proszę się nie obawiać - moje nastawienie jest bardzo obiektywne. I nie mam zamiaru "reformować" Federacji, mam tylko pytania dotyczące zmian przepisów obowiązujących w zawodach muchowych rangi krajowej i międzynarodowej.
<br />
<br />Pozdrawiam






A ciekawe co by się stało , gdyby wędkarstwo w Polsce było tak medialne i tak popularne jak np: piłka nożna. ?
 
 
  Marcin

Od: 2009-08-26

Posty: 40

18 września 2009 13:18  
@Do obrońców "demokracji" , "praworządności", "idealnego systemu" i "fenomenalnego Prawodawstwa".
Skoro ta demokracja jest taka fantastyczna, skoro nie potrzeba zmian, to napiszcie nam wszystkim "średniobystrym" ( w waszych wybitnych oczach oczywiście ) co z tego mamy? Co takiego przez ostatnie 20 lat zrobiło PZW w Polsce, żeby stan Polskich wód sie poprawił?
Gdzie mamy więcej ryb niż 20 lat temu? Które rzeki zostały przywrócone do zycia po niszczeniach komunistycznych? Którzy działacze podjęli aktywne działania na rzecz polskich rzek, jezior, zbiorników wodnych?
Czy mamy traktować jako sukces tworzenie zbiorników zaporowo- retencyjnych i zakładać, że tylko na tych zbiornikach można szukać ryb?
Pięknie się pisze "bzdety" z regulaminów i kodeksów, tylko co to zmienia? O czym to świadczy?
Wybaczcie, ale po co nam taka dyskusja skoro zabijamy ją pochwałami niczego?
Bo to niestety drodzy zwolennicy "obecnego stanu" robicie chwalicie nicość, bo tylko tak można ocenić stan zmian w ostatnich 20 latach.
 
 
  jaro422

Od: 2009-03-23

Posty: 401

18 września 2009 14:41  
Marcin@Do obrońców "demokracji" , "praworządności", "idealnego systemu" i "fenomenalnego Prawodawstwa".
<br />Skoro ta demokracja jest taka fantastyczna, skoro nie potrzeba zmian, to napiszcie nam wszystkim "średniobystrym" ( w waszych wybitnych oczach oczywiście ) co z tego mamy? Co takiego przez ostatnie 20 lat zrobiło PZW w Polsce, żeby stan Polskich wód sie poprawił?
<br />Gdzie mamy więcej ryb niż 20 lat temu? Które rzeki zostały przywrócone do zycia po niszczeniach komunistycznych? Którzy działacze podjęli aktywne działania na rzecz polskich rzek, jezior, zbiorników wodnych?
<br />Czy mamy traktować jako sukces tworzenie zbiorników zaporowo- retencyjnych i zakładać, że tylko na tych zbiornikach można szukać ryb?
<br />Pięknie się pisze "bzdety" z regulaminów i kodeksów, tylko co to zmienia? O czym to świadczy?
<br />Wybaczcie, ale po co nam taka dyskusja skoro zabijamy ją pochwałami niczego?
<br />Bo to niestety drodzy zwolennicy "obecnego stanu" robicie chwalicie nicość, bo tylko tak można ocenić stan zmian w ostatnich 20 latach.



A byłeś może na tej imprezce? :

http://www.pzw.org.pl/56/wiadomosci/21611/60/jubileusz_45lecia_kola_pzw_w_izbicy

Pozwole sobie nawet zacytować fragment który może być odpowiedzią na Twoje pytania:

"Koło PZW w Izbicy poszczycić się może dużą aktywnością w rozwoju wędkarstwa, poprawy stanu ekologicznego wód okręgu. Doceniły to władze Związku czego wyrazem były liczne podziękowania, odznaczenia i gratulacje. W imieniu Zarządu Okręgu Prezes Jerzy Wiater wręczył na ręce Prezesa Koła Grzegorza Suchodolskiego najwyższe odznaczenie związku dla Koła PZW w Izbicy - medal „Za zasługi w rozwoju wędkarstwa" oraz list gratulacyjny wraz ze statuetką."

Mogłeś tam zabrać głos zamiast tu poszczekiwać, to na "Twoim" podwórku było.
 
 
  Marcin

Od: 2009-08-26

Posty: 40

18 września 2009 14:44  
@Do obrońców "demokracji" , "praworządności", "idealnego systemu" i "fenomenalnego Prawodawstwa".
Skoro ta demokracja jest taka fantastyczna, skoro nie potrzeba zmian, to napiszcie nam wszystkim "średniobystrym" ( w waszych wybitnych oczach oczywiście ) co z tego mamy? Co takiego przez ostatnie 20 lat zrobiło PZW w Polsce, żeby stan Polskich wód sie poprawił?
Gdzie mamy więcej ryb niż 20 lat temu? Które rzeki zostały przywrócone do zycia po niszczeniach komunistycznych? Którzy działacze podjęli aktywne działania na rzecz polskich rzek, jezior, zbiorników wodnych?
Czy mamy traktować jako sukces tworzenie zbiorników zaporowo- retencyjnych i zakładać, że tylko na tych zbiornikach można szukać ryb?
Pięknie się pisze "bzdety" z regulaminów i kodeksów, tylko co to zmienia? O czym to świadczy?
Wybaczcie, ale po co nam taka dyskusja skoro zabijamy ją pochwałami niczego?
Bo to niestety drodzy zwolennicy "obecnego stanu" robicie chwalicie nicość, bo tylko tak można ocenić stan zmian w ostatnich 20 latach.
 
 
  dariuszkrystosiak

Od: 2008-11-24

Posty: 566

18 września 2009 15:34  
Zając Józef I bardzo proszę "nie wiedzieć na mój temat czegoś, czego ja sam nie wiem".

Musisz Józefie popracować nad swoją osobowościa bo widać drzemią w Tobie ukryte możliwości ;-)))
Jerzy odkrył to na podstawie Twoich wypowiedzi.
 
 
  Jerzy Kowalski

Od: 2008-11-20

Posty: 444

18 września 2009 16:48  
Zając Józef Panie Jerzy. Profesorowie byli naprawdę cudowni i o wielkiej wiedzy. Uczeń, że tak powiem nieskromnie - również nie należał do półgłówków. Napchali go ideałami, jak nie przymierzając, grunciarz swój koszyczek zanętą, aż robaki wyłaziły. Ale potem przyszło życie. I dość szybko wypłukało najpierw robaki, a potem i całą zanętę...


Szanowny Panie Józefie,

To szkoda, wielka szkoda, że "wypłukało" ... Szkoda, że nie zostało to, co najwazniejsze, czyli poszukiwanie najlepszych rozwiązań, w ramach istniejacych możliwości, pokora wobec wiedzy, poszanownie innych, ...
Zaś pozostało to, co brutalnie okresliłbym jako "proletariacka arogancję", w której wystarczy jakiś najbardziej uproszczony sposób rozumienia zagadnienia, żeby wszystko inne miec za nic, albo używac wulgaryzmów wobec innych ...

[/quote]Pisze Pan o demokracji - i w kraju o nazwie Polska i w organizacji pod tytułem PZW. Pięknie pan pisze: "Praca na rzecz ogółu", "działanie dla dobra", etc., etc. Wszystko pięknie. Tylko... dlaczego w takim razie rzeczywistość skrzeczy? Dlaczego mamy skorumpowanych i niekompetentnych urzędników? Kłócących się polityków, którzy nie potrafią uszanować nawet czyjejś śmierci wykorzystując ten fakt dla swoich niskich celów? Dlaczego mamy zbetoniałych działaczy, relikt dawnej epoki, których horyzonty myślowe nie wyrastają za wiele ponad cholewy gumoficów, w które są odziani? Takie pytania można by mnożyć...[/quote]

Piszę o demokracji jako MOŻLIWOŚCIACH, które są W RĘKACH OBYWATELI, a nie o "demokracji socjalistycznej", polegajacej na kontrolowaniu wszystkiego przez "władze", wykonywaniu wszystkiego przez "władze", pochodzące z "innego nadania", niezwiązane z "obywatelami", gdzie "obywatele" tylko "recenzują" czy im się to podoba, czy nie, czego zdaje się Pan oczekiwać ... A Demokracja to przecież sposób zarządzania wspólnotą przez obywateli, którzy są "suwerenem" ponad "władzą" ... chyba, że do tego wcale się nie poczuwają ...

W demokratycznym porzadku jacy obywatele taka władza ... Skoro "wiesza się psy" na władzy, będąc obywatelem, to sobie wystawia się opinię ...

Pańskie pytania dotykają istoty problemu, czyli tego DLACZEGO, MIMO MOŻLIWOŚCI, obywatele powołują takich przedstawicieli, nie uzyskują jak najlepszych efektów w ramach istniejacych możliwości??? Kiedy zaś przychodzi do korzystania czy do oczekiwań, to "na ile prawo pozwala", zaś w razie zobowiązań - "na ile prawo przymusza?
Jak Pan zauważył, coś "skrzeczy" ... Tylko, jak pisał Wyspiański w "Weselu" ponad sto lat temu, to nie "rzczywistość" skrzeczy, ale "pospolitość" ... i wciąż tak samo ...

Duch się w każdym poniewiera,
że czasami dech zapiera;
tak by gdzieś het gnało, gnało,
tak by się nam serce śmiało
do ogromnych, wielkich rzeczy,
a tu pospolitość skrzeczy,
a tu pospolitość tłoczy,
włazi w usta, uszy, oczy;

duch się w każdym poniewiera
i chciałby się wydrzeć, skoczyć,
ręce po pas w krwi ubroczyć,
ramię rozpostrzeć szeroko,
wielkie skrzydła porozwijać,
lecieć, a nie dać się mijać;
a tu pospolitość niska
włazi w usta, ucho, oko;

daleko, co było z bliska ?
serce zaryte głęboko,
gdzieś pod czwartą głębną skibą,
że swego serca nie dostać.

To przez tę "pospolitość", która nie potrafi wykorzystac możliwości, jakie daje porządek demokratyczny, która czeka na "obsługę", wciąż słychać to potworne "skrzeczenie" ... "chochole tańce" i zgubione "złote rogi" ...

(cdn)
 
 
  Jerzy Kowalski

Od: 2008-11-20

Posty: 444

18 września 2009 16:48  
Zając JózefOd razu wyjaśniam: nie należę do ludzi, którzy kategorycznie twierdzą, że wszyscy politycy kradną, a wszyscy działacze PZW to beton. Będę jednak zawsze piętnował głupotę i działania szkodliwe dla wód, ryb, wędkarzy. I dlatego napisałem ten post. Bo to, co nam proponuje PZW w kwestii zmian regulaminowych po prostu woła o pomstę do nieba.


To wszystko za mało. Cóż z tego pańskiego "piętnowania", jeżeli wciąz inicjatywa będzie w innych rękach? Wprowadzanie zmian wymaga bezpośredniego wpływania na podejmowanie decyzji, na uczestniczenie w ich podejmowaniu. Jeżeli podejmiowanie decyzji, uzyskiwanie wpływu na ich podejmowanie określa Pan wulgarnymi epitetami, to oddaje Pan inicjatywę "walkowerem" w inne ręce ... moze Pan wtedy co najwyżej "protestować" albo "piętnować"... Póki nie będą podejmowali decyzji popierani przez Pana ludzie ... albo Pan sam ... Taka działa demokracja ...

Zając JózefI tym sposobem nasza dyskusja zatoczyła koło, by wrócić do punktu wyjścia. Nie wiem, czy jest sens nadal toczyć spory o kształt ustroju miłościwej RP i demokracji w PZW. A już na pewno nie w tym wątku. Bo tylko rozmywamy problem. Dlatego proponuje zakończyć ją w tym miejscu, a do dyskusji o samym Związku założyć nowy wątek.


Rozsądnych dyskusji nigdy dosyć, jeżłei mogą doprowadzić do zmian w mentalności i poprawić wykorzystywanie istniejących mozliwości. Ale dyskusja tego rodzaju jest tu jak najbardziej na miejscu, bo nawiązuje do możliwości wprowadzenia zmian, prezentowanych w ramamach "słusznych postulatów", czy "piętnowania" ... Bez wpływu na podejmowanie decyzji zaróno te "protesty" jak i te "piętnowania" nie przyniosą istotnego efektu ... Chyba, że ma Pan jakąś "czarodziejską różdżkę", która działa czary ...

Zając JózefRównież nowy wątek zakładam w sprawie, do której się zwrócę do Pana, jak do v-ce prezydenta FIPS Mouche. Heh, proszę się nie obawiać - moje nastawienie jest bardzo obiektywne. I nie mam zamiaru "reformować" Federacji, mam tylko pytania dotyczące zmian przepisów obowiązujących w zawodach muchowych rangi krajowej i międzynarodowej.


Bałbym sie takiego "reformowania"... ;-))) Przeczytam i zobaczę. Mam nadzieję, że tam rzeczywiście z innym nastawieniem Pan pisze ... ;-)))

Pozdrawiam serdecznie

Jerzy Kowalski
 
 
  tomjas78

Od: 2009-08-23

Posty: 689

18 września 2009 17:38  
<br />Piszę o demokracji jako MOŻLIWOŚCIACH, które są W RĘKACH OBYWATELI, a nie o "demokracji socjalistycznej", polegajacej na kontrolowaniu wszystkiego przez "władze", wykonywaniu wszystkiego przez "władze", pochodzące z "innego nadania", niezwiązane z "obywatelami", gdzie "obywatele" tylko "recenzują" czy im się to podoba, czy nie, czego zdaje się Pan oczekiwać ... A Demokracja to przecież sposób zarządzania wspólnotą przez obywateli, którzy są "suwerenem" ponad "władzą" ... chyba, że do tego wcale się nie poczuwają ...
<br />
<br />W demokratycznym porzadku jacy obywatele taka władza ... Skoro "wiesza się psy" na władzy, będąc obywatelem, to sobie wystawia się opinię ...


Panie Jerzy w demokratycznym państwie obywatele wybierają władzę , która ją reprezentuje.
I to jest fakt . Ale w odniesieniu do Władz PZW jaki wpływ mają obywatele ( wędkarze) na wybór władz?
Żaden . Wybiera garstka ludzi . I jeżeli "wieszam psy na władzy" to jaką ja sobie opinię wystawiam ? Skoro Ja ich nie wybierałem
Jeżeli wybieramy Prezydenta RP - to idziemy jako obywatele na wolne wybory, jeżeli chodzi o rząd i parlament jest tak samo. To są demokratyczne wybory . Są kandydaci , różne programy z którymi możemy się zapoznac itd.( pomijam fakt czy potem jest to realizowane- ale w tej chwili to nie o to chodzi) A w PZW jaka to demokracja ? W wyborach uczestniczy kilkadziesiąt osób , a wędkarzy ilu jest w Polsce .?
Dlaczego by nie stworzyc takiej ordynacji wyborczej , w której mogli by uczestniczyc wszyscy wędkarze zrzeszeni w PZW? Z kilkoma kandydatami i ich programami itd.
Oczywiście ktoś może powiedziec, tak jest dobrze, głos ma zarząd ( który tez musi byc wybrany)
i delegaci z OZ. I ogólnie jest statut i nie da się nic zrobic.
Taki stan rzeczy jest oczywiście dobry dla obecnej władzy . Której nikt nic nie może zrobic.
 
 
  tomjas78

Od: 2009-08-23

Posty: 689

18 września 2009 17:39  
Przepraszam - zapędziłem się . Nie wybieramy Rządu- tylko parlamentarzystów , którzy go potem tworzą.  
 
  Jerzy Kowalski

Od: 2008-11-20

Posty: 444

18 września 2009 18:08  
tomjas78 Panie Jerzy w demokratycznym państwie obywatele wybierają władzę , która ją reprezentuje.
I to jest fakt . Ale w odniesieniu do Władz PZW jaki wpływ mają obywatele ( wędkarze) na wybór władz?
Żaden . Wybiera garstka ludzi . I jeżeli "wieszam psy na władzy" to jaką ja sobie opinię wystawiam ? Skoro Ja ich nie wybierałem
Jeżeli wybieramy Prezydenta RP - to idziemy jako obywatele na wolne wybory, jeżeli chodzi o rząd i parlament jest tak samo. To są demokratyczne wybory . Są kandydaci , różne programy z którymi możemy się zapoznac itd.( pomijam fakt czy potem jest to realizowane- ale w tej chwili to nie o to chodzi) A w PZW jaka to demokracja ? W wyborach uczestniczy kilkadziesiąt osób , a wędkarzy ilu jest w Polsce .?
Dlaczego by nie stworzyc takiej ordynacji wyborczej , w której mogli by uczestniczyc wszyscy wędkarze zrzeszeni w PZW? Z kilkoma kandydatami i ich programami itd.
Oczywiście ktoś może powiedziec, tak jest dobrze, głos ma zarząd ( który tez musi byc wybrany)
i delegaci z OZ. I ogólnie jest statut i nie da się nic zrobic.
Taki stan rzeczy jest oczywiście dobry dla obecnej władzy . Której nikt nic nie może zrobic.


Panie Tomaszu (jak sądzę),

Skoro pan nie wybierał, to ... też Pan wybierał. ;-))) Pański brak udziału w procesie wyłaniania władz oznacza rezygnację z podejmowania decyzji i oddawanie jej w ręce innych ... Kiedy Pan nie stawi się na zawody, przegra Pan "walkowerem"... Nie powie Pan wtedy "nie przegrałem, bo mnie tam nie było"...

Nie ma Pan kandydatów, nie jest Pan kandydatem? A dlaczego? Czy Ordynacja wyborcza zabrania tego? Gdyby nie było chętnych do konkurowania z ustępujacym rządem to na wybory parlamentarne też chodziłby Pan wybioerać z jednej listy ... Kandydaci to też są obywatele. Dlaczego takich nie ma wśród członków PZW?

Dużo wcześniej opisałem dokładnie, bardzo dokładnie konstrukcję całej procedury. Wystarczy przeczytać i zrozumieć.

W wyborach nie chodzi o "zrobienie czegoś władzy". Choć takie wrażenie może pzostać po naszych wyborach parlamentarnych, po kórych za kaazdym razem ktoś inny zaczyna od początku "po swojemu". W ustabilizowanym mentalnie społeczesńtwie wybory są okazją do rozstrzygnięcia, czy wybrane przy poprzedniej okazji propozycje i ludzie kierujący ich relizacją są OK, czy nie. I jeżeli sprawy idą w dobrym kierunku, wymagają dokończenia, rozwoju, to zostawia sie rządy w tych samych rękach, odpowiedzialnie współpracując z innymi (nie przeszkadzając, jak u nas), a jeżlei nie, to oddaje sie je w inne ręce, tym, którzy zgłaszają inną, rozsądną propozycję. Ale ci inni, chetni do objęcia władzy, te inne propozycje, musza być przygotowane. Bez tego ani rusz... I kto ma je przygotować? A któż inny jaknie obywatele, członkiowie wspólnoty samorządowej? Jakaś "władza z zewnątrz"?
W wyborach w PZW,w przygotowaniu propozycji, w przygotowaniu kandydatów, w przygotowaniu zebrań, w przygotowaniu głosowania mogą uczestniczyc wszyscy wędkarze. W głosowaniu również. Wybrac swoich przedstawicieli. A że nie chcą?

Pozdrawiam serdecznie

Jerzy Kowalski
 
 
  Józef Zając

Od: 2008-11-25

Posty: 54

18 września 2009 21:46  
Panie Jerzy.

Wydaje mi się, że popełnia Pan błąd myślowy charakterystyczny dla ludzi władzy: polityków, działaczy, samorządowców. Polega on na postrzeganiu demokracji i wyborów jako celu samego w sobie. Kiedy tymczasem - demokracja winna być tylko li środkiem prowadzącym do celu. A tym celem - ogólnie rozumiane dobro obywateli. Społeczeństwu jest najprawdopodobniej całkowicie obojętne czy będą go nazywać "obywatelskim" i jak będzie się nazywał ustrój w którym ono żyje. Pod warunkiem wszakże, że ludzie będą mieli pracę, zabezpieczoną przyszłość, nie będą obawiali się to to, co będzie gdy nadejdzie starość, ani o to, czy jakaś rakieta nie spadnie na ich terytorium. Polacy dodatkowo będą szczęśliwi, gdy nikt im nie będzie nakazywał, jak mają uprawiać sex, jakiemu bożkowi cześć oddawać a także wtedy, gdy prezydent z premierem nie będą dawali powodów do powstawania za granicą kawałów o Polakach.

Z kolei wędkarze oczekują tylko (i aż), aby wody były czyste i rybne. W krajach zachodnich, gdzie nie ma PZW, kupuje licencje się i łowi, przestrzegając prawa ustanowionego przez właściciela wody. I żadnemu z nich (właścicieli) nie wpadnie do głowy, aby namawiać do łowienia ciężarnych ryb, walić je w łeb i rzucać na patelnię.

Pozdrawiam
 
 
  trout55

Od: 2009-02-20

Posty: 10

18 września 2009 23:29  
Jak widzę, ściera się w tym wątku "teoretyczne" podejście Pana Jerzego z podejściem "praktycznym" Józka. A jak się ma teoria do praktyki, wszyscy dobrze wiemy. I niestety skłonny jestem przyznać rację Józkowi, bo to teorię nagina się do praktyki, a nie praktykę do teorii.

Pozdrawiam: Jacek Barański
 
 
  Antoni Kustusz - rzecznik prasowy ZG PZW

Od: 2008-10-01

Posty: 785

19 września 2009 06:36  
Bardzo interesująca dyskusja, w której osobiście podzielam poglądy kol. Jerzego. Niestety, przez brak zainteresowania kol. wędkarzy udziałem w życiu Związku np. w postaci obecności na jednym choćby zebraniu sprawozdawczo- wyborczym (raz na 4 lata) to później mamy taki stan, który krytykujemy. Co z tego, że istnieje przepis, iż trzeba członków koła skutecznie zawiadomić, niektóre koła nawet wysyłają listy polecone, kiedy i tak w zebraniach uczestniczy ok. 10 proc. członków. Może chodzi wówczas o brak anonimowości, o konieczność podjęcia decyzji, wzięcia na siebie odpowiedzialności? Jak to się dzieje, że w czasie kiedy pewna część członków koła obraduje nad programem, sprawami finansowymi i dokonuje wyborów władz, a więc ustala skład tego co niektórzy nazywają kastą działaczy, to większość członków tego koła woli iść na ryby? Ja też muszę czuć pewną zazdrość, gdy jadąc do Warszawy, do ZG, by tam pracować, widzę z mostu w Zegrzu masę łódek z kolegami po wędce. gdy na brzegu zalewu widzę las wędek i byczących się z puszką piwa w reku kolegów, których to dokładnie nic nie obchodzi, po co ja tam jadę. A jednak coś jest pod skórą tej obojętności. Co miesiąc na portalu związkowym mamy ponad 30 tys. nowych odwiedzin, czyli rocznie mamy takich odwiedzin więcej niż wszystkich obecnych na zebraniach. Po coś potrzebny jest ten związek, czegoś trzeba się dowiedzieć, o coś zapytać, coś wspólnie przeżyć. Pamiętajmy więc o treści naszej nazwy, oznacza, że PZW to jest polski, w więc działający w Polsce, związek, a więc dobrowolne stowarzyszenie zainteresowanych jego celami ludzi, oraz wędkarski, czyli, że tworzą go wędkarze i dla wędkarzy został on utworzony.  
 
  Józef Zając

Od: 2008-11-25

Posty: 54

19 września 2009 10:46  
Panie Antoni, na Boga! proszę nie stosować retoryki w stylu: szklanka w połowie pełna, więc radujmy się. Wejścia na stronę oznaczają tylko tyle, że wędkarze potrzebują informacji i wymiany poglądów. Pod tym względem PZW jest opóźniony o dobrych kilka lat, bo o ile pamiętam portal ruszył rok, może dwa temu. Błędem karygodnym jest traktowanie ilości klików na portalu jako wyraz poparcia dla Związku, bo tak odbieram Pana słowa. Proszę mnie poprawić, jeśli się mylę.

I kolejny błąd myślowy, zresztą ten sam, jaki popełnia Pan Jerzy, to tłumaczenie wszelkiego zła brakiem uczestnictwa wędkarzy w tzw. życiu Związku. Czy Panowie naprawdę naiwnie sądzicie, że jeśli się zwiększy frekwencja obywateli przy urnach wyborczych, a członków PZW na zebraniach, to natychmiast i nieubłaganie przybędzie od tego miejsc pracy w pierwszym, a ryb w wodzie w drugim wypadku?!


Do Pana Jerzego:

Twierdził Pan kategorycznie, że demokracja jest potrzebna społeczeństwu, a nie politykom. Jak zatem wytłumaczy Pan fakt powtarzania referendum w Irlandi? Referendum, którego wynik był przecież jak najbardziej demokratyczny i rozstrzygający. Czyżby miał znaczenie fakt, że wypadł on nie po myśli władzy? Nieee, Zając, synu proletariatu - mylisz się! Co za bzdurne myśli kołacza się w twojej kudłatej łepetynie...
Co za głupi naród - politycy chcą mu zrobić dobrze, a on, niewdzięcznik taki... Jako żywo przypominają mi się czasy, kiedy nasza władza "wiedziała lepiej" co nam, Polakom potrzeba do pełnej szczęśliwości, a durny naród nie dorósł...
 
 
  dariuszkrystosiak

Od: 2008-11-24

Posty: 566

19 września 2009 19:12  
Zając JózefCo za głupi naród - politycy chcą mu zrobić dobrze, a on, niewdzięcznik taki... Jako żywo przypominają mi się czasy, kiedy nasza władza "wiedziała lepiej" co nam, Polakom potrzeba do pełnej szczęśliwości, a durny naród nie dorósł...

Zgadzam się w 100%. Władza (czyt.ZG)wie lepiej.
Wicie,rozumicie-trza działać.
 
 
  tomasz_p

Od: 2009-02-02

Posty: 173

19 września 2009 23:35  
- rzecznik prasowy ZG PZW Antoni KustuszJak to się dzieje, że w czasie kiedy pewna część członków koła obraduje nad programem, sprawami finansowymi i dokonuje wyborów władz, a więc ustala skład tego co niektórzy nazywają kastą działaczy, to większość członków tego koła woli iść na ryby? Ja też muszę czuć pewną zazdrość, gdy jadąc do Warszawy, do ZG, by tam pracować, widzę z mostu w Zegrzu masę łódek z kolegami po wędce. gdy na brzegu zalewu widzę las wędek i byczących się z puszką piwa w reku kolegów, których to dokładnie nic nie obchodzi, po co ja tam jadę.


Ja Pana zaczynam żałować, bo wiem co znaczy nie łowić ryb. Wie to każdy, który łowi w wodach PZW i nie szuka tylko rybiego drobiazgu. Ale mam od razu panaceum. Rozwiążcie PZW, które ciąży działaczom bo muszą pracować. A wędkarzom, co się nie chcą udzielać, jest też do niczego nie potrzebny. Jeśli na miejsce 0.01 % wód dobrze zagospodarowanych przez PZW powstanie 1% ale zagospodarowany przez kogo innego, będziemy mieli 100 razy więcej rybnych łowisk.
 
 
  Józef Zając

Od: 2008-11-25

Posty: 54

20 września 2009 09:10  
- rzecznik prasowy ZG PZW Antoni KustuszPamiętajmy więc o treści naszej nazwy, (...) dobrowolne stowarzyszenie zainteresowanych jego celami ludzi


Nie czarujmy się. "Dobrowolność" przynależności do PZW polega tylko na tym, że wędkarz ma do wyboru: albo "dobrowolnie" przynależeć i płacić dużo mniejsze składki, albo "dobrowolnie nie przynależeć" i bulić trzy razy więcej. Niby wybór jest, ale tylko idiota nie skorzystałby z okazji. Toteż nie dziwmy się później, że ludzie traktują stowarzyszenie tylko - li w kategoriach hipermarketu, gdzie akurat jest promocja i raz do roku można kupić tańszy towar.
 
 
  tomasz_p

Od: 2009-02-02

Posty: 173

20 września 2009 13:16  
Zając Józef[Nie czarujmy się. "Dobrowolność" przynależności do PZW polega tylko na tym, że wędkarz ma do wyboru: albo "dobrowolnie" przynależeć i płacić dużo mniejsze składki, albo "dobrowolnie nie przynależeć" i bulić trzy razy więcej.


Słusznie prawicie. Kupon rabatowy kupujemy wszyscy za te około 5 dych. Inaczej tego nazwać nie można.
 
 
  tomjas78

Od: 2009-08-23

Posty: 689

21 września 2009 16:03  
Dużo się mówi o demokracji , tej związkowej szczególnie . Związek jaki by on nie był , zawsze będzie się kojarzył ludziom z zamierzchłymi czasami PRL-u . I tak jest z każdym związkiem w Polsce o tak długim istnieniu.
Skąd my to znamy , żeby miec lepiej musimy do czegoś należec. Prawda ? I tak samo jest z PZW . Chcesz łowic bez żadnych konsekwencji ? Wstąp do nas i może wnieś na rok symboliczną opłatę. I pamiętaj , że co by się nie działo my zawsze mamy rację ,a negowanie tego co robimy i mówimy jest karygodne. Skąd my to znamy ?
 
 
  tomaszokret

Od: 2009-02-03

Posty: 447

22 września 2009 22:18  
Do JÓZEF ZAJĄC
Zając Józef
<br />Co za głupi naród - politycy chcą mu zrobić dobrze, a on, niewdzięcznik taki... Jako żywo przypominają mi się czasy, kiedy nasza władza "wiedziała lepiej" co nam, Polakom potrzeba do pełnej szczęśliwości, a durny naród nie dorósł...


A mnie się przypomniała scena z Vabank II :-D
Kiedy po ucieczce z więzienia Kramer w przebraniu starozakonnego przemysłowca przekraczał granicę polsko niemiecką... Podszedł do niego niemiecki celnik, spojrzał w paszport, poświecił w oczy latarką i groźnym tonem ni to zapytał, ni stwierdził:
- Jude?!
- Ale ja się nie interesuję polityką! - zawołał Kramer
- Ale polityka interesuje się panem!

No i tak to jest, panie Józefie... Można się nie interesować polityką, można polityków nie lubić, pogardzać nimi, brzydzić się, nie uczestniczyć, trzymać na boku, krytykować... Ale politycy zawsze będą i będą się Panem interesować! :-P A rezygnacja z życia politycznego (i paralelnie związkowego) będzie oznaczało tylko tyle, że nie będzie Pan miał wpływu na to, JACY politycy będą się Panem interesować i w JAKI SPOSÓB będą to robić...
 
 
  Józef Zając

Od: 2008-11-25

Posty: 54

23 września 2009 08:42  
tomaszokretNo i tak to jest, panie Józefie... Można się nie interesować polityką, można polityków nie lubić, pogardzać nimi, brzydzić się, nie uczestniczyć, trzymać na boku, krytykować... Ale politycy zawsze będą i będą się Panem interesować! :-P A rezygnacja z życia politycznego (i paralelnie związkowego) będzie oznaczało tylko tyle, że nie będzie Pan miał wpływu na to, JACY politycy będą się Panem interesować i w JAKI SPOSÓB będą to robić...


Tak, to racja. Tyle, że idąc na wybory, jak ktoś napisał wyżej - głosujesz na Kowalskiego a wybierają... Nowaka. I też ten Twój wpływ na to JACY i JAK jest iluzoryczny.
To ja chrzanię taką "demokrację" i nie będę sobie tym brudził rąk. Olewając politykę i polityków mam przynajmniej ten komfort psychiczny, że nie przykładam ręki do ich świństw. I proszę bardzo, żeby nikt z szanownych adwersarzy nie posługiwał się przypadkiem wyświechtanym frazesem: "nie głosujesz, nie masz prawa krytykować". Otóż mam prawo - nie głosując, też dokonuję wyboru. Gdybym poszedł, też bym usłyszał: "głosowałeś, sam wybrałeś, to nie narzekaj". A tak: daję tym panom żółta kartkę - won ode mnie, od wody, od ryb. I zabierajcie te swoje siaty..."


PS. Tomaszu. Dlaczego zwracasz się do mnie "per pan"? To jest forum, a my jesteśmy wędkarzami. Zwracanie się do siebie po imieniu przyjmuję w takich sytuacjach za oczywiste. Wyjątkiem jest Pan Jerzy Kowalski, który sobie to zastrzegł, jego wola. Proszę, żeby każdy z forumowiczów mi nie "panował" ;)
 
 
  WEDKARZ WEDKARSKI

Od: 2009-06-19

Posty: 153

23 września 2009 14:20  
Zając Józefmam przynajmniej ten komfort psychiczny, że nie przykładam ręki do ich świństw.


Słusznie. Trzeba się szanować.
 
 
  tomjas78

Od: 2009-08-23

Posty: 689

23 września 2009 19:43  
No proszę Vabank itd . Tu naprawdę śmierdzi PRL-em .
A może jest tak ,że władzą związkowym nikt jeszcze nie powiedział ,że dawne czasy się już skończyły?

Ha i podam przykład : U nas w kole siedzi jeszcze taki stary upierdliwy koleś . Ja jezdzi na ryby , to nie dośc , że zachowuje się jak Vip, to jeszcze siada gdzie mu się podoba nie zważając na innych wędkarzy.
Ale mają na niego jeden sposób " Idz lepiej na łąkę te ZOMOWSKIE medale odkopac , co je 20 lat temu pochowałes " Ale z szacunku mówią to tylko ludzie mniej więcej w jego wieku.
 
 
  tomaszokret

Od: 2009-02-03

Posty: 447

24 września 2009 07:43  
Do TOMJAS: Akcja Vabanku dzieje się w Polsce międzywojennej, a nie w PRLU. Mnie tu śmierdzi raczej przemądrzałością połączoną z niewiedzą...  
 
  jaro422

Od: 2009-03-23

Posty: 401

24 września 2009 08:33  
tomaszokretDo TOMJAS: Akcja Vabanku dzieje się w Polsce międzywojennej, a nie w PRLU. Mnie tu śmierdzi raczej przemądrzałością połączoną z niewiedzą...



Z brakiem jakiejkolwiek wiedzy i orientacji.
 
 
  tomjas78

Od: 2009-08-23

Posty: 689

24 września 2009 09:39  
tomaszokretDo TOMJAS: Akcja Vabanku dzieje się w Polsce międzywojennej, a nie w PRLU. Mnie tu śmierdzi raczej przemądrzałością połączoną z niewiedzą...


Dobrze wiecie ,że chodzi o zasady , i porównania do tego co stare , a nie z jakiej epoki film pochodzi .
 
 
  tomjas78

Od: 2009-08-23

Posty: 689

24 września 2009 09:44  
jaro422
tomaszokretDo TOMJAS: Akcja Vabanku dzieje się w Polsce międzywojennej, a nie w PRLU. Mnie tu śmierdzi raczej przemądrzałością połączoną z niewiedzą...

<br />
<br />
<br />Z brakiem jakiejkolwiek wiedzy i orientacji.


Podobno miałeś nie odpisywac.

A jeżeli chodzi o jakąkolwiek wiedzę to mówisz raczej o sobie ?

To jest forum wędkarskie , a nie filmowe, a porównywac mogę z czym chce.

Należysz do tego całego Betonu , to może pamiętasz czasy jak w Vabanku . I to jest twoja cała wiedza na temat wędkarstwa ?
 
 
  tomjas78

Od: 2009-08-23

Posty: 689

24 września 2009 09:57  
jaro422
tomaszokretDo TOMJAS: Akcja Vabanku dzieje się w Polsce międzywojennej, a nie w PRLU. Mnie tu śmierdzi raczej przemądrzałością połączoną z niewiedzą...

<br />
<br />
<br />Z brakiem jakiejkolwiek wiedzy i orientacji.


Mów o terazniejszych czasach , bo ze zdjęcia wnioskuje ,że jesteś dośc młodym człowiekiem. Zachowania niektórych działaczy sugerują bardzo duże przyzwyczajenia z dawnych lat komuny. Nie daj się wciagnąc w ich gierki. Nie twierdze ,że zawsze piszesz zle , ale w niektórych twoich postach widac naleciałości starszych działaczy. A ,że ja juz młody nie jestem i pewnych rzeczy mogę nie pamiętac , to nie znaczy ,że nie mam wiedzy i się wymądrzam . Nawiązuję tylko do starych rzeczy , a są ludzie w związkach działali i to wysoko juz w czasach komuny , i potem przekazywali takie różne fanaberje i nadal przekazują młodszym kolegom.
 
 
  jaro422

Od: 2009-03-23

Posty: 401

24 września 2009 10:24  
tomjas78
jaro422
tomaszokretDo TOMJAS: Akcja Vabanku dzieje się w Polsce międzywojennej, a nie w PRLU. Mnie tu śmierdzi raczej przemądrzałością połączoną z niewiedzą...

<br /><br />
<br /><br />
<br /><br />Z brakiem jakiejkolwiek wiedzy i orientacji.

<br />
<br />Podobno miałeś nie odpisywac.
<br />
<br />A jeżeli chodzi o jakąkolwiek wiedzę to mówisz raczej o sobie ?
<br />
<br />To jest forum wędkarskie , a nie filmowe, a porównywac mogę z czym chce.
<br />
<br />Należysz do tego całego Betonu , to może pamiętasz czasy jak w Vabanku . I to jest twoja cała wiedza na temat wędkarstwa ?




Sorry chłopie ale "Beton" to siedzi w Twojej głowie.
 
 
  tomjas78

Od: 2009-08-23

Posty: 689

24 września 2009 11:24  
No w przeciwieństwie do twojego siana  
 
  Józef Zając

Od: 2008-11-25

Posty: 54

22 października 2009 21:07  
Wracając do głównego wątku: tak jak przypuszczałem, tekst p. Zielińskiego miał przygotować grunt pod "nowelizację" RAPR - u. Dlaczego takie wniosek? Ano, przejrzałem uchwały pozjazdowe. W jednej z nich, w dziale dot. gospodarki... jakże by inaczej: RYBACKO - wędkarskiej (sic), punkt VII brzmi:

VII. Zobowiązuje się ZG do znowelizowania RAPR.


No cóż - pożyjemy - zobaczymy, ale znów (podobnie jak w przypadku typowania kto będzie nowym - starym prezesem) gotów jestem iść o zakład, że "nowelizacja będzie polegała na błogosławieństwie dla mordowania ciężarnych szczupaków i sandaczy, troci i generalnie - zapaleniu zielonego światła dla wszelkiej maści gumofilców i mięsiarzy.
Hmmm, a jak się panowie z ZG przejmą rolą, to może wreszcie zakażą tych durnowatych nołkilów, keczendrilisów i w ogóle - zabiorą karty tym wszystkim nawiedzeńcom z pokolenia internetowo - komórkowego.
Co by tu jeszcze spieprzyć, panowie, co by tu jeszcze...?
 
 
  tomaszokret

Od: 2009-02-03

Posty: 447

22 października 2009 21:49  
Do JÓZEF ZAJĄC: Nie dramatyzuj, nie dramatyzuj... Zapis o zmianie w RAPR świadczy, że mogą to być tak samo rozluźnienia przepisów, jak i ich zaciśnięcie. Prawda?
A poza tym pamiętaj, że RAPR mogą korygować Okręgi według własnej wiedzy i logiki - i możesz być pewien, że większość działaczy okręgowych w tej akurat dziedzinie posługuje się i wiedzą, i logiką... Na razie uprawiasz czarnowidztwo.
 
 
  pablom

Od: 2009-02-02

Posty: 26

23 października 2009 08:05  
Po co bić pianę o RAPR skoro jest to tylko świstek nic nie znaczących frazesów? Aby zmiany miały sens muszą:

1 Iść w kierunku ograniczeń ilościowych i jakościowych (widełki)/
2 MUSZĄ BYĆ KONTROLE KTÓRE EGZEKWUJĄ TE PRZEPISY
 
 
  Józef Zając

Od: 2008-11-25

Posty: 54

23 października 2009 09:32  
tomaszokretNie dramatyzuj, nie dramatyzuj... Na razie uprawiasz czarnowidztwo.


Hmm, Tomku - wolę byc okrzyknięty czarnowidzem teraz, niż obudzić się z ręką w nocniku potem.


:tomaszokret A poza tym pamiętaj, że RAPR mogą korygować Okręgi według własnej wiedzy i logiki - i możesz być pewien, że większość działaczy okręgowych w tej akurat dziedzinie posługuje się i wiedzą, i logiką.../quote]


Zaiste, co za urocza polityka. ZG ma coś porządnie spieprzyć, żeby potem okręgi miały to naprawiać?
 
 
  WEDKARZ WEDKARSKI

Od: 2009-06-19

Posty: 153

23 października 2009 12:59  
tomaszokretDo JÓZEF ZAJĄC: Nie dramatyzuj, nie dramatyzuj... Zapis o zmianie w RAPR świadczy, że mogą to być tak samo rozluźnienia przepisów, jak i ich zaciśnięcie. Prawda?
<br />A poza tym pamiętaj, że RAPR mogą korygować Okręgi według własnej wiedzy i logiki - i możesz być pewien, że większość działaczy okręgowych w tej akurat dziedzinie posługuje się i wiedzą, i logiką... Na razie uprawiasz czarnowidztwo.


Jak na razie dowody są takie, że zmiany RAPR w okręgach to też pic na wodę i fotomontaż - bo jakie znaczenie ma ograniczenie limitu z 3 do 2 sztuk szczupaka albo podniesieniu mu wymiaru o 5cm? Czyli mozna sobie opływać po jeziorku tydzień i zabić 14 szczupaków a nie 21... I tak nic to nie da....
O jakiej więc logice mowa....
Co do troci to jestem zdania, ze powinno się przesunąć okres ochronny i dopuścić łowienie srebrniaków w październiku albo do połowy listopada, a zabronić łowienia keltów w styczniu. Wtedy wedkarze będą więcej łowić troci a mniej kłusole - dla kłusoli co łowią dużo więcej niż wędkarze, zostawmy kelty i mróz -10 stopni.
To bardzo dziwne, że wszyscy łowią srebrniaki, czyli cały cywilizowany świat, nasi rybacy i kłusownicy, tylko wedkarze na samym końcu, w mrozie, łowią te resztki ryb, ochłapy, bo im jedynym srebrniaków nie wolno łowić. Zaś łowienie srebrniaków wiosną czy latem, jak wiadomo że przez sieci ryba i tak nie przejdzie, jest jej wtedy mało, jest masohizmem a nie wędkarstwem.

A co do czarnowidztwa - to jest to słuszne podejście, ZG nic rozsądnego nie wprowadzi bo nie są to ludzie, którzy myslą nowoczesnie i proekologicznie. Im zalezy tylko na wolumenie członków i składkach, więc bedą robić wszystko aby miesiarzy przyciągnąć do członkostwa - bo to jest wieksza grupa niż wędkarze sportowi, etyczni, łowiący dla przyjemnosci, zdjęcia, zabierający ryby sporadycznie.

Poza tym nowy RAPR to tylko papier, bez zwiekszenia nakładów na kontrole, nic z tego nie będzie. A to kosztuje sporo. Jestem pewnien, ze kazdy wedkarz dołozyłby na rok nie mniej niż drugie tyle co składka, gdyby było jasno powiedziane i zrobione, ze to na straż. Wedkarze nie cierpią kłusowników (albo innych wędkarzy co duzo łowią) i na to dadzą pieniądze, wystarczy zagrać na naszych emocjach i 50-100zł na twarz masz jak w banku. Wyobrażasz sobie 25-50 milionów złotych na ochronę wód? Te pieniądze leżą na ulicy. Tylko trzeba chcieć. Podejrzewam, ze straż kontrolująca panów prezesów, ich kolegów, wynajętych przez nich rybaków, jest panom prezesom nie na rekę bo sami kłusują albo ich koledzy, albo im rybacy płacą. Innych przyczyn nie ma, dla których PZW zaniechuje ochrony wód.
 
 
  Józef Zając

Od: 2008-11-25

Posty: 54

23 października 2009 14:29  
Gościu - piszesz całkiem rozsądnie. Tylko - czemu anonimowo?
Pozdrawiam.
 
 
  pablom

Od: 2009-02-02

Posty: 26

23 października 2009 18:29  
Może i rozsądnie, ale żeby się nie skończyło tak jak z podatkiem drogowym. Podatek jest w benzynie a dróg jak nie było tak nie ma.  
 
  tomasz_p

Od: 2009-02-02

Posty: 173

24 października 2009 09:35  
pablomMoże i rozsądnie, ale żeby się nie skończyło tak jak z podatkiem drogowym. Podatek jest w benzynie a dróg jak nie było tak nie ma.


To wszystko jest majstersztyk w oszustwie. Mój tato płacił podatki na zbudowanie autostrady z Katowic do Krakowa, a teraz musi za to płacić. Za inne autostrady płaci Unia i budżet, czyli my z podatków, i też będziemy za to jeszcze drugi raz płacić. I to najwyższe stawki w Europie. Na opiekę zdrowotną płacisz ZUS, a jak zachorujesz to musisz zapłacić drugi raz. Na emeryturę odkładasz w ZUS, ale jak sobie nie odożysz drugie tyle w skarpecie, to zdechniesz bo ZUS płaci tylko nikłą część tego co im wpłacasz.
Dlaczego w PZW miałoby być inaczej? Czemu ta instytucja miałaby być lepsza? Płacisz, ale nic w zamian nie dostajesz, albo znikoma część wpłat idzie na to na co chcesz płacić.
 
 
  piotr_okrasa

Od: 2009-02-08

Posty: 605

24 października 2009 09:39  
Do Józef Zając. Tomaszokret cały czas trzyma rękę w nocniku, bo przy zakładaniu przynęty zbędny jest atraktor.Lubi wąchać smród który sam rozpyla. Pozdrawiam  
 
  tomjas78

Od: 2009-08-23

Posty: 689

24 października 2009 20:44  
<br />Poza tym nowy RAPR to tylko papier, bez zwiekszenia nakładów na kontrole, nic z tego nie będzie. A to kosztuje sporo. Jestem pewnien, ze kazdy wedkarz dołozyłby na rok nie mniej niż drugie tyle co składka, gdyby było jasno powiedziane i zrobione, ze to na straż. Wedkarze nie cierpią kłusowników (albo innych wędkarzy co duzo łowią) i na to dadzą pieniądze, wystarczy zagrać na naszych emocjach i 50-100zł na twarz masz jak w banku. Wyobrażasz sobie 25-50 milionów złotych na ochronę wód? Te pieniądze leżą na ulicy. Tylko trzeba chcieć. Podejrzewam, ze straż kontrolująca panów prezesów, ich kolegów, wynajętych przez nich rybaków, jest panom prezesom nie na rekę bo sami kłusują albo ich koledzy, albo im rybacy płacą. Innych przyczyn nie ma, dla których PZW zaniechuje ochrony wód.[/quote]

Taka sytuacja jaką opisujesz dzieje sie na Wiśle miedzy Toruniem , a Grudziądzem . Władza daje ciche pozwolenie na ten proceder kłusowniczy , ale oczywiście nie za darmo . tomaszokret i jaro śmiali sie i pytali o dowody . A ja pytam czy kłusol ma stanąć na środku łąki i wykrzyczec swije nazwisko i nazwisko swojego ziomala z koła?

Pieniądze ? ze składek ? zapomnijcie ,że władze oddały by je na walkę z kłusolami . Oni już by dobrze wiedzieli co z nimi zrobić. Proponowałem ,żeby części wędkarzy dać prawną możliwość przeprowadzenia kontroli nad woda . Osobiscie w sezonie w miesiąc skontrolował bym więcej ludzi niż Ok,ręgowe PSR w kwartał . Przyjemne z pożytecznym .

Tak samo jak zdecydowana większość twierdze ,że puki władza ma jakiekolwiek korzyści z procederu nieetycznych i niekontrolowanych rybaków i kłusoli, ochrony wód nie będzie.
 
 
  tomasz_p

Od: 2009-02-02

Posty: 173

24 października 2009 21:26  
[quote="tomjas78 Proponowałem ,żeby części wędkarzy dać prawną możliwość przeprowadzenia kontroli nad woda . Osobiscie w sezonie w miesiąc skontrolował bym więcej ludzi niż Ok,ręgowe PSR w kwartał . Przyjemne z pożytecznym .
[/quote]

Chyba nie tędy droga. Ja się w ORMO nie bawię :) I niewielu ma ochotę. Znów liczenie na to że "ktoś coś zrobi" i to za darmo....
 
 
  tomaszokret

Od: 2009-02-03

Posty: 447

24 października 2009 22:48  
Do JÓZEF ZAJĄC: Na tym polega urok tej instytucji, że jeśli ZG coś spieprzy w RAPR, to niżej można to naprawić... :-P

RAPR jest ogólnym zarysem zasad. Okręgi mają możliwość dostosowywania go do swoich potrzeb - według uznania. To jest OK, jestem zwolennikiem tego, żeby każde łowisko miało oddzielny regulamin - komplikuje to wędkarzom życie, ale pozwala na lepsze gospodarowanie tym, co jeszcze w wodzie zostało...
 
 
  tomaszokret

Od: 2009-02-03

Posty: 447

24 października 2009 23:05  
Do GOŚĆ:

gosc
<br />O jakiej więc logice mowa....


Logika jest taka, że można zrobić trochę, albo też nie zrobić nic. Słusznie piszesz, że sam RAPR nie poparty kontrolami to tylko świstek papieru. Ale do zmian trzeba czegoś jeszcze - zmiany ludzkiej mentalności. A to proces dużo dłuższy...

Możesz zakazać wszystkiego, z zabieraniem jakichkolwiek ryb włącznie. Ale żeby to wyegzekwować musiałbyś przy każdym wędkarzu postawić kontrolera. Bo jeśli ludzie nie zrozumieją, że nie wolno, to będą kombinować - a chyba doskonale wiesz, że Polak potrafi...

Zmiany w Regulaminie muszą być w jakiś sposób akceptowalne przez ogół wędkarzy. Ogół wędkarzy zaczyna rozumieć potrzebę zmian, ale niewielu jest gotowych na zmiany drastyczne.
 
 
  tomaszokret

Od: 2009-02-03

Posty: 447

24 października 2009 23:52  
Do TOMJAS

tomjas78

<br />Taka sytuacja jaką opisujesz dzieje sie na Wiśle miedzy Toruniem , a Grudziądzem . Władza daje ciche pozwolenie na ten proceder kłusowniczy , ale oczywiście nie za darmo . tomaszokret i jaro śmiali sie i pytali o dowody . A ja pytam czy kłusol ma stanąć na środku łąki i wykrzyczec swije nazwisko i nazwisko swojego ziomala z koła?.


Czyli nadal żadnych dowodów, tylko oszczerstwa, tak?
Możesz choć powiedzieć, jakie ów "koleś z koła" ma moce, by komuś ułatwić kłusownictwo, hę? :-P

tomjas78 Proponowałem ,żeby części wędkarzy dać prawną możliwość przeprowadzenia kontroli nad woda . Osobiscie w sezonie w miesiąc skontrolował bym więcej ludzi niż Okręgowe PSR w kwartał . Przyjemne z pożytecznym .


Tak, ORMO...
Przy okazji zapytam, bo chyba nie wiesz - Okręgowe PSR???? A co to takiego???
Masz pojęcie, co to jest PSR, komu podlega i z jakich pieniędzy się utrzymuje???
 
 
  tomjas78

Od: 2009-08-23

Posty: 689

25 października 2009 09:23  
do tomaszokret

Jeżeli działania władz powodują ,że bezkarnie są trzebione wody , to dla mnie jest to jednoznaczne z tym ,że jest przyzwolenie na tego typu proceder. A działanie władz to takie , że bezkarnie w biały dzień mięsiarskie hołoty pływają wzdłuz i w szerz i wyciągaja wszystko co pływa.

A jeżeli chodzi o PSR to wiem i na jakich zasadach działa , a mówiąc o okręgowej miałem na myśli taką komendę która działa w określonym regionie . W Bydgoszczy znajduje sie Komenda Wojewódzka PSR i to tak jak by jej wogóle nie było . Sygnały podobne do moich trafiały do nich i to nie raz - bez odzewu , nawet pisaliśmy pisma odnośnie procederu i bez odzewu . Chociaż słyszałem ( niepotwierdzone) ,że odpowiedz została przesłana do trzech kół działających na tym terenie i na tym sprawa się skończyła ,
Więc przestań wciskać ludziom głodne kawałki ,że wszystko jest ok.
 
 
  tomjas78

Od: 2009-08-23

Posty: 689

25 października 2009 09:36  
do tomaszokret

Mogę podać nawet więcej szczegułów -
Działają trzy ekipy - Jedna porusza się srebrnym Fordem Mondeo Kombi (model 93-97) z samoróbka przyczepką do łodzi koloru zielonego , a sama łódz - niebieska bez oznaczen i nr. rejestracyjnego
Druga porusza się czerwonym Fordem Mondeo Kombi ( model 93-97 ) z samoróbką przyczepką koloru czarnego , a sama lódz koloru czarnego bez oznaczeń i numeru rej.
Trzecia - samochodu nie widziałem , wypływaja z ciężko dostępnych terenów koło Kozielca czarną krytą łodzia bez oznaczeń .

I wędkarze to widzą i wiedzą .
Więc jeszcze raz tomaszokret proszę nie wciskać ludziom głupot do głowy i zejść na ziemie , a przepisy to tylko teoria która musi być respektowana przedewszystkim przykładnie przez władze , a potem można wymagac od pozostałych
 
 

Dodaj odpowiedź

Uczestnik forum oświadcza, że zapoznał się i akceptuje Regulamin forum

Ostatnio dodane wątki

Najnowsze posty

Najaktywniejsi