Logowanie

Zarejestruj się

jeśli nie krajowe, to chociaż wojewódzkie

Dodaj odpowiedź

  jeśli nie krajowe, to chociaż wojewódzkie  
  giezet

Od: 2009-02-02

Posty: 6

02 lutego 2009 17:31  
Witam. Chciałem przypomnieć szanownym kolegom z ZG, że już od dawna mamy nowy podział terytorialny na 16 województw. Czas pomyśleć o takim rozwiązaniu (znaczku), który pozwoli łowić jak dawniej na ternie całego województwa, a nie tylko okręgu. Jeżeli jest tak trudno zlikwidować stanowiska (czyt. stare okręgi), to może zastanówcie się jak ułatwić życie swoim kolegom w całym kraju. Pomysł na porozumienia między okręgami jest chory. Sprawa musi być rozstrzygnięta w ZG, gdyż działaczy w okręgach ten problem przerasta. To natura dała jednym lepsze wody, a innym nie. Działacze nie mieli na to wpływu. Gdyby uchwałą ZG wprowadzić opłaty wojewódzkie, przestałbym się czuć jak indianin w rezerwacie. Może inni koledzy wypowiedzą się na ten temat. Pozdrawiam.  
 
  Jurek

Od: 2009-01-20

Posty: 12

02 lutego 2009 23:32  
Szanowny panie pan sni na jawie pan mysli ze wszyscy prezesi i reszta ZO z bylych wojewodztw zrezygnuja ze swych stolkow i cieplych posadek i pojda na bezrobocie ? To nierealne najchetniej PZW by sie jeszcze bardziej podzielilo i wprowadzilo okregi wielkosci powiatu Ilez nowych cieplutkich stolkow by przybylo ile fajnych posadek To nierealne niestety bysmy mieli 16 silnych ZO zamiast kilkudziesieciu slabiutkich  
 
  Sylwester Ostapiak

Od: 2008-10-24

Posty: 18

03 lutego 2009 07:09  
M. JerzySzanowny panie pan sni na jawie pan mysli ze wszyscy prezesi i reszta ZO z bylych wojewodztw zrezygnuja ze swych stolkow i cieplych posadek i pojda na bezrobocie ? To nierealne najchetniej PZW by sie jeszcze bardziej podzielilo i wprowadzilo okregi wielkosci powiatu Ilez nowych cieplutkich stolkow by przybylo ile fajnych posadek To nierealne niestety bysmy mieli 16 silnych ZO zamiast kilkudziesieciu slabiutkich
Jako członek ZO Gdańsk nie zgadzam się z określeniem "ciepłe posadki"...z resztą tzn. podział PZW na okręgi zgodnie z podziałem administracyjnym kraju, tak, tak, tak.
 
 
  dariuszkrystosiak

Od: 2008-11-24

Posty: 566

03 lutego 2009 08:41  
Tyle że RZGW dokonało podziału wód też nie po granicach województw czy powiatów i nie wiem czemu np. mazowiecki okręg zarządza Narwią w rejonie Pułtuska a po brzegach są wody okręgu Ciechanów. Toruń też ma jakieś wody bliżej Bydgoszczy,nie bardzo ten podział jest jasny.Włocławek z jakiegoś powodu musiał oddać obwód Wisły,Łomża kilka lat temu straciła obwód Narwi i Pisę.W działania GRŁ wierzę,w działania firmy Skalar na Wiśle jakoś nie bardzo.Koledzy piszą o likwidacji okręgów i zrobienie po granicach województw. Mam wątpliwości czy małe okręgi nie dają sobie rady lepiej.Jeden z dużych okręgów wśród wędkarzy ma dosyć marną opinię za to wiem o kilku małych okręgach które mają wśród wędkarzy dobrą opinię.Chyba że to wina działaczy i osoby z małych okręgów równie dobrze dałyby sobie radę w dużych.  
 
  Sylwester Ostapiak

Od: 2008-10-24

Posty: 18

03 lutego 2009 09:46  
dariuszkrystosiakChyba że to wina działaczy i osoby z małych okręgów równie dobrze dałyby sobie radę w dużych.
Tutaj jest sedno sprawy:) Czynnik ludzki....i tyle.
 
 
  Dariusz Dziemianowicz

Od: 2008-10-24

Posty: 6

05 lutego 2009 21:32  
Tu nie chodzi o to czy Okręg jest mały czy też duży. I nie chodzi o to czy dany Okręg jest Okręgiem tzw. "wojewódzkim" czy też nie. Moim zdaniem miarą oceny danego Okręgu jest jego zdolność prawidłowego wypełniania obowiązków statutowych. Wyznacznikiem jest także zdolność finansowa Okręgu oraz realizowanie zobowiązań związanych z utrzymaniem wód i gospodarką wędkarską.  
 
  Jerzy Kowalski

Od: 2008-11-20

Posty: 444

06 lutego 2009 09:49  
Przywiązanie się wielu wędkarzy do struktury PZW powiązanej z podziałem administracyjnym kraju sięga czasów, kiedy użytkowanie wód odbywało się na podsdtawie pozwoleń wodno-prawnych wydawanych przez administrację rządową, wojewódzka, karty wedkarskie wydawał wojewoda itp. itd. . Teraz podział obwodów rybackich jest powiązany z kształtem dorzeczy, zarządzanych przez siedem RZGW z wieloma podjednostkami, jako reprezentantami Skarbu Państwa. Zakres działaności statutowej PZW jest tak szeroki, że obejmuje potencjalną współpracę z samorzadami lokalnymi (gminnymi i powiatowymi), chocby w sprawach edukacji i wychowania, kształtowania SSR, przeprowadzania egzaminów na kartę wędkarską, planów zagtospodarowania przestrzennego, itp. itd., do których administracja wojewódzka wiele nie ma. Zastanawiając się nad strukturą PZW trzeba zastanawiać sie nad efektywnością działania tej organizacji, a nie nad pobocznymi zagadnieniami. Warto też pamiętać, że dzierżawy obwodów rybackich zawarły podmioty prawne, jakimi są obecne okręgi PZW. Zmina struktury PZW wymagałaby rezygnacji z dzierżawy obwodów rybackich i przystąpienia do konkursu ofert w RZGW przez nowo utworzone okręgui lub przez inne struktury PZW. Nic nie stoi na przeszkodzie wspólnemu działaniu obecnych okregów, choć nie na zasadzie dotychczasowych "porozumień", które służa głównie eksploatacji wód i przez to są szkodliwe. Pozdrawiam serdecznie. Jerzy Kowalski  
 
  Jerzy Kowalski

Od: 2008-11-20

Posty: 444

06 lutego 2009 09:55  
Pochodną kwestią są zagadnienia dotyczące wielkości i zasięgu obowiązywania składek. Ewolucja składek w PZW jest taka, że z niegdysiejszej składki ogólnokrajowej, w wyniku przeniesienia do okręgów zakresu decydowania o zagospodarowaniu i ochronie wód, kiedyś w ramach województw, składka stała się okręgowa. Od kilku lat zagospodarowanie i ochrona łowisk jest ściśle powiązana z obwodami rybackimi, dla każdego jest opracowany operat rybacki, kazdy ma swoje wymagania i odrębne rozliczenia nakładów, ochrony itp. w związku z tym naturalną rzeczą i najbardziej rozsądną, jest ewolucja składek z obecnych okręgowych do składek powiązanych z poszczególnymi obwodami rybackimi, lub z zagregowanymi obwodami rybackimi w ramach tego samego dorzecza lub tej samej rzeki/jeziora lub zespołu jezior, w których prowadzony jest podobny rodzaj gospodarowania. Takie kształtowanie składek byłoby racjonalne w obecnych warunkach. Pozdrawiam serdecznie. Jerzy Kowalski  
 
  tomaszokret

Od: 2009-02-03

Posty: 447

06 lutego 2009 14:41  
Postulat zmniejszenia liczby Okręgów jest bardzo ładny i populistyczny, ale zupełnie niezgodny z realiami. Jeśli ktoś uważa, że związkowa biurokracja zmniejszy się drastycznie, to jest w ciężkim błędzie - do wykonania określonej liczby zadań potrzebna jest określona liczba ludzi. Jeśli liczba osób zatrudnionych zmniejszy się, wówczas należy spodziewać się również zmniejszenia wykonania wyznaczonych zadań. W ciężkim błędzie są również ci, którzy uważają, że koszt utrzymania związkowej biurokracji znacząco waży na finansach związku. Proszę sięgnąć do materiałów źródłowych, zamiast gubić się w domysłach... W postulowaniu zmniejszenia liczby Okręgów widzę raczej ciążenie do zwiększenia dostępności wędkarzy do swobodnego wędkowania - jak nie da rady wprowadzić krajówki, to może choć okręgi większe... Krajówka była szkodliwa, porozumienia są szkodliwe, megaokręgi byłyby również!  
 
  Antoni Kustusz - rzecz. prasowy ZG PZW

Od: 2008-04-22

Posty: 11

06 lutego 2009 20:26  
Składka czlonkowska ma pokryć koszty utrzymania Zwiazku i zapewnic mu realizację zadan statutowych. W PZW istnieje jedna składka ogolnokrajowa, która pokrywa koszty realizacji zadan organizacyjnych: biura, praca z młodzieżą, siedziby okręgow i kół,sport, nauka itd. Podział: 90 proc. w okręgach, 10 proc. do ZG. Druga skladka pokrywa koszty utrzymania i ochrony wod w ujęciu wynikajacym z tresci umow na dzierzawę obwodow rybackich, koszty utrzymania osrodków zarybieniowych, kadry, transport itd. Jak to pogodzic ze strukturą wojewodzką? Np. obecnie OMazowiecki ma do obsługi 64 tys. członków w prawie 100 kolach na terenie 17 powiatów. Jeśli by zsumować do tego okregi: Siedlce, Ciechanow, Radom to byłby to moloch nie do opanowania, a co zrobic z okregiem plocko-włocławskim, ktory opiera sie na gospodarowanu cofką zalewy pow. tamy we Włoclawku? A co byłymi powiatami woj. łomzynskiego, na terenie których wody utrzymuje i chroni okręg Mazowiecki, a nie Białostocki? To sa te problemy, ktore warunkuja w PZW utrzymywanie takiej, a nie innej struktury. Co zaś do ujednolicenie składek to polecam lekture uchwały nr 103 z września 2008 r. I jeszcze jedno: składka nie jest towarem, ona nie zapewnia dostępu do usługi wedkarskiej, ale stanowi świadomy wkład wędkarzy do realizacji współnej, zwiazkowej działalności na rzecz utrzymania i ochrony wód celem stworzenie dobrych warunków do uprawiania wędkarstwa zarówno dla członków PZW (wszystkich), jak i niezrzeszonych.  
 
  giezet

Od: 2009-02-02

Posty: 6

09 lutego 2009 21:32  
Czy nie można sprawy uprościć? Nic na początku nie wspominałem o rozwiązywaniu obecnie istniejących okręgów. Nic nie wspominałem o zmianach w strukturach PZW. Niech sobie będą i już. Mnie interesuje dodatkowa opłata za możliwość wędkowania na terenie mojego województwa i tyle. Niech to kosztuje X zł. a pieniążki podzielić z wszystkich składek każdemu okręgowi po równo. Wiem, zaraz zrobi się lament, że my mamy lepsze wody i nie potrzebujemy tutaj "obcych" z sąsiedniego okręgu, żeby nam rybę wyławiali. Że mamy więcej członków, więc na tym stracimy i takie tam brednie. To w takim razie przestańcie nazywać się kolegami. To jest chore. Zawiść, jaka się panoszy wśród "kolegów" przeraża. Moja sytuacja jest dość kłopotliwa, bo mieszkam na granicy dwóch okręgów, które nie mogą się dogadać. To wszystko. Jedni chcą dużych pieniędzy za porozumienie, a drudzy na to się nie zgadzają. Nie są to z pewnością moi koledzy i póki co nimi nie będą. Decyzję o takich opłatach może podjąć tylko ZG, bo nie jest to w interesie okręgów i nie wiem dlaczego. Żeby z kolei móc pospiningować na wodach okręgów z którymi mamy porozumienie, trzeba opłacić wody górskie. Czy to nie jest paranoja? Pozdrawiam.  
 
  giezet

Od: 2009-02-02

Posty: 6

09 lutego 2009 21:43  
I jeszcze jedno. Nikt Panie Kustusz nie będzie nikomu dokładał roboty. Każdy okręg będzie miał dodatkowe wpływy, a ja będę mógł zaprosić mojego kolegę z sąsiedniego koła i jednocześnie okręgu, który mieszka w sąsiednim mieście (10km), byśmy spokojnie sobie posiedzieli nad wodą. Obaj nie mamy nic przeciwko. Ale w tej chwili jest to za droga zabawa. A poza tym, jak było kiedyś 17 województw, to nikt nie narzekał na "molochy".  
 
  szerek

Od: 2008-06-27

Posty: 3

10 lutego 2009 14:54  
giezetCzy nie można sprawy uprościć? Nic na początku nie wspominałem o rozwiązywaniu obecnie istniejących okręgów. Nic nie wspominałem o zmianach w strukturach PZW. Niech sobie będą i już. Mnie interesuje dodatkowa opłata za możliwość wędkowania na terenie mojego województwa i tyle. Niech to kosztuje X zł. a pieniążki podzielić z wszystkich składek każdemu okręgowi po równo. Wiem, zaraz zrobi się lament, że my mamy lepsze wody i nie potrzebujemy tutaj "obcych" z sąsiedniego okręgu, żeby nam rybę wyławiali. Że mamy więcej członków, więc na tym stracimy i takie tam brednie. To w takim razie przestańcie nazywać się kolegami. To jest chore. Zawiść, jaka się panoszy wśród "kolegów" przeraża. Moja sytuacja jest dość kłopotliwa, bo mieszkam na granicy dwóch okręgów, które nie mogą się dogadać. To wszystko. Jedni chcą dużych pieniędzy za porozumienie, a drudzy na to się nie zgadzają. Nie są to z pewnością moi koledzy i póki co nimi nie będą. Decyzję o takich opłatach może podjąć tylko ZG, bo nie jest to w interesie okręgów i nie wiem dlaczego. Żeby z kolei móc pospiningować na wodach okręgów z którymi mamy porozumienie, trzeba opłacić wody górskie. Czy to nie jest paranoja? Pozdrawiam.
Poczytałem sobie cały ten wątek ichciałbym poruszyć jeszcze jeden temat sądzą, ża powiazany. Według statutu PZW można być tylko członkiem jednego koła. Opłaca się wtedy składkę w danym okręgu i można korzystać z porozumień dotyczących danego okręgu Chcąc opłacić dodatkową składkę(za wędkowanie) w innym okręgu i nie będąc członkiem żadnego z Ich kół można wędkować tylko w tym okręgu ale nie można korzystać z ich porozumień chyba, że dopłacisz składkę tzw. strefową ( tak jest we wszystkich okręgach pomorskich) Czy tylko dlatego że nie mieszkam w danym okręgu i nie jestem członkiem ich koła zmuszany jestem do dodatkowego haraczu (opłata strefowa) tak więc od razu jestem traktowany jako obywatel niższej kategorii. Art. 32. 1. Wszyscy są wobec prawa równi. Wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne. 2. Nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny. To jest ustęp z naszej konstytucji Chyba że poszczególne okręgi uważają inaczej. Rozumiem różną wysokość opłat w okręgach ale haraczu za to żeby korzystać z porozumień już nie.
 
 
  tomaszokret

Od: 2009-02-03

Posty: 447

10 lutego 2009 15:40  
Do GIEZET - jak słusznie napisałeś - to "zabawa". Czyli przyjemność. Przyjemność natomiast kosztuje, jak większość przyjemności. Nie ma pieniędzy - nie ma przyjemności. Są pieniądze - jest przyjemność. Proste, nie? Jakie mają Okręgi korzyści z tego, że nie ma porozumień? Oczywiście - PIENIĄDZE! Do prawidłowej gospodarki potrzeba baaardzo dużo pieniędzy! Dużo, dużo więcej, niż do kasy Związku wpływa w tej chwili. Śmieszą mnie ci, którzy z jednej strony krzyczą, że ma być to czy to (zarybienia, łowiska, kontrole, sport itd), a z drugiej krzyczą, że jest za drogo. Albo, albo...  
 
  tomaszokret

Od: 2009-02-03

Posty: 447

10 lutego 2009 15:43  
Do SZEREK - szkoda, że w tej Konstytucji nie jest napisane jeszcze, najlepiej tak gdzieś na samym początku wielkimi literami, że cytować ją mogą ci, którzy mają o prawie jakieś pojęcie...  
 
  szerek

Od: 2008-06-27

Posty: 3

10 lutego 2009 22:27  
tomaszokretDo SZEREK - szkoda, że w tej Konstytucji nie jest napisane jeszcze, najlepiej tak gdzieś na samym początku wielkimi literami, że cytować ją mogą ci, którzy mają o prawie jakieś pojęcie...
Pewnie! Prawnikiem nie jestem i jak wcześniej napisałem wcale nie chodzi mi o to że składki są za wysokie bo to akurat mi nie przeszkadza."Chcąc opłacić dodatkową składkę(za wędkowanie)" Ale jeżeli mam zapłacić składke okręgową w danym okręgu to chciałbym korzystać tak jak inni członkowie tego okręgu którzy mają możliwość korzystania z porozumień To nie ja wymyśliłem statut PZW w którym jest powiedziane ze można być członkiem tylko jednego koła. Statutu który po zmianach administracyjnych w Polsce również ulegał zmianom. Opłacając składkę członkowską (nie mylić z okręgową składką członkowską)potwierdzam że przynalężę do naszego związku nie interesuje mnie jak te pieniadze są dzielone i kto ile dostaje, ja chciałbym tylko po opłaceniu składek okręgowych wędkować na takich samych zasadach. dlaczego jeszcze jestem karany opłatą strefową? A punkty które zacytowałem z konstytucji naprawdę nie wymagają wiedzy prawnej jast wszystko bardzo jasno napisane. Sądzę jeszcze że w polsce jest wielu takich wędkarzy którzy chcieliby opłacić składki w paru (a nie musieli w parunastu) okręgach, ale jak widać te nasze koleżeństwo(bo tak o sobie wędkarze mówią :( ) nie do końca jest szczere.
 
 
  piotr_okrasa

Od: 2009-02-08

Posty: 605

11 lutego 2009 11:42  
Ostapiak Sylwester
dariuszkrystosiakChyba że to wina działaczy i osoby z małych okręgów równie dobrze dałyby sobie radę w dużych.
Tutaj jest sedno sprawy:) Czynnik ludzki....i tyle.
Tutaj sznowni Panowie z wami się zgodzę .Zależy tylko od rozsądku i dobrej woli działaczy w okręgach jak i na szczeblu głównym.Zapytam się Was co ma zrobić okręg który posiada mało wód a jest miastem wojewódzkim, i co wędkarze mają wziąć łopaty i kopać jeziora, rzeki aby sąsiednie okręgi podpisali z nimi porozumienia na domiar tego są miastami powiatowymi.Ciekawe czy Warszawa pozwolilaby dyktować warunki jakiejś dzielnicy innego miasta.Koszt takich porozumień to niebagatelna suma czasami zdjęta z sufitu.Tutaj rządzi ten kto ma wodę.Teraz pytam a gdzie jest ZG który by to korygował.Przecierz okręgi tak żrą się miedzy sobą wiadomo o co o KAAAAAAAAASĘ a nie o dobro wędkarzy.ZG na pewno o tym zjawisku dobrze wie, ale dojną krowę nikt nie zabiję.Pozdrowiena
 
 
  szerek

Od: 2008-06-27

Posty: 3

11 lutego 2009 12:11  
I taka jest rzeczywistość po moim telefonie do ZG zostałem niestety zepchnięty do okręgów gdyż tam są podejmowane decyzje dotyczace składek okręgowych i porozumień. Jeśli tak jest to może w ZG wystarczyłby Prezes, wiceprezes i sekretarka skoro i tak najważniejsze decyzje dla wędkarzy zapadają na poziomie okręgów?  
 
  piotr_okrasa

Od: 2009-02-08

Posty: 605

12 lutego 2009 01:24  
szerekI taka jest rzeczywistość po moim telefonie do ZG zostałem niestety zepchnięty do okręgów gdyż tam są podejmowane decyzje dotyczace składek okręgowych i porozumień. Jeśli tak jest to może w ZG wystarczyłby Prezes, wiceprezes i sekretarka skoro i tak najważniejsze decyzje dla wędkarzy zapadają na poziomie okręgów?
To jest Warszawa nie wiem jaki model może będzie wiedział Podeszwa albo Cupido za wysokie progi.Czapki z głowy i na kolana
 
 
  piotr_okrasa

Od: 2009-02-08

Posty: 605

12 lutego 2009 01:48  
piotr_okrasa
szerekI taka jest rzeczywistość po moim telefonie do ZG zostałem niestety zepchnięty do okręgów gdyż tam są podejmowane decyzje dotyczace składek okręgowych i porozumień. Jeśli tak jest to może w ZG wystarczyłby Prezes, wiceprezes i sekretarka skoro i tak najważniejsze decyzje dla wędkarzy zapadają na poziomie okręgów?
To jest Warszawa nie wiem jaki model może będzie wiedział Podeszwa albo Cupido za wysokie progi.Czapki z głowy i na kolana
I to jest prawdziwe polskie spychadło by na dole było w biedzie a na górze się najadło
 
 
  piotr_okrasa

Od: 2009-02-08

Posty: 605

12 lutego 2009 02:07  
piotr_okrasa
piotr_okrasa
szerekI taka jest rzeczywistość po moim telefonie do ZG zostałem niestety zepchnięty do okręgów gdyż tam są podejmowane decyzje dotyczace składek okręgowych i porozumień. Jeśli tak jest to może w ZG wystarczyłby Prezes, wiceprezes i sekretarka skoro i tak najważniejsze decyzje dla wędkarzy zapadają na poziomie okręgów?
To jest Warszawa nie wiem jaki model może będzie wiedział Podeszwa albo Cupido za wysokie progi.Czapki z głowy i na kolana
I to jest prawdziwe polskie spychadło by na dole było w biedzie a na górze się najadło
ZG PZW nie wnika w kompetencie skledek w okręgu .To winika z premilniarzu z danego okręgu.Jeżeli ZG uzna to za nie słuszne albo nie wtedy to skoryguje
 
 
  Jurek

Od: 2009-01-20

Posty: 12

16 lutego 2009 11:42  
Ostapiak Sylwester
M. JerzySzanowny panie pan sni na jawie pan mysli ze wszyscy prezesi i reszta ZO z bylych wojewodztw zrezygnuja ze swych stolkow i cieplych posadek i pojda na bezrobocie ? To nierealne najchetniej PZW by sie jeszcze bardziej podzielilo i wprowadzilo okregi wielkosci powiatu Ilez nowych cieplutkich stolkow by przybylo ile fajnych posadek To nierealne niestety bysmy mieli 16 silnych ZO zamiast kilkudziesieciu slabiutkich
Jako członek ZO Gdańsk nie zgadzam się z określeniem "ciepłe posadki"...z resztą tzn. podział PZW na okręgi zgodnie z podziałem administracyjnym kraju, tak, tak, tak.
Ten panski entuzjazm rozumiem z podzialem na powiaty :) No coz nie dziwie sie
 
 
  Jurek

Od: 2009-01-20

Posty: 12

16 lutego 2009 11:51  
tomaszokretPostulat zmniejszenia liczby Okręgów jest bardzo ładny i populistyczny, ale zupełnie niezgodny z realiami. Jeśli ktoś uważa, że związkowa biurokracja zmniejszy się drastycznie, to jest w ciężkim błędzie - do wykonania określonej liczby zadań potrzebna jest określona liczba ludzi. Jeśli liczba osób zatrudnionych zmniejszy się, wówczas należy spodziewać się również zmniejszenia wykonania wyznaczonych zadań. W ciężkim błędzie są również ci, którzy uważają, że koszt utrzymania związkowej biurokracji znacząco waży na finansach związku. Proszę sięgnąć do materiałów źródłowych, zamiast gubić się w domysłach... W postulowaniu zmniejszenia liczby Okręgów widzę raczej ciążenie do zwiększenia dostępności wędkarzy do swobodnego wędkowania - jak nie da rady wprowadzić krajówki, to może choć okręgi większe... Krajówka była szkodliwa, porozumienia są szkodliwe, megaokręgi byłyby również!
Absolutnie sie z panem nie zgadzam W czym pan widzi tą szkodliwosc swobodnego wedkowania Wszelkie podzialy administracyjne sa zle a to dlatego ze natura sie nie nagnie to granic administracyjnych Okregi powinny byc zgodne z podzialem geograficznym na zlewnie jeden okreg na dane dorzecze Np Soly Skawy Raby Dunajca sanu itp Wtedy by mogly prowadzis sensowna i spojna gospodarke I tak samo wedkarze powinni placic Za dorzecza za np caly Dunajec czy inna wieksza rzeke wraz z jeziorami stawami i innymi wodami znajdujacymi sie w geograficznych granicach zlewni Wiec nie mega okregi nie wojewodztwa ale dane dorzecza
 
 
  tomaszokret

Od: 2009-02-03

Posty: 447

16 lutego 2009 20:50  
Do JERZY M. Owszem, Okręgi "przycięte" do granic zlewni byłyby najrozsądniejszym wyjściem - pod warunkiem, że dokonałoby się to w miarę rozsądnie. To, czego domagają się poprzednicy na forum, to jednak nie "swoboda wędkowania", tylko "anarchia za darmo". Czyli - jedna opłata na cały kraj, gdzie chcę, tam łowię. A ja niechętnie się przyglądam takiemu rozwiązaniu z kilku powodów. Po pierwsze - uszczupla dochody Związku. I jak mi ktoś powie, że ludzi nie stać na to, żeby opłacić dwa okręgi, to parsknę śmiechem! 100 złotych rocznie to niecała dycha miesięcznie - jak kogoś nie stać na taki luksus, to niech się zajmie grzybiarstwem. Gdzie jest napisane, że wędkarstwo ma być dostępne dla wszystkich?! Po drugie - powoduje problem z dystrybucją pieniędzy w Związku. Pieniądze z opłaty krajowej trafiają do jednego wora, z którego nie są udzielane według rzeczywistych potrzeb (czyli - więcej pieniędzy trafia tam, gdzie wędkuje więcej wędkarzy), tylko według jakiegoś uważania. Po trzecie zaś - jestem zwolennikiem większego związania wędkarzy z wodami, na których gospodarują. Krajówka zwalnia z odpowiedzialności za swoje koło czy swój Okręg. Nie mylmy "swobody wędkowania" z "brakiem jakiejkolwiek dyscypliny i samowolą".  
 
  Jerzy Kowalski

Od: 2008-11-20

Posty: 444

17 lutego 2009 10:25  
Okręgi dzierżawią poszczególne obwody rybackie, a nie "zlewnie". Współpraca między okręgami w ramach jednej zlewni może być korzystna, bo każdy może wnieśc swoje koncepcje, innowacje, jest możliwość wymiany doświadczeń, a nie prowadzenie "jednolitej doktryny"..... Poza tym, okręgi podejmują jeszcze inny zakres działania, a nie tylko zagospodarowanie obwodów rybackich - nie są "spółdzielniami rybackimi". Dla róznych rodzajów działaności wędkarskiej sa nieco inne odnośniki dotyczące kontaktów z administracją, z samorządami itp. Kolejną sprawą jest kwestia uprawnień do wędkowania wynikających z przynalezności do okręgu. Dogmat o tym, że uprawnienie obejmuje cały okręg nie jest niepodważalnym. W zasadzie kazdy obwód rybacki, dzierżawiony, a przynajmniej zespół obwodów o jednolitym zagospodarowaniu, wymaga odrębnego finansowania i zarządzania. POROUMIENIA mające na celu głownie poszerzanie uprawnień, a jednocześńie względne zmniejszanie finansowania (bo stałe finansowanie rozkłada się na większą liczbę korzystających) SĄ SZKODLIWE z punktu widzenia gospodarowania w obwodach rybackich. Dążenie do "obchodzenia zasad" przy pomocy takich "porozumień" jest w dodatku demoralizujące. Pozdrawiam serdecznie. Jerzy Kowalski  
 
  tomaszokret

Od: 2009-02-03

Posty: 447

18 lutego 2009 23:00  
Do JERZY KOWALSKI. "Dogmat o tym, że uprawnienie obejmuje cały okręg nie jest niepodważalnym". Możesz wytłumaczyć, co autor miał na myśli?  
 
  Jerzy Kowalski

Od: 2008-11-20

Posty: 444

19 lutego 2009 18:52  
tomaszokretDo JERZY KOWALSKI. "Dogmat o tym, że uprawnienie obejmuje cały okręg nie jest niepodważalnym". Możesz wytłumaczyć, co autor miał na myśli?
Autor miał na myśli to, co zostało napisane w kolejnym zdaniu cytowanej wypowiedzi: W zasadzie kazdy obwód rybacki, dzierżawiony, a przynajmniej zespół obwodów o jednolitym zagospodarowaniu, wymaga odrębnego finansowania i zarządzania. ..................... Przywyczajenie do tego, że przez wniesienie jednej składki okręgowej uzyskuje się uprawnienie do amatorskiego połowu ryb na opbszarze całego okręgu urosło do rangi dogmatu. Takim "dogmatem" była kiedyś jedna składka krajowa, na podstawie której uzyskiwało się uprawnienie do łowienia w całym kraju. I ten "dogmat" upadł z uwagi na potrzeby gospodarcze i organizacyjne. Po prostu "tam płacisz i pracujesz, gdzie łowisz". "Pieniądze idą za wędkarzem". W podobny sposób, w oparciu o kalkulację potrzebnych nakładów oraz szacowanie możliwości, może upaść czy zostać podważony "dogmat" o zbiorczym finansowaniu utrzymania obwodów rybackich w postaci jednolitej składki okręgowej, która nie rozróżnia między obwodami wymagającymi większych i mniejszych nakładów, nie rozróżnia też między tymi, którzy swoją pracą wspomagają zagospodarowanie, a tymi, którzy tylko wnoszą składkę, oraz nie rozróżnia między tymi, którzy korzystają z uprawnień więcej i mniej. W dostępie do przyjemności zasady "solidaryzmu społecznego" mają małe zastosowanie, a nawet ich stosowanie może być demoralizującym nadużyciem. ........................ Wraz ze zmianą warunków i trybu użytkowania rybackiego obwodów, która nastąpiła od 2005 roku, może okazać się, że zapewnienie finansowania racjonalnej gospodarki rybackiej w obwodach wymaga zmiany w charakterze skądek i uprawnień, oraz powiązanie składki z zagospodarowaniem konkretnego obwodu lub zespołu obwodów w jednym dorzeczu czy w ciągu jezior, a nie na obszarze całego okręgu. W takiej sytuacji może okazać się, że w celu uzyskania upranień do łowienia na terenie całego okręgu potrzebne będzie wniesienie kilku składek, na poszczególne obwody lub ich zespoły. W taki sposób, obok zapewnienia potrzebnego (a nie tylko minimalnego, przymusowego) finansowania poszczególnych obwodów rybackich, zachowana zostanie zasada dostępności wędkowania dla wędkarzy mniej zamożnych, którzy łowią na przykład tylko blisko domu, w zasięgu pieszego dostępu czy lokalnego dojazdu, mozliwośc wyboru wielk0ści obciążeń członkowskich, oraz związnych z tym uprawnień. Zagospodarowanie obwodów rybackich wymaga nakładów, jak każda dziedzina gospodarki. W tym celu może być konieczne zerwanie z "dogmatem", że ma być "dużo, tanio i po równo dla wszystkich"... Bo to w efekcie prowadzi do skutków wręcz odwrotnych ... Pozdrawiam serdecznie Jerzy Kowalski
 
 
    Usunięty 19 lutego 2009 19:32 przez: giezet  
  giezet

Od: 2009-02-02

Posty: 6

19 lutego 2009 19:46  
tomaszokretDo GIEZET - jak słusznie napisałeś - to "zabawa". Czyli przyjemność. Przyjemność natomiast kosztuje, jak większość przyjemności. Nie ma pieniędzy - nie ma przyjemności. Są pieniądze - jest przyjemność. Proste, nie? Jakie mają Okręgi korzyści z tego, że nie ma porozumień? Oczywiście - PIENIĄDZE! Do prawidłowej gospodarki potrzeba baaardzo dużo pieniędzy! Dużo, dużo więcej, niż do kasy Związku wpływa w tej chwili. Śmieszą mnie ci, którzy z jednej strony krzyczą, że ma być to czy to (zarybienia, łowiska, kontrole, sport itd), a z drugiej krzyczą, że jest za drogo. Albo, albo...
Nieźle: nie ma kasy - nie ma przyjemności. W głowie mi się nie mieści, że tak traktuje Pan Związek. PZW to nie agencja towarzyska, tylko stowarzyszenie. To nie sklepik ze słodyczami, gdzie biedne dzieci oglądają tylko wystawę. To w końcu nie prywatne łowisko. Przy takim rozumowaniu mogę powiedzieć również : płacę więc wymagam. To spróbuj Pan sobie "powymagać". Niestety, nie mam pojęcia, co się dzieje z moją składką (z wyjątkiem tej części, co zostaje w kole).
 
 
  tomaszokret

Od: 2009-02-03

Posty: 447

19 lutego 2009 22:35  
Do GIEZET - otóż muszę powiedzieć, że ma Pan rację, a jednocześnie jej nie ma. Ma Pan rację przypominając, że PZW jest stowarzyszeniem, które zostało powołane w celu "robienia dobrze swoim członkom". Nie ma Pan racji uważając, że przynależność do owego stowarzyszenia daje Panu wyłącznie przywileje. Ponieważ członkowie owego stowarzyszenia mają również obowiązek "robienia dobrze stowarzyszeniu oraz jego członkom" (głupio to zabrzmiało :-P). Pan, zdaje się, uważa, że za 100 złotych powinien Pan nabyć prawo do łowienia gdzie się komu podoba i kiedy. Jeśli jednak ma Pan pojęcie o kosztach PRAWIDŁOWEGO I RACJONALNEGO zagospodarowania łowiska, powinien Pan wiedzieć, że 100 złotych/rok może zapewnić satysfakcjonujący poziom rybności jednego, i to niezbyt bogatego i raczej łatwego w utrzymaniu zbiornika. I najlepiej, gdyby wędkarze do tego zbiornika dołożyli jeszcze nieco pracy własnej... Jeśli się jęczy, że nie ma ryb, to proszę nie jęczeć, że za drogo - na tym polega między innymi funkcjonowanie Stowarzyszenia (każdego stowarzyszenia!), że owo Stowarzyszenie najpierw wymaga od swoich członków inwestycji w postaci nakładów finansowych i roboczych, a dopiero później obiecuje jakiś zysk. A jeśli powie Pan, że ileś tam lat Pan już płaci składki i czas teraz na jakieś profity, to z góry powiem, że dotąd płacił Pan oraz cała reszta wędkarzy mizerną jałmużnę (w porównaniu do nakładów finansowych, jakie są niezbędne do prawidłowej organizacji łowiska).  
 
  Jerzy Kowalski

Od: 2008-11-20

Posty: 444

20 lutego 2009 00:32  
giezet Nieźle: nie ma kasy - nie ma przyjemności. W głowie mi się nie mieści, że tak traktuje Pan Związek. PZW to nie agencja towarzyska, tylko stowarzyszenie. To nie sklepik ze słodyczami, gdzie biedne dzieci oglądają tylko wystawę. To w końcu nie prywatne łowisko. Przy takim rozumowaniu mogę powiedzieć również : płacę więc wymagam. To spróbuj Pan sobie "powymagać". Niestety, nie mam pojęcia, co się dzieje z moją składką (z wyjątkiem tej części, co zostaje w kole).
tomaszokretDo GIEZET - otóż muszę powiedzieć, że ma Pan rację, a jednocześnie jej nie ma. Ma Pan rację przypominając, że PZW jest stowarzyszeniem, które zostało powołane w celu "robienia dobrze swoim członkom". Nie ma Pan racji uważając, że przynależność do owego stowarzyszenia daje Panu wyłącznie przywileje. Ponieważ członkowie owego stowarzyszenia mają również obowiązek "robienia dobrze stowarzyszeniu oraz jego członkom" (głupio to zabrzmiało :-P).
Panowie, Dobrze, że przypominacie, że PZW to stowarzyszenie, bo bardzo wielu wędkarzy traktuje je jak "organizację społeczną" z czasów PRL-u, która służyła do "państwowej troski o obywateli" i była czymś zupełnie innym. Nie mogę zgodzić się ze sposobem określania stowarzyszenia, jaki pokazujecie. Otóż, przede wszystkim stowarzyszenie jest podmiotem prywatnym. Jest też na własnym rozrachunku. To zaś oznacza, że musi kierować się rachunkiem ekonomicznym, a rzeczywiście "przyjemności muszą kosztować". Przy czym ten koszt może być albo finansowy, albo wynikający z pracy na rzecz działaności stowarzyszenia. Nikt inny za przyjemności nie zapłaci, nie wolno też zawłaszczać publicznej własności dla własnej przyjemności. Rola stowarzyszeń jest zupełnie odwrotna - mają uczestniczyć w zyciu publicznym, więc przysparzać publicznych korzyści, a nie zawłaszczać je dla siebie. Ponadto stowarzyszenie NIE JEST organizacją, która ma "robić dobrze swoim członkom", czyli funkcjonowac "wsobnie", zapewniając obsługę skierowaną wyłacznie do swoich członków. Działanie stowarzyszeń zostało ustawowo zapewnione, w oparciu o konstytucyjne prawo do zrzeszania się, w celu "umożliwienia obywatelom równego, bez względu na przekonania, prawa czynnego uczestniczenia w życiu publicznym i wyrażania zróżnicowanych poglądów oraz realizacji indywidualnych zainteresowań, a także uwzględniając tradycje i powszechnie uznawany dorobek ruchu stowarzyszeniowego". Działalność stowarzyszenia jest uczestniczeniem w życiu publicznym, przez prowadzenie działań, które są wymienione w Statucie. Działanie publiczne, czyli skierowane "na zewnątrz" stowarzyszenia. Takie są tradycje ruchu stowarzyszeniowego, które zostały skutecznie zapomnaine w czasach PRL-u, kiedy o swobodę zrzeszania się toczył się spór, zakończony w 1989 roku. Ustawa Prawo o stowarzyszeniach tak określa stowarzyszenia : "Art. 2. 1. Stowarzyszenie jest dobrowolnym, samorządnym, trwałym zrzeszeniem o celach niezarobkowych." ............ "Robienie sobie dobrze" byłoby zrzeszeniem w celach zarobkowych, a to byłoby sprzeczne z istotą funkcjonowania stowarzyszeń. Podstawą działaności stowarzyszeń jest praca społeczna członków, zainteresowanie członków działalnoscią, która skłoniła ich do przystąpienia do stowarzyszenia. Żeby wiedzieć co się dzieje ze skłądkami trzeba w działanosci stowarzyszenia uczestniczyć, bezpośrednio, albo powołując swoich re[rezentantów, przedstawicieli, delegatów, członków zarzadów i innych ciał przedstawicielskich. Pozdrawiam serdecznie Jerzy Kowalski
 
 
  tomaszokret

Od: 2009-02-03

Posty: 447

20 lutego 2009 09:14  
Do JERZY KOWALSKI: Jak go zwał, tak go zwał - ja nadal będę się upierał, że stowarzyszenie jest po to właśnie, by "dobrze robić". Daje bowiem swoim członkom pewne przywileje, w zamian za które oczekuje od nich pewnej gratyfikacji, na przykład w formie uiszczenia składek, wkładu pracy własnej itp. Przywileje te mogą być w różnej formie - w przypadku PZW jest to możliwość połowu ryb w formie uproszczonej (w przeciwieństwie do możliwości połowu ryb przez osoby niezrzeszone w PZW, które to osoby mają drożej i ogólnie bardziej "pod górkę"). I to jest główny przywilej. Oczywiście, można dodać również możliwość działalności społecznej, wpływania na środowisko, itd, itp, ale działać społecznie mogą również członkowie Kół Gospodyń Wiejskich :-P Uznajmy więc, że ludzie wstępują do Związku po to, by móc łowić ryby. Jeśli ilość "przywilejów" jest niższa od oczekiwanych korzyści, tym mniejsze będzie poparcie dla działań Stowarzyszenia wśród jego członków. Tym więc słabsze będzie samo stowarzyszenie. Z drugiej jednak strony - im więcej "przywilejów" otrzymywał będzie członek stowarzyszenia, tym większe będzie jego zaangażowanie w jego działalność. "robienie sobie nawzajem dobrze" powinno działać w obie strony i z korzyścią dla wszystkich zainteresowanych. Zaś co do rachunku ekonomicznego - zasadniczo fajnie jest zarabiać pieniądze, ale czyż to jest najważniejsze? Najważniejsze jest to, by je mądrze i rozsądnie wydawać! Z korzyścią płynącą w obie strony... :-P  
 
  Jerzy Kowalski

Od: 2008-11-20

Posty: 444

20 lutego 2009 15:11  
tomaszokret Do JERZY KOWALSKI: Jak go zwał, tak go zwał - ja nadal będę się upierał, że stowarzyszenie jest po to właśnie, by "dobrze robić". Daje bowiem swoim członkom pewne przywileje, w zamian za które oczekuje od nich pewnej gratyfikacji, na przykład w formie uiszczenia składek, wkładu pracy własnej itp. Przywileje te mogą być w różnej formie - w przypadku PZW jest to możliwość połowu ryb w formie uproszczonej (w przeciwieństwie do możliwości połowu ryb przez osoby niezrzeszone w PZW, które to osoby mają drożej i ogólnie bardziej "pod górkę"). I to jest główny przywilej.
Poruszone tu sprawy są niezwykle istotne i wręcz podstawowe, dlatego nie należy ich lekceważyć, czy kwitować takim „jak go zwał, tak go zwał”. Niezwykle istotne jest własnie to, jakiego języka używa się opisując istotne kwestie…. Te wątpliwości (czy raczej uparcie powtarzane i podtrzymywane twierdzenia;-)))) pokazują ogrom niezrozumienia tego, czym jest (a właściwie czym powinno być) stowarzyszenie. Dotyczy to kilku zagadnień. .......................PO PIERWSZE - "stowarzyszenie" nie jest odrębnym bytem, przeciwstawnym "członkom". To członkowie SĄ STOWARZYSZENIEM. W związku z tym "stowarzyszenie" niczego NIE DAJE. A już na pewno CZŁONKOWIE NICZEGO OD STOWARZYSZENIA NIE KUPUJĄ w zamian za składki itp. Natomiast członkowie stowarzyszenia, w ramach podejmowanych działań, mają mozliwośc realizowania swoich zainteresowań. Powołanie stowarzyszenia stwarza możliwości, a nie daje jakąś uprzywilejowaną pozycję. Tworzenie stowarzyszenia DLA WŁASNYCH KORZYŚCI JEST NADUŻYCIEM warunków, stworzonych przez Konstytucje i prawo z niej wynikające .....................PO DRUGIE: PZW jako stowarzyszenie, nie ma w statucie zapisanego celu w postaci łowienia ryb. PZW JAKO STOWARZYWSZENIE NIE MA W STATUCIE ZAPISANEGO CELU W POSTACI ŁOWIENIA RYB!!!!! Cel działania PZW jest określony w Statucie i jego ramach mieści się "organizowanie wędkarstwa", "prowadzenie gospodarki rybackiej", i wiele innych działań, ale nie łowienie ryb!!!! Jeżeli ktoś chce mieć cel w postaci łowienia ryb, to niechże założy sobie spółdzielnię rybacką. ............ PO TRZECIE - stowarzyszenie ma daleko idące uprzywilejowanie fiskalne, czyli przywileje czerpane z przestrzeni publicznej. Gdyby przynalezność do stowarzyszenia wiązała się z jakimiś innymi przywilejami, to byłoby to UPRZYWILEJOWANIE DO KWADRATU. Takie zawłaszczanie przywilejów byłoby ogromnym NADUŻYCIEM. Wędkarze zrzeszeni w stowarzyszeniu prowadzą zagospodarowanie rybackie, prowadzą działania, a w tym celu są zbiorowym uprawnionym do rybactwa w dzerżawionych obwodach rybackich i na tej podstawie uzyskują uprawnienia do połowu, które regulują wewnętrznymi regulaminami. To nie żadne przywileje, tylko noprmalne, ustawowe uprawnienie, wynikające z wkładu finansów i pracy. Natomiast wędkarzom "niezrzeszonym" udzielają zgodnie z Ustawą, zezwolenia na amatorski połów ryb, pobierając za to opłatę przez siebie ustaloną. To żadne "pod górkę", tylko "po bożemu", według prawa. Podstawą jest prowadzenie działalności i uczestniczenie w działanaich członków, tworzących stowarzyszenie. ................................................................... Wielokrotnie widac jednak, że wedkarze traktują "stowarzyszenie" bardzo instrumentalnie, w celu uzyskiwania właśnie "przywilejów", występują z oczekiwaniami. Jednocześnie uważają za "PZW" tylko przedstawicieli zarządów i pracowników biur, od których oczekują opiekuńczości, jak w .... państwowych "organizacjach społecznych" sprzed lat, zatrudniających "działaczy", udzielających "przywilejów" i udostępniających zawłaszczone dobro "państwowe", "w zamian oczekując" ... Takie organizacje nie miały nic wspólnego z samorzadnością, która jest podstawą funkcjonowania stowarzyszeń .... (cdn)
 
 
  Jerzy Kowalski

Od: 2008-11-20

Posty: 444

20 lutego 2009 15:12  
tomaszokret Oczywiście, można dodać również możliwość działalności społecznej, wpływania na środowisko, itd, itp, ale działać społecznie mogą również członkowie Kół Gospodyń Wiejskich :-P Uznajmy więc, że ludzie wstępują do Związku po to, by móc łowić ryby. Jeśli ilość "przywilejów" jest niższa od oczekiwanych korzyści, tym mniejsze będzie poparcie dla działań Stowarzyszenia wśród jego członków. Tym więc słabsze będzie samo stowarzyszenie. Z drugiej jednak strony - im więcej "przywilejów" otrzymywał będzie członek stowarzyszenia, tym większe będzie jego zaangażowanie w jego działalność. "robienie sobie nawzajem dobrze" powinno działać w obie strony i z korzyścią dla wszystkich zainteresowanych. Zaś co do rachunku ekonomicznego - zasadniczo fajnie jest zarabiać pieniądze, ale czyż to jest najważniejsze? Najważniejsze jest to, by je mądrze i rozsądnie wydawać! Z korzyścią płynącą w obie strony... :-P
Znów wiele ważnych, podstawowych, zasadniczych kwestii poruszonych w krótkim tekście. Możliwości działania nie są żadnym "dodatkowym" czynnikiem, ale podstawą istnienia i funkcjonowania stowarzyszenia. Członkowie oczekujący korzyści i przywilejów nie stanowią o sile stowarzyszenia, ale o jego słabości. Paradoksalnie, stowarzyszenie bez członków oczekujących korzyści i przywilejów, zrzeszające tych, którym chodzi o możliwości skutecznego działania, byłoby o wiele silniejsze niż bardzo liczne, służące masowemu uzyskiwaniu przywilejów w zamian za niewielki wkład. Wystarczy popatrzeć na ogrom pracy dokonywanej przez niewielki grupki wędkarzy, funkcjonujące jako stowarzyszenie, w rmach PZW, przy PZW, czy poza PZW, gdzie siła kilku, kilknastu osób dzieje się więcej niż za zsprawą tysięcy zrzeszonych w okręgach. Nie może funkcjonować dobrze organizacja, która ma większe rozchody niż przychody, która więcej rozdaje w formie korzyści i przywilejów, niż uzyskuje. Nie da się wydawać, nie zarabiając. Pierwotne jest wytwarzanie, bo dopiero wytworzone dobro można potem wykorzystac, udostępnić, podzielić. Z pustego i Salomon nie naleje. Mam nadzieję, że z czasem będzie rosnąć rozumienie zasad i racji funkcjonowania stowarzyszenia wędkarzy, że dobre przykłady będą oddziaływać pozytywnie na inne grupy wędkarzy, rozwijając samorzadne działania i sprawne zarządzanie. Pozdrawiam serdecznie Jerzy Kowalski
 
 
  tomaszokret

Od: 2009-02-03

Posty: 447

20 lutego 2009 15:41  
Do JERZY KOWALSKI. Jerzy, umówmy się - gdybym chciał po prostu wziąć sobie i cokolwiek podziałać, to przystałbym nie wiem, do Polskiego Związku Pszczelarzy albo coś podobnego... Mnie oraz większość wędkarzy (wszystkich? :-P) interesuje łowienie ryb. I z tego powodu przystąpiłem do PZW właśnie, a nie do Ochotniczej Straży Pożarnej. Największym przywilejem, który ofiarowuje mi przynależność do tej organizacji jest więc łowienie ryb. A im więcej ryb, tym większy, ważniejszy i bardziej cenny ten przywilej! Ale ja rozumiem również, że aby ryb było więcej, potrzeba jest więcej pracy i więcej pieniędzy. I dając to Związkowi oczekuję, by Związek sprawił, żeby tych ryb było cholera tyle, żeby same z wody wyłaziły na widok nawlekanego przeze mnie na haczyk robaka :-P Mamy więc tu sprzężenie zwrotne - mogę "zrobić dobrze" Stowarzyszeniu, ale oczekuję, żeby Stowarzyszenie "zrobiło dobrze" również mnie. Natomiast słabość Stowarzyszenia wynika z tego, że niewielu w sumie wędkarzy z tym Stowarzyszeniem się identyfikuje. Na co ma wpływ wiele czynników, ale przede wszystkim to, że jedyną w zasadzie metodą, jaką PZW postanowiło "robić dobrze" swoim członkom jest utrzymanie stosunkowo niskich opłat za pozostanie członkiem Związku i otrzymanie w zamian nędznych bo nędznych, ale jednak jakichś korzyści. Zaś głosy, że może i powinno być inaczej, lepiej, ale drożej są zwykle tłumione w zarodku jako próba obalenia obecnego status quo.  
 
  Jerzy Kowalski

Od: 2008-11-20

Posty: 444

20 lutego 2009 16:03  
tomaszokretDo JERZY KOWALSKI. Jerzy, umówmy się - gdybym chciał po prostu wziąć sobie i cokolwiek podziałać, to przystałbym nie wiem, do Polskiego Związku Pszczelarzy albo coś podobnego... Mnie oraz większość wędkarzy (wszystkich? :-P) interesuje łowienie ryb. I z tego powodu przystąpiłem do PZW właśnie, a nie do Ochotniczej Straży Pożarnej. Największym przywilejem, który ofiarowuje mi przynależność do tej organizacji jest więc łowienie ryb. A im więcej ryb, tym większy, ważniejszy i bardziej cenny ten przywilej! Ale ja rozumiem również, że aby ryb było więcej, potrzeba jest więcej pracy i więcej pieniędzy. I dając to Związkowi oczekuję, by Związek sprawił, żeby tych ryb było cholera tyle, żeby same z wody wyłaziły na widok nawlekanego przeze mnie na haczyk robaka :-P Mamy więc tu sprzężenie zwrotne - mogę "zrobić dobrze" Stowarzyszeniu, ale oczekuję, żeby Stowarzyszenie "zrobiło dobrze" również mnie. Natomiast słabość Stowarzyszenia wynika z tego, że niewielu w sumie wędkarzy z tym Stowarzyszeniem się identyfikuje. Na co ma wpływ wiele czynników, ale przede wszystkim to, że jedyną w zasadzie metodą, jaką PZW postanowiło "robić dobrze" swoim członkom jest utrzymanie stosunkowo niskich opłat za pozostanie członkiem Związku i otrzymanie w zamian nędznych bo nędznych, ale jednak jakichś korzyści. Zaś głosy, że może i powinno być inaczej, lepiej, ale drożej są zwykle tłumione w zarodku jako próba obalenia obecnego status quo.
Niestety, nie widzę podstaw do takiego "umawiania się". Stowarzyszenie jest stowarzyszeniem, a w tym istotne jest czy organizacja, która deklaruje, że jest stowarzyszeniem, rzeczywiście w taki sposób funkcjonuje i działa. Stowarzyszenie PZW jest takim samym stowarzyszeniem jak związek przczelarzy czy Ochtnicza Straż Pożarna. Jakie "przywileje" ma członek OSP czy członek Związku Pszczelarzy? Jakie korzyści z przynależności do stowarzyszenia? A jakich przywilejów oczekuje członek PZW i na jakiej podstawie? Stowarzyszenie stwarza możliwości działania, a nie uzyskiwania korzyści kosztem nadużywania warunków stwarzanych przez prawo. ...... "Związek Ochotniczych Straży Pożarnych Rzeczypospolitej Polskiej jest ogólnopolskim, samorządnym, trwałym stowarzyszeniem, które zrzesza Ochotnicze Straże Pożarne i inne osoby prawne w celu reprezentowania ich interesów oraz propagowania i realizacji celów statutowych." "Polski Związek Wędkarski, w skrócie PZW, zwany dalej Związkiem, jest dobrowolnym, samorządnym stowarzyszeniem miłośników wędkarstwa i sportu wędkarskiego,". "Celem Związku jest organizowanie i promowanie wędkarstwa, rekreacji, sportu wędkarskiego, użytkowanie i ochrona wód, działanie na rzecz ochrony przyrody i kształtowanie etyki wędkarskiej." Tyle, aż tyle i tylko tyle. Niczego nie "dajesz związkowi", podobnie jak nikt inny nnie "daje", ale będąc członkiem stowarzyszenia ma możliwość wpływania na kwestie objęte działaniem stowarzyszenia i swoim działaniem je realizuje. Te działania podejmowane są wraz z innymi członkami wspólnoty samorządnej, trwałej, co rzeczywiście wymaga współdziałania między tworzącymi stowarzyszenie, z wzajemną lojalnością. Przystępowanie do stowarzyszenia w celu uzyskania przywilejów, korzyści, pozostaje w sprzeczności z poczuciem współpracy i lojalności, promuje demoralizujące postawy, w których szuka się korzyści nie zważając na innych, kosztem innych, tak na zewnątrz jak i wewnątrz stowarzyszenia. Z tym, niestety, koresponduje opór "mas członkowskich" przeciwny wszelkim ograniczeniom, urealnianiu nakładów na zagospodarowanie, na działania, wszelkim oczekiwaniom wkładu osobistej pracy w działanie stowarzyszenia. To wszystko rzeczywiście przeszkadza w dobrym, sprawnym funkcjonowaniu stowarzyszenia, a u podstaw leży właśnie mentalność przejawiająca się w oczekiwaniu korzyści i przywilejów z udziału w stowarzyszeniu. Pozdrawiam serdecznie Jerzy Kowalski
 
 
  tomaszokret

Od: 2009-02-03

Posty: 447

20 lutego 2009 17:36  
Do JERZY KOWALSKI. Przepraszam, Jerzy, dlaczego jesteś członkiem PZW? Dlaczego do niego wstąpiłeś?  
 
  dariuszkrystosiak

Od: 2008-11-24

Posty: 566

22 lutego 2009 12:49  
tomaszokretDo JERZY KOWALSKI. Przepraszam, Jerzy, dlaczego jesteś członkiem PZW? Dlaczego do niego wstąpiłeś?
Zeby działać,działać i jeszcze raz działać ;-))))!!!!
 
 
  grzechot

Od: 2009-02-15

Posty: 3

03 marca 2009 23:52  
giezetWitam. Chciałem przypomnieć szanownym kolegom z ZG, że już od dawna mamy nowy podział terytorialny na 16 województw. Czas pomyśleć o takim rozwiązaniu (znaczku), który pozwoli łowić jak dawniej na ternie całego województwa, a nie tylko okręgu. Jeżeli jest tak trudno zlikwidować stanowiska (czyt. stare okręgi), to może zastanówcie się jak ułatwić życie swoim kolegom w całym kraju. Pomysł na porozumienia między okręgami jest chory. Sprawa musi być rozstrzygnięta w ZG, gdyż działaczy w okręgach ten problem przerasta. To natura dała jednym lepsze wody, a innym nie. Działacze nie mieli na to wpływu. Gdyby uchwałą ZG wprowadzić opłaty wojewódzkie, przestałbym się czuć jak indianin w rezerwacie. Może inni koledzy wypowiedzą się na ten temat. Pozdrawiam.
Jestem za. 16 województw-16 okregów. Podział na okręgi to jak dawny podział administracyjny z tym tylko że Warszawa jak to stolica przywłaszczyła tereny innych byłych województw. Porównajcie dla przykładu okręgi Warszawski(tereny kilku innych okręgów) i Łódzki (Tutaj nie ma gdzie łowić). Są oczywiście porozumienia ale to nie załatwia kwestii że nie mogę łowić tam gdzie wypoczywam nie narażając się na dodatkowe koszty. Pozdrawiam
 
 
  piotr_okrasa

Od: 2009-02-08

Posty: 605

05 marca 2009 12:07  
Jestem też za 17 województwami .Zapytacie dlaczego, otóż nad mniejszą ilością okręgów ZG PZW mógłby w pełni zapanować nad sytuacją jaka panuje dzisiaj.ZG PZW wychodzi z założenia po co wkładać kij w mrowisko niech okręgi załatwiają swoje sprawy i problemy między sobą, czyli powstała wolna amerykanka.Kto ma wodę ten rządzi,kto ma kasę a nie ma wody zedrzemy z niego skórę .Najlepiej aby powstaly jeszcze inne okręgi takie jak:okręg miejski przy mieście Warszawa,Okręg dzielnicowy przy dzielnicy Mokotów, okręg osiedlowy przy osiedlu Piaski czy okręg wiejski przy sołectwie Kozia Wólka.Przy takiej administracji to by była gospodarka, policzona by była każda rybka nie mówiąc o porządku nad wodą .Jeszcze jeden plusik spadło by bezrobocie, popatrzcie ile stanowisk byłoby do obsadzenia i każdemu żyło by się lepiej i byłoby państwo w państwie. Jak byś chciał połowić z ojcem który mieszka w innej dzielnicy a dzielnica jest zwaśniona z dzielnicą gdzie mieszka syn i nie mają ze sobą porozumień to by była dopiero sielanka a jaka integracja że ho,ho.Tomaszokret chce więcej ludzi do pracy więc niech rozdrobni Pzw jak powyżej i usiądzie jako PREZES ZG PZW i zarządza obszrem który rozparcelował a na głowie zamiast korony miałby czpeczkę z dzwoneczkami. OTT JEGO EKONOMIA Tomasz na zdjęciu wygląda nawet pozytywnie,ładna czapeczka tylko czy ona jest elementem stroju czy osłania jego twardy dysk przed przegrzaniem Pozdrawiam  
 
  wiater

Od: 2008-12-09

Posty: 4

09 marca 2009 21:31  
Tak czytam tą dyskusję i zastanawiam się o czym ona jest? Wyczytałem wiele postulatów o stworzenie 17 okręgów, okręgów opartych na zlewniach rzek, i kilka innych pomysłów. Pragnę poinformować wielu podniecających się bez potrzeby dyskutantów, że przez najbliższych 16 lat nie bardzo są szanse na wprowadzenie tego typu postulatów. Otóż w 2005 roku okręgi jako odrębne podmioty posiadające osobowość prawną wygrały konkursy na rybackie (wędkarskie) korzystanie z obwodów rybackich. Umowy podpisane w wyniku wygrania tych konkursów wygasają przeważnie w roku 2025. Co to oznacza? Oznacza to, że o ile okręg będzie miał wydolność finansową to będzie gospodarował w ramach posiadanych wód i bedzie pobierał składki, które powinny zabezpieczać realizację umów. Z własnego doświadczenia prezesa małego okręgu wiem, że jest wiele nieporozumień dotyczących porozumień o wzajemnym honorowaniu składek (szczególnie dotyczy to wód atrakcyjnych wędkarsko, bo są tam po prostu ryby). W okręgu zamojskim , o którym mówię możemy pochwalić się w miarę atrakcyjnymi wodami górskimi (prawie 200 ha). Atrakcyjność tych wód nie wzięła się sama z siebie tylko musiał na to ktoś pracować ( na dzisiaj zatrudniamy na tych wodach 4 strażników). Z analizy migracji wedkarzy okazało się, że 60% wędkujących jest z poza okręgu a 40 z okręgu zamojskiego, co oznacza, że po pierwsze mniejszość finansuje przyjemność naszych Kolegów, którzy nie dokładają się do zarybień, ochrony, dzierżawy itd. po drugie nadmierna ilość wędkarzy zaczęła w sposób niekontrolowany czyścić wodę z ryb. Zachodzi pytanie co mają do tego postulaty o wprowadzenie molochów okręgów? Otóż moim zdaniem nasze państwo Polskie znalazło sobie organizację jaką jest PZW, która w jego imieniu załatwia ochronę gatunkową, populację ichtiofauny, sport wędkarski, wychowanie młodzieży itd. Według mnie każde łowisko powinno być zarządzane przez lokalną organizację wedkarską - może być to koło PZW, bo wtedy kontroluje całą gospodarkę nad wodą. Prosze spojrzeć na małe łowiska zarządzane przez małe towarzystwo: są ryby, jest czysto, nikt nie kłusuje. Nie tędy droga Koledzy. PZW nie jest spec stowarzyszeniem, które ma zaspakajać potrzeby wszystkich wędkarzy - już taki model gospodarki przerabialiśmy w Polsce. PZW oczywiście ma swoją misję ale traktowany jest jako podmiot gospodarczy: płaci za ryby, prąd, podatki itd. Także nie róbcie z PZW demona, przez którego są same nieszczęścia. Porozumienia? Koledzy z okręgów w których nie macie gdzie łowić musicie opłacić składki i zostać członkami okręgów w których jest woda i ryby innego rozwiązania nie ma. Jeżeli wpłynie to na poprawę samopoczucia niektórych to powiem, że prezesi okręgów niewiele kosztują i zadeklaruję, że jeżeli znajdziemy sposób na oddanie wód w ręce miejscowych kół, gdzie będzie prawdziwy gospodarz a nie moloch to chętnie się sam zapiszę do konkretnego zbiornika i złożę rezygnację z prezesa okręgu.  
 
  tomaszokret

Od: 2009-02-03

Posty: 447

09 marca 2009 23:30  
Do PIOTR_OKRASA: …a jak już zostanę tym PREZESEM ZG z czerwoną czapeczką z dzwoneczkami utworzę specjalny Okręg Piotrookrasowy. Jednoosobowy, stworzony specjalnie dla jednego wędkarza. Wędkarzowi temu będzie wolno łowić w całym kraju za darmo, a specjalnie wyszkoleni płetwonurkowie będą zakładali mu na haczyk ryby. Dokładnie nie wiadomo, skąd się weźmie pieniądze na te ryby i na tych płetwonurków, ale co tam! Zaszaleję! W dodatku w towarzystwie owego wędkarza również za darmo będzie mogła łowić cała rodzina, wujek, stryjek, szwagier… Kilka razy w roku członek Okręgu Piotrookrasowego weźmie udział w zawodach wędkarskich, które oczywiście wygra i zgarnie wszystkie cenne nagrody. Istnieje pewne prawdopodobieństwo, że w tych warunkach członek Okręgu Piotrookrasowego nie będzie narzekał na życie, które go uwiera… OBUDŹ SIĘ, PIOTRZE OKRASO! Koniec darmochy! Koniec wyłapywania ryb za darmo! 50 lat tacy Piotrowie Okrasowie ze swoją ekonomią pustoszyli te wody, a dziś narzekają, że „nie ma”, że „drogo”, że „nie wolno”! Rozumiesz, czy jeszcze to do ciebie nie dotarło?!  
 
  piotr_okrasa

Od: 2009-02-08

Posty: 605

10 marca 2009 04:17  
Bardzo się cieszę jak również i pozostali wędkarze żę nareszcie znalazł się odważny aby sprywatyzować PZW.Razem z Donkiem będziecie robić CUDA tego potrzeba w PZW i w Polsce. Pójdę do kiosku lub sklepu kupię sobie zezwolenie na połów w całym kraju i będzie Kanada.A ty będziesz najbogtszym wędkarzem w Polsce.Już teraz widać jak zadziałaly te CUDOWNE prywatyzacje.Tylko trzeba zmienić nazwę z Polski na Kapitalistyczna Zgraja Wędkarska.Rozmowa z tobą przypomina mi walkę działkowicza z kretowiskiem, działkowicz go szpadlem a on mówi ze spulchnia mu glebę.Ja i tak mam darmochę której ty mi nie zabierzesz, bo masz za krótkie łapki i nie dokopiesz się do mnie.Pewnie że za 14 zł nie zasilę swojego okręgu ale w PZW obowiązuje jeszcze zasada coś za coś i sroka mnie nie uhonorowała.  
 
  tomaszokret

Od: 2009-02-03

Posty: 447

11 marca 2009 12:46  
Do PIOTR_OKRASA: Znowu nie trafiłeś... Nie głosowałem na PO :-P I czemu mieszasz politykę na ten portal? Lubisz czy inaczej nie potrafisz? Przez 50 lat PZW pobierał symboliczne opłaty za prawo do wędkowania. Przez 50 lat PZW dokonywał symbolicznych zarybień (zwykle zresztą zupełnie nietrafionych do potrzeb wody). Przez 50 lat PZW dokonywał symbolicznych kontroli i w zasadzie nie pracował nad zmianą mentalności wędkarzy. Wiele zapisów Statutu pozostaje martwych lub też wykonywana jest symbolicznie (np.: praca społeczna członków na rzecz Koła, praca z młodzieżą, podnoszenie świadomości ekologicznej) itp. Przez 50 lat PZW przyjmował w swoje szeregi kogo popadnie, zgodnie z socjalistyczną gigantomanią. Przez 50 lat swojej działalności PZW doprowadził do tego, że wędkarstwo stało się "prawem nabytym", którego teraz żal oddać... Po 50 latach czas chyba dojść do wniosku, że możliwości natury do samoodtwarzania uległy wyczerpaniu... I chyba czas coś zmienić w podejściu do wędkarstwa, bo za parę lat najnormalniej nie będzie co łowić! Ale żeby coś zmienić potrzebne są dwie rzeczy - PRACA (własna) i PIENIĄDZE. Narybek kosztuje, kontrole kosztują, działania prawne kosztują, lobbing kosztuje. A im mniej PRACY, tym więcej potrzeba PIENIĘDZY! Skąd je brać twoim zdaniem, jeśli nie od wędkarzy? Popatrz na myśliwych. Mają wile drożej niż my, wędkarze. Obowiązują ich znacznie ostrzejsze obwarowania prawne. Nie ma lekko - raz w roku każdy członek Koła Łowieckiego ma odpracować ileś godzin na rzecz Koła, albo płaci karę! Za prawo do polowania na terenie gospodarowanym przez inne Koło musi płacić - co więcej - musi zgłosić taką chęć odpowiednio wcześniej i uzyskać zgodę! A słyszałeś kiedyś narzekania myśliwych? Że drogo, że mało, że trudno?  
 
  piotr_okrasa

Od: 2009-02-08

Posty: 605

11 marca 2009 13:08  
Jeżeli chodzi o myślistwo to masz racje tam "niepełnosprawnych" na umyśle nie zwerbują w swoje szeregi.Ja natomiast zapisując się do PZW mialęm wprowadzającego a pózniej egzamin. Teraz kto chce to zda egzamin,a na łowisku widać jak dbają o ochronę środowiska a nie wspomnę o kulturze osobistej.Dlaczego tak się dzieje, ano dlatego bo chodzi o kochane pieniążki które zasilą koło i szczebel po szczebelku w górę i każda zwerbowana owieczka się przyda, choć wiadomości o wędkarstwie u nich są czasami bardzo marne.Gatunki ryb u nich to nie istotana rzecz ;jaż to płoć ,krąp to leszcz ,wzdręga to płoć ,rozpiór to leszcz a inne gatunki które nie występują w zbiornikach zamknietych są dla nich nie znane, bo nie łowią w rzekach .  
 
  tomaszokret

Od: 2009-02-03

Posty: 447

11 marca 2009 15:01  
Do PIOTR_OKRASA: Zupełnie wyjątkowo się z tobą zgodzę - masowość wstępowania do PZW spowodowana była m.in. koniecznością zapewnienia możliwie najwyższych wpływów, przy niskiej składce jednostkowej. I cały ten system działa do tej pory według takiego właśnie schematu - im więcej członków (w kole, okręgu, związku), tym większe przychody. Tyle, że to ślepa uliczka - więcej wędkarzy to więcej ryb wyłowionych, a więc konieczność poniesienia większych nakładów finansowych. I cały czas jest deficyt między przychodami a wydatkami. Czy nie lepiej zatem zmienić ilość na jakość? Ale zmniejszenie ilości to jednak podniesienie opłat jednostkowych... Dlatego Okręgi ratują swoje budżety poprzez niepodpisywanie zbyt rozległych porozumień lub podpisywanie za odpłatnością... Rozumiesz, jak to działa?  
 
  piotr_okrasa

Od: 2009-02-08

Posty: 605

12 marca 2009 13:38  
To totalna bzdura że wędkarz wyławia rybę w zbiornikach PZW.Wyobraż sobie wiosnę gdzie większość ryb odbywa tarło .Tarło odbyte przy liniach brzegowych ,az tu nagle bardzo mądry " znający "się na gospodarce rybackiej opuszcza lustro wody i ikra znajduje się w powietrzu.Te jajka to nie jajka ptasie gdzie lęgną się na drzewach.Tak to wędkarz upił trochę wody i zmarnował wiele istnień rybnych.Tutaj nie ma winnych działa się zgodnie z operatami jedni zarybjają drudzy niszczą ,szlag mnie trafia z taką gospodarką.Druga sprawa to kłusownictwo, powinny być takie kary, że kłusownikowi by się odechciało uprawiać ten proceder.Dlaczego jak inni zatrują środowisko to są bardzo duże kary, a kłusownik który bije rybę prądem i niszczy wszystko co znajduje się w wodzie zapłaci karę a jutro znowu zrobi to samo.Następnie gdzie bardzo dużo ryb ginie to zimowe przyduchy gdzie powinno robić się przeręble ale o tym gospodarze łowisk często zapominają.Spada też populacja ryb w rzekach takich jak: świnka, certa, brzana. węgorz, miętus a gdzie te gatynki mają się wytrzeć jak na rzekach robi się tamy i grodzi się groblami.Tutaj też jest ingerencja wędkarza co? Wystarczyło by przed każdą budowlą zrobić kanał w którym byłby całkowity zakaz połowu, aby ryba miała swobodny dostęp do naturalnego środowiska gdzie odbywa tarło.I tutaj znowu wędkarz zawinił że wcześniej o tym nie pomyślał.Ja nie twierdzę że wędkarz jest bez winy, i w tym środowisku znajdzie czarna owca bierze wszystko co przypomina mu rybę bez względu na wymiar ochronny bądz okres ochronny.Jednym słowem nie wierzę że wędkasz robi takie spustoszenie w rybostanie.Jeszcze weżmy pod uwagę kiedy ryba znika naturalnie gdzie ryba jest dla nich pokarmem to kormorany.Ptak chroniony w Polsce,a robi wielkie spstoszenia w rybostanie,gdzie jest jego wielka populacja i tutaj powinno się podjąć jakieś kroki .Przykładem są koła myśliwskie gdzie za wyrządzoną szkodę przez zwierzynę w jego obwodzie płacą odszkodowania pokrzywdzonym.W nadmiarze określonego gatunku przenoszą go w inny rejon albo dokonują odstrzał i wszystko jest zgodne z prawem.  
 
    Usunięty 12 marca 2009 13:53 przez: piotr_okrasa  
  tomaszokret

Od: 2009-02-03

Posty: 447

12 marca 2009 15:21  
Do PIOTR_OKRASA: Trudno rozmawiać z człowiekiem, który widzi to, co chce widzieć… Tak, wszystkie te czynniki, które wymieniłeś, mają wpływ na zmniejszenie się ilości ryb. Występują one jednak LOKALNIE i jako takie mają rzeczywiście znaczenie. GLOBALNYM problemem są właśnie wędkarze. Nie pamiętam już gdzie, ale czytałem o badaniach przeprowadzonych przez naszego naukowca na jednym z jezior. Według jego wyliczeń wędkarze przeciętnie rocznie wyławiali z wody około 40 kg ryb! Załóżmy, że się chłop pomylił, że to nie 40 a 20 kilo było.. Niech stracę! –to było ledwie 10 kilogramów! Eee… ile to była średnia wartość materiału zarybieniowego, mógłbyś mi przypomnieć? 23 zł? Przepraszam, czy zapłaciłeś może 230 złotych za prawo wędkowania? Chyba nie… A jaka jest różnica w cenie między materiałem zarybieniowym a dorosłą rybą wyrosłą w warunkach naturalnych? Zastanawiałeś się może kiedyś? Znam zbiorniki, na których nie ma kłusownictwa ani kormoranów. I odkąd zaczęli zjeżdżać tam gromadnie wędkarze – nie ma również ryb. A kiedyś były! Głównym sprawcą szkód w rybostanie jest wędkarz. I byłoby pół biedy, gdyby naprawiał te szkody w sposób mniej więcej proporcjonalny… Niestety! Od 50 lat tego nie robi! I jeszcze jedno… Znam zbiornik, na którym ryb jest tyle, ile pamiętam z lat mojej młodości… Tyle tylko, że opłata za prawo połowu na nim wynosi 100 zł rocznie. Za jeden zbiornik, nie za cały kraj ani okręg! Czy teraz rozumiesz coś więcej?  
 
  piotr_okrasa

Od: 2009-02-08

Posty: 605

12 marca 2009 15:57  
Skoro tak ci wędkarze przeszkadzają i traktujesz ich jak szarańczę ,to zamiast wędki weż dubeltówkę i zrób z nimi porządek.Według ciebie nadmiar trzeba tępić, ryb wtedy dla siebie będziasz miał pod dostatkiem bo nie będzie konkurencji.Wtedy jak zmniejszy się populacja wędkarzy to i ryb przybędzie. Składki mogą wynosić nawet po cztery tysiące od łebka .Wsród opłacających te składki znajdziesz się ty i reszta vipów co nie wiedzą co zrobić z kasą . Ty jeszcze możesz sobie dorobić na opłatę pracując za płetwonurka i Vipom zrobisz przyjemność zakładając im rybę na haczyk zgodnie z zamówieniem.  
 
  tomaszokret

Od: 2009-02-03

Posty: 447

12 marca 2009 17:28  
Do PIOTR_OKRASA: Jak można z tobą dyskutować i wymieniać poglądy, skoro na najspokojniejszy post reagujesz agresją? Mówię o rzeczach, o których nawet MEL mieli pojęcie (podejrzewam, że studiowałeś te zagadnienia). Prosto mówiąc - popyt (na wędkowanie) przekroczył podaż (czyli możliwości środowiska na zapewnienie wędkarzom możliwości swobodnego połowu). A co się dzieje, gdy popyt przekracza podaż? Kryzys... Dla twojej wiadomości, bo znowu coś ci się uwiduje... Moje zarobki plasują się poniżej średniej krajowej... To już kolejny raz, kiedy mylisz się odnośnie mojej osoby... Jasnowidz z ciebie jak... wiesz, co... :-P A nie jesteś czasem myśliwym?  
 
    Usunięty 12 marca 2009 20:40 przez: proton  
  wiater

Od: 2008-12-09

Posty: 4

12 marca 2009 22:10  
Widzę Panowie, że już temat nie jest ważny. Wzajemne "pochwały", którymi się obdarzacie w wyraźny sposób pokazują jak to jest między wędkarzami, zamiast zaproponować coś konstuktywnego to pozagryzacie się nawzajem. Zauważyłem, że obydwaj główni dyskutanci znają się na wszystkim i chyba nie ma sensu już nikt się odzywać. Wracając do tematu to zastanawiam się np. czy kina też mają porozumienia. Co prawda u mnie we wsi nie ma kina i zastanawiam się że prawdopodobnie w Zamościu nie wpuszczą mnie za darmo. Dlaczego? Przecież ja jestem też miłośnikiem dobrych filmów. LUDZIE!!!!! Komunizm skończył się 20 lat temu. Przyjemność jaką jest wędkarstwo kosztuje tak samo jak kino, mecz czy burdel. Skoro nie mogę wędkować u siebie bo nie mam wód lub w wodach ryb to muszę zapłacić za tą przyjemność tam gdzie są wody i ryby. Teoria połączyć, żeby korzystać do woli z tego co inni wypracowali jest zwykłym żądaniem grabieży.  
 
  tomaszokret

Od: 2009-02-03

Posty: 447

13 marca 2009 08:19  
Do WIATER: Temat jest istotny, wbrew pozorom :-P Tematem tym jest EKONOMIA. Bardzo ważna rzecz, jeśli chodzi o prowadzenie działalności wędkarskiej. Oraz różnica między wyobrażeniami a twardą rzeczywistością… Pewnie cię zaskoczę, ale uważam, że zarówno ZG, jak i niektóre Okręgi idą ostatnimi czasy w dobrą stronę… Po pierwsze – wyłączono spod porozumień część wód, które mogą uzyskać więcej pieniędzy z dodatkowych opłat. I ogólnie – stworzona została furtka, dzięki której opłatę roczną można dostosować do konkretnych potrzeb oraz możliwości konkretnego wędkarza. Po drugie – wprowadzono wiele ograniczeń w połowach dotyczących poszczególnych zbiorników, co jest rozsądne, ponieważ „z bliska” łatwiej dostrzec potrzeby konkretnej wody. Po trzecie – niektóre Okręgi (żeby daleko nie szukać – Zamość :-P) podjęły działania, których skutkiem jest ograniczenie presji na nadmiernie eksploatowanych wodach. Byłem w ubiegłym roku na Porze, po wprowadzeniu obowiązkowego C&R – ale było fajnie i pusto! :-P Wszystko to idzie w dobrą stronę, ale za późno i za wolno…  Z jednej strony taki jest charakter „demokracji stowarzyszeniowej”, że reakcja na zdarzenia przychodzi z opóźnieniem, z drugiej zaś trzeba pokonać „opór materii”, czyli tych członków stowarzyszenia, którzy przyzwyczaili się, że wolno zawsze, wszędzie i tanio… Co więc potrzeba więcej? Przede wszystkim więcej rozsądku… :-P Rozsądku ze strony zwykłych wędkarzy i zrozumienia, jakie naprawdę ponoszone są koszty środowiskowe z powodu działalności wędkarskiej… Zapytam przy okazji – czy liczyliście kiedyś, jaki jest koszt kilogramowego pstrąga, który wyrósł w owym Porze z wpuszczonego palczaka? Uwzględniając śmiertelność, upływ czasu, koszty dodatkowe? Jeśli tak, to będę naprawdę wdzięczny za odpowiedź. Pozdrawiam.  
 
  wiater

Od: 2008-12-09

Posty: 4

13 marca 2009 09:16  
Do tomaszokret. Szczerze powiedziawszy to tego typu analiz nie przeprowadziliśmy. Tak na prędce z zestawienia rocznych połowów w 2007 roku (pełne dane znajdują się na naszej stronie) wynika, że wedkarze wyłowili z Poru 443 kg pstrąga potokowego, przy zarybieniu 5500 szt. (3300 zł) daje to w przeliczeniu około 7,50 zł za kilogram. Oczywiście nie odzwierciedla to pełnych kosztów utrzymania obwodu. Należałoby tutaj doliczyć czynsz dzierżawny, koszty ochrony i pozostałe koszty. Tak pobieżnie szacuję, że kilogram odłowionej ryby kosztowałby około 12-13 zł. Należy tutaj uwzględnić również rzetelność wypełniania rejestrów, bo moim zdaniem ilości połowów są zaniżone, co w tym przypadku obniżałoby koszt jednostkowy. Tego typu dane znajdziesz na naszej stronie. zapraszam również do komentarzy na naszym forum. Jest mi niezmiernie miło, że nie jestem jedynym "wywrotowcem" w tym związku, a Kolegi poglądy są zbieżne z moimi. Pozdrawiam. Jurek Wiater  
 
  tomaszokret

Od: 2009-02-03

Posty: 447

13 marca 2009 11:56  
Do WIATER: Weź jeszcze pod uwagę, że spośród tych pstrągów wyłowionych i wpisanych znaczna część (ile?) pochodzi z tarła naturalnego… Co drugi? Dwie trzecie? Wielka szkoda, że PZW nie prowadzi takich zdawałoby się na pierwszy rzut oka niepotrzebnych badań… Byłyby argumenty do rozmowy, solidne wyliczenia a nie tylko przeczucia… Jakoś tak zauważyłem, że świadomość (a nie „wywrotowość” :-P) jest znacznie wyższa na terenach podgórskich. Wody pstrągowe są bardziej wymagające niż nizinne, zarówno pod względem kosztów utrzymania, jak również nakładu pracy. Są przy tym dużo bardziej wrażliwe na czynniki zewnętrzne – od zanieczyszczenia do presji wędkarskiej. To wymusza myślenie, prawda? Ktoś, kto całe życie łowił karpie i karasie w gliniance nie zrozumie, że są rzeki, gdzie dwóch wędkarzy to już tłok a jedna wymiarowa ryba przypada na kilometr brzegu, a i tak są to wody atrakcyjne wędkarsko! I że gospodarki wędkarskiej nie da się prowadzić według socjalistycznej urawniłowki… Jeszcze raz podkreślam – to nie „wywrotowość”, tylko „świadomość”! I pleni się toto coraz bardziej po Związku, z czego jestem niezmiernie zadowolony… :-P Pozdrawiam kolegów z Zamościa. Oraz jedną koleżankę :-P Tomasz Okręt  
 
  proton

Od: 2009-02-07

Posty: 399

13 marca 2009 19:46  
Do - wiater- Kolego nie należysz do żadnego z wymienionych przez ciebie "stowarzyszeń"- "kino, kluby sportowe, burdele". Gdybyś należał do stowarzyszenia kin to miałbyś na pewno przynajmniej duże zniżki na odgądanie filmów. Gdybyś należał do stowarzyszenia sportowego (klubu) miałbyś darmowy wstęp na mecze. Natomiast gdybyś był prezesem stowarzyszenia burdeli to być nosił tytuł "BURDEL MAMA", lub "ALFONS" i byś korzystał darmo z całego przybytku jak prawdopodobnie korzystasz z PZW mając "wieńce". ...Nie wciskaj ludziom ciemnoty , nie próbuj rozdrabniać całego Stowarzyszenia jakim jest PZW> Nie ogradzaj zbiorników drutem kolczastym z przeznaczeniem dla najbliższej rodziny i kolesiów. Bo mały jest słaby- pożerany przez wielkich- przykłady masz w wodzie. Skłócony- to głupi- dający się sterować przez mądrzejszych dla ich własnych celów. Wczuj się w Statut: Cyt. Paragraf 3 p1: "Terenem działania Związku jest OBSZAR RZECZPOSPOLITEJ POLSKIEJ, a siedzibą władz naczelnych m. st. Warszawa". p2 Strukturę organizacyjną Związku tworzą KOŁA I OKRĘGI Związku jako JEDNOSTKI TERENOWE. Paragraf 14 p4: "strzec wartości materialnych i praw niematerialnych Związku, ochraniać i pomnażać mienie Związku JAKO DOBRO WSPÓLNE JEGO CZŁONKÓW"..........Wszystkich członków kraju, a nie tylko okręgowych, kołowych czy rodzinnych lub po układach koleżeńskich. Chcesz wędkować u siebie? Wędkuj. U siebie są wszyscy Polacy zjednoczeni w PZW. --------POLSKI Związek Wędkarski !!!. Pozdrawiam  
 
  piotr_okrasa

Od: 2009-02-08

Posty: 605

13 marca 2009 23:16  
Do Proton Ale Pan to jest JAJCARZ porównując PZW do innych stowarzyszeń.Aby iść do kina to trzeba zrozumieć fabułę filmu -strata pieniędzy.Aby iść na mecz - trzeba się liczyć z tym że mogą ci obić mordę za twoje pieniądze.Aby iść do agencji - za drogo za godzinę przyjemności.Więc co pozostało, pozostał PZW tak zwana darmocha gdzie ryb nie ma pod dostatkiem -bo " kręcą" film przemineło z wiatrem - ale kino ,organizuje się zawody wędkarskie gdzie czasami są przekręty - jak to w sporcie.Jeżeli chodzi o gospodarkę rybacką i ochronę środowiska burdel był i jest do tej pory - najstarszy przybytek przyjemności.I tak dotarliśmy do sedna sprawy żę potrzebna tylko kasa a wszystkie przyjemności są w zasięgu ręki czyli mamy trzy w jednym.Pozdrawiam  
 
  tomet

Od: 2009-03-06

Posty: 1

15 marca 2009 11:14  
giezetWitam. Chciałem przypomnieć szanownym kolegom z ZG, że już od dawna mamy nowy podział terytorialny na 16 województw. Czas pomyśleć o takim rozwiązaniu (znaczku), który pozwoli łowić jak dawniej na ternie całego województwa, a nie tylko okręgu. Jeżeli jest tak trudno zlikwidować stanowiska (czyt. stare okręgi), to może zastanówcie się jak ułatwić życie swoim kolegom w całym kraju. Pomysł na porozumienia między okręgami jest chory. Sprawa musi być rozstrzygnięta w ZG, gdyż działaczy w okręgach ten problem przerasta. To natura dała jednym lepsze wody, a innym nie. Działacze nie mieli na to wpływu. Gdyby uchwałą ZG wprowadzić opłaty wojewódzkie, przestałbym się czuć jak indianin w rezerwacie. Może inni koledzy wypowiedzą się na ten temat. Pozdrawiam.
 
 
  proton

Od: 2009-02-07

Posty: 399

16 marca 2009 06:50  
Brawo Kol. - tomet - !!! Czekałem żeby ktoś zwrócił mi uwagę na moje rozmyślne minięcie się z obecnym stanem faktycznym . Czy ZO jako jednostki terenowe całego PZW nie łamią Statutu przytrzymując członków w swoich terytoriach? Pozdrawiam.  
 
  piotr_okrasa

Od: 2009-02-08

Posty: 605

17 marca 2009 11:45  
Do kol.PROTON Pan to jest prawdziwym patriotą pewnie że POLSKI ZWIĄZEK WĘDKARSKI a nie rumuński czy chiński .Jesteśme już w strefie szengen a wędkarze są w rezerwatach niczym zwierzyna chroniona przez drut kolczasty aby nie umkła do innego okręgu.Gdzie tu swoboda przemieszczania się.Jeszcze więcej takich TOMASZOKRETÓW to będziesz łowił tylko na jednym łowisku gdzie jego pieniądze pójdą za rybą ha.ha, jak bozia da.WĘDKARZ POLSKI skoro mieszka w POLSCE nie powinien być dyskryminowany przez władze związku bo wędkarze ich utrzymują dając im zatrudnienie.Co by było jak jednego roku nikt by nie opłacił składek, poszli by na bruk i wtedy poszli by po rozum do głowy. Pytam was kto jest dla kogo wędkarz dla władz PZW czy odwrotnie.Pozdrawiam  
 
  piotr_okrasa

Od: 2009-02-08

Posty: 605

17 marca 2009 11:46  
piotr_okrasaDo kol.PROTON Pan to jest prawdziwym patriotą pewnie że POLSKI ZWIĄZEK WĘDKARSKI a nie rumuński czy chiński .Jesteśmy już w strefie szengen a wędkarze są w rezerwatach niczym zwierzyna chroniona przez drut kolczasty aby nie umkła do innego okręgu.Gdzie tu swoboda przemieszczania się.Jeszcze więcej takich TOMASZOKRETÓW to będziesz łowił tylko na jednym łowisku gdzie jego pieniądze pójdą za rybą ha.ha, jak bozia da.WĘDKARZ POLSKI skoro mieszka w POLSCE nie powinien być dyskryminowany przez władze związku bo wędkarze ich utrzymują dając im zatrudnienie.Co by było jak jednego roku nikt by nie opłacił składek, poszli by na bruk i wtedy poszli by po rozum do głowy. Pytam was kto jest dla kogo wędkarz dla władz PZW czy odwrotnie.Pozdrawiam
 
 
  tomaszokret

Od: 2009-02-03

Posty: 447

17 marca 2009 19:38  
Do PIOTR_OKRASA: Piotr Okrasa poświęcający cały swój post na cytat z całego postu Piotra Okrasy, umieszczonego chwilę wcześniej... Bardzo nowatorskie rozwiązanie! Zauważam, że coraz częściej obrabiasz mi cztery litery za moimi plecami... Nieładnie, nieładnie! Brak odwagi? Domaganie się, by jedną opłatą uzyskać dostęp do wszystkich wód PZW jest tak samo ideologicznie słuszne, jak żądanie, by na jednym bilecie PKP móc objechać pociągiem cały kraj. Oczywiście - wszystkimi rodzajami połączeń, klas, wagonów... Nie raz objechać, ale w kółko sobie jeździć, tak ile dusza zapragnie! Acha, i jeszcze żeby ten bilet ogólnokrajowy był tyle wart, by stać było na niego każdego - emeryta, rencistę, bezrobotnego... Czemu jeszcze nie domagasz się tego od POLSKICH KOLEI PAŃSTWOWYCH? Przecież tak samo Polskie... A swoją drogą - kto ci broni zapłacić dzisiaj pozwolenie na połów na terenie całego kraju?  
 
  wiater

Od: 2008-12-09

Posty: 4

18 marca 2009 16:03  
Do: piotr_okrasa. Szanowny Panie z ostatniego postu wynika, że to właśnie Pan utrzymuje cały ten "beton" w PZW. Otuż muszę Pana poinformować, że Członkowie Zarządów PZW nie są na etatach a czas w większości poświęcany dla PZW nie jest rekompensowany za zwrot kosztów podróży, czy komórkę z limitem 40 zł. Własnie dlatego Szanowny Panie powinien Pan mieć świadomość na co idą Pana pieniądze zapłacone w formie składki. Postulat swobody połowów przez każdego gdzie tylko chce a zapłaci łaskawie gdzie mu się podoba nie przystoi osobie, która ma zamiar reformować wczesniej wspomniany beton. Brak porozumień spowodowany jest w znacznej części potrzebą ochrony szczególnie cennych łowisk, które jeszcze w naszym kochanym kraju pozostały. Proszę popatrzeć na zasady porozumień okręgu krośnieńskiego, który dogadał się chyba tylko z przemyślem na niektóre wody. W ciągu kilku lat w tym okręgu stan członkowski wzrósł o 2000 wędkarzy (chyba się nie mylę). Dlaczego? A no dlatego, że dobrze gospodarują, zarybiają, chronią itd. Co by się stało gdyby każdy kto zapragnie mógł korzystać za opłatę wniesioną np. w Warszawie wędkować w Krośnie, okręg Mazowiecki dołożyłby za zabrane z łowisk krośnieńskich ryby - nie. Jak tutaj można cokolwiek planować; zarybienia, zatrudnienie straży, wykup kolejnych łowisk skoro nie wiadomo kto, kiedy i ile z danej wody wydusi "mięsa". Wracając na swoje podwórko to muszę powiedzieć, że w województwie lubelskim wędkarze ze wszystkich okręgów tego województwa mogą wedkować na wodach ogólnodostępnych na zasadzie wzajemności. Wody o szczególnej presji wedkarskiej (górskie, Nielisz, szereg zbiorników na pojezierzu łęczyńsko- włodawskim) są niestety za dodatkową dopłatą dla wszystkich. Nie sądzę żebym Pana przekonał swoim wywodem, dlatego kończę udział w tej dyskusji. Na zakończenie jednak podkreślę, że my faktycznie zmieniamy polskie wędkarstwo stawiając je z głowy na nogi a Panu pozostaje tylko pisanie w tonie ekonomii politycznej socjalizmu, która jak i socjalistyczny system gospodarczy rąbneły na pysk już dawno. Pozdrawiam. Jerzy Wiater  
 
  piotr_okrasa

Od: 2009-02-08

Posty: 605

19 marca 2009 11:41  
Panie Jerzy ja doskonale wiem kto jest na etacie w okręgach PZW. Ocywiście że nie jest to ZO, tylko ten beton który prubuje nimi manipulować.Często pełniąc kilka funkcji w ZO oraz dyrektora ZO.Jerzy, a spróbuj ten beton oderwać od stołka.To są intratne etaciki i tego betonu żaden młot nie skruszy. Jeden z drugim musi dobrze żyć bo księgowa może zakwestionować delegacyjkę pana prezesa ZO i dyrektor tego nie podpiszę.Mogą nie dać auta słóżbowego do przewiezienia delegata na jakieś posiedzenie jeśli zajdzie im się pod skórę i jeszcze inne tego typu umilania sobie nawzajem życia.Po polsku nazywa się to rączka rączkę myje.Pozdrawiam  
 
  tomaszokret

Od: 2009-02-03

Posty: 447

19 marca 2009 14:20  
Do PIOTR_OKRASA: Twój powyższy tekst świadczy tylko i wyłącznie o tym, że słowa Wiatera są w pełni słuszne... "Beton" objawia się bowiem pewnym stylem myślenia...  
 
  piotr_okrasa

Od: 2009-02-08

Posty: 605

19 marca 2009 17:19  
A ty zawsze probujesz się wcisnąć tam gdzie nie nie jesteś pytany. Czy na łowisku robisz to samo wciskając się miedzy wędkarzy i patrzysz im na ręce bo to typowe objawy lizusostwa niekontrolowanego.U nas tacy jak ty to przeważnie pływają w wodzie aby się ochłodził przed wciskaniem nosa tam gdzie nie jest zaproszony.  
 
  tomaszokret

Od: 2009-02-03

Posty: 447

19 marca 2009 19:22  
Do PIOTR_OKRASA: Brak argumentów? :-P  
 
  proton

Od: 2009-02-07

Posty: 399

21 marca 2009 21:13  
Do wiater. Kol. robisz różne wyliczenia, zestawienia roczne itd.- zastępujesz GUS. Wylicz ilu ludzi w Twoim Okręgu pracuje na wodach a ilu z Twojego i w Twoim Okręgu dopuszcza się grabieży nie pracując na tych wodach. ... A jadąc na terytorium porozumień to ludzie z Twojego nie dopuszczają się grabieży - bo tobie jest tak wygodnie. Może nie wyjeżdzają bo zostali już pozbawieni wolności podróżowania. Pozdrawiam.  
 
  Jerzy Kowalski

Od: 2008-11-20

Posty: 444

31 marca 2009 18:06  
tomaszokretDo JERZY KOWALSKI. Przepraszam, Jerzy, dlaczego jesteś członkiem PZW? Dlaczego do niego wstąpiłeś?
Tomaszu, To bardzo ważne pytania, na które powinien sobie odpowiedzieć każdy, kto podpisał deklarację członkowską w PZW i podpisuje ją co roku wnosząc składki i przedłużając członkostwo, kto jest członkiem PZW jako stowarzyszenia. Zanim to zrobi, powinien zapoznać się z dostępną na tej stronie Ustawą Prawo o stowarzyszeniach. http://www.pzw.org.pl/pzw/wiadomosci/219/62/ustawa_prawo_o_stowarzyszeniach Każdy, to znaczy każdy, czyli zarówno "szeregowy członek" jak i członek ZG. Stowarzyszenie jest dobrowolnym, samorządnym, trwałym zrzeszeniem o celach niezarobkowych. Każdy, kto oczekuje korzyści materialnej, czyli zarobku, wynikającej z bycia członkiem stowarzyszenia, jest w konflikcie z tym podstawowym zapisem. Niezależnie od tego czy ten zarobek ma wymiar finansowy, czy też jest tylko tanim dostępem do łowienia ryb. Każdy też powinien przeczytać Statut PZW, żeby znaleźć wśród celów czy sposobów działania PZW czynność łowienia ryb. Nie ma? I słusznie, bo łowienie ryb nie jest celem stowarzyszenia, ani sposobem jego działania. Kto należy do PZW jako do stowarzyszenia tylko w celu łowienia ryb, czyli tylko korzystania, postępuje sprzecznie ze Statutem PZW i z Ustawą prawo o stowarzyszeniach. Udział w stowarzyszeniu wynika z bardzo ważnych przesłanek: ...pełnej realizacji gwarantowanej przepisami Konstytucji wolności zrzeszania się zgodnie z Powszechną Deklaracją Praw Człowieka i Międzynarodowym Paktem Praw Obywatelskich i Politycznych, umożliwienia obywatelom równego, bez względu na przekonania, prawa czynnego uczestniczenia w życiu publicznym i wyrażania zróżnicowanych poglądów oraz realizacji indywidualnych zainteresowań. PZW jest stowarzyszeniem od niedawna, bo wyżej wspomniana Ustawa potwierdzająca wolność zrzeszania się została przyjęta po upadku totalitarnego systemu w 1989r., a od czasu utworzenia w 1950 roku przeszedł kilka "wcieleń", a ze zmian miedzy nimi wielu nie zdaje sobie sprawy. I to zarówno wśród "szeregowych członków", jak i wśród pełniących ważne funkcje w PZW. Wcześniej PZW był "organizacją społeczną" nadzorowaną i "udzielającą łask ludowi pracującemu miast i wsi" w imieniu totalitarnego państwa. W oczach wielu, i to zarówno jednych jak i drugich wcześniej wspomnianych, taki charakter zachował do dziś. Wielu nie mieści się w głowie, że można należeć do stowarzyszenia właśnie po to, żeby korzystać z gwarantowanej Konstytucją wolności zrzeszania się, w celu uczestniczenia w życiu publicznym i wyrażaniu zróżnicowanych poglądów. A temu właśnie służą stowarzyszenia. Są po to, żeby działając w nich kształtować otoczenie, w którym się żyje, w którym realizuje się indywidualne zainteresowania. Dlatego też należę do PZW i staram się go zmieniać, żeby stał się rzeczywiście stowarzyszeniem, nie tylko z nazwy, ale faktycznie. Pozdrawiam serdecznie Jerzy Kowalski
 
 
  tomaszokret

Od: 2009-02-03

Posty: 447

07 kwietnia 2009 15:01  
Do JERZY KOWALSKI: Acha… A bo ja to wiesz, to trochę inaczej… Jak mi dziadek strugał pierwszego leszczaka to nie odwoływał się przy tym do zapisów konstytucyjnych o wolności zrzeszania… :-P Po prostu spodobało mi się wędkarstwo, a jedynym sposobem na jego uprawianie bez niepotrzebnego stresu była przynależność do PZW. I bardzo długo, jak większość wędkarzy, żyłem w przekonaniu, że PZW jest w istocie jakimś mglistym tworem, który zbiera pieniądze i wpuszcza karpie. Ponieważ tych karpi było jakby mało, a nawet coraz mniej, zacząłem sobie zadawać pytania, czemu tak jest. Wnioski nasuwały się same – jest to wina PZW, owego zbieraczowpuszczacza… Nie mając w zasadzie większego pojęcia, jak ten zbieraczowpuszczacz działa, jakimi zasadami się kieruje, na jakim prawie zasadza swoje istnienie, postanowiłem kandydować w wyborach w kole. Ze zdziwieniem zauważyłem, że dotychczasowy Zarząd Koła z ulgą przyjął, że ktoś chce go „zluzować” i w większości nie walczyli o swoje dotychczasowe stanowiska. Po krótkim czasie zrozumiałem, dlaczego – bo to wyjątkowo niewdzięczne zadanie, za które nikt „dziękuję” nie powie. Okazało się również, że większość moich pomysłów sprzed kandydowania po prostu nie da się zrealizować bez łamania prawa – ani powszechnego, ani związkowego. PZW nie jest bowiem jakimś ciałem zawieszonym w próżni, ale „pływa” w różnych uwarunkowaniach związanych z prawem powszechnym. Tak czy inaczej – owa przygoda z zarządem koła okazała się być o tyle owocna, że zrozumiałem, jak bardzo różnią się związkowe realia od wyobrażenia o nich panujące wśród wędkarzy. A im większy krzykacz, tym niej te realia zna, jak spostrzegłem… :-P Oraz że umiejętne działanie struktur PZW (poczynając od KAŻDEGO WĘDKARZA – ponieważ wielu z nas zapomniało o tym, że przystępując do Związku stało się najmniejszym jego elementem - a skończywszy na ZG) może sprawić, że wędkarstwo stanie się przyjemniejsze. Ponieważ tak naprawdę tylko to mnie interesuje i tylko tego od PZW oczekuję, i tylko w tym celu chciałbym, żeby się zmieniło. Niektórzy mogą pomyśleć, że to bardzo egoistyczne podejście, inni, że pragmatyczne – ale prawdę mówiąc takiej korzyści dla mnie z istnienia PZW oczekuję. Ponieważ stwierdzenie, że towarzyszenie jest dobrowolnym, samorządnym, trwałym zrzeszeniem o celach niezarobkowych. Każdy, kto oczekuje korzyści materialnej, czyli zarobku, wynikającej z bycia członkiem stowarzyszenia, jest w konflikcie z tym podstawowym zapisem. – to to już jest nadinterpretacja… To stowarzyszenie nie jest zarobkowe, a nie jego członkowie!  
 
  Jerzy Kowalski

Od: 2008-11-20

Posty: 444

07 kwietnia 2009 18:24  
tomaszokret....umiejętne działanie struktur PZW (poczynając od KAŻDEGO WĘDKARZA – ponieważ wielu z nas zapomniało o tym, że przystępując do Związku stało się najmniejszym jego elementem - a skończywszy na ZG) może sprawić, że wędkarstwo stanie się przyjemniejsze. Ponieważ tak naprawdę tylko to mnie interesuje i tylko tego od PZW oczekuję, i tylko w tym celu chciałbym, żeby się zmieniło. Niektórzy mogą pomyśleć, że to bardzo egoistyczne podejście, inni, że pragmatyczne – ale prawdę mówiąc takiej korzyści dla mnie z istnienia PZW oczekuję. Ponieważ stwierdzenie, że towarzyszenie jest dobrowolnym, samorządnym, trwałym zrzeszeniem o celach niezarobkowych. Każdy, kto oczekuje korzyści materialnej, czyli zarobku, wynikającej z bycia członkiem stowarzyszenia, jest w konflikcie z tym podstawowym zapisem. – to to już jest nadinterpretacja… To stowarzyszenie nie jest zarobkowe, a nie jego członkowie!
Tomaszu, To, co napisałeś, w obrazowy sposób pokazuje, że PZW jest stowarzyszeniem, którego celem jest organizowanie wędkarstwa. Sprawne funkcjonowanie wędkarstwa jest jedyną "korzyścią" jaka z istnienia i funkcjonowania PZW lub jakiegokolwiek innego stowarzyszenia wędkarskiego może wynikać, ale to korzyść ogólna, a nie osobisty przychód. Tymczasem wielu i to na różnych szczeblach tak postępuje jakby wciąż była to organizacja, której celem jest łowienie ryb i odnoszenie korzyści z eksploatowania publicznych zasobów. To rzutuje na postrzeganie, na oczekiwania, na uczestniczenie lub raczej rozpowszechnione nieuczestniczenie w organizowaniu wędkarstwa. ........... Natomiast Twój komentarz końcowy jest nadintetrpretacją, a raczej odwróceniem interpretacji. Stowarzyszenie jest zrzeszeniem (członków) o celach niezarobkowych. Znaczy to, że stowarzyszenie nie jest zakładane i utrzymywane w celu osiągania zarobku przez członków,. Natomiast stowarzyszenie jako organizacja MUSI BYĆ ZAROBKOWE, bo tylko osiąganie zysku, osiągnie dodatniego wyniku prowadzenia działalności, zapewnia rozwój, przy zastrzeżeniu, że osiągany zysk nie jest zyskiem do podziału między członków, ale zyskiem przeznaczanym W CAŁOŚCI na działalność i na rozwój. Jeżeli nie ma zysku to jest strata, a ta prowadzi do bankructwa w krótszym lub dłuższym okresie. Skąd natomiast pochodzi, może pochodzić zysk stowarzyszenia organizującego wędkarstwo? Od tych, którzy korzystają z jego działalności, czyli od uprawiających wędkarstwo. Innej drogi nie ma. :-))) Jeżeli zaś uprawiający wędkarstwo oczekują raczej osobistych korzyści z przynależności do stowarzyszenia, a nie są skłonni do zapewniania zysku z jego działalności, to wynik musi być ujemny. Natomiast na tym organizowaniu wędkarstwa nie mogą się indywidualnie bogacić (zarobkować, odnosić korzyści) członkowie stowarzyszenia, bo stowarzyszenie jest zrzeszeniem (osób, obywateli) w celach niezarobkowych, czyli nie w celu zarobkowania. Co więcej, stowarzyszenie opiera swą działalność na pracy społecznej, czyli na nieodpłatnej, fachowej pracy członków stowarzyszenia (za zwrotem kosztów osobistych i zapewnieniem środków do wykonania pracy). Zaś w celu osobistego zarobkowania trzeba sobie założyć przedsiębiorstwo, spółkę, spółdzielnię lub inną formę działalności gospodarczej, będącą zrzeszeniem w celach zarobkowych. Stowarzyszenie ma służyć do "czynnego uczestniczenia w życiu publicznym i wyrażania zróżnicowanych poglądów oraz realizacji indywidualnych zainteresowań", w ramach samoorganizowania się społeczeństwa, w oparciu o tradycje ruchu stowarzyszeniowego, sięgające przełomu XVIII i XIX wieku, służące przeciwstawianiu się despotyzmom i sprawnemu organizowaniu sfery publicznej przez wykorzystanie narzędzi pozostających w rękach instytucji państwowych przez organizacje pozarządowe. Na tradycji stowarzyszeniowej zostały zbudowane USA jako państwo demokratyczne i społeczeństwo obywatelskie, gdzie ruch stowarzyszeniowy jest chyba najsilniej na świecie rozwinięty. Wiele spraw dotyczących funkcjonowania stowarzyszeń wymaga omówienia, zwłaszcza a naszej sytuacji, która jest wynikiem specyficznego dziedzictwa, o którym postaram się napisać w osobnej odpowiedzi. :-))) Pozdrawiam serdecznie. Jerzy Kowalski
 
 
  Marcin Tobisiak

Od: 2009-05-27

Posty: 69

29 maja 2009 13:10  
PANOWIE!!!! TO ZRÓBMY Z TYM COŚ W KOŃCU!!! A NIE TYLKO GADAMY!!!!  
 
  Marcin Tobisiak

Od: 2009-05-27

Posty: 69

29 maja 2009 13:19  
nie kłóćmy się o zarobki i pieniądze PZW. Walczmy o to żeby tak jak kiedyś mogliśmy pojechać nad dowolną wodę z wędką zabrać rodzinę i powędkować !!!  
 
  jaro422

Od: 2009-03-23

Posty: 401

29 maja 2009 13:45  
No ale co Pan Panie caponetobibobi chce zmieniać, najpierw prosze uregulować mandat za wędkowanie bez stosownych opłat, a potem przedstawic swój program działania a nie nawoływać bez sensu .
Prosze przedstawić propozycje zmian, nie ogólne hasła typu " wolne wody dostępne dla wszystkich", przykłady konkretnych działań.
 
 
  Marcin Tobisiak

Od: 2009-05-27

Posty: 69

29 maja 2009 13:51  
na pewno panie jaro ,zniesienie podzialu okręgowego.To priorytet moich działań.Z resztą to nie tylko moje zdanie,ale z tego co wiem to zdanie większości wędkarzy.Z resztą jeśli jakaś instytucja jest chora to trzeba ją uleczyć.po za tym mandat zapłaciłem.jest to dla mnie śmieszna kwota, na którą zostałem narażony przez brak kompetencji skarbnika koła w Pyrzycach,który błędnie mnie wprowadził w twierdzenie że na tym zbiorniku można łowić na kartę Pzw.Nie dodał że wykupioną w ich okręgu.  
 
  jaro422

Od: 2009-03-23

Posty: 401

29 maja 2009 13:57  
dobrze
"zniesienie podziału okręgowego"
pięknie ale prosze powiedzieć jak , jakie działania chce Pan podjąć aby do tego doprowadzić, będzie Pan pisał bzdury tutaj?
Było takich wielu
A co proponuje pan w zamian ? podział wojewódzki? bez sensu , masa ludzi mieszka na krańcach województw.
 
 
  Marcin Tobisiak

Od: 2009-05-27

Posty: 69

29 maja 2009 14:42  
a jeszcze więcej ludzi mieszka na krańcach okręgów.wynik tego wyliczenia wywodzi się z prostej matematyki.im więcej okręgów tym więcej ich krańców.Chodzi mi przede wszystkim o zniesienie okręgów gdyż tymi okręgami zarządzają ludzie którzy się nie dogadują.Prosty przykład okręg Gorzowski i Zachodniopomorski.Dlaczego nie podpisali porozumienia???? Może ktoś odpowiedzieć.Odpowiem: bo dzieje się jak w rzadzie!!! KAŻDY NA SOBIE PSY WIESZA.Nie dba o dobro ogółu.Przecież ja nie mam nic do zarzucenia wędkarzom z okręgu zachodniopomorskiego,nie stawiają sieci, nie biją prądem.To dlaczego nie mamy z nimi podpisanej umowy????PROSTE!!! przez zwykłą ludzką nienawiść.Ukarany zostałem też przez strażnika,bo on został wygnany przez kontrolerów z Gorzowa.Głośno o tym krzyczał.Po za tym organizacje takie jak Pzw chyba na celu mają ochronę wód i swoich członków.A na razie wszystkich nas krzywdzą, poprzez rejonizację.Powinna być jedna składka na wody nizinne na cały kraj.Od wielu lat wędkuję i jeżdziłem po różnych jeziorach.mam tam swoje miejscówki,regularnie je sprzątam.Teraz muszę wyłożyć pieniądze na dodatkowe składki. zamiast 140zł muszę przez rejonizację zapłacić 420zł.pytam za co??? Za to że pojadę 2 razy w miesiącu na ryby ???? Ilu w Polsce jest ludzi dla których taka kwota jest wygórowaną kwotą?!!! MNÓSTWO.Przypominam że żyjemy w jednym z biedniejszych krajów UE.A nakładając takie wysokości składek,nie pomagamy najuboższym.wręcz ich ograniczamy.Powodujemy to że nie stać ich na wykup zezwoleń.  
 
  jaro422

Od: 2009-03-23

Posty: 401

29 maja 2009 14:55  
To mam prośbę, jak skończysz już sprzątać w PZW to zrób tak żeby na jeden karnet można było wjeżdżać na wszystkich wyciągach narciarskich, ten sport tez jest zbyt drogi i wielu najbiedniejszych nie stać.
A potem żebym na jeden bilet mógł wchodzić na wszystkie stadiony, bo wiesz, burdel i złodzieje , sam pisałeś coś podobnego.
Możesz jeszcze załatwić jeden wielki bilet do muzeum, jeden bilet na wszystkie linie kolejowe, masz dużo pracy ale wierze że wytrwasz.
Powodzenia
 
 
  Marcin Tobisiak

Od: 2009-05-27

Posty: 69

29 maja 2009 15:08  
widzę że konwersacja z panem nie ma sensu.Jest Pan sarkastyczny,a w dodatku z matematyką na bakier.Proponuje powrót do podstawówki, tam nauczą rozwiązywać proste zadania matematyczne typu 2x2.A to co pisałem w szczególności tyczy się ludzi takich jak Pan.pozdrawiam:D  
 
  Marcin Tobisiak

Od: 2009-05-27

Posty: 69

29 maja 2009 15:13  
nie wtykaj swoich słów w cudze usta!!!  
 
  jaro422

Od: 2009-03-23

Posty: 401

29 maja 2009 15:15  
Powodzenia  
 
  jaro422

Od: 2009-03-23

Posty: 401

29 maja 2009 15:38  
" caponetobibobi

Od: 2009-05-27

Posty: 10
29 maja 2009 12:56
witam. Widzę że PZW to jednostka niedogadujących się zarządców Okręgów!!! Więc po co nam w zarządach ludzie którzy nie potrafią się dogadać!!!Nazwa POLSKI ZWIĄZEK WĘDKARSKI nie ma już swojej genologii.Nasuwa się więc pytanie, po co jeszcze istnieje?Czy my zwykli wędkarze musimy zgadzać sie na "fochy" naszych zarządców!! To wstyd że mamy jedno Hobby a NIE POTRAFIMY SIę POROZUMIEĆ.Czy jesteśmy tak nierozumni ????!!!!! Zachowujemy sie jak ludzie pierwotni lub Neandertalczycy !!! Łączy nas pasja a dzieli zawiść.STOP OKRĘGOM, STOP LUDZIOM ZŁEJ WOLI. Dla mnie nie zrozumiałe jest to że w jednym kraju w jednej organizacji mamy tyle rozbieżności.WSTYD I HAŃBA !!!! Wobec zaistniałego faktu, jestem zwolennikiem rozwiązania struktury PZW bo jest to chora i na razie widać że nieuleczalna instytucja.Nie pisałem o tym fakcie wcześniej gdyż nie dotknęło mnie to osobiście.Lecz teraz będę walczył o to żeby to zmienić.Przecież w tej chwili wody naszego kraju są podzielone i wygląda to tak jakby prywatne osoby dzierżawiły i wprowadzały swoje zasady.Lepiej oddajmy te jeziora, rzeki w prywatne ręce. Prywaciarze albo wyłowią całą rybę, albo będą potrafili dobrze zagospodarować akweny.Może wtedy ktoś ureguluje prawo do wędkowania, bo na razie to wstyd i hańba żeby mieszkaniec tego samego województwa, mało tego powiatu i miasta, musiał wykupować dwie składki wędkarskie !!! Najlepiej zredukować liczbę etatów starych wyżeraczy zasiadających w zarządach PZW. Właśnie zbieram u siebie w okręgu osoby, które maja dość tak samo jak ja, samowolki zarządów.To my wędkarze rządzimy, a nie ludzie zasiadający w zarządach.Nie pozwólmy siebie okradać.Nie możemy bezczynnie patrzeć na zło które się dzieje od dłuższego czasu w PZW.Teraz PZW powinno zmienić nazwę na OZW, bo w tej chwili nie ma nic wspólnego z Polskim związkiem.Zarybiania i składki powinny pozostać w gestii kół wędkarskich i nadzorowane przez specjalną komisję społeczna, która rzetelnie i wnikliwie kontrolowałaby obowiązki tych że kół.W tej chwili płacąc składki,wiem że wiele jezior jest niezagospodarowywanych i nie zarybianych.Pytanie: to co dzieje się z pieniędzmi moimi i setek nawet tysięcy ludzi ???? "


To są Twoje usta, ja to skróciłem.
 
 
  Marcin Tobisiak

Od: 2009-05-27

Posty: 69

29 maja 2009 16:05  
to trzeba jeszcze umieć czytać ze zrozumieniem:DD  
 
  Marcin Tobisiak

Od: 2009-05-27

Posty: 69

29 maja 2009 16:16  
i nie mylić tematów  
 
  jaro422

Od: 2009-03-23

Posty: 401

29 maja 2009 16:18  
A co tu rozumieć Panie kłusowniku przyłapany na gorącym uczynku, jakoś wcześniej Pan sie nie obnosił ze swoją poprawą PZW dopiero teraz jak sie noga powinęła. :))))  
 
  Marcin Tobisiak

Od: 2009-05-27

Posty: 69

29 maja 2009 16:46  
powinęła,gdyż nie zostałem doinformowany(w poście było napisane), i z braku oznaczeń nie wiedziałem na jakim zbiorniku łowię.A na mapie nie każdy musi się znać.Więc jestem oburzony, gdyż pierwsze takie wykroczenie powinno zakończyć się pouczeniem,(tym bardziej że nie zrobiłem tego z premedytacją, nie miałem ryb niewymiarowych ani też łowionych w okresie tarła) a nie mandatem i obelgami:)Po za tym to nie należę do ludzi żyjących tylko PZW.Lubię "pomoczyć kija" a zapoznanie się z wszystkimi zmianami w regulaminie jest długo trwałe, a ja nie mam na to czasu.Jestem zapracowanym przedsiębiorcą.Nie pisałem tego postu żeby kłucić sie z Panem, Panią tylko wyraziłem swoja opinie i zamierzam brać od teraz aktywny udział w życiu PZW po wnikliwym zapoznaniu się z ciągle zmieniającym się regulaminem.Wiem że takich wędkarzy jest coraz więcej.Wiem bo słucham co echo niesie nad wodą.  
 
  jaro422

Od: 2009-03-23

Posty: 401

29 maja 2009 17:45  
pozytywnym wynikiem tego zdarzenia jest to że zmotywowało Pana do działania w dobrym kierunku, negatywnym echem(według Pana relacji} odbija się postawa strażnika i mało kompetentny skarbnik który będzie Pana obsługiwał jeszcze przez trzy następne lata bo zaledwie pół roku temu odbywały się zebrania sprawozdawczo-wyborcze w Kołach PZW a zmiany należy zacząć od swoich Kół żeby coś zmienić wyżej, właśnie kończą sie Zjazdy delegatów w Okręgach to co ma sie zmienić na najbliższe cztery lata już się prawie dokonało.
Więc pozostaje tylko wołanie na róznego rodzaju forach , które poza biciem piany niewiele wnosi, no może tylko budzi echo nad wodami.
Pozdrawiam
 
 
  Marcin Tobisiak

Od: 2009-05-27

Posty: 69

29 maja 2009 18:32  
widzi Pan.Trochę zrozumienia i tolerancji a wszyscy się dogadamy:)  
 

Dodaj odpowiedź

Uczestnik forum oświadcza, że zapoznał się i akceptuje Regulamin forum

Ostatnio dodane wątki

Najnowsze posty

Najaktywniejsi