Logowanie

Zarejestruj się

Zmiany w Regulaminie Amatorskiego Połowu Ryb

Dodaj odpowiedź

  Zmiany w Regulaminie Amatorskiego Połowu Ryb  
  Antoni Kustusz - rzecz. prasowy ZG PZW

Od: 2008-04-22

Posty: 11

01 lutego 2009 07:54  
Po zakończeniu konsultacji nowelizacji Ustawy o rybactwie śródlądowym już wkrótce zmieni się prawo rybackie, a wraz z nim będzie się zmieniać RAPR PZW, przynajmniej w tej części, która odzwierciedla przepisy państwowe. Ale istnieje tam wiele przepisów, które dotyczą wędkarzy i zasad wędkarstwa, a ich treść zależy od PZW, jako rybackiego użytkownika wód, a także od samych wędkarzy, jako etycznych i ekologicznych amatorów wędkowania. ZG PZW ma w swoich zasobach wiele propozycji zmian RAPR, ale nie oznacza to, że nie potrzebuje nowych wniosków i uwag. A więc co należy zmienić w treści RAPR, jakie wprowadzić przepisy?  
 
  dariuszkrystosiak

Od: 2008-11-24

Posty: 566

01 lutego 2009 11:44  
Kustusz Antoni a także od samych wędkarzy, jako etycznych i ekologicznych amatorów wędkowania. ZG PZW ma w swoich zasobach wiele propozycji zmian RAPR, ale nie oznacza to, że nie potrzebuje nowych wniosków i uwag. A więc co należy zmienić w treści RAPR, jakie wprowadzić przepisy?
Panie Antoni-miło że pada taka oferta tyle że po pierwsze: 1.Czy ktokolwiek z ZG przeczyta i po przeczytaniu weźmie pod uwagę? 2.Jeśli ZG poważnie pyta wędkarzy czy nie powinno to pytanie paść na portalach gdzie jest 3000-4000 użytkowników i kilkadziesiąt postów dziennie w kilku lub kilkunastu tematach?Jednak prawdą jest że bardzo wielu wędkarzy z tych portali uważa że co by nie sugerować to i tak ZG tego nawet nie będzie rozważał i zrobi po swojemu. Ale dobrze,jest niedziela mam czas. Szczupak i sandacz limit 2 sztuki łącznie,wymiar minimalny 50cm - maksymalny 80cm Okoń limit np.10 albo 12 sztuk wymiar min. 20cm - max.35 albo 40cm Sum limit taki jak jest albo w/g mnie np. 1 sztuka tygodniowo ale wymiar "do zabrania" między 80 lub 90 a 130cm Może pstrąga zamiast 3 tylko 2 sztuki ale widzę że ZO wprowadzają własne rozwiązania dotyczące pstrągów Białoryb wydaje mi się że jest w porządku. Rejestry!!!Czy nie powinniśmy pójść wzorem Słowacji i wprowadzić obowiązkowe???Widzieliście się ze Słowakami i nie poruszaliście tematu jak tam jest to rozwiązane???Złowił wędkarz rybę-nie zarzuca wędki jeśli chce ją zabrać musi najpierw wpisać do rejestru.Nie oddał rejestru po zakończeniu roku?-nie może wykupić znaczka na kolejny rok.Tylko nie bardzo widzę takie rozwiązanie w naszym kraju bo ilość krytyki będzie olbrzymia.Trzeba by w zamian coś zaoferować???Ale nie bardzo jest co. Jawność z prowadzenia odłowów gospodarczych bo aktualnie jest to nie do osiągnięcia.Kontrola tych odłowów.Zresztą sam Pan sobie zdaję sprawę że trzeba coś zaoferować wprowadzając bardziej restrykcyjne przepisy-wędkarze skupieni w portalach tego oczekują,tyle że zapewne nie stanowią większości. Większość będzie za tym jak jest bo potrzeba pochwalić się rodzinie i znajomym a i po zarybieniu zawsze trochę karpików się wyjmie.Czy PZW nie powinno w jakiś sposób zacząć się zmieniać a nie tkwić w historii.
 
 
  saddam69

Od: 2008-01-27

Posty: 1

01 lutego 2009 21:12  
Ograniczenia są potrzebne, ale równie ważna jest ochrona tego co jest naszym największym bogactwem czyli ichtiofaunę, proponował bym więcej środków kierować na cele ochrony i odbudowy naturalnych populacji ryb niż na zarybianie, bo to przynosi więcej szkody niż zysku. Odnośnie ograniczeń, górnych wymiarów oraz limitów powinny być one przypisane do danego zbiornika i powinny być sporządzane plany odłowów tak jak to jest w PZŁ.  
 
  dariuszkrystosiak

Od: 2008-11-24

Posty: 566

02 lutego 2009 08:23  
Masz rację ale PSR tak nie do końca podlega pod PZW a SSR niewiele może. I tak jak przewidywałem,przez 24h wypowiedziało się na tym forum 2 osoby a na 2 innych wędkarskich forach w różnych tematach jest postów cos ok.40.  
 
  pablom

Od: 2009-02-02

Posty: 26

02 lutego 2009 09:04  
Witam A co tu można napisać, żeby było wzięte pod uwagę. Stan wód jest w stanie katastrofalnym, to samo jeśli chodzi o pogłowie ryb. Chyba nikt specjalnie nie wierzy że nasze kochane władze wezmą pod uwagę głos ludu. Według mnie należało by zmniejszyć limity dobowe: szczupak, sandacz, boleń, brzana - 1 sztdobę 50-70cm Pstrąg - 1sztdobę -35-45cm troć, łosoś - 1sztdobę - 45-70cm Jaz, kleń 2szt|dobę -30-40cm okoń - 5sztdobę - 25-35cm sum -1 szttydzień -80-110cm głowacica 1szttydzień - 70-100cm Lipień -1sztdobę -30-35cm na białej rybie się nie znam Rzetelne wypełnianie rejestrów i w związku z tym że jest grupa osób stosująca C&R 2 grupy opłat. 1-dla zabierających 2 -dla stosujących zasadę C&R Wprowadzić ochronę suma na Odrze, w okresie jaki obowiązuje w innych regionach Polski, czyli 1listopada-30 czerca  
 
  hlehle

Od: 2009-01-08

Posty: 1

02 lutego 2009 09:46  
1. Wymiary widełkowe aby chronić ryby najcenniejsze wędkarsko 2. Stworzenie łowisk typu "no kill", ponieważ wiele osób jest w stanie zapłacić, aby połowić na wodzie ze świadomością, że nie ma tu rybaków, ani wędkarzy przyjeżdżających po mięso. 3. Oczywiście nadal powinny funkcjonować łowiska "mięsne", ale z ograniczeniami (widełki, miejsze limity) 4. Zmiejszenie limitów (może roczne?)  
 
  jestszansa

Od: 2009-02-02

Posty: 2

02 lutego 2009 10:06  
Limity roczne, jak i rejestry mają nikła szansę poparcia, bo są trudne do zweryfikowania. Podobnie rozdzielenie składek dla tych, co C&R... Oczywiście widełki, by chronić narybek i okazy (np.: okoń 20-35cm; szczupak 50-80cm; sandacz 50-75cm), 1szt "dużych" drapieżników dziennie (5-7szt.okonia). Okres ochronny dla sandacza i szczupaka 01.02-01.05. Wyłączyć "łowiska specjalne" z gosp.ryb. + obowiązek C&R. Maynard  
 
  wloczykij

Od: 2009-02-02

Posty: 5

02 lutego 2009 10:10  
Tak jak piszą koledzy wyżej, stan pogłowia ryb w naszych wodach jest alarmująco niski, a zarybienia są niczym w porównaniu do naturalnego tarła (pod warunkiem ze w łowisku są ryby w odpowiednim wieku gotowe do przystąpienia do tarła). Najlepszymi reproduktorami są ryby okazowe więc należy im się szczególna ochrona. Wymiary widełkowe powinny pomóc w odbudowie populacji ryb w naszych wodach. Tak więc wymiar ryb które można zabrać z nad wody powinien wyglądać następująco: Szczupak 50-75/80cm Sandacz 50-75cm Sum 90-120cm Okoń 20-35cm Pstrąg potokowy 35-50cm Boleń całkowity zakaz zabierania (nie jest to smaczna ryba, za to jest świetną rybą sportową) lub 50-70cm Kleń 35-50cm Jaź 30-45cm Brzana 50-75cm Karaś złocisty (nasz polski ginący) do 40cm Karp do 60cm Zaproponowane wymiary ochronne zapewnią zdecydowanej większości wędkarzy możliwość zabrania i zjedzenia własnoręcznie złowionej ryby i jednocześnie będą chronić najcenniejsze dla ekosystemu osobniki. Przeciętny wędkarz nie odczuje tego że coś mu zostało odebrane lub jego swoboda nad wodą została ograniczona ponieważ zdecydowana większość łowi ryby powyżej górnego zakresu tych wymiarów sporadycznie. Mateusz Jasiński  
 
  pablom

Od: 2009-02-02

Posty: 26

02 lutego 2009 10:12  
jestszansaLimity roczne, jak i rejestry mają nikła szansę poparcia, bo są trudne do zweryfikowania. Podobnie rozdzielenie składek dla tych, co C&R... Maynard
Pewnie że są trudne, ale bez przesady, a to może zmusi władze PZW do intensywniejszych kontroli, bo obecnie to chyba wszystkie służby za to odpowiedzialne działają w podziemiu ;-) a tu okasę chodzi i to dużą. Pozdrawiam Paweł Marczak
 
 
  wloczykij

Od: 2009-02-02

Posty: 5

02 lutego 2009 10:30  
Dodatkowo można by wprowadzić całkowity zakaz zabierania ryb z łowisk znajdujących się w parkach miejskich, na odcinkach rzek znajdujących się w dużych miastach i innych wodach tłumnie odwiedzanych przez wędkarzy. Uchroniło by to tego typu wody od przełowienia i spopularyzowało by wędkarstwo wśród osób z nim nie związanych do tej pory. Nic nie zachęci postronnych osób do tego sportu bardziej niż widok osób bez większego problemu regularnie łowiących piękne ryby. Wielokrotnie byłem świadkiem tego jak po zarybieniu parkowego stawu, jeziorka czy glinianki przez kolejne 2 tygodnie, czasem miesiąc wędkarze łowią ryby regularnie jak na jakimś płatnym łowisku, po czym w ciągu kolejnego tygodnia ryby z zarybienia po prostu się kończą i wszystko wraca do szarej Polskiej rzeczywistości.  
 
  jestszansa

Od: 2009-02-02

Posty: 2

02 lutego 2009 10:32  
Pawle - pełna zgoda z mojej strony. Zwiększyłbym nakłady na Straż, jak i ich uprawnienia. Jednak tu trzeba by innych zmian, niż propozycje zmian RAPR... niestety. Pozdrawiam, Grzesiek  
 
  grzesb

Od: 2009-02-02

Posty: 1

02 lutego 2009 12:05  
Witam, moje propozycje: 1. Pstrąg 1 szt. na dobę, 10 szt. rocznie, 35-50 cm 2. Szczupak, 1 szt. na dobę, 55-80 cm 3. Okoń, 10 szt. na dobę, 20-35 cm  
 
  marek1151

Od: 2009-02-02

Posty: 1

02 lutego 2009 12:10  
Dużo jest do zmian ,tylko niewiem na co czeka jeszcze pzw!!!Przedewszystkim ochrona rzek.Całkowity zakaz zabierania suma z łowiska,lub wymiar górny np. do 100cm można zabrać,ale tylko 1szt tygodniowo.Z pozostałymi drapieznikami tak samo.Oczywiscie same przepisy nic niedadzą,bedą tylko suchym zapisem,więc coś trzeba w tym kierunku zrobić.Oddzielna skladka na rzeki nizinne,niech wedkarz ma prawo wyboru(są tacy co łowią tylko w rzekach).Chrońmy nasze rzeki!!!  
 
  tomasz_p

Od: 2009-02-02

Posty: 173

02 lutego 2009 12:15  
Kustusz Antoni A więc co należy zmienić w treści RAPR, jakie wprowadzić przepisy?
Panowie dobrze wiecie o kilku ładnych lat, że poprzez RAPR sankcjonuje się mięsiarstwo, doprowadza do wyłowienia przez wędkarzy ryb - nie tylko naruszenia stad podstawowych. I przez tyle lat nie dało rady zmienić tego bubla? Panowie sie obawiacie, że część członków odejdzie, jak im się nie pozwoli łupić wód z ryb. No to niech odejdą ci, którzy tylko nam ryby wyławiają, mniej pieniędzy trzeba będzie na zarybienia. To tylko oszczędność. Jeśli koniecznie chcecie pozostawić opłaty na niskim poziomie, to musicie drastycznie ograniczyć limity. Na razie to przyroda płaci za nasze niskie składki, niegospodarność, wydawanie pieniędzy na zarybianie karpiami itp. zjawiska. Mamy rok 2009, pora się obudzić, wody są zniszczone, wyeksploatowane, nie chronione. Jeśli przez ostatnich kilka lat nie umieliście wypracować nowego RAPR, w następnym poscie zacytuję Kodeks Honorowy SWI, który możecie Panowie przyjąć jako ramowy RAPR, szczególnie jeśli chodzi o wymiary, limity itp. Do tego warto dodać wymiary tzw. "widełkowe", czyli ochrona dużych ryb stanowiących o atrakcyjności łowiska. Proszę bardzo, w następnym poscie "gotowiec" - nic tylko przyjąć do stosowania i oczywiście wytłumaczyć panom mięsiarzom, że skończyło się darmowe zapełnianie lodówek, karmienie kotów rybami, zabieranie okazów - kosztem innych wędkarzy, którzy osiągnęli dostateczny poziom wiedzy i etyki. A teraz czekamy na propozycję RAPR ze strony ZG PZW mając nadzieję, że nie będą to "udawane" konsultacje społeczne tak jak np. w projekcie ustawy, gdzie ZG walczył o uzyskanie prawa do używania podrywki, pomijając sprawy o wiele ważniejsze. Osobiście wątpię w odwagę członków ZG, ze powiedzą wędkarzom w końcu prawdę, czego można oczekiwać za 200zł składki rocznie, że PZW nie jest cudotwórcą i nie zapewni każdemu za te pieniądze 200kg ryb rocznie do zjedzenia. Wątpię, czy mają odwagę powiedzieć mięsiarzom: "nie chcemy was widzieć nad wodą". Wątpię, czy mają odwagę zreformować RAPR do wyżej zacytowanego poziomu eksploatacji wód, która jak widzimy - wcale nie wyklucza zabierania ryb, wyklucza jedynie nadmierną eksploatację, szczególnie w okresach dobrych brań, po zarybieniu rybą wymiarową itd. Oby moje wątpliwości okazały się niesłuszne, czego wszystkim wędkarzom życzę. Pozdrawiam
 
 
  tomasz_p

Od: 2009-02-02

Posty: 173

02 lutego 2009 12:20  
Aby jak najmniejszym stopniu szkodzić naturze i postępować etycznie zalecamy: -nie przystosowywać dna do połowu poprzez "grabienie", wysypywanie piaskiem lub żwirem oraz nie stosować żadnych innych metod zakłócających naturalnie ukształtowane środowisko wodne, -nie kopać i nie rozgrzebywać brzegów oraz dna zbiornika w poszukiwaniu żywych przynęt, -nie brodzić na odcinku rzeki, co do którego jest przesłanie lub pewność że odbyło się na nim tarło, zachować umiar w ilości podawanej zanęty, -korzystać o ile to możliwe z haków bezzadziorowych, -używać peana do wyhaczania ryb, -w miejscach, w których spodziewać można się szczupaka, stosować przypon zapobiegający przegryzieniu żyłki, -używać podbieraka do lądowania wymagających tego ryb, -nie używać osęki, poza przypadkami zagrożenia zdrowia lub życia wędkującego, -nie przetrzymywać żywych ryb na agrafkach oraz w siatkach, które są krótsze niż jeden metr, licząc od pierwszego do ostatniego pierścienia, -wypuszczać złowione "ikrzaki" gatunków nie objętych okresem ochronnym, w czasie gdy warunki fenologiczne wskazują na okres tarła, -zmieniając często stanowisko, natychmiast uśmiercać ryby przeznaczone do zabrania, -bezzwłocznie wypuszczać rybę, co do której ma się pewność, że jej zabrać się nie zamierza mając zamiar rybę przeznaczoną do wypuszczenia zmierzyć, zważyć lub sfotografować, robić to z troską o jej przeżycie. Zalecmy jednak rezygnację z każdej czynności, która rybie przeznaczonej do wypuszczenia przynosi niepotrzebne cierpienia. Limity ilościowe i wagowe ryb: 1. Limit ilościowy dobowy i zarazem tygodniowy / od poniedziałku godz. 0.00 do niedzieli godz. 24.00 /: boleń 0 szt (wypuszczamy wszystkie złowione bolenie) głowacica 1 szt. sum 1 szt. troć jeziorowa 2 szt. pstrąg potokowy i lipień / łącznie / 2 szt. sandacz, szczupak, brzana / łącznie / 3 szt. sieja 2 szt węgorz, lin / łącznie / 4 szt. świnka, certa / łącznie / 5 szt. jaź, kleń, leszcz / łącznie /10 szt. okoń 15 szt. płoć 30 szt. 2. Łączna ilość złowionych i zabranych z łowisk ryb wymienionych gatunków nie może przekroczyć ilości 10 szt. w ciągu doby i tygodnia (+ limit ilościowy okonia i płoci) oraz wagi 5 kg w ciągu doby i tygodnia. Oznacza to, że w przypadku zabrania kompletu wagowego np. 5 szt. leszczy o łącznej wadze 5 kg, albo np. 1 szt. szczupaka o wadze ponad 5 kg, wszystkie następnie złowione ryby należy wypuścić mimo iż limit ilościowy nie został wykorzystany. 3. Limit miesięczny - maksymalnie 2 limity dobowe ilościowe i nie więcej niż 2 limity dobowe wagowe. 4. Limit roczny - maksymalnie 8 limitów dobowych ilościowych i nie więcej niż 8 limitów dobowych wagowych Wymiary ochronne ryb -boleń jest uwalniany -brzana do 50 cm -jaź do 30 cm -kleń do 30 cm -lin do 30 cm -lipień do 35 cm -łosoś do 50 cm -okoń do 20 cm -płoć do 18 cm -pstrąg potokowy 35 cm -sandacz do 50 cm -sieja do 40 cm -sum do 100 cm -szczupak do 55 cm -troć do 50 cm -węgorz do 50 cm -wzdręga do 20 cm Do tych przepisów dodaję OD SIEBIE coś więcej o wymiarach ochronnych: Całkowitej ochronie podlegają również ryby o nast. wymiarach: - karp do 30 cm i powyżej 60cm -szczupak do 55cm oraz pomiędzy 80cm i 120cm - sandacz do 55cm oraz pomiędzy 75cm a 100cm - okoń do 25cm i powyżej 45cm -sum do 100cm i powyżej 130cm - lin do 30cm i powyżej 60cm - leszcz do 30cm i powyżej 60cm  
 
  jaroslaw

Od: 2009-02-02

Posty: 46

02 lutego 2009 12:37  
O tych sprawach pisało się wielokrotnie i tu na starym forum i na wielu liczących się portalach i co. Ano w dalszym ciągu to wszystko są ruchy pozorowane dla dobra ogółu, a dyskusja jest w fazie embrionalnej czyli może by jeszcze usunięta albo tak się rozwinąć, że po pewnym czasie nikt nic nie wie. Decydenci i tak będą się przyglądać zza kurtyny bo lepiej się nie narażać wyborcom i płatnikom a lepiej zrobić olimpiadę. Tu nie o dyskusję jałową chodzi i powtórne wyciąganie regulaminu i dopisanie paru przecinków tylko o napisanie nowego RAPR i wtedy poddanie go pod dyskusję, bo stwierdzenie że:" Po zakończeniu konsultacji nowelizacji Ustawy o rybactwie śródlądowym już wkrótce zmieni się prawo rybackie, a wraz z nim będzie się zmieniać RAPR PZW" to będzie to trwało hoho albo i dłużej znając Sejm i priorytety w obecnej sytuacji kryzysowej. Wymiary i limity są niezależne od Ustawy, bo to my sami możemy zrobić nawet lokalnie a nie czekać na Ustawę, a składki i ich podniesienie też nie ma nic wspólnego z Ustawą tylko dobrą wolą jaśnie nam panującego ZG PZW. Trochę odwagi Panowie a na pewno Was przyszłe pokolenia będą wspominać a nie liczyć tylko na uznanie teraźniejszych rybo- biorców. Nowe rozdanie się zbliża i wszyscy zdrowo myślący liczą na niepopularne ale konieczne posunięcia.  
 
  roch

Od: 2009-02-02

Posty: 1

02 lutego 2009 13:16  
Przede wszystkim ograniczyc limity. Wprowadzic wymiary widełkowe. Popieram 50-80 dla szczupaka. Zróżnicowac łowiska -na szczególnie cennych przyrodniczo wodach -no kill. To dla szukających emocji i okazów. W akwenach typu stawy, wyrobiska czy małe jeziora -mięsodajnie (łowisz, ważysz, płacisz, zabierasz). Niech będzie tanio i obficie. Niech dymią grille, niech leje się piwo. Wszystkim można dogodzic. :)  
 
  kuba_standera

Od: 2009-02-02

Posty: 1

02 lutego 2009 14:11  
Propozycje zmian: -Limity widełkowe dla ryb drapieżnych i niektórych karpiowatych -pstrąg i lipień 35-45cm, jedna dziennie, 10 szt rocznie, łącznie -szczupak, sandacz, boleń 50-70cm, 1szt dziennie, 10sztuk rocznie, łącznie -okoń, kleń, jaź 30-40cm, 1 szt dziennie, 10 sztuk rocznie, łącznie -głowacica 80-90cm, sum 100-120cm, 1 szt tygodniowo, 2 szt rocznie, łącznie -troć i łosoś 45-60cm, 1 szt dziennie, 5 sztuk rocznie, łącznie, ZMIANA OKRESU OCHRONNEGO - do 31.10, od 1 wrzesnia no kill - niech wreszcie będą zmiany z połowem tych gatunków!!!! Wiem ze wielu może się wydawać ze takie zmiany odbierają wędkarzom możliwość "zwrócenia się" kosztów licencji. ale: sprawny wędkarz przy takich limtach może zabrać aż 37 sztuk rocznie najcenniejszych gatunków. Ważną rzeczą byłoby zlikwidowanie porozumień, wprowadzenie możliwości odpracowania kosztów licencji w macierzystym kole oraz jak już pisano wcześniej - wprowadzenie licencji C&R, w wysokości powiedzmy 60% licencji zwykłej. Obowiązkowe posiadanie rejestrów - brak wypełnionego rejestru nad wodą równoznaczny z wędkowaniem bez licencji, nie zdanie wypełnionego rejestru uniemożliwia wykupienie licencji na następny rok. Jeszcze jedna propozycja, podpatrzona w Irlandii - tagi na ryby. Każdy wędkarz kupując licencje dostaje 37 sztuk tagów - to wygląda jak opaska zaciskowa na kable. Każdy tag z własnym numerem, w momencie wydania przypisanym do licencji, tagi w różnych kolorach, dla każdej grupy gatunków w innym. Zakładane przez szczękę, natychmiast po zabiciu ryby. Ryba zabita bez tagu to ryba skłusowana...  
 
  slazak

Od: 2009-02-02

Posty: 1

02 lutego 2009 14:36  
Zróżnicować opłaty na poszczególne wody i skorelować to z limitem zezwoleń, zwiększyć kontrole kosztem podniesienia składek, Skontrolować finanse PZW przy pomocy NIK i wprowadzić zasade dwukadencyjności członków ZG i ZO. Dlaczego PZW nie jest OPP, dlaczego wędkarz nie może przekazać 1% podatku na rzecz PZW? Drastycznie ograniczyć zarybienia karpiem na rzecz zarybień gatunkami rodzimymi, z naciskiem na drapieżniki. Z amura, tołpygi i karasia srebrzystego zrezygnowac zupełnie. W samym RAPR przywrócić zakaz łowienia na żywca, wprowadzić możliwość spinningowania martwą rybką, umożliwić zbrojenie przynęty naturalnej dwoma haczykami. Zmniejszyć limity, wprowadzić widełkowe wymiary dla drapieżników, dać okres i wymiar ochronny okoniowi i karasiowi pospolitemu, podwyższyć wymiar ochronny lina do 30cm i wprowadzić okres ochronny dla tego gatunku.  
 
  dariuszkrystosiak

Od: 2008-11-24

Posty: 566

02 lutego 2009 15:46  
No i wystarczyo wrzucić linka na 2 portale 8h temu i jakby zainteresowanie wzrosło. Ciekawe że nikt nie sugeruje zwiększenia limitów czy zmniejszenia wymaru ochronnego ;-))) Wszyscy są za ograniczeniami,i bardzo dobrze.A mnie interesuje co nie tylko wędkarze sądza ale może i jakiś działacz by zabrał głos?No może jak działacz nie chce (chociaż powinni mieć odgórny "prikaz" zaglądania na to forum) to kogoś z WW odgórnym poleceniem skazać na wypowiedź w tym temacie.  
 
  jaroslaw

Od: 2009-02-02

Posty: 46

02 lutego 2009 16:11  
dariuszkrystosiak może i jakiś działacz by zabrał głos?.
Oj Darek a kto do tej pory dostawał medale za wszystko dobre co jest w PZW?
 
 
  biosteron

Od: 2008-11-27

Posty: 1

02 lutego 2009 16:55  
C&R dla Bolenia  
 
  skja

Od: 2009-02-02

Posty: 4

02 lutego 2009 17:58  
Witam, praktycznie trzy pokolenia łowią w mym domu rodzinnym. Stąd jestem przekonany o potrzebie zmian w RAPR. Tytułem wstępu miałem rozszerzyć pole dyskusji lecz może to rozmydlić sedno problemu, więc ograniczę się do sensu strikte zapisu powodującego wiele problemów. Paragraf 2 punkt 1 mówi w skrócie o posiadaniu pozwoleń na połów amatorski.Dodam że byłem strażnikiem SSR i to co zamieszczę poniżej jest jednym z powodów rezygnacji z w/w funkcji. Dokładnie brak w RAPR jednoznacznego zapisu że podpis w legitymacji członkowskiej jest akceptacją regulaminu łowiska PZW wykupionego w formie znaczka, dniówki lub jej wielokrotności.  
 
  marek_k

Od: 2009-02-02

Posty: 1

02 lutego 2009 18:17  
Witam. Jestem młodym wędkarzem dokładniej mówiąc spinningistą. Podpisuje sie obiema rękoma pod takimi zmianami jakie sugerują użytkownicy powyżej. Boli mnie to jak widzę, że dumny z siebie koleś daje w łeb okoniowy nie większemu niż 20cm albo jak widziałem jak patrzoszył na łowisku pstrąga potokowego co miał lekko 60cm ! Duża ryba ! Według mnie zmiany takie powinny być wprowadzone, jakie "liczby" i jakie ilości to już Wy ustalicie przy ewentualnych zmianach ale sądze: Okoń 20-40cm Szczupak: 50-90cm Sandacz: 50-75cm Potokowiec: 40-60cm Łosoć Troć- 60-80cm ( ludzie ! co to jest za wymiar 35cm ? śmieszne ) Boleń: od 50-75cm i więcej ale naprawde wiecej strażników. dziękuje i pozdrawiam "Łowie i wypuszczam"  
 
  ToBoki

Od: 2008-12-13

Posty: 36

02 lutego 2009 19:33  
Wiele postów w temacie zmiany RAPR, jednak niestety wyłącznie cząstkowe. Koledzy piszący na ten temat odnoszą się do mięsiarstwa, widełkowych wymiarów ochronnych, limitów dziennych, rocznych czy tygodniowych. Wypowiadają się na temat rejestrów i braku możliwości kontroli. Czytając te wszystkie propozycje dochodzę do wniosku, że bardzo niewielu piszących przeczytało propozycje zmian w ustawie o RŚ. Nowe propozycje rozwiązują konkretnie problem rejestrów i ich kontroli, co prawda nieco przesadnie, jednak uważam, że uzasadnione jest traktowanie niewypełnionego rejestru jako braku zezwolenia od uprawnionego do rybactwa a ściślej brak dokumentów uprawniających do wędkowania. Przy wypełnianiu rejestrów powinien być moim zdaniem rozróżnienie ryb bez ograniczeń i z ograniczeniami ilościowymi mam na myśli ilość sztuk łowionych dziennie np. pstrąg, troć, łosoś, lipień itd., które powinny być wpisywane do rejestru natychmiast po złowieniu, a ryby limitowane wagowo po zakończeniu wędkowania na łowisku, dopuszczalne pozostaje wpisanie wagi złowionych ryb w domu. Przy takim rozróżnieniu zapisów bardzo łatwo jest skontrolować łączną ilość złowionych ryb dowolnego gatunku w dowolnym okresie. Nieuczciwość byłaby karana surowo i traktowana jak wykroczenie - karana, co najmniej mandatem. No, ale to takie moje dywagacje w tym temacie. Faktem jest, że zbyt łagodne traktowanie osób dopuszczających się nielegalnych działań przyniesie wzrost kłusownictwa, czyli mniej pracy dla organów ścigania, a więcej strat i ganiania SSR za "bezdurno" nad brzegami rzek i jezior. Podrawiam.  
 
  bob55

Od: 2009-01-03

Posty: 22

02 lutego 2009 21:17  
Moja wiara w to, że PZW się zreformuje, jest mała ale mimo to postanowiłem napisać co myślę. Podstawowa teza tego wystąpienia brzmi mniej więcej tak, że PZW prowadzi rabunkowa gospodarkę na powierzonych im wodach. Wiedzą to najlepiej starsi wędkarze którzy oglądali jak do ruiny doprowadzono większość naszych wód przez ostanie 20 – 30 lat. Niestety nie wiedzą tego młodzi wędkarze którzy myślał, że tak jak jest teraz było zawsze. Podstawową przyczyną wyrybienia są bardzo duże odłowy ryb przez wędkarzy oraz słaba ochrona wód przed kłusownikami wędkarskimi i sieciowymi. Zmiany jakie wprowadzono w RAPR są zmianami kosmetycznymi i pozorowanymi. Pozornie było ich trochę ale tak naprawę nie miały one większego wpływu na ilość odławianych ryb. Aby jednak wykazać jak to PZW dba o pogłowie ryb wydłużono do granic absurdu okresy ochronne, co jak wiadomo nie chroni ryb. Bo ryb ubywa nie dlatego, że wędkarze je łowią, lecz dlatego, że je ZABIJAJĄ!!! Bandyckie limity w ilości 4 szt. na większość drapieżników zmniejszono do 3 szt. To oczywiście nic nie dało bo to tak jakby zmniejszyć z 20 na 18. Przy tej ilości wędkarzy i presji do ilości wód już 1 szt. to bardzo dużo. Ale to ile wędkarze zabierają, to cześć problemu bo mamy niby zarybianie. To, że doszło do tak dużego przełowienia jest najlepszym dowodem, że ubytki są kompensowane w sposób niewystarczający. Każdy porządny gospodarz zmniejszyłby limity skoro naturalne tarło i dorybianie nie wystarczają. Ale PZW tego NIGDY nie zrobi bo dla PZW każdy członek to kasa a PZW przy swoich rozbuchanych strukturach i niewydolności potrzebuje kasy = członków. Dlatego pozoruje zmiany a nie robi nic aby zakończyć ten rabunek na polskich wodach. Jeśli coś drgnęło w tej organizacjo to łowiska o ograniczonym dostępie zakładane przy bardzo dużym oporze wielu działaczy. I tylko na tych łowiskach jako tako wędkarstwo wygląda. Cóż takiego zrobiono na tych łowiskach? Wprowadzono limity skorelowane z możliwością odtworzenia populacji ryb, zwiększono nadzór i wprowadzono surowsze kary. To są 3 podstawowe elementy których nie ma na innych wodach. Nie wszystko na łowiskach z ograniczonym dostępem jest piękne. Nawet tam żyje duch socjalistycznego wędkarstwa rodem z PZW. Nadal ktoś płaci a inny z tego korzystają. Przyjezdni, płacący drogie dniówki i niedzielni wędkarze płaca na to aby ci co płacą roczne składki i oblegają te wody na okrągło mogli wybici dziesiątki kilogramów ryb. To jest właśnie wędkarska komuna. Komuna jak wiadomo to puste półki, a u nas puste wody. Tak długo jak ten system będzie działał tak długo będą problemy. Wędkarstwo to nie szpital, nie ochronka, nie ośrodek pomocy społecznej aby ktoś kogoś musiał przymusowo sponsorować. Najwyższa pora by każdy wędkarz zaczął płacić swoje rachunki. Musi zadziałać prosty mechanizm. Im więcej ktoś chce wynosić ryb do domu tym musi więcej płacić. A co my teraz mamy? Wyścig, kto szybciej i więcej napakuje do samochodu. Jak taki wyścig wygląda przy tak słabej ochronie wie każdy kto bywa nad wodą. Teraz kolejny kamień u szyi polskiego wędkarstwa, czyli ochrona. Ja rozumiem, że ilość strażników jest ograniczona. Ale czy PZW wydaje na ten cel tyle ile może? Mam wątpliwości. Zamiast pakować kase w tzw. „wyczynowe wędkarstwo”, czyli zabijanie ryb na czas, można doinwestować PSR (dodatkowe etaty lub sprzęt) albo w firmę ochroniarską. Kolejny pożeracz kasy to SSR która jest fikcją i farsą ochrony. Te nieliczne grupy działające z narażeniem życia i zdrowia nic nie zmienią. Szkoda ludzi i pieniędzy. Innym elementem ochrony są kary. Jak wiadomo od wielu lat nie można zaostrzyć tych za kłusownictwo. Przyczyna prozaiczna, zawsze w rządzie są chłopi którzy się sprzeciwiają bo sami kiedy kłusowali więc bronią złodziei taki jak oni. Ale co stoi na przeszkodzie aby PZW zaostrzyło kary? Czyżby decydenci się identyfikowali z kłusownikami wędkarskimi? A może znowu obowiązuje zasada, że członek = kasa? Niech robi co chce byle by płacił. Tak jest zasada w PZW. Sądy koleżeńskie to fars. Jak wędkarz łamie przepisy na wodzie innego koła to sądzi go sąd w kole macierzystym. Jeśli to nie znajomek to skazuje się na go prace społeczne na rzecz koła lub „dobrowolną wpłatę na cele statutowe”. I tak im więcej koło ma nygusów, tym więcej ma kasy. Ponad to skazany wędkarz może przepisać się do innego koła i olać karę, bo w PZW nie ma ewidencji kłusoli ukaranych. Jak nie ma dotkliwych kar to egzekucja RAPR jest fikcją. Nad wodą masakruje się tony ryb, panuje totalne bezhołowie nad którym nikt nie panuje. Tak wygląda polskie wędkarstwo organizowane przez PZW. Przepraszam za pozbawienie złudzeń tych którzy jeszcze je mieli.  
 
  dariuszkrystosiak

Od: 2008-11-24

Posty: 566

02 lutego 2009 22:26  
bob55 Ale co stoi na przeszkodzie aby PZW zaostrzyło kary?
PZW w żadnym wypadku nie może zaostrzyć kar bo to nie PZW wydaje decyzję o karze. PZW może jednak jako organizacja naciskać na ustawodawców o zmianę prawa.PZW może jednak ale nie wiem czy to robi bywać na rozprawach i naciskać na sąd jako strona poszkodowana i żądać odpowiednich kar. Wiem że ZO Ciechanów doprowadził do niebrzydkich wyroków i Zamość też.
 
 
  Jurek

Od: 2009-01-20

Posty: 12

02 lutego 2009 23:06  
Wody zwlaszcza podgorskie sa w tragicznym juz stanie. Pierwsze co by trzeba wprowadzic, to limit 1 ryba na tydzien, nastepne to wprowadzic wymiary widelkowe, czyli np Pstrag potokowy i lipien 35-40cm. Powyżej i poniżej wymiaru ryba wraca do wody, nastepnie ograniczyc mozliwosc wylawiania ostatnich mohikaninow z dolkow, czyli zakazac obciażania sztucznych much metalami ciezkimi jak olow i wolfram, i dodatkowo wprowadzic zakaz lowienia na wiecej niz jedna przynete. Nie wiem dlaczego muszkarze maja byc tak uprzywilejowaną kastą, by mogli lowic na dwie przynety na raz. Metoda muchowa jest na tyle łowną, ze wystarczy 1 mucha. To sie oczywiscie spotka z wielkimi sprzeciwami, bo ciezko sie jest wyzec raz uzyskanych przywilejow. Co do wód nizinnych uważam ze widełkowe wymiary powinny miec wszystkie gatunki, co do limitu 1 ryba dziennie nam napewno wystarczy. Nie musimy napełniac lodówek. Wszedzie obowiazuje rejestracja wiec nie widze problemow z wyegzekwowaniem tego. No i za nieprzestrzeganie zabierac karte na cały rok Pozdrawiam  
 
  dariuszkrystosiak

Od: 2008-11-24

Posty: 566

03 lutego 2009 08:19  
A ja teraz trochę przewrotnie.Jak zauważyłem wszyscy są za ograniczeniami dla wędkarzy-bardzo ładnie. Ale PZW w niektórych okręgach dalej będzie prowadził odłowy gospodarcze i co tutaj z ograniczeniami??? Jakoś w to żeby rybaków ktoś kontrolował nie bardzo wierzę,bary czy restaurację nad Narwią czy ZZ sumów,szczupaków czy sandaczy nie importują z Chin tylko kupują na miejscu. Sam wpisałem w tym wątku ograniczenia ale co PZW oferuje w zamian???Bo do zaoferowania rybnych wód raczej nie ma.  
 
  bob55

Od: 2009-01-03

Posty: 22

03 lutego 2009 09:21  
dariuszkrystosiak
bob55 Ale co stoi na przeszkodzie aby PZW zaostrzyło kary?
PZW w żadnym wypadku nie może zaostrzyć kar bo to nie PZW wydaje decyzję o karze. PZW może jednak jako organizacja naciskać na ustawodawców o zmianę prawa.PZW może jednak ale nie wiem czy to robi bywać na rozprawach i naciskać na sąd jako strona poszkodowana i żądać odpowiednich kar. Wiem że ZO Ciechanów doprowadził do niebrzydkich wyroków i Zamość też.
Czytaj Kolego uważniej to co napisałem. Ja mówię o karach związkowych a nie zmianie prawa karnego, bo to oczywiste, że nie PZW je ustanawia. Tego jak napisałem nie można zmienić z powodów politycznych. Ja działają sądy koleżeńskie wie każdy kto się z tym zetknął. Istna farsa a roli głównej „Rzeczpospolita Kolesiów”. Jakieś śmieszne kart których nie można na dodatek wyegzekwować. Ciekawe, że na wielu łowiskach o ograniczonym dostępnie wprowadzono zapis, że za łamanie regulaminu łowiska wędkarz nie ma prawa wstępu. I co się okazało? Poziom dyscypliny wzrósł bo w perspektywie mają łowienie w pustej wodzie. Jak widać perspektywa srogich sankcji dział, nie w 100% ale nie ma takiego bezhołowia jak np. nad Wisła. Wiec powtarzam pytanie, co stoi na przeszkodzie aby PZW prowadziło jasne i czytelne sankcje za poszczególne wykroczenia przeciwko RAPR? Czy za zabijanie ryb niewymiarowych lub zabieranie ponad limit, wypad z PZW to duża kara?
 
 
  dariuszkrystosiak

Od: 2008-11-24

Posty: 566

03 lutego 2009 09:42  
bob55 czytelne sankcje za poszczególne wykroczenia przeciwko RAPR? Czy za zabijanie ryb niewymiarowych lub zabieranie ponad limit, wypad z PZW to duża kara?
Rozumiem,źle zinterpretowałem,zgadzam się z Twoim podejściem.Na forum Zamościa napisałem posta z karami jakie są nakładane na wędkarzy w prowincji Ontario.Nie ma tego dużo ale za łamanie regulaminu wędarskiego kary pieniężne to kwoty od 400 do 1500 cad$ i na tamtym forum tego już nie pisałem ale każdy z ukaranych jest zawieszany na okres 1 do 2 lat.Tyle że nie mam pojęcia jak to wyegzekwować u nas?Ile razy byłeś kontrolowany?Ja od 1996 do 2006 na wodach Mazowsza x 3.Inna sprawa że od 3 lat na wodach mazowieckich łowię sporadycznie czyli 3-4x w roku więc o ostatnim okresie nie mogę się wypowiadać-może są kontrolę częstsze.
 
 
  bob55

Od: 2009-01-03

Posty: 22

03 lutego 2009 09:43  
Ludzie, nie pieprzcie o wymach widełkowych. Trochę wyobraźni. Gdyba takie widełki dotyczyły ludzi? Można zabijać tylko w przedziale 20 –40 lat a dzieci i starcy mieli by ochronę. To za kilka lat skąd by się brali starcy? Z kosmosu? Każde manipulowanie daje opłakany wynik. Piramida pokoleń ma pozostać nienaruszona jeśli się chce wykorzystywać naturalne siły rozrodcze ryb. Okazy biorą się z dzieci a potem ze średniaków. Można bez szkody zabierać tylko nadmiar stada podstawowego. A ten nadmiar to najczęściej bardzo niewiele, więc jeśli wędkarstwo, czyli łowienie ryb, ma przetrwać i mieć jakiś sens, trzeba się wyrzec zabierania ryb. Każda woda musi mieć prawdziwego gospodarza którzy będzie decydował na podstawie solidnej wiedzie kiedy i ile można odłowić. O tym nie może decydować ogólnopolski regulamin bo każda woda jest inna. Każda władza zcentralizowana to komuna. Trzeba dać kołom większe prawa do decydowania o wodach powierzonych im w opiekę. Myszą się uczyć prawdziwej gospodarki. Będą pewnie popełniać błędy ale życie szybko ich nauczy rozumu bo jak będą źle gospodarować to będą mieć pusta wodę i brak kasy a wówczas członkowie wyślą ich w kosmos. To są zdrowe mechanizmy a nie jakiś pieprzony RAPR dla wszystkich i jakaś tam władza w jakimś tam okręgu o którym przeciętny wędkarz wie tylko tyle, że jest i za nic nie odpowiada.  
 
  Jurek

Od: 2009-01-20

Posty: 12

03 lutego 2009 10:04  
bob55Ludzie, nie pieprzcie o wymach widełkowych. Trochę wyobraźni. Gdyba takie widełki dotyczyły ludzi? Można zabijać tylko w przedziale 20 –40 lat a dzieci i starcy mieli by ochronę. To za kilka lat skąd by się brali starcy? Z kosmosu? .
Kolego bob55 Gada pan jak miesiarz ktory broni sie rekamy i nogamy by nie musial wypuszczac okazow :) Skad sie wezmą ? to proste jak sie zmniejszy limity do jednej ryby dziennie lub nawet tygodniowo wzglednie ilus tam ryb rocznie /miesiecznie To bedą ! Wlasnie z tych wypuszczonych ryb One pojda do tarla Zabieranie okazow to podcinanie gałęzi na której sie siedzi Przeciez wszystkim bardziej zalerzy na tym by zlowic jednego szczupaka 80 - 90cm niz 5 chudych sledzi 40-50 I nie mozna byc egoistą, zlowić tego duzego to w beret go. Jak sie go wypusci to zlowia go jeszcze inni a na tarlo tez pojdzie Sa w srod nas wedkarze co wedkarstwo traktuja jako sposob na zapelnienia sobie lodowki To sie musi skonczyc Proponowal bym do wyboru byly dwie karty wedkarskie Normalna i C&R ta druga skladki i znaczki 50% mniejsze
 
 
  dariuszkrystosiak

Od: 2008-11-24

Posty: 566

03 lutego 2009 11:18  
M. JerzyKolego bob55 Gada pan jak miesiarz ktory broni sie rekamy i nogamy by nie musial wypuszczac okazow :)
Nie zrozumiałeś boba,On gada jak nawiedzony nokiller i z takim podejściem się nie zgadzam.
 
 
  wloczykij

Od: 2009-02-02

Posty: 5

03 lutego 2009 13:31  
bob55 Każda woda musi mieć prawdziwego gospodarza którzy będzie decydował na podstawie solidnej wiedzie kiedy i ile można odłowić. O tym nie może decydować ogólnopolski regulamin bo każda woda jest inna. Każda władza zcentralizowana to komuna. Trzeba dać kołom większe prawa do decydowania o wodach powierzonych im w opiekę. Myszą się uczyć prawdziwej gospodarki. Będą pewnie popełniać błędy ale życie szybko ich nauczy rozumu bo jak będą źle gospodarować to będą mieć pusta wodę i brak kasy a wówczas członkowie wyślą ich w kosmos. To są zdrowe mechanizmy a nie jakiś pieprzony RAPR dla wszystkich i jakaś tam władza w jakimś tam okręgu o którym przeciętny wędkarz wie tylko tyle, że jest i za nic nie odpowiada.
Bob, w tym miejscu proponujemy zmiany RAPR i jeśli bedziemy tu pisać o naprawianiu naszego świata innymi drogami niż zmiana RAPR to obawiam się że nikt nie weźmie poważnie naszych propozycji. Siła jest w jedności i zgodności propozycji a nie w propozycjach rewolucji całego ustroju.
 
 
  bob55

Od: 2009-01-03

Posty: 22

03 lutego 2009 14:03  
Jak brakuje argumentów to w ruch idą inwektywy, „Gada pan jak miesiarz”, „nawiedzony nokiller”. Na tyle was stać? Żenada. Panowie z Twardej będą mieli godnych następców :) Zanim się zacznie „eksperymentować” trzeb poczytać czy ktoś się na tym nie przewiózł. Były już takie badania nad wpływem wymiarów widełkowych na populacje ryb. Czy to tak trudno zrozumieć, że jak się wybije średnie ryby a zostawi okazy i maluchy to te pierwsze wyrżną te małe? I tak idea „obrony okazów” spowoduje brak okazów. Wy nie bronicie okazów tylko robić wszystko aby znikły z naszych wód. Znam przykład z Polski gdzie dzięki zaostrzeniu limitów o ograniczeniu odłowów (wyłączenie części zbiornika) dochowano się pięknej populacji ponad metrowych szczupaków. Przy limicie 1 ryba na dzień w jeden rok wyrznięte większą część okazów. I tak gospodarz się dowiedział, że nie należy luzować przepisów bo straci błyskawicznie to co przyciąga wędkarzy. Musieli wprowadzić całkowity zakaz zabierania szczupaków do odwołania. I to jest racjonalna gospodarka gdzie ktoś pilnuje aby nie wyrżnięto ryb do zera. To, że woda ma prawdziwego gospodarza który dba o nią to rewolucja? Kupa śmiechu :))) To plan minimum w wy proponujecie polewanie pożaru szklaneczką wody. No to powodzenia w merdaniu ogonkiem do panów z Twardej :)  
 
  dariuszkrystosiak

Od: 2008-11-24

Posty: 566

03 lutego 2009 14:40  
bob55Jak brakuje argumentów to w ruch idą inwektywy, „Gada pan jak miesiarz”, „nawiedzony nokiller”. Na tyle was stać? Żenada. :)
Stać mnie na więcej.I zero machania do do Panów z Twardej-aktualne postępowanie działaczy nie raz i nie dwa krytykowałem na portalach wędkarskich jak też w prywatnej korespondencji z p.Kustoszem i działaczami z różnych okręgów.Dlaczego nawiedzony???NIE MA takiej opcji jak totalne nokill,samo wędkarstwo dla adrenaliny nie da się pogodzić z oczekiwaniami zdecydowanej większość wędkarzy.Chodzi tylko o ograniczenie ilości zabieranych ryb. A ograniczenia nokill przecież może wprowadzić okręg na jakiejś wodzie,tyle że to będzie mało popularna decyzja. Weź pod uwagę że już ograniczenia proponowane tutaj nie spotkają się ze zrozumieniem dużej ilości wędkarzy.
 
 
  tomaszokret

Od: 2009-02-03

Posty: 447

03 lutego 2009 15:11  
Jest mi niestety niezmiernie przykro obudzić wszystkich uczestniczących w tej czczej dyskusji… Pomimo najszczerszych waszych chęci nic z tego nie będzie!  A to z dwóch możliwych powodów. Ale niejako z siebie wynikających… Powód pierwszy to fakt, że wzięcie powyższych uwag pod rozwagę przy opracowywaniu jakiegoś nowego RAPR przez władne temu czynniki określę jako minimalne. Bądźmy realistami, proszę… Powód drugi wynika, niestety, z rachunku prawdopodobieństwa. Co się stanie po podniesieniu i zaostrzeniu, ustanowieniu, zabronieniu i wprowadzeniu wszystkiego tego, co postulujecie? NIC! Wędkarze dzielą się bowiem na tych, którzy mają świadomość tego, jaką rolę pełnią w środowisku, i w związku z tym co im wolno, a co nie. Oni nie wezmą szóstego szczupaka, 15to centymetrowego okonia ani bolenia 29 kwietnia. I im nie jest potrzebny regulamin widełkowy. Zgoda? Gatunek wędkarza drugi to taki, który często przewija się w waszych opowieściach. Czyli mordujący, co w ręce wpadnie… Małe szczupaczki, mikrookonki, przezroczyste sandacze itd., itp., etc… Innymi słowy mówiąc – łamiących Regulamin. I naprawdę wydaje się wam, że „ostrzejszy” RAPR będą łamali rzadziej, niż ten „łagodny”? :-P O, naiwni! :-P Owszem, można podnosić kary, do chłosty w miejscu publicznym włącznie. Można ustanowić obcięcie kłusownikowi ręki, a jak się go złapie drugi raz, to głowy. I wiecie co? Nadal będą robili to samo… Ponieważ prawdopodobieństwo złapania na gorącym uczynku wynosi mniej więcej…mniej więcej tyle samo, ile hipoteza, że wasza dyskusja zostanie wzięta pod uwagę przy opracowywaniu nowego RAPR. Nie przeczę – na pewnych wodach zmiana przepisów połączona z częstszymi kontrolami przyniesie efekty, na większości jednak absolutnie nie! Miło się jeździ na Por na przykład – ryb jakby więcej, a wędkarzy mniej… :-P Chylę czoła przed Zamościem, który stanął przed koniecznością podjęcia trudnej i niepopularnej decyzji – i wyszło mu to na dobre! Znam jeszcze kilka łowisk, które doczekały się podobnych zmian. I to bez konieczności zmieniania RAPRu… Bo na co czekać? Trzeba zdać sobie sprawę z tego, że mięsożernych wędkarzy jest znacznie więcej… I to oni wybierają władze swoich kół, a za ich pośrednictwem władze Okręgów, a za ich z kolei pośrednictwem władze Związku. Ulica Twarda nie jest ani ciut bardziej twarda, niż jakaś średnia wędkarska… Więc nie należy liczyć, że władza obróci się stanowczo przeciw swoim wyborcom…  
 
  tomaszokret

Od: 2009-02-03

Posty: 447

03 lutego 2009 15:13  
Może okażmy sobie trochę więcej szacunku, co? Bo jak widzę już się zaczynają obraźliwe zaczepki... Co chcecie zmienić wokół siebie, jeśli zamiast współpracować obrzucacie się błotem?  
 
  wloczykij

Od: 2009-02-02

Posty: 5

03 lutego 2009 15:51  
tak jak pisałem wcześniej w jedności jest siła a tu pomimo tego że wszyscy zgodnie twierdzą że powinny zostać zaostrzone przepisy, zaczynacie negować to co pisze poprzednik zamiast przedstawić swoja propozycje niezaleznie od tego jak ekstremalnie by ona nie zabrzmiała. Pytanie jest o zmianach wy piszecie o tym jak to źle mamy nad wodą, o tym że nie jest przestrzegany regulamin itd... LUDZIE piszczie na temat!!! chcecie pogadać to macie swoje fora, przedyskutujcie tam sprawe a potem jak już dojdziecie do porozumienia piszcie tu.  
 
  dariuszkrystosiak

Od: 2008-11-24

Posty: 566

03 lutego 2009 15:57  
Ja swoje sugestię przedstawiłem ale przeczytałem co napisał Tomek i obawiam się że ma rację. Faktycznie nie ma potrzeby by ZG robił jakieś ruchy w RAPR bo i tak tego nie zrobi,okręg PZW sam może wprowadzić zmiany tak jak na przykład Zamość,i chwała im za to.W innych okręgach też czyta się o ograniczeniach,pytanie tylko kto to będzie kontrolował?  
 
  veit

Od: 2009-02-01

Posty: 1

03 lutego 2009 16:09  
Moim zdaniem nie powinno być zmian w opłatach tylko w ich gospodarowaniu, ponieważ wszytko zawsze można zrobić lepiej za te same pieniądze. Nie powinno być tez od razu tak dużo drastycznych zmian w przepisach. U mnie w Kaliszu od lat są inne wymiary ochronę i limity np: Szczupak 50cm.  
 
  mysiab46

Od: 2009-02-02

Posty: 3

03 lutego 2009 16:52  
slazakZróżnicować opłaty na poszczególne wody i skorelować to z limitem zezwoleń, zwiększyć kontrole kosztem podniesienia składek, Skontrolować finanse PZW przy pomocy NIK i wprowadzić zasade dwukadencyjności członków ZG i ZO. Dlaczego PZW nie jest OPP, dlaczego wędkarz nie może przekazać 1% podatku na rzecz PZW? Drastycznie ograniczyć zarybienia karpiem na rzecz zarybień gatunkami rodzimymi, z naciskiem na drapieżniki. Z amura, tołpygi i karasia srebrzystego zrezygnowac zupełnie. W samym RAPR przywrócić zakaz łowienia na żywca, wprowadzić możliwość spinningowania martwą rybką, umożliwić zbrojenie przynęty naturalnej dwoma haczykami. Zmniejszyć limity, wprowadzić widełkowe wymiary dla drapieżników, dać okres i wymiar ochronny okoniowi i karasiowi pospolitemu, podwyższyć wymiar ochronny lina do 30cm i wprowadzić okres ochronny dla tego gatunku.
 
 
    Usunięty 03 lutego 2009 19:08 przez: adminpzw  
  jaroslaw

Od: 2009-02-02

Posty: 46

03 lutego 2009 17:14  
Trzeba zacząć od tego by lepiej pilnować wód, przestrzegać obecny regulamin a terytorialnie regulować wymiary i limity i........ rybaków a potem następny krok -rewolucja. Był taki już co od rewolucji zaczynał i do tej pory 80 lat nie widzą własnego ogona.  
 
  piotrkoroluk

Od: 2009-02-03

Posty: 2

03 lutego 2009 17:40  
karaś pospolity - okres ochronny na maj i wymiar 30cm 5 sztuk, szczupak - do 50 i od 80 2 sztuki, sandacz - do 50 i od 75 3 sztuki, okoń - do 22 i od 38 10 sztuk, sum - do 70 i od 130, lin - do 30cm i od 50 2 sztuki, leszcz - do 30cm i od 65 5 sztuk, kleń - do 30cm, jaź- do 30 cm, płoć- do 20cm, karp - do 40cm i od 80 2 sztuki, Częste kontrole i znacznie wyższe kary, koniec zarybień karasiem srebrzystym, znacznie większe nastawienie na gatunki rodzime  
 
  bob55

Od: 2009-01-03

Posty: 22

03 lutego 2009 19:14  
Nie wiem jakich to argumentów trzeba użyć aby dotarły do dyskutantów oczywiste prawdy. Jak ktoś nie rozumie, że jeden regulamin na wszystkie wody to więcej złego niż dobrego to oznacza, że ma problemy z percepcja. Załóżmy, że jakimś cudem PZW wprowadza ograniczenie w szczupakach do 1 szt. dziennie. Na wodzie 5 hektarowej pojawiaj się ryby. Dowiadują się okoliczni wędkarze i w kilka tygodni łowiąc po 1 szt., zbiornik jest wyczyszczony. Na wyczyszczenie dużego jeziora będzie potrzeba być może lat, ale to tylko kwestia presji i czasu. Wędkarze działają metodycznie. Czyszczą zbiornik po zbiorniku jak wirus który bo wyeksploatowaniu jednego organizmu przenosi się na inny. Wszyscy wiedza ja szybko się rozchodzą wieści o rybach. Czy teraz dotarło, że woda MUSI mieć gospodarza który będzie miał kontrole nad odłowami i je limitowała? Bez tego nic się nie zmieni. To co możecie tu zrobić pożytecznego to pisać o swoich zdewastowanych wodach aby w ZG PZW wiedzieli do jakiej sytuacji doprowadzili i niech nie robią łaski, że się zgodzą na jakąś kosmetykę RAPR. I proszę nie mówić mi, że każde zaostrzenie spotka się z nieprzychylnością większości, czyli mięsiarzy. PZW to nie jest organizacja która ma za zadanie dostarczać ryby mięsiarzom. PZW MOŻE wykorzystywać wody do wędkarstwa a ODPOWIADA za ich kondycję. Taka hierarchia, a nie odwrotnie. Gdyby tym krajem rządzili ludzie którym na sercu leży jego dobro to już dawno by wysłali PZW w kosmos. Na jego miejscu powstały by inne które musiałby by stosować zasady racjonalnej gospodarki powierzonymi zasobami bo za rabunek też poleciałaby za PZW. I jeszcze jedna uwaga. Ja mam swoje poglady i che je realizować na wodach w których łowię. Nie narzucam ich nikomu. To większość dyskutantów chce mi narzucać RAPR. Jak będzie tak jak ja proponuję to każdy będzie się rządził po swojemu. Niektórzy sobie sprawdza na swoich wodach na swoja odpowiedzialność jak działają ich pomysły. Każdy będzie miał to co sobie zrobił. Amen.  
 
  tomaszokret

Od: 2009-02-03

Posty: 447

03 lutego 2009 19:56  
Bobie55 - RAPR jest właśnie po to, żeby go narzucać... Potraktuj go jednak jako pewien rodzaj... Hmmm... Jako takie ramy, w których powinni poruszać się ustalający przepisy na łowiskach, pewne minimum...  
 
  bogdanset

Od: 2009-02-02

Posty: 3

03 lutego 2009 19:58  
Witam kolegów wędkarzy, czytam z zainteresowaniem tych waszych wywodów wędkarskich na temat braku ryb w rzekach i jeziorach, na temat kontroli przez straż wędkarską, i te proponowane wymiary i limity i podniesienie opłat.planowane zarybienia,których jak wędkuje już 30 lat to ani razu nie widziałem Wszystko to jest może i fajne super może się sprawdzi i uda kiedyś połowić, ale jak widze nikt z was nie wspomina o zaporach wodnych jakie to one robią spustoszenie w pogłowiu ryb może i nie wiecie co dzieje się na rzekach powyżej zapór wodnych.Pamiętacie z wczesnych wiosennych wypraw wędkarskich jak to nie można dojść do wody, bo ona akurat wylała i płynie od wału do wału wylewa na okoliczne łąki.Rybki nasze mają wtedy dużo pożywienia i wspaniałe miejsca na tarliska ciepła woda kupe gałęzi wyśmienite warunki do złożenia ikry. Ale ta głupia rybka nie wie że za tydzień lub dwa ktoś podniesie groble zapory i woda odpłynie a jej potomstwo zostanie na lądzie i uciechę będą miały tylko ptaszki i muchy i inne robactwo a wędkarz z obrzydzeniem odejdzie z nad śmierdzącego brzegu.Może tego nie widzicie bo nie macie i jak dojść jeszcze do brzegu, ale ja mam łodkę którą spuszczam na wodę już wczesną wiosną jak jest jeszcze duża woda, nieraz na silniku pływałem tam gdzie wy stajecie samochodami i widze i czuje,a potem widać jak jest dużo ryby.A jeszcze jedna sprawa widzieliście jak rzekami płyną fekalia ja łowie na Narwi i powiem wam szczerze przynajmniej raz na tydzień płyną brudy /ścieki/ rzeką i to jest ok wszystko fajnie nic się nie stało popłynie do zapory na Debem po drodze zostanie na krzakach i brzegach woda wyleje na wiosne posprząta i te śmiecie co zostały na brzegach bo wędkarz posprzątał po sobie a wójt gminy zapomniał zabrać ale za wędkowanie pieniążki już wydał na inny cel prawdopodobnie jak zwykle na zarybienie. I tak kólko się zamyka.A wędkarze na forum zastanawiają się jak sobie życie umilić i obrzydzić te wyjazdy naświerze powietrzę. Powodzenia  
 
  piotrkoroluk

Od: 2009-02-03

Posty: 2

03 lutego 2009 21:08  
Bob55, Też jestem wyczulony na centralne planowanie, pewnie dlatego, że studiuje na uczelni z końcówką \'handlowa\', każda woda powinna być rozpatrywana oddzielnie, niczym przedsiębiorstwo, potrzeba menadżerów, a nie działaczy wybierających siebie samych od X lat. Jednak, jakoś nie wierzę w wielką restrukturyzacje :( Zmiany w regulaminie mogą być małym kroczkiem do przodu, w końcu lepiej zrobić cokolwiek, niż nic. Jak już ktoś napisał, byłoby to takie minimum. Problemu zapór się nie przeskoczy. Piszmy na temat....  
 
  jaroslaw

Od: 2009-02-02

Posty: 46

03 lutego 2009 21:26  
Nic się nie zmieni. To są pozorowane ruchy przez pozorowanych ludzi. Te same pytania były w sprawie Statutu i Ustawy i co? Tylko meteoryt może sprawę uratować, no ale dyskusja jest konieczna:))))  
 
  dariuszkrystosiak

Od: 2008-11-24

Posty: 566

03 lutego 2009 21:41  
bob55Czy teraz dotarło, że woda MUSI mieć gospodarza który będzie miał kontrole nad odłowami i je limitowała? Bez tego nic się nie zmieni. To co możecie tu zrobić pożytecznego to pisać o swoich zdewastowanych wodach aby w ZG PZW wiedzieli do jakiej sytuacji doprowadzili i niech nie robią łaski, że się zgodzą na jakąś kosmetykę RAPR. I proszę nie mówić mi, że każde zaostrzenie spotka się z nieprzychylnością większości, czyli mięsiarzy.
W tym temacie z Tobą się zgadzam,MUSI mieć gospodarza ale czy MA? Bob-pisanie o zdewastowanych wodach NIC nie zmieni.A wiesz dlaczego?Bo ZG uważa że jest świetnie,wody do kolana a ryb do .........bioder.A dzięki pełnej poświęcenia działalności czeka nasze wody świetlana przyszłość. Jeśli chodzi o nieprzychylność,w/g Twojej oceny jestem "mięsiarzem"-pożeram kilka złowionych przez siebie ryb rocznie ale jako jeden z pierwszych wpisałem na tym forum ograniczenia które bym chętnie widział a ograniczenia wprowadzone przez Zamość wychwalam pod niebiosa-czyli "mięsiarz" też może ;-)))
 
 
  sokool

Od: 2008-11-05

Posty: 1

03 lutego 2009 22:29  
Generalnie popieram kolegów co do limitów i widełek , nie będę nikogo powtarzał bo widać czego tak naprawde chcemy od PZW . Kolejną sprawą są kary osbiście uważam ,że powinny być znacznie wyższe ,szczególnnie dla kłósowników i zabierających z lowisk tarlaki. I wzmożyć kontrole SSR i PSR . Ja tam w roku2008 nie spotkałem nikogo.  
 
  bob55

Od: 2009-01-03

Posty: 22

04 lutego 2009 07:43  
Obserwuje polskie wody od ponad 30 lat, przeżyłem kilka zmian w RAPR. Żadne nic nie dały. Staczanie się po równi pochyłem nawet nie drgnęło, wiec nie róbcie sobie nadziei. I ja miałem jedną kiedy zmieniono zasady przejmowania rzek (operaty). Wymusiło to w końcu zarybianie rzek które PZW najczęściej tylko eksploatowało. Jakiś skutek jest, pojawiło się nieco małych ryb które są na bieżąco odławiane i uaktywnili się kłusole sieciowi którzy nabrali rozmachu, bo do niedawna twierdzili, że nie stawiają bo ‘ni ma ryby”. I tak kolejna nadzieja umiera bo wpuścić do wody ryby za nieswoja pieniądze to każdy głupi potrafi, ale ograniczyć ich rozkradanie już nie. To kolejny dowód jak cząstkowe działania nic nie dają. Powoływałem się tu kilka razy na łowiska o ograniczonym dostępie. Są przejmowane przez wędkarzy który nauczyli się na moich błędach. Mając możliwości pozyskania nowej wody nie dali jej w łapska PZW ot tak ale pod warunkami. Oni tam gospodarują czyli, zarybiają, wydają licencje, regulamin i pilnują. Do dwóch takich łowisk które znam dobrze ludzie przyjeżdżają po kilkaset km i płaca dniówki po 20 zł aby móc tam połowić. Pomimo pewnych błędów jakie popełniają ich gospodarze to prawdziwe zmiany na lepsze w PZW. Trzeba takie inicjatywy wspierać i propagować. Ich sukces to cios dla tych z ZG i ZO PZW co boja się zmian jak diabeł święconej... Życzę jak największych zmian w RAPR bo to jedyny sposób abyście się przekonali, że to nic nie da. PS. Do dariuszkrystosiak. Jak będę Cię chciał nazwać „mięsiarzem’ to to napisze wprost. Skoro nie napisałem, to mi tego nie wyciskaj. Próbowałem Ci wykazać, że nawet bardzo zaostrzone limity przy odpowiedniej presji mogą wykończyć wodę. Szkoda, że tego nie zrozumiałeś  
 
  dariuszkrystosiak

Od: 2008-11-24

Posty: 566

04 lutego 2009 08:31  
bob55 Jak będę Cię chciał nazwać „mięsiarzem’ to to napisze wprost. Skoro nie napisałem, to mi tego nie wyciskaj. Próbowałem Ci wykazać, że nawet bardzo zaostrzone limity przy odpowiedniej presji mogą wykończyć wodę. Szkoda, że tego nie zrozumiałeś
Ależ mi ta nazwa w niczym nie przeszkadza ;-)))A nadzieję na zmiany mam chociaż jakbym miał obstawiać to tak najwyżej na 5-10% że coś zrobią.Czyli moje opinie nie za bardzo się różnią od Twoich.Nie wiem które łowiska masz na myśli,jeśli te same co ja to tam jest po 100 za dzień,no i są gdzie indziej 2 rzeczki faktycznie po 20. Daję się jednak i w związku zauważyć zmiany na lepsze a znam działaczy którzy nie wykazują ruchów pozornych a podejście mają podobne do Twojego.I może dlatego daje te 5-10% szans na zmiany.
 
 
  matez

Od: 2009-02-04

Posty: 1

04 lutego 2009 08:46  
Jestem młodym wędkarzem (18 lat) i uważam, że jedynym ratunkiem dla naszych wód byłby bezwzględny zakaz zabijania najcenniejszych ryb, dużych drapieżników. Chore jest to, że każdy wędkarz ma prawo do zabicia wielkiego suma każdego dnia. Jedynym wyjściem są rygorystyczne limity ilościowe i widełki w wymiarach ochronnych( o całkowitym C&R nawet nie piszę, bo na to trzeba będzie poczekać kilka pokoleń, brutalne jest to co teraz napiszę, ale nie pomoże nawet zejście pokolenia dla którego ryba była kiedyś walutą i zabijanie każdej ryby mają we krwi, nie pomoże ponieważ nauczyli tego samego swoich synów i wnuków), przykro jest widzieć 25-30 latków, walących w łeb 3 sumki po 60 cm, czy 40 cm sandaczyki. ( to wszystko można zobaczyć w centrum Opola w środku dnia, tak samo jest pewnie wszędzie... :/), mimo iż kartę wędkarską posiadam od 3 lat a na rybach jestem srednio 120 razy w roku, to nie było mi dane spotkać nad wodą jakiejkolwiek kontroli ... Ciężko jest mi uwierzyć w to, że cokolwiek może się zmienić...  
 
  Antoni Kustusz - rzecz. prasowy ZG PZW

Od: 2008-04-22

Posty: 11

04 lutego 2009 10:02  
Wszelkie propozycje, które trafią na nasze forum będą wykorzystane w pracy nad nowym RAPR, bo taka jest istota tych konsultacji. Ja oczywiście zgadzam się z wieloma opiniami nt. rybności wod, ale mam nieco inne poglądy co do przyczyn. Twierdzę, że wiele w tym winy na po stronie zmian środowiska, a także umasowienia się coraz nowocześniejszych i skuteczniejszych metod wędkowania. Ale to jest cena postępu. Co można zrobić? Można: wprowadzić radykalne ograniczenia (limity, wymiary), ale czy to jest droga do upowszechnienia się wędkarstwa? Można lepiej gospodarować, chronić i zarybiać, licząc na to, że nikt nam w tym nie przeszkodzi. To jest dla mnie jakaś droga. Tylko czy sami wędkarze chcą w tym uczestniczyć? Jeśli patrzeć na entuzjazm po propozycjach wprowadzenia obowiązkowej rejestracji połowów, jeśli przeanalizować rzetelnośc wpisów, to wątpię. Dlatego proponując zmiany, pamiętajmy, iż mają one przybrać formę przepisów obowiązujących wszystkich użytkowników wod PZW, a własne limity PZW to będą przepisy zaostrzające normy krajowe, które nie będą obowiązywać na wodach innych użytkowników. Myślę, że dzisaj warto poznać opinie i pierwsze pomysły, jak będzie projekt nowego dokuemntu, to go powiesimy na portalu będzie okazja porozmawiać o konkretach. Co do ilości postów, to ja się cieszę, przecież tak naprawdę dopiero startujemy  
 
  pablom

Od: 2009-02-02

Posty: 26

04 lutego 2009 12:55  
Kustusz AntoniWszelkie propozycje, które trafią na nasze forum będą wykorzystane w pracy nad nowym RAPR, bo taka jest istota tych konsultacji. Ja oczywiście zgadzam się z wieloma opiniami nt. rybności wod, ale mam nieco inne poglądy co do przyczyn. Twierdzę, że wiele w tym winy na po stronie zmian środowiska, a także umasowienia się coraz nowocześniejszych i skuteczniejszych metod wędkowania. Ale to jest cena postępu. Co można zrobić? Można: wprowadzić radykalne ograniczenia (limity, wymiary), ale czy to jest droga do upowszechnienia się wędkarstwa? Można lepiej gospodarować, chronić i zarybiać, licząc na to, że nikt nam w tym nie przeszkodzi. To jest dla mnie jakaś droga. Tylko czy sami wędkarze chcą w tym uczestniczyć? Jeśli patrzeć na entuzjazm po propozycjach wprowadzenia obowiązkowej rejestracji połowów, jeśli przeanalizować rzetelnośc wpisów, to wątpię. Dlatego proponując zmiany, pamiętajmy, iż mają one przybrać formę przepisów obowiązujących wszystkich użytkowników wod PZW, a własne limity PZW to będą przepisy zaostrzające normy krajowe, które nie będą obowiązywać na wodach innych użytkowników. Myślę, że dzisaj warto poznać opinie i pierwsze pomysły, jak będzie projekt nowego dokuemntu, to go powiesimy na portalu będzie okazja porozmawiać o konkretach. Co do ilości postów, to ja się cieszę, przecież tak naprawdę dopiero startujemy
Panie Antoni, z całym szacunkiem, ale proszę nie obrażać naszej inteligencji,wypowiedziami na temat bezrybności naszych łowisk. Wielu z nas pełniło jakieś funkcje w PZW czy działałodziała aktywnie w tym związku. Każdy kto choć ma trochę oleju w głowie, bywa nad wodą i na zebraniach, sam wyciąga wnioski, a jakie one są, może Pan przeczytać powyżej. Faktem natomiast jest, że wędkarze przyczynili się w znacznym stopniu do wyrybienia wód. Ale przy aprobacie PZW. Pyta się Pan o drogę do upowszechnienia wędkarstwa, a jak chce Pan tego dokonać przy pustych wodach??? Co do rejestru połowów, to proszę sobie jeszcze raz przeczytać to co pisze kolega Bob55, na temat kar. Cieszę się że przynajmniej w sprawie RAPR, chcecie się podzielić z nami, bo w przypadku wspomnianej już ustawy,milczeliście.
 
 
    Usunięty 04 lutego 2009 13:10 przez: pablom  
  tomasz_p

Od: 2009-02-02

Posty: 173

04 lutego 2009 13:09  
Kustusz Antoni Można lepiej gospodarować, chronić i zarybiać, licząc na to, że nikt nam w tym nie przeszkodzi. To jest dla mnie jakaś droga. Tylko czy sami wędkarze chcą w tym uczestniczyć?
Odpowiedzi Panie Antoni są proste, dziwię się ze Pan się zastanawia. Nie można gospodarki opierać na zarybieniach, bo dosyć mamy już tych sztucznych słabych ryb, co się nie rozmnażają jak choćby łososie (wyłowione też siatami, ale jednak...). Liczenie na to że nikt nie przeszkodzi, jest naiwnością. Mięsiarze i kłusole będą przeszkadzać, z nimi się nie powinno rozmawiać tylko egekwować aż do wyrobienia odruchu warunkowego w postaci uwalniania ryby. Wędkarze chcą uczestniczyć - ale na poziomie planowania i klepania w klawiaturę. Resztę musicie wy - działacze - zorganizować sami za nasze pieniądze, bo tego własnie oczekuje 90 albo 99% wędkarzy. Nie wolno na "chciejstwie" opierać biznesu, gdy jeszcze gospodaruje się na środowisku naturalnym, bedącym własnością zrówno łowiących ryby jak i nie, stowarzyszonych i niestowarzyszonych. Własnością obywateli. Jesli ustawy nakładają na dzierżawców obowiązek utrzymania stad podstawowych, zasobów ryb w wodach w bardzo dobrej kondycji, to WY nie spełniliście tego obowiązku nie zmieniając limitów. Same puste przepisy bez ich skutecznej egzekucji są niczym, bo przestrzegają ich tylko etyczni wędkarze, którzy i tak większość ryb wypuszczają. Stworzenie ogólnego RAPR dla wszystkich wód jako takiego "punktu wyjścia" do tworzenia rwegulaminów dla każdego łowiska, jest absolutną koniecznością. Dopiero taki RAPR jak wam gotowca posłałem pokaże całemu srodowisku wędkarskiemu, że skończyły się czasy nadmiernej eksploatacji. Pokaże dopiero, czym jest wedkarstwo. Że to hobby konczy się kolacją tylko czasami. I to jest edukacyjna rola, którą jesteście obowiązani spełnić. Nie trzymajcie na siłę miesiarzy wsród swoich członków. Stwórzcie 30% wód dobrych i skompensujcie sobie stratyw składkach wyższymi opłatami. Wedkarstwo nie jest dla wszystkich, tylko dla tych co mogą zapłacić za to użytkowanie. Nie znam innego hobby jak np. gra w bilard, że należą się niskie opłaty, znizki, ogólna dostepność. Masz 5 zł na grę to grasz. Nie masz - oglądaj TV. Opłata dzienna zakładająca ochronę, nie zabieranie w ogóle ryb, musi być na poziomie minimum 10zł, taniej się nie da. A Pana koledzy łowią 5kg ryb za 50 groszy...
 
 
  wloczykij

Od: 2009-02-02

Posty: 5

04 lutego 2009 13:14  
Panie Antoni, Jak pan się zapatruje na wprowadzenie odcinków na których obowiązuje uwolnienie każdej złowionej ryby na terenach parków i na miejskich odcinkach rzek? Przyznam się że osobiście wypuszczam wszystkie złowione ryby (a łowie głównie na warszawskiej wiśle i warszawskich drobnych wodach) i wielokrotnie spotkałem się z tym że osoby postronne z pogardą patrzą na zabijanie ryb, a z entuzjazmem przyjmują uwolnienie ryby. Taki przepis był by uśmiechem w stronę społeczeństwa i z pewnością zmienił by sposób postrzegania wędkarstwa. Zarybienia w tego typy zbiornikach poprawiają sytuację na krótki okres czasu ponieważ presja jest ogromna, a po jakimś czasie można usłyszeć komentarze spacerowiczów "Panie tu nie ma ryb. wpuścili trochę na wiosnę ale to już wszystko wyłapane..." Pozdrawiam  
 
  dariuszkrystosiak

Od: 2008-11-24

Posty: 566

04 lutego 2009 21:09  
tomasz_pNie można gospodarki opierać na zarybieniach, bo dosyć mamy już tych sztucznych słabych ryb.
http://www.pzw.org.pl/24/wiadomosci/15659/60/zarybienie__dokonane_ze __srodkow__finansowych_ kol_8211_2008_ Tomek-link powyżej jest ze strony PZW,żeby nikt nie musiał liczyć policzyłem i co wychodzi?.Proszę bardzo:3827,8 kg "imigrantów" a gatunków rodzimych 2215 .Czy to są właściwe proporcje???Nawalić tuczników i z głowy?I podejrzewam że tak jest w większość,ograniczenia dla wędkarzy,nowy RAPR a tuczniki w ramach zarybień-to ja dziękuję.Mazowiecki okręg w tym roku wpłaty od mnie nie dostanie,zapłacę w okręgu gdzie jest koło które opiekuje się niedużą wodą a karpiem zarybiają śladowo.
 
 
  arnie

Od: 2008-09-24

Posty: 465

05 lutego 2009 08:02  
Wielu z kolegów pisze o łowiskach no kill, o zakazie zabierania ryb z łowiska... a kto wtedy będzie regulował populację? rybacy i kłusownicy? Po co mi łowisko gdzie pływa 100 sumów gigantów i żadnej białej ryby bo wszystkie pożarte? Uważam, że zakazywanie zabierania ryb z łowiska jest bez sensu. Wielu wędkarzy lubi zjeść rybę i nie muszą zaraz być mięsiarzami. Ograniczenia ilościowe? Hmmm, wg mnie dobrze jest jak jest, a mentalności pewnych osób i tak nie zmienimy drastyczniejszymi przepisami. Wiem, że jak ryba bierze to na łowisku niektórzy są 3razy dziennie i za każdym razem schodzą z kompletem. Złapani maja zawsze w siatce dozwolona ilość a w zamrażarce w domu ilości hurtowe. Co do zmian regulaminu APR to większość zmian jakie bym wprowadził musiałyby zmienić również ustawę o rybactwie śródlądowym a tego ZG PZW nie jest w stanie zrobić.  
 
  stefan0012

Od: 2009-02-04

Posty: 3

05 lutego 2009 18:01  
Po przeczytaniu większości postów w sprawie zmian w RAPR ,najbliższe moim poglądom na sprawy wędkarstwa są posty piane przez BOBA55 ,dlatego mam prośbę aby BOB55 w formie ankiety lub petycji do ZG PZW przedstawił swoje przemyślenia i poglądy.,a forumowicze się wypowiedzą.  
 
  Jerzy Kowalski

Od: 2008-11-20

Posty: 444

06 lutego 2009 10:09  
Ciekawa jest ta "burza mózgów", w której, jak to w tej metodzie dyskusji się robi, padaja luxne odpowiedzi z szerokiego zakresu zagadnień, bardziej lub mniej powiązane z meritum sprawy. Trochę problem w tym, że Antoni Kustusz prowokując wymianę luźnych myśli, nie określił nawet w zarysie zakresu regulacji, które będą podstawa do wprowadzania zmian. Na dopbrą sprawę nie wiadomo jeszcze jaki ostateczny kształt przyjmie znowelizowana Ustaw o ryabctwie, nie wiadomo jaki kształt będą miały wydane na jej podstawie rozporządzenia, na ile zmianie ulegną już obowiązujące rozporządzenia dotyczące zagospodarowania obwodów rybackich itp. itd. Oczywiście, regulacje w ramach regulaminu wędkarskiego nie muszą sciśle odwzorowywać regulacji ustawowych, co w polskiej tradycji wędkarskiej miało miejsce, a wymagania prawne były przez wędkarzy troszczących się o użytkowane przez siebie wody, znacznie zaostrzane, w imię zachowania zasobów w dobrym stanie. Dla przykładu, swego czasu, choćby sezon ochrony pstrąga potokowego trwał do końca marca, a początek kwietnia był początkiem sezonu połowów tych ryb przez wędkarzy, chociaż regulacje prawne wymagały zachowania okresu ochronnego tylko do końca grudnia, albo nawet do połowy grudnia poprzedzającego roku. Na tym miedzy innymi polega wedkarstwo, że poważnie traktuje ochronę ryb i zmierza do łowienia ich wtedy, kiedy są w dobrej kondycji i obowiązek ochrony i rozwijania populacji traktuje przynajmniej na równi z prawem do eksploatacji. Ta postawa wędkarska została zachwiana jakieś 30-40 lat temu i wielu nie pamięta juz innego nastawienia do wędkarstwa niż to drapieżne, eksploatacyjne, które dominuje dzisiaj. Jest wiele środowisk wedkarskich, których nastawienia daja nadzieję na rozsądne zmiany podejścia do wędkarstwa. Pozdrawiam serdecznie. Jerzy Kowalski  
 
  tomaszokret

Od: 2009-02-03

Posty: 447

06 lutego 2009 13:42  
Jerzy! Zmiany w RAPR nastąpiły w wyniku oddolnego ciśnienia na mięso. Zwróć uwagę, że każde większe ustępstwo w regulacjach ochrony ryb zbiegało się w czasie z niedoborem żywności na rynku... To już samo za siebie mówi... Mam nadzieję, że ta epokę mamy już trwale za sobą! Mnie interesuje w tej dyskusji coś zgoła innego. To, jak wędkarze postrzegają strukturę PZW. Według większości wypowiadających się to do ZG kierowane są żale i postulaty, jakby to ZG miało jakąś wyjątkową moc sprawczą. I jak niewielu wędkarzy zdaje sobie sprawę z tego, że dokonywanie regulacji w połowie ryb leży w kompetencjach znacznie bliższej im instytucji, a mianowicie Okręgu. A jakże często -nawet Koła. Co wynika z regulacji prawnych oraz przyjętych obyczajów. ZG ma jednak tego pecha, że posiada forum, a Okręgi - niestety! - nie posiadają! :-(((( Wartałoby jednak, by wędkarze mieli świadomość tego, kto im wymiary i okresy ustalać może.  
 
  dariuszkrystosiak

Od: 2008-11-24

Posty: 566

06 lutego 2009 14:06  
tomaszokretZwróć uwagę, że każde większe ustępstwo w regulacjach ochrony ryb zbiegało się w czasie z niedoborem żywności na rynku...
Tomek,nie kracz-kryzysu początki :-(((
 
 
  Jerzy Kowalski

Od: 2008-11-20

Posty: 444

06 lutego 2009 14:49  
tomaszokretJerzy! Zmiany w RAPR nastąpiły w wyniku oddolnego ciśnienia na mięso. Zwróć uwagę, że każde większe ustępstwo w regulacjach ochrony ryb zbiegało się w czasie z niedoborem żywności na rynku... To już samo za siebie mówi... Mam nadzieję, że ta epokę mamy już trwale za sobą! Mnie interesuje w tej dyskusji coś zgoła innego. To, jak wędkarze postrzegają strukturę PZW. Według większości wypowiadających się to do ZG kierowane są żale i postulaty, jakby to ZG miało jakąś wyjątkową moc sprawczą. I jak niewielu wędkarzy zdaje sobie sprawę z tego, że dokonywanie regulacji w połowie ryb leży w kompetencjach znacznie bliższej im instytucji, a mianowicie Okręgu. A jakże często -nawet Koła. Co wynika z regulacji prawnych oraz przyjętych obyczajów. ZG ma jednak tego pecha, że posiada forum, a Okręgi - niestety! - nie posiadają! :-(((( Wartałoby jednak, by wędkarze mieli świadomość tego, kto im wymiary i okresy ustalać może.
Tomaszu, Warto pamiętać pewne kwestie, choć nie do końca oznacza to, że w pełni rzutują one na sposób podejmowania decyzji obecnie. Niestety, pewne \'zaszłości" trudno odwrócić. Psuć łatwo, naprawianie kosztuje wiele wysiłku i wyrzeczeń, oraz wymaga zgody na ponoszenie nakładów oraz na rezygnowanie z nadmiernych uprawnień. Te nadmierne uprawnienia do eksploatacji rzeczywiście nastąpiły wiele lat temu, a tak dokładniej w połowie lat 70-tych, kiedy wprowadzano "kartki na mięso". Nie było to wcale "oddolne parcie", tylko jak najbardziej "odgórne" działanie. Wówczas PZW był instytucją państwa totalitarnego, a ryby złowione przez wędkarzy i zjedzone przez nich oraz przez ich rodziny, liczyły się do "krajowego bilansu białka zwierzecego". więc jak najbardziej odgórnie rozszerzono zakres uprawnień do pozyskiwania tego białka z wód .... i tak już wielu zostało, co więcej, wielu traktuje to w kategoriach "praw nabytych", stąd kłopoty we wprowadzaniu zmian. Postrzeganie struktur rzeczywiście jest dziwaczne, jak również niewielka wiedza o tym kto, co w zgodzie z prawem może i powinien robić. Dziwaczne jest również postrzeganie możliwości wywierania wpływu na decyzje, od którego wywierania wielu się odżegnuje, jednocześnie chcąc, żeby były podejmowane. Taka sprzeczność sama w sobie. O regulacjach dotyczących ustalania zasad ochrony i połowy ryb wspomniałem w równoległej dyskusji dotyczącej ustalania wymiarów ochronnych. oczywiście, kazdy okreg, jako użytkownik rybacki, może a nawet powinien ustalać wymiary gospodarcze ryb na poziomie wynikającym z warunków prowadzenia gospodarowania. Powinien, a nawet musi, określić maksymalną liczbę wędkarzy, którzy jednego dnia mogą łowić w obwodzie rybackim. Powionien też dostosowywac regulacje do całościowej oceny możliwości obwodu rybackiego, a nie do indywidualnych limitów przypisanych do wędkujących. Jakie by te limity czy wymiary nie były, wielka liczba sprawnych i dobrze wyposazonych wędkarzy jest w stanie zjeśc wszystko ....Bez pomocy "z zewnątrz" .. Pozdrawiam serdecznie Jerzy Kowalski
 
 
  tomaszokret

Od: 2009-02-03

Posty: 447

06 lutego 2009 18:41  
Jak go zwał, tak go zwał... Naród pragnął mięsa, więc rzeczywiście organ PZPR, jakim było wówczas PZW, dał możliwość zdobycia nieco "pozakartkowego" białka... :-P Ale przyzwyczajenie do zabierania większej ilości ryb, niż była potrzebna, tkwi w narodzie już od znacznie wcześniejszych czasów... Mięso rybie uważane jest nadal w wielu domach za nadzwyczajny rarytas, co wywodzi się pewnie z czasów pańszczyźnianych, gdy ryba była dostępna głównie w domach wielkopańskich, a pozwolenia na polowy wydawane były niezwykle skąpo. I tak zostało do dziś, bo każdy Pan Heniu czy Pani Halinka z sąsiedztwa niezwykle ucieszy się, gdy obdarowana zostanie dorodnym leszczem... :-P Taki pierwotny pęd do udowadniania, że jest się dobrym myśliwym, który jest w stanie zapewnić rodzinie źródło pokarmu... :-P Tym się właśnie różnią narody pierwotne od cywilizowanych... Narody cywilizowane nauczyły się kiełznać takie właśnie pierwotne instynkty... :-P  
 
  Zbigniew Wiszniowski

Od: 2008-10-24

Posty: 1

08 lutego 2009 20:06  
Zmiany w RAPR na pewno są potrzebne. Tylko czy przy obecnych karach za łamanie regulaminu wędkarze zechcą się do niego stosować ?. Czy nie przegapiliśmy okazji jakie dawała nam zmiana Statutu PZW ?. Uważam, że kary są zbyt łagodne. Sądy koleżeńskie w kołach tracą tylko czas i pieniądze na biurokratyczne wymigi. Nie ma taryfikatora wielkości kary odpowiednio do paragrafu RAPR. Sądy koleżeńskie sądzą swoich kolegów z koła i kary są różne za takie same wykroczenia. Upomnienie , nagana, które nie bolą a w dodatku po roku ulegają anulowaniu. A dlaczego nie dotkliwe kary finansowe, proporcionalne do wykroczenia, z przeznaczeniem na zagospodarowanie wód. Jestem strażnikiem SSR i wiem, z doświadczenia, że wiadomości w gronie wędkarskim szybko się rozchodzą. Przykładowe ukaranie kilku mięsiarzy na pewno odstraszy przynajmniej część z nich, a to coś znaczy. Świadomość wędkarską należy kształtować systematycznie i skutecznie. Pracujmy więc nad tym. Może za kilka pokoleń będą jakieś efekty?.  
 
  Radosław Guzek

Od: 2008-12-08

Posty: 5

08 lutego 2009 20:12  
witam wszystkich zainteresowanych zmianami w RAPR. Pozwólcie drogie koleżanki i drodzy koledzy że i ja od siebie też coś tutaj w tej kwesti dorzucę. Jesli mogę to zaczynam : 1) prawo do wędkowania bez dodatkowych dopłat dla osoby pełnoletniej będącej pod opieką członka PZW w ramach jego uprawnień ( łowienie ryb drapieżnych metodą spinningową ) - obecnie jest tak, że małzonka musi wnieść dopłatę na jednodniowe wędkowanie w wysokości 10zł- że tak napiszę to jest BEZSENSOWNE 2) zmiana wymiarów ochronnych ( dokładniej podniesienie już istniejących ) oraz okresu ochronnego dla : a) boleń 50cm - ( okres ochronny od 1.01-15.04 ) lub calkowity zakaz zabierania z łowiska b) głowacica 80cm; c) kleń 30cm; d) okoń 20cm e) sandacz, szczupak 50cm; f) troć, łosoś 45cm ( lub nawet 50cm ); g) sapa ( zniesienie wymiaru ochronnego, oraz okresu ochronnego ) 3) zmiana limitów ilościowych ( nie wymienione limity bez zmian ): a) głowacica - 1 szt. tygodniowo; b) sum - 1 szt. tygodniowo; c) sandacz - 1 szt. dziennie; d) szczupak - 1szt. dziennie e) okoń - 5 szt. dziennie; f) kleń - 5 szt. dziennie; Dodatkowo bezzwłoczne wprowadzenie górnych wymiarów ochronnych przedstawionych przez p. Roberta Taszarek ( opublikowanych na łamach WŚ 2/2009 str. 6 ) To tyle jeśli chodzi o moje propozycje zmian w RAPR- czy które kolwiek z nich zostana wprowadzone, czy wogóle ktos bedzie chcial przeczytać propozycje wędkarzy, czas pokaże - ja mam taką cichą nadzieję że ktoś się tym zainteresuje i chociaż przeczyta o marzeniach wędkarzy. /pozdrawiam- Radekg  
 
  cezarys

Od: 2008-12-30

Posty: 1

08 lutego 2009 21:42  
Myślę, że sedno sprawy w PZW opisał rob55. Ograniczenia powinny rownież tyczyć ilości zabieranych ryb - 1szt./dzień dla ryb mających okresy ochronne, wprowadzenie jak najwięcej obszarów nokill i przeniesienie uprawnień ZG do kół. Mięsiarzy zapędzić na płatne stawy, małe mocno zarybiane jeziorka, wyrobiska.  
 
    Usunięty 08 lutego 2009 22:22 przez: tomaszokret  
  tomaszokret

Od: 2009-02-03

Posty: 447

08 lutego 2009 22:23  
"a) boleń 50cm - ( okres ochronny od 1.01-15.04) g) boleń - całkowity zakaz zabierania tej wspaniałej sportowej ryby z łowiska" To o co Ci tak naprawdę chodzi? Te dwie sugestie wykluczają się wzajemnie, nie sądzisz? :-P "g) sapa ( zniesienie wymiaru ochronnego, nie wiem co to jest za ryba i skąd się wzieła w naszych wodach )" Pan Bócek nam ją tu wsadził! :-P Fantastyczna argumentacja! "Nie wiem, co to za ryba, to przestańmy ją chronić!" :-D "6 ) Zwiększenia uprawnień SSR oraz częstsze kontrole PSR, SSR, POLICJI oraz STRAŻY MIEJSKIEJ ( kiedyś czytałem że mogą kontrolować wędkarzy w miastach )" To, powiadasz, częstotliwość kontroli przez SSR, PSR, POLICJĘ, STRAŻ MIEJSKĄ jest regulowana w RAPR? Ciekawe, ciekawe... "Wprowadzenie jednej składki na wody nizinne krajowe tak jak to było kilkanaście lat temu, a nie jak to jest obecnie na dane województwo lub okręg" Acha, masz rację, to koniecznie trzeba w RAPR zapisać!, No,to nic, że akurat w drugą stronę trend jest bardziej pożądany, pewnie, jak nie wiesz, że pożądany, to się nie liczy (mniej więcej tak, jak z sapą... :-P) "To tyle jeśli chodzi o moje propozycje zmian w RAPR- czy które kolwiek z nich zostana wprowadzone, czy wogóle ktos bedzie chcial przeczytać propozycje wędkarzy, czas pokaże - ja mam taką cichą nadzieję że ktoś się tym zainteresuje i chociaż przeczyta o marzeniach wędkarzy" Ja chciałem przeczytać. Mam nadzieję, że nikt, kto przeczyta nie weźmie sobie tego za bardzo do serca. Wiem, że wiele rzeczy cię trapi, ale mam prośbę - jak już coś piszesz, to przemyśl ze 3 razy... Nawet nie to, czy masz rację, ale czy to, co piszesz kupy się trzyma...  
 
    Usunięty 08 lutego 2009 23:38 przez: Guzek  
  rysiek

Od: 2009-02-08

Posty: 1

08 lutego 2009 23:19  
bob55 w pierwszym poście napisał całą prawdę a ci co na niego naskakują to widać, że ich zabolała ta prawda, która prawdopodobnie jest o nich samych. Tyle powiem.  
 
  Radosław Guzek

Od: 2008-12-08

Posty: 5

08 lutego 2009 23:39  
TOMASZKRET wprowadzilem malutkie poprawki po TWOICH uwagach.... mam nadzieję że tym razem bedzie troszkę lepiej :)  
 
  tomaszokret

Od: 2009-02-03

Posty: 447

09 lutego 2009 12:00  
Do RADEKG20. - Teraz dużo lepiej, dziękuję za wzięcie uwag serio.  
 
  Jerzy Kowalski

Od: 2008-11-20

Posty: 444

09 lutego 2009 16:13  
Przez dziesiątki lat niepohamowanej, wręcz rabunkowej eksploatacji zasobów wód ugruntowały się ideologiczne dogmaty, które legły u podstaw powołania PZW, a teraz żyją włąsnym życiem i nikt ich nie kwestionuje. Te dogmaty, to praktycznie nieograniczony dostęp do eksploatowania łowisk. Tymczasem dla ilości ryb w łowisku, dla stanu populacji ryb ważne jest nieprzekraczanie całkowitej, dopuszczalnej eksploatacji zasobów łowiska, a nie indywidualne limity połowów. Dla stanu łowiska absolutnie nieistotne jest, czy te ryby złowi jeden człowiek za jednym razem, czy dziesięciu po dziesięciu wypadach nad wodę, czy też stu w dwustu wypadach. Najwyżej dla tego jedengo będzie to "eldorado", dla dziesięciu - "przeciętność", a dla stu - "bryndza". My jesteśmyw takich warunkach, że do tych samych, a nawet zubozonych zasobów, są setki chętnych, wędkujących praktycznie ile chcą. Nie istnieje pojęcie "zamkniętego sezonu", a okresy ochronne są rozciągnięte do maksimum. Warto też zwrócić uwagę, że w żadnym z aktów prawnych nie pojawia się kwestia limitów dziennych czy innych. To dlatego, że limity indywidualne, jakie by one nie były, nadal pozwalają na zużycie zasobów poza granice odnawialności. Jedynym ograniczeniem, które jest w rozporzadzeniu o operatach rybackich, które realnie może wpłynąc na regulowanie presji na obwód rybacki, jest wymóg okreslenia "maksymalnej liczby uprawiających amatorski połów ryb w ciągu dnia". Dopiero mając takie narzędzie w ręku, uzupełnione o limity i wymiary, można skutecznie panować nad całkowitą eksploatacją ryb w obwodzie rybackim. Ale to wydaje się naruszać "nabyte prawa" i najgłębsze przekonania wędkarzy, ugruntowane przez lata. Dopóki nie zostanie zaakceptowane przekonanie o tym, że o stanie łowiska decyduje w największym stopniu presja wędkarska, określana jako lcałkowita iczba jednostek wędkowania (dni, godzin, wyjść na ryby) w roku w obwodzie rybackim czy w łowisku, dopóty wszystkie rozważania będą kręciły się w kółko, wokół emocjonalnie wyrażanych ideologii. Dopóki o gospodarowaniu nie będzie decydowało ścisłe wyliczenie ile ryb można uzyskac z obwodu, w jaki sposób ten całkowity "limit" rozdzielić wśród chętnych na nie, dopóty będzie wyławianych więcej ryb niż da się odnowić w łowisku, niezależnie od przyjętych metod. Warto też pamiętać, że łowienie C&R też nie likwiduje strat, a wymaga ogromnego wysiłku i staranności w jego prowadzeniu. Najczęsciej też jest wprowadzane po to, żeby było więcej ryb ... do zabrania. ;-)))) Pozdrawiam serdecznie Jerzy Kowalski  
 
  skja

Od: 2009-02-02

Posty: 4

09 lutego 2009 21:29  
:JerzyKowalski napisał:Przez dziesiątki lat niepohamowanej, wręcz rabunkowej eksploatacji zasobów wód ugruntowały się ideologiczne dogmaty, które legły u podstaw powołania PZW, a teraz żyją włąsnym życiem i nikt ich nie kwestionuje. Te dogmaty, to praktycznie nieograniczony dostęp do eksploatowania łowisk. Tymczasem dla ilości ryb w łowisku, dla stanu populacji ryb ważne jest nieprzekraczanie całkowitej, dopuszczalnej eksploatacji zasobów łowiska, a nie indywidualne limity połowów. Warto też zwrócić uwagę, że w żadnym z aktów prawnych nie pojawia się kwestia limitów dziennych czy innych. To dlatego, że limity indywidualne, jakie by one nie były, nadal pozwalają na zużycie zasobów poza granice odnawialności. Jedynym ograniczeniem, które jest w rozporzadzeniu o operatach rybackich, które realnie może wpłynąc na regulowanie presji na obwód rybacki, jest wymóg okreslenia "maksymalnej liczby uprawiających amatorski połów ryb w ciągu dnia". Dopiero mając takie narzędzie w ręku, uzupełnione o limity i wymiary, można skutecznie panować nad całkowitą eksploatacją ryb w obwodzie rybackim. --------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------- Skoro wracamy na tym forum do dyskusji zamkniętej na innych forach to w myśl słów Krzyśka piszmy szczerze bez bólu. Jeżeli napisałem wyżej o randze podpisu w legitymacji członkowskiej to w kontekście zdarzeń w których często „znamienici” wędkarze i działacze podważają przepisy na Sanie, Dunajcu czy Rabie. Jeżeli Jerzy dyskusja ma być poważna to musimy dokonać takiego zapisu który przetnie możliwość podważania obowiązujących na łowisku przepisów. Pozdrawiam Janusz  
 
  pablom

Od: 2009-02-02

Posty: 26

10 lutego 2009 09:14  
Czy wprowadzenie opłaty krajowej coś poprawi? Wątpię. Co do operatów rybackich - ja bym chciał je zobaczyć, nawet te które obecnie obowiązują, przypuszczam że wiele osób by się zdziwiło.  
 
  dariuszkrystosiak

Od: 2008-11-24

Posty: 566

10 lutego 2009 09:32  
pablomCzy wprowadzenie opłaty krajowej coś poprawi? Wątpię. Co do operatów rybackich - ja bym chciał je zobaczyć, nawet te które obecnie obowiązują, przypuszczam że wiele osób by się zdziwiło.
Równie ciekawą lekturą byłoby przeczytanie raportów z odłowów gospodarczych prowadzonych przez rybaków na wodach PZW i wodach innych dzierżawców,jak również info o zarybieniach.Wtedy można by porównać z operatem.No i raporty pokontrolne RZGW dotyczące czy dzierżawcy wywiązują się ze złożonych operatów?Obawiam się że bywają i dzierżawcy prywatni i okręgi PZW które mogłyby mieć pewne niezgodności.
 
 
  tomasz_p

Od: 2009-02-02

Posty: 173

10 lutego 2009 09:50  
Jeśli na łowienie na wodach PZW będą zapisy, reglamentacja, powodująca iż nie będę mógł sobie z dnia na dzień zaplanować wędkowania - zależnie od czasu, pogody, to ja z takiego PZW wystepuję, w ogóle na ryby w Polsce nie będę jeździł. Bo jak mam planować łowienie 3 miesiące naprzód, to sobie taniej w Szwecji połowię. Może zajelibyście się co niektórzy ustanowieniem limitów, zagospodarowaniem wiekszej ilości wód, aby presję rozładować, zdywersyfikować, a nie wprowadzać "kartki na łowienie". A może chodzi o to, żeby znów zarabiać na "kartkach"? "Oddam kartkę na wódkę za kartkę na kilo kiełbasy" - "Licencje na dunajec - skup, sprzedaż, komis". Coś mi to przypomina.....  
 
  tomaszokret

Od: 2009-02-03

Posty: 447

10 lutego 2009 11:20  
Do PABLOM - operaty znajdziesz do wglądu w swoim ZO. Nie powinieneś mieć problemów z dostępem do nich, to żadna tajemnica. A co takiego by cię w nich zdziwiło? Hę? Może powiesz, zamiast snuć teorie spiskowe?  
 
  tomaszokret

Od: 2009-02-03

Posty: 447

10 lutego 2009 11:31  
Do DARIUSZKRYSTOSIAK - nie wiem, gdzie można znaleźć dane dotyczące odłowów. Dane dotyczące zarybień w ZO. RZGW nie prowadzi czegoś takiego jak "raporty pokontrolne", natomiast specjalista z RZGW powinien być obecny przy wszystkich (większości w każdym razie) zarybień i sprawdzić, czy odbywają się zgodnie z operatem. Ja wiem o jednym przypadku, gdy Okręg nie dotrzymał ściśle warunków zarybień określonych w operacie - o mało nie skończyło się to odebraniem wody PZW. A ty? Wiesz coś czy tylko sugerujesz? A jeśli sugerujesz, to masz jakieś podstawy, czy tylko tak sobie?  
 
  tomaszokret

Od: 2009-02-03

Posty: 447

10 lutego 2009 11:44  
Do IMIENNIKA - Tomaszu, a ile w tej Szwecji wędkarzy przypada na hektar wody, a ile u nas? "Dywersyfikacja" postępuje od lat - mniej więcej 1/3 wód jest dzierżawiona przez PZW, reszta bądź znajduje się w rękach prywatnych, bądź w gestii organizacji państwowych lub samorządowych. No i część wędkarzy wybiera się do Szwecji czy Norwegii... :-P Umówmy się, że możliwości dywersyfikacyjne zostały wyczerpane... A przy tym presja na wody nie zmalała, a wzrosła - członków PZW przybywa od jakiegoś czasu... W związku z tym istnieją dwa zasadnicze sposoby na ograniczenie owej presji - albo poprzez zmniejszenie liczby członków, albo poprzez ograniczenie ich dostępu do wód poprzez np: limity ilościowe przebywających w łowisku. Drugi sposób wydaje się o tyle bardziej rozsądny, że pozwala na odniesienie się do konkretnego łowiska i jego możliwości. Takie rozwiązania stosowane są w wielu krajach bardziej od nas cywilizowanych...  
 
  pablom

Od: 2009-02-02

Posty: 26

10 lutego 2009 14:17  
tomaszokretDo PABLOM - operaty znajdziesz do wglądu w swoim ZO. Nie powinieneś mieć problemów z dostępem do nich, to żadna tajemnica. A co takiego by cię w nich zdziwiło? Hę? Może powiesz, zamiast snuć teorie spiskowe?
Dobrze się składa, akurat się wybieram do okręgu - sprawdzę, tylko wątpię w prawdziwość rejestrów rybackich ( wędkarskich zresztą w dużej mierze też). Kiedyś jak "skontrolowaliśmy" rybaka to jakoś delikatnie rozminął się z prawdą a i wniosków żadnych nie było, dalej sobie pływa i łowi. Teorii żadnych nie snuje, przynajmniej jeszcze nie ;-)
 
 
  Jerzy Kowalski

Od: 2008-11-20

Posty: 444

10 lutego 2009 19:10  
skja Skoro wracamy na tym forum do dyskusji zamkniętej na innych forach to w myśl słów Krzyśka piszmy szczerze bez bólu. Jeżeli napisałem wyżej o randze podpisu w legitymacji członkowskiej to w kontekście zdarzeń w których często „znamienici” wędkarze i działacze podważają przepisy na Sanie, Dunajcu czy Rabie. Jeżeli Jerzy dyskusja ma być poważna to musimy dokonać takiego zapisu który przetnie możliwość podważania obowiązujących na łowisku przepisów. Pozdrawiam Janusz
Panie Januszu, Takie dyskusje nie kończą się, wracają, trwają, a co więcej - są potrzebne. Dlatego, że budowanie to żmudna i trudna praca, a sp ..., znaczy się popsuć, można łatwo i szybko. Niestety, nic nie daje gwarancji trwania czy rozwoju tych zbudowanych dużym wysiłkiem dokonań. Jedyną gwarancją jest budowanie kolejnych i podnoszenie poziomu wokół nich, stwarzanie pozytywnych wzorców, uzyskiwanie wpływania na decyzje przez racjonalnie myślących i skutecznie działających ludzi, rozszerzanie ich grona. Wtedy i bez zapisów trwałość dokonań będzie zapewniona,. a zapisy - respektowane i niepodważane. Na szczęście takich ludzi jest coraz więcej, a takich warunków tworzą też coraz więcej, podnosząc działania do poziomu racjonalności. Jestem optymistą, że ten proces będzie trwał, przyspieszał, oraz że nic ani nikt go nie powstrzyma. Zwłaszcza, że takie racjonalne, oddziałujące na otoczenie, na środowisko niewędkarskie projekty zyskują wsparcie i gwarancje trwałości poza środowiskiem wędkarzy, zapewniając jednocześnie środowisku wedkarzy znaczenie należne rzeczywistym godpodarzom wód. Pozdrawiam serdecznie Jerzy Kowalski
 
 
  Radosław Guzek

Od: 2008-12-08

Posty: 5

10 lutego 2009 19:12  
Wprowadzenie opłat krajowych, masz rację PABLOM zapewne niewiele zmieni, ale bardzo ułatwi NAM- wędkarzom życie, choć z drugiej strony tak mi się wydaje, że miejscowi wędkarze będa się baczniej przyglądać przyjezdnym, czy ci nie naginają regulaminu, ale to tylko moje zdanie  
 
  Jerzy Kowalski

Od: 2008-11-20

Posty: 444

10 lutego 2009 19:21  
Ze względu na prawne uwarunkowania użytkowania obwodów rybackich składki "krajowe" odeszły bezpowrotnie. Szkoda do tego wracać. Warto się zastanowić, w jaki sposób najrozsądniej wprowadzić składki związane z obwodem rybackim (lub z powiązanymi ze sobą obwodami rybackimi np. w tym samym dorzeczu albo w ciągu jezior) i jego (ich) zagospodarowaniem, bo to jest obecnie podstawowa jednostka gospodarcza. Składki z jednej strony - zapewniające dostęp do pobliskich łowisk, również tym mniej zasobnym wedkarzom, a z drugiej strony - zapewniające finansowanie zagospodarowania zgodne z potrzebami, szczególnie dotyczącymi ochrony, która jest bardzo kosztowna i wręcz niemożliwa do sfinansowania przy obecnym poziomie składek. Pozdrawiam serdecznie Jerzy Kowalski  
 
  skja

Od: 2009-02-02

Posty: 4

10 lutego 2009 19:48  
skjaWitam, Paragraf 2 punkt 1 mówi w skrócie o posiadaniu pozwoleń na połów amatorski.Dodam że byłem strażnikiem SSR i to co zamieszczę poniżej jest jednym z powodów rezygnacji z w/w funkcji. Dokładnie brak w RAPR jednoznacznego zapisu że podpis w legitymacji członkowskiej jest akceptacją regulaminu łowiska PZW wykupionego w formie znaczka, dniówki lub jej wielokrotności.
Panie Jerzy właśnie o takim kontekście zapisu pisałem i jest to nie tylko dla mnie ważne. Oczywiście zgadzam się że jest ogromna potrzeba zmian w postrzeganiu wędkarstwa ale to jest zadanie na lata, dzisiaj przyzna Pan, w/w rygor naszego prawa jest wskazany. Pozdrawiam również, Janusz
 
 
  pablom

Od: 2009-02-02

Posty: 26

11 lutego 2009 09:52  
Są porozumienia między okręgami, można składkę członkowską zapłacić we własnym kole, a okręgową tam gdzie nam się podoba i mamy wody o które nam chodzi. Płacąc składki w dwóch okręgach, często mamy do obłowienia blisko połowę powierzchni kraju - i to za śmieszne pieniądze. Zdaję sobie sprawę że nie wszystkich stać na takie rozwiązania, ale tylko pozornie. Cała składka na Okręg Mazowiecki, łącznie z wodami górskimi,to 170pln - czyli, nie co ponad 2pln dziennie - śmiech. Okręgi powinny rywalizować ze sobą o klienta, bardziej niż dotychczas. A my powinniśmy mieć prawo wyboru. Składki powinny być wyższe, ale oczywiście nie za darmo. Bo to co się w tej chwili dzieje nad większością wód, nie jest warte nawet tak śmiesznych pieniędzy. Powinny być też składki "okresowe" - pstrągarze np.łowią od lutego do września ( spławikowcy,też nie łowią cały rok, ale mi jest wygodniej wśród ryb drapieżnych się obracać) - było by to jakieś rozwiązanie dla mniej zamożnych wędkarzy. W sumie to można gdybać - ciekawe jak PZW się ustosunkuje do naszych postulatów.  
 
  Jerzy Kowalski

Od: 2008-11-20

Posty: 444

11 lutego 2009 17:48  
skja
skjaWitam, Paragraf 2 punkt 1 mówi w skrócie o posiadaniu pozwoleń na połów amatorski.Dodam że byłem strażnikiem SSR i to co zamieszczę poniżej jest jednym z powodów rezygnacji z w/w funkcji. Dokładnie brak w RAPR jednoznacznego zapisu że podpis w legitymacji członkowskiej jest akceptacją regulaminu łowiska PZW wykupionego w formie znaczka, dniówki lub jej wielokrotności.
Panie Jerzy właśnie o takim kontekście zapisu pisałem i jest to nie tylko dla mnie ważne. Oczywiście zgadzam się że jest ogromna potrzeba zmian w postrzeganiu wędkarstwa ale to jest zadanie na lata, dzisiaj przyzna Pan, w/w rygor naszego prawa jest wskazany. Pozdrawiam również, Janusz
Panie Januszu, Nie rozumiem w czym dostrzega Pan problem. Przywołany przez Pana przepis RAPR wyraźnie mówi, że "§ 1 1. Prawo do wędkowania w wodach użytkowanych przez Polski Związek Wędkarski mają (...) przestrzegający zasad ujętych w niniejszym Regulaminie,..." a dotyczy to "członków PZW i osób nie zrzeszonych w PZW". Jakiego jeszcze zapisu chciałby Pan w tymże RAPR? Ktoś, kto nie przestrzega czy nie zamierza przestrzegać reguł korzystania z łowisk nie ma prawa w nich łowić, więc łowi bezprawnie. W jakiż sposób brak tego dziwnego zapisu o podpisie ;-) przeszkadzał Panu w pracy strażnika SSR? RAPR również zawiera taki obowiązki wędkującego: "§ 2 1. W czasie wędkowania wędkarz ma obowiązek posiadać : kartę wędkarską, legitymację PZW z potwierdzeniem uiszczenia naleŜnych składek lub INNE WAŻNE ZEZWOLENIE uprawniające do wędkowania na danym łowisku. 2. Przed przystąpieniem do wędkowania, wędkarz zobowiązany jest do ustalenia do kogo należy wybrane przez niego łowisko i CZY NIE OBOWIĄZUJĄ NA NIM DODATKOWE OGRANICZENIA, poza zawartymi w niniejszym Regulaminie." Wszystko napisane "kawę na ławę". Czy ktoś tego nie rozumie? Co jeszcze miałby potwierdzać? .... Z kolei wniesienie składki nie jest "wykupieniem łowiska". Składka jest wspólnym funduszem na prowadzenie działalności przez członków stowarzyszenia. Nie jest opłatą za usługę czy za obsługę. Składka jest "na coś", a nie "za coś". Uprawnienie do wędkowania dla członków okręgu dzierżawiącego obwód rybacki wynika właśnie z udziału we wspólnym zagospodarowaniu. Jest uprawnieniem prowadzącego zagospodarowanie w obwodzie, uprawnionego do rybactwa, na podstawie wewnętrznych zasad, wspólnie ustalonych. To rodzaj wzajemnego zobowiązania, przez wielu słabo rozumianego. Pozdrawiam serdecznie Jerzy Kowalski
 
 
  roman1

Od: 2009-01-04

Posty: 42

13 lutego 2009 17:29  
Witam! Nie gniewajcie się koledzy,ale widzę,że znów emocje biorą górę nad rozsądkiem.Po zapoznaniu się z postami,uważam że bardzo mądrze pisze Bob55.Pisz kolego jak najwięcej,może ludzie się czegoś nauczą od Ciebie.Osobiście zarządzanie wodami zleciłbym Kołom i w mniejszym stopniu Okręgom,natomiast z limitami dałbym sobie spokój.Warto jednak zastanowic się nad górnym wymiarem niektórych ryb.Myślę,że wymiary ochronne powinny być dostosowane do sytuacji danej wody (rejonu).Najważniejsza w tym wszystkim jest ochrona,której prawie nie ma(co to za gospodarz,ktory nie chroni swojego gospodarstwa?).Na temat" racjonalnej gospodarki" jaką prowadzi PZW mam bardzo złe zdanie i chyba lepiej będzie jak pominę to milczeniem. Pozdrawiam  
 
  skja

Od: 2009-02-02

Posty: 4

15 lutego 2009 11:48  
Kowalski Jerzy
skja
skjaWitam, Paragraf 2 punkt 1 mówi w skrócie o posiadaniu pozwoleń na połów amatorski.Dodam że byłem strażnikiem SSR i to co zamieszczę poniżej jest jednym z powodów rezygnacji z w/w funkcji. Dokładnie brak w RAPR jednoznacznego zapisu że podpis w legitymacji członkowskiej jest akceptacją regulaminu łowiska PZW wykupionego w formie znaczka, dniówki lub jej wielokrotności.
Panie Jerzy właśnie o takim kontekście zapisu pisałem i jest to nie tylko dla mnie ważne. Oczywiście zgadzam się że jest ogromna potrzeba zmian w postrzeganiu wędkarstwa ale to jest zadanie na lata, dzisiaj przyzna Pan, w/w rygor naszego prawa jest wskazany. Pozdrawiam również, Janusz
Panie Januszu, Nie rozumiem w czym dostrzega Pan problem. Przywołany przez Pana przepis RAPR wyraźnie mówi, że "§ 1 1. Prawo do wędkowania w wodach użytkowanych przez Polski Związek Wędkarski mają (...) przestrzegający zasad ujętych w niniejszym Regulaminie,..." a dotyczy to "członków PZW i osób nie zrzeszonych w PZW". Jakiego jeszcze zapisu chciałby Pan w tymże RAPR? Ktoś, kto nie przestrzega czy nie zamierza przestrzegać reguł korzystania z łowisk nie ma prawa w nich łowić, więc łowi bezprawnie. W jakiż sposób brak tego dziwnego zapisu o podpisie ;-) przeszkadzał Panu w pracy strażnika SSR? RAPR również zawiera taki obowiązki wędkującego: "§ 2 1. W czasie wędkowania wędkarz ma obowiązek posiadać : kartę wędkarską, legitymację PZW z potwierdzeniem uiszczenia naleŜnych składek lub INNE WAŻNE ZEZWOLENIE uprawniające do wędkowania na danym łowisku. 2. Przed przystąpieniem do wędkowania, wędkarz zobowiązany jest do ustalenia do kogo należy wybrane przez niego łowisko i CZY NIE OBOWIĄZUJĄ NA NIM DODATKOWE OGRANICZENIA, poza zawartymi w niniejszym Regulaminie." Wszystko napisane "kawę na ławę". Czy ktoś tego nie rozumie? Co jeszcze miałby potwierdzać? .... Z kolei wniesienie składki nie jest "wykupieniem łowiska". Składka jest wspólnym funduszem na prowadzenie działalności przez członków stowarzyszenia. Nie jest opłatą za usługę czy za obsługę. Składka jest "na coś", a nie "za coś". Uprawnienie do wędkowania dla członków okręgu dzierżawiącego obwód rybacki wynika właśnie z udziału we wspólnym zagospodarowaniu. Jest uprawnieniem prowadzącego zagospodarowanie w obwodzie, uprawnionego do rybactwa, na podstawie wewnętrznych zasad, wspólnie ustalonych. To rodzaj wzajemnego zobowiązania, przez wielu słabo rozumianego. Pozdrawiam serdecznie Jerzy Kowalski
Widzę że dyskusja jest bezproduktywna.Nie piszę o sytuacji prezentowanej na fff w marcu 2007(w tytule" promocja na Sanie", czy sytuacji z 10. 08 z Dunajca czy 11.2008 z Raby), piszę o zachowaniu części działaczy nie uznających zasady "złów i wypuść".Muszę przyznać, z trudnością zachowuję spokój.Nie będę pisał ile w gronie kolegów zrobiliśmy w kwestii współpracy z samorządami, wykorzystaniu prawodawstwa UE ..... a jednak odczytałem zarzut że czegoś nie rozumiem.Osiadłem w gronie muszkarzy tylko dlatego że pojmowanie problemów przyszłości jest wśród nich największe.Nie mnie i J.Kowalskiego ani wytrwale pracujących społeczników ma w/w zapis dyscyplinować. Pozdrawiam ze smutkiem Janusz
 
 
  jaroslaw

Od: 2009-02-02

Posty: 46

15 lutego 2009 13:05  
Cieszy mnie projekt wprowadzenia wymiarów widełkowych ponieważ od roku nie zależnie od wędkowania uprawiam amatorski połów kuszą i będą może w ten sposób lepsze wyniki :)  
 
  Jerzy Kowalski

Od: 2008-11-20

Posty: 444

17 lutego 2009 10:14  
skja Widzę że dyskusja jest bezproduktywna.Nie piszę o sytuacji prezentowanej na fff w marcu 2007(w tytule" promocja na Sanie", czy sytuacji z 10. 08 z Dunajca czy 11.2008 z Raby), piszę o zachowaniu części działaczy nie uznających zasady "złów i wypuść".Muszę przyznać, z trudnością zachowuję spokój.Nie będę pisał ile w gronie kolegów zrobiliśmy w kwestii współpracy z samorządami, wykorzystaniu prawodawstwa UE ..... a jednak odczytałem zarzut że czegoś nie rozumiem.Osiadłem w gronie muszkarzy tylko dlatego że pojmowanie problemów przyszłości jest wśród nich największe.Nie mnie i J.Kowalskiego ani wytrwale pracujących społeczników ma w/w zapis dyscyplinować. Pozdrawiam ze smutkiem Janusz
Panie Januszu, To ja nie rozumiem, w jaki sposób takie zapisy, o jakich Pan pisze, miałyby kogokolwiek "dyscyplinować" w sposób istotnie większy niż obecnie? Proszę nie poddawac się emocjom, bo one utrudniają komunikację, a emocjonalna wymiana zdań nie jest dyskusją i rzeczywiście może być "bezproduktywna". ;-))) Pozdrawiam serdecznie. Jerzy Kowalski
 
 
  tomasz_p

Od: 2009-02-02

Posty: 173

18 lutego 2009 10:58  
tomaszokretDo IMIENNIKA - Tomaszu, a ile w tej Szwecji wędkarzy przypada na hektar wody, a ile u nas? "Dywersyfikacja" postępuje od lat - mniej więcej 1/3 wód jest dzierżawiona przez PZW, reszta bądź znajduje się w rękach prywatnych, bądź w gestii organizacji państwowych lub samorządowych. No i część wędkarzy wybiera się do Szwecji czy Norwegii... :-P Umówmy się, że możliwości dywersyfikacyjne zostały wyczerpane... A przy tym presja na wody nie zmalała, a wzrosła - członków PZW przybywa od jakiegoś czasu... W związku z tym istnieją dwa zasadnicze sposoby na ograniczenie owej presji - albo poprzez zmniejszenie liczby członków, albo poprzez ograniczenie ich dostępu do wód poprzez np: limity ilościowe przebywających w łowisku. Drugi sposób wydaje się o tyle bardziej rozsądny, że pozwala na odniesienie się do konkretnego łowiska i jego możliwości. Takie rozwiązania stosowane są w wielu krajach bardziej od nas cywilizowanych...
Tomek, najpierw niech pzw spowoduje poprzez nowy RAPR, jego egzekucję, dobrą ochronę, że 100% wód dzierżawionych będzie zagospodarowanych zgodnie z prawem, bogate w ryby, atrakcyjne wędkarsko, a potem wprowadzajta tą reglamentację "wejść". Bo się może okazać, co bardzo prawdopodobne, że przy ograniczeniu zabierania ryb i dobrze zagospodarowanych wodach, trzeba będzie wedkarzy ściągać na łowisko a nie ograniczać im dostęp. Odcinki specjalne, jak np. San, nie sa wykładnikiem. Bo reszta rzeki jest praktycznie bezrybna poprzez brak ochrony i dopuszczenie zebierania ryb. Popraw te dwie rzeczy, a 90% problemów wedkarskich i PZW się skończy. Proste jak drut, ale "kombinatorzy" muszą zawsze udowadniać że są potrzebni...
 
 
  tomaszokret

Od: 2009-02-03

Posty: 447

18 lutego 2009 22:49  
Do IMIENNIKA. Imienniku! Problem w tym, że aby osiągnąć ową wysoką rybność wód trzeba podjąć kilka kroków, spośród których jednym jest ograniczenie dostępu do niektórych łowisk. Do niektórych - podkreślam! Można bogato zarybiać - ale zwróć uwagę, że - jak to napisał już ktoś na tym forum - wędkarze są jak szarańcza. Zarybiona woda natychmiast ściąga tłumy, które wybierają wszystko do dna, a później przenoszą się na inne, wody. Jeśli ograniczysz wyławianie ryb, do na przykład 1 sztuki, wprowadzisz różnego rodzaju obostrzenia, to najwyżej wydłużysz okres wymordowywania ryb. Tyle osiągniesz przy dzisiejszej presji. Przy tym należy mieć świadomość, że pojemność łowiska jest ograniczona i nie można jednorazowo wpuścić doń zbyt wiele materiału, bo albo wyzdycha z głodu, albo zapadnie na różne choroby, albo powyżera się nawzajem. Ograniczenie dostępu do niektórych wód, wprawdzie kontrowersyjne, pomoże uratować niektóre łowiska bardziej, niż wirtualne poprawki w RAPR czy wzmożone kontrole. Przykład ze swojego podwórka - bogato zarybiany zbiornik w centrum miasta, łatwy do upilnowania, 5 ha powierzchni, straż wędkarska 2x dziennie, można zabrać 1 karpia w podwyższonym wymiarze (nic innego za bardzo tu nie pożyje...). I co? I w dwa tygodnie ryb nie ma! Bo ludzi tyle, że nie ma gdzie wędki wcisnąć... Przykład trochę ekstremalny, ale można go odnieść do innych łowisk... W pojemności łowiska ważna jest bowiem również maksymalna ilość drapieżników, jaka może się na danym terenie wyżywić...  
 
  lipiec

Od: 2009-03-06

Posty: 28

20 marca 2009 09:46  
Dobrze że ktoś pyta nas i o nasze zdanie na temat zmian w regulaminie tylko czy to będzie uwzględniane przez ZG PZW . Ja mam parę propozycji na pewno przyczyniających się do zwiększenia populacji ryb i naszego zachowania się nad wodą. 1.Wprowadzić wymiar dolny i górny na gatunki ryb najbardziej narażone na presję wędkarzy i rybaków. Przepis ten powinien obowiązywać wszystkich łowiących na wodach PZW 2.Limity ilościowe powinny być ustalane przez gospodarzy danych akwenów i to na jakiś okres do czasu przywrócenia danej populacji. 3.Wprowadzić w ramach programów przywracania niektórych gatunków do naszych wód zakaz całkowitego połowu tych gatunków na okres kilku lat ( zależne od populacji) i na całym odcinku wędrówki na tarliska i z powrotem do morza.. 4.Wprowadzić całkowity zakaz połowy sieciami na wodach PZW . Wymienione zmiany na pewno poprawią stan ilościowy i gatunkowy ryb w naszych rzekach.  
 
  Marcin Pawłowski

Od: 2009-04-12

Posty: 40

02 czerwca 2009 22:47  
O RANY!!! Nareszcie ktoś z naszych ukochanych władz zajrzał na forum!!! ale małe pytanko... PO CO??? To co wszyscy piszemy i tak pójdzie na marne. Panowie dajcie sobie spokój z wymiarami widełkowymi i tak większość nie będzie ich przestrzegać!!! Przecież prawie każdy z nas spotyka się z nagminnym łamaniem przepisów PZW na swoich wodach. Ochrona wód- to już lepiej, bo od tego zależy co i ile będziemy łowić a jak narazie u nas z tym krucho... Ktoś napisał że trzeba się wziąć za naszych meliorantów i to popieram bo są dużo bardziej odpowiedzialni za stan wód niż wędkarze-mięsiarze. Oczywiscie oni też mają porządny wkład w zasobność rzek i innych zbiorników ale ich można przywołać do porządku CZĘSTSZYMI, powtarzam dla nie kumatych, CZĘSTSZYMI kontrolami na wodach PZW. I od razu pytanko- dlaczego pieniądze ze składek są przeznaczane na jakże często organizowane zawody w poszczególnych kołach? Ostatnio w moim okręgu miały miejsce zawody rozgrywane co tydzień na zbiornikach koła. Oczywiście był poczęstunek, puchary itp... Rozumiem, co dwa tygodnie ale co tydzień??? jak tak dalej pójdzie to trzeba będzie rezerwować sobie stanowisko na miesiąc naprzód żeby chociaż klapnąć nad wodą... Moje zdanie jest takie- konrole i jeszcze raz kontrole ale wspierane funduszami z kół PZW. Często podczas spotkań ze strażnikami słyszę, że nie jeżdżą bo im się nie opłaca (swój samochód, paliwo itp.) Oki może by tak okręgi wygospodarowały kasę na tę działalność, choćby ze względu na wizerunek swojego koła?  
 
  dariuszkrystosiak

Od: 2008-11-24

Posty: 566

03 czerwca 2009 07:57  
Pawłowski Marcin O RANY!!! Nareszcie ktoś z naszych ukochanych władz zajrzał na forum!!! ale małe pytanko... PO CO??? To co wszyscy piszemy i tak pójdzie na marne. Panowie dajcie sobie spokój z wymiarami widełkowymi i tak większość nie będzie ich przestrzegać!!!

No cóż,Marcin-masz 100% racji.Byłem na weekendowym wyjeździe nad Bugiem,miejsce niezbyt uczęszczane chyba że przez miejscowych wędkarzy.I nie wiem czy być przerażony głupotą czy wq......ny na podejście do wędkowania.
Spotkałem 3 wedkarzy z okolicy i okazuje się że:
-od początku maja nieźle biorą sumy a właściwie sumki takie po 40-50cm
-że w piatek gościu złowił takiego ponad metr
-że łowi się na gruntówe z 2-3 przyponami na żyłce 0,60mm
-że zimą jak nie płynie kra świetnie brały szczupaki
-że jak szczupak czy sandacz ma ok. 40cm to jest bardzo smaczny
I w rozmowie z obcym facetem taki jeden z drugim chwali się swoimi osiągnięciami a obcy facet nie wie czy mu j....ć czy nie.
Jak mówię że to niezgodne z regulaminem,że nie pozwalają dorosnąć rybię do tarła,że później narzekają to nie dociera,tłumaczą że jak nie oni to albo kłusole zabiorą albo inni.
Wiem że w najbliższej miejscowości (Małkinia) od niedawna jest PSR i wiem że pływają bo jeden z tych ludzi
(za przeproszeniem) uprzedzał mnie że jak będa płynąć to zieloną łodzią tylko że taka informacja mnie do niczego potrzebna nie jest. Jeden z nich (ten od ponad metrowego suma) cumował na rzece przez całą noc,czekałem tylko jak bedzie coś ciągnął i miałem dzwonić na PSR w Małkinii.Na szczęście dla ryb cały weekend woda była jak martwa i ani oni ani ja nic nie złowilismy.Ale po powrocie maila wysłałem do odpowiedniego "organa" i mam nadzieję że kiedys go złapią.
 
 
  Piotr Kania

Od: 2009-06-03

Posty: 1

03 czerwca 2009 10:07  
Witam
To co widzę w drastycznej większości wód, co totalny brak umiejętności zarządzania zbiornikiem jako całością.
Ale zaczynają się pojawiać pierwsze oznaki dobrych zmian. Jednym z takich pomysłów jest zablokowanie części zbiornika przed wędkarzami. To naprawdę daje dobry efekt i to bez specjalnych kosztów ani wyrzeczeń. Znam zbiornik, że można łowić tylko z jednej strony (co prawda zapomniano o wędkujących na lodzie) - takie ograniczenie daje efekty. Dodatkowo ograniczyłbym ilość możliwych ryb do zabicia na 1 dziennie (w niektórych zbiornikach zniesienie tego ograniczenia dla określonych gatunków ryb). Takie ograniczenie byłoby na razie chyba dobrym kompromisem między łowiącymi co jedzą mięso i nokill.
Ale jest też druga strona medalu. Rozwój wędkarstwa a w zasadzie skuteczność metod połowu. Jak obserwuję ławiących na mikrogumki i wyławiających coraz mniejsze sztuki (mimo, że zgodnie z wymiarem) ... + echosondy itp itp. to trochę z przykrością wspominam, że kiedyś się łapało na większe przynęty, ale też i większe ryby poławiano. Tu bym znacząco podniósł wymiary ochronne. Szczupak min 60 cm, okoń 25 cm, leszcz 40 cm ...

Potrzebna jest edukacja i to już dzieci. Tylko one jeszcze mają szanse na zmianę podejścia do wędkarstwa.
Kłusownictwo i ochrona : proste : lepsi gospodarze wód sami o to zadbają.
Zacznijmy się zmieniać od nas samych.
 
 
  jaro422

Od: 2009-03-23

Posty: 401

03 czerwca 2009 18:41  
Panie Pawłowski rozmawiał Pan ze strażnikami? To jakiś żart, nie jeżdżą na kontrole bo im sie nie opłaca? To niech złożą blachy, to żule jakieś a nie strażnicy. Społeczna Straż Rybacka finansowana jest przez macierzyste Okręgi i Starostwa, jeśli któryś Komendant Powiatowy SSR nie potrafi zadbać o środki dla swoich Grup Terenowych to należy go zmienić a nie wołać o dodatkowe finanse z Kół.
Jeśli mowa o zmianach to może zwiększyć ilość Państwowej SR a zlikwidować Społeczną SR której często niekompetentne działania przypominają pohukiwania i pobrzękiwania szabelką.
 
 
  jaro422

Od: 2009-03-23

Posty: 401

03 czerwca 2009 18:49  
Panie Rzeczniku a kiedy mają zakończyć się te konsultacje? Bo rozpoczęły się chyba w ubiegłym roku i cała ta dyskusja to chyba musztarda po obiedzie.  
 
  cywil

Od: 2009-06-26

Posty: 2

26 czerwca 2009 21:28  
Ja mam wielką prośbę do władz PZW! Niech ktoś się wreszcie zainteresuje PZW Konin! Tam panyje zwykłe kłusownictwo! Na wodach PZW po 3 tygodnie dzień w dzień, noc w noc rybacy wstawiają po 2 km. sieci (wontony) !!! A gdy ktoś dzwoni do dyrektora ten z wielkimi pretensjami że wędkarze ,,nie rozumieją" i im się przywidziało!! A odłowy muszą być!!! Ludzie gdzie tu logika? za każdym razyem wyciągali około 400 kg ryb ( tak po 12 godz. wstawionych sieci), więc proszę sobie policzyć ile to jest w sumie przez 21 dni ! iI tak na każdym jeziorze! A potem na zebraniu rocznym dyrektor mówi że łącznie w całym roku odłowiono 130 kg ryb! Skandal!!!! Niech ktoś naprawdę zwróci uwagę na ten proceder!  
 
  Radosław Guzek

Od: 2008-12-08

Posty: 5

11 października 2009 20:29  
juz jakis czas temu wpisywałem swoje uwagi co do zmian w RAPR :)
dawno tu nie byłem i ciekaw jestem czy coś się zmieniło lub zmieni na lapsze :)
dodam że moim zdaniem powinien być malutki zapis o kontroli- kto może kontrolować (to wiadomo) i jakie są uprawnienia kontrolującego i jakie kontrolowanego :)
takie zapisy oczywiście są tu
USTAWA z dnia 18 kwietnia 1985 r.

o rybactwie śródlądowym

( J. t: Dz. U. z 1999 r. Nr 66 poz. 750; po zmianach: Dz. U. z 1999 r. Nr 101 poz. 1178; Dz. U. z 2000 r. Nr 120 poz 1268; Dz. U. z 2001 r. Nr 81 poz. 875, Nr 110 poz. 1189, Nr 115 poz. 1229; Dz. U. z 2004 r. Nr 92 poz. 880; Dz. U. z 2005 r. Nr 130 poz. 1087, Nr 175 poz. 1462.)

ale nie każdy ma w domu internet, a tak jakby by był taki zapis w RAPR nie było by żadnych tłumaczeń i każdy wędkarz starszej daty miałby czarno na białym kto może i co może
pozdrawiam :)
 
 
  Miszawowa

Od: 2009-11-18

Posty: 30

19 listopada 2009 20:19  
kolego SSR ma wiele do zrobienia a krytykują ci co mają coś za pazuchą.Trzeba im pomagać.
Sam jestem strażnikiem społecznym w 100% i wiem że jest to trudne ale z pomocą innych kolegów ze straży okręg gorzowski zaczyna być czysty.Oczywiście roboty było i jest co niemiara ale nie pobrzękujemy i nie pomrukujemy ani nie wyciągamy pieniędzy za np. paliwo do samochodów prywatnych aby skontrolować odległe akweny, gdy wyczerpią się te które dostaniemy od komendanta powiatowego.
Więc stwierdzenie o tym że straż jest nie potrzebna jest co najmniej nie na miejscu.Może kolega chciałby się pozbyć straży aby spokojnie jeździć na rybki i łapać na kilka wędek i nie przestrzegać limitów dziennych i to jeszcze bez karty i aby koledzy popływali sobie łódeczką z agregatem lub siatkami?

WSTYD PRZEZ WIELKIE W!!!

Straż społeczna jest nam potrzebna jak nigdy przedtem,są ciężkie czasy i kombinatorstwo się szerzy.
A tak przy okazji serdecznie pozdrawiam kolegów z SSR z powiatu Strzelecko-drezdeneckiego i kolegów z Trzciela oraz wszystkich społeczników z okręgu gorzowskiego.
OBY TAK DALEJ
 
 
  jaro422

Od: 2009-03-23

Posty: 401

20 listopada 2009 15:47  
miszawowa
<br />Więc stwierdzenie o tym że straż jest nie potrzebna jest co najmniej nie na miejscu.Może kolega chciałby się pozbyć straży aby spokojnie jeździć na rybki i łapać na kilka wędek i nie przestrzegać limitów dziennych i to jeszcze bez karty i aby koledzy popływali sobie łódeczką z agregatem lub siatkami?
<br />
<br /> WSTYD PRZEZ WIELKIE W!!!



Znamy wielką fantazję strażników SSR, winę należy udowodnić a nie tworzyć ją na papierze.
 
 
  Miszawowa

Od: 2009-11-18

Posty: 30

20 listopada 2009 20:58  
Przepraszam nie fantazjuję bo jestem praktykiem.Nie oskarżam nikogo ale uderz w stół a nożyce się odezwą.
Będę bronił tych ludzi mimo tak banalnych docinków i mówienie o bujnej wyobraźni jest po prostu śmieszne,a zarazem obraźliwe dla nas strażników.
Mam nadzieję że kolega tak rygorystycznie przestrzega przepisów jak wyciąga cytaty aby podważyć poważny wywód wypowiedzi.
Pozdrawiam Miszawowa
 
 
  okoniasty

Od: 2009-09-29

Posty: 24

20 listopada 2009 22:38  
miszawowa...mówienie o bujnej wyobraźni jest po prostu śmieszne,a zarazem obraźliwe dla nas strażników.


Ten koleżka specjalizuje się w obrażaniu bez racjonalnych powodów. Najlepsza metoda, to po prostu ignorować :)
 
 
  jaro422

Od: 2009-03-23

Posty: 401

20 listopada 2009 23:06  
miszawowaPrzepraszam nie fantazjuję bo jestem praktykiem.



Nie mam zamiaru nikogo obrażać ale skoro już mowa o SSR to powiedz tak szczerze:
- przeszedłeś jakieś przygotowanie do pełnienia funkcji strażnika?
- zdałeś jakiś egzamin ?
- miałeś badania psychomotoryczne przed przystąpieniem do SSR?
- uważasz że jesteś przygotowany merytorycznie?

Ja uważam że kryteria naboru i rekrutacji kandydatów na strażników SSR wymaga zmian sama niekaralność z Ustawy o Rybactwie Śródlądowym i pełnoletniość to troche mało.
 
 
  okoniasty

Od: 2009-09-29

Posty: 24

20 listopada 2009 23:10  
A propos tematu. Taka dyskusja to najbardziej klasyczna postać bicia piany bez szans na jakiekolwiek efekty. To tylko taki ochłap rzucony przez władze dla zaspokojenia apetytu na demokrację.
Nie ma przecież żadnego sensu licytowanie się wymiarami, widełkami, okresami i limitami, bo to po prostu do niczego nie prowadzi. Każde rozwiązanie, które wprowadzi ZGPZW będzie można podpiąć pod takie chaotyczne dyskusje. Taki bałagan jest świetnym usprawiedliwieniem gdy się okaże, że ten RAPR wcale nie wyszedł im lepiej niz poprzedni ;)

Powiem coś co może budzić zdziwienie - to nie wędkarze mają decydować o tych wymiarach, limitach, okresach ochronnych, itp Od tego są ichtiolodzy, statystycy, hydrobiolodzy i całe stado innych speców posiadający odpowiednią wiedzę. Za pieniądze Związku mają to zrobić fachowcy, a nie Zbychu i Franek ...bo im się tak wydaje na bazie doświadczeń z ich glinianki i okolicznej rzeczki.

A konsultacje (jakichkolwiek przepisów) mają sens pod jednym warunkiem - zaprezentowania gotowego projektu który będzie podstawą do dyskusji. Tutaj powinien zawisnąć nowy RAPR w którym wyłapiemy niedociągnięcia, błędy, sprzeczności, luki ...i co tam jeszcze można wyłapać, bo my wędkarze (praktykujący;) potrafimy sobie wyobrazić jak to będzie działało w praktyce - bez wgłąbiania się w "cyferki" :)
 
 
  Miszawowa

Od: 2009-11-18

Posty: 30

21 listopada 2009 10:29  
Zgadzam się że te tematy to bicie piany,ale kolego jeżeli nie można wyrazić swojej opinia to poco te fora.
Kolega od straży-masz racje wymogi są zbyt mizerne a to dla tego że nacisk na ochronę jest ogromny ale muszę zauważyć że można odwołać strażników którzy nie sprawdzają się w pełnieniu funkcji.
Poza tym kolego do pełnienia takich funkcji nie ma tłumów,z tych co są w strukturach SSR których znam są to ludzie na odpowiednim stanowisku,bo liczy się zapał do walki z kłusownictwem.Tak tak lanie wody.
Pozdrawiam miszawowa
 
 
  tomjas78

Od: 2009-08-23

Posty: 689

22 listopada 2009 11:56  
Mam nadzieję ,że wszyscy którzy piszą na ten temat , piszą z własnego doświadczenia i obserwacji na własnych łowiskach . Łowię na Wiśle między Toruniem , a Grudziądzem i tam szczerze zobaczyć jakiegokolwiek strażnika to jak wygrać szóstkę w totolotka . A jeżeli chodzi o rybostan i zmiany w RAPR, to i tak nikt tego nie wezmie pod uwagę . A propozycje napisze skoro mogę. Co do widełek to się z większością zgadzam , ale co do opisanego przeze mnie odcinka rzeki to przede wszystkim bym wprowadził okresowy całkowity zakaz odłowu i połowu ryb takich jak: sandacz- 3 lata , szczupak 2 lata , sum i węgorz -2 lata , okoń- 2 lata , . I ktoś powie co łowić ? A no pozostałe gatunki jeszcze na razie się jakoś trzymają . Boleń , kleń i jaz dla spiningistów i nie tylko jako sportowego wędkowania . Trochę jeszcze leszcza jest , krąpi , płoci .  
 

Dodaj odpowiedź

Uczestnik forum oświadcza, że zapoznał się i akceptuje Regulamin forum

Ostatnio dodane wątki

Najnowsze posty

Najaktywniejsi