Małe czy duże?.
Wielu wędkarzy pyta :dlaczego zarybiacie takim małym narybkiem różnych gatunków ryb zamiast zarybiać dużą rybą?. Dużymi karpiami , szczupakami i dużymi pstrągami. Pytanie jest proste i zrozumiałe . Problem zarybiania, często się mówi dorybiania, (bo przecież naturalne tarło ma miejsce i są jakieś jego efekty) interesuje większość wędkarzy, którzy bardzo chętnie w nim uczestniczą. Zasady zarybiań młodymi formami asortymentowymi ryb-wylęgiem , narybkiem, spełniają wymogi jak najkrótszego przetrzymywania ryb w warunkach sztucznych i ich jak najkrótszego , sztucznego dokarmiania. Zarybiania wylęgiem i narybkiem przed okresem rozpoczęcia naturalnego lub sztucznego żerowania, w warunkach ośrodków wylęgarniczych i zarybieniowych mają na celu tylko ograniczenie strat ikry , która ma miejsce podczas inkubacji w warunkach naturalnych. W ośrodkach wylęgarniczych- w stałych warunkach ilości przepływu wody i jej stałej temperaturze straty w inkubacji ikry są bardzo małe a czasami wręcz znikome. Najlepszym przykładem jest inkubacja ikry ryb łososiowatych i szczupaka. W naturalnym środowisku rzek pomorskich straty w inkubacji ikry troci wędrownej wynoszą nawet 75%.Inkubacja trwa bardzo długo 440 stopniodni czyli koło 4 miesięcy. To znaczy ,że z 1 miliona ikry w naturalnych warunkach jest tylko 250 tys .wylęgu troci. W wylęgarni straty w inkubacji ikry na poziomie 10% są akceptowalne ,ale już powyżej 20% nie. Czyli straty w inkubacji ikry w warunkach naturalnych są bardzo duże a straty w warunkach sztucznych bardzo małe. W przypadku naturalnej inkubacji ikry szczupaka straty mogą wynosić nawet 100% , szczególnie w wypadku przymrozków i spadku temperatury poniżej 6◦C a nawet zamarznięcia wody na płyciznach, lub spadku poziomu wody na wylewiskach wiosennych, gdzie odbyły tarło szczupaki. W wylęgarni inkubacja zapłodnionej ikry szczupaka, przy stałej temperaturze i przepływie wody właściwie nie niesie żadnych strat, bo trwa krótko 12-14 dni. W odniesieniu do wielu gatunków ryb te proporcje układają się podobnie. Sztuczna inkubacja ikry i zarybianie wylęgiem lub narybkiem ma na celu uniknięcie strat jakie występują w naturalnym środowisku i dokonywania zarybiań tym asortymentem ryb w dużych ilościach. Stąd zarybiania wylęgiem troci w ilościach kilkuset tysięcy a nawet 1 ml sztuk . Podobnie z wylęgiem szczupaka, który zarybiany jest nawet w milionach sztuk. Ilość jak zawsze przechodzi w jakość. Pomimo naturalnych strat , przeżyją i przetrwają ryby , które najlepiej przystosują się do warunków naturalnych dając początek kolejnemu rocznikowi danego gatunku ryb. Można zrobić krok do przodu i wylęg i narybek hodować dalej w stawach. Wiele gatunków ryb wymaga wtedy niestety sztucznego dokarmiania. Przykładem są ryby łososiowate-łososie , troci, pstrągi, ale także karpiowate reofolne- jazie , klenie , bolenie , certy . A karpiowate jak karpie , liny , karasie to najlepszy przykład ryb , które w hodowli stawowej musza być dokarmiane . Tylko drapieżniki :szczupaki , sandacze ,sumy w hodowli stawowej nie są dokarmiane „sztucznie” w sytuacji kiedy powierzchnia stawowa , w której są przetrzymywane jest w naturalny sposób wykorzystywana do produkcji innych gatunków ryb, które są naturalnym pokarmem dla…drapieżników( np. karp, karaś ,lin). Ale wtedy masa drapieżników może stanowić do 20% wyhodowanych innych gatunków ryb. A absolutnym wypaczeniem naturalnych zachowań ryb sztucznie karmionych jest pstrąg tęczowy, który zamiast skrywać się przed człowiekiem , wręcz podpływa do niego w nadziei na kolejna partię pokarmu!!.Takie udomowienie (domestyfikacja)jest najgorszym efektem sztucznego dokarmiania ryb. Oprócz tego takie ryby nie są przystosowane do naturalnych warunków występujących w rzekach lub jeziorach- miejsce przebywania , inne gatunki ryb w tym drapieżniki , ptaki drapieżne itd.)Tak więc wybór asortymentu ryb przeznaczonych do zarybiań, oraz ich ilość , to wybór uprawnionego do rybactwa zawarty w operacie rybackim na dany obwód rybacki. Wynika on z możliwości produkcyjnych uprawnionego do rybactwa ( wylęgarnie , podchowalnie , powierzchnia stawów betonowych lub ziemnych)oraz od kosztów finansowych , które uprawniony ponosi na wyprodukowanie określonego ilościowo i asortymentowo materiału zarybieniowego.
Można również nie zajmować się produkcją materiału zarybieniowego i potrzebny do zarybiań materiał zarybieniowy kupić od innych producentów , zajmujących się jego produkcją. Ale to kosztuje znacznie drożej od własnej produkcji wg. własnych kosztów, bez zysku. Również można zarybiać rybą dużą, ale drogą, tylko że wtedy podlega ona dużej presji rybackiej i wędkarskiej. Duże szczupaki i karpie są intensywnie wyławiane i co niestety ma jeszcze miejsce na szeroką skalę są zabierane z łowisk w maksymalnych limitach połowowych!!.Wyłowione nie odbywają naturalnego tarła i ponownie trzeba nimi zarybiać.
To taki zamknięty krąg. Zarybiamy i odławiamy. Gdybyśmy mniej odławiali, tzn. mniej ryb zabierali z łowisk( również jako wędkarze)więcej ich zostałoby w rzekach i jeziorach. Większa ich ilość odbywała by naturalne tarło , lepsze byłyby jego efekty( ilość przechodzi w jakość).
Osobnym problemem jest pozyskanie tarlaków do celów sztucznego tarła -ilość tarlaków, sposób połowu, zasady przetrzymywania do tarła, postępowanie z tarlakami w czasie sztucznego tarła i po nim oraz straty w tarlakach z hodowli stawowej lub pozyskanych do sztucznego tarła z rzek i jezior. Te problemy będą omówione na spotkaniu z wędkarzami , organizowanym przez Koło Miejskie nr 17 w Kołobrzegu w dniu 27 lutego 2012 r.
Janusz Nyk
