W niedzielę 5 czerwca 2011 roku rzeka Odra w powiecie krapkowickim została zarybiona narybkiem sandacza.Do wody trafiło 100 tysięcy sztuk które zostały wpuszczone ze środka pływającego od śluzy w Krapkowicach do śluzy w Rogowie Opolskim.Narybek został przywieziony z Ośrodka Zarybieniowego PZW Opole w Poliwodzie.
Sandacz jest czwartym zarybieniem rzeki Odry w tym roku w okolicach Krapkowic.
Komentarze (4)
Stężowski Wiesław Data dodania: 11 miesięcy temu Oceń: 1 + / -
Dlaczego ten temat zniknął ze strony głównej ? Czyżby był wstydliwy ? Dlaczego nikt z członków ZO PZW w Opolu nie odpowiedział na zaistniałe stwierdzenia ? Nie ma ani jednego odważnego ? Do klawiatury Panowie !!
W.S.
JanO. Data dodania: 11 miesięcy temu Oceń: 1 + / -
Brałem udział w zarybieniach na nyskim zbiorniku przez kilka kolejnych,lat lecz to co zobaczyłem na ostatnim zarybieniu nie wystawia dobrej "marki"naszym "wyszkolonym"kolegom działaczom w okręgu.Potwierdzam w całości wypowiedż kol. Wiesława.
I tutaj chciałbym zapytać-kto z przedstawicieli kół nyskich podpisał protokół "zarybienia"i czy znalazła się na nim stosowna notatka o stanie narybku (materiału zarybieniowego) wpuszczonego do zbiornika?
Sądzę że kol.Prezes Okręgu wyciągnie stosowne wnioski do winnych tego marnotrawstwa.
Z wedkarskim pozdrowieniem: Jan Ostrowski.
jurmed Data dodania: 11 miesięcy temu Oceń: 1 + / -
W komunikatach Zarządu Okręgu trudno doszukać się informacji na temat zarybienia sandaczem jeziora nyskiego
widocznie temat ten nie jest tematem którym można się pochwalić.Stan narybku był w bardzo złej kondycji jak twierdzą koledzy biorący udział przy zarybieniu.Mam nadzieje że zostaną wyciągnięte z tego niechlubnego zarybienia wnioski i w przyszłości Zarząd Okręgu nie będzie musiał się wstydzić zarybienia.A tak na marginesie to wędkarzom należałyby się słowa wyjaśnienia co do zaistniałej sytuacji w tym również o zapłacie dla Dostawcy za dostarczony narybek.
Stężowski Wiesław Data dodania: 11 miesięcy temu Oceń: 2 + / -
Szkoda, że nic się nie mówi o tragicznym zarybianiu takim samym sandaczem Jeziora Nyskiego. Były worki z narybkiem sandacz gdzie około 90% to były padłe rybki. A nie były to pojedyncze worki. Rzadko się widziało worki gdzie narybek był w dobrej kondycji. Myślę, że narybku sandacza który przeżył tę tragiczną podróż było około 30- 40%. Takie zarybianie naszego jeziora to chyba "w nagrodę" za odłowy tarliskowych leszczy. Na tym, pożal się Boże, zarybianiu skorzystali tylko ci co sprzedali ten narybek. Bo wędkarze żadnego pożytku z tego mieć nie będą. Ktoś w ZO PZW w Opolu za takie zarybianie powinien odpowiadać. Ale znając życie odpowiadać za taką sytuację będzie np. pogoda, drogi, ciśnienie powietrza lub za małe worki. I tak do następnego zarybiania. Z wędkarskim pozdrowieniem.
W.S.
