| Składka jednodniowa. Proszę o wyjaśnienie. | ||||
Marcin
Od: 2010-06-09 Posty: 1 |
09 czerwca 2010 18:14 | |||
| Witam wszystkich! Jestem nowy na forum, szukałem podobnych wątków ale niestety w żadnych nie znalazłem odpowiedzi na moje pytanie. A mianowicie, mam kartę wędkarską od 2005 roku. Składki opłacałem tylko do 2008, i chciałem wykupić jedno dniowe zezwolenie na łapanie ryb na wodach nizinnych. Zgodnie z tym, co znalazłem na tej stronie:
http://www.pzw.org.pl/zgpzw/wiadomosci/29239/63/tabela_skladek_na_ochrone_i_zagospodarowanie_wod_w_2010_r składka wg mnie powinna wynosić 20zł, lub 50 dla nie zrzeszonych wędkarzy. Należę do okręgu rzeszowskiego (pozycja 34). Czy mógłby mi ktoś wytłumaczyć ( pytałem kilku osób mających zezwolenia na tego typu przepustki) dlaczego jestem " nie zrzeszony" chociaż mam kartę wędkarską? Uprzejmie dziękuję za wszystkie odpowiedzi. Pozdrawiam |
||||
aqq1
Od: 2009-01-10 Posty: 187 |
10 czerwca 2010 17:40 | |||
| Posiadanie karty wędkarskiej nie jest równoznaczne z przynależnością do PZW.Na podstawie karty wędkarskiej możesz łowić tylko w wodach nie będących w "posiadaniu PZW\'.Np.gminnych gliniankach czy śródleśnych dołkach(tu może być problem z leśnikami)Wody PZW są dla członków którzy partycypują corocznie w kosztach ochrony i zagospodarowania i płacących corocznie składki członkowskie.Tobie nie zamknięto drogi lecz musisz płacić jako niezrzeszony.Bo faktycznie nie należysz do PZW a chciałbyś korzystać z naszych związkowych pieniędzy.Nie ma nic za darmo szanowny kolego. | ||||
jan76
Od: 2010-06-11 Posty: 5 |
11 czerwca 2010 00:28 | |||
| Ja w tym roku pierwszy raz od 16 lat nie opłaciłem składki. Czemu? Bo nowe obowiązki życiowe sprawiają że byłbym na rybach jeden może dwa razy w roku. Za to muszę zapłacić składkę członkowską plus opłatę jedniodniową za każdym razem. W sumie za dwa dni łowienia zapłacę ok 100zł. Jeżeli zapłacę jako niezrzeszony zapłacę równierz ok 100zł. Myślę że opinie na temat PZW jako związku z poprzedniej epoki jest w pełni uzasadnione. Składki za wędkowanie powinny być dostępne w każdym sklepie wędkarskim bez uzyskiwania karty wędkarskiej (wymiary i okresy ochronne na odwrocie pozwolenia). Opłata jedniodniowa nie powinna przekraczać 10zł. Roczna mogłaby wynosić 150-200zł. Taki system powinien być obowiązkowy zresztą nie tylk dla PZW ale dla każdego kto dzierżawi nasze wspolne dobro jakim są wody śródladowe. Dla mnie PZW, PZŁ czu PZŻ to organizacje które nie przeszły żadnych zmiany od lat 80. P.S Jak ktoś chce dzieciom opowiedzieć o komunie zapraszam do niektórych stanic wędkarkich np. Dzierżenin (Pogorzelec)
Pozdrawiam Jan |
||||
jaro422
Od: 2009-03-23 Posty: 401 |
11 czerwca 2010 10:07 | |||
| Co za pierdy, a jak będziesz chciał sie przejechać kilka razy w roku samochodem to też będziesz jeżdził bez prawka i przeglądu?
Chłopie chcesz mieć plastikową kartę wędkarską wydaną na stacji benzynowej, to będziesz ją w swoim czasie miał, trzeba było wcześniej przez mur przeskoczyć, ale napewno nie za 10 zeta, za tą kwote to sobie możesz gówniane fajki kupić. |
||||
jan76
Od: 2010-06-11 Posty: 5 |
11 czerwca 2010 15:00 | |||
| To jest styl PZW właśnie. Porównywanie do samochod nie ma kompletnie sensu. Kto kupuje samochód dla dwukrotnej przejażdzki? Dla mnie porównać to można do biletu na przejazd. Są dobowe tygodniowe póroczne itd. Czy pasażer który jest w Warszawie dwa dni ma kupować bilet na miesiąc. Zresztą wystaczy pojechać do Szwecji, Norwegii czy na Borholm. Jak tam to jest zorganizowane? Czy aż tak formalnie ? Natomiast kary za brak powlenia są kilkadzeisąt (z może kilkaset) razy większe od licencji. W Polsce kara za brak karty wędlarskiej to ok 200zł składka i opłata za wody niz to 150zł. I tu jest problem.
Wędkarstwo w Polsce ma przyszłość o ile w wodzie będą ryby. W miejscach które wymieniałem ryby są bo wody są pilnowane kary wysokie . W Polsce PZW nie jest zdolne do lobbingu w parlamencie w kwestii zmiany usatw. Nic w tej kwestii nie zmienia się od lat. I dlatego uważam że pieniądze które wydawałem (i pewnie kiedyś znowu będę wydawał) są marnowane. Co z tego że po śnieciu ryb w Bugu wpuszczono ryby. Ryby które zanim zaczną być dzikie zostaną wyłowione. Podobnie jak karpie wpuszczane tonami w kwietniu do zbiorników a w czerwcu pozostaje 5-10 % tych ryb. Dla mnie można równie dobrze rozdać te ryby wędkarzom - po szczupaku na głowe. Pozdrawiam |
||||
jaro422
Od: 2009-03-23 Posty: 401 |
11 czerwca 2010 16:40 | |||
| Nie prosze pana , odnosze wrażenie że nie wie pan o czym mówi , owszem w Szwecji czy Norwegii jest więcej ryb ale człowieku Ty tam nigdy nie byłeś, nie da sie porównywać tamtych akwenów z naszymi gliniankami i pięcioma jeziorami polodowcowymi , te kraje to krainy jezior, inny klimat, inna fauna i flora i inne podejscie do srodowiska mieszkańców, tam nikt nie łowi ile wlezie, nikt nie biegnie nad wode i nie bierze urlopu bo było zarybienie, tam wękarz płaci, nie kombinuje tak jak ty jakby tu zapłacić jak najmniej a w konsekwencji zrobiłeś sobie krzywde i przepłacasz.
A karpie prosze pana wpuszcza sie do naszych wód by je wędkować a nie żeby tam żyły i miały się dobrze, nasze wody nie są tak bogate by wykarmić wielkie ławice ryb , nasze rodzime gatunki nigdy nie występowały w wielkich ilościach w większości płytkich przegrzanych i przemarzających wodach. Naszym rodzimym powszechnym gatunkiem są płoć karaś leszcz, reszta gatunków występuje w mniejszych populacjach i konieczne jest zarybianie przy presji wędkarskiej, bo w naszym kraju wędkarz chce łowić takie ryby jak w Szwecji czy Norwegii. A Bornholm to inna bajka, nie masz o tym pojęcia bo inaczej nie zestawiałbyś tego razem jako przykład. Pozdrawiam |
||||
jan76
Od: 2010-06-11 Posty: 5 |
11 czerwca 2010 19:13 | |||
| Zawsze jest ale... . Za komuny wody były pełne ryb- Wisła, Jeziora Mazurskie (jetem dość młody ale to jeszcze pamiętam). Pamiętam jak na Mazurach na kawałek kija zamiast wędki łapałem ryby które teraz trudno złapać stosując o wiele lepszy sprzęt. Co się zmieniło? Zapotrzebowanie na rybę. Ilość wędkujących -tak to prawda. Ale rolą gospodarza jest w taki sposób gospodarować żeby nie było to aż tak odczuwalne. Zmieniła się ilość wędkujących ale i ilość składek które są przekazywane do PZW.
Pana zaangarzowanie w obonę PZW jest ujmujące ale mnie nie przekonuje. Myślę że wędkując dwa trzy razy w roku pojadę na łowisko specjalne lub nad np. Biebrzę do BPN. Trudno nie będę łowił w wodach PZW . Wiem moje 10zł niewiele by zmieniło. Proszę jednak pomnożyć te 10zł na wszystkich którzy z przyczyn podobnych do moich rezygnują oraz na tych którzy nie płacili składek nigdy (a być może kupili by za 10zł pozwolenie na 1 dzień). Warszawskie ZTM zwiększyło swoje dochodzy nie przez zwiększenie ceny biletów ale przez ułatiwienie zakupu biletu oraz wynajęcie firmy ochroniarskiej do asysty przy kontroli. Zmiana myślenia o którym piszą pisma inne niż WW. To jest to co nam jest potrzebne. Nowi ludzie nowa wiedza nowe sposoby. Pozdrawiam |
||||
aqq1
Od: 2009-01-10 Posty: 187 |
11 czerwca 2010 20:29 | |||
|
Popieram Ciebie i masz we mnie bratnią duszę.Życzę Tobie i Tobie podobnym oraz mnie doczekania zmian o których piszesz.Pozdrawiam Joseph |
||||
jan76
Od: 2010-06-11 Posty: 5 |
11 czerwca 2010 20:49 | |||
|
Dzięki za poparcie obawiam się jednak że szansa na zmiane była w 89-91 roku. Chodzi o zmianę myślenia które dla pewnych ludzi jest nie do przyjęcia. Gdyby w PZW zaczeli pracować ludzie po SGH, UW czy innych dobrych uczelni proszę mi wierzyć ryb byłoby dużo więcej. Powstałyby w ramach PZW łowiska specjalne np. Mamry. Reklama na stronach zagranicznych czasopism wędkarkich.... Dochody = większe zarybienia=więcej wędkarzy=jeszcze większe zarybienia A teraz zastuj od wielu lat. Proszę pojechać do kilku stanic wędkarskich albo wiąć kogoś nieprzyzwyczajonego na Twardą- kogoś kto nie jest w PZW. Naprawdę ludzie się dziwią. Pozdrawiam |
||||
jaro422
Od: 2009-03-23 Posty: 401 |
11 czerwca 2010 21:17 | |||
Pana zaangarzowanie w obonę PZW jest ujmujące ale mnie nie przekonuje. Myślę że wędkując dwa trzy razy w roku pojadę na łowisko specjalne lub nad np. Biebrzę do BPN. Trudno nie będę łowił w wodach PZW . Wiem moje 10zł niewiele by zmieniło. Proszę jednak pomnożyć te 10zł na wszystkich którzy z przyczyn podobnych do moich rezygnują oraz na tych którzy nie płacili składek nigdy (a być może kupili by za 10zł pozwolenie na 1 dzień). Warszawskie ZTM zwiększyło swoje dochodzy nie przez zwiększenie ceny biletów ale przez ułatiwienie zakupu biletu oraz wynajęcie firmy ochroniarskiej do asysty przy kontroli. Zmiana myślenia o którym piszą pisma inne niż WW. To jest to co nam jest potrzebne. Nowi ludzie nowa wiedza nowe sposoby. Pozdrawiam Za której komuny? Za Gomółki, Gierka, Kani ? Za Króla Ćwieczka wody były pełne ryb , po wiosennych rozlewiskach chłopi zwozili z łąk jesiotry wozami drabiniastymi. Za komuny wędkarstwo było tylko w siedzibach i na wiecach, jak można było uprawiać wędkarstwo skoro w sklepach na półkach były cztery średnice żyłki Stilon-Gorzów, dwa kołowrotki rodzimej produkcji o nazwie Czapla od których przy pierwszym wędkowaniu odpadałą rączka od korbki, zamiast wędzisk bambusy z metra i miedziane rurki do łączenia dowolnej długości. Czym wtedy jechałeś na ryby pociągiem , autobusem a potem jeszcze 20 kilometrów pieszo po polnej drodze? A może już wtedy słyszałeś o dipach , dodatkach do zanęt i sygnalizatorach elektronicznych ?. Wątpie. Przy takim wyposażeniu wędkarza ryby miały szanse bytowania w wodach. Składka dzienna może nie jest złym pomysłem, o ile będzie pokrywała koszt dziennego limitu do złowienia , inaczej przy propozycji 10 zł, to milowy krok do bankructwa i totalnego bezrybia, sam może bym sie zastanowił czy nie opłacić tego jednego dnia po zarybieniu, bo żeby posiedzieć nad wodą nie trzeba brać wędki i nie trzeba robić opłat. Wcale mnie nie dziwi że inne czasopisma wędkarskie piszą inaczej niż WW, kto by kupił drugą gazete w której jest to samo? Zmiany sa nieodzowne ale nie wystarczy wypisywać że muszą być zmiany, trzeba wskazać co jest złe i zaproponować co w zamian , inaczej to zwykłe toczenie piany, z której oprócz zawału lub wylewu nic nie będzie. Powodzenia. |
||||
jan76
Od: 2010-06-11 Posty: 5 |
11 czerwca 2010 22:39 | |||
Pana zaangarzowanie w obonę PZW jest ujmujące ale mnie nie przekonuje. Myślę że wędkując dwa trzy razy w roku pojadę na łowisko specjalne lub nad np. Biebrzę do BPN. Trudno nie będę łowił w wodach PZW . Wiem moje 10zł niewiele by zmieniło. Proszę jednak pomnożyć te 10zł na wszystkich którzy z przyczyn podobnych do moich rezygnują oraz na tych którzy nie płacili składek nigdy (a być może kupili by za 10zł pozwolenie na 1 dzień). Warszawskie ZTM zwiększyło swoje dochodzy nie przez zwiększenie ceny biletów ale przez ułatiwienie zakupu biletu oraz wynajęcie firmy ochroniarskiej do asysty przy kontroli. Zmiana myślenia o którym piszą pisma inne niż WW. To jest to co nam jest potrzebne. Nowi ludzie nowa wiedza nowe sposoby. Pozdrawiam Za której komuny? Za Gomółki, Gierka, Kani ? Za Króla Ćwieczka wody były pełne ryb , po wiosennych rozlewiskach chłopi zwozili z łąk jesiotry wozami drabiniastymi. Za komuny wędkarstwo było tylko w siedzibach i na wiecach, jak można było uprawiać wędkarstwo skoro w sklepach na półkach były cztery średnice żyłki Stilon-Gorzów, dwa kołowrotki rodzimej produkcji o nazwie Czapla od których przy pierwszym wędkowaniu odpadałą rączka od korbki, zamiast wędzisk bambusy z metra i miedziane rurki do łączenia dowolnej długości. Czym wtedy jechałeś na ryby pociągiem , autobusem a potem jeszcze 20 kilometrów pieszo po polnej drodze? A może już wtedy słyszałeś o dipach , dodatkach do zanęt i sygnalizatorach elektronicznych ?. Wątpie. Przy takim wyposażeniu wędkarza ryby miały szanse bytowania w wodach. Składka dzienna może nie jest złym pomysłem, o ile będzie pokrywała koszt dziennego limitu do złowienia , inaczej przy propozycji 10 zł, to milowy krok do bankructwa i totalnego bezrybia, sam może bym sie zastanowił czy nie opłacić tego jednego dnia po zarybieniu, bo żeby posiedzieć nad wodą nie trzeba brać wędki i nie trzeba robić opłat. Wcale mnie nie dziwi że inne czasopisma wędkarskie piszą inaczej niż WW, kto by kupił drugą gazete w której jest to samo? Zmiany sa nieodzowne ale nie wystarczy wypisywać że muszą być zmiany, trzeba wskazać co jest złe i zaproponować co w zamian , inaczej to zwykłe toczenie piany, z której oprócz zawału lub wylewu nic nie będzie. Powodzenia. Propozycje: 1. Wprowadzenie opłat za wędkowanie bez karty wędkarskiej. Dostępne w jak największej liczbie punktów. Czy opłata ma pokrywać dzienny limit? Nigdy go nie wykorzystałem. Może ze mnie kiepski wędkarz a może bardziej zależało mi na przygodzie, radości bycia nad wodą a mniej na ilości złowionych ryb. 2. Zatrudnienie ludzi którzy zajmą się finansami, promocją itd dla PZW 3. Lobbing w parlamencie - zwiększeni do 4-6 tyś karę za brak zezwolenia, kara za nie wypełnienie zobowiązań osoby zarządzającą wodą, nie ma czegoś takiego jak niska szkodliwość społeczna czynu. 4. I to co jest nierealne- utworzenie stanowiska dyr PZW, osoba odpowiedzialna za sprawne dzialanie całego związku. dyr finansowego (odpow materialna) który odpowiada za finanse Ci ludzie powinni mieć duże wynagrodzenie ale jeszcze większą odpowiedzialność (nie powinni być związani z PZW) Raport co roku dla wszystkich członkow PZW. Każdy członek ma prawo kontroli, zapytań, skierowanie sprawy do sądu, prokuratury itd. Co do sprzętu. Dla mnie czym lepszy sprzęt tym mniej radości. Do dziś nie mam echosondy i nie rozumiem dlaczego w Mazowieckim zakazano trollingu a zezwalają na użycie echosondy. Może lobbing odpowiednich firm... Z pomocą echosondy można namierzyć rybę stanąć jej nad głową i czekać aż weźmie. To jest mięsiarstwo. Ale pewnie kiedyś kupie echosonde - szansa na złapanie ryby na Zegrzu bez echosondy maleją z każdym rokiem coraz bardziej. I pewnie o to chodziło. I żeby już skoczyć ten wątek. To wolny kraj. Każdy ma prawo do swojego zdania. Fakty są takie że od 5-6 lat łowiłem ryby w rejonie Serock, Pogorzelec, Zegrze. Z każdym rokiem ryb jest mniej. Moje miejscówki świecą pustkami. A jak już się coś trafi to wygląda trochę tak że to z tegorocznego zarybienia. Pozdrawiam |
||||
kuba
Od: 2010-06-12 Posty: 1 |
12 czerwca 2010 13:07 | |||
| Witam wszystkich wedkarzy , jestem nowy na tym forum i swiezo upieczonym wedkarzem.niedawno zzdalem egzamin na karte wedkarska w okregu skierniewickim. Mam do was jedno pytanie a mianowicie chodzi o to ,ze zameldowany jestem w lodzi a karte zdalem i oplacilem w ogregu skiernirwickim. Chcialbym troche powedkowac na zalewie sulejowskim., zagadka polega na tym czy aby zrobic doplate mna sulejow musze jechac do skiernireic i tam ja oplacic czy moge to zrobic na miejscu w łodzi(caly czas przypominam ze przypisany jestem do skiernirwickiego okregu). Slyszalem jeszcze ze lodz ma porozumienie z sulejowem wiec Czy gdybym zrobil doplatena łódz do mojej karty to tez mialbym w tym wliczony sulejów. Pozdrawiam wszystkich i przepraszam ze sie tak rozpisalem :) | ||||
Maniek
Od: 2010-05-27 Posty: 2 |
30 czerwca 2010 13:32 | |||
| Ja powiem tak PZW nie myśli w ogóle o wędkarzach! To my w tym wszystkich jesteśmy najważniejsi! Trzeba teraz rozróżnić kim jest wędkarz a kim inne jego "odmiany". Otóż wędkarz w moim rozumieniu jest to osoba uprawiająca formę rekreacji którą jest łowienie ryb na wędkę. Dla wędkarza liczy się to że może spędzić miło czas na łonie natury, może powalczyć z rybą, zrobić jej zdjęcie i wypuścić. I takich ludzi powinno zrzeszać PZW ! Jeśli chcesz żreć ryby kwintalami to idź do supermarketu albo zostań rybakiem! My tylko oczekujemy tego żeby w naszym kraju był pełny dostęp do wód. Tzn chcę powalczyć z pstrągiem jade np nad Dunajec. Chcę połowić szczupaki jadę na mazury. A my tymczasem mamy coś co przypomina nam czym jest zasrany kapitalizm! Czyli płać, płać, płać!!! Wydaje mi się że cywilizacja powinna już na tyle dojrzeć żeby zrozumieć że nie pieniądźjest najważniejszy a dobro pojedynczych jednostek, każdego człowieka.
PZW mogłoby spokojnie wprowadzić limity roczne zabieranych ryb. Np 3 karpie na rok, 2 sandacze itd. Jeśli już ktoś tak bardzo chciałby złapanego pstrąga przyrządzić żonie na romantyczną kolację. Jak dla mnie może być całkowity zakaz zabierania ryb z łowiska czyli C&R. Bo przecież o to w tym naszym wędkarstwie chodzi. Po mięsko jak już pisałem wcześniej do sklepu! Wtedy nie potrzeba ogromnych nakładów finansowych na zarybianie introdukowanymi rybami jaką jest np karp czy amur. Można spróbować wporwadzić do wisły jesiotra który został wytępiony w bestialski sposób. Prosta zasada która działa w kółko łapiesz --> wypuszczasz --> łapiesz --> wypuszczasz. Zero filozofi. Ale po co lepiej się męczyć tworzyć jakieś okręgi, składki na poszczególne stanowiska na jeziorze czy rzece. Byle jak najwięcej zarybić a potem jak najwięcej z tej wody wyłowić i zjeść. A czy nie piękniej i szlachetniej by było wlaczyć o czystość i naturalność rzek i jezior. Czy nie piękniej łowić naturalnie występujące np brzany w Dunajcu niż introdukowane karpie w sztucznie ukopanym dołku o średnicy 20 X 20 metrów? PZW - zastanówmy się kim jesteśmy ! I dla kogo istniejemy! |
||||
Uczestnik forum oświadcza, że zapoznał się i akceptuje Regulamin forum
