Logowanie

Zarejestruj się

Aktualności

RYBY A HYDROTECHNIKA – ROZMOWA Z TADEUSZEM WYDRYCHEM – BUDOWNICZYM KANAŁU ULGI W OPOLU I WĘDKARZEM

Aktualności | 2012-02-10 | Publikujący: Okręg PZW w Opolu

Podczas naszych ostatnich rozmów w Biurze Okręgu PZW Opole, przypadkowo wyszło na jaw, że byłeś szefem budowy Kanału Ulgi w Opolu. Czy to prawda?

 

Zgadza się, ale może od początku. Z Odrą związany jestem od dziecka, choć urodziłem się w pobliżu rzeki Wieprz. W 1959 roku udało mi się zdać egzamin do Szkoły Żeglugi we Wrocławiu i tak to się zaczęło. W szkole tej, oprócz nawigatorów i mechaników obiektów pływających, powstał kierunek Budownictwa Wodnego dla potrzeb odrzańskiej żeglugi, który ukończyłem pomyślnie w 1964 roku.

 

Trochę dziwne, by w szkole marynarskiej powstał taki wydział. Czy także chodziłeś w marynarskim mundurze?

 

gdzie_sa_38.jpg

 

Oczywiście że chodziłem, mało tego, jako „mundurowy”

dostawałem nieźle w kość, tak jak wszyscy w tej szkole.

 

Typowa szkoła Dróg Wodnych była w Szczecinie, gdzie uczono „marynarki”. Kiedy nasze szkoły marynarki.jpgpołączyły się, do naszej wrocławskiej trafiły także dziewczyny ...i to jakie dziewczyny!!!...

Ale to już historia.

 

Po ukończeniu szkoły przyjechałem do Opola szukać szczęścia i to szczęście odnalazłem.

 

Nie chcę być niedyskretny, ale pewnie chodzi o szczęście w życiu osobistym. I wtedy też pewnie zaczęła się „przygoda” z budową Kanału Ulgi?

 

Oczywiście, wiele naszych bardzo ważnych życiowo spraw, to „wielka przygoda”, tak też było w moim przypadku. Nad Odrą poznałem moją przyszłą, potem pierwsze mieszkanie, pierwsze dziecko i jeszcze wiele tych różnych „pierwszych spraw”. Jak to zwykle bywa na początku samodzielnego życia.  

W tak zwanym międzyczasie w 1969 roku zatrudniłem się w firmie Hydrogeo Warszawa, która Kanał Ulgi budowała. W tym samym czasie powstawał most nad Kanałem Ulgi, w związku z czym, wykonaliśmy objazd przez Kanał w ciągu ul. Spychalskiego. Objazd miał trwać krótko, na czas budowy mostu Niemodlińskiego, następnym miał być most nad Kanałem na ul. Spychalskiego. Jednak brak środków przedłużył rozpoczęcie tej inwestycji i most powstał dopiero w roku 2002.

100_1321.jpg

 

W 1970 roku budowę Kanału przejęło Przedsiębiorstwo Budownictwa Hydrotechnicznego ODRA 1 Opole. Jednak w wyniku naszej polskiej transformacji firma została zlikwidowana, czego skutki rzeka Odra odczuwa boleśnie. Utrzymanie szlaku żeglownego, likwidacja szkód popowodziowych, naprawa brzegów, ostróg i innych umocnień, była przecież naszą specjalnością. Po mojej byłej firmie pozostała jedynie BARKA, którą nasza załoga przekazała bezpłatnie harcerzom z OPOLSKIEJ CHORĄGWII

 

 

 Kanał wykonywaliśmy od ujścia do mostu kolejowego. Zakończony był jak pamiętasz progiem betonowym, który to próg, zabezpieczał most kolejowy przed podmyciem. W 1974 roku wyjechałem do Czechosłowacji na stanowisko kierownika budowy jazu, do miasteczka Tinec' nad Labem. Po powrocie z eksportu był jeszcze jeden jaz na Odrze i kilka remontów śluz. Potem zacząłem pracować u siebie...na swoim.

Czyli cały czas zatem „kręciłeś się” koło wody, więc chyba prędzej, czy później złapałeś za wędkę?

 

Na budowie w Czechach było dużo wolnego czasu i tam się to zaczęło. Potem była 30 letnia przerwa, ale od lat sześciu zacząłem od nowa.

Nie jestem więc doświadczonym wędkarzem, ale bardzo się staram. Biorę udział w zawodach o Puchar Grabówki, Waldemara Stempy i innych. Są to zawody na bardzo wysokim poziomie. Pozdrawiam z tej okazji kolegów Jurka i Edka, a także pozostałych kolegów z Koła Kolejarz Ofama organizujących te zawody, oraz wspomnę wspaniałą grochówkę serwowaną na koniec.

W ubiegłym roku udało mi się zdobyć drugie miejsce w spinningu w moim Kole Nr 1 Opole. Jak dotychczas, jest to moje największe osiągnięcie w wędkarstwie.

Ale spoko jeszcze im dołożę!!!... .)

Najbardziej cieszy mnie to, że, gdy łowię na Kanale Ulgi, to czuję się po prostu u siebie, na swoim, każdy metr Kanału to przecież wspaniałe wspomnienia z okresu budowy. Jest tego ho!!! ho!!! a może i więcej!!!.

Lecz to temat na bardzo dłuuuuuuuuugie opowiadanie...

 

Skoro Twoje życie zawodowe to budowle wodne a do tego doszło wędkarstwo, więc siłą rzeczy w jakiś sposób musiałeś to ze sobą łączyć. Jak zatem według Ciebie powinno się wiązać z pożytkiem dla żeglugi i wędkarzy oba te tematy?

 

Przeczytałem ostatnio wywiad z dyrektorem Biura Okręgu Opole i chciałbym w odniesieniu do poruszonych tam tematów, oraz do tego o co zapytałeś, dodać trochę własnych  spostrzeżeń wynikających z doświadczeń związanych z moim zawodem...z zawodem hydrotechnika.

Hodowla narybku jest jak najbardziej potrzebna, jednak Odra w chwili obecnej nie jest przyjazna rybom.

 

Zniknęły ostrogi zwane przez wędkarzy główkami, a wraz z nimi zniknęły miejsca, gdzie rozwijało się życie w wodzie. Działanie ostrogi, to nie tylko utrzymanie głębokości tranzytowej w rzece. Po wybudowaniu ostrogi woda zaczyna zmniejszać prędkość, powstają zawirowania. W pola międzyostrogowe zostają nanoszone przez wodę drobne, bardzo żyzne cząsteczki gleby - mady rzeczne. Zaczynają rosnąć rośliny wodne. Potem pojawiają się liczne gatunki ryb spokojnego żeru, aby w następnej kolejności, przyczaił się na końcu główki jakiś drapieżnik szczupak, okoń, sandacz. Zaczyna się gromadzić ptactwo wodne, a pod wodą zaczyna kwitnąć życie.

odrzanskie_ostrogi.jpg

 

Spójrz na zdjęcie, tak jeszcze było niedawno. Odra tętniła życiem, w jedną stronę węgiel ze Śląska, w drugą ruda żelaza ze Szwecji. Demokracja demokracją, lecz widzę wyraźnie, że zabrakło ciągłości w myśleniu. Najtańszy środek transportu poszedł w odstawkę i nikt się tym nie przejmuje. Po Renie i Łabie hulają statki jak u nas samochody w Warszawie po Marszałkowskiej, że nie wspomnę o Holandii, Belgii i innych krajach, wszędzie, tylko nie u nas.

 

 Dzisiaj okazałego szczupaka, sandacza, okonia, płoć, można złowić w Zatoce Puckiej, u ujścia Odry, Wisły,  tylko nie w samej rzece, gdzie zabrakło ostoi dla życia biologicznego. Gdzie nurt rzeki niesie wszystkie wartości w kierunku morza.

Gdyby ryby miały głos, wiele by nam powiedziały na tematy, które poruszamy w rozmowie.Sama hodowla narybku to stanowczo za mało, nieco inne myślenie by się tu przydało.przeplawka_malczyce.jpg

 Martwią mnie także przepławki dla ryb, które, należało by objąć specjalną kuratelą.Dostęp do przepławek winien być zabezpieczony, głównie przed kłusolami. Przepławki powinny być drożne przez cały rok, a to wymaga specjalnej troski. Nie wszystkie przepławki spełniają swą rolę, niektóre są zbyt strome dla ryb. Zobacz na zdjęciu jak może wyglądać przepławka wygodna i przyjazna rybom. To przepławka na nie ukończonej budowie hydrowęzła w Malczycach na Odrze.

Prawda, że wspaniale się prezentuje.

 

Jest bardzo długa, w formie łagodnej okrężnicy, taką przepławkę pokonają nie tylko ryby łososiowate.

Jeśli pozwolisz, to poruszę jeszcze jedną kwestię, która od lat nie daje mi spokoju.

rzeka_w_lesie.jpgZobacz na zdjęcie obok, na którym widać niewielką rzekę w stanie naturalnym, gdzie wszystko jest zachowane tak jak być powinno. Gdzie w środowisko nie ingeruje człowiek, gdzie jest tak, jak na początku świata.

 

Jakiś czas temu przyglądałem się, w jak bezmyślny sposób była prostowana rzeka Prószkowianka. Przecież nie od dziś wiadomo, że regulacja rzeki poprzez  prostowanie jej koryta, to nic innego ,jak likwidacja naturalnych ostoi nie tylko dla ryb.

Jeśli jednak człekokształtny ingeruje w ten sposób, to co jakiś odstęp, powinien usypać z kamienia niewielką przeszkodę w poprzek rzeki, po to, aby wyhamować nieco jej nurt i w ten sposób stworzyć lepsze warunki dla rozwoju podwodnego życia.

Rozgadałem się, ale dzięki, że mi na to pozwoliłeś.

 

 

 Bo ciekawie i z pasją mówiłeś, więc nie chciałem Ci przerywać. Dziękując Ci za wspomnienia i refleksje, chciałbym życzyć Ci teraz taaakiej ryby w Twoich wyprawach nad wodę, a także by spełniły się Twoje życzenia, by Odra stała się rzeką żeglowną, coraz bardziej przyjazną rybom i nam wędkarzom. Takie życzenia z pewnością moglibyśmy przekazać obaj również innym wędkarzom.

Zgadzam się z Tobą całkowicie.

 

Z Tadeuszem Wydrychem, budowniczym Kanału Ulgi w Opolu rozmawiał Ryszard Kloch.

 

 

 

 

 

 

Poleć znajomemu

Dodaj komentarz

Informacja
Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze.

Komentarze

Komentarze (6)

  • wydra.pl Data dodania: 3 miesiące temu Oceń: 0 + / -

    sardynka

    Witam serdecznie mojego przyjaciela Andrzeja,a jednocześnie...
    -Rektora znanej technicznej lubelskiej uczelni.
    -Słynnego lubelskiego Morsa znad Bystrzycy.
    -Krajana z osady Żółkiewka,osady związanej bezpośrednio z hetmanem Stanisławem Żółkiewskim,który,jako jedyny pokonał Moskwę. Twoja ocena dla mnie jest cenna i wyjątkowa. Z przyjemnością został bym Twoim studentem.
    Wód Ci u nas dostatek,zapraszam na "morsowanie" w Odrze...daj znać...a wykuję w lodzie odpowiedni przerębel!!!...
    Pozdrów ode mnie Strony Rodzinne,także rzekę Żółkiewkę...wspominam wąską kładkę koło Rasiaków przez którą biegłem do szkoły.
    Pozdrawiam bardzo,bardzo serdecznie,życzę sukcesów nie tylko w "morsowaniu"...Tadeusz.

  • awwz Data dodania: 3 miesiące temu Oceń: 2 + / -

    Z wielką przyjemnością przeczytałem o zainteresowaniach i umiejętnościach profesjonalnych i amatorskich mojego krajana Tadeusza Wydrycha. Tak, kiedyś czternastolatkowie - szczególnie ci z mniejszych miejscowości i wiosek szybko byli rzucani na tzw. głęboką wodę i samodzielność. To była wielka szkoła życia. Tak jak Tadeusz pochodzący z dorzecza mniejszych rzek Żółkiewka (zwanej też Żółkiewianką) czy już większej Wieprza trafił nad Odrę. Tam z pewnością nie stronąc od uciech życia potrafił jednak narzucić sobie pewien rygor i samodyscyplinę aby nie zawieść oczekiwań Rodziców i został cenionym fachowcem w zakresie hydrotechniki. Ciekawe są Jego i losy i spostrzeżenia zawodowe. Widać, że w wieku dojrzałym nie został jak często bywa zfrustrowanym facetem ale ma swoje zainteresowania i pasje o których potrafi opowiadać. A ja jestem dumny, że to mój krajan i cieszę się Jego sukcesami i życzę Mu dalszych pasji, optymizmu i radości życia.
    Z serdecznymi pozdrowieniami
    Andrzej Wac-Włodarczyk

  • wydra.pl Data dodania: 3 miesiące temu Oceń: 22 + / -

    sardynka

    Bardzo mnie cieszy rozwój dyskusji w tym temacie,która,jest bardzo fachowa i merytoryczna.
    I co najważniejsze...jest dyskusją na czasie.
    Nie bójmy się pisać prawdy w naszych spostrzeżeniach. Nasze głosy powinny dojść do Warszawy na Wiejską. Są to sprawy bardzo istotne nie tylko dla ryb. Bardzo ważna jest w tym względzie retencja,która decyduje również o naszym klimacie. Wyczytałem takie oto zdanie..."jeśli zginie ostatnia pszczoła...to...po czterech latach zniknie z powierzchni ziemi życie biologiczne". Bezmyślna ingerencja "człekokształtnych" w naturalne środowisko zmierza ku temu w linii prostej tak...
    jak wspomniany przez kolegę rów melioracyjny,który był piękną,naturalną rzeką.
    Pozdrawiam serdecznie dyskutantów...Tadeusz.

  • Dworak Dariusz Data dodania: 3 miesiące temu Oceń: 14 + / -

    W podobny sposób jak Prószkowiankę zmasakrowano w ciągu ostatnich dwóch lat "pstrągową" Jemielnicę. Odcinki od Chrząstowic do Dębskiej Kuźni oraz od Zawady do ujścia to obecnie szybko płynące rowy melioracyjne, równiutkie, proste, płytkie bez ani jednego krzaczka na brzegu.
    Czy takich prac nie uzgadnia się z rybackim użytkownikiem wody?
    Prawdopodobnie skorzystano z funduszy unijnych. Europa już dawno zaniechała tego typu działań na rzecz renaturalizacji małych cieków. Tam rozbiera się zapory, kopie się zakola, sypie żwirowiska, zwala się do wody drzewa. Już dawno udowodniono że naturalna retencja jest skuteczniejsza w walce z powodzią, niż prostowanie wszystkiego co płynie. Boleśnie to odczuli Niemcy.
    Aktualnie niedobitki ryb z wyprostowanych odcinków Jemielnicy, są dobijane przez stada kormoranów (okolice wyrobiska "Żwirek" w Zawadzie), ptaki mają tam podane jak na szwedzkim stole.
    Żegnajcie jazie, żegnajcie klenie.

  • elzbieta Data dodania: 3 miesiące temu Oceń: 8 + / -

    Tu sie kolego K.P. z tobą zgodzę w 100% . Jedyne tarlisko ryb jakie zostało w opolu to port ale niestety jest wybierane z każdego okonka 18 cm ktore trafiaja na patelnię. Odra w Opolu i Kanał Ulgi stały sie kanałem przez ktory przepływaja ryby . Niestety my wędkarze nie jestesmy w stanie nic z tym zrobic bo RZGW wie lepiej.

  • Kwapisz Przemysław Data dodania: 3 miesiące temu Oceń: 11 + / -

    pzwchorula

    bardzo sensowne wnioski - niby wszystko oczywiste - a jednoczesnie jak prostowali koryto w mieście to sam nie dostrzegałem w tym aż takiego zagrożenia

    szkoda troszkę że obecna Ulga to już nie to samo co Ulga budowana przez Pana Tadeusza.
    Przed wielką powodzią i przebudową Ulga to było jedno wielkie tarlisko i odchowalnia narybku
    i raz na jakis czas te dobrodziejstwo naturalnie dorybiało Odrę.
    Jak sobie przypomnę zawody okregowe w spławiku na starej uldze i to zatrzęsienie drobnej ryby
    od płotki i wzdręgi wiosną chodziły wszystkie trzciny
    okonka było tyle że aż karlał, co do ukleji to było jej tyle że łowiło się na kijki 2,5m i ustawiała się aż miło
    a i większej ryby na tycze nie było wcale mało

    a teraz niestety prawie pustynna rynna z szybką wodą która zapełnia się sezonowo rybami (i to też różnie z tym bywa)
    ale nic nie poradzimy bo niestety rola przeciwpowodziowa jest ważniejsza od wędkarstwa - i nie oszukujmy się tak być powinno

Nasze Menu

Nasze wiadomości

Ostatnio komentowane wiadomości

Nasi członkowie

Nasze zdjęcia

Na skróty

Ilość odwiedzin