Miał być karp, jest amur!

W dniu dzisiejszym stawiliśmy się (zarząd koła) w umówionym miejscu nad stawami hodowlanymi w Kobiernicach. Jeden z większych stawów był opuszczany już od kilku dni i mieliśmy dostać dwie tony karpia handlowego do naszej żwirowni. Gdy przyjechaliśmy na miejsce i dotarliśmy do mnicha tego stawu zauważyliśmy nietęgie miny właścicieli. Okazało się, że z oczekiwanych pięciu ton karpia (kroczki + handlówki) nie było prawie nic. W stawie pluskały się tylko amury, tołpygi oraz szczupaki. Co się stało z karpiami? Nikt nie wie! Ja nie wiem czy one tam faktycznie kiedykolwiek były, bo jak może tyle ton wyparować, skoro staw nie był przez rok opuszczany. No ale trzeba było podjąć szybką decyzję - bierzemy to co jest czy nie? Zdecydowaliśmy się na 500kg amura (sztuki 40-60cm), a z tołpyg zrezygnowaliśmy całkowicie. Utargowaliśmy niższą cenę, gdyż miał być karp oraz dostaliśmy obietnicę, że będziemy mogli wziąć też całą drobnicę (linki, płotki, szczupaczki). Ryby przetransportowane zostały w ciągu 15 minut. Wpuściliśmy na duży staw 60%, a na mały 40% ilościowo, a wagowo po równo wyszło. Ani jedna sztuka nie padła!