Logowanie

Zarejestruj się

ZŁODZIEJE

Dodaj odpowiedź

  ZŁODZIEJE  
  jemiola

Od: 2009-09-30

Posty: 15

30 września 2009 16:45  
„Jemioła”

Jako Polacy mamy kolejny powód do dumy. Nasz rodzimy naukowiec, kol. Po kiju, dr Paweł Oglęcki wynalazł nową jednostkę miary. A jest nią STERTA, np. : „sterta” okoni na lodzie wyłowiona przez wędkarza jako jeden z powodów spustoszenia naszych wód („W.W.” 03.2008r. str.12). Musicie przyznać że wynalazł (jak na naukowca przystało) niesłychanie precyzyjną jednostkę miary, a nie jakieś tam centymetry, gramy czy kilogramy. Myślę że teraz „rekordowe” ryby zgłaszane do redakcji „W.W” wydawanych przez Z.G. publikowane w rubryce „Rekordy na plan” będą podawane nie w kilogramach tylko w stertach. No bo trudno uznać np. : te 7 – 10 kg szczupaki za rekordy. A gdzie są te 15 – 20 kg i więcej – wędką ich NIE wyłowiono. Rocznie do redakcji „W.W.” zgłaszanych jest niecałe 100 szt. (sto) tych „rekordowych” szczupaków. W 2004r. Z.G. w efekcie „racjonalnej gospodarki rybackiej” obniżył zakres medalowych wymiarów, w przeciwnym razie nie byłoby i tych stu zgłoszeń. Na brązowy medal było od 8 kg a teraz jest od 7 kg, na złoty medal było od 12 kg a teraz jest od 11 kg . Jeszcze trochę takiej „racjonalnej gospodarki rybackiej” a będą musieli całkowicie znieść wymiar ochronny szczupaka, żeby wpływały jakiekolwiek zgłoszenia. W Polsce mamy ponad 3 tys. km2 JEZIOR i tyle też TYSIĘCY zgłoszeń REKORDOWYCH ryb z każdego gatunku powinno wpływać !! CO ?! Przegiąłem?! Jeden km2 (100 ha) na wyrośnięcie jednego okazu z każdego gatunku rocznie to za mało ??? „Rekordy na plan” zamieszczane na łamach „W.W.” to nie jest „rubryka” to jest NEKROLOG Naszych wód !! Czy Sawicki potrzebuje jeszcze jakieś informacje o rybności naszych wód ?? Bardziej rzetelnego rejestru połowów wędkarskich NIGDZIE nie znajdzie !! Kolega Oglęcki w swoich wypowiedziach na łamach „W.W.” zapewnie reprezentuje wiedzę propagowaną przez SGGW. Szanowni lektorzy szepnijcie mu w ucho by nie publikował takich bredni, on was tylko ośmiesza – chyba że wynalezienie „sterty” jest waszą pracą zbiorową. Ostatnio media propagują spożywanie ryb jako zdrowej żywności. Oczywiście nie dotyczy to wędkarzy!! Jeżeli któryś coś złowi i zabierze zaraz do pismaki na łamach „W.W” wyzwą od mięsiarzy. Jeżeli już coś udało ci się CIEMNY chamie złowić to masz to wypuścić bo PANY tak każą. A najlepiej wykup zezwolenie i nie wyłaź z chałupy żebyś przypadkiem nie widział co się z wodami dzieje – co oczy nie widza żal dupy nie ściska. „Zaleca” się wypuszczanie ryb nawet tych głęboko zahaczonych. Wypychaczem wyjąć haczyk, buzi i do wody! I ryba ma to przeżyć? To tak jakby człowiekowi grzebać w przełyku trzonkiem od łopaty!! Pomijam okaleczenia hakiem od linki holowniczej – u ryby jest to w okolicy serca!! W jaki sposób wyjąć węgorzowi haczyk wbity w BRZEG pyska? Musiałem mu dać w łeb pałką – zgodnie z regulaminem a nie o beton czy jak zimorodek rybim łbem o konar i dopiero udało mi się wyjąć haczyk. Prawda, że jestem etyczny?? Ale pływać już nie chciał. NIK w pokontrolnym Raporcie stwierdza, że wędkarze wyławiają i zabierają ok. 9800 ton ryb rocznie („…wędkarskie połowy maleją…”). Przyjmując, że wędkujących było ok. 650 tys. (2000r.) – tych zrzeszonych w PZW i tych z trzema wędkami, wychodzi że na JEDNEGO wędkującego po odliczeniu gatunków obcych (ponad 50 % wędkarskich połowów) średnio ROCZNIE przypada ok. 7 kg rodzimych gatunków ryb, (A na jednego wędkarza przypada ok. 1 ha (jeden) lustra wody do obłowienia) i jeszcze musi się tymi rybami podzielić z rodziną. Jedzenie ryb jest zdrowe ale nie tak żeby AŻ tak się obżerać i przekarmiać rodzinę – toż to grzech i niezdrowo (w Polsce spożycie ryb słodkowodnych na jednego mieszkańca wynosi 1,4 kg łącznie z rybami przeznaczonymi na mączkę rybną). No i współczuję producentom żarcia dla kotów, który kot będzie wolał żarcie z puszki przy takiej „obfitości” ryb. Rocznie za wędkowanie płacę ok. 150 zł (składka), wychodzi że kilogram ryb kosztuje mnie ok. 20 zł. Jeżeli tyle kosztuje 1 kg ryb (płocie, karpie, leszczyk) no to karta mi się zwróciła! A jeszcze do tego doliczyć opłaty za wędkowanie w innych (równie „rybnych”) okręgach i koszt paliwa, no to na pewno jestem do przodu!!
 
 
  jemiola

Od: 2009-09-30

Posty: 15

30 września 2009 16:48  
CDN.
Z wyliczeń Z.G. wynika, że mamy ok. 3 tys. wędkarzy uczestniczących w zawodach („W.W” 04.09r str.66), czyli że na JEDNEGO wędkarza sportowca przypada bez mała 1 km2 (dokładnie 75 ha) wód do obłowienia rocznie. Przyjmijmy że średnio startował on 10 razy i wyławiał i zabierał około 100 kg (sto) ryb (CO?! Nie wolno mi pomarzyć? Na spiningowych mistrzostwach mojego koła, mistrz w dwóch trzy godzinnych turach złowił łącznie AŻ 4 (cztery) okonie. Na mistrzostwach Okręgu w sektorze Zegrze (przed przyduchą) na 30 zawodników padło trzy okonie – „niewiele” się pomyliłem). Z wyliczeń wynika, że z 1 ha wód wędkarz sportowiec średnio wyławiał i zabierał ok. 1 kg (jeden) ryb rocznie. (IRS wyliczył, w interesie rybaków by mogli wyławiać jak najwięcej ryb, że naturalna zdolność produkcyjna wód wynosi ok. 300 (trzysta) kg ryb z jednego ha rocznie). I to właśnie z powodu skarg „gospodarzy” wód (??!) na tak OGROMNE pustoszenie wód podczas zawodów, Z.G. wprowadził OBOWIĄZEK wypuszczania ryb również na zawodach spiningowych. Musicie przyznać że mamy wyjątkowo rozgarnięty i pomysłowy Z.G ! A jaki PREZES?! (Grabowski! Ty masz równo pod sufitem ?!). Mało tego że nas oczerniają („presja”) i ośmieszają to jeszcze narażają NAS na dodatkowe koszty (marnotrawstwo związkowych pieniędzy) za większą ilość sędziów, dodatkowych łodzi, paliwa… - komplikowanie imprez wędkarskich. 3 tys. wędkarzy sportowców stanowi ZALEDWIE niecałe 0,5 % wszystkich zrzeszonych wędkarzy. To oznacza, że wędkarstwo w PZW to NIE jest sport tylko WYPOCZYNEK i REKREACJA a to powinno oznaczać pomosty, kładki, łodzie, stanice … Za 120 mln zł rocznie (czystych pieniędzy – bez kosztów uzyskania) jakie wpływa do kasy PZW, byłyby pięciogwiazdkowe, a bilbordy PZW świeciłyby jaśniej od słońca. A CO mamy?! Przez ponad 50 lat istnienia Związku PRZEPIERDOLIĆ tyle kasy !!! SZOK!!! W PZW nie było pożegnania z komuną!! Sport w PZW (głównie dzięki sponsorom i opłatom startowym) służy jedynie promocji wędkarstwa i integruje wędkarzy z całego kraju – bardzo ważne zadanie!! Wielokrotnie spotkałem się z opinią, również „naukowców” że wędkarze dewastują i pustoszą wody. I MAJĄ RACJĘ!! Zadając zarybień gatunkami obcymi WY przyczyniacie się do dewastacji wód. I nie chodzi tylko o karpia, amura, tęczaka… Zarybiają rzeki głowacicą a potem stękają że im pstrągi i lipienie wcięło. I KTO winien ?! Oczywiście jelenie – przepraszam wędkarze bo wyłowili. Widzieliście atak głowacicy? Wystraszone kilogramowe ryby wyskakują z wody. Kilku – kilkunastokilogramowy klocek nie żywi się wylęgiem tylko rybami dużymi już zdolnymi do odbycia tarła. Pomijam tu budowy zapór, zmienny przepływ wody, pobór żwiru, zanieczyszczenia również z hodowli ryb, prostowanie i wycie planie rzek… bo to drobiazg!! Zadając zarybień gatunkami RODZIMYMI również WY przyczyniacie się do spustoszenia naszych wód!! Tarlaki do pozyskania ikry i mlecza nie pochodzą z księżyca tylko zostały odłowione ze stad NATURALNYCH!! Czy uczestnicząc w akcji zarybiania zastanawialiście się co się stało z rodzicami tych małych rybek?? Zostały uśmiercone po JEDNORAZOWYM pozyskaniu ikry i mlecza. (nawet wypuszczone są poobcierane ze śluzu siecią oraz „miłosnymi” uściskami przy pozyskiwaniu ikry i mlecza, co naraża je na infekcje i śmierć – nie bez powodu śluz ten nazywa się OCHRONNY. Po pewnym czasie ryby osłabione infekcja chowają się w kępie zielska, między kamieniami, w korzeniach, w konarach zwalonych drzew…i tam dogorywają przyczyniając się do eutrofizacji wód !! Wy już tego nie zobaczycie KAŻDE stworzenie w chorobie czy obliczu śmierci szuka spokojnego miejsca). A co to oznacza? Ano to że już nigdy więcej nie wydadzą potomstwa!! Powiedzmy że w danej chwili wypuszczacie 100 tys. małych szczupaczków wyhodowanych w sztucznych warunkach i na tym koniec. Gdyby tarlaków nie odłowiono do sztucznego tarła (i nie uśmiercono) same odbywałyby tarło naturalne, powiedzmy przez kolejne 10 lat i wydałyby na świat nie 100 tys. tylko ok. 1 mln małych rybek – czyli DZIESIĘĆ razy więcej!! WNIOSEK – żądając zarybień, akurat w tym przypadku WY uśmierciliście 900 tys. małych szczupaczków. Poza tym do uzyskania tych waszych 100 tys. szt. materiału zarybieniowego ZMARNOWANO
 
 
  jemiola

Od: 2009-09-30

Posty: 15

30 września 2009 16:49  
CDN.
o wiele więcej ikry (a tym samym i tarlaków) niż by miało to miejsce podczas tarła naturalnego. Małe szczupaczki wylężone w sztucznych warunkach i hodowane w nienaturalnie dużym zagęszczeniu wzajemnie się wyżerają. Po tarle w warunkach naturalnych to zjawisko jest o wiele rzadsze. Rozproszone po całym zbiorniku wzdłuż linii brzegowej wyżerają inne gatunki ryb (i o to właśnie chodzi) a nie siebie nawzajem, dzięki czemu natura otrzymuje nie 100 tys. szczupaczków tylko ileś tam razy więcej. Po drugie przeżywalność materiału zarybieniowego (OBOJĘTNIE w jakim stadium rozwoju) wyhodowanego w warunkach sztucznych jest równa ZERU. Natura nie stosuje taryfy ulgowej, osobniki słabe i nieprzystosowane eliminuje natychmiast!! Nawet dorosłe zwierzęta drapieżne (lwy, tygrysy, pantery) wyhodowane w niewoli i wypuszczone na wolność, pomimo swojej wielkości i siły nie mają ŻADNYCH szans na przeżycie!! Nieświadome niebezpieczeństw giną od rogów jeleni, antylop, bawołów… jadu węży lub giną z głodu. Do tej pory podawana przez człowieka żywność, w środowisku naturalnym ucieka i nie chce dać się zjeść. Kilka dni głodu i po sile i dobrej kondycji nie ma śladu !! Ryby nie są tu wyjątkiem !! Wyhodowane w warunkach sztucznych są CAŁKOWICIE pozbawione umiejętności upolowania zdobyczy oraz odruchów obronnych
. Do tej pory osobnik obcego gatunku kojarzył im się jedynie z człowiekiem podającym pokarm, w środowisku naturalnym spotkanie z większym osobnikiem bez reakcji obronnej (ucieczki) wcześniej czy później zakończy się spotkaniem z drapieżnikiem i śmiercią. Również zarybienia kilkumilimetrowym wylęgiem i kilkunastomilimetrowym narybkiem (obojętnie jakiego gatunku) również jest równa ZERU. Szok transportowy, termiczny i środowiskowy powoduje że wpuszczone rybki nie okazują żadnych odruchów obronnych – nie uciekają, nie chowają się, bezwładnie pływają w otwartej toni. Wyklute w warunkach naturalnych, rozproszone wzdłuż całej linii brzegowej od razu są tam gdzie powinny być – między kamieniami, patykami, roślinami i od pierwszej chwili nabierają odruchów obronnych. Przeżywalność wylęgu i narybku ze sztucznego tarła w środowisku naturalnym to nie jest kwestia miesięcy czy tygodni tylko minut – ewentualnie godzin !! Tak małe rybki są naturalnym pokarmem WSZYSTKICH gatunków ryb – nie tylko drapieżnych, naturalnie znajdujących się w zbiorniku (płoci, uklei, krąpi…) które w obliczu tak łatwego (nieuciekającego) łupu dostają żerowego amoku. Intensywny ruch już żerujących ryb odbierany linią boczną przez ryby znajdujące się w pobliżu oraz plusk słyszalny przez ryby na znaczne odległości powoduje że w przeciągu CHWILI przy zarybionym stole robi się tłoczno. Po pewnym czasie po wylęgu i narybku nie ma śladu – ZERO. Doskonale o tym wiedzą ichtiolodzy zalecając rybakom czyszczenie jezior do gołego dna ze wszystkiego co się rusza przed zarybieniem sieją i sielawą. Zwiększanie zarybień oznacza TYLKO i WYŁĄCZNIE więcej wyłowionych i uśmierconych tarlaków – zarybianie również gatunkami rodzimymi powinno być PRAWNIE zabronione !! Poza tym materiał zarybieniowy wyhodowany jest w warunkach sztucznych, którym jest daleko do sterylnych. W pomieszczeniach suchych trudno zachować sterylność.
 
 
  jemiola

Od: 2009-09-30

Posty: 15

30 września 2009 16:50  
CDN.
Ryby są odławiane, przenoszone, sortowane, liczone… czyli poobcierane i osłabione transportem. Wiele z nich dociera nad wodę już martwych a wiele w zaawansowanym stadium rozkładu (nawet nie starają się ich wybierać, wiem bo zarybiałem) co stanowi BARDZO realne źródło zakażenia dla ryb już znajdujących się w środowisku naturalnym. Ośrodki zarybieniowe to jedna wielka wylęgarnia wszelkiego rodzaju rybiego syfa, pleśniawki… I taka właśnie „NAUKOWA” myśl zasila nasze wody. Nasze kormorany JUŻ uszczęśliwiają Europę, rybie wirusy też nie znają granic !! Gdyby zarybienia były tak skuteczne jak to nam trują „naukowcy”, w innych krajach (nie tylko) Unii ośrodki zarybieniowe stałyby na każdym zakręcie, tyle że oni mają własną godność (wartość zanikająca – zastępuje ją pieniądz) i nie mają zwyczaju robić z siebie i własnego narodu idiotów. Siła narodu (rodziny) nie leży w jego zamożności tylko w jedności, wzajemnym szacunku i ZAUFANIU !! Podobno Niemcy czasami kupują od nas materiał zarybieniowy. Jak myślicie dlaczego ? Mogliby sami wyprodukować ! Podobno Niemcy kupują od nas drewno. Jak myślicie dlaczego ?! Mają przecież swoje lasy ! Wędkarze w swojej walce o stan naszych wód wspierani są również przez naukowców i byłoby BARDZO nieładnie z mojej strony gdybym przynajmniej nie napomknął o tych najbardziej zatroskanych o stan naszych wód. Jednym z nich jest prof. Goryczko. W pełni zasługuje na miano fachowca – znakuje kilkumilimetrowy wylęg („W.W.” 03.04r str. 10). Nie wiem tylko – znaczkiem czy tatuażem, być może że chipem i czemu to ma służyć, no i co ma zrobić wędkarz po złowieniu takiego „okazu” – fotka, buzi i … a do zamrażalnika można ?! Ma własną hodowle i chcąc sprzedać ten rybi pomiot wciska wędkarzom „naukową” ciemnotę. Kolejny talent to prof. Wołos, mało tego że ichtiolog to jeszcze i świetny matematyk. Pomimo tego że NIK w pokontrolnym Raporcie WYRAŹNIE stwierdził, że połowy wędkarskie są niewielkie (a to oznacza że wędkarskie rejestry niczego nie odzwierciedlają !) obarczając za zły stan naszych wód gospodarkę rybacką. (Nie tylko), Wołos chcąc uzasadnić zarybienia na koszt wędkarzy, na łamach „W.W.” wypisuje brednie o wędkarskiej presji. Np. w numerze „W.W.” 05.04r str. 94 żongluje liczbami dotyczącymi połowów z lat 50 – 70 które nijak się mają do obecnych połowów wędkarskich. Wołosowi do odbycia tarła przeszkadza wszystko – do presji wędkarskiej dodaje tłumy turystów (przyjeżdżają latem a ryby tarło odbywają wiosną), pomosty, porty, mola (rybom to nie przeszkadza – miłość i sranie tam gdzie zastanie) po wybetonowane nabrzeża (nie znam jeziora wybetonowanego dookoła, całkowicie pozbawionego roślinności) a wszystko po to by WYBIELIĆ rybaków i OCZERNIĆ wędkarzy. Przydałoby się wyjaśnić tą „niewielką” różnicę zdań (głoszenie nieprawdy…). Komuna kłamie, telewizja kłamie, NIK kłamie … całe szczęście że mamy Wołosa.
Kolejnym piewcą teorii o „wędkarskiej presji” i amatorem na Związkowe pieniądze jest prof. Penczak – członek Rady Naukowej przy Z.G. PZW (to się nazywa przenikanie w struktury jakiejś organizacji stowarzyszenia (Rządu)… po to by mu szkodzić lub wykorzystywać do własnych celów (lub przejąć władzę). Nie wiem tylko gdzie on zdobywał wiedzę i za co dostał tytuł profesora. Zabiegając w interesie producentów materiału zarybieniowego o zarybianie wód naturalnych karpiowym śmieciem, w swoich publikacjach twierdzi że są wody (ZAPEWNE naturalne bo tylko o takie chodzi) w których karp jest ryba pożądaną i są takie w których odbywa SKUTECZNE tarło („W.W.” 05.08r str. 66) co jest oczywiście wierutnym kłamstwem. No ale skoro twierdzi że karp w naszych wodach sam się rozmnaża to po co nim zarybiać ?! Jako ichtiolog i to profesor powinien wiedzieć że karp jest rybą wyjątkowo płodną – z greckiego „karpos” oznacza płodny. 10 kg samica jest w stanie złożyć od 1 – 5 mln ziaren ikry, przyjmując średnią materiału zarybieniowego od takiej (jednej) samicy można zarybić ok. 7500 ha stawów (400 szt. na 1 ha) lub 50 tys. ha jezior licząc (obecnie dopuszczalne) 3 kg na ha rocznie, np. 60 szt. (50 gr sztuka).
 
 
  jemiola

Od: 2009-09-30

Posty: 15

30 września 2009 16:55  
CDN.
Po dwóch latach 60 szt. już kilogramowych karpi na 1 ha powoduje ZAGŁADĘ dla ekosystemu !! ZALEDWIE 6 (sześć) takich 10 kg samic jest w stanie ZAŁATWIĆ WSZYSTKIE jeziora w całej Polsce (3 tys. km2). Penczak sprostujesz to czy nadal będziesz palił naukowego głupa na konferencjach i w publicznych wywiadach ?? Jednym z „argumentów” by dopuścić do swobodnego zarybiania karpiem „jest” fakt że karp (już) jest naszym gatunkiem rodzimym ponieważ w naszych wodach bytuje od kilkuset lat i zdążył się w nich ZAAKLIMATYZOWAĆ !! A JAKIE to ma znaczenie dla naszego RODZIMEGO Środowiska Naturalnego ?! WAŻNE czy przez te kilkaset lat zmienił swoje upodobania kulinarne i sposób żerowania ? NIE !! Dewastował kilkaset lat temu dewastuje i teraz !! Karp nie potrzebuje kilkuset lat by w naszych wodach poczuć się jak u siebie w domu. Już po kilku DNIACH żeruje jak świnia wywracając dno do góry nogami – nie żre tylko patyków i kamieni !! JEDYNIE ważne jest czy przez te kilkaset lat rośliny w naszych wodach nauczyły się rosnąć w mętnej wodzie bez dostępu światła, czy ikra naszych RODZIMYCH gatunków ryb uodporniła się na kwasy żołądkowe karpia i wysrana nadal jest w stanie inkubować, czy będzie inkubować bez dostępu tlenu i światła pod warstwą mułu osadzonego po żerowania karpi … Ciągle słyszę stękanie że wędkarze wyławiają zarybione karpie – i mają rację ! Karp w naszych wodach jest ryba niepożądaną a poza tym zapłacili (za zarybiania, dzierżawę wód, ochronę) to i wyłowili. A kto ma go niby wyłowić ?! RYBACY ?! Tak na krzywy ryj ?! Kolejny „autorytet” to prof. Bartel – ten to podobno międzynarodowy (kolejny JUDASZ przepraszam członek Rady Naukowej przy Z.G. PZW). Nie chce zarybiać wiadrem („W.W” 06.07r str. 70), to się nazywa specjalista !! To że zarybianie szkodzi to wiem, ale żeby jeszcze i wiadro szkodziło ??! No cóż profesor to chyba wie co mówi. Również żenujące są jego wypowiedzi (w interesie producentów ryb) dotyczące nieszkodliwości zarybień obcymi gatunkami. Na łamach „W.W.” (05.04r str. 17) twierdzi że zarybianie pstrągiem tęczowym nie jest dla naszej ichtiofauny groźne a w niektórych wodach jest wręcz pożądany do wyżerania ciernika (też rodzimy!). Jak rozumiem nie stanowi konkurencji pokarmowej ani zagrożenia dla naszych rodzimych gatunków. No i mając takiego „naukowego” poplecznika i „doradcę” sypią tęczakiem po całym kraju („W.W.” 03.04r str. 6). Pstrąg tęczowy dorasta do 10 kg i trudno mi sobie wyobrazić by parokilowy klocek uganiał się za ciernikami a olewał przepływające mu przed nosem potokowce, lipienie… zarybione w rzekach tęczaki spływając do morza muszą się czymś żywić !! Łowione przez wędkarzy tęczaki na pstrągopodobne woblery to pewnie „przypadek” – tęczak ziewał a wędkarz przeciągnął mu woblera po pysku. KAŻDA woda dysponuje odpowiednia pulą pokarmową zdolną wyżywić ściśle określona ilość ryb !! Wpuszczanie obcych gatunków do określonej pojemności „stołu” powoduje wypieranie lub nawet całkowite wyginięcie rodzimych gatunków (również przez ich wyżarcie przez obce gatunki) i Bartel jako międzynarodowy… powinien o tym wiedzieć !! NIK nie stwierdza zanik tęczaka w naszych wodach, tylko naszych rodzimych gatunków ryb !! Międzynarodowe doświadczenia i protesty przeciwko wprowadzaniu obcych gatunków … do ekosystemów to pewnie brednie. Chcąc dojść do tych międzynarodowych wniosków musimy jeszcze SPOOORO (bezpowrotnie) zniszczyć !!! Od ponad 20 lat Bartel zajmuje się reintrodukcją łososia do naszych rzek jako „tatuś” tego przedsięwzięcia na co ze Skarbu Państwa (naszej kieszeni) wyciąga co roku około 2 mln zł .
 
 
  jemiola

Od: 2009-09-30

Posty: 15

30 września 2009 16:56  
Tylko jakieś dziwne te jego łososie nie chcą się same bzykać – „trzeba” co roku zarybiać !! Cykl rozrodczy łososia trwa około 4 lat. Gdyby zarybienia były tak liczne, skuteczne i niezbędne jak nam ci „tatusiowie” wmawiają to po ponad 20 latach w naszych rzekach powinno być więcej łososi jak wody – a nie ma – czyli że zarybienia są NIESKUTECZNE !! I o to właśnie chodzi – etat „tatusia” reintrodukcji łososia na koszt społeczeństwa Bartel ma zapewniony na dłuuuugie lata. NIK w Raporcie stwierdza wyraźnie „…zarybianie bez stworzenia warunków do NATURALNEGO rozrodu (tarła) tych ryb, jest działaniem DORAŹNYM.” (Raport NIK 00r str. 50). A co to oznacza DORAŹNY??! Ano to że od ponad 20 lat pod „naukowym” nadzorem Bartela jelenie wykładający kasę na zarybienia są lżejsi o 2 mln zł rocznie, a ryb jak nie było tak nie ma !! Problem w tym że wykładają (wyrzucają w błoto) nie własną tylko NASZĄ społeczną kasę. Bartel ZNA treść Raportu – czyżby kolejny „specjalista” który już nie kontroluje tego co robi (…) czyta i pisze ?! Wielokrotnie na łamach „W.W.” twierdził że zarybianie jest nieskuteczne ponieważ wędkarze wyławiają wypuszczane przez niego smolty. Zastanawia dlaczego Bartel swoich żali pod adresem wędkarzy nie przedstawił NIK podczas kontroli a OLŚNIENIA doznał dopiero po jej zakończeniu ?! A to dlatego że przed NIK nie da się już tak bezkarnie wycierać nami gęby jak na łamach „W.W.” przy wsparciu i akceptacji Z.G. PZW Swoje poronione tezy musiałby naukowo uzasadnić i poprzeć liczbami, a z tym miałby już „nieco” problemów. Nie od dziś wiadomo że JEDYNYM … skutecznym sposobem by łososie wróciły do naszych rzek to NIE jest zarybianie i budowa przepławek TYLKO rozwalenie WSZYSTKICH zapór by mogły odbyć tarło NATURALNE !! Do restytucji łososia do naszych rzek nie jest potrzebny jakiś „tatuś” i 2 mln zł rocznie tylko fachowiec od materiałów wybuchowych.
Restytucje zrobi taniej, skuteczniej z natychmiastowym i TRWAŁYM skutkiem !! Tyle że ani Bartel ani żaden z jego kolegów po fachu reprezentujących ichtiologiczne instytucje „ naukowe” NIE JEST zainteresowany rozwalaniem zapór i ochroną Środowiska Naturalnego. Gdyby podjęto decyzję o rozwaleniu M.E.W. jako szkodzących Środowisku Naturalnemu należałoby również rozwalić i te zapory które służą do hodowli ryb, zapora to zapora, a tym akurat ichtiolodzy PATRONUJĄ (by nie stała im się ŻADNA finansowa krzywda) również we WŁASNYM interesie!! Istnienie hodowli ryb oznacza dla ichtiologów być albo nie być, choćby miało się to odbyć (i odbywa się) kosztem zdewastowania całych ekosystemów !! Dla przykładu przeanalizujmy ideę utworzenia i funkcjonowania IRŚ. Nazwa Instytutu TO Instytut Rybactwa (chów i … HODOWLA) Śródlądowego. A więc im bardziej wody są zdewastowane zabudowami hydrotechnicznymi i spustoszone przez odłowy sieciowe tym LEPIEJ – „trzeba” zarybiać rybami z … HODOWLI. W rzekach poprzecinanych zaporami zanikają gatunki ryb prądolubnych „trzeba” zarybiać rybami z … HODOWLI. Wędkarz chcąc coś złowić musi korzystać z łowisk specjalnych zarybianymi rybami z … HODOWLI. Po wybudowaniu zapory zwiększa się powierzchnia wody (powstaje zbiornik zaporowy) a to oznacza możliwość większych zarybień rybami z … HODOWLI. Łososie i trocie z powodu zapór nie mogą wpłynąć na naturalne tarliska (i bardzo „dobrze”) więc „trzeba” zarybiać rybami z … HODOWLI !! Bezrybne wody „trzeba” BADAĆ (badania „ naukowe” przez „doktorów” ichtiologów też … KASA. Jak długo jeszcze będzie trwał ten cyrk z błaznami i ichtiologami, biologami, specjalistami … Ministrami w roli głównej ??! Nie wierzę że nie ma możliwości by zgodnie z prawem podpartym międzynarodowymi Konwencjami, Dyrektywami… rozwalić to betonowe gówno i że przy wsparciu „naukowców” mamy zamiar zostawić je w spadku przyszłym pokoleniom.
 
 
  jemiola

Od: 2009-09-30

Posty: 15

30 września 2009 16:56  
CDN.
Nie wierzę że przerzucanie ryb przez zapory przez wędkarzy wejdzie na stałe w nasz rodzimy krajobraz, a „kurwy” i „złodzieje” pod adresem gospodarzy wód zostaną wpisane do terminologii polskiego wędkarstwa !! Rzeki nigdy nie były, nie są i nigdy nie będą prywatną własnością i NIKT nie ma prawa wydawać pozwolenia na dewastowanie SPOŁECZNEJ własności dla jakichkolwiek osobistych korzyści (z produkcji prądu, hodowli ryb …). Takie prawo NIE miało prawa powstać !! Unia NIE JEST zainteresowana ochroną Środowiska Naturalnego w Naszym Kraju !! Jedyna ekologia jaka Unię interesuje to ta która do nich doleci i dopłynie !! Czyli czyste powietrze, odbudowa i zachowanie miejsc lęgowych ptaków migrujących, oraz czyste wody rzek (nie jezior – chyba że znajdują się w korytarzu ekologicznym) ponieważ spływają do wspólnego Bałtyku, oraz odbudowa (przez udrożnianie rzek) NATURALNYCH tarlisk (NIE ośrodków zarybieniowych), ryb migrujących (łososi, troci…) ponieważ spływają na wspólne Bałtyckie łowiska. O NASZE Środowisko Naturalne MY musimy zatroszczyć się SAMI. W rocznych sprawozdaniach Z.G. PZW szczyci się jakąż to ogromną ilością materiału zarybieniowego zasila użytkowane wody z powodu „presji” wędkarskiej by usprawiedliwić wyprowadzenie z kasy Związku ok. 20 mln zł na zarybianie („W.W.” 06.07r str. 69). I tak np. w 2006r (w kolejnych latach jest podobnie) do wód wpuszczono ok. 1536 tys. kg „starszych asortymentów”. Po odliczeniu gatunków obcych (sam karp stanowi 60 % zarybień) na jeden ha wód przypada około 3 kg materiału zarybieniowego naszych rodzimych gatunków. Dużo to czy mało ?! Pozwolę sobie tylko zauważyć że wielu ludzi ma WIĘCEJ ryb w przydomowych oczkach wodnych (3 x 5 m). Oprócz tego wpuszczono 250 mln sztuk „młodszych asortymentów” czyli kilkumilimetrowy wylęg i kilkunastomilimetrowy narybek podawane w sztukach, ponieważ w kilogramach wyglądałoby to mizernie a tak „robi” wrażenie. 250 mln szt. wylęgu i narybku daje nam niecałe 1200 szt. (tysiąc dwieście) w przeliczeniu na jeden ha wód użytkowanych przez PZW. Dużo to czy mało ?! Na jeden kilogram masy ciała samicy lina przypada ok. 600 tys. ziaren ikry. Czyli że dwukilogramowa samica składa TYSIĄC razy więcej ziaren ikry niż Władze PZW zarybiają wszystkimi gatunkami razem wziętych !! I na tak SYMBOLICZNE zarybienia wyniszczono podstawowe stada zarodowe. A ile takich samic może żyć na jednym hektarze ? A gdzie jeszcze pozostałe gatunki – leszcz 50 tys. ziaren ikry na jeden kg masy ciała samicy, szczupak 40 tys. , okoń 100 tys. … Po zakończeniu okresu inkubacji brzegi wód powinny być szare od wylęgu – BILIONY sztuk!! Atrakcyjność ofert przetargowych składanych przez potencjalnych użytkowników NASZYCH wód uzależniona jest od ilości deklarowanych ZARYBIEŃ !! A jak z powyższego wynika oferty deklarujące zarybienia oraz WSZYSTKIE ośrodki zarybieniowe z CAŁEGO kraju (nawet razy 10) nie są w stanie zaspokoić potrzeb na materiał zarybieniowy by zachować równowagę ekosystemu !! Oznacza to że umowy dzierżawne zostały podpisane na LIPNYCH i SPREPAROWANYCH warunkach (opracowanych i WYLICZONYCH przez ichtiologów profesorów), a w związku z tym powinny być NATYCHMIAST unieważnione i z NIKIM nigdy więcej niepodpisane również z PZW (miałeś CHAMIE …). Ta cała „racjonalna” gospodarka rybacka polega TYLKO i WYŁĄCZNIE na RABUNKOWEJ eksploatacji wód wykorzystując ich NATURALNE (a nie zarybiane) zdolności produkcyjne !! Ryby są stworzeniami wyjątkowo plennymi a wody mają określoną pojemność biologiczną to znaczy że Natura nadwyżki SAMA likwiduje (m.in. poprzez wyżarcie wylęgu nawet do ZERA) a braki (susze, przyduchy) SAMA bardzo szybko uzupełnia, pod warunkiem że w danej wodzie pływają wszystkie roczniki. Tam gdzie prowadzana jest „racjonalna” gospodarka rybacka nie można mówić o rocznikach tylko o NIEDOBITKACH !!!
 
 
  jemiola

Od: 2009-09-30

Posty: 15

30 września 2009 16:58  
CDN.
Sprzęt jakim obecnie dysponują nie daje rybom żadnych szans ! To nie wędkarze zdewastowali i spustoszyli wody tylko rabunkowa eksploatacja rybacka wyniszczająca podstawowe stada zarodowe, oraz zabudowa rzek utrudniająca czy wręcz uniemożliwiająca rybom odbycie tarła NATURALNEGO. Wody są SPOŁECZNĄ własnością i powinny być OGÓLNO DOSTĘPNE i znajdować się w zarządzaniu gmin na terenie których się znajdują, bez możliwości prowadzenia odłowów sieciowych !! Skąd wziął się pomysł zarybiania wód naturalnych ?!! Pierwotnie materiał zarybieniowy produkowany był dla potrzeb hodowli stawowych (karp). W związku z tym że ryby są stworzeniami wyjątkowo płodnymi, pozostaje sporo tzw. nadprodukcji no i nie w pełni wykorzystane moce produkcyjne ośrodków zarybieniowych. Więc ktoś „mądry” (bo wykształcony) wpadł na pomysł by dodatkowo dorobić produkcją materiału zarybieniowego naszych rodzimych gatunków ryb. A jak z powyższego wynika zarybianie nimi nie ma NIC wspólnego z ochroną wód i zwiększaniem populacji ryb !! Jest TYLKO i WYŁĄCZNIE jednym ze źródeł dochodu gospodarstw rybackich (odłowy sieciowe, licencje wędkarskie, produkcja stawowa – towarowa) z JELENIAMI wędkarzami w roli klientów. A jak myślicie mieli problem ze znalezieniem JELENI którzy będą za to płacić ?! ŻADNEGO ! Wystarczyło kilka „naukowych” porad i zaleceń ichtiologów z profesorskimi tytułami pod adresem ciemniaków ministrów rolnictwa, ochrony środowiska, oraz równie ciemny, sterowany i sprzedany Z.G. PZW by zarybianie (okradanie wędkarzy) i odłowy sieciowe przez dziesięciolecia stały się ATUTEM ofert przetargowych i pustoszyły i dewastowały NASZE SPOŁECZNE wody obciążając wędkarzy WINĄ i KOSZTAMI (20 mln zł rocznie). Jak myślicie dlaczego pismaki opisując na łamach „W.W.” wydawanych przez Z.G. różne gatunki ryb mające znaczenie w zarybieniach i połowach wędkarskich – rozród, występowanie, odżywianie, metody połowu, „przyczyny” zaniku (to ja w latach 90 jako pierwszy zastosowałem metodę bocznego troka z pływającą główką ze styropianu. A miało to miejsce na M.P. na Zalewie Sulejowskim. Zapytajcie sędziów z mojego sektora brzegowego, złowiłem sandacza i sprawdzali na co łowię – powinna nazywać się „metoda na kucyk”. „MEA” KULPA, „MEA” MAXIMA KULPA) nie podają ile ziaren ikry składa samica danego gatunku ?? Albo nie douczone toto, albo robią to świadomie i celowo byście przypadkiem SAMI nie doszli do wniosku że profesorki wspierani przez Z.G. (nie tylko) w sprawach zarybień od lat robią Was w CHUJA na około 20 mln zł rocznie (…kto działa na szkodę Związku podlega…). I albo robią to wraz z Ministrem Rolnictwa i Ochrony Środowiska (BARDZO prawdopodobne) albo ich też profesorki jako „doradcy” robią w … trąbę !! Swojego czasu na tych stronach wspomniałem o okrucieństwie w Środowisku Naturalnym. Po pewnym czasie pokazała to niemiecka TV. Do tej pory pokazywali jak CUDA natury skaczą, fruwają, śpiewają, pływają… Teraz pokazują w jaki sposób te ŚLICZNOŚCI pożerają i są pożerane – czyli prawdziwe oblicze Natury. Oglądanie tego uczy pokory i nasuwa się tylko jedna refleksja – nie wsadzać tam łap !! Wspomniałem również o szkodliwym wpływie gospodarstw rybackich i zarybiania karpiem na Środowisko Naturalne. Pokazali to, wyjątkowo obrazowo – wodę w słoiku z jeziora zarybionego karpiem, na tle tego jeziora, tak „czysta” że przez nią NIC nie widać. Pokazali również ogromne karpie unoszące się pod pokrywą lodową - ZDECHŁE !! Niemcom wisi i powiewa jakieś tam stowarzyszenie prywatnych producentów ryb. Jeżeli funkcjonują w zgodzie ze Środowiskiem Naturalnym oraz interesem społecznym to proszę bardzo, jeżeli NIE to ich reakcja jest NATYCHMIASTOWA.
 
 
  jemiola

Od: 2009-09-30

Posty: 15

30 września 2009 16:59  
CDN.
A wszystko po to by nie powielać błędów i nie popełniać nowych. Stowarzyszenie dzisiaj jest jutro może go nie być, założą sobie 20 innych stowarzyszeń, tyle że zniszczone przez nich Środowisko Naturalne może już się nigdy nie odrodzić. Wspomniałem też o tępieniu ogromnych szczupaków przez naszych rybaków jako „szkodników” wyżerających „im” sielawę. SZOK !! Niemcy pokazali naszych mazurskich rybaków odławiających sielawę jak skomlą że zarabiają zaledwie 500 zł miesięcznie bo w naszych wodach już nie ma ryb, a utrzymanie rodziny kosztuje ich 1200 zł. Z roku na rok nasz Kraj pięknieje a ludziom żyje się coraz lepiej. Nowe osiedla domów, nowe nawierzchnie dróg, samochody, zagraniczne podróże, mamy wiele wspaniałych tradycji i obyczajów a wiele naszych pozytywnych cech charakteru długo by szukać wśród innych narodów. Wystarczy jednak grupka tego typu pastuchów wspieranych przez MEGA pastuchy z profesorskimi tytułami by Świat postrzegał Nas jak średniowieczny prymityw. Polakom mieszkającym w Niemczech czy tylko tam pracującym również nie ułatwia to życia. Mogą nie wiem jak bardzo się starać i wypruwać sobie żyły a Niemcy i tak postrzegają ich tak jak pokazuje Nas i Nasz Kraj ich telewizja. Spróbujcie takiego chleba oni go codziennie przełykają !! I nie można mieć za złe Niemieckiej TV że pokazują nas w takim świetle, ponieważ pokazali (co prawda wybiórczo) ale prawdę.
Uświadomcie sobie że (nie tylko) Niemcy jako członek Unii uważnie przyglądają się co my odwalamy. Przeglądają naszą prasę, telewizję, strony internetowe … i przyjdzie czas że będziemy musieli się z tego przed Unią rozliczyć, i wcale nie ze złośliwości tylko z obowiązku. SAMI czyniliśmy starania o członkowstwo w Unii akceptując unijne dyrektywy, ustalenia, konwencje, porozumienia … A skoro tak to przydałoby się nie robić z gęby szmaty i wywiązać się z Unijnych zobowiązań. Wiadomo że wspólnota wspólnotą ale KAŻDY Kraj martwi się o siebie (NIE WIDAĆ) i cały czas musimy walczyć o jak najlepsze warunki przynależności, jednak ochrona Środowiska Naturalnego również w skali CAŁEGO globu jest również w NASZYM interesie. Za każdym razem kiedy powołuje się na mądrości Unijne czy innych narodów * słowa grzęzną mi w gardle*. Pomimo tego że od KAŻDEGO narodu można się czegoś nauczyć. Przecież my nie gęsi i SWÓJ rozum też mamy. Czy AŻ KTOŚ musi nam tłumaczyć i wywierać na nas presję (KARY) że ochrona Środowiska Naturalnego jest celem nadrzędnym? Zapory, autostrady, wieżowce, rurociągi, lotniska … można budować, burzyć, przenosić z miejsca na miejsce, znowu budować, burzyć … Środowisko Naturalne TEŻ można zburzyć … tu tylko troszeczkę, tam też tylko troszeczkę i po pewnym czasie okazuje się że zniknął BEZPOWROTNIE kolejny ekosystem, gatunek rośliny, zwierzęcia, ryby … I problem w tym że nie ma winnych bo ten tylko troszeczkę spierdolił … tamten też tylko troszeczkę. Rozejrzyjcie się wokół siebie co kiedyś było a nie ma… i nie wróci więcej. Z drugiej strony bardzo bym się zdziwił gdyby Polska zapłaciła choćby jedno euro kary za nieudrożnienie rzek do 2015r w ramach ochrony Bałtyku i Jego zasobów. Unia dając nam BEZKRYTYCZNIE kasę na budowę zapór SAMA przyczynia się do EUTROFIZACJI Bałtyku
 
 
  jemiola

Od: 2009-09-30

Posty: 15

30 września 2009 16:59  
CDN.
Po co mydlić komuś oczy i wciskać ciemnotę że Unia chce coś chronić. Nie lepiej od razu zrobić z Bałtyku gnojowisko Europy ?! Już i tak niewiele mu brakuje – statki ociekające ropa i smarem, rurociągi „przyjaźni”, ciągłe komunikaty o skażeniach bakteriami koli (czytaj: pływające gówna – ludzkie. Szczycimy się najwyższym ilorazem inteligencji od innych mieszkańców Planety, a nie potrafimy zrobić porządku z własnymi odchodami. Zwierzęta chcąc zaznaczyć swoje rewiry obsrywają i obszczywają. My to TEŻ robimy tylko w „NIECO” innej skali – ale bośmy i odskoczyli !!) czy jakimś innym syfem oznaczającym zakaz kąpieli, śródlądowe i morskie hodowle ryb, nieodpalone cudeńka z II Wojny Światowej, czy ogromne już osady z martwą strefą siarkowodoru CIĄGLE zasilane przez zmeliorowane i posiekane zaporami rzeki. Powodzie mają ZBAWIENNY wpływ dla rzek i ekosystemu. Oczyszczają swoje koryto z mułu (obumarłe szczątki roślin i zwierząt) nagromadzonego w ciągu roku w zakolach i zagłębieniach dna. Przy spokojnym przepływie wód powodziowych (bo rozlanych po łęgach) w NIEREGULOWANYCH rzekach, muł osadzany jest na zalewanych terenach gdzie po opadnięciu wód jest utylizowany do ZERA przez niszczący WSZYSTKO tlen (utlenianie) bakterie, grzyby, drobnoustroje, bezkręgowce, rośliny … - DO ZERA !! Proces utylizacji (do ZERA) naturalnych odpadów na terenach zalewowych jest jednym z ogniw zamkniętego łańcucha pokarmowego. (Wyobraźcie sobie las w którym CO ROKU opadające liście przez 50 lat nie ulegają utylizacji !!) W rzekach zmeliorowanych i przecinanych zaporami mało tego że NIE MA MOWY o jakimś tam osadzaniu się osadów na zalanych terenach, to jeszcze DODATKOWO wszystko co stanie na drodze rozpędzonej i NICZYM nie spowalnianej fali powodziowej, jest wyrywane, porywane i unoszone do Bałtyku łącznie z osadami znajdującymi się w zbiornikach zaporowych. MILIONY ton osadów rocznie – ROK w ROK … które na dnie Bałtyku NIE ULEGAJĄ rozkładowi do ZERA. To właśnie z tego powodu (po nagromadzeniu się osadów) zanikło (zarosło) już wiele jezior (melioracje wpadających do jezior, rzek proces ten PRZYSPIESZAJĄ). Obecnie na ich miejscu rosną mchy, trawy, krzewy, drzewa – TO SAMO stanie się z Bałtykiem. Przy BEZMYŚLNYM szafowaniu odpadami produkowanymi przez człowieka (więcej opakowania jak produktu) ich utylizacja JUŻ jest problemem w skali CAŁEGO globu !! Jeżeli jeszcze do tego dołożymy odpady z którymi Natura przez miliony lat radziła sobie SAMA (obumarłe szczątki roślin, zwierząt …) to to będzie już KATASTROFA !! JAKIE zło musi się jeszcze wydarzyć by unijni decydenci otworzyli oczy ?! W krytycznym momencie ( a JAK on ma wyglądać !?) powiedzą STOP i zaczną to naprawiać ?! A niby w JAKI sposób ?! Zneutralizują TO ? JAK ?! Wypompują TO?! GDZIE ?! (Proces eutrofizacji jest nieodwracalny, leczyć to można kaca, TRAGEDIOM należy zapobiegać !!!). Czy aż do tego ma dojść że gdzie by nie postawili nogę to w gówno ?! Tylko że to już nie będzie Środowisko Naturalne tylko SZAMBO !! Obawiam się że unijnym decydentom Środowisko Naturalne kojarzy się jedynie z piaszczystymi plażami pełnymi (na)turyst(ek) ów (polecam) i luksusowymi hotelami na skalistym wybrzeżu – czyli ZERO znajomości PROBLEMU !! Jeżeli nie rozpocznie się rozbiórki zapór i uregulowań melioracyjnych rzek, Bałtyk JUŻ TERAZ możemy spisać na straty jako OFIARĘ politycznych i biznesowych rozgrywek (jeden drugiemu włazi w dupę) KTÓRE morze następne ?! Obecnie na świecie jest ponad 6 mld ludzi. Prognozy biznesowe przepowiadają świetlaną przyszłość JEDYNIE utylizacji odpadów i produkcji żywności. A to dlatego że JUŻ przeżeramy NATURALNE zdolności produkcyjne naszej Planety a szacuje się że do końca TEGO stulecia będzie nas ponad dwa razy tyle. A to oznacza że zrobi się „TROCHĘ” tłoczno, brudno, głodno i niebezpiecznie !! Można nie mieć … (dobra materialne) i być szczęśliwym, ale być głodnym i być szczęśliwym ... no nie bardzo ! To jest nawet CHEMICZNIE NIEMOŻLIWE !! Gdzie jest najwięcej konfliktów zbrojnych i wojen ?! Tam gdzie jest brud, smród, głód, ciemnota i zacofanie. Powyciągają ich z nor, dadzą karabiny, podeprą bogiem, wcisną ciemnotę jakim to oni są wielkim (wybranym) narodem (historia przerabiała już takie narody) i obiecają świetlana przyszłość – ot i cała tajemnica wojny. Najwięcej wojen wybuchło NIE z powodu wzajemnej nienawiści narodów tylko z przerośniętych ambicji ich Władz i panującego głodu – TEŻ z winy Władz. Człowieka który ma dostęp do kultury, edukacji, któremu się dobrze powodzi i jest zadowolony z życia trudno namówić do wojny (jedynie w obronie Ojczyzny). Co Niektórych promienie słoneczne wprowadziły w tak błogi nastrój że ani im w głowie hańbić się pracą. Wszechobecna już telewizja pokazuje że gdzieś jest lepiej i że jest po co wyciągać (lewe) łapy (na gotowe).
 
 
  jemiola

Od: 2009-09-30

Posty: 15

30 września 2009 17:00  
CDN.
Wiele narodów zaniknie. Najpierw wymieszają się z innymi bardziej płodnymi nacjami, którym we własnych krajach robi się trochę ciasno i biednie, a po pewnym czasie zostaną przez nie całkowicie wchłonięte. W niektórych krajach proces ten już jest widoczny. Ogromne przeludnienie, rozwój cywilizacyjny, (przemysł) DOTYCHCZASOWY sposób traktowania Środowiska Naturalnego spowoduje że My tą Planetę w CAŁOŚCI zeżremy i zasramy i imię zrównoważonego (NIE do)rozwoju (UMYSŁOWEGO). Jako gatunek przetrwamy – jesteśmy nie do zajebania !! Tylko OTOCZENIE nam się „NIECO” zmieni !! Jesteśmy w stanie przeżyć w wyjątkowo ekstremalnych warunkach. I nie chodzi tylko o różne strefy klimatyczne i różnorodność pokarmową – nie przeszkadza nam smród własnych odchodów, rzeczki ekskrementów płynących przez środek miasta, hałdy śmieci, kolektory ściekowe, spanie w kanałach, na dworcach, w kartonach, ziemiankach … w jaskiniach. Natura ma o wiele DELIKATNIEJSZĄ strukturę, wystarczy niewielka zmiana środowiska, klimatu by CAŁY ekosystem tworzony przez tysiące lat zniknął bezpowrotnie !! Podobno na Marsie odkryto wodę !! Aaaa to teraz Marsa będziemy zasrywać – caaaałe „SZCZĘŚCIE” !!! „Człowiek” to wcale nie brzmi dumnie, Matka Natura popełniła okrutny błąd że stworzyła człowieka. Z taką tkliwością rozczulamy się nad sobą jakbyśmy na tej Planecie byli najważniejsi. A NIE jesteśmy !! Są jeszcze INNI … !! Natura bez praw jakie ustanowił człowiek dla WŁASNEJ WYGODY doskonale poradzi sobie SAMA !! Człowiek bez praw jakimi rządzi się Natura - NIE !! Kamienie są najtrwalsze. Też wytwór Natury. Jakby nie patrzył bez Niej jesteśmy ZERO !! Nie bez powodu narody nazywają Ją MATKĄ. Dzięki jej NATURALNYM zasobom przetrwaliśmy jako gatunek. W naszym Kraju nadzór nad „specjalistami” od melioracji i „racjonalnej” gospodarki rybackiej sprawuje RZGW który NIGDY nie był nie jest i NIGDY nie będzie skutecznym organem ani nadzoru ani kontroli. Jest TYLKO i WYŁĄCZNIE kolejnym nieskutecznym KORYTEM do napełniania z kieszeni podatnika. NIE są zainteresowani ochroną Środowiska Naturalnego ponieważ w ICH interesie leży by nasze wody były dewastowane przez melioracje i „gospodarkę” rybacką. Jeżeli nie będzie odłowów sieciowych, zarybień, melioracji, budowy zapór czyli że nie ma GOSPODARKI WODNEJ to znaczy że i R.Z. GOSPODARKI WODNEJ też nie są potrzebne i należałoby je zlikwidować – a to są ciepłe i niemęczące stołki … „podpisik” – „Zatwierdzam” – „Wyrażam zgodę” – KASA !! I to jaka !! Winą za ZŁY stan naszych wód obarczam WSZYSTKIE instytucje „naukowe” zajmujące się wodą i rybami. Doskonale znają stan naszych wód a mimo to nie reagują. Jeżeli nie reagujesz, nie walczysz, nie protestujesz to znaczy że AKCEPTUJESZ !! Milczenie oznacza PRZYZWOLENIE !!
 
 
  jemiola

Od: 2009-09-30

Posty: 15

30 września 2009 17:01  
A im wyższe wykształcenie tym większa świadomość czynu i większa WINA !! Szkolone GŁĄBY czy ktoś was jeszcze traktuje poważnie ?! To na podstawie WASZYCH „naukowych” opinii oraz wzajemnej ADORACJI utworzono prawo które zezwala BEZKARNIE pustoszyć i dewastować SPOŁECZNĄ własność przez pseudo biznesmenów którzy dopiero mają zamiar dorobić się na naszych rybach oraz na BEZPRAWNYM ściąganiu z wędkarzy opłat za wędkowanie na spustoszonych wodach, i oddać je jak wyżętą szmatę bez jakichkolwiek konsekwencji prawnych by nie zniechęcać do składania kolejnych ofert dzierżawnych – interes „musi” wam się kręcić. „Szanowni ichtiolodzy jednak jedno trzeba wam przyznać – jesteście ŚWIETNYMI fachowcami !! Razem z meliorantami wody żeście nam SPIERDOLILI DOKŁADNIE !! Na piątkę CO ?! Nieładnie nazwałem „EFEKT” waszej „pracy” ?! Aaaaa JAK powinienem ?? To co wyprawiają nasi utytułowani YNTELYGENTY świętego by wkurwiło a ja jestem tylko prostym niedouczonym szarakiem. Wiecznie nienapasionej ŚWINI kulturą od koryta się nie odegna, trzeba użyć kultury z nieco wyższej półki. Był czas że jedynym skutecznym argumentem był bruk wyrywany z ulicy. Nie było ichtiologów – były ryby. Mamy ichtiologów – nie mamy ryb !!
Andrzej Domurad
„Jemioła”

P.S.
Na corocznym spotkaniu przy grobie w dniu Waszego święta (1 – go listopada) Wasze wnuki, prawnuki … za spuściznę którą im zostawiacie, zamiast znaku krzyża pokażą WAM środkowy palec.
 
 
  okoniasty

Od: 2009-09-29

Posty: 24

30 września 2009 17:41  
długie :) Jak będzie dostępne streszczenie, to poproszę.  
 
  szymon_2003

Od: 2009-01-07

Posty: 182

01 października 2009 09:36  
Gratulacje !!!
Treść tego postu powinna być lekturą obowiązkowa dla delegatow na XXIX Krajowy Zjazd Delegatów PZW
Pozdrawiam serdecznie
 
 
  szymon_2003

Od: 2009-01-07

Posty: 182

01 października 2009 09:46  
Do - okoniasty - bez urazy-
CZYTANIE ZE ZROZUMIENIEM NAPRAWDE NIE BOLI-
ALE NIE ZAŁAMUJ SIE NIE JESTES ODOSOBNIONYM PRZYPADKIEM
Nie rozumie po co i w jakiej sprawie publicznie demonstrujesz swoja ułomność -
to co napisałeś jest najdelikatniej mówiac - Żałosne
 
 
  okoniasty

Od: 2009-09-29

Posty: 24

01 października 2009 10:54  
Szymonie 2003

Możliwe, ze mam problemy z czytaniem ze zrozumieniem, ale nie mam problemów z rozumowaniem bez czytania. Wieszanie takiego gigantycznego posta to zwyczajne, nic nie dające, marnowanie forumowej przestrzeni.

Zadam ci proste pytanie: czy na prawdę wierzysz, że którykolwiek z działaczy zdobędzie się na wysiłek przeczytania tego wywodu i wyciągnie jakiekolwiek wnioski ?

Odpowiedz sobie uczciwie na to pytanie, a zrozumiesz sarkazm zawarty w moim pierwszym poście - którego nota bene, nie wyłapałeś :)
 
 
  arnie

Od: 2008-09-24

Posty: 465

02 października 2009 21:19  
być może ciekawa lub żałosna jest treść tego wątku, ale forum nie jest od tak długich tyrad. Nie wiem ilu osobą będzie się chciało to czytać, mnie na pewno nie. Proszę o streszczenie głównych tez :) jak się z nimi zapoznam to dopiero poszukam uzasadnienia jeśli wg warto. pozdro  
 
  tomasz_p

Od: 2009-02-02

Posty: 173

03 października 2009 20:12  
Poporoszę streszczenie, bo w drugim posci wymiękłem. Sugeruję przeczytaj sam co napisałeś bo się kilka razy powtarzasz. Ja się z twoim stosunkiem do działaczy i innych ogólnie zgadzam, ale po pierwsze tytuł trzeba udowodnić - co z tego że wszyscy mamy takie zdanie?
Napisz jeszcze raz :)
 
 
  tomjas78

Od: 2009-08-23

Posty: 689

04 października 2009 05:26  
A ja przeczytałem i jest to ogólnie rzecz biorąc nastepne drastyczne wołanie o pomoc poparte przykładami z czasopism . A zarząd i tak tego nie przeczyta bo wie jaki stosunek do nich maja wędkarze.
Mocno i dobrze napisane.
 
 
  Mirosław Gągalski

Od: 2009-09-22

Posty: 14

05 października 2009 09:59  
Ja sobie tekst skopiowałem, sformatowałem powiększając m. in. czcionkę i… przeczytałem całość.
Kolego Andrzeju Domurad. Dawno nie czytałem tak rozsądnego, popartego doświadczeniem własnym/moim tekstu. Otworzyłeś mi oczy na pewne jak bardzo oczywiste fakty, choćby to, że wody są własnością społeczeństwa i pobieranie opłat jest kurestwem szczególnie, jeśli wodom tym się szkodzi, a nie pomaga.
Jak w bezczelny sposób jesteśmy my, wędkarze dymani przez pseudonaukowców i co ciekawe, winą za dziadostwo obarcza się też nas (kurwa za własne pieniądze).
Ja wypuszczam ryby małe (co oczywiste) i duże, które jednorazowo nie może zjeść tej ryby dwie osoby (takie mam zapotrzebowanie) tłumacząc, iż to co czynię jest naturalnym powiększaniem zasobów wody. Potwierdziłeś moje przypuszczenia.
Świetnie dałeś przykład o samooczyszczaniu się rzek. Tereny zalewowe, które są naturalnym terenem „utylizacji odpadów”. I dno Bałtyku, gdzie nie ma dostępu tlenu, co oznacza całkowitą degradację i wyniszczenie życia.
Itd., itd. I co?... nie będzie winnych…
Gratuluję wiedzy i odwagi. Za tekst, który mnie „oświecił”, lub przypomniał to, co ze względu na (widocznie) sklerozę zapomniałem - dziękuję.
 
 
  tomasz_p

Od: 2009-02-02

Posty: 173

05 października 2009 20:29  
Gągalski Mirosławoczywiste fakty, choćby to, że wody są własnością społeczeństwa i pobieranie opłat jest kurestwem szczególnie, jeśli wodom tym się szkodzi, a nie pomaga.


Ot to. Brawo. Złotówka na PZW to więcej, niż 100zł na licencję na uczciwie zagospodarowanej wodzie.
 
 
  jemiola

Od: 2009-09-30

Posty: 15

06 października 2009 15:26  
Dzięki za poparcie.  
 
  tomjas78

Od: 2009-08-23

Posty: 689

15 października 2009 19:39  
Ja też popieram i się dołączam . Wielu na tym forum neguje tego typu posty bo bronią niegodziwców.  
 
  Tomasz

Od: 2008-12-18

Posty: 9

09 listopada 2009 16:14  
Jak to się stało że ja wcześniej tego nie czytałem?Nie wiem.Aż opadła mi szczęka.Ale dooobbbbrrreeee.... POPIERAM!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!...  
 
  Antoni Kustusz - rzecznik prasowy ZG PZW

Od: 2008-10-01

Posty: 785

11 listopada 2009 07:37  
Kol. jemiola wydał na forum obszerne oświadczenie oparte o swoje wieloletnie przemyslenia zarówno wędkarskie, jak i działaczowskie(?). Z wieloma spostrzeżeniami trudno się nie zgodzić. Ja także uważam, że PZW jest od promocji wędkarstwa we wszystkich jego postaciach i formach, a nie od propagowania jakiejśc konkretnej metopdy wędkowania. Od ogólnych zasad mamy przepisy RAPR, natomiast poza tymi przepisami istnieje jeszcze indywidualna etyka i wrażliwość wędkarzy. Ja zrozumiałe np. kol. P. Ogłędzkiego z tą ,,stertą\'\', że jest to protest przeciwko takiemu niewrażliwemu układaniu ryb na lodzie w krwawe sterty, zamiast przechowywać je np. w skrzynkach, ale to już kwestia estetyki.
Oczywiście po wieloletnim wędkowaniu może się nagromadzić na wątrobie wiele różnych negatywnych spostrzeżeń. Każdy z nas ma wiele takich obserwacji, bo chociaż wędkarstwo, jak każde hobby, ma w sobie element egoizmu i woli być uprawiane w samotności, to obserwacja innych kolegów, a także tego co się widzi nad wodą, nie dostarcza nam samych przyjemności. Nie oznacza to jednak, że zaraz musimy w swoim krytycyźmie stosować generalne uogolnienia i lat smołę na głowę wszyskim mozliwym saracenom.To jest przegięcie w drugą stronę. Zachowam więc wystapienie kol. jemioly, ktore sobie wydrukowałem, do dalszych analiz. jest pouczające z wielu powodow, ale zachęcam do wiekszego obiektywizmu.
 
 
  dariuszkrystosiak

Od: 2008-11-24

Posty: 566

11 listopada 2009 12:41  
- rzecznik prasowy ZG PZW Antoni KustuszOd ogólnych zasad mamy przepisy RAPR, natomiast poza tymi przepisami istnieje jeszcze indywidualna etyka i wrażliwość wędkarzy.

Można mieć tylko nadzieję na etykę i wrażliwość.Obserwując wędkarzy nad Bugiem,Narwą czy Wisłą mam poważne wątpliwości.Przykłady?proszę bardzo:
Ostatni weekend maja ok.Podgórza Gazdy kilka km w górę rzeki od Małkinii."Wędkarz" ze spinem narzeka że szczupak nie bierze ale jak kry nie było w lutym i marcu to brał.Drugi 2 dni wcześniej złowił suma ok. metra ale narzeka że reszta to takie po 40-50cm.Zero etyki a na dodatek łamanie RAPR-u.
Inna sprawa że nawet gdyby PZW RAPR zaostrzyło to kto ma to kontrolować?
 
 
  WEDKARZ WEDKARSKI

Od: 2009-06-19

Posty: 153

12 listopada 2009 10:24  
- rzecznik prasowy ZG PZW Antoni KustuszOd ogólnych zasad mamy przepisy RAPR, natomiast poza tymi przepisami istnieje jeszcze indywidualna etyka i wrażliwość wędkarzy.

ale zachęcam do wiekszego obiektywizmu.


Jaka jest etyka wędkarzy, kłusowników, widzimy nad wodą. Bez ograniczeń i porządnej kontroli, nic się nie zmieni, ryb nie przybędzie. Pan Jemioła napisał epistołę, a wyjście jest trywialne: ograniczyć wielkośc dozwolonego połowu, zwiekszyć opłaty co najmniej dwukrotnie, uzaleznić wysokośc opłaty od ilości wędkowań (np. abonament na 50dni za 500zł, na 20 dni za 200zł....), za te pieniądze więcej zarybień, tarlisk i przede wszystkim powołanie własnej agencji ochrony wód przez PZW.
Bez liczenia na etykę, wrażliwość i zaangażowanie wędkarzy w pracę nad zagospodarowaniem i pilnowaniem łowisk.
Kolejny zjazd udowodnił, że do takiego myślenia brakuje działaczom odpowiedniej klepki.
 
 
  dariuszkrystosiak

Od: 2008-11-24

Posty: 566

12 listopada 2009 11:17  
gosc[Kolejny zjazd udowodnił, że do takiego myślenia brakuje działaczom odpowiedniej klepki

Nie "gościu",one dobrze kombinują bo jak by chcieli wprowadzić to o czym piszesz a mnie taki pomysł obrzydliwy nie jest to z ok. 600 tys. członków PZW zostanie może 10%.
A PZW zakłada (i z tej pozycji jest to słuszne) że lepiej robić "dobrze" 90% za małe pieniędze i mieć bylejakość niż zadowolić 10%. Chociaż wydaje mi się że związek mógłby przynajmniej poczynić próby na kilku jeziorach czy odcinkach rzek gdzie byłyby ryby ale i opłaty wyższe.Dało radę na Sanie to dlaczego nie można takiego odcinka zrobić na jakieś rzece nizinnej?Bo istniejące spec-łowiska typu "wanna z karpiami" w Halinowie uroku żadnego nie
posiada.Niby istnieje spec na Wiartlu ale ostatnie doniesienia tych którzy tam pojechali całkowicie zaprzeczają nazwie super łowiska.
 
 
  WEDKARZ WEDKARSKI

Od: 2009-06-19

Posty: 153

12 listopada 2009 11:30  
dariuszkrystosiak[Nie "gościu",one dobrze kombinują bo jak by chcieli wprowadzić to o czym piszesz a mnie taki pomysł obrzydliwy nie jest to z ok. 600 tys. członków PZW zostanie może 10%.
.


Wędkarstwo to silne uzależnienie. Mogą stracić część płatników, ale reszta odda im to z nawiązką. Ci, którzy jeżdżą do Szwecji na szczupaki, z powodzeniem by mogli łowić na Mazurach i tam zostawić podobną kasę, czyli ok 1000zł za tydzień. Nie płacąc promu, można te pieniądze wydać za licencje, byle było dużo szczupali.
Żeby zapewnić obsługę dzierżawy i zarybień, wystarczy że połowa wędkarzy zapłaci 2 razy więcej i są te same pieniądze. Idę o zakład, że przychód z rybnych wód byłby wiekszy, nawet jesli się zakaże zabierać ryby w takiej ilości jak teraz. Nie liczy się ilość, ale jakość klientów. Na początek mozna spokojnie wyłączyć 20% wód z rabunkowej eksploatacji i urządzić porządne łowiska, z kazdym rokiem powiększając ich ilość o 10%. Za ten czas wedkarze się przekonają że warto.
 
 
  dariuszkrystosiak

Od: 2008-11-24

Posty: 566

12 listopada 2009 18:19  
goscIdę o zakład, że przychód z rybnych wód byłby wiekszy, nawet jesli się zakaże zabierać ryby w takiej ilości jak teraz. Nie liczy się ilość, ale jakość klientów. Na początek mozna spokojnie wyłączyć 20% wód z rabunkowej eksploatacji i urządzić porządne łowiska, z kazdym rokiem powiększając ich ilość o 10%. Za ten czas wedkarze się przekonają że warto.

Howgh Wodzu ;-))masz 100% racji.Niestety ani Twój głos ani głosy Tobie podobnych nawet nie są brane pod uwagę przez działaczy.Karp forever!!!
 
 
  tomasz_p

Od: 2009-02-02

Posty: 173

12 listopada 2009 18:52  
dariuszkrystosiak
goscIdę o zakład, że przychód z rybnych wód byłby wiekszy, nawet jesli się zakaże zabierać ryby w takiej ilości jak teraz. Nie liczy się ilość, ale jakość klientów. Na początek mozna spokojnie wyłączyć 20% wód z rabunkowej eksploatacji i urządzić porządne łowiska, z kazdym rokiem powiększając ich ilość o 10%. Za ten czas wedkarze się przekonają że warto.

<br />Howgh Wodzu ;-))masz 100% racji.Niestety ani Twój głos ani głosy Tobie podobnych nawet nie są brane pod uwagę przez działaczy.Karp forever!!!


Na dobrą opiekę zasługują wszystkie wody, cała przyroda. Powinno się zacząć od 50% i w 5 lat doprowadzić wody w 100% do zadowalającego stanu. Te od rybaków też.
 
 
  dvbs3

Od: 2011-11-26

Posty: 223

23 grudnia 2011 20:42  
Uczestnik forum oświadcza, że zapoznał się i akceptuje Regulamin forum - nie ma zapisu zobowiązującego uczestnika forum do akceptowania głupoty administratora. Gdyby głupota
miała skrzydła to admin by fruwał jak gołębica.

Grzegorz Kidawski musi odejść !!!
Precz z cenzurą !!!
Precz z reklamami i wyskakującym face !!!

Administrator odblokuj wszystkich uczestników forum !!! albo będzie powtórka z rozrywki

dvbs2 napisał ;
22 listopada 2011 11:03 Administrator - szukasz wrażeń ? - masz to załatwione - to teraz sobie posprzataj
 
 
  exmx

Od: 2009-06-16

Posty: 4

22 lutego 2012 17:17  
Długi artykuł odzwierciedlający rzeczywistość. Wszystkim nam powinno zależeć na biorożnorodności środowiska , zachowaniu naturalnych ekosystemów , przyroda sama się odnawia , słusznie nie ma co zarybiać i marnować naszych pieniędzy. Tarło naturalne jest najważniejsze i należy je  chronić . Szczególnie powinniśmy uważać na zarybianie w nadmiernej ilości niepożądanymi gatunkami ryb jak karp, amur, tołpyga które niszczą środowisko wodne w stosunku do rodzimych gatunków. Poprzez zarybienia tym ekspansywnym gatunkiem  zmienić się mogą diametralnie warunki dla bytowania ryb w skutek przerwania łańcucha troficznego . Po zarybieniu karpiem żwirowni przez nowego właściciela w okresie dwóch lat nastąpił niemal całkowity zanik okonia. Teren jest prywatny pilnowany,  bez presji wedkarskiej dlatego przełowienie populacji okonia którego przez 15 lat było bardzo duzo należy wykluczyć. Łowione są różne szczupaki co cieszy ale nie wiadomo czy nie są one tylko z zarybienia sprzed kilku lat czy tarło naturalne teraz też wytrzyma presję karpia, Pozostaje tylko obserwować populację szczupaka tej wiosny. Łowione są okonie od 35 do 45cm nie ma pośrednich roczników, drastycznie zmniejszyła się także w ostatnim czasie populacja płoci, roślinność strefy litoralu niemal całkowicie zanikła wskutek zmniejszenia sie przezroczystości wody, niemal całkowicie wyginęła popularna ochotka wędkarska żyjaca w mule który występował kilku miejscach zbiornika. Leszcza jest jak na lekarstwo i to też pojedyncze sztuki brakuje pośrednich roczników. Ma się wrazenie że ikra składana w czasie tarła jest pożerana na miejscu przez karpie bo od czasu wpuszczenia duzej ilości tej ryby nie widać narybku wiosną w zbiorniku a przed zarybieniem karpiem przy brzegach było aż czarno od drobiazgu. Chyba straciliśmy cenną wędkarsko wodę i niestety żwirownia jak się okazało nie dysponuje takim potencjałem pokarmowym żeby wystarczyło dla wszystkich gatunków.. Zdominował środowisko karp nawet w lecie atakuje przynęty spiningowe chyba naprawdę nie ma juz co jeść i niedługo zje własny ogon. Nieco śmieszne ale chyba bardziej tragiczne. Takie zjawisko zaobserwowaliśmy wraz z kolegami ok 2lata po wpuszczeniu  karpia. Można tłumaczyć wiele rzeczy kłusownictwem , dużą presją wedkarską ale jak widać nawet zamkniety zbiornik może sie nie obronić przed nieracjonalnym zarybieniem. Z każdego zbiornika można zrobić łowisko karpiowe ale to może sie okazać początkiem końca obecności innych gatunków ryb. Pozdrawiam  
 
  Janusz Trzmielewski

Od: 2008-12-07

Posty: 39

22 lutego 2012 21:38  
Chodź jestem milośnikiem łowienia karpi to zgadzam sie z autorem ,do wielu akwenów ta ryba jak rownież wiele innych gatunków nigdy nie powinna trafić .Silła natury jest bardzo duża , natomiast wszędzie tam gdzie człowiek stara się ją  nieudolnie poprawiać natychmiast  pojawiają się problemy .Wadą demokracji , również w PZW jest to że osoby takie jak autor tego wywodu nigdy nie bedą rządzić tym związkiem , tym samym nie ma szans na wprowadzanie proponowanych zmian. Karp , a własciwie jego mięso w PZW jest kartą przetargową , to dzieki niemu wygrywa sie wybory , zajmuje intratne stanowiska itp. Niemal każdy zarzad koła gdyby ogłosil że zaprzestaje zarybień na swoich akwenach ,szczegolnie karpiem i amurem ,przy najbliższej okazji zostal by wywalony na zbity pysk ,a na jego miejsce powołano by nowy - myślący poprawnie.   
 
  tedi2

Od: 2011-04-14

Posty: 6

24 lutego 2012 18:35  
jemiolaA im wyższe wykształcenie tym większa świadomość czynu i większa WINA !! Szkolone GŁĄBY czy ktoś was jeszcze traktuje poważnie ?! To na podstawie WASZYCH „naukowych” opinii oraz wzajemnej ADORACJI utworzono prawo które zezwala BEZKARNIE pustoszyć i dewastować SPOŁECZNĄ własność przez pseudo biznesmenów którzy dopiero mają zamiar dorobić się na naszych rybach oraz na BEZPRAWNYM ściąganiu z wędkarzy opłat za wędkowanie na spustoszonych wodach, i oddać je jak wyżętą szmatę bez jakichkolwiek konsekwencji prawnych by nie zniechęcać do składania kolejnych ofert dzierżawnych – interes „musi” wam się kręcić. „Szanowni ichtiolodzy jednak jedno trzeba wam przyznać – jesteście ŚWIETNYMI fachowcami !! Razem z meliorantami wody żeście nam SPIERDOLILI DOKŁADNIE !! Na piątkę CO ?! Nieładnie nazwałem „EFEKT” waszej „pracy” ?! Aaaaa JAK powinienem ?? To co wyprawiają nasi utytułowani YNTELYGENTY świętego by wkurwiło a ja jestem tylko prostym niedouczonym szarakiem. Wiecznie nienapasionej ŚWINI kulturą od koryta się nie odegna, trzeba użyć kultury z nieco wyższej półki. Był czas że jedynym skutecznym argumentem był bruk wyrywany z ulicy. Nie było ichtiologów – były ryby. Mamy ichtiologów – nie mamy ryb !!
Andrzej Domurad
„Jemioła”
P.S.
Na corocznym spotkaniu przy grobie w dniu Waszego święta (1 – go listopada) Wasze wnuki, prawnuki … za spuściznę którą im zostawiacie, zamiast znaku krzyża pokażą WAM środkowy palec.
 Podoba mi sie podsumowanie, bardzo pouczający teks. Jemioła jestes wielki za przedtawienie rzeczywistości.
 
 
  Piotr Marczewski

Od: 2012-02-04

Posty: 2

24 lutego 2012 23:17  
Dobry i mocny tekst kolego Jemiola, szkoda tylko ,że ci którzy powinni go przeczytać i wziąć głęboko do serca mają to wszystko gdzieś, bo decydentów interesuje kasa ,a nie jakieś tam dobro ogólne. Pozdrawiam.  
 
  Antoni Kustusz - rzecznik prasowy ZG PZW

Od: 2008-10-01

Posty: 785

25 lutego 2012 08:33  
Jeszcze raz przeczytałem i z jednym wyliczeniem się nie mogę zgodzić. Dotyczy sportowców. Oczywiście ich technika uzyskana w trakcie treningu np. rzutowego czy splawikowego pozwala im później odnosić duże sukcesy w trakcie codziennego, nazwijmy tak pozazawodniczego wędkowania (choć wiekszość poprzestaje na udziale w zawodach i w treningach), ale trzeba wiedzieć, że w tej chwili wszystkie zawody mistrzowskie są rozgrywane na żywej rybie i zlowione ryby są wypuszczane do wody. Z tego wynikaa, że ta statystyka, któr ą kol jemioła przytacza a dotyczącą sportu coś jest nie tak.  
 
  pirania2011

Od: 2011-01-14

Posty: 183

25 lutego 2012 09:08  
Panie Antoni czy Pan nie widzi że to stek kalumnii i obrzucanie nas błotem . Forumowicze widzą tylko w nas złodziei z komunistycznej epoki. Nie widzą że dzięki nam działaczom ich składki są należycie wykorzystywane ponieważ zatrudniamy fachowców aby nasze stowarzyszenie nie legło w gruzach. Ile jeszcze czerwonej krwi utoczymy ku zadowoleniu rzeszy wędkarzy . Pozdrawiam  
 
  Aleksander Domański

Od: 2011-11-08

Posty: 226

25 lutego 2012 10:46  
Cytat rzecznika
„ale trzeba wiedzieć, że w tej chwili wszystkie zawody mistrzowskie są rozgrywane na żywej rybie i złowione ryby są wypuszczane do wody. „
Te słowa  kolego Antoni są zrozumiałe tylko dla nas wędkarzy.  Trudno jest obronić tezę iż związek sportowy organizuje zawody w dręczeniu ryb. Łatwiej jest wytłumaczyć przeciwnikom wędkarstwa ,że to typ rybackiego hobby, sportu , łączącego pozyskiwanie ryb wędką w celach konsumpcyjnych związanego z działalnością rolniczą która to jest wymagana przez nasze państwo.
Istota tej sprawy to główny powód  braku możliwości przyjęcia CIPS do grona  międzynarodowych federacji sportowych działającej w sporcie olimpijskim lub paraolimpijskim mimo tak silnej ogólnoświatowej presji wędkarzy . Stąd międzyinnymi wynikają problemy  PZW uznaniem go jako polskiego związku sportowego .
Artykuł kolegi „Jemioła” to ciekawe i potrzebne  spojrzenie  na sprawy dotyczące wędkarstwa.
Tylko dla dlaczego taki tytuł ?
 
 
  pirania2011

Od: 2011-01-14

Posty: 183

25 lutego 2012 18:23  
Dlaczego dziwne pytanie ,dlatego że my razem z Rzecznikiem który reprezentuje naszego Pana Eugeniusza Grabowskiego nie damy nadmuchać sobie byle czym ,które kłócą się z naszymi ekonomicznymi przekonaniami, które widać przejrzycie w naszych dokonaniach na rzecz naszych wędkarzy. Szanowni wędkarze jest to nie stosowne aby nas nazywać złodziejami bo komunistyczna epoka już minęła i nie powróci. Staramy się aby wędkarzom stworzyć jak najdogodniejsze warunki w wędkowaniu po najmniejszej stopy finansowania aby nie upadło nasze stowarzyszenie które naszą czerwoną krwawicą jest uwidocznione w naszych działaniach. Serdecznie pozdrawiam  
 
  aqq1

Od: 2009-01-10

Posty: 187

26 lutego 2012 06:04  
[quote=
][/quote] 
pirania2011Panie Antoni czy Pan nie widzi że to stek kalumnii i obrzucanie nas błotem . Forumowicze widzą tylko w nas złodziei z komunistycznej epoki. Nie widzą że dzięki nam działaczom ich składki są należycie wykorzystywane ponieważ zatrudniamy fachowców aby nasze stowarzyszenie nie legło w gruzach. Ile jeszcze czerwonej krwi utoczymy ku zadowoleniu rzeszy wędkarzy . Pozdrawiam
  
 Synonim wyrażenia przelewać krew
przelewać krew:
bić, tępić, likwidować, masakrować, mordować, uśmiercać, zabijać, zadawać śmierć, eksterminować, zarżnąć, zgładzić, zakatrupić
 
pirania2011Dlaczego dziwne pytanie ,dlatego że my razem z Rzecznikiem który reprezentuje naszego Pana Eugeniusza Grabowskiego nie damy nadmuchać sobie byle czym ,które kłócą się z naszymi ekonomicznymi przekonaniami, które widać przejrzycie w naszych dokonaniach na rzecz naszych wędkarzy. Szanowni wędkarze jest to nie stosowne aby nas nazywać złodziejami bo komunistyczna epoka już minęła i nie powróci. Staramy się aby wędkarzom stworzyć jak najdogodniejsze warunki w wędkowaniu po najmniejszej stopy finansowania aby nie upadło nasze stowarzyszenie które naszą czerwoną krwawicą jest uwidocznione w naszych działaniach. Serdecznie pozdrawiam
  
 Jakbym słyszał  przemówienie pierwszego sekretarza KC jedynej,nieomylnej ,na szczęście byłej.Precz z betonem w naszym  związku!!! 
 

  
 
 
  aqq1

Od: 2009-01-10

Posty: 187

26 lutego 2012 07:20  
aqq1[quote=
]
 

pirania2011Panie Antoni czy Pan nie widzi że to stek kalumnii i obrzucanie nas błotem . Forumowicze widzą tylko w nas złodziei z komunistycznej epoki. Nie widzą że dzięki nam działaczom ich składki są należycie wykorzystywane ponieważ zatrudniamy fachowców aby nasze stowarzyszenie nie legło w gruzach. Ile jeszcze czerwonej krwi utoczymy ku zadowoleniu rzeszy wędkarzy . Pozdrawiam
   
 Synonim wyrażenia przelewać krew
przelewać krew:
bić, tępić, likwidować, masakrować, mordować, uśmiercać, zabijać, zadawać śmierć, eksterminować, zarżnąć, zgładzić, zakatrupić
 

pirania2011Dlaczego dziwne pytanie ,dlatego że my razem z Rzecznikiem który reprezentuje naszego Pana Eugeniusza Grabowskiego nie damy nadmuchać sobie byle czym ,które kłócą się z naszymi ekonomicznymi przekonaniami, które widać przejrzycie w naszych dokonaniach na rzecz naszych wędkarzy. Szanowni wędkarze jest to nie stosowne aby nas nazywać złodziejami bo komunistyczna epoka już minęła i nie powróci. Staramy się aby wędkarzom stworzyć jak najdogodniejsze warunki w wędkowaniu po najmniejszej stopy finansowania aby nie upadło nasze stowarzyszenie które naszą czerwoną krwawicą jest uwidocznione w naszych działaniach. Serdecznie pozdrawiam
   
 Jakbym słyszał  przemówienie pierwszego sekretarza KC jedynej,nieomylnej ,na szczęście byłej.Precz z betonem w naszym  związku!!! 
 

  [/quote]
 ps  
     Zaśpiewaj sobie "Czerwony  sztandar"Z tym że zamiast  "robotnicza krew" użyj słów:...bo na nim jest piranii krew  
 
 
  Antoni Kustusz - rzecznik prasowy ZG PZW

Od: 2008-10-01

Posty: 785

26 lutego 2012 07:43  
Tak to jest, kiedy długi, ale w sumie przemyślany artykuł chce się traktowac jak akt oskarżenia. Zaraz oczywiście znajda się chętni do przykladania zapałki pod stos i ochotnicy z wiadrami benzyny. Ale to nic nie zmieni, bo takie obrzucanie PZW związku przypomina małpę, ktora podcina gałęź na ktorej siedzi, więc stanowi bardziej powod do oceny oskarżających niż oskarżanego. Co do odpowiedzi, to nie mogłem się zanurzyć w tym szambie, ponieważ zajmowałem się dzialalnością na rzecz tych ponoć okradanych i oburzonych, czyli byłem na posiedzeniu Prezydium ZG PZW, gdzie bardzo solidnie i przez kilka godzin zajmowałem się dyskusjami, jak by poprawić ich dobre samopoczucie.  
 
  pirania2011

Od: 2011-01-14

Posty: 183

26 lutego 2012 13:37  
Panie Antoni szkoda nerwów róbmy swoje zgodnie z naszą ideą . Forumowicze widzą w nas i tak komunistycznych złodziei ale nie widzą naszych zasług gdzie się to uwidacznia w gospodarce rybackiej. Wszystko im się nie podoba ,rejestry do dupy ,składki do dupy, porozumienia do dupy, władze związkowe do dupy, czyli wyszła wielka DUPA. Za komuny to składki były za półdarmo , porozumienia prawie na cala Polskę, ryb było tyle co spłodziła matka natura , ale to już nie wróci. Większość wędkarzy upatruje w nas komunistycznych pachołków ukrytych w strukturach PZW a nie widzą naszego nowoczesnego i przemyślanego działania. Serdecznie pozdrawiam.  
 
  Antoni Kustusz - rzecznik prasowy ZG PZW

Od: 2008-10-01

Posty: 785

26 lutego 2012 19:29  
No wreszcie coś dowcipnego, a nie tylko złośliwego. Uśmiałem się do łez.  
 
  pirania2011

Od: 2011-01-14

Posty: 183

27 lutego 2012 08:21  
Panie Antoni , a w czym ta śmieszność ,powiedz to ja też się pośmieję. Pozdrawiam  
 
  Antoni Kustusz - rzecznik prasowy ZG PZW

Od: 2008-10-01

Posty: 785

27 lutego 2012 08:26  
Biorąc pod uwagę dotychczasowy ton tej dyskusji uznałem post kol. za przykład poczucia humoru w stylu, który bardzo mi odpowiada.  Jeśli to nieprawda, szkoda, ale i tak dziekuję za wypowiedź.  
 
  pirania2011

Od: 2011-01-14

Posty: 183

27 lutego 2012 08:36  
Bardzo się cieszę że uznał Pan moje wypowiedzi za budujące. Musimy się trzymać razem dzierżąc ten sztandar zjednoczonego imperium wędkarskiego. Pozdrawiam  
 
  Konrad

Od: 2011-10-27

Posty: 93

28 lutego 2012 10:02  
Szanowny Panie Rzeczniku i Piranio
Ciężka praca zawsze daje efekty, często  z opóźnienniem. Nie wszyscy wielcy byli docenienni za życia.
Niestety ale krytyczni koledzy piszą to co widzą i o czym rozmawia się nad wodą. Obecny stan rzeczy w niektórych aspektach jest nie do obrony przez obecne ZO i ZG PZW. Przykłady można mnożyć ale tak się składa, że my członkowie w pierwszej kolejności widzimy to co jest słabe w naszej organizacji.
Nie zapominajmy, że osoby zatrudnione w ZO i ZG PZW biorą za swoją działalność pieniądze a więc świadczą usługi i służą nam zrzeszonym. Na wasze pensje składamy się MY i uważam że mamy prawo wymagać i marudzić.
Wracając do poprzedniej epoki gdzie wyszytko było za półdarmo, gdzie w Wiśle i Odrze (i innych rzekach) płynął mazut wędkarze też narzekali ale wicie co Panowie - ryb było więcej i większe. kłusownicy mieli sie dobrze i rybacy nie narzekali. Być może to moje idywidualne odczucie. Dziś mamy "super" prawo, wody się oczyściły , mamy super zorganizowany związek, właściwy poziom składek, ścigamy kłusowników skuteczniej, rybacy wzieli sprawy w swoje ręce. Hm! I co jeszcze nam potrzeba aby 600 tyś wędkarzy było szczęśliwych?
Ja mam do Panów pytania.
1. Jakie wnioski wyciągacie z treści zawartych na forach?
2. Które z tych wniosków PZW ma zamiar wprowadzać i bliskiej persektywie a jakie w dalszej?
3. Jakie formy aktywności prawnej PZW ma zamiar realizować aby nasze postulaty miały umocowanie w   prawie stanowionym w kraju?
4. Jak PZW ma zamiar uaktywnić swoich członków żeby brali udział w rozwiązywaniu wewnętrznych problemów związku  i tych z którymi związek boryka się na linii administracją państwa?
Pozdrawiam, Konrad
 
 
  exmx

Od: 2009-06-16

Posty: 4

28 lutego 2012 17:07  
1. Należy wprowadzić dolny i górny wymiar ochronny ryb.
2. Za ryby zabrane np( rozmiary z widełek pomiędzy np szczupak 50-80cm) należy zapłacić.
3. Po co jest składka w Stowarzyszeniu? 200zł jest wpłacane za przystąpienie do elitarnego ZWIĄZKU PZW. Dlaczego oczekujemy jakich kolwiek korzyści za te pieniądze?  Dlaczego mamy zabierać ryby z łowisk za darmo to zwykła kradzież a przez niektórych nagminnie stosowana. Myślę że za te pieniądze które powinny być jawnie eksponowane przez władze PZW  możnaby zrobić infrastukturę na łowiskach ...parkingi dojazdy stanowiska wędkarskie(kładki , pomosty) . Nie oszukujmy się 200 zł kosztuje 3szt 2kg szczupaków (35zł za kg) i dlaczego sobie wmaiwamy że karta dużo kosztuje. Przecież jest to opłata tak naprawdę za  prawo do wędkowania a  nie ja niektórzy mówią że te 200 to musza mi sie zwrócić ..bzdura.  Racja ryby się rozmnażają ale widać nie nadążają przy takiej presji nad wodami jak obecnie powinniśmy się zastanowić nad taką formą rozliczania tych co biorą wszystko i czyszczą wody . .. To tak jakbyśmy zapłacili 200 zł za abonament w sadzie z jabłkami na cały rok i niech każdy bierze ile uniesie ..NIektórzy przyjadą tirem .. NIech płacą!!!. W sklepie musimy za wszystko płacić . Jestem za kupowaniem Ryb przez tych co zabierają i za kontrolowaniem tego jak w zwykłym sklepie.  Dlaczego PZW broni się przed przejściem na VAT i nie prowadzi normalnej gospodarki ..limit obrotu do przejścia na VAT to 150tys zł, by nie przekroczyć tego limitu kreci sie wokół swojego ogona i bazuje na obrocie pieniedzmi ze składek. A przydałoby się pozyskać środki z działalności pozastowarzyszeniowej i sie wreszcie rozwinąć. Zamykane są łowiska specjalne wewnątrz PZW żeby nie wejść na VAT przy przekroczeniu pewnej wartości obrotu ..NONSENS PANOWIE.Wpisowe na zawody jest nielegalne a jest zbierane od uczestników zawodów..a, ponieważ powinna być to składka dobrowolna to zawodnicy nie muszą tego płacić..i nie powinni bo jest to kasa poza składkowa ..ale to wynika tylko i nie skarbnicy nie mają prawa pobierać jakichkolwiek pieniędzy poza SKŁADKĄ ROCZNĄ .  Na walnym zebraniu poddałem propozycję informowania w internecie o terminach i miejscach zarybień, w poszczególnych okręgach zeby wszyscy wędkarze mogli być uczeswtnikami wydawania naszych pieniędzy , a także o terminach odłowów kontrolnych. Co panowie w tym temacie. Czy protokoły zakupu ryb z ośrodków zarybieniowych są rzetelne chcielibyśmy wiedzieć i być obecni przy zarybianiu. Także chcielibyśmy być przy odłowach małych rzeczek prądem i wiedzieć kiedy to się odbywa i gdzie będą takie odłowy. Koledzy wędkarze myśle są także zainteresowani .POZDRAWIAM!!!
 
 
  Konrad

Od: 2011-10-27

Posty: 93

29 lutego 2012 10:39  
Sebastianie
Jest wiele propozycji na forum podobnych do Twoich. Ja podpisuję się pod Twoimi obiema rękami.
Potrzebne są jest jeszcze zmiany w mentalności obecnych decydentów lub zupełna zmiana stylu zarządzania w PZW.
Amerykanie mówią ja wszsytko mogę zmienić jestem najlepszy!
PZW nic nie może i nie chce -  są potentatem na rynku a więc są "najlepsi"!
W marcu idę na Walne Koła i innym kolegom polecam taki spacer.
Pozdrawiam, Konrad
 
 
  wporzo

Od: 2012-03-03

Posty: 15

03 marca 2012 16:45  
pirania2011nie widzą naszego nowoczesnego i przemyślanego działania. Serdecznie pozdrawiam.
 Właśnie dla tego że widzą wasze działania to piszą że to się nie podoba.
 
 
  Antoni Kustusz - rzecznik prasowy ZG PZW

Od: 2008-10-01

Posty: 785

04 marca 2012 08:44  
Koledze sebastianowi polecam moją wypowiedź przy okazji wątku o opłacie krajowej, gdzie mówię o skutach firmowego, a nie stowarzyszeniowego traktowania zadań PZW. Polska jest usłana trupami genilanych naprawiaczy i miłośników złotych myśli, którzy odstapili od ich realizacji, kiedy tylko przyszło do osobistego zaangażowania w ich obronie. PZW także jest naprawiany kluczami dobieranymi w zależności od potrzeby, a to poprzez zastosowanie mechanizmów zaczerpniętych ze spółdzielczości, a to z zasad funkcjonowania samorządów gmin czy powiatow, a to spółek prawa handlowego lub innych podmiotów gospodarczych. Wszystkie klucze mają przynieść złote góry, mają nas wzbogacić i mają nam ułatwić wędkarskie życie. A najlepiej ulatwiać nam zycie poprzez wprowadzanie więcej biurokracji w demokracji oraz poprzez odbieranie nam prawa do własnych wyborów. Co do wymiarów ryb do zabrania z łowiska nie będę się wypowiadać, bo po otrzymaniu petycji Wśw. poczekam na oficjalne stanowisko władz Związku, ale już teraz apeluje o zaprzestaniu myślenia o potrzebach wszystkich wędkarzy z punktu widzenia wlasnego egoizmu.  
 
  pirania2011

Od: 2011-01-14

Posty: 183

04 marca 2012 11:45  
Panie Antoni tutaj się w zupełności z Panem zgadzam. My jako stowarzyszenie o nazwie PZW mamy własne klucze aby przynosiły korzyści finansowe i gospodarcze i te klucze są nie do podrobienia i otwierają bramy tylko specjalistom którzy zasiadają we władzach PZW. Serdecznie pozdrawiam  
 
  exmx

Od: 2009-06-16

Posty: 4

07 marca 2012 14:55  
Panie Antoni. Chyba Pan żyje w jakiejś innej rzeczywistości. Proszę o napisanie choćby jednej rzeczy która ułatwiłaby życie wędkarzom. Nie widać nad wodami PZW parkingów , dojazdów do wody , nie widać remontów pomostów , kładek ,właściciele działek nad jeziorami PZW grodzą się aż do wody ,tym samym zmniejszają dostęp do jezior wędkarzom płacącym za korzystanie z wody Co do biurokracji to w systemie opłat nie ma możliwości wykupienia zezwolenia na wędkowanie przez prosty przelew bankowy  , jest zamieszanie z poplątaniem jeżeli ktoś chce wyjechać poza swój okręg musi pobierać rejestry połowu z innego okręgu , a nad wieloma wodami i tak dopłaca się do wędkowania np. na zalewie Żywieckim (50 zł za 3 dni wędkowania),  gdzie jest opłata na cały kraj? Nie ma ułatwień , wpisywanie ryb do rejestrów to jakaś fikcja bo kłusowników nie brakuje i ryb przez nich wyłapanych nikt nie liczy. Nie przystoi  chwalić się  profesjonalizmem  bo to jak widać na forach oceniają  postronne osoby, wymyslonymi sukcesami na papierze który wszystko przyjmie   i osiągnięciami w statystykach których nie widać nad wodami.  
 
  dariuszkrystosiak

Od: 2008-11-24

Posty: 566

07 marca 2012 16:16  
exmxNie widać nad wodami PZW parkingów , dojazdów do wody , nie widać remontów pomostów , kładek ,właściciele działek nad jeziorami PZW grodzą się aż do wody ,tym samym zmniejszają dostęp do jezior wędkarzom płacącym za korzystanie z wody Co do biurokracji to w systemie opłat nie ma możliwości wykupienia zezwolenia na wędkowanie przez prosty przelew bankowy  , jest zamieszanie z poplątaniem jeżeli ktoś chce wyjechać poza swój okręg musi pobierać rejestry połowu z innego okręgu , a nad wieloma wodami i tak dopłaca się do wędkowania np. na zalewie Żywieckim (50 zł za 3 dni wędkowania),  gdzie jest opłata na cały kraj?
 Nie jestem co prawda Rzecznikiem i mało kiedy się z nim zgadzam, wręcz przeciwnie ale .......
Całe szczęście że nie ma parkingów i dojazdów, wyobrażasz sobie te tłumy nie tylko wędkarzy? Inna rzecz że to nie PZW jest właścicielem łąk nad rzekami więc nie może tam robić parkingów czy dojazdów.
System opłat? to jest wielki błąd czyli wielbłąd. Każdy okręg może mieć inaczej a Rzecznik idzie w zaparte że z tym nic się zrobić nie da, jak to się nie da? jeden okręg może a inny nie? ZG powinien to koordynować ale wygląda na to że albo my się nie chce albo nie wie jak. Opłata na cąły kraj jest w innym wątku i jak na razie sprawa nie do rozwiązania-w/g jednych brak dobrej woli a w/g innych niemożność ze względu na ustawę i podział po obwodach rybackich i osobiście skłaniam się ku tej drugiej opcji.
Zalew Żywiecki? czy to na pewno jest woda PZW? Jeśli nawet wprowadzono by opłatę krajową PZW to jakieś 80% jezior na Mazurach, Warmi i Kaszubach i tak wymaga opłaty dla innego użytkownika niż PZW. 
 
 
  Antoni Kustusz - rzecznik prasowy ZG PZW

Od: 2008-10-01

Posty: 785

09 marca 2012 08:34  
exmxPanie Antoni. Chyba Pan żyje w jakiejś innej rzeczywistości. Proszę o napisanie choćby jednej rzeczy która ułatwiłaby życie wędkarzom. Nie widać nad wodami PZW parkingów , dojazdów do wody , nie widać remontów pomostów , kładek ,właściciele działek nad jeziorami PZW grodzą się aż do wody ,tym samym zmniejszają dostęp do jezior wędkarzom płacącym za korzystanie z wody Co do biurokracji to w systemie opłat nie ma możliwości wykupienia zezwolenia na wędkowanie przez prosty przelew bankowy  , jest zamieszanie z poplątaniem jeżeli ktoś chce wyjechać poza swój okręg musi pobierać rejestry połowu z innego okręgu , a nad wieloma wodami i tak dopłaca się do wędkowania np. na zalewie Żywieckim (50 zł za 3 dni wędkowania),  gdzie jest opłata na cały kraj? Nie ma ułatwień , wpisywanie ryb do rejestrów to jakaś fikcja bo kłusowników nie brakuje i ryb przez nich wyłapanych nikt nie liczy. Nie przystoi  chwalić się  profesjonalizmem  bo to jak widać na forach oceniają  postronne osoby, wymyslonymi sukcesami na papierze który wszystko przyjmie   i osiągnięciami w statystykach których nie widać nad wodami.
 Takie skupienie w jednej ocenie wszystkich negatywnych zjawisk, z jakimi mamy do czynienia w polskiej tradycji rybactwa śródlądowego, które traktuje wędkarstwo jako niezawodowy, amatorski, ale i tak konkurencyjny sposób pozyskiwania ryb dla potrzeb żywnościowych, a nie zajęcie z pogranicza sportu, rurystyki i rekreacji, jest w dużej mierze prawdziwe. I dlatego, że skoncentrowane to jednak fałszywe, bo skoro w Polsce całe prawodawstwo rybackie doprowadziło do zatomizowania, rozdrobnienia gospodarki rybackiej na poszczegolne obwody rybackie i lowiska, to w takiej skali trzeba rozpatrywać uwarunkowania do jego uprawiania. PZW w skali ogolnozwiązkowej może upowszechniać standardy amatorskiego polowu ryb na swoich wodach i tak czyni, np. poprzez RAPR, poprzez uchwałę ZG nr 103 i 104 o zasadach tworzenia składek okręgowych oraz zasadach funkcjonowania łowisk wędkarskich, ale to wszystko, choć zdaję sobie sprawę, że i tak za mało. Znajdziemy więc doskonale zorganizowane łowiska i wspaniale prowadzone wody, ale i znajdziemy wody zaniedbane oraz mało przygotowane na przyjęcier wędkarzy. Ale polecam lektorę kolejnych numerółw Eldorado WW, polecam strony kół i okręgów, by nabrać nieco optymizmu. Pamietajmy także o przepisach znowelizowanej Ustawy o rybactwie śródlądowych, gdzie sprecyzowano zasady racjonalnej gospodarki rybackiej oraz kontroli stanu rabactwa na terenie wojewodztw (marszałkowie)  i starostw powiatowych. Jednym słowem, nic nie jest dane od zaraz, o czym czytamy już w Biblii. To jest proces. W Polsce może dłuższy niż gdzie indziej, ale to wynik całej naszej historii i tradycji. Dlatego w Polsce mamy unikalną sytuację, że PZW, organizacja pozarządowa, musi dzierżawić wody, by uniknąć drastycznych, wysokich opłat dla swoich członków, wprowadzanych przez prywatnych dzierżwców, a także ochronić cały 50-letni dorobek w zakresie gospodarki rybackiej, jaki Związek w te wody ,,włożył\'\' ze składek swoich czlonków w okresie, kiedy te wody były uzytkowane na podstawie decyzji administracyjnych, a więc tzw. pozwoleń wodno-prawnych. We Francji to wszystko co musi być zapewnione nad wodą dla wędkarzy zapewnia panstwo, a wędkarze to są hobbysci, ktorzy mają frajdę po pracy. To samo we Włoszech. Tak więc nie patrzmy na stan obecny tylko przez pryzmat dzisiejszych, wygórowanych oczekiwań, ale uwzględnijmy, że jest to historyczny proces, który ma doprowadzić do pewnego, oczekiwanego stanu rzeczy w przyszłości. Przy tej okazji dodam, że PZW dzieżawi u użytkuje ok. 210 tys. ha wód. W stosunku do całego areału wód śródlądowych w Polsce, w dyspozycji PZW jest ok. 36 proc. ich powierzchni. PZW użytkuje 66 proc. całej powierzchni wód płynących (rzki), 88 proc. pow. zbiorników zaporowych i 21 proc. ogólnej pow. jezior. Zgodnie z nową Ustawą o rybactwie na wszystkich wodach w Polsce, a więc na tych, które użytkuje PZW, i tych, które użytkuja inni gospodarze, a w tym także osoby fizyczne, obowiązuje posiadanie karty wędkarskiej, oczywiście poza cudzoziemcami oraz dziećmi do 14 lat.
 
 
  dariuszkrystosiak

Od: 2008-11-24

Posty: 566

09 marca 2012 09:00  
- rzecznik prasowy ZG PZW Antoni KustuszDlatego w Polsce mamy unikalną sytuację, że PZW, organizacja pozarządowa, musi dzierżawić wody, by uniknąć drastycznych, wysokich opłat dla swoich członków, wprowadzanych przez prywatnych dzierżwców
Wiem że co poniektórzy dzierżawcy wprowadzili wysokie opłaty (np. Wygonin/Pisaeczno czy El Dorado w Żelechowie,Wersminia) ale są to spec-łowiska więc to inna bajka. Nie ma co straszyć opłatami gdzie indziej bo wcale nie są wyższe niż na wodach PZW. Z tego co wiem wynoszą od 10 do 25PLN za dzień łowienia a przecież tyle samo albo i więcej bo i 30 się zdarza jest opłata za 1 dzień na wodach okręgów z którym mój okręg nie ma porozumienia więc pisanie o wysokich opłatach nie jest prawdą.
Wracając do spec-łowisk, nazywanie spec-łowiskiem jez. Wiartel jest nieporozumieniem bo nikt, nigdy nie miał takich wyników jak na prywatnych spec-łowiskach.
 
 
  kenobi

Od: 2012-02-28

Posty: 17

09 marca 2012 13:03  
piękny trochę długi artykuł. Minęło sporo czasu od jego umieszczenia. Czy coś się zmieniło?
Ja mam takie pytania:
1. jeżeli pzw tak chroni wody to w jaki sposób? Jaka strategia PZW. Rozumiem że misją jest organizowanie wędkarstwa.  Zamiast organizowania wędkarstwa misją powinna być ochrona wód i natralnych ekosystemów? Wędkarstwo to ja sobie sam potrafię zorganizować - kupić wędkę i sprzęt, dojechać. Mi do tego pomocy nie trzeba. Ale już sam np. rzeki przed regulacją czy dewastacją nie obronię.
2. Zarybianie czy tworzenie naturalnych siedlisk ryb? CO ma większy sens? Jasne że najłatwiej to wpuścić karpia do rzeki. TO NIE WYMAGA ŻADNYCH UMIEJĘTNOŚCI, sam to potrafię zrobić. Kupić karpia w tesco i go wpuścić! Natomiast tworzenie i OCHRONA tarlisk to jest mega umiejętność. Czy ktoś z PZW może pochwalić się że PZW to robi?
Ludzie być może obudziliśmy się za późno bo nie ma już co chronić. Druga sprawa czy w ogóle obudziliśmy się? Na stronie PZW nie widzę żadnych informacji o ochronie wód! CHociaż na to płacę!
 
 
  wporzo

Od: 2012-03-03

Posty: 15

09 marca 2012 19:00  
Panie rzeczniku proszę powiedzieć gdzie było PZW w 90 roku gdy doszło do największego w dziejach polskiego wędkarstwa przekrętu wydzierżawienia naszych rzek prywatnym rybakom.  
 
  Antoni Kustusz - rzecznik prasowy ZG PZW

Od: 2008-10-01

Posty: 785

10 marca 2012 07:13  
A może by Kolega podał przyklad, gdzie takie zjawisko ma miejsce. Rybaków się zatrudnia, a dzierżawcami są osoby prawne i fizyczne uprawnione do rybactwa. Polecam wnikliwą, czyli nie nerwową, lekturę art. 4 Ustawy o rybactwie śródlądowym:  Art. 4. 6) 1. 7) Do chowu, hodowli lub połowu ryb:1) uprawniony jest: a) władający wodami w sztucznym zbiorniku wodnym przeznaczonym do chowu lub hodowli ryb i usytuowanym na publicznych śródlądowych wodach powierzchniowych płynących, b) właściciel albo posiadacz gruntów pod wodami stojącymi lub gruntów pod wodami, do których stosuje się odpowiednio art. 5 ust. 4 ustawy — Prawo wodne, c) właściciel albo posiadacz gruntów pod stawami rybnymi lub innymi urządzeniami w gospodarstwie rolnym przeznaczonymi do chowu lub hodowli ryb,
2) w obwodzie rybackim uprawniony jest organ administracji publicznej wykonujący uprawnienia właściciela wody w zakresie rybactwa śródlądowego albo osoba władająca obwodem rybackim na podstawie umowy zawartej z właściwym organem administracji publicznej
— zwani dalej „uprawnionymi do rybactwa”.
Jakie tu jest miejsce do dzierżawy dla rybaków? Proszę nie sugerować się opiniami kolegów z jakiś nerwowych zebrań lub spotkan, tylko opierac się na faktach, bo to dobrze robi dla zdrowia.
 
 
  Konrad

Od: 2011-10-27

Posty: 93

10 marca 2012 09:44  
- rzecznik prasowy ZG PZW Antoni KustuszA może by Kolega podał przyklad, gdzie takie zjawisko ma miejsce. Rybaków się zatrudnia, a dzierżawcami są osoby prawne i fizyczne uprawnione do rybactwa. Polecam wnikliwą, czyli nie nerwową, lekturę art. 4 Ustawy o rybactwie śródlądowym:  Art. 4. 6) 1. 7) Do chowu, hodowli lub połowu ryb:1) uprawniony jest: a) władający wodami w sztucznym zbiorniku wodnym przeznaczonym do chowu lub hodowli ryb i usytuowanym na publicznych śródlądowych wodach powierzchniowych płynących, b) właściciel albo posiadacz gruntów pod wodami stojącymi lub gruntów pod wodami, do których stosuje się odpowiednio art. 5 ust. 4 ustawy — Prawo wodne, c) właściciel albo posiadacz gruntów pod stawami rybnymi lub innymi urządzeniami w gospodarstwie rolnym przeznaczonymi do chowu lub hodowli ryb,
2) w obwodzie rybackim uprawniony jest organ administracji publicznej wykonujący uprawnienia właściciela wody w zakresie rybactwa śródlądowego albo osoba władająca obwodem rybackim na podstawie umowy zawartej z właściwym organem administracji publicznej
— zwani dalej „uprawnionymi do rybactwa”.
Jakie tu jest miejsce do dzierżawy dla rybaków? Proszę nie sugerować się opiniami kolegów z jakiś nerwowych zebrań lub spotkan, tylko opierac się na faktach, bo to dobrze robi dla zdrowia.
 Panie Rzeczniku
To po co zatrudniacie rybaków na wodach za zarybianie których MY płacimy? A jak już to zrobiliście to czemu nie ustalacie i nie egzekwujecie odłowu ryb na zasadzie zaciągów w ściśle określonych terminach? Było by mniej problemów.
Pozdrawiam, Konrad
 
 
  wporzo

Od: 2012-03-03

Posty: 15

10 marca 2012 13:03  
Ponawiam pytanie :Gdzie było PZW w 1990 roku gdy doszło do dzierżawy rzek.Jeżeli PZW pobierało opłaty za  łowienie na tych wodach to zatrudniało tych rybaków i doprowadziło do wybicia ryb.Dziś prowadzicie kreatywną księgowość  prowadząc zarybienia z własnych zasobów.To znaczy czyich?  
 
  dariuszkrystosiak

Od: 2008-11-24

Posty: 566

10 marca 2012 19:39  
<fieldset><legend></legend> To po co zatrudniacie rybaków na wodach za
zarybianie których MY płacimy? A jak już to zrobiliście to czemu nie
ustalacie i nie egzekwujecie odłowu ryb na zasadzie zaciągów w ściśle
określonych terminach? Było by mniej problemów.<legend>konradmaly</legend></fieldset>Konrad, wszystko jest pod kontrolą, PZW wie ile czego jest odławiane przez rybaków ale są to informacje wrażliwe ;-))) po co wq...... ć normalnych wędkarzy?
 
 
  dariuszkrystosiak

Od: 2008-11-24

Posty: 566

10 marca 2012 19:49  
wporzoPonawiam pytanie :Gdzie było PZW w 1990 roku gdy doszło do dzierżawy rzek.Jeżeli PZW pobierało opłaty za  łowienie na tych wodach to zatrudniało tych rybaków i doprowadziło do wybicia ryb.Dziś prowadzicie kreatywną księgowość  prowadząc zarybienia z własnych zasobów.To znaczy czyich?
Chyba coś Ci się pokręciło z datami, to było jakoś tak 2003-2004 z nowymi przetargami na obwody rybackie. Większość rzek (a w OM wszystkie) są w dzierżawie PZW, Mazowsza, Ciechanowa czy Siedlec.
Ale tylko Mazowsze prowadzi na rzekach odłowy gospodarcze i właśnie to nas wszystkich bulwersuje.
 
 
  Antoni Kustusz - rzecznik prasowy ZG PZW

Od: 2008-10-01

Posty: 785

11 marca 2012 08:13  
dariuszkrystosiak
wporzoPonawiam pytanie :Gdzie było PZW w 1990 roku gdy doszło do dzierżawy rzek.Jeżeli PZW pobierało opłaty za  łowienie na tych wodach to zatrudniało tych rybaków i doprowadziło do wybicia ryb.Dziś prowadzicie kreatywną księgowość  prowadząc zarybienia z własnych zasobów.To znaczy czyich?
 Chyba coś Ci się pokręciło z datami, to było jakoś tak 2003-2004 z nowymi przetargami na obwody rybackie. Większość rzek (a w OM wszystkie) są w dzierżawie PZW, Mazowsza, Ciechanowa czy Siedlec.
Ale tylko Mazowsze prowadzi na rzekach odłowy gospodarcze i właśnie to nas wszystkich bulwersuje.

Polecam lekturę książkowego wydania materiałów z konferencji naukowej PZW, która odbyła się w 2008 r. w Spale nt. Uzytkownik rybacki - nowa rzeczywistość. Ocena przekształceń w rybactwie w wyniku konkursow na oddanie w użytkowanie obwodow rybackich\'\'. Jak pisze kol. J. Nyk, konkursy orzpoczęły się w 2005 r. po utworzeniu i uaktualbnieniu nowych obwodów rybackich, ktore zostały przekazane w dzierżawę  do celów rybackich. Bo na pytanie, gdzie było PZW w 1990 roku trzeba sobie samemu odpowiedzieć, np. czytając materiały z XXIV i XXV Krajowego Zjazdu Delegatow PZW. Ja nie jestem od tego by wyręczać zadającego tak poważne i teoretyczne pytanie od samodzielnych badań historycznych. Zawsze mówię, że samodzielna dociekliwość rozwija szare komórki i pozwala uzyskać odpowiedzi nawet na najtrudniejsze pytania. Chetnie się natomiast dowiem, jaki bedzie rezultat tych poszukiwań.
 
 
  wporzo

Od: 2012-03-03

Posty: 15

11 marca 2012 12:00  
Z datami nic mi się nie pokręciło, właśnie wtedy między Nieporętem a Pułtuskiem staneło 7 czy 8 budek w których sprzedawali ryby.Zadziałała ustawa o działalności gospodarczej którą wykorzystał PZW do nabicia kasy.       
 
  Antoni Kustusz - rzecznik prasowy ZG PZW

Od: 2008-10-01

Posty: 785

11 marca 2012 20:20  
Coś chyba ze wzrokiem u Kolegi nie tak, bo jakie ma Kol. dowody na to, że te budki były w jakiś sposob związane z PZW?  
 
  dariuszkrystosiak

Od: 2008-11-24

Posty: 566

11 marca 2012 20:45  
- rzecznik prasowy ZG PZW Antoni KustuszCoś chyba ze wzrokiem u Kolegi nie tak, bo jakie ma Kol. dowody na to, że te budki były w jakiś sposob związane z PZW?
Pewnie kolega wydedukował że to są sprzedawane ryby odłowione z ZZ przez rybaków z licencjami PZW bo pewnie kłusownicy tak jawnie by nie sprzedawali. Czy nie jest to dobry tok myślenia?
Zresztą "Pod złotym okoniem" to niby skąd biorą? A w tych innych po drodze do Pułtuska to co?szczupak,sandacz i sum to import z Chin?
 
 
  Antoni Kustusz - rzecznik prasowy ZG PZW

Od: 2008-10-01

Posty: 785

12 marca 2012 07:17  
Przypomnę, że punkty sprzedaży ryb oraz zakłady gastronomiczne, które mają w ofercie ryby, podlegają ocenie PIH, a także PSRyb. i Policji, ktore mają prawo skontrolowania źródla pochodzenia ryb oraz legalnośc ich zakupu. Dotyczy to także targowisk. Więc skoro takie ma Kol. przekonanie, a być może i dowody, to może by skierować w tej sprawie doniesienie do właściwych organów, zamiast rzucać błotem na prawo i lewo?  
 
  Konrad

Od: 2011-10-27

Posty: 93

12 marca 2012 17:00  
dariuszkrystosiak
- rzecznik prasowy ZG PZW Antoni KustuszCoś chyba ze wzrokiem u Kolegi nie tak, bo jakie ma Kol. dowody na to, że te budki były w jakiś sposob związane z PZW?
Pewnie kolega wydedukował że to są sprzedawane ryby odłowione z ZZ przez rybaków z licencjami PZW bo pewnie kłusownicy tak jawnie by nie sprzedawali. Czy nie jest to dobry tok myślenia?
Zresztą "Pod złotym okoniem" to niby skąd biorą? A w tych innych po drodze do Pułtuska to co?szczupak,sandacz i sum to import z Chin?

Nie z Chin tylko z Zalewu Zegrzyńskiego. Rybacy stawiają sieci bez oznaczeń na nocki w torze wodnym obok tkz "patyków", które jest tarliskiem. Rano siateczki zbierają ale komu o tym meldować? Skoro mają pozwolenia.
Pozdrawiam, Konrad
 
 
  kazik49

Od: 2012-02-06

Posty: 24

24 marca 2012 20:50  
http://www.youtube.com/watch?v=Amgp1ggQs1A pasuje na każdą okazję.  
 

Dodaj odpowiedź

Uczestnik forum oświadcza, że zapoznał się i akceptuje Regulamin forum

Ostatnio dodane wątki

Najnowsze posty

Najaktywniejsi