Tweety na temat @pzworgpl

Logowanie

Zarejestruj się

Aktualności

Moc impulsu

Wielu z nas doskonale wie co to jest spontaniczność, wielu doświadczyło tzw. impulsu inicjującego do działania z jednoczesnym uruchomieniem kreatywności. Czy u dzieci jest podobnie, a może to one uczą nas tej spontaniczności i beztroskiego podejścia do pasji?

Filip Biłgorajski


Podczas rozmowy z rodzicem jednego z naszych najmłodszych zawodników posiadających na swym koncie sukcesy, zeszliśmy na tematy motywowania najmłodszego pokolenia do dalszej pracy i wzmacniania ich mocnych stron. 


Okazuje się, że nie ma powodów do niepokoju. Tkwiące w mojej głowie obawy co do zaszczepiania pasją i pokazywania dzieciom superlatyw płynących również z aktywnego wypoczynku nad wodą omawianych z detalami podczas warsztatów wędkarskich naszej szkółki, rozwiał w kilka sekund ten niewinnie zapowiadający się dialog.


Dziś już wiem, że wybory co do rodzaju aktywności leżą również po stronie samych dzieci kwestia jest tylko taka, czy oby w porę prawidłowo zareagujemy na ich pragnienia i co dla nas dorosłych w danej chwili jest priorytetem – szczęście dziecka i przegrupowanie priorytetów czy sztampowe trzymanie się własnych harmonogramów danego dnia?   


Nie dajmy się długo prosić!!!
Kiedy widzimy, że dziecku zależy po prostu na tym abyśmy z nim byli, abyśmy poświęcili odrobinę bezcennego czasu, oddali cząstkę siebie w chwilach dla niego istotnych, którymi pragnie się dzielić wykazując również troskę o WSPÓLNE spędzanie czasu – nie „prześpijmy” tego.


Aby nie być gołosłownym przytoczę mały fragment dialogu.
Kiedy to zapytałem o kontynuację treningów wspominanego już przeze mnie we wcześniejszych art. młodego zawodnika, rodzic z wielkim uśmiechem odparł, że „ … wczoraj mnie Filip zaskoczył stwierdzeniem, że o 18.50 on chce na ryby jechać, a ja ani zanęty, ani robaków”. Pikanterii c
ałości tej sytuacji dodało stwierdzenie małego mistrza pt.: "tato a pamiętasz, że mam taką małą niebieską książeczkę? Tam jest napisane, że mogę łowić sobie".  


Jak myślicie co było dalej? Czy rodzic przysłowiowo „wybił” z głowy ten pomysł?

Otóż nic bardziej mylnego! Okazało się, że przed samym zamknięciem pobliskiego sklepu wędkarskiego, dosłownie teleportując się z malcem „niczym błyskawica” ze wspomnianą niebieską książeczką – legitymacją  członka uczestnika PZW – w dłoni, zdążyli dokonać zakupu niezbędnego minimum aby móc tego dnia podziwiać zachód słońca nad pobliską wodą i cieszyć się z wyciskania WSPÓLNEGO wolnego czasu – na maxa.

Nie wiem jak Wam moi drodzy przyjaciele, ale mi tak spodobała się ta opowieść, że postanowiłem tego małego człowieka o wielkim zapale nagrodzić dając tym samym kolejne powody do radości i motywację do poszerzania zainteresowań.
W jego ręce podczas następnego spontanicznego treningu „poleciał” skromny pakiecik do wyczynowego wędkarstwa spławikowego SARS – czy sprawił mu przyjemność – oceńcie sami.

Wszystkim rodzicom, opiekunom i dziadkom, którzy troszczą się o swe pociechy oraz w podobny sposób poświęcają się by wzmacniać więzi oraz pielęgnować drzemiące w nich pasje serdecznie gratuluję i życzę mega emocji i pozytywnych wspomnień z każdej wspólnej wyprawy.

Piotr Głażewski

 

Poleć znajomemu

Zdjęcia

Dodaj komentarz

Informacja
Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze.

Komentarze

Komentarze (1)

  • slawek86 Data dodania: 10 dni temu Oceń: 0 + / -

    slawek86

    To był wyjątkowy,pełen radości dzień :)