| Składka ZG PZW | ||||
|
PIOTR KUŹMIŃSKI Od: 2009-07-04 Posty: 68 |
04 lipca 2009 15:54 | |||
| Czy składka ustanowiona przez Zarząd Główny PZW a mianowicie PODSTAWOWA SKŁADKA CZŁONKOWSKA jest składką obowiązkową? | ||||
|
tomaszokret Od: 2009-02-03 Posty: 447 |
04 lipca 2009 17:26 | |||
| Do APUUS: Składka jest obowiązkowa, o ile jesteś członkiem PZW. | ||||
|
PIOTR KUŹMIŃSKI Od: 2009-07-04 Posty: 68 |
04 lipca 2009 17:46 | |||
| Dlaczego jest obowiązkowa skoro przez kilkanaście lat jest ustanawiana niezgodnie ze Statutem PZW?
Przecież Zarząd Główny nie posiada statutowych kompetencji na jej ustalenie. Czy to jest przestępstwo? |
||||
|
tomaszokret Od: 2009-02-03 Posty: 447 |
04 lipca 2009 18:01 | |||
| Do APUUS: A czemu, Twoim zdaniem, niezgodnie? Par 30 pkt 9 Statutu nadaje ZG taką kompetencję... | ||||
|
PIOTR KUŹMIŃSKI Od: 2009-07-04 Posty: 68 |
04 lipca 2009 19:55 | |||
| Statut PZW daje ZG PZW kompetencje do ustalenia tylko KRAJOWEJ SKŁADKI CZŁONKOWSKIEJ.
Obecna składka od wielu lat ustalana przez ZG PZW nie jest Krajową składką członkowską tylko Podstawową składką członkowską.Widać to dokładnie na wklejanych do legitymacji znaczkach.To jest zasadnicza różnica. Te dwie nazwy zasadniczo różnią się od siebie.Na stronie Katowickiego Okręgu PZW można przeczytać m.in. , że zawierane porozumienia między Okregami PZW mają na celu częściowo zrekompensować zlikwidowaną SKŁADKĘ KRAJOWĄ. Więc jak jest? |
||||
|
Grzegorz Mańdok Od: 2009-04-22 Posty: 25 |
04 lipca 2009 20:01 | |||
| Panie Tomaszu ma Pan rację że dyskusja o PZW i jego działalności nie była umieszczona w odpowiednim temacie . Dlatego przenoszę tu część mojej ostatniej wypowiedzi .
To słowa Pana Jerzego Kowalskiego z jego artykułu zatytułowanego „Po co się stowarzyszać ?” . W mojej ocenie bardzo słuszne . „Stowarzyszenie jest organizacją „pożytku publicznego” czyli spełnia funkcje publiczne w zakresie narzuconym sobie przez twórców i członków. Co więcej, członkowie stowarzyszenia za swoje działania na rzecz dobra wspólnego nie mogą oczekiwać wynagrodzenia, zadośćuczynienia lub korzyści innych niż uznanie w oczach tych, którym stowarzyszenie służy.” „Łowienie ryb nie niesie ze sobą żadnego pożytku publicznego. Nie może być więc ujęte jako jeden z celów stowarzyszenia. Może nim natomiast być stwarzanie warunków do uprawiania połowu ryb, z których mogą korzystać również członkowie stowarzyszenia. Może być nim również organizowanie turystyki wędkarskiej, sportu wędkarskiego itp., z których mogą korzystać członkowie (ale nie tylko oni). Samo łowienie ryb jest jednak poza zakresem działalności stowarzyszenia.” „Wędkarze będący członkami stowarzyszenia nie powinni wnosić opłat za wędkowanie niższych niż pozostali użytkownicy wód publicznych. To wynika wprost z zasady nie odnoszenia korzyści z racji pracy na rzecz realizacji misji stowarzyszenia, a już zupełnie niedopuszczalne jest odnoszenie takich korzyści z tytułu samej przynależności do stowarzyszenia i opłacenia składek członkowskich.” Nie każdy wędkarz powinien mieć obowiązek bycia członkiem „STOWARZYSZENIA PZW” . W naszym Kraju istnieje wiele Stowarzyszeń działających np. na rzecz ochrony zabytków których właścicielem jest Państwo podobnie jak jest i właścicielem wód ( oczywiście poza tymi które są własnością prywatną ) . Jednak nie każdy miłośnik historii i zabytków musi być ich członkiem aby móc je zwiedzać . Wystarczy tylko wykupić bilet wstępu . Dlaczego nie może tak być z wędkarzami ?. Wystarczyło by aby mogli wykupić taki „bilet” : (zezwolenie na wędkowanie) lub „abonament” (zezwolenie roczne) na wędkowanie na Państwowej wodzie . Jak do tych zasad dotyczących Stowarzyszenia i równości wszystkich Obywateli zapewnionej w Konstytucji mają się opłaty na wędkowanie na Państwowych wodach (dzierżawionych przez PZW co moim zdaniem też nie powinno być rolą Stowarzyszenia ) mają się opłaty dla zrzeszonych w PZW i niezrzeszonych . Jak widać komuś jednak bardzo na tym zależy aby taki stan rzeczy dalej utrzymywać i zmuszać wędkarzy do bycia członkiem Stowarzyszenia a co gorsza na siłę stara się ich wszystkich zmusić do działalności bo jak nie to będziecie płacić więcej . Pozdrawiam Grzegorz |
||||
|
tomaszokret Od: 2009-02-03 Posty: 447 |
04 lipca 2009 21:41 | |||
| Do PIOTR KUŹMIŃSKI: Myli Pan dwie składki - składkę członkowską (jedna w całym kraju, ustala przez ZG) i składkę na zagospodarowanie i ochronę wód (ustalaną przez każdy Okręg oddzielnie).
Składka członkowska świadczy o tym, że jest pan członkiem PZW. Przeznaczana jest na cele Statutowe działalności Związku i dzielona pomiędzy Koła, Okręgi oraz ZG według ustalonych proporcji. Posiadanie składki członkowskiej upoważnia w zasadzie wyłącznie do brania udziału w "pozawędkarskiej" działalności w PZW (czyli w wyborach na przykład). Składka na zagospodarowanie i ochronę wód w całości pozostaje w Okręgach. Przeznaczana powinna być całkowicie na prowadzenie ośrodków zarybieniowych, zakup materiału zarybieniowego, zarybianie, ochronę, badania itp. działania, których celem jest zagospodarowanie wód. A kiedyś była również krajowa składka na zagospodarowanie i ochronę wód. Upoważniała do polowu na wszystkich wodach PZW w całym kraju. Spływała w całości do ZG, a poźniej dzielona była pomiędzy Okręgi - nie mam pojęcia, na jakich zasadach... Po zlikwidowaniu "krajówki" (ale i wcześniej) Okręgi podpisywały między sobą porozumienia, na podstawie których ich wędkarze mogli korzystać na zasadzie nieodpłatności z wód należących do obu (lub więcej) Okręgów. Przecież to podstawy! Odnośnie nazewnictwa - składka członkowska jest składką krajową, ponieważ dotyczy wszystkich wędkarzy na terenie kraju. Jednocześnie ZG ustala ją jako "podstawową", ponieważ od niej obliczane są również składki ulgowe. |
||||
|
PIOTR KUŹMIŃSKI Od: 2009-07-04 Posty: 68 |
04 lipca 2009 22:11 | |||
| Kolego Tomaszu
Z prawnego punktu widzenia nazwa składki określa ją, jej rodzaj w całym tego słowa znaczeniu. Statut PZW określa również kompetencje ZG PZW.W związku z powyższym ja nie widzę w Statucie PZW by ZG PZW posiadał statutowe kompetencje do ustalania tej składki, którą od lat ustala czyli Podstawową składkę członkowską. Nawiasem mówiąc sadzę, że społeczna praca zaczyna i kończy się w Kołach PZW. Również tu prowadzi się gospodarkę zarybieniową.Ustalana na zebraniach Kół przez jego członków kwota czyli składka w całości w Kołach nie zostaje.Jej 40% odprowadzane jest do Okręgu.Natomiast składka Okręgowa w całości tam trafia z czego znowu pewna jej część trafia do ZG PZW.Najwyraźniej mylnie kolega interpretuje zawarte w Statucie PZW przepisy prawne. Z prawnego punktu widzenia Krajowa składka członkowska to Krajowa składka członkowska a Podstawowa składka członkowska to Podstawowa składka członkowska. |
||||
|
tomaszokret Od: 2009-02-03 Posty: 447 |
04 lipca 2009 23:47 | |||
| Do PIOTR KUŹMIŃSKI: Tu znajdzie Pan informacje, jakie składki naprawdę ustala ZG i jak się one nazywają:
http://www.pzw.org.pl/pliki/prezentacje/3/wiadomosci/13990/pliki/ uch_ zg__ nr_ 104_2009_ i_zalaczniki__ w_sprawie_skladki_ czlonkowskiej_na_2009_r.pdf To, co pisze na Pańskim znaczku ma znaczenie szesnastorzędne. U mnie pisze "podstawowa", a u mojego Dziadka "ulgowa" - to co, obaj mamy nieważną czy tylko jeden z nas? Który? Nawiasem mówiąc sadzę, że społeczna praca zaczyna i kończy się w Kołach PZW - członkowie ZO nie pobierają wypłat za swoją pracę, pracują zatem społecznie. Również tu prowadzi się gospodarkę zarybieniową - pardon, to chyba spore nieporozumienie... Ustalana na zebraniach Kół przez jego członków kwota czyli składka w całości w Kołach nie zostaje.Jej 40% odprowadzane jest do Okręgu - myślę, że to stwierdzenie wymaga szerszego opisu... Jaką składkę ustala się w kołach i dlaczego 40% z niej odprowadza się do Okręgu? Z prawnego punktu widzenia Krajowa składka członkowska to Krajowa składka członkowska a Podstawowa składka członkowska to Podstawowa składka członkowska - rozumiem, że kolega prawnik, do spółki z mankiempc? :-D |
||||
|
Grzegorz Mańdok Od: 2009-04-22 Posty: 25 |
05 lipca 2009 00:10 | |||
| Panie Tomaszu !
Może zakończmy dyskusje na temat opłat i działalności PZW na forum w temacie o „stronach internetowych PZW” i przenieśmy tu gdzie przynajmniej dyskutuje się o opłatach . Odpowiedz na mój post który już tu przeniosłem umieścił Pan ponownie na forum o stronach internetowych . Dlatego jeszcze raz spróbuję dyskusję przenieść tu i moją odpowiedź na Pana post umieszczam na oby forach . Tu właśnie tkwi cały problem z którym nie może pogodzić się duża część wędkarzy . „Działalność w Stowarzyszeniu nie powinna przynosić korzyści jego członkom” . Gdyby pozostawić wszystko tak jak funkcjonuje dotychczas i PZW będzie dzierżawcą Państwowych wód i na nich będzie gospodarować to i tak wędkarz niezależnie od przynależności do Stowarzyszenia powinien ponosić jednakowe opłaty za zezwolenie na wędkowania na tych samych wodach . Jak widać z różnic opłat dla zrzeszonych i niezrzeszonych ( mały przykład Okręg Gdańsk członkowie 250zł niezrzeszeni 600zł , Okręg Katowice członkowie 95 zł niezrzeszeni 285zł ) . Nie wspominając już o różnicy tych opłat w różnych Okręgach w stosunku do członków tego samego „STOWARZYSZENIA” . Może się to wiązać z kosztami zagospodarowywania tych wód ale czy zawsze ? . Logicznie myślący człowiek bez problemu zrozumie dlaczego jest tylu „przymusowych” członków „Stowarzyszenia PZW” i co by się stało z tym Stowarzyszeniem gdyby doprowadzić do normalności i zrównania opłat dla wszystkich wędkarzy . Nie rozumie również pojęcia opłaty ulgowej dla członków Stowarzyszenia ( według pojęcia o działalności Stowarzyszenia takowych nie powinno być) gdy dla niezrzeszonych takich nie ma . Ulgi moim zdaniem powinny być dla młodzieży , studentów , inwalidów i.t.p. tak jak to jest ze wszystkimi ulgami dla ludzi korzystających z dobra ogólnonarodowego i to niezależnie od tego czy jest członkiem „Stowarzyszenia PZW” czy nim nie jest . Jak widać komuś jednak bardzo na tym zależy aby taki stan rzeczy dalej utrzymywać (i tkwić dalej w PRL-owskim pojęcie Stowarzyszenia) i zmuszać wędkarzy do bycia członkiem Stowarzyszenia a co gorsza na siłę stara się ich wszystkich zmusić do działalności bo jak nie to będziecie płacić więcej . Pozdrawiam Grzegorz |
||||
|
PIOTR KUŹMIŃSKI Od: 2009-07-04 Posty: 68 |
05 lipca 2009 15:43 | |||
| Panie Tomaszu
Polski Związek Wędkarski funkcjonuje na podstawie: Ustawy z dnia 07 kwietnia 1989 roku - Prawo o stowarzyszeniach (Dz. U. Nr 20, poz.104), Ustawy z dnia 29 lipca 2005 roku - O sporcie kwalifikowanym ( Dz. U. Nr 155, poz. 1298) oraz Ustawy z dnia 18 stycznia 1996 roku - O kulturze fizycznej. W oparciu o wymienione akty prawne stworzony jest Statut PZW, który zarejestrowany w Sądzie Rejestrowym staje się podstawowym i jedynym zbiorem praw i obowiązków dla jego członków i osób zarządzających Związkiem.Dlaczego więc bywa tak, że w życiu społecznym Związku prowadzi się działania, które poróżniają jego członków na lepszych i gorszych? Najlepszym tego przykładem są zawierane między Okręgami PZW porozumienia, które stawiają członków Związku Okręgu PZW np. w Sieradzu w lepszej sytuacji od członków Okręgu PZW Katowice.Czy to jest Sprawiedliwe? Zresztą dotyczy to wszystkich członków Związku bez wyjątku tylko z tą różnicą, że w różnej mierze. Taki podział jest dyskryminacją jednych względem drugich.W konsekwencji narusza podstawowy akt prawny a mianowicie Art. 32 pkt 2 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej. Co do statutowych kompetencji ZG PZW w zakresie ustalania składki to muszę Panu powiedzieć, że ZG PZW może ustalić tylko jedną składkę zgodnie z paragrafem 30 pkt 9 tj. Krajową składkę członkowską i wpisowe. Nawiasem mówiąc widzę, że stoi Pan w obronie idei, której nie ma.W konstrukcji Pana słów widać bałagan i brak sensu logicznego, błędną interpretację zapisów w Statucie PZW co jednak nie hamuje Pana w udzielaniu innym wskazówek. Pozdrawiam. P.K. |
||||
|
tomaszokret Od: 2009-02-03 Posty: 447 |
06 lipca 2009 00:47 | |||
| Do PIOTR KUŹMIŃSKI:
ZG PZW może ustalić tylko jedną składkę zgodnie z paragrafem 30 pkt 9 tj. Krajową składkę członkowską i wpisowe A więc proszę powiedzieć, jakie to składki niezgodnie ze Statutem ustala ZG? Tak konkretnie. Zresztą dotyczy to wszystkich członków Związku bez wyjątku tylko z tą różnicą, że w różnej mierze. Taki podział jest dyskryminacją jednych względem drugich.W konsekwencji narusza podstawowy akt prawny a mianowicie Art. 32 pkt 2 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej. - ja zarabiam 2 tys złotych, mój sąsiad 1500. czy to aby nie narusza Art. 32 pkt 2 konstytucji? Nawiasem mówiąc widzę, że stoi Pan w obronie idei, której nie ma. Nie. To Pan łyknął jak głodny karp idee podsuniętą Panu na innym portalu przez mankapc. Opierając się na dopisku na znaczku w legitymacji utworzyliście spiskową teorię, jak to ZG okrada wędkarzy. Niektórzy natomiast wierzą, że Elvis nadal żyje. W konstrukcji Pana słów widać bałagan i brak sensu logicznego, błędną interpretację zapisów w Statucie PZW co jednak nie hamuje Pana w udzielaniu innym wskazówek. Nie. Staram się pisać z sensem i logicznie, choć niektórzy mogą mieć z tym problem. Jeśli ktoś błędnie interpretuje zapis Statutu, to proszę wybaczyć... no nie ja... Acha, Konstytucji również! :-P |
||||
|
PIOTR KUŹMIŃSKI Od: 2009-07-04 Posty: 68 |
06 lipca 2009 13:21 | |||
| Witam
Trudno z Panem prowadzić merytoryczną dyskusję.Oby w rozumowaniu takim jak Pana rozumowanie było jak najmniej osób.Zauważam brak wiedzy i przygotowania w Pana osobie.Nawet prostych zapisów Pan nie rozumie i co najgorsze nie chce zrozumieć.Wg Pana czarne jest białym i odwrotnie. Tak naprawdę to nikt nie jest w stanie wody z mózgu mi zrobić. Pozdrawiam. |
||||
jaro422
Od: 2009-03-23 Posty: 401 |
06 lipca 2009 14:49 | |||
| Moim zdaniem SKŁADKA CZŁONKOWSKA to po prostu SKŁADKA CZŁONKOWSKA a znajdujące się czasem przy niej określenie PODSTAWOWA oznacza że nie jest ULGOWA.
Ale to bardzo dobrze panie KOŻMIŃSKI że jest pan czujny, prosze czuwać dalej :))))))) |
||||
piotr_okrasa
Od: 2009-02-08 Posty: 605 |
06 lipca 2009 17:27 | |||
| Do Piotr Kużmiński .Panie Piotrze dlaczego Pan obraża tak wybitną postać jaką jest Tomaszokret.Pan zapewne nie wie ,że ukończył wyższą szkołę wiedzy tajemnej z przepisów obowiązujących w PZW, oraz drugi fakultet ze strategi wędkarskiej i dlatego zabłysnął na tym forum.Jak ktoś ma klapki na oczach jak koń ,to trudno mu obiąć szerszy choryzont rozumowania.Ja natomiast przestałem z tym Panem dyskutować.Często jestem na rybach na Wiśle i czasami jak pomyślę o rozmowach z Tomaszokretem to nie do wiary ,Wisła płynie w przeciwnym kierunku.Wtedy uzmysłowiłem sobie że to sprawka mojego zagorzałego przeciwnika ,zgodna z przysłowiem ludowym. | ||||
|
PIOTR KUŹMIŃSKI Od: 2009-07-04 Posty: 68 |
06 lipca 2009 20:04 | |||
| Do P.Okrasa
Właśnie przestałem z tym "okrętem" polemizować.Widać, że ten "ktoś"nie wie w czym tkwi problem albo udaje, że nie wie.W każdym bądź razie wychodzi na głupa i tego chyba sam nie wie. Oby takich było mniej w naszym społeczeństwie. Pozdrawiam. |
||||
|
tomaszokret Od: 2009-02-03 Posty: 447 |
06 lipca 2009 23:13 | |||
| Do GRZEGORZ MAŃDOK: Przepraszam, rzeczywiście odpowiedziałem na Pana poprzedniego posta w innym wątku. Przeniosę się do tego jak Pan proponuje.
Zacznę od końca, czyli od PRLu. Kiedy byłem w podstawówce na początku każdego roku pani od biologii przychodziła i każdego hurtem zapisywała do Ligi Ochrony Przyrody. Nawet się nie pytała, czy ktoś chce – na pierwszej lekcji czekały powypisywane legitymacje. I tyle było do gadania. Nikt zresztą nie protestował, bo nikt się nie chciał wyłamać; składka kosztowała jakieś grosze, dawała jakieś uprawnienia do zniżek (nawet nie wiem dokładnie na co i jakich – nigdy nie skorzystałem…), nie wiązała się z żadnymi obowiązkami, a po co się było pani od biologii narażać? :-P I tylko czasem mi się kiszki skręcały, jak w telewizji jakiś starszy pan mówił, że LOP to prężna organizacja, która ma ileś tam setek tysięcy członków. Bo podejrzewałem, że większość to tacy sami „na siłę wcieleni” uczniowie, jak ja. I to właśnie jest socjalistyczne podejście do pojęcia Stowarzyszenia. Byle jak, byle dużo! W chwili obecnej PZW stoi mniej więcej w takiej samej socjalistycznej ideologii członkostwa stowarzyszeniowego. Na szczęście chyba powolutku zaczyna się to zmieniać… Jeśli chodzi o opłaty i składki to wydaje mi się, że większość wypowiadających się na forum nie rozumie pojęć zawartych w Statucie. Otóż członkowie PZW wnoszą „w wianie” SKŁADKĘ CZŁONKOWSKĄ + SKŁADKĘ NA ZAGOSPODAROWANIE I OCHRONĘ WÓD + PRACĘ WŁASNĄ. A w zasadzie powinni, jest to bowiem zapis statutowy. Ponieważ jednak PZW „działa socjalistycznie”, więc aby zwiększyć napływ wędkarzy odstąpił generalnie od egzekwowania obowiązku pracy własnej członków (znam jednak Koła, gdzie ten obowiązek jest twardo egzekwowany, a dla nie chcących lub nie mogących pracować ustalony jest ekwiwalent pieniężny, który muszą wpłacić do kasy Koła). Wędkarze nie będący członkami PZW wnoszą wyłącznie OPŁATĘ ZA POŁÓW w wodach PZW. Nikt od nich ani nie wymaga, ani nie proponuje pracy – choć znam takich wędkarzy „niePZW”, którzy zawsze pomogą, gdy się ich poprosi! W chwili obecnej w Okręgu Katowice, na przykład którego Pan się powołał, wysokość rocznych składek i opłat wynosi dla wędkarzy niezrzeszonych 285 zł, zaś dla zrzeszonych 58 zł składki członkowskiej + 95 zł składki okręgowej + 0 pracy własnej. Czyli zrzeszony wpłaca połowę tego, co niezrzeszony, przy czym nie musi wykonywać żadnych prac. I to „nie musi wykonywać żadnych prac” jest naruszeniem Statutu, a jednocześnie powodem owej różnicy w wysokości wnoszonych środków! Gdyby pracował można byłoby dość łatwo przeliczyć według stawki godzinowej, że różnica ta jest niewielka lub wręcz żadna. I jeszcze raz powtarzam – kwestia, jaki to miałby zakres prac i w jakiej formie jest tematem otwartym i na zupełnie inną dyskusję! Rzeczywiście, gdyby wysokość opłat dla zrzeszonych i niezrzeszonych była ta sama podejrzewam, że znacznie ubyłoby członków PZW. I naprawdę nie odbyłoby się to ze szkodą dla Związku, ponieważ ci ludzie i tak wnosiliby opłaty, które ostatecznie zostaną spożytkowane przez Związek, natomiast osoby te straciłyby jednak pewne prawa i przywileje „pozafinansowe” wynikające z przynależności do PZW. Wolałbym, żeby Związek był organizacją mniej liczną, ale prężniejszą i budującą swój pozytywny wizerunek w społeczeństwie. Różnice w wysokości składek na zagospodarowanie i ochronę pomiędzy Okręgami wynikają z różnych rzeczy. Przede wszystkim z kalkulacji zysków i wydatków Okręgu. Po stronie zysków należy zapisać składki okręgowe (przychód zależny od wysokości składki i ilości członków), od warunków finansowych podpisanych porozumień (o ile dany Okręg pozyskuje z tego tytułu jakieś środki), od wpływów z ZG, sponsorów, organizacji samorządowych i pozasamorządowych (jeśli się uda takie pozyskać), przychody związane z prowadzeniem działalności gospodarczej (np.: rybactwo sieciowe, łowiska specjalne) itp. Po stronie wydatków – koszty materiału zarybieniowego i prowadzenia zarybień (zależne od ilości wód i planowanego składu ilościowego i gatunkowego), koszty podpisanych porozumień z innymi Okręgami (nie zawsze ponoszone), koszt utrzymania Straży Wędkarskiej, ewentualnie dotacje dla PSR i SSR. No i tu następuje kalkulacja – ile na co można wydać i skąd wziąć pieniądze. A ponieważ najłatwiej pieniądze wziąć od wędkarzy, więc stąd takie zróżnicowanie składek. „Ulgowość” opłat wprowadzić może każdy, kto ma prawo do ustalania wysokości opłat. I objąć nią dowolne grupy. Może powinny być, może nie – nie chcę deliberować na temat, na który nie mam zdania tym bardziej, że ogólnie myślę, że opłaty powinny być naliczane w sposób zupełnie odmienny… Przepraszam na koniec, że popełniłem taki elaborat (nie lubię za długich tekstów!), ale poruszył Pan w swoim poście kilka tematów na raz i każdy z nich wymagał oddzielnego potraktowania. Pozdrawiam |
||||
WEDKARZ WEDKARSKI
Od: 2009-06-19 Posty: 153 |
07 lipca 2009 10:20 | |||
|
To socjalistyczne podejście to jedyna szansa na przetrwanie PZW. Gdyby PZW był mniej liczny, powiedzmy te 10% obecnego stanu, nie utrzyma umów dzierżawnych. Opłaty od niezrzeszonych nie zrównoważą składek z jednej prozaicznej przyczyny: żaden rozsądny wedkarz nie zapłaci licencji na bezrybnej wodzie, zapłaci tylko za wybrane łowiska. Brak socjalistycznego podejscia, czyli zbierania składek dla zapewnienia bytu choć na na najniższym poziomie jak teraz, spowodowałby rozpad PZW. Dlatego pisałem że tak czy siak, wypadałoby to rozwiązać. M.in. po to, by mogły powstać prawdziwe stowarzyszenia np. na bazach okręgów, żeby część wód mogło znaleźć gospodarza z prawdziwego zdarzenia. PZW od 3-4 kadencji "zjada własny ogon". Niestety, zjada dłużej niż się wielu spodziewało. Ale kiedyś ten ogon zje. tylko wtedy na rebelię okręgów będzie za późno. Na powołanie stowarzyszeń okręgowych/wojewódzkich/lokalnych i przejęcie przez nie części wód i całego majątku, też będzie za późno. Przyjdzie likwidator, sprzeda co mozna i pieniądze przenaczy na cele przez siebie okreslone. Że niby straszę, utopia? Zobaczymy za jakiś czas .... |
||||
Jerzy Kowalski
Od: 2008-11-20 Posty: 444 |
07 lipca 2009 17:09 | |||
|
Tak sądzi, niestety, bardzo wielu, z różnych stron. Zupełnie zresztą niesłusznie. Ulubionym wybiegiem w wielu komentarzach jest mało realistyczne operowanie skrajnościami. Gdyby tak PZW był mniej liczny, czyli liczył na przykład 200 000 członków zamiast obecnych 640 000, a pozostałe 440 000 tych, którzy obecnie "chcą tylko łowić" wpłacało po 6 zł za dzień wędkowania zamiast obecnych 3 zł w formie składki, a do tego ludzie organizujący łowiska nie byliby ograniczeni "zapewnieniem powszechności wędkowania", czyli zapewnienia, żeby każdy, kiedy chce, za półdarmo mógł łowić ile chce, ale dostosowaliby poziom eksploatacji do możliwości łowiska, jak tego wymaga prawo, to wkrótce okazałoby się, że z tymi polskimi wodami wcale nie jest tak źle. Wtedy zagospodarowanie łowisk mogłoby być kierowane rachunkiem ekonomicznym, a nie "troską o członków pod opieką". Dziś nikt nie odważa się powiedzieć wędkarzom, że eksploatują wody rabunkowo. Zaś dla tych, którzy "chcą tylko łowić" wcale nie oznaczałoby to jakiegoś niewyobrażalnego zwiększenia nakładów. A przy tym zafundowaliby sobie "spokój sumienia", nie tworząc tego "molocha", z którym się nie utożsamiają ... Wtedy PZW przekształcałby się w racjonalnie funkcjonujące stowarzyszenie, zrzeszające ludzi, którzy chcą wpływać na organizowanie wędkarstwa swoimi decyzjami, będących rzeczywistymi gospodarzami wód. Wiele zależy od wpływu środowiskowego. Ludzie, którzy wokół dostrzegają bierność innych nie mają motywacji do tego, żeby "się wychylać". Natomiast widoczna aktywność innych skłania do współpracy w zespołach. Jestem przekonany, że wielu wędkarzy jest gotowych uczestniczyć w zarządzaniu wędkarstwem, tylko potrzebują do tego sprawnego przywództwa i przykładu ze strony innych. Przywództwa jakie najlepiej sami spośród siebie wyłaniają w sposób demokratyczny. Różne kassandryczne wizje i miraże, oparte na twierdzeniu, że "im gorzej tym lepiej", słabo się przyczyniają do jakiegokolwiek rozwoju wędkarstwa. Pozdrawiam serdecznie Jerzy Kowalski |
||||
|
Grzegorz Mańdok Od: 2009-04-22 Posty: 25 |
07 lipca 2009 20:56 | |||
| Szanowny Panie Jerzy !
Widząc że pojawił się Pan w dyskusji i na tym forum proponuję przenieść naszą dyskusje tu bo temat jest bardziej bliski . Dlatego zamieszczam moją odpowiedz na Pana ostatni post na obu forach i proponuję aby tu dalej go kontynuować . Dziękuję za próbę podjęcia ze mną dyskusji na poziomie mojej wiedzy na ten temat . Dyskusji na poziomie fachowca i laika który nie za bardzo jest zadowolony z działania swojego urządzenia i oczekiwał by po nim trochę więcej ale sam nie jest w stanie rozwiązać tego problemu . Dlatego stara się przekazać fachowcowi jakie ma problemy z „urządzeniem” i to nie zawsze fachowym językiem . Od fachowców próbuje oczekiwać naprawy „urządzenia” i dostosowania go do swoich potrzeb i oczekiwań . Mój sposób myślenia może jest zdominowany wyuczonym i wykonywanym zawodem ( elektronika automatyka , takie trochę zawodowe zboczenie ) gdzie wszystko oparte jest o logikę a przetwarzane informacje to prawda (1) i fałsz (0) . Nie wszystkie uzyskiwane informacje nawet w automatyce mogą być tak jednoznaczne ( sygnały analogowe ) . Nowocześnie myślący automatyk będzie próbował jednak za pomocą urządzeń zwanych przetwornikami A/C zamienić je na takie. Widząc że ten „techniczny” język którym się posługuję nie jest Panu obcy dlatego postaram się nim przekazać swoje oczekiwania i uwagi . Pod pojęciem „urządzenie” mam na myśli cały system nadawania i odbierania programów , jego nadawców , odbiorców i operatorów który moim zdaniem trzeba naprawić i dostosować do nowych wymogów , standardów jakości i działania w warunkach nowoczesnej gospodarki rynkowej i dobrze zrozumianej konkurencji na tym rynku . Przedstawiony przez Pana przykład z telewizorem jest niezbyt szczęśliwy i na jego zasadzie trudno rozpatrywać całość problemu . Telewizor jest tylko odbiornikiem programu w tym całym „urządzeniu” a jego rola jest inna niż PZW w tym „urządzeniu” o którym dyskutujemy . Jest on jednak bardzo obrazowy i moim zdaniem na jego podstawie można pokazać inny problem PZW . Dyskutując dalej technicznym językiem to problem oczekiwań odbiorców (wędkarzy) które są bardzo różne i to niekiedy skrajnie a pomysłami na rozwiązanie problemu też bardzo się różnią . Rozpatrując problem naprawy starego telewizora rozpatrujmy go jako próba naprawy całego „urządzenia” a nie odbiornika jakim jest telewizor. Mamy tu tylko cztery możliwości rozwiązania problemu ale uzależnione od potrzeb i oczekiwania zgłaszającego do naprawy „urządzenie” . Rozwiązanie 1: dowiedzieć się od fachowca co zrobić aby problem rozwiązać , jakie i które elementy zakupić i starać się samemu „urządzenie” naprawić . Koszty najniższe . Trzeba mieć jednak do tego celu odpowiednie narzędzia i przynajmniej minimum umiejętności bo można narobić więcej szkód niż pożytku . Rozwiązanie 2: Oddać „urządzenie” zaprzyjaźnionemu fachowcowi który go naprawi tanim kosztem Rozwiązanie 3 : Oddać „urządzenie” do wyspecjalizowanego serwisu , to oczywiście większe koszty Rozwiązanie 4: Zakupić nowe „urządzenie” i tu też większe koszty . Rozwiązania 1 , 2 , 3 - to naprawione stare „urządzenie” które pozostaje nadal takim jaki był i daleko mu do możliwości technicznych nowoczesnych urządzeń dostępnych na rynku i obecnie już wcale nie takich drogich . Rozwiązanie 4 : rozwiązanie radykalne , kosztowniejsze ale zapewniające możliwość korzystania z nowoczesnego urządzenia o dużo większych możliwościach oraz o mniejszym poborze energii co zmniejsza koszty eksploatacji . Mając ciągle świadomość że stary telewizor może ulec ponownej awarii a jej koszt nie jest do przewidzenia. Niekiedy warto się zastanowić czy dalej inwestować w te stare „urządzenie” bo i tak przecież efektem końcowym będzie zakup nowego , chyba że ktoś uzna że chce mieć eksponat zabytkowy . Dla urządzenia technicznego ( telewizora , samochodu i.t.p. ) osobiście też zaproponował bym tego typu rozwiązanie ale jak widać oczekiwania i sposoby rozwiązania problemu mogą być różne. c.d. w następnym poście |
||||
|
Grzegorz Mańdok Od: 2009-04-22 Posty: 25 |
07 lipca 2009 20:56 | |||
| c.d.
Nie traktujmy jednak tego przykładu jako sposób na rozwiązanie problem wędkarstwa w Polsce bo jest to problem o wiele bardziej skomplikowany ale może warto przeanalizować zawarte i tam rozwiązania . Tych oczekiwań i sposobów naprawy jest dużo więcej . Przedstawię teraz moje własne pojęcia o wędkarstwie i swoje własne oczekiwania . Jestem wędkarzem i kocham przyrodę , nieskażone i czyste środowisko i wypoczynek nad wodą . Nie należę do ludzi biernych , mimo że jestem na emeryturze dalej pracuje zawodowo i często udzielam się społecznie (niestety nie w PZW bo uważam że w innych dziedzinach życia z racji moich predyspozycji i wykształcenia mam okazję lepiej się sprawdzić i będzie z mojej działalności więcej pożytku . Będąc nad wodą nie tylko w celach wędkarskich bardzo często sprzątam po innych „wędkarzach” bo trudno siedzieć w takim bałaganie i zdaję sobie sprawę że jest to degradacja naszego wspólnego środowiska. Takich jak ja wędkarzy jest coraz więcej którym życie zawodowe i niejednokrotnie działalność społeczna w innych Stowarzyszeniach , działających na rzecz innego pożytku publicznego zabiera sporo prywatnego czasu . Na wypoczynek i wędkowanie nie pozostaje im go zbyt dużo . Robią to najczęściej będąc na urlopie lub w kilka wolnych weekendów w roku .Często wędkują w innych Okręgach a co za tym idzie ponoszą obecnie sporo dodatkowych kosztów aby powędrować w celach rekreacyjnych i wypoczynku te kilka lub kilkanaście dni w roku . Nie należę do zwolenników metody złów i wypuść bo lubię niekiedy zjeść smaczną świeżą rybkę ale moje wędkowanie nie jest ukierunkowane na pozyskiwanie rybiego mięsa . Nie chcą być członkami Stowarzyszenia PZW ale chcą mieć możliwość wędkowania . Ta niechęć bycia członkiem Stowarzyszenia PZW nie wiąże się wcale z niechęcią działania a po prostu brakiem czasu , mój osobisty wkład wnoszony w ochronę środowiska poprzez wspomniane sprzątanie nad wodą jest w skali roku niejednokrotnie większy niż spektakularny , jednorazowy wkład niektórych członków PZW uważających się przez to jako działaczy . Jak już wspominałem dużą część tego typu wędkarzy działa bardzo aktywnie w innych Stowarzyszeniach których misja społeczna jest niekiedy bardziej pożądana społecznie i obejmująca całe społeczeństwo a nie tylko wędkarzy . Obecnie bardzo duże koszty wędkowania jako „niezrzeszony” są tą zaporą która dla logicznie i ekonomicznie myślącego człowieka jest powodem „przymusowego” bycia członkiem PZW . Nie potrafimy się jednak pogodzić z tym że w naszym Kraju są lepsi i gorsi Działacze Społeczni i wędkarze . Dlaczego ci działający i ci płacący tylko składki członkowskie PZW (też wędkarze) w własnym interesie zrzeszający się w PZW mają mieć ulgi i przywileje a pozostali wędkarze mają płacić coraz więcej . Co prawda ci działający w PZW pracują społecznie na rzecz wszystkich wędkarzy ale przecież działacze innych stowarzyszeń działającą niejednokrotnie na rzecz całego społeczeństwa , w tym również wędkarzy . Wszyscy jesteśmy obywatelami tego samego Kraju i poza różną działalnością społeczną płacimy podatki . Jak tego typu , coraz liczniejsza rzesza wędkarzy ma funkcjonować w obecnej rzeczywistości Polskiego Wędkarstwa i współpracy z PZW . Dlatego coraz częściej doznają uczucia że to całe „urządzenie” nie działa prawidłowo i że należało by coś zrobić aby je naprawić i dostosować do ich oczekiwań . Tylko jak to zrobić gdy te oczekiwania wszystkich wędkarzy są tak różne ? . Jedni najtańszym kosztem chcą pozyskiwać rybie mięso a inni traktują wędkarstwo jako możliwość wspaniałego wypoczynku i rekreacji nad wodą , i byli by skłonni nawet zapłacić więcej gdyby ktoś potrafił to dobrze zorganizować ale nie chcą być dyskryminowani . Jak widać wśród Działaczy PZW też nie ma wspólnej wizji przyszłości . Mamy tu do czynienia z grupami działaczy którzy chcą coś zrobić aby to jakoś wszystko uporządkować oraz tych którzy robią wszystko aby nie dopuścić do zmian , niejednokrotnie w obronie swoich własnych interesów . Posługuję się celowo tylko dwoma skrajnymi przykładami oczekiwań każdej z grup ( rozumowanie automatyka gdzie najczęściej tylko dwa skrajne poziomy sygnału 1 i 0 mają znaczenie i bierze się je pod uwagę próbując rozwiązać problem , pośrednie to najczęściej zakłócenia i nie brane są pod uwagę ) . Zdaję sobie sprawę że w dyskusji w sprawie naprawy wędkarstwa w Polsce trzeba brać pod uwagę wszystkie , również te pośrednie oczekiwania . Dlatego coraz trudniej mi to wszystko zrozumieć ( bo coraz mniej w tym logiki) oraz co można zrobić aby coś poprawić aby przynajmniej w jakiś rozsądny i sprawiedliwy sposób pogodzić interesy i oczekiwania wszystkich wędkarzy . Dlatego przedstawiając swoje oczekiwania i problemy mam nadzieję że ktoś z fachowców weźmie je pod uwagę i będzie przynajmniej próbował to wszystko jakoś uporządkować i naprawi to moim zdaniem niezbyt dobrze działające „urządzenie” . Pozdrawiam Grzegorz |
||||
|
Grzegorz Mańdok Od: 2009-04-22 Posty: 25 |
07 lipca 2009 21:14 | |||
| Panie Tomaszu !
Proponuję zapoznać się z moim postem skierowanym do Pana Jerzego . Tam przedstawiam swoje oczekiwania i sposób mojego pojmowania wędkarstwa . Nie stawiam gotowych rozwiązań bo ich nie znam nie należę do fachowców tego typu i moja wiedza na ten temat jest bardzo mała . Przypuszczam że jak wielu innych wędkarzy w tym kraju . Nie oznacza to jednak że z obecnej sytuacji panującej w Polskim Wędkarstwie jestem zadowolony i nie próbuję poszukiwać innych lepszych rozwiązań . Nie mając jednak do tego stosownej wiedzy dlatego zadaję tylko pytania i przedstawiam swoje wadliwości a odpowiedzi na nie oczekuję od fachowców . Pozdrawiam Grzegorz |
||||
WEDKARZ WEDKARSKI
Od: 2009-06-19 Posty: 153 |
08 lipca 2009 13:14 | |||
|
Jakie 6 zł? Przecież opłaty dla niezrzeszonych są od 10 do 70 zł za dzień wędkowania. Uważa Pan za etyczne sprzedawanie licencji wedkarskich na wodę w której nie ma ryb? Opłata za samo moczenie kija? Toż przecież nie jest do tego potrzebne ani PZW ani jakikolwiek inny gospodarz. Wystarczy bilet kupowany w kiosku, które rozprowadzać bedzie Skarb Państwa - właściciel wód. Skąd u Pan sie bierze liczba 200 tys chętnych do działalności w stowarzyszeniu, nie pojmuję. Prosze policzyć tych co są w zarządach kół, okręgów itp a wyjdzie Panu liczba zainteresowanych stowarzyszeniem, bo reszta płaci za możliwośc wędkowania, a na zebranie przychodzi by się dowiedzieć ile i kiedy coś będą zarybiać. Z tej liczby działaczy proszę jeszcze odliczyć tych, którzy są w zarządach bo da się zarobić, dorobić, spotkać towarzysko w miłej atmosferze na zebraniu zarządu koła. Samotnych lub uciekających zdomu emerytów, którzy nic lepszego nie mają do roboty, ale do zadnej pracy się ani nie nadaja, ani nie mają wiedzy, nie mówiąc już o wypaczonym pojęciu wędkarstwa. Czy pan bywa na zebraniach? Bo ja bywałem i to w dużych kołach. Czy pan wie po co ludzie przychodzą i jacy? Nie musi pan nawret wiedzieć - wystarczy przejrzeć trochę internetu i prasy, by wiedzieć czym się zajmuje PZW, kto się tym zajmuje i po co. Gdzieś kiedyś czytałem o "Stowarzyszeniu leśnych dziadków" ..... |
||||
jaro422
Od: 2009-03-23 Posty: 401 |
08 lipca 2009 18:05 | |||
| Tak się składa że firmy wędkarskie mają się świetnie, sprzedając rocznie coraz większe ilosci sprzętu wędkarskiego, i nie sa to już dwie na cały kraj firemki ściągające jakieś najtańsze propozycje SHAKESPEARE-a czy D.A.M.-a ale praktycznie w każdym niemal mieście wojewódzkim jest teraz firma która sama ściąga sprzęt z Chin bez pośredników. Bardzo dużym zainteresowaniem cieszy się profesjonalny wyczynowy sprzęt.
A tutaj oszołomy zaparcie krzyczą że w wodach nie ma ryb, bez sensu. |
||||
Jerzy Kowalski
Od: 2008-11-20 Posty: 444 |
08 lipca 2009 18:14 | |||
|
Szanowny Panie Grzegorzu, Szanując Pana prośbe, zamieszczam odpowiedź tu, choc bardzie "tam" jest miejsce na nią, a jeżeli nie, to te zagadnienia wykraczają już poza zakres dyskusji zarówno wwywołane jednym jaki i drugim problemem. Natomiast przechodząc do meritum - staram się Panu pomóc w zrozumieniu poruszanych kwestii, jednak nie wszystko można "przełożyć na telewizory", bo zawsze znajdzie sie pole do różnych interpretacji. Nie ukrywam, że liczę wtej dyskusji właśnie na to, o czym Pan napisał, czyli na "zerojedynkową" logikę. Ale zostając jeszcze na chwilę przy tych elektronicznych analogiach, uważam, że porównanie sytuacji PZW z tym telewizorem jest całkiem zasadne. Przede wszystkim, w zagospodarowaniu łowisk jest wiele czynników zupełnie niezaleznych od użytkownika rybackiego, ktokolwiek by nim nie był. Dlatego trudno odnosić porównanie do całego stsytemu odbiorczo-nadawczego. Użytkowanie rybackie jest rodzajem "odbiornika", zaś całą resztą jest pozostała część wykorzystania wód do celów elekrtroenergetycznych, rekreacyjnych, przemysłowych, komunalnych, wykorzystanie całego otoczenia rzek i jezior, ich zabudowa, zagospodarowanie rolnicze itp. itd. Mnóstwo rzeczy, które warunkują możliwości zagospodarowania rybackiego. Wbrew pozorom, możliwości wyboru zbyt wiele nie ma. Sytuację z telewizorem można raczej porównać do sytuacji, kiedy nowoczesne odbiorniki były niezwykle rzadkie i bardzo drogie, a nie do obecnej, kiedy jest ich bez liku i są tanie. Gdyby "na każdym rogu" byłą obfitość alternatyw dla PZW, o wiele lepiej funkcjonujących, to sytuacja byłaby zupełnie inna. A tak - mamy to, co mamy, nie wiadomo czy będzie nas stac na "plazmę" i czy będzie dostępna, a kiedy się popsuje to czy ktokolwiek będzie umiał ją naprawić? Na pewno nie będziemy w stanie naprawić jej sami, co podnosi koszty niewspółmiernie. A teraz za bardzo nie mamy mechaników i musimy poradzić sobie z tym "telewizorem" sami, bo jest nasz. Możenmy najwyżej zapytać fachowca "jak to zrobić". Trzeba się przy tym zdecydować, czy chodzi nam o funkcjonalnośc, czy o "gadżet". Prosze też odnieść porównanie do sytuacji, w której nikt nie nadaje w HD, a wtedy kupowanie odbiornika, który ma funkcję HD, do wykorzystania za niewiadomo ile lat, w czasie kiedy jest bardzo drogi, nie świadczy o roztropności. Na razie sa warunki do tego, żeby odzyskać funkcjonalność przez naprawienie na drodze wymiany kilku elementów, tanio i sprawnie. Pozdrawiam serdecznie Jerzy Kowalski |
||||
Jerzy Kowalski
Od: 2008-11-20 Posty: 444 |
08 lipca 2009 18:34 | |||
|
Szanowny Panie Grzegorzu, Wybrałem z Pana wypowiedzi całkiem subiektywnie kwestie odnoszące się do spraw, które staram się poruszać w dyskusjach. Z Pańskiej wypowiedzi wyłania się obraz wędkarza zaangażowanego, chcącego robić pozyteczne rzeczu i podzielam Pańską obserwację, że wędkarzy takich jak Pan jest coraz więcej ... w dodatku coraz głębiej sięgających w podejmowanie działań na rzecz wędkarstwa. Na tym zasadza się moje przekonanie o tym, że "w razie czego" bardzo wielu wedkarzy jest gotowych podjąć działania w stowarzyszeniu opartym na samorzadnych, racjonalnych zasadach. Prosze nie traktować wędkarstwa jako dziedziny o mniejszym znaczeniu społecznym od innych. Wędkarstwo jest w wielu krajach i regionach bardzo ważną dziedziną turystyki kwalifikowanej i jego wpływ wykracza daleko poza dawanie satysfakcji samym wędkarzom. Prosze sięgnąć w wolnej chwili do opublikowanego na NaMuche.pl artykułu o akwakulturze i rozwoju wędkarstwa, w którym poruszałem kwestie wartości socjoekonomicznej wędkarstwa dla regionów. Bardzo ważny jest taki pierwszy impuls podpowiadający, że "coś trzeba zrobić". Ważne przy tym jest też powstrzymanie się od stwierdzenia, że "ktoś" powinien to "coś" zrobić. Najpierw wazne jest określenie czym ma być to "coś". Przy czym również zastanowienie nie tylko nad oczekiwaniami, ale i nad możliwościami i sposobami ich zrealizowania. Bo odnajdywanie oczekiwań niemożliwych do zaspokojenia i nadmierne przywiązywanie się dfo nich, prowadzi najwyżej do frustracji. Takie określenie celów, zasobów, sposobów realizacji tych cel prowadzi do wytworzenia spójnej wizji, o którą Panu chodzi. Wymaga to też wiedzy, żeby nie traktowac każdej sytuacji jako rodzaju "dyskryminacji" czy nie brać zwyczajnych relacji za coś nadzwyczajnego. Wchodząc na nieznany wcześniej grunt trzeba się liczyć z tym, że niektóre sprawy wymagają przedefiniowania wczesniej zakorzenionych sposobów ich rozumienia. Dlatego pisałem o tych "stereotypach", które w naszej rzeczywistości są bardzo silne, utrudniając wprowadzanie zmian. Mam nadzieję, że nie tyle tych zmian doczekamy, co je wprowadzimy. ;-))) My, wędkarze. Pozdrawiam serdecznie Jerzy Kowalski |
||||
Jerzy Kowalski
Od: 2008-11-20 Posty: 444 |
08 lipca 2009 18:39 | |||
|
Chyba to nie jest silny argument ... Na forum WCWI (dostępne dla zalogowanych, dlatego pozwoliłem sobie zacytować) Koledzy piszą: "Rzuciłem sobie okiem na listę nagrodzonych targów Efftex 2009, które odbyły się w Budpeszcie i zdziwiłem się. Jakieś dziwne te firmy, mało znane z polskich wersji targów...." My jednak wciąż chyba III wędkarski świat... Zgadzam się z Tobą, winę za taki stan ponoszą sami klienci (choć trudno tu wyrokować o winie, a raczej nalezałoby napisać o takich a nie innych zachowaniach konsumeckich) i sami przedsiębiorcy. Ci pierwsi jeśli mają do wyboru produkt tańszy i droższy w większości wybiorą pierwszy, bo jakość na tym etapie naszego rozwoju gospodarczego jest drugorzędna (a nawet trzeciorzędna). O dziwo także konsumenci na rynkach bardziej niz nasz dojrzały zachowują się podobnie, choć nie jest ich tak wielu. To znana od lat funkcja użytecznosci... Polscy przedsiębiorcy działają takze raczej krótkoterminowo, więc w ich planach nie jest skuteczne konkurowanie, a wygarnęcie z rynku gotówki. Mozna to zrobić jedynie dostarczając produkty tanie = marnej jakości. Rynek wędkarski w Polsce nie jest konkurencyjny, z wielu powodów, ale głównie dlatego, że został zdominowany przez kilka firm, stanwczo za mało, aby pisać o zdrowych relacjach. Kto dominuje chyba nie muszę wymieniać. Klienci świadomi i poszukjący dobrego towaru znajdą go w świecie dzięki zakupom poza granicami kraju, ci nie szukają kompromisu. Większość jednak zadowala się sprzętem tanim i słabym wychodząc z założenia, że lepiej kupic co pół roku coś nowego, niż mieć jedną rzecz na lata. A rynek, cóż... konkurowanie ceną to najpowszechniejsza praktyka. Bardzo trafne spostrzeżenia ... Taki "rynek" ... Pozdrawiam serdecznie Jerzy Kowalski |
||||
|
tomaszokret Od: 2009-02-03 Posty: 447 |
08 lipca 2009 18:39 | |||
| Do GOŚĆ: To socjalistyczne podejście to jedyna szansa dla PZW, by pozostało ono w obecnej formie, czyli - jak to nazywają czasem na forach - "stowarzyszenie leśnych dziadków". Duża ilość członków zapewnia duży przychód, a jednocześnie niską "ruchliwość społeczną" w obrębie Związku - większość z przynależnych do PZW osób ma głęboko w nosie racjonalizację podejścia Związku do zagadnień gospodarczych. Interesuje ich jeno, by było jak najtaniej i dużo mięsa (w postaci przysłowiowego karpia na przykład). Dzięki nim PZW trwa, ale się nie rozwija. To bardzo wygodne dla wielu działaczy.
W tym roku były wybory do władz kół. Jak sądzę w większości pozostali dotychczasowi działacze z wielu kadencji - głównie z powodu braku innych chętnych. To jest właśnie owa "mała ruchliwość społeczna", która pozwala na trwanie działaczy wraz ze swoimi ideami i pomysłami, a co za tym idzie - całego PZW. Ilość wędkarzy nie ma najmniejszego wpływu na otrzymanie dzierżawy wód. Ważne są natomiast pieniądze. Przy jednakowej liczbie wędkujących wpływy będą jednakie - a w zasadzie wyższe, ponieważ niezrzeszeni wpłacają wyższe opłaty. Jeśli znajdą się (znajdują) dzierżawcy niezależni, konkurencyjni wobec PZW, którzy potrafią lepiej gospodarować na wodach - to ja się bardzo cieszę! Konkurencja powinna zmusić Związek do poprawy własnego działania. Nie zanosi się jednak na to, by PZW miało zostać rozwiązane, a wieszczenie że tuż-tuż do rozpadu Stowarzyszenia to już od kilku lat słyszę... :-P |
||||
|
tomaszokret Od: 2009-02-03 Posty: 447 |
08 lipca 2009 18:41 | |||
| Do JARO422: Niestety, obrót sklepów i hurtowni wędkarskich nie świadczy o rybności wód, a raczej o zamożności społeczeństwa. | ||||
jaro422
Od: 2009-03-23 Posty: 401 |
08 lipca 2009 18:47 | |||
| Nikt nie kupuje sprzętu jeśli jego użycie ma być bezzasadne. | ||||
Jerzy Kowalski
Od: 2008-11-20 Posty: 444 |
08 lipca 2009 19:00 | |||
|
Drogi anonimie gosc, A czy ja napisałem o tym, co jest? Wiem doskonale co "jest". Gdyby anonim poczytał nieco o ekonomii, to by wiedział, że inaczej kształtuje się ceny dla małej garstki potencjalnych klientów, a inaczej na masowy rynek rzeczywistych klientów. Proszę wysilić trochę umysł i odnosić się do spraw poruszanych. ;-))) A czy zapytał anonim ten Skarb Państwa czy chce takie bilety rozprowadzać? Jeżeli przeczyta anonim decyzje wydane w imieniu Skarbu Państwa przez jego reprezetnantów to chce on wasnie, żeby w jego imieniu ktoś inny to robił. A kto? Ano, użytkownik rybacki. Takie sa warunki, proszę anonima. A coż ma etyczność do ceny? Cena jest umową między sprzedającym a kupujacym. Jeżeli ten kupujacy nie ma woli wydania pieniędzy, uważa, że nie warto, to nie kupuje. I tyle. Proszę nie nadużywać terminów, których anonim nie rozumie. O etyczności warto dyskutować w kontekście składania deklaracji i ich dotrzymywania, proszę anonima. Ano ze słów dyskutującego tu otwarcie, becz chowania się za anonimowość, Pana Grzegorza Mańdoka, który opisał swoje nastawienie do wędkarstwa oraz całkiem anonimową aktywności w ramach uprawiania wędkarstwa jako hobby. Oraz na jego nastawieniu do działania w sprawach publicznych. Takich jak Pan Grzegorz jest wśród wędkarzy na pewno więcej niż 200 000. Jestem o tym przekonany. Nawet jeżeli teraz wśrod tej zgrai 640 000 jest 440 000 o innym nastawieniu. Prosze nie pisać o tych sobie podobnych, którzy przychodzą na zebrania, bo czegoś chcą. Przez co nie przychodzą na zebrania ci, którzy chcą coś zrobić. Wiem czym się zajmuje wielu ludzi w PZW. Bo PZW to są ludzie, gdyby anonim nie wiedział. Wiem też jakie rzeczy osiagają. W jaki sposób są w stanie wykorzystać możliwości jakie dają zasoby PZW, aktywa PZW, współpraca z innymi podmiotami, znajdowanie funduszy na realizację ich zamierzeń. Oni znają sie na ekonomii, na zagospodarowaniu, na zarzadzaniu, na funkcjonowaniu w charakterze stowarzyszenia. Czytam trochę inne rzeczy w internecie, nie szukam tanich sensacji ani lamentów czy roszczeń, ani aroganckich pohukiwań. Czytam o tym, co ludzie związani z wędkarstwem potrafią zrobić. To można znaleźć, zapewniam anonima, całkiem łatwo. Odrobina zmiany nastawienia bardzo to ułatwia. Pozdrawiam serdecznie Jerzy Kowalski |
||||
|
tomaszokret Od: 2009-02-03 Posty: 447 |
08 lipca 2009 19:09 | |||
| Do GRZEGORZ MAŃDOK: Pańskie porównanie telewizora z PZW jest nieco jednak nietrafne... Wyznaczył Pan 4 kierunki działania w przypadku powstania awarii urządzenia. Słusznie w przypadku urządzenia o takim stopniu skomplikowania jak telewizor.
Z telewizora marki Rubin nie da się jednak zrobić plazmy, prawda? A z PZW da się uczynić (w co wierzę) organizację działającą sprawnie i potrafiącą zadowolić wędkarzy korzystających z polskich wód. Nie będzie to jednak łatwe... Teoria "rozwiązać i stworzyć lepsze" ma bowiem jedną wadę. Zmienimy formę wędkowania - może rzeczywiście Okręgi zaczną pełnić rolę samodzielnych Stowarzyszeń, może wejdą prywatni dzierżawcy, może wogóle nikt nie będzie na wodach gospodarował, tylko odprowadzał jakąś opłatę do RZGW... Tak naprawdę brak jest jakiegoś konkretnego pomysłu, co dalej by robić. Ale nawet po zmianie formy ludzie zostaną ci sami! I ci na dole, czyli wędkujący. I ci na górze, czyli zarządzający wodami. Innymi słowy - ten sam ch....., tylko w innym opakowaniu. To po co rozwalać coś, co stanowi jakąś wartość, zgromadziło jakiś majątek, wypracowało pewne mechanizmy, skoro sytuacja się nie zmieni? Bo co się może zmienić? Ludzie nagle przestaną zachowywać się nad wodą jak barbarzyńcy tylko z tego powodu, że PZW przestało istnieć? Wiara w taki gwałtowny obrót rzeczy jest zwykłą naiwnością! Tak, są różne oczekiwania wśród wędkarzy co do funkcji, jaką wobec nich powinien pełnić PZW. Wydaje mi się, że większość tych oczekiwań (odrzucając najbardziej skrajne i nierealne) można spełnić - wszystko jest jednak kwestią kosztów. I proszę jeszcze raz spojrzeć na kwestię składek i oploat z innej perspektywy - niezrzeszeni wnoszą większe wpłaty z powodu braku możliwości wniesienia "ekwiwalentu" za nie w postaci pracy. Żałuję, że "ekwiwalent" ten jest tak rzadko egzekwowany. Okazałoby się wtedy, jak wielu wędkarzy samych wykluczyło się z PZW "dla świętego spokoju i nieróbstwa", woląc zapłacić więcej :-P Pozdrawiam |
||||
|
tomasz_p Od: 2009-02-02 Posty: 173 |
08 lipca 2009 20:57 | |||
|
Ale dałeś czadu z tą chińszczyzną.... :)))) Tylko że ten sprzęt mocniejszy i wyższej klasy, który się kupuje, to nie na polskie wody, a te mikrobajty i inne wynalazki są do łowienia albo ostatnich albo małych ryb, z braku śednich czy dużych. Nie będę się kłócił, może mało bywasz nad wodą albo nie pamiętasz czasów, gdy się łowiło dziennie po kilkanaście a kto umiał, kilkadziesiąt wymiarowych i to kilkukilowych ryb i to nie był wyczyn. I to nie na żadnych dziewiczych wodach, tylko tych nawet blisko miast. |
||||
|
tomasz_p Od: 2009-02-02 Posty: 173 |
08 lipca 2009 21:04 | |||
|
To w Polsce nikt nie kupuje sprzętu? |
||||
|
tomasz_p Od: 2009-02-02 Posty: 173 |
08 lipca 2009 21:15 | |||
|
przypomnę ci o monopolu, który praktycznie ma PZW, więc trochę ostrożniej o tej etyce, deklaracjach i cenach |
||||
jaro422
Od: 2009-03-23 Posty: 401 |
08 lipca 2009 21:30 | |||
jaro422
Od: 2009-03-23 Posty: 401 |
08 lipca 2009 21:35 | |||
| <br /><br />Ale dałeś czadu z tą chińszczyzną.... :))))
<br /><br /> <br /><br />Tylko że ten sprzęt mocniejszy i wyższej klasy, który się kupuje, to nie na polskie wody Wyższej klasy wcale nie oznacza że mocniejszy i niestety możesz być pewien że w większości na nasze wody. Z chińszczyzną dałem czadu? Nie ma na naszym rynku sprzętu który nie widział Chin. |
||||
|
tomaszokret Od: 2009-02-03 Posty: 447 |
08 lipca 2009 21:53 | |||
| Do JARO422: Ludzie kupują, bo ich stać. Naprawdę! Czasem się zastanawiam, po cholerę mi tyle tych patyków i kręciołków - a dwa dni później, że jeszcze by się taki sprzęcik przydał... :-P
30 lat temu na rynku były dostępne 3 marki: Sona, Germina i ruski teleskop. Wędkarze musieli się przystosować do sprzętu. Dziś sprzęt się dostosowuje do metody, do gatunku, do oczekiwań i możliwości wędkarza... A przy okazji (tu muszę rację Imiennikowi przyznać) ten sprzęt jest coraz bardziej finezyjny, bo służy do wyłapania coraz rzadszych ryb... :-((((( |
||||
jaro422
Od: 2009-03-23 Posty: 401 |
08 lipca 2009 22:10 | |||
| Ty akurat kupujesz te zabawki nie dlatego że Cie stać, tylko dlatego że jesteś "walnięty " na punkcie wędkarstwa.
Gdyby Cię nie było stać też byś kupił, tylko tańszy. |
||||
dariuszkrystosiak
Od: 2008-11-24 Posty: 566 |
08 lipca 2009 22:15 | |||
Wydaje mi się że Dragon niektóre modela spinów produkuje poza Chinami a Mikado ma w ofercie kije które na pewno są robione w dobrych fabrykach w Koreii Południowej.tyle że ich sprzedaż ze względu na cenę ok. 500pln jest nieporównywalnie mniejsza niż spinów za 100 czy 200pln.Były też kije chyba 2-3 lata temu które kosztowały trochę ponad 1000pln ale ze względu na śladowe zainteresowanie w ofercie ich nie ma a cała dostawa została sprzedana w Rosji. |
||||
jaro422
Od: 2009-03-23 Posty: 401 |
08 lipca 2009 22:16 | |||
| tomaszokret
A przy okazji (tu muszę rację Imiennikowi przyznać) ten sprzęt jest coraz bardziej finezyjny, bo służy do wyłapania coraz rzadszych ryb... :-((((( I to mówi facet który przeprowadza 14 zarybień rocznie. |
||||
jaro422
Od: 2009-03-23 Posty: 401 |
08 lipca 2009 22:35 | |||
| dariuszkrystosiak
Wydaje mi się że Dragon niektóre modela spinów produkuje poza Chinami ..... Dragon nie produkuje, Dragon zamawia produkcje określonego towaru. A Shimano składane jest w Malezji, co nie oznacza że nie jest zbrojone w przelotki z Chin. |
||||
|
gustav665 Od: 2009-04-14 Posty: 107 |
08 lipca 2009 23:05 | |||
| moze zamiast sie sprzeczac na naprawde zbytnio niewazne tematy, pojdziecie na r yby? : p
sprzet jest jaki jest ryba jest tylko trza wiedziec gdzie. i juz ; P |
||||
|
tomaszokret Od: 2009-02-03 Posty: 447 |
09 lipca 2009 11:05 | |||
| Do JARO422 No, niestety, jedno drugiego nie wyklucza... Można zarybiać i zarybiać, a ludzie będą wyławiać i wyławiać... :-( I pomaga im w tym sprzęt. Są niestety tacy "łowcy okazów", co potrafią złowić, zabić i nie wiem, zeżreć? reklamówkę 15to centymetrowych okoni. Wyjętych na boczny trok, oczywiście... Szczyt finezji spinnigowej! Gruntówka też się zmieniła, prawda? To już nie kołek z dzwoneczkiem i stugramowym ciężarkiem, który zatrząsł się, jak się na nim kilowy leszcz uwiesił. Delikatne federki sprawiają, że można skutecznie łowić kilkucentymetrowe płotki i krąpiki. Cały ten przemysł z jednaj strony sprawia, że można łowić lepiej, skuteczniej, pewniej i wygodniej - ale z drugiej strony to trochę jakby dać małpie brzytwę... :-( |
||||
Jerzy Kowalski
Od: 2008-11-20 Posty: 444 |
09 lipca 2009 11:15 | |||
| Ci "wielcy łowcy" dzisiaj piszący o tym jak to lata temu wyławiali po kilkanascie okazałych ryb, po kilku latach kilka, wreszcie okazjonalnie jakąś pojedynczą, a teraz nic i wylewający "krokodyle łzy" opisuja po prostu naturalny bieg zdarzeń w przebiegu rabunkowej eksploatacji srodowiska, z którego tylko biorą, nie dając niz w zamian, skwapliwie korzystając z udzielonego uprawnienia do takiej rabunkowej eksploatacji, które de facto sami sobioe przyznają, decyzjami przedstawicieli, którzy ich reprezentują. Na nic pokazywanie palcem na jakiś "onych", bo ten palec nieuchronnie wskazuje na lustro .... ;-)))
Pozdrawiam serdecznie Jerzy Kowalski |
||||
Jerzy Kowalski
Od: 2008-11-20 Posty: 444 |
09 lipca 2009 11:21 | |||
<br />O etyczności warto dyskutować w kontekście składania deklaracji i ich dotrzymywania, proszę anonima. <br /> <br /> <br />przypomnę ci o monopolu, który praktycznie ma PZW, więc trochę ostrożniej o tej etyce, deklaracjach i cenach Masz rację, ostrożniej o tej etyce ... to właśnie wyraźnie napisałem ... Wytaczając zarzuty trzeba być samemu "czystym jak łza" .... Występując przeciW "monopolowi", nawet wyimaginowanemu, wątpliwe jest uczestniczenie w tym "monopolu" z wyrachowania, "bo taniej" ... ;-)))) Deklarując przywiązanie do rynku i konkurencji nie wypada odwoływać się do rozumienia tych relacji na podstawie stereotypów z czasów zupełnie antyrynkowych ... ;-)))) Pozdrawiam serdecznie Jerzy Kowalski |
||||
jaro422
Od: 2009-03-23 Posty: 401 |
09 lipca 2009 11:42 | |||
| tomaszokret
No, niestety, jedno drugiego nie wyklucza... Można zarybiać i zarybiać, a ludzie będą wyławiać i wyławiać... :-( I pomaga im w tym sprzęt. Są niestety tacy "łowcy okazów", co potrafią złowić, zabić i nie wiem, zeżreć? reklamówkę 15to centymetrowych okoni. Wyjętych na boczny trok, oczywiście... Szczyt finezji spinnigowej! Gruntówka też się zmieniła, prawda? To już nie kołek z dzwoneczkiem i stugramowym ciężarkiem, który zatrząsł się, jak się na nim kilowy leszcz uwiesił. Delikatne federki sprawiają, że można skutecznie łowić kilkucentymetrowe płotki i krąpiki. No właśnie, to jest to, jednym z głównych czynników takiego a nie innego pogłowia ryb w niektórych akwenach jest zbyt duża presja wędkarska. Porównywanie połowów na wędkę z przed 20 lat nie ma sensu, wtedy wędkarz (ten dobrze wyposażony) miał do dyspozycji drewnianą łódż wiosłową, wędzisko włókno szklane i ciasto z kaszy manny, teraz wpada na zbiornik z leciutką łódeczką z silnikiem elektrycznym , echosondą, itp ,itd |
||||
Jerzy Kowalski
Od: 2008-11-20 Posty: 444 |
09 lipca 2009 11:51 | |||
No i to jest jeden z powodów, dla którego POROZUMIENIA DOTYCZĄCE EKSPLOATACJI ŁOWISK SĄ SZKODLIWE, bo zwiększają presję na łowiska, a do tego jednocześnie nie zwiększają środków na ich zgospodarowanie, czyli względnie je zmniejszają .... Pozdrawiam serdecznie Jerzy Kowalski |
||||
|
tomaszokret Od: 2009-02-03 Posty: 447 |
09 lipca 2009 23:48 | |||
| Do JARO422: No i właśnie doszliśmy do tego, że lepszy sprzęt (lżejszy, sprawniejszy, wytrzymalszy, ostrzejszy itd) zwiększa prawdopodobieństwo spotkania z rybą.
Kiedyś to prawdopodobieństwo zwiększał fakt dodania do kaszy manny olejku waniliowego, dzisiaj to już nie wystarcza... Trzeba się ratować techniką... Tak mi się zdaje, że w spinningu to chyba najbardziej widać. |
||||
WEDKARZ WEDKARSKI
Od: 2009-06-19 Posty: 153 |
10 lipca 2009 09:35 | |||
Zastanawiam, czemu ma słuzyć sugerowanie, jakobym to ja zniszczył rybostan. Odwracasz Pan uwagę od tematu czy chcesz podkopać mi jakiś dołek? Wypuszczam prawie wszystkie złowione ryby i to w dobrej kondycji. I dlatego, że jestem bez winy, odważam sie rzucać kamieniem. |
||||
Jerzy Kowalski
Od: 2008-11-20 Posty: 444 |
10 lipca 2009 10:04 | |||
Wypuszczam prawie wszystkie złowione ryby i to w dobrej kondycji. I dlatego, że jestem bez winy, odważam sie rzucać kamieniem. Drogi anonimie gosc, Pańska drażliwość przekracza wszelkie rozsądne granice. ;-))) Jest oczywistym zjawiskiem, uwzględnianym w programach zagospodarowania wszystkich łowisk na całym świecie, że eksploatacja wędkarska ma charakter selektywny, skierowany na najbardziej atrakcyjne osobniki gatunków ryb, a najbardziej na drapieżniki, których, nota bene, jest proporcjonalnie najmniej wśród ryb, bo zywia się innymi, jak to w przyrodzie. Wędkarze używają do tego selektywnych narzedzi, pozwalających w sposób wybiórczy łowić te największe, najbardziej pożadane osobniki w jak największej ilości. Rzadko można spotkac wędkarza, który powie, że nastawia ise na te małe ryby itp., nieprawdaż? w wędkarstwie nie ma też statusu "selekcjonerów", który sprawiałby, że do łowienia rzadkich drapieżników uprawnieni byliby proporcjonalnie nieliczni wśród wędkarzy. Łowieniem drapieżników zajmuje się wielu, jeżlei nie większość wędkarzy. To w naturalny sposób (albo może w nienaturalny) prowadzi do zaburzenia równowagi populacyjnej wśród ryb. Mam nadzieję, ze zdaje Pan sobie sprawę z tego, że w bardzo rybnych jeziorach w różnych krajach jest 10-20 dorosłych (nie ogromnych, ale dorosłych) szczupaków na hektar? W tysiąchektsarowym, wielkim jeziorze jest ich więc średnio 15 000. Jeżeli łowi tam 1000 wędkarzy średnio po 15 dni w roku i każdy z nich średnio zabierze jednego szczupaka dziennie, to wyłowią WSZSYTKIE dorosłe szczupaki z tego jeziora. I co potem? Wypuszczając ryby poprawia Pan sobie samopoczucie, ale nie wpływa Pan na to w jaki sposób łowcy ryb eksploatują łowiska. Jest Pan w zdecydowanej mniejszości i jedyne co Pan może powiedzieć, odnosząc się do mojej wczesniejszej wypowiedzi, to że Pan w pełni się do tego nie przyczynia. Choć pewnie zdaje Pan sobie ssprawę z tego, ze C&R dobrze wykonywane, pod warunkiem tego właśnie dobrego wykonywania, wciąż niesie ze sobą kilkunasto - kilkudziesięcioprocentową śmiertelność odległą, czyli występującą nie od razu, ale po godzinach a nawet dniach od złowienia i wypuszczenia ryby. To mniej niż 100% wynikające z zabrania ryby, ale też wymagające uwzględniania. a im większa ryba tym większe ryzyko. Proszę nie odnosić wszystkiego do siebie i nie reagować emocjonalnie, ale spróbować zastanowic sie nad tym, co wpływa na wędkarstwo w Polsce. Niewątpliwie "powszechność wędkowania" w kształcie utworzonym przez propagandę z okresu PRL-u nie jest do utrzymania, bo jest główną przyczyną rabunkowej eksploatacji łowisk i wynikających z tego efektów. Ryby to nie grzyby. ;-))) Ryby na prawdę można wyłowić z wody wędką "do czysta" .... Pozdrawiam serdecznie Jerzy Kowalski |
||||
WEDKARZ WEDKARSKI
Od: 2009-06-19 Posty: 153 |
10 lipca 2009 15:27 | |||
| :jerzykowalski Mam nadzieję, ze zdaje Pan sobie sprawę z tego, że w bardzo rybnych jeziorach w różnych krajach jest 10-20 dorosłych (nie ogromnych, ale dorosłych) szczupaków na hektar? W tysiąchektsarowym, wielkim jeziorze jest ich więc średnio 15 000. Jeżeli łowi tam 1000 wędkarzy średnio po 15 dni w roku i każdy z nich średnio zabierze jednego szczupaka dziennie, to wyłowią WSZSYTKIE dorosłe szczupaki z tego jeziora. I co potem? C&R dobrze wykonywane, pod warunkiem tego właśnie dobrego wykonywania, wciąż niesie ze sobą kilkunasto - kilkudziesięcioprocentową śmiertelność odległą, czyli występującą nie od razu, ale po godzinach a nawet dniach od złowienia i wypuszczenia ryby. To mniej niż 100% wynikające z zabrania ryby, ale też wymagające uwzględniania. a im większa ryba tym większe ryzyko. spróbować zastanowic sie nad tym, co wpływa na wędkarstwo w Polsce. Ryby na prawdę można wyłowić z wody wędką "do czysta" .... O tym wszystkim wiemy. Pan jednak nie chce by tych ludzi odłączyć od wedkowania i decydowania o wędkarstwie. Bo tylko rozwiązanie PZW i np. przekazanie majątku firmom - okręgom, czy powstanie okręgowych stowarzyszeń byłoby sznasą. Ide dalej, uważam że okręgi są za duże, powinny być okręgi powiatowe lub związku powiatów, powiązane z gminami i z nimi współpracujące. Tylko na takim poziomie, nie za małym nie za duzym, byłaby szansa na np. fundusze unijne, aktywność ludzi i w ogóle sens pracy. A pan mi wyskoczył z ogladaniem się w lustrze. Ja pracuję wtedy gdy jest sens. Na okres bryndzy biorę urlop i łowię ryby. |
||||
Jerzy Kowalski
Od: 2008-11-20 Posty: 444 |
10 lipca 2009 15:57 | |||
Pan jednak nie chce by tych ludzi odłączyć od wedkowania i decydowania o wędkarstwie. Szanowny anonimie gosc, Cieszę się, że "wiemy". ;-))) Ale, na miły Bóg, gdzież się anonim doczytał o tym "odłączeniu ludzi"? Przecież w co drugim słowie moich tekstów jest mowa o tym, żeby ludzie decydowali, brali odpowiedzialność za to, co ich interesuje. Natomiast ludzie, którzy chca TYLKO eksploatować, którzy nie mają ochoty zajmować się podejmowaniem decyzji i odpowiedzialnym zarządzaniem łowiskami, sami się od tego "odłączają". Anonim najwyraźniej czegoś nie rozumie. Co mogłyby uzyskać okręgi, czegto jeszcze nie mają? Okręgi są "firmami", mającymi wielką swobodę podejmowania decyzji o sposobach użycia posiadanych zasobów, o sposobach prowadzenia gospodarowania, o zasadach eksploatowania zasobów, które mają do dyspozycji. Okręgi są osobami prawnymi w zakresie prowadzenia gospodarki. Okręgi dysponują majątkiem własnym, dysponują majątkiem wspólnym wszystkich okręgów (czyli majątkiem PZW jako całości), znajdujacym się na ich terenie. Okręgi mają do dyspozycji 100% składek okręgowych, których wysokość samodzielnie określają. Okręgi mają do dyspozycji 90% składek członkowskich. Okręgi mają do dyspozycji możliwości w postaci prowadzenia działaności statutowej, rolniczej i gospodarczej, a z tych dwóch ostatnich mogą osiągać zyski pomnażające zbierane składki, do osiągania których mają wspomniany wcześniej majątek. Okręgi mają umowy dzierżawne na zagospodarowanie obwodów rybackich. Okręgi mają do dyspozycji pracę społeczną członjków okręgu, tworzących ten okręg. Bo okręg to są wszyscy wędkarze - członkowie PZW w okręgu. Nie tylko jego zarząd i biuro. Czego brakuje okręgom? Ano tego, że nie funkcjonują jako stowarzyszenia, tylko trwają w zaszłosciach sprzed lat, sprzed dziesięcioleci. Okręgi, czyli wszyscy ludzie w okręgach. Jedni funkcjonują tak, inni zaczynają tę sytuację zmieniac, jeszcze inni sa całkiem zaawansowani. Czasem w kołach, ich sekcjach, czasem w klubach i środowiskowych przedsięwzięciach, a czasem i na skalę okręgu. Okręgi - wszyscy członkowie okręgów, mają swobodę powoływania na stanowiska ludzi, których wybierają do pełnienia funkcji. Czy to robią? Czy wędkarze tworzący okręg funkcjonuja jak w stowarzyszeniu? Jak samorządni ludzie, czy jak "poddani", oglądający się na "władzę", która "zapewni"? A kiedy nie "zapewnia" to się gniewają. [quote]Ide dalej, uważam że okręgi są za duże, powinny być okręgi powiatowe lub związku powiatów, powiązane z gminami i z nimi współpracujące. Tylko na takim poziomie, nie za małym nie za duzym, byłaby szansa na np. fundusze unijne, aktywność ludzi i w ogóle sens pracy.[/quote] Jedne są za duże, inne są w sam raz. Jakis czas temu pisałem o tym też. Dawałem przykłady skutecznego rozwijania się współpracy kół wedkarskich i okręgów z samorządami. Ale struktura, jeżeli zakładać priorytetowe skupienie się okręgu na zagospodarowaniu dzierzawionych obwodów rybackich, nie ma żadnego istotnego związku ze strukturą samorzadową ani z administracją rządową. Obwody rybackie są tworzone w systemach dorzeczy czy jezior. Żaden związek powiatów nie powstaje w nawiązaniu do dorzeczy. Z tego punktu widzenia okręgi mogłyby się odnosić do rejonów w ramach poszczególnych RZGW, w ramach dorzeczy. Ale teraz, kiedy rozstrzygniete są konkursy na dzierżawienie obwodów, kiedy sprawy własnościowe obecnie istniejących okręgów są w miarę dobrze uregulowane, zmienianie struktury i zasięgu okręgów byłoby mało roztropne. Ja pracuję wtedy gdy jest sens. Na okres bryndzy biorę urlop i łowię ryby. Kazdy bierze do siebie to, co uważa. Na zasadzie "uderz w stół"... ;-))) Ale, jak jasno wynika z tego, co napisałem wyżej, wszystko zależy od ludzi. Dlatego zawsze palec będzie skierowany w lustro, jeżłei się w czymś uczestniczy. Zawsze jest sens pracy, a ten sens każdy musi sobie znaleźć. Praca niewolnicza nie ma sensu. same przyjemnosci - są mało realne. Pozdrawiam serdecznie Jerzy Kowalski |
||||
WEDKARZ WEDKARSKI
Od: 2009-06-19 Posty: 153 |
10 lipca 2009 16:11 | |||
Tak, ale pod warunkiem ze zrobią to w jedynie słusznej organizacji prowadzonej przej jedynie słusznych działaczy. <br />Anonim najwyraźniej czegoś nie rozumie. Co mogłyby uzyskać okręgi, czegto jeszcze nie mają? Nie anonim, tylko gość. Nie umie czytać nicków? A co mogłyby uzyskać? Nie okręgi, tylko ludzie. Znów pan mysli kategoriami interesu organizacji i jej prezesów. Przede wszystkim niezaleznośc od pana prezesa i od zwiazkowej polityki. Nie być straszonym przez prezesa, który chce wygrać kolejne wybory. Ludzie uzyskaliby mozliwośc powołania nowych stowarzyszeń z dobrym statutem, z nowym regulaminem połowu ryb itd. Prawdziwe stowarzyszenia kilkunastu - kilkudziesięciu osób, a pozostali to klienci tak jak to jest faktycznie. I konkurencja o wody, o tych klientów, a nie obrzucanie ludzi błotem za brak pracy na rzecz PZW, Wiecej szacunku do tych, co "tylko chcą eksploatować" - czyli do klientów. Kiedyś było "klient nasz pan" i czas do tego wrócić |
||||
Jerzy Kowalski
Od: 2008-11-20 Posty: 444 |
10 lipca 2009 16:33 | |||
Tak, ale pod warunkiem ze zrobią to w jedynie słusznej organizacji prowadzonej przej jedynie słusznych działaczy. Drogi anonimie gosc, Nie ma takeigo warunku. Czy tylko w ten sposób potrafi anonim pojąć funkcjonowanie zbiorowości ludzkich? Nie rozumie anonim, że ci "jedynie słuszni" są właśnie wybierani przez tych ludzi, którzy najwyraźniej nie potrafią inaczej? Wybierają najczęściej swoją biernością, swoim brakiem zainteresowania tym, co ich dotyczy. Mają wszelkie możlliwości do powołania kogo chcą do zarządzania organizacją, którą tworzą, której są członkami, którą po prostu mają. Jeżeli chca innej to w każdej chwili, już od 20 lat, mogą sobie taką założyć. Wystarczy 15 osób do założenia stowarzyszenia, albo jedna osoba do powołania firmy. Przede wszystkim niezaleznośc od pana prezesa i od zwiazkowej polityki. Nie być straszonym przez prezesa, który chce wygrać kolejne wybory. Prosze sobie zdać sprawę z tego, że to Pan myśli kategoriami organizacji oderwanej od ludzi. Dla mnie, co wyrażam w kazdym pisanym fragmencie, organizacja to nic innego jak tylko ludzie. I organizacja jest tylko taka, jaką ja sobie ludzie stworzą. Nikt im jej nie da, nikt nie będzie stał nad organizacją dbając o to, żeby biednym zuczkom"zrobić dobrze". Stowarzyszenia są przejawem wolności, samodzielności, dojrzałości i odwagi. Jeżeli boją się prezesa, którego moga wybrać albo nie, to mają problem. Nie potrafią się zorganizować. Nie sądzę, żeby byli zdolni do stworzenia jakiejkolwiek innej struktury społecznej, w której potrafiliby funkcjonować. No, może poza autorytarnymi, zupełnie zaleznymi od ich indywidualnej woli. I konkurencja o wody, o tych klientów, a nie obrzucanie ludzi błotem za brak pracy na rzecz PZW, Wiecej szacunku do tych, co "tylko chcą eksploatować" - czyli do klientów. Kiedyś było "klient nasz pan" i czas do tego wrócić Ludzie taką mozliwość mają od lat. I co? Ludzie mają możliwość decydowania o organizacji, którą tworzą, i co? Mają mozliwośc wyłonienia przedstawicieli, którzy napiszą lepszy statut, lepsze regulaminy (zresztą regulaminy mogą sobie naopisac na poziomie okręgu), i co? Stowarzyszenia wcale nie musza być małe, choć na pewno sprawniejsze są te, które nie są obciązone balastem pozoruyjących członkostwo w stowarzyszeniu tylko w celu uzyskania dostępu do eksploatowania zasobów. To nie są ani rzetelni członkowie stowarzyszenia, ani żadni "klienci"... Możliwość to nie są gwarancje, To wyzwanie do działania, bo bez tego możliwości wciąż pozostają tylko możliwościami. Jak "złoty róg " w Weselu Wyspiańskiego. Można go zgubić i wtedy zostaje tylko sznur ... Do klientów każdy jest nastawiny z szacunkiem, ale nie do tych, którzy chcą brać wiecej niż dają. Relacje między dostawcą a klientem są takie, że klient zostawia dostawcy nadwyżkę w stosunku do kosztów wytworzenia i dostarczenia "towaru", zapewnia mu rozwój. Ale taki, kto udaje "dostawcę", a robi to tylko w celu uzyskania efektów nawet poniżej kosztów doprowadza tylko do bankructwa ... żadnym klientem nie jest ... Lepiej nie wracać do tamtych czasów, w których deklaratywnie wieszano tabliczki "klient nasz pan", ani nie nawiązywać do pojęcia "klienta" z tamtych czasów ... ;-)))) Pozdrawiam serdecznie Jerzy Kowalski |
||||
|
tomasz_p Od: 2009-02-02 Posty: 173 |
10 lipca 2009 18:43 | |||
No właśnie, i co? I CO ??????? Czy ryb w wodzie przybywa czy ubywa? Skoro PZW jest tym "dostawcą", to nie jest przecież klientem.... coś zagmatwałeś :)))))) Do "tych" może lepiej nie, ale pojęcie powstało wczesiej i z tym wczesniejszym czasem jest kojarzone. Tobie się kojarzą tabliczki z czasów komuny, a mnie przychodzą na myśl miejsca, gdzie dzisiaj jest ta zasada stosowana, a PZW nie istnieje |
||||
|
tomasz_p Od: 2009-02-02 Posty: 173 |
11 lipca 2009 18:19 | |||
Jasne jak słońce. Choć pewnie w interpretacji ZG to jest to samo. Zapis jednak jest konkretny i ZG łamie statut. W innych spawach też się pan nie myli. Co w takim razie, wniosek do ministra o odwołanie ZG i wprowadzenie kuratora? CO DALEJ? |
||||
|
tomaszokret Od: 2009-02-03 Posty: 447 |
13 lipca 2009 10:57 | |||
| Do TOMASZ_P: <br />Co w takim razie, wniosek do ministra o odwołanie ZG i wprowadzenie kuratora? <br />CO DALEJ? Imienniku! Serdecznie zachęcam Imiennika, abyście wspólnie z p. Koźmińskim złożyli w stosownej instytucji stosowne doniesienie. Bardzo prosiłbym również o podanie wyniku takiego doniesienia. Będę również niezwykle zobowiązany, jeśli na bieżąco będziecie informowali o postępach w tej sprawie, najlepiej na tym forum - żeby nam, żyjącym w ciemnościach oczy otworzyć... Czekam niecierpliwie i życzę powodzenia! |
||||
|
tomaszokret Od: 2009-02-03 Posty: 447 |
13 lipca 2009 11:32 | |||
| Do JARO422 <br /> No właśnie, to jest to, jednym z głównych czynników takiego a nie innego pogłowia ryb w niektórych akwenach jest zbyt duża presja wędkarska. Porównywanie połowów na wędkę z przed 20 lat nie ma sensu, wtedy wędkarz (ten dobrze wyposażony) miał do dyspozycji drewnianą łódż wiosłową, wędzisko włókno szklane i ciasto z kaszy manny, teraz wpada na zbiornik z leciutką łódeczką z silnikiem elektrycznym , echosondą, itp ,itd Zupełnie przez przypadek przypomniał mi się wywiad sprzed wielu lat z którymś z członków Kadry Narodowej, który miał okazję przetestować drgające szczytówki - metodę, która wówczas dopiero wchodziła na nasz rynek. Członek Kadry mówił, że jest przerażony tą metodą, ponieważ pozwala ona na wyeliminowanie wielu błędów popełnianych przez wędkarzy, a przez to znacznie ułatwi łowienie. Co z kolei może sprawić znaczne wyrybienie naszych wód. Wtedy się z tego śmiałem... |
||||
jaro422
Od: 2009-03-23 Posty: 401 |
13 lipca 2009 12:33 | |||
| O tym właśnie pisałem, za duża presja wędkarska połączona ze zdobyczami technik wędkarstwa nie pozostawia mieszkańcom wód zbyt dużych szans na przeżycie. Do tego jeszcze zachłanność i brak uczciwości bo nie wiem jak nazwać łapanie kilkucentymetrowych wzdręg i krąpi o których wspomniałeś i w jakim celu w ogóle to robić. | ||||
|
tomasz_p Od: 2009-02-02 Posty: 173 |
13 lipca 2009 21:16 | |||
A to już msiałbym być kimś, kto daje się podpuścić do działania. Nie nie, ja tylko co najwyżej wskazuję palcem co kto inny mógłby zrobić. Nie ja jeden ..... |
||||
|
tomaszokret Od: 2009-02-03 Posty: 447 |
13 lipca 2009 21:19 | |||
| Do TOMASZ_P:
:-D :-D :-D |
||||
|
tomasz_p Od: 2009-02-02 Posty: 173 |
13 lipca 2009 21:41 | |||
A za zbyt dużą presję odpowiedzialni są ..... WĘDKARZE! Patrz, bezczelni, chamy jedne, śmią na ryby jeździć, łowić i jeszcze zabierać ryby!!! W dodatku jakieś wymyslne wędki se kupują, żeby rybę złowić! Bandyci jedni, przecież codziennie nad każdą wodą jest kontrola, regulamin mówi jasno że trzeba wszystko wypuszczać, a mimo to ryby znikły z większości wód. Carrramba! |
||||
Jerzy Kowalski
Od: 2008-11-20 Posty: 444 |
14 lipca 2009 13:26 | |||
No właśnie, i co? I CO ??????? Czy ryb w wodzie przybywa czy ubywa? Dobrze zaczynasz "kombinować"... O to przecież chodzi... No właśnie, czy korzystają z tych możliwości, żeby wpływać na to, żeby ryb przybywało? Czy tylko korzystają wybiórczo z tych możliwości, które sprawiają, że ryb ubywa? Skoro PZW jest tym "dostawcą", to nie jest przecież klientem.... coś zagmatwałeś :)))))) No tak, masz rację. Znów dobrze "kombinujesz" ... Skoro PZW jest tym "dostawcą", to nie jest przecież "klientem" ... ani Ty, ani "gosc", ani żaden inny PZW ... ;-)))) Pozdrawiam serdecznie Jerzy Kowalski |
||||
Jerzy Kowalski
Od: 2008-11-20 Posty: 444 |
14 lipca 2009 13:31 | |||
A za zbyt dużą presję odpowiedzialni są ..... WĘDKARZE! Patrz, bezczelni, chamy jedne, śmią na ryby jeździć, łowić i jeszcze zabierać ryby!!! W dodatku jakieś wymyslne wędki se kupują, żeby rybę złowić! Bandyci jedni, przecież codziennie nad każdą wodą jest kontrola, regulamin mówi jasno że trzeba wszystko wypuszczać, a mimo to ryby znikły z większości wód. Carrramba! Ojej, to łowieniem ryb zajmują się .... krasnoludki??? Jakieś skrzaty przebrzydłe wyławiają z wody wszystko, co się rusza??? A wędkarze, buiedne żuczki, tylko tworzą organizację w ramach któej uchwalają sobie jak najlepsze warunki do eksploatowania łowisk ... żeby było jak najtaniej, .... żeby wszyscy kiedy im sie zachce zasiedli nad wodą i łowili ... łowili ... Ale presja na te łowiska to pewnie z promieniowaniem słonecznym na Ziemię spływa, a szczególnie na jej obszar między Bałtykiem a Tatrami, Odrą i Bugiem ... Jakaś "dziura ozonowa" chyba nad tym miejscem się otwarła ... ;-)))) Przecież to herezja jakaś, że presję wędkarską powodują ... wędkarze ... ;-)))))))))))))))))))))))) :-))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))) Pozdrawiam serdecznie Jerzy Kowalski |
||||
|
tomasz_p Od: 2009-02-02 Posty: 173 |
14 lipca 2009 18:37 | |||
Po pierwsze ja to nie PZW, pan gość też pewnie nie. PZW to pan Grabowski, Kustusz i ty, co się z tym identyfikujesz, i jeszcze tobie podobni. Wy jesteście "dostawcami". Na miano klienta zasługują pozostali wędkarze w wiekszości zresztą. Ponjał? :))))) |
||||
Jerzy Kowalski
Od: 2008-11-20 Posty: 444 |
15 lipca 2009 11:47 | |||
Po pierwsze ja to nie PZW, pan gość też pewnie nie. PZW to pan Grabowski, Kustusz i ty, co się z tym identyfikujesz, i jeszcze tobie podobni. Wy jesteście "dostawcami". Na miano klienta zasługują pozostali wędkarze w wiekszości zresztą. Ponjał?:))))) Po pierwsze, niezaleznie od Twoich wywodzików, jesteś takim samym PZW jak pan Grabowski, Kustusz czy ja i 639 996 sposród 640 000 ... Jesteś "dostawcą" i jakość wędkarstwa organizowanego przez PZW od Ciebie zależy i Twoje nastawienie lezy u podstaw zarówno sposobu zarządzania PZW jak i efektów działania PZW... One właśnie "karmią się" takimi wywodzikami ... ;-))))) Od dawna to rozumiem i tłumaczę tym, którzy nie rozumieją, tylko trwają w ukształtowanych przez propagande PRL-u stereotypach ..... ;-)))) Pozdrawiam serdecznie Jerzy Kowalski |
||||
WEDKARZ WEDKARSKI
Od: 2009-06-19 Posty: 153 |
15 lipca 2009 14:35 | |||
Tylko jakoś się pan i koledzy nie kwapicie, by ten stereotyp zlikwidować. jaki zresztą stereotyp - to myślenie kategoriami "kto nie pracuje ten nie je" jest stereotypem z epoki propagandy PRL, przeciąganym na obecne czasy poprzez istnienie takich z gruntu socrealistycznych organizacji jak PZW, PZD, PIS itp. |
||||
Jerzy Kowalski
Od: 2008-11-20 Posty: 444 |
16 lipca 2009 19:30 | |||
<br /> <br /> <br />Tylko jakoś się pan i koledzy nie kwapicie, by ten stereotyp zlikwidować. jaki zresztą stereotyp - to myślenie kategoriami "kto nie pracuje ten nie je" jest stereotypem z epoki propagandy PRL, przeciąganym na obecne czasy poprzez istnienie takich z gruntu socrealistycznych organizacji jak PZW, PZD, PIS itp. Szanowny anonimie gosc, Zapalczywość i jednostronność sprawia, że nie potrafi pan dostrzec tego, co robią inni ludzie. Robią, a nie gadają, "wymagają", czy "domagają się" od innych dla siebie, według własnego "widzimisię" ... :-)) Szkoda, że rozumie Pan tylko stereotypy zrodzone i ugruntowane przez propagandę "realnego socjalizmu" ... dziwne skojarzenia ... Gdyby nie był Pan tak zapatrzony weń, to zrozumiałby pan, że odwołanie się w ustawie o stowarzyszeniach do "tradycji ruchu stowarzyszeniowego" nie ma nic współnego z "minionym systemem", w którym o żadnej samorzadności i swobodzie zrzeszania nie było mowy ... że odnosi się ono do obywatelskiej samorzadności, kóra jest u podstaw obywatelskiej samorżadności, dalekiej od poddańczego "wymagania od władzy" ... Wolnośc i demokratyczny porządek z tym nie ma nic wspólnego ... To, jaki charakter mają organizacje, o których pan stereotypowo wspomniał, wynika właśnie z przeciągania w obecne czasy stereotypów, na których opiera pan swoje dziwaczne wywody ... ;-)))) Pozdrawiam serdecznie Jerzy Kowalski |
||||
WEDKARZ WEDKARSKI
Od: 2009-06-19 Posty: 153 |
17 lipca 2009 09:49 | |||
To, jaki charakter mają organizacje, o których pan stereotypowo wspomniał, wynika właśnie z przeciągania w obecne czasy stereotypów, na których opiera pan swoje dziwaczne wywody ... ;-)))) Panie anonimie Jerzy Kowalski Proszę mnie nie uczyć co jest tradycją ruchu stowarzyszeniowego :))) PZW nie miało, nie ma i nie będzie mieć z tym nic wspólnego, bo jak pan pisał w innym wątku, jest po prostu dla nas wędkarzy "dostawcą towaru", w dodatku z pozycji praktycznie monopolisty. Charakter PZW był jest i będzie taki, jak skład jej władz, a nie świadomość członków. Jacy ludzie zasiadają we władzach, jaka jest ich historia w poprzednim systemie, jakich ludzi przyjmują do "kręgu zaufania", nie musze Panu anonimowi przeciętnemu Kowalskiemu pisać. Proponuję też anonimowi powrót do tematu wątku, zamiast robienia przez pana, z każdego wątku, "offtop-a" |
||||
|
tomasz_p Od: 2009-02-02 Posty: 173 |
17 lipca 2009 22:00 | |||
Nie jest to prawdą. Od pisania te twoje teorie się nie staną faktami. Słowo klepane w komputer się nie materializuje. Chyba że uważasz się za Boga. :) Możesz sobie próbować zrzucać odpowiedzialność z zarządów PZW na zwykłych wędkarzy, za pomocą klawiatury komputera. Ale to niezbyt ładnie, ktoś się kiedyś mocno obrazi. Mnie się znudziło, więc kończę bicie pianki. Jak widać nic się nie zmieniło ani w twojej głowie, ani w innych głowach innych działaczy. Prości zwykli uczciwi wędkarze was wszystkich cwaniaczków do kupy, kiedyś zweryfikują. Twardo :))) |
||||
|
PIOTR KUŹMIŃSKI Od: 2009-07-04 Posty: 68 |
19 lipca 2009 15:03 | |||
| Zapalczywość i jednostronność sprawia, że nie potrafi pan dostrzec tego, co robią inni ludzie. Robią, a nie gadają, "wymagają", czy "domagają się" od innych dla siebie, według własnego "widzimisię" ... :-))
<br />Szkoda, że rozumie Pan tylko stereotypy zrodzone i ugruntowane przez propagandę "realnego socjalizmu" ... dziwne skojarzenia ... wynika właśnie z przeciągania w obecne czasy stereotypów, na których opiera pan swoje dziwaczne wywody ... ;-)))) <br /> <br />Pozdrawiam serdecznie <br /> <br />Jerzy Kowalski[/quote] ......................................................................................................................................................................... Zwracam się do Pana ponieważ chcę Panu pokazać, że są ludzie którzy właśnie robią a nie gadają. Otóż rzecz dzieje się na terenie Okręgu PZW Krosno.Biorąc za prawdziwe wprowadzone przez Pana dane odnośnie swojej osoby jest to można powiedzieć na Pana podwórku. Jezioro Solińskie, miejscowość Polańczyk, basen hodowli pstrąga przy promie a w nim kilkadziesiąt sadzy o wymiarach 4x4m każdy.Na brzegu barakowóz, w nim opiekun hodowli a wisząca na nim tablica informuje o sprzedaży ryb w cenie 15 zł za kilogram.Na pierwszy rzut oka nic szczególnego. Przecież Statut PZW daje możliwość Okręgom PZW realizowanie celów Związku określonych w paragrafie 7 , który w pkt 8 mówi: że cele Związku realizowane są poprzez prowadzenie działalności gospodarczej z przeznaczeniem dochodów na działalność statutową. W okresie wakacji w tym rejone przebywa duża ilość turystów co powoduje, że dziennie kilkanaście osób wyraża chęć kupna pstrąga karmionego granulatem.W tym też nic szczególnego nie widać.Wszystko zgodnie z prawem.Jednak w tej prowadzonej pod szyldem PZW działalności jest działanie, które świadczy o tym, że cała działalność związana z hodowlą ryb w tym miejscu jest przestępstwem.Proceder ten (gdyż to określenie najlepiej do tej działalności pasuje) twał, trwa i jak długo jeszcze będzie trwał trudno powiedzieć.Jest to proceder gdyż za sprzedaną rybę kupujący nie otrzymuje dowodu sprzedaży. Jak Pan widzi tą jednostronność i zapalczywość w tym co się robi można zauważyć w działalności osób działających w Polskim Związku Wędkarskim.Nie będę w tym miejscu poruszał strony humanitarnej w stosunku do ryb ze strony ich opiekuna gdyż wg mnie równa się zeru. Pozdrawiam: P.K. |
||||
WEDKARZ WEDKARSKI
Od: 2009-06-19 Posty: 153 |
20 lipca 2009 13:27 | |||
no i nagle cisza, nie ma odpowiedzi, nie ma teorii że PZW jako jedyny w Polsce podmiot gospodarczy nie musi wystawiać dowodów sprzedaży .... |
||||
|
PIOTR KUŹMIŃSKI Od: 2009-07-04 Posty: 68 |
20 lipca 2009 18:20 | |||
| Sytuację pstrąga z Soliny przedstawiłem również na portalu www.wedkuje.pl wraz z fotografiami.
Dziwne, że Pan J.Kowalski i tomaszokręt jeszcze śpią. Pozdrawiam: P.K. |
||||
|
tomaszokret Od: 2009-02-03 Posty: 447 |
20 lipca 2009 19:45 | |||
| Do PIOTR KUŹMIŃSKI i GOŚĆ: Ja faktycznie spałem, a Jerzy (o ile mi wiadomo), jest w RPA. Co i tak oczywiście nie zwalnia nas z obowiązku odpowiadania na najgłupsze nawet posty, jak rozumiem.
1. Jerzy jest z Krosna. W internecie znajdzie pan więcej informacji na ten temat. Wypowiedzi typu biorąc za prawdziwe wprowadzone przez Pana dane odnośnie swojej osoby wydają mi się nie na miejscu. Ale to pewnie też tylko moje zdanie. 2. W świetle prawa PZW nie jest podmiotem gospodarczym. Nawet jednak, gdyby był, w określonych okolicznościach nadal nie byłby to jedyny w Polsce podmiot gospodarczy który nie musi wystawiać dowodów sprzedaży .... 3. Albowiem istnieje coś takiego jak Ordynacja podatkowa, która wskazuje, jakie gałęzie działalności są zwolnione z wystawiania rachunków sprzedaży. Art.87 par 2., żeby ułatwić szukanie - to bardzo długi tekst... I jak złoto wydaje mi się pasuje do sprzedaży ryb z sadzów... 4. Jeśli ma pan nadal wątpliwości proponuję napisać stosowne pismo do odpowiedniego, właściwego dla Polańczyka Urzędu Skarbowego. Proszę nie traktować tego jako donos, tylko jako sprawdzenie informacji, które pan posiadł. 5. Nic nie wiem na temat "humanitaryzmu" w stosunku do pstrągów z hodowli, nie widziałem, nie będę się wypowiadał. Życzę kolejnych sukcesów w tropieniu nieprawidłowości w PZW. Pozdrawiam Tomasz Okręt |
||||
dariuszkrystosiak
Od: 2008-11-24 Posty: 566 |
20 lipca 2009 21:13 | |||
Bardzo prosiłbym również o podanie wyniku takiego doniesienia. Prokuratura umorzyłaby sprawę przeciwko PZW ze względu na niską szkodliwość społeczną czynu. |
||||
|
tomaszokret Od: 2009-02-03 Posty: 447 |
20 lipca 2009 22:37 | |||
| Do DARIUSZKRYSTOSIAK: Darek, przecież ja nie namawiam do składania doniesienia do prokuratury... :-P Możesz mi wierzyć - Urząd Skarbowy nie przewiduje "niskiej szkodliwości"... :-P
Nadal zachęcam do składania odpowiednich informacji do odpowiednich instytucji, w przypadku stwierdzenia nieprawidłowości w PZW! Problem jest w tym, że jest bardzo łatwo obrzucić kogoś g...nem. Można rzucać, rzucać, zawsze coś przyschnie, prawda? Można zrobić trzy zdjęcia i wielką aferę z tego rozkręcać w internecie. Zawsze znajdzie się ktoś, kto weźmie sobie do serca największą bujdę. Tyle tylko, że żaden szanujący się dziennikarz śledczy (a do takiej roli aspirował jak sądzę autor artykułu o przekręcie w Polańczyku) nie wypuści tekstu, dokąd nie sprawdzi wiarygodności swojej obserwacji. I nie poprosi "drugiej strony" o opinię (jeśli "druga strona" opinii nie wydusi z siebie, dziennikarz może czuć, że ma rozwiązane ręce). I nie zapyta prawnika, czy aby ma rację. Autor artykułu nabrał kolejną garść gówna i sobie rzucił, a że przyschło cokolwiek świadczą popierające go głosy. Nieładna praktyka! Więc niech zgłosi do Skarbówki o tym przekręcie, a ja chętnie poczytam, jakim wynikiem zakończyło się dochodzenie w tej sprawie! :-D |
||||
|
tomaszokret Od: 2009-02-03 Posty: 447 |
20 lipca 2009 22:42 | |||
| Do GOŚĆ: <br /> <br /> <br />Tylko jakoś się pan i koledzy nie kwapicie, by ten stereotyp zlikwidować. jaki zresztą stereotyp - to myślenie kategoriami "kto nie pracuje ten nie je" jest stereotypem z epoki propagandy PRL, przeciąganym na obecne czasy poprzez istnienie takich z gruntu socrealistycznych organizacji jak PZW, PZD, PIS itp. Akurat "kto nie pracuje, ten nie je" to bym powiedział bardzo kapitalistyczne stwierdzenie... :-P Bardzo kapitalistyczne! Do PRL pasuje bardziej " Czy się stoi, czy się leży..." :-P |
||||
WEDKARZ WEDKARSKI
Od: 2009-06-19 Posty: 153 |
21 lipca 2009 10:06 | |||
panie Tomku może zanim pan napisze to se pan poczytaj w internecie. Sentencja jest z biblii, św. Paweł. Nastepnie "włączone jako jedna z zasad do pierwszej konstytucji radzieckiej, ustanowionej przez V Zjazd Rad w 1918 roku". I jedno i drugie to pełny socjalizm, wszyscy po równo do roboty i wszyscy po równo do koryta (oprócz oczywiście prominentów), więc co pan tu pisze o kapitaliźmie..... Każdy ma prawo mieć braki w wiedzy, ale ludzie, poczytajcie cokolwiek zanim napiszecie... |
||||
WEDKARZ WEDKARSKI
Od: 2009-06-19 Posty: 153 |
21 lipca 2009 10:12 | |||
<br /> A to prócz prezesa to jeszcze pan K. jest dla pana Tomka jakąś świętą krową, wyrocznią? Pardon, ale nie wszyscy muszą wiedzieć. Czytając te artykuły nie wpadłem na to że przez przepisanie paru książek do internetu można zostać autorytetem, nie umniejszając panu K. inteligencji. |
||||
|
tomaszokret Od: 2009-02-03 Posty: 447 |
21 lipca 2009 10:22 | |||
| Do GOŚĆ: Może warto zacytować pełen ustęp listu do Tesaloniczan:
Albowiem gdy byliśmy u was, nakazywaliśmy wam tak: kto nie chce pracować, niech też nie je. Słyszymy bowiem, że niektórzy wśród was postępują wbrew porządkowi: wcale nie pracują, lecz zajmują się rzeczami niepotrzebnymi. Tym przeto nakazujemy i napominamy ich w Panu Jezusie Chrystusie, aby pracując ze spokojem, własny chleb jedli.” Związek Radziecki przywłaszczył sobie wiele rzeczy, elementy z Pisma świętego również. Czy to znaczy, że Św. Paweł był komunistą, skoro go zacytowali? |
||||
|
tomaszokret Od: 2009-02-03 Posty: 447 |
21 lipca 2009 10:28 | |||
| Do GOŚĆ: <br /><br /> <br /> <br /> <br />A to prócz prezesa to jeszcze pan K. jest dla pana Tomka jakąś świętą krową, wyrocznią? <br />Pardon, ale nie wszyscy muszą wiedzieć. Czytając te artykuły nie wpadłem na to że przez przepisanie paru książek do internetu można zostać autorytetem, nie umniejszając panu K. inteligencji. Jaki prezes jest dla mnie wyrocznią? :-P Jerzy jest dla mnie swojego rodzaju autorytetem, ale przede wszystkim kolegą. Spieramy się czasem, więc nie zaliczam go do "świętokrowców", nie uznaję takich zresztą. Nie na miejscu jest natomiast sugerowanie - wbrew oczywistym faktom, że ktoś podał nieprawdziwe swoje dane (niektórzy w ogóle boją się podać swoich danych). Tym bardziej, że dane te są łatwe do weryfikacji w necie, za pomocą przeglądarki google na przykład :-P Pozwolę sobie zacytować pewnego GOŚCIA: Każdy ma prawo mieć braki w wiedzy, ale ludzie, poczytajcie cokolwiek zanim napiszecie... |
||||
WEDKARZ WEDKARSKI
Od: 2009-06-19 Posty: 153 |
21 lipca 2009 13:20 | |||
<br /> <br />Jerzy jest dla mnie swojego rodzaju autorytetem, ale przede wszystkim kolegą. Spieramy się czasem, więc nie zaliczam go do "świętokrowców", nie uznaję takich zresztą. [/i] Prezes PZW, a kto niby? Budujecie razem to samo, bedziecie razem trwać aż was ktoś nie zmusi do rozwiazania tego dziwnego tworu, jakim jest ten PZW. Bedziecie pobierać opłaty, za które robicie zawody a nie dbacie o wody. A jako przyczynę braku ryb podacie, ze "wędkarze się nie angażują w PZW", ze nie płacą opłat tylko składkę na mozliwość działania, jak interpretuje również pan K. Po jednych pieniadzach z "betonem" jesteście, przykro to pisać. Cóż, trudno. |
||||
|
tomaszokret Od: 2009-02-03 Posty: 447 |
21 lipca 2009 14:56 | |||
| Do GOŚĆ: Ależ typowa zagrywka! :-P jakoś daleko uciekłeś od meritum sprawy, czy wydawania zaświadczenia sprzedaży przez PZW i bardzo daleko w osobiste wycieczki, kto kogo popiera i za jakie pieniądze... :-P
Brak innych argumentów? Każdy, kto się nie zgadza z twoją wizją świata jest betonem, czy tak? Gratuluję światopoglądu... :-P Ja przynajmniej dopuszczam możliwość, że mogę się mylić, ty jak widzę nie. Masz punkt widzenia twardy jak... beton? :-P I zupełnie na marginesie dodam, że nie przepadam za obecną władzą w ZG oraz w swoim ZO. Czego oczywiście zupełnie nie bierzesz pod uwagę stawiając mnie w jednym rzędzie z Generałem... Baaaardzo wybiórcze podejście do tematu! Mimo wszystko gratuluję dobrego samopoczucia oraz pojęcie o tym, na co i w jaki sposób przeznaczane są składki. To tak a\'propos tych pieniędzy na zawody... |
||||
jaro422
Od: 2009-03-23 Posty: 401 |
21 lipca 2009 16:11 | |||
| Do tomaszokręt
Dyskusja z gość-iem jest bezproduktywna, gość ma zakodowany program na walkę z PZW mimo że nie umie wytoczyć żadnych sensownych argumentów ani propozycji poprawy sytuacji poza ogólnymi hasłami które w sumie nie przynoszą żadnego pożytku, trudno uwierzyć w gość-ia rewelacje typu jakieś stowarzyszenia czy przejęcie wód przez gminy i gminki, jakoś nikt do przetargów o wody się nie kwapi. Nikt już raczej nie wdaje się w dyskusje z tą trójką. Gratuluje cierpliwości . |
||||
|
tomasz_p Od: 2009-02-02 Posty: 173 |
21 lipca 2009 17:46 | |||
No to masz niezły sen.... To pozdrów Jurka sesemesem żeby w tej Afryce pozdrowił od mnie Lady Smith & Black Mambazu. Chyba że on tam podobnie oprawia " Lion Sleeps Tonight " |
||||
|
PIOTR KUŹMIŃSKI Od: 2009-07-04 Posty: 68 |
21 lipca 2009 21:19 | |||
| Z jakiego powodu Zarząd Główny PZW na znakach przez siebie ustalonej składki członkowskiej drukuje:
podstawowa składka członkowska. Jest to niezgodne z paragrafem 30 pkt 9 Statutu, który mówi tylko o krajowej składce członkowskiej. Z prawnego punktu widzenia to są dwie różne nazwy. |
||||
|
tomasz_p Od: 2009-02-02 Posty: 173 |
21 lipca 2009 22:26 | |||
<br />Gratuluje cierpliwości . Dziękuję, cierpliwość jest cnotą, więc się staram :) Staram się wytłumaczyć np to, że w przypadku takiej nieuczciwej konkurencji jaką jest PZW, ciężko byłoby się utrzymać z licencji. Wróć może do wątku o składce członkowskiej i krajowej i odpowiedz na pytanie pana Piotra, a nie narzekaj na brak cierpliwości. To gdze ty ryby łowisz, jak cierpliwości ci brakuje? Na pewno nie w wodach PZW, bo to nie tylko wody dla ciepliwych, ale anielsko cierpliwych |
||||
jaro422
Od: 2009-03-23 Posty: 401 |
22 lipca 2009 09:19 | |||
| Do tomasz_p
Na jakie pytanie ? Odnośnie SKŁADKI CZŁONKOWSKIEJ wszystko zostało już powiedziane wyżej, jak ktoś nie chce zrozumieć to nie zrozumie. Wysokość SKŁADKI CZŁONKOWSKIEJ jest ustalona i w zależności od statusu członek PZW wnosi ją w pełnej (PODSTAWOWEJ) kwocie lub obniżonej (ULGOWEJ). Obie te informacje zawarte są na znaku np. ku wygodzie osób je rozprowadzających, nie wiem czy panowie się orientują ale troche tych znaków każdy skarbnik ma. Widocznie brakuje pomysłów na to co by tu jeszcze. :))) |
||||
|
PIOTR KUŹMIŃSKI Od: 2009-07-04 Posty: 68 |
22 lipca 2009 10:19 | |||
| Pana stwierdzenia i innych osób, którzy w taki sposób interpretują przepis Statutu PZW paragraf 30 pkt 9
są błędne.Sądzę, że Panowie robicie to świadomie.Widać w tym, że nie szanujecie prawa.Krajowa składka członkowska - tak brzmi jej statutowa nazwa zgodnie z paragrafem 30 pkt 9.Interpretacja przepisu w taki sposób, że nazwa składki - podstawowa składka członkowska znaczy to samo co krajowa składka członkowska tylko dlatego, że wszyscy członkowie Związku w Rzeczypospolitej Polskiej wnoszą ją w takiej samej wartości kwotowej nie znaczy, że jest to krajowa składka członkowska.Taka interpretacja jest przedstawiana dlatego, ponieważ to jest sposób na wielomilionowe przychody.Znaki są drukowane dlaczego więc nie można nanieść zgodnego nadruku?Skąd taki opór?Proszę innym forumowiczom wyjaśnić. Dlaczego więc nikt nie wnosi pretensji co do składki ustalanej przez Okręgi PZW? Otóż dlatego, ponieważ nosi nazwę odpowiadającą zapisowi w Statucie. Pozdrawiam: P.K. |
||||
WEDKARZ WEDKARSKI
Od: 2009-06-19 Posty: 153 |
22 lipca 2009 10:27 | |||
No chyba nie wszystko, z tego co rozumiem pana Piotra i wskazane zapisy. ZG ma w statucie zapisane że ustala wysokość krajowej składki członkowskiej (ja rozumiem że to była "krajówka"), a nie podstawowej składki członkowskiej (tych 58 zł o ile dobrze pamietam kwotę). A tą podstawową ustala od lat. Pewnie chodzi "byk" w statucie albo w nadruku na znaczku (powinna być nazwa "krajowa" a nie "podstawowa"), ale błąd nie błąd - niezgodność z prawem jest. "rodzynek" - kolejny zresztą. I jakoś nikt mądrze nie odpowiedział, Panie Jaro 422 trzeba umieć czytać paragrafy. Prawo znaczy to co znaczy, a nie to co się niektórym wydaje że znaczy :) |
||||
jaro422
Od: 2009-03-23 Posty: 401 |
22 lipca 2009 10:32 | |||
| do gość
To Panu się coś tam wydaje, np. jakaś "krajówka" |
||||
jaro422
Od: 2009-03-23 Posty: 401 |
22 lipca 2009 10:49 | |||
| Do PIOTR KUŻMIŃSKI
Pana podejrzenie o działania niezgodne z prawem oparte jest na tym że zapis: PODSTAWOWA SKŁADKA CZŁONKOWSKA odczytuje Pan jednym ciągiem, zapewne dlatego że zapisany jest dużymi drukowanymi literami i nie zawiera myślnika ani przecinka. Poza tym znakiem rozprowadzane są jeszcze znaki: ULGOWA UCZESTNIK i SKŁADKA SKŁADKA CZŁONKOWSKA CZŁONKOWSKA Jeśli w dalszym ciągu dostrzega Pan działania niezgodne z prawem, mające znamiona przestępstwa a Pana uzasadnienie wypowiedzi i przedstawiona przez Pana argumentacja tak sugeruje, to prosze spełnić swój obywatelski obowiązek i złozyć odpowiednie zawiadomienie do prokuratury a nie uczestniczyć w procederze poprzez tolerancję i akceptacje. Pozdrawiam. |
||||
jaro422
Od: 2009-03-23 Posty: 401 |
22 lipca 2009 10:52 | |||
| Sorry , system zsunął mi dwa znaki na siebie, ale chyba zakumasz o co chodzi bo nie podejrzewam że nie znasz tych znaków skoro podjąłeś temat. | ||||
|
PIOTR KUŹMIŃSKI Od: 2009-07-04 Posty: 68 |
22 lipca 2009 11:19 | |||
| Szanony kolego jaro422 - proszę wypowiedzieć się dlaczego na znaku nie może być stosowany nadruk taki sam jak w paragrafie 30 pkt 9?Może jest czego się bać?Jeśli tak to proszę powiedzieć czego.
Pragnę jeszcze nadmienić, że zawierane porozumienia między Okręgami PZW w życiu społecznym Związku doprowadzają do dyskryminacji członków Związku, ponieważ członek Związku posiadający kartotekę w Kole PZW na terenie Okręgu PZW w Sieradzu z racji ilości zawartych porozumień przez ten Okręg z innymi Okręgami może na tych samych zasadach uprawiać wędkarstwo na dużo większym terenie działalności Polskiego Związku Wędkarskiego od członka Związku mającego swoją kartotekę np. na terenie działania Okręgu PZW Katowice. Pozdrawiam: P.K. |
||||
jaro422
Od: 2009-03-23 Posty: 401 |
22 lipca 2009 12:41 | |||
| Teraz to już Pan pyta zupełnie inaczej i o co innego i tak Pan będzie lawirował z niewinną miną oskarżając wszystkich i wyzywając od oszustów? | ||||
jaro422
Od: 2009-03-23 Posty: 401 |
22 lipca 2009 12:59 | |||
| Podpowiem Panu tylko że najmniej powodów do odczuć " dyskryminacji " w/g Pana kryteriów oceny mają członkowie Okręgu Legnica i tu duży szacun dla działaczy tego Okręgu za prace w zakresie porozumień. | ||||
|
tomaszokret Od: 2009-02-03 Posty: 447 |
22 lipca 2009 15:17 | |||
| Do PIOTR KUŹMIŃSKI Szanony kolego jaro422 - proszę wypowiedzieć się dlaczego na znaku nie może być stosowany nadruk taki sam jak w paragrafie 30 pkt 9?Może jest czego się bać?Jeśli tak to proszę powiedzieć czego.
Tak wypada się bać. Że na znaczku zabraknie miejsca. Że znajdzie się następny "tropiciel nadużyć", który zawoła "Hola! Pisze, że składka krajowa członkowska i podstawowa, ale dlaczego nie pisze, na podstawie którego paragrafu wprowadzona?!" A za chwilę znajdzie się następny, który zażąda podania daty Uchwały określającej wysokość tej składki. I jeszcze następny, któremu do głowy przyjdzie, że przecież, skoro opłatę ustaliło ZG, to może powinien na każdym znaczku złożyć autograf sam Generał. Osobiście złożyć! Zaraz, ale czemu sam Generał? Może przynajmniej prezydium? Panie Piotrze! Jak powiedział Jaro - weź pan i złóż doniesienie w końcu, zamiast zamęczać tymi - proszę wybaczyć - durnymi pytaniami... I powiedz pan, jaki efekt tego doniesienia... Pragnę jeszcze nadmienić, że zawierane porozumienia między Okręgami PZW w życiu społecznym Związku <br />doprowadzają do dyskryminacji członków Związku, ponieważ członek Związku posiadający kartotekę w Kole PZW na terenie Okręgu PZW w Sieradzu z racji ilości zawartych porozumień przez ten Okręg z innymi Okręgami <br />może na tych samych zasadach uprawiać wędkarstwo na dużo większym terenie działalności Polskiego Związku Wędkarskiego od członka Związku mającego swoją kartotekę np. na terenie działania Okręgu PZW Katowice. Doprawdy, dziwię się, że nie czuje się pan dyskryminowany z powodu tego, że pański okręg nie ma dostępu do morza... Co przeszkadza się panu przenieść wraz z całą kartoteką do innego Okręgu, gdzie mniej odczuje pan tę dyskryminację? |
||||
|
PIOTR KUŹMIŃSKI Od: 2009-07-04 Posty: 68 |
23 lipca 2009 02:57 | |||
| Panowie! wy chyba nie wiecie, że prawo należy przestrzegać i szanować.Widzę, że trudno jest Wam znaleść się w obecnej rzeczywistości.Jeżeli będzie wszystko zgode z prawem to nikt nie będzie szukał przysłowiowej dziury w całym. Dziwię się, że nie umiecie sensownie odpowiedzieć na tak proste pytania.Podejmujecie dyskusję z dziedziny prawa nie będąc do tego przygotowanym.
Może w Białorusi będzie wam lepiej.Dalej od morza i usta na kłódkę zamknięte. Pozdrawiam: P.K. |
||||
Antoni Kustusz - rzecznik prasowy ZG PZW
Od: 2008-10-01 Posty: 785 |
23 lipca 2009 06:14 | |||
Szanowny Kolego Piotrze, jak się chce zadawać zasadnicze pytania, to trzeba także znać zasadnicze dokumentu. Otóż w Statucie PZW zapisano, ze do kompetencji Krajowego Zjazdu delegatów PZWE należy ,,Określanie zasad podziału składki członkowskiej i przepływu środków finansowych w związku\'\' (par. 24 pkt. 4), natomiast do kompetencji (zakresu działania) ZG PZW należy: ,,ustalanie wysokości krajowej składki członkowskiej i wpisowego\'\' (par. 30 pkt. 9). W PZW istnieją dwie składki członkowskie. Są to krajowa składka członkowska organizacyjna i okręgowa składka członkowska na ochronę i zagospodarowanie wód. Kompetencje do ustalania tej drugiej mają zarządy okręgów( zob. par. 46 pkt. 8 Statutu) i składka ta stanowi zarazem zezwolenie na wędkowanie na wodach użytkowanych przez PZW. Składki te mają swoją wewnętrzną strukturę i te w pełnym wymiarze (bez ulg) można nazywać składką podstawową, a te z określonymi ulgami trzeba nazywać inaczej, a więc np. ulgowymi. Zasady przyznawania ulg i wewnetrzne nazewnictwo dla tych składek określaja uchwały ZG PZW oraz zarządów okręgów PZW. |
||||
Antoni Kustusz - rzecznik prasowy ZG PZW
Od: 2008-10-01 Posty: 785 |
23 lipca 2009 06:15 | |||
Antoni Kustusz - rzecznik prasowy ZG PZW
Od: 2008-10-01 Posty: 785 |
23 lipca 2009 06:16 | |||
Szanowny Kolego Piotrze, jak się chce zadawać zasadnicze pytania, to trzeba także znać zasadnicze dokumentu. Otóż w Statucie PZW zapisano, ze do kompetencji Krajowego Zjazdu delegatów PZWE należy ,,Określanie zasad podziału składki członkowskiej i przepływu środków finansowych w związku\'\' (par. 24 pkt. 4), natomiast do kompetencji (zakresu działania) ZG PZW należy: ,,ustalanie wysokości krajowej składki członkowskiej i wpisowego\'\' (par. 30 pkt. 9). W PZW istnieją dwie składki członkowskie. Są to krajowa składka członkowska organizacyjna i okręgowa składka członkowska na ochronę i zagospodarowanie wód. Kompetencje do ustalania tej drugiej mają zarządy okręgów( zob. par. 46 pkt. 8 Statutu) i składka ta stanowi zarazem zezwolenie na wędkowanie na wodach użytkowanych przez PZW. Składki te mają swoją wewnętrzną strukturę i te w pełnym wymiarze (bez ulg) można nazywać składką podstawową, a te z określonymi ulgami trzeba nazywać inaczej, a więc np. ulgowymi. Zasady przyznawania ulg i wewnetrzne nazewnictwo dla tych składek określaja uchwały ZG PZW oraz zarządów okręgów PZW. |
||||
|
Tomasz Gawlik Od: 2009-04-30 Posty: 25 |
09 sierpnia 2009 19:48 | |||
| Odpowiedzi udzielił człowiek kompetentny i zaraz dyskusja się skończyła :)
Częściej Panie rzeczniku trzeba tutaj zaglądać i sprawy wyjaśniać. |
||||
Uczestnik forum oświadcza, że zapoznał się i akceptuje Regulamin forum
