| zagmatwane przepisy | ||||
bss777
Od: 2010-08-29 Posty: 3 |
26 września 2010 13:42 | |||
| Witam!
Proszę o pomoc kogoś obeznanego z tematem, ponieważ moja sytuacja przypomina mi kazusy rozwiązywane przez kolegę studiującego prawo i mimo lektury przepisów nie wiem jak mam postąpić. Mianowicie: Zamierzam zdawać na kartę wędkarską. Jestem zameldowany w powiecie grójeckim, natomiast ryby zamierzam łowić głównie w Krakowie i okolicach, ponieważ tam wylądowałem na studiach. W celu zdawania egazminu powinienem zgłosić do najbliższego koła lub okręgu(w moim przypadku okręg Radom, koło Warka), a następnie z zaświadczeniem do starostwa powiatowego w Grójcu. 1 pytanie: czy moge zdawać egzamin w kole w Grójcu, żeby zaoszczędzić na niepotrzebym podróżowaniu? Gdy otrzymam już kartę, powinienem zapisać się do jakiegoś koła i opłacić składki. Na pewno składki bede musiał opłacić na okręg krakowski. Nie wiem jednak gdzie zapisac się do koła, ponieważ: 2 - jeśli zapisze sie do koła w Krakowie, to czy w przypadku gbybym np. w wakacje opłacił składki na okręg radomski, to mogę wędkować też w wodach okręgów z którymi okreg radomski ma podpisane porozumienie? Czy decydujący w przypadku porozumień jest okręg do którego należy koło do którego się zapisałem? Różnica ogromna, ponieważ okręg radomski ma porozumienia z prawie połową Polski, a krakowski prawie żadnych... Pozdrawiam i liczę na pomoc starszych kolegów wędkarzy |
||||
Marcin
Od: 2010-07-28 Posty: 6 |
26 września 2010 16:49 | |||
| Możesz sprawdzić tutaj na stronie jaki okręg ma porozumienia z okręgami,
które Cię interesują. Nie musisz opłacać składek w miejscu gdzie mieszkasz. Ja np. opłacam składki w okręgu Legnica, ale łowię prawie tylko we Wrocławiu, bo tam studiuję. Nie trzeba dopłacać, jeśli łowisz w okręgu, z którym ma podpisane porozumienie okręg, w którym opłaciłeś składki. Poza tym to wygląda tak - nie ważne gdzie zadajesz kartę wędkarską - zdajesz egzamin, dostajesz papier, że zdałeś i jedziesz do starostwa powiatowego, do wydziału, który zajmuje się gospodarką wodami albo środowiskiem, tam płacisz za kartę jakieś 10zł (musisz też mieć zdjęcia) i kartę dostajesz od razu. Dopiero potem idziesz do skarbnika czy do kogoś tam, kto zbiera składki i opłacasz je na dany rok, kartę masz "ogólnopolską" ale sam fakt jej posiadania nie upoważnia do połowów gdziekolwiek, najważniejsze są składki i porozumienia |
||||
|
arnie Od: 2008-09-24 Posty: 465 |
27 września 2010 12:29 | |||
| Oj nie do końca jest tak sielankowo.
Ale po kolei: "1 pytanie: czy moge zdawać egzamin w kole w Grójcu, żeby zaoszczędzić na niepotrzebym podróżowaniu? " odp: powinieneś zdawać egzamin na kartę w powiecie w którym jesteś zameldowany czyli grójeckim (tu funkcjonuje nadal adres zameldowania stałego lub tymczasowego pomimo ze w ustawie pisze adres zamieszkania). Ponadto niektóre starostwa nie honoruja zaświadczeń z komisji egzaminacyjnych spoza powiatu i maja takie prawo jak sie uprą. najlepiej zdawać w Kole we własnym powiecie lub w Okręgu. "2 - jeśli zapisze sie do koła w Krakowie, to czy w przypadku gbybym np. w wakacje opłacił składki na okręg radomski, to mogę wędkować też w wodach okręgów z którymi okreg radomski ma podpisane porozumienie?" Odp: niestety nie. Porozumienia dotyczą tylko członków danego okręgu. A można należeć tylko do jednego Koła i Okręgu. Możesz wykupić dodatkowo składke na Radom ale nie skorzystasz z ich porozumień. Warto to przekalkulować. |
||||
bss777
Od: 2010-08-29 Posty: 3 |
27 września 2010 16:08 | |||
| Dziękuję za odpowiedź.
Wykombinowałem sobie takie rozwiązanie: po zdaniu karty zapisuję się do koła w okręgu kieleckim, ale nie opłacam tam składek, opłacam je za to w okręgu krakowskim nie mogąc korzystać z jego porozumień (nie mogę więc łowić w okręgu Bielsko-Biała). Potem opcjonalnie opłacam składki na okręg kielecki i wtedy mogę korzystać z jego porozumień. Czy coś takiego jest możliwe? Czy istnieje obowiązek opłacenia składek na okręg do którego należy koło do którego się zapisałem? |
||||
|
arnie Od: 2008-09-24 Posty: 465 |
28 września 2010 07:49 | |||
| heheh ale zagmatwałeś. :P
Zapisanie się do Koła jest równoznaczne z opłaceniem składki członkowskiej. Aby jeszcze dorzucic porozumienia musisz opłacić składkę okręgową. Więc zapisując sie do Koła Kieleckiego i chcąc korzystać z ich wód i porozumień musisz opłacić obie składki. A wykup okręgowej krakowskiej to juz osobna sprawa. To juz tylko wykup zezwolenia na wody krakowskie. I możesz wykupić ta składkę dopiero po zapisaniu sie do jakiegoś Koła, bo bez składki członkowskiej potraktują cie jak niezrzeszonego, a po co przepłacać. |
||||
bss777
Od: 2010-08-29 Posty: 3 |
30 września 2010 00:38 | |||
| Dziękuję za wyjaśnienia. A tak już z innej beczki to zupełnie nie rozumiem dlaczego wykupując pozwolenie na okręg krakowski mogę łowić tylko w 2 malutkich okręgach, a wykupując o ponad połowę tańsze na kielecki w prawie połowie Polski. Skoro składki idą na zagospodarowanie wód (tj. w moim mniemaniu w znacznej części na zarybienia) to powinno to oznaczać że w przybliżeniu okręg krakowski zarybia taką ilościa ryb co reszta Polski. Znajomość polskich realiów jednak jakoś nie pozwala mi w to uwierzyć... | ||||
Jerzy Kowalski
Od: 2008-11-20 Posty: 444 |
01 października 2010 14:38 | |||
| Bardzo dobre pytanie. Otóż, przystepując do koła w konkretnym okręgu przyłącza się Pan do tych ludzi, którzy w tym okregu zajmują się zagospodarowaniem dzierżawionych obwodów rybackich oraz organizowaniem wędkarstwa, przynajmniej przez składanie się na tę wspólne działania. W jednym okręgu mówia wszystkim pozostałym "Szanujemy nasze wody i dbamy o nie, zapraszamy wszystkich innych do udziału w ich zagospodarowaniu, a jeśli dołaczą wpłacając składke okregową w naszym okręgu, to oczywiście zezwalamy na łowienie ryb w naszych wodach". W drugim okręgu wysyłaja komunikat tego rodzaju: "Mamy gdzieś wody, które dzierżawimy, niech przyjezdża każdy kto chce i łowi". Tak właśnie się dzieje w rzeczywistości, bo o tym mówia Koledzy z wspomnianych okręgów. W krakowskim funkcjonuje "Wspólnota", są Przyjaciele Raby, Przyjaciele Szreniawy, zajmujący się poszczególnymi rzekami, ich inicjatywa jest wspierana, zaś w kieleckim wszystko idzie "po najmniejszej linii oporu", a jeśli ktoś chce się wychylić z czyms odmiennym, to "dostaje po głowie", zaś najwazniejszym celem jest populistyczne zaspokojenie oczekiwań "łowców mięsa" ...
Do Pana nalezy wybór miejsca, do którego chce Pan zadeklarować swoją przynależność .... Pozdrawiam serdecznie Jerzy Kowalski |
||||
Dariusz Dylewski
Od: 2007-11-14 Posty: 87 |
02 października 2010 08:00 | |||
|
Ja mam jednak trochę inną opinię na temat porozumień, po prostu wszystko rozbija się o kasę. Są okręgi które maja fajne wody i dogadują się z innymi na zasadzie "my u Was, wy u Nas" i jest OK. Ale są i okręgi które uważają że mając fajną wodę mogą sobie życzyć jeszcze kupę kasy za podpisane porozumienia bez względu na to z kim podpisują porozumienie. |
||||
Jerzy Kowalski
Od: 2008-11-20 Posty: 444 |
02 października 2010 19:27 | |||
| [quote=Dariusz Dylewski]Ja mam jednak trochę inną opinię na temat porozumień, po prostu wszystko rozbija się o kasę.
Są okręgi które maja fajne wody i dogadują się z innymi na zasadzie "my u Was, wy u Nas" i jest OK. Ale są i okręgi które uważają że mając fajną wodę mogą sobie życzyć jeszcze kupę kasy za podpisane porozumienia bez względu na to z kim podpisują porozumienie.[/quote] Panie Dariuszu, W istocie chodzi o wspólne zagospodarowanie, co w dużej mierze "rozbija się o kasę". Zależy co Pan ma na mysli pisząc "my u Was, Wy u nas" ... bo jesli tylko uprawnienia do eksploatowania dzierżawionych obwodów rybackich, to jest to przejaw szkodliwości porozumień ... Porozumienia, a właściwie mozliwość ich zawierania, mają z założenia dotyczyć wspólnego zagospodarowania sąsiadujących obwodów rybackich, co wymaga współdziałania sąsiednich okręgów. Stowarzyszenie wędkarzy ma na celu m.in.zagospodarowanie wód, a uprawnienia do ich eksploatowania są tylko pochodną tego zagospodarowania, a nie samoistnym celem. Porozumienia zawierane wyłącznie w celu ułatwienia eksploatowania łowisk prowadzą do zwiększania uprawnień w ramach tych samych środków, więc prowadzą do faktycznego zubożenia możliwości działania stowarzyszenia. rozumieją to ludzie w tych okręgach, w których wędkarze rzeczywiście prowadzą działania na rzecz zagospodarowania obwodów rybackich, rozumieja ekonomiczne uwarunkowania tego zagospodarowania, oraz wpyw nadmiernej eksploatacji na wyniki tego gospodarowania. Dlatego też, dla niektórych paradoksalnie, okręgi mające do zagospodarowania więcej obwodów rybackich, o charakterze bardziej wymagającym nakładów, mniej chętnie zawierają porozumienia, zaś te, które mają mniej zobowiązań chętniej starają się zaspokajac oczekiwania eksploatacyjne swoich członków i "porozumiewają się" ile wlezie ... Wystarczy popatrzeć na mapę ... Jeśli popatrzy Pan na zagospodarowanie łowisk, na funkcjonowanie okregu jako prowadzący jego działalnośc, to z pewnością przyzna Pan, że więcej środków na tę działalność to lepiej niż mniej. Jak napisałem w poprzednim komentarzu. Jeśli ktoś chce zwiększyć swoje uprawnienia do eksploatowania, to naturalnie powinien zwiększyć swój wkład w zagospodarowanie, dołaczając przynajmniej finansowo do tych, którzy to zagospodarowanie prowadzą ... Porozumienia w obecnym kształcie są szkodliwe. Pozdrawiam serdecznie Jerzy Kowalski |
||||
Dariusz Dylewski
Od: 2007-11-14 Posty: 87 |
02 października 2010 21:02 | |||
| Panie Jerzy właśnie o to mi chodziło, "my u was, wy u nas" takie coś przychodzi mi na myśl oglądając mapy porozumień gdzie jeden wielki ma zawarte porozumienia z kilkoma małymi. Ciekawe kto komu dopłaca, duży małemu, ciekawe za co, czy mały dużemu, ciekawe z czego. Przykładowo Słupsk ma zawarte porozumienia z 13 okręgami, i co wszystkim coś dopłaca?
Według mnie, jeżeli mają być zawierane porozumienia to tylko z graniczącymi między sobą okręgami. Wtedy można byłoby przeprowadzać wspólne kontrole i ewentualne wspólne zarybienia. Nie rozumiem porozumienia między Szczecinem a Katowicami, chociaż też bym chciał żeby np. Mazowsze zawarło porozumienie np. ze Słupskiem. Tylko że kto komu miałby płacić "ekwiwalent". Chyba że wprowadzamy obowiązkowe rejestry (tylko kto to będzie kontrolował nad wodą) i okręgi rozliczają się między sobą po przeanalizowaniu rejestrów (ale i tu mogą być przekręty i odejmowanie ryb) Dobrze by się stało gdyby ktoś obeznany z tematem, wyjaśnił nam szarym wędkarzom, jakie są ogólne zasady zawierania porozumień. |
||||
Jerzy Kowalski
Od: 2008-11-20 Posty: 444 |
02 października 2010 22:11 | |||
Według mnie, jeżeli mają być zawierane porozumienia to tylko z graniczącymi między sobą okręgami. Wtedy można byłoby przeprowadzać wspólne kontrole i ewentualne wspólne zarybienia. Nie rozumiem porozumienia między Szczecinem a Katowicami, chociaż też bym chciał żeby np. Mazowsze zawarło porozumienie np. ze Słupskiem. Tylko że kto komu miałby płacić "ekwiwalent". Chyba że wprowadzamy obowiązkowe rejestry (tylko kto to będzie kontrolował nad wodą) i okręgi rozliczają się między sobą po przeanalizowaniu rejestrów (ale i tu mogą być przekręty i odejmowanie ryb) Dobrze by się stało gdyby ktoś obeznany z tematem, wyjaśnił nam szarym wędkarzom, jakie są ogólne zasady zawierania porozumień. Zasady zasadami, a praktyka postępowania - sobie. Jak to w Polsce. Koncepcja porozumień dotyczy w istocie kwestii zagospodarowania, a nie eksploatowania wód, bo zagospodarowaniem zajmuja się okręgi. Mają zobowiązania, wynikające z umów z reprezentantem właściciela wód publicznych, czyli opłaty dzierżawne i nakłady finansowo-rzeczowe na zarybienie (efektywnie tylko to jest wymagane, więc niektórzy do tego się ograniczają). Porozumienia mają na celu wspólne przyczynianie się do zagospodarowania, ale okręgi mają swobodę w ich zawieraniu, jako odrębne podmioty prawne. Dlatego postepują niezaleznie, nierzadko pod presją swych "mas związkowych". Choć niektóre, mając argumenty gospodarcze, potrafią się tej presji przeciwstawić. Z mapy widać które to są. Na przykład okręg lubelski ma porozumienia dotyczące wód nizinnych, ale górskich już nie, bo zna ich wartośc i wielkośc nakładów na ich utrzymanie. Okręgi kośnieński, nowosadecki, które zarybiają za kwoty wyższe niż wielkośc zebranych składek, też nie zawierają porozumień lekką ręką. Podobnie okręg krakowski, o którym wspomniałem wczesniej. Na mapę warto patrzeć mając "z tyłu głowy" jakość zagospodarowania obwodów rybackich, dzierżawionych przez okręg. Te, które bardziej dbają, mają mniej porozumień i takie, o jakich piszemy, czyli dotyczące potencjalnie wspólnych przedsięwzięć na sąsiadujących wodach, zazwyczaj na tych samych rzekach. Nigdzie nie jest powiedziane, że porozumienia mają dotyczyć wszystkich wód okręgów. Nigdzie nie jest powiedziane, że porozumienia mają obejmować poszerzanie uprawnień do łowienia ryb, bez wnoszenia składek potrzebnych do zagospodarowania wód dzierżawionych przez wędkarzy. Rejestry są obowiązkowe, choć znów - zasady sobie, a praktyka sobie. Są okręgi, które rozumieją znaczenie rejestrów dla prowadzonego zagospodarowania i w tych okręgach rejestracja połowów jest poważnie prowadzona i przynosi dane niezbędne do podejmowania decyzji, uzupełniane o wszelkie inne informacje z dostepnych źródeł. Wtedy obraz warunków jest możliwie szeroki i można rozsądnie decydować. W sytuacji polskich wód, mozno zdegenerowanych środowiskowo, zurbanizowanych, poddanych bardzo dużej presji eksploatacyjnej, zawieranie porozumień zwiększających ich obciążenie jest z gruntu szkodliwe. Pozdrawiam serdecznie Jerzy Kowalski |
||||
Uczestnik forum oświadcza, że zapoznał się i akceptuje Regulamin forum
