RAFAŁ ADAMCZYK:
–
W środę 3 listopada 2010 r. w czasie spinningowania w Odrze koło
miejscowości Łomy zauważyłem duże ilości wypływających na powierzchnię
bąbelków. Wskazywały one na żerowanie ryb karpiowatych. Postanowiłem
sprawdzić swoje przypuszczenia i przez trzy dni
nęciłem to miejsce pelletem i kulkami proteinowymi. Czwartego dnia
zarzuciłem zestaw i czekałem na efekty nęcenia. Podejrzewałem, że w
łowisku kręcą się nieduże karpie – uciekinierzy ze stawów hodowlanych,
które Odra nieraz zalewała w czasie powodzi.
Po półtorej godzinie
odezwał się sygnalizator. Od razu po zacięciu zorientowałem się, że
wędki nie przygina mała ryba. Walczyła naprawdę dzielnie. Holowanie nie
było łatwe i trwało blisko 40 minut. W końcu moim oczom ukazał się
ogromny karp. Kiedy wylądował w podbieraku, byłem najszczęśliwszym
człowiekiem na świecie. Okazało się, że waży ponad 25 kg i mierzy 103
cm!
Ten przepiękny okaz wyholowałem za pomocą kija Jaxon Charisma
3,90 m (3 lb) z kołowrotkiem Cormoran Antera, żyłką 0,23 mm i haczykiem
Tandem Baits Executor nr 1/0.
Swoją przygodę z łowieniem karpi
zacząłem dopiero rok temu. Złowiłem kilka ładnych ryb, ale nie mogłem
przekroczyć magicznej granicy 10 kg. Teraz mój największy okaz, który
ważył 9,5 kg, wydaje się śmiesznie mały.
Zachęcam wszystkich wędkarzy do spróbowania swoich sił z karpiami żyjącymi w rzekach, bo czasem trafiają się ładne okazy. Ja na pewno wrócę nad rzekę z pelletem i kulkami proteinowymi.
