Tweety na temat @pzworgpl

Logowanie

Zarejestruj się

Aktualności

Wymiana pism z redakcją "Wędkarski Świat"

Aktualności | 2011-02-14 | Publikujący: Zarząd Główny PZW

Warszawa 7.02.2011 r.

 

 

Pan Redaktor Jacek Kolendowicz
,,Wędkarski Świat’’
Ul. Miedziana 11
00-835 Warszawa
 

Szanowny Panie Redaktorze


 
Ponieważ w artykule pt. Bośnia lepsza niż Nowa Zelandia’’ (WŚ nr 2. S. 15) w ferworze emocjonalnego i napastliwego komentarza dopuścił się Pan nie tylko nierzetelności w odniesieniu do faktów, ale także naruszenia dobrego imienia Polskiego Związku Wędkarskiego  domagam się stanowczo w oparciu o art. 31 ustawy Prawo Prasowe opublikowania w najbliższym numerze ,,WŚ’’  niniejszego sprostowania:

Cudze chwalicie, a swego nie znacie

W komentarzu do artykułu  ,,Bośnia lepsza niż Nowa Zelandia’’ redaktor Jacek Kolendowicz, przy współpracy z Danielem Wegnerem, dopuszczają się bezprzykładnego zamachu na dobre imię Polskiego Związku Wędkarskiego i całe środowisko wędkarskie Polski, byle tylko ,,sprzedać’’ swoim czytelnikom walory obcych, zagranicznych łowisk, czyniąc to w interesie biur podróży i organizatorów ekskluzywnych, dochodowych wypraw wędkarskich na obce, a nie na rodzime łowiska. Dlatego domagam się stanowczo sprostowania następujących stwierdzeń zawartych w tym komentarzu:

1.   Nieprawdą jest, że w Polsce działa ,,archaiczny związek wędkarski defraudujący pieniądze z wędkarskich składek’’, bowiem wszystkie Związki i towarzystwa wędkarskie istniejące w Polsce działają według przepisów swoich statutów przyjętych z mocy  tej samej, obowiązującej w Polsce Ustawy o stowarzyszeniach (Dz. U. nr 20, poz. 104 z 1989 r. z późniejszymi zmianami) , a ponadto Polski Związek Wędkarski opiera swoją działalność o przepisy Ustawy o sporcie, Ustawy o działalności pożytku publicznego i o wolontariacie. Jeśli więc PZW miałby być archaiczny, działając w oparciu o aktualnie obowiązujące przepisy, to można przyjąć, iż autor nie miał na myśli naszego Związku, a więc kogo?

2.   Nieprawdą jest, że PZW, jeśli to nasz Związek miał Redaktor na myśli, ,,defrauduje składki swoich członków’’, o czym najlepiej świadczą zewnętrzne coroczne audyty bilansów związku, a także kontrole Głównej Komisji Rewizyjnej. Owszem zdarzają się przypadki sprzeniewierzenia wędkarskich składek w niektórych kołach i okręgach PZW, ale Związek z cała konsekwencją prawną odzyskuje wszystkie utracone wpływy zgodnie z zasadami gospodarki finansowej obowiązującymi w Polsce oraz w interesie wędkarzy, członków PZW. Skąd więc takie uogólnienie i fałszywe oskarżenie? Chyba tylko z powodu zwykłego braku obiektywizmu.

 
Nie dotyczy PZW stwierdzenie o istniejących jakoby w Polsce ,,lewych zarybieniach’’, czy ,,rabunkowych odłowach zalecanych przez zacofanych ,,naukowców’’’’. W PZW nie stosuje się podobnych praktyk, więc jeśli Pan Redaktor może podać przykłady to będziemy wdzięczni, chyba że Redakcja ,,WŚ’’ uznaje za ,,lewe’’ własne  zarybienia rzeki Wisły sumem bez zgody rybackiego użytkownika wód itd.

W naszym przekonaniu szermowanie nieobiektywnymi i zbyt ogólnikowymi stwierdzeniami stanowi naruszenie dóbr prawnych i osobistych PZW oraz jego ponad 600-tysięcznej rzeszy członków. Stanowi także defraudację zaufania, jakie każdy czytelnik posiada do swoich gazet, oczywiście jeśli są one poważne i obiektywne oraz działają w zgodzie ze standardami medialnymi.
 

Z poważaniem

 

Antoni Kustusz

Rzecznik prasowy ZG PZW

 


 

11.02.2011 r.

 

Pan dr Antoni Kustusz

Rzecznik Prasowy ZG PZW

Ul. Twarda 42

Warszawa

 

Szanowny Panie Doktorze,

 

odpowiadając na Pana pismo z dnia 7.02.2011 stwierdzam, że mój artykuł pt. „Bośnia lepsza niż Nowa Zelandia” (WŚ 2/2011, str. 11-15) nie ma napastliwego charakteru w żadnym fragmencie, a występujące w nim emocjonalne momenty są związane wyłącznie z wyjątkową, nawet na europejską skalę, zasobnością bośniackich łowisk ryb łososiowatych.

Wymieniony artykuł dotyczy wyłącznie łowisk oraz organizacji wędkarstwa w Bośni i Hercegowinie, i w żadnym razie nie dotyczy Polskiego Związku Wędkarskiego, a nazwa PZW nie jest w nim wymieniona ani w pełnej, ani w skróconej formie. Z tego powodu nie mogłem w wymienionym artykule dopuścić się naruszenia dobrego imienia Polskiego Związku Wędkarskiego, jak Pan to bezpodstawnie sugeruje. Stawiana przez Pana teza, jakobym dopuścił się bezprzykładnego zamachu na dobre imię Polskiego Związku Wędkarskiego i całego środowiska wędkarskiego Polski, nie jest poparta żadnymi dowodami i całkowicie mija się z prawdą, więc kategorycznie ją odrzucam.

Pragnę Pana również poinformować, że Wydawnictwo „Wędkarski Świat” Sp. z o. o. prowadzi sprzedaż egzemplarzową miesięcznika „Wędkarski Świat” głównie na terenie Polski oraz sprzedaż powierzchni reklamowej w tym miesięczniku – w większości polskim firmom, natomiast nie prowadzi żadnej „sprzedaży” walorów obcych, zagranicznych łowisk – ani dosłownie, ani w cudzysłowie, ani tym bardziej w interesie jakichkolwiek innych firm. Pod tym względem działalność wydawnicza naszego Wydawnictwa niczym się nie różni od działalności wydawniczej Zarządu Głównego PZW wydającego miesięcznik „Wiadomości Wędkarskie”. A fakt (który Pan tak mocno akcentuje), że biura podróży i organizatorzy ekskluzywnych, dochodowych wypraw wędkarskich organizują wyprawy na obce, a nie na rodzime łowiska, rzeczywiście daje wiele do myślenia. Dobrze by było, aby władze PZW, jako największy dzierżawca łowisk wędkarskich w Polsce, wyciągnęły z tego faktu odpowiednie wnioski i poinformowały o nich opinię publiczną.

  1. Nie napisałem w ww. artykule, że (cytuję Pana list): w Polsce działa archaiczny związek wędkarski defraudujący pieniądze z wędkarskich składek – ten cytat użyty w Pana liście nie pochodzi z mojego artykułu, więc nie mam możliwości jego sprostowania. Natomiast zadawanie pytania typu „kogo autor miał na myśli?” nie spełnia definicji sprostowania zawartej w art. 31 ustawy Prawo Prasowe.
  2. Nie napisałam w ww. artykule, że nasz Związek defrauduje składki swoich członków, jak Pan to bezpodstawnie sugeruje w trybie przypuszczającym (jeśli to nasz Związek Pan Redaktor miał na myśli). Nie mogę więc sprostować tego, czego nie napisałem, jak również nie czuję się upoważniony do prostowania Pańskich przypuszczeń.  
  3. Napisałem w ww. artykule, że nie ma (w Bośni Hercegowinie) lewych zarybień ani rabunkowych odłowów zalecanych przez zacofanych „naukowców”. Nie widzę potrzeby prostowania tego stwierdzenia, bo według mojej najlepszej wiedzy w momencie powstawania ww. artykułu taki właśnie był stan faktyczny bośniackich łowisk, które miałem przyjemność odwiedzić i opisać. Natomiast zawarte w Pana liście rozważania, czy w PZW stosuje się podobne praktyki, czy też się nie stosuje, nie są przedmiotem ww. artykułu, a więc również nie spełniają definicji sprostowania zawartej w art. 31 ustawy Prawo Prasowe.

Bezpodstawny zarzut szermowania nieobiektywnymi i zbyt ogólnikowymi stwierdzeniami stanowi naruszenie dóbr prawnych i osobistych PZW oraz jego ponad 600-tysięcznej rzeszy członków, który mi Pan stawia, jest ogólnikowy i nie został poparty żadnymi konkretnymi dowodami, więc go stanowczo odrzucam.

Pozwolę sobie również na ogólne skomentowanie wymowy Pana listu.

Otóż odnoszę wrażenie, że z nieznanych mi powodów uparcie próbuje Pan przypiąć „Wędkarskiemu Światu” łatkę pisma antyzwiązkowego, a mnie „kreować” na „wroga PZW”. Tymczasem lekceważy Pan lub pomija milczeniem publikowane przez nas artykuły (również mojego autorstwa) promujące wszelkie te działania Polskiego Związku Wędkarskiego, które są korzystne dla naszych łowisk i dla wędkarzy. Oto niektóre przykłady.

Zawsze wspieraliśmy na łamach WŚ działaczy, którzy dążyli do wprowadzenia obowiązkowej formuły „złów i wypuść” na zawodach statutowych PZW i chwaliliśmy na naszych łamach sportowe władze PZW za prowadzenie tej formuły do „Zasad Organizacji Sportu Wędkarskiego PZW” (WŚ 11/2006, WŚ 9/2007). Regularnie pokazujemy sukcesy reprezentacji narodowych PZW w wędkarstwie i relacjonujemy wyniki wielu statutowych zawodów PZW najwyższego szczebla, obejmując niektóre z nich patronatem medialnym. Od wielu lat wspieramy patronatem medialnych i drobnymi upominkami również wiele kół PZW organizujących lokalne zawody dla dzieci i młodzieży.

Prowadzimy ostre kampanie medialne przeciwko wszelkim działaniom hydrotechnicznych degradującym rzeki, których dzierżawcą jest PZW. Śmiem twierdzić, że robimy to znacznie częściej i skuteczniej niż „Wiadomości Wędkarskie” – organ PZW.

Promujemy na łamach WŚ pozytywne przykłady dobrze prowadzonych łowisk PZW oraz okręgów i działaczy, którzy są autorami tych sukcesów. Przykładem może być Okręg PZW w Krośnie z dyrektorem biura ZO Piotrem Koniecznym, pod kierownictwem którego powstał odcinek specjalny na Sanie koło Zwierzynia – „łowisko marzeń”, o którym pisałem w WŚ 8/2009 na str. 47. Nie raz chwaliliśmy również wprowadzony przez Okręg Krosno doskonale funkcjonujący system kontroli oraz rejestracji połowów na wodach tego Okręgu.

Gdyby „Wędkarski Świat” był pismem antyzwiązkowym, to z pewnością nie zaangażowalibyśmy się w obronę Okręgu PZW w Toruniu, który decyzją dyrektora RZGW w Gdańsku został pod koniec 2009 roku pozbawiony swoich najlepszych łowisk: Wisły i Drwęcy. Publikowaliśmy na naszych łamach ekspertyzy prawne i ostre komentarze podważające decyzję RZGW w Gdańsku, naszym zdaniem krzywdzącą Polski Związek Wędkarski i jego członków, narażając się przy tym na ripostę ze strony potężnego państwowego urzędu oraz na dotkliwe konsekwencje prawne (WŚ 1/2010 str. 3, WŚ 2/2010 str. 64). Polecam również lekturę najnowszego wydania WŚ 3/2011 (artykuły na str. 3 i 90), w którym kontynuujemy działania wspierające Okręg PZW w Toruniu w walce o atrakcyjne łowiska. Znamienne, że na tak otwartą, publiczną obronę interesów członków PZW oraz samego Związku nie zdobył się ani organ PZW – „Wiadomości Wędkarskie”, ani nawet Zarząd Główny PZW. I choć, śmiem twierdzić, dołożyliśmy swoją skromną cegiełkę do wygranej toruńskiego Okręgu w procesie sądowym o Wisłę i Drwęcę, to nie usłyszeliśmy od władz PZW nawet prostego słowa „dziękuję”. Zamiast tego Rzecznik Prasowy PZW nieustannie ogląda „pod lupą” każde zdanie w naszym miesięczniku, wyłącznie doszukując się w nim rzekomo antyzwiązkowych treści.

W świetle powyższych faktów oczekiwałbym od Pana bardziej wyważonego bezstronnego, obiektywnego i precyzyjnego spojrzenia na wszelkie publikacje „Wędkarskiego Świata”, a przede wszystkim na problemy, które są przedmiotem tych publikacji.

 

Z wyrazami szacunku

 

Jacek Kolendowicz

Redaktor Naczelny

 


Wydawnictwo Wędkarski Świat Sp. z o. o.

 

Poleć znajomemu

Nasze Menu

Nasze wiadomości

Komentowane wiadomości

Nasi członkowie

Nasze zdjęcia

Na skróty

Ilość odwiedzin