Z mieszanymi uczuciami członkowie osiedlowego koła „Przylesie" oraz
Środkowopomorskiego Wędkarskiego Klubu Sportowego „Jurmen" przystąpili do
organizacji II Otwartych Mistrzostw Koszalina w wędkarstwie spod lodu.
Mistrzostwa zaplanowano na niedziele 21 marca.
Po dwuletniej przerwie spowodowanej brakiem odpowiedniej grubości
pokrywy lodowej postanowiono tę bardzo prestiżową i cieszącą się dużą popularnością imprezę kontynuować.
Nagłe
ocieplenie oraz intensywne opady deszczu nie sprzyjały w podjęciu stosownej
decyzji. W ubiegły piątek oraz w sobotę, co kilka godzin sprawdzano stan lodu,
którego grubość malała z godziny na godzinę. Wymagana grubość to minimum 15-17
centymetrów. Organizatorom, otuchy dodawali zawsze niecierpliwi i gotowi na
znoszenie najsurowszych warunków, zadeklarowani wielbiciele malutkich
podlodowych wędeczek.
Późnym
sobotnim popołudniem decyzja zapadła. Koszalińskie Mistrzostwa odbędą się,
grubość lodu wynosiła 23 cm.
Na sygnał
startu, podany przez sędziego głównego mistrzostw Ryszarda Jaśkiewicza , w
wyznaczony rejon zawodów ruszyło 32 zawodników, w tym 2 kobiety i 3 juniorów.
Każdy posiadał spore ilości sprzętu, w tym sanki na które ładowano siedziska,
wiertła, wiaderka z zanętami, cedzaki, miotełki, płachty do rozłożenia sprzętu
i wiele innych wędkarskich drobiazgów.
Najbardziej
łowne okazały się stanowiska na „Budkowej„ zatoce oraz rejon wyspy. Łowiono
głównie na lekkich spadach, na głębokości 5-6 metrów oraz nieco płytszych
blatach.
Kilku
zwolenników metody szybkościowej, skupiło się tuż przy trzcinach, gdzie watahy
pasiastych okoni, w podlodowych gonitwach, zganiały ławice niedużych płotek.
Tam jednak dużych ryb nie było. Rekordzistą w ilości złowionych ryb okazał się
Sebastian Nowakowski z koła Mielno.
Złowił przeszło 230 sztuk, które po zważeniu, w dobrej kondycji wróciły do przerębla.
Mistrzem
Koszalina został Grzegorz Kwiatkowski z koszalińskiego koła „Miętus". Złowił
ponad 3 kilogramy dorodnych płoci i okoni. Łowił na blacie na głębokości 5
metrów. Rozpoczął od metody koszalińskiej lecz gdy zaczęła podchodzić drobnica, przeszedł na
niewielką mormyszkę w kolorze brudnego srebra. Na haczyk nakładał 2-3 larwy
ochotki.
Jako
zanęty używał jokersa (mini larwy ochotki), zmieszanego z gliną. Zanętę na dno
wprowadzał przy pomocy przypominającego stożek, ciężkiego metalowego zanętnika.
W ten sposób organizuje się na dnie
tzw. „szwedzki stół", który ryby rozgrzebują, poszukując w mule i resztach
gliny smakowitych ochotek, będących ich naturalnym pokarmem. Na dnie jest także
haczyk z nanizanym pęczkiem przynęty.
Wicemistrzem Koszalina został Paweł Kasperowicz z koła KM Policji.
Złowił 2.9 kg ryb, w tym największą rybę zawodów, leszcza o wadze 720 gram. Rozpoczął od środka zalewu, gdzie udało mu
się wyholować kilka dużych ryb. Następnie przeniósł się bliżej brzegu. Stosował
podobne metody jak Kwiatkowski.
O
jego klasie świadczy tegoroczny tytuł podlodowego mistrza koszalińskiego okręgu
PZW oraz zwycięstwo w „Pucharze Prezesa
Koła „Przylesie".
Drugim wicemistrzem Koszalina został
zawodnik „Przylesia" Mirosław Wróblewski, dobry zawodnik, mistrz koła na 2010
rok.
Miał
jednak pecha, gdyż na kilka minut przed zakończeniem zawodów nie zdołał
podciągnąć do otworu przerębla „jakiejś" dużej ryby. Po minucie walki ryba
swobodnie odpłynęła w głębinę.
Czwartą
lokatę zajął Marek Andreasik z koła w Czaplinku. On także miał kontakt z dużymi
rybami, których nie udało się wyholować. Złowienie jednej takiej ryby dawało
mistrzowski tytuł. Marek jest mistrzem powiatu koszalińskiego na 2009 rok w
wędkarstwie ...... gruntowym, łowiąc rzadko stosowana metodą - swing up ( tańcząca szczytówka).
Piąte
miejsce zajął Sebastian Nowakowski, na szóstym uplasował się Leszek Skocz z
Czaplinka.
Wśród kobiet mistrzowski tytuł
wywalczyła Wanda Sprzączkowska a koła w Mielno. Tytuł wicemistrza przypadł
Elżbiecie Giedo z „Przylesia". Wśród młodzieży najlepiej spod lodu ryby wyciągał
Michał Grzyb z „Przylesia".
Drużynowym mistrzem Koszalina
została reprezentacja koła PZW z Czaplinka w składzie : Marek Andreasik, Leszek
Skocz i Jarosław Czarnota. Obrali znakomitą metodę polegającą na zajęciu stanowisk blisko siebie. Przez cały
czas zawodów wymieniali się spostrzeżeniami oraz mieli informacje o kierunku
przepływających ławic ryb. Wystarczyło je wyprzedzać.
Drugie
miejsce zajęli zawodnicy z koła KM Policji Na trzecim uplasowała się ekipa koła
z Mielna.
Zawodnikiem
o najdłuższym wędkarskim stażu był Hary
Durek z Niedalina.
Puchar
dla najlepszego zawodnika spoza Koszalina przypadł Markowi Andreasikowi.
Na
łowisku nie zabrakło gorących napojów.
Na brzegowym kwatermistrzowskim stanowisku przygotowano piwne
grzańce (oczywiście bezalkoholowe z
przymrużeniem oka pite),częstowano grilowaną i pieczoną nad ogniskiem kiełbasą
a także domowymi wypiekami , które przygotowała Mariola Jankowska (sernik był
znakomity).
Na
zakończenie mistrzostw Koszalina, w strugach deszczu powitano wiosnę paląc
symbol zimy MARZANNĘ (istne arcydzieło
Elżbiety Giedo)
PS. Palenie marzanny to
stary zwyczaj słowiański. Marzanna była symbolem zimy, którą w rytualny sposób
palono bądź topiono aby przywołać wiosnę. Zwyczaj ten miał zapewnić urodzaj w
nadchodzącym roku. Żegnano w ten sposób zimę a witano wiosnę. Wiosnę, która
jest wielce oczekiwana. Pojawiają się takie kwiaty np. krokusy, przebiśniegi,
budzą się zwierzęta, które spały całą zimę oraz przylatują bociany. Można
zaobserwować rozkwitające pączki na gałązkach drzew oraz inne ciekawe okazy.
Wiosennie
pozdrawiam- Jerzy Makara
Zdjęcia znajdziesz w naszej galerii.
