| dr Antoni Kustosz | ||||
szymon_2003
Od: 2009-01-07 Posty: 120 |
10 marca 2010 21:54 | |||
| Szanowny
Pan Rzecznik ZG PZW napisał cytat : Radzę skierować cały swój wysiłek na analizę obecnego statutu i prawa o stowarzyszeniach, tak aby z tej analizy pojawiły się nowe propozycje do uwzględnienia na następnym Nadzwyczajnym Krajowym Zjeździe delegatów, który będzie zajmować się poprawianiem obecnego Statutu. To przypomnę -cytat- W Domu Wędkarza w Warszawie pod przewodnictwem prezesa ZG PZW Eugeniusza Grabowskiego obradowało 25 lipca Prezydium Zarządu Głównego PZW. Dokonano analizy uchwał okręgowych zjazdów delegatów i postulatów skierowanych do XXIX KZD pod kątem ich wykorzystania w tworzeniu projektu uchwały w sprawie kierunków działania PZW w latach 2009-2013. Do wniosków i postulatów, a także oceny obecnej sytuacji Związku w swoich dziedzinach działania odnieśli się kol. kol.: J. Nyk, A. Zwarycz, W. Zuszek i W. Gozdek. Ustalono, że nadesłane materiały zostaną wykorzystane w projektach dokumentów zjazdowych po ich opracowaniu i niezbędnych konsultacjach. Po dyskusji na temat możliwych do wniesienia na XXIX KZD poprawek do Statutu PZW uznano, iż wobec wyczerpania statutowego terminu do zgłoszenia takich wniosków na XXIX KZD (Statut PZW rozdz. IX par.74) obecnie należy zebrać propozycje i wnioski, przeprowadzić niezbędne analizy i konsultacje, a ewentualnych poprawek w Statucie dokonać, jeśli będzie taka potrzeba, na Nadzwyczajnym KZD w połowie kadencji. Widocznie nie było takiej potrzeby bo na KZD na ten temat cisza. Tym razem Pan ma” WIZJĘ” Nadzwyczajnego KZD, oby się sprawdziła – hm zobaczymy A może w tym wątku wpisywać propozycje zmian do statutu PZW ? Na dobry początek ; 1. Ograniczyć wiek Kandydatów do Władz i Organów Związku – może np.do ukończenia 66 roku życia.- wniosek na KZD w 2007 roku nie znalazł poparcia 2. Wprowadzić kadencyjność Władz i Oganów Związku – np. 2 /dwie/ Kadencje – a później – temu Panu już dziękujemy. Może nowelizacja - Ustawa o sporcie kwalifikowanym rozwiąże ten problem. Pozdrawiam Jan kulczyński |
||||
|
robert_ciarka Od: 2010-02-17 Posty: 139 |
11 marca 2010 00:33 | |||
| Pkt.2 Jak najbardziej, i jestem na tak.
Pkt.1 Nie koniecznie, gdyż wiek nie ma się tu nic do rzeczy. Mozna mieć 80 lat i mysleć nowatorsko, i być otwartym. Natomiast obecni członkowie ZG i Prezes, oraz Prezesi Okręgów pstujący te stanowiska powyżej dwóch kadencji, powinni bezwzględnie rozstać się z pełnioną funkcją na koniec tej kadencji. Dodam własne propozycję: Pkt.3 Zmiana ordynacji wyborczej przynajmniej na delegatów krajowych. Równa ilość delegatów z każdego okręgu np. 3 Pkt.4 Usunięcie zapisu o możliwości zawierania porozumień międzyokręgowych, które wyrządzają więcej szkody i zamieszania niż dają korzyści, nawet pojedynczemu członkowi. Pkt.5 Zmiana systemu składek. Do wyboru dwie propozycje. 1. składka członkowska + składka okręgowa na ochronę i zagospodarowanie wód + praca społeczna lub ekwiwalent za pracę. Np. 60zł+100zł+(10 godzin pracy społecznej lub100zł)= 260zł, Przy czym składka okręgowa może być mniejsza lub większa w zależności od ilości posiadanych zobowiązań na rzecz użytkowanych obwodów rybackich. Zniżki za odznaki jak do tej pory, z wyjatkiem obowiązku ekwiwalentu za pracę. Wtedy opłata za połów ryb dla niezrzeszonego tyle ile suma opłat dla członka PZW, czyli w powyższym przykładzie 260zł 2. składka członkowska + gwarancyjna składka na ochronę i zagospodarowanie wód w okręgu zgodnym z miejscem zamieszkania + okresowe składki na połów ryb wnoszone tam, gdzie wędkarz rzeczywiście uprawia amatorski połów ryb. Jak miało by to funkcjonować. Składka członkowska jak dotychczas np. 60zł + Gwarancyjna składka okręgowa np. 60zł = suma tych opłat wnoszona by była przez członka w okręgu zgodnym z miejscem zamieszkania i była by stała dla każdego okręgu. Natomiast chcąc amatorsko uprawiać połów ryb, obojętnie w którym rejonie kraju, wędkarz-członek PZW wnosiłby opłatę okresową na połów ryb (jednodniową, tygodniową, miesięczną) w tym okręgu gdzie rzeczywiście akurat chce łowić, np.3zł za dzień, 15zł tydzień, 50zł miesiąc. Więc łowisz mało - zapłacisz mniej, łowisz więcej - zapłacisz więcej. Pozytywnymi skutkiemi tego rozwiązania są: - pieniądze za połów ryb trafiają TAM, GDZIE RZECZYWIŚCIE łowione są ryby - realnie wpłynie WIĘCEJ PIENIĘDZY do okręgów - każdemu okręgowi będzie musiało ZALEŻEĆ NA POPRAWIE JAKOŚCI swoich łowisk (czyt.więcej ryb, lepsza ochrona), ponieważ to będzie decydować o tym czy wedkarz zapłac za połów ryb - członek PZW będzie mógł wreszcie łowić w każdym ogólnodostępnym łowisku PZW na TERENIE CAŁEGO KRAJU A co z obecnymi ulgami z tytułu odznak za wieloletnią pracę na rzecz PZW lub uczniów, ludzi po 70-tce? Bardzo proste rozwiązanie. Uprawniony do ulgi otrzyma darmowe dni łowienia w ciagu roku na OBSZARZE WŁASNEGO OKRĘGU, poza własnym okregiem zapłaci jak reszta członków. np. srebrna odznaka - 30 dni, złota odznaka - 60dni, uczniowie mogą być zwolnieni z opłat w wakacje, a wiekwych członków PZW i honorowych członków zwolnimy z opłat za łowienie ryb. Zapraszam do dyskusji nad propozycjami Robert Ciarka |
||||
|
robert_ciarka Od: 2010-02-17 Posty: 139 |
11 marca 2010 00:43 | |||
| Zapomniałem dopisać. W drugiej propozycji struktury składek nie wspomniałem o pracy społecznej. Myślę, że perspektywa uzyskania darmowych dni na połów ryb we własnym okręgu załawiła by sprawę ;-)
Cudzoziemcy i niezrzeszeni płacili by opłaty za połów ryb następujaco, np.za jeden dzień - 15zł, tydzień - 70 zł, miesiąc - 200zł. |
||||
szymon_2003
Od: 2009-01-07 Posty: 120 |
11 marca 2010 01:02 | |||
| jak mogłem zapomnieć o najważniejszym -/widac skleroza/
3. BEZWZGLĘDNIE wykreślić /usunąć/ z Ordynacji Wyborczej PZW - Wybór władz i organow - pkt. 2 Uczestnicy walnego zgromadzenia mogą zgłaszać dodatkowe kandydatury w liczbie nie przekraczającej 20 % (minimum 1 kandydata) stanu liczbowego ustalonego dla poszczególnych władz i organów.Ograniczenie to nie dotyczy funkcji prezesa zarządu koła. Inny sposób czy też metoda na jakiekolwiek zmiany w PZW nie istnieje . W obecnej sytuacji prawnej rozmowy o reformach w Pzw to hipokryzja, nie będzie reform bez wymiany działaczy/często pseudo/ o skostniałej /tzw .beton/ mentalności myślenia. Przemilczę - obowiązujący aktualnie zapis Ordynacji wyborczej PZW narusza statut PZW § 13 pkt. 2) wybierać i być wybieranym do władz i organów Związku na zasadach określonych w niniejszym Statucie; pozdrawiam j.k |
||||
szymon_2003
Od: 2009-01-07 Posty: 120 |
15 marca 2010 08:20 | |||
| 4.Bezwzględnie wprowadzić jawny ,przejrzysty, dostępny dla wszystkich członków stowarzyszenia / PZW / budżet i bilans roczny - Kół PZW, ZO PZW , ZG PZW | ||||
Antoni Kustusz - rzecznik prasowy ZG PZW
Od: 2008-10-01 Posty: 160 |
15 marca 2010 10:25 | |||
| Mam tylko jedno pytanie po przeczytaniu tych wszystkich propozycji. W czym widzą Koledzy korzyść dla PZW we wdrożeniu takich, a nie innych ograniczeń. Przecież z wymiany jednego na drugie nie wynika gwarancja suklcesu. Gwarancja rodzi się z kontroli, z odpowiedzialności wszystkich i na wszystkich szczeblach. Kdaencyjnośc w PZW, przy zachowaniu jednoczesności 4.letniej kadencji oznacza jednorazową wymianę wszystkich prezesów. Również po udzieleniu im absolutorium, a więc przy stworzeniu im warunków do kandydowania i uczestniczenia w składzie władz w następnej kadencji. Czyli bedzie się budować tandemy ,,obecny-były,,, powstaną warunki do rodzenia się ,,szarych eminencji,,, a obecni prezesi po otrzymaniu kadencyjnego mandatu bedą mieli poczucie tymczasowości i terminowości swojego rządzenia. Dialektyka zmian i ciągłości nakazuje myśleć o dalekosiężnych interesach i skutkach dla danej organizacji. Takie coś można zrobić w warunkach prezydenta kraju, kiedy jego urząd jest najwyższy i ostateczny, co oznacza, iż po jego upłynięciu w drugiej kadencji ów dygnitarz udaje się na zasłużoną, polityczną emeryturę i nie podejmuje się ponownej aktywności politecznej, której każdy szczebel, mozliwy do osiągnięcia w wyborach będzie nizszy od dotychczas zajmowanego. Czy tak ma być w PZW, kto się ,,narządził\'\' to na ryby, a teraz pora na następnych, którzy aż tupią w kolejce i mają mnóstwo świeżych pomysłów, z którymi nie mogli się dotychczas podzielić? No chyba nie, bo w skali koła to mało prawdopodobne, a i w okręgach nie ma tak wielu chętnych to takiej wymiany. Więc można się spodziewać władzy z łapanki, idącej do władzy aby się pokazać w pierwszej kadencji, a przetrwać jakoś do końca - w drugiej. Nie wiem, ale wg mnie to nie służy żadnemu stowarzyszeniu, więc ani jedno, które znam, zarówno duże, jak i małe, nie wprowadziło takich zmian. | ||||
|
robert_ciarka Od: 2010-02-17 Posty: 139 |
15 marca 2010 13:01 | |||
| Rzecz w tym, że tam gdzie ktoś widzi rozwój, inny zobaczy ograniczenia. Wszystko zależy od punktu widzenia na daną rzecz.
Jeśli kandydat na Prezesa będzie miał świadomość ograniczonego czasu swojej kadencji, to decyzja o kandydowaniu na to stanowisko będzie przez niego wielokrotnie analizowana zanim ja podejmnie. Poza tym pragnę przypomnieć, że najwyższą władzą w Związku PZW jest Zjazd Delegatów i lepiej by było dla PZW, żeby to dotarło do Władz, którzy mają w tej chwili niemal nieograniczoną władzę przez 4 lata pomiędzy zjazdami. Twierdzenie, że nie będzie kontroli i odpowiedzialności jest jakimś kuriozalnym twierdzeniem, gdyż właśnie na dzisiaj zarzuca się brak odpowiedzialności, oraz brak rzetelnych kontroli nad poczynaniami Prezesów i członków zarządu. Nie znajduję żadnego argumentu za tym, aby obecny ustalony porządek rzeczy był właściwszy. Taki pogląd wynika z konformizmu osób zasiedziałych w strukturach, osób spolegliwych i bojących się wprowadzania zmian. Łatwiej jak widzę wykpić nowy pomysł, niż podjąć analizę i możliwość jego wprowadzenia. |
||||
szymon_2003
Od: 2009-01-07 Posty: 120 |
15 marca 2010 13:47 | |||
| Sz,Pan Rzecznik ZG Pzw.
- hm obiecuję już nie dokuczać bez względu na to co Pan napisze/ od dzisiaj szacunek dla dyplomacji /, sam Pan widzi jakie jest zainteresowanie zmianami - czyli żadne. Przyznam , temat rozpoczalem trochę prowokacyjnie /podobnie zresztą jak inne/.Pana obawy , że w Pzw cokolwiek się zmieni są przedwczesne i nieuzasadnione - spokojnie. Proszę zauważyć - aktywność reformatorów nasila sie co 4 lata na krótko przed i po wyborach. Są to dyżurne tematy : o betonie , o leśnych dziadkach, o ilości okregow, o porozumieniach o składkach i inne mniej istotne Pozdrawiam jan kulczyński |
||||
Jerzy Kowalski
Od: 2008-11-20 Posty: 326 |
15 marca 2010 15:59 | |||
| Szanowny Panie Antoni,
Takie rozwiązania służą organizacjom. To, że nie są stosowane zbyrt powszechnie w polskich warunkach, może najwyżej oznaczać słabość zarzadzania. Jest mnóstwo form wykorzystywania doswiadczenia ludzi, którzy pełnili rózne funkcje, w okresie po ich ustąpieniu ze stanowiska. Są różne ciała doradcze, kształtujące koncepcje rozwojowe, gremia reprezentujące, wspierające działania aktualnie zarządzających, nawiazanymi wcześniej relacjami, funkcje szkoleniowe, wspierające rozwój działania organizacji ... Niezbędnym do tego jest własnie demokratyczny sposób przekazywania władzy, w którym następstwo nie jest wynikiem morderczej walki wykańczającej poprzedników, ale konkurencją koncepcji i metod działania ... Jeśli ktoś po dwóch kadencjach w roli prezesa ZO nie awansuje do ZG, a w innej roli w ZO nie nadaje się do pełnienia funkcji prezesa lub do zajęcia innego stanowiska, to może warto znaleźć kogoś bardziej sprawnego. Ograniczenie liczby kadencji pełnienia tej samej funkcji zobowiązuje też do szukania talentów i do przygotowywania nastepców, zamiast wydatkowania energii na obrone "pozycji uzyskanych" ... O wiele bardziej korzystne dla organizacji jest działanie jej zarządów na rzecz wciągania nowych ludzi do zarzadzania organizacja, niż wydatkowanie energii zarządów na utrącanie potencjalnych konkurentów, co ma nierzadko miejsce ... PZW wymaga istotnych zmian, żeby stał się nowoczesną organizacją, sprawnie funkcjonująca, adekwatnie do zakresu deklarowanej działalności ... Pozdrawiam serdecznie Jerzy Kowalski |
||||
Dariusz Dylewski
Od: 2007-11-14 Posty: 51 |
16 marca 2010 14:48 | |||
| Do robert_ciarka - a czym się różni obecny system opłat od tego który ty proponujesz. Przecież obecnie jeżeli chcesz łowić w innym okręgu to też musisz wnieść dodatkową opłatę okresową za możliwość wędkowania, chyba że okręgi się między sobą dogadały i maja podpisane porozumienie.
Popieram dodatkowe opłaty jeżeli ktoś nie chce pracować na rzecz swojego koła. Ja wprowadził bym jeszcze jeden zapis dotyczący zebrań sprawozdawczych i sprawozdawczo - wyborczych - zebranie może sie odbyć tylko wtedy jeżeli na zebraniu obecnych będzie minimum 30% członków danego koła. Pamiętam dawne czasy kiedy to nasze koło rozsyłało pocztą zaproszenia na zebrania. Dodatkowo powinien być wprowadzony też zapis dotyczący łowisk leżących na granicach okręgów że jest to woda wspólna graniczących ze soba okręgów. |
||||
dariuszkrystosiak
Od: 2008-11-24 Posty: 218 |
16 marca 2010 15:05 | |||
| No Darek, to się ubawiłem.W 2008 zresztą wziąwszy sobie (ale tylko raz) ;-))) rady Jerzego poszedłem na zebranie wyborcze koła.Obecnych było 82 wędkarzy z koła ok.4500 czyli niecałe 2%.No i całe szczęście że nie ma wymogu bo gdzie by się tych prawie 1500 zmieściło w jednej sali na Twardej?
Dopłaty jak najbardziej tylko jeśli mają iść na nagrody w mistrzostwach koła w wędkarstwie rzutowym to juz nie. |
||||
Dariusz Dylewski
Od: 2007-11-14 Posty: 51 |
16 marca 2010 16:11 | |||
|
Darek i tak powinno być że sala nie może pomieścić wędkarzy na zebraniu, 82 jest na zebraniu a potem 4418 nad wodą krzyczy że związek nic nie robi (chociaż to prawda w niektórych rejonach) dla polepszenia rybostanu w dzierżawinych przez siebie wodach. A gdyby tak zamiast tych 82 było wtedy 382 na zebraniu, to może wtedy nastąpiły by szybciej zmiany na lepsze w PZW. Darek moje koło liczy ponad 700 członków (2009 rok) a na zebrania przychodzi 20 - 30 ludzi. Nawet chcąc zgłosić jakieś zmiany do ZO to jakie my mamy przebicie, jak reszta ma to w d.... Rozmawiając potem nad wodą z tymi co nie byli twierdzą że nie widzieli ogłoszeń o zebraniu, ale jak jest organizowana jakas duża wycieczka (2 autokary) to brakuje miejsc chociaż ogłoszenia wiszą w tym samym miejscu co i ogłoszenia o zebraniu no i jeszcze potem potrafią nad wodą mówić że koło nic nie robi. Kiedyś jeszcze się z takimi ludźmi kłociłem bo wiedziałem że nie chodzą na zebrania, ale stwierdziłem że to nie ma sensu, po co szarpać sobie nerwy. |
||||
Jerzy Kowalski
Od: 2008-11-20 Posty: 326 |
16 marca 2010 16:33 | |||
Popieram dodatkowe opłaty jeżeli ktoś nie chce pracować na rzecz swojego koła. Ja wprowadził bym jeszcze jeden zapis dotyczący zebrań sprawozdawczych i sprawozdawczo - wyborczych - zebranie może sie odbyć tylko wtedy jeżeli na zebraniu obecnych będzie minimum 30% członków danego koła. Pamiętam dawne czasy kiedy to nasze koło rozsyłało pocztą zaproszenia na zebrania. Dodatkowo powinien być wprowadzony też zapis dotyczący łowisk leżących na granicach okręgów że jest to woda wspólna graniczących ze soba okręgów. Jest system składek i system opłat. Pierwsze są dla tych, którzy dzierżawią obwody rybackie i prowadzą zagospodarowanie, a drugie dla tych, którzy uzyskują zezwolenie od uprawnionego do rybactwa. Pierwsze wchodzą w skład przychodów w ramach działaności statutowej, a drugie są przychodami z działalności gospodarczej. W celu uzyskania uprawnień do połowu trzeba albo dołączyć do uprawnionego do rybactwa okręgu, czyli przynajmniej wnieść składkę okręgową (członkowie PZW), albo uzyskać zezwolenie i zapłacić za nie (niezrzeszeni w PZW). Obwody rybackie są dzierżawione przez okregi jako osoby prawne, więc żeby łowić w ramach uprawnień użytkownika rybackiego trzeba wcześniej przystapić do okręgu i dobrze, ze takie prawo członkowie związku mają. Natomiast nie ma czegoś takiego jak "wody wspólne okręgów", bo dzierżawcą obwodu rybackiego może być tylko jeden podmiot, czyli jeden okręg. I jeden okręg (wedkarze tworzący ten okreg) ponosi odpowiedzialność, koszty gospodarowania itp. Dlatego też tworzący inny okręg wedkarze muszą w jakiś sposób dołaczyc do członków okregu dzierżawiącego obwód rybacki, który jest na granicy terytorialnej okręgów. Pozdrawiam serdecznie Jerzy Kowalski |
||||
Jerzy Kowalski
Od: 2008-11-20 Posty: 326 |
16 marca 2010 16:45 | |||
Dopłaty jak najbardziej tylko jeśli mają iść na nagrody w mistrzostwach koła w wędkarstwie rzutowym to juz nie. Darek i tak powinno być że sala nie może pomieścić wędkarzy na zebraniu, 82 jest na zebraniu a potem 4418 nad wodą krzyczy że związek nic nie robi (chociaż to prawda w niektórych rejonach) dla polepszenia rybostanu w dzierżawinych przez siebie wodach. A gdyby tak zamiast tych 82 było wtedy 382 na zebraniu, to może wtedy nastąpiły by szybciej zmiany na lepsze w PZW. Darek moje koło liczy ponad 700 członków (2009 rok) a na zebrania przychodzi 20 - 30 ludzi. Nawet chcąc zgłosić jakieś zmiany do ZO to jakie my mamy przebicie, jak reszta ma to w d.... Rozmawiając potem nad wodą z tymi co nie byli twierdzą że nie widzieli ogłoszeń o zebraniu, ale jak jest organizowana jakas duża wycieczka (2 autokary) to brakuje miejsc chociaż ogłoszenia wiszą w tym samym miejscu co i ogłoszenia o zebraniu no i jeszcze potem potrafią nad wodą mówić że koło nic nie robi. Kiedyś jeszcze się z takimi ludźmi kłociłem bo wiedziałem że nie chodzą na zebrania, ale stwierdziłem że to nie ma sensu, po co szarpać sobie nerwy. Szanowny Panie Dariuszu, Z tego widać jak niewielu ludzi stanowi o funkcjonowaniu PZW. To prowadzi do różnych wniosków. Pierwszego takiego, że nic by się nie stało, gdyby liczebność PZW zmalała nawet dziesięciokrotnie ... Drugi taki, że w zasadzie wystarczy, żeby w takim kole jak Pańskie pojawiło się na zebraniu 20-30 ludzi mających alternatywne propozycje zarządzania i uzyskaliby wpływ na podejmowanie decyzji. Wcale nie trzeba jakiejś niebywałej "większości" uzyskiwać... A jeśli taki mechanizm zadziałałby w róznych kołach w okręgu, to łatwo byłoby uzyskać wpływ na decydowanie o działaniach podejmowanych w okregu. To tylko kwestia współpracy między rozsądnymi ludźmi na skalę przekraczającą własne podwórko. W końcu teraz w okręgach decydujący głos nalezy do stosunkowo niewielkiej grupy dość dobrze zorganizowanych, współpracujących ze sobą ludzi ... Ja mam ciekawe doświadczenia z okresu studenckiego, kiedy byłem członkiem akademickiego koła, w którym praca na co dzień była płynna, podczas cotygodniowych spotkań, w których uczestniczyło nawet kilkadziesiąt procent członków.... była praca z młodszymi kolegami, rozwijanie wiedzy, ściąganie nowinek ze świata, sprzetu, który był wtedy rarytasem, wspólne wyprawy, kształtowanie postaw etycznych, a zebrania doroczne odbywały się w pierwszym terminie. To koło liczyło ponad stu członków, ale aktywnych członków... Dlatego jestem zdania, że "da się", oraz że obecnie koła są zdecydowanie zbyt liczne, podobnie jak okręgi ... Powszechnie widać, że całą działalnośc stowarzyszenia prowadzi niewielka część jego członków .... Pozdrawiam serdecznie Jerzy Kowalski |
||||
|
robert_ciarka Od: 2010-02-17 Posty: 139 |
16 marca 2010 17:12 | |||
Nie wiem które z moich rozwiązań ma Kolega na mysli. Ale skoro rozmawiamy o opłatach w kategorii za połów ryb, to różnica pomiędzy dzisiejszym systemem składek, a moimi propozycjami jest znacząca. W obydwu propozycjach przyjmuję za szkodliwe, utrzymywanie porozumień. Propozycja pierwsza opiera się na założeniu, że okręg opiera swój budżet na składkach członkowskich wnoszonych w tym okręgu, a każdy członek okręgu korzysta nadal z prawa połowu ryb na wodach tego okręgu, zgodnie ze Statutem. Chcąc łowić w innym okręgu dokonuje opłaty ZA POŁÓW RYB, tańszej niż osoba niezrzeszona, gdyż jest członkiem organizacji o zasięgu krajowym. W drugiej propozycji opartej o zasadę zdrowej rywalizacji założyłem, że członek wpłaci o wiele niższą składkę członkowską na rzecz okręgu zgodnym z miejscem zamieszkania. Nie od dzisiaj wiadomo, że częstokroć jest tak, że jesteśmy członkami okręgu gdzie łowisk jak na lekarstwo, a łowimy u innych, czyli płacimy za zagospodarowanie wód w okręgu X, a wyławiamy ryby w okręgu Y >porozumienia :-( <. W tym założeniu każdy płaci za rzeczywisty czas połowu - łowisz więcej-płacisz więcej. Płacisz tam gdzie łowisz, czyli pieniądze trafiają tam gdzie są wędkarze nad wodą, a nie tam gdzie ich nie ma. Taki system opłat wymusza na okręgach większą troskę o swoje łowiska, bo tylko w ten sposób uzyskają wpływy finansowe na racjonalną gospodarkę rybacką. To układ samoregulujący, a do tego zmuszający użytkownika rybackiego do usprawnienia gospodarki rybackiej tak, aby klient-wędkarz chciał u niego zostawić swoje pieniądze. Zysk dla wedkarza członka jest taki, że łowi bez ograniczeń na wszystkich wodach PZW płacąc stałą, jednakową opłatę za jeden dzień łowienia, lub inny czasokres połowu. Więc czy zechcę łowić lipienie w Sanie, czy trocie na Parsencie zapłacę tyle samo. A jeśli uwielbiam łowić w swoim jeziorze, a ono zaoferuje mi pogłowie ryb zapewniające udany połów, to i tak więcej pieniędzy zostawię we własnym okręgu. Najczęściej łowimy tam, gdzie mamy najbliżej do ryb, które nas interesują :-) To tyle w kwesti różnic pomiędzy systemami składek w PZW. :-) |
||||
Dariusz Dylewski
Od: 2007-11-14 Posty: 51 |
16 marca 2010 17:51 | |||
Popieram dodatkowe opłaty jeżeli ktoś nie chce pracować na rzecz swojego koła. Ja wprowadził bym jeszcze jeden zapis dotyczący zebrań sprawozdawczych i sprawozdawczo - wyborczych - zebranie może sie odbyć tylko wtedy jeżeli na zebraniu obecnych będzie minimum 30% członków danego koła. Pamiętam dawne czasy kiedy to nasze koło rozsyłało pocztą zaproszenia na zebrania. Dodatkowo powinien być wprowadzony też zapis dotyczący łowisk leżących na granicach okręgów że jest to woda wspólna graniczących ze soba okręgów. Jest system składek i system opłat. Pierwsze są dla tych, którzy dzierżawią obwody rybackie i prowadzą zagospodarowanie, a drugie dla tych, którzy uzyskują zezwolenie od uprawnionego do rybactwa. Pierwsze wchodzą w skład przychodów w ramach działaności statutowej, a drugie są przychodami z działalności gospodarczej. W celu uzyskania uprawnień do połowu trzeba albo dołączyć do uprawnionego do rybactwa okręgu, czyli przynajmniej wnieść składkę okręgową (członkowie PZW), albo uzyskać zezwolenie i zapłacić za nie (niezrzeszeni w PZW). Obwody rybackie są dzierżawione przez okregi jako osoby prawne, więc żeby łowić w ramach uprawnień użytkownika rybackiego trzeba wcześniej przystapić do okręgu i dobrze, ze takie prawo członkowie związku mają. Natomiast nie ma czegoś takiego jak "wody wspólne okręgów", bo dzierżawcą obwodu rybackiego może być tylko jeden podmiot, czyli jeden okręg. I jeden okręg (wedkarze tworzący ten okreg) ponosi odpowiedzialność, koszty gospodarowania itp. Dlatego też tworzący inny okręg wedkarze muszą w jakiś sposób dołaczyc do członków okregu dzierżawiącego obwód rybacki, który jest na granicy terytorialnej okręgów. Pozdrawiam serdecznie Jerzy Kowalski Panie Jerzy wiem o tym że nie ma czegoś takiego, ale czy nie może zostać wprowadzony zapis, że nawet wtedy kiedy okręgi nie chcą ze soba podpisac porozumienia, to na graniczną wodę muszą podpisać porozumienie. Może jest to nierealne, ale o ile ułatwiło by to życie wędkarzom mieszkającymi nad takimi wodami którzy muszą sie zastanawiać czy opłacić w tym czy tamtym okręgu. Dla mnie jest to po prostu niezrozumiałe dlaczego na wodzie granicznej (przy braku porozumienia) wędkarze mieszkający np. na prawym brzegu mogą łowić, a Ci mieszkający na lewym brzegu muszą wnosić dodatkowe opłaty. Dlatego też skłaniam sie do tego co było kiedyś, nie żadne porozumienia, tylko jeżeli chcę łowić w całym kraju to wnoszę dodatkową opłatę do opłaty okręgowej tzw. krajówkę którą np. ZG rozdzielał by na okręgi proporcjonalnie do ilości wody, a jeżeli według kogoś to by miało nie być sprawiedliwe, bo są okręgi które mają mniej wody a większą presję wędkarzy przyjezdnych, to na koniec każdego roku według wpisów w obowiązujących przecież rejestrach polowu. Napisze pan że są opłaty okresowe i to się zgadza, ale spotkałem się już z tym że w czasie kontroli strażnik nie chciał uznać mojej opłaty zrobionej przez internet bo na wydruku potwierdzenia nie było pieczątki. Więc co mam zrobić jeżeli teraz zadzwoni kolega i zaproponuje jutro o świcie wyjazd z muchówkami na Pasłękę na pstrągi? Powiem mu że oczywiście jedziemy, ale dopiero po 10 jak otworzą poczty. To samo tyczy się rzek granicznych. Mam ochote wyskoczyć gdzieś blisko na godzinkę, to najpierw muszę lecieć na pocztę bo może się trafić strażnik z XIX wieku i bedę miał więcej tłumaczenia jak łowienia. |
||||
Dariusz Dylewski
Od: 2007-11-14 Posty: 51 |
16 marca 2010 18:34 | |||
| Kolego Robercie, a ja nadal twierdzę że obecnie jest to samo i dam przykład.
Żeby być członkiem PZW trzeba wnieść opłatę członkowską (z która do końca nie wiadomo co się dzieje) oraz żeby było można łowić roczną opłatę okręgową pięknie zwaną opłatą na ochronę i zagospodarowanie, Jeżeli chcę jechać z muchówką na Pasłękę w okręgu olsztyńskim muszę wnieść opłatę okresową na konto tego okręgu czyli moja wpłata pozostaje w okręgu olsztyńskim, kolega który dużo łowi właśnie na Pasłęce oprócz opłaty rocznej w okregu mazowieckim dokonuje też opłaty rocznej w okręgu olsztyńskim i śmiem twierdzić że opłata którą zrobił w okręgu olsztyńskim nie zasila konta okręgu mazowieckiego. Po ponownym przeczytaniu kolegi postów naprawdę nie widzę różnicy w tym co jest, a w tym co kolega proponuje, bo oprócz opłat w swoim okręgu muszę zrobić opłaty również tam gdzie łowię poza swoim okręgiem żeby łowić zgodnie z prawem. Jeżeli chodzi o porozumienia to z tego co wiem to też dużo zależy od tego jak okręgi dogadają się co do "zadośćuczynienia" finansowego za "wyłowione ryby". Wiadomo że okręg mający dużo "rybnej" wody może chcieć sporo kasy od okręgu który ma mało i to "bezrybnej" wody, ale przecież nikt nie każe okręgom podpisywać porozumienia. Np. okręg mazowiecki ma podpisane porozumienie z okręgiem lubelskim tylko na wody nizinne i za wody górskie muszę wnieść w okręgu lubelskim dopłatę do górskich w wysokości takiej samej jak członkowie okręgu lubelskiego lub robić opłaty okresowe na czas łowienia. Co do drugiej propozycji opłat, to miało by to rację bytu, gdyby było tylu właścicieli ile łowisk, np. każde jezioro ma swojego dzierżawcę. Dlaczego, bo kto mi zagwarantuje, że np. będę łowił na mazurach na jednym jeziorze które jest najbliżej mojego miejsca zamieszkania, a okręg będący jego właścicielem oraz paru innych jezior, że to co zapłacę za łowienie pójdzie na jezioro na którym łowię, a nie np. na jakieś jezioro dużo dalej położone. |
||||
|
robert_ciarka Od: 2010-02-17 Posty: 139 |
16 marca 2010 23:34 | |||
| Kolego Dariuszu
Nikt niczego nie może zagwarantować przyjmując założenia. Jedynym weryfikatorem jest czas i samo życie. Póki co, to nie znajduję niczego dobrego w porozumieniach. Wędkarze mają o tyle dobrze, że łowią za tą samą kaskę w 10 czy 20 okręgach. Natomiast na atrakcyjność łowisk, raczej wcale się to nie przekłada,a chyba na tym najbardziej nam zależy;-) Odnośnie wątpliwości dotyczących tego, że pieniądze zapłacone z tytułu opłaty za łowienie tam gdzie wędkarz łowi, będą źle zagospodarowane przez okręgi. Kolega sugeruje, że okręg może je przeznaczyć na nieatrakcyjne obwody. Rywalizacja oparta o zasadę udostępnienia wędkarzom atrakcyjnych łowisk, wyklucza zarzynanie kury znoszącej złote jajka. Co jest bardziej prawdopodobne, to możliwość zrezygnowania przez niektóre okręgi z obwodów, za które trzeba płacić pomimo, że nie przyciągają wędkarzy. Czynnik ekonomiczny oraz racjonalność będzie musiała wziąć górę, gdyż jak można się dotyczać w kilku dyskusjach, my, wędkarze, jesteśmy głównymi eksploratorami wielu łowisk, przez co stanowimy ważny składnik gospodarki rybackiej. |
||||
Uczestnik forum oświadcza, że zapoznał się i akceptuje Regulamin forum
