Co się dzieje? Otóż mamy do czynienia z letnią przyduchą, spowodowaną niską zawartością tlenu w niektórych partiach rzek. Wszystkiemu winne są wody powodziowe, które wylały na łąki i zabrały stamtąd frakcje skoszonych traw. Teraz spływające małymi rzekami gnijące szczątki organiczne zużywają mnóstwo zawartego w wodzie tlenu. Stąd w miejscach ich nagromadzenia widać duszące się ryby.
Przyducha występuje przede wszystkim w Bugu oraz jego dopływach, jak Nurzec, Rządza, Bojewka i Liwiec.
Teraz najważniejsze jest usuwanie skutków przyduchy, czyli śniętych ryb, aby procesy gnilne, jak najszybciej zatrzymać. Sztaby kryzysowe w dotkniętych przyduchą powiatach wspólnie ze służbami ichtiologicznymi Okręgu Mazowieckiego PZW podjęły już takie działania.
Apelujemy jednak do wszystkich Zarządów Mazowieckich Kół oraz wędkarzy, by śnięte ryby w miarę możliwości usuwać. Prace te prosimy wykonywać w porozumieniu z powiatowymi sztabami kryzysowymi oraz pracownikami biura Zarządu Okręgu Mazowieckiego PZW. Dobry przykład dały już koła w Wyszkowie, Małkini i Ciechanowcu.
Za kilka dni wszystko powinno wrócić do normy. Pocieszające jest to, że większość zdrowych ryb potrafi schronić się w bezpiecznych obszarach rzeki.
źródło: http://www.pzwokregmazowsze.icenter.pl/index.php?article=242
Komentarze (2)
Wąsik Kazimierz Data dodania: 2 lata temu Oceń: 0 + / -
Przy okazji nieszczęścia można też wypisywać brednie: tegoroczne powodzie wcale nie są szalejące, są takie jak co roku od setek, a może tysięcy lat, a siano też zawsze o tej porze leży na łąkach nad rzekami od dawien dawna. Trzeba poszukać prawdziwej przyczyny, i mieć nadzieję że sprawa nie wróci do normy, czyli całkowitego ignorowania w Polsce (i nie tylko w Polsce) niekorzystnego wpływu działalności człowieka na przyrodę, w tym rzeki. Ba, trwają próby forsowania coraz głębszych ingerencji w systemy rzeczne.
