Minęło
już 2 lata od tragedii, która dotknęła nasze wody. Czy coś się
zmieniło? Mogę postawić to pytanie wędkarzom - raczej niewiele. Okręgi i
koła starają się jak mogą, by w jak najlepszym stopniu zarybić nasze
wody, ale czy ich wysiłek nie jest syzyfową pracą skoro już
pseudowędkarze czyhają jak wyłapać rybę. Przejdę od razu do sprawy i z
całą stanowczością muszę stwierdzić, że kłusownictwo jest zwykłą
kradzieżą, a do tego w bestialski sposób dokonywaną. Wędkarz powinien mięć
pełną świadomość, że kłusownik jest jego rywalem, który ma za nic
wszelkie ograniczenia, formy życia i przyzwoitości. To on właśnie, zastawiając siatki z mniejszymi oczkami i wyłapując nawet najdrobniejszą rybę, zabiera nam wędkarzom całą nadzieje, że wody nasze będą w nie coraz bogatsze. Staje się odwrotnie. Ten proceder jest u nas wciąż czymś powszechnym. Następne pokolenie powinno otrzymać od nas czyste i rybne wody, a nie borykać się z problemami. Jestem przekonany, że w wielu gospodarstwach blisko sąsiadujących z naszymi rzekami już dziś znalazłyby się siatki, drygawice, żaki oraz cały sprzęt kłusowniczy przygotowany do wiosennego kłusownictwa. Koledzy narzekamy i będziemy narzekać, że ryba nie bierze. Bądźmy świadomi, że kłusownikiem może być zarówno "zawodowiec" tłukący ryby prądem jak i każdy z nas łapiąc niewymiarową rybę (najczęściej spotykane zjawisko) lub zabraną w okresie ochronnym bez przestrzegania limitów. Jednym słowem - jak najwięcej ryb, aby napełnić lodówkę. Łowi się niedopuszczalną ilością wędek i chyba ta pazerność nas nie opuści. Musimy być świadomi że jesteśmy współgospodarzami wód na których łowimy. Nie stosujmy żadnej taryfy ulgowej ani wobec siebie ani naszych kolegów. Nie możemy przymykać na to oczu. Smutny, ale prawdziwy jest fakt, iż środki finansowe PSR czy SSR są uszczuplane. Można powiedzieć, że praca tych jednostek jest niewdzięczną, niebezpieczną, a co za tym idzie - niedocenianą przez wędkarzy. Co by się działo gdybyśmy jej nie mieli. Mogę przytoczyć kilka słów: wolna amerykanka, brud dookoła a zamiast ryb łowilibyśmy puszki po piwie i reklamówki. Może tym felietonem poruszę wędkarzy i wszystkich czytających. Wspólnie musimy przyczynić się do poprawy naszych wód, do wprowadzenia etycznych zasad wędkowania, a wtedy na pewno nie zabraknie nam pięknych wspomnień i przeżyć z rybą.
Z WĘDKARSKIM POZDROWIENIEM.
Krzysztof Kwarciany
Komentarze (13)
Dadej Karol Data dodania: 1 rok temu Oceń: 4 + / -
walka z kłusownikami to świetny pomysł i po prostu zamiast czekać na straż sciągajmy sieci sami i palmy je bo ładnie się palą bo w tamtym roku łowiąc na spining wyciągnąłem wędka i widok był nie przyjemny gdyż juz jakiś czas ta sieć musiała być w wodzie bo rybki za ciekawie nie wyglądały.
W tym roku też będę szukał i palił te sprzęty.
Zapraszam do kocka niedługo na pewno wyjdą kłusownicy tylko woda opadnie.
Pozdrawiam wędkarzy i walczmy z tym chamstwem i bezmyślnością bo czy nie lepiej zrobić kartę wędkarską kupić jakieś wędki i łowić legalnie?!
trapers Data dodania: 1 rok temu Oceń: 4 + / -
Dariuszu, małe sprostowanie co do finansowania PSR. Jednostka ta podlega i jest finansowana przez wojewodę, a nie pod samorządy :-)
Z pozostałymi informacjami jak najbardziej się zgadzam.
Nie wszyscy jednak wiedzą o planach Ministra Środowiska, które mówią o połączeniu PSR i Państwowej Straży Łowieckiej i stworzenia jednej służby: Państwowej Straży Ochrony Środowiska (PSOŚ). Czy to by było dobre ? Myślę, że chyba nie, bo w ślad za tym wcale nie pójdą dodatkowe pieniądze i etaty, a przybędzie nowych zadań :-(
Ponadto, zgodnie z nowymi przepisami o redukcji w administracji w wysokości 10%, w całej PSR w Polsce szykują się zwolnienia :-( Z tego co wiem, to na stan dzisiejszy nie podpisał jeszcze tego Prezydent. Jest jeszcze nadzieja, że ten obłąkany pomysł jednak nie przejdzie.
dariuszkrystosiak Data dodania: 1 rok temu Oceń: 3 + / -
Łukasz,pieniądze na SSR niewiele dadzą bo SSR żadnych uprawnień praktycznie nie ma.PSR nie podlega pod PZW tylko pod samorządy i z tego są finansowane a władza bardziej potrzebuje kasy na inne rzeczy a nie na jakieś kontrole nad wodą.
kolonr1 Data dodania: 1 rok temu Oceń: 6 + / -
Kolego Krzysztofie, zawsze czytam Twoje artykuły i muszę Ci podziękować, że Ci się chce - to jest bardzo ważne !
Artykuły o kłusownictwie są zawsze na czasie i nigdy się nie zestarzeją. Warto o tym pisać i mówić zawsze i wszędzie, wbijać do głów wędkarzy i osób niewędkujących o tym zagrożeniu.
B. Łukasz Data dodania: 1 rok temu Oceń: 3 + / -
PZW wiecej swoich srodków powinno przeznaczyć na PSR i SSR, zwłaszcza na tych drugich , kazdy straznik powinnien otrzymać podstawowe wyposazenie do samoobrony. Niestety w polsce Kłusownictwo malec nie bedzie a jedynie sie powiększać wiec nadzieja w straznikach i wedkarzach , którrzy niech w koncu sobie uswiadomią , że przyzwalając na postepki innych sami pozwalaja siebie okradać.
marko50 Data dodania: 1 rok temu Oceń: 6 + / -
Moim zdaniem tekst kolegi Krzysztofa jest w pełni uzasadniony bo powinniśmy właśnie pokazywać te ciemne strony naszego hobby. Myślę że mówienie i pisanie na te tematy , które nas nurtują w jakiś sposób wpłyną na postępowanie lub przy najmniej zastanowienie się nad tym czy i w jaki sposób możemy sobie wspólnie pomóc Pozdrawiam serdecznie Marek
Działa Radosław Data dodania: 1 rok temu Oceń: 9 + / -
uczen Data dodania: 1 rok temu Oceń: 5 + / -
Kiedyś jezdziłem na rytele tam to zawsze same miesołapy łowili , albo siatami pływali , jak rano przyjechałes to zawsze w poprzek starorzecza stała siata i tylko było slychać jak po krzakach miejscowi uciekali zeby ich na goracym uczynku nie zlapać .
dariuszkrystosiak Data dodania: 1 rok temu Oceń: 6 + / -
Krzysiek,nic odkrywczego.Sam widziałem jak ze starorzecza w Rytelach na Bug wypływała łódka z 4 autochtonami i górą siatek.Dobra,kłusownicy ale po drugiej stronie rzeki w maju spotkałem wędkarza który narzekał że szczupak nie bierze ale powiedział też że jak kra w lutym nie płynała to miał po 5-6 dziennie.
Gość łowiący z łódki w rejonie Podgórza-Gazdy w ostatni weekend maja ustawiał się na suma ale na szczęście pzrez całą noc nic nie złapał ale kolega mi mówił ż tydzień czy dwa wcześniej ponoć miał kilka takich po 30-40cm.Ani PSR ani SSR sobie z tym nie poradzi,za mało ich jest,nie mają kasy.Jedyna zmiana może nastąpić jak wędkarze zmienią podejście.Nie jestem no-killerem,biorę ryby ale limity mam mniejsze niż RAPR i jakoś z tego powodu nie cierpię ale są tacy którym będzie zawsze mało.
serir Data dodania: 1 rok temu Oceń: 6 + / -
...polepszenie warunków prawidłowej gospodarki zasobami ryb, to moim zdaniem, zaniechanie jest "grzechem ciężkim" i wymaga solidnego kopa w odwłok. Czy zaśmiecanie wód i łowisk setkami ton plastików i innymi "zdobyczami cywilizacyjnymi" jest działaniem na własną i ryb szkodę? Dla mnie jest bezdyskusyjnie. Wobec tego z równą zawziętością jak zwalczamy takie czy inne kłusownictwo, powinniśmy zwalczać "wędkarskich śmieciarzy". (niech śmiecą i trują się sami w swoich własnych domach).
Jak mówi stare wędkarskie przysłowie - ryba psuje się od głowy! Dlatego zanim po raz kolejny dostrzeżemy, że jesteśmy okradani przez kłusowników, sprawdźmy samych siebie oraz oceńmy tych, którzy mają za zadanie działać w Naszym imieniu i na naszą korzyść.
Żeby to jakoś jaśniej ... Ryb nie brakuje dlatego, że ktoś je wyławia lub dlatego, że sną bo jakaś jedna rzeczka z dorzecza została zatruta. Powodów zawsze (!!!) jest kilka. I dlatego efekty są aż tak widoczne.
serir Data dodania: 1 rok temu Oceń: 3 + / -
Powiem szczerze, że czuję się zaskoczony "odkrywczością" felietonu. Nie, żebym chciał być złośliwy lub w jakiś sposób pałał rządzą zakpienia... Ot, najzwyczajniej w świecie problem jest tak stary, jak wędkarstwo. Stąd i moje zdziwienie, że odkrywane są ciemne strony naszego hobby w pełen zdziwienia sposób. No i jeszcze do tego (jakby kłusownictwa wędkarskiego czy tego "innego" było mało), Kolega Krzysztof tylko ten temat "widzi". Kolego, problem nie jest tak płaski i prosty, jakbyś chciał go widzieć. Ryb ubywa nie tylko dlatego, że ktoś je kradnie. Rybostan nam "biednieje" bo nasz sposób podejścia do prawidłowego gospodarowania tym zasobem, jest anachroniczny i skostniały. Czym różni się głupota nakazująca zarybianie akwenu setkami karpi , które o tarle mogą tylko pomarzyć, od braku wprowadzonych do RAPR modyfikacji w zakresie wymiarów i okresów ochronnych według właściwego "klucza" jakim jest rodzaj wód w okręgach? Dla mnie niczym się to nie różni, bo za "zgodą" lub dzięki zaniechaniu naszego Związku umożliwia to systematyczne tracenie ryb . Jeszcze inny przykład- czym różni się kłusownictwo powodujące straty w rybostanie, od tolerowania (bo milczenie i brak reakcji polegającej na udawaniu"że nic się nie da zrobić" to brak reakcji) śmiecenia, brudzenia i zatruwania wody przez rzesze wędkarzy każdego sezonu? Dla mnie niczym! Bo związek pomiędzy właściwą jakością środowiska wodnego a poprawnym rozwojem rybostanu jest prosty. Mamy zatem nie tylko problem z kłusolami którzy kradną nam ryby, ale i mamy problem z nami samymi, bo sami zanieczyszczamy wody, uniemożliwiając tym samym zachowanie właściwych dla rozwoju naszych ryb warunków. Mamy również (jako wędkarze zrzeszeni w PZW)problem z władzami naszego Związku, który nie reaguje na nasze apele, a jeżeli to czyni, to z bardzo dużym poślizgiem czasowym). Czy takie zaniechanie można uznać za krypto kłusownictwo ? Jeżeli przesłanki do podjęcia działań typu zmiana warunków połowu sportowego ryb, ma wywierać efekt poprawiający nasze warunki wędkowania i wpływać na...
biskup2 Data dodania: 1 rok temu Oceń: 6 + / -
Taka jest nasza rzeczywistość nie ważne czy duże czy małe ryby, aby jak najwięcej , duże do domu , a małe już nie żywe są wrzucane do wody. Skala tych szkód jest ogromna, więc my wędkarze pilnujmy kolegów i nieznajomych na naszych łowiskach , nie bójmy się podejmować interwencji . Pozdr.
dyzmański rafał Data dodania: 1 rok temu Oceń: 7 + / -
