Tweety na temat @pzworgpl

Logowanie

Zarejestruj się

Aktualności

Porozmawiajmy z mistrzami - "Nasze złotko" - Asia Drgas

Aktualności | 2016-10-16 | Publikujący: Okręg PZW w Opolu

Co prawda od zdobycia tytułu Drużynowych Mistrzyń Świata w Wędkarstwie Spławikowym Kobiet przez Polki minęły prawie dwa miesiące, to jednak z ciekawością zapewne wysłuchamy tego co ma do powiedzenia nasza opolska reprezentantka w „złotej" drużynie. Rozmawiamy z aktualną Drużynową Mistrzynią Świata w Wędkarstwie Spławikowym Kobiet, wieloletnią członkinią Kadry Narodowej Kobiet PZW Joanną Drgas.

Zacznijmy naszą rozmowę od wspomnianych Mistrzostw Świata. Opowiedz nam w skrócie o nich. Kiedy i gdzie się odbyły, jak wyglądała Wasza walka o mistrzowski tytuł?

Mistrzostwa Świata Kobiet w wędkarstwie spławikowym odbyły się w tym roku 27 - 28 sierpnia. Do Hiszpanii wylecieliśmy 20 sierpnia z Warszawy, a na lotnisko w Madrycie dotarliśmy koło godziny 15. Po wynajęciu busa, udaliśmy się w ponad 300 km wycieczkę przez Hiszpanię do Esparragalejo, gdzie znajdowała się  nasza baza noclegowa. Niedzielę poświęciliśmy na zregenerowanie sił po podróży, a także na zapoznanie się z wodą. Mistrzostwa Świata Kobiet rozgrywane były na rzece Gwadiana w Meridzie. Przez kolejne pięć dni przeprowadzaliśmy treningi, na których sprawdzałyśmy różne warianty łowienia i nęcenia. Po dwóch treningach sztab trenerski zrezygnował z łowienia uklei i metodą odległościową. Przez kolejne 3 treningi dopracowywałyśmy łowienie małych karasi 30 - 50 g na krótkie baciki 3 - 4,5 m oraz „na skróta", a także próbowałyśmy łowić duże ryby m. in. karpie i karasie na tyczki. Duże ryby ewidentnie znęcały się z dnia na dzień. Z tego względu nasi trenerzy mieli ciężki orzech do zgryzienia ustalając taktykę na zawody. Ustalenia były proste: od początku skupiamy się na łowieniu drobnych karasi, karpików i ich hybryd na krótkie wędki, a co godzinę donęcamy tyczki na wypadek, gdyby zaczęły trafiać się duże ryby. Na karasie nęciłyśmy mieszanką zanęty z gliną w stosunku 1:1, a także sklejonym białym robakiem ze żwirem oraz kukurydzą. Natomiast na tyczkę podawałyśmy kukurydzę i klejonego robaka. Po sobotniej turze zajmowałyśmy 2-ie miejsce i wszyscy wiedzieli, że mamy medal w zasięgu ręki, musiałyśmy tylko powtórzyć wynik. W niedzielę na łowisko jechaliśmy w ciszy. Każdy próbował poukładać sobie myśli w głowie. Taktyka z dnia poprzedniego różniła się tylko tym, że na wstępne nęcenie miałyśmy podać dodatkowo 1,5 l zanęty karpiowej na tyczkę, a później jej nie donęcać, aby nie tracić czasu. Niestety wbrew naszym oczekiwaniom karasie nie chciały od początku z nami współpracować. Po pierwszej godzinie prawie wszystkie z nas były na odległych miejscach w sektorach, jednak z upływem czasu zaczęłyśmy nadganiać straty do rywalek, przez co udało nam się uzyskać łącznie 11 punktów sektorowych. Krótka chwila nerwówki i po szybkim podliczeniu punktów, w końcu przez radio padło długo niezapomniane stwierdzenie: „mamy złoty medal".

Z pewnością Wasza radość po zwycięstwie była wielka, tym bardziej, że z tego co wiem mało kto wierzył w ten sukces.


Myślę, że każda z nas uroniła łzę szczęścia. Emocje w takich chwilach są nie do opisania, tym bardziej, że przed wyjazdem większość ludzi mówiła nam, że jedyne czego potrzebujemy na wyjazd to krem do opalania, ponieważ jedziemy na wakacje. Radość była tym większa, że nasza koleżanka Bożena Larisch zdobyła indywidualnie brązowy medal. Wysłuchanie Mazurka Dąbrowskiego w towarzystwie ludzi, z którymi przez tyle dni pracowało się na dobry wynik było największą nagrodą jaka mogła nas spotkać. Dlatego chciałabym podziękować za wszystko dziewczynom: Marcie Gottwald, Bożenie Larisch, Kamili Juście-Kowalskiej, Natalii Jabłońskiej oraz Patrycji Wojtas, a także chłopakom: Januszowi Czulakowi, Adamowi Niemcowi, Piotrkowi Larisch, Andrzejowi Gottwald i Maćkowi Białdydze.

Jeśli już jesteśmy przy sukcesach, masz ich wiele na swoim koncie. Wymień kilka tych najważniejszych dla Ciebie.


Największym do tej pory sukcesem było dla mnie zdobycie Mistrzostwa Polski Kobiet w 2014 r. w Miejskiej Górce. Po zdobyciu w 2008 r. III miejsca i w 2010 r. II miejsca w Mistrzostwach Polski, brakowało mi już tylko złotego medalu. W 2012 r. i 2015 r. po ciężkich bojach udało mi się wygrać roczne klasyfikacje w Grand Prix Polski w kategorii kobiet, a od 2009 r. nieprzerwanie należę do Narodowej Kadry Kobiet. Dużym sukcesem dla mnie było również zdobycie w 2004 r. Mistrzostwa Polski Kadetów w Koszalinie, co otworzyło mi drzwi do zawodów ogólnopolskich.

Aby móc wymienić tyle wspaniałych wyników trzeba spędzić z wędką nad wodą wiele godzin, przez wiele lat. Wróćmy do początku, jak się to wszystko zaczęło u Ciebie? Kiedy zaczęłaś swoją przygodę z wędką, z rybami?


Pasją do wędkarstwa zaraził mnie mój tata, jednak swoich początków nie pamiętam. Mama się tylko śmieje, że jak tylko umiałam utrzymać wędkę w ręce to stałam nad wodą i próbowałam złowić rybę. Dawniej całą rodziną jeździliśmy nad wodę i spędzaliśmy razem wolny czas, w tej chwili każdy żyje swoim życiem, jednak czasami zdarza się nam jeździć razem nad wodę.

Wędkarstwo kojarzone jest u nas jeszcze jako męskie hobby, nawet wśród braci wędkarskiej, kobieta z wędką wzbudza zwykle zdziwienie. Wymień kilka rzeczy, które zachęciłyby Panie do pójścia z wędką nad wodę.


Można miło spędzić czas na świeżym powietrzu i w miłym towarzystwie. Bardzo często jest tak, że jak kobieta łowi ryby to wiąże się również z wędkarzem i razem jeżdżą na ryby.

A jak według Ciebie Panie powinny radzić sobie z wrodzonym im wstrętem do wszelkiego „robactwa" powszechnie używanego w czasie wędkowania?


Czasem potrzebna jest tylko chęć przezwyciężenia, jak w przypadku mojej bratanicy, którą udało mi się przyzwyczaić do łapania robaków i teraz uczęszcza na szkółkę wędkarską. Należy pamiętać, że wędkarstwo to nie tylko łowienie na robaki. Są takie dyscypliny jak spinning czy tzw. mucha, w których łowi się na przynęty sztuczne.

Wróćmy do sportu wędkarskiego. W jaki sposób Twoja pasja do wędkowania stała się pasją sportową? Jak to się stało, że zaczęłaś uprawiać wędkarstwo wyczynowo?


Kiedy miałam 10 lat tata usłyszał od kolegi, że organizowane są jakieś zawody w kole. Na miejscu okazało się, że są to Mistrzostwa Koła, które udało mi się wygrać i tak zostałam „wciągnięta"  w zawody wędkarskie. W kolejnych latach startowałam już regularnie w zawodach kołowych, rejonowych i okręgowych. W 2004 r. wygrałam Mistrzostwa Okręgu kadetów i pojechałam na wspomniane wcześniej Mistrzostwa Polski w Koszalinie. Zdobycie tytułu Mistrza Polski umożliwiło mi starty w zawodach Grand Prix Polski, w których startuję do dziś, a dostanie się do Kadry Narodowej Kobiet tylko zachęciło mnie do dalszych startów.

Wędkarstwo sportowe nie jest zbyt popularne nawet wśród olbrzymiej kilkuset tysięcznej rzeszy wędkarzy w naszym kraju. Co prawda koła wędkarskie organizują wiele zawodów wędkarskich, które cieszą się różnym powodzeniem, ale zainteresowanie zawodami wyższej rangi jest już niewielkie. Jak sądzisz, jaka jest tego przyczyna?


Start w zawodach wiąże się z poniesieniem wysokich kosztów, dlatego nieliczni decydują się na udział w zawodach wyższej rangi. Brak sponsora bardzo często uniemożliwia zdolnym zawodnikom start w zawodach. Dla młodych ludzi, bez wsparcia finansowego rodziców, dostanie się na zawody wyższej rangi jest w zasadzie niemożliwe. Jeżeli weźmiemy pod uwagę, że bardzo rzadko na zawodach można wygrać jakąś nagrodę, co w jakiś sposób rekompensowałoby poniesione koszty,  to bardzo wiele osób woli pojechać sobie na ryby prywatnie.

Sport wędkarski nie przynosi profitów, nie można, tak jak w innych dyscyplinach sportowych żyć z jego uprawiania. Jak godzisz pracę zawodową i życie rodzinne z licznymi wyjazdami na zawody?


Mam takie szczęście, że większość osób z najbliższej rodziny łowi ryby, dlatego w miarę możliwości na zawody jeździmy razem. Natomiast, aktualnie pracuję w sklepie wędkarskim, dlatego z wyjazdami na zawody nie mam większych problemów.

Od kilku lat jesteś reprezentantką Okręgu PZW Opole. Co zdecydowało, że właśnie nasz Okręg wybrałaś?


Główną przyczyną było podejście Okręgu do zawodników, którym się pomaga, a nie rzuca kłody pod nogi. Wsparcie finansowe, które otrzymujemy jako członkowie Okręgu, pomaga nam w startach w zawodach ogólnopolskich. Ważna jest też koleżeńska atmosfera na zawodach, która zachęca do ponownego przyjazdu.

Dziękując za tę krótką rozmowę, życzę Ci w imieniu własnym i wszystkich wędkarzy kolejnych sukcesów w wędkarstwie sportowym. Mam nadzieję, że w niedalekiej przyszłości będę mógł porozmawiać z Tobą jako Indywidualną Mistrzynią Świata.


Rozmowę przeprowadził Ryszard Kloch

Poleć znajomemu

Zdjęcia

Dodaj komentarz

Informacja
Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze.

Komentarze

Komentarze (3)

  • wydra.pl Data dodania: 15 dni temu Oceń: 0 + / -

    sardynka

    Wspaniale czyta się takie tematy.
    Ryszard pozostawił nie tylko dobre wspomnienia - lecz także kawał dobrej roboty...

  • Walaszczyk Ireneusz Data dodania: 15 dni temu Oceń: 0 + / -

    No i się sprawdziło. Brawa dla Pani Joanny.

  • L. Jan Data dodania: 3 lata temu Oceń: 0 + / -

    kolodrawa

    Gratulacje za osiągnięty wynik dla Pani i całej drużyny w imieniu swoim oraz Zarządu Koła Miejsko-Gminne go w Krzyżu Wlkp. Pozdrawiamy i życzymy dalszych sukcesów.

Nasze Menu

Nasze wiadomości

Komentowane wiadomości

Nasi członkowie

Nasze zdjęcia

Na skróty

Ilość odwiedzin