Tweety na temat @pzworgpl

Logowanie

Zarejestruj się

Aktualności

TRZYDZIESTOPIĘCIOLETNI PREZES KOŁA

Aktualności | 2012-01-26 | Publikujący: Koło PZW Opole nr 2

Na początek wyjaśnienie. Nie chodzi  oczywiście o wiek, bo 35-letni  Prezes  Koła, to przecież  żaden ewenement. Rozmawiam ze Zbigniewem Janikiem, Prezesem Koła PZW Opole 2, przy Taborze Szynowym SA w Opolu, który pełni  tę funkcję nieprzerwanie właśnie od trzydziestu pięciu  lat. Zbyszku, zgodnie z moimi wyliczeniami pełnisz funkcję Prezesa  swojego  Koła  od 1977 roku, to kiedy w takim razie zaczęła się Twoja przygoda z wędkarstwem?

Wędkowałem od kiedy sięgnę pamięcią, ale oficjalnie wędkarzem zostałem 24.06.1958. Dokładnie pamiętam ten dzień, ponieważ w  tamtych czasach egzamin na kartę wędkarską można było zdawać  po ukończeniu 7 klasy. Tego właśnie dnia najpierw odebrałem świadectwo ukończenia szkoły podstawowej i zaraz potem pobiegłem zdać egzamin, by wreszcie móc samemu wędkować. Wcześniej oczywiście też często chodziłem na ryby, ale musiałem czekać by zabrał mnie na nie wujek. Od tego dnia mogłem wreszcie chodzić na ryby sam, wtedy kiedy miałem na to ochotę.

Co sprawia, że od tych trzydziestu pięciu lat wybierany jesteś na Prezesa? To przecież prawie dziewięć czteroletnich kadencji.  W większości kół ich Prezesi zmieniają się co dwie-trzy kadencje, bo albo oni mają dosyć tej odpowiedzialnej funkcji, albo członkowie koła stwierdzają, że nie spełniają oni ich oczekiwań.

To niedokładnie tyle kadencji, ponieważ w początkach mojej kariery Prezesa Kola wybierano co roku, a później co dwa lata. Teraz jak wszyscy doskonale wiedzą kadencja wynosi cztery lata.
Moje Koło to Koło przyzakładowe, praca w roli Prezesa, to także współpraca z zakładem, w którym większość nas pracowała. Spotykaliśmy się więc w pracy a później w wolnym czasie na rybach. Doskonale się wszyscy znaliśmy, wiedzieliśmy na co kogo stać. Widocznie moje działania w tej roli były akceptowane przez kolegów a i ja się w tej społecznej przecież pracy w jakiś sposób spełniałem. Praca, którą wspólnie wykonywaliśmy łączyła nas dodatkowo.  Budowaliśmy wtedy razem schroniska dla wędkarzy nad wodą. Były to specjalnie przerobione i przystosowane wagony kolejowe.  Za mojej kadencji wybudowaliśmy np. takie schronisko w Turawie (2 pokoje, kuchnia i taras) na palach na wodzie. Później zostało ono przekazane dla ZO i przeniesiono je do Głębinowa. Była to pierwsza baza Okręgu w tamtym rejonie. W 1978 roku wybudowaliśmy na terenie dzisiejszego ośrodka Syrenka w Turawie  drugie schronisko wędkarskie  z magazynem na silniki do łódek. Niestety spaliło się ono w 1996 r. Budowa nowego już nam się nie udała z powodu planów sprzedaży ośrodka przez firmę, której był własnością. Do roku 1980 korzystaliśmy z sześciu drewnianych łódek, by w 1980 r. wyprodukować przy pomocy naszego zakładu 18 łódek metalowych. Te służyły nam, aż do 2000 roku, wtedy  przekazaliśmy je wędkarzom z naszego koła na własność. Jako ciekawostkę podam, że kol. Kol. Muszyński i Gnyp do dnia dzisiejszego na tych łódkach pływają.

Z tego co wiem, Twoja działalność w Polskim Związku Wędkarskim to nie tylko prezesowanie w kole. Przypomnijmy zatem inne funkcje pełnione przez Ciebie.

Był czas, że działałem również we władzach Okręgu. Zacząłem jako Członek Okręgowego Sądu Koleżeńskiego. Później wybrano mnie na Członka Zarządu Okręgu a w końcu na  Członka Prezydium Zarządu Okręgu.

Przy Twoim Kole prężnie działa Wędkarski Klub Spinningowy SYRENKA Turawa (którego tak a propos jesteś również Prezesem), zrzeszający grupę zawodników liczących się nie tylko w sporcie okręgowym, ale również w zawodach ogólnopolskich.  Jak to jest, że w większości kół prym wiodą  spławikowcy,  a Koło Opole 2, to jednak głównie spinningiści?

To sprawiła chyba bliskość Turawy, oraz to, że nasz zakład miał w Turawie swój ośrodek wypoczynkowy. Większość naszych członków zamiast wysiadywać na brzegu i czekać na branie wpatrując się w spławik, wolała aktywne poszukiwanie ryby i prowokowanie jej do brania, a do tego najlepszy jest spinning. Jeden zabierał drugiego na łódź i tak rosła rzesza spinningistów. Więc kiedy podjęto decyzję o powołaniu klubu sportowego, jasne było, że będzie to klub wędkarstwa spinningowego.

I Koło i Klub, to od lat, na zlecenie Okręgowego Kapitanatu Sportowego,  główni organizatorzy zawodów spinningowych zarówno okręgowych jak i ogólnopolskich.  „Sandacz Turawy”, to najbardziej znane krajowe zawody spinningowe organizowane przez nasz Okręg. Wiele edycji tych zawodów organizowaliście Wy.  Na pewno macie w tym wieloletnie doświadczenie, ale doskonale też wiem,  że do takiej organizacji niezbędne są również chęci. Nie brakuje Wam już ich?

Czasami już tych chęci brakuje, tak jak i zdrowia. Po każdych zawodach mówimy sobie, że to już koniec, a później zapominamy o wszelkich trudach i zabieramy się za organizację następnych.

Organizujecie też mnóstwo zawodów kołowych i klubowych. Może kilka słów na ich temat.

Zarówno członkowie Klubu (jest ich około 40-tu) jak i liczni wędkarze z koła nie należący do klubu z chęcią biorą udział w rywalizacji sportowej będącej jednocześnie wypadem na ryby, spotkaniem z kolegami, no i dobrą zabawą. Na każde zawody przygotowuję wiele nagród od sponsorów, a na koniec często organizujemy wspólne wędkarskie biesiady.
Organizujemy też na przykład zawody urodzinowe, to znaczy są to zawody dedykowane tym naszym kolegom, którzy obchodzą „okrągłe” urodziny. Rywalizacja przebiega wtedy w bardzo koleżeńskiej atmosferze a jubilat na koniec otrzymuje puchar upamiętniający jego święto.

Wiele imprez organizujecie przy pomocy sponsorów. Zdobywasz ich wielu, jak się to robi?

O tym w jaki sposób zdobywam sponsorów nie będę mówił głośno, każdy ma swoje metody, a poza tym niektórzy z nich nie chcą nawet by o nich wspominać.

Myślę, że przy okazji, mówiąc o sponsorach powinniśmy wspomnieć przychylne kołu władze Taboru Szynowego SA w Opolu, czyli firmy, w której swoją siedzibę ma Koło. Istnienie koła przy firmie, to już rzadkość w dzisiejszych czasach. Jak Ci się to udaje?

Bardzo wielu naszych członków pracowało, bądź do dzisiaj pracuje w tej firmie. Nasze wędkarskie hobby jest bardzo pozytywnie postrzegane zarówno przez właściciela firmy jak również przez Prezesów, no i oczywiście przez Panią Dyrektor i za to jesteśmy im bardzo wdzięczni.

Może na zakończenie  wygrzebałbyś w swoich wspomnieniach jakąś wesołą historię związaną z Twoją działalnością w wędkarstwie.

Wesoło jest na każdych naszych klubowych, czy kołowych zawodach, a ja wspomniałbym raczej nasze ostatnie rozczarowanie. Organizowaliśmy w roku ubiegłym Klubowe Mistrzostwa Polski, organizowaliśmy je na „naszej wodzie”, czyli na Turawie. Był olbrzymi apetyt na zdobycie tytułu Klubowego Mistrza Polski przez nasz Klub. Niestety nie wyszło.

Wiem, że na ostatnim zebraniu sprawozdawczym zapowiedziałeś już rezygnację z funkcji, którą pełnisz od tylu lat. W uznaniu tego co zrobiłeś  nadano Ci wtedy tytuł Honorowego Prezesa  Koła. Dziękując jednak za rozmowę, mimo tych zapowiedzi, życzę Ci kolejnych udanych kadencji prezesowania.

Ze Zbigniewem Janikiem, Prezesem Koła PZW Opole 2 rozmawiał Ryszard Kloch

 

Poleć znajomemu

Dodaj komentarz

Informacja
Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze.

Komentarze

Komentarze (3)

  • elzbieta Data dodania: 8 lat temu Oceń: 0 + / -

    Po rozmowie wczesniejszej z wojciechem j on nie jest tym stanowiskiem zainteresowany . Ale pomoże każdemu w objęciu tej funkcji .

  • Dworak Dariusz Data dodania: 8 lat temu Oceń: 5 + / -

    Elu, zapomniałaś o Wojciechu J.
    Mamy jeszcze rok na przemyślenie tematu.

  • elzbieta Data dodania: 8 lat temu Oceń: 0 + / -

    To jest informacja ktora daje "młodym gniewnym" prawo do objęcia tej fukcji.Sam prezes daje mozliwośc objęcia tej funkcji kazdemu z naszego koła i sluży pomocą .
    Zapraszam chetnych panow jozefa m. ryszarda p. piotra d. , michała k., krysztofa g., mariusza. n., dariusza . d.
    do objecia tej funkcji .Moze są osoby ktore były by chętne zajaac to stanowisko. Prosze otym pisac